dla mnie znaczenie by mialo na pewno jak blisko znam osobe zdradzana.
Przyjaciolce powiedzialabym o romansie na 100% ale o jednorazowym skoku w bok jesli wiem ze to dobre malzenstwo i facet "zbladzil" chyba nie..
Podobne tematy
am0k napisał/a:majka1986 napisał/a:a ja wolałabym się nie odzywać
nie moja sprawa kto z kim sypia
Jeśli jest to najbliższa przyjaciółka/przyjaciel to się staje Twoją sprawą.
a co jeśli ona i on są moimi przyjaciółmi?
u mnie akurat tak było...
To ciężka sprawa, ale jak nic nie zrobisz to też możesz mieć przewalone jak wyjdzie na jaw. Ja bym chyba nie mógł tak udawać że wszystko gra jak bym wiedział o zdradzie.
68 2015-03-09 20:11:24 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-03-09 20:23:10)
A to ja Ci odpowiem, ze towarzystwo dobierasz sobie sama i sama decydujesz czy wolisz obtaczac się wartosciowymi czy nie ludzmi. Mowilem, ze to indywidualne podejscie co dla kogo ma wieksza wartosc. Ja mam swoje zasady, ktorych sie trzymam i tyle. Powtarzam trzeci raz. Nie czuje zalu do takich osob a jedynie pogardę i nie chce miec z takimi ludzmi zadnych relacji. Nie przekonacie mnie argumentami o "lojalności".
Zreszta gdybym napisał " Tak, czuje żal ", pewnie rownież spotkałbym się z odpowiedzia " dlaczego ? przeciez te osoby robiły to bo sa lojalne " .
Hitler też miał swoje zasady. Tesso po takich słowach ja bym go chyba udusił.
Wielokrotnie mówiłam swoim przyjaciółkom o tym, ze są zdradzane. Po licznych lamentach, kwękach, rozstaniach i tak do nich wracały. Doszłam do wniosku, że nie warto bo przynosi cierpienie, niepewność, sieje zamęt a efekt końcowy jest zawsze taki, że kobiety które niestety w większości są głupie i/lub strachliwe, tkwią przy tych swoich "idealnych" partnerach. Osobom, które nie są mi bliskie nie mówię, bo nie mam na to przyzwolenia.
Widać na głupotę nie ma leku(chodzi o głupotę twoich koleżanek.
arcania napisał/a:Wielokrotnie mówiłam swoim przyjaciółkom o tym, ze są zdradzane. Po licznych lamentach, kwękach, rozstaniach i tak do nich wracały. Doszłam do wniosku, że nie warto bo przynosi cierpienie, niepewność, sieje zamęt a efekt końcowy jest zawsze taki, że kobiety które niestety w większości są głupie i/lub strachliwe, tkwią przy tych swoich "idealnych" partnerach. Osobom, które nie są mi bliskie nie mówię, bo nie mam na to przyzwolenia.
Widać na głupotę nie ma leku(chodzi o głupotę twoich koleżanek.
Ameryki raczej nie odkryłeś
Autorko żal jest normalny po zdradzie. Do faceta, który się zdrady dopuścił i do osób, które wiedziały. Tak jak napisałam wcześniej jak przeżyjesz zdradę i się z nią pogodzisz żal sam minie. To normalny proces, który trzeba przejść. Skoro napisałaś, że to byli bardziej jego znajomi niż Twoi nie ma się co dziwić, że stali za nim murem. U mnie też tak było. Wiedzieli o wszystkim, a spędzaliśmy razem czas. W międzyczasie jego nowa dziewczyna też się z nimi spotykała. Żal przechodzi mówię na swoim doświadczeniu:)
Ciekawi mnie, czy powiedziałaś im co czułaś i czy masz z nimi nadal kontakt?
kto mowi o tym, ten wie ze na niego pójdzie cala zlosc.
mi gadala kuzynka, ze mąz zajezdza "do niej",choc byly to sprawy sluzbowe to sie wurzylam.
kaska ktora powiedziala o zdradzie narzeczonego ani, stracila przyjaciolke.
eh
Nie zgadzam się z tym. Nie byłabym zła na tego, co by mi o zdradzie powiedział no bo niby dlaczego miałabym być? Złym można być jedynie na zdradzającego.
A ja mam trochę inny scenariusz, bo bez przyjaciółki...
Facet oszukiwał i mnie i swoją żonę. Stałam się kochanką nawet o tym nie wiedząc (sic!)
To ja odkryłam prawdę i pogoniłam ancymona, ale cały czas mam dylemat, czy powinnam powiedzieć o tym jego żonie. To dla mnie zupełnie obca kobieta, która nie ma pojęcia o moim istnieniu (mają dzieci).
Co więcej, mam wrażenie, że nie byłam pierwszą w jego dość jednak krótkim małżeństwie i jestem niemal pewna, że nie ostatnią...
A ja mam trochę inny scenariusz, bo bez przyjaciółki...
Facet oszukiwał i mnie i swoją żonę. Stałam się kochanką nawet o tym nie wiedząc (sic!)
To ja odkryłam prawdę i pogoniłam ancymona, ale cały czas mam dylemat, czy powinnam powiedzieć o tym jego żonie. To dla mnie zupełnie obca kobieta, która nie ma pojęcia o moim istnieniu (mają dzieci).
Co więcej, mam wrażenie, że nie byłam pierwszą w jego dość jednak krótkim małżeństwie i jestem niemal pewna, że nie ostatnią...
Hmmm, ciekawe tylko jaka by była Twoja motywacja gdybyś ją poinformowała. Czy aby nie chęć zemsty na ancymonie?
lilianna90 napisał/a:Autorko żal jest normalny po zdradzie. Do faceta, który się zdrady dopuścił i do osób, które wiedziały. Tak jak napisałam wcześniej jak przeżyjesz zdradę i się z nią pogodzisz żal sam minie. To normalny proces, który trzeba przejść. Skoro napisałaś, że to byli bardziej jego znajomi niż Twoi nie ma się co dziwić, że stali za nim murem. U mnie też tak było. Wiedzieli o wszystkim, a spędzaliśmy razem czas. W międzyczasie jego nowa dziewczyna też się z nimi spotykała. Żal przechodzi mówię na swoim doświadczeniu:)
Ciekawi mnie, czy powiedziałaś im co czułaś i czy masz z nimi nadal kontakt?
A moge szczerze? To pozwole sobie na proste pytanie: a po jakiego .... utrzymywac z takimi posobami kontakty i po kiego im swoje zale wylewac? Pomoze w czyms? Watpie. Najlepiej jak sie kazdy wlasnym zyciem zajmie a nie ocena innych. Wiedzieli, nie powiedzieli - bo nie musieli. Mozna miec zal i ten zal sobie zachowac a kontakty wymienic na nowe.
distraught napisał/a:lilianna90 napisał/a:Autorko żal jest normalny po zdradzie. Do faceta, który się zdrady dopuścił i do osób, które wiedziały. Tak jak napisałam wcześniej jak przeżyjesz zdradę i się z nią pogodzisz żal sam minie. To normalny proces, który trzeba przejść. Skoro napisałaś, że to byli bardziej jego znajomi niż Twoi nie ma się co dziwić, że stali za nim murem. U mnie też tak było. Wiedzieli o wszystkim, a spędzaliśmy razem czas. W międzyczasie jego nowa dziewczyna też się z nimi spotykała. Żal przechodzi mówię na swoim doświadczeniu:)
Ciekawi mnie, czy powiedziałaś im co czułaś i czy masz z nimi nadal kontakt?
A moge szczerze? To pozwole sobie na proste pytanie: a po jakiego .... utrzymywac z takimi posobami kontakty i po kiego im swoje zale wylewac? Pomoze w czyms? Watpie. Najlepiej jak sie kazdy wlasnym zyciem zajmie a nie ocena innych. Wiedzieli, nie powiedzieli - bo nie musieli. Mozna miec zal i ten zal sobie zachowac a kontakty wymienic na nowe.
Niestety muszę mieć czasem kontakt z różnych względów. Postanowiłam nic nie mówić a po prostu ograniczyć te kontakty do niezbędnego minimum i zachować chłodny dystans.
Niestety muszę mieć czasem kontakt z różnych względów. Postanowiłam nic nie mówić a po prostu ograniczyć te kontakty do niezbędnego minimum i zachować chłodny dystans.
I przy tym pozostan, bo lepszego wyjscia w tej sytuacji nie widze.