netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Warto się łudzić?

196 odpowiedzi23 563 wyświetleniazałożony przez Tero, 07.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Warto się łudzić?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 197 ]

131 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-27 21:57:09)

Odp: Warto się łudzić?

Oznacza ni mniej ni więcej zdolność do zawierania takich znajomości, gdy nie ma potrzeby nikomu mówić wprost , że spotyka się ''jeszcze z kimś'', bo nie ma to żadnego znaczenia.W tłumaczeniu na język ludzi zakutych w schematy- brak niewidzialnego ducha ''związkowego'' towarzyszącego większości nowych znajomości mających formę castingu na męża/żonę.

Widzisz, to jest język, którego ja swego czasu odmówiłam się uczyć, choć niewątpliwie łatwiej by mi było znaleźć wspólny mianownik z większością młodzieży (metrykalnej i mentalnej) dzisiejszych czasów.

Rozumiem wartość posiadania wyboru i nie ograniczania się w nim, ale nigdy nie byłam zwolenniczką poświęcania swojej energii, uwagi, emocji i czasu - w równym stopniu- kilku osobom jednocześnie.
Zabawne jest to, że Ty właśnie w tym podejściu nie dostrzegasz klasycznego 'castingu' , a widzisz go tam, gdzie ludzie nie muszą udawać przed sobą, że szukają kogoś na poważnie.

Mam wrażenie, że dziś mówiąc otwarcie, że spotyka się z kimś 'pod kątem ew. związku' jest się z góry stygmatyzowanym jako ktoś pokroju "Rolnik szuka żony" big_smile i ogólnie desperat.
Być może obracamy się w innym środowisku, bo dla mnie mówienie jasno o swoich intencjach nie świadczy o "zaściankowości" tudzież zakutym łbie w schematy, a bardziej odwadze żeby być w zgodzie ze sobą i nie kryglować się z tym, sprawiając wrażenie bardziej 'atrakcyjnego' poprzez większą ilość "otwartych opcji" i trzymanie ich wszystkich w niepewności ku uciesze własnego ego.

Owszem, kiedyś próbowałam Twojego podejścia, ale były z tym same problemy komunikacyjne, a przede wszystkim - problemy ze zbudowaniem zaufania na podstawowym poziomie, a bez tego żadna z tych 'symultanicznych znajomości' nie ma szans się pogłębić.

132

Odp: Warto się łudzić?

Ludzie, a już kobiety w szczególności, pracują przeważnie w dwóch trybach ''szukam kogoś'' oraz ''już mam, nie interesują mnie ŻADNE znajomości z płcią przeciwną''.
A jest multum ludzi z opcji pośrednich, często gęsto nawet sobie tego nie uświadamiających.
Moja najbliższa aktualnie przyjaciółka dobre pół roku nie potrafiła skumać o co chodzi, że spędzam z nią czas i jednocześnie nie chcę ''czegoś więcej''.
Oj, były gadki, potem znów gadki, potem dla odmiany gadki, wszystko przeplatane próbami na zazdrość i podpuchami o zabarwieniu łóżkowym, a na koniec wielkie WOW, że tak się da:)
Teraz już umiem rozpoznawać swoich na kilometr.Ale to za duży offtop.
Autor i tak przeczyta i oleje wszystko co napisaliśmy, bo jedyną prawdą w jego sytuacji jest to, że wszystko musi poczuć na własnej dupie;

133 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-12-27 22:16:57)

Odp: Warto się łudzić?

Wiesz dlaczego musisz tak stale "klinować", Pitagoras? Albo dlaczego - jak sam piszesz- pozwalasz z siebie zrobić klina?

Bo cholernie się boisz. Żadna z Twoich licznych kochanek nie zapełni pustki jaką masz w sobie. Przeciwnie każda kolejna tę pustkę pogłębia. Nauczyłeś się już miłości bez miłości, więc nie angażując się uczuciowo w każdą następną znajomość, pogardzasz tymi, którzy cierpią długi czas po rozstaniu czy po zdradzie. Zapewne seks dla Ciebie to wyłącznie odczucia naskórkowe i do perfekcji opanowane ruchy posuwisto-zwrotne...

Gdybyś tak gorączkowo nie szukał klinów, musiałbyś zderzyć się z tą pustką, musiałbyś stawić jej czoła, musiałbyś zapytać skąd się wzięła, kto i kiedy tak strasznie zheblował Ci umysł i serce, że już nic nie czujesz...

Wchodzisz w rolę "zapchajdziury" mimo swej błyskotliwości, inteligencji, męskiego charme'u. Wielka szkoda!
Stąd pewnie, mimo tak bogatego doświadczenia, o naturze kobiety, wiesz tyle, co nic...

134 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-27 22:21:31)

Odp: Warto się łudzić?

Moja najbliższa aktualnie przyjaciółka dobre pół roku nie potrafiła skumać o co chodzi, że spędzam z nią czas i jednocześnie nie chcę ''czegoś więcej''.

To jest zupełnie osobny wątek i dotyczy trudnej do zaistnienia, bo nie okraszonej podtekstami, przyjaźni damsko-męskiej i ja tez z tym mam problem.
Ale to nie wynika zupełnie z faktu, nad którym debatujemy - tj. bycia klinem vel FF vel Friends w/benefits.
Dla mnie słowo "przyjaźń" zestawione z 'podpuchami' o zabarwieniu łóżkowym jak to nazwałeś (nie wiem czy skonsumowane) to żadna przyjaźń, tylko robienie z kogoś alternatywy na samotne (zimowe dajmy na to) wieczory.

Co innego gdy nie ma łóżka, nie ma gadania o łóżku, a tylko rozmowy, a ktoś chce "Czegoś więcej" - to inna bajka.

Myślę, że Autor coś jednak na tego typu dyskusjach skorzysta, choć nie zastąpi to autopsji, wiadomo.

Ps. Tak samo odbieram naszego P. Aurora.
Miałam kiedyś z kimś podobnym do czynienia i do dziś głosi podobne 'zasady' i twierdzi, że mu z tym dobrze.
Prawie bym uwierzyła gdybym nie widziała jak ten facet płacze, kiedy może zdjąć swoja "zbroję" jeżozwierza.

Niestety tak długo trwa już w tej masce, że nawet zwierzenie się z tego niewiele pomogło, bo tu potrzebna jest ciężka praca nad odwróceniem tej ciasnej spirali lęku przed bliskością, bo bliskość budzi bardzo silne skojarzenia z byciem zranionym i wykorzystanym. A miłość kojarzy się ze słabością..
Ale trzeba uszanować taki wybór, byle te osoby nie twierdziły, że mają "przepis" na szczęśliwe relacje.

135 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-12-27 22:23:40)

Odp: Warto się łudzić?
aurora borealis napisał/a:

z Twoich licznych kochanek

z żalem muszę sprostować tę nieprawdę.

Elle88 napisał/a:

[
Dla mnie słowo "przyjaźń" zestawione z 'podpuchami' o zabarwieniu łóżkowym jak to nazwałeś (nie wiem czy skonsumowane) to żadna przyjaźń.

A właśnie nie!Nie ma co udawać, że w przypadku hetero faceta i hetero kobiety wątek erotyczny w ogóle nie istnieje.Owszem- istnieje gdzieś w tle i trzeba umiejętnie zarządzać tym tematem, żeby nie spieprzyć czystej przyjaźni.Podobno jest możliwa przyjaźń ''po'' seksie.Możliwe, ale ja bym nie dał rady, więc stosuję profilaktykę.Ale faktycznie mocno inny temat.

136 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-12-27 22:29:46)

Odp: Warto się łudzić?
pitagoras napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

z Twoich licznych kochanek

z żalem muszę sprostować tę nieprawdę.

Żadna z Twoich nielicznych kochanek, w takim razie, choć w zasadzie powinno być klinicznych kochanek...

A wyznać swój najgłębszy żal zawsze możesz... Być może to  by było uzdrawiające?

137 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-12-27 22:42:46)

Odp: Warto się łudzić?
aurora borealis napisał/a:

A wyznać swój najgłębszy żal zawsze możesz... Być może to  by było uzdrawiające?

Boże, czemuś nie pozwolił mi obaczyć na żywo szarży husarii pod Wiedniem?!

Edit; ku**a, nie uzdrowiło mnie...

138 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-12-27 22:47:53)

Odp: Warto się łudzić?

Tak Norwegio, masz rację. Może nie tyle ów wybór szanować, (bo to według mnie hipokryzja twierdzić, że szanuje się coś, co budzi głęboki sprzeciw) ale zaakceptować postawę Pitagorasa wobec własnego umysłowego i uczuciowego klinczu.

Zwyczjnie nie lubię, jak się tacy goście z potencjałem (i potencją) Pitagorasa, marnują w relacjach z jakimiś różowymi bezami.

139

Odp: Warto się łudzić?

Aurora, jasne chodzi o akceptacje (uszanowanie).

A z Pitagorasem nie pogadasz od serca, bo to jest maska na potrzeby tego Forum, czy tam określonej grupy ludzi.
To działa na tej zasadzie: Ktoś (najprawdopodobniej jakaś ważna w życiu osoba/możliwe że kobieta, niekoniecznie partnerka) dał mu odczuć, że bardzo imponuje mu u mężczyzn hardość, brak skrupułów i stanowczość (pojmowana na zasadzie braku empatii) i on to sobie bardzo ładnie przyswoił i przysposobił jako swoje smile
Każdy człowiek ma nieuświadomiony do końca pęd ku byciu podziwianym, szanowanym, pożądanym.
Tylko normalnie można to wszystko dostać będąc sobą, tj. nie -usztywniając się wewnętrznie i nie kierunkując na  przejawianie TYLKO określonych cech, które są w danym momencie, w danym środowisku, czy ze względu na szybka skuteczność 'na czasie'.

Jednostka, która przez długi okres była niedoceniana przez ważne dla siebie osoby lub osobę (w tym przyp. -wyparte odrzucenie przez ukochaną) desperacko potrzebuje czegoś się "chwycić", co pozwoli w krótkim czasie odzyskać poczucie sprawczości i atrakcyjności. W tym przyp. jest to maska niewzruszonego maczo poskramiacza dzierlatek lub cudzych żon wink

P. wie, że gdyby pozwolił sobie na przejawianie wszystkich emocji otwarcie, musiałby pokazać się tez z tej drugiej- w swoim odczuciu mniej atrakcyjnej strony- faceta wrażliwego (może nawet nieco nadwrażliwego), który wszystko przeżywa na tyle mocno, że gdyby nie ten pancerz, było by krucho.

A tak, taki Autor przeczyta kilka takich żołnierskich porad z koszarów i P. jawi się co najmniej na emerytowanego członka GROMu w kwestiach damsko-męskich wink

140 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-12-27 23:00:43)

Odp: Warto się łudzić?
pitagoras napisał/a:

Boże, czemuś nie pozwolił mi obaczyć na żywo szarży husarii pod Wiedniem?!

Widzisz, Pitagoras? Ciągnie Cię do rycerzy! Chciałbyś sobie trochę pofurkotać piórkami i potrzaskać szyszakiem...

Jeszcze będą z Ciebie ludzie!

141

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

A z Pitagorasem nie pogadasz od serca

jestem otwarty i mogę pisać o wszystkim o ile to nie godzi w moją anonimowość, lub anonimowość kogoś o kim mówię.
Wrażliwości się nie wypieram, tylko ona jest bytem zamkniętym i nie ma wpływu na realne poczynania.Przeważnie.

142

Odp: Warto się łudzić?

Elle, Tobie się powinno płacić złotem za posty, które zamieszczasz na tym Forum...

Wierzę w moc słów, Norwegio. I wierzę, w ludzi. W Pitagorasa także :-)

143

Odp: Warto się łudzić?
aurora borealis napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Boże, czemuś nie pozwolił mi obaczyć na żywo szarży husarii pod Wiedniem?!

Widzisz, Pitagoras? Ciągnie Cię do rycerzy! Chciałbyś sobie trochę pofurkotać piórkami i potrzaskać szyszakiem...

Jeszcze będą z Ciebie ludzie!

Mnie sie tu to nieziszczone marzenie skojarzyło bardziej z ...zakutą w żelazo głową Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Ale to takie głupie skojarzenie, tak na marginesie smile Wybacz Pitek smile

144

Odp: Warto się łudzić?

Wrażliwości się nie wypieram, tylko ona jest bytem zamkniętym i nie ma wpływu na realne poczynania

To do czego Ci potrzebna w takim razie? Mam wrażenie, że postrzegasz ja jako przeszkodę w tzw. realizowaniu się. Wrażliwość = słabość i 'dzielenie włosa na czworo' wg Ciebie, mam rację?

145 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-27 23:17:37)

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

Wrażliwości się nie wypieram, tylko ona jest bytem zamkniętym i nie ma wpływu na realne poczynania

To do czego Ci potrzebna w takim razie? Mam wrażenie, że postrzegasz ja jako przeszkodę w tzw. realizowaniu się. Wrażliwość = słabość i 'dzielenie włosa na czworo' wg Ciebie, mam rację?

Elle, ale w męskim umyśle obnażanie emocji, uzewnętrznianie uczuć i wykazywanie wrażliwosci jest traktowane jak ...odsłanianie podbrzusza (bez skojarzeń proszę). To takie ...niemęskie przecież. Facet to ma być własnie twardy, bezwzględny, zdecydowany i zimny. Przynajmniej tak sie jakos utarło...
Wszelkie odstępstwa od takiego wzorca to okazywanie słabości.

146

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

Wrażliwości się nie wypieram, tylko ona jest bytem zamkniętym i nie ma wpływu na realne poczynania

To do czego Ci potrzebna w takim razie? Mam wrażenie, że postrzegasz ja jako przeszkodę w tzw. realizowaniu się. Wrażliwość = słabość i 'dzielenie włosa na czworo' wg Ciebie, mam rację?

Czy ja wiem...Jak wrażliwość mogłaby przeszkadzać w realizowaniu się? Realizowanie się to czysta pragmatyka: sensowne cele i konsekwencja.Rzemiosło nie sztuka.
A wrażliwość bywa fajna, zwłaszcza latem, gdy można łazić bez sensu po górskich zadupiach i zasypiać leżąc na wznak gapiąc się w gwiazdy.No, wtedy jest fajna.W rozumieniu ludzi pomaga.Czasem daje jałową satysfakcję, że się coś zrobiło w imię wyższego dobra; albo czegoś nie zrobiło.To trudniej.
Ale wrażliwość jest osobnym bytem, na co dzień nieprzydatnym po prostu.W tzw. realnym życiu.Mało konkretne pytanie, to i odpowiedź mętna.

147

Odp: Warto się łudzić?

Kosmiczny, taki jest utarty schemat i jasne, jeśli ktoś nie potrafi iść pod prąd schematom (z różnych powodów) będzie magnesem dla bardzo określonego typu partnerek, a potem będzie płacz i rozczarowanie, kiedy przy najmniejszych próbach okazania słabości, bezradności, "miękkości" , taka Lejdi zasadzi kopa w tyłek bez skrupułów właśnie.

Potem - w ramach "leczenia" - delikwent wyciąga skrzywione wnioski, zgodnie z którymi NIGDY nie należy okazywać słabości przy kobiecie i w ogóle im mniej tej wrażliwej strony, tym większa szansa na 'przetrwanie', bo relacje zbudowane w oparciu o półprawdy i maski można spokojnie porównać do pola bitwy, gdzie przetrwają najsilniejsi wink

Problem Pitagorasa i jemu podobnych światopoglądowo chłopaków polega na tym, że on podjął kiedyś decyzje, że dostosuje się do tego jak niektóre  (mało świadome najczęściej) kobiety mu grają i będzie tańczył w takt by je zdobyć. Tyle, że nie da się wiecznie tańczyć, czasem potrzebne są też antrakty i wtedy maskę się zsuwa żeby napić się wody czy podetrzeć, odświeżyć oblane potem czoło.. wtedy wybranka ucieka z krzykiem, bo przyzwyczaiła się do czegoś innego, a raczej - świadomie została w błąd wprowadzona.
"Król jest nagi!" yikeswink

148

Odp: Warto się łudzić?

Ale wrażliwość jest osobnym bytem, na co dzień nieprzydatnym po prostu.W tzw. realnym życiu

Nie ma "osobnych bytów" w kwestii złożoności materii jaką są emocje. Mają to do siebie, że współistnieją na zasadzie skrajności, kontrastu, bez czego niemożliwe byłoby odczuwanie jakiejkolwiek głębi z doświadczania ich.

Blokując wrażliwość (empatię) nie byłbyś w stanie nawiązać żadnych bliższych relacji (z pominięciem seksu traktowanego w kategoriach mechanicznego rozładowania).
A budowanie relacji ma, wbrew pozorom, więcej z rzemiosła niż sztuki smile

Wszystko jest kwestią perspektywy, mało jest na świecie rzeczy dwuwymiarowych - wliczając w to materię, jedynie patrzący może mieć w obserwacji jakieś ograniczenia wink

149

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

Problem Pitagorasa sratatata

Problemem jak widać dla kobiety jest brak problemu...
Wy tutaj, również w tym wątku, przedstawiacie relacje damsko-męskie jako tajemniczą chmurę uczuć, odczuć, emocji i czarów.
Ja nie neguję istnienia żadnego z powyższych składników.Jak każdy chyba lubię się nimi upajać.
Ale...
Te kontakty mają też wymiar czysto techniczny brzydko mówiąc.Nie, nie do seksu piję.
Po prostu, pewne rzeczy można rozgrywać w sposób mechaniczny, schematyczny, wyuczony.Na poziomie odruchów działamy tak samo.Nie ma co wyjeżdżać wszędzie z quasi-magiczną podświadomością.Jest kilka klawiszy w które można uderzać na pewniaka bez całej tej otoczki nadprzyrodzonej i można pchnąć różne tematy spokojnie.

150

Odp: Warto się łudzić?

Nie ma co wyjeżdżać wszędzie z quasi-magiczną podświadomością.Jest kilka klawiszy w które można uderzać na pewniaka

Mhm..a te klawisze to nie bodaj właśnie podświadomość?
Dla niektórych quasi-magiczna nadprzyrodzona moc, a dla mnie (i wielu, którzy to pojęcie oswoili) coś na zasadzie oprogramowania (twardego dysku), który przy odrobinie pojęcia można w każdym w miarę sprawnie rozpracować (= odruchy, techniczny wymiar, etc.) i sterować czyimś samopoczuciem, zachowaniami np.

Wygląda na to, że jako kontr-przykład podajesz coś, na co mamy po prostu inne definicje i przydajemy temu inną siłę, jeśli chodzi o zasięg.

Przez co często odnoszę wrażenie, że do pewnego momentu da się z Tobą porozmawiać rzeczowo, ale wchodząc na poziom jaźni się nieco gubisz.
Czyżbyś był z tych, którzy te pojęcia kojarzą z szarlataństwem na poziomie praktyk spirytystyczno-okultystycznych? wink

151

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

ale wchodząc na poziom jaźni się nieco gubisz.
Czyżbyś był z tych, którzy te pojęcia kojarzą z szarlataństwem na poziomie praktyk spirytystyczno-okultystycznych? wink

Napisałem licencjat z psychologii głębi.Chyba nawet zrozumiałem to co napisałem.
Tak, owszem.Podświadomość to jest terra incognita.Wiadomo o jej istnieniu i to bodaj jedyny pewnik.Reszta to już gdybania.Jedne bardziej prawdzie podobne, inne zaiste religijne.
W każdym razie można tylko obserwować jej skutki, domniemywać przyczyn.Co do istoty i mechanizmów działania jedynie wróżyć.Wróżbiarstwo to faktycznie okultyzm.

152 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-28 00:16:01)

Odp: Warto się łudzić?

Nie obraź się, ale jeśli taki ogólnikowy bełkot zamieściłeś w tej pracy to wszelka polemika mija się z celem.

Podświadomość "terra incognita".. Nie wiem na jakiej literaturze się oparłeś, ale choćby 2 pierwsze (najpopularniejsze) pozycje prof. Zimbardo dają dość dobry wgląd w kwestie podświadomości, a nie jest to bynajmniej wróżbita wink

Na tym zakończę, bo jesteś ewidentnie człowiekiem, który nie przepada za poszerzaniem horyzontów i jest zwolennikiem raczej 'psychologi' wywodzącej się z klasycznego przestarzałego nurtu, któremu bliżej do statystyki i nauk ścisłych niż interdyscyplinarności, gdzie z kolei takie materie jak pole elektromagnetyczne (fizyka) z wiedza z zakresu duchowości się przenikają i współistnieją na równych prawach.

Upewniłeś mnie swoim ostatnim wywodem, że jesteś niereformowalnym typem konia wyścigowego z klapkami na oczach, który umrze w tych klapkach, bo cokolwiek odbiegającego od 0-1 postrzegania rzeczywistości budzi pogardę i ucieczkę w "twarde dowody" jakim rzekomo ma być literatura na poziomie licencjatu, gdzie recenzent i promotor mają adekwatne pojęcia wink

Autorze dawaj znać jak sprawy.

EDIT : Swoją drogą jakie trzeba mieć ego, żeby legitymować się w kwestiach wiedzy n/t jaźni na poziomie licencjatu.. to nawet zabawne big_smile
Mam znajomych, którzy mają specjalizacje z psychologii klinicznej i mnóstwo pokory w tym temacie, a rozmowa z nimi jest zawsze inspirująca - w dwie strony, przy czym nikt nie wpadłby na pomysł powoływać się na swój tytuł.
Chłopie..zejdź na ziemie czasem co? big_smile

153

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

ale choćby 2 pierwsze (najpopularniejsze) pozycje prof. Zimbardo dają dość dobry wgląd w kwestie podświadomości,

założenia oparte na założeniu, że założenie jest poprawne...
Po prostu wyrosłem z zachwytu nad wszystkim co fajnie brzmi.
Sam Jung pisał we wstępie do swoich prac, że to tylko teoria oparta na przypuszczeniach.Wychodzę ze skromnego założenia, że był lepiej zorientowany ode mnie.
   W opisywanych kwestiach to zupełnie bez znaczenia.Wiadomo bowiem, że pewne działania wywołują określone skutki.Czy powodują tym jakieś podświadome archetypiczne dążenia, czy zwykła wścieklizna macicy- to rzecz bez znaczenia.

154

Odp: Warto się łudzić?

Wszystko jest bez znaczenia, masz racje.

Nie chcę wiedzieć jak wyglądają rozmowy z Tobą PRZED i PO. Na pewno muszą być inspirujące wink

Ps. Daruj i nie pisz, że się nie dowiem , bo nie aspiruję. big_smile

155

Odp: Warto się łudzić?

Nie mam bladego pojęcia o wielu sprawach, o których tu piszecie, ale tak, jak każda osoba z tego Forum mogę korzystać ze swoich władz umysłu, aby zrozumieć i ocenić prezentowane tu postawy lub poglądy.

Wrażliwość, Pitagorasie, którą nazywasz bytem zamkniętym i której podobno nie wykorzystujesz, oraz inne cechy ludzkie nie są nam dane po nic. Negując lub przecząc ich wartości sam siebie limitujesz i zmuszasz do poszukiwania zastępników, do wymyślania teorii dla wykluczenia ich jako narzędzi do poznawania świata i ludzi.
W podanym przez siebie przykładzie dopuszczasz obecność wrażliwości jako zachwytu nad urodą gór, nieba, ale nie chcesz zastosować siły jaką jest wrażliwość, by pojąć, że inny człowiek nie może być traktowany jako zabawka, rozładowywacz napięcia, zbiornik na wypalone uczucia, jako miś-przytulanka...

Jak to z Tobą jest, Pitagorasie?

156

Odp: Warto się łudzić?

Dla Elle i Pita:

Można mieć absolutną rację,
można udowodnić to przed najwyższym trybunałem,
można przekonać ławę przysięgłych,
że jest się sprytniejszym, bardziej inteligentnym
lub bardziej świadomym od partnera,
ale w dalszym ciągu mieć z nim słaby kontakt
lub nawet nie mieć go wcale.
Arnold Mindell, Śniące ciało w związkach

157

Odp: Warto się łudzić?
aurora borealis napisał/a:

W podanym przez siebie przykładzie dopuszczasz obecność wrażliwości jako zachwytu nad urodą gór, nieba, ale nie chcesz zastosować siły jaką jest wrażliwość, by pojąć, że inny człowiek nie może być traktowany jako zabawka, rozładowywacz napięcia, zbiornik na wypalone uczucia, jako miś-przytulanka...

Jak to z Tobą jest, Pitagorasie?

Czy ja gdziekolwiek napisałem, że traktuję ludzi jak zabawki etc?
Kurde, jeszcze mi się nie zdarzyło, zakończyć jakąkolwiek znajomość w nienawiści, albo i nawet w pretensjach.
Nawet moja ostatnia (jak to Elle raczyła nazwać) ''kochanica'' po dwóch miesiącach ciszy próbowała w święta odnowić znajomość ze mną.
Udałem że nie mam ochoty.Wrażliwość?
Może.
Pragmatyka?
Też.

158

Odp: Warto się łudzić?

Jestem w szoku.. że tak tutaj się duży ruch zrobił.. Dochodzę pewnych analiz i łącze to w fakty(ale na chłodno). Za jakiś czas się nimi podzielę, nie będzie to pewnie nic odkrywczego, ale.. nawiązanie do tego co Elle88 kiedyś pisałaś, ale teraz chyba ja to zaczynam rozumieć smile. Odezwę się później smile.

159

Odp: Warto się łudzić?

Aleksandra81,

Zgadzam się. Dlatego nie o racje tu chodzi, a przejście z logiki i posługiwania się tylko rozumem, na emocje i empatię. Niektórzy negują sens i "pragmatyzm" tych ostatnich i stąd cała dyskusja.

Pitagoras, to może w takim razie rób adnotację przy swoich poradach, że to co sugerujesz to jest czysty pragmatyzm, a wpływ zastosowania tego na stan emocjonalny proszącego o radę pomijasz.
Wbrew pozorom to robi różnicę.

160 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-12-28 00:43:45)

Odp: Warto się łudzić?

Odniosłam się do tego klina z Twoich początkowych dzisiejszych wpisów.Oto zabawka, jaką się staje inny człowiek...

Ilustracja: Ona- właśnie rozstała się z ukochanym, szuka klina, pragnie ciałka do przytulenia... On -od dłuższego czasu samotny, wrażliwiec, trochę nieśmiały, zwyczajny chłopak...
Co podpowiada Ci Twoja wrażliwość oraz wyobraźnia, Pitagoras?

PS Szczególnie chcę Ci podziękować za porównanie relacji damsko-męskich do obłoku, do chmury. Przepiękne! choć to przedstawiłeś sarkastycznie...

Wiesz? W chmurach wodoru zwanych mgławicami w drodze reakcji termojądrowych rodzą się gwiazdy... Może i miłość rodzi się w takich chmurach, które opisałeś?

161

Odp: Warto się łudzić?
aurora borealis napisał/a:

Ilustracja: Ona- właśnie rozstała się z ukochanym, szuka klina, pragnie ciałka do przytulenia... On -od dłuższego czasu samotny, wrażliwiec, trochę nieśmiały, zwyczajny chłopak...
Co podpowiada Ci Twoja wrażliwość oraz wyobraźnia, Pitagoras?

Uciekać- w takiej sytuacji oboje boleśnie oberwą.Nie wrażliwość podpowiada tylko rozum.

162

Odp: Warto się łudzić?
pitagoras napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Ilustracja: Ona- właśnie rozstała się z ukochanym, szuka klina, pragnie ciałka do przytulenia... On -od dłuższego czasu samotny, wrażliwiec, trochę nieśmiały, zwyczajny chłopak...
Co podpowiada Ci Twoja wrażliwość oraz wyobraźnia, Pitagoras?

Uciekać- w takiej sytuacji oboje boleśnie oberwą.Nie wrażliwość podpowiada tylko rozum.

To po jakiego radzisz autorowi takie rozwiązanie?

163 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-12-28 00:59:43)

Odp: Warto się łudzić?
pitagoras napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Ilustracja: Ona- właśnie rozstała się z ukochanym, szuka klina, pragnie ciałka do przytulenia... On -od dłuższego czasu samotny, wrażliwiec, trochę nieśmiały, zwyczajny chłopak...
Co podpowiada Ci Twoja wrażliwość oraz wyobraźnia, Pitagoras?

Uciekać- w takiej sytuacji oboje boleśnie oberwą.Nie wrażliwość podpowiada tylko rozum.

Ale On tego nie wie, a Ona "pojedzie" po najniższych instynktach i zostawi go z opuszczonymi spodniami, zastanawiającego się co zrobił nie tak, że nie chce się więcej z nim umówić... Dlatego nie doradzaj klina, bardzo Cię proszę. Ten klin to człowiek taki jak Ty, z całym wszechświatem swoich uczuć, pragnień, marzeń...

164 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-12-28 01:11:44)

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:
pitagoras napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Ilustracja: Ona- właśnie rozstała się z ukochanym, szuka klina, pragnie ciałka do przytulenia... On -od dłuższego czasu samotny, wrażliwiec, trochę nieśmiały, zwyczajny chłopak...
Co podpowiada Ci Twoja wrażliwość oraz wyobraźnia, Pitagoras?

Uciekać- w takiej sytuacji oboje boleśnie oberwą.Nie wrażliwość podpowiada tylko rozum.

To po jakiego radzisz autorowi takie rozwiązanie?

emm, ja Autorowi nie radzę znaleźć sobie zdołowaną pocieszycielkę, tylko nawiązać lajtowe kontakty z kobietami w pozytywnych stanach emocjonalnych, które odciągną myśli od jego dołów.To jest różnica.
Na tym punkcie akurat jestem przeczulony, bo w studenckich czasach zsynchronizowałem się w dole z najlepszą przyjaciółką, kupiliśmy se wino i w ramach czarnego mistycyzmu poszliśmy obalić je na cmentarz.Na grobie znanego poety-samobójcy tak na marginesie.Miało się tę fantazję.
No ale przyjaźń poszła się je**ć.My też.Może kolejność nie ta.
***

aurora borealis napisał/a:

On -od dłuższego czasu samotny, wrażliwiec, trochę nieśmiały...

Nie żebym znów był cyniczny, ale taka historia wpłynęłaby pozytywnie na jego wrażliwość a już szczególnie na nieśmiałość:D

165

Odp: Warto się łudzić?

Nie żebym znów był cyniczny, ale taka historia wpłynęłaby pozytywnie na jego wrażliwość a już szczególnie na nieśmiałość:D

Zwłaszcza jakby go potem kobita spuściła..
Najczęściej potem z takiego właśnie faceta robi się "anioł zemsty" i najbardziej zaciekły babiarz.

166

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

Nie żebym znów był cyniczny, ale taka historia wpłynęłaby pozytywnie na jego wrażliwość a już szczególnie na nieśmiałość:D

Zwłaszcza jakby go potem kobita spuściła..
Najczęściej potem z takiego właśnie faceta robi się "anioł zemsty" i najbardziej zaciekły babiarz.

Z tym że sytuacja wydaje się skrajnie hipotetyczna...
Jeżeli chłopak nie jest w żaden sposób uczuciowo nastawiony do owej pani, to nic mu nie będzie.Ot, przygoda.
No chyba, że się Boreliozie zapomniało dodać, że on się od zerówki w niej podkochuje, no to wtedy inne buty.
Poza tym dziewczyna wykorzystująca seksualnie chłopaka na jeden raz?- ej, no świat nie jest aż tak piękny:p
   Ja mam taką cwaniarę na orbicie, że jak ją co parę miechów kolejna miłość życia esemesowo żegna forever, to przyłazi po przytulenie i otarcie łez i prawdę mówiąc nie widziałem jakiejś ochoty na bardziej inwazyjne formy pocieszenia.Ale fakt faktem, że przyłazi właśnie do mnie, bo wie, że jakby jej coś odbiło to nie przejdzie ze mną.Czort znajet.

167 Ostatnio edytowany przez Tero (2014-12-28 01:32:03)

Odp: Warto się łudzić?

Pozbierałem trochę myśli.
Na wstępie  dziś rozmawiałem z kumplem z dawnych lat.. powiedział mi o  swoich "jazdach" z jego ex - dodał, że moje przygody to dokładne dejavu  jego.. identyczne metody działania panienki. Jego ex też była świeżo po  rozstaniu z facetem dla którego słowa "wypie****", "spier****" były na  porządku dziennym wobec niej.

Jej byłego opisywałem.."kat wobec niej" tak w skrócie..
Początkowo myślałem o jej nowym koledze inaczej, takie mnie słuchy  dobiegaly, sprawdziłem go [przed rozstaniem] smile - nawet po zdjęciu..
UWAGA NIE ODEBRAĆ TEGO JAKO OBRAŻANIE KOGOKOLWIEK! TO TYLKO MOJA WŁASNA  OPINIA. CHOCIAŻ PEWNIE I TAK PO TYM BĘDZIE FALA - że myślę stereotypowo  itd.
Ten nowy "kolega" to taki typowy przedstawiciel pokolenia JP - nieco  starszy wygolony na łyso i... hm.. ta twarz mi się jego zaraz komponuje do  klimatu takich "uliczników", dodatkowo słucha HIP-HOPU i podobnych - stąd - można uznać, że będzie miał coś z takiego "chama", "cwaniaka",  "dupka".

WNIOSEK 1: Nie wyleczyła się w 100% od EX'a, mimo ze tak myślała cały czas  w jej głowie siedziały inne standardy "związku", których nie przetrawiła  jeszcze w swojej głowie, mimo, iż twierdziła, że to zamknięty rodział.
Nie odzyskała SIEBIE.
Często mówiła, że jest "śmierdzącym leniem" mimo że grafik miała  zaplanowany na 24h, często pytała o moją opinie w wielu sprawach, "czy mi  się coś podoba" "co o tym sądzę".
Nie musiała robić tego celowo, ale może była ciekawa co ja jej powiem =  porównując do tego co by powiedział jej EX. Mogła zakładać że powiem "tak,  k... opier... się".
I tutaj kłania się to co Elle88 pisałaś wcześniej, samą siebie źle  traktowała(jej wartość zaniżyła się w trakcie trwania związku z EX'em). Stąd też dla niej to była norma - takie traktowanie przez EX'a.
WNIOSEK 2: Mogła być zakochana we mnie, ale dopiero pojawienie się kolegi z  dawnych lat mogło w niej wywołać, podświadomy "kisiel w majtkach" bo..  znalazła w nim np. cechy podobne do EX'a. I.. wtedy nastąpił moment  kulminacyjny - mętlik w jej głowie, taka walka "DOBRA ZE ZŁEM".
WNIOSEK 3: Oczekiwała ciągłej krytyki.
WNIOSEK 4: Uznała, że nie jestem sobą, że tak się nie zachowuje facet(zaskakuje, docenia).
WNIOSEK 5: Chwilę przed rozstaniem powiedziała, że chyba za szybko się związaliśmy - dając mi tym do zrozumienia, że - "nie wyleczyłam się po EX'ie"
WNIOSEK 6: To mogłoby się nigdy nie udać.. bo i tak gdzieś w głowie siedziałby jej inny "ideał". Mogłoby się to jedynie opóźnić.. do momentu spotkania innego podobnego "kolegi". Oczywiście, jedyną opcją powodzenia, mogłaby być okazja kiedy w 100% zapomni o "złych nawykach" - a na to nie ma co liczyć. Może chciałaby zmian, ale nie potrafi przez to przejść.

Nie zagłębiam się w aspekty jej późniejszych zachowań - to mam gdzieś... zrobiła jak zrobiła.

Tymi wnioskami pewnie Ameryki nie odkryłem, ale łącząc fakty w głowie, zauważyłem - jakąś spójność, sens, którego wcześniej nie widziałem.
A po tym.. jakoś zeszły ze mnie emocje szczególnie po zwrocie "To mogłoby się nigdy nie udać.. bo i tak gdzieś w głowie siedziałby jej inny "ideał"."

168

Odp: Warto się łudzić?

Poza tym dziewczyna wykorzystująca seksualnie chłopaka na jeden raz?- ej, no świat nie jest aż tak piękny:p

Nie wiem czy świat jest piękny dla faceta, który czuje się wykorzystany.
Naprawdę nie wiesz jak to działa czy udajesz?

99% facetów, z którymi szło się do łózka na tej zasadzie potem nagle "dziwnym trafem" coś poczuła..
To coś to była urażona duma i chęć złapania króliczka, który wziął to na co miał ochotę i nie został nawet na śniadanie.

To jest czysta przekora. Tak to właśnie działa.



Jeżeli chłopak nie jest w żaden sposób uczuciowo nastawiony do owej pani, to nic mu nie będzie.Ot, przygoda.

W kwestii uczuć niestety nie wszystko da się przewidzieć/zaplanować, jeśli słabo znasz wzorce i preferencje osoby.
Właśnie dlatego instrumentalne podejście wcześniej czy później pójdzie rykoszetem po imprezującym. Choć oczywiście nie tak drastycznie jak po pocieszycielu-zabawce..

169

Odp: Warto się łudzić?

Niestety nie mam żadnego doświadczenia w wykorzytywaniu facetów, więc nie podejmuję się wypowiadać na poważnie.
Mimo szczerych chęci mnie również nikt nie wykorzystał, więc to już w ogóle przesrane.

170

Odp: Warto się łudzić?

Podobną sytuacje mam ja. Też moja żona zawsze mówiła że jestem najlepszy, robię wszystko najlepiej i że jestem ideałem mężczyzny. Teraz chce rozwodu bo moja firma od jakiegoś czasu przynosi straty. Ja też nie wiem co robić czy dam rade uratować nasze małżeństwo bo jej matka nie pozwala nam się nawet spotykać. Grozi nam sądem. Dziwne są kobiety ciężko je zrozumieć po co to robią. Najpierw mówią że są szczęśliwe a potem robią takie rzeczy. Ja postanowiłem walczyć o moje mąłrzeństwo. 12.01.2015 mam pierwszą rozpraw o rozwód. Nie zgodze się bo zależy mi na żonie. Myslę że ty też powinieneś coś zrobić jak ci na niej zależy. Jeżeli rozmawiacie to porozmawiajcie szczerze bo ja tej możliwości nie mam. Moja żona nawet boi się ze mną spotkać i spotykamy się czasem w tajemnicy przed teściowa, Jak się kogoś kocha to trzeba o to walczyć.

171

Odp: Warto się łudzić?

staszku, nie szukaj analogii na siłę.. Ten wątek ma się NIJAK do Twojego problemu, na cześć którego zresztą założyłeś osobny.
Miej trochę taktu i nie wcinaj się komuś w wątek.

172

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

Miej trochę taktu i nie wcinaj się komuś w wątek.

....:D......
hipokryzja level hard:D

173

Odp: Warto się łudzić?

Ja przez "wcinanie się" rozumiem wpierdzielanie ze swoją historią życia, która to ma być niby nawiązaniem, a nie jest i tak naprawdę chodzi o to by przekierować uwagę na swój wątek =patrz stasio.

Ja nie mam takiego interesu, więc jeśli się "wcinam" to na innej zasadzie.

174 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-12-28 02:32:37)

Odp: Warto się łudzić?

Któreś z nas, Pitagoras, ma poważny problem. Mogę założyć, że ja, bo kompletnie nie rozumiem sposobu, w jaki oglądasz rzeczywistość i w jaki traktujesz sferę uczuć innych ludzi (własnych także).
To, co wyemitowałeś dzisiaj z siebie jest dla mnie tak niespójne i poszarpane znaczeniowo, że niczego mądrego nie zdołałam się od Ciebie nauczyć czy dowiedzieć. Jeśli świat ludzkich spraw, w którym żyjesz, jest właśnie takim, jakim go opisujesz, to Ci nie zazdroszczę! Poważnie!

Zwykle z uwagą śledzę wpisy mężczyzn, udzielających się na tym Forum, właśnie ze względów poznawczych, nawet jeśli ich opinia jest diametralnie inna od mojej. Trudno mi jednak czytać Twoje słowa. Nie znajduję w nich troski o dobro drugiego człowieka, o jego rozwój, o szersze pojmowanie spraw.
Widzę natomiast drwinę i sarkazm. Moje doświadczenie mówi mi, że najczęściej pod taką prześmiewczością człowiek chowa swój strach, lęk, obawę, niepewność...

Za obłok, natomiast, raz jeszcze Ci dziękuję. Wykorzystam tę metaforę z całą pewnością.Bardzo Ci się udała! Jest piękna!

175

Odp: Warto się łudzić?
aurora borealis napisał/a:

To, co wyemitowałeś dzisiaj z siebie jest dla mnie tak niespójne i poszarpane znaczeniowo, że niczego mądrego nie zdołałam się od Ciebie nauczyć czy dowiedzieć. Jeśli świat ludzkich spraw, w którym żyjesz, jest właśnie takim, jakim go opisujesz, to Ci nie zazdroszczę! Poważnie!

Masz rację Auroro; świat ludzkich spraw i zachowań jest niesamowicie niespójny i poszarpany znaczeniowo.Szlachetność, podłość, dobro i zło (czymkolwiek jest) przeplatają się z sobą...
To jest...hm....piękne na swój sposób:D

176

Odp: Warto się łudzić?

Patrząc zupełnie obiektywnie na dwie strony sporów psychologicznych (co autora w sumie średnio interesuje)powiem tak,podpisuje się w 80% pod tym co napisał Pitagoras.Przemawia to do mnie bardziej niż teoretyczne rozważania(co by było gdyby) jak niby się chłopak powinien zachować a jak nie.Masz racje Pitagoras siedzenie rozpamiętywanie,stresowanie się nic nie da jeśli nie chce zwariować lub narobić spustoszenia w swojej głowie musi wyjść do ludzi.Dobrze,że biega może pozna fajną biegaczkę, wiec jakiś punkt zaczepienia i wspólny mianownik będzie.Powinien jak najszybciej zacząć zamazywać obraz,który doprowadził go do takiego stanu ducha ,ja proponowałem mu wcześniej kino,teatr spacer,mecz,klub no coś co go rozrusza a jeśli trafią się jakieś ciekawe znajomości tym lepiej.Czy to jest zło jakieś???Walczył,poległ teraz wstaje czas(nowi ludzie)powinni pomóc mu dojść do siebie.

177

Odp: Warto się łudzić?

Pitagorasie,

Przełożę Ci to na język polski, bo wyraźnie nie  zaklamkowałeś treści konkluzji.

Zarówno rola "klina" na jaką dajesz przyzwolenie w traktowaniu Ciebie przez kobiety, czy też sytuacja odwrotna, gdy Ty robisz sobie z kogoś narzędzie okazjonalnej uciechy i nie liczysz się ani z uczuciami ani z konsekwencjami takich zachowań, są dowodem braku pewnego rodzaju inteligencji, w której bycie uważnym, posługiwanie się wyobraźnią, odpowiedzialnością, wiedzą są kluczowe.

Eliminowanie przez Ciebie, stępianie i pomniejszanie roli cech, takich jak wrażliwość, współodczuwanie, przewidywanie skutków zachowań, jest zwyczajnym wygodnictwem, a nie wystruganą nam tutaj kozikiem, Twoją "pitagorejską"  teorią "bytów zamkniętych". Takie pseudopsychologiczne cacuszko domowego wyrobu...

Dla kogoś, kto przedmiotowo traktuje ludzi, kto jak Ty sam, chełpi się wręcz taką postawą i daje podobne rady innym, musi być śmiesznym i godnym pogardy manifestowanie wyższych uczuć przez piszące na tym Forum Osoby.

I wcale nie świadczy to o Twojej męskiej sile, o jasności i spójności poglądów, o potrzebie poszukiwania znaczeń różnych wydarzeń w życiu, ale o Twoim psychicznym lenistwie oraz niedojrzałości.

Elle ma rację. Obrałeś w życiu rolę aktora w antycznym teatrze. Niewolnika, który zakłada maskę satyra i wywyższa się na koturnach drwiny, a Twoje ulubione sztuki to tragedie małżeńskie z "wyrywaniem" młodych mężatek - kasjerek z supermarketów w tle. Pozostaje zaufać, że Twój Neron za takie
sceniczne popisy, kiedyś zwróci Ci wolność.

178

Odp: Warto się łudzić?
słodko-kwaśny napisał/a:

Dobrze,że biega może pozna fajną biegaczkę, wiec jakiś punkt zaczepienia i wspólny mianownik będzie.

Ja też widziałam film "Forrest Gump". Ale ta dyskusja, Słodko-Kwaśny, nie dotyczyła amerykańskiej kinematografii, ani ułamków, liczników i mianowników... Chodziło o inną algebrę... algebrę uczciwego życia uczuciowego.

179

Odp: Warto się łudzić?

Sorry Aurora, teraz to już pojechałaś bzdurami.
Nie mieści Ci się w głowie, że można fajnie spędzać czas z kimś i jednocześnie się nie zakochać???
No widocznie nie, bo wpirzasz wątki uczuciowe wszędzie z uporem maniaka.Chociaż ich tam nie ma.Pójście na browca ze świeżo poznaną panną niedopuszczalne, bo ona na pewno się zaduży i będzie cierpieć biedactwo.Najlepiej w ogóle się do nikogo nie odzywać.Tutaj też w sumie strach coś pisać, bo się mną zachwycisz i z miłości zalejesz klawiaturę łzami.
   Co uważasz za ''wyższe uczucia''?-jałowe użalanie się nad sobą?Z kontekstu wątku tak należy uznać.Uczucia uczuciami, życie życiem.
Manifestowanie uczuć...Hm.Po co.Nic to nie wnosi w życie.

180

Odp: Warto się łudzić?

Nie mieści Ci się w głowie, że można fajnie spędzać czas z kimś i jednocześnie się nie zakochać???

Tak, to zdecydowanie jest fajne (=wygodne), tyle że..to teoria.
W praktyce zakochać chciałby się KAŻDY, kto twierdzi inaczej okłamuje sam siebie.

Takie podejście: spotykam się, ale cały czas trzymam gardę, bo nie jestem gotowy odsłonić się i dostać kopa w podbrzusze drugi raz, jest ok bo potrzeba czasu na rekonwalescencję i nikt nikomu nie karze siedzieć w domu i oglądać zdjęcia z ex.
Chodzi tylko o elementarna uczciwość, która podpowiada nam, że między zdrową dziewczynką i chłopcem sączącymi razem piwo (o ile nie znają się 20 lat) zawsze pojawi się wątek erotyczny, można go obrócić w żart i nie konsumować, ale SKORO już się podejmie decyzje o konsumpcji, trzeba automatycznie wziąć pod uwagę możliwość, że druga strona się z czasem i takimi spotkaniami zaangażuje.

Jedni to nazywają uczuciami wyższymi, inni bardziej dosadnie- nie udawaniem głupszego niż się jest z wygody i bieżącej potrzeby. Czyli po prostu nie wykorzystywanie sytuacji jak zwykły sk..yn.

181 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-28 15:21:01)

Odp: Warto się łudzić?
słodko-kwaśny napisał/a:

Patrząc zupełnie obiektywnie na dwie strony sporów psychologicznych (co autora w sumie średnio interesuje)powiem tak,podpisuje się w 80% pod tym co napisał Pitagoras.Przemawia to do mnie bardziej niż teoretyczne rozważania(co by było gdyby) jak niby się chłopak powinien zachować a jak nie.Masz racje Pitagoras siedzenie rozpamiętywanie,stresowanie się nic nie da jeśli nie chce zwariować lub narobić spustoszenia w swojej głowie musi wyjść do ludzi.Dobrze,że biega może pozna fajną biegaczkę, wiec jakiś punkt zaczepienia i wspólny mianownik będzie.Powinien jak najszybciej zacząć zamazywać obraz,który doprowadził go do takiego stanu ducha ,ja proponowałem mu wcześniej kino,teatr spacer,mecz,klub no coś co go rozrusza a jeśli trafią się jakieś ciekawe znajomości tym lepiej.Czy to jest zło jakieś???Walczył,poległ teraz wstaje czas(nowi ludzie)powinni pomóc mu dojść do siebie.

Mamy tu do czynienia z totalnym nieporozumieniem. To, co sugeruje Pitagoras to nic innego jak - miast "zamazywania obrazu ex" - kosmetyczne zaklejanie go obrazkami innych... No szlag mnie trafia, gdy widzę traktowanie sugerowanego "porządkowania siebie", uporanie sie z własnymi dylematami jako zwykłego ...rozpamietywania, siedzenia i stresowania sie. Noz cholera... Kto tu mówi o czyms takim? Czy nie ma czegos pośredniego między siedzeniem z kolejnym drinkiem w samotnosci i łzami w oczach na wspomnienia o exObrazek dodany przez użytkowniczkę a rzucaniem się w wir nowych znajomosciObrazek dodany przez użytkowniczkę? By uporać się z jakimiś sprawami trzeba trochę "posiedzieć w jaskini" by to wywalić z siebie, zrozumieć siebie samego - by juz bez obciążeń - iść dalej przez życie. Jest cos takiego jak "żałoba" po związku, co wcale nie oznacza tony mokrych chusteczek... To oznacza ponowne odnalezienie samego siebie, odpowiedzenie sobie na pytanie: co mnie to nauczyło? czego chcę? I potem w zgodzie z sytuacją, w zgodzie z samym sobą pójście dalej. Takie zaklejanie fotki ex nowymi "zdjęciami panienek" z czasem doprowadzi do tego, ze ta cała ...warstwa się upier...li pod wpływem własnego ciężaru i odsłoni to, co było pierwsze... A wówczas znów będzie zonk... Cała sztuka, o której do zarz...nia pisze Elle to ZERWANIE tego pierwszego, wyczyszczenie miejsca i - wówczas - trwałe naklejenie nowego...
Nie podejmuję sie tu jednak rozważań nad modelem preferowanym przez Pitagorasa - z racji tego, ze jest mi skrajnie daleki - zagłuszanie dylematów czy żalu śmiechem setki przygodnych panienek...
Przywołam tu zjawisko znane pod pojęciem "syndrom zielonej trawy'. Zawsze gdzies dalej ta trawa wydaje sie zieleńsza... I tak mamy dwa przypadki, oba zaczynające sie ...stąpnięciem w gówno na tym ...życiowym trawniku. I jeden wychodzi z tego parę kroków dalej, zatrzymuje się i stara się, by napotkana kępa trawy stawała sie jak najżieleńsza... Drugi natomiast z obłędem w oczach skacze raz tu, raz tu, bo zawsze wychodzi z załozenia, ze ta trawa "tam dalej" jest jeszcze zieleńsza (casting smile ). I tak do usr...j śmierci...

182

Odp: Warto się łudzić?
pitagoras napisał/a:
Tero napisał/a:

Piszę tutaj, bo chcę wylać swoje emocje. Nie chcę ich trzymać w sobie, a takie pisanie mi pomaga - chociaż może to co piszę brzmieć jak bełkot.

.

Jednak jesteś sensownym gościem.Dołóż do tego co robisz jakieś nowe laski- jakiekolwiek, nieważne.Głupie pogaduchy z byle kim.Klina klinem.

Wracam do punktu wyjścia. Oto tekst Twej "dobrej rady", Pitagorasie.

Miałam też okazję "czytywać" Cię w innych wątkach.

Najczęściej prowadząc wymianę z osobą o innych, niż moje poglądach, mam zwyczaj zapoznawać się z całokształtem jej forumowej twórczości. W Twoim przypadku - przyznaję się bez bicia - nie dałam rady przebrnąć przez te "z górką" trzy tysiące posiknięć, którymi oznaczasz różne wątki, zalewając je swym"maczyzmem"/"moczyzmem" i odgrywając słynne scenki lodowatego emocjonalnie Rambo.

Nie tracę jednak nadziei, że kiedyś, gdy jeszcze trochę podrośniesz i pojmiesz czym jest męskość, to w którejś z Twoich "lasek", zobaczysz CZŁOWIEKA.

183

Odp: Warto się łudzić?
aurora borealis napisał/a:

kiedyś, gdy jeszcze trochę podrośniesz i pojmiesz .

Och, ach.Nie podoba mi się, że ktoś nie myśli jak ja, więc koniecznie zainputuję mu niedojrzałość i niewiedzę.Jakież to jest dojrzałe i mądre.

184 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-28 16:09:57)

Odp: Warto się łudzić?

Aurora, nie próbuj tłumaczyć jak Ludziowi. To jest mentalność Kalego - póki jemu się dupa nie pali jest wszystko dobrze.
To jest lustrzane odbicie takiego Libertyna (kilka wątków niżej) tylko kilkanaście -dziesiąt lat wcześniej.

Szkoda energii smile

185 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-12-28 16:47:12)

Odp: Warto się łudzić?
pitagoras napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

kiedyś, gdy jeszcze trochę podrośniesz i pojmiesz .

Och, ach.Nie podoba mi się, że ktoś nie myśli jak ja, więc koniecznie zainputuję mu niedojrzałość i niewiedzę.Jakież to jest dojrzałe i mądre.

Antyku Triangularny,

"Bij mnie, gryź mnie i mów mi brzydkie wyrazy po niemiecku" :-)
A ja i tak Ciebie będę lubić! Nic tego nie zmieni.

Nie podzielam Twoich poglądów, nie rozumiem ich i nie podoba mi się, że infekujesz nimi innych ludzi. Żałuję tylko, że taki lotny Gość jak Ty, wybiera jakieś "kliny" i  "zamknięte (od)byty" na pejzaż swojego życia. Ech!..

186

Odp: Warto się łudzić?

Elle, czyli pozwalanie na przepływanie emocji oraz nazywanie ich połączone z brakiem milionów analiz na temat czego tak wyszło, to najlepsza metoda wyjścia z "żałoby" po rozstaniu?
Oczywiście pisze to w telegraficznym skrócie smile
Wiem, że mały offtop, ale autorowi się może przydać taka wiedza smile

187

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

Aurora, nie próbuj tłumaczyć jak Ludziowi. To jest mentalność Kalego - póki jemu się dupa nie pali jest wszystko dobrze.
To jest lustrzane odbicie takiego Libertyna (kilka wątków niżej) tylko kilkanaście -dziesiąt lat wcześniej.

Szkoda energii smile

Rozkaz! Elle :-)

188 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-28 17:01:07)

Odp: Warto się łudzić?

Elle, czyli pozwalanie na przepływanie emocji oraz nazywanie ich połączone z brakiem milionów analiz na temat czego tak wyszło, to najlepsza metoda wyjścia z "żałoby" po rozstaniu?

Dokładnie.
Większość osób ma problem z pojęciem, że można pozwalać sobie na odczuwanie emocji, nazywanie ich (celem poszerzenia świadomości tego co się dzieje w aktualnym momencie w psychice i w ciele) bez jednoczesnego 'zatracania się' w jałowych analizach.

Emocje są po to by ich doświadczać, nie wypierać ani nie zastępować innymi by przykryć te mniej chciane, niewygodne.
Owszem, można i tak, tylko potem mamy nadprodukcję "związków" w stylu: onanizowanie się z użyciem czyjegoś ciała - nie ma w tym głębszych emocji, nie ma współodczuwania, PO wszystkim jest papierosek (który zresztą symbolicznie podkreśla 'zamknięcie' jakiejś sytuacji) i pospieszne przywdziewanie portek, powrót do "swoich zajęć" albo pozostanie w domu (w zależności kto kogo zapraszał), a na końcu jest zawsze pustka.
Pustką, która w kilka godzin po zakończonych "godach" dopomina się by znów dać jej żreć.

it goes on & on ... wink

189

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

Elle, czyli pozwalanie na przepływanie emocji oraz nazywanie ich połączone z brakiem milionów analiz na temat czego tak wyszło, to najlepsza metoda wyjścia z "żałoby" po rozstaniu?

Dokładnie.
Większość osób ma problem z pojęciem, że można pozwalać sobie na odczuwanie emocji, nazywanie ich (celem poszerzenia świadomości tego co się dzieje w aktualnym momencie w psychice i w ciele) bez jednoczesnego 'zatracania się' w jałowych analizach.

Myślę, że tej sztuki uczymy się dopiero po rozstaniu.. Wcześniej jakoś nie ma takich okazji. Tylko trzeba jeszcze chcieć się nauczyć, bo z tego co widzę po tym forum 90% osób woli robić z siebie męczenników. Chyba wygodnie jest takim ludziom cierpieć smile
Uważam, że w dużej mierze ludzie są tacy, jacy sami siebie widzą. Jak ktoś siebie widzi jako osobę wypełnioną bólem po rozstaniu to faktycznie taką osobą będzie. Niektórzy nawet z cierpienia robią sobie swoje nowe "hobby" zastępując tym swoje dawne hobby czyli swojego exa.

Ja także nie jestem zwolennikiem pocieszania się w rękach innej osoby. Trzeba przepracować czas po rozstaniu i wtedy dopiero wchodzić w nowe relacje. Zazwyczaj są one tymi lepszymi relacjami, bo jesteśmy bogatsi w nową wiedzę wink

190

Odp: Warto się łudzić?

Uważam, że w dużej mierze ludzie są tacy, jacy sami siebie widzą. Jak ktoś siebie widzi jako osobę wypełnioną bólem po rozstaniu to faktycznie taką osobą będzie. Niektórzy nawet z cierpienia robią sobie swoje nowe "hobby" zastępując tym swoje dawne hobby czyli swojego exa.

True true.
Sęk w tym, że mało kto chce się do tego przyznać, bo to by oznaczało, że to z nim coś nie do końca halo, że tego rodzaju hobby pielęgnuje.
Prędzej można spodziewać się dalszego ciągu gry aktorskiej i oburzenia: "Co? Że niby JA chce cierpieć, taa? Że niby mam  tego radość i satysfakcję?"

Aż chce się krzyknąć: "Ba, I to jaką!" big_smile

To działa na zasadzie kompensacji: Wcześniejsze silne emocje muszą znaleźć odreagowanie w ich kontraście o podobnej amplitudzie, czyli w tym wypadku będzie to cierpienie, udręczenie, depresja, żal, itd. Wszystko doprowadzone do skrajności poprzez wydłużanie w czasie.

Wtedy wszyscy z boku mogą patrzeć i rozumieć "Jaka to była miłość", bo wiadomo- im większa love, tym większe cierpienie (zgodnie z literaturą romantyczną) itp. schematy.

Ale to jest 1 sposób 'radzenia sobie', a w praktyce tłumienia prawdziwych uczuć.
Drugim sposobem jest ten 'pitagorasowy' (że tak ujmę roboczo na potrzeby tego wątku), gdzie wypiera się nie tylko emocje negatywne w stos. do ex partnera-jak w pierwszym przyp. , ale CAŁOŚĆ emocji związanych z doświadczeniem porzucenia i podejmuje próby życia tak jakby tych emocji/zdarzenia w ogóle nie było- rodzaj schizofrenii.

Oczywiście w obydwu przyp. każda stłumiona emocja znajdzie drogę ujścia (odreagowania).
Na tym polega bezsens i nieefektywność zapamiętałego wypierania.

191 Ostatnio edytowany przez Witcher (2014-12-28 17:34:51)

Odp: Warto się łudzić?

Tylko, że nazwać emocje jest dość łatwo, gorzej już z kontrolowanym uwalnianiem ich. W tym celu trzeba poznać swoją psychikę, co też do łatwych spraw nie należy.. Ale, kto mówił że będzie łatwo smile

Proces uwalniania emocji można podzielić na następujące etapy:
1. Decyzja uwolnienia emocji.
2. Powitanie i pozwolenie na zaistnienie emocji.
3. Zagłębienie się w emocje.
4. Uwalnianie holistyczne.

Najgorzej jest chyba z tym pierwszym punktem. Od tego zaczyna się cały proces, a wiele ludzi nie chce tych emocji uwalniać tylko woli je "pielęgnować" w sobie. I potem czyta się wątki, że ktoś przez 10 lat nie może się uwolnić od eksia.

192

Odp: Warto się łudzić?
Witcher napisał/a:

Proces uwalniania emocji można podzielić na następujące etapy:
1. Decyzja uwolnienia emocji.
2. Powitanie i pozwolenie na zaistnienie emocji.
3. Zagłębienie się w emocje.
4. Uwalnianie holistyczne.

.

A to emocje są czymś kontrolowalnym równie łatwo jak mocz w pęcherzu?
Na mój gust to one sobie dość samowolnie hulają po psychice i średnio poddają zamykaniu/uwalnianiu itp.

193 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-28 17:53:12)

Odp: Warto się łudzić?

Emocje tak jak myśli są kompletnie wolne, jeśli chodzi o sam fakt pojawiania się i znikania.
Ale zdecydowanie można i trzeba kontrolować swoją reakcje na nie.

Tyle, że jesteśmy latami uczeni zamiast reakcji ODREAGOWYWANIA lub wypierania.
A to zupełnie inna para kaloszy.

Niby "niuans" a zmienia całkowicie perspektywę i jakość obcowania z daną osobą - w zależności właśnie od podejścia.

194

Odp: Warto się łudzić?

Hej smile

słodko-kwaśny Interesuje mnie wszystko co tutaj zawarte smile

Dziś.. koleżanka, powtórzyła mi to co kiedyś.. podczas rozmowy z EX - ale ja ją źle zrozumiałem.
W czym ten nowy jest lepszy? Ma pracę i jest starszy - tyle smile Wtedy myślałem, że to były jej przypuszczenia, ale okazało się, że to EX jej powiedziała.
Czysto hipotetyczne pytanie.. a co jeśli jej nowy facet straci pracę? Zostawi go? Poszuka lepszego? Już nie wspominam o poważniejszych problemach jakie mogą się pojawić w trakcie trwania związku. 

TAK JĄ OPISAŁA KOLEŻANKA:
"ona nigdy nie dostała po dupie, chodzi z głową wysoko w chmurach, a jak jest problem to woli udać że go nie ma" - bez rozmów o problemach nie da się nic stworzyć na dłuższą metę, poza rosnącą frustracją z jej strony smile.

JUTRO NOWY ROK - zatem postanowienie: pozwalam na swobodny przepływ myśli, emocji, ale szybko ignoruję, to co dotyczy EX - skupiam się na samym sobie.Po słowach od koleżanki czuję jakąś wewnętrzną siłę(może to chwilowe) to chyba ostatecznie zdjęło mi jakiekolwiek klapki z oczu[skoro praca była głównym powodem, tym bardziej że nie mieszkaliśmy razem.. cóż smile] - bez znaczenia.

Chcę wiele zmienić, coraz lepiej wszystko organizuję, pojawiają się nowe perspektywy aby po nowym roku dostać pracę.

Ona się nie kontaktowała, ja też.. jutro nie wysyłam żadnych życzeń, nie widzę potrzeby. Czas iść do przodu.

W kwestii spotkań z płcią piękną - chwilowo nie mam takiej potrzeby - bez tego daję sobie świetnie radę. Z czasem na pewno dojdzie do spotkań, ale... chwilowo nie smile.

Jeśli będą gorsze chwile oczywiście będę pisał - to mi cholernie pomaga smile

195

Odp: Warto się łudzić?

Może tutaj wtrącę z mojego, zawodowego podwórka, apropo złudzeń. Wiele osób łudzi się, że znajdzie skutecznie, ale tanie usługi. To samo odnosi się do związków. Skończmy z marzeniami o kimś, stańmy się realistami i podejmujmy wyzwania, które mają realne szanse na spełnienie. Każdy sukces cieszy, a dążenie do ideału może być drogą przez mękę.

Posty [ 131 do 195 z 197 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Warto się łudzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026