majka1986 napisał/a:Jozefina napisał/a:majka1986 napisał/a:nie zakładam, że bez ślubu żyją tylko osoby niezdecydowane i że ślub jest gwarancją czy zabezpieczeniem... twierdzę, że kwestia ślubu czy też życia na kocią łapę powinna należeć do obojga partnerów, i oboje powinni mieć w tej kwestii takie samo zdanie 
Ciągle uważam, że będąc w stałym zdrowym związku powinniśmy się dostosować do partnera chcącego formalizacji
Plusik dla Ciebie 
Na szczęście ja nie musiałam mojego faceta do niczego zmuszać, bo on myśli tak jak ja 
No tak i zmuszanie jest bez sensu, dlatego warto znaleźć kogoś kto ma podobne poglądy w takich sprawach, bo są ważne, tak samo jak pisałam kwestia posiadania dzieci i inne. Jak ktoś nam odpowiada tutaj, to poznajemy go dalej, bo wiadomo, że podstawy są, bo wiadomo jak ktoś jest jedynie za związkami na kocią łapę, do tego np nie chce kategorycznie dzieci, a my tak, to wiadomo, na dłuższą metę nic z tego nie będzie. Nie zmienimy nikogo i to bez sensu. Sami nie chcielibyśmy być przecież zmuszani, więc lepiej znaleźć kogoś podobnego, gdzie nie trzeba będzie na te tematy dyskutować, drzeć się jak pies z kotem, bo i po co. Związek to nie powinna być ciągła walka.
Bbasiu, coś w tym jest. No i jak piszę, nie mam nic do tego, że para żyje bez ślubu, bo naprawdę każdy żyje jak chce i rozumiem, że mogą się kochać, ale ślubu nie chcieć. Każdy ma prawo do swoich poglądów i by żyć jak chce. No, ale ja sama nie chciałabym, źle bym się z tym czuła. Jestem z facetem ponad 6 lat i bez ślubu jeszcze, na razie dążymy do wyprowadzki, więc jak i pobierzemy się po 10 latach to nie pogniewam się, jesteśmy młodzi, ale kiedyś to dla mnie musi być. Bez pośpiechu, ale dla mnie musi. Zgadzam się, że to już taka kropka nad "i". Niczego nie gwarantuje, może to nie, ale jest dla mnie potrzebne. Mam fajnego partnera, dbam o niego, on o mnie, nie kłócimy się w takich sprawach, bo mamy podobne zdanie, a potem to i przypieczętujemy. Z facetem o innych poglądach na ważne sprawy i chcącego zawsze bym była tylko dziewczyną, jak zamieszkamy też, to nie dogadałabym się. Młoda jestem, ale byłoby mi szkoda czasu, bo wiedziałabym, że skoro takie ma poglądy, to raczej się nie zmieni, a zmuszanie to właśnie bez sensu.
Niemniej, ślub właśnie dla mnie jak pisałam, bo dobrze nam ze sobą, kochamy się, a nie np dlatego, że jest dziecko i "ups, nie kocham go, ale jest dziecko to biorę ślub". Tego w ogóle nie rozumiem i nie wyobrażam sobie tego. Ślub jest dla mnie ważny, ale z odpowiednią osobą, bo o to w tym wszystkim chodzi. Osoby, które ślub dla samego ślubu biorą raczej podwyższają statystyki rozwodów. One może wierzą, że ślub coś zmieni, dla nich ślub nie jest jak dla wielu z nas symbolem, że bierzemy ślub z facetem, z którym nam naprawdę dobrze, ale ślub byle z kim, byle był. Temu to jestem jak najbardziej przeciwna i lepiej być samemu niż tak brać ślub. Kiedyś w wieku 23 lat jak jeszcze nie jestem po ślubie byłabym starą panną, a teraz nie, no i dobrze, że myślenie się zmienia. To bardzo indywidualna kwestia i na wiek to akurat nie ma co patrzeć, a często po samej 20stce to nie ma warunków do wspólnego życia jeszcze, to po co brać ślub, jak jeszcze żadnych warunków nie ma, lepiej najpierw choć trochę je sobie stworzyć. No i różnie można spotkać odpowiednią osobę. A jak ktoś chce żyć bez ślubu to też jego decyzja, a jak się rodzina wtrąca to jest to śmieszne
A jeszcze gorzej jak pisałyście starać się o dziecko "bo scali związek" to taka bzdura wiadomo, bo jak jest w związku, to nic nie scali, a cierpi na tym dziecko 