netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

92 odpowiedzi14 048 wyświetleńzałożony przez Marta132, 23.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 93 z 93 ]

66

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

Ja myślę że robię to dla jego dobra,
...
Dlatego zdałam pytanie czy ktoś miał do czynienia z taką osobą. Oczekuje wyrozumiałości a nie awantury, obrażania się i lamentu. Ja myślę że on nie znajdzie dziewczyny która będzie go zaglaskiwac a chłopak się nie opanuje ze swoim zachowaniem.

ZNOWU oczekiwania?
Wiesz ja sobie wyobraziłam, że on jest moim synem. Ma dziewczynę, którą uważa za najważniejszą w swym życiu. I która, w dzień dla niego ważny zachowuje się, jakby to nie działo wedle wzorca: I "vice versa"
I wiesz co?
Może nie rób niczego dla jego dobra - jeżeli to sprawia mu przykrość... BO też byś czymś takim nie była zachwycona.
Czy aby na pewno nie znajdzie innej - gotowej co docenić? no nie wiem, nie wiem... ale pół świata tego kwiata wink

67

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

A ja , jako przedstawiciel plci meskiej, widze to tak: chlopak - egoista, zarozumialec, obrona inzyniera - no, fajnie , wazne wydarzenie w zyciu, ale czy Ty jako potencjalna pani jego calego zycia nie powinnas byc wazniejsza od obron inz., czy innych takich? Nie olalas sprawy, nie zapomnialas o obronie, nie wypilas sie, ze przyjaciolka Cie zatrzymala....wytlumaczylas rzeczowo i spokojnie, ze choroba nie pozwolila Ci swietowac z nim tego dnia. Bylo Ci przykro z tego powodu. A tu pan inzynier jak na Ciebie nie siadzie... Jak na pana inzyniera to malo kultury osobistej i chyba , niestety, malo uczuc wobec Ciebie. Powodzenia!

68 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-26 13:18:05)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:
MarcoPolo80 napisał/a:

A miałeś kiedyś migrenę? A wiesz, że na niektórych nie działają i jedyna metoda to "spróbować" zasnąć? Kurwa chłopie. Jak mnie dopadł raz taki ból to wszystko mi się przed oczami rozjeżdżało, światło mnie denerwowało i rzygałem jak kto. ŻADNE tabletki nie działały. Jak sobie wyobrażasz w ogóle wstać z łóżka w takim stanie, a co dopiero wyjść z domu. Są osoby na które żadne leki nie działają i jedyne wyjście to "trzydniówkę" przeczekać. Najlepiej w łóżku i najlepiej śpiąc.

Mialem takie dokladnie migreny w wieku dojrzewania ale po latach obserwacji swojego organizmu znalazlem 2 prawdopodobne przyczyny a dzis kiedy lecze nadcisnienie doszla ew. trzecie. W kazdym razie skojarzylem migreny z tymi dwoma czynnikami (odrzywianie + zatoki) i odpowiednio postepujac wyeliminowalem je w praktycznie 100%. Zauwaz ze (jesli nie nosiles holtera cisnienia to nie wiesz) czlowiek w ciagu dnia moze miec skoki i duze wahania cisnienia co moze miec wplyw na cisnienie wewnatrz czaszki. To ze bol jest silny nie tlumaczy tego ze nie ma przyczyny tego bolu. Zawsze jest przyczyna tylko nie odnaleziona. Co nie oznacza ze diagnostyka czy lekarz tu pomoze. Musisz po prostu po latach skojarzyc z czym sie pojawianie bolu wiaze.

Z tego co opisujesz to migrena u Ciebie trwa dluzszy czas. A wiec czynnik ktora ja wywoluje rowniez. Bedzie Ci wiec trudniej skojarzyc przyczyne.

Marta132 napisał/a:

Pomijając ta sytuacje, miał ktoś z Was związek albo jest aktualnie w takim związku gdzie partner ma niskie poczucie własnej wartości, nie przywiazywano mu uwagi w dzieciństwie i oczekuje nadmiernego ciepła, chwalenia i głaskania po głowie?  Ja go kocham ale jego oczekiwania lekko mnie przerastaja. Dzisiaj odezwał się do mnie i przeprosił za swoje durne zachowanie, zwalił całą winę na siebie ale nie wiem czy dlatego ze tak sądzi i mnie kocha czy to desperacja bo czuł pustkę i nikt nie dawał mu tego ciepła.  Może ktoś napisać jak postępować z taką osobą?

A moze zadaj sobie pytania dlaczego wasze oczekiwania (Twoje i jego) sa takie jednostronne oraz dlaczego nie jestes w stanie dac mu tego uczucia i ciepla, zwlaszcza ze jak piszesz, nie mial tego w dziecinstwie? Jestes moze zazdrosna o okazywanie uczuc wobec niego czy moze sama oczekujesz wiekszego okazywania tych uczuc w stosunku do siebie?

I dlaczego dalej "wiezisz" chlopaka w zwiazku, ktory dla was obojga nie jest satysfakcjonujacy juz dzis a wiec na pewno nie przyszlosciowy? Czemu nie zwrocisz mu "wolnosci"?

To jest niedorzeczne. Mam z nim zerwać dlatego ze on nie miał ciepła i oparcia w rodzinie i szuka tego u partnerki? On nigdy ze mną nie zerwie bo jak mówi kocha mnie cholernie i nie wyobraża sobie życia beze mnie. Ale mój chłopak to nie aniołek...zabrzmiało to tak jakby jemu się stała ogromną krzywda,nie wiem spadło na niego wielkie cierpienie pod postacią związku ze mną.
Ja myślę że robię to dla jego dobra, daje mu ciepło i wsparcie ale nie  "ucze"  go tego. Wszystko ma być z umiarem. Ja nie mogę chłopaka zaglaskac na śmierć... Dlatego zdałam pytanie czy ktoś miał do czynienia z taką osobą. Oczekuje wyrozumiałości a nie awantury, obrażania się i lamentu. Ja myślę że on nie znajdzie dziewczyny która będzie go zaglaskiwac a chłopak się nie opanuje ze swoim zachowaniem.

Widzisz kiedy czytam Twoje wypowiedzi to widze przede wszystkim zupelny brak odniesienia do postow Elle, ktora trafnie, moim zdaniem, nakreslila prawdziwe zrodlo problemow w Twoim zwiazku. Wiem jednak ze to trudno zrozumiec, wiec siegnijmy do Twojej wypowiedzi.

Przede wszystkim widac ze sama stawiasz na to ze to chlopak Cie kocha a wiec to jest czynnik, ktory przewaza w kwestii istnienia waszego zwiazku. Ale czy Ty go kochasz? Bo jesli nie to taki zwiazek z perepektywy czasu nie ma sensu. Dzis moze byc nawet milo i przyjemnie (ale jak pokazuje slynny wrecz watek kroteczki) to po latach dochodzi do zdrady gdzie ona wyszla za maz wlasnie bo nie umiala odmowic milemu, starajacemu sie chlopakowi a potem jej malzenstwo w relacjach bylo nijakie i jak "dojrzala do tego" to poszukala sobie pocieszenia gdzie indziej. Chcesz moze powielac "utarte" juz schematy postepowania? Bo widzisz tutaj u was razi ogrom wzajemnych oczekiwan przy jednoczesnym braku ich wzajemnej relalizacji. To jak Ci sie wydaje ile czasu wytrzymacie w takim ukladzie bo moim zdaniem cale zycie sie nie da. Ktos tu musi byc madrzejszy od kogos i to ulozyc lub przerwac. Dac szanse sobie i komus na normalne zycie.

Zobacz co sama piszesz:

"Ja myślę że robię to dla jego dobra, daje mu ciepło "

Jestes wiec dla niego z listosci, z laski? Jaki sens ma taki zwiazkek? Bo widzisz trwalosc zwiazku jest testowana w chwilach kryzysowych i wtedy wychodzi czy ktos ma checi sie starac czy nie ma checi sie starac. To determinuje wszystko dlatego sa i takie zwiazki trwale gdzie scieraja sie codziennie ale sie staraja, a sa i takie byle jakie spokojne ale gdzie sie nie staraja i nie sa one trwale.

Przemysl to i wyciagnil wnioski. Albo wiec ulozycie to jakos tak ze oboje bedziecie usatysfakcjonowani albo to nie ma sensu. Opieranie sie na milosci chlopaka oraz na swojej lasce bycia z nim dla jego dobra bedzie bowiem krotkowzroczne w perspektywie calego zycia.

69

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

swietny konsensus po kliku stronach topicu
autorka tematu robi swojemu chłopakowi łaske spelniajac jego potrzeby, ktorych wedlug niej nie ma prawa miec
łaska -/- milosc, chec starania

70 Ostatnio edytowany przez Marta132 (2015-02-26 19:34:58)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Chyba w dalszym ciągu nikt mnie nie rozumie...
To nie jest łaska bo ja sama też oczekuje od partnera miłości, uczucia, opieki, bliskości, ciepła i innych cech ale problem jest taki ze chłopak ma ogromne braki w tym zakresie. Zawsze w rodzinie uwielbiany był jego brat a nie on, chłopak chce być na każdym kroku wychwalany, próbuje zwracać na siebie uwagę.
Czy nikt z Was nie rozumie ze nie można z czymś takim przesadzić? W końcu facet przestanie być zaradny życiowo, nie będzie umiał poradzić sobie z żadnym problemem bo będzie zaglaskany na śmierć. Czy tylko ja widzę w tym coś dziwnego?  Ja rozumiem uczucia w związku, ale to nie może być tak że jeżeli danego dnia tej czułości jest mniej to chłopak wyczynia awantury.

71 Ostatnio edytowany przez Marta132 (2015-02-26 19:38:18)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Źle zostałam zrozumiana. "robie to dla jego dobra " chodzi o brak zaglaskania faceta na śmierć, o jakiś umiar. Ja jestem partnerką a nie mamusią która na każdym kroku ma wychwalac swojego syna. Czymś takim mogę zrobić mu krzywdę.

72

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Dziwna ta dyskusja naprawdę. Ja nie mam doświadczenia w związkach ale nie wyobrażam sobie sytuacji żeby kazał mojej chorej dziewczynie męczyć się i świętować moją obronę szczególnie, że nic rewelacyjnego nie mieliście zaplanowanego czego nie można zrobić w każdy inny dzień jak poczujesz się lepiej. Choroba to przecież sprawa losowa, a jakby ktoś umarł nie daj Boże to też miałabyś świętować ?

73

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

Chyba w dalszym ciągu nikt mnie nie rozumie...
To nie jest łaska bo ja sama też oczekuje od partnera miłości, uczucia, opieki, bliskości, ciepła i innych cech ale problem jest taki ze chłopak ma ogromne braki w tym zakresie. Zawsze w rodzinie uwielbiany był jego brat a nie on, chłopak chce być na każdym kroku wychwalany, próbuje zwracać na siebie uwagę.
Czy nikt z Was nie rozumie ze nie można z czymś takim przesadzić? W końcu facet przestanie być zaradny życiowo, nie będzie umiał poradzić sobie z żadnym problemem bo będzie zaglaskany na śmierć. Czy tylko ja widzę w tym coś dziwnego?  Ja rozumiem uczucia w związku, ale to nie może być tak że jeżeli danego dnia tej czułości jest mniej to chłopak wyczynia awantury.

Źle zostałam zrozumiana. "robie to dla jego dobra " chodzi o brak zaglaskania faceta na śmierć, o jakiś umiar. Ja jestem partnerką a nie mamusią która na każdym kroku ma wychwalac swojego syna. Czymś takim mogę zrobić mu krzywdę

A jakie masz prawo, żeby bawić się w terapeutkę i "dla jego dobra" NIE wychwalać go i dopieszczać? Jak można zdawać sobie sprawę ze źródła problemu i tak postępować? TYM właśnie wyrządzasz mu krzywdę. Kiedy się kogoś kocha to chce się jego szczęścia i zadowolenia, i to bezinteresownie. Jeśli to jest ta właściwa osoba, na pewno to doceni i odwzajemni. A że jego zapotrzebowanie na ciepło i pochwały jest większe niż Twoje? Cóż w tym złego?  Każdy z nas jest inny, kochać kogoś to znaczy tolerować i brać go w całości, a nie tylko to ,co mi pasuje, a wady tępić i eliminować. To się nigdy dobrze nie kończy. Dopieszczenie go będzie Cię kosztowało tylko odrobinę wysiłku, to takie trudne? OLAŁAŚ tę obronę, moim zdaniem celowo, taki "element wychowawczy", a jak dla mnie terapia szokowa. Aż szkoda, że chłopak nie poczuł się zraniony na tyle, by Cię rzucić i  znaleźć kobietę, która go zrozumie i zadba o jego samopoczucie, nawet "zagłaszcze". Bo uważam, że gdy poczuje się doceniony, nabierze pewności siebie, to nie przestanie być zaradny życiowo, tylko wręcz przeciwnie, zyska chęci i wiarę w powodzenie swoich wyborów i czynów. I on by taką na taką kobietę w końcu trafił, a przynajmniej miałby szansę, a nie tkwił przy oziębłej egoistce. Bez obrazy, tak widzę Twoje postępowanie.

74

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

O jejciu....czy to wazne, czy byla to migrena, czy miesiaczka, czy inny powod z kosmosu?
Powody, przeszkody pojawiaja sie zawsze i wszedzie, w domu, rodzinie, szkole....

Klopot w tym, ze facet czuje sie olewany, a autorka nie umie/nie chce pokazac mu, jak jest dla niej wazny.
Jak napisala elle, jesli jest malo wazny, to niech sobie znajdzie kobiete, ktorej bedzie na nim zalezec.

Ludzie chca byc kochani, chca byc dla kogos wazni, chca, zeby ktos sie angazowal w ich sprawy...
Tylko nie zawsze chca odwzajemnic tym samym...

75

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
starlet007 napisał/a:
Marta132 napisał/a:

Chyba w dalszym ciągu nikt mnie nie rozumie...
To nie jest łaska bo ja sama też oczekuje od partnera miłości, uczucia, opieki, bliskości, ciepła i innych cech ale problem jest taki ze chłopak ma ogromne braki w tym zakresie. Zawsze w rodzinie uwielbiany był jego brat a nie on, chłopak chce być na każdym kroku wychwalany, próbuje zwracać na siebie uwagę.
Czy nikt z Was nie rozumie ze nie można z czymś takim przesadzić? W końcu facet przestanie być zaradny życiowo, nie będzie umiał poradzić sobie z żadnym problemem bo będzie zaglaskany na śmierć. Czy tylko ja widzę w tym coś dziwnego?  Ja rozumiem uczucia w związku, ale to nie może być tak że jeżeli danego dnia tej czułości jest mniej to chłopak wyczynia awantury.

Źle zostałam zrozumiana. "robie to dla jego dobra " chodzi o brak zaglaskania faceta na śmierć, o jakiś umiar. Ja jestem partnerką a nie mamusią która na każdym kroku ma wychwalac swojego syna. Czymś takim mogę zrobić mu krzywdę

A jakie masz prawo, żeby bawić się w terapeutkę i "dla jego dobra" NIE wychwalać go i dopieszczać? Jak można zdawać sobie sprawę ze źródła problemu i tak postępować? TYM właśnie wyrządzasz mu krzywdę. Kiedy się kogoś kocha to chce się jego szczęścia i zadowolenia, i to bezinteresownie. Jeśli to jest ta właściwa osoba, na pewno to doceni i odwzajemni. A że jego zapotrzebowanie na ciepło i pochwały jest większe niż Twoje? Cóż w tym złego?  Każdy z nas jest inny, kochać kogoś to znaczy tolerować i brać go w całości, a nie tylko to ,co mi pasuje, a wady tępić i eliminować. To się nigdy dobrze nie kończy. Dopieszczenie go będzie Cię kosztowało tylko odrobinę wysiłku, to takie trudne? OLAŁAŚ tę obronę, moim zdaniem celowo, taki "element wychowawczy", a jak dla mnie terapia szokowa. Aż szkoda, że chłopak nie poczuł się zraniony na tyle, by Cię rzucić i  znaleźć kobietę, która go zrozumie i zadba o jego samopoczucie, nawet "zagłaszcze". Bo uważam, że gdy poczuje się doceniony, nabierze pewności siebie, to nie przestanie być zaradny życiowo, tylko wręcz przeciwnie, zyska chęci i wiarę w powodzenie swoich wyborów i czynów. I on by taką na taką kobietę w końcu trafił, a przynajmniej miałby szansę, a nie tkwił przy oziębłej egoistce. Bez obrazy, tak widzę Twoje postępowanie.

Dopisze sie- ze jesli czulby, ze jest wazny, dopieszczony, zadbany, to ta jedna migrena nie bylaby problemem...wiedzialby wtedy, ze musialo byc cos na prawde zle, jesli tak kochajaca kobieta nie przyszla...
On widzial, ze znow go olala....i tu problem...

76

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
oldorando napisał/a:

Dopisze sie- ze jesli czulby, ze jest wazny, dopieszczony, zadbany, to ta jedna migrena nie bylaby problemem...wiedzialby wtedy, ze musialo byc cos na prawde zle, jesli tak kochajaca kobieta nie przyszla...
On widzial, ze znow go olala....i tu problem...

Otóż to smile
DODAM: wybieramy sobie partnera do związku bo NAS czymś zachwycił i spodobał się (taki jaki jest)? - NIE DO WYCHOWYWANIA i zmieniania dla swego widzimisia... ?
TAK czy nie?
Bo ten drugi przypadek mi się jawi, nie jako miłość a WYZWANIE WYCHOWAWCZE tongue
Brak wyczucia tutaj widzę i tyle. "Nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe"? Wątpię by którakolwiek z osób tutaj się wypowiadających w obliczu rodziny i znajomych, w dniu jakiegoś tam swego święta, przez taką "najważniejszą" osobę chciała być wyh...uśtana wink

77

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

Źle zostałam zrozumiana. "robie to dla jego dobra " chodzi o brak zaglaskania faceta na śmierć, o jakiś umiar. Ja jestem partnerką a nie mamusią która na każdym kroku ma wychwalac swojego syna. Czymś takim mogę zrobić mu krzywdę.

Wyobraź sobie, że NAPRAWDĘ zależałoby Ci na Twoim facecie. Naprawdę oznacza, że akceptujesz również to czego teraz nie akceptujesz. Czyli na przykład rozumiesz, że będąc stale "gorszy od brata" właśnie udowodnił sobie dyplomem inżyniera, że jest całkiem dobry.
Ten dzień miał dla niego kluczowe znaczenie - zabrakło tylko kropki nad "i" kobiety która go kocha i to widzi i docenia.

Oczywiście możesz uważać, że dorosły człowiek nie powinien potrzebować "dogłaskiwania" i doceniania. Możesz być tym zmęczona - TWOJE PRAWO. Ale nie wciskaj kitu, że "GO KOCHASZ" bo kochasz go POD WARUNKIEM, że pozbędzie się swoich problemów.

On czuje, że kochasz go "nie do końca" i POD WARUNKIEM, a on kocha cię WRAZ Z TWOIMI ograniczeniami - co wytwarza asymetrię w której jemu bardziej zależy - więc dzwoni i przeprasza. I może jeszcze jakiś czas będzie to wyrabiał na spokojnie, ale jest tu asymetria - tracisz do niego szacunek i widać to w Twoim JĘZYKU ("kolo", "gość"). Bo jeśli jest tak wyraźna asymetria, jedna strona czyli on zaczyna się albo podkładać(dzwoniąc i przepraszając) albo robić afery (dzwoniąc, że nie byłaś). Jedno i drugie nakręca brak szacunku i olewczy stosunek.

Napisałem Ci wcześniej jak moja partnerka pomagała mi w moich osiągnięciach. Gdyby nie przyszła na obronę PO TYM WSZYSTKIM pomyślałbym "o mój boże, coś musiało się stać, skoro nie przyszła!!!!". Rozumiesz różnicę? Swoim wcześniejszym zachowaniem sygnalizowałaś brak wsparcia, to że cię nie było to tylko potwierdzenie olewczego stosunku do tego "problemu".

Reasumując: Starannie unikasz odniesienia się do wypowiedzi, które widzą TEN PROBLEM. Nie widząc tego, udając, że tego nie ma NIE ROZWIĄŻESZ PROBLEMU - będzie stale narastał.

A problem polega na tym, że tracisz do niego szacunek, problemem jest asymetria "zależenia na kimś" - jemu zależy bardziej. TAK. Masz prawo oczekiwać czegoś innego od partnera - ale nie obwiniaj go za to KIM JEST. Bo jest tym, kim w jego uwarunkowaniach mógł być i ani trochę więcej. Nie podoba się? Zrywasz, a nie zatruwasz mu życia swoją "POŁMIŁOŚCIĄ".

78

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
EXTRA_terrestrial napisał/a:
Marta132 napisał/a:

Źle zostałam zrozumiana. "robie to dla jego dobra " chodzi o brak zaglaskania faceta na śmierć, o jakiś umiar. Ja jestem partnerką a nie mamusią która na każdym kroku ma wychwalac swojego syna. Czymś takim mogę zrobić mu krzywdę.

Wyobraź sobie, że NAPRAWDĘ zależałoby Ci na Twoim facecie. Naprawdę oznacza, że akceptujesz również to czego teraz nie akceptujesz. Czyli na przykład rozumiesz, że będąc stale "gorszy od brata" właśnie udowodnił sobie dyplomem inżyniera, że jest całkiem dobry.
Ten dzień miał dla niego kluczowe znaczenie - zabrakło tylko kropki nad "i" kobiety która go kocha i to widzi i docenia.

Oczywiście możesz uważać, że dorosły człowiek nie powinien potrzebować "dogłaskiwania" i doceniania. Możesz być tym zmęczona - TWOJE PRAWO. Ale nie wciskaj kitu, że "GO KOCHASZ" bo kochasz go POD WARUNKIEM, że pozbędzie się swoich problemów.

On czuje, że kochasz go "nie do końca" i POD WARUNKIEM, a on kocha cię WRAZ Z TWOIMI ograniczeniami - co wytwarza asymetrię w której jemu bardziej zależy - więc dzwoni i przeprasza. I może jeszcze jakiś czas będzie to wyrabiał na spokojnie, ale jest tu asymetria - tracisz do niego szacunek i widać to w Twoim JĘZYKU ("kolo", "gość"). Bo jeśli jest tak wyraźna asymetria, jedna strona czyli on zaczyna się albo podkładać(dzwoniąc i przepraszając) albo robić afery (dzwoniąc, że nie byłaś). Jedno i drugie nakręca brak szacunku i olewczy stosunek.

Napisałem Ci wcześniej jak moja partnerka pomagała mi w moich osiągnięciach. Gdyby nie przyszła na obronę PO TYM WSZYSTKIM pomyślałbym "o mój boże, coś musiało się stać, skoro nie przyszła!!!!". Rozumiesz różnicę? Swoim wcześniejszym zachowaniem sygnalizowałaś brak wsparcia, to że cię nie było to tylko potwierdzenie olewczego stosunku do tego "problemu".

Reasumując: Starannie unikasz odniesienia się do wypowiedzi, które widzą TEN PROBLEM. Nie widząc tego, udając, że tego nie ma NIE ROZWIĄŻESZ PROBLEMU - będzie stale narastał.

A problem polega na tym, że tracisz do niego szacunek, problemem jest asymetria "zależenia na kimś" - jemu zależy bardziej. TAK. Masz prawo oczekiwać czegoś innego od partnera - ale nie obwiniaj go za to KIM JEST. Bo jest tym, kim w jego uwarunkowaniach mógł być i ani trochę więcej. Nie podoba się? Zrywasz, a nie zatruwasz mu życia swoją "POŁMIŁOŚCIĄ".

milosc pod jakimkolwiek warunkiem, tu ze nie bedzie chcial tego czego chce to nie milosc
wlasciwa odpowiedz

79

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Ja kocham swojego chłopaka ale chciałabym żebyśmy traktowali się tak samo dobrze na równi, a nie ze ja daje i robie dla niego więcej,  a nic za to nie otrzymuje. Mówicie ze wcześniej musiało zdarzyć się coś złego ze w taki sposób zareagował. Chłopak chce mieć wszystko podane na tacy, być wychwalany ale już jak to dostaje to nie koniecznie docenia. I tu jest pies pogrzebany. Moim zdaniem to on jest właśnie egoista a nie ja. Byłam dla niego dobra, robiłam dla niego wszystko a w ramach podziękowania otrzymywalam awantury.

80

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Zrozumieckobiety - dziękuję za wyczerpująca wypowiedź, przeanalizowalam ją smile

81

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Każdy MA SWOJE zdanie.
Ty znasz uczestników, nie jesteś więc obiektywna, my "widzimy z boku", ale umykają nam (być może) niuanse cechujące każdego z Was - bo osobiście Was nie znamy i NIE OBSERWUJEMY. Nie wiemy ile w tym deklaratywności a ile realiów.
Możesz przemyśleć, możesz olać.
Niemniej (może?) zastanów się... bo jak sobie wyobrażasz wasze funkcjonowanie za 5 czy 10 lat (jeżeli związek okaże się trwały)- jeżeli będzie składać się wyłącznie z wzajemnych oczekiwań i pretensji...

82

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Przedstawiłaś nam sytuację wyrwaną z kontekstu. To, jak chłopak zareagował ma związek z tym, jak było między Wami wcześniej. Ocena tej jednej sytuacji jest subiektywna, ile ludzi, tyle opinii- dla jednych to by był problem, dla innych nie. Mam wrażenie, że napisałaś tutaj właśnie po to, żeby zebrać jak najwięcej opinii 'anty', żeby wyszło na Twoje. Każdą odpowiedź sugerującą rozwiązanie problemu, naświetlającą problem z innej perspektywy najczęściej ignorujesz, bo tak naprawdę nie przyszłaś tutaj o pomoc w rozwiązaniu problemu i w zrozumieniu drugiej osoby. Przyszłaś z postawą pt 'on wydziwia, mam rację?'.

83

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
kejter napisał/a:

Przedstawiłaś nam sytuację wyrwaną z kontekstu. To, jak chłopak zareagował ma związek z tym, jak było między Wami wcześniej. Ocena tej jednej sytuacji jest subiektywna, ile ludzi, tyle opinii- dla jednych to by był problem, dla innych nie. Mam wrażenie, że napisałaś tutaj właśnie po to, żeby zebrać jak najwięcej opinii 'anty', żeby wyszło na Twoje. Każdą odpowiedź sugerującą rozwiązanie problemu, naświetlającą problem z innej perspektywy najczęściej ignorujesz, bo tak naprawdę nie przyszłaś tutaj o pomoc w rozwiązaniu problemu i w zrozumieniu drugiej osoby. Przyszłaś z postawą pt 'on wydziwia, mam rację?'.

Ja naprawdę przeczytałam wszystkie opinie i jest w tym trochę prawdy, ja też czasem traktuje go trochę chłodno. Ogólnie wyszło na to ze oboje mamy problem, mamy chyba zbyt duże oczekiwania względem siebie. Chłopak w prawdzie odzywa się dalej i można powiedzieć że jest tak jak dawniej ale ta sytuacja z obrona dała mi do myślenia. Chciałabym żeby coś takiego się już nie powtórzyło, spróbuję z nim porozmawiać, może faktycznie oboje nie spełniamy własnych oczekiwań.

84

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Marta ale tak z reka na sercu. Chcialas isc swietowac jego obrone? Czesto olewasz wazne dla niego wydarzenia? Czesto tlumaczysz sie bolem glowy, brzucha czy czegos tam innego.

85 Ostatnio edytowany przez Marta132 (2015-03-01 20:07:21)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Jozefina napisał/a:

Marta ale tak z reka na sercu. Chcialas isc swietowac jego obrone? Czesto olewasz wazne dla niego wydarzenia? Czesto tlumaczysz sie bolem glowy, brzucha czy czegos tam innego.

Chciałam i to bardzo. Naprawdę. Ale pomyślałam sobie zwyczajnie ze jeżeli boli mnie strasznie głowa to nie ma sensu jechać do miasta, posiedzę w domu a my spotkamy się np na drugi dzień i poswietujemy. Ale jak widać ten dzień był tak ważny dla chłopaka ze jak się dowiedział ze się nie spotkamy to zrobił taki cyrk ze szkoda gadać. Nie takiej reakcji się spodziewałam. Ale ja często słyszę od niego słowa ze go nie doceniam, że nie chwale itp mimo że ja to robie. Faktycznie mogłam np zaprosić go do siebie ale czasu nie cofne. Jednak wydaje mi się ze chłopak ma wymagania nieco z kosmosu i ja po prostu nie umiem sprostać temu.
Zauważyłam że jak dam mu świadomość że zawsze będę z nim to on się przestaje starać, nie traktuje mnie już tak jak na początku związku.

86 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2015-03-01 20:44:00)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

Chciałam i to bardzo. Naprawdę.

Marta132 napisał/a:

jak widać ten dzień był tak ważny dla chłopaka(...)ja często słyszę od niego słowa ze go nie doceniam, że nie chwale itp mimo że ja to robie. (...). Jednak wydaje mi się ze chłopak ma wymagania nieco z kosmosu i ja po prostu nie umiem sprostać temu.

Każdy psycholog i poradnik Ci powie, że TRZEBA jasno wyrażać SWE oczekiwania. I On to robi.
Problem w tym iż Ty uważasz, że nie powinien ich mieć.

Marta132 napisał/a:

Zauważyłam że jak dam mu świadomość że zawsze będę z nim to on się przestaje starać, nie traktuje mnie już tak jak na początku związku.

A jak ten JEGO brak starań się objawia?
Ignoruje ważne wydarzenia z twego życia? Nie towarzyszy Ci przy ich okazji? Czy po prostu koło Ciebie "nie skacze"?
Mam wrażenie, że zaczęłaś "odwracać kota ogonem"
Czyż Twój brak starania w tej konkretnej sytuacji, nie świadczy WŁAŚNIE o tym że okres "podrywczy" zalotów (i starań?) chyba DAWNO za Wami? Teraz to już raczej "proza życia"?
A tak przy okazji - jaki poziom wykształcenia Ty już osiągnęłaś, że ten jego, jest tak bardzo pospolity i przyziemny...? Pytam z ciekawości, bo jako osoba starej daty doceniam każdy sukces na tej drodze. z maturą włącznie wink

87 Ostatnio edytowany przez złamana_róża (2015-03-01 22:03:30)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

To i ja coś dodam. Tak jak u Ciebie moj partner zyl zawsze w cieniu starszego brata. Cokolwiek zrobil nie było ważne, zawsze byl niedoceniany. Mimo ze jego brat rzucił studia po pierwszym roku i nigdy na nie nie wrocil. Wiele razy słyszałam jak jego ojciec mowil ze studia nic mu nie dadzą, że kierunek gowniany itp. I tak chwaliłam zawsze swojego partnera, jego osiągnięcia , choć czasem miałam dość wiem ile kosztowało go pracy i wysiłku. W styczniu tego roku miał obronę pracy magisterskiej, dzień przed nią zachorowała na angine. W dniu obrony zakazał mi przyjeżdżać mimo ze miałam tam być, ale trudno z temperatura 39,5 mam nie jechać. Pojechałam mimo to, najpierw nakrzyczał, potem przytulil i powiedzial "dobrze ze jesteś ". Wiesz co warto było się pomeczyc zeby zobaczyć jego radosc ze jest ktoś w kim ma oparcie i dodaje mu wiary. Po obronie zamiast świętować wróciliśmy do domu. I nie było to żadne poświęcenie z mojej strony, pojechałam bo mi zależy i Go kocham. I każdy jego sukces jest moim sukcesem.

88

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

I nie było to żadne poświęcenie z mojej strony, pojechałam bo mi zależy i Go kocham.

I to jest ta zasadnicza różnica w podejściu u autorki i dziewczyny, która kocha chłopaka, z którym jest, a nie deklaruje, że kocha, a czynami i tekściorami pokazuje, że z nim jest bo jest.

Ja w ogóle nie wiem o czym ona chce z tym biednym facetem rozmawiać..tłumaczyć mu, że powinien się zmienić i niczego nie oczekiwać tylko cieszyć się, że jeszcze go w 4 litery nie kopnęła czy może sporządzi mu listę cech, które musi wykazywać by ona mogła o nim myśleć jak o mężczyźnie a nie bezjajecznym kadłubku.
Zostaw babsko tego chłopaka, bo mi szkoda na sama myśl, że za jakiś czas i tak go kopniesz, a tylko się biedny niepotrzebnie stara..i jeszcze cię przeprasza hmm

89

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Elle88 napisał/a:

I nie było to żadne poświęcenie z mojej strony, pojechałam bo mi zależy i Go kocham.

I to jest ta zasadnicza różnica w podejściu u autorki i dziewczyny, która kocha chłopaka, z którym jest, a nie deklaruje, że kocha, a czynami i tekściorami pokazuje, że z nim jest bo jest.

Ja w ogóle nie wiem o czym ona chce z tym biednym facetem rozmawiać..tłumaczyć mu, że powinien się zmienić i niczego nie oczekiwać tylko cieszyć się, że jeszcze go w 4 litery nie kopnęła czy może sporządzi mu listę cech, które musi wykazywać by ona mogła o nim myśleć jak o mężczyźnie a nie bezjajecznym kadłubku.
Zostaw babsko tego chłopaka, bo mi szkoda na sama myśl, że za jakiś czas i tak go kopniesz, a tylko się biedny niepotrzebnie stara..i jeszcze cię przeprasza hmm

Stara się ? A na podstawie czego osadzasz że on się stara? Bo jeśli na podstawie wypowiedzi autorki to wybacz gdzie ona o staraniu się chłopaka pisze? No chyba że tak sobie sama dopowiedzialas. Akurat Ty w tym wątku swoimi tekściorami pokazujesz jak wielki masz szacunek do drugiego człowieka o którym nie wiesz nic poza tym co sobie sama według własnego uznania wyczytasz. Noz normalnie straszna wina autorki bo z migrena nie chciała do kina iść.
Bardzo nieładnie oceniasz ludzi Elle i to na podstawie kilku wpisów. Ty już wiesz że ona nie kocha, nie szanuje, marnuje życie chłopakowi, i na pewno kopie go w cztery litery. A wszystko dlatego że migrenę miała. I w nerwach napisała gościu. Żal. Ani nie próbujesz porozmawiać ani się dowiedzieć, jeden post i już wiesz .

90

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Chyba nie czytałaś wystarczająco uważnie całości wątku, Józefino. Nie chce mi się powtarzać.
Zwróć uwagę na określenia, jakich używa autorka zarówno do nakreślenia problemu jak i osoby tego "gościa" - by od czegoś zacząć. Potem jego wiele mówiący sms n/t jej podejścia do związku oraz rozkminy dot. tego czego on ma prawo od niej oczekiwać, czego nie etc.

Tu w ogóle nie chodzi o migrenę, ale najwyraźniej nie potrafisz czytać 'między wierszami'.

91

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Chodzi o to ze chłopak ma straszne problemy z własnym zdaniem w domu. Mi umie powiedzieć dosadnie co mu nie pasuje natomiast w domu u siebie z tym jest mały problem. Przez to odczuwam ze nie jestem dla niego ważna. Ja rozumiem ze rodzice nie poświęcili mu zbyt dużo uwagi nigdy, krzyczą na niego, kłócą się, po prostu daje sobą tak pomiatac ale denerwuje mnie najbardziej to ze widać ze mu zależy ale nie umie tak "powalczyć " o mnie, jest bierny. Np jest lato i mamy zamiar się spotkać ale jego rodzina organizuje grilla w tym dniu i on wtedy nie powie ze przepraszam ale umówiłem się z Marta i jedzie do mnie, tylko siedzi tam z nimi mimo że bardzo by chciał się spotkać. Jak studiował to umawialiśmy się po zajęciach i spotykaliśmy się prawie codziennie a teraz kiedy jest w domu widzę ze te spotkania przychodzą mu z wielką trudnością a wiem ze ma ochotę się spotkać. Nie mam pojęcia o co może w tym chodzić ale on nie powie rodzicom ze np jadę do Marty bo mam ochotę tylko "Marta mnie zaprosiła i do niej jade" tak jakby wstydził się przyznać do swoich uczuć. Jego rodzina mnie lubi i z tego co widzę nikt nic do mnie nie ma ale jego zachowanie jest dość  dziwne.

92 Ostatnio edytowany przez Marta132 (2015-03-02 11:38:34)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Elle88 napisał/a:

I nie było to żadne poświęcenie z mojej strony, pojechałam bo mi zależy i Go kocham.

I to jest ta zasadnicza różnica w podejściu u autorki i dziewczyny, która kocha chłopaka, z którym jest, a nie deklaruje, że kocha, a czynami i tekściorami pokazuje, że z nim jest bo jest.

Ja w ogóle nie wiem o czym ona chce z tym biednym facetem rozmawiać..tłumaczyć mu, że powinien się zmienić i niczego nie oczekiwać tylko cieszyć się, że jeszcze go w 4 litery nie kopnęła czy może sporządzi mu listę cech, które musi wykazywać by ona mogła o nim myśleć jak o mężczyźnie a nie bezjajecznym kadłubku.
Zostaw babsko tego chłopaka, bo mi szkoda na sama myśl, że za jakiś czas i tak go kopniesz, a tylko się biedny niepotrzebnie stara..i jeszcze cię przeprasza hmm

No tak bo ja to zła kobieta jestem sad a może po prostu moje zachowanie z czegoś wynika... Najlepiej to kogoś zjechać od góry na dół ze to biedny chłopak a ja go tak mecze...

93

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Nie twierdzę, że jesteś zła ogólnie, ale dla tego konkretnego faceta nie przejawiasz się jak zakochana kobieta. I w tym sensie owszem, męczysz jego, a on siebie - czyli męczycie się nawzajem w tym..związku (?) wink

Nie pasuje Ci jego charakter- a to jest fundamentalny problem, bo ludzie będąc ze sobą powinni się w podstawowych sprawach: charakter/osobowość akceptować. Czym innym są drobne poprawki i docieranie, czym innym chęć zmiany osobowości partnera i jego potrzeb lub negowanie tych, które ma.

Posty [ 66 do 93 z 93 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026