I co mam tak po prostu podejść do niej i powiedzieć: "Hej, ciągle myślę o Tobie i nie potrafię przestać. Może porozmawiamy w końcu jak normalni ludzie?" No przecież wtedy to bankowo ją spłoszę. Bardzo chcę z nią porozmawiać, ale żeby to wypłynęło w jakiś naturalny sposób.
Podobne tematy
I co mam tak po prostu podejść do niej i powiedzieć: "Hej, ciągle myślę o Tobie i nie potrafię przestać. Może porozmawiamy w końcu jak normalni ludzie?" No przecież wtedy to bankowo ją spłoszę. Bardzo chcę z nią porozmawiać, ale żeby to wypłynęło w jakiś naturalny sposób.
TAK
Gdyby ona była dziewczyna spotkana pierwszy raz na ulicy to nie byłoby to normalne ale w waszej sytuacji to jest normalne.
Może faktycznie masz rację. Ja po prostu nigdy nie czułem czegoś takiego co do niej czuję, dlatego się zachowuję tak, a nie inaczej.
69 2015-05-26 19:25:49 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-05-26 19:31:43)
Rozumiem, że w międzyczasie ona w ogóle się do Ciebie nie odzywała? Szczerze? Kiepsko to wygląda.
Musi być jakiś sposób, by to zmienić.
A ja uważam, że nie zawsze jest "jakiś sposób". Gdyby było inaczej, to ludzie by się nie rozstawali. Obstawiam, że ją odrzuciła Twoja bierność, fakt, że to ona przejęła rolę faceta. Taki jesteś. Nie zmienisz całego Twojego "ja" nagle. Ją to już mogło wystarczająco odrzucić. Co robić? Najlepiej, to spotkać taką, która lubi grać mężczyznę. Albo wyciągnąć wnioski z tej sytuacji i nie dopuszczać więcej do tego. Z tym jednak może być ciężko w Twoim wypadku.
I co mam tak po prostu podejść do niej i powiedzieć: "Hej, ciągle myślę o Tobie i nie potrafię przestać. Może porozmawiamy w końcu jak normalni ludzie?" No przecież wtedy to bankowo ją spłoszę. Bardzo chcę z nią porozmawiać, ale żeby to wypłynęło w jakiś naturalny sposób.
Jasne, że nikt Ci nie zabroni z czymś takim wyskoczyć. Istnieje jednak ryzyko, że się najnormalniej w świecie z tym tekstem wypuścisz jak Filip z konopi. Jednak, jeśli nie spróbujesz, to nie będziesz mieć pewności. Rzecz w tym, że temat założyłeś w kwietniu, mamy koniec maja i cały czas Ty się "zastanawiasz jak zagadać". Skoro przez ten czas nie zebrałeś się w sobie, to na Twoim miejscu bym zaczęła raczej etap godzenia się z sytuacją. Gdyby jej zależało, to myślę, że mimo wszystko chciałabym tego kontaktu. Myślę, że najnormalniej w świecie mógł jej się już ewentualny związek z Tobą "odwidzieć".
70 2015-05-26 19:59:52 Ostatnio edytowany przez Elya (2015-05-26 20:07:31)
bakalia, czytałam to co Piciu napisał w swoim wątku "Jak okazać swoje uczucie będąc nieśmiałym by nie było za pózno?" i uważam, że tym tekstem nie wyskoczyłby jak Filip z konopii. ;>
Poza tym, Piciu dwie kobiety piszą Ci to samo a Ty dalej, jakbys nie rozumiał ![]()
Elya, no co ja poradzę, że jestem taki a nie inny ![]()
Nadal nie rozumiem czego chcesz od forumowiczów.
73 2015-05-27 12:20:28 Ostatnio edytowany przez azymut01 (2015-05-27 14:25:52)
Niema czasu na nic, tempo bliskie granic, czas w tym momencie ma nas najzwyczajniej za nic... Według mnie już jest za późno jako to się mówi "kuc żelazo puki gorące" w tym wypadku twoje żelazo właśnie wystygło i nic się już z tym nie da zrobić, idź lepiej z kumplami na piwko a może znajdzie się inna kobieta ,klin trzeba zastąpić klinem a jak będziesz cały czas o niej myślał to tylko będziesz się zadręczać a to do niczego dobrego nie prowadzi. Moja rada poznaj inne dziewczyny a zobaczysz że ona nie jest jedyną na świecie.
Piciu, bez urazy, ale to Ty olaleś dziewczynę, nie ona Cie. Tak to jest, że to Ty masz być przekonany czego chcesz i to Ty masz dać jasny komunikat o tym. Kobieta może sobie mieć wątpliwości jeszcze przez rok, ale Ty masz przez ten czas każdego dnia wiedzieć, że chcesz z nią być lub chociaż udawać ze tak jest ![]()
Na 99% jesteś tak bardzo "zakochany" we własnym wyobrażeniu tej dziewczyny. Nie masz co tego "związku" rozpamiętywać, bo to nie był związek. Pewnie mógłby być, ale nie był. A nawet jeśli by był, to nie wiesz jak by się potoczył. Może skończyłby sie po miesiącu.
Ponieważ sam nie wiesz czego chcesz, to dam Ci zadanie. Zaproś jakąś dziewczyne na radnkę. Nie musi być nie wiem jak wyjątkowa i niewiadomo jak Ci się podobać. Po prostu umów się. Jedna randka nic nie znaczy ani dla Ciebie, ani dla niej. Jeśli będzie fajnie i coś zacznie iskrzyć, umów się z nią znowu. Jeśli nie, umów się z inną. Do stracenia masz tylko ponudzenie się parę godzin. Tylko czasem nie zacznij opowiadać tym biednym dziewczynom o swojej nieszczęśliwej miłości ![]()
Jeśli nadal będziesz tak bardzo "kochał" tamtą dziewczynę, to nadal nic nie masz do stracenia. Przecież pretensji nie będzie miała do Ciebie. A być może zacznie myśleć, że wcale nie jesteś jakimś dziwakiem, tylko starasz się normalnie żyć i jakoś przełamywać swoje problemy. I być może kiedyś będzie okazja, żeby tą znajomość odnowić.
bakalia, czytałam to co Piciu napisał w swoim wątku "Jak okazać swoje uczucie będąc nieśmiałym by nie było za pózno?" i uważam, że tym tekstem nie wyskoczyłby jak Filip z konopii. ;>
Ależ oczywiście, że pisać można wiele i pięknie. I cóż z tego? Związku nie ulepi z samego pisania. Dlatego uważam, że ten tekst to mogłoby być "wyrwanie się", ponieważ ta dziewczyna może go już mieć najnormalniej w świecie głęboko i z poważaniem...
Tak jak pisałam, sama miałam do czynienia swego czasu z chłopakiem bardzo podobnym do naszego bohatera. Poirytowanie we mnie narastało, aż w końcu doszło do punktu kulminacyjnego i już nie było zmiłuj. Tak, mimo jego prób nie miałam najmniejszej ochoty na kontakt z nim. Najmniejszej. Dlaczego? Bo wiedziałam, że po prostu takim jest człowiekiem, że on się nie zmieni, a mnie to nie odpowiada. Z perspektywy czasu mogę spokojnie stwierdzić, że to była bardzo dobra decyzja i jestem w szczęśliwym związku od prawie dwóch lat.
Dlatego nie można ślepo zakładać, że skoro kiedyś chciała, to na pewno dalej chce. Raczej nikt nie ma nieskończonej cierpliwości.
76 2015-05-27 17:44:56 Ostatnio edytowany przez Elya (2015-05-27 17:57:23)
elya napisał/a:bakalia, czytałam to co Piciu napisał w swoim wątku "Jak okazać swoje uczucie będąc nieśmiałym by nie było za pózno?" i uważam, że tym tekstem nie wyskoczyłby jak Filip z konopii. ;>
Ależ oczywiście, że pisać można wiele i pięknie. I cóż z tego? Związku nie ulepi z samego pisania. Dlatego uważam, że ten tekst to mogłoby być "wyrwanie się", ponieważ ta dziewczyna może go już mieć najnormalniej w świecie głęboko i z poważaniem...
Jest róznica między powiedzeniem tego do osoby, która sama zaproponowała spotkanie, całowala, próbowała złapać za rękę a do takiej o której sie tylko marzy, z która sie nigdy nie spotkało i praktycznie nie rozmawiało wczesniej i miało związek urojony. Przeciez nie dawałabym komus rad, które by były zachęta do ośmieszenia się. ![]()
Jak już napisałam wcześniej, też miałam podobna sytuacje do tamtej dziewczyny i zrobiłam to co ona, zrezygnowałam ze znajomości. Ale zrobiłam jeszcze cos - powiedziałam mu szczerze dlaczego a nie odstawiałam dezinformujących fochów. Może Piciu jest pierwszym, który do niej świruje i jeszcze się nie nauczyła że trzeba mówic dosadnie i wprost inaczej będzie taki stalker stał pod drzwiami dwa tygodnie.
Jest róznica między powiedzeniem tego do osoby, która sama zaproponowała spotkanie, całowala, próbowała złapać za rękę a do takiej o której sie tylko marzy, z która sie nigdy nie spotkało i praktycznie nie rozmawiało wczesniej i miało związek urojony. Przeciez nie dawałabym komus rad, które by były zachęta do ośmieszenia się. smile
Tak, ale jest także różnica między świeżą sprawą (dajmy na to kilka dni), a sprawą ciągnącą się 3 miesiące albo i więcej. Poza tym, oni nie byli w żadnym związku. Spotykali się po prostu.
Jak już napisałam wcześniej, też miałam podobna sytuacje do tamtej dziewczyny i zrobiłam to co ona, zrezygnowałam ze znajomości. Ale zrobiłam jeszcze cos - powiedziałam mu szczerze dlaczego a nie odstawiałam dezinformujących fochów. Może Piciu jest pierwszym, który do niej świruje i jeszcze się nie nauczyła że trzeba mówic dosadnie i wprost inaczej będzie taki stalker stał pod drzwiami dwa tygodnie.
Ja tutaj nie widzę żadnych fochów. Ona najnormalniej w świecie go olała. Nie bawi się nim, nie zwodzi za nos. Dziewczyna jest ostatnią osobą, której można coś zarzucić. Dała mu wyraźnie do zrozumienia, że nie jest już zainteresowana bliższą (żadną?) relacją i z niczego nie musi mu się tłumaczyć. Okej, może i Piciu jest pierwszym takim przypadkiem, który spotkała, ale to nie znaczy, że ma przez to go inaczej traktować. To, co mimo, iż już nie chce ciągnąć znajomości, to się ma do tego zmuszać? Bo on jest biedny, nieśmiały, bo nie chce go urazić, bo potrzebuje dosadniej. Jak dla mnie to jest wystarczająco dosadnie. Może ona również tak uznała. Bo, co lepiej by było, gdyby mu dostanie powiedziała spier.....? Nie sądzę.
Uwierz mi, wolałbym usłyszeć spier... niż to co teraz się dzieje.
79 2015-05-28 08:34:33 Ostatnio edytowany przez Elya (2015-05-28 08:38:53)
Tak, ale jest także różnica między świeżą sprawą (dajmy na to kilka dni), a sprawą ciągnącą się 3 miesiące albo i więcej. Poza tym, oni nie byli w żadnym związku. Spotykali się po prostu.
Ona mu powiedziała, że od pierwszego spotkania czuła, że to on. Koledze tak sie nie mówi. I to nie ma nic do rzeczy czy 3 mce czy rok temu, jak to mawiają "stara miłośc nie rdzewieje".
Ja tutaj nie widzę żadnych fochów. Ona najnormalniej w świecie go olała. Nie bawi się nim, nie zwodzi za nos. Dziewczyna jest ostatnią osobą, której można coś zarzucić. Dała mu wyraźnie do zrozumienia, że nie jest już zainteresowana bliższą (żadną?) relacją i z niczego nie musi mu się tłumaczyć. Okej, może i Piciu jest pierwszym takim przypadkiem, który spotkała, ale to nie znaczy, że ma przez to go inaczej traktować. To, co mimo, iż już nie chce ciągnąć znajomości, to się ma do tego zmuszać? Bo on jest biedny, nieśmiały, bo nie chce go urazić, bo potrzebuje dosadniej. Jak dla mnie to jest wystarczająco dosadnie. Może ona również tak uznała. Bo, co lepiej by było, gdyby mu dostanie powiedziała spier.....? Nie sądzę.
Ona mu nie dała do zrozumienia nic. Dorosła kobieta nie powinna nikogo olewać, powinna umiec się komunikowac, u niej tego nie widzę, na tym polega komunikacja, żeby w kulturalny sposób powiedziec że nic z tego nie będzie, zwłaszcza przez wzgląd na to, że wczesniej pojawił się flirt. Nikt jej nie zmusza do znajomości. Moim zdaniem dziewczyna jest egoistką, możliwe,że pierwszy raz ma taka sytuację i nie zdaje sobie sprawy jak to działa.
Piciu, spaprałes sprawe a teraz odetnij sie od niej. Nie rozmyslaj o niej, poznaj inną.
ps. acha Piciu, spier... ![]()
Łatwo powiedzieć trudniej wykonać
Skoro już tyle czasu nie potrafię zapomnieć to wątpię, by to się udało. Szczególnie, że mamy razem zajęcia 2-3 razy w tygodniu. Najdziwniejsze jest to, że jak spędzaliśmy czas razem to nie dałem jej dosłownie do zrozumienia o co mi tak naprawdę chodzi, a teraz od tych 2-3 miesięcy jak chcę dać już jej do zrozumienia co i jak, bo ciągle coś czuję do niej, to nie daje mi nawet szansy. Tyle czasu nie rozmawiamy a mi ciągle zależy na niej, głupi jestem, co nie? A jak wytłumaczyć fakt, że z innymi dziewczynami jakąś tam pogawędkę potrafię przeprowadzić, a jeśli chodzi o nią to brakuję mi odwagi podejść i zapytać? Czy to normalne?
Elya, wiesz, taki komunikat byłby jasny i klarowny:) No bo wybacz, unikanie raczej nie jest jasne i klarowne.
81 2015-05-28 16:07:34 Ostatnio edytowany przez Elya (2015-05-28 16:38:50)
A jak wytłumaczyć fakt, że z innymi dziewczynami jakąś tam pogawędkę potrafię przeprowadzić, a jeśli chodzi o nią to brakuję mi odwagi podejść i zapytać? Czy to normalne?
to chyba norma dla nieśmiałego. Ale juz nie chciałabym nazywac Cie niesmiałym, Ty juz jestes pół - niesmiały ![]()
Wchodzeniem na forum i pisaniem o niej pogłębisz sobie dołek zamiast wyjść z tego.
Tu oczywiście miałem na myśli dziewczyny, które znam ![]()
A ja uważam, że wchodzeniem na forum sobie pomagam. To co bardzo chcę jej powiedzieć, to piszę tutaj i tyle, no bo niestety nie mam możliwości jej tego powiedzieć, albo też po prostu mi brakuje śmiałości by jej to powiedzieć, bo ciągle gada z koleżankami np. Smutne to, że nie mogę porozmawiać z osobą na której naprawdę mi zależy, chcę bardzo by było inaczej. A duszenie tego w sobie w niczym nie pomaga, już wystarczy że co dzień rozmyślam o tym wszystkim.
Chciałbym by wiedziała, że zawsze może na mnie liczyć. Chciałbym by było jak dawniej... Bo bycie w pobliżu to samo w sobie chyba i tak nic nie da.
83 2015-05-29 08:13:08 Ostatnio edytowany przez Elya (2015-05-29 08:13:53)
Piciu, nie obraź sie ale gadasz jak schizofrenik. Myślę, że twoim problemem nie jest niesmiałośc ale to, że w relacjach jestes typem bluszcza. Nie masz swojego życia, podpinasz sie pod kogoś i chcesz zyc jego życiem, w związku druga strona zaraz by miała Cie dość. Zajmij sie czymś, bo jeszcze jeden krok i będziesz gadał ze ściana mysląc, że mówisz do jakiejś dziewczyny. I juz niewazne czy ona Cie olała bez słowa, dotarło do Ciebie, że nie chce z Tobą być bo z Tobą nie jest i nie ma tu o czym rozmawiać.
Piciu kiedy ja się rozstałem ze swoją dziewczyną (związek trwał 3 lata) też mialem ciężko myślałem zadręczałem się itd, ale po jakimś czasie wyszedłem do ludzi, umówiłem się przez Internet z paroma dziewczynami i nie po to żeby podrywać, żenić się czy bóg wie co jeszcze, po prostu po to żeby się spotkać porozmawiać, spędzić wspólnie miło czas i w ten sposób nie myślałem o swojej byłej z czasem w ogóle przestałem o niej myśleć, to pomaga nie wiem czemu jeszcze tego nie zrobiles. Rozejrzyj się do okoła jest tyle fajnych lasek, nie żyj tym co było a zacznij żyć tym co jest lub co będzie. Nie chce z Toba rozmawiać? To nie gadaj z nią. Nie chce kwiatów od ciebie? To nie wysyłaj. Ja już bym sobie dawno odpuścił tym bardziej że to był początek znajomości.
I to nie ma nic do rzeczy czy 3 mce czy rok temu, jak to mawiają "stara miłośc nie rdzewieje".
To dlaczego ludzie się rozstają? Nawet Ci, którzy wiele lat ze sobą żyli?
86 2015-05-29 18:09:57 Ostatnio edytowany przez Elya (2015-05-29 18:40:50)
Tak, ale jest także różnica między świeżą sprawą (dajmy na to kilka dni), a sprawą ciągnącą się 3 miesiące albo i więcej. Poza tym, oni nie byli w żadnym związku. Spotykali się po prostu.
elya napisał/a:I to nie ma nic do rzeczy czy 3 mce czy rok temu, jak to mawiają "stara miłośc nie rdzewieje".
To dlaczego ludzie się rozstają? Nawet Ci, którzy wiele lat ze sobą żyli?
Bakalia, chodziło mi o to, że powinna odpowiadać za to co mówi. Każda relacja ma prawo zostawic w nas ślad, sentyment, wspomnienia. Tutaj chodziło o to, żeby nie robic głupka z drugiego człowieka i nie udawac, że niczego takiego nie mówiła bo to było np. 3 mce temu. Nawet jak zmieniła zdanie to tym bardziej poprzez wzglad na spotkania w przeszłosci mogła to zakończyc inaczej, ale tego nie zrobiła. Wcale taka fajna nie jest.
bakalia napisał/a:Tak, ale jest także różnica między świeżą sprawą (dajmy na to kilka dni), a sprawą ciągnącą się 3 miesiące albo i więcej. Poza tym, oni nie byli w żadnym związku. Spotykali się po prostu.
bakalia napisał/a:elya napisał/a:I to nie ma nic do rzeczy czy 3 mce czy rok temu, jak to mawiają "stara miłośc nie rdzewieje".
To dlaczego ludzie się rozstają? Nawet Ci, którzy wiele lat ze sobą żyli?
Bakalia, chodziło mi o to, że powinna odpowiadać za to co mówi. Każda relacja ma prawo zostawic w nas ślad, sentyment, wspomnienia. Tutaj chodziło o to, żeby nie robic głupka z drugiego człowieka i nie udawac, że niczego takiego nie mówiła bo to było np. 3 mce temu. Nawet jak zmieniła zdanie to tym bardziej poprzez wzglad na spotkania w przeszłosci mogła to zakończyc inaczej, ale tego nie zrobiła. Wcale taka fajna nie jest.
Pewnie, że mogła zakończyć to wszystko w inny sposób. Jednak, jeśli zaczniemy gdybać, to okaże się, że i autor mógł w wielu sytuacjach postąpić inaczej. Zdecydowanie.
Mogła mówić szczerze te kilka miesięcy temu, i mogła w międzyczasie zmienić zdanie. Najnormalniej w świecie uznać, że ta jego nieśmiałość jest większym problemem niż myślała. Po bliższym poznaniu dojść do wniosku, że z tej mąki jednak chleba nie będzie.
Elya, to nie jest tak, że się podpinam pod kogoś i żyję czyimś życiem. Umiem zająć się sobą, umilić sobie czas etc. Ja po prostu nie lubię nierozwiązanych spraw, zresztą chyba jak większość ludzi. Dlatego też chciałem to rozwiązać, i przez to właśnie Ci się może wydawać, że jestem takim bluszczem, jak to ujęłaś, a tak nie jest.
azymut01, skoro sam byłeś w zbliżonej sytuacji do mojej, więc doskonale powinieneś rozumieć co czuję i wiedzieć, że zapomnienie o wszystkim nie jest tak proste jakby się mogło wydawać. Bynajmniej ja nie należę do grona osób, które tak zapominają o kimś z dnia na dzień.
bakalia, ludzie się rozstają z najróżniejszych powodów. Powód przez który moja znajomość(tak to się teraz mówi
) się urwała jest tak śmieszny i żałosny, że to szkoda nawet komentować. To chyba ostatnia rzecz przez którą dwójka ludzi nie może być ze sobą. Ja to doskonale wiem, że mogłem postąpić inaczej. Co z tego, że to zrozumiałem i chciałbym to zmienić skoro nie dostałem teraz szansy.
Piciu, co chcesz kończyc kiedy sprawa juz jest zakończona? Dziewczyna nie chce z Tobą byc a Ty jeszcze sie łudzisz i chcesz pisać na forum wiadomości do niej.
Tak piciu rozumiem przez co przechodzisz
, tylko weź pod uwagę to że ja byłem 3 lata w normalnym oficjalnym związku;) ale dlaczego nie zalecisz się do moich rad? Myślisz że siedzenie i się zadręczanie to jest wyjście? Tobie powinno być łatwiej bo na dobrą sprawę nic was nie łączyło, nawet pocałunku nie było. Jeśli dziewczyna cię olewa to już powinien być dla ciebie znak żeby odpuścić, pewne rzeczy się czuje a tobie jak małemu chłopcu trzeba powiedzieć. Jeśli by mnie tak dziewczyna olewała dawno bym odpuścił. Ona z Toba niechce mieć nic wspólnego tak wynika z tego co piszesz a to żeby ci powiedziała"nie" to czysta formalność i sam powinieneś się tego domyśleć. Szkoda mi ciebie ziomek bez kitu.
Jakbyś przeczytał chociaż w połowie ten wątek to byś wiedział czemu się tak zachowałem a nie inaczej. Widzisz, ja po prostu zrozumiałem jak jest, gdy straciłem z nią kontakt, tyle.
Śledzę ten wątek od początku wiec znam całą historię
będziesz w przyszłości mądrzejszy o ten bagaż doświadczeń ![]()
93 2015-05-31 12:49:37 Ostatnio edytowany przez Piciu (2015-05-31 13:50:28)
Może i będę, no ale co z tego, skoro nie potrafię przejść do porządku dziennego.
Zamiast się bardziej zaangażować wcześniej to się zaangażowałem bardziej później, taki głupi ja ![]()
Piciu, serce nie sługa ![]()
Drogi Piciu, bardzo dobrze, że się odważyłeś. Nie wyrzucaj sobie, że ona tak zareagowała, bo nie zdecydowałeś się wcześniej. Tego nie wiesz.
96 2015-05-31 16:23:01 Ostatnio edytowany przez Piciu (2015-05-31 16:32:26)
Niby z czym się odważyłem, bo chyba nie rozumiem. Bo właśnie cały wątek jest o moim braku odwagi ![]()
Może i będę, no ale co z tego, skoro nie potrafię przejść do porządku dziennego.
Zamiast się bardziej zaangażować wcześniej to się zaangażowałem bardziej później, taki głupi ja
Ja ci już napisałem wyżej co zrobić żeby nie myśleć i normalnie żyć
a co zrobisz to zależy tylko od ciebie. Teraz będziesz się zadręczać tym co by było gdyby ? Przestań nic między wami nie było oprócz chwilowego zauroczenia, to była twoja pierwsza dziewczyna z która się tak spotykałeś? Teraz to się skup na tym co będzie a nie co było. Zrozum ze nie warto uganiać się za tym co jak dym ulotne jest ![]()
Nie, to nie była moja pierwsza dziewczyna z którą byłem w bliższej relacji, ale to już dłuższa historia. Nie ma co tego wspominać, zresztą tutaj administracja lubi zamykać wątki za opisanie jednego wątku w drugim, więc pominę to ![]()
Wiesz, nie mogę zrozumieć jednego. Dlaczego?
Dlaczego, jak rozumiem co jest grane, nie dostałem nawet szansy wyjaśnień, ot co. Dla mnie to już nic nie będzie, uświadomiłem sobie, że będę sam
Osoba, która tak na początku zabiegała o kontakt ze mną, a teraz mam wrażenie jakbyśmy się nie znali...
Skoro to nie była twoja pierwsza to jak to wczesnej załatwiałeś z dziewczynami ? Czy to może dziewczyny przejmowały stery? Mam tu na myśli czy byleś w jakimś związku.
Dlaczego? A dlatego że cię nie znała i nie wiedziała jaki jesteś, dopiero gdy cię lepiej poznała, zrozumiała że szuka zdecydowanego faceta a nie za przeproszeniem pierdoły jak to się mówi "do pewnych rzeczy potrzeba chłopa a nie kaleson". Ona już postawiła na tobie krzyżyk i nie chce twoich wyjaśnień, więc dla niej jest wszystko jasne i dała ci to do zrozumienia, musisz się nauczyć rozumieć takie sytuację bo nie każda chce rozmawiać, jedna swoim zachowaniem będzie coś sugerować a druga normalnie podejdzie i powie o co chodzi
kobiety są różne i nie są po to żeby je rozumieć tylko po to żeby je kochać ![]()
Co sobie uświadomiłeś? Że będziesz sam do końca życia ? Chłopie weź się w garść i się nie rozczulaj nad sobą.
100 2015-05-31 20:55:11 Ostatnio edytowany przez Piciu (2015-05-31 20:57:59)
Związkiem bym tego nie nazwał, po prostu zwykła relacja. Ja po prostu nie zrozumiem tego, że tak można olać drugiego człowieka bez słowa wyjaśnienia, ja bym tak nie potrafił.
A tak było u nas wszystko dobrze i nagle wszystko to szlag trafił.
Czyli zwykłe koleżanki miałeś
poza tym nie wnikam.
Sobie samemu możesz podziękować że tak się wobec ciebie zachowała, przecież to wszystko wynikło z twojej nieśmiałość
Pozwolę sobie zacytować "kto się ku*** urodził ten kanarkiem nie zdechnie" i na odwrót. Trzeba się po prostu nauczyć żyć i zrozumieć że nie wszyscy ludzie są dobrzy, wyrozumiali i skłonni do wyjaśnień. Uważaj na siebie, bo zauważyłem że łatwo ulegasz emocjom, a niektóre panienki lubią się "zabawić" facetem a z tobą raczej nie byloby problemu żeby owinąć cię wokół palca.
To co piszę to jest na podstawie moich własnych doświadczeń nie wyssałem tego z palca i oczywiście zrobisz z tym co będziesz chciał.
Zwykłe koleżanki też mam, to było coś innego ![]()
No wybacz, ale jeżeli się z kimś spotykasz od dłuższego czasu to raczej nie wynika z tego, że ten ktoś owinął Ciebie sobie wokół palca, a po prostu, że Ci zależy na tym kimś i wzajemnie. Myślałem, że to jest raczej jasne, no ale jak widać się mocno pomyliłem. Szkoda, bo czuję wielkie rozczarowanie.
Nie martwcie się, jeszcze Wam ponarzekam co najwyżej 2 tygodnie, bo potem wracam do domu już to się spotkam z kumplami i pogadamy sobie kulturalnie ![]()
Piciu napisałem żebyś uważał na przyszłość i tyle w temacie.
Przejdzie ci nic nie trwa wiecznie ![]()
Na pewno to nie twoje pierwsze ani ostatnie rozczarowanie ![]()
Już wiem, że nie można być tak miłym dla ludzi, bo ludzie to wykorzystują w chamski sposób. No, ale ile jeszcze ma być tych rozczarowań?:) Tak się złożyło, że przeżyłem już kilka rozczarowań w swoim życiu i nie chciałbym by to się często powtarzało. Na jakiś czas się trzeba odciąć od nowych znajomości, bo to nie ma sensu jak widać ![]()
Dokładnie zgodzę się z tobą że ludzie wykorzystują dobroć ![]()
No właśnie ile ma ich jeszcze być ? Wiem tyle co i ty, a ile ich będzie nikt nie wie. Powiedz mi kto by chciał przeżywać rozczarowanie? Chyba nikt.
Właśnie nowe znajomości mają sens nigdy nie wiesz kogo poznasz ![]()
Nowe znajomości mają sens wtedy gdy ktoś nie leci w chu**
Co mi z nowych znajomości skoro znowu mogę zostać potraktowany jak śmieć, na co mi to. Jak mam znowu to przeżywać to chyba podziękuję.
Piciu ile ty masz lat ? Piszesz jak byś miał 15...
Po co ci nowe znajomości jak ktoś poleci w chu**, czyli co? Zakładasz że każdy będzie z tobą leciał w chu**?? Już wszystkich ludzi pod jedną ścianę postawiłeś? Powiedz mi kto z tobą poleciał w chuj** ? Chyba nie masz na myśli tej dziewczyny. Źle do tej calej sprawy podchodzisz.
Wiek tu nie ma nic do rzeczy. Czy ktoś ma 20 czy 40 lat, to myślę, że powinien szanować w jakiś sposób drugą osobę na której mu choć trochę kiedyś zależało. Nie podchodzę do tej sprawy źle, po prostu przejrzałem na oczy. Ludzie chyba widzą, że jestem ogólnie przyjazny dla społeczeństwa i dlatego to tak perfidnie wykorzystują, dlatego tak, myślę, że każdy będzie leciał w chu**. Ale co mi tam, przyjaciół już mam, także nowych znajomych mi nie potrzeba. Zauważyłem, że lepiej być chamem, no ale ja niestety taki nie potrafię być.
Ehh.. Ja ci o jednym a ty mi o drugim. No nic życzę powodzenia! ![]()
Odpowiedziałem na pytania, które zadałeś, więc nie rozumiem o co Ci chodzi.
111 2015-06-01 07:12:52 Ostatnio edytowany przez Elya (2015-06-01 10:39:30)
Piszesz i zachowujesz sie jak 15 latek, juz dawno chciałam Ci to napisac, w ogóle na jakiej podstawie nazywasz tę dziewczynę "chamką?
Najpierw tak zakochany a jak ona nie zechce to zmiana 180 stopni i "chamka".
Pisałam, że na jej miejscu dałabym znac wprost przede wszystkim żebys się odczepił. Ale można i się nie tłumaczyć, tak jak Ty się nie tłumaczyłes, to Ty też jestes "chamski" bo ją zlewałeś? Teraz jak ona Ciebie nie chce to krytykujesz.
Typowe dla tzw. "nieśmiałych" i niepewnych siebie osób w jednej chwili pokazuja swoje prawdziwe oblicze i sa roszczeniowi i "wszyscy ich rania" a oni święte krowy. To egoizm. I tak jak Ci napisałam wczesniej o bluszczu ale nie dotarło a teraz udowadniasz, że poczucie własnej wartości uzależniasz od tego czy ona na Ciebie zwróci uwage czy nie.
Co mi z nowych znajomości skoro znowu mogę zostać potraktowany jak śmieć, na co mi to. Jak mam znowu to przeżywać to chyba podziękuję.
Typowy wniosek osoby z niską samooceną. Jak raz przewróciłem się na rowerze, już więcej na niego nie wsiądę, bo po co skoro mogę się znowu przewrócić. Rowery są złe. Co więcej, Ty jesteś już niemal pewien, że znowu się przewrócisz.
I nie byłoby może w tym nic złego, gdyby to dotyczyło tylko rowerów czy związków. Nie każdy musi jeździć na rowerze i nie każdy musi żyć w związku. Problem w tym, że to się przenosi na każdą dziedzinę życia. Gdybyś był w związku z tą dziewczyną najprawdopodobniej czułbyś się niepewnie, a z tego już tylko kroczek do niezdrowej zazdrości i dalszych problemów. Potem życie zawodowe, w którym też czeka Ciebie wiele porażek.
Masz 3 strony odpowiedzi od ludzi, którzy mają bardziej zdrowe podejście do życia. Chyba nikt tam nie napisał, że nie nadajesz się do związku, że jesteś beznadziejny, że każda następna kobieta na pewno potraktuje Cie tak samo. Trzymaj się tego.
Elya, po prostu nie rozumiem, skoro coś z góry się skazuje na porażkę to po co się w to w ogóle angażować, dla mnie bez sensu. Uważam, że na początku powinno się dać do zrozumienia, że nic z tego nie będzie, tyle. Swoją drogą, użalałem się nad sobą- źle, stwierdziłem same fakty- jeszcze gorzej, więc o co Ci chodzi tak naprawdę?:) Uważam po prostu że jeśli ktoś jest na tyle niepoważny, że ignoruje w tak chamskim sposób "osobę, na której mu kiedyś zależało" to oznacza jedynie, że od początku ta osoba nie traktowała tego poważnie. Nie da się tego inaczej wytłumaczyć. Co do tego czy jestem "chamski". Hmm, no jeśli chamstwo jest oceniane wg poziomu nieśmiałości to tak, jestem chamem
(proszę dokładnie przeczytać to zdanie) Zauważ, że ja przez ok. 3 miesiące próbowałem to naprawić, więc to nie tak, że mi to zwisało. Raczej gdyby mi to zwisało to bym to olał od razu, co nie? Nie chodzi o to, że mi nagle przeszło, bo tak nie jest, po prostu staranie się za dwie osoby jest bez sensu, tyle.
Stumble, po prostu muszę się pogodzić z rzeczywistością i tyle. Po prostu nie skaczę z kwiatka na kwiatek, dlatego też wiem, że nie prędko komuś zaufam, o ile w ogóle. A skoro już porównujemy do rowerów, to jak się wywrócę na rowerze to roweru nie wymieniam po pierwszej wywrotce, a próbuję dalej na tym samym, jeśli wiesz o co mi tak naprawdę chodzi:)
Elya, po prostu nie rozumiem, skoro coś z góry się skazuje na porażkę to po co się w to w ogóle angażować, dla mnie bez sensu. Uważam, że na początku powinno się dać do zrozumienia, że nic z tego nie będzie, tyle. Swoją drogą, użalałem się nad sobą- źle, stwierdziłem same fakty- jeszcze gorzej, więc o co Ci chodzi tak naprawdę?:) Uważam po prostu że jeśli ktoś jest na tyle niepoważny, że ignoruje w tak chamskim sposób "osobę, na której mu kiedyś zależało" to oznacza jedynie, że od początku ta osoba nie traktowała tego poważnie. Nie da się tego inaczej wytłumaczyć. Co do tego czy jestem "chamski". Hmm, no jeśli chamstwo jest oceniane wg poziomu nieśmiałości to tak, jestem chamem
(proszę dokładnie przeczytać to zdanie) Zauważ, że ja przez ok. 3 miesiące próbowałem to naprawić, więc to nie tak, że mi to zwisało. Raczej gdyby mi to zwisało to bym to olał od razu, co nie? Nie chodzi o to, że mi nagle przeszło, bo tak nie jest, po prostu staranie się za dwie osoby jest bez sensu, tyle.
Stumble, po prostu muszę się pogodzić z rzeczywistością i tyle. Po prostu nie skaczę z kwiatka na kwiatek, dlatego też wiem, że nie prędko komuś zaufam, o ile w ogóle. A skoro już porównujemy do rowerów, to jak się wywrócę na rowerze to roweru nie wymieniam po pierwszej wywrotce, a próbuję dalej na tym samym, jeśli wiesz o co mi tak naprawdę chodzi:)
Bla bla bla
Sory ale nie moge na to patrzeć.
Sam zje.. sprawe i to pożądnie, panne miałeś prawie na tacy.
Laska nie skacze z kwiatka na kwiatek, nie oszukała cie, po prostu bez sensu jest czekać jak TY z łaski swojej odpowiesz na jej flirt....
Prawda jest taka jaka jest.
A ta panna to chyba nie wolontatiusz Ruchu Czerwonego Krzyża ....
Podsumowując: miałeś do czynienia z inteligentą i ogarniętą dziewczyną, a te żale se odpuść.
115 2015-06-01 17:28:26 Ostatnio edytowany przez azymut01 (2015-06-01 17:36:46)
Czernienka +
Haha nadal nie rozumiesz co ci dziewczyny chcą przekazać xD ciężko się z tobą prowadzi rozmowę
bez kitu ![]()
Btw. Dlaczego skazałeś ją z góry na porażkę?
Chyba nie chcesz powiedzieć że to ona ciebie skazała. Jeśli tak to nazwanie cię hipokrytą będzie odpowiednim stwierdzaniem. Więcej już się w tym wątku nie wypowiem bo po prostu nie potrafię z tobą rozmawiać. Trzym się ![]()
Czarnienka, no powiem Ci, że generalnie masz racje. Wiesz, dlatego ten wątek stworzyłem po to by się dowiedzieć jak to można naprawić, bo zrozumiałem to za późno. Odpowiadałem na jej flirt, powoli, nie spiesząc się z niczym, po prostu. Jedynie ludzie mi tu powiedzieli, że to spieprzyłem o czym doskonale wiem. A ja chciałem/chcę naprawić te moje relacje z nią, ale jak widać nikt mi tutaj w to nie wierzy. A chodziło mi jedynie o uzyskanie pomocy, jak walczyć o to. Czy jak zrozumiałem swój błąd to nie należy mi się żadna szansa?- chciałem uzyskać odpowiedź, miedzy innymi, na to pytanie.
azymut01, ja nie skazałem tego na porażkę, przeciwnie, myślałem, że serio coś z tego będzie, ale tylko ja tak myślałem jak widać. Wiesz, nikt nie mówił, że jestem przyjaznym rozmowcą
Też się trzymaj, miło się z Tobą konwersowało ![]()
W twoich oczach to było powoli.
A nie wiem czy znasz takie powiedzenie- punt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Ciekawe by było jakbyś ty świrował do dziewczyny i ona ewidentnie cie olała- no cóż życie...
A tu nagle bum, no bo co ? Powinieneś się przecież domyśleć...
Nikt ci tu nie kazał oświadczać się jej, planować dzieci.
Po prostu powinieneś dać możliwość rozwijać się tej relacji.
A ty tego nie zrobiłeś, bo po prostu nie było między wami niemalże komunikacji.
A facebook służy do PODTRZYMANIA relacji a nie jej TWORZENIA.
A wy byliście na etapie tworzenia...
Szczerze to ja myślę że masz szanse u niej, ale to na pewno nie teraz.
Najpierw popracuj nad swoją nieśmiałością.
Jak popracujesz to może coś naprawisz, ale nie odwrotnie.
Ja pytałam czy wg Ciebie Ty też jestes "chamski" bo ją zlewałeś?
takie pytanie retoryczne.
Moje zdanie na temat jej obecnego ignorowania Cię znasz - nie podoba mi się to, ja bym postąpiła inaczej, dlatego sądząc po sobie to mogę jedynie stwierdzić, że ona nie chce z Toba być ? jeśli ja bym kogos tak ewidentnie olewała to by znaczylo, że nie jestem zainteresowana, że mnie bardzo drażni, zdarzyło mi się obrazić na mojego mężczyznę na 2 dni ale mi przeszło, może ona się obrazila na Ciebie bo się nastawiła na bycie razem a Ty ją zraniłeś, może jest niesmiała, jak Ty? A może ona robi Ci na złość, odgrywa się, ja jej nie znam, nie wiem jaka jest i o co jej chodzi. Ludzie, którzy nie maja problemów z komunikacją tak nie robią. No i czemu masz przez nią postrzegać świat jako ?chamski?. To trochę histeryczne.
czarnienka, "Ciekawe by było jakbyś ty świrował do dziewczyny i ona ewidentnie cie olała- no cóż życie...", no to właśnie teraz się dzieje, niezbyt ciekawe doznania. Ja należę z gatunku tych niedomyślnych i nieśmiałych zarazem, co też jej tłumaczyłem podczas jednej z pierwszych rozmów. Była komunikacja, cały czas była, wspólnie spędzaliśmy czas, czy to na spacerze, w jakiejś knajpce, kilka razy kino czy też kręgle np., to nie tak, że jedynie fb, dużo też czasu rozmawialiśmy ze sobą na uczelni i poza nią. Już nawet po tym jak np. się z nią witałem/żegnałem myślę, iż każdy zauważył, że nie traktuję jej jedynie jako koleżanki. Nawet nasza wspólna znajoma podejrzewała, że coś jest na rzeczy
Przytulanie, buziaczki, chodzenie za ręce, wspólne spędzenia czasu- no z każdą tego nie robiłem, tylko z nią- to chyba o czymś świadczy
Fakt, to, że tak późno się za to zabrałem jest słuszny i absolutnie się z tym zgadzam. Bardzo tego żałuję. Gdyby mi nie zależało to bym to olał, a ja ciągle próbowałem/próbuję od kilku miesięcy, więc to chyba też o czymś świadczy. Myślałem też właśnie o pracy nad nieśmiałością, ale psycholog to drogi pewnie, a ja biedny student jestem. No bo raczej nie wyobrażam sobie walki z nieśmiałością w stylu skoku na głęboką wodę. Sam fakt, że jestem w centrum uwagi jest dla mnie mocno krępujący. Jak mam jakiś projekt do przedstawienia na forum grupy to stres jakbym walczył o życie
elya, "zlewałem ją" bo byłem nieśmiały, a nie, bo mi nie zależało. Śledzisz ten wątek już długi czas, więc dobrze wiesz jak jest. Dobrze wiesz, że starałem/staram się to naprawić już jakiś czas, próbowałem już kilku sposobów. Obawiam się, że niestety masz rację, nie zależy jej na mnie tak jak mi na niej... Czy jest nieśmiała? To ona zrobiła tzw. pierwszy krok, więc chyba nie jest. Czy ją zraniłem? Hmm, zależy jak to zrozumieć. Podczas naszej bliższej relacji nie dałem jej żadnych oznak, że mi przestało zależeć czy coś w tym stylu. Nie dałem jej żadnych powodów, by mogła nawet pomyśleć, że zależy mi na kimś innym. Wątpię też by się na mnie odgrywała, to raczej zbyt dziecinne. A gdy chciałem by mnie chociaż wysłuchała to nie dostałem szansy. Tak swoją drogą to myślę, że tego listu to nie czytała, albo go nie widziała nawet. Z tym postrzeganiem świata, może faktycznie przesadziłem. Chodziło mi o to, że ja przez to jaki jestem, raczej nie ufam ludziom, przez co, gdy przeżywam takie smutne rozczarowanie, jak teraz, tracę wiarę w ponowne zaufanie.
Piciu kolego a ja Cię rozumiem
Jeżeli chcesz nadal walczyć to walcz. Nie poddawaj się. Wiem co czujesz.
Rozumiem Twój akt desperacji. Powiem Tobie tak. Daj jej się wyszumieć na wakacjach. Jeżeli kogoś pozna i będziesz to wiedział to absolutnie zakończ jakiekolwiek formy kontaktów.
Będzie Tobie łatwiej to uszanować wiedząc, że kogoś ma. Jeżeli kogoś będzie miała w myślach życz jej szczęścia. Może jej się ułoży a może nie, może kiedy coś jej nie wypali to wrócą do niej
myśli o Tobie? Nie znasz dnia ani godziny. Czasami ni z gruszki ni z pietruszki możesz otrzymać "Co słychać"?
Mam za sobą kilka związków i cholera jeszcze się nie nauczyłem wszystkiego. Braknie mi chyba życia
Z każdego wyciągam wnioski ale później pojawią się kolejne zakręty ![]()
Ty staraj się żyć dalej. Wakacje idą więc powinno Tobie być "łatwiej". O wiele łatwiej niż na zimę
I czekaj...
Być może za tydzień, za miesiąc lub za kilka powiem Tobie jak zakończyło się to u mnie. Wiem przez co przechodzisz. Rozumiem Cię jak nikt inny pomimo iż mamy trochę inne sytuacje.
Łatwiej komuś napisać głowa do góry niż samemu ją podnieść. Tak więc GŁOWA DO GÓRY!
Z drugiej jednak strony szkoda troszkę, że brakuje cywilnej odwagi aby umówić się z Tobą na spotkanie i po prostu wyłożyć kawę na ławę
Ale ja wiem, to kolejna rzecz, którą się łatwo pisze ![]()
Nie dziwię się, że ludzie mnie tu mają za desperata, ale w rzeczywistości jestem zupełnie inny. Taki dość nieśmiały jestem. Jeszcze walczę, póki czuję choć cień szansy, nie chcę mieć sobie czegoś do zarzucenia, że mogłem zrobić więcej. Nic nie poradzę, że tak mi zależy na niej
No jakbym się dowiedział, że faktycznie ma kogoś to bym już odpuśpił. Muszę znaleźć jakąś robotę wakacyjną, bo nie mogę przestać o niej myśleć- i tak od kilku miesięcy. Coś czuję, że jak odpuszczę przez wakacje to już na pewno ją stracę. Może jakbym szczerze pogadał z jej siostrą to by coś pomogło. Szkoda, że dziewczyny, przez jedno niezdecydowanie, tak szybko zapominają o tym co było. Szczególnie, że dotarło w końcu do mnie, że to nie jest chwilowa znajomość. Jedna rozmowa, jedna chwila, myślę, że odmieniłaby wszystko. Cholerny brak śmiałości, przez który cierpię do teraz.
Olej ją.
Nie należę do osób, które coś wyrzucają gdy to coś zaczyna się psuć. Szkoda, że mało kto był w mojej sytuacji i dlatego nie rozumie tego co ja czuję. Wybacz, ale nie potrafię tak olać, zapomnieć mimo, że już tyle czasu upłynęło. Jest ona dla mnie kimś ważnym, i nie jest to żadne moje widzimisię tylko tak czuję. Póki jest najmniejsza szansa to walczę, próbuję, wierzę wciąż, że można to wszystko naprawić.
Póki jest najmniejsza szansa to walczę, próbuję, wierzę wciąż, że można to wszystko naprawić.
Jaka szansa - nie ma żadnych szans.
Piciu napisał/a:Póki jest najmniejsza szansa to walczę, próbuję, wierzę wciąż, że można to wszystko naprawić.
Jaka szansa - nie ma żadnych szans.
Każdy ma swój świat ![]()
126 2015-06-07 00:24:08 Ostatnio edytowany przez Piciu (2015-06-07 00:44:40)
Dzięki za wsparcie...
Nic nie poradzę, że czuję coś do niej, czy to tak trudno zrozumieć? Bardzo chcę to naprawić, bardzo. Może się pogubiłem w życiu, sam nie wiem, nie potrafiłem w porę wyznać tego co czuję. Bardzo chciałbym cofnąć czas. Niby czas leczy rany, ale tu to wcale nie pomaga. 5 minut rozmowy z nią i wiem, że wszystko byłoby jasne. Jasne, całkiem możliwe, że kiedyś spojrzę na to z dystansem i powiem sobie "ale ja byłem wtedy głupi i naiwny"- po prostu nie mogę zrozumieć jednego, dlaczego człowieka, któremu bardzo zależy, a może nawet i kocha, skreśla się tak w mig, nawet nie wysłuchując jego wyjaśnień. Jest to dla mnie bardzo smutne.
Czyli, że co, jak będzie mi brakować odwagi by wyznawać w porę co czuję to oznacza to, że do końca życia będę sam? Chociaż, z drugiej strony, kogo ja oszukuję, wątpię by mi jeszcze w przyszłości kiedyś na kimś tak zależało jak na niej obecnie.
Czyli, że co, jak będzie mi brakować odwagi by wyznawać w porę co czuję to oznacza to, że do końca życia będę sam?.
Tak
chyba że sobie znajdziesz jakiegoś faceta który zrobi to za ciebie xD
dokładnie czas leczy rany, ale nigdzie nie jest napisane w jakim czasie te rany się zagoją
Przestań już się użalać i gadać głupoty że chciałbyś to naprawić. Jak byś chciał to już by dawno wszystko było jasne.
Podejdź do niej złap za rękę i odciągnij na bok i jej powiedz co masz powiedzieć. A nie tylko ciągle piszesz że coś chciałbyś zrobić, ile można tak pisać?
Niema co pisać już jest po wszystkim ![]()
No bo chcę to naprawić, bardzo chcę. Nie rozumiem czemu mi tu większość osób w to nie wierzy. Gdybym nie chciał to bym olał sprawę, ale tak nie jest. Ludzie nie rozumieją jak to jest być nieśmiałym. Myślę, że śmiało mogę to nazwać chorobą, przez która straciłem osobę na której mi tak zależy. Chciałbym to zmienić, nie być takim człowiekiem jak do tej pory. Chciałbym umieć okazywać swoje uczucia. Chcę móc pokazać jej jak dla mnie jest ważna i ile dla mnie znaczy.
Witaj Piciu. Moim skromnym zdaniem powinieneś walczyć
nigdy nie jest za późno. Znasz ją , wiesz co na nią działa więc próbuj. Szczera rozmowa to jest podstawa. Powodzenia ci życzę i wytrwałości .
Tak zależy ci? I co w tej sprawie robisz oprócz pisania ?
Chłopie weź się w garść, najprostsza metoda to TO PODEJŚĆ, CHWYCIĆ ZA RĘKĘ, ODEJŚĆ I POGADAĆ.