Marta132 napisał/a:Źle zostałam zrozumiana. "robie to dla jego dobra " chodzi o brak zaglaskania faceta na śmierć, o jakiś umiar. Ja jestem partnerką a nie mamusią która na każdym kroku ma wychwalac swojego syna. Czymś takim mogę zrobić mu krzywdę.
Wyobraź sobie, że NAPRAWDĘ zależałoby Ci na Twoim facecie. Naprawdę oznacza, że akceptujesz również to czego teraz nie akceptujesz. Czyli na przykład rozumiesz, że będąc stale "gorszy od brata" właśnie udowodnił sobie dyplomem inżyniera, że jest całkiem dobry.
Ten dzień miał dla niego kluczowe znaczenie - zabrakło tylko kropki nad "i" kobiety która go kocha i to widzi i docenia.
Oczywiście możesz uważać, że dorosły człowiek nie powinien potrzebować "dogłaskiwania" i doceniania. Możesz być tym zmęczona - TWOJE PRAWO. Ale nie wciskaj kitu, że "GO KOCHASZ" bo kochasz go POD WARUNKIEM, że pozbędzie się swoich problemów.
On czuje, że kochasz go "nie do końca" i POD WARUNKIEM, a on kocha cię WRAZ Z TWOIMI ograniczeniami - co wytwarza asymetrię w której jemu bardziej zależy - więc dzwoni i przeprasza. I może jeszcze jakiś czas będzie to wyrabiał na spokojnie, ale jest tu asymetria - tracisz do niego szacunek i widać to w Twoim JĘZYKU ("kolo", "gość"). Bo jeśli jest tak wyraźna asymetria, jedna strona czyli on zaczyna się albo podkładać(dzwoniąc i przepraszając) albo robić afery (dzwoniąc, że nie byłaś). Jedno i drugie nakręca brak szacunku i olewczy stosunek.
Napisałem Ci wcześniej jak moja partnerka pomagała mi w moich osiągnięciach. Gdyby nie przyszła na obronę PO TYM WSZYSTKIM pomyślałbym "o mój boże, coś musiało się stać, skoro nie przyszła!!!!". Rozumiesz różnicę? Swoim wcześniejszym zachowaniem sygnalizowałaś brak wsparcia, to że cię nie było to tylko potwierdzenie olewczego stosunku do tego "problemu".
Reasumując: Starannie unikasz odniesienia się do wypowiedzi, które widzą TEN PROBLEM. Nie widząc tego, udając, że tego nie ma NIE ROZWIĄŻESZ PROBLEMU - będzie stale narastał.
A problem polega na tym, że tracisz do niego szacunek, problemem jest asymetria "zależenia na kimś" - jemu zależy bardziej. TAK. Masz prawo oczekiwać czegoś innego od partnera - ale nie obwiniaj go za to KIM JEST. Bo jest tym, kim w jego uwarunkowaniach mógł być i ani trochę więcej. Nie podoba się? Zrywasz, a nie zatruwasz mu życia swoją "POŁMIŁOŚCIĄ".