Ja trochę może z innej strony. Nie zamierzam się bawić w zgadywanie, kto ma rację, kto nie ma, czyja wina itd. Natomiast jak czytam takie wątki, to utwierdzam się w przekonaniu, żeby nigdy nie wychodzić za mąż, nie meldować nikogo u siebie, nie mieć nic wspólnego z żadnymi dziećmi itd.
Nie mówię o aspektach prawnych, bo właśnie sobie odbyłam rozmowę ze studentem IV roku prawa i z każdym zdaniem robiłam się po prostu coraz bardziej przerażona. Pozwać o alimenty babcię dziecka - tak, wiem, że można, ba, nawet rodzeństwo można pozwać o alimenty (może masz siostrę/brata? Przecież taka sama ich "wina", że pojawiłaś się na świecie, jak babci w stosunku do dziecka - a tam nie miałaś skrupułów...), wyzywać męża, bo nie chce płacić na nieswoje dziecko (oczywiście, uważam, że to źle z jego strony, ale na litość, nie masz alimentów od ojca dziecka, więc ten ma płacić...), teraz tak samo walczyć o alimenty od męża, podczas gdy Twoja sytuacja materialna tak wygląda m.in. przez to, że to PIERWSZY mąż nie płaci na swoje dziecko... Boże, to wszystko jest po prostu straszne. Jeszcze kombinowanie, jak się z MĘŻA mieszkania nie wynieść - to się nie wynoś, ale może spytaj go o czynsz? I tak, powtórzę, wiem, że to wszystko zgodnie z prawem, ale to jest jakaś katastrofa... Wątek z cyklu "jak wyciągnąć kasę FACETA i nie dać się wywalić z mieszkania FACETA".
hehe nie wyzywakam meza bo nie dawal mi na moje dziecko... wzial slub ze mna zalozyl rodzine i nie pomagal nie tyle co dla mojego dziecka tylko dla rodziny dla zony, wiesz co oplaty zawsze robilam w tym mieszkaniu. nie dac sie wywalic z mieszkania? co to za slownictwo facet zalozyl rodzine od ktorej uciekl bez slowa i nie moge go o nic spytac bo sie nie odzywa i bawi sie z inna ktora zapewne nie prosi go o pieniadze i jemu pasuje