Femte, ale ja to wiem i dlatego tak wkurzają mnie te Mamy Mamusie, które uzurpują sobie rząd dusz, a tak naprawdę operują przekłamaniami, manipulacją czy też nawet oczywistymi banialukami.
Podobne tematy
Wiem ze wiesz. Ja to pisze do Manka. Jak bede miala w weekend czas to jego "rewelacje " tez posprawdzam
Drodzy zwolennicy aborcji!
Jakkolwiek byście sie nie wywyższali, ilekolwiek pochwał nie wygłosilibyście na swoją cześć, to jednak efekty waszych starań sa kiepskie. I nie mówię tu o tym, że nie potraficie przekonać do siebie nawet jednej osoby, która nie jest ani praktykującą katoliczką,ani konserwatystką, ani fanką rydzyka, która nie działa w żadnej antyaborcyjnej organizacji. Mówię o tym, że tymi swoimi gładkimi hasełkami o sumieniu i stanowieniu o sobie nie potraficie przepchnąć do sejmu odpowiednio dużej grupy osób, która mogłaby cokolwiek dla was przeforsować. Tak, tak....oczywiście wszyscy są zmanipulowani prze MamąMamusię i jej podobne fanatyczki, nikt prócz was nie potrafi samodzielnie myśleć. To dopiero manipulacja.
Cóż, siedzicie sobie z tymi swoimi biednymi hasełkami i wylewacie frustracje na osoby, które ośmielą sie powiedzieć, że sie nie zgadzają z waszym światopoglądem, ale które nie są ani posłem, ani biskupem. Bo biskup, to ma z was niezły ubaw pędząc swoim "służbowym" BMW, podobnie jak poseł prawicowej frakcji, która wkrótce będzie rządzić. Z przychylnego wam natomiast posła lewicy nie macie pożytku, gdyż on w sejmie może tylko ujadać jak kundel, ale nie może nic zdziałać, a wy nie jesteście w stanie umożliwić mu tego działania. Jak myślicie - dlaczego tak jest? Nie, nie dlatego, że wszyscy, ale to absolutnie wszyscy są zmanipulowani. Jest tak ponieważ nie potraficie nic ludziom zaoferować, nie umiecie ludzi do siebie przekonać. Działacie z wyższością , z dąsem , z fanaberią i manierą w głosie. Traktujecie ludzi podle. mówicie do wszystkich, którzy mają wątpliwości dokładnie tak samo jak do mnie, czyli - co wy tam wiecie nieoświecone matoły...Posługuje cie się fatalnymi , rażącymi stereotypami typu - jak nie jesteś za aborcją to znaczy, żeś moher, jak nie popierasz aborcji, to promujesz przemoc wobec kobiet.z takim podejściem pierwszy lepszy klecha z zadupia wyprzedza was w przedbiegach, nie mówiąc już o brzuchatym biskupie, który na studiowaniu nastrojów społecznych zjadł zęby i który kasuje was w głupim liście apostolskim napisanym w 10minut. Próbujecie zastraszyć mnie, pionka, osobę niezrzeszoną z żadną organizacja...mnie próbujecie zaszczepić, poczucie winy i odpowiedzialności , na mnie się odegrać. Nawet ja , kobieta niezwiązana z kościołem i w wielu kwestiach liberalna nie drgnęłam światopoglądowo po waszych tyradach, a co tu dopiero mówić o kimś wierzącym, o kimś kto pyta sie księdza czy może współżyć w pozycji innej niż misjonarska...co wy zdziałacie z tymi waszymi gadkami o sumieniu i stanowieniu o sobie? Zdobądźcie władzę w Polsce, przekonajcie społeczeństwo do siebie, ale nie na zasadzie wmawiania ludziom , że sa ciemni i zmanipulowani, zaoferujcie coś. Jesli wam sie to uda, będę pierwszą która sie wam ukłoni. Na razie jednak ciency jesteście i potraficie tylko wrzeszczeć.
Ale my mamy ustawę jaką chcemy. Większość z nas ją akceptuje. To Godkowa, chore babsko chce zakazać całkowicie. Ustawa która obowiązuje jest kompromisem. Moim zdaniem dobrym. Jak już pisałem. Nie popieram aborcji na życzenie. Co to to nie. Ale popieram aborcję w uzasadnionych przypadkach, tak samo jak eutanazję. Gdybym był w stadium terminalnym, tak jak wiele osób i bardzo bym cierpiał z bólu to chciałbym to życie zakończyć, a nie być skazywanym na cierpienie. W imię czego mam cierpieć? Żeby inni się lepiej poczuli? A gdzie jest moja decyzja o moim życiu? To jest głównie problem fundacji typu PRO. Skazują ludzi na cierpienie. I dobrze się z tym czują.
135 2015-09-17 21:17:04 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2015-09-17 21:18:19)
Nie popieram aborcji na życzenie. Co to to nie.
Pst! to cicho bądź bo Beyondblackie i faceJAKwielu zaraz nazwą cię burzycielem ludu, a zdaje się, że się polubiliście.
Ja też dopuszczam możliwość aborcji w sytuacji, gdy ciąża zagraża życiu matki, ale ja i tak krzywdzę kobiety i jestem wiedźmą wcieloną, moherem głupim....więc mi juz obojetne ![]()
Ja mam generalnie problem z tą ustawą, bo zakłada ona, że normalnie rozwinięta, dorosła kobieta nie może o sobie decydować. Co jest absurdem.
Gloryfikuje się jakiś zlepek komórek i stawia jego "prawa" ponad życiem osoby, która na pewno czuje i na pewno istnieje w pełnej krasie. Jeżeli komórki zlepkowe tak cierpią, to proszę zamknąć wszystkie laboratoria pracujące nad komórkami macierzystymi. Ludzie (albo Mamusie), to są komórki i na takim etapie jak są terminowane to z tego mogłaby być ryba, albo pies, albo żyrafa. To jest potencjalnie człowiek, ale nie żadne dziecko w 8 tygodniu.
Martainn napisał/a:Nie popieram aborcji na życzenie. Co to to nie.
Pst! to cicho bądź bo Beyondblackie i faceJAKwielu zaraz nazwą cię burzycielem ludu, a zdaje się, że się polubiliście.
Ja też dopuszczam możliwość aborcji w sytuacji, gdy ciąża zagraża życiu matki, ale ja i tak krzywdzę kobiety i jestem wiedźmą wcieloną, moherem głupim....więc mi juz obojetne
Nie podburzaj nas przeciwko sobie, bo to nie ładna manipulacja !!!! Ja także nie jestem zwolennikiem aborcji na życzenie. A cały twój problem, cały czas polega na tym, że nie potrafisz przyjąć i zrozumieć tego, że w twoim świecie, kobieta w ciązy to twór wyłączony ze swoich praw. Jeszcze trochę i pozamykacie takie w specjalnych ośrodkach, gdzie przez całą ciążę, będą nadzorowane.
Nie nasza to wina, że twoje poglądy licują z poglądami moherów.
Również nie nasza to wina, że stawiasz wyżej płód ponad matkę.
To że jestem przeciw aborcji na życzenie, to nie uważam aby moje zdanie miało stanowić prawo. A tobie się takie rozwiązanie podoba.
i jeszcze raz proszę, nie manipuluj wypowiedziami, bo doskonale potrafię rozumieć to co czytam.
138 2015-09-17 21:38:36 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2015-09-17 21:48:00)
" Nie interesuje mnie dlaczego kobieta chce usuwać ciążę i nikogo to nie powinno interesować, a interesuje" - post nr 95, twoja wypowiedź. skoro nie interesuje cię powód, to znaczy , że może go nie być, czyli może istnieć aborcja na życzenie, bez powodu lub z powodem bardzo błahym. Sam to napisałeś.
Moje zdanie też nie stanowi prawa. możesz mi to wmawiać do woli. to jest absurd i szkoda czasu na wypisywanie takich bzdur
w twoim świecie, kobieta w ciązy to twór wyłączony ze swoich praw. Jeszcze trochę i pozamykacie takie w specjalnych ośrodkach, gdzie przez całą ciążę, będą nadzorowane.
Oczywiście
będziemy je tez przywiązywać do pala jak psy i podawać im jedzenie w miskach, albo ewentualnie przygwoździmy je do łóżek i będziemy karmić kroplówkami z magnezem oraz napawać się widokiem ich powiększających sie brzuchów
Ależ Mama Mamusia, Ty jasno propagujesz fetyszyzację brzemiennych brzuchów! Coś tam jest, zlepek, parę komórek, więc pal licho, niech to bierze kontrolę nad dorosłą kobietą. Sorry, ale ja mam skojarzenia jak z horrorów i zaczynam sobie wyobrażać jakąś roślinę potwora.
Ja nie chce nikogo przekonywac. po prostu nie znosze jak ktos pisze bzdury i mija sie z prada. A Manka rewelacje z daleka tym pachna - te 60% niedroznych jajowodow po aborcji!
Sorry, ale ja mam skojarzenia jak z horrorów i zaczynam sobie wyobrażać jakąś roślinę potwora.
dokładnie tak jak ja, kiedy czytam wasze wypowiedzi, Liczenie komórek, zastanawianie się kim jest płód...rybą, psem, a może rośliną potworem...?
W sumie to nie mam już ochoty kontynuować tej dziwnej przepychanki. Tak jak mówiłam - na razie słabo stoicie i nie macie zbyt wiele do powiedzenia oprócz bezsensownych zaczepek. Jak zaczniecie coś znaczyć z tymi swoimi mądrościami to pogadamy. zdobądźcie moc ustawodawczą, zmieńcie prawo, zlikwidujecie podziemie aborcyjne itp to z miłą chęcią i otwartą głową przyjmę waszą twórczość. Życzę powodzenia. Obiecuję, że nie będę agitować i zdobywać nowych , fanatycznych wyznawczyń (wystarczy mi , że władam wszystkimi Polkami
) Za biskupów jednak nie ręczę....ale przecież sami weźmiecie ich na swoje silne , wyzwolone klaty. w końcu macie argumenty że ho, ho, szanujecie cudze poglądy, przyciągacie ludzi....
Spadam i życzę miłych rozmów tym razem już w miłej atmosferze towarzystwa wzajemnej adoracji. Możecie uznać, że mnie wykończyliście i że padłam pokonana waszą mądrością i przenikliwością. Możecie sobie tez wyobrazić że przejęłam się waszymi oskarżeniami i że własnie opłakuje wszystkie kobiety, które przeze mnie urodziły niechciane dzieci
142 2015-09-18 09:19:51 Ostatnio edytowany przez femte (2015-09-18 09:35:27)
MamaMamusia
wiesz, co sobie mozesz zrobic z takimi goloslownymi stwierdzeniami?
Zaraz jade do Kopenhagi, ale znalazlam czs na pierwszy "dowod" Manka. Z tym, ze nie On jest winien - dal sie oklamac ludziom, ktorzy maja dluga praktyke we wciskaniu ciemnoty. Tudziez falszowaniu dowodow.
Przerwane macierzyństwo. Psychiczne skutki aborcji, T, Cantelmi
wydane przez PAX, polecane przez portale katolickie typu Opoka czy Deon.
O samym autorze
"Professor of Psychopathology (Professore Incaricato) at the Institute of Psychology of Università Gregoriana and at “Regina Apostolorum” University in Rome. "
"•He teaches in various Master classes and post-graduate courses at the European University and at the Catholic University in Rome."
"He has been a teacher of Developmental Psychopathology at
LUMSA University and of Psychofisiology at Università Salesiana in Rome."
jak widac "niezalezny naukowiec" cala geba...
143 2015-09-18 09:44:00 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-09-18 10:08:06)
Ja mam generalnie problem z tą ustawą, bo zakłada ona, że normalnie rozwinięta, dorosła kobieta nie może o sobie decydować. Co jest absurdem.
Gloryfikuje się jakiś zlepek komórek i stawia jego "prawa" ponad życiem osoby, która na pewno czuje i na pewno istnieje w pełnej krasie. Jeżeli komórki zlepkowe tak cierpią, to proszę zamknąć wszystkie laboratoria pracujące nad komórkami macierzystymi. Ludzie (albo Mamusie), to są komórki i na takim etapie jak są terminowane to z tego mogłaby być ryba, albo pies, albo żyrafa. To jest potencjalnie człowiek, ale nie żadne dziecko w 8 tygodniu.
dobrze ze istnieje wolnosc slowa ale czasami trzeba zastanowc sie co sie pisze
poza tym dziwi mnie ta nagonka na MameMamusie,
troche mniej agresji skoro głosza co niektorzy wolnosc wyboru i wolnosc slowa
ja nie zauwazylam aby MamaMamusia nakazywala calkowity zakaz aborcji i ona pisze dokladnie jakie ma poglady ale to trzeba czytac ze zrozumieniem
jak dla mnie obowiązującą ustawa jest najlepszym rozwiązaniem, kompromisem,
nic lepszego nie wymyślono
Beyondblackie osmieszylas się ta wypowiedzią a dokładnie fragmentem: ,,Ludzie (albo Mamusie), to sa komórki ..z tego moglaby być ryba albo pies albo zyrafa. To jest potencjalnie człowiek..,,
Nie widze sensu dyskusji z kims kto używa takich ,,argumentów,, i uważa się za inteligentna osobę.
To ty narzucasz innym swoja wole i swoje poglądy jako jedynie słuszne. Ty usunelas ciaze i ok twoja sprawa, ale wmawianie ze żadna kobieta nie przezywa tego a tylko jest to jej wmawiane to już jest co najmniej śmieszne stwierdzenie. Jak zauwazylas każdy jest inny, człowiek ma prawo decydować o sobie. Ja bym ciąży nie usunela ale potrafie zrozumieć rozne sytuacje zyciowe kobiet. Ty wszystko oceniasz na podstawie swoich przeżyć.
Jak brakuje argumentów to obrażasz osobę mającą inne poglądy.
Mariola, ale ja przecież bardzo dobrze rozumiem, że ludzie mogą mieć INNY światopogląd od mojego i wcale nie mam zamiaru ich zmuszać do przyjęcia mojego stanowiska. Jeżeli dla kogoś kilkutygodniowy zarodek to dziecko, to NIECH NIE USUWA, nikt mu nie stoi na drodze postępowania zgodnie z własnym sumieniem.
Problem pojawia się niestety wtedy, kiedy jak w naszym kraju, JA nie mam prawa, jak i wiele podobnie do mnie myślących kobiet, do postępowania zgodnie z MOIM sumieniem i MOIMI przekonaniami. Bo władzom, w dużej części naciskanym przez kościół i ludzi pokroju Mamy Mamusi, wydaje się, że mają monopol na sumienia wszystkich obywatelek. Tak dla zabezpieczenia, żeby nikomu się w głowie nie przewracało
W dodatku swoje stanowisko popierają, jak Femte słusznie zauważyła, zbiorem półprawd, naciągnięć prawdy, przekłamaniami i generalnie naginaniem "badań" do tego by pasowały do niego.
I przepraszam, to nie jest wg Ciebie hipokryzja i głęboko idąca niemoralność postępowania?
145 2015-09-18 11:30:38 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-09-18 11:58:04)
A mnie się ciśnie na usta pytanie, jaka jest różnica pomiędzy przeżywaniem traumy po poronieniu a przeżywaniem po dokonaniu aborcji w zaawansowanej ciąży dla kogoś, kto traumę po poronieniu zony przeżył a jednocześnie aborcja poprzez świadome zabicie dziecka przez decyzje kobiety dopuszcza, powołujac się przy tym na autorytet mgr pielęgniarstwa. Czy ta różnica tkwi w nazwie płód- dziecko? Może w nadaniu imienia płodowi a moze w kwestii osobowego traktowania czegos w jednym przypadku a bezosobowego w drugim? W czym w takim razie tkwi ta roznica jakosciowa dotyczac dziecka-plodu, ktorego smierc sie przezywa w wyniku poronienia ciazy, natomiast w przypadku aborcji albo cialo wyrzuca na smietnik albo wykorzstuje w przemysle farmaceutycznym np. do produkcji masci. Moze w tym ze nazwany Burek jest czlonkiem rodziny a ten bezpanski nadaje sie na ... (już nie powiem na co).
Takie myslenie bylo juz obecne w Europie w XXw oraz w przeszłości. Byli niewolnicy i panowie, byli nadludzie i podludzie (gdzie wtedy byli ludzie). Dzis są to DECYDUJĄCY I CI, O KTÓRYCH SIĘ DECYDUJE. Róznicy jakościowej tu nie ma, to jest ten sam mechanizm w myśleniu, stawianie siebie na pozycji ważniejszego, od tego drugiego poprzez, ODEBRANIE MU PRAW, TUTAJ, W KWESTII TEJ DECYZYJNOŚCI. To jest to samo, to jest ten sam mechanizm, ktorego ludzie sie nie wyzbyli (mimo licznych doswiadczen historycznych).
Bardzo zle ze takie typu "problemy" rozpatruje się w zupełnych oderwaniu od rzeczywistosci, od spoleczenstwa, ktore przeciez stanowi naczynie polaczone z jednostka. Np. oburza nas wyrzucanie chleba wobec osob, ktorego tego chleba potrzebuja. Ale nie oburza nas wyrzucanie zarodkow, wobec osob, ktore dziecka oczekuja? Bo co? bo chleb obsliniony (czytaj komus ciaza wadzi?). To porownanie jest idealne, bo pokazuje dokladnie ten sam mechanizm! Obnaza jakies ogromne zaslepienie spoleczne i glupote oraz ogromna hipokryzje myslenia. Gdzie w jednym przypadku widzimy problem globalnie (czasami chlebem umiemy sie dzielic dla dobra kogos drugiego) a w drugim wylacznie przez przyzmat siebie (zyciem nie chcemy sie dzielic dla dobra kogos drugiego). Oczywiscie, zawsze mozna powiedziec, ze wyrzucenie przez nas chleba w zaden sposob nie wpływa na sytuacje glodu kogos ktore tego chleba potrzebuje, ze to jest nasza prywatna sprawa co z tym chlebem robimy.
I dlatego mamy tak jak mamy, w roznych aspektach zycia a inni to wykorzystuja.
Beyondblackie napisał/a:Ja mam generalnie problem z tą ustawą, bo zakłada ona, że normalnie rozwinięta, dorosła kobieta nie może o sobie decydować. Co jest absurdem.
Gloryfikuje się jakiś zlepek komórek i stawia jego "prawa" ponad życiem osoby, która na pewno czuje i na pewno istnieje w pełnej krasie. Jeżeli komórki zlepkowe tak cierpią, to proszę zamknąć wszystkie laboratoria pracujące nad komórkami macierzystymi. Ludzie (albo Mamusie), to są komórki i na takim etapie jak są terminowane to z tego mogłaby być ryba, albo pies, albo żyrafa. To jest potencjalnie człowiek, ale nie żadne dziecko w 8 tygodniu.
dobrze ze istnieje wolnosc slowa ale czasami trzeba zastanowc sie co sie pisze
poza tym dziwi mnie ta nagonka na MameMamusie,
troche mniej agresji skoro głosza co niektorzy wolnosc wyboru i wolnosc slowa
ja nie zauwazylam aby MamaMamusia nakazywala calkowity zakaz aborcji i ona pisze dokladnie jakie ma poglady ale to trzeba czytac ze zrozumieniemjak dla mnie obowiązującą ustawa jest najlepszym rozwiązaniem, kompromisem,
nic lepszego nie wymyślonoBeyondblackie osmieszylas się ta wypowiedzią a dokładnie fragmentem: ,,Ludzie (albo Mamusie), to sa komórki ..z tego moglaby być ryba albo pies albo zyrafa. To jest potencjalnie człowiek..,,
Nie widze sensu dyskusji z kims kto używa takich ,,argumentów,, i uważa się za inteligentna osobę.
To ty narzucasz innym swoja wole i swoje poglądy jako jedynie słuszne. Ty usunelas ciaze i ok twoja sprawa, ale wmawianie ze żadna kobieta nie przezywa tego a tylko jest to jej wmawiane to już jest co najmniej śmieszne stwierdzenie. Jak zauwazylas każdy jest inny, człowiek ma prawo decydować o sobie. Ja bym ciąży nie usunela ale potrafie zrozumieć rozne sytuacje zyciowe kobiet. Ty wszystko oceniasz na podstawie swoich przeżyć.
Jak brakuje argumentów to obrażasz osobę mającą inne poglądy.
To jest AMOK, ludzi, którzy nie dopuszczają do istnienia poglądów innych niż ich własne. Przekonań innych niż ich własne. Wyników, nauki, innych niż ich własne (w te w które wierzą). Nawet wykluczają istniejącą zasadę możliwej koogzystencji JEDNOCZESNEJ róznych poglądów róznych ludzi.
Jednak takie zachowanie ma swoje wytlumaczenie psychologiczne. Czlowiek, ktory zachowuje sie w taki sposob po prostu broni jakiegos obrazu siebie, ktory sobie wytworzyl. Czesto jest to obraz, ktory "przykrywa" rozne zachowania, potwierdza slusznosc jakis własnych decyzji, itp. Jest to osobiste i wazne a obalenie tego obrazu (np. poprzez dopuszczenie mozliwosci istnienia innego obrazu) wprowadza powazne dylematy. Gdyz w ugruntowanym zyciu znowu trzeba sie zastanawiac nad tymi samymi aspektami wyborow, znowu rozwazac cos, znowu sa watpliwosci, itp.
Kiedy np. rozmawiam z madrymi ludzmi, kiedy wymieniam z nimi poglady to na zasadzie autorytetu przygladamy sie swoim racjom z szacunkiem, widzimy ze ktos uwaza cos bo, drugi cos, bo i przyjmujemy to do wiadomosci. Jesli uwazamy ze ktos przedstawia bledne argumentu to przedstawiamy swoje. Jesli jego sa poprawne, to nie odrzucamy ich bo nam nie pasuja.
Kiedy brakuje szacunku do drugiego czlowieka, to sa krzyki i narzucanie wlasnego zdania. Bezrefleksyjnosc i nieumiejetnosc czytania ze zzrozumieniem. Czasami o prostu traci sie tylko czas.
Osoba, ktora cos zrobi, sama bedzie musiala sie mierzyc ze swoim sumieniem. Nikt jej za to nie usprawiedliwi, chocby nie wiem jak przekonywal, ze ona nie ma racji (np. nie powinna odczuwac wyrzutów sumienia). U niektorych ludzie takie rzeczy moga sie ciagnac latami. Np. niektorzy nie maja problemu z okradaniem innych, korupcja i to jest powszechne, inni maja wyrzuty za cos co zrobili w przeszlosci. A przeciez czyn kradziezy jest zdefiniowany w KK czy KW i w ten sposob jest spoleczne ustosunkowane do tego czynu wyrazone.
Czyn aborcji jest rowniez zdefiniowany w polskim prawie i jest w ten sposob spoleczen ustosunkowanie do tego czynu jest wyrazone.
Ktos to opracowal, ktos wprowadzil, ktos sie nad tym zastanawial.
I jesli uwazamy, ze np. korupcja, przyjecie lapowki (np. w szkole, urzedzie) danie jej, nie jest czyms nagannym, tak samo mozemy uwazac ze zrobienie cos przeciwko prawu cywilnemu (ktore jasno def. to w przypadku aborcji) nie jest nicznym zlym. W ten sposob wyrazamy jednak wybiorczocc i pokazujemy ze ogolnie nie szanujemy panstwa prawa a samowole i bezprawie. Nikt na nikogo w Polsce w takich sprawach nie bedzie donosil, ale nasz stosunek do prawa ma swoj rezultat w procesach i zachowaniach spolecznych, ktore nas otaczaja.
Niezwykle wazny jest tez aspekt przyczynowosci, losu, przeznaczenia. Zawsze mi sie tutaj przypomina przypadek Celine Dione. 13ste! dziecko (chyba) a jakie uzdolnione, i ile pewnie radosci rodzinom przyniosla ale jakiejs madrej kanadyjskiej rodzinie, bo w Polsce, w tej atmosferze byloby jej trudno sie na swiecie pojawic.
Sam czesto patrzac na swoje dzieci, moglbym gdybac co by bylo gdyby ktos nie na nim nie pojawial. Ale o tych co sie nie pojawili nie wiem. Kazdy z kolei wnosi cos innego. Nie wiemy czy to bedzie dla nas radosc czy smutek.
TRóznicy jakościowej tu nie ma, to jest ten sam mechanizm w myśleniu, stawianie siebie na pozycji ważniejszego, od tego drugiego poprzez, ODEBRANIE MU PRAW, TUTAJ, W KWESTII TEJ DECYZYJNOŚCI. To jest to samo, to jest ten sam mechanizm, ktorego ludzie sie nie wyzbyli (mimo licznych doswiadczen historycznych).
To prawda i dlatego ludzie zmuszają innych do ogromnego cierpienia nie pozwalając na eutanazję przy wyniszczającej chorobie, stadium terminalnym i ogromnym bólu na który nie działają żadne leki. Skazują, że mają cierpieć. Dla ich własnej satysfakcji. Jednocześnie usypiają pieska, bo biedny cierpi.
maniek_z_maniek napisał/a:TRóznicy jakościowej tu nie ma, to jest ten sam mechanizm w myśleniu, stawianie siebie na pozycji ważniejszego, od tego drugiego poprzez, ODEBRANIE MU PRAW, TUTAJ, W KWESTII TEJ DECYZYJNOŚCI. To jest to samo, to jest ten sam mechanizm, ktorego ludzie sie nie wyzbyli (mimo licznych doswiadczen historycznych).
To prawda i dlatego ludzie zmuszają innych do ogromnego cierpienia nie pozwalając na eutanazję przy wyniszczającej chorobie, stadium terminalnym i ogromnym bólu na który nie działają żadne leki. Skazują, że mają cierpieć. Dla ich własnej satysfakcji. Jednocześnie usypiają pieska, bo biedny cierpi.
Nie rozumiem? Również tego, dlaczego mogę z Tobą normalnie rozmawiać, a z innymi w tym akurat wątku, już nie, tak na marginesie. Wg. mnie odwracasz problem. chociaz masz racje ze to jest niekonsekwnecja. O zyciu dziecka przed urodzeniem chce sie decydowac ale o zyciu kogos chorego juz nie. Niestety sa kraje ktore eutanazje (zabijanie) wprowadzily juz do swoich kodeksów postępowania.
Jednak w tym co piszesz sa dwa aspekty. Ludzi, ktorzy by chcieli swoje cierpienie ukrucic i ludzi, ktorzy by tego nie chcieli. Kto mialby o tym decydowac np. w sytuacji, kiedy porozumienie z pacjentem byloby utrudnione?
Poza tym wg. wielu aspekt cierpienia jest nieodlacznym elementem zycia czlowieka. Jest nim rowniez aspekt cierpieniea w chorobie czy agonii. Ludzie sie wtedy zmieniają, czasami pokornieją, czasami coś naprawiają. Widziałem to na własne oczy, i gdybym im tego cierpienia odmówił poprzez eutanacje, to by nie doszło do wielu pozytywnych owoców tego cierpienia.
Moim zdaniem, nie mozemy rzeczy traktowac jednowymiarowo.
148 2015-09-18 12:10:31 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-09-18 12:14:23)
Eutanazja tylko na wyraźne życzenie osoby cierpiącej, która jest chora nieuleczalnie i jest świadoma swojej decyzji. Znam osobę, a raczej znałem która popełniła samobójstwo, gdyż nie mogła wytrzymać z bólu z powodu nowotworu trzustki. Ale ona była sprawna fizycznie, więc mogła to zrobić. I tak naprawdę wszyscy, którzy widzieli jej ogromne cierpienie odetchęli z ulgą. Prosił lekarzy, błagał wręcz żeby go zabili. Nie zrobili tego z wiadomych powodów. Więc zabił się sam. Człowiek chory na raka trzustki umiera bardzo szybko i w ogromnych cierpieniach. Co by miał zmienić w swoim życiu, kiedy jego życie wypełnia ogromny ból? Dlaczego skazujemy go na ten ból? Dla własnego samopoczucia, bo wg. nas cierpienie uszlachetnia? Czy to nie on powinien o tym decydować? Dlaczego odbieramy mu prawo decydowania? Dlaczego usypiamy zwierzęta twierdząc, że skracamy ich cierpienie a ludziom każemy cierpieć?
Odwracam problem całkiem świadomie. Bo skoro płód nie ma możliwości decydowania o swoim życiu i potępiamy odbierania prawo do decydowania, to dlaczego nie pozwalamy decydować ludziom bardzo chorym i prawo mu odbieramy? Jest tu ogromna niekonsekwencja.
Z drugiej strony nie pytamy też bardzo chorych dzieci, czy chcą tak żyć jak niektóre żyją. A nie pytamy, bo nie są nam w stanie odpowiedzieć, samemu nie mając świadomości życia, a żyją tylko dlatego, że działa obszar mózgu odpowiedzialny za pracę narządów wewnętrznych. Tylko czy to jest życie?
Takie myslenie bylo juz obecne w Europie w XXw oraz w przeszłości. Byli niewolnicy i panowie, byli nadludzie i podludzie (gdzie wtedy byli ludzie). Dzis są to DECYDUJĄCY I CI, O KTÓRYCH SIĘ DECYDUJE. Róznicy jakościowej tu nie ma, to jest ten sam mechanizm w myśleniu, stawianie siebie na pozycji ważniejszego, od tego drugiego poprzez, ODEBRANIE MU PRAW, TUTAJ, W KWESTII TEJ DECYZYJNOŚCI. To jest to samo, to jest ten sam mechanizm, ktorego ludzie sie nie wyzbyli (mimo licznych doswiadczen historycznych).
Acha Maniek, to jak osoby Twojego pokroju w Polsce odbierają mi prawa w kwestii decyzyjności nad własnym ciałem, bo z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu "wiedzą lepiej", to to nie jest stawianie się "na pozycji ważniejszego"? Oczywiście wy też wiecie lepiej czy ktoś śmiertelnie chory powinien cierpieć do końca i czerpać "naukę" z tego cierpienia.
Hipokryzja tak obrzydliwa, że mdli.
150 2015-09-18 14:43:14 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-09-18 18:31:30)
maniek_z_maniek napisał/a:Takie myslenie bylo juz obecne w Europie w XXw oraz w przeszłości. Byli niewolnicy i panowie, byli nadludzie i podludzie (gdzie wtedy byli ludzie). Dzis są to DECYDUJĄCY I CI, O KTÓRYCH SIĘ DECYDUJE. Róznicy jakościowej tu nie ma, to jest ten sam mechanizm w myśleniu, stawianie siebie na pozycji ważniejszego, od tego drugiego poprzez, ODEBRANIE MU PRAW, TUTAJ, W KWESTII TEJ DECYZYJNOŚCI. To jest to samo, to jest ten sam mechanizm, ktorego ludzie sie nie wyzbyli (mimo licznych doswiadczen historycznych).
Acha Maniek, to jak osoby Twojego pokroju w Polsce odbierają mi prawa w kwestii decyzyjności nad własnym ciałem, bo z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu "wiedzą lepiej", to to nie jest stawianie się "na pozycji ważniejszego"? Oczywiście wy też wiecie lepiej czy ktoś śmiertelnie chory powinien cierpieć do końca i czerpać "naukę" z tego cierpienia.
Hipokryzja tak obrzydliwa, że mdli.
Właściwie nie wiem czy powinienem Ci odpowiadać bo ta odpowiedź nie będzie w temacie wątku. Powiem, tak. Bardzo często rozmawiam z różnymi ludźmi, obcokrajowcami, zwykle są to ludzie wysoko-wykształceniu. Ale powiem, że z takim poziomem jadu, nienawisci, epitetów jak to ma miejsce w Polsce stosunkowo nieczęsto się spotykam. Niestety ale jesteś PRZYKŁADEM WRĘCZ PODRĘCZNIKOWYM takiej postawy i co śmieszne, zarzuty (niemerytoryczne), ktore przytaczasz, które są epitetami, równie dobrze możesz sama sobie przypisać.
Tak gwoli scisłosci i pisania bzdur. Sformułowanie hipokryzja dotyczy postawy, którą ktoś głosi ale postępuje dokładnie inaczej. Nie wiem jakie to ma odniesienie do mnie w temacie aborcji, poza tym, że jest kolejnym, bez sensu, wypowiedzianym przez Ciebie nielogicznym, w tym całym Twoim zacietrzeźwieniu, epitetem. Może się po prostu odwal i tyle wystarczy?
Eutanazja tylko na wyraźne życzenie osoby cierpiącej, która jest chora nieuleczalnie i jest świadoma swojej decyzji. Znam osobę, a raczej znałem która popełniła samobójstwo, gdyż nie mogła wytrzymać z bólu z powodu nowotworu trzustki. Ale ona była sprawna fizycznie, więc mogła to zrobić. I tak naprawdę wszyscy, którzy widzieli jej ogromne cierpienie odetchęli z ulgą. Prosił lekarzy, błagał wręcz żeby go zabili. Nie zrobili tego z wiadomych powodów. Więc zabił się sam. Człowiek chory na raka trzustki umiera bardzo szybko i w ogromnych cierpieniach. Co by miał zmienić w swoim życiu, kiedy jego życie wypełnia ogromny ból? Dlaczego skazujemy go na ten ból? Dla własnego samopoczucia, bo wg. nas cierpienie uszlachetnia? Czy to nie on powinien o tym decydować? Dlaczego odbieramy mu prawo decydowania? Dlaczego usypiamy zwierzęta twierdząc, że skracamy ich cierpienie a ludziom każemy cierpieć?
Odwracam problem całkiem świadomie. Bo skoro płód nie ma możliwości decydowania o swoim życiu i potępiamy odbierania prawo do decydowania, to dlaczego nie pozwalamy decydować ludziom bardzo chorym i prawo mu odbieramy? Jest tu ogromna niekonsekwencja.
Z drugiej strony nie pytamy też bardzo chorych dzieci, czy chcą tak żyć jak niektóre żyją. A nie pytamy, bo nie są nam w stanie odpowiedzieć, samemu nie mając świadomości życia, a żyją tylko dlatego, że działa obszar mózgu odpowiedzialny za pracę narządów wewnętrznych. Tylko czy to jest życie?
Podałeś konkretny przypadek i odpowiem Ci tak. Nie mnie jest decydować o cierpieniu tego człowieka. Będąc w takiej sytuacji pewnie bym z początku go powstrzymywał a po którymś razie wyszedłbym dla, szczerze, możliwości zrealizowania tego przez niego (próbuje sobie wyobrazić jak bym się zachował). Ale też nie oznacza to, że nie nalezy takich spraw traktować wielowarstwowo. Ludzie cierpia w rozmaity sposob i fizycznie i psychicznie. Często są to długolenie stany niemożności, depresje, jakieś dysfunkcje. Kto i kiedy, jak będzie decydował o tym, w jakim przypadku dopuszczalne jest samobójstwo. Do tego potrzebna by była dyskusja a i tak ludzie nie dojdą do porozumienia, ponieważ odbieranie sobie życia ze względów innych niż honorowe (nawet i takie obecnie nie jest) jest negatywnie postrzegane w naszej kulturze. I dalej, odpowiedzi na Twoje pytania nie są wielowarstwe, Ty je skracasz do jedynie wartswy fizycznej. Jest wiele przykładów czy to z hospicjów, czy z przypadków śmierci nieuleczalnie chorych dzieci, że ich postawa walki, pogody ducha, odciskała piętno na innych ludziach, czy kwestia nauczenia sie altruizmu służąc innym cierpiącym ludziom. Odbierając życie takiemu dziecku wcześniej (wiadomo i tak, że umrze) jest też odbieraniem innym i jemu możliwości przeżycia dogłębnie tego doświadczenia. Nie wiem ale mam wrażenie, że masz jakąś wizję społeczeństwa bez cierpienia fizycznego, gdzie każde takie może być "rozwiązane" śmiercią. Może problem nie tkwi w samym cierpieniu ale w "rozwiązaniu". Zobacz tak samo nasi młodzi rodacy, byli katowani przez UB czy Gestapo, katowani do nieprzytomnosci miesiacami!!!! Tez mogli to zakonczyc wyjawiajac znane im informacje. Mieli jednak pewna dyscypline umyslu, ktorej nam brakuje. Czy myslisz ze bol umierajacego na trzuske jest wiekszy od bolu jaki sie doznaje przez kopanie po brzuchu i wyrywanie paznokci?
"Dlaczego usypiamy zwierzęta twierdząc, że skracamy ich cierpienie a ludziom każemy cierpieć?" Nie wiem, ja nie usypiam ale myszy i szczury czasami zabijam. Pewnie dlatego ze nie miamy swiadomosci zycia, jedynie sobie dajemy prawo do posiadania duszy, itp. W kazdym razie, w moim domu wszystkie zwierzęta odchodziły "naturalnie".
[EDIT] http://americanpregnancy.org/unplanned- … l-effects/
Raport APA (Amerykanskie Stowarzyszenie Psychologów): "Kilka opublikowanych badań, pokazuje, że badane reakcje kobiet w następstwie aborcji ze względu na nieprawidłowości płodu wskazują, że aborcja ciąży ze względu na nieprawidłowości płodu wiąże się z negatywnymi reakcjami psychologicznymi równoważnymi do tych doświadczonych przez kobiety, które poroniniły ciążę lub doświadczyły urodzenia martwego dziecka lub zgonu noworodka"
http://afterabortion.org/2011/abortion- … -abortion/ "All Studies Report Higher Rates of Psychological Problems After Abortion Compared to Other Women"
http://www.familyandlife.org/resources/ … s-abortion na dole wiele literatury o zagrożeniach
https://www.youtube.com/watch?v=buaiT3wEhCU
https://www.youtube.com/watch?v=lvdYoGKYXGY dla tych, którzy uważają, że dziecko nie ma świadomości i nie czuje bólu
https://www.youtube.com/watch?v=Pe9ncoLveD4 jak ktoś ma mocne nerwy to sobie obejrzy (ale pewnie lepiej nie wiedziec)
https://www.youtube.com/watch?v=513otrR07gw nie widac, żeby kobieta miała coś z głową, mówi całkiem rozsądnie
https://www.youtube.com/watch?v=XPyCnycwTW4 biznesowe spojrzenie, kwestionujące dobrowolność decyzji wielu kobiet
Maniek, Ty i logika to chyba nigdy nie zostaliście sobie przedstawieni...
Maniek atakuje Beyond bo mnie nie ma jak odpowiedziec.
Te 60% niedroznosci jajowodow bylo tak smakowite, ze sobie nie podarowalam.
"H.R. Verhoeve, P. Steures, P.A. Flierman, et al., History of induced abortion and the risk of tubal pathology, w: „Reproductive BioMedicine Online”, Vol. 16, Nr. 2, 2008, s. 304-307"
istnieje tylko w polskiej wiki. Humbug.
Ależ Maniek mnie czym też nie ma atakować, bo nie potrafi nawet wybronić się z zarzutu hipokryzji jaką prezentuje on i jego zwolennicy. Generalnie: zmuszanie jest nieetyczne, ale jak my zmuszamy w imię naszych idei, to jest fajowo ![]()
A tak dla poprawienia nastroju, jest filmik na jutubie na temat syndromu poaborcyjnego, tak pełen "wiedzy", że aż ściska, wow, ale się im udało! https://www.youtube.com/watch?v=1DnPbFZr3VY
154 2015-09-18 18:33:35 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-09-18 18:34:24)
Ty nie rozumiesz terminu hipokryzja. Aż "ręce opadają"
Polecam słownik ![]()
Beyond,
i tak Manka jedyny argument to "bo ja tak uwazam.."
Beyond,
i tak Manka jedyny argument to "bo ja tak uwazam.."
jedyny, co jest oczywiście, oczywiste. Szkoda że nie uważał na lekcjach...
157 2015-09-19 05:25:28 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-09-19 05:47:16)
Ja jestem przeciw aborcji, tzn nie to, że zakażę, ale poza wyjątkami nie myślę dobrze o aborcji i uważam, że lepiej by było jej mniej niż więcej, więc tutaj warto uświadamiać najbardziej. No, ale w wyjątkowych sytuacjach np gwałt, zagrożenie życia matki to wtedy nie miałabym serca wręcz pisać, że ma urodzić, że to nic, że cierpi, bo rozumiem, że wtedy to ogromny dramat np gdy została zgwałcona i jak jest w ciąży, to i tak wbrew jej woli, bo stosunek był też wbrew jej woli, więc mimo wszystko w tej sytuacji mogę to zrozumieć i nie to, że relatywizm moralny, ale po prostu to sytuacje wyjątkowe. Winy dziecka nie ma, ale rozumiem, jeżeli wtedy tak mocno to ją boli, że usunie, by nie być w ciąży i nie przypominać sobie cały czas o tym co przeżyła. Tu chodzi wtedy bardziej dlatego o jej dobro i to rozumiem. Jednak no inne mam zdanie jak ktoś po prostu wpadnie, no albo nie, wiadomo nie zabronię, jak i nikt inny, ale swoje zdanie mogę mieć. No ale tak za granicą chyba można podwiązać jajniki, czyli pozbawić się płodności, np dla Ciebie Beyondblackie byłoby to dobre, skoro nie chcesz mieć dzieci na pewno z tego co pisałaś, zrobiłaś to? No bo piszesz, że kiedyś poddałaś się terminacji, to po co znowu ryzykować? Zawsze chyba lepiej pozbawić się płodności, skoro jesteś pewna, że dzieci mieć nie chcesz niż usuwać, bo i to moralne nie jest, bo sama piszesz, że dobre nie jest mimo wszystko, a podwiązanie się załatwiłoby problem. W Polsce to chyba możliwe nie jest, a szkoda, bo jednak ktoś jest pewny, to dlaczego nie, ale za granicą raczej można.
Jakbym miała dziecko, dorosłoby, no i to dziecko - w tej sytuacji córka zaszłaby w ciążę, to tak, mam swoje zdanie, ale też nie czuję się związana z KK, mam inne poglądy często, tutaj może zbieżne, ale jednak nie fanatyczne, bo aborcji jak piszę bym nie zakazała, wyjątki są dla mnie zrozumiałe. Niemniej takie jest moje zdanie i do tego nie utożsamiam się już z KK, więc jak widać, by mieć takie zdanie, być przeciw generalnie nie trzeba być za KK. No i jakbym miała córkę i chciałaby usunąć ciąże, to oczywiście rozmawiałabym, ale nie zmuszałabym do niczego, bo swoje zdanie mam, ale owszem nie zmuszam, bo wiem i rozumiem, że córka nie będzie moją kopią i czasem może podjąć inne decyzje itp. Jakby chciała usunąć, pojechała po to do Czech (jakby nie było możliwości w Polsce), byłoby to bezpieczne, w klinice, to cóż, nie mogłabym nic zrobić, jeśli naprawdę taka byłaby jej decyzja, tylko sprawdziłabym czy tam będą dobrzy lekarze, bo oczywiście już z dwojga lepiej tak niż miałaby stać się jej krzywda. Swoje zdanie bym nadal miała, ale wiadomo, jak ktoś chce zrobić, to to zrobi, no a szanowałabym jej decyzje po prostu. Niemniej w swoim pojmowaniu nie do końca to rozumiem, swoje zdanie mam i tyle. Grunt chyba, że nikomu nic nie nakazuję. No, ale oczywiście to nie zmienia faktu, że warto uświadamiać, bo ok raz jest wpadka po prostu mimo dobrego używania zabezpieczeń, ale często raczej przez złe używanie, bo teraz mamy dobre zabezpieczenia. We wcześniejszych latach to jednak były gorsze, więc kobiety też były w gorszej sytuacji, teraz te wpadki można minimalizować. mocniej.
158 2015-09-20 11:56:15 Ostatnio edytowany przez femte (2015-09-20 12:10:34)
Oj, Maniek, Maniek....
DM. Fergusson, LJ. Horwood, JM. Boden. Abortion and mental health disorders: evidence from a 30-year longitudinal study.. „Br J Psychiatry”. 193 (6), s. 444-51, Dec 2008
i fragment podsumowania
"the general conclusion of these and our review: that there is no or little increased risk of mental health problems following abortion"
jak mowilam - nie wierzyc nawiedzonym polskim dzialaczom, tylko czytac orginaly.
Ja nie jestem ani za ani przeciw aborcji. Uwazam ze kiedy wchodzi o czyjes problemy zdrowotne ustwodawca nie ma prawa niczego nakazywac.
I tak jak o metodzie operacji powinien decydowac lekarz wraz z dobrze poinformowanym pacjentem, tak aborcja powinna byc sprawa kobiety i jej lekarza. Z tym ze oczywiscie jak w kazdym inny przypadku lekarza mozna zmienic.
Nikt nie ma prawa nakazywac lub zakazywac zabiegow medycznych, z wyjatkiem tych ktore dotycza chorob zakaznych - w medycynie ludzkiej to sie chyba nazywa podlegajace obowiazkowi zglaszania.
A poza tym nikomu nic do tego czy lekarz wstawi mi inplanty dyskow, czy ja sie na ten zabieg nie zdecyduje. Czy oprozni moja macice, czy jednak wole z tego zrezygnowac. Tym bardziej ze jak wykazuja badania wczesna aborcja jest kilkanascie razy bezpieczniejsza niz ciaza i porod. Wiec kobieta ma prawo zdecydowac, ze ryzyko jest za duze.
Zauwazcie ze nigdy sie nie wypowiadam w konkretnych przypadkach ani nie probuje wywierac na nikogo nacisku. Uwazam ze decyzja powinna byc swobodna i indywidualna. Nie uwazam sie za Pana Boga zeby decydowac o wyborach innych.
juz nie chce zawalac watku cytatami, okazuje sie ze jakichkolwiek zwiazkow aborcji i problemow psychicznych doszukuja sie tylko naukowcy zwiazani z KK
"By contrast, the Royal Colleges of Obstetricians and Gynaecologists and of General Practitioners in the United Kingdom sponsored a major study that did address that fundamental question. The study followed more than 13,000 women in England and Wales over an 11-year period ending in the early 1990s. Importantly, it considered two groups: women facing an unintended pregnancy who had an abortion and women facing an unintended pregnancy who gave birth. The study's authors concluded that those women who had an abortion following an unintended pregnancy were not at any higher risk of subsequent mental health problems than were women whose unintended pregnancy was carried to term."
"..study conducted by David Fergusson, a psychology professor who is affiliated with the Christchurch School of Medicine and Health Sciences, New Zealand...suggest some link between abortion as a young woman in New Zealand and subsequent problems with depression, anxiety, suicidal behaviors and substance abuse disorders; "
skroty moje.
159 2015-09-21 11:00:30 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-09-21 11:10:16)
Mnie się wydaje, że tutaj doszło do dużego niezrozumienia czy manipulacji. Otóż nikt nie neguje istnienia PAS (Syndromu Poaborcyjnego) i tego, że wywiady psychologiczne przed aborcją dotyczą głównie stwierdzenia, czy takie syndrom dotyczący następstw psychicznych, zajdzie. W literaturze możliwość tego wiąże się to najczęściej z ogólnym stanem psychicznym kobiety a same badania dotyczą tylko wąskiego wycinka rzeczywistości w postaci klinik aborcyjnych (zabijania). W rzeczywistości, raz tego typu zabiegi odbywają się w rózny sposób, dwa ludzie są bardzo rózni, i charakteryzują ich rózne stany psychiki. Czyli są ludzie psychicznie podatni na coś, są niepodatni ale to nie zmienia tego, że pojawią się określone skutki, nawet jeśli pojawiły by się one i tak (w sensie jakiegos innego zdarzenia w ich zyciu). Opatrzne rozumienie tego, jak się to przedstawia, odrzuca przyczynę w postaci aborcji jako wywołującą skutek w postaci PAS.
Zeby to wyjasnic posluze sie dwoma przykladami. Pierwszy to model receptora zlozony z czesci A - oddzialywujacej, B - laczacej (A i C) oraz C sygnalizujacej, sam receptor to polaczone kolejno, A-B-C
Jesli teraz aborcja jako proces oddzialywuje na A (czlowieka) to zeby zaszlo C (PAS) B musi byc odpowiednim przekaznikiem, co mozemy zrozumiec jako OKRESLONY MODEL PSYCHICZNY KOBIETY. Dla jednych kobiet z okreslonym B PAS nie zajdzie, dla innych z okreslonym B, zajdzie jak najbardziej. TRZEBA TO WYRAZNIE PODKRESLIC, IZ WSZELKIE BADANIA LACZA MOZLIWOSC ZAJSCIA PAS Z OKRESLONYM B (MODELEM PSYCHICZNYM KOBIETY) ale nie negują dla okreslonych B możliwości zajścia PAS.
Co na ten temat wyraża oficjalny raport amerykańskiego stowarzyszenia psychologicznego. Czytamy tam wyrażnie, iż efekt PAS ściśle zależy od ZOBACZENIA prze kobietę swojego dziecka. W przypadku kiedy np. para spodziewa się dziecka, ogląda je przez USG, w razie poronienia silnie to przeżywa. Jeśli kobieta dokonująca aborcji również widziała swoje dziecko, to jej przeżycia są tak samo silne, są tożsame z przeżyciami kobiety, która poroniła. Natomiast zupełnie jest inaczej kiedy nie "widziała", traktowała to jako jakiś płód, itp.
Tylko co to zmienia z moralnego punktu widzenia, jeśli wiedziała, i co z punktu widzenia nienarodzonego dziecka? Kwestia bowiem odbioru przez kobietę tego co zrobila, ewentulanosci wystapienia PAS silnie zalezy od tego czy kobieta widziała to coś, ale nie zmienia w niczym natury czy istnienia tego coś.
Na tym zakończę tutaj, bo nie lubię manipulacji, wręcz ogromu, która miała tutaj miejsce. To jest wybiórcze traktowanie tematu, bez uzględnienia całości aborcji oraz psychiki różnych kobiet.
A i miał być drugi przykład. Otoż, jest on taki, że kiedy żolnierz zaciąga się to się prowadzi badania psychologiczne u kandydata. Jeśli bierze on udział w wojnie, może się pojawić u niego Zespół Stresu Pourazowego, co często źle się dla niego w praktyce kończy. Nikt nie neguje istnienia ZSP tylko dlatego, że pojawia się on dla określonego rodzaju kandydatów (statystycznie), z tym że określony proces weryfikacji żółnierza ma na cely wyeliminowanie takich kandydatów (podobnie jest w przypadku rozmów przed aborcją). I tutaj również można powiedzieć, że ZSP pojawi się czy też się pojawił u osób do tego predysponowanych. u których i tak by się pojawił. Ale to nie zmienia faktu, iż ZSP pojawił się u nich, że przyczyną był udział w działaniach wojennych, i że ZSP rodzi głebokie, traumatyczne, wieloletnie skutki u żolnierza, nawet jeśli dany żołnierz był do tego predysponowany (ten skutek i tak by się u niego pojawił).
Mam też taką poboczną refleksję. Otóz dzisiaj jakby ludzie walczą miedzy sobą ale nie w sensie proponowania ale osoby, które walczą z tradycją ze strasznym zacietrzeżwieniem i emocjami to robią czego dowodem są liczne, niemerytoryczne epitety i inne przezabawne rzeczy. Jest to róznica w wizji otoczenia w ktorym chcemy żyć. Niektórzym odpowiadają świątynie handlu, kliniki eugeniki, aborcyjne, przedmiotowość człowieka (która wynika z tego że nasza "wolność" decyduje o życiu kogoś innego), dla innych liczy się tradycja (a choćby i Kościół dla wielu), hospicja, kliniki prolife i podmiotowość człowieka (która wynika ze tego, że naszą "wolność" determinuje prawo do życia kogoś innego). TO NIE SĄ WIZJE TOŻSAME. TO SĄ WIZJE SPRZECZNE i jako takie muszą ze sobą walczyć. Obawiam się, że tutaj kompromisu nie ma. To kwestia cywilizacji śmierci lub cywilzacji życia, gdzie każdy człowiek jest traktowany jako przedmiot albo jako podmiot. To potem ma swoje przełożenie na każdą dziedzinę życia.
Maniek, głupoty pier****sz.
Kobiety przeżywają poronienie bądź terminację, gdy NAPRAWDE CHCIAŁY mieć dziecko. Jest to absolutnie zrozumiałe. W przypadku kiedy nie ma chęci potomka, NIC się nie dzieje.
A wiele "badań" chrześćjańskich opiera się na badaniach wśród kobiet nie tyle zindoktrynowanych, co na kobietach, które nawet przed ciążą były po prostu emocjonalnie i psychicznie niezrównoważone, co oczywiście rzutowało na ich stan po aborcji. To nie aborcja była powodem ich zaburzeń, ale jedynie zaogniła stan ich zdrowia psychicznego, który istniał przed (a bóg wie jak ZŁY byłby stan ich zdrowia psychicznego gdyby donosiły ciążę).
161 2015-09-23 13:07:45 Ostatnio edytowany przez femte (2015-09-23 13:09:35)
Maniek, glupoty piszesz. Moge powklejac nastepne kilkanascie linkow do badan, a Ty i tak nie przeczytasz.
Przeciwko aborcji wystepuja czesto kobiety niezrownowazone jak Kaja Godek. Ona jest nieszczesliwa, bo ma chore dziecko, wiec chce dowalic innym. Jest wrecz chora z nienawisci, ze innym sie udalo, jej nie. I do tego chec zaistnienia, obojetnie z jakiej przyczyny.
Czy ktos zdola mi pomoc odnosnie aborcji farmakologicznej ? Zaszlam w nieplanowana ciaze chcialabym zamowic z internetu tabletki poronne czy to jest bezpieczne i czy zna moze ktos pewne zrodlo gdzie moglabym zamowic >? Prosze was o odpowiedz
163 2016-10-06 16:17:38 Ostatnio edytowany przez Swanen (2016-10-06 16:33:19)
Czy ktos zdola mi pomoc odnosnie aborcji farmakologicznej ? Zaszlam w nieplanowana ciaze chcialabym zamowic z internetu tabletki poronne czy to jest bezpieczne i czy zna moze ktos pewne zrodlo gdzie moglabym zamowic >? Prosze was o odpowiedz
Poszukaj na women on the web - to jest najpewniejsze zrodlo. Jesli ci pilno wyjedz zagranice i tam pojdz do lekarza. Zawsze mozesz tez zasiegnac porady telefonicznie w Feminotece lub wsrod babek z Porozumienia Kobiet 8 marca. Sa jeszcze leki na artretyzm, ktore dobrze dzialaja. Generalnie farmakologicznie to maks. do 9-go tygodnia.
164 2016-10-06 16:32:30 Ostatnio edytowany przez Swanen (2016-10-06 16:39:13)
Ja kwestionuje syndrom poaborcyjny. Najbardziej narazone sa na taki 'syndrom' kobiety, ktore dostana sie w rece religijnie nawiedzonych, tudziez takie , ktore nie do konca byly przekonane ale zrobily to pod presja. Tyle, ze wtedy nie jest zaden syndrom postaborcyjny ale wscieklosc, zal i inne zrozumiale w tym kontekscie uczucia.
Znam kobiety po aborcji - odczuwaja ulge. A najbardziej mnie rozwalaja faceciki rozpisujace sie o tym, jakie odczucia ma kobieta w ciazy i jak reaguje kiedy zobaczy USG albo po aborcji. To jest najlepszy zart.
Czasami jest Poprostu wpadka i już a jeśli kobieta jest pewną ze nie chce dzieci lub kolejnego dziecka to ja tego nie potepiam...
Bierze się tabletke RU-486 za 24h bierze się 4tab cytotec po 3.5 h kolejne 4 i po kolejnych 3.5h też 4 tab.ciaze do5-6tydz powinno już ruszyć po pierwszej dawce bóle jak do porodu dostaje się krwawienia i wszystko "idzie" krwawienie trwa do 2dni po miesiącu powinien być okres.
Koszt między 400-500zl
Najbezpieczniej jest max 5-7tydz wiek kobiety do 35lat
166 2018-11-03 13:03:58 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-11-03 20:44:51)
Ja zamowilam tabletki z spam, bylam w 6 tygodniu ciazy i kuracja sie powiodla, leki przyszly oryginalne, za co jestem im bardzo wdzieczna, jezeli szukacie pewnego zrodla to z czystym sumieniem moge ich polecić !
Warto spróbować tabletek ze strony z mojej sygnaturki.