Oczy gasnące
Zaplątane w sen
Nie odnajdą Ciebie
Jak odnaleźć Cię
Pogmatwane ścieżki
W niedoborze fascynacji
Co źle robiłam
Wśród niejasnych sytuacji
Nie wiem ile chwil...
i co mam do stracenia
Na lekkim uśmiechu
Jadę do krainy cienia
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » Debiuty literackie - artykuły, opowiadania Netkobietek » wierszyki smutne
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Oczy gasnące
Zaplątane w sen
Nie odnajdą Ciebie
Jak odnaleźć Cię
Pogmatwane ścieżki
W niedoborze fascynacji
Co źle robiłam
Wśród niejasnych sytuacji
Nie wiem ile chwil...
i co mam do stracenia
Na lekkim uśmiechu
Jadę do krainy cienia
Podobne tematy
Gdyby ktoś dał mu szansę
Gdyby ktoś go pokochał
A tak zawisł nad rzeczką
W dziurawych kaloszachŚwierszcze mu grały słonko świeciło
Wiatr go kołysał a on wciąż wisiałJuż nie pobiegnie już nie odfrunie
Wszystkie marzenia grawitacja zdmuchnieRunął dyndała aż ziemią wstrząsnęło
Pasek nie wytrzymał ciało het popłynęło
podaruj szansę od serca,
przecież to nic nie kosztuje,
słowo dobre dla każdego,
kto szansy potrzebuje...
nie skazuj na nie bycie,
nie odbieraj nadziei temu
kto kurczowo czepia się życia,
małemu...i bardzo słabemu...
.................................................
Oczy matowe
Przeżuwany nocą dzień
Już nie zakwitną
Nie zobaczą Cię
Usta wyschnięte już nie szepczą czule
Dłonie samotne owinięte całunem
I ten krzyk wdzierający się w ciszę
Z takim mozołem
A ja nic nie słyszę
I ta prośba na granicy modlitwy
Którą echem powtarzają wszyscy
Tęsknota nocy na brzegu przystani
Abyśmy nigdy nie czekali sami
Siedziało dziewczę pośród kwiecia
Niewinne jak słowika śpiew
Snuło baśnie o królewiczu
Gdzież ten biały konik jest
Walczy ze smokiem
Zmęczony śpi
Gdzieś za obłokiem
Błądzi pośród mgły
Jeszcze mnie nie poznał
A już nie zobaczy
Tu jestem najmilszy
To coś musi znaczyć
Siedziało dziewczę pośród kamyków
Szarych jak dni
W lustrze wody falowały
Smutny warkocz srebrne łzy
Twarz smugą czasu pomazana
A i w sercu zima już
Wciąż tu czekam mój najsłodszy
A ty nie przybywasz...cóż
kamil084, piszesz fajne wiersze, lubię je czytać, a czytam wszystkie.
Ten wyjątkowo przypadł mi do gustu:
Dzień po
Wszystko wraca
Kwiaty jeszcze pachną
Świece z wolna gasną
Jedna chwila w Twoich ramionach
Nasycona czułością
Otulona szalem pragnień
Słów niedokończonych
Ulepiona w nocy
z myśli niespełnionych
Szarpie mnie tęsknota
Serce oplata
Wszędzie widzę Ciebie
Nie chcąc widzieć świata
Kiedy tamto już za nami
Co Nas jeszcze czeka
Miłość znów połączy
Musimy zaczekać
ewka3
Miło mi że jednak mogą żyć poza szufladą
Nowych jest niewiele a część to przeróbki starszych wierszy
Zdarzyło się również i tak że już przepisywany wiersz uległ metamorfozie
Dziękuję ewka3 :=)
Znów krzyk zmącił ciszę
Choć tak naprawdę
Ja nic nie słyszę
Nie słyszę gdy biją
Nie słyszę gdy gwałcą
Nie słyszałam jak mąż nazwał żonę zgaszoną latarnią
Nie słyszę nic
Płaczu głodnych dzieci
Ludzi wciąż będących przeciw
Przeciw czemu
Sami już nie wiedzą
Może zabijaniu zwierząt
Po co mam słyszeć
O kolejnej aferze spadających szyszek
Po za tym lubię ciszę
ewka3
Miło mi że jednak mogą żyć poza szufladą
Nowych jest niewiele a część to przeróbki starszych wierszy
Zdarzyło się również i tak że już przepisywany wiersz uległ metamorfozie
Dziękuję ewka3 :=)
Często używam swoich starych, pozornie niewartościowych tekstów do nowych celów. Przerabiam, poprawiam i staram się wyciągnąć z nich coś więcej. Wbrew mniemaniom autor się niewiele zmienia, poprawia się tylko sposób wyrazu, a nie pogląd i postrzeganie świata, przynajmniej ja tak mam;)
Szkoda chować dobre słowa w szufladzie. Pasją warto się dzielić. Dzięki Twojemu dzieleniu mam okazję czytać ciekawe, wartościowe i równocześnie w moim odczuciu lekko spisane wiersze. Dzięki.
Znów krzyk zmącił ciszę
Choć tak naprawdę
Ja nic nie słyszę
Nie słyszę gdy biją
Nie słyszę gdy gwałcą
Nie słyszałam jak mąż nazwał żonę zgaszoną latarnią
Nie słyszę nic
Płaczu głodnych dzieci
Ludzi wciąż będących przeciw
Przeciw czemu
Sami już nie wiedzą
Może zabijaniu zwierząt
Po co mam słyszeć
O kolejnej aferze spadających szyszek
Po za tym lubię ciszę
Również lubię ciszę
lecz gdy trzeba słyszę
płacz krzywdzonych dzieci
zwierząt w lesie, w sieci.
Krzywdę kobiet widzę
płacze , narzekania
lecz pomóc nie mogę
to ich część kochania.
Słyszę również szyszki
z wysoka spadają
to mnie już nie bawi
jaką partię mają.
Gdy nie mogę pomóc
kładę się na trawie
w niebo popatruję
Świata ja nie zbawię.!
Ona wiedziała gdy wracał pijany
Chwytał za włosy obijał o ściany
Czasami płakał może żałował
Potem znów straszył że użyje noża
Trwało to lat kilkanaście
Dzisiaj nie ma śladu po chwaście
Bóg co prawda nie użył pioruna
Zgubiła go ludzka pokrętna natura
Myślał że wypije wszystkie wody Bałtyku
Posejdon rzekł - Hola szkodniku
Przyszła cofka nie był przygotowany
Więc zwyczajnie został zalany
Ktoś mógłby powiedzieć człowieka szkoda
... Posejdon nie żałował
w pijanym domu
wszystko pijane...
krzesła upadły,
stół się przewrócił,
okno
straszy dziurą,
słowa jak kamienie
ciskane
po ścianach,
kąty jeszcze stoją,
w jednym dziecko
płacze...
...........................................
ewka3
Wszystko co umieszczam to owoce mojej pasji
Nigdy bym nie ukradła cudzych inspiracji
Nie spisuje nie kopiuje obcej twórczości
Bo chyba bym dostała mdłości
Wersy są moje prze ze mnie dziergane
Nie przez ciocie siostrę sąsiadki czy babci mamę
Już słyszę jak łypią oczka w rajstopie
Insynuacja pasuje jak zupa w kompocie
No cóż czasem tak bywa
Że ślimak choć ślimak a piszą że ryba ![]()
Klaudyna
tamta Pani nie chce usłyszeć
Renika
zbyt wiele tych pijanych domów
płaczących dzieci
ewka3
Wszystko co umieszczam to owoce mojej pasji
Nigdy bym nie ukradła cudzych inspiracji
Nie spisuje nie kopiuje obcej twórczości
Bo chyba bym dostała mdłości
Wersy są moje prze ze mnie dziergane
Nie przez ciocie siostrę sąsiadki czy babci mamę
Już słyszę jak łypią oczka w rajstopie
Insynuacja pasuje jak zupa w kompocie
No cóż czasem tak bywa
Że ślimak choć ślimak a piszą że ryba
Ojej, a cóż to za nieporozumienie? Nawet przez myśl mi nie przeszło, że umieszczasz tu nieswoje prace. Pisząc o dzieleniu się pasją miałam na myśli, że dzielisz się swoimi wierszami z nami. Powinnam lepiej precyzować słowa.
ewka3
Sorki opacznie Cię zrozumiałam
czasami bywam nad wrażliwa
Nie przejmuj się lwice urodzone 4 sierpnia tak już mają
choć Twój post spowodował moją rymowaną odpowiedź
Damą Jestem
Lubię bywać
w Lożach Teatru
na Salonach Paryża
Pijam Szampana
Tylko Najlepszego
w Jedwabnych rękawiczkach
Dobrze schłodzonego
Męskie towarzystwo
Przyjemne po Północy
Kobiety mnie nudzą
Wciąż te łzawe oczy
Libertyn nie bigot
z takim pójdę panem
Viva Hedone !
po wsze czasy amen
ewka3
Sorki opacznie Cię zrozumiałam
czasami bywam nad wrażliwa
Nie przejmuj się lwice urodzone 4 sierpnia tak już mają![]()
choć Twój post spowodował moją rymowaną odpowiedź
Nie ma sprawy. Nagminnie popadam w nadinterpretacje, więc rozumiem.
Ach, te przewrażliwione, artystyczne natury;)
A do wiersza się jeszcze nie ustosunkuję, bo nie poczułam klimatu. Chodzi o coś w stylu "Boskie Buenos" Maanamu?
Owa Dama nie jest bynajmniej Damą Kameliową gdyż
Dama Kameliowa była wrażliwą kobietą
Dama z wiersza jest pozorantką bardzo powierzchowną osobą
Ona bywa i bierze to co naj...
Nigdy nie patrzy głębiej
Słyszysz
Ten szept błagalny
Z jednej szuflady
Do drugiej skrywany
Przez lata
Widzisz
Szczelinę pomiędzy chwilami
Tam pieścił myśl
Pod sukienką z kwiatami
Tam co noc
Przeżywał rozkosze
Rozpływał jak cień
Ja więziłam się w sobie
Czujesz
Co ja czułam
Gdy kładł się na mnie
A ja go wciąż zeskrobywałam
Ten zapach w wannie
Ujrzałaś mnie nagą
Gdy rana
Nową raną nabiega
Powiedziałaś
To dziewka bez cnoty
Takiej córki mi nie potrzeba
Wzięłam nóż
Ubrałam w słowa
Dotykałam tak długo
Aż ten szept znów się schował
" Boże czy zapomniałeś o mnie Zostawiłeś tu samą Odebrałeś resztki nadziei i wiarę jaką w sobie miałam Moja dusza grzęznie w udręce że kolejnej próby z życia nie zdałam Wciąż idę drogą ostrymi kamieniami usłaną Nie mam żalu do ciebie Egoistką bywam przypominam sobie o tobie wtedy gdy życie toczy się na przekór Czy słyszysz moją modlitwę szeptaną nocą obietnice które nigdy nie są dotrzymywane A może masz zbyt wiele na tym świecie do zrobienia aby mną głowę sobie zawracać Lecz ja nie mogę bez wiary żyć choć z tym kiepsko u mnie jest Wciąż błądzę i zbaczam z dobrej drogi do ciebie Dobro ze złem nie kiedy przegrywa wtedy modle się abyś usłyszał wołanie moje Albo odpowiedz na jedno pytanie - Czy moje cierpienie ma jakiś sens? - Wiem nie obiecywałeś że lekko będzie ale czemu akurat mnie tak dośwoadczasz a innym szczęście ślesz Chyba troszeczkę spuzniłam się aby naprawić to co zrobiłam zle połowa życia minęła mi już Może znów za dużo dla siebie chce Proszę ten ostatni raz wysłuchaj Boże mnie ześlij wiarę i nadzieję aby moje życie zbyt szybko nie skończyło się Obdarzyłeś mnie drogocennym darem jakim życie jest lecz ja nie umiałam docenić go Jak mam iść na tym padole łez Łaską obdarz mnie abym mogła dostrzec piękno dni prawdę słów i niezachwianą wiarę w ciebie Otocz mnie tęczowym parasolem miłości na zwątpienia Przebacz że znów o coś proszę...A jeśli w biegu życia powszedniego zbłądze proszę na właściwą drogę pokieruj mnie
Wszystko przemija i ja też..."
" Róża ma już czasu coraz mniej -
tęskni do młodości swej,
dziwi się, że z bujnej urody
tylko zapach został jej
Kwiaty więdnące
w noce gorące
pachną śmiertelnie pięknie,
aż anioł wzruszenia klęknie -
zachwycające...
niepokojące...
Kiedyś może nadejść taki czas,
że zabraknie kogoś z nas
i dlatego zawsze mnie całuj
mocno jak ostatni raz
Kwiaty więdnące
w noce gorące
pachną śmiertelnie pięknie,
aż anioł wzruszenia klęknie -
zachwycające...
niepokojące...
Róża ma już czasu coraz mniej... "
ZrezygnowanaSky
Tęsknota za młodością
Jaki jest sens cierpienia
Warto dbać o ciało
Mimo że tak strasznie się zmienia
![]()
Obraz onyksowych oczu Olimpii
Ostentacyjnie odzwierciedlał obojętność - Odbierając odwagę
Obawy oplatały Olafa oczekującego odpowiedzi
Odtrącenie
Obsydianowe ostrze okrutnej oblubienicy
Ogarnęło otwartym ogniem - Ostatni oddech omdlewającego Olego
Okuwając ołowiem optymizm
Odpychając odbarwioną ofiarę obłudnej Osy
Oto odcień oziębłej Orchidei - ot owoc otchłani
Ośmiornica osaczała Odysa - (opodal obejścia)
Obsesyjnie obserwując obszar okolic Ostroroga
Odurzała orgiastyczną opalenizną
Odwiedzała onieśmielonego osiemnastolatka
Oczywiście obiecując oburącz obopólną obfitość
Owszem ożywcza odmiana - oderwanemu od okna
Okropna osoba ozdobiona oleandrem
Otóż Ona - Odgrywała osamotnioną owieczkę odkąd obmyśliła otrucie
Onegdaj obnażona obłapiała ojca Olafa - Orfeusza (Obiekt oślizłej opowieści-odwiedzionego od ołtarza)
Obcując oszukując oraz opuszczając osłupiałego osiwiałego - Odchodzącego obłąkańczo od odpowiedzialności Orfiego
Osierocony Oli odpływał odmętami odium obok ogromnego Orkana Ozyrysa
Omamy obracały orbitę - Objawy obłędu otępiały obco opadające obłoki
Omal oślepiony oświetleniem okrętów obronnych - Oprzytomniał
Otarł okulary - Omijając okręgiem oba o około osiem odległości
Odratowany oczyszczony - Ocucającym odzewem Okeanosa
Odmieniony otuchą - Odrzucił okaleczony obrys - Odbudowując oryginalne oblicze
Obecnie odkrywa osobistą odlotową oazę orzechowych ocząt Olivii
Emilia emanowała etruską emancypacją ekspresji
Elegancka elokwentna energiczna
Elektryzowała egipskich efebów ewentualnie eunuchów
Ekscytacja Elfami eksplodowała ekspresowo
Efektowne ekstremalnie ekstrawertyczne echo euforii egzystowało ekspansywnie
Ekskluzywny eliksir Erosa eksperymentował eterycznością esencji ekshibicjonizmu
Eliminując ekstrakt epizodów eufemizmu
Egzaltacja etycznych Europejskich emigrantów egzotyką
Entuzjastycznie ewoluowała erupcją epidemią emocji
Empatyczna Emi
Endemicznym elementem epickiej epopei Europy
Emilia emanowała etruską emancypacją ekspresji
Elegancka elokwentna energiczna
Elektryzowała egipskich efebów ewentualnie eunuchów
Ekscytacja Elfami eksplodowała ekspresowo
Efektowne ekstremalnie ekstrawertyczne echo euforii egzystowało ekspansywnie
Ekskluzywny eliksir Erosa eksperymentował eterycznością esencji ekshibicjonizmu
Eliminując ekstrakt epizodów eufemizmu
Egzaltacja etycznych Europejskich emigrantów egzotyką
Entuzjastycznie ewoluowała erupcją epidemią emocji
Empatyczna Emi
Endemicznym elementem epickiej epopei Europy
Godne podziwu poetyckiego! Ja tak bym nie potrafił ![]()
Lodowate Lochy Lete
Lukrowane Litaniami Ludzi Lojalnych Liturgii Lecz Labilnych
Licytujących Logikę Lapsusami Lematu
Lamentują
Litości Lamio
Los Letargiem Ledwie Liznął
Lżej Lansować Luzactwo
Laicyzm
Legalnie Likwidując Liche Lokaty - Lewitować
Lepiej Lżyć Leżącego Lwa
Lekcja Lalopatii Luksusem Liktora
kamil084, być może coś przeoczyłam, albo nie doczytałam..., ale czy mogę się dowiedzieć, czemu służą utwory, w których każde słowo zaczynasz na tę samą literę?
ewka3
Tautogram-utwór literacki często wierszowany (każdy wyraz lub wers od tej samej litery) np.Veni Vidi Vici
Dlaczego ?
Pomimo ograniczeń można wyrazić to samo ale nie tak samo. to tak jak mając w kuchni tylko białe warzywa trzeba coś przyrządzić i żeby było smaczne nie gorsze od kolorowych (biała rzodkiew-biała sól-biały jogurt)
albo taki zlot rodzinny. Rozproszeni po świecie zebrani w jednym miejscu. być może ma to zaintrygować że mimo używania słów na tę samą literę da się stworzyć w miarę sensowną całość plus używając jak największą ilość wyrazów. Chodzi też o zabawę słowem (i słownikiem) czy z każdej litery jest opcja stworzenia spójnej opowieści historii... ![]()
Liryczna Lenka Lekko Laufrowała Lasem Licząc Lewkonie Lawendę
Lśniące Loki (Liany) Lenki Luźno Lawirowały Labiryntem Latynoskich Legend
Londyński Lord Lambert - Latyfundysta Libertyn
Lider Leworęcznych Lampartów Lubieżności
Lubił Licealistkę Lenkę
Lotem Lepicyda Laminujący Lektykę Lastrico
Legalizował Lepkie Liściki "LAMBERT LOVE LENKA"
"Lenko Laleczko Lećmy - Lido Laguny Latem... "
Lenka Leczyła Leukomę Lamberta Licencją - Likwidując Libacje Likierem
Lniano-Lewantynowym Lejbikiem
Limitującym Linię Lędźwi
Lateksowe Lica Leniwej Lady Laury - Lakierowane Lazurem
Lustrowały Lenę Lawą Litotrypsji - Lawiną Lęków
Lady Laura Leciwa Lenniczka Lamberta
Lenka Libella Lilia Lolitka
Libido Lowelasa Lambiego Licytowało Lichwiarsko
Liczne Latarniane Laski Lgnęły
Lenka Lubiła Lamberta , Lalusia Lukrecjusza (Latorośl Laury,Lamberta)
Lecz Lubowała Les... Luizę
Loteria Losu Letargiem Letalnym
Luminescencja Luny Ligaturą Luizy-Leny
Strugą krwi
Płatki róż
Nie rozkwitną
Przyszła już
Noc
Chłodem dłoni dźwięki harfy
W cieniu mgły woła martwych
Owinięte Twe warkocze
Zaplecione jasnym splotem
Białej Róży czyste piękno
Lśni w pamięci choć tak ciemno
ewka3
Tautogram-utwór literacki często wierszowany (każdy wyraz lub wers od tej samej litery) np.Veni Vidi Vici
Dlaczego ?
Pomimo ograniczeń można wyrazić to samo ale nie tak samo. to tak jak mając w kuchni tylko białe warzywa trzeba coś przyrządzić i żeby było smaczne nie gorsze od kolorowych (biała rzodkiew-biała sól-biały jogurt)
albo taki zlot rodzinny. Rozproszeni po świecie zebrani w jednym miejscu. być może ma to zaintrygować że mimo używania słów na tę samą literę da się stworzyć w miarę sensowną całość plus używając jak największą ilość wyrazów. Chodzi też o zabawę słowem (i słownikiem) czy z każdej litery jest opcja stworzenia spójnej opowieści historii...
Dziękuję za informacje. Zauważyłam, że takie utwory są fajnym ćwiczeniem. Czasami też się bawię słowami, piszę wprawkę, w której np. nie używam nazw, a tylko opis przedmiotu. Albo wszystkie zdania zakańczam tą samą częścią zdania.
Jesteś złym człowiekiem - Mój mężu
W czynach krokodylem
Duszy siedmiu wężów
Jestem twoją niewolnicą - pokojówką kucharką nałożnicą
Tak jestem ulepiona - wychowana
Przez ojca tyrana
Jestem też matką - i to boli
Wydałeś naszą córkę
W ramiona niedoli
Ona go nie kocha
I tak będzie zawsze
Cierpi w milczeniu
Jak widz w teatrze
Bo cię szanuje
Jesteś jej Bogiem
Który ją skazał
Na życie z wrogiem
Nie znam cię
Nigdy nie znałam
Jesteś zagadką - Twardszą niż skała
Serce twoje - Kiedyś tak czułe
Stało się nie wzruszone
Jakby za murem
To wielka szkoda
Szczególnie dla dzieci
Jest co żałować
Gdy czas tak leci
Ciebie mi żal - że tego nie widzisz
Jak syna i córkę krzywdzisz
Bądź moim chłopakiem
W rozpiętej koszuli
Słodkim urwisem
Biegającym wokół stóp
Silnym ramieniem
Choć już nie boli
Ale czasem padam z nóg
Bądź powiernikiem
Albo rycerzem
Błękitną wstążkę podaruję Ci
Strzeż bram ogrodu
Nocą gdy leżę
Może kiedyś
Znajdziesz się w nim
Głodne me myśli
Tak od wielu dni
Polują na ciebie
Kiedy śnisz
Dopadnę cię nocą
Wpuszczę swe kły
Bardzo głęboko
Rekiny już współczują ci
Chłodne me myśli
Jak jesienny mrok
Nie śpią nigdy
Śledzą każdy krok
Nie będziesz się spodziewał
Ja będę czekała
Wpadniesz w moje szpony
Bym cię rozszarpała
Jeszcze jeden dzień
Odejdę
Miliardem gwiazd na firmamencie
Nocą o świcie
Rozpocznę nowe życie
Bez ciebie
Bez twoich kłamstw
Wystarczy na tysiąc lat
Myślałam że będzie normalnie
Uczciwie
Jestem szczera i potrafię wybaczyć mężczyźnie
Chwile zwątpienia - słabości
Lecz Ty w swej nieskończoności
Brałeś i Obiecywałeś
To ostatni raz - już nigdy więcej
Kochanie pięknie wyglądasz w tej sukience
Wierzyłam bo nie chciałam przyznać - To daremne
Źle ulokowałam moje serce
Zaufałam wiarołomcy
Tak jakoś niechcący
Pożarłeś po kawałku mą naiwność
Zdeptałeś moją miłość
Niedawno odszedł
Przyjaciel mniejszy
On z nas wszystkich był najpiękniejszy
Nie wabił myślą
Nie nęcił słowem
Tchnął miłością
Ponad słońca zachodem
Smutek pośród bławatków
Gdyż rana głęboka
Nadzieja serc tli się w obłokach
Co po nas tu zostanie
Czasu tak mało na pożegnanie
Wymyślił mnie on
i jego zmysły
Niewinną
bo jest czysty
Gdy zasypia
wykradam siebie
Tak bardzo pragnę
należeć do ciebie
I do wielu innych
ciał ognistych
Każdej nocy
do nich wszystkich
W każdej chwili
oddam całą
Duszę niepohamowaną
Za garść burzy
co rozdziera ciało
Żyje we mnie
Jest rozkosznie
Tak mi dobrze
Nikt nie spocznie
Wracam nad ranem
gdy dogasają iskry
Gardzę nim
bo jest czysty
Przestań
Nie jestem w nastroju
byś przeniknął niezauważony
Gdzie byłeś wczoraj
już nie istotne
Teraz jestem z myślami
i dobrze nam
Nie potrzebujemy ciebie
Odejdź stąd
Nie zbliżaj się
Nie wracaj
Jesteś intruzem
Pasożytem pleśnią...
Wirusem co nęka zuchwale
by zdobyć
zdominować
Podporządkować swej żądzy
Lecz to ci się nie uda
Nie jestem bezbronna
Walczę do końca - zawsze
a ty jesteś tchórzem
i tylko ego
duże
Wilk będzie biegł
aż cię nie zmęczy
Wilk będzie walczył
aż nie zwycięży
Zaszczuty
Kryzys przeczeka w norze
Powróci silniejszy niż
Lew i Orzeł
Znów będzie biegł
aż nie zwycięży
I będzie kochał
bo jest piękny
Wymyślony bez słowa
Widok tej która karmi
Pierwszy raz naszkicował
Portret czarny
Oczy puste matowe
W smudze światła donikąd
Usta zimne stalowe
Nigdy nie są otwarte
Pasma loków
Luźno spowijają szyję
Obraz jej mnie przeraża
Choć już dawno nie żyje
Sączy się krew
choć rany brak
Może ukryta jest w sercu
A może ktoś okiem złym
Ostrzy tysiąc sztyletów
Za każdą chwilę szczęścia
jeden cios
Za każdy ciepły uśmiech
ten sam los
Będziesz jadł kwas
i solą popijał
Aż rachunku nie spłacisz
Będziesz płonął pięćset lat
A ognia nikt nie ugasi
Za każdą krzywdę - jeden cierń
Czyś biedny czy bogaty
Za jedno kłamstwo - jeden gwóźdź
Wbijany bez końca na raty
Nienawidzę cie
W każdy czarny dzień
W każdym moim śnie
Nienawidzę cie
Nienawidzę cie
Mam na dłoni rdzę
A w niej kwiat już utopiony
Mą udręką nasączony
Jasność skrywa swe sekrety
Cienie błądzą wciąż niestety
Utraciły swą powłokę
Nie odkupią plując złotem
Tak jak ty choćbyś ślubował
Jak bardzo jestem ci droga
Kolumny będą krzyczeć
Jak deptałeś moją godność
Myślisz że ci wszystko wolno
Pięści formuję tylko cicho
Nie jestem histeryczką
Nienawidzę cie
Ty zboczony psie
Obyś zdychał w cierpieniu
Ścieżką krętą mozolną
Znieść to z fasonem
Dla niektórych ...
Jest rzeczą nadto frywolną
Jestem naga nie będąc cesarzem
Jestem naga jak przed pierwszym razem
Jestem naga w podartej sukience
Naga czegóż chcieć więcej
Naga rana wciąż świeża
Naga bo nikt nie dowierza
Delikatna choć środek wypruty
Naga lecz silna na duszy
Ściskam w dłoni ostre słowa
Mogę łatwo dopasować
Kilka spocznie w twoim uchu
Jedno w oku inne w brzuchu
Powiedz mi kim dzisiaj jesteś
Skąd przybyłeś co chcesz jeszcze
Moje ciało moją władzę
Zastanów się - dobrze radzę
Sam jedyny czy masz wsparcie
Mogę spać czy stać na warcie
Widzisz jutro już nie będzie pytań
Jutro będziesz ładnie wisiał
Lecz nie razem a osobno
Posiekany bardzo drobno
Bardzo wolno i z precyzją
Zapoznam cię z każdą przyzbą
Z każdym kątem i komnatą
Wszystkie twoją krwią oznaczą
Pałac cały no i miasto
Będzie twoje już na własność
Właśnie tak ja witam gości
Nieproszonych bez litości
Jestem bardzo pragmatyczna
A nie tania dziewka liryczna
Za którą nikt nie zatęskni
Chociaż jesteś dosyć męski
Śpiewaj czysto mój kanarku
Czas to nie wskazówki na zegarku
To coś bardziej cenne i ulotne
Niczym tchnienie drogi chłopcze
Jutro o tej porze będziesz martwy
Chyba że jesteś otwarty
Na współpracę miłą dla dwojga
Wierz mi jestem w tym dobra
A ty jaki jesteś
Mądry czy głupi
Wybierzesz życie czy jad trupi
Wypieram wszystko co pamiętam
I czego poznać już nie chciałam
Oddaje obcym resztki siebie
Co nigdy wcześniej bym nie dała
Spoglądam na to już z oddali
Krawędzią oka pożegnałam
Tamtą istotę znad przepaści
Dopiero teraz zrozumiałam
Kałuża
Co dzień się w niej zanurzam
Taplam po same uszy
Nie mogąc doczekać się suszy
Głębię znalazłam
Za szybko
Zbyt płytką
Nic więcej nie dodam
Bo szkoda
Oczy zamknięte
Ukryte w sobie
Pośród chmary gapiów
Zlatujących jak sępy
Przed ołtarz ofiarny
Usta otwarte
Nie mówiąc nic
Wydobywają ostatnią słodycz stygnącej krwi
Kolejna cegiełka na pomnik
Ku chwale wiecznie żywej śmierci
Sprzedana
Jeszcze nie jest za późno
Póki słońce na niebie
Póki jedno z nas kocha
Tak jak ja Kocham Ciebie
Jeszcze krok jeszcze chwila
Zanim księżyc nadejdzie
Nasze oczy zapłoną
Serce przy sercu będzie
Śpij śpij mój maleńki
Mamusia uszyła ci
Śliczne sukienki
Z białej koronki
I białe rajstopki
Na twe blade bose stopki
Niebawem opuścisz świat skażony
Nie będziesz cierpiał za miliony
Jeszcze jedna mała chwilka
Pożegnasz mamusię tatusia kotka kwiatuszek motylka
Po tamtej stronie będziesz szczęśliwy
Znów - prawie jak żywy
Pusta pozostanie ta biała trumienka i ta
Śliczna biała sukienka
Kamil084, dziś mam uwagi odnośnie ostatniego wiersza.
Nie wypowiem się o jego treści, która jest przygnębiająca i wzbudza smutek.
Mam uwagi do.:
[Mamusia uszyła ci
(...)
(...)
I białe rajstopki]
Rajstopki się wiąże, a nie szyje.
[Pożegnasz mamusię tatusia kotka kwiatuszek motylka]
Rozumiem, że nie używasz znaków interpunkcyjnych, ale ten wers pokazuje, jak bardzo może ich brakować.
Pozdrawiam ciepło i wypatruję kolejnych strof.
ewka3
Zastosowałam tutaj skrót myślowy (chyba tak to się nazywa)
Jasne że nie szyje się rajstop (ubiera,zakłada,nosi...)
W wierszu przecież nie o to chodzi aby opisać cały proces czegoś jakiejś czynności tylko to już jest w domyśle że zmarłemu dziecku (jest to kilku letni chłopczyk) należy ubrać ...
Interpunkcja ...
Zgadzam się z Tobą Ewko jest potrzebna brakuje jej
lecz jeśli mam ją błędnie stosować wolę wcale
po drugie interpretacja wiersza to nie jest coś stałego i zmienia się u różnych osób
Nie chcę jej ograniczać interpunkcją
Dotknij mnie chwilą
Wyklutą z milczenia
Odpowiedzią zagadki
Którą pragnę znać
Nieśmiałym myślom
Powierzam marzenia
Kwitnące nocą
Pośród tchnienia gwiazd
ewka3
Zastosowałam tutaj skrót myślowy (chyba tak to się nazywa)
Jasne że nie szyje się rajstop (ubiera,zakłada,nosi...)
W wierszu przecież nie o to chodzi aby opisać cały proces czegoś jakiejś czynności tylko to już jest w domyśle że zmarłemu dziecku (jest to kilku letni chłopczyk) należy ubrać ...
Interpunkcja ...
Zgadzam się z Tobą Ewko jest potrzebna brakuje jej
lecz jeśli mam ją błędnie stosować wolę wcale
po drugie interpretacja wiersza to nie jest coś stałego i zmienia się u różnych osób
Nie chcę jej ograniczać interpunkcją
Już po napisaniu swojego komentarz, podczas pisania jakiś słów, zastanawiałam się nad prawidłowością postawienia przecinka w jednym miejscu. Uznałam, że jest potrzebny, bo w domyśle jest orzeczenie - nawet nie pamiętam jakie, nieważne. Ważne, że przypomniał mi się Twój wiersz i mój komentarz. Masz rację, w domyśle są dziane rajstopki, bo inne nie mogą być. Wiersze, to krótka forma literacka, w której jest niewiele miejsca na powiedzenie tego, co się chce. Są pięknym środkiem wyrazu, pozwalającym odbiorcom na dowolną interpretacje, ale równocześnie wymagającym od autora. Osobiście lubię czytać poezję, ale nie potrafię tworzyć, ogranicza mnie, duszę się w tej formie, jednak dzięki temu potrafię docenić pracę innych.
Twój ostatni wiersz jest wyjątkowy. W niezwykły sposób przemawia do mnie i odnoszę wrażenie jakbym go przeczytała w odpowiednim momencie. To duża sztuka posługiwać się interpretacją tak, by czytelnik znalazł w słowach siebie.
Byłam u komunii
Co z tego
Świętą nie jestem
Nic w tym fajnego
Nie wiem czy grzeszę
Bo czym jest grzech
To że nie płaczę
Gdy ktoś umarł
Cóż pech
Mamusiu pomóż mi zasnąć
Nim wszystkie lampy zgasną
Lękam się ciemności
Mimo Twej Miłości
Mamusiu dajesz mi tyle
Przepraszam prosząc o chwilę
Byś przytuliła raz ostatni
Nim samotność pchnie ku przepaści
Błądziłam w słońcu
Błądziłam a wiatr
Zasypywał wspomnieniami
ścieżki omszałej ślad
Wierzyłam że dotrwam
i w mrokach odnajdę
Jedyne marzenie
ze snu wydarte
Tęsknię za Tobą
Moim słońcem schowanym
Nie pytam kiedy będziesz
Bo masz własne plany
Nie bądź na mnie zły
Smutno mi bez Ciebie
Sama w wielkim domu
Czekam i wciąż wierzę
Uniosę powieki
Otworzę drzwi
Będziesz stał za nimi
z bukiecikiem konwalii
Uśmiechniesz się do mnie
Nie rzucę ci się w ramiona
Już nie jesteś mój
A ja nie jestem twoja
Odejdź i już nie patrz w moje oczy
Miłości mego życia mam już dosyć
Myśli spadają na stół
Pokrywając papirusu zwój
Pióra mokną Amorowi
Zanim natchnie list
Dziura w dachu
Pustka w głowie
Nie wychodzi nic
Wersy już rozmyte
I przymglony blat
Plackiem na podłodze
Twój Amorek padł
Dziś już nie zatańczy
Wymarzonych nut
Noc podsyca ogień
Będę Cię kochała... bez słów
Spotykasz kwiaty
Przyglądasz się im
Przypominają chwile
Rozwijasz się w nich
Tworzą się myśli
Skraplają słowa
Rozkwitasz z każdym dniem
od początku od nowa
Patrzę w Twe oczy
Dostrzegam cząstkę siebie
Jesteś moją córką
Jestem dumna z Ciebie
Spotykasz kwiaty
Przyglądasz się im
Przypominają chwile
Rozwijasz się w nich
Tworzą się myśli
Skraplają słowa
Rozkwitasz z każdym dniem
od początku od nowa
Patrzę w Twe oczy
Dostrzegam cząstkę siebie
Jesteś moją córką
Jestem dumna z Ciebie

Od początku do końca podoba mi się ![]()
Piękno skradzione zza płotu
Wyrwane z ogrodu
Przedwcześnie by rozwinął się kwiat
By docenił świat
Za późno by trwać w marzeniach
Bo to wszystko zmienia
Zostawiłam puste oczy lalki
Muszę stanąć do walki
O siebie
Kilka lat i będę gotowa
Na to by spróbować
Jak smakuje słodycz
Mam otwarte serce
I czyste intencje
Piękna nic nie splami
Choćby je gwałcić latami
Choćby je zdeptać z ulicą
Ono jaśnieje wciąż
Welon śnieżnobiały
Od wybuchu poszarpany
Krwawi jeszcze dziś
Wychodziłam z kościoła
Tłum krzyczał coś wołał
Były życzenia i były łzy
Jestem już żoną i jesteś Ty
Limuzyna różami przystrojona
Nagle to chyba bomba
Wielki huk i ten pisk
Ścinający z nóg
Ze szczęścia odarta
Do ziemi przyparta
Czołgałam się
On mnie uratował
Przemyka pod palcami
Muska czułością
Nęci zachwytem
Pieści delikatnością
Faluje nad zwłokami
Welon śnieżnobiały
Noc tylko moja
Gwiazdy Jej oczy
We mnie wpatrzone
Miliardy błyskotek
Zauroczone Komety
Moimi lokami
Blondynka jaśnieje nad Planetami
Nosek,usteczka,policzki różane
Rzęsy pawimi piórami grawerowane
To Piękno nie może pozostać tylko w wyobraźni
Zanieście me ciało do miejskiej łaźni
Nasączcie wonnościami gąbki,miękkie dłonie
Delikatnie wymasujcie biodra,plecy,skronie
Wszelakie wcięcia i krągłości
W imię kobiecej przyjemności
Moje piersi pragną tych czułości
Moje stopy,które tyle lat czekały
Na tę noc
Noc Mej Chwały
To był imprezowicz
Ona trochę skryta
Książki czytała
A on nic nie czytał
Przychodził czarował
A że była sama
Otworzyła serce
Bo się zakochała
Ślub był tradycyjny
Ciąża się zbliżała
On dużo się bawił
Ona dzieckiem zajmowała
Z czasem były inne
Wierność dla mężczyzny
To pojęcie abstrakcyjne
Ona w wolnych chwilach
Studiowała związki
toksyczno-chemiczne
Czyli jak uwolnić się od tej bolączki
Piątek obiad
Bardzo lubił grzyby
No to mu podała
I już był nieżywy
Lekarz stwierdził straszną pomyłkę
Pani była wtedy chyba chora
Jak inaczej wytłumaczyć że taka fajna Kobieta
Poślubiła Muchomora
Na mej drodze
Pośród małych zachwytów
W gałązkach bzu
Śpiew słowików
Morelowych ust
Malowanych dla Ciebie
Nie spotkasz już
Ale jeszcze nie wiesz
Miast mostu
Ledwie wąska kładka
Jak pogodzić dwie myśli
Gdy nie chce żadna
By tylko o to chodziło
Modliło się niewielu
Na pewno o to chodzi
Krzyczał tłum ślepców
Szło o zupełnie coś innego
Jak wytłumaczyć chwilę
Wykutą z kamienia
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » Debiuty literackie - artykuły, opowiadania Netkobietek » wierszyki smutne
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026