cslady napisał/a:Ślub jako gwarancja trwałości związku jest bez sensu. Zgadzam się z tym, że jeśli partner będzie chciał rzucić, to po prostu to zrobi. Liczba rozwodów dość dobrze o tym świadczy. Sama planuję ślub cywilny za jakieś 2 lata, ale głównie z tego względu, że traktuję to jako symbol i chciałabym nosić to samo nazwisko, które później będą nosić moje dzieci i mój partner. Wolę spędzić 15 minut w urzędzie niż potem tłumaczyć się każdemu dlaczego noszę inne nazwisko niż dziecko. Sam ślub niczego nie zmieni w moim stosunku do partnera, bo to, że będę miała "papier" nie znaczy, że mąż będzie moją własnością. Jeśli kiedyś przestanie być ze mną szczęśliwy, to dam mu rozwód. Chyba nie o to w związku chodzi, żeby kogoś na siłę trzymać, nie dawać rozwodu i mścić się. Mszczenie się w ogóle jest dziecinne i nie ma niczego wspólnego z miłością. I za co tu się mścić? Że mąż uczciwie powiedział, że nie jest szczęśliwy i chce rozwodu, zamiast oszukiwać i zdradzać? Nie rozumiem niektórych kobiet.
Zgadzam się.
Jesteśmy razem sporo, ponad 6 lat, dążymy, by razem zamieszkać, a potem ślub cywilny na pewno będzie. To na pewno. No bo od KK trochę odeszłam, wierzę w Boga, ogólnie Stwórcę tego świata, ale niekoniecznie zgadzam się z KK, więc kościelny może i nie, ale cywilny na pewno. W uczuciach nie zmieni nic, ale na pewno sporo ułatwi, a nie jest przecież jakąś trudnością wziąć ślub cywilny. A chcemy razem być, więc tym bardziej. A choćby będzie to samo nazwisko, tak chcemy, jest to pewien symbol. Bez niego też się kochamy, ale przyda nam się w dalszej przyszłości. A przy okazji będzie to miła chwila
Dla mnie jako romantyczki jest to pewno przypieczętowanie też, nawet jak cywilny. Bez niego też można się kochać, ale wolę żeby był. No i kwestie urzędowe jak piszę też. Przykładowo mogłabym mieć teoretycznie wielu chłopaków, ale na męża niewielu, to już musi być jak dla mnie osoba właściwa, więc oczywiście rozum też przy wyborze grał drugą rolę. Dlatego dla mnie osobiście w pewnym stopniu też jest to pokazanie, że Ciebie wybrałem na męża/żonę, tak wiele jest fajnych facetów, ale Ciebie chcę za męża. Oczywiście to nie jest żadną gwarancją, więc tutaj z Ludmiłą się nie zgadzam, ale dla mnie tak czy siak znaczenie pewna ma
Niemniej rozbija się to o to, by wybrać odpowiedniego partnera i jak oboje partnerów np nie chce ślubu to też nie ma w tym nic złego. Mogą być tak szczęśliwi. Ja wolę z ślubem na dłuższą metę, ale ktoś może woleć bez i też spoko.
Ważne, by samemu być szczęśliwym. Przede wszystkim Ludmiła zastanów się czy Twój facet jest odpowiedni dla Ciebie, bo z tego co piszesz wiele problemów chyba razem macie, coś pamiętam z wątków. No i tutaj to może być ważne. Wiadomo, że można być kiepskim małżeństwem, ale też zgraną parą, kochającą się żyjącą na kocią łapę, nie ma reguły. Najważniejsze to znaleźć dobrego partnera, bo co mi byłoby po ślubie z kimś beznadziejnym dla mnie? Dlatego przede wszystkim szukałam dobrego faceta dla mnie, taki jest i ok. No i chcę ślubu, dlatego wiem, że z nim mogę wziąć go. Gdyby nam się nie układało, to bym wiedziała, że nie ma opcji. Wiedziałam, że musi to być dla mnie fajny facet, że pewne wymagania musi spełniać, bo wiadomo, że to jest ważne, by dogadać się, a do tego, żeby miał podobne poglądy w ważnych kwestiach, choćby tego ślubu, dzieci, żeby tak jak ja chciał ślubu, dzieci, no i też chce, więc jest ok. Tutaj ludzie lepiej by się zgadzali po prostu
A oprócz tego ważne to, że się kochamy i dobrze dogadujemy, potrafimy ze sobą rozmawiać. Wiadomo, pewne fundamenty muszą być, bo bez nich żaden ślub nic nie da. Analogicznie jeśli ludzie nie chcą ślubu, ale dobrze im razem, to też nic się nie stanie przez brak ślubu, bo ważne, że są zgodni i kochają się. A to czy dla kogoś ważny ślub to kwestia indywidualna, dla mnie ważny, ale dla kogoś innego np nie i wiadomo, że ta osoba nie powinna nic robić na siłę.