netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Warto się łudzić?

196 odpowiedzi23 562 wyświetleniazałożony przez Tero, 07.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Warto się łudzić?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 197 ]

66

Odp: Warto się łudzić?

Gdybym miał się opierać na suchych faktach to przyczyną była strata przez chłopaka firmy jakieś kłopoty ze zdrówkiem a skutkiem ochłodzenie relacji ze strony dziewczyny.Taki mi się dość nieciekawy obraz rysuje,stał się mniej atrakcyjną partią i nadmuchana miłosna bańka pękła.Konkurent prawdopodobnie był dużo wcześniej ale być może miał kogoś innego do zabawy dlatego chłopaka dość długo zwodziła.Niestety brak jej odwagi i zwyczajnej ludzkiej szczerości co nie świadczy dobrze o tych przymiotnikach,które Toro napisał w pierwszym poście.Tylko widzisz on ją naprawdę kocha a miłość jest czasem ślepa,szkoda bo kiedy pozna następna bankowo już jej tak nie zaufa.Jak się okazuje nie wszyscy faceci są źli a,że uczymy się szybko to forum ma naprawdę duże powodzenie.Mnie jest po prostu szkoda tego młodego chłopaka a los niech zrekompensuje mu jego dobre serducho 10-krotnie.

67

Odp: Warto się łudzić?

Te teksty "Jesteś za dobry" "Zasługujesz na lepszą"... Jakby nie można było wprost powiedzieć "Nie chce Cię"
O ile łatwiej byłoby takim osobom jak Autor wątku.

Bo przecież cały ten cyrk sprowadza się do jednego - ona Cię nie chce. Nieważne co mówi.

68 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-12-08 10:02:24)

Odp: Warto się łudzić?

Ee nie. Jesteś za dobry tzn "nie jestes samcem alfa" i tyle ; ) Rysiek z Klanu, ideał społeczny kobiet (a że biologia ważniejsza to cóż,majtki nie sługa, krew nie woda...).
Dlatego zawsze byles tylko przyjacielem, a ten 'zwiazek' sie sypnął. Nic nie zmieniłeś, bo ciagle jestes taki sam. Kobiety za to sie zmieniają w tym repertuarze i niektóre nawet jak widać "dają szansę". Pewnie te coraz gorsze, bo samoocena w dół zalezna od powodzenia...
A ze te gorsze to zawsze coraz bardziej wyrachowane egoistki, więc wmawiają takie pierdoły, by trzymac Cie w zapasie, lub czekając/manipulując aż sam zerwiesz.
Panie badz chwile macho i kopnij ją w ten pojemny tyłek nie dając sobie wmowic ze to Twoja wina, bez wiekszej agresji (chociaz jesli jestes ciagle "słodki" to by sie jednak przydało trochę przyparcia do muru)... ona i tak zapewne skonczy z jakims chamidłem, ktory będzie ją prał i zdradzał.
Powodzenia.

69

Odp: Warto się łudzić?

Wcześniej powiedzmy, że od początku związku aż do miesiąca temu z moim zdaniem liczyła się jak z żadnym.. o wszystko pytała, o wszystkim mówiła, zawsze chciała znać moje zdanie. A teraz? Robi co chce, jak chce, nie pyta o nic, tylko stwierdza...

Nie mam pewności, że to dalej o tego faceta chodzi.. "niby dała mu do zrozumienia", ale niestety żadnego dowodu na to nie mam.. tylko jej "potwierdzenie", a mi ciężko zaufać.. bo nie wiem co jest prawdą.

Owszem, można przyjąć drugi scenariusz, że "zrozumiała", ale ten to wydaje mi się realny może w 0,01%, a i tak jak pisze tutaj większość, dalej nie będę wiedział czy to z braku laku. Dlaczego? Idą święta - może równie dobrze kombinować, żeby sobie stresu oszczędzić, to powie oh ah że mnie Kocha itd, a po świętach będzie "To jednak nie ma sensu"

Co do kwestii bycia złym - na pewno nie będę szukał zemsty na "innej dziewczynie", bo nie o to tutaj chodzi.. ale nie ukrywam, że sama kwestia zaufania, wiary w prawdomówność drugiej osoby na pewno nie będzie taka, dlaczego? W miesiąc zmieniła się osobę nie do poznania, z dobrej, ułożonej na kompletnie obojętną, ale tylko dla kilku osób:
a)mnie
b)tej naszej wspólnej koleżanki
c)koleżanki z którymi jeździ na studia powiedziały jej ok 1,5 miesiąca temu, że przy mnie odżyła, jest wesoła, radosna, a ostatnio jej powiedziały, że się zmieniła, jest dziwna, oschła

Zatem przed kolejną na pewno się tak nie otworzę, bo skoro ktoś na początku daje sygnały, że o taką szczerość chodzi, a później po cichu "daje nogę".. to jak tu ufać?

70 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-12-08 12:08:52)

Odp: Warto się łudzić?

Ktos tu pisze o mszczeniu sie , czy byciu złym? Co to znaczy wreszcie byc złym? Moze po prostu szczerym ze sobą i swoimi pragnieniami?

Sorry, ale nie jest wazne czemu tak robi. Wazne, ze robi.
No i sam siebie podsumowales. Kolejny zwiazek oprzesz na jeszcze wiekszej nieszczerosci, bo sie bedziesz bał zranienia, tej otwartosci, pokazania prawdziwego siebie, a wiec jesli cos zbudujesz to na fałszu i kobieta odejdzie, bo poczuje sie oszukana, albo przyciagniesz kobiete ktora lubi zdobywac i jak sie otworzysz to też kopnie w dupe. Rownia w dół.

Tak tez tym samym ustaliłes, że to Twoja wina i masz problem ze sobą. Dajesz przyzwolenie na takie rzeczy "bo kochasz", a raczej bo wyrzucasz swoje potrzeby i sens zycia tylko po to by sie do niej dopasować i ją mieć. Z reszta to wszystko wychodzi przez całą relacje. Jak dajesz kobiecie oszukiwać się w pierdołowatych rzeczach, gdzie tez łamie obietnice itd to czemu ma nie oszukiwac w wiekszych. Ten typ tak ma. Chcesz rozkminiac to rozkminiaj. Im wiecej sobie nawrzucasz do głowy, ze są szanse, tym tych szans bedzie mniej, a rozczarowanie większe. Jakby chciała to by sie starała. Nie słuchaj jej, bo przebieglosc osob z wysoką inteligencją emocjonalną jest masakrycznie wysoka. Nie rozczytasz. Jesli boli to skoncz, a potem szukaj błędu w tym co robisz, bo nigdy nie ma przypadku w tym co wybieramy regularnie.

słodko-kwaśny napisał/a:

złośnice kiedy trafiają na takiego faceta jak Ty potrafią się zmienić w potulne jak baranki

A pozniej wytrzezwiales. Bajeczki:)
Raz, że potwierdzenia tego w rzeczywistosci mało, lub wcale. Widziales kiedys, czułeś? Trwałe, na moment? Raz na milion?
Dwa, że czasem bycie potulną jest jakims celem samym w sobie (opiekuje sie nad dzieckiem to będe dobra - zwykle do czasu, bo stare schematy sie odzywają). Człowiek kilkadziesiat lat jest nauczony danych wzorców i sie w nich UTWIERDZA, a nie zapomina. Nie ma mozliwosci pstryknac i wejsc w lepszą relację. Ot tak bo sie zachciało i sie przyrzekło, że juz sie nie bedzie krzywdziło. To czemu sie nie dało wczesniej? Jakby to było takie proste to ta osoba juz dawno by to zmieniła, jakby nie wiedziała że krzywdzenie = zło. A jak nie wie, to jest głupia, a jak głupia to nic nie zmieni.
Trzy, że nawet jak widzisz to na zewnatrz to nie wiesz jaka jest prawda wewnatrz. Ile widzimy ludzi usmiechnietych, ktorzy drą koty w domach. Wszystko byle nie pokazac nikomu swojego nieszczęścia. Ilu sie przyznaje nawet tutaj, że udają, a wieczorem płacz w podusie.
Ludzie i zmiana? Tylko gdy dostaną mocno kopa w dupe (ale tak mocno mocno, że aż drzazgi sie sypią), wnikną w głąb siebie, zmienia podswiadomosc. Tylko kumaci i aktywni ludzie. Nikły %. BO musieliby wiedziec chociazby to, ze jako skrzywdzeni pierwsze co beda szukac UKOJENIA - tzw plaster. Musza miec pewną wiedzę, skad idzie milosc, szczescie, czemu są dobre i złe osoby. Reszta to szukanie wyjątków od reguły, co spotyka malutki % osób. Ciezko jest opierac sie na wyjatkach jesli spotykasz przykladowo 9/10 osób niedopasowanych/toksycznych itd.
W pewnym wieku tylko i wylacznie bedzie zwało sie dziecinną naiwnością. Jesli kobieta złośliwa bedzie potulna, to nie dla tego typu faceta. Musiałby wzbudzac w niej podziw, strach, cokolwiek co nie pozwoli jej na robienie z niego wała. Nie ten typ. Czasem warto zaufać, jesli taka osoba sama chce sie zmienic, ale musialaby wytoczyc potężne działa, a nie tylko słodkie słówka.

71

Odp: Warto się łudzić?

Tero nie wolno generalizować kobiety są różne nawet największe wyemancypowane złośnice kiedy trafiają na takiego faceta jak Ty potrafią się zmienić w potulne jak baranki.A,że Twoje zaufanie zostało nadszarpnięte cóż będziesz ostrożniejszy.Mówią iż beczkę soli zjesz z człowiekiem a i tak go do końca nie poznasz.I trzymaj się stary trzymam kciuki za Ciebie.

72

Odp: Warto się łudzić?
thepass napisał/a:

Ktos tu pisze o mszczeniu sie , czy byciu złym? Co to znaczy wreszcie byc złym? Moze po prostu szczerym ze sobą i swoimi pragnieniami?

Sorry, ale nie jest wazne czemu tak robi. Wazne, ze robi.
No i sam siebie podsumowales. Kolejny zwiazek oprzesz na jeszcze wiekszej nieszczerosci, bo sie bedziesz bał zranienia, tej otwartosci, pokazania prawdziwego siebie, a wiec jesli cos zbudujesz to na fałszu i kobieta odejdzie, bo poczuje sie oszukana, albo przyciagniesz kobiete ktora lubi zdobywac i jak sie otworzysz to też kopnie w dupe. Rownia w dół.

Tak tez tym samym ustaliłes, że to Twoja wina i masz problem ze sobą. Dajesz przyzwolenie na takie rzeczy "bo kochasz", a raczej bo wyrzucasz swoje potrzeby i sens zycia tylko po to by sie do niej dopasować i ją mieć. Z reszta to wszystko wychodzi przez całą relacje. Jak dajesz kobiecie oszukiwać się w pierdołowatych rzeczach, gdzie tez łamie obietnice itd to czemu ma nie oszukiwac w wiekszych. Ten typ tak ma. Chcesz rozkminiac to rozkminiaj. Im wiecej sobie nawrzucasz do głowy, ze są szanse, tym tych szans bedzie mniej, a rozczarowanie większe. Jakby chciała to by sie starała. Nie słuchaj jej, bo przebieglosc osob z wysoką inteligencją emocjonalną jest masakrycznie wysoka. Nie rozczytasz. Jesli boli to skoncz, a potem szukaj błędu w tym co robisz, bo nigdy nie ma przypadku w tym co wybieramy regularnie.

Miałem obraz dziewczyny, miała swoje wady i zalety, ale taką ją chciałem, nic zmieniać nie chciałem. Ja byłem na każdym kroku szczery, nie udawałem, nie grałem. Ona chyba na początku też była sobą, ale teraz.. ewidentnie coś jest nie halo, może inny facet, może się jej znudziłem nie wiem - i pewnie nigdy się nie dowiem. Uraz pozostanie, po tym co było, może teraz z perspektywy krótkiego czasu trudno mi do tego podejść na chłodno, niestety są to silne emocje i jak to często jest po rozstaniu (nigdy z nikim nie będe więcej itd.). Co najgorsze to są emocje.. bardziej z powodu tej nieszczerości i zwodzenia niż z samego faktu rozstania(to nie jest miłe... ale jak facet wziąłbym to na klatę, trudno, ludzie się rozstają i wiążą), bo do tego powoli przywykam..

73

Odp: Warto się łudzić?

Musisz załatwić sprawę w środę albo w lewo albo w prawo.Jak się nie uda trudno.Odpoczniesz psychicznie zbierzesz siły i dalej do przodu nikt nie powiedział,że życie jest łatwe i składa się z samych przyjemności czasami gorzką pigułkę też trzeba przełknąć.

74

Odp: Warto się łudzić?
słodko-kwaśny napisał/a:
Aeryn napisał/a:

Przykro mi to mówić, ale to nie ma sensu. Spróbuj wyobrazić sobie jak byś się czuł gdyby jednak wróciła do Ciebie. Czy chciałbyś żyć z osobą która jest z Tobą tylko dlatego, że z kimś innym nie wyszło? Czy to dałoby Ci szczęście?

Każdy zasługuje na drugą szanse błędy robią wszyscy Ona na pewno ma jakieś plusy bo tak się w niej nasz bohater zadłużył.A życie uczy pokory i dystansu kto wie może jest Jej taka lekcja potrzebna.

Ja jestem świadoma, że ludzie zasługują na drugą szansę. Sama dałam ją mężczyźnie, który mnie zdradził. Ale jeśli ktoś popełnia błąd to musi CHCIEĆ tą szansę dostać, starać się, zabiegać, dawać z siebie wszystko. A tej dziewczynie po prostu nie zależy, traktuje Autora wątku jak koło zapasowe - jest dla niego oschła, oziębła, raz na jakiś czas napisze tylko żeby sprawdzić na ile smycz emocjonalna działa, żeby koło się jednak dobrze trzymało w razie gdyby mężczyzna, w którym się zadurzyła, odrzucił ją.

75

Odp: Warto się łudzić?

Mozesz byc swiecie przekonany, ze chciales dobrze i robiles w zgodzie ze sobą, aczkolwiek nie musi byc to prawda. Konkretow nie podales co to były za sytuacje, ale czlowiek ktory sie dopasowuje do innych, chce innych uszczesliwic - tez mysli, ze robi dobrze i tak jak chce, a tak nie jest. Niestety, to tylko program ktory go dowartosciowuje i daje poczucie tego, że zostanie zaakceptowanym (jest to pewna zgoda ze sobą, ale licząc na dany efekt). Oczywiscie to jest tylko strzał, ale wiele jest błędów w mozgu, jesli chodzi o nauczenie emocji i pozniej wychwycenie ich przyczyn. No... albo masz babskie myslenie, dlatego to sie zawsze zgadzało (koleżanka)...
Wiesz, zgadzając się jest ciężko zachować nawet merytoryke dyskusji, a co dopiero emocje u kobiety podtrzymać. Jesli ona mowi "idziemy tu" a Ty "ok" to jak sie zachowujesz? Jak piesek. Zgadzasz sie z tym, ale pokazując slabosc i wszystko wtedy idzie po jej myśli, ale "nie ma tego czegoś". Mozna tak raz, dwa, ale nie notorycznie. No i tak mogło byc w innych sprawach też. Sławetnego "rób jak chcesz" i "Ty wybierz bo jestes taka mądra, cudowna i piękna" chyba nie trzeba przytaczać wink ?
Kobiety lubia czesto sie pospierać, czy byc zaskakiwane (nawet często negatywnie, mimo ze chwile sie poddenerwują to zaraz to minie i powie "a moze jednak ma racje i zrobimy tak"), a jak sie tylko zgadzacie to wieje nudą, albo strachem z Twojej strony. Szczegolnie jesli to Ty zgadzasz sie z nią, a nie na odwrót, bo kobiety lubią facetow z pomysłem, inicjatywą i argumentem. Początek? Motylki (z niewaznych powodów, ale byc moze rzeczywiscie sie pojawiły i percepcja kobiety była całkiem pozytywna). Wtedy wszystko jest fajne, akceptacja, brak wad, jeszcze miales firme wiec nie znala Twojego sposobu reakcji na problemy. Nauczony doswiadczeniem moge tylko powiedziec, ze kobiet sie nie słucha, albo co najwyzej udaje że słucha (w sensie 'nie przywiązuj się', bo oczywiscie ogolnie sluchac trzeba, ale umiec wartosciować). Emocje tu i teraz, to nie jest pewnosc na jutro. Jakbys słuchał to czasem pomyslisz ze to straszne idiotyczne to co one robią i tego nie pojmiesz = a wiec bys ześwirował. Jutro moze sie odkochać, odechcieć itd. Albo prowadzisz, albo jestes wodzony za nos;p Przy rozstaniu boli przywiązanie/ego, ze ktos oszukał, ze czegos Ci potrzeba co ona ma i to coś ucieka. Minie. Poszukaj jednak u siebie tego czego szukasz u kobiety, bys sie nie musiał uzależniać. Nie chce Ci wciskać że jesteś "miłym chłopcem", ale to stwarza pozór tego że u kobiety szuka sie opieki, akceptacji, bezpieczenstwa. Pozniej dochodzi strata pracy, brak kontroli nad emocjami i wychodzisz w jej oczach na dziecinnego, niestabilnego. Dochodzi do porównania ten inny facet, ktory jest ulozony, przystojny, nie ma parcia na związek. Mozliwe, ze jego tez slabo zna, ale jesli on odnosi sukcesy to kolejny + w jego kierunku jako kogos z kim mozna budowac przyszlosc (a byc moze teraz bada teren, czy z nim moze jakos 'kręcić').
Jestes dobry = docen siebie, bo masz wartość sam w sobie. Gorzej z tymi błędami, na ktore trzeba by bylo glebiej spojrzec. Nie mozesz liczyc na cud, ze akurat moze tym razem nie odejdzie, zaakceptuje. Cos nie gra. Samo to, że oczekujesz czegokolwiek od niej teraz, czyli gadek o milosci, o zapewnieniach, terminach - to juz stawia Cie nisko. Nawet jak sie 'opamięta' to bez zmian bedzie to takie sztuczne. Przelam schemat i zrób cos czego sie nie spodziewa. Jesli boli to to skoncz. Korzysci beda obustronne, albo włączy sie jej walka. Wtedy stanie się byc moze to, aczkolwiek to byłaby tylko jedna cegiełka do budowy:

to jest wazny cytat. Zawsze polecam analizowanie przeszlosci danej osoby, a nawet relacji rodzicow, choc u mnie to juz zboczenie;p

w poprzednim związku to ona się starała i on miał to gdzieś

Jednym słowem chce faceta, o którego może powalczyć, a jest nie do konca nieustępliwy. 4 lata tego chciała! To znaczy bardzo duzo sie "męczyła".
I w sumie to zupełnie normalne, jak na ułożoną i dosc inteligentną dziewczyne, która na kluchy poczeka moze po 40stce, czy tam kiedys, moze nigdy...
Realia panie, realia. Reszta to bajki pt romantyzm, które są dobre jako dodatek do pakietu atrakcyjnosci, a nie jako wzor.

76

Odp: Warto się łudzić?

A co oznacza stwierdzenie,że facet powinien czasem zaskakiwać kobietę negatywnie?Jeśli np mu na danej osobie bardzo zależy?To co powinien zrobić?Wpaść z imprezy z dwiema panienkami i powiedzieć"wybacz kochanie zasiedziałem się"?Czy może kiedy jej będzie zależało na wyjściu gdzieś tam przyjść w sztok nawalony i powiedzieć"Najcudowniejsza dziś to ja pójdę ale dwa kroki dalej do łożka".I wtedy ona będzie się o niego bardziej strać.Tak?

77

Odp: Warto się łudzić?

....jak z liścia dostanie to krew szybciej krąży i ogólnie same pozytywy...nudy nie ma...

78 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-12-08 15:07:26)

Odp: Warto się łudzić?

Dokładnie tak alcybiades. Przynoszenie liści i kasztanów na jesień wzmaża krążenie krwi.

słodko-kwaśny nie przesadzajmy. Raczej przeciwstawne do ciągle pozytywnych. Chociaz jak kobieta toksyczna to i ucieszy się z takich zachowan o jakich piszesz, a nawet jeszcze gorszych. W sensie bedzie pożądała wtedy mimo logicznego braku szczęścia i że tego wlasnie nie chce;p
Ale tu chodzi byle nie zagłaskać, nie dostosowywać się, postawić na swoim, mieć ku temu argumenty, jakis autorytet, czasem sie droczyć, dać jakąś małą nutke niepewności. Flirt kobiety tez zwykle lubią (no ale to niestety juz rodzaj gry damsko-męskiej w kontekscie inteligencji i upodoban), a ten opiera sie na dwuznacznościach, czyli czyms co moze byc albo pozytywne albo negatywne, ale nie wiadomo czy takie jest. Kobieta często męczy sie "analizowaniem", ale tak naprawde do tego dąży. Jesli facet zmusza ją do myslenia, to ciekawi. Poza tym sa rozne rodzaje niepewnosci, gdy sie np tęskni, nie wie co ktoś robi, czeka. To tez ogolnie jest negatywne, bo dostarcza napięcia, ale jest jakby musem w zainteresowaniu. Poza tym mamy sporo zwolenniczek "bez zazdrosci nie ma milosci", tyle ze to akurat jest prawdziwie negatywne. No i same chcą to trzeba dogadzać ; )

Jak dla mnie typowy plasterek dla kobiety ktorą tez nudzą dobre chłopaki;p

79

Odp: Warto się łudzić?
słodko-kwaśny napisał/a:

A co oznacza stwierdzenie,że facet powinien czasem zaskakiwać kobietę negatywnie?Jeśli np mu na danej osobie bardzo zależy?To co powinien zrobić?Wpaść z imprezy z dwiema panienkami i powiedzieć"wybacz kochanie zasiedziałem się"?Czy może kiedy jej będzie zależało na wyjściu gdzieś tam przyjść w sztok nawalony i powiedzieć"Najcudowniejsza dziś to ja pójdę ale dwa kroki dalej do łożka".I wtedy ona będzie się o niego bardziej strać.Tak?

Haha, raczej chodziło o to by nie zawsze być potakiwaczem, a nie uwalić się w sztorc i leżeć w sypialni z kilkoma panienkami big_smile

Ale z tym "nie potakiwaniem" to w ogóle nie jest rzecz w tym, żeby na siłę się nie zgadzać z partnerką by pokazać "niezależność" poglądów, tylko żeby być sobą przy niej. Wtedy w sposób naturalny, gdy sytuacja tego wymaga, obstaje się przy swoim i to nie jest sztuczne. O to chodzi by nie grać silnego, tylko takim być.

80 Ostatnio edytowany przez Tero (2014-12-08 15:05:21)

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:

A co oznacza stwierdzenie,że facet powinien czasem zaskakiwać kobietę negatywnie?Jeśli np mu na danej osobie bardzo zależy?To co powinien zrobić?Wpaść z imprezy z dwiema panienkami i powiedzieć"wybacz kochanie zasiedziałem się"?Czy może kiedy jej będzie zależało na wyjściu gdzieś tam przyjść w sztok nawalony i powiedzieć"Najcudowniejsza dziś to ja pójdę ale dwa kroki dalej do łożka".I wtedy ona będzie się o niego bardziej strać.Tak?

Haha, raczej chodziło o to by nie zawsze być potakiwaczem, a nie uwalić się w sztorc i leżeć w sypialni z kilkoma panienkami big_smile

Ale z tym "nie potakiwaniem" to w ogóle nie jest rzecz w tym, żeby na siłę się nie zgadzać z partnerką by pokazać "niezależność" poglądów, tylko żeby być sobą przy niej. Wtedy w sposób naturalny, gdy sytuacja tego wymaga, obstaje się przy swoim i to nie jest sztuczne. O to chodzi by nie grać silnego, tylko takim być.

No właśnie i z mojej strony tak było ja nie udawałem. Byłem sobą, a to że ludzie myślą podobnie to przecież też nie chodzi o to żeby na siłę zaprzeczać. Może na forum jakoś mało oczywiście napisałem..

Chcę coś naprostować, w 95% przypadków inicjatywa wychodziła z mojej strony, to ja decydowałem co robimy, to ja ją zabierałem. Robiąc bardziej lub mniej zwariowane rzeczy (w jej mniemaniu), co chwilę mi powtarzała "Ale z Ciebie wariat smile)". Mi tłumaczyła się tym, że poprzedni facet ją miał gdzieś, teraz jest inaczej (potwierdziła, że to co ja robię, jak się zachowuję jest normalne), ale ona za długo tkwiła w takim związku gdzie ją ktoś olewał - to jakby w jej psychice wytworzyło się jako coś normalnego.

Wniosek: świadomie wie że to co jest między nami jest czymś zdrowym i dobrym, ale podświadomie: przyszedł moment, że się zablokowała, bo... doświadczyła czegoś nowego, jak to określiła wychowała się "na innych standardach" - czy to co mi mówiła było prawdą? Tego już nie wiem

81

Odp: Warto się łudzić?

Laska ewidentnie karmi się silnymi emocjami. Wtedy czuje, że lata, coś się dzieje = nie ma nudy. Ty jej ich nie zapewniasz, bo właśnie jesteś zbyt dobry. Do tej pory zapewne traktowała Cie bardziej jak przyjaciela, brata, niż pożądanego faceta. W momencie gdy na horyzoncie pojawił się obiekt, który dostarcza jej tychże emocji, Ty idziesz w odstawkę. Tylko bidula nie wie jak Ci to zakomunikować... i tak wodzi Cię za nos.

Często gęsto ludzie na początku związku dają się ponieść sławnym motylom. Chcą jak najwięcej czasu spędzać z partnerem, jak się nie widzą to telefony, smsy... Nawet jak nie ma kontaktu to myślą: ciekawe co ona/on robi, czy o mnie myśli itp. Makabryczny błąd. Najlepiej porządnie przytaić te stworzonka i niech mózgownica się ciut uruchomi. Takie zachowanie prowadzi do jednego - końca związku. Po pierwsze: ładnie uruchamia się proces uzależnienia. Po drugie: w końcu jeden z partnerów będzie rzygał tym drugim. Po trzecie: ten zostawiony, czyt. uzależniony usycha potem jak drzewo... długoo, długooo.

Co najciekawsze. Ludzie dążą do rozpoznawania potrzeb partnera i zaspakajania ich. Na początku to jest git, bo sprawia to obydwojgu przyjemność. Facet czuje się spełniony, bo dogodził swojej kobiecie, a kobieta jest zaskoczona i zadowolona, że ma tak troskliwego partnera. Jednak z czasem te wszystkie czynności się powtarzają, znają już się tak na wylot, że nic już ich nie zaskakuje. Już nie doceniają faktu że się uzupełniają. Wieje monotonią, nudą, mechanicznością... I właśnie w momencie, gdy jakieś świeże mięsko pojawia się na horyzoncie nastaje wielkie buuuum. "Nudny" partner nie ma szans z tymi jakże pięknymi, silnymi emocjami. W taki sposób dochodzi do rozpadu związków, zdrad, zauroczeń itp.

Oczywiście nie ma co generalizować, bo jeśli trafi świadomy na świadomego to wiedzą jak sterować swoim związkiem.

82

Odp: Warto się łudzić?

Tak, to prawda co powiedziała, tylko ona tego sama nie rozumie.
Jeśli ktoś był wcześniej w związku gdzie był olewany i bardzo się musiał starać o krztynę uwagi i zainteresowania od tej drugiej osoby to w "normalnej" relacji się nie odnajdzie dopóki sam siebie nie będzie uważał za osobę godna uwagi, dopóki nie polubi siebie. Będzie lgnął/lgnęła tylko do ludzki, którzy jej zaniżają samoocenę i tylko takich postrzegać jako atrakcyjnych, bo oni myślą o niej tak jak ona sama o sobie - Podobne przyciąga podobne, nie ma innej opcji smile Intencje muszą się dograć.

Tu się nie dograły: Ona oczekiwała złego traktowania podświadomie- nieważne co mówiła, tego właśnie oczekiwała.
A że traktowałeś ją dobrze, to wydałeś się "gorszej wartości" no bo jak ja można traktować dobrze? Wg jej opinii o sobie nie można.
Więc z automatu taka osoba wpada w szufladkę "frajer".
Ona szuka kogoś, kto jej "dokopie".

Nawet jeśli jakimś cudem wróci to tylko na chwilę, żeby znów się przekonać, że jej "nudno". Dopiero za parę lat, jeśli dostanie mocno po dupie, może skojarzy to z pewnym powtarzającym się wzorcem, ale nie ma gwarancji na to.
Wielu ludzi przeżywa tak całe życie, goniąc za tymi którzy ich nie chcą, a tak naprawdę uciekają przed sobą.

83 Ostatnio edytowany przez Tero (2014-12-08 15:23:39)

Odp: Warto się łudzić?

Czyli to że od 2 dni zachowuje się jak przed tym złym okresem, to co?  Jest miła, śmieje się, jak na moje oko zachowuje się normalnie.
Jak ostatnio musiałem od niej sam wszystko wyciągać, tak teraz ona pisze sama od siebie co "u niej". Złudne karmienie emocji?

@Elle88 No to pardon, ale ja na pewno w takiego typa się nie będę zmieniał bo ona by takiego chciała.. sorry, ale droga wolna.

84

Odp: Warto się łudzić?

To uważasz wreszcie, że jakaś Twoja wina tu jest, czy nie? Bo zmieniać nic nie chcesz, a jednocześnie gdzieś sie biczujesz.

85 Ostatnio edytowany przez Tero (2014-12-08 15:29:35)

Odp: Warto się łudzić?
thepass napisał/a:

To uważasz wreszcie, że jakaś Twoja wina tu jest, czy nie? Bo zmieniać nic nie chcesz, a jednocześnie gdzieś sie biczujesz.

Wina? Jest. Za bardzo się od niej "uzależniłem". Zacząłem ją traktować jako filar całego życia - co nie znaczy dalej że na wszystko przytakiwałem.

A co do zmian, jak mam teraz robić z siebie jakiegoś gościa, który ma na to wszystko wywalone i ogólnie jest na "nie". To znów wyjdzie, że się zmieniłem - dla niej, albo po to żeby jej przypasować. (bo ona kogoś takiego oczekuje)

86

Odp: Warto się łudzić?
Tero napisał/a:
thepass napisał/a:

To uważasz wreszcie, że jakaś Twoja wina tu jest, czy nie? Bo zmieniać nic nie chcesz, a jednocześnie gdzieś sie biczujesz.

Wina? Jest. Za bardzo się od niej "uzależniłem". Zacząłem ją traktować jako filar całego życia - co nie znaczy dalej że na wszystko przytakiwałem.

A co do zmian, jak mam teraz robić z siebie jakiegoś gościa, który ma na to wszystko wywalone i ogólnie jest na "nie". To znów wyjdzie, że się zmieniłem - dla niej, albo po to żeby jej przypasować. (bo ona kogoś takiego oczekuje)

No i prawidłowo.
wygląda, że wszystko z Tobą ok, dobre wnioski wyciągasz i szybko łapiesz -good smile

87 Ostatnio edytowany przez Tero (2014-12-08 15:53:02)

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:
Tero napisał/a:
thepass napisał/a:

To uważasz wreszcie, że jakaś Twoja wina tu jest, czy nie? Bo zmieniać nic nie chcesz, a jednocześnie gdzieś sie biczujesz.

Wina? Jest. Za bardzo się od niej "uzależniłem". Zacząłem ją traktować jako filar całego życia - co nie znaczy dalej że na wszystko przytakiwałem.

A co do zmian, jak mam teraz robić z siebie jakiegoś gościa, który ma na to wszystko wywalone i ogólnie jest na "nie". To znów wyjdzie, że się zmieniłem - dla niej, albo po to żeby jej przypasować. (bo ona kogoś takiego oczekuje)

No i prawidłowo.
wygląda, że wszystko z Tobą ok, dobre wnioski wyciągasz i szybko łapiesz -good smile

Tak jak pisałem tutaj mogę sobie pozwolić na upust emocji, nikt mnie nie zna, ona tego nie czyta, więc... jestem w stanie pisać otwarcie.
Za dużo tego po prostu ostatnio, ona, brak pracy, problemy ze zdrowiem - i praktycznie jakiś delikatny wpływ mam na samą pracę, nad resztą nie mam żadnej kontroli, boli ta bezsilność.

I nie, nie lubię się użalać, tylko czasem przychodzi taki moment, że człowiek ma dość.

88

Odp: Warto się łudzić?

Zaciśnij zęby i do przodu. Bylebyś się nie zgiął w momencie takim jak teraz... od dwóch dni pisze i zachowuje się tak jak kiedyś. Uwierz to tylko poza dzięki której chce Cię mieć u siebie na zapleczu.

89

Odp: Warto się łudzić?
Madowa napisał/a:

Zaciśnij zęby i do przodu. Bylebyś się nie zgiął w momencie takim jak teraz... od dwóch dni pisze i zachowuje się tak jak kiedyś. Uwierz to tylko poza dzięki której chce Cię mieć u siebie na zapleczu.

Taki właśnie mam zamiar.

90

Odp: Warto się łudzić?

Wybaczcie ale nie kupuje tego,że bycie dobrym dla kogoś kogo kochamy jest złe.Chłopak miał dobre intencje wkręcił się na całego jaka jest w tym jego wina???7 miesięcy toż to mało to powinno wręcz kwitnąć.Idź stary w środę wywal z siebie to co Cie boli nurtuje, czego się obawiasz co Cie w niej wkurza co Ci się podoba jakie masz plany wobec niej i jeśli nie chce w nich uczestniczyć to trudno jakoś to przebolejesz.Ale złamasem i skurczybykiem nie bedziesz nigdy bo Ci na niej zależy i jeśli nie chce słyszeć słodkiego dobranoc każdego wieczoru to przykro Ci,że tak wyszło i już jej głowy zawracał nie będziesz.Krótka piłka.Bądź gotowy na najgorsze i przynajmniej przez tydzień olej tel sms od niej bankowo zadzwoni.I nie zapomnij o jednym być może ma jakiś inny problem przez co jest oschła dla Ciebie, koleżanek i rodziców o ile dobrze doczytałem.Może to inny facet 95% a może to coś innego z kobietami to nigdy nic nie wiadomo.Kiedyś mi koleżanka powiedziała żebym nawet nie próbował rodzaju drugiego zrozumieć i coś w tym jest.

91 Ostatnio edytowany przez Madowa (2014-12-09 09:24:16)

Odp: Warto się łudzić?
słodko-kwaśny napisał/a:

Chłopak miał dobre intencje wkręcił się na całego jaka jest w tym jego wina???

Oferował jej all inclusive. Sam autor przyznał, że 95% przypadków inicjatywa wychodziła z jego strony, decydował co mają robić itp. Co zatem wnosiła do tego związku ta dziewczyna? On wszystko zaplanował, nie musiała o nic się martwić. Pozostawała bierna... Jednym słowem NUDA dla niej.


słodko-kwaśny napisał/a:

Bądź gotowy na najgorsze i przynajmniej przez tydzień olej tel sms od niej bankowo zadzwoni.

Tylko co z tego, że zadzwoni? jak jej się w makówce wiele nie zmieni. Po tygodniu? Upłynie dużo czasu zanim dziewczyna zrozumie (o ile w ogóle zrozumie), że coś jest nie halo z jej związkami. Autor będzie już na innym etapie życia. Czego mu szczerze życzę smile

92

Odp: Warto się łudzić?

Musi twardy  być jak Roman Bratny:)

93 Ostatnio edytowany przez Tero (2014-12-09 11:51:34)

Odp: Warto się łudzić?
Madowa napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:

Chłopak miał dobre intencje wkręcił się na całego jaka jest w tym jego wina???

Oferował jej all inclusive. Sam autor przyznał, że 95% przypadków inicjatywa wychodziła z jego strony, decydował co mają robić itp. Co zatem wnosiła do tego związku ta dziewczyna? On wszystko zaplanował, nie musiała o nic się martwić. Pozostawała bierna... Jednym słowem NUDA dla niej.

Inicjatywa wychodziła z mojej strony, miałem gdzieś ochotę wyjść/coś porobić to proponowałem. Bez sensu raczej byłoby trzymać to w sobie przez np. 2 miesiące (mam ochotę coś zrobić, ale będę czekał na to żeby ona coś zrobiła).

Madowa napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:

Bądź gotowy na najgorsze i przynajmniej przez tydzień olej tel sms od niej bankowo zadzwoni.

Tylko co z tego, że zadzwoni? jak jej się w makówce wiele nie zmieni. Po tygodniu? Upłynie dużo czasu zanim dziewczyna zrozumie (o ile w ogóle zrozumie), że coś jest nie halo z jej związkami. Autor będzie już na innym etapie życia. Czego mu szczerze życzę smile

Pewnie szybko nie zrozumie, tym bardziej jeżeli chodzi o innego.

Od wczoraj wieczora zachowuje się coraz milej, pisze sama od siebie, dzwoni. Dziś to nawet bez mojego jakiegokolwiek pytania napisała co będzie robić, to mnie o tyle zagięło, że nie robiła tego od dobrych 2 tygodni. - Jestem już na to odporny, ale.. zastanawia mnie czy faktycznie ma taki tupet, żeby jeszcze próbować aż tak grać na emocjach.

94

Odp: Warto się łudzić?

Tero kobieta to tak skomplikowany mechanizm,że nawet nie próbuj dociekać dlaczego i tak się nie dowiesz poczekaj spokojnie do środy.A może się w główce nastawiło a może tamten jednak nie poczuł jakieś wielkiej weny albo miała problem i np udało się jej go rozwiązać.Dlatego ciśnienie spadło i jest lepiej,co masz zrobić sam nie wiem ale kto wie jak będzie kto wie.Mimo wszystko powodzonka nie karm się domysłami poczekaj na realia i końcowy wynik.Domysły czasami mają a czasami nie mają nic wspólnego z domysłami dlatego poczekaj na rozwój wypadków:)

95

Odp: Warto się łudzić?

Jutro się wszystko wyjaśni - mam nadzieję smile

96

Odp: Warto się łudzić?

Jak było?Żyjesz?

97

Odp: Warto się łudzić?

KONIEC. Aczkolwiek dostaje dziś dziwne sms - czy biorę pod uwagę powrót, czy chce ją widywać, mimo, że jasno jej dałem do zrozumienia, że skoro skończyła to nie ma już "nas".

98

Odp: Warto się łudzić?
Tero napisał/a:

KONIEC. Aczkolwiek dostaje dziś dziwne sms - czy biorę pod uwagę powrót, czy chce ją widywać, mimo, że jasno jej dałem do zrozumienia, że skoro skończyła to nie ma już "nas".

Nie są w żaden sposób dziwne.To rutynowa procedura z gatunku ''zerwałam z nim już kilka godzin temu, a on jeszcze nie zadzwonił''.
Doradzam milczenie całkowite i niewdawanie się w jakiekolwiek dysputy, ale z tego co widziałam masz własne patenty:)

99

Odp: Warto się łudzić?

Tero olej ją na tydzień mówiłem Ci,że tak bedzie.Zostawiła Cię dla tego lovelasa?

100 Ostatnio edytowany przez Tero (2014-12-14 19:05:14)

Odp: Warto się łudzić?

@pitagoras chciałbym robić wszystko tak jak mi opisujecie - serio. Niestety dochodzi czynnik "emocje" i tutaj niestety nie jestem w stanie fizycznie tego przejść. Mimo, że na prawdę bardzo chciałbym tak zrobić.

@słodko-kwaśny - tego nie wiem i nawet gdyby tak było to się pewnie nie dowiem.

Byłem u jej rodziców coś załatwić, nie dało rady uniknąć rozmowy z nią.. jedno ze zdań które wypowiedziała "Nie wiem czy dobrze zrobiłam, że to zakończyłam", reszta to raczej błahe rzeczy...

Zerwałem kontakt i napisałem jej o swoim postanowieniu, zaraz po tym dostałem sms "Od już?Na jakiś czas?Do odwołania? Czy mam się już nigdy do Ciebie nie odezwać?" Na sms nie odpisywałem, bo akurat byłem pod prysznicem i 5 minut później kolejny "Rozumiem, mam się nie odzywać. Czyli czwartek nieaktualny, ok.. Wszystkiego dobrego Ci życzę"

Czwartek - tutaj będzie prawdopodobnie chodziło o moje urodziny, które miałem a o których zapomniała tzn. precyzując pomyliły się jej dni. Wydaje mi się, że chciała się jakoś zrehabilitować. Tutaj może głupio zrobiłem ale zadzwoniłem odnośnie czwartku - bo serio.. nic mi do głowy nie przychodziło.. na pytanie czemu czwartek odpowiedziała że "chciała się spotkać". Pisała mi że jest głupia, że jest idiotką - że zapomniała o moich urodzinach.

Tyle z tego. Aktualnie cisza.

PS. Idą Święta, co z życzeniami?

101 Ostatnio edytowany przez mourinho (2014-12-15 14:36:27)

Odp: Warto się łudzić?

Schemat typu "fajna dziewczyna z dobrej rodziny", brzmi dla mnie podejrzanie znajomo:P
Niestety nawet na pozór poukładani ludzie są zdolni do krzywdy.

Szkoda że nie powiedziała Ci wprost jaki jest powód rozstania, widocznie się bała (ale stracić ciebie jako opcje). Taki kolejny schemat.  Gdy na horyzoncie pojawiła się "pociągająca" szansa na coś nowego musiała dla własnego dobrego samopoczucia zerwać z Tobą by móc spróbować czegoś nowego. Do ciebie nadal wypisuje, bo nie chce urwać kontaktu z człowiekiem którego dobrze zna, którego lubi, który ją szanuje i ... którego przecież nigdy nie zdradziła - bo wcześniej zerwała.

Jesteś o wiele bardziej świadom schematów które wokół ciebie się dzieją niż ja kiedyś, i świadomie działasz by odzyskać siebie -  urywając kontakt.

Jestem głupia, jestem idiotką - próba sprowadzenia siebie na poziom twych emocji - bo wiesz ze zrywając z Tobą taka właśnie jest, ale jej nie chodzi o to - ona chce poprostu byś nie urywał kontaktu - byś jej nie zostawiał samej z tym chłopakiem, bo co będzie jak jej nie wyjdzie? do kogo wtedy wróci? przecież będzie sama!!!

a życzenia? - nie pisz nic, najwyżej powiesz że pomyliły Ci się dni, numery, lata, nr telefonu, numer rejestracyjny samochodu, nr buta itd. -  ..to nie ma znaczenia:P

Wszystko to co pisałem to moje domniemania. Obym się mylił, i oby okazało się że po prostu wystraszyła się Miłości do Ciebie... choć jeżeli tak, dlaczego z Tobą zrywała ? smile

102

Odp: Warto się łudzić?

Tero no życzenia świąteczne złóż bez przesady:)Coś czuje że będzie jeszcze dobrze:)

103 Ostatnio edytowany przez Tero (2014-12-15 22:56:26)

Odp: Warto się łudzić?

@mourinho - zerwała bo ja ją do tego przycisnąłem, tzn. narzuciłem termin do którego ma się zdeklarować, inaczej mogłoby to trwać wiecznie. Stąd też te hasła "nie chcę Cię trzymać w niepewności" itd.

Ostatnio jak się jeszcze z nią widziałem miała pomalowane paznokcie, a nie robiła tego nigdy jak weekend miała iść do pracy(czyli prawie zawsze)-> gastronomia, miała zasadę, że jak robi przy jedzeniu to ich po prostu nie maluje, żeby odprysków w jedzeniu nie było. Może mało istotny fakt, ale jakoś mi się tak przypomniało smile

Nie mam też 100% pewności, że chodzi o tego faceta.. więc, nie chcę też zakładać że to na bank o jakiegoś typa chodzi.

@słodko-kwaśny przestałem mieć złudzenia smile, zmieniam podejście na "będzie co będzie", ale na nic się nie nastawiam i nie chcę bo to niestety działa destrukcyjnie, a jak wiadomo dla pragnącego znów tego aby było dobrze, każdy gest i sygnał to ogromny powód do radości, więc.. Nie. Jeśli kiedykolwiek będzie jej zależało to pewnie nie pozostanie to na samych słowach tylko coś zrobi.

Biegi, siłownia,muzyka, ogarnianie spraw - zaległych z powodu dołka.. - to moja recepta na to.. nie mówię, że jest cudownie, ale staram się.

104

Odp: Warto się łudzić?
Tero napisał/a:

Biegi, siłownia,muzyka, ogarnianie spraw - zaległych z powodu dołka.. - to moja recepta na to.. nie mówię, że jest cudownie, ale staram się.

i Brawo! bo tak naprawdę decyzje o tym co zrobisz, a czego nie musisz podjąc sam.. tak samo jak bedziesz musiał poradzic sobie z rozstaniem, czy tez daniem zwiazkowi nowej szansy.

P.S: przynajmniej wiem ze sobie poradzisz, bystry jesteś chłop:P Powodzenia

105

Odp: Warto się łudzić?
mourinho napisał/a:
Tero napisał/a:

Biegi, siłownia,muzyka, ogarnianie spraw - zaległych z powodu dołka.. - to moja recepta na to.. nie mówię, że jest cudownie, ale staram się.

i Brawo! bo tak naprawdę decyzje o tym co zrobisz, a czego nie musisz podjąc sam.. tak samo jak bedziesz musiał poradzic sobie z rozstaniem, czy tez daniem zwiazkowi nowej szansy.

P.S: przynajmniej wiem ze sobie poradzisz, bystry jesteś chłop:P Powodzenia

Męczą mnie jeszcze te nierozwiązane sytuacje, niedopowiedziane słowa, te jej wcześniejsze gierki... czasu nie cofnę i pewnie i tak prawdy się nie dowiem. Pozostaje tylko iść do przodu, z każdym dniem mniej myśląc o tej całej sytuacji. Wiem, że sobie poradzę? To raczej pogodzenie się z faktem przed jakim mnie postawiła, więc nie mam wyjścia tongue

Dzięki!!

106

Odp: Warto się łudzić?

"To raczej pogodzenie się z faktem przed jakim mnie postawiła, więc nie mam wyjścia" -
własnie to jest to radzenie sobie - pogodzenie sie z sytuacja, zajecie soba, i powolny proces uwalniania sie z uczuc - ale to z czasem.

Mnie tez kiedys meczyły te wszystkie słowa, sms-y, rózne dziwne sytuacje i to naprawde długo. W miedzyczasie zajmując sie swoim zyciem i starajac sie isc do przodu, wszystko to ułozyło sie w jedna piekna historie. Kazdy element do siebie pasował.
wiec moze kiedys i ty poznasz motywy dzialania swojej pani.

107

Odp: Warto się łudzić?

Hej, trochę minęło od rozstania.. chociaż widziałem się z nią ostatnio (przywiozła mi coś, po co i tak musiałbym jechać sam i się z nią widzieć), była dziwna, niepunktualna, nie wiedziała o której mi to przywiezie, ostatecznie okazało się (jak podejrzewałem) ktoś ją podwiózł, była wobec tej osoby tajemnicza [a tylko z tego gościa robiła tajemnicę], ale nie pytałem o nic - jej sprawa...
Pytała o nas..(jak się czuję) powiedziałem, że dla mnie to przeszłość, coś czego już nie ma..,pogodziłem się z tym, cały czas pokazując że u mnie serio jest fajnie (ale bez przesady), odpowiedziała jedynie że "widzę, że u Ciebie lepiej" - to tak jakby oczekiwała chyba, że z jej powodu będę się rzucał pod auto?? Kawałek ją odprowadziłem na przystanek, życzyłem Wesołych Świąt i dodając na koniec że "mam nadzieję, że kroki, które podjęła w ostatnim czasie okazały się dla niej tymi dobrymi decyzjami i szczęśliwymi" i tyle..

Przy okazji wręczyła zaległy prezent urodzinowy.. i tutaj też mam pytanie pod koniec stycznia ona ma urodziny, kupować coś, dzwonić, wysyłać sms? Czy po prostu mieć na to w*****?

Jakoś się trzymam, chociaż jeszcze do niedawna myślałem, że Święta spędzimy razem.. ale cóż smile

Korzystając też z okazji chciałbym wszystkim życzyć : Zdrowych, pogodnych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia smile

Dziękuję za wsparcie jakie miałem w ostatnim czasie smile.

108

Odp: Warto się łudzić?
Tero napisał/a:

Przy okazji wręczyła zaległy prezent urodzinowy.. i tutaj też mam pytanie pod koniec stycznia ona ma urodziny, kupować coś, dzwonić, wysyłać sms? Czy po prostu mieć na to w*****?

Prezenty sobie daruj, ale zwykła wiadomość z życzeniami, bez wchodzenia w niepotrzebną gadkę to nic złego wink

109 Ostatnio edytowany przez Tero (2014-12-27 04:06:56)

Odp: Warto się łudzić?

W sumie po świętach i mnie dopadło coś walczyłem z tym, miałem plan i nagle coś..
Nie mogę spać, psychicznie wysiadam.. (a było tak dobrze.. trzymałem się jakoś), zrobiłem w sumie wiele kroków do tego aby było mi lepiej
a) skasowałem jej numer
b) z Facebooka wyłączyłem powiadomienia co do jej aktywności
c) pozbyłem się wszystkiego od niej
d) zajmowałem się sobą
e) nie myślałem o tym tyle i nie analizowałem, prawie wcale..

I nagle.. przyszła jakaś "fala" i po prostu na chwilę obecną mnie to pokonało..

Sporo rozmyślałem, o tym co się stało, ale nie pod kątem analiz "co w niej pękło, że zmieniła charakter o 180 stopni", tylko raczej pod kątem swoich błędów. Uświadamiam sobie coraz bardziej, że to właśnie iluzja mnie trzyma w tym stanie. Chociaż nie widzę jej już jako dziewczyny idealnej, miała wady.. ale z tymi wadami ją chciałem.

Chciałbym.. z jednej strony się kompletnie odciąć (i do tego dążę), ale gdzieś we mnie siedzi taka myśl.. że gdybym dowiedział się na 100% że kogoś ma[chociaż wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują, że tak jest. Dziś też rozmawiałem z kumplem jak jego była kiedyś zostawiła...scenariusz identyczny, tydzień później była z innym].. wtedy niejako wiedziałbym na pewno "jaką osobą była".. pewnie w 1 fazie miałbym ostry dołek, ale z drugiej żyłbym na 100% bez jakichkolwiek złudzeń.

Wiem, że to może i głupie takie.. myślenie "jaka jest prawda".. ale ta jedyna rzecz trzyma mnie w tej pułapce..z której chciałbym wyjść.
Dodatkowo męczą mnie praktycznie codzienne koszmary o niej, to chyba jakiś nadmiar emocji, które nie mogą się uwolnić za dnia.

Kontaktu z jej strony nie było - i dobrze. Na to nie liczę i tego nie chcę, sam też nie zamierzam się kontaktować.

Zacząłem od początku czytać obszerny wątek "iceman'a", humor mi się poprawił niesamowicie (minie pewnie trochę czasu niż skończę go czytać), do wieczora było wręcz dobrze, mało o niej myślałem i nagle buum.

Piszę tutaj, bo chcę wylać swoje emocje. Nie chcę ich trzymać w sobie, a takie pisanie mi pomaga - chociaż może to co piszę brzmieć jak bełkot.

Czuję gdzieś w sobie, że powoli odzyskuję SIEBIE..

Zacząłem biegać jak byliśmy razem ok. 2 miesięcy temu, później kiedy się zaczęło psuć biegałem (dla siebie + po to żeby odreagować), a teraz biegam, bo polubiłem to, cieszę się jak dziecko kiedy mogę założyć buty i polecieć w trasę.. za to jej już teraz mogę podziękować smile, bo gdyby nie to co się działo, to pewnie odpuściłbym bieganie, a tak? Mam swoją motywację. Ba.. nawet zapisałem się na zawody , które będą za 2 tygodnie.

Na tę chwilę tyle z mojej strony. Dobranoc.

110

Odp: Warto się łudzić?

Powiem Ci, że tak Ciebie czytam i widzę siebie sprzed kilku miesięcy wink Nawet tak samo jak Ty zacząłem biegać. Jak masz czas to dorzuć do tego siłownię, zajmiesz czymś dodatkowo czas i.. głowę wink

Czytaj ten wątek icemana, szczególną uwagę przykładaj do postów Elle.  Za jakiś czas poczujesz ulgę wink

I trzymaj się tych kroków. To jest podstawa.

111

Odp: Warto się łudzić?
Tero napisał/a:

Piszę tutaj, bo chcę wylać swoje emocje. Nie chcę ich trzymać w sobie, a takie pisanie mi pomaga - chociaż może to co piszę brzmieć jak bełkot.

.

Jednak jesteś sensownym gościem.Dołóż do tego co robisz jakieś nowe laski- jakiekolwiek, nieważne.Głupie pogaduchy z byle kim.Klina klinem.

112

Odp: Warto się łudzić?

Tero, dobrze sobie radzisz. Rób swoje i równolegle wyrzucaj z siebie emocje- nie tłum ich. Nazywaj je, daj im się wypalić tyle ile potrzebują, wtedy nie będą powracać.

Nie baw się w żadne "kliny", bo to droga w stronę cynizmu nic więcej.
Potem będziesz jak taki podstarzały forumowy karateka- pitagorasek.

Kiedyś został skrzywdzony przez kobietę, którą kochał i porzucony- do dziś nie przepracował tych emocji, stąd traktowanie kobiet przedmiotowo.
To jest maska, tam w środku jest facet, który do dziś nie umie pogodzić się, że ktoś go odrzucił - jak dziecko, któremu odebrano ulubioną zabawkę.
To nie jest osoba, której radami warto się w życiu kierować.
No, chyba że Twoim targetem są niedo.. mężatki wink w tym się pitek specjalizuje i z tego też jest najbardziej dumny.

Ty autorze rób swoje, a porady sfrustrowanych maczo puszczaj mimo uszu.
Gwarantuję ci, że teksty jakie puszcza pitek budzą politowanie w świadomych siebie, fajnych kobitach.
Jedynie 'wrażenie' robi na takich nieskomplikowanych dziurkach, niespecjalnie wymagających od życia jakichś wartości poza pogonią za doraźną przyjemnością.

113

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

pitagorasek.

Kiedyś został skrzywdzony przez kobietę, którą kochał i porzucony-.

Bzdury pisz do woli,od ewidentnych kłamstw możesz się powstrzymać.

114 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-27 18:38:22)

Odp: Warto się łudzić?
pitagoras napisał/a:
Elle88 napisał/a:

pitagorasek.

Kiedyś został skrzywdzony przez kobietę, którą kochał i porzucony-.

Bzdury pisz do woli,od ewidentnych kłamstw możesz się powstrzymać.

Żade4n normalny zdrowy facet nie traktuje kobiet jak towaru na półce. Tylko skrzywdzeni przed laty chłopcy, którzy nie poświęcili odpowiednio dużo czasu i refleksji by wyciągnąć wnioski i iść dalej jako Mężczyzna.
Ty jesteś podręcznikowym przykładem wyparcia.

Pisz co chcesz, ale zbyt dużo znam takich 'maczo', gdzie wystarczyło czasem 1 moje celne zdanie czy spojrzenie żeby ta maska opadała w mgnieniu oka.

Po prostu nie psuj chłopaka (autora) i nie dawaj mu rad, które tobie samemu nie służą. Jesteś samotnym smutnym facetem, który rozpamiętuje jakąś kochanicę sprzed lat i dowartościowuje się tym, ile to mężatek przewalił- klina klinem, itp. bełkot.

Po prostu zachowaj te "mądrości" z podręcznika "8 sposobów jak wyrwać każdą kobietę" dla siebie, bo się tylko ośmieszasz, a dawno nie masz już 20 lat.

115

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

Żade4n normalny zdrowy facet bla bla bla.

Podaję Autorowi skuteczną metodę szybkiego zapomnienia.
Babskie rady o dawaniu upustu emocjom są dobre dla bab.
Męska psycha działa inaczej.
Zamiast się babrać wspomnieniem trzeba zająć myśli kimś nowym.To działa zawsze, działa skutecznie i działa szybko.

To już kolejny wątek który zaśmiecasz pseudoanalizami mnie.Masz jakieś żale pisz na priv.I tak nie przeczytam, ale przynajmniej inni nie będą tracić wątku wątku.

116 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-27 18:57:15)

Odp: Warto się łudzić?

Sęk w tym, że dajesz rady na poziomie Pani Domu.
Gdyby to działało dawno byłbyś w szczęśliwym związku po niewypale z kochanicą.
A od tamtego czasu tych kochanic było jeszcze kilka.

Klina klinem sprawdza się doraźnie, nigdy w dłuższej perspektywie wypieranie emocji nie buduje nowej jakości.
To metoda na zranione ego chłopca, Mężczyzna wyciąga wnioski i buduje kolejny, LEPSZY związek, anie powiela błędy rzucając się w pierwsze lepsze ramiona by ukoić ból dupy.

Niezależenie od tego ile romansów za tobą i ile przed tobą, niczego nie zbudujesz nie zamykając starego rozdziału - podświadomość nigdy nie śpi.
Możesz przewalać się z w łóżku z kim innym, a po pół roku wyparte wspomnienia i emocje i tak cię dopadną - wtedy najczęściej "z głupia frant", "bez powodu" ludzie wypowiadają zdanie-klucz: Nie jestem gotowy/-wa na nowy związek.. albo po prostu uciekają w kolejne, bo 'nikt nie jest tak dobry jak ex' itp. iluzje.


Masz jakieś żale pisz na priv.I tak nie przeczytam, ale przynajmniej inni nie będą tracić wątku wątku.

Wiesz, to jest żałosne. Facet 36 lat i sadzi teksty na poziomie gimbazy do kobiety. Serio myślisz, że ja wierzę przez minutę, że powiedziałbyś mi to w twarz? Cieniasek jesteś i napinacz i tyle smile

117 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-12-27 19:05:40)

Odp: Warto się łudzić?

Elle, nawet mojego wieku nie potrafisz oszacować poprawnie, a co dopiero rzeczy wymagające odrobiny inteligencji.
Masz rację, nic bym Ci(duża litera- kultura!) w twarz nie powiedział, bo jakoś nie podejrzewam się o znalezienie przyjemności w gadce z Tobą (znów duża litera- kultura!).Mam pewne minima.
Rady jakie daję Autorowi są uniwersalne i skuteczne w odróżnieniu od pseudopsychologicznej rozkminy.
A moje podejście do związków jest sprawą odrębną.

118

Odp: Warto się łudzić?

Znam Twoje minima i widocznie są one na Twoja miarę  (panie z Biedronki, a wcześniej czyjeś żony) - nic mi do tego, dopóki nie zalewasz swoimi mądrościami fajnych skądinąd młodych ludzi, którzy z racji nowej sytuacji, w jakiej się znaleźli się trochę pogubili.

Żaden człowiek, który kocha siebie i chociaż trochę innych ludzi, nie wykorzysta kogoś jako plaster, 'klina'.
Wiesz, to są takie podstawowe zasady szacunku i życzliwości, które wynosi się z domu chyba, a jak nie z domu to chociaż jakieś minimum empatii podpowiada żeby nie krzywdzić świadomie.

Paradoks polega na tym, że Ty jesteś bardziej pogubiony niż autor. Stałeś się cyniczny, mało elastyczny w poglądach (nie mylić z relatywizacją poglądów) wyrachowany - chodzące Zombie.
Może paniom z Biedronki taki "twardy" facio zaimponuje, ale ja za stara jestem żeby się nabrać, że Ty naprawdę czujesz to co mówisz. Chyba, że jesteś zupełnie martwy w środku.

119

Odp: Warto się łudzić?

Piszesz o szacunku, jednocześnie pogardliwie wypowiadając się o ''paniach z Biedronki''.Hmm, ciekawe, doprawdy.Rozumiem że kasjerka nie jest godna szacunku.Faktycznie, trochę inne podejście wyniosłem z domu.Twoim Rodzicom gratuluję tego co wpoili Tobie.
Sęk w tym, że metoda ''klin-klinem'' nikogo nie krzywdzi i nie obnaża z szacunku.Chodzi o zajęcie myśli i uwagi nowymi ludźmi.Pójście na piwo z nowpopoznaną kobietą raczej aktem pogardy dla niej nie jest.A poznając nowych ludzi, zwiększa się prawdopodobieństwo znalezienia kogoś ciekawego.Wówczas wspomnienie o eksie automatycznie blaknie.Proste jak drut.

120 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-27 19:45:40)

Odp: Warto się łudzić?

Dajcie spokój juz Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Zmartwie Cię Pitagorasie, ale staję (jak chyba zawsze smile ) po stronie Elle... To, co sugerujesz to nic innego jak INSTRUMENTALNE traktowanie innych... A to tworzy raczej mało pozytywny obraz. Podejrzewam, ze i sam nie chciałeś byc nigdy nieswiadomym "czasoumilaczem", taką nieczego nieświadomą ...psychiczna lewatywą, która sie wyrzuca, gdy dolegliwości mijają... No wybacz, ale to troche przeczy wizerunkowi, jaki kreujesz.
Teza: "metoda ''klin-klinem'' nikogo nie krzywdzi i nie obnaża z szacunku.Chodzi o zajęcie myśli i uwagi nowymi ludźmi.Pójście na piwo z nowpopoznaną kobietą raczej aktem pogardy dla niej nie jest.A poznając nowych ludzi, zwiększa się prawdopodobieństwo znalezienia kogoś ciekawego.Wówczas wspomnienie o eksie automatycznie blaknie.Proste jak drut."
Proste jak drut, owszem, ale jak ALUMINIOWY... Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Taka metoda - jak sugerujesz - niestety ale dowodzi braku szacunku do tej "nowej". Szacunkiem byłoby tu jasne, na wstępie powiedzenie: wiesz, mam zagwozdkę, męczy mnie ból po kimś i chcę za pomocą twojej osoby zapomnieć smile Pewnie taka szczera postawa zyskałaby zrozumienie... Aktem pogardy, odczuwalnym za jakiś czas przez ofiarę jest takie ładowanie sie w nowy związek bez zamkniecia starego i bez porządków we własnej psychice... Ileż to związków sie rozpierd...la własnie dlatego, ze gdzieś w pamieci, myslach i wyobrażeniach wciąż istnieje obraz kogoś ex? No ile? Nie spotkałes sie z czymś takim? Bo ja tak...Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Zatem z uwagi na powyższe obstaję za zdaniem Elle, ze swoimi radami - w takim stylu - nie dość, ze nie pomagasz komuś, kto pomocy potrzebuje, to jeszcze potencjalnie stwarzasz mozliwość krzywdzenia kolejnych osób. A to juz jest czymś godnym napiętnowania...

121 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-27 19:56:58)

Odp: Warto się łudzić?

Pitagoras: chyba sam w to nie wierzysz. W 99% przyp. klin służy dokładnie temu, na co wskazuje nazwa- jak ujął trafnie Kosmiczny "wyrzucasz go gdy dolegliwości mijają", bo kto chce skojarzeń z najgorszym okresem w życiu?
Często bywa tak, że "klin" coś zdąży poczuć, ale nikt sobie tym głowy już nie zawraca, skoro spełnił swoja rolę.

Gdyby faktycznie to było takie płynne wszystko: przejście z ex na klina, a potem stworzenie silnej emocjonalnej z nim więzi.. Niestety, scenariusz jest zwykle do bólu powtarzalny i o 180 st. inny niż sugerujesz.

zwiększa się prawdopodobieństwo znalezienia kogoś ciekawego.Wówczas wspomnienie o eksie automatycznie blaknie.Proste jak drut.

Znów dowodzisz, że nie masz bladego pojęcia jak podświadomość działa i jaka ma rolę w całym procesie.

To nie jest tak, że w cudowny sposób za 10 klinem w końcu 'trafiasz' na kogoś, dzięki komu zapominasz o ex.
Tylko po iluś klinach w końcu powoli wracasz do równowagi i zaczynasz znów wierzyć w siebie i w to, że ktoś może Cie pokochać, wtedy to Ty przyjmujesz postawę OTWARTĄ na coś więcej niż "klinowanie" i tylko dzięki temu jest się w ogóle w stanie zauważyć w którymś "klinie" coś więcej niż klina i tym samym daje się SOBIE i tej osobie szansę. Tylko chodzi o właśnie o 'pokot z klinów', pozostawianie zgliszczy czyichś uczuć za sobą, bo JA musiałem odreagować, bo MNIE tez ktoś kiedyś tak potraktował, itd.
Kumasz? Czy dalej nic.

Twoje myślenie jest faktycznie proste jak drut, często to udowadniasz. Tyle, że nie jest do końca trafne i oparte na właściwych przesłankach niż powierzchowne, doraźne 'poprawki' do starego kursu..Niestety autorefleksja i dystans są Ci totalnie obce, pewnie dlatego jesteś może jedną z 2 osób na Forum, z którymi miewam otwarte 'potyczki', większość jednak rozumie przekaz.

122

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

Gdyby faktycznie to było takie płynne wszystko: przejście z ex na klina, a potem stworzenie silnej emocjonalnej z nim więzi....

Nie ma mowy o żadnych więziach, nawet emocjonalnych.
Zasadniczy urok nieszczęśliwego/nieodwzajemnionego/nie-jeszcze-jakiegoś zakochania; a z takim mamy do czynienia w przypadku Autora; jest idealizowanie obiektu westchnień.Można sobie pisać, jaka ona zła, jaka brzydka, a w gruncie rzeczy i tak się włącza ''syndrom jedynej''.
Siedzenie na dupie i oglądanie zdjęć z czasów gdy ''było dobrze'' tylko ten proces pogłębia i wydłuża.
Opcja ''wyjścia do ludzi'' ma na celu przekonanie samego siebie, że ta jedyna, wspaniała i najpiękniejsza, w istocie jest zwykłą kobietą jakich wiele.
Poznając nowe, szybko okaże się, że są inteligentniejsze, są dowcipniejsze i są zgrabniejsze.Sławetna podświadomość sama to wyłapie i szybko wyśle maila do świadomości: ''ona nie była w żaden sposób wyjątkowa''.
Wyjątkowość to subiektywne poczucie, nic więcej.W momencie pozytywnego trwania relacji warto to poczucie podsycać, bo jest fajnie.
Jak się posypało, to już nie ma sensu, trzeba to zwalczyć.Da się.
P.S. tak, czasem robię za klina świadomie.

123

Odp: Warto się łudzić?

Poznając nowe, szybko okaże się, że są inteligentniejsze, są dowcipniejsze i są zgrabniejsze.Sławetna podświadomość sama to wyłapie i szybko wyśle maila do świadomości: ''ona nie była w żaden sposób wyjątkowa''.

Wiesz kiedy takie porównywanie na korzyść tych nowych osób jest w ogóle możliwe?
Kiedy motywacją do spotykania się z nimi NIE JEST zapomnienie o ex a ciekawość tej nowej osoby i czysta chęć poznania, bez podtekstów.

Gdy motywacją jest udowodnienie sobie, że są fajniejsze od eks: "Czekaj, czekaj..ja już sobie zaraz kogoś poznam." i rzucanie się w wir przelotnych znajomości to jedyne co się włącza przy okazji takich spotkań, randek- w zastępstwie (jak zwał) to porównywanie, ale na korzyść EX .
Wtedy 99% osób w tym stanie ma ochotę sięgnąć za tel. i błagać o powrót. Tak się kończy klinowanie z takim podejściem. Chyba nie czytasz Forum uważnie. wink

Problem polega na tym, że chcesz przeskakiwać wszystkie konieczne do wyzdrowienia etapy w niedorzecznie krótkim czasie i łudzisz się, że efekty będą podobne. Nie będą, bo to droga na skróty.

124

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

Wiesz kiedy takie porównywanie na korzyść tych nowych osób jest w ogóle możliwe?
Kiedy motywacją do spotykania się z nimi NIE JEST zapomnienie o ex a ciekawość tej nowej osoby i czysta chęć poznania.

Jedno przechodzi w drugie.Z gównianego spotkania na siłę może wyjść super randka, bo targety potrafią zaskakiwać.Zapomnienie nie jest powodem, ale skutkiem wtedy.
Niesamowite, że najprostsze rzeczy najtrudniej zrozumieć.
Mamy właśnie tu na forum tematy, że ktoś tam od 5-6 lat(!) ma jakiegoś ktosia w głowie i nie może się wyleczyć.Tak, tak, super, wiem: potrzeba czasu.
Tylko kurde życie se nie poczeka dekady aż delikwentowi samo przejdzie. Czasem warto pomóc czasowi.
Od kobiet się tego podejścia nota bene nauczyłem, na których rany uczuciowe goją się jak na psie.Jak coś jest skuteczne to warto kopiować i nie bawić się w fajniebrzmiące filozofie.

125 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-27 20:36:23)

Odp: Warto się łudzić?

Mam wrażenie, że nie czytasz ze zrozumieniem tego co piszę.

Ja jestem przeciwniczką biernego czekania, aż "zapomni się samo".
Tylko sposoby mamy diametralnie różne. Ja uważam, że drogą jest zwrócenie się do siebie w tym momencie- zwiększanie świadomości emocji, które przez Ciebie przechodzą, zamiast ucieczka od nich w doraźną ulgę (w postaci seksu z kim innym , randki, whateva).

To o czym piszesz, tj. odwrotna kolejność: czyli kolekcjonowanie nowych doświadczeń w celu przeprogramowania podświadomości jest jak najbardziej sensowne, pod warunkiem, że ktoś potrafi oderwać myśli od eks choćby na ułamek sekundy podczas takich wymuszonych spotkań z kimś nowym.
Rzadko taką umiejętność delikwent w skrajnej depresji posiada.

Wiem, że zdarzają się wyjątki, ale one tylko potwierdzają regułę.
Tak czy inaczej: wszystko jest ok, póki druga strona (klin) nie podchodzi z uczuciami do tej znajomości od początku. Z takiego poziomu i przy tej dysproporcji już na wejściu, nie ma opcji żeby obyło się bez ofiar.

A dzieje się tak, gdy 'klinujący' chodząc z kimś do łóżka, spędzając czas i robiąc (pozornie) wszystkie te rzeczy, które w normalnych okolicznościach budują więź, z ta "małą różnicą", że cały czas głową i myślami jest przy kimś innym.. Ja to nazywam sk...wem i korzystaniem z okazji "po trupach".
O tego typu sytuacje mi chodzi.

126

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

A dzieje się tak, gdy 'klinujący' chodząc z kimś do łóżka, spędzając czas i robiąc (pozornie) wszystkie te rzeczy, które w normalnych okolicznościach budują więź,.

Jezu, znowu jakaś więź...
To jest opcja substytutu ukochanej.Całkiem do dupy.
Ja od początku piszę o spotkaniach z wieloma kobietami i poznawaniu wielu kobiet jednocześnie.To co innego całkiem.

127 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-27 21:01:28)

Odp: Warto się łudzić?

Kumam.

Czyli hurtowe podejście.
Znam wielu, którzy próbowali w ten sposób, a potem po łazienkach gdzieś w pubach siedziałam z nimi i pomagałam doprowadzić się do porządku, gile wycierałam itd. wink
Jeden drink za daleko i z króla imprezy i dam obecnych na sali, robił się zupełnie kruchy i wystraszony swoją samotnością chłopiec, który tylko mi nie bał się powiedzieć, że nie daje sobie rady.
Każda maska działa tylko tak długo, dopóki nie znajdzie się ktoś, przy kim nie da się grać.

Autor zdecyduje sam.

128

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

Kumam.

.

Myślę, że wątpię...
Spotykając się z kilkoma kobietami jednocześnie(spotykając w sensie dosłownym, nie kręcąc na dziesięć frontów!) człowiek zachowuje zdrową skalę porównawczą.W takim układzie można rozsądnie ocenić każdą nową znajomość- w sensie czy się pozytywnie wyróżnia z tłumu czy nie.
(zwłaszcza) młodzi (zwłaszcza) faceci mają manierę uwieszania się na pierwszej w miarę sensownej kobiecie i skupianiu na niej całej uwagi.Wtedy syndrom jedynej włącza się automatycznie i przechodzi w iluzoryczne stany zakochania itp.W grupie złożonej z jednej osoby ta osoba będzie ''naj'' pod każdym względem, to logiczne.

129

Odp: Warto się łudzić?

faceci mają manierę uwieszania się na pierwszej w miarę sensownej kobiecie i skupianiu na niej całej uwagi.

To nie kwestia płci, są kobiety, które myślą tak samo.

Spotykając się z kilkoma kobietami jednocześnie(spotykając w sensie dosłownym, nie kręcąc na dziesięć frontów!) człowiek zachowuje zdrową skalę porównawczą.

Skalę porównawczą..Nie no, ok. Tyle, że często ta 'skala porównawcza' bywa pretekstem by nie zatrzymywać się dłużej (nie angażować) na nikim, bo zawsze jest potencja, że tuż za rogiem, czeka na nas ktoś lepszy.
Oraz: co oznacza dla Ciebie "spotykanie się w sensie dosłownym, a nie kręcąc na 10 frontów" i czym to się w praktyce różni?
Rozumiem, że tym, że mówi się każdej kobiecie wprost, że spotyka się jeszcze z innymi?

Jeśli tak to ok.

130

Odp: Warto się łudzić?
Elle88 napisał/a:

[
To nie kwestia płci, są kobiety, które myślą tak samo.

To nie kwestia myślenia, tylko poniekąd płci właśnie, a raczej okoliczności tejże płci towarzyszących.Jednak dziewczyna- o ile w miarę wygląda- to mniej lub bardziej będzie miała w swoim otoczeniu jakichś facetów w ilości większej niż 1 szt.
Chłopak żeby wyjść na głupie piwo z dziewczyną jakąkolwiek musi zadziałać czynnie.A taki (pozornie) zauroczony jedną już nie ma ochoty działać w jakikolwiek sposób.

Elle88 napisał/a:

Skalę porównawczą..Nie no, ok. Tyle, że często ta 'skala porównawcza' bywa pretekstem by nie zatrzymywać się dłużej (nie angażować) na nikim, bo zawsze jest potencja, że tuż za rogiem, czeka na nas ktoś lepszy

To jest proza życia.Aczkolwiek nie uważam by ''angażowanie'' się było zależne od wyznawanych filozofii, jak kogoś jeb**e to się zaangażuje i żadne światopoglądy tego nie powstrzymają.

Elle88 napisał/a:

co oznacza dla Ciebie "spotykanie się w sensie dosłownym, a nie kręcąc na 10 frontów" i czym to się w praktyce różni?
Rozumiem, że tym, że mówi się każdej kobiecie wprost, że spotyka się jeszcze z innymi?

Oznacza ni mniej ni więcej zdolność do zawierania takich znajomości, gdy nie ma potrzeby nikomu mówić wprost , że spotyka się ''jeszcze z kimś'', bo nie ma to żadnego znaczenia.W tłumaczeniu na język ludzi zakutych w schematy- brak niewidzialnego ducha ''związkowego'' towarzyszącego większości nowych znajomości mających formę castingu na męża/żonę.

Posty [ 66 do 130 z 197 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Warto się łudzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026