netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?

145 odpowiedzi12 227 wyświetleńzałożony przez Ludmiłaa, 16.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 146 z 146 ]

131

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?
cslady napisał/a:
majka1986 napisał/a:
Jozefina napisał/a:

Bo to tak zabrzmiało. Ja rozumiem to co napisałaś wcześniej, przekonania, marzenia, kropka nad i i tak dalej.
Ale z tym papierkiem to niemal jak handel wymienny

cały czas odnośnie tego co napisałaś w pierwszym zdaniu. Jeżeli mój partner nie byłby w stanie sprostać moim przekonaniom to byłby koniec naszego związku
Dla mnie facet, który nie chce małżeństwa, to nie facet, tylko chłopczyk który nie dorósł i nie potrafi podejmować życiowych decyzji. Takie jest moje zdanie

No ale właśnie o to chodzi, że my Ciebie rozumiemy, jeśli masz takie a nie inne wartości. A Ty nie rozumiesz, że nie każdy musi chcieć ślubu i to nie ma nic wspólnego z niedojrzałością i byciem chłopczykiem. Rozumiem, że byś się z takim facetem nie związała, ale nie zakładaj od razu, że bez ślubu żyją tylko osoby niezdecydowane, bo to nieprawda.

nie zakładam, że bez ślubu żyją tylko osoby niezdecydowane i że ślub jest gwarancją czy zabezpieczeniem... twierdzę, że kwestia ślubu czy też życia na kocią łapę powinna należeć do obojga partnerów, i oboje powinni mieć w tej kwestii takie samo zdanie smile

132

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?
ChloeIllusion napisał/a:
majka1986 napisał/a:

Dla mnie facet, który nie chce małżeństwa, to nie facet, tylko chłopczyk który nie dorósł i nie potrafi podejmować życiowych decyzji. Takie jest moje zdanie

Niestety ci, co chcą, tez nie zawsze do niego dorośli... wink

Właśnie, dlatego pisałam, że staram się zrozumieć obie strony - te za formalizowaniem i te przeciw. Żadnej nie neguję i nie wywyższam. Najważniejsze są wspólne wartości, trwałe uczucia itp., reszta to dodatki.

Jeden lubi sos do frytek, inny woli jeść bez.

133

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?
majka1986 napisał/a:
cslady napisał/a:
majka1986 napisał/a:

cały czas odnośnie tego co napisałaś w pierwszym zdaniu. Jeżeli mój partner nie byłby w stanie sprostać moim przekonaniom to byłby koniec naszego związku
Dla mnie facet, który nie chce małżeństwa, to nie facet, tylko chłopczyk który nie dorósł i nie potrafi podejmować życiowych decyzji. Takie jest moje zdanie

No ale właśnie o to chodzi, że my Ciebie rozumiemy, jeśli masz takie a nie inne wartości. A Ty nie rozumiesz, że nie każdy musi chcieć ślubu i to nie ma nic wspólnego z niedojrzałością i byciem chłopczykiem. Rozumiem, że byś się z takim facetem nie związała, ale nie zakładaj od razu, że bez ślubu żyją tylko osoby niezdecydowane, bo to nieprawda.

nie zakładam, że bez ślubu żyją tylko osoby niezdecydowane i że ślub jest gwarancją czy zabezpieczeniem... twierdzę, że kwestia ślubu czy też życia na kocią łapę powinna należeć do obojga partnerów, i oboje powinni mieć w tej kwestii takie samo zdanie smile

Ciągle uważam, że będąc w stałym zdrowym związku powinniśmy się dostosować do partnera chcącego formalizacji

134

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?
Jozefina napisał/a:
majka1986 napisał/a:
cslady napisał/a:

No ale właśnie o to chodzi, że my Ciebie rozumiemy, jeśli masz takie a nie inne wartości. A Ty nie rozumiesz, że nie każdy musi chcieć ślubu i to nie ma nic wspólnego z niedojrzałością i byciem chłopczykiem. Rozumiem, że byś się z takim facetem nie związała, ale nie zakładaj od razu, że bez ślubu żyją tylko osoby niezdecydowane, bo to nieprawda.

nie zakładam, że bez ślubu żyją tylko osoby niezdecydowane i że ślub jest gwarancją czy zabezpieczeniem... twierdzę, że kwestia ślubu czy też życia na kocią łapę powinna należeć do obojga partnerów, i oboje powinni mieć w tej kwestii takie samo zdanie smile

Ciągle uważam, że będąc w stałym zdrowym związku powinniśmy się dostosować do partnera chcącego formalizacji

Plusik dla Ciebie smile
Na szczęście ja nie musiałam mojego faceta do niczego zmuszać, bo on myśli tak jak ja smile

135

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?
Hekaterine napisał/a:

Właśnie, dlatego pisałam, że staram się zrozumieć obie strony - te za formalizowaniem i te przeciw. Żadnej nie neguję i nie wywyższam. Najważniejsze są wspólne wartości, trwałe uczucia itp., reszta to dodatki.
Jeden lubi sos do frytek, inny woli jeść bez.

No i super podejście smile Jeden ma tak, drugi inaczej, ale obiektywizm zawsze warto zachować i wysłuchać obu stron.

136

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?

Temat wyczerpany smile czas iśc spać big_smile
NIECH SOBIE KAŻDY ŻYJE JAK CHCE, BYLE ZGODNIE Z WŁASNYMI PRZEKONANIAMI.

137 Ostatnio edytowany przez ChloeIllusion (2015-01-18 02:21:03)

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?

Otóż to smile Rozwiązałysmy odwieczne ludzkie dylematy życiowe, co my będziemy jutro robić... wink

138

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?
ChloeIllusion napisał/a:

Otóż to smile Rozwiązałysmy odwieczne ludzkie dylematy życiowe, co my będziemy jutro robić... wink

jutro zastanowimy się, czemu mężczyźni boją się ślubów tongue

139

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?

Ja zawsze żyłem bez ślubu i powód jest bardzo prosty. Uważam że ślub to są czcze deklaracje. Z takiego samego powodu nigdy nie używałem takich określeń jak "kocham cię". Po prostu zauważyłem że mówienie tego powoduje, że czuję się uwolniony od potrzeby udowadniania tego. To wpada w nawyk i ludzie obojętnieją. Tak naprawdę uczuć nie trzeba udowadniać ślubem. One wynikają z codziennego życia, z tego jak ludzie odnoszą się do siebie, czy potrafią fajnie razem spędzać czas, pomagać sobie. Żadne słowa, żadne deklaracje nie są w ogóle potrzebne. Powinno się unikać takich rzeczy. Im częściej któraś ze stron mówi "weźmy ślub" albo "kocham cię", tym częściej po prostu podświadomie myśli o tym, "pójdę na łatwiznę bo po tym już nie będę musiał(a) się starać." Czy jest uczucie partnera, da się rozpoznać bez deklaracji, tylko trzeba umieć to robić. Deklaracje zupełnie nic nie znaczą. Najczęściej po deklaracjach ludziom mniej zależy. Kobiety są bardzo naiwne, bo obie wymienione wyżej formułki traktują poważnie. Zamiast tego trzeba po prostu lepiej poznać partnera, być asertywną, otworzyć się przed nim, stworzyć więź emocjonalną, przyjaźń i on ma zrobić to samo. Wtedy jest lepsza gwarancja trwałości. Ludzie tak naprawdę nie znają siebie i tylko żyją ze sobą jak sublokatorzy. Nie ma przyjaźni, nie ma więzi. Nad tym trzeba pracować. Nad wszelkimi oznakami braku bliskości, więzi należy pracować natychmiast, gdy one się pojawią. Z mężczyzną żyje się nie po to bo on jest potrzebny żeby mieć dzieci. Żyje się po to, żeby była przyjaźń, a dzieci może nie być.

140 Ostatnio edytowany przez kawusia85 (2015-01-18 12:52:09)

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?
kicur napisał/a:

I nadal z nim jesteś ?

No jestem, to taka forma samoumartwiania się wink A tak poważnie, to że skupiłam się na tym forum na negatywnych aspektach mojego związku nie znaczy, że istnieją tylko takie. Mogłabym opisać swojego faceta w samych superlatywach i wtedy wydawałby się być ideałem ale w złej chwili chciałam się wyżalić i tyle.
W moim przypadku partner postawił mi ultimatum, kiedy spytałam dlaczego powiedział mi, że dla niego ta tradycja jest ważna, jest gotowy na to i zależy mu na ślubie a jeśli ja nie chcę sformalizowania związku oznacza to dla niego, że cały czas się rozglądam za kimś lepszym i chcę sobie zostawić "drzwi otwarte". Dla mnie to dość logiczne ale być może się mylę.

141

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?

Rytuał ceremonii ślubnej (obojętnie w jakiej formie) towarzyszy ludziom od początku istnienia gatunku i w każdej kulturze i cywilizacji. Czyli coś jednak z tą deklaracją partnerowi w obecności innych ludzi musi mieć na rzeczy. Według mnie jest to takie podświadome uczucie pewności i stabilizacji, jeżeli partner potwierdzi chęć życia ze mną głośno i przy świadkach. Wiadomo, że nie zawsze deklaracje takie są dotrzymywane, jednak zrobienie tego publicznie zobowiązuje tak jakby bardziej.
I zgadzam się z tym, że ci, którzy uciekają od takich deklaracji, w podświadomości zostawiają sobie taką "furtkę" choćby nawet w życiu codziennym kochali na zabój.

142 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-01-18 14:25:55)

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?
majka1986 napisał/a:
Jozefina napisał/a:
majka1986 napisał/a:

nie zakładam, że bez ślubu żyją tylko osoby niezdecydowane i że ślub jest gwarancją czy zabezpieczeniem... twierdzę, że kwestia ślubu czy też życia na kocią łapę powinna należeć do obojga partnerów, i oboje powinni mieć w tej kwestii takie samo zdanie smile

Ciągle uważam, że będąc w stałym zdrowym związku powinniśmy się dostosować do partnera chcącego formalizacji

Plusik dla Ciebie smile
Na szczęście ja nie musiałam mojego faceta do niczego zmuszać, bo on myśli tak jak ja smile

No tak i zmuszanie jest bez sensu, dlatego warto znaleźć kogoś kto ma podobne poglądy w takich sprawach, bo są ważne, tak samo jak pisałam kwestia posiadania dzieci i inne. Jak ktoś nam odpowiada tutaj, to poznajemy go dalej, bo wiadomo, że podstawy są, bo wiadomo jak ktoś jest jedynie za związkami na kocią łapę, do tego np nie chce kategorycznie dzieci, a my tak, to wiadomo, na dłuższą metę nic z tego nie będzie. Nie zmienimy nikogo i to bez sensu. Sami nie chcielibyśmy być przecież zmuszani, więc lepiej znaleźć kogoś podobnego, gdzie nie trzeba będzie na te tematy dyskutować, drzeć się jak pies z kotem, bo i po co. Związek to nie powinna być ciągła walka.

Bbasiu, coś w tym jest. No i jak piszę, nie mam nic do tego, że para żyje bez ślubu, bo naprawdę każdy żyje jak chce i rozumiem, że mogą się kochać, ale ślubu nie chcieć. Każdy ma prawo do swoich poglądów i by żyć jak chce. No, ale ja sama nie chciałabym, źle bym się z tym czuła. Jestem z facetem ponad 6 lat i bez ślubu jeszcze, na razie dążymy do wyprowadzki, więc jak i pobierzemy się po 10 latach to nie pogniewam się, jesteśmy młodzi, ale kiedyś to dla mnie musi być. Bez pośpiechu, ale dla mnie musi. Zgadzam się, że to już taka kropka nad "i". Niczego nie gwarantuje, może to nie, ale jest dla mnie potrzebne. Mam fajnego partnera, dbam o niego, on o mnie, nie kłócimy się w takich sprawach, bo mamy podobne zdanie, a potem to i przypieczętujemy. Z facetem o innych poglądach na ważne sprawy i chcącego zawsze bym była tylko dziewczyną, jak zamieszkamy też, to nie dogadałabym się. Młoda jestem, ale byłoby mi szkoda czasu, bo wiedziałabym, że skoro takie ma poglądy, to raczej się nie zmieni, a zmuszanie to właśnie bez sensu.

Niemniej, ślub właśnie dla mnie jak pisałam, bo dobrze nam ze sobą, kochamy się, a nie np dlatego, że jest dziecko i "ups, nie kocham go, ale jest dziecko to biorę ślub". Tego w ogóle nie rozumiem i nie wyobrażam sobie tego. Ślub jest dla mnie ważny, ale z odpowiednią osobą, bo o to w tym wszystkim chodzi. Osoby, które ślub dla samego ślubu biorą raczej podwyższają statystyki rozwodów. One może wierzą, że ślub coś zmieni, dla nich ślub nie jest jak dla wielu z nas symbolem, że bierzemy ślub z facetem, z którym nam naprawdę dobrze, ale ślub byle z kim, byle był. Temu to jestem jak najbardziej przeciwna i lepiej być samemu niż tak brać ślub. Kiedyś w wieku 23 lat jak jeszcze nie jestem po ślubie byłabym starą panną, a teraz nie, no i dobrze, że myślenie się zmienia. To bardzo indywidualna kwestia i na wiek to akurat nie ma co patrzeć, a często po samej 20stce to nie ma warunków do wspólnego życia jeszcze, to po co brać ślub, jak jeszcze żadnych warunków nie ma, lepiej najpierw choć trochę je sobie stworzyć. No i różnie można spotkać odpowiednią osobę. A jak ktoś chce żyć bez ślubu to też jego decyzja, a jak się rodzina wtrąca to jest to śmieszne tongue A jeszcze gorzej jak pisałyście starać się o dziecko "bo scali związek" to taka bzdura wiadomo, bo jak jest w związku, to nic nie scali, a cierpi na tym dziecko sad

143

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?
majka1986 napisał/a:
cslady napisał/a:
majka1986 napisał/a:

cały czas odnośnie tego co napisałaś w pierwszym zdaniu. Jeżeli mój partner nie byłby w stanie sprostać moim przekonaniom to byłby koniec naszego związku
Dla mnie facet, który nie chce małżeństwa, to nie facet, tylko chłopczyk który nie dorósł i nie potrafi podejmować życiowych decyzji. Takie jest moje zdanie

No ale właśnie o to chodzi, że my Ciebie rozumiemy, jeśli masz takie a nie inne wartości. A Ty nie rozumiesz, że nie każdy musi chcieć ślubu i to nie ma nic wspólnego z niedojrzałością i byciem chłopczykiem. Rozumiem, że byś się z takim facetem nie związała, ale nie zakładaj od razu, że bez ślubu żyją tylko osoby niezdecydowane, bo to nieprawda.

nie zakładam, że bez ślubu żyją tylko osoby niezdecydowane i że ślub jest gwarancją czy zabezpieczeniem... twierdzę, że kwestia ślubu czy też życia na kocią łapę powinna należeć do obojga partnerów, i oboje powinni mieć w tej kwestii takie samo zdanie smile

I słusznie. Tak samo ja wiem, że rozstałbym się z kobietą gdyby powiedziała mi że nigdy nie weźmie ślubu kościelnego. Tu ważna jest jednomyślność.

144

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

W takiej sytuacji chyba rzeczywiście lepiej byłoby pozostać stanu wolnego big_smilebig_smile big_smilebig_smile

145

Odp: Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?

A mi ślub zawsze był dość obojętny. Tzn. nie widziałam żadnego powodu, dla którego miałby coś zmienić w związku. Natomiast gdybym miała pewność, że chcę z daną osobą być do końca życia (jasne, wiem, że 100% nie ma, ale ja nigdy dotąd nie miałam tak, żebym zakładała, że "to już chyba na zawsze", więc jak tak w końcu uznam, to może coś w tym będzie big_smile), to raczej też bym nie była wielką przeciwniczką ślubu. Ale intercyza obowiązkowa. big_smile

W sumie to najbardziej ślubu chciałabym w tym momencie dla samej imprezy. big_smile Tak, mimo że specjalnie wierząca nie jestem, to kościelny - tak, dla samego obrazka, biała kiecka, goście, bo tak "ładnie". Skoro mogę, to czemu nie? big_smile Tyle że to nie jest dla mnie powód, żeby się o ten ślub starać, po prostu samo małżeństwo nie jest dla mnie czymś ważnym, ale też mnie nie odrzuca, a jedyne co mi się podoba, to właśnie sama ceremonia. tongue

Posty [ 131 do 146 z 146 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dlaczego żyjecie na ,,kocią łapę''?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026