daenerys napisał/a:Wszystko może się podobać lub nie i wszystko jest kwestią dogadania jeśli tylko każdej stronie to pasuje. Jeśli sprawa jest postawiona jasno i kobieta, która się szanuje chce się w ramach tego szacunku do samej siebie oddać facetowi, którego jara nie tyle ona co sam fakt tego, że będzie pierwszy, to jest jej sprawa, chociaż ja tutaj widzę pewną sprzeczność. Tak samo jak ja mam prawo do wyrażenia zdania na ten temat, niekoniecznie pochlebnego. Chyba, że uważasz inaczej ?
Temat w sumie jest o tym, że facet szuka i znaleźć nie może i nie tylko on jak widać ma ten problem. Tylko to nie jest tak, że dziewice już wyginęły, jest ich sporo i cały czas rodzą się nowe. Często one nawet nie będą się do tego przyznawać i powodem niekoniecznie jest to, że "dzisiaj to jest taka moda i biedne niewinne istotki boją się, że będą wyśmiane". Ja tutaj poczułam się wywołana do tablicy, jako ten praktycznie wymarły już gatunek kobiet, które nie dały pierwszemu lepszemu w gimnazjum i co już w ogóle niesamowite w liceum również nie, a i na studiach się dzielnie trzymałam. Pomyślałam, że skoro ktoś w taką grupę celuje to być może moje zdanie go zainteresuje. No widzę, że się myliłam.
A co par gdzie jedna osoba ma brzuszek, a druga lata na fitness. Na pewno są takie, chociaż ja to obserwuje raczej rzadziej niż częściej. Poza tym, to jest różnica w wyglądzie, a jeśli już rozmawiamy o czystości, szanowaniu się itp. to są to raczej kwestie światopoglądowe i tutaj już raczej nie znam par, w których partnerzy mają zupełnie odmienne poglądy i podejście do życia.
Najjaśniejsza Pani (to zamiast tej panienki, mam nadzieję, że teraz wyraziłem się wystarczająco godnie
)- ja osobiście całą tą dyskusję zamknąłbym w Twoim zresztą twierdzeniu, że Wszystko może się podobać lub nie i wszystko jest kwestią dogadania jeśli tylko każdej stronie to pasuje., ale niech tam.
O tym, czy kobieta "się szanuje", decyduje tylko ta kobieta. Nikt inny. To jej wybór, co i w jakich okolicznościach robi- czy do łóżka z facetem idzie dopiero po ślubie, czy też uprawia różne formy przygodnego seksu przez niektórych zwane "puszczaniem się" i to ona wie z czym czuje się dobrze, a co jest nie dla niej i gdzie są granice. I (jak zapewne wiesz) te granice wśród ludzi są płynne, a zarazem nie znaczy to, że istnieje jedyna, uniwersalna, właściwa.
Mam nadzieję, że zrozumiesz mój przekaz.
Vian napisał/a:Misericordias napisał/a:Vian napisał/a:Ja byłam w takich parach, przy czym to ja jestem stroną z brzuszkiem z reguły. ;-) O ile przy facetach moich to jeszcze można dyskutować, bo oni wprawdzie 100 razy bardziej wysportowani (...)
Czyli twierdzisz, że jesteś hipokrytką? Spoko. Ja bym tego nie powiedział.
Ja też bym tego nie powiedziała. 
Hipokrytką bym była, gdybym WYMAGAŁA od nich doskonałego ciała sama będąc od tej doskonałości daleka. Jakbym powiedziała komuś "nie spotkam się z Tobą, bo za dużo ważysz" a sama miała jeszcze większą nadwagę. ;-) Natomiast mnie jest totalnie wszystko jedno, jak ktoś wygląda, serio. Po prostu tak się układało, że z reguły mój partner/ka mieli zgrabniejsze figury niż ja. Jakiś czas temu umawiałam się z kolesiem, co wyglądał jakby połknął słoniątko i też mi to nie przeszkadzało. Dla mnie ogólnie wygląd ma dość niewielkie znaczenie.
Heh, Polska Akademia Nauk powstała w 1951 gwoli roztoczenia nad nauką politycznego oraz policyjnego nadzoru ? i od tamtej pory nic się nie zmieniło ? oczywiście z wyjątkiem bajek, jakie opowiadają zatrudnieni w PAN utytułowani politrucy, więc w sumie nie ma się co dziwić, że w obecnym semantycznym chaosie czasami powstają nieścisłości
.
Ja tam zawsze uważałem, że hipokryzja to jest po prostu klasycznie fałsz i dwulicowość, nierzadko połączony z krzywdą wobec drugiego człowieka, czy tam innej istoty i dopiero te cechy wpływają na negatywny charakter owego zjawiska, chociaż to drugie nie zawsze występuje, no bo co za krzywdę robi mi taki dajmy na to "ultrakatolik", który w piątki po kryjomu chla mięcho na umór i ma w szafce kolekcję porno. Więc nie rozumiem, jaką nieszczerością, fałszem, czy krzywdą wobec innych wykazuje się kobieta, która mając swoje za uszami (i nie chcąc tego kryć przed ew. partnerem) chce faceta nawet i z zerowym przebiegiem. Przecież nie musi twierdzić, że mężczyzna który tak jak ona "z niejednego pieca wygartywał" postępował źle, albo że mu nie wolno. Po prostu nie jest dla niej odpowiednim partnerem i już, chyba że to od razu oznacza "dewaloryzowanie" takiej osoby. Ale wówczas twierdzenie, że nie chcę tej pani, bo jest ode mnie 40 lat starsza (czyt. jest po prostu za stara) też będzie swego rodzaju dewaluacją. W ogóle kwestię wieku można by tutaj z powodzeniem odnieść do tego, co niektórzy piszą- czyli jak się rżnąłeś z kim popadnie to nie szukaj dziewicy, a jak jesteś stara, to nie szukaj młodego. Obydwa arbitralnie wysuwane twierdzenia są dla mnie niedorzeczne. Odnosząc kwestię hipokryzji do mojej osoby- nie miałbym nic przeciwko związkowi z kobietą, która przez wiele lat paliła (i nie uważa, aby to było złe), a potem rzuciła np. ze względu na ciążę i tak jej zostało i chce się koniecznie związać z kimś, kto nie pali.
Czyniąc długą historię krótką powtórzę jeszcze raz to, co napisała daenerys, czyli Wszystko może się podobać lub nie i wszystko jest kwestią dogadania jeśli tylko każdej stronie to pasuje., bo to dobra synteza moich poglądów w sprawach poruszonych w wątku.
Cóż, wypadałoby w końcu odpowiedzieć na pytanie postawione w wątku
.
Powiem tak: Łk 11,9-10 
Pozdrawiam, żegnam ten wątek, życzę wszystkim miłej dyskusji a virginofilom jak najwięcej dziewic na drodze życia;)