netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

ile "wolno" wsrod ludzi?

114 odpowiedzi10 422 wyświetleniazałożony przez kammiś, 02.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 115 z 115 ]

66 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-01-03 23:10:35)

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
pitagoras napisał/a:
kammiś napisał/a:

Jakby moj ojciec/facet/jego wspolnik nawyklinal klientowi to juz by tego klienta nie mial. Pol biedy jak to jedna sprawa. Gorzej sie robi jak sie obsluguje firme na stale.

Pitagoras - to bylo o nawykach jezykowych a nie o profesjonalizmie. Znaczna roznica.

Sorki Myszko, a Ty myślisz że ludzie przychodzący do prawników to nie klną, nie pierdzą i nawet pod prysznic chodzą w krawacie, tak?
Do każdego można się odnosić normalnie.Mając deczko wyczucia i elementarnej empatii to spokojnie przechodzi.
Niedawno klient- nota bene prawnik i to z wyższej półki- oczarował mnie lingwistyczną inwencją za sprawą określenia ''rozesrać'' - rozsypać na dużym odcinku.

Oczywiscie ze tak. Chociaz z radcami to troche inaczej jak obsluguja firmy i jednostki samorzadu terytorialnego i ich jednostki administracyjne. Nie wyobrazam sobie zeby burmistrz szedl do ojca (a raczej ojciec do burmistrza chodzi, zreszta mniejsza o to), pierdzial i klal big_smile
Rozesrac big_smile dobre big_smile
To ze nie przeklina nie znaczy ze odnosi sie do klientow nienormalnie. Mowi do nich tak zeby zrozumieli po prostu. Inaczej mowi juz do wspolnika. Co mnie denerwuje do mnie w rozmowach na tematy prywatne mowi tak jak w prqcy do wspolnika i mi sie to udziela potem. No ale lepsze to niz jakby mial mi klac co drugie slowo.
Rozesrac to jeszcze nie ch***

67

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
kammiś napisał/a:

Nie wyobrazam sobie zeby burmistrz szedl do ojca (a raczej ojciec do burmistrza chodzi, zreszta mniejsza o to), pierdzial i klal big_smile
*

Oj Bidulko, to Ty w tym PO totalnym popychadłem jesteś skoro sobie takich rzeczy nie wyobrażasz...
Ja wiem jak zachowują się politycy lokalni w zaciszu gabinetów, o szkoleniach nie wspomnę....

68 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-01-03 23:28:16)

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
pitagoras napisał/a:
kammiś napisał/a:

Panowie na budowie mogliby miec na uwadze to ze obok ludzie mieszkaja i niekoniecznie chca byc budzeni slowami "k, ch" itd.
Maja gdzies ze obok mieszkaja kobiety i DZIECI. Dobre wychowanie?

Zobacz kammiś, takie czasy.Ale to jeszcze nic.Są nawet ludzie z takim podejściem:

kammiś napisał/a:

I szczerze mowiac malo by mnie obchodzilo to czy ktos ma co jesc

Co powiesz o ich wychowaniu???

pitek - super ... bystra faceta wink

69

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
pitagoras napisał/a:
kammiś napisał/a:

Nie wyobrazam sobie zeby burmistrz szedl do ojca (a raczej ojciec do burmistrza chodzi, zreszta mniejsza o to), pierdzial i klal big_smile
*

Oj Bidulko, to Ty w tym PO totalnym popychadłem jesteś skoro sobie takich rzeczy nie wyobrażasz...
Ja wiem jak zachowują się politycy lokalni w zaciszu gabinetów, o szkoleniach nie wspomnę....

Słońce, ja nie jestem członkiem PO - to raz.
Dwa - mówiłam o tym jak zachowują się wobec ojca, jak na przykład ktoś do nas do domu przychodził. Nie raz byłam świadkiem ich rozmów w naszym domu to była pełna kultura. Jak byłam mała to przynosili mi misie big_smile
Trzy - byłam na paru wyjazdach integracyjnych. Owszem, zabawa była momentami hardcorowa - w Brukseli wylądowaliśmy w klubie dla gejów big_smile Pierdzieć nikt nie pierdział ale fakt, przeklinali i chlali dużo. Jednego musieliśmy pilnować żeby z balkonu nie wypadł, stary chłop a głupi big_smile ALE 1) ani razu nie poczułam sie obrażona 2) panowie byli dla mnie przymilni w stylu "a może koleżanka koło mnie usiądzie, może się koleżanka czegoś napije, ale koleżanka ładnie wygląda". Na samo szkolenie wszyscy przychodzili w miarę w stanie używalności, gorzej było wieczorem. Jest jedna różnica - nie byli chamscy wobec kobiet, byli głupkowaci, ale bez chamstwa. I co innego żarty w gronie znajomych co innego od obcego faceta na ulicy. Znajomy może sobie pozwolić na trochę więcej.

70

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

Reasumując: jeżeli budowlaniec klepnie Cię w tyłek, to cham.Jeśli klepnie Cię w tyłek koleś w gajerku (co najmniej Vistuli), to uroczy żart.
W sumie, to nie jesteś w żaden sposób oryginalna.Jako budowlaniec wiem to najlepiej.Nawet mi mówią na ''pan'' albo na ''ty'' - w zależności czy podjeżdżam służbowym busem, czy prywatnym cabriem...

71 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-01-04 00:12:34)

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
pitagoras napisał/a:

Reasumując: jeżeli budowlaniec klepnie Cię w tyłek, to cham.Jeśli klepnie Cię w tyłek koleś w gajerku (co najmniej Vistuli), to uroczy żart.
W sumie, to nie jesteś w żaden sposób oryginalna.Jako budowlaniec wiem to najlepiej.Nawet mi mówią na ''pan'' albo na ''ty'' - w zależności czy podjeżdżam służbowym busem, czy prywatnym cabriem...

Nie słońce. Jeden i drugi dostanie w pysk. Już się o tym koleś w gajerku raz przekonał. Nieważne, że był wiceszefem (czy kimś tam) okręgu/regionu czy innego badziewia.
Vistula nie robi na mnie wrażenia. Może robi na plastikowych lalach które o kupnie czegoś takiego mogą pomarzyć tylko w razie posiadania bogatego sponsora. Wybacz, ja nie z tych. Pieniądze nie robią na mnie wrażenia - facet ma coś sobą reprezentować. Nie potrzebuję sponsora, sama za siebie mogę płacić. Jedynym mężczyzną który mnie może "sponsorować" to ojciec albo dziadek. Ale to jest zupełnie inna relacja. Każdy ojciec płaci za swoje dziecko i każdy dziadek lubi rozpieszczać swoją wnuczkę prezentami i kieszonkowym.
Więc źle podsumowałeś. Przywilej klepania po tyłku ma tylko mój facet. I to tylko wtedy, kiedy sobie tego życzę. Ewentualnie przyjaciółka w żartach mi przywali big_smile o, jeszcze jak pracowałam to miałyśmy (same dziewczyny, 3 nas było) zwyczaj bicia sie w tyłek linijką dla żartów big_smile
co do wyjazdow. Były żarty - owszem. Ale NIE NA TEMAT KOBIET OBECNYCH. Bardziej coś w stylu kawałów o blondynce i jej szefie z wyraźnym podtekstem. Nas sie nikt nie czepiał. O taką różnicę mi chodziło - budowlańcy często komentują kobiety w ich obecności, żeby na siebie uwagę zwrócić. Na mnie to działa jak płachta na byka - wredna się robię strasznie.
Poza tym bardzo ważny jest język. Poszłam raz z facetem na budowę bo szedł sprawdzić czy wszystko ok a ja tak z ciekawości chciałam zobaczyć. I słowa "fajna lala" nie są dla mnie żadnym komplementem. Ale już (skierowane do mojego faceta) "ale masz uroczą towarzyszkę" wypowiedziane niegłupkowatym tonem to zupełnie co innego, nie sądzisz?

72

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

Kammiś - Ja jak mi w oko wpadnie facet, to nie patrzę z jakiego jest środowiska, tylko staram się dowiedzieć jakim jest człowiekiem. Ważne żeby był szczery, ogarnięty i inteligentny. Poza tym jak ktoś całe życie dostaje wszystko na tacy pod nos, to choćby był z najlepszego środowiska może być ostatnią, niezaradną dupą, która sobie nie poradzi jak zaczną się problemy. Jak ktoś sobie musiał sam zapracować na to co ma, to nawet jak nie ma wiele, to wzbudza mój szacunek, bo sobie radzi.

Mnie się zdarzyło w pracy kląć co drugie słowo, bo tego ta praca wymagała - wybiórczy słuch na informacje ważne, o którym wspominał Snake.
Ale jak nie chcę, to nie przeklinam - nie mam problemu z tym, nie wyrywa mi się k***a co drugie słowo. Wyrywa mi się czasem w sytuacji konkretnego, nagłego bólu, w innych przypadkach użycie wulgaryzmów jest raczej kontrolowane i zamierzone. Zależy też z kim rozmawiam, gdzie jestem. Niejeden facet, który klnie jak szewc nie zrobi tego nigdy przy własnej matce, bo albo zbierze z miejsca przez łeb, albo szacunek do matki mu na to nie pozwala.
U mnie w domu jakiegoś grubego przeklinania nie ma tak standardowo, ale nikogo nie razi jak się komuś przeklnie w porywach emocji. Powiedziałabym, że jest równowaga w tym temacie.

A środowisko prezesów, radców i księgowych wcale od przeklinania nie jest wolne. Jak nieraz słyszę jak mój ojciec prowadzi rozmowy służbowe przez telefon ze współpracownikami to się różne sypią określenia. Nawet miał kiedyś takiego klienta, o którym w całej firmie nie mówili ludzie między sobą inaczej, tylko "małostkowy ch*j". Wiadomo, że podczas rozmów z rzeczonym panem była pełna kultura i powaga, bo tego sprawa wymagała.

73

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
kammiś napisał/a:

facet ma coś sobą reprezentować

a takie co się po chamsku odnosi do młodej pielęgniarki coś sobą reprezentuje?

74

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
pitagoras napisał/a:
kammiś napisał/a:

facet ma coś sobą reprezentować

a takie co się po chamsku odnosi do młodej pielęgniarki coś sobą reprezentuje?

i tu dostał ode mnie opieprz.
ale potrafie go zrozumieć - on do niej nie przeklinał, powiedział jej że trzeba było wybrać inny zawód.
ja na jego miejscu bym tego nie powiedziała ale prawda jest taka że krwi pobierać to ona nie umie - miałam pobieraną w wakacje 5 razy, a tylko przy niej żyły pękały mi zaraz po wbiciu igły.
nie wkurzyłbyś się jakby ktoś zrobił Twojej partnerce siniaki wielkości średnicy denka przeciętnego kubka na obu rękach?
tak, mnie to bolało na tyle że mdlałam. inne potrafią zrobić tak, że nie zemdleję.
i dlatego sie wkurzył na tyle, że jej to powiedział.

75

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
WitchQueen napisał/a:

Kammiś - Ja jak mi w oko wpadnie facet, to nie patrzę z jakiego jest środowiska, tylko staram się dowiedzieć jakim jest człowiekiem. Ważne żeby był szczery, ogarnięty i inteligentny. Poza tym jak ktoś całe życie dostaje wszystko na tacy pod nos, to choćby był z najlepszego środowiska może być ostatnią, niezaradną dupą, która sobie nie poradzi jak zaczną się problemy. Jak ktoś sobie musiał sam zapracować na to co ma, to nawet jak nie ma wiele, to wzbudza mój szacunek, bo sobie radzi.

Mnie się zdarzyło w pracy kląć co drugie słowo, bo tego ta praca wymagała - wybiórczy słuch na informacje ważne, o którym wspominał Snake.
Ale jak nie chcę, to nie przeklinam - nie mam problemu z tym, nie wyrywa mi się k***a co drugie słowo. Wyrywa mi się czasem w sytuacji konkretnego, nagłego bólu, w innych przypadkach użycie wulgaryzmów jest raczej kontrolowane i zamierzone. Zależy też z kim rozmawiam, gdzie jestem. Niejeden facet, który klnie jak szewc nie zrobi tego nigdy przy własnej matce, bo albo zbierze z miejsca przez łeb, albo szacunek do matki mu na to nie pozwala.
U mnie w domu jakiegoś grubego przeklinania nie ma tak standardowo, ale nikogo nie razi jak się komuś przeklnie w porywach emocji. Powiedziałabym, że jest równowaga w tym temacie.

A środowisko prezesów, radców i księgowych wcale od przeklinania nie jest wolne. Jak nieraz słyszę jak mój ojciec prowadzi rozmowy służbowe przez telefon ze współpracownikami to się różne sypią określenia. Nawet miał kiedyś takiego klienta, o którym w całej firmie nie mówili ludzie między sobą inaczej, tylko "małostkowy ch*j". Wiadomo, że podczas rozmów z rzeczonym panem była pełna kultura i powaga, bo tego sprawa wymagała.

oj nie jest, to racja. słyszałam ojca i słyszałam faceta.
ale wiesz, jednak przy kobietach nie przeklinają. zwłaszcza przy obcych.
cały czas powtarzam to że co innego współpracownik, co innego jeśli Cię słyszą obcy ludzie.
to tak jakby szedł sobie radca/lekarz ulicą z kolegą z pracy i klął na czym świat stoi jak ludzie słyszą. raczej tego nie robią.
albo nie daj boże ich klient. a na budowie mają gdzieś, czy klient czy nie klient. ba, gdzieś mają nawet dzieci.

76

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

Ale jak Cię słyszą obcy ludzie, to jakie ma to znaczenie? Najwyżej sobie pomyślą, że ktoś jest chamem, ale jeżeli to nie są ludzie, od których zależy jakaś istotna kwestia, to ja bym miała ich serdecznie gdzieś. Tak jak gdzieś mam co sobie pomyśli jakaś wypacykowana sztywniara, gdy wracając ze stajni wejdę do sklepu po bułki w ubłoconych oficerkach.

A dzieciom się od słuchania przekleństw w sumie nic nie dzieje jak mają ogarniętych rodziców, którzy potrafią wytłumaczyć, że pewnych słów używać nie należy. Można dziecku spokojnie i rzeczowo wytłumaczyć co to są wulgaryzmy. Jak rodzice dużo klną w domu przy dziecku to jest problem, bo dziecko naturalnie rodziców naśladuje. Jak gdzieś tam czasem zasłyszy od kogoś to raczej mała szkodliwość.

77

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
WitchQueen napisał/a:

Ale jak Cię słyszą obcy ludzie, to jakie ma to znaczenie? Najwyżej sobie pomyślą, że ktoś jest chamem, ale jeżeli to nie są ludzie, od których zależy jakaś istotna kwestia, to ja bym miała ich serdecznie gdzieś. Tak jak gdzieś mam co sobie pomyśli jakaś wypacykowana sztywniara, gdy wracając ze stajni wejdę do sklepu po bułki w ubłoconych oficerkach.

A dzieciom się od słuchania przekleństw w sumie nic nie dzieje jak mają ogarniętych rodziców, którzy potrafią wytłumaczyć, że pewnych słów używać nie należy. Można dziecku spokojnie i rzeczowo wytłumaczyć co to są wulgaryzmy. Jak rodzice dużo klną w domu przy dziecku to jest problem, bo dziecko naturalnie rodziców naśladuje. Jak gdzieś tam czasem zasłyszy od kogoś to raczej mała szkodliwość.

Wracanie ze stajni a przeklinanie na czym świat stoi to różnica, po co zestawiać te dwie rzeczy?
Nie mówiąc już, że za używanie wulgaryzmów grzywnę, naganę albo ograniczenie wolności można dostać, co już wskazuje na to, że jest to zachowanie sprzeczne z pewnymi zasadami społecznymi.

78

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

Kammiś - to jest martwy przepis, nawet w co luźniejszych programach w tv popularna "k**wa" pada dość często, wstawiają zagłuszacz, ale każdy przecież wie jakie słowo padło. Musiano by ponad połowę narodu ukarać albo zamknąć. Przecież ludzie klną i kląć będą. Wolę żeby ktoś sobie poprzeklinał dla wyrażenia negatywnych emocji niż je tłumił, a potem zrobił coś nieobliczalnego.

Tu nie chodzi o zestawianie dwóch rzeczy - tu chodzi o to że czasem po prostu warto mieć wycięte na to, co ludzie mówią i myślą. To działa w obie strony - panów z budowy nie obchodzi, czy ktoś ich słucha, warto olać to, że panowie z budowy rzucają mięsem.

79

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
WitchQueen napisał/a:

Kammiś - to jest martwy przepis, nawet w co luźniejszych programach w tv popularna "k**wa" pada dość często, wstawiają zagłuszacz, ale każdy przecież wie jakie słowo padło. Musiano by ponad połowę narodu ukarać albo zamknąć. Przecież ludzie klną i kląć będą. Wolę żeby ktoś sobie poprzeklinał dla wyrażenia negatywnych emocji niż je tłumił, a potem zrobił coś nieobliczalnego.

Tu nie chodzi o zestawianie dwóch rzeczy - tu chodzi o to że czasem po prostu warto mieć wycięte na to, co ludzie mówią i myślą. To działa w obie strony - panów z budowy nie obchodzi, czy ktoś ich słucha, warto olać to, że panowie z budowy rzucają mięsem.

Ale ja olewam - napisałam tylko że nie chciałabym takiego faceta i dyskusja rozgorzała big_smile

80

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

Przecież sama pisałaś, że dzieci słuchają, że środowisko, kultura itd. Jakbyś olewała pewnie tematu by nie było, bo byś nawet nie wspomniała.

A jakby taki facet z budowy przy Tobie nie przeklinał? Jakby sobie przeklinał tylko w pracy?
Pisałaś o wyjeździe integracyjnym w Brukseli - tam klęli i pili i Ci to jakoś nie przeszkadzało dziwnym trafem.

81

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
WitchQueen napisał/a:

Przecież sama pisałaś, że dzieci słuchają, że środowisko, kultura itd. Jakbyś olewała pewnie tematu by nie było, bo byś nawet nie wspomniała.

A jakby taki facet z budowy przy Tobie nie przeklinał? Jakby sobie przeklinał tylko w pracy?
Pisałaś o wyjeździe integracyjnym w Brukseli - tam klęli i pili i Ci to jakoś nie przeszkadzało dziwnym trafem.

Bo to była impreza - to raz.
Dwa - nie klęli zwracając się do mnie, tylko np. do kumpla.
Trzy - byli podpici, PO pracy, nie W pracy.
Jakby przy mnie nie przeklinał, to bym najpewniej o tym nie wiedziała.

82

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
kammiś napisał/a:

Dwa - nie klęli zwracając się do mnie, tylko np. do kumpla.
.

A panowie z budowy kurwowali personalnie do Ciebie?

83

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
pitagoras napisał/a:
kammiś napisał/a:

Dwa - nie klęli zwracając się do mnie, tylko np. do kumpla.
.

A panowie z budowy kurwowali personalnie do Ciebie?

Do mnie nie. do corki sasiadow - tez kobieta.

84

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
kammiś napisał/a:

do corki sasiadow - tez kobieta.

może nie dość kobieca- zwolenniczka polowań czy coś...

85

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
pitagoras napisał/a:
kammiś napisał/a:

do corki sasiadow - tez kobieta.

może nie dość kobieca- zwolenniczka polowań czy coś...

Taaa, jasne. Znam dziewczyne wiec wiem tongue

86

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
pitagoras napisał/a:
kammiś napisał/a:

do corki sasiadow - tez kobieta.

może nie dość kobieca- zwolenniczka polowań czy coś...

Hehehehehe dobre!!!!!!

Z tematu zrobiło się szukanie dziury w całym smile uważam, że mając pracę opierającą się na kontakcie z ludźmi należy być elastycznym i czasami trzeba się utożsamić z rozmówcą i przemówić do niego jego językiem.
Ktoś podał przykład lekarza.... Oj zdziwiłabyś się z jakimi przypadkami miałam do czynienia na drodze służbowej. I powiem Ci że po stokroć wolałam przygwizdywanie chłopaków na rusztowaniach niż poniżające, niemoralne i obleśne propozycje pana ordynatora.

Wracając do tematu, uważam że masaże, wszelkiego rodzaju "mizianie", obłapywanie są wysoce nie na miejscu jeżeli czynione są w towarzystwie. Bardzo cenie sobie intymność i nie widzę potrzeby obnoszenia się z wylewnością wobec partnera przy swoich znajomych.

Trzymanie za rękę - nic zdrożnego.

87

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
KGB napisał/a:

Wracając do tematu, uważam że masaże, wszelkiego rodzaju "mizianie", obłapywanie są wysoce nie na miejscu jeżeli czynione są w towarzystwie. Bardzo cenie sobie intymność i nie widzę potrzeby obnoszenia się z wylewnością wobec partnera przy swoich znajomych.

Trzymanie za rękę - nic zdrożnego.

A jak ktoś INACZEJ rozumie słowo intymność?
I Nie widząc PODZIWU (zawiści) w cudzych oczach... gaśnie wink ?

88 Ostatnio edytowany przez KGB (2015-01-04 16:23:10)

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
Anhedonia napisał/a:

A jak ktoś INACZEJ rozumie słowo intymność?
I Nie widząc PODZIWU (zawiści) w cudzych oczach... gaśnie wink ?

Tak przeważnie właśnie jest, każdy rozumie inaczej. Na szczęście nie muszę borykać się z tym problemem wśród swoich znajomych. Jeśli sytuacja zmusza mnie do przebywania w tak wylewnym towarzystwie to albo staram się nie zwracać uwagi, albo jeśli to spotkanie bezpośrednie mówię otwarcie, że się zaraz porzygam i zepsuje im atmosferę...:/
smile

89

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
KGB napisał/a:
pitagoras napisał/a:
kammiś napisał/a:

do corki sasiadow - tez kobieta.

może nie dość kobieca- zwolenniczka polowań czy coś...

Hehehehehe dobre!!!!!!

Z tematu zrobiło się szukanie dziury w całym smile uważam, że mając pracę opierającą się na kontakcie z ludźmi należy być elastycznym i czasami trzeba się utożsamić z rozmówcą i przemówić do niego jego językiem.
Ktoś podał przykład lekarza.... Oj zdziwiłabyś się z jakimi przypadkami miałam do czynienia na drodze służbowej. I powiem Ci że po stokroć wolałam przygwizdywanie chłopaków na rusztowaniach niż poniżające, niemoralne i obleśne propozycje pana ordynatora.

Wracając do tematu, uważam że masaże, wszelkiego rodzaju "mizianie", obłapywanie są wysoce nie na miejscu jeżeli czynione są w towarzystwie. Bardzo cenie sobie intymność i nie widzę potrzeby obnoszenia się z wylewnością wobec partnera przy swoich znajomych.

Trzymanie za rękę - nic zdrożnego.

Mhm, ale nie wiem z jakim masazem sie to wszystkim skojarzylo big_smile
W naszym przypadku akurat to bylo tylko rozmasowanie karku przez koszule tongue

90 Ostatnio edytowany przez KGB (2015-01-04 16:31:19)

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

Słuchaj Kamiś to jest tak, robisz partnerowi masaż ot tak zwykły przez koszulę jak mówisz, no chyba w jakimś celu prawda? Np relaksacyjnym etc. Powiedz czy ta czynność nie może zaczekać aż będziecie sami?

Wiesz ja poza niesmakiem czułabym się ignorowana. Nie wiem czy jestem w stanie to wytłumaczyć. Jeżeli jesteśmy w towarzystwie to angażujemy się w rozmowę, zabawę ze znajomymi a jeśli mamy ochotę skupić sie na sobie to jesteśmy sami.
Ponadto piszesz, że obracasz się w towarzystwie gdzie nie ma chamstwa etc. więc chyba nie powinno być wątpliwości co do Savoir Vivare.

91 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-01-04 16:57:11)

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
KGB napisał/a:

Słuchaj Kamiś to jest tak, robisz partnerowi masaż ot tak zwykły przez koszulę jak mówisz, no chyba w jakimś celu prawda? Np relaksacyjnym etc. Powiedz czy ta czynność nie może zaczekać aż będziecie sami?

Wiesz ja poza niesmakiem czułabym się ignorowana. Nie wiem czy jestem w stanie to wytłumaczyć. Jeżeli jesteśmy w towarzystwie to angażujemy się w rozmowę, zabawę ze znajomymi a jeśli mamy ochotę skupić sie na sobie to jesteśmy sami.
Ponadto piszesz, że obracasz się w towarzystwie gdzie nie ma chamstwa etc. więc chyba nie powinno być wątpliwości co do Savoir Vivare.

To byli najblizsi przyjaciele nie zwykli znajomi wink przed przyjaciolka ktora byla obecna to ja moge gola paradowac i tak samo ona przy mnie (np w saunie) i sie siebie nie wstydzimy wiec tym bardziej masaz przez koszule wydal mi sie na miejscu
Ale dobra, mniejsza o mnie tongue

92 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-01-04 19:10:22)

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
pitagoras napisał/a:
kammiś napisał/a:

Dla mojego faceta czy jego kolegow nastoletnia corka klienta nigdy by obiektem zartow nie byla i nawet mu to do glowki nie strzeli bo radcow na rynku duzo a troskliwy tatus zapewne by sie z takim pelnomocnikiem pozegnal.
............... cywilizowany czlowiek pewnych mysli nie wyraza na glos. Panowie z budowy maja z tym spory problem.

Z tego co piszesz wynika tylko, że Twój facet to po prostu boidupa drżąca przed klientami.LoL.
Ja (pan z budowy) żartuję i z klientkami i z ich córkami.Tyle, że trzeba umieć żartować.I być na tyle dobrym, żeby klient nie miał odwagi się pożegnać nawet w razie przegięcia:)

Pitagoras, z tymi żartami to się nie zgodzę. A co jeżeli ktoś nie lubi żartować? Ja np. prawie nigdy się nie śmieje, żebym ja zażartowała albo się roześmiała to naprawdę musi być ,,święto'' tym bardziej jak idę do prawnika to muszę mieć naprawdę poważne problemy, i jestem na maksa skupiona i tego wymagam, bo przede wszystkim mam być zadowolona z efektów, i wygranej sprawy a nie roześmiana z dowcipów. To samo z budową, jak robiłam remont naprawdę musiałam trzymać ekipę krótko, bo by mi mieszkanie spier... co gorsza nie moje tylko faceta. I też wymagałam dużego zaangażowania w prace, głównym wątkiem i tematem rozmowy był remont, zadawałam mnóstwo dodatkowych pytań, sprawdzałam ekipę, wpadałam niezapowiedziana, rozmawialiśmy tylko o fakturach, kolorach, itp...żadnych żartów, inaczej bym ich nie ogarnęła jakby się rozkręcili...
A skoro płacę to wymagam i bez dyskusji!

Ja nie lubię zbyt dowcipnych facetów. Działają mi na nerwy znam takiego jedno polonistę, co za debil.Co drugie zdanie to żart,strasznie mnie tym wkurza. Nie lubię go, nie lubię z nim rozmawiać, nie bawią mnie jego żarty, ani rozmowa z nim.

93

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
kammiś napisał/a:
WitchQueen napisał/a:

Kammiś - mylisz zjadliwość lekką ironią, a bulwersujesz się jedynie ty. Nie bądź taka przewrażliwiona to Ci będzie w życiu łatwiej wink
Po prostu dla mnie jest bez sensu skupianie się na tym, że ludziom przeszkadza jak panowie na budowie klną. Klną też stajenni, oborowi i generalnie niemal wszyscy mężczyźni jak nie muszą przed nikim trzymać fasonu.
Ja bym się nie umówiła pewnie z przeciętnym pracownikiem korporacji, który w piątek już się stresuje, że w poniedziałek musi iść do roboty na 12h.
Nikt Ci się przecież nie każe umawiać z facetami z budowy. Po prostu to też są bardzo często normalni ludzi jak w każdym innym zawodzie.

Alez czy ja twierdze ze nie?
Aczkolwiek widze znaczna roznice miedzy zachowaniem swojego facefa i jego kolegow - nawet w pracy - a zachowaniem panow na budowie (i sa oni tylko przykladem). Im gwizdanie na sekretarke czy klientke przez mysl by nie przeszlo - a co dopiero mowa o niewybrednych komentarzach, zwlaszcza w stosunku do klientki. Dla panow z budowy corka wlasciciela domu moze byc obiektem zartow (i nie mowie o sobie tylko o sasiadce). Dla mojego faceta czy jego kolegow nastoletnia corka klienta nigdy by obiektem zartow nie byla i nawet mu to do glowki nie strzeli bo radcow na rynku duzo a troskliwy tatus zapewne by sie z takim pelnomocnikiem pozegnal.
Nie spotkalam sie z lekarzem ktory robilby sobie ze mnie niewybredne zarty. owszem, pozartujemy ale on wie ze granic sie nie przekracza. Oj, a mialby okazje bo przeciez rozbierac sie przed nim musze. Tak samo jak zarty nie przyszly do glowy radiologowi ktory robil mi usg piersi (rowniez moj internista, dwie specjalizacje). A mogl? Mogl. tylko wie co mozna a co nie i ma ciut oglady.
A co ma w glowie? Jego sprawa. rzecz w tym ze cywilizowany czlowiek pewnych mysli nie wyraza na glos. Panowie z budowy maja z tym spory problem.

Oj Kamis Kamis to z Tymi lekarzami i ich kultura to sie usmialam. Owszem wierze ze nie spotkalas sie z lekarzem ktory robil sobie z Ciebie niewybredne zarty. Ale jakie on zarty sobie z Ciebie robil gdy Ty juz wyszlas to Ty tego nie wiesz. A zapewniam Cie panowie z budowy to mogli by sie uczyc.

94

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
Ludmiłaa napisał/a:

Ja np. prawie nigdy się nie śmieje, żebym ja zażartowała albo się roześmiała to naprawdę musi być ,,święto'' t

może dlatego jesteś, taka zołzowata wink
gdybyś potrafiła się śmiać, żartować, weselić - życie byłoby przyjemniejsze i dla ciebie i dla tych w których otoczeniu przebywasz

95

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
Ludmiłaa napisał/a:

A skoro płacę to wymagam i bez dyskusji!

Heh, z takim podejściem to faktycznie tylko żuli możesz znaleźć do remontów.
Normalny budowlaniec czy kontrahent jakiejkolwiek innej branży, po takim tekście tylko się uśmiechnie z politowaniem i pójdzie do domu, albo do innego klienta.

96

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

in_ka ja uchodzę za bardzo smutną osobę, pozbawioną ogólnej wesołości. Żeby mnie facet rozśmieszył, to wyjątek, jak mnie szczerze rozśmieszy a nie zdenerwuje. A Żarty na temat seksu doprowadzają mnie do szału.

97 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-01-04 19:58:34)

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
pitagoras napisał/a:
Ludmiłaa napisał/a:

A skoro płacę to wymagam i bez dyskusji!

Heh, z takim podejściem to faktycznie tylko żuli możesz znaleźć do remontów.
Normalny budowlaniec czy kontrahent jakiejkolwiek innej branży, po takim tekście tylko się uśmiechnie z politowaniem i pójdzie do domu, albo do innego klienta.

No wiesz chyba, że wynajmujesz firmę, której zależy na klientach. Ja im nic nie robiłam, tym co robili remont. Ale żartować tez nie żartowaliśmy. Rozmawialiśmy tylko na temat remontu nic innego mnie nie interesowało.

Ja się  ani nie mądrzyłam ani ich nie ganiałam do pracy. Była umowa, od razu konkretna kwota, data ukończenia remontu. I wszyscy trzymali się umowy. Ja codziennie sprawdzałam jak praca idzie, i tyle. Ale nie było rozmowy o niczym innym, żartów, zresztą nie było na to czasu. Ja jak tam  przychodziłam na ,,kontrolę'' a nie na pogaduchy. Byłam dodatkowo zestresowana i zaangażowana bo to był remont nie u mnie, wiec jakby coś było nie tka miałabym problem.

Wątpię nawet, że mnie obgadywali, bo chyba nawet nie mieli powodu. Ani nie byłam tam głośno, nie wdawałam się z nimi w pogadanki, nie prawiłam morałów, moich kilka słów wyglądało tak: Witam panowie jak praca idzie? Wtedy podnosił się któryś i mówił dziś zrobiliśmy to to to... ewentualnie pytał co jeszcze zrobić, co poprawić, a ja jak pytałam o coś to raczej się doradzałam na której ścianie coś tam zrobić. Raz jedne z nich coś zaczął żarty, przy okazji malowania sypialni, coś an temat seksu gdzie łózko postawić czy coś w tym stylu, spojrzałam na niego zupełnie z miną tak poważną, smutną, ani nie podłapałam tematu, ani nic nie odpowiedziałam. A oni machnęli ręką eee z szefową to się nie pożartuje.

98

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

Ludmiła - jak tak to czytam, to szczerze współczuję wszystkim ludziom z Twojego najbliższego otoczenia. Obcowanie z Tobą mogłoby chyba nawet świętego wyprowadzić z równowagi. Złośliwa, nieszczera, nadęta i do tego jeszcze sztywna i kompletnie bez poczucia humoru. Przecież z kimś takim, to gdzie się nie pojawi, to atmosfera zaraz zepsuta po całości.

99

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
WitchQueen napisał/a:

Ludmiła - jak tak to czytam, to szczerze współczuję wszystkim ludziom z Twojego najbliższego otoczenia. Obcowanie z Tobą mogłoby chyba nawet świętego wyprowadzić z równowagi. Złośliwa, nieszczera, nadęta i do tego jeszcze sztywna i kompletnie bez poczucia humoru. Przecież z kimś takim, to gdzie się nie pojawi, to atmosfera zaraz zepsuta po całości.

Ej,ej, ale po co od razu takie przykre teksty komuś sypac.

Ludzie są różni, jeden jest taki, a drugi owaki.
Jeden lubi żarty, a drugi jest bardziej powściągliwy.

100

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
strzała napisał/a:
WitchQueen napisał/a:

Ludmiła - jak tak to czytam, to szczerze współczuję wszystkim ludziom z Twojego najbliższego otoczenia. Obcowanie z Tobą mogłoby chyba nawet świętego wyprowadzić z równowagi. Złośliwa, nieszczera, nadęta i do tego jeszcze sztywna i kompletnie bez poczucia humoru. Przecież z kimś takim, to gdzie się nie pojawi, to atmosfera zaraz zepsuta po całości.

Ej,ej, ale po co od razu takie przykre teksty komuś sypac.

Ludzie są różni, jeden jest taki, a drugi owaki.
Jeden lubi żarty, a drugi jest bardziej powściągliwy.

Może i przykre, ale szczere. Zresztą Ludmiła się wcale nie kryje z tym, że jest zołzą, liczy się dla niej głównie kasa i żeby świat się kręcił wokół niej, teraz jeszcze dodała, że nie ma poczucia humoru. Ja tylko stwierdziłam, że nie wiem jak z nią ludzie wytrzymują, bo mnie byłoby ciężko znieść takiego człowieka. Ja się od takich ludzi staram trzymać z daleka.

101 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-01-05 03:21:22)

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

O mnie myślą, że dla mnie liczy się kasa tylko... ale nikt nie pomyśli o tym że skoro moi rodzice mają pieniądze to nie znaczy że oceniam ludzi po tym ile pieniędzy mają. jak umawiałam się pierwszy raz facetem to nie wiedziałam nawet co robi w życiu oprócz tych studiów doktoranckich).
a ludzie jednak myślą, że oceniam ludzi po stanie portfela.
bardzo oceniam ludzi po wykształceniu, ale to już ZUPEŁNIE INNA kwestia.
ubogi profesor będzie dla mnie zawsze wyżej niż dorobiony niewykształcony przedsiębiorca
powiem szczerze - wiem że to okropne ale wypiłam na gardło grzańca i mnie jakoś na szczerość wzięło - ja to już wolałabym się urodzić w innej rodzinie i mieć normalne dzieciństwo i dzisiaj mieć w pełni normalny ogląd na własne życie i samą siebie.
a, tylko nie czepiajcie sie mojej matki bo to jednak przykre

102 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-01-05 11:40:18)

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
Ludmiłaa napisał/a:

in_ka ja uchodzę za bardzo smutną osobę, pozbawioną ogólnej wesołości.

a życia ci nie szkoda, bardzo dużo tracisz, ... i tylko sama sobie krzywdę wyrządzasz
miałaś aż tak trudne życie? ktoś ciebie mocno skrzywdził? nie radzisz sobie z emocjami? a może zaburzenia osobowości ?
bo jakaś przyczyna jest - prawda

kammiś napisał/a:

ja to już wolałabym się urodzić w innej rodzinie i mieć normalne dzieciństwo i dzisiaj mieć w pełni normalny ogląd na własne życie i samą siebie.

tak, normalne dzieciństwo jest piękne i jakże istotne dla prawidłowego ukształtowania osobowości dojrzałego człowieka,
możesz przynajmniej swoim dzieciom w przyszłości o takie się postarać ale pod warunkiem...,
że najpierw siebie uporządkujesz i uporasz się z własnymi traumami wink

103

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

kammiś - ja nie pochodzę z biednej rodziny, a nigdy nie oceniałam ludzi po stanie portfela. Zawsze mi wpajano, że inne wartości są w życiu ważne. Po wykształceniu też ludzi nie oceniam, bo znam wykształconych skurwieli, a znam też ludzi po zawodówce, którzy nie dość, że są szczerzy, to jeszcze inteligentni. Poza tym nie rozumiem piętnowania ludzi bez wykształcenia wyższego. Jakbym była 5 lat młodsza i miała ten rozum co teraz, to nie wiem, czy bym koniecznie chciała czas i pieniądze poświęcać na studia. Możliwe, że wybrałabym inną drogę. Nie każdy musi mieć studia, znam masę idiotów z tytułem magistra, obecny system produkuje takich hurtowo.

104

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

A ja mam w rodzinie  osobę bardzo podobną do Ludmiły. Tzn. w męża rodzinie .Nikt jej nie  lubi.Liczy się dla niej tylko kasa  kto jaki ma samochód i jaki dom.Uważa że każdy powinien jej w tyłek włazić bo to  wielka księżniczka.Wypisz wymaluj Ludmiła.Też nie wiadomo co przy niej powiedzieć bo o wszystko może się obrazić.

105

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

Wbrew temu co myślicie ja jestem osobą lubianą. W towarzystwie na imprezie, nie jestem duszą towarzystwa, ale też nie dopier.... każdemu bez potrzeby. Umiem podtrzymać rozmowę, wysłuchać drugiej osoby, zadawać dodatkowe pytania. Nigdy się nei zdarzyło żebym dopier...komuś publicznie (no chyba że się uwezmę na kogoś kto mi zasłużył) ale an ogół jeżeli ktoś mi podpadnie ma ze mną rozmowę w cztery oczy. Gdzie skrytykuję tka że się poryczy, ale sprawa zostanie miedzy nami.
Nie robią zamieszania swoja osobą, nie mówię dużo zbędnych słów. Na przykład ja jak wejdę w goście mówię: Witam wszystkich i bez słowa ani zbędnego problemu przemieszczam się an wyznaczone mi miejsce.
Znam osobę, kobietę lubi żartować jak wejdzie w goście jej śmiech słychać od furtki, całuje wszystkich od razu żartuje, pryz okazji zrzuci ze stołu jakiś talerzyk czy filiżankę, wszystko obróci w żart, a na koniec imprezy jak zwykle zrobi zamieszanie bo zgubi portfel albo torbę... co za pajac...mój facet jakby mógł to by ja wzrokiem zabił big_smilebig_smile
Bo wbrew wszystkiemu wiele osób ceni sobie powściągliwość.

106

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

Wracajac do tematu... Mnie zupelnie nie przeszkadzaja spontaniczne okazywanie sobie uczuc. Tak w zasadzie to jak ktos chce, to moze nawet obok mnie seks uprawiac ;D Wolno im big_smile Nie przelaczam kanalu w TV kiedy sie pojawia erotyczna scena, nie widze powodu zebym miala sie czuc zniesmaczona takim widokiem na zywo. Zwlaszcza jak para mila dla oka z wygladu big_smile

Zdarzylo mi sie, ze moi znajomi zabawiali sie (chyba, w spiworze byli, nie zagkadalam do srodka big_smile  ) tuz za moimi plecami - na tyle blisko, ze wychylajac sie bylam im w stanie piwo podac, na tyle daleko, ze nie dosiegal ich blask ogniska - i to mi sie wydaje calkiem ok.

Bardziej przeszkadza mi wybor malo odpowiedniego miejsca - o ile w parku, na lawce obok jakas para postanowi kopulowac to nie ruszy mnie to zupelnie - w koncu maja racje, fajnie sie to robi na swiezym powietrzu, to o tyle odglos caluskow w kinie moze mnie mocno rozezlic tongue


Sa miejsca, gdzie mozna sobie pozwolic na wiecej, sa takie, gdzie nalezy trzymac rece od siebie z daleka.

Jednakze... o ile same zachowania mniej lub bardziej erotyczne p a r y mi jako sam widok (pomijajac efekty dzwiekowe ;P ) zupelnie nie przeszkadza, to juz  zachowania pojedynczej osoby majace znamiona erotyczne (ekshibicjonizm, publiczna masturbacja itp. sa dla mnie widokiem z reguly odpychajacym.

Ach, no i zniesmaczaja mnie wszelkiego rodzaju pokazowki pod tytulem "moj ci on!" w wykonaniu kobiet. To jest akurat bardzo zalosne ;P

107

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

Iceni mnie też nie przeszkadza publiczne  okazywanie uczuć.Jak widzę parę całującą się na ulicy to dla mnie miły widok.Zawsze sobie wtedy myślę że fajnie że ludzie się kochają.Natomiast wkurzają mnie rodzice którzy rzucają się przełączać kanał  w telewizorze jak jest scena  erotyczna, a dziecko patrzy.Ale wcale im nie przeszkadza jak to samo dziecko ogląda film gdzie krew się leje i pełno brutalnych scen.

108

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
niki71 napisał/a:

Iceni mnie też nie przeszkadza publiczne  okazywanie uczuć.Jak widzę parę całującą się na ulicy to dla mnie miły widok.Zawsze sobie wtedy myślę że fajnie że ludzie się kochają.Natomiast wkurzają mnie rodzice którzy rzucają się przełączać kanał  w telewizorze jak jest scena  erotyczna, a dziecko patrzy.Ale wcale im nie przeszkadza jak to samo dziecko ogląda film gdzie krew się leje i pełno brutalnych scen.

Otoz wlasnie tez mi sie tak wydaje, ze z seksu robimy nadal wielkie tabu i wiele osob jest w stanie predzej sie publicznie poklocic niz przytulic.

Smutne to i wcale mi sie nie wydaje wlasciwe.

109

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
kammiś napisał/a:

O mnie myślą, że dla mnie liczy się kasa tylko... ale nikt nie pomyśli o tym że skoro moi rodzice mają pieniądze to nie znaczy że oceniam ludzi po tym ile pieniędzy mają. jak umawiałam się pierwszy raz facetem to nie wiedziałam nawet co robi w życiu oprócz tych studiów doktoranckich).
a ludzie jednak myślą, że oceniam ludzi po stanie portfela.
bardzo oceniam ludzi po wykształceniu, ale to już ZUPEŁNIE INNA kwestia.
ubogi profesor będzie dla mnie zawsze wyżej niż dorobiony niewykształcony przedsiębiorca
powiem szczerze - wiem że to okropne ale wypiłam na gardło grzańca i mnie jakoś na szczerość wzięło - ja to już wolałabym się urodzić w innej rodzinie i mieć normalne dzieciństwo i dzisiaj mieć w pełni normalny ogląd na własne życie i samą siebie.
a, tylko nie czepiajcie sie mojej matki bo to jednak przykre

Kurde, nie zrozum mnie źle ale troche chce się rzygać tym jak na każdym kroku zaznaczasz swój status społeczny. Wiesz, taki przesyt, na wyrost.
Wracając do tematu, każdy ma swój kodeks dobrych manier i otacza sie ludźmi, których zachowania toleruje.

Warto zwrócić uwagę na to, że ocena ludzi przez pryzmat wykształcenia, pochodzenia, portfela też świadczy o człowieku oceniającym. Człowiek bogaty intelektualnie i duchowo jest otwarty na każdego bez względu na struktury społeczne. Mdli mnie jak ludzie katygoryzują to świadczy o małym obyciu. Tyle smile

110

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

Właśnie Kamiś już każdy wie że masz bogatych wykształconych rodziców.Ile można klepać jedno i to samo.

111

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

ooo.. ja na przykład nie lubię jak wśród ludzi ktoś krytykuje czyjś status materialny...

112

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
Iceni napisał/a:

Ach, no i zniesmaczaja mnie wszelkiego rodzaju pokazowki pod tytulem "moj ci on!" w wykonaniu kobiet. To jest akurat bardzo zalosne ;P

90% tego co tytułujesz ''publicznym okazywaniem uczuć'' stanowi w istocie pokazówki i demonstracje.

113

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?
pitagoras napisał/a:
Iceni napisał/a:

Ach, no i zniesmaczaja mnie wszelkiego rodzaju pokazowki pod tytulem "moj ci on!" w wykonaniu kobiet. To jest akurat bardzo zalosne ;P

90% tego co tytułujesz ''publicznym okazywaniem uczuć'' stanowi w istocie pokazówki i demonstracje.

90% to chyba nie bo mase tych sytuacji inicjuja faceci, a na pokazowki facetow wyczulona nie jestem.

114

Odp: ile "wolno" wsrod ludzi?

Dla mnie seks nie jest i nie był nigdy żadnym tabu, nie gorszy mnie nawet ostre porno, a co dopiero sceny erotyczne w filmie. Nie zmienia to faktu, że jednak nie mam ochoty być świadkiem wyczynów natury seksualnej w wykonaniu moich znajomych na żywo, tuż obok mnie.

Posty [ 66 do 115 z 115 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026