Problem jest w tym, że większość osób nie pyta "tak po prostu", ale po to, żeby to potem wypominać, albo robić jakieś dramaty i sceny zazdrości. U mnie to nie jest sztuczny temat tabu, kiedyś tak się pojawił, jakieś zarysy padły, ale nigdy nie wymagaliśmy od siebie podania dokładnej liczby. Nie potrzebne mi to.
To prawda, z tym masz rację. Tylko gdybym miała np. 20 partnerów, to przyznałabym się do tego od razu. Wolę, żeby facet, któremu to przeszkadza po prostu się ze mną nie związał, bo to nie mój typ. A co do dokładnej liczby, to ja też jej nie znam, bo dziwne by było, gdyby facet mający bardzo dużo partnerek nadawałby każdej numerek i prowadził statystyki. Znam przybliżoną liczbę, ale on wszystkich nawet nie pamięta, więc ciężko byłoby policzyć.