Nie wiem od czego zacząć. Jestem po ślubie 7 lat, mój mąż od 4 miesięcy nie mieszka z nami, mamy 4 letniego synka. Od roku mieszaliśmy sami bez jego rodziców, musieliśmy się wyprowadzić. Na początku było wszystko dobrze nawet bardzo dobrze. Później zaczęło się coś psuć. W czasie naszego małżeństwa miał problemy z alkoholem, nie raz szukałam go w nocy- teraz oznajmił że to z mojego powodu pił. Zaczęłam poznawać nowych ludzi i z niektórymi znalazłam wspólny język, mogłam się wyżalić. Poznałam mężczyznę z którym mogłam porozmawiać o wszystkim, bez żadnego podtekstu. Zaczęłam trochę inaczej patrzeć na nasze małżeństwo z dystansem. Mąż od pewnego czasu przestał spać ze mną w jednym łóżku, nie rozmawiał ze mną, prowokował kłótnie, aż w końcu wyprowadził się z godziny na godzinę. Posądził mnie o zdradę, zbierał jakieś dowody, śledził mnie, podkładał różne "świnie", przy czym był bardzo zazdrosny odkąd tylko zaczęliśmy się spotykać. Na dodatek o tym że chce rozwodu oznajmił mi ze swoją matką-mając 32 lata. Zostawił nas z dnia na dzień. Po 2 miesiącach postanowiłam z nim porozmawiać,spróbować uratować to gdyż nadal go kocham, stwierdził że było mu to na rękę bo już od dawna nic do mnie czuł. Chce rozwodu bez orzekania o winie, mimo że ma jakieś zdjęcia i nagrania- ja jestem innego zdania. Dla dobra synka staram się z nim w jakiś sposób porozumieć. Z nikim nie jestem w chwili obecnej i nie wyobrażam sobie żebym była z kimkolwiek innym- z mężczyzną z którym miałam go zdradzić rozmawiam normalnie, gdyż między nami do niczego nie doszło nigdy. Mąż dopytuję się synka czy ktoś do nas przychodzi, i cały czas dopytuje o tego mężczyznę.Nie wiem co o tym myśleć, o jego całym zachowaniu, cały czas jest sterowany przez swoją rodzinę.
Podobne tematy
Gdyby nie jedno zdanie poleciłbym Ci zostawić tego buraka, a w dodatku strasznego mamisynka. To nie było zdrowe małżeństwo, a skoro kłótnie podsycał alkohol to zazwyczaj początek końca. Dla dobra synka nie musisz się z nim porozumieć bo to jest jego zadanie aby do syna dotrzeć. Ja bym chciał mieć dobry kontakt z synem. To prawda, że dobrze jest gdy dziecko ma oboje rodziców ale jeżeli ma to być okupione awanturami i alkoholowymi wizjami to lepsze samotne rodzicielstwo niż chora rodzina. Zresztą już mąż dał Ci do zrozumienia że od dawna ma Ciebie gdzieś a naprawiać małżeństwo można gdy jest ku temu wola obojga zainteresowanych. Jedno zbiło mnie z tropu.
Poznałam mężczyznę z którym mogłam porozmawiać o wszystkim, bez żadnego podtekstu.
Możesz opisać na czym to dokładnie polegało bo każdy może mieć inne zdanie na ten temat, jeżeli mąż ma np. zdjęcie jak w parku siedzicie wtuleni w siebie i Ty tak sobie "rozmawiasz o wszystkim" z tym mężczyzną to w zasadzie wg mnie jakiś tam powód ma, bo każdy sam wyznacza sobie granicę co jest zdradą a co nie.
Muszę się pochwalić jedną sytuacją i byłem w szoku. Mamy obecnie jakiś kryzys męskości bo nie wiem jak to opisać. Zastępowałem kierownika w aptece ostatnio i na przodzie apteki prosi mnie na chwilę kobieta około 50-tki, która jest razem jak się później okazało 22 letnim chłopakiem. I ta jego mama pyta się mnie czy nie potrzebujemy technika do apteki. Ja do niej mówię, że raczej nie na chwilę obecną bo miesiąc temu zatrudniliśmy nową osobę ale jak ma pani CV to pani zostawi bo często są przeniesienia, zmiany itp. a jeśli ma pani doświadczenie to będziemy mieć na uwadze. A ona daje mi CV syna... - moja mina wręcz grobowa, o mało nie wybuchnąłem tam śmiechem, żeby taki stary koń z mamą musiał pracy szukać... Reklamy to on sobie nie zrobił bo jak gadałem z kierownikiem to mieliśmy niezły ubaw. Także teraz niewielu mężczyzn na świecie dziewczyno... Może i płeć męską ma wielu, ale potwierdza to tylko ułamek, odpowiedzialność nie jest wpisana w dzisiejszy kanon męskości.
Wśród moich znajomych był tzn. jest facet z którym złapałam dobry kontakt i mogłam porozmawiać o tym co się dzieje w moim małżeństwie, kilka razy doradzał mi co powinnam zrobić, żeby mój mąż w jakikolwiek sposób zrozumiał swój problem związany z alkoholem. Do tej pory rozmawiamy normalnie ale między nami nigdy do niczego nie doszło, i nie dojdzie. Jego mama za niego wszystko mówiła zresztą do tej pory nakazuje mu co ma robić i jak postępować w stosunku do mnie.
Tak to prawda u mnie sasiadka tez wszystko za syna załatwia i nawet do lekarza idzie z nim , bo sam sobie nie poradzi . A jest juz dorosły
Przez całe nasze małżeństwo jego matka o wszystkim decydowała ja nie miałam prawa głosu, a on do tej pory słucha jej jak mały chłopiec. Nie potrafię sobie jednak poradzić z tym że jak przyjeżdża po synka jest bardzo zadbany a tak wcześniej nic nie dbał o siebie chyba że mu nakazałam, potrafił zrzucić parę kg ponieważ miał nadwagę, nie wiem czy robi to specjalnie?
moze własnie specjalnie . abys poczula sie winna
No oczywiście nie jest zbyt odpowiedzialny więc przerzuca to na Ciebie.
Przez całe nasze małżeństwo jego matka o wszystkim decydowała ja nie miałam prawa głosu, a on do tej pory słucha jej jak mały chłopiec. Nie potrafię sobie jednak poradzić z tym że jak przyjeżdża po synka jest bardzo zadbany a tak wcześniej nic nie dbał o siebie chyba że mu nakazałam, potrafił zrzucić parę kg ponieważ miał nadwagę, nie wiem czy robi to specjalnie?
A może to za sprawą jakiejś kobiety? A najlepiej wszystko zwalić na Ciebie.
Inna kobieta- już słyszałam od jego znajomych że może kogoś mieć od dawna i szukał pretekstu, mimo że się wypiera że nikogo nie ma i nie zamierza mieć jak na razie. faktycznie po tym jak się wyprowadził wpędził mnie w straszne poczucie winny, analizowałam wszystkie za i przeciw i stwierdziłam, że może faktycznie to moja wina ale znajomi i rodzina wytłumaczyli mi że nic się nie dzieje bez powodu i za dużo wysiłku włożyłam w to małżeństwo a on jest niedojrzałym synulkiem mamusi.