femte napisał/a:Maniek cytuje katolickich "naukowcow" ktorzy sa na tyle bezszczelni ze nawet nie powoluja sie na wyniki badan. Oraz polska wiki-sama prostowalam.bzdury ktore conawiedzeni tam powypisywali. Podalam jako zrodlo podreczniki I zrodla naukowe. Poprawiono, ale szybko przywrocono katopoprawna wersje.
Jak moznà ufac ludziom ktorzy bezszczelnie klamia?
Na przyszly raz prosze o wyniki badan naukowych z fwchowych portali' nie publicystyke -katopublcystyke raczej.
Oczywiście jak się nie ma argumentów to temat przekierunkowuje się na religię. Ale to typowa i znana manipuilacja. Brawo! Niestety muszę Cię rozczarować. Nie tylko merytoryczne badania nie mają nic wspólnego z wiarą, ale mają za to dużo wspólnego z urazami psychiczymi, których doznają kobiety (tutaj część kobiet po aborcji, co się nazywa syndrom poaborcyjny). Tak na marginesie wydawało mi się, że temat został wyczerpany no ale trzeba pokrzyczeć kłamstwo! kłamstwo! bo przecież trzeba w sobie coś zagłuszyć. Szkoda, że dyskusję na argumenty zastępuje maskowanie religią (której tutaj nie było) i epitetami. To jest żałosne.
[EDIT] np. w Finlandii jest tylko 0,2% katolików. Trudno więc mówić, że wyniki badań fińskich mają coś wspólnego z katolicyzmem czy Rydzykiem. No chyba, że zwolenników aborcji dopada jakaś pomroczność jasna, jakiś amok, skutkujący pluciem jadem i hejtowaniem tematu.
A może z innej mańki? Holandia chyba będzie dobra jako przykład typowego laickiego kraju UE? Czy też nie pasuje:
" Z holenderskich badań przeprowadzonych na 6149 parach wynika, że przebyta aborcja zwiększa o 60% ryzyko patologii dotyczącej jajowodów, będącej częstą przyczyną niepłodności" źródło:
H.R. Verhoeve, P. Steures, P.A. Flierman, et al., History of induced abortion and the risk of tubal pathology, w: „Reproductive BioMedicine Online”, Vol. 16, Nr. 2, 2008, s. 304-307
A może jest po prostu tak, że:
Opublikowany w 2008 roku w Contraception 20-letni przegląd piśmiennictwa wykazał, że w badaniach, które autorzy przeglądu uznali za poprawnie wykonane, nie było zależności pomiędzy dokonaniem aborcji a zdrowiem psychicznym po wielu latach od aborcji (lub zależność była mała); równocześnie badania o złej jakości metodologicznej często postulowały taką zależność.
vs.
Z kolei przegląd badań z lat 1995-2009 zamieszczony w roku 2011 w The British Journal of Psychiatry zawiera konkluzje stwierdzające istotną korelację między poddaniem się aborcji oraz zwiększonym ryzykiem wystąpienia problemów psychicznych, z których pewną część można w wyraźny sposób określić jako wynik aborcji.
Czyli spory nigdy nie będą miały końca.
W 1994 brytyjski Royal College of Psychiatrics opublikował raport, z którego wynikał wniosek, że zagrożenie dla zdrowia psychicznego w wyniku aborcji w pierwszym trymestrze jest znacznie mniejsze, niż to wynikające z kontynuacji ciąży w przypadku, gdy w ewidentny sposób może powodować ona u kobiety zaburzenia psychiczne. Stanowisko to zostało w 2008 zrewidowane i kolegium przyznało, że według obecnego stanu wiedzy wyniki badań są w tym względzie niespójne – część z nich wskazuje na istnienie negatywnych skutków psychicznych aborcji, część wskazuje, że brak jest dowodów na takie skutki.
Badania naukowców z Nowej Zelandii wskazują na 30% zwiększenie częstości zaburzeń psychicznych u kobiet, które poddały się aborcji.
DM. Fergusson, LJ. Horwood, JM. Boden. Abortion and mental health disorders: evidence from a 30-year longitudinal study.. „Br J Psychiatry”. 193 (6), s. 444-51, Dec 2008
Czy z powyższego wynika, że skutków syndromy poaborcyjnego nie ma? Oczywiście, że nie.
To własnie ślepa, nacechowana głupotą walka z czymś przypomina religię, wiarę bezrefleksyjną i zacietrzeźwioną. A przecież obraz tego wszystkiego jest taki, że są argumenty za, są przeciw ale istnieje wiele badań, które pokazują, iż takie skutki istnieją w rzeczywistości. One istnieją, są publikowane w uznanych czasopismach naukowych i tam proszę z tym dyskutować bo akurat ja się tą dziedziną nie zajmuję.
Szkoda tylko, że poziom dyskusji osiągnął tutaj zakres skrajnej głupoty (biorąc pod uwagę treść argumentów i epitety). Wstyd i żenada.