netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

92 odpowiedzi14 047 wyświetleńzałożony przez Marta132, 23.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 93 ]

1

Temat: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Witam wszystkich. smile
Chciałabym abyście spojrzeli na mój problem obiektywnie bo nie wiem właściwie kto zawinił i jak teraz z tego wybrnąć.  Mój chłopak kilka dni temu bronił inżyniera. To dla niego bardzo ważne wydarzenie w życiu i chciał abym świętowała z nim w tym dniu, bo jestem wyjątkową osoba w jego życiu. W dzień obrony kiedy miało dojść do spotkania strasznie źle się czułam podejrzewam ze byla to migrena (nie wazne)w każdym razie  nie mogłam normalnie wstać z łóżka, było mi niedobrze.  Napisałam do chłopaka i przeprosilam ze dzisiaj nic z tego bo czuję się fatalnie i czy możemy nasze świętowanie przełożyć na kolejny dzień. Na początku było ok jakby przyjął to do wiadomości ale wieczorem się zaczęło.... Nie mam pojęcia czy mi nie uwierzył w to że się źle czułam ale usłyszałam takie słowa ze myślę ciągle o swojej dupie a to był najważniejszy dzień w jego życiu a mnie w nim nie było. Próbowałam mu tłumaczyć ze nie zrobiłam tego celowo tylko było to niezależne ode mnie. Niestety to nic nie dało, stwierdził że musi zastanowić się nad związkiem bo on nie ma we mnie oparcia (przypominam że chodzi tu jedynie o ta sytuacje).
Zaskakującym faktem może być to ze jesteśmy razem już 2lata. Zapytałam go czy on przypadkiem nie jest egoista bo trochę wyrozumiałości by się przydało. Nie odzywał się do mnie jeden dzień, wczoraj napisał. Myślałam że zapomniał o tym i wszystko wróciło do normy, myliłam się. Facet jest na mnie wściekły, mówi dalej to samo ze ciągle myślę o sobie i nawet w najważniejszym dla niego dniu nie chciałam sie spotkać. (nie mogłam)

Niby problem infantylny, ale widzę ze jest coraz gorzej, nie dociera do niego co mówię i nawet od czasu jego obrony nie było spotkania. Zerwać myślę nie zerwie ale nasze relacje bardzo się pogorszyły. macie jakiś pomysł jak dojść do porozumienia?

2

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Hej - a zaplanowałaś dla niego jakiś upominek z tej jakże pięknej okazji?

3 Ostatnio edytowany przez Marta132 (2015-02-23 12:47:57)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
marmolada1984 napisał/a:

Hej - a zaplanowałaś dla niego jakiś upominek z tej jakże pięknej okazji?

Nie. Po prostu mieliśmy się spotkać w tym dniu w mieście (oboje mieszkamy poza miastem ) i pójść do jakiejś restauracji lub do kina. Tak się stało ze nie mogłam i może jestem dziwna ale sądzę że jakby chciał to by się spotkał ze mną na drugi dzień i by nie było problemu. Ja mam wrażenie ze przez to wydarzenie on próbuje mnie podporządkować sobie... Ale nie mogę być tego pewna na 100% bo takiego oburzenia z jego strony wcześniej nie pamiętam.

4

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:
marmolada1984 napisał/a:

Hej - a zaplanowałaś dla niego jakiś upominek z tej jakże pięknej okazji?

Nie. Po prostu mieliśmy się spotkać w tym dniu w mieście (oboje mieszkamy poza miastem ) i pójść do jakiejś restauracji lub do kina. Tak się stało ze nie mogłam i może jestem dziwna ale jakby chciał to by się spotkał ze mną na drugi dzień i by nie było problemu. Ja mam wrażenie ze przez to wydarzenie on próbuje mnie podporządkować sobie... Ale nie mogę być tego pewna na 100% bo takiego oburzenia z jego strony wcześniej nie pamiętam.

Ja to widzę z boku inaczej. Koleś się obsrał obroną inżyniera i oczkiwał ochów achów. Nic takiego z Twojej strony nie nastąpiło. Być może go nie podziwiasz i tyle.

A czy piałaś przynajmniej z zachwytu nad jego sukcesem?

5

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

Nie mam pojęcia czy mi nie uwierzył w to że się źle czułam ale usłyszałam takie słowa ze myślę ciągle o swojej dupie ..........że musi zastanowić się nad związkiem bo on nie ma we mnie oparcia
Facet jest na mnie wściekły, mówi dalej to samo ze ciągle myślę o sobie

Pewna jesteś ze wcześniej nie było sytuacji  w których mógł sie czuć nie ważny dla Ciebie, może na tyle głośno Tego mówił ale  czuł to . Teraz po prostu przelała Cie czara goryczy.

Wydaje mi sie ze jeśli do tej pory byłoby miedzy wami wszystko w porządku to po prostu zrozumiałby ze źle sie czułaś  i nie obrażałby sie . Cos go musiało bolec wcześniej ......

6

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Pogratulowalam mu tej obrony i byłam pewna że jak się lepiej poczuje to wyskoczymy gdzieś i poswietujemy, niestety wydarzenia były nieprzewidywalne dla mnie.

Jeżeli chodzi o to oparcie. Facet oparcie we mnie ma jak najbardziej tylko w przypadku właśnie takiej sytuacji nagle o tym zapomina. Nie liczy się całokształt a ta dana sytuacja.
Ja mam troszeczkę inne wrażenie, rodzice poswiecali\ją zbyt mało uwagi, jego brat zawsze jest w domu wychwalany a on nie. Teraz kiedy mnie poznał oczekuje tego ciepła, chwalenia ode mnie. Ja kiedyś mu tłumaczyłam ze on jest moim partnerem a nie dzieckiem. On czegoś takiego w stosunku do mnie bardzo nie wykazuje, jest miły, czuły ale czasami nieźle potrafi dać w kość chociażby teraz. Jest tak urażony jakbym go niemalże zdradziła.

7 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-23 13:40:17)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Ja tam obroniłam dwa inżyniery i nawet nie przyszło mi do głowy, że ktoś ma obowiązek mi pogratulować bądź ze mną świętować!? 
Przepraszam czyli dla Niego ważniejsze byłoby, abyś na siłę z Nim świętowała właśnie tego dnia, niż pojutrze gdy się dobrze poczujesz (i to niby nie jest egoizm)? Dla mnie to nie jest normalne - zdecydowanie.
Według mnie to Ty powinnaś się zastanowić, czy warto dalej pracować nad tym związkiem. Ja bym się normalnie bała. Za jakiś czas znajdzie Sobie pracę, będzie to dla Niego ważna sprawa, Ty umrzesz w wypadku samochodowym to nad Twoim grobem będzie Ci jazgotał, że razem z Nim nie świętowałaś tego dnia!?
Ło matko tongue.
Rozumiem gdybyś w ogóle miała "wylane" na Jego obronę, ale na następny dzień chciałaś razem z Nim świętować + złożyłaś gratulacje. Niech On lepiej popracuje nad Swoją samooceną, bo jak dobrze zauważyłaś jesteś Jego partnerką. Jeśli ma pretensje to niech idzie do rodziców.

8

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Nektarynka53 napisał/a:

Ja tam obroniłam dwa inżyniery i nawet nie przyszło mi do głowy, że ktoś ma obowiązek mi pogratulować bądź ze mną świętować!? 
Przepraszam czyli dla Niego ważniejsze byłoby, abyś na siłę z Nim świętowała właśnie tego dnia, niż pojutrze gdy się dobrze poczujesz (i to niby nie jest egoizm)? Dla mnie to nie jest normalne - zdecydowanie.
Według mnie to Ty powinnaś się zastanowić, czy warto dalej pracować nad tym związkiem. Ja bym się normalnie bała. Za jakiś czas znajdzie Sobie pracę, będzie to dla Niego ważna sprawa, Ty umrzesz w wypadku samochodowym to nad Twoim grobem będzie Ci jazgotał, że razem z Nim nie świętowałaś tego dnia!?
Ło matko tongue.
Rozumiem gdybyś w ogóle miała "wylane" na Jego obronę, ale na następny dzień chciałaś razem z Nim świętować + złożyłaś gratulacje. Niech On lepiej popracuje nad Swoją samooceną, bo jak dobrze zauważyłaś jesteś Jego partnerką. Jeśli ma pretensje to niech idzie do rodziców.

Masz całkowitą rację. Obrona obroną, rozumiem że się cieszył ale czy to jest wydarzenie aż tak istotne żeby nie zrozumieć dziewczyny która się źle czuje? Stwierdził że ten dzień pokazał jak bardzo mi na nim nie zależy i jak bardzo mam jego i jego sukcesy gdzieś. Jestem wręcz przerażona jego reakcja i postanowiłam się nie odzywać narazie do niego. Prawdopodobnie będzie oburzenie ze o niego nie walczę i nie kocham ale facet mógłby się opanować.

9

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

Teraz kiedy mnie poznał oczekuje tego ciepła, chwalenia ode mnie. Ja kiedyś mu tłumaczyłam ze on jest moim partnerem a nie dzieckiem. On czegoś takiego w stosunku do mnie bardzo nie wykazuje, jest miły, czuły ale czasami nieźle potrafi dać w kość chociażby teraz. Jest tak urażony jakbym go niemalże zdradziła.

No czyli jest dokładnie tak jak podejrzewałam - nie piałaś z zachwytu, w ogóle prawdopodobnie nie podziwiasz go itd.

Kwestia czy masz ochotę udawać, czy nie.

10

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

Ja tam obroniłam dwa inżyniery i nawet nie przyszło mi do głowy, że ktoś ma obowiązek mi pogratulować bądź ze mną świętować!? 
Przepraszam czyli dla Niego ważniejsze byłoby, abyś na siłę z Nim świętowała właśnie tego dnia, niż pojutrze gdy się dobrze poczujesz (i to niby nie jest egoizm)? Dla mnie to nie jest normalne - zdecydowanie.
Według mnie to Ty powinnaś się zastanowić, czy warto dalej pracować nad tym związkiem. Ja bym się normalnie bała. Za jakiś czas znajdzie Sobie pracę, będzie to dla Niego ważna sprawa, Ty umrzesz w wypadku samochodowym to nad Twoim grobem będzie Ci jazgotał, że razem z Nim nie świętowałaś tego dnia!?
Ło matko tongue.
Rozumiem gdybyś w ogóle miała "wylane" na Jego obronę, ale na następny dzień chciałaś razem z Nim świętować + złożyłaś gratulacje. Niech On lepiej popracuje nad Swoją samooceną, bo jak dobrze zauważyłaś jesteś Jego partnerką. Jeśli ma pretensje to niech idzie do rodziców.

Masz całkowitą rację. Obrona obroną, rozumiem że się cieszył ale czy to jest wydarzenie aż tak istotne żeby nie zrozumieć dziewczyny która się źle czuje? Stwierdził że ten dzień pokazał jak bardzo mi na nim nie zależy i jak bardzo mam jego i jego sukcesy gdzieś. Jestem wręcz przerażona jego reakcja i postanowiłam się nie odzywać narazie do niego. Prawdopodobnie będzie oburzenie ze o niego nie walczę i nie kocham ale facet mógłby się opanować.

On ma duże problemy ze Sobą, może niech idzie porozmawiać o tym z prawdopodobnym źródłem tego zachowania (rodzicami) lub psychologiem?
Mi się wydaje, że nawet najbardziej skromne gratulacje od osoby którą się kocha są o wiele ważniejsze i milsze, niż huczna imprezka ze znajomymi. I On zamiast się cieszyć, że następnego dnia razem spędzicie ze Sobą czas strzelił focha jak dziecko. Właśnie Jego zachowanie pokazało jak Ciebie szanuje. Dla Niego miałaś być jakąś niezrównoważoną dziewczyną z fanclubu, nie dziewczyną, która Go kocha jednocześnie będąc człowiekiem.

11

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
marmolada1984 napisał/a:

No czyli jest dokładnie tak jak podejrzewałam - nie piałaś z zachwytu, w ogóle prawdopodobnie nie podziwiasz go itd.

Kwestia czy masz ochotę udawać, czy nie.

Fakt, nie pialam z zachwytu, leżałam z bólem głowy na łóżku. Na spotkaniu miałam zamiar cieszyć się z jego sukcesu. Dla dobra tego związku mogę udawać, mogę głaskać po główce ciągle itp ale czy to na dłuższą metę się uda? Normalny facet spotkałby się ze mną na drugi dzień a ten zrobił awanturę ze go nie doceniam. Ja dopiero po tym wydarzeniu zobaczyłam jak on woła o zwrócenie na siebie uwagi. Pogratulowali mu rodzice, znajomi, rodzina a nawet podobno jakieś koleżanki a ja jako najważniejsza osoba miała to w dupie- ten tekst jest walkowany na okrągło.

12

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

Na spotkaniu miałam zamiar cieszyć się z jego sukcesu. Dla dobra tego związku mogę udawać, mogę głaskać po główce ciągle itp ale czy to na dłuższą metę się uda?Normalny facet spotkałby się ze mną na drugi dzień a ten zrobił awanturę ze go nie doceniam. Ja dopiero po tym wydarzeniu zobaczyłam jak on woła o zwrócenie na siebie uwagi. Pogratulowali mu rodzice, znajomi, rodzina a nawet podobno jakieś koleżanki a ja jako najważniejsza osoba miała to w dupie- ten tekst jest walkowany na okrągło.

CO tu jest niezrozumiałe?
Wszystko czarno na białym...
Gdyby odwrócić sytuację to rozumiem, że gdy przyjdzie do twojej obrony TEZ będziesz miała w nosie, jak Cię ktoś tam wystawi? Taki z tych "NAJ"?
No to pogratulować jakości owego naj wink
BRAK poszanowania różnie się objawia wink ale "nie rób drugiemu, co Tobie nie miłe" wink
Albo coś jest ważne albo coś jest banalne i pospolite. Widać DLA Niego obrona jako taka nie jest... byle czym. Czy przypadkiem sposób obchodzenia Walentynek nie był ważniejszy wink ?
Nie chodzi o to KTO jest winny (bo i czemu niby? uczuciu zawodu?) - chodzi o tzw. "postawę"

13

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Anhedonia napisał/a:
Marta132 napisał/a:

Na spotkaniu miałam zamiar cieszyć się z jego sukcesu. Dla dobra tego związku mogę udawać, mogę głaskać po główce ciągle itp ale czy to na dłuższą metę się uda?Normalny facet spotkałby się ze mną na drugi dzień a ten zrobił awanturę ze go nie doceniam. Ja dopiero po tym wydarzeniu zobaczyłam jak on woła o zwrócenie na siebie uwagi. Pogratulowali mu rodzice, znajomi, rodzina a nawet podobno jakieś koleżanki a ja jako najważniejsza osoba miała to w dupie- ten tekst jest walkowany na okrągło.

CO tu jest niezrozumiałe?
Wszystko czarno na białym...
Gdyby odwrócić sytuację to rozumiem, że gdy przyjdzie do twojej obrony TEZ będziesz miała w nosie, jak Cię ktoś tam wystawi? Taki z tych "NAJ"?
No to pogratulować jakości owego naj wink
BRAK poszanowania różnie się objawia wink ale "nie rób drugiemu, co Tobie nie miłe" wink
Albo coś jest ważne albo coś jest banalne i pospolite. Widać DLA Niego obrona jako taka nie jest... byle czym. Czy przypadkiem sposób obchodzenia Walentynek nie był ważniejszy wink ?
Nie chodzi o to KTO jest winny (bo i czemu niby? uczuciu zawodu?) - chodzi o tzw. "postawę"

Chyba zostałam źle zrozumiana. Mieliśmy świętować ale czułam się fatalnie. Liczyłam na odrobinę zrozumienia a skończyło się awantura. Pogratulowalam obrony i przeprosilam ze się nie spotkamy. Co miałam jeszcze zrobić?

14

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Autorka JASNO NAPISAŁA, że tego konkretnego dnia nie mogła (nie, że nie chciała) świętować, ALE na następny dzień chciała to wszystko naprawić. Dodatkowo POGRATULOWAŁA, a chłopak na początku nie miał pretensji, a co dopiero później "obudził się". To co najpierw zrozumiał, a później zmienił zdanie dlaczego nie mogła przy Nim być!?
Ludzie czytajcie ze zrozumieniem hmm. To nie takie trudne jak się chce...

15

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Pewna jesteś ze wcześniej nie było sytuacji  w których mógł sie czuć nie ważny dla Ciebie, może na tyle głośno Tego mówił ale  czuł to . Teraz po prostu przelała Cie czara goryczy.

Wydaje mi sie ze jeśli do tej pory byłoby miedzy wami wszystko w porządku to po prostu zrozumiałby ze źle sie czułaś  i nie obrażałby sie . Cos go musiało bolec wcześniej ......

Podpisuję się pod tym postem w 100%.
Miałam podobna sytuację, tylko to facet miewał dziwne dni, kiedy to coś go "strzykało" lub źle się czuł. Z początku byłam wyrozumiała, ale on zamiast to docenić, to potem miałam wrażenie, że kiedy nie ma ochoty się spotkać i nie chce tego powiedzieć wprost- zasłania się różnymi dolegliwościami.
Czułam się niedoceniana - to normalne odczucie w takich sytuacjach i nie ma co temu zaprzeczać, to jest po prostu przykre.
Dorośli ludzie rozmawiają, a on uważał - podobnie jak autorka- że "dorosłe zachowanie" polega na wyrozumiałości, ale tylko w jego stronę smile

Wcześniej mój błąd polegał na tym, że próbowałam wbrew sobie przechodzić nad takimi jego zachowaniami do porządku dziennego żeby czasami nie wyszło, że histeryzuję, co nie raz mi insynuował. W pewnym momencie przelała się przysłowiowa czara goryczy i wybuchłam.
Oczywiście wykorzystał to jako pretekst żeby 'ukarać' mnie po raz kolejny milczeniem, zero wyczucia, zero empatii - argumenty podobne jak u autorki.

Obstawiam, że autorka jest w tym związku już od jakiegoś czasu tylko 1 nogą i dlatego tak ostro reaguje na to wołanie o uwagę od swojego partnera, bo tym w istocie jest jego "foch", a tak naprawdę po prostu jest mu po ludzku przykro i czuje się bezradny.

Tu nie chodzi o Twoje prawo do złego samopoczucia autorko, ale sposób w jaki to "załatwiłaś" i że nie widzisz po swojej stronie żadnego problemu, a jego nie próbujesz zrozumieć.

Sądzę, że dostarczył Ci tą reakcją doskonałego pretekstu do zerwania, o czym już od jakiegoś czasu podświadomie myślisz.

16

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Elle88 napisał/a:

Pewna jesteś ze wcześniej nie było sytuacji  w których mógł sie czuć nie ważny dla Ciebie, może na tyle głośno Tego mówił ale  czuł to . Teraz po prostu przelała Cie czara goryczy.

Wydaje mi sie ze jeśli do tej pory byłoby miedzy wami wszystko w porządku to po prostu zrozumiałby ze źle sie czułaś  i nie obrażałby sie . Cos go musiało bolec wcześniej ......

Podpisuję się pod tym postem w 100%.
Miałam podobna sytuację, tylko to facet miewał dziwne dni, kiedy to coś go "strzykało" lub źle się czuł. Z początku byłam wyrozumiała, ale on zamiast to docenić, to potem miałam wrażenie, że kiedy nie ma ochoty się spotkać i nie chce tego powiedzieć wprost- zasłania się różnymi dolegliwościami.
Czułam się niedoceniana - to normalne odczucie w takich sytuacjach i nie ma co temu zaprzeczać, to jest po prostu przykre.
Dorośli ludzie rozmawiają, a on uważał - podobnie jak autorka- że "dorosłe zachowanie" polega na wyrozumiałości, ale tylko w jego stronę smile

Wcześniej mój błąd polegał na tym, że próbowałam wbrew sobie przechodzić nad takimi jego zachowaniami do porządku dziennego żeby czasami nie wyszło, że histeryzuję, co nie raz mi insynuował. W pewnym momencie przelała się przysłowiowa czara goryczy i wybuchłam.
Oczywiście wykorzystał to jako pretekst żeby 'ukarać' mnie po raz kolejny milczeniem, zero wyczucia, zero empatii - argumenty podobne jak u autorki.

Obstawiam, że autorka jest w tym związku już od jakiegoś czasu tylko 1 nogą i dlatego tak ostro reaguje na to wołanie o uwagę od swojego partnera, bo tym w istocie jest jego "foch", a tak naprawdę po prostu jest mu po ludzku przykro i czuje się bezradny.

Tu nie chodzi o Twoje prawo do złego samopoczucia autorko, ale sposób w jaki to "załatwiłaś" i że nie widzisz po swojej stronie żadnego problemu, a jego nie próbujesz zrozumieć.

Sądzę, że dostarczył Ci tą reakcją doskonałego pretekstu do zerwania, o czym już od jakiegoś czasu podświadomie myślisz.

Elle88 - krok przede mną, ale myślimy w podobnym kierunku smile

Autorko - pewne rzeczy dzieją się tylko raz w życiu. Na przykład obrona inżyniera. I dla niektórych jest to BIG DEAL. Na przykład dla Twojego faceta. Ok, można mieć fatalne samopoczucie, ale z wiedzą jak ważne jest to dla Twojego chłopaka, można było coś wymyśleć. Choćby zaprosić go do siebie do domu na buziaka i uczcić herbatą. Zobaczyłby wtedy, że naprawdę fatalnie się czułaś i pewnie nie byłoby problemu. A tak wyszło na to, że z powodu jakiegoś tam bliżej nieokreślonego złego samopoczucia ("podejrzewanej migreny") nie chciałaś świętować z chłopakiem jego sukcesu (Zakładam, że jedna samopoczucie na tyle nie było złe, żeby się udać do lekarza albo do szpitala?). Ja jego rozgoryczenie rozumiem, a jeśli mechanizm w tle wygląda podobnie do tego co napisała Elle88, to tym bardziej.

Natomiast ważniejsze jest to, że z Twoich postów przebija ogólne niezadowolenie z Waszej relacji - biorąc pod uwagę sposób, w jaki o nim piszesz po dwóch latach Waszego związku. Może czas zrobić rachunek sumienia, czy chcesz kontynuować ten związek.

17 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-02-23 16:00:47)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Nektarynka53 napisał/a:

a chłopak na początku nie miał pretensji, a co dopiero później "obudził się". To co najpierw zrozumiał, a później zmienił zdanie dlaczego nie mogła przy Nim być!

Partner gdyby czuł sie ważny dla autorki nie używał by sformułowań :

Marta132 napisał/a:

ze myślę ciągle o swojej dupie ..... .
on nie ma we mnie oparcia
ciągle myślę o sobie
a jako najważniejsza osoba miała to w dupie

ciagle tzn. on sie czuje tak stale ....

A to że zmienił zdanie , moze stwierdził ze juz dłużej nie może być ciagle ten wyrozumiały a chce w koncu byc ZROZUMIANY

18

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

"Tu nie chodzi o Twoje prawo do złego samopoczucia autorko, ale sposób w jaki to "załatwiłaś" i że nie widzisz po swojej stronie żadnego problemu, a jego nie próbujesz zrozumieć."

Dokladnie. Czemu np. nie poszlas na obrone z bolem glowy przeciez sa tabletki na bole, nawet silne ktore w tej sytuacji mozna bylo wziasc? I wtedy jakbys dalej sie zle czula to wzbudzilo by to wspolczucie chlopaka i pomogl by Ci udac sie do domu. A tak wyszlo ze nie bylas w waznym momencie jego zycia czego oczekiwal i nie mam pojecia jak teraz mozna to naprawic? To nie oznacza ze nie jestes nieusprawiedliwiona ale wybralas jak wybralas (moim zdaniem zle) i moze rzeczywiscie nalezy zweryfikowac ten zwiazek? Bo jednak okazywanie ze komus na kims zalezy jest bardzo wazne. Ty pokazalas zupelnie odwrotnie.

19

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:
marmolada1984 napisał/a:

No czyli jest dokładnie tak jak podejrzewałam - nie piałaś z zachwytu, w ogóle prawdopodobnie nie podziwiasz go itd.

Kwestia czy masz ochotę udawać, czy nie.

Fakt, nie pialam z zachwytu, leżałam z bólem głowy na łóżku. Na spotkaniu miałam zamiar cieszyć się z jego sukcesu. Dla dobra tego związku mogę udawać, mogę głaskać po główce ciągle itp ale czy to na dłuższą metę się uda? Normalny facet spotkałby się ze mną na drugi dzień a ten zrobił awanturę ze go nie doceniam. Ja dopiero po tym wydarzeniu zobaczyłam jak on woła o zwrócenie na siebie uwagi. Pogratulowali mu rodzice, znajomi, rodzina a nawet podobno jakieś koleżanki a ja jako najważniejsza osoba miała to w dupie- ten tekst jest walkowany na okrągło.

Ogólnie, moim skromnym zdaniem, lepiej udają się związki, kiedy mężczyzna nam czymś imponuje. Ja rozumiem, że tobie ta obrona nie imponuje i masz do tego prawo. Ale może on byłby szczęśliwszy z dziewczyną, której imponuje tym co ma. A tak to będziesz się zawsze użerać, bo udawanie, nie wychodzi na dłuższą metę...

Tak naprawdę widzisz w nim mazgaja i pierdołę, prawda? Myślisz sobie obrona inż - wielkie mi mecyje smile I masz do tego prawo, tylko kolesia niestety kastrujesz i wam nie wyjdzie.

20 Ostatnio edytowany przez Reynevan von Bielau (2015-02-23 16:12:01)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

Witam wszystkich. smile
Chciałabym abyście spojrzeli na mój problem obiektywnie bo nie wiem właściwie kto zawinił i jak teraz z tego wybrnąć.  Mój chłopak kilka dni temu bronił inżyniera. To dla niego bardzo ważne wydarzenie w życiu i chciał abym świętowała z nim w tym dniu, bo jestem wyjątkową osoba w jego życiu. W dzień obrony kiedy miało dojść do spotkania strasznie źle się czułam podejrzewam ze byla to migrena (nie wazne)w każdym razie  nie mogłam normalnie wstać z łóżka, było mi niedobrze.  Napisałam do chłopaka i przeprosilam ze dzisiaj nic z tego bo czuję się fatalnie i czy możemy nasze świętowanie przełożyć na kolejny dzień. Na początku było ok jakby przyjął to do wiadomości ale wieczorem się zaczęło.... Nie mam pojęcia czy mi nie uwierzył w to że się źle czułam ale usłyszałam takie słowa ze myślę ciągle o swojej dupie a to był najważniejszy dzień w jego życiu a mnie w nim nie było. Próbowałam mu tłumaczyć ze nie zrobiłam tego celowo tylko było to niezależne ode mnie. Niestety to nic nie dało, stwierdził że musi zastanowić się nad związkiem bo on nie ma we mnie oparcia (przypominam że chodzi tu jedynie o ta sytuacje).
Zaskakującym faktem może być to ze jesteśmy razem już 2lata. Zapytałam go czy on przypadkiem nie jest egoista bo trochę wyrozumiałości by się przydało. Nie odzywał się do mnie jeden dzień, wczoraj napisał. Myślałam że zapomniał o tym i wszystko wróciło do normy, myliłam się. Facet jest na mnie wściekły, mówi dalej to samo ze ciągle myślę o sobie i nawet w najważniejszym dla niego dniu nie chciałam sie spotkać. (nie mogłam)

Niby problem infantylny, ale widzę ze jest coraz gorzej, nie dociera do niego co mówię i nawet od czasu jego obrony nie było spotkania. Zerwać myślę nie zerwie ale nasze relacje bardzo się pogorszyły. macie jakiś pomysł jak dojść do porozumienia?

Fakt, paluszek i główka... !!! No cóż zlałaś totalnie faceta idiotyczną wymówką o migrenie (chyba nawet nie wiesz, co to za jednostka chorobowa).... Daj mu spokój i nie zawracaj mu przysłowiowej "gitary"... Zresztą to "tylko i wyłącznie nędzna obrona tytułu inżyniera", prawda?? Więc gdzie tu problem po Twojej stronie, skoro miałaś "arystokratyczne schorzenie" rodem z kiepskich romansideł dla panienek z dobrych domów... Nie chcesz związku z chłopakiem - to powiedz mu to uczciwie wprost i nie wspomagaj się Forum i ludźmi z tego Forum dla podjęcia męskiej decyzji...

21 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-23 16:16:55)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
ryba81 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

a chłopak na początku nie miał pretensji, a co dopiero później "obudził się". To co najpierw zrozumiał, a później zmienił zdanie dlaczego nie mogła przy Nim być!

Partner gdyby czuł sie ważny dla autorki nie używał by sformułowań :

Marta132 napisał/a:

ze myślę ciągle o swojej dupie ..... .
on nie ma we mnie oparcia
ciągle myślę o sobie
a jako najważniejsza osoba miała to w dupie

ciagle tzn. on sie czuje tak stale ....

A to że zmienił zdanie , moze stwierdził ze juz dłużej nie może być ciagle ten wyrozumiały a chce w koncu byc ZROZUMIANY

Powiem tak nie wiem jak jest u Autorki, ale ja Swego czasu też miałam podobnego do opisywanego (przedstawionego w ten sposób) w temacie delikwenta tongue. Wystarczyło, że RAZ nie przyszłam na spotkanie (fakt długo czekaliśmy na nie - Jego i moja praca na to nie pozwoliły), a były telefony "nie kochasz", "dla mnie to było tak ważne, Ty ciągle(!!!!!!!) o Sobie".
Nie przyszłam, bo siostra miała wypadek (może i nie groźny, ale byłam najbliżej uczelni) co najśmieszniejsze WCZEŚNIEJ napisałam Mu to.
Ale oczywiście oceniam sytuację i Jego po opisie podanym przez Martę smile. Jednak dla mnie poważny powód do fochów i ciągłego wypominania z Jego strony mógłby wystąpić, gdyby Autorka nie chciała w ogóle spędzić z Nim czasu (nawet po obronie), bądź kolejny raz to się zdarzyło. ALE ale jeśli nie ma w Niej oparcia i tak często czuje się niedocenionym TO PO CO JEST Z NIĄ W ZWIĄZKU? Tyle. Oczywiście nie wiem, czy On potrzebuje ciągłej uwagi jak dziecko, czy Marta zbyt rzadko Go docenia (nie okazuje Mu tego). Tego chyba Sama nie wywnioskuję, tylko Marta mogłaby nakreślić sprawę.

No i jeśli Marta chce obiektywną opinię to POWINNA szczerze spojrzeć na własny związek i napisać prawdę.

22

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

"No i jeśli Marta chce obiektywną opinię to POWINNA szczerze spojrzeć na własny związek i napisać prawdę."

Może poprzez przeczytanie przez niego tego wątku?

23

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
maniek_z_maniek napisał/a:

"No i jeśli Marta chce obiektywną opinię to POWINNA szczerze spojrzeć na własny związek i napisać prawdę."

Może poprzez przeczytanie przez niego tego wątku?

Jak najbardziej jestem za. Wówczas obie strony napiszą co sądzą i wyjdzie: czy Ona za mało Go wspiera, czy On za najmniejsze rzeczy chce być podziwiany i Sobie je nalicza (ma niedosyt z dzieciństwa), a obrona pracy przelała czarę goryczy.

24

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

niestety napiszę że rozumiem Twojego chłopaka, ja broniłam się kilka razy i nie wyobrażam sobie żeby partner ze mną tego nie świętował (i wzajemnie ja z nim jego sukcesów). Jak ktoś studiuje z pasją to obrona jest dla niego mega wydarzeniem jak matura ślub czy coś w tym stylu i brak mojego ukochanego partnera przy mnie w tym momencie tłumaczony bólem głowy byłby dla mnie nie do przyjęcia - jak ktoś pisał wyżej - jakby Tobie na prawdę na nim zależało o byłabyś z niego dumna to nawet na tabletkach byś poszła mu pogratulować albo zaprosiłabyś do siebie a tak to ja też bym to odebrała jako olewkę.

25

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

Witam wszystkich. smile
Chciałabym abyście spojrzeli na mój problem obiektywnie bo nie wiem właściwie kto zawinił i jak teraz z tego wybrnąć.  Mój chłopak kilka dni temu bronił inżyniera. To dla niego bardzo ważne wydarzenie w życiu i chciał abym świętowała z nim w tym dniu, bo jestem wyjątkową osoba w jego życiu. W dzień obrony kiedy miało dojść do spotkania strasznie źle się czułam podejrzewam ze byla to migrena (nie wazne)w każdym razie  nie mogłam normalnie wstać z łóżka, było mi niedobrze.  Napisałam do chłopaka i przeprosilam ze dzisiaj nic z tego bo czuję się fatalnie i czy możemy nasze świętowanie przełożyć na kolejny dzień. Na początku było ok jakby przyjął to do wiadomości ale wieczorem się zaczęło.... Nie mam pojęcia czy mi nie uwierzył w to że się źle czułam ale usłyszałam takie słowa ze myślę ciągle o swojej dupie a to był najważniejszy dzień w jego życiu a mnie w nim nie było. Próbowałam mu tłumaczyć ze nie zrobiłam tego celowo tylko było to niezależne ode mnie. Niestety to nic nie dało, stwierdził że musi zastanowić się nad związkiem bo on nie ma we mnie oparcia (przypominam że chodzi tu jedynie o ta sytuacje).
Zaskakującym faktem może być to ze jesteśmy razem już 2lata. Zapytałam go czy on przypadkiem nie jest egoista bo trochę wyrozumiałości by się przydało. Nie odzywał się do mnie jeden dzień, wczoraj napisał. Myślałam że zapomniał o tym i wszystko wróciło do normy, myliłam się. Facet jest na mnie wściekły, mówi dalej to samo ze ciągle myślę o sobie i nawet w najważniejszym dla niego dniu nie chciałam sie spotkać. (nie mogłam)

Niby problem infantylny, ale widzę ze jest coraz gorzej, nie dociera do niego co mówię i nawet od czasu jego obrony nie było spotkania. Zerwać myślę nie zerwie ale nasze relacje bardzo się pogorszyły. macie jakiś pomysł jak dojść do porozumienia?

Ten pan jest chyba egoista na calego.Pewnie sie czepia i zrzedzi?Uwaza Cie za bezwolna istote,ktora jest w kazdej chwili na jego zawolanie.Ma za nic Twoje samopoczucie ,Twoje zdanie.Nie powinnas sie obwiniac ani przed nim zbytnio tlumaczyc.Ludzie nie rozstak\ja sie ze soba przez jakas chwilowa niedyspozycje jednego z partnerow.Jezeli dalej bedzie Cie straszyl odejsciem,powinnas sie powaznie zastanowic nad sensem tego zwiazku.Pzdr.

26

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Autorko, słuchaj Ismeny - ona latami nie mogła się odczepic od gościa, który traktował ją gorzej niż (przemilczmy) , a na końcu nie mogła sobie przebaczyć, że ja opuścił dla kobiety, która jest z nim w ciąży.
Zazdrosna jest chyba o to, że facetowi może aż tak zależeć na bliskim kontakcie, że aż strzela fochy. autorko - jeśli zależy Ci na tym chłopaku to spójrz na sytuacje na zimno, stań na chwilę z boku i postaraj się wejść w jego buty.
Ismena może próbuje pomóc, ale najczęściej kobiety, które doświadczały tylko braku zainteresowania od partnera i musiały za nim gonić, nie pogodzone z ostateczną porażką, nie potrafią popuścić innym kobietom gdy mężczyzna okazuje zainteresowanie może czasami do przesady.
Wiem coś o tym..Miałam kiedyś podobną "przyjaciółkę" do Ismeny. Ciągle mnie podburzała do rozstania, a po wszystkim wyznała, że "on przynajmniej się o Ciebie starał". Zakończyłam tamtą "przyjaźń".

27

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

Teraz kiedy mnie poznał oczekuje tego ciepła, chwalenia ode mnie. Ja kiedyś mu tłumaczyłam ze on jest moim partnerem a nie dzieckiem...

Poczekaj, twierdzisz że uprzedziłaś go kiedyś że nie będziesz go chwalić? Bo jest partnerem a nie dzieckiem? Ciekawe podejście... Żal mi trochę tego faceta jeżeli dobrze zrozumiałem to powyżej, ja lubię to uczucie jak mnie moja dziewczyna czasem pochwali (oczywiście jak ma powód)... Cieplej się robi w środku... Może w Waszym związku tego ciepła jednak brakuje? Może zbyt praktycznie podchodzisz. Myślę że moja dziewczyna nawet będąc chora przygotowała by dla mnie chociaż kolację jak by nie mogła wyjść czegoś dla mnie ważnego w życiu... Bardzo ją za to lubię wink

28

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Autorko,nie sluchaj bzdur Elle na moj temat.Ona ma obsesje na tle moich postow.wywlekanie moich problemow do iinnych uczestnikow forum jest zabiegiem zalosnym i ponizej poziomu forum.Jak widac jeszcze jej ze mna nie przeszlo....Ale do rzeczy.Nie zamierzam sie tlumaczyc kto mnie opuscil i dlaczego ani przez kogo cierpie-pisze o tym wprost,bez obludy inie wstydze sie.Wiem sporo na temat zwiazkow,dlatego uwazam,ze moje rady sa przydatne.Pzdr.

29 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-23 19:06:49)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Tegan napisał/a:

niestety napiszę że rozumiem Twojego chłopaka, ja broniłam się kilka razy i nie wyobrażam sobie żeby partner ze mną tego nie świętował (i wzajemnie ja z nim jego sukcesów). Jak ktoś studiuje z pasją to obrona jest dla niego mega wydarzeniem jak matura ślub czy coś w tym stylu i brak mojego ukochanego partnera przy mnie w tym momencie tłumaczony bólem głowy byłby dla mnie nie do przyjęcia - jak ktoś pisał wyżej - jakby Tobie na prawdę na nim zależało o byłabyś z niego dumna to nawet na tabletkach byś poszła mu pogratulować albo zaprosiłabyś do siebie a tak to ja też bym to odebrała jako olewkę.

Bez przesady jeśli ktoś studiuje z pasją to chyba obrona to czysta formalność, więc parę dni później równie dobrze można świętować (bo i tak wiadomo, że dyplom będzie). Przynajmniej dla mnie smile. No ale zgadzam się zależy kto i jakie ma podejście do tych spraw. Przykładowo dla mnie ślub był o wiele ważniejszym wydarzeniem w życiu (nie mówiąc o ciąży), niż obie obrony.

30

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Dobra, dobra.
A jakby tak odwrócić kota ogonem ?
Ręka w górę kto miał ostatnio migrenę ?
Ale taką prawdziwą, z fajerwerkami pod powiekami, z rzyganiem, smarkaniem, slinotokiem, swiatlowstretem ?

Nijak nie wyobrażam sobie przy migrenie, żeby choć mrugnac oczami, a co dopiero wyjść z domu żeby świętować obronę ...

31

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
IsaBella77 napisał/a:

Dobra, dobra.
A jakby tak odwrócić kota ogonem ?
Ręka w górę kto miał ostatnio migrenę ?
Ale taką prawdziwą, z fajerwerkami pod powiekami, z rzyganiem, smarkaniem, slinotokiem, swiatlowstretem ?

Nijak nie wyobrażam sobie przy migrenie, żeby choć mrugnac oczami, a co dopiero wyjść z domu żeby świętować obronę ...

Ja zdrowa na szczęście, ale znam trzy migrenowe przypadki damskie. No i każda z nich ma takie tabletki, po któych może nie będzie radosnym skowronkiem, ale jest w stanie wyjść z domu. I zgodnie z tym, co mnie mówiły, to jak ktoś się na migrenę leczy, to ma jakieś tam leki.
Ale znam tylko te trzy przypadki, więc nie są może one reprezentatwyne.

32 Ostatnio edytowany przez ksiezniczka_czardasza (2015-02-23 20:23:14)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Po pierwsze odpowiedz sobie szczerze na pytanie, czy to nie był wykręt, czy FAKTYCZNIE się bardzo źle czułaś. I czy wcześniej pare razy nie nawaliłaś. Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia, to...

Facet oczekuje od Ciebie, że będziesz jego dobrą mamusią, zawsze głaszczacą po główce i zawsze na zawołanie, niezaleznie, czy jesteś w psychicznej i fizycznej formie, czy tez nie. On pragnie, by mu matkować. Ma bardzo wrażliwe ego i chce być podziwiany.
Zresztą, jeżeli napisałaś, że bardzo źle się czujesz, to nie mógł on wpaść do Ciebie i się tobą trochę zająć? Chyba, że ci nie wierzył, bo jak napisałam wcześnije, parę razy nawaliłaś już w przeszłości.

Pomyśl, jak on się zachowuje w innych sytuacjach, czy jest psychicznie samodzielny czy tez chce mamusi (częsta cecha u mężczyzn ;p).

33 Ostatnio edytowany przez Marta132 (2015-02-23 21:41:28)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Airuf napisał/a:
Marta132 napisał/a:

Teraz kiedy mnie poznał oczekuje tego ciepła, chwalenia ode mnie. Ja kiedyś mu tłumaczyłam ze on jest moim partnerem a nie dzieckiem...

Poczekaj, twierdzisz że uprzedziłaś go kiedyś że nie będziesz go chwalić? Bo jest partnerem a nie dzieckiem? Ciekawe podejście... Żal mi trochę tego faceta jeżeli dobrze zrozumiałem to powyżej, ja lubię to uczucie jak mnie moja dziewczyna czasem pochwali (oczywiście jak ma powód)... Cieplej się robi w środku... Możye w Waszym związku tego ciepła jednak brakuje? Może zbyt praktycznie podchodzisz. Myślę że moja dziewczyna nawet będąc chora przygotowała by dla mnie chociaż kolację jak by nie mogła wyjść czegoś dla mnie ważnego w życiu... Bardzo ją za to lubię wink

Nie powiedziałam ze nie będę go chwalić ale nie moja wina ze gość ma aż tak  małe poczucie własnej wartości... A czy on mnie kiedyś pochwalił?  To może być w pewnym momencie już męczące. Jestem zajęta np nie mogę z nim porozmawiać a później są lamenty ze ja go nie doceniam.  Na litość boską juz wychodzę z siebie!

A nie pomyślałeś ze ja też może bym chciała żeby ktoś był dla mnie taki delikatny,czuły, był na każde moje zawołanie?
Oczywiście że bym chciała ale dlaczego ja mam być taka dla kogoś jak sama nie otrzymuje takich rzeczy.
Były moje urodziny, przyjechał na noc bo musiał pomagać w domu. Hmmm?  Jestem naprawdę ważna dla niego?

34

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

A nie pomyślałeś ze ja też może bym chciała żeby ktoś był dla mnie taki delikatny,czuły, był na każde moje zawołanie?
Oczywiście że bym chciała ale dlaczego ja mam być taka dla kogoś jak sama nie otrzymuje takich rzeczy.

Czyli klasyczna wojna podjazdowa.
Nie rozmawiamy o prawdziwym źródle problemu, tylko tworzymy sobie problemy zastępcze i wtedy się odgrywamy na partnerze.

Z tego co napisałaś na końcu teraz to ten związek oboje ciągniecie na siłę, z sobie znanych powodów - oboje niezadowoleni z jego kształtu, ale żadno nie chce zrobić ostatecznego kroku ku rozstaniu z obawy przed samotnością.

35

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

/.../
Niby problem infantylny, ale widzę ze jest coraz gorzej, nie dociera do niego co mówię i nawet od czasu jego obrony nie było spotkania. Zerwać myślę nie zerwie ale nasze relacje bardzo się pogorszyły. macie jakiś pomysł jak dojść do porozumienia?

Wiesz, można zupełnie inaczej do tego podejść - na przykład pomagać swojemu facetowi w przygotowaniu pracy, wkładając w to dziesiątki "roboczogodzin" - nawet będąc chorym i w niepełnej dyspozycji - a jeśli dziedzina nie twoja, to przynajmniej robić herbatę i donosić kanapki... Potem facet może dziesiątki razy wysłuchiwać pomysłów i wariantów Twojej pracy, coś tam ściągać z internetu, coś tam przeczytać - jeśli rozumie - przedyskutować.
Bo jeśli ludzie myślą o wspólnej przyszłości to nie dzielą się czasu na "mój" i "twój". Nie dzielą też zdrowia na "twoje" i "moje".  ZWIĄZEK dwojga ludzi to coś więcej niż ustawienie statusu "W ZWIĄZKU" na facebooku.

36

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Każdy mężczyzna w miłości oczekuje pochwał,cieszenia się wspólnie sukcesami,chce sie czuć potrzebny i sprawny.To nie ego,to mózg,który jest stworzony do bycia dominującym,liderem,przewodnikiem,najmądrzejszym,zdobywcą.Duma nie pozwala mu być gorszym,nie lubi krytyki,radzenia(m.in dlatego mężczyźni męscy nie wiążą się z kobietami z wyższym wykształceniem,zamożniejszymi,zaradniejszymi ponieważ zachowują się nie jak kobiety,a jak konkurentki).Tak jak kobieta chce rozmowy,wysłuchania,przytulenia,zrozumienia,wsparcia i...równości.To są uwarunkowania płci,choć teraz mieszają się.Jeśli kobieta przejawia dużo męskich cech,jest dominująca,prowadząca,zaradna,to zdecydowanie częściej będzie trafiała na bardziej uczuciowych i tym samym blokuje sobie dostęp do innych.Nie ma w tym nic dziwnego.Męskie cechy to przede wszystkim cechy potrzebne do rywalizacji i władzy,a jeśli kobieta posiada takie cechy,to z takim mężczyzną będzie tylko walczyła.
Mężczyzna jak nie będzie doceniony to znajdzie taką,która go doceni,a nie będzie obrażała go od dzieci czy wybrakowanego ego.

37 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2015-02-24 08:23:19)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Nektarynka53 napisał/a:

Autorka JASNO NAPISAŁA, że tego konkretnego dnia nie mogła (nie, że nie chciała) świętować, ALE na następny dzień chciała to wszystko naprawić. Dodatkowo POGRATULOWAŁA, a chłopak na początku nie miał pretensji, a co dopiero później "obudził się". To co najpierw zrozumiał, a później zmienił zdanie dlaczego nie mogła przy Nim być!?
Ludzie czytajcie ze zrozumieniem hmm. To nie takie trudne jak się chce...

A tego co zacytowałam to oczywiście NIE NAPISAŁA wink
SORRY - w tej sytuacji OPRÓCZ tego co ona OCZEKIWAŁA przydałoby się uwzględnić to co on OCZEKIWAŁ...
JAKOŚ zrównać te oczekiwania wink
a potem się mówi, że to facet "umiera" na katar.
Dla niego "przegięła". Tylko ONI dwoje znają swoją skalę wytrzymałości i możliwości naginania się - NIE MY

Zgadzam się z Elle:

Elle88 napisał/a:

A nie pomyślałeś ze ja też może bym chciała żeby ktoś był dla mnie taki delikatny,czuły, był na każde moje zawołanie?
Oczywiście że bym chciała ale dlaczego ja mam być taka dla kogoś jak sama nie otrzymuje takich rzeczy.

Czyli klasyczna wojna podjazdowa.
Nie rozmawiamy o prawdziwym źródle problemu, tylko tworzymy sobie problemy zastępcze i wtedy się odgrywamy na partnerze.

Z tego co napisałaś na końcu teraz to ten związek oboje ciągniecie na siłę, z sobie znanych powodów - oboje niezadowoleni z jego kształtu, ale żadno nie chce zrobić ostatecznego kroku ku rozstaniu z obawy przed samotnością.

38

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

Nie powiedziałam ze nie będę go chwalić ale nie moja wina ze gość ma aż tak  małe poczucie własnej wartości...

Gość? Po dwóch latach bycia razem nazywasz partnera gościem?
Nie ma co... miłość do niego aż bije po oczach z Twoich postów.

39

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Mały_Książe napisał/a:
Marta132 napisał/a:

Nie powiedziałam ze nie będę go chwalić ale nie moja wina ze gość ma aż tak  małe poczucie własnej wartości...

Gość? Po dwóch latach bycia razem nazywasz partnera gościem?
Nie ma co... miłość do niego aż bije po oczach z Twoich postów.

Ha ha. Freudowskie przejęzyczenie wink
"Gość"..dobre. Wcześniej mi to umknęło, ale dobrze podejrzewałam.
Autorko, kończ tę farsę związku.

Tu nie ma czego ratować. Daj mu szanse znaleźć kogoś, kogo nie będzie bolała głowa kiedy będzie jej potrzebował, a potem napier..ła o tym jakim jest beznadziejnym dzieciuchem i frajerem, że śmiał zwrócić ci na to uwagę.

40

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Myślę że ocena tej sytuacji, czy należało pójść na spotkanie po obronie, nie ma znaczenia. Znaczenie jest takie jak reagujecie na fakt trudności we wspólnym podjęciu decyzji. W związkach bardzo często zdarzają się sytuacje w których zachodzi różnica poglądów, zarówno odnośnie małych spraw jak i dużych, i jest niezbędne, żeby zawsze starać się nie przeżywać niechęci w związku z tym że nie udało się ustalić pewnych rzeczy na korzyść jednej ze stron. Nie należy reagować niechętnie ani zewnętrznie ani wewnętrznie. Zawsze trzeba negocjować spokojnie takie rzeczy. Kontrola emocji jest podstawą bycia razem! Musicie się tego nauczyć.

41

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Nektarynka53 napisał/a:

Ja tam obroniłam dwa inżyniery i nawet nie przyszło mi do głowy, że ktoś ma obowiązek mi pogratulować bądź ze mną świętować!? 
Przepraszam czyli dla Niego ważniejsze byłoby, abyś na siłę z Nim świętowała właśnie tego dnia, niż pojutrze gdy się dobrze poczujesz (i to niby nie jest egoizm)? Dla mnie to nie jest normalne - zdecydowanie.
Według mnie to Ty powinnaś się zastanowić, czy warto dalej pracować nad tym związkiem. Ja bym się normalnie bała. Za jakiś czas znajdzie Sobie pracę, będzie to dla Niego ważna sprawa, Ty umrzesz w wypadku samochodowym to nad Twoim grobem będzie Ci jazgotał, że razem z Nim nie świętowałaś tego dnia!?
Ło matko tongue.
Rozumiem gdybyś w ogóle miała "wylane" na Jego obronę, ale na następny dzień chciałaś razem z Nim świętować + złożyłaś gratulacje. Niech On lepiej popracuje nad Swoją samooceną, bo jak dobrze zauważyłaś jesteś Jego partnerką. Jeśli ma pretensje to niech idzie do rodziców.

Popieram Nektarynkę w 100%.
Jeżeli on tak się teraz zachowuje to co będzie za kilka lat.
Aż strach pomyśleć.
Jak facet kocha to potrafi wszystko zrozumieć.
Twój niestety jest okropnym egoistą i Ty masz padać na kolana bo pan życia i śmierci tego sobie życzy.
Kopnij go w doopę i odetchnij wolnością.

42

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Tak jak myślałam komentarze są różne, widzę że z tego wynikło ze to ja jestem jakaś dziwna...  Oczekiwałam od chłopaka zwykłego zrozumienia ze w tym dniu nie dam rady się spotkać a on mi zrobił awanturę. Chodziło mi tutaj o odrobinę zrozumienia. Wy jesteście na każde zawołanie partnera? Jakoś mi się w to wierzyć nie chce. Nie wiedziałam że zostanę aż tak zhejtowana ale ok przyjmuje do wiadomości opinie każdego.
Mieliście kiedyś do czynienia z partnerem o bardzo niskim poczuciu własnej wartości? Wiecie czym się to objawia?

Co byście nie zrobili jemu będzie zawsze mało, zawsze będziecie mu dawać za mało czułości, poświęcać za mało uwagi bo on oczekuje fajerwerków. To naprawdę nie jest takie proste.

43

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

Co byście nie zrobili jemu będzie zawsze mało, zawsze będziecie mu dawać za mało czułości, poświęcać za mało uwagi bo on oczekuje fajerwerków. To naprawdę nie jest takie proste.

Nikt nie mówił ze będzie prosto ale To ty wybrałaś sobie takiego partnera i może czas pomyśleć czy on będzie tym ostatecznym

44

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Elle88 napisał/a:
Mały_Książe napisał/a:
Marta132 napisał/a:

Nie powiedziałam ze nie będę go chwalić ale nie moja wina ze gość ma aż tak  małe poczucie własnej wartości...

Gość? Po dwóch latach bycia razem nazywasz partnera gościem?
Nie ma co... miłość do niego aż bije po oczach z Twoich postów.

Ha ha. Freudowskie przejęzyczenie wink
"Gość"..dobre. Wcześniej mi to umknęło, ale dobrze podejrzewałam.
Autorko, kończ tę farsę związku.

Tu nie ma czego ratować. Daj mu szanse znaleźć kogoś, kogo nie będzie bolała głowa kiedy będzie jej potrzebował, a potem napier..ła o tym jakim jest beznadziejnym dzieciuchem i frajerem, że śmiał zwrócić ci na to uwagę.

No jasne najlepiej to od razu wszystko kończyć i uciekać!
Miałaś kiedyś partnera? Wiesz na czym polega odrobina zrozumienia? A co by było gdybym w tym dniu wylądowała w szpitalu? To co już koniec związku?  Bo nie przyszłam na obronę?

45

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

big_smile
Nie, nie miałam nigdy partnera.


Ktoś powyżej, chyba Extra_Terrestial napisał Ci jak można okazać zainteresowanie i zaangażowanie partnerowi, być wsparciem kiedy dzieje się coś ważnego w jego życiu.
Ty piszesz o nim per "gościu" kolo"- totalny brak szacunku i wypowiadasz się o jego osiągnięciach lekceważąco.

Wątek założyłaś po to by utwierdzić się w przekonaniu, że on ma coś nie tak z głową, po czym oburzyłaś się na wypowiedzi, że z twoim podejściem też jest sporo niehalo.

W ogóle nie odniosłaś się do postów, które sugerowały, że wcale takiej sielanki z twojej strony nie ma, skoro chłopakowi puściły nerwy i wygarnął ci jak się czuje - tak ogólnie, z tym twoim "super wsparciem".

I nie pieprz, że zależy ci na tym człowieku jak na kimś więcej niż czasowym towarzyszu, z którym miło się spędza czas, gdy akurat jest się w dobrej formie i nastroju. Poczytaj trochę wątków zanim zaczniesz się rzucać do osób, które zęby zjadły na takich 'problemach' i zobacz przy okazji jak o swoich partnerach i z jakim szacunkiem, pomimo kryzysów, wypowiadają się osoby, które naprawdę kochają.

I powtarzam: Tu w ogóle nie chodzi o kwestie obrony, czy twojej 'migreny', tylko ta sytuacja była katalizatorem, która pokazała kondycję tego "związku" i jego kiepskie fundamenty.

46

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:
Elle88 napisał/a:
Mały_Książe napisał/a:

Gość? Po dwóch latach bycia razem nazywasz partnera gościem?
Nie ma co... miłość do niego aż bije po oczach z Twoich postów.

Ha ha. Freudowskie przejęzyczenie wink
"Gość"..dobre. Wcześniej mi to umknęło, ale dobrze podejrzewałam.
Autorko, kończ tę farsę związku.

Tu nie ma czego ratować. Daj mu szanse znaleźć kogoś, kogo nie będzie bolała głowa kiedy będzie jej potrzebował, a potem napier..ła o tym jakim jest beznadziejnym dzieciuchem i frajerem, że śmiał zwrócić ci na to uwagę.

No jasne najlepiej to od razu wszystko kończyć i uciekać!
Miałaś kiedyś partnera? Wiesz na czym polega odrobina zrozumienia? A co by było gdybym w tym dniu wylądowała w szpitalu? To co już koniec związku?  Bo nie przyszłam na obronę?

Ale fakty sa takie ze nie wyladowalas. Poza tym z powodu bolu glowy nie laduje sie w szpitalu chyba ze ma sie jakis wylew. Skoro wiec u siebie podejrzewasz takie cos to powinnas jak najszybciej skonsultowac sie z kardiologiem (to moze byc wynikiem problemow z krazeniem) oraz ew. neurologiem.

Jezeli chodzi o ocene problemy to najbardziej strafne sa tu posty Elle, i powinnas jest kilka razy przeczytac. Wasz wzajemny stosunek do siebie czy Twoj do goscia nie jest taki jaki powinien byc w zwiazku. Jesli wiec oczekujesz czegos czego nie otrzymujesz to co niby to ma zmienic? Skoro sama nie podejmiesz pracy nad tym bo nie masz do tego checi to znaczy ze z ta osoba juz checi miec nie bedziesz.

Tutaj pokutuj u Ciebie pewne myslenie, niepewnosc, brak wiary w siebie, ze mozesz kogos poznac. Uczepislas sie jakiejs jednej pierwszej znajomosci i nie chcesz tego tracic. Potem cale wasze zycie bedzie nijakie. W perspektywie masz samotnosc ale jesli tak bedziesz myslec to tak wlasnie bedzie. Poza tym zauwaz, ze realizujesz swoja potrzebe (zwiazku) kosztem kogos kto bedac wolnym moglby miec szanse poznac kogos kto bedzie mu odpowiadal.

Po prostu przestan myslec o sobie!

47

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Okazuje chłopakowi wsparcie i ciepło ale po tej sytuacji mam wrażenie ze on oczekuje ode mnie czegoś ponad. Chłopak tez święty nie jest bo oczekuje ode mnie zawsze przeogromnego zrozumienia ale jeżeli ja o to proszę juz jest problem.  To nie jest jakaś tam znajomość lecz my planujemy wspólne życie, tylko nie wiem czy podolam jego wymaganiom z kosmosu tu jest problem. Facet oczekuje na każdym kroku fajerwerków, nie wydaje mi się to zachowanie adekwatne do 24letniego chłopaka...

48

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Facet oczekuje na każdym kroku fajerwerków

Jeśli oczekiwanie, że dziewczyna będzie obecna podczas jego obrony albo gdy jej coś wypadnie to okaże prawdziwą skruchę (nie mylić z obwinianiem się, bo nie o to chodzi) i będzie jej autentycznie przykro, że nie mogła - to fajerwerki, to ty dziecko się nie bierz za związki.

Ja rozumiem, że chłopak zareagował emocjonalnie, każdy by tak zareagował jakby z drugiej strony zobaczył postawę typu "Wielkie mi halo.. Weź wyluzuj, ja tu mam poważne problemy - głowa mnie boli, a ty trujesz o jakiejś obronie i masz ból dupy , że nie przyszłam..ogarnij się, a w ogóle to nie ma się czym podniecać, te całe twoje studia i obrona..Pogadamy jak ci przejdzie, a jak nie to bajo."

I tytuł wątku: "Kto ZAWINIŁ?" bo to jest najważniejsze.. w końcu musisz postawić na swoim żeby se frajer nie myślał nie?
Porażka.

49

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
IsaBella77 napisał/a:

Dobra, dobra.
A jakby tak odwrócić kota ogonem ?
Ręka w górę kto miał ostatnio migrenę ?
Ale taką prawdziwą, z fajerwerkami pod powiekami, z rzyganiem, smarkaniem, slinotokiem, swiatlowstretem ?

Nijak nie wyobrażam sobie przy migrenie, żeby choć mrugnac oczami, a co dopiero wyjść z domu żeby świętować obronę ...

No właśnie. Przy migrenie tabletki niestety nie pomagają. W sumie racja mogła iść i za przeproszeniem w kiblu siedzieć. Nie wpominająć o światłowstręcie. Jeśli Autorka prawdziwą migrenę miała.

50

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Słuchaj jeśli czujesz, że nie dasz rady z Nim stworzyć dobrego związku w przyszłości to radzę Ci odpuścić. Po prostu do Siebie nie pasujecie smile. Czy da się to jakoś załagodzić? Tylko poprzez szczerą rozmowę, a po niej ustalcie czy tak naprawdę w podstawowych aspektach życia (przynajmniej) dacie radę razem funkcjonować.
Może Obydwoje dojdziecie do jakiś wniosków?

51

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
kanouga napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Dobra, dobra.
A jakby tak odwrócić kota ogonem ?
Ręka w górę kto miał ostatnio migrenę ?
Ale taką prawdziwą, z fajerwerkami pod powiekami, z rzyganiem, smarkaniem, slinotokiem, swiatlowstretem ?

Nijak nie wyobrażam sobie przy migrenie, żeby choć mrugnac oczami, a co dopiero wyjść z domu żeby świętować obronę ...

No właśnie. Przy migrenie tabletki niestety nie pomagają. W sumie racja mogła iść i za przeproszeniem w kiblu siedzieć. Nie wpominająć o światłowstręcie. Jeśli Autorka prawdziwą migrenę miała.

Dokladnie tak nalezalo zrobic i wiem co to migrena bo mialem w mlodosci. Jest jednak cos takiego jak Etiopiryna.

52 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2015-02-24 13:24:03)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
kanouga napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Dobra, dobra.
A jakby tak odwrócić kota ogonem ?
Ręka w górę kto miał ostatnio migrenę ?
Ale taką prawdziwą, z fajerwerkami pod powiekami, z rzyganiem, smarkaniem, slinotokiem, swiatlowstretem ?

Nijak nie wyobrażam sobie przy migrenie, żeby choć mrugnac oczami, a co dopiero wyjść z domu żeby świętować obronę ...

No właśnie. Przy migrenie tabletki niestety nie pomagają. W sumie racja mogła iść i za przeproszeniem w kiblu siedzieć. Nie wpominająć o światłowstręcie. Jeśli Autorka prawdziwą migrenę miała.

Isabella wszyscy Ci domorosli filozofowie i eksperci od zwiazkow mieli migrene. I na pewno przy kazdym ataku wychodza do kina, na imprezy i cala\calym soba wspieraja swoich partnerow.
Co poniektorzy naskoczyli na autorke jakby conajmniej miala bole glowy co tydzien za kazdym razem jak jej chlopak potrzebuje wsparcia. Gdzie wy wyczytaliscie, ze dziewczyna miala byc obecna podczas jego obrony? Oni mieli isc do kina albo cos zjesc, mieli swietowac- cieszyc sie. Ktores z was swietowalo cokolwiek z migrena? Zle sie czula, wytlumaczyla, pogratulowala, to co jeszcze miala zrobic? Naprawde stroicie fochy za to, ze partner poczul sie zle?
Maniek i co przeszly Ci te migreny po leku od pani Gozdzikowej? Gratuluje.

53

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Jozefina napisał/a:
kanouga napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Dobra, dobra.
A jakby tak odwrócić kota ogonem ?
Ręka w górę kto miał ostatnio migrenę ?
Ale taką prawdziwą, z fajerwerkami pod powiekami, z rzyganiem, smarkaniem, slinotokiem, swiatlowstretem ?

Nijak nie wyobrażam sobie przy migrenie, żeby choć mrugnac oczami, a co dopiero wyjść z domu żeby świętować obronę ...

No właśnie. Przy migrenie tabletki niestety nie pomagają. W sumie racja mogła iść i za przeproszeniem w kiblu siedzieć. Nie wpominająć o światłowstręcie. Jeśli Autorka prawdziwą migrenę miała.

Isabella wszyscy Ci domorosli filozofowie i eksperci od zwiazkow mieli migrene. I na pewno przy kazdym ataku wychodza do kina, na imprezy i cala\calym soba wspieraja swoich partnerow.
Co poniektorzy naskoczyli na autorke jakby conajmniej miala bole glowy co tydzien za kazdym razem jak jej chlopak potrzebuje wsparcia. Gdzie wy wyczytaliscie, ze dziewczyna miala byc obecna podczas jego obrony? Oni mieli isc do kina albo cos zjesc, mieli swietowac- cieszyc sie. Ktores z was swietowalo cokolwiek z migrena? Zle sie czula, wytlumaczyla, pogratulowala, to co jeszcze miala zrobic? Naprawde stroicie fochy za to, ze partner poczul sie zle?
Maniek i co przeszly Ci te migreny po leku od pani Gozdzikowej? Gratuluje.

"Maniek i co przeszly Ci te migreny po leku od pani Gozdzikowej? Gratuluje."

Nie od znalezienia przyczyny. Wszystko ma swoja przyczyne tylko ew. trudno ja znalezc. Kiedys tego nie bylo. Natomiast co do Twojej uwagi to leki przeciwbolowe maja charakter dorazny wlasnie na takie sytuacje.

54 Ostatnio edytowany przez MarcoPolo80 (2015-02-24 14:05:35)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

A miałeś kiedyś migrenę? A wiesz, że na niektórych nie działają i jedyna metoda to "spróbować" zasnąć? Kurwa chłopie. Jak mnie dopadł raz taki ból to wszystko mi się przed oczami rozjeżdżało, światło mnie denerwowało i rzygałem jak kto. ŻADNE tabletki nie działały. Jak sobie wyobrażasz w ogóle wstać z łóżka w takim stanie, a co dopiero wyjść z domu. Są osoby na które żadne leki nie działają i jedyne wyjście to "trzydniówkę" przeczekać. Najlepiej w łóżku i najlepiej śpiąc.

55

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Marta132 napisał/a:

Okazuje chłopakowi wsparcie i ciepło ale po tej sytuacji mam wrażenie ze on oczekuje ode mnie czegoś ponad. Chłopak tez święty nie jest bo oczekuje ode mnie zawsze przeogromnego zrozumienia ale jeżeli ja o to proszę juz jest problem.  To nie jest jakaś tam znajomość lecz my planujemy wspólne życie, tylko nie wiem czy podolam jego wymaganiom z kosmosu tu jest problem. Facet oczekuje na każdym kroku fajerwerków, nie wydaje mi się to zachowanie adekwatne do 24letniego chłopaka...

Ja w stosunku do swej żony i żona w stosunku do mnie zachowujemy się ""adekwatnie"". Cieszymy się najmniejszym sukcesem każdego i wzajemnie się wspieramy od 32 lat związku !! Do tego stopnia, że na pierwszą wystawę rękodzieła żony i córki wyrwałem się z pracy w W-wie po 3 godzinach pracy (o 12:00), po to żeby pokonać 300 km i być na 16:00 na otwarciu wystawy w ... I nie było to ważne dla mnie - było to BARDZO WAŻNE DLA MOJEJ ŻONY !! To ją wspierałem i to dla niej byłem tam obecny...
Ale my mamy do siebie inny stosunek niż ""Gość"", niczego nie musimy sobie udowadniać (ani racji, ani winy i ustalać po której stronie ona leży)... Nie patrzymy ile mamy lat... Wiemy co, dla kogo i w jakim stopniu jest ważne !! To dojrzałość !!

Młodzi jesteście i szukacie problemów tam, gdzie ich nie ma!! Musicie udowadniać sobie swoje racje i ustalać kto jest i w jakim stopniu winny... To się nazywa wymuszanie, dopasowywanie, walka, podporządkowywanie i tresowanie drugiej osoby i nie ma nic wspólnego z uczuciem cementującym związek... Jedyna definicja jak się ciśnie na usta to gówniarstwo, nie mające nic wspólnego z uczuciem, miłością i wzajemnym wspieraniem się dwóch kochających się ludzi... Jesteście bardzo niedojrzali, pomimo swego wieku!! Ja takiemu związkowi nie wróżę długiego trwania... Niestety...

56

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Miałem podobną sytuację - dziewczyna zadzwoniła, że jest chora i raczej nie da rady, ale zadzwoni jeszcze co i jak. Po czym dwa dni się nie odzywała. Trzeciego dnia nagle zaczęła wydzwaniać jak szalona i zdziwiona, że nie mam czasu rozmawiać.
Jeśli wytłumaczyłaś co i jak i nie zerwałaś z powodu złego samopoczucia kontaktu to powinien to zrozumieć.

57

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
Reynevan von Bielau napisał/a:
Marta132 napisał/a:

Okazuje chłopakowi wsparcie i ciepło ale po tej sytuacji mam wrażenie ze on oczekuje ode mnie czegoś ponad. Chłopak tez święty nie jest bo oczekuje ode mnie zawsze przeogromnego zrozumienia ale jeżeli ja o to proszę juz jest problem.  To nie jest jakaś tam znajomość lecz my planujemy wspólne życie, tylko nie wiem czy podolam jego wymaganiom z kosmosu tu jest problem. Facet oczekuje na każdym kroku fajerwerków, nie wydaje mi się to zachowanie adekwatne do 24letniego chłopaka...

Ja w stosunku do swej żony i żona w stosunku do mnie zachowujemy się ""adekwatnie"". Cieszymy się najmniejszym sukcesem każdego i wzajemnie się wspieramy od 32 lat związku !! Do tego stopnia, że na pierwszą wystawę rękodzieła żony i córki wyrwałem się z pracy w W-wie po 3 godzinach pracy (o 12:00), po to żeby pokonać 300 km i być na 16:00 na otwarciu wystawy w ... I nie było to ważne dla mnie - było to BARDZO WAŻNE DLA MOJEJ ŻONY !! To ją wspierałem i to dla niej byłem tam obecny...
Ale my mamy do siebie inny stosunek niż ""Gość"", niczego nie musimy sobie udowadniać (ani racji, ani winy i ustalać po której stronie ona leży)... Nie patrzymy ile mamy lat... Wiemy co, dla kogo i w jakim stopniu jest ważne !! To dojrzałość !!

Młodzi jesteście i szukacie problemów tam, gdzie ich nie ma!! Musicie udowadniać sobie swoje racje i ustalać kto jest i w jakim stopniu winny... To się nazywa wymuszanie, dopasowywanie, walka, podporządkowywanie i tresowanie drugiej osoby i nie ma nic wspólnego z uczuciem cementującym związek... Jedyna definicja jak się ciśnie na usta to gówniarstwo, nie mające nic wspólnego z uczuciem, miłością i wzajemnym wspieraniem się dwóch kochających się ludzi... Jesteście bardzo niedojrzali, pomimo swego wieku!! Ja takiemu związkowi nie wróżę długiego trwania... Niestety...

Może nie do końca ale coś w tym jest, przerost formy nad treścią. Każde z nas liczy na wyrozumiałość ale nie zrobi pierwszego kroku. Myślę że poważna rozmowa coś da

58 Ostatnio edytowany przez Obalicmity (2015-02-24 17:34:29)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Jeśli rozmowa będzie prowadzona w formie przytoczonej wojny podjazdowej to jedyne co uzyskacie to wzajemne pretensje,żal do siebie,obie strony będą chciały przejść na linię frontu i po raz enty szukać win.
Jedyna słuszna opcja rozmowa to taka w której mówimy wyłącznie co zmienimy w sobie,jak zmienimy własne zachowanie.I bez rozmowy można to zrobić.
Ta rozmowa to pustosłowie.Bez rozwiązań w zakresie własnym będzie nieefektywna,a może jeszcze sytuację pogorszyć.
Ludzie nie potrafią rozmawiać,a już szczególnie kobiety z mężczyznami.Męzczyzna szuka rozwiązań,a kobieta zwykle gada gada i gada,choć myśli,że cokolwiek tym zmienia to w większości jest to pusty bełkot i agresja.Oczywiście na końcu czuje się nierozumiana,niewysłuchana,choć wkładu własnego w rozwiązanie nie dała żadnego.Dzieki temu ma kolejny argument,że ma rację,co tylko pogarsza sytuację.

59

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
ryba81 napisał/a:
Marta132 napisał/a:

Nie mam pojęcia czy mi nie uwierzył w to że się źle czułam ale usłyszałam takie słowa ze myślę ciągle o swojej dupie ..........że musi zastanowić się nad związkiem bo on nie ma we mnie oparcia
Facet jest na mnie wściekły, mówi dalej to samo ze ciągle myślę o sobie

Pewna jesteś ze wcześniej nie było sytuacji  w których mógł sie czuć nie ważny dla Ciebie, może na tyle głośno Tego mówił ale  czuł to . Teraz po prostu przelała Cie czara goryczy.

Wydaje mi sie ze jeśli do tej pory byłoby miedzy wami wszystko w porządku to po prostu zrozumiałby ze źle sie czułaś  i nie obrażałby sie . Cos go musiało bolec wcześniej ......

Też tak myślę. Inaczej nie podkreślałby, że "ciągle". To nie było raz, musiałaś coś przegapić wcześniej. Druga rzecz, trzeba było wziąć tabletkę i iść, to ważny dzień był...

60

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Ale tu chodziło o to, żeby iść wspólnie do kina czy na pizze, w ten ważny dzień w ramach świętowania. Ani pizza ani kino nie uciekną. Co innego, ze można było po prostu uelastycznić ten plan i zwyczajnie spotkać się w domu, włączyć film, poleżeć w łóżku, zamówić coś do jedzenia (oczywiście w zależności od tego jak byś się czuła). On nacieszyłby się  tobą, a ty byś miała dodatkową opiekę.

61 Ostatnio edytowany przez Marta132 (2015-02-24 21:12:27)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Pomijając ta sytuacje, miał ktoś z Was związek albo jest aktualnie w takim związku gdzie partner ma niskie poczucie własnej wartości, nie przywiazywano mu uwagi w dzieciństwie i oczekuje nadmiernego ciepła, chwalenia i głaskania po głowie?  Ja go kocham ale jego oczekiwania lekko mnie przerastaja. Dzisiaj odezwał się do mnie i przeprosił za swoje durne zachowanie, zwalił całą winę na siebie ale nie wiem czy dlatego ze tak sądzi i mnie kocha czy to desperacja bo czuł pustkę i nikt nie dawał mu tego ciepła.  Może ktoś napisać jak postępować z taką osobą?

62

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Nie chcę tu nikogo oceniać, ale osobiście uważam, że jeśli dwie osoby prawdziwie się kochają, to świętują razem swoje sukcesy, złe samopoczucie nie jest tutaj przeszkodą.

Mogłaś wziąć coś przeciwbólowego i zadzwonić do chłopaka prosząc, by np. wpadł do Ciebie z butelką wina, gdyż źle się czujesz, a chciałabyś uczcić jego sukces. Nie dało się tak zrobić? Dlaczego?
Może jego reakcja byłaby wówczas inna.

Moim zdaniem obrona to spory sukces. Tak samo, jak np. podpisanie umowy o pracę, czy umowy o mieszkanie...
Wyobraź sobie, że walczysz o coś, np. o stanowisko - udaje Ci się, dostałaś pracę. Chcesz to uczcić z ukochaną osobą, a ona Cię wystawia, bo ją, nie wiem, brzuch boli. Jakbyś się czuła? Tylko szczerze. Oczywiście, fajnie by było z ręką na sercu powiedzieć ''nic nie szkodzi, zdrowie/samopoczucie partnera najważniejsze''. Ale każdy byłby zawiedziony i rozczarowany.

63 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-25 12:18:05)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
MarcoPolo80 napisał/a:

A miałeś kiedyś migrenę? A wiesz, że na niektórych nie działają i jedyna metoda to "spróbować" zasnąć? Kurwa chłopie. Jak mnie dopadł raz taki ból to wszystko mi się przed oczami rozjeżdżało, światło mnie denerwowało i rzygałem jak kto. ŻADNE tabletki nie działały. Jak sobie wyobrażasz w ogóle wstać z łóżka w takim stanie, a co dopiero wyjść z domu. Są osoby na które żadne leki nie działają i jedyne wyjście to "trzydniówkę" przeczekać. Najlepiej w łóżku i najlepiej śpiąc.

Mialem takie dokladnie migreny w wieku dojrzewania ale po latach obserwacji swojego organizmu znalazlem 2 prawdopodobne przyczyny a dzis kiedy lecze nadcisnienie doszla ew. trzecie. W kazdym razie skojarzylem migreny z tymi dwoma czynnikami (odrzywianie + zatoki) i odpowiednio postepujac wyeliminowalem je w praktycznie 100%. Zauwaz ze (jesli nie nosiles holtera cisnienia to nie wiesz) czlowiek w ciagu dnia moze miec skoki i duze wahania cisnienia co moze miec wplyw na cisnienie wewnatrz czaszki. To ze bol jest silny nie tlumaczy tego ze nie ma przyczyny tego bolu. Zawsze jest przyczyna tylko nie odnaleziona. Co nie oznacza ze diagnostyka czy lekarz tu pomoze. Musisz po prostu po latach skojarzyc z czym sie pojawianie bolu wiaze.

Z tego co opisujesz to migrena u Ciebie trwa dluzszy czas. A wiec czynnik ktora ja wywoluje rowniez. Bedzie Ci wiec trudniej skojarzyc przyczyne.

Marta132 napisał/a:

Pomijając ta sytuacje, miał ktoś z Was związek albo jest aktualnie w takim związku gdzie partner ma niskie poczucie własnej wartości, nie przywiazywano mu uwagi w dzieciństwie i oczekuje nadmiernego ciepła, chwalenia i głaskania po głowie?  Ja go kocham ale jego oczekiwania lekko mnie przerastaja. Dzisiaj odezwał się do mnie i przeprosił za swoje durne zachowanie, zwalił całą winę na siebie ale nie wiem czy dlatego ze tak sądzi i mnie kocha czy to desperacja bo czuł pustkę i nikt nie dawał mu tego ciepła.  Może ktoś napisać jak postępować z taką osobą?

A moze zadaj sobie pytania dlaczego wasze oczekiwania (Twoje i jego) sa takie jednostronne oraz dlaczego nie jestes w stanie dac mu tego uczucia i ciepla, zwlaszcza ze jak piszesz, nie mial tego w dziecinstwie? Jestes moze zazdrosna o okazywanie uczuc wobec niego czy moze sama oczekujesz wiekszego okazywania tych uczuc w stosunku do siebie?

I dlaczego dalej "wiezisz" chlopaka w zwiazku, ktory dla was obojga nie jest satysfakcjonujacy juz dzis a wiec na pewno nie przyszlosciowy? Czemu nie zwrocisz mu "wolnosci"?

64 Ostatnio edytowany przez Marta132 (2015-02-25 12:49:36)

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady
maniek_z_maniek napisał/a:
MarcoPolo80 napisał/a:

A miałeś kiedyś migrenę? A wiesz, że na niektórych nie działają i jedyna metoda to "spróbować" zasnąć? Kurwa chłopie. Jak mnie dopadł raz taki ból to wszystko mi się przed oczami rozjeżdżało, światło mnie denerwowało i rzygałem jak kto. ŻADNE tabletki nie działały. Jak sobie wyobrażasz w ogóle wstać z łóżka w takim stanie, a co dopiero wyjść z domu. Są osoby na które żadne leki nie działają i jedyne wyjście to "trzydniówkę" przeczekać. Najlepiej w łóżku i najlepiej śpiąc.

Mialem takie dokladnie migreny w wieku dojrzewania ale po latach obserwacji swojego organizmu znalazlem 2 prawdopodobne przyczyny a dzis kiedy lecze nadcisnienie doszla ew. trzecie. W kazdym razie skojarzylem migreny z tymi dwoma czynnikami (odrzywianie + zatoki) i odpowiednio postepujac wyeliminowalem je w praktycznie 100%. Zauwaz ze (jesli nie nosiles holtera cisnienia to nie wiesz) czlowiek w ciagu dnia moze miec skoki i duze wahania cisnienia co moze miec wplyw na cisnienie wewnatrz czaszki. To ze bol jest silny nie tlumaczy tego ze nie ma przyczyny tego bolu. Zawsze jest przyczyna tylko nie odnaleziona. Co nie oznacza ze diagnostyka czy lekarz tu pomoze. Musisz po prostu po latach skojarzyc z czym sie pojawianie bolu wiaze.

Z tego co opisujesz to migrena u Ciebie trwa dluzszy czas. A wiec czynnik ktora ja wywoluje rowniez. Bedzie Ci wiec trudniej skojarzyc przyczyne.

Marta132 napisał/a:

Pomijając ta sytuacje, miał ktoś z Was związek albo jest aktualnie w takim związku gdzie partner ma niskie poczucie własnej wartości, nie przywiazywano mu uwagi w dzieciństwie i oczekuje nadmiernego ciepła, chwalenia i głaskania po głowie?  Ja go kocham ale jego oczekiwania lekko mnie przerastaja. Dzisiaj odezwał się do mnie i przeprosił za swoje durne zachowanie, zwalił całą winę na siebie ale nie wiem czy dlatego ze tak sądzi i mnie kocha czy to desperacja bo czuł pustkę i nikt nie dawał mu tego ciepła.  Może ktoś napisać jak postępować z taką osobą?

A moze zadaj sobie pytania dlaczego wasze oczekiwania (Twoje i jego) sa takie jednostronne oraz dlaczego nie jestes w stanie dac mu tego uczucia i ciepla, zwlaszcza ze jak piszesz, nie mial tego w dziecinstwie? Jestes moze zazdrosna o okazywanie uczuc wobec niego czy moze sama oczekujesz wiekszego okazywania tych uczuc w stosunku do siebie?

I dlaczego dalej "wiezisz" chlopaka w zwiazku, ktory dla was obojga nie jest satysfakcjonujacy juz dzis a wiec na pewno nie przyszlosciowy? Czemu nie zwrocisz mu "wolnosci"?

To jest niedorzeczne. Mam z nim zerwać dlatego ze on nie miał ciepła i oparcia w rodzinie i szuka tego u partnerki? On nigdy ze mną nie zerwie bo jak mówi kocha mnie cholernie i nie wyobraża sobie życia beze mnie. Ale mój chłopak to nie aniołek...zabrzmiało to tak jakby jemu się stała ogromną krzywda,nie wiem spadło na niego wielkie cierpienie pod postacią związku ze mną.
Ja myślę że robię to dla jego dobra, daje mu ciepło i wsparcie ale nie  "ucze"  go tego. Wszystko ma być z umiarem. Ja nie mogę chłopaka zaglaskac na śmierć... Dlatego zdałam pytanie czy ktoś miał do czynienia z taką osobą. Oczekuje wyrozumiałości a nie awantury, obrażania się i lamentu. Ja myślę że on nie znajdzie dziewczyny która będzie go zaglaskiwac a chłopak się nie opanuje ze swoim zachowaniem.

65

Odp: Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

A już polepszyły się Wasze relacje?
Może najlepsza będzie szczera rozmowa i ukazanie przez Obie strony Swoich oczekiwań oraz dostosowanie ich do związku? Jeśli się kochacie to znajdźcie złoty środek. A rozmowa pozwoli Wam lepiej zrozumieć odczucia Obu stron - empatycznie do tego podejdźcie.

Posty [ 1 do 65 z 93 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto zawinił,ja czy facet? Proszę o obiektywną opinie i rady

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026