Do dzisiaj myślałem, że to ja jestem największą cipą na świecie, po przeczytaniu tego wątku, stwierdzam iż jednak się myliłem ![]()
Podobne tematy
132 2015-06-07 15:41:18 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-06-07 15:42:45)
"Walczysz", czyli co? Raz na czas tutaj post napiszesz? Przykro mi, ale naprawdę obstawiam, że ta dziewczyna Cię OLAŁA.
5 minut rozmowy z nią i wiem, że wszystko byłoby jasne.
Nie sądzę. To wszystko zależy od tego, jak by się ta rozmowa potoczyła. Gdyby Cię odprawiła z kwitkiem (a na to się zanosi), to byś tak samo jojczał i żałował, że tak późno się "ogarnąłeś". Chociaż to jest pojęcie względne, bo moim zdaniem w dalszym ciągu jesteś "nieogarnięty".
Jasne, całkiem możliwe, że kiedyś spojrzę na to z dystansem i powiem sobie "ale ja byłem wtedy głupi i naiwny"- po prostu nie mogę zrozumieć jednego, dlaczego człowieka, któremu bardzo zależy, a może nawet i kocha, skreśla się tak w mig , nawet nie wysłuchując jego wyjaśnień. Jest to dla mnie bardzo smutne.
W mig? Nie robiłeś NIC przez przynajmniej kilka miesięcy. To nie jest "w mig".
Czyli, że co, jak będzie mi brakować odwagi by wyznawać w porę co czuję to oznacza to, że do końca życia będę sam? Chociaż, z drugiej strony, kogo ja oszukuję, wątpię by mi jeszcze w przyszłości kiedyś na kimś tak zależało jak na niej obecnie.
A na co liczysz? Mam Ci napisać, że dziewczyny będą do Ciebie waliły drzwiami i oknami? O ile jeszcze lekka nieśmiałość u faceta jest może i nawet trochę urocza (przynajmniej dla niektórych kobiet), o tyle taka (przepraszam) pierdołowatość w większości przypadków dyskwalifikuje faceta jako potencjalnego partnera. Może Cię kiedyś jakaś jeszcze wyrwie, ale nie liczyłabym na nie wiadomo jakie "branie", jeśli sam się nie ogarniesz i nie weźmiesz sprawy w swoje ręce.
Ja wiem, że teraz cierpisz, ale młody jesteś i nie możesz w tym wieku zakładać, że pewnie na nikim Ci już tak nie będzie zależeć. A może tak właśnie miało być? Może to nie była Twoja połówka jabłka?
133 2015-06-07 16:16:57 Ostatnio edytowany przez Elya (2015-06-07 16:20:40)
Najgorsze, że autor wątku nie ma sobie nic do zarzucenia. Wcina się na inne wątki i do dziewczyny, którą chłopak ignoruje pisze cos takiego:
"Przeglądając ten temat, i zresztą nie tylko ten, zauważyłem, że lecicie na facetów którzy Was mają gdzieś, a nawet więcej, im bardziej ma Was gdzieś tym bardziej Wam zależy, a faceta który się stara od początku, jest czuły i miły traktujecie za śmiecia. Dlaczego tak macie, że wolicie być poniewierane niż szanowane, największego chama traktujecie z szacunkiem a normalnego faceta za śmiecia?"
Egoizm, niedojrzałość, tchórzostwo i chyba tez narcyzm - biorac pod uwage nieustanne jojcznie na tym forum, na róźnych wątkach i poruszanie tam tematu swojej "pierdołowatości".
To mój ostatni post na tym wątku. Koles jest niereformowalny.
Elya, ja mam bardzo dużo sobie do zarzucenia, doskonale zdaję sobie z tego sprawę.
A odnośnie tego mojego posta, który pozwoliłaś sobie przytoczyć to spójrz sobie na te wszystkie tematy typu "Nie szanuje mnie od x lat, ale go kocham i wierzę, że się zmieni", albo w drugą stronę przykład "nie kocham go, ale nie potrafię mu tego powiedzieć"- to w Twoim mniemaniu jest normalne? To w sumie ja już nie mam pytań do Ciebie. Nie chcę mi się kopiować tych wszystkich tematów z tego forum, by Ci udowodnić, że mam rację
Teraz uważasz, że piszę tak dlatego bo jestem sfrustrowany. Ale uwierz mi, za rok, dwa, pięć będę uważał tak samo, bo niestety taka smutna jest rzeczywistość. To nie żaden atak na Was, ale stwierdzenie faktu. Niestety, takich dziewczyn jest, bo ja wiem, 90%? 95%? Nie twierdzę, że każda jest taka, ale zdecydowana większość i owszem.
mszcz, no całkiem możliwe, że masz rację, o ile masz na myśli tylko tą kwestię
Zawsze byłem kiepski w relacjach damsko-męskich, więc to nawet nie dziwi mnie zbytnio. Jak to mawiają nikt nie jest doskonały. Jeden to jakiś casanova, który każdej nawinie makaron na uszy a drugi to ktoś zupełnie inny jak ja
Charakteru w jeden dzień się nie zmieni, tak to już jest.
Bakalia, na nic nie liczę
Nie oszukuję się, że będę miał tzw. branie. Kasy nie mam, wygląd, hmm, też raczej taki przeciętny, także już samym tym jestem zdyskwalifikowany, dorzucając mój charakter to raczej dopełnia formalności
Aż dziwne, że taka dziewczyna zwróciła na mnie uwagę. Widocznie nie dla każdej liczy się kasa i wygląd. No a to, że spieprzyłem to w całej okazałości to już inna kwestia
Lecą na mnie cęgi ze wszystkich stron, że to moja wina, że tak to się potoczyło- zresztą i słuszne te cęgi, co oczywiście jest prawdą, ale nikt z Was nie doczytał, że CHCĘ TO ZMIENIĆ (może jak dałem drukowanymi to ktoś będzie łaskaw to zauważyć), szkoda że ludzie czytają co chcą. Uwierz mi, będąc nieśmiałym nie przeskoczysz tak wszystkich barier z dnia na dzień, dlatego ja potrzebowałem tego czasu, i jak już wiem, że to ten czas to klops. Albo może inaczej, bo Ty chyba nie rozumiesz co znaczy być nieśmiałym, to taki przykład dam, który zobrazuje problem z innej perspektywy. Idziesz na naukę koreańskiego dla zaawansowanych. Wchodzisz na 1. zajęcia i tak patrzysz na wszystkich ludzi jak na idiotów, o czym oni mówią
Tak się mniej więcej czułem, podczas pierwszej randki/spotkania, zwał jak zwał, nie wiedziałem jak się zachować po prostu. I tak po czasie bycia na tych kursach byś może odkryła, że są całkiem fajne. Tak i ja, po bliższym poznaniu zrozumiałem, że ona "nie gryzie" i że może być nawet coś z tego
Z tym, że co z tego, że zrozumiałem, skoro podczas tej pamiętnej rozmowy wyszło jak wyszło. Rozmawiałem z nią, ale czułem, że mówię to czego nie chcę mówić. Teraz już rozumiesz?
To też nie jest tak, że w ogóle z dziewczynami się wstydzę rozmawiać czy coś. Z tymi dziewczynami, które znam to jakoś nie czuję skrępowania podczas rozmowy. Natomiast gdy chcę z nią porozmawiać to występuje coś takiego jak stres. To pewnie przez to, że mi zbyt bardzo zależy. Znaczy się teraz czuję ten stres, jak spędzaliśmy czas wspólnie ze sobą to czułem może mniejszy stres, bo nie chciałem niczego zepsuć, by wszystko szło swoim tempem. Już nawet nie liczę ile razy chciałem się przełamać by porozmawiać, albo ile razy o tym myślałem. Ba, codziennie o tym myślę
Bakalio, to skoro uważasz, że 3 miesiące to zbyt długi okres czasu, to w jakim czasie się powinno coś wydarzyć by było w dobrym tempie? tydzień? 2 tygodnie? miesiąc? serio, dziewczyny są takie łatwe? Nie chcę być chamski, po prostu pytam z czystej ciekawości. Jeśli to pytanie Cię razi to przepraszam. No przecież chyba prędzej w istnienie ufo uwierzę, niż w to, że dziewczyna jest w stanie tak w pełni się oddać, pod każdym względem, facetowi w taki miesiąc. No bez jaj
To ja faktycznie chyba z innego świata jestem
Po prostu to jest zbyt piękne, by mogło być prawdziwe.
azymut01, widzisz, Ty nie rozumiesz tego jak być nieśmiałym, więc w ogóle nie zrozumiesz o co mi chodzi. Czuję do niej coś więcej, chcę z nią porozmawiać o tym, chcę jej to wyznać, naprawdę, ale jednocześnie mam w głowie, że może się nie zgodzić, przez co mnie to peszy. Łatwo powiedzieć "podejdź, zagadaj", może się przełamię, niby nic nie mam do stracenia, ale świadomość tego jakoś bardzo nie pomaga.
135 2015-06-08 09:13:18 Ostatnio edytowany przez Elya (2015-06-08 09:30:47)
.
136 2015-06-08 09:29:30 Ostatnio edytowany przez Elya (2015-06-08 09:41:25)
"Nie szanuje mnie od x lat, ale go kocham i wierzę, że się zmieni", albo w drugą stronę przykład "nie kocham go, ale nie potrafię mu tego powiedzieć"- to w Twoim mniemaniu jest normalne? To w sumie ja już nie mam pytań do Ciebie.
Jestes hipokryta, sam nie szanowałes - ignorowałes koleżankę a teraz piszez o byciu miłym i czułym od początku, albo masz problemy z pamięcia albo jestes tak zorientowany na siebie, że mi zadajesz dziwne pytania, kiedy własnie ja pisałam tutaj, że powinno sie mówic takie rzeczy wprost, ale Ty i tak na końcu napiszesz swoja chora interpretacje zdarzeń. Sam cos robisz a jednoczesnie mówisz, że to nienormalne.
Te, które zakładają opisane przez Ciebie wątki to gimbaza, bo dorosła to by miała zaburzenia.
Idz do psychologa.
Powtórzę, bo nie zrozumiałes ( niczego nie rozumiesz więc nie wiem czy psychologa bys słuchał): Nie, "nikt tak nie ma". To by było zaburzenie i wymagałoby leczenia.
Jestes niedojrzały. Jestes egoistą - olewałes dziewczyne to Cie olała a teraz piszesz jakies pytania-ogólniki do dziewczyn, masz urojenia. Przestań obarczac wszystkie kobiety winą za to, że ktos nie jest Tobą zainteresowany, piszesz o sobie w każdym wątku, nie chcesz rozmawiac o problemach innych, tylko o sobie.
Zrozum, że ta dziewczyna NIE JEST toba zainteresowana, bo Cie poznała i Cie nie lubi.Czemu zaśmiecasz forum swoimi relacjami:"znowu z nią nie rozmawiałem"?
Bakalio, to skoro uważasz, że 3 miesiące to zbyt długi okres czasu, to w jakim czasie się powinno coś wydarzyć by było w dobrym tempie? tydzień? 2 tygodnie? miesiąc? serio, dziewczyny są takie łatwe? Nie chcę być chamski, po prostu pytam z czystej ciekawości. Jeśli to pytanie Cię razi to przepraszam. No przecież chyba prędzej w istnienie ufo uwierzę, niż w to, że dziewczyna jest w stanie tak w pełni się oddać, pod każdym względem, facetowi w taki miesiąc. No bez jaj To ja faktycznie chyba z innego świata jestem Po prostu to jest zbyt piękne, by mogło być prawdziwe.
tak myslałam, to nie ta dziewczyna Ci sie podoba ale bycie odrzucanym Cie kreci, masz problemy emocjonalne...
Podaj numer komóry, bede do Ciebie dzwonić co godzine i informowac, że kubek na stole nie chciał sie sam umyć i co ja mam zrobić...
sayonara
No rozgryzłaś mnie, nic mnie tak nie kręci jak odrzucenie
Po prostu uwielbiam to. A jeszcze najlepiej jak to będzie trwać latami, to już w ogóle będę zadowolony
Ty tak na serio z tym, że odrzucenie mnie kręci, bo nie wiem czy mogę sobie pozwolić na powyższy sarkazm? Bardzo mi na niej zależy, ciągle, ale skoro Ty dalej mi w to nie wierzysz to nie ma sensu bym Cię dalej przekonywał, bo i tak nie uwierzysz. Czyli Twoim zdaniem co, powinienem wziąć sprawy w swoje ręce czy o co chodzi z tym kubkiem? Nie do końca ją ignorowałem. Chciałem, by wszystko szło swoim rytmem, krok po kroku. 3 miesiące to raczej krótki okres czasu według mnie. Może przez to, że nigdy wcześniej nie byłem w takiej sytuacji, to mogła odnieść takie wrażenie. Jest zupełnie inaczej. Nigdy jej też nie olałem, nie roznawialiśmy o nas, to był błąd. Teraz rozumiem już wszystko, ale co z tego, skoro nie dostałem drugiej szansy. Elya, a jakbyś Ty miała podobną sytuację, że na początku facet Cię "ignoruje", Ty odpuszczasz, ale ten facet nagle rozumie, że jesteś ważna dla niego, ciągle się stara, próbuje szukać z Tobą kontaktu to dałabyś szansę w takim wypadku? A tak swoją drogą myślę, że gdyby mnie nie lubiła to by nawet nie zaczynała tej znajomości, no bo i po co nawiązywać kontakt z kimś kogo nie lubimy.
Miałem kiedyś podobną sytuację do Twojej, więc wiem co czujesz ![]()
azymut01, widzisz, Ty nie rozumiesz tego jak być nieśmiałym, więc w ogóle nie zrozumiesz o co mi chodzi. Czuję do niej coś więcej, chcę z nią porozmawiać o tym, chcę jej to wyznać, naprawdę, ale jednocześnie mam w głowie, że może się nie zgodzić, przez co mnie to peszy. Łatwo powiedzieć "podejdź, zagadaj", może się przełamię, niby nic nie mam do stracenia, ale świadomość tego jakoś bardzo nie pomaga.
Rozumiem bo sam jestem, ale nie w takim stopniu jak ty
dla ciebie podejść i zagadać to jak byś miał walczyć o życie tak się tego boisz xD
Aaa i pamiętaj nie myśl tyle bo zaczniesz wymyślać problemy których nigdy nie było ![]()
Ja osobiście mam polewkę z tej całej sytuacji na początku nawet było mi ciebie szkoda, posiadasz w ogóle instynkt samozachowawczy? Już od dwóch osób usłyszałeś że jesteś hipokrytą , ey a ty w ogóle miałeś kiedyś panienkę ? chodzi mi tu o stosunek seksualny? ![]()
Bo jak nie to wiadomo czemu się tak zachowujesz xD
Nie nigdy nie byłem w takiej bliskości. Zatem czy to jest powód dlaczego taki jestem, czy to nie to?:) Nie tylko Ty masz polewkę ze mnie, myślę że każdy kto to czyta ją ma. W tej sferze życia jestem noga, nic na to nie poradzę:) Ale chyba ilość stosunków nie wpływa na to czy człowiek jest wartościowy?
141 2015-06-08 21:34:51 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-06-08 21:35:20)
Bakalio, to skoro uważasz, że 3 miesiące to zbyt długi okres czasu, to w jakim czasie się powinno coś wydarzyć by było w dobrym tempie? tydzień? 2 tygodnie? miesiąc? serio, dziewczyny są takie łatwe? Nie chcę być chamski, po prostu pytam z czystej ciekawości. Jeśli to pytanie Cię razi to przepraszam. No przecież chyba prędzej w istnienie ufo uwierzę, niż w to, że dziewczyna jest w stanie tak w pełni się oddać, pod każdym względem, facetowi w taki miesiąc. No bez jaj smile
A czy ja gdzieś pisałam o PEŁNYM ODDANIU? Jak Cię proszę, nie obracaj kota ogonem i nie dopowiadaj czegoś, czego nie napisałam.
Chodzi mi o to, że jak się spotyka ze sobą, dajmy na to te 3 miesiące, to się oczekuje w pewnym momencie, że ta relacja pójdzie do przodu. Jeśli tak nie jest, to staje się wręcz uciążliwe. Może Ci się to podobać lub nie, ale większość kobiet chce/oczekuje, żeby to facet wykonał ten "kolejny krok".
Nie napiszę Ci, że TRZEBA się pocałować do 5-tej randki czy coś, ale zbyt duża zwłoka też nie jest wskazana. Nie jestem zwolenniczką całowania na pierwszej randce, czy tam drugiej. Wszystko zależy od tego, jak to wszystko się rozwija. Chcesz jakieś ramy czasowe? Ja np. pierwszy raz całowałam się z moim facetem po trzech tygodniach spotykania się. Był fajny klimat i "tak wyszło". I to mnie "łatwą" robi? Nie nazwałabym też tego "pełnym oddaniem". Pod tym słowem rozumuję seks. On nastąpił po roku związku. I co, też według Twoich kryteriów "łatwą"? ![]()
Dla mnie najnormalniej w świecie dziwnym byłoby, gdybym się spotykała z facetem kilka miesięcy i przez ten czas by mnie nie pocałował, nie złapał sam z siebie za rękę, nie przytulił. Przyjęłabym, że skoro nie dąży do zmniejszenia dystansu, to:
a) nie jest mną, jako potencjalną partnerką zainteresowany i traktuje mnie jako "umilacz czasu"
b) jest "pierdołowaty" i liczy na to, że to ja przejmę inicjatywę
Ani jedna, ani druga opcja by mi nie odpowiadała.
No ja oczekiwałem, że ta relacja się rozwinie ( w sumie dalej na to liczę), ale się bałem coś zainicjować. Jakby się nie udało czy coś? No wiem, że to w większości przypadków zrobienie tzw. następnych kroków należy do faceta, mi odwagi zabrakło.
Nie napisałem nigdzie że "jesteś łatwą", wcale tak nie uważam ![]()
Przytulałem ją, sam zacząłem ją też łapać za rękę, więc ten dystans małymi kroczkami zacząłem zmniejszać. Po prostu mi brakło odwagi by zrobić krok na przód, tj. ją pocałować. Trochę mi głupio to mówić, ale po prostu nie potrafię tego robić. Nie chciałem by się speszyła, by uciekła. Chciałem by wyszło fajnie wszystko.
Jutro spróbuję się przełamać i poprosić ją o rozmowę. Nie chcę już tego dusić w sobie, chcę by wiedziała dlaczego się zachowywałem tak a nie inaczej. Byłem i jestem nią zainteresowany, cały czas. Niestety musiało się stać to co się stało bym to zrozumiał.
... Dziś nie było okazji, by zagadać... Może jutro będzie. Wiem co sobie już o mnie pomyślicie, no ale tak wyszło. Musze mieć to za sobą, no po prostu muszę, bo tak nie mogę funkcjonować. Ja to bym chyba wolał pogadać z nią bardziej na gruncie neutralnym, bo tak na uczelni to coś wypada, albo się nie mogę przełamać, albo nie ma możliwości porozmawiać.
Nie nigdy nie byłem w takiej bliskości. Zatem czy to jest powód dlaczego taki jestem, czy to nie to?:) Nie tylko Ty masz polewkę ze mnie, myślę że każdy kto to czyta ją ma. W tej sferze życia jestem noga, nic na to nie poradzę:) Ale chyba ilość stosunków nie wpływa na to czy człowiek jest wartościowy?
To jest to
bo sperma uderza ci do głowy i zaburza prawidłowe myślenie xD
Tak poważnie to mówiłem pól żartem że mam polewkę
wytrwały jesteś ja juz bym dawno przestał odpisywać.
nic na to nie poradzę?
Haha !Nawet sobie tak nie żartuj.
Hmm... Ilość stosunków owszem nie, ale cena wpływa na wartość ![]()
No wiesz, jestem wytrwały bo mi zależy na niej. Czuję, że to jest to. Myślę, że gdyby było inaczej to by mi już dawno przestało zależeć a tak nie jest... Chciałbym, by mi dała szansa bym mógł jej wszystko wyjaśnić. Mogę ją jakoś przekonać do tego? W ogóle jest jakiś sposób, by mnie wysłuchała chociaż? Nie może to tak się po prostu skończyć bez żadnych wyjaśnień. Wakacje lada moment, a wiem, że jakbym chciał jej pisać sms z prośbą o spotkanie to wiem, że może go olać po prostu. Chcę jej pokazać, że mi na niej zależy, ale co ja jeszcze mogę zrobić?
A tak swoją drogą myślę, że gdyby mnie nie lubiła to by nawet nie zaczynała tej znajomości, no bo i po co nawiązywać kontakt z kimś kogo nie lubimy.
Zaczęła znajomość w trakcie której stwierdziła, że to nie to. To coś dziwnego?
Bakalio, to skoro uważasz, że 3 miesiące to zbyt długi okres czasu, to w jakim czasie się powinno coś wydarzyć by było w dobrym tempie? tydzień? 2 tygodnie? miesiąc? serio, dziewczyny są takie łatwe?
Albo jest chemia i pożądanie albo ich nie ma. Nie wiem co ma do tego określenie "łatwe".
Ale chyba ilość stosunków nie wpływa na to czy człowiek jest wartościowy?
Na posiadane doświadczenie, którego Ty nie masz, wpływa na pewno.
No ja oczekiwałem, że ta relacja się rozwinie ( w sumie dalej na to liczę), ale się bałem coś zainicjować. Jakby się nie udało czy coś? No wiem, że to w większości przypadków zrobienie tzw. następnych kroków należy do faceta, mi odwagi zabrakło.
Przynajmniej wiesz gdzie popełniłeś błąd. Doświadczenie to ważna rzecz.
Chciałem by wyszło fajnie wszystko.
To chyba za dużo mędrkowałeś zamiast działać. Kolejny klocek doświadczenia.
Jutro spróbuję się przełamać i poprosić ją o rozmowę. Nie chcę już tego dusić w sobie, chcę by wiedziała dlaczego się zachowywałem tak a nie inaczej. Byłem i jestem nią zainteresowany, cały czas.
Chcę, chcę, chcę. Myślałeś nad tym, że może ona nie chce? A Twoje obecne zainteresowanie ma totalnie gdzieś?
No wiesz, jestem wytrwały bo mi zależy na niej. Czuję, że to jest to.
A ona nie czuje
I w tym cały jest ambaras...
Chciałbym, by mi dała szansa bym mógł jej wszystko wyjaśnić. Mogę ją jakoś przekonać do tego? W ogóle jest jakiś sposób, by mnie wysłuchała chociaż? Nie może to tak się po prostu skończyć bez żadnych wyjaśnień.
Dlaczego nie może? Ona nie widzi w tym żadnego problemu. Sposób na przekonanie jej? Hmm... znam kilka, ale są nielegalne ![]()
Wakacje lada moment, a wiem, że jakbym chciał jej pisać sms z prośbą o spotkanie to wiem, że może go olać po prostu.
Oh, czyli ma Cię w głębokim poważaniu? I Ty świetnie o tym wiesz
Czyli poniekąd chcesz ją zmusić do rozmowy i nie liczysz się z jej zdaniem ![]()
Chcę jej pokazać, że mi na niej zależy, ale co ja jeszcze mogę zrobić?
Chcę, chcę, chcę... Co możesz zrobić? Dać jej święty spokój!
A może by tak przyznać przed samym sobą, że najzwyczajniej w świecie zawaliłeś temat i musisz z tym żyć? Ona i cały ten temat stały się chyba już Twoją obsesją! Narcyzm i egocentryzm aż wylewają się z Twoich postów. Wiecznie - ja, ja, ja, chcę tego, tamtego, siamtego. Dziewczyna Cię zlała i tyle. Doświadczenie jakieś - mam nadzieję - wyniesiesz i żyjesz dalej. Mam nadzieję również, że uświadomisz sobie, że ona ma wolną wolę, a ludzie nie tańczą tak jak Ty CHCESZ i jak im zagrasz. Temat skończony - dostałeś kosza. Nie pierwszego i nie ostatniego.
Idź na dziewczynki ulżyj sobie, zobaczysz jak szybko zakochanie mija ![]()
Temat do zamknięcia...
Zamykam temat.
148 2015-06-09 22:14:14 Ostatnio edytowany przez Piciu (2015-06-09 22:16:30)
Temat się zamknie w paru najbliższych dniach tak sądzę. Jak podejdę do niej i ona powie, że za późno na nadrabianie tego to wtedy będzie temat skończony, będę musiał przełknąć tą gorycz. I nie, wcale nie jestem egoistą. Przecież sama prośba o rozmowę nie wskazuje na to. Ciekawe, że mnie oceniacie w ogóle mnie nie znając. To przykre, no ale cóż, każdy ma prawo do własnego zdania.
Może ona myśli, że tak niby pisałem jej te sms a nie mam odwagi z nią pogadać twarzą w twarz. Może przez to to wszystko. Wiem, że to na pewno się rozstrzygnie na dniach. Po tej rozmowie/jej próbie będę miał 100% pewność.
Cześć Piciu. Przeczytałam cały twój topik i wiele myśli mi się kłębiło w głowie w trakcie, ale ten twój ostatni post mnie z lekka przeraził. Ty nadal chcesz do niej podejść? Przecież ty nic innego nie robisz w ostatnim czasie, tylko próbujesz do niej podchodzić. Daj sobie z nią spokój. Ona dała ci dość wyraźnie do zrozumienia, że już jej nie kręcisz. Masz do niej pretensje, że nie powie ci wprost, że cię już nie chce, ale Piciu świata nie zmienisz i powinieneś zrozumieć, że nie każdy powie ci dosłownie "odpie... się".
Poza tym ja mam wrażenie (wyobrażenie) że ty na tej uczelni to tak podchodzisz do niej nieśmiało, a widząc, że z kimś jest lub ogarnia cię panika, robisz w tył zwrot i mówisz sobie: pogadam z nią jutro. I tak ciągle to "jutro". Ona cię nie chce. Chciała, ale jej się odechciało. Wysłałeś jej również kwiaty z listem, nie przyjeła go. To ewidentnie pokazuje, że rozdział z tobą, w jej życiu jest zamknięty. To mogła być ona podająca się za siostrę, bo przecież kurier ich nie zna, a nawet gdyby to była siostra, to zrobiła to, co ta twoja "dziewczyna" chciała by zrobiła.
Moim zdaniem powinieneś pójść na terapię. Jeśli nie na nfz, to zarób sobie na wakacjach i idź, a na razie korzystaj z internetu. Są na youtubie filmiki jak radzić sobie z nieśmiałością i jak uzyskać pewność siebie.
Ja cierpiałam przez lata na fobię społeczną. Były wzloty i upadki. Po latach pracy nad sobą jest dobrze. Niestety mi zajęło to wiele lat, bo wielokrotnie sama uciekałam w tą moją dysfunkcję, ale da się z tego wyjść. Przede wszystkim jak ci ktoś tu napisał, wychodź do ludzi, pytaj się obcych o różne sprawy: godzina, kierunek drogi itp. Nie myśl też źle o tej dziewczynie. Przyjmij, że i ona jest nieśmiała i nie jest w stanie powiedzieć ci w oczy "nic między nami nie będzie". Czasem zauważenie, że inni również mają problemy podobne do naszych pomaga nabrać odwagi. Zacznij myśleć pozytywnie, a tą sytuację przyjmij jako doświadczenie życiowe.
Czasem w naszym życiu (nawet często) pojawiają się osoby, które są nam dane na chwilę, byśmy się czegoś nauczyli. Może ta sytuacja jest właśnie taką. Dzięki historii z tą dziewczyną możesz przeanalizować, co robisz nie tak i pracować nad tym, a wkrótce spotkasz kogoś przy kim serce ci mocno zabije i będziesz już wiedział jak postępować.
Zycze powodzenia.
Szpileczka, mogłabyś napisać do mnie maila? Miałbym parę pytań do Ciebie, mój email jest w profilu jak coś.
Idź na dziewczynki ulżyj sobie, zobaczysz jak szybko zakochanie mija
Temat do zamknięcia...
Zamykam temat.
admin się odezwał
![]()
azymut01 napisał/a:Idź na dziewczynki ulżyj sobie, zobaczysz jak szybko zakochanie mija
Temat do zamknięcia...
Zamykam temat.
admin się odezwał
![]()
Haha
jaja sobie robię ![]()
Z mojej strony proponuję abyś ją olał i zajął się sobą. Zmień fryzurę, zacznij chodzić na siłownię, otwórz się do ludzi. Jeśli ona zauważy zmianę to może sama podejść i zagadać, powiedzieć że się zmeiniłeś, że nie znała Cię takiego. Jeśli nie podejdzie to też nic takiego, będziesz inny i inaczej patrzący na świat.
Minęło trochę czasu, raz jest lepiej, raz jest gorzej, ale jakoś staram się trzymać ![]()