netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

166 odpowiedzi16 278 wyświetleńzałożony przez Piotr75, 28.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 167 z 167 ]

131

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
kosmiczny nick napisał/a:
stokrotka88 napisał/a:

...kiedy to ja sama jakiś czas temu poprosiłam tutaj o pomoc, pod jakimś innym nickiem, którego już nawet nie pamiętam...
...Dlatego naprawdę skorzystaj z porad profesjonalnego psychologa, jeżeli faktycznie szukasz pomocy, a nie pogawędek, gdyż osoby, które tutaj najwięcej się przekrzykują często racji nie mają. Na tym forum są głównie ludzie, których spotkało w życiu coś złego, które same popełniały błędy, chcą pomóc, ale czy rzeczywiście zawsze potrafią?

Chyba kojarzę tamten wątek, lub bardzo podobny... Czy jesteś w stanie go poszukać? Ciekaw jestem, kto miał prawidłową wizję tamtej Twojej sytuacji...
Co do porad psychologa - jak najbardziej. Czasami jednak takie - jak tu - "kubły lodowatej wody" wylewane na głowe Autora daja też i pozytywne efekty: zaczyna wątpić w "swoja rację" i decyduje się na taką fachową pomoc smile Jakby nie patrzeć - takie "pogawędki" czasem sa jednak pomocne...
Co do tego, ze udzielają sie tu osoby czymś juz doświadczone: uważasz, ze to takie osoby ...dyskredytuje? Może mam mylne spojrzenie, ale dla mnie to właśnie owe zyciowe przejścia i doswiadczenia dają takim osobom wszelkie podstawy do w miarę trzeźwej, wnikliwej (ba! nawet przenikliwej) oceny i "coś" dajacej wypowiedzi. Jak wyglądałoby to Forum, te wszystkie wątki, gdyby wypowiadały sie tu osoby o psychice i doświadczeniach gimnazjalistów (nie umniejszajac wspomnianym)? Jaki poziom, jaką wartość miałyby tu rady osób, które NICZEGO W ŻYCIU NIE DOŚWIADCZYŁY?
Zgadzam się, że często ta pomoc jest nazbyt ...gorliwa, ale wypada tu też brać pod uwagę emocje, które chyba cechują kazdego człowieka, czyz nie? To, że jedni nad nimi panują, a inni nie to juz inna bajka...

Właśnie nie umiem tego znaleźć:( a sama chętnie przeczytałabym to jeszcze raz...
Nie, absolutnie tak nie uważam, bo widziałam tu już mnóstwo wątków, gdzie ludzie wspaniale umieli sobie pomóc.
Ja tylko podałam przykład, który wskazuje, że większość nie zawsze równa się racji.
To ma dać do myślenia.
Sama czytam to forum, ponieważ doświadczenia innych ludzi bardzo pomagają mi w obecnej sytuacji.

Tam ktoś zapytał, gdzie jest napisane, że dziecko chodzi głodne, lub w mieszkaniu jest syf.
A gdzie napisane jest, że Autor oczekuje błysku?
Ja przeczytałam, że mamusia sprząta raz na miesiąc, czy nawet na 2 miesiące i podobnie z gotowaniem.
No żadna matka mi nie powie, że to jest normalne?
Nie wyobrażam sobie raz w tygodniu nie posprzątać, a co dopiero raz na parę tygodni mając w domu maluszka, który właśnie powinien mieć taki błysk w domu.
A czym ta Pani taka zajęta, że nie ma na sprawy priorytetowe w domu czasu?
Już sobie wyobrażam co to dziecko by jadało, gdyby nie ojciec.

Ja już się odcinam od tego tematu. Uważam, że powiedziałam wszystko co na sercu w tej sprawie mi leży.

132 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2014-12-02 00:07:10)

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
Piotr75 napisał/a:

Dodam tu że ona słabo zajmuje się domem. Tzn świetnie gotuje - ale tylko dla gości, sprząta najdokładniej na świecie - ale raz na 2 miesiące.  nie potrafi też zbudować dobrej atmosfery w domu, postrzątać, zapalić świeczki itp.

swietnie gotuje i sprzata najdokladniej na swiecie tak wiec potrafi ja docenic a nie jak niektorzy zarzucaja autorowi ze uwaza ze jego kobieta jest do niczego. nie uwazacie ze to sprzatanie jest "ciut" zbyt rzadko? jak ktos wraca po calym dniu w pracy to tez chyba ma ochote zjesc smaczny posilek?

133 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-02 00:14:42)

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
stokrotka88 napisał/a:

Właśnie nie umiem tego znaleźć:( a sama chętnie przeczytałabym to jeszcze raz...
Nie, absolutnie tak nie uważam, bo widziałam tu już mnóstwo wątków, gdzie ludzie wspaniale umieli sobie pomóc.
Ja tylko podałam przykład, który wskazuje, że większość nie zawsze równa się racji.
To ma dać do myślenia.
Sama czytam to forum, ponieważ doświadczenia innych ludzi bardzo pomagają mi w obecnej sytuacji.

Tam ktoś zapytał, gdzie jest napisane, że dziecko chodzi głodne, lub w mieszkaniu jest syf.
A gdzie napisane jest, że Autor oczekuje błysku?
Ja przeczytałam, że mamusia sprząta raz na miesiąc, czy nawet na 2 miesiące i podobnie z gotowaniem.
No żadna matka mi nie powie, że to jest normalne?
Nie wyobrażam sobie raz w tygodniu nie posprzątać, a co dopiero raz na parę tygodni mając w domu maluszka, który właśnie powinien mieć taki błysk w domu.
A czym ta Pani taka zajęta, że nie ma na sprawy priorytetowe w domu czasu?
Już sobie wyobrażam co to dziecko by jadało, gdyby nie ojciec.
Ja już się odcinam od tego tematu. Uważam, że powiedziałam wszystko co na sercu w tej sprawie mi leży.

I to własnie jest TO! Każdy, nawet i Ty Stokrotko, często czytając czyta to, co chce przeczytać, umykają szczegóły naswietlajace głębszy sens... Autor napisał, że mieszkanie "na błysk" sprzątać potrafi, ale robi to raz na miesiąc, a obiady wykwintne gotuje gdy jest jakaś specjalna okazja:

Piotr75 napisał/a:

...Jednak najdrobniejsze zwrócenie uwagi obraca miły poranek w totalną masakrę...Dodam tu że ona słabo zajmuje się domem. Tzn świetnie gotuje - ale tylko dla gości, sprząta najdokładniej na świecie - ale raz na 2 miesiące...

I Autor pisze to w swoim pierwszym poście. To też umknęło, prawda? A to tylko i jedynie dowodzi tego, iż ta kobieta potrafi sprzątać i gotować doskonale - czyli tak jakby sobie tego życzył Autor - ale nie co dnia... Nie ma żadnej wzmianki o głodzie, syfie itp. Czyli wygląda to tutaj - z Twojej strony - na nadinterpretację smile A jakie zyczenia odnośnie sprzątania i gotowania ma Autor to juz jest subiektywna ocena. Dla jednej osoby ktoś, kto gotuje obiad raz na trzy dni (by na tyle starczyło) i "nabłyszcza mieszkanie" raz na miesiąc jest ostatnim syfiarzem i leniem, a dla kogoś innego nie - wszystko kwestią subiektywnej oceny i oczekiwań.
Zatem - jak sama widzisz - dopowiedziałas sobie troszkę i juz powstała teoria, na podstawie której masz wypaczone spojrzenie, bo dziwisz sie jaką lewuską i kiepską matką jest - Twoim zdaniem - ta kobieta... A wcale tak być nie musi w rzeczywistości. Tak samo jak wcale nie musi być w rzeczywistosci to, ze Autor tak sie poświęca i zajmuje wszystkim: i pracą i domem i dzieckiem...
Kwestia krytycznej oceny przedstawianych faktów smile

kasia2303 napisał/a:

swietnie gotuje i sprzata najdokladniej na swiecie tak wiec potrafi ja docenic a nie jak niektorzy zarzucaja autorowi ze uwaza ze jego kobieta jest do niczego. nie uwazacie ze to sprzatanie jest "ciut" zbyt rzadko? jak ktos wraca po calym dniu w pracy to tez chyba ma ochote zjesc smaczny posilek?

Czy to jest docenianie? Wspomniałem wczesniej, że to kwestia oczekiwań. Jedna osobę będzie uszczęśliwiać obiad odgrzewany przez dwa dni, a innemu bedzie nie w smak codzienny, świeżo robiony obiad ALE JEDNODANIOWY. I bedzie wówczas narzekać... Nie dajmy sie zwariować i robić teorie na podstawie zdawkowych opisów... Wyzej wspomniałem już o tym. A sprzątanie: a dlaczego nikt nie wsiadł tu na Autora, ze OCZEKUJE, ze "będzie jego SPRZĄTACZKĄ"? Ciekawe... smile
Moze dziewczyna sprząta "z grubsza", a raz na jakis czas na błysk - to coś nagannego?

134 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2014-12-02 00:14:24)

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
kosmiczny nick napisał/a:
stokrotka88 napisał/a:

Właśnie nie umiem tego znaleźć:( a sama chętnie przeczytałabym to jeszcze raz...
Nie, absolutnie tak nie uważam, bo widziałam tu już mnóstwo wątków, gdzie ludzie wspaniale umieli sobie pomóc.
Ja tylko podałam przykład, który wskazuje, że większość nie zawsze równa się racji.
To ma dać do myślenia.
Sama czytam to forum, ponieważ doświadczenia innych ludzi bardzo pomagają mi w obecnej sytuacji.

Tam ktoś zapytał, gdzie jest napisane, że dziecko chodzi głodne, lub w mieszkaniu jest syf.
A gdzie napisane jest, że Autor oczekuje błysku?
Ja przeczytałam, że mamusia sprząta raz na miesiąc, czy nawet na 2 miesiące i podobnie z gotowaniem.
No żadna matka mi nie powie, że to jest normalne?
Nie wyobrażam sobie raz w tygodniu nie posprzątać, a co dopiero raz na parę tygodni mając w domu maluszka, który właśnie powinien mieć taki błysk w domu.
A czym ta Pani taka zajęta, że nie ma na sprawy priorytetowe w domu czasu?
Już sobie wyobrażam co to dziecko by jadało, gdyby nie ojciec.
Ja już się odcinam od tego tematu. Uważam, że powiedziałam wszystko co na sercu w tej sprawie mi leży.

I to własnie jest TO! Każdy, nawet i Ty Stokrotko, często czytając czyta to, co chce przeczytać, umykają szczegóły naswietlajace głębszy sens... Autor napisał, że mieszkanie "na błysk" sprzątać potrafi, ale robi to raz na miesiąc, a obiady wykwintne gotuje gdy jest jakaś specjalna okazja:

Piotr75 napisał/a:

...Jednak najdrobniejsze zwrócenie uwagi obraca miły poranek w totalną masakrę...Dodam tu że ona słabo zajmuje się domem. Tzn świetnie gotuje - ale tylko dla gości, sprząta najdokładniej na świecie - ale raz na 2 miesiące...

I Autor pisze to w swoim pierwszym poście. To też umknęło, prawda? A to tylko i jedynie dowodzi tego, iż ta kobieta potrafi sprzątać i gotować doskonale - czyli tak jakby sobie tego życzył Autor - ale nie co dnia... Nie ma żadnej wzmianki o głodzie, syfie itp. Czyli wygląda to tutaj - z Twojej strony - na nadinterpretację smile A jakie zyczenia odnośnie sprzątania i gotowania ma Autor to juz jest subiektywna ocena. Dla jednej osoby ktoś, kto gotuje obiad raz na trzy dni (by na tyle starczyło) i "nabłyszcza mieszkanie" raz na miesiąc jest ostatnim syfiarzem i leniem, a dla kogoś innego nie - wszystko kwestią subiektywnej oceny i oczekiwań.
Zatem - jak sama widzisz - dopowiedziałas sobie troszkę i juz powstała teoria, na podstawie której masz wypaczone spojrzenie, bo dziwisz sie jaką lewuską i kiepską matką jest - Twoim zdaniem - ta kobieta... A wcale tak być nie musi w rzeczywistości. Tak samo jak wcale nie musi być w rzeczywistosci to, ze Autor tak sie poświęca i zajmuje wszystkim: i pracą i domem i dzieckiem...
Kwestia krytycznej oceny przedstawianych faktów smile

prosze o szczera odpowiedz. gdyby twoja kobieta sprzatala dokladniej raz na dwa mies. bylbys zadowolony? i gdy wracasz po ciezkim dniu w pracy do domu i nie ma obiadu tez bylbys zadowolony? autor nie napisal ze codziennie miałyby byc wykwintne dania, to juz ty teraz dopowiedziales

135 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-02 00:35:28)

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
kasia2303 napisał/a:

prosze o szczera odpowiedz. gdyby twoja kobieta sprzatala dokladniej raz na dwa mies. bylbys zadowolony? i gdy wracasz po ciezkim dniu w pracy do domu i nie ma obiadu tez bylbys zadowolony? autor nie napisal ze codziennie miałyby byc wykwintne dania, to juz ty teraz dopowiedziales

Nie wiem, czy jestem osobą odpowiednią do tej odpowiedzi, bo powinna na ten temat wypowiedzieć sie moja - już nie długo "była" - małżonka smile
Ale odpowiem: jak mi coś przeszkadzało - nie widziałem problemu, by TO SAMEMU ZROBIĆ. Nie oczekiwałem, ze będzie "moją sprzątaczką". Kwestia sprzątania nie jest problemem przecież. W miarę czasu i mozliwości sam sie również starałem. Ale nigdy nie było z mojej strony wyrazów niezadowolenia, "drobnych uwag" i krytyki, bo czegos nie zrobiła, albo cos nie wyszło. NIGDY!
Tak samo z obiadami: nie oczekiwałem, ze będzie "moja kucharką". Owszem, doceniałem zawsze starania i nawet nie dawałem odczuć, ze coś jest nie tak (jesli nawet było), bo traktowałem ją jak człowieka. Sam też niekiedy potrafiłem zadać sobie trud i gotowałem dla nas, mimo, ze wracałem z pracy zmęczony. Ale wiesz - ja to jakiś dziwak jestem smile
Nie podejrzewaj przyapdkiem w mojej szczerej odpowiedzi jakiejś manipulacji, proszę... Jestem dziwnym facetem, i tak jak opisałem tak było u mnie zawsze. Tak też będzie w moim następnym - byc moze - związku. Juz taki jestem smile
Moze mam mniej przyziemne priorytety i zawsze - dla mnie - w zwiazku na pierwszym miejscu była wzajemna serdeczność, szacunek, ciepło (o uczuciu juz nie wspominam), a reszta to sprawy już drugorzędne, w których mozna sie uzupełniać lub wspomagać...

P.S.
Przepraszam, że szukasz teraz argumentów, bo wytrąciłem Ci ...oręż z ręki smile

136

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

nie traktuje tego w ten sposob, po prostu rozmawiamy na temat zycia dwojga ludzi, oczywiscie wzajemny szacunek, serdecznosc, cieplo i przyjazn w zwiazku sa najwazniejsze tylko ze np. dla mnie dbanie o partnera w tym tak przyziemne sprawy jak gotowanie, sprzatanie czy zrobienie mu jakiejs przyjemnosci od tak bez okazji jest tez wyrazem milosci i to dziala w obie strony, gdy ja wracalam pozniej z pracy i zastalam posprzatany dom, ugotowany obiad to wiedzialam ze zrobil to tez dla mnie i bylo mi ogromnie milo. wiele drobnych gestow a sa tak istotne w zwiazku

137 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-02 00:56:54)

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
kasia2303 napisał/a:

nie traktuje tego w ten sposob, po prostu rozmawiamy na temat zycia dwojga ludzi, oczywiscie wzajemny szacunek, serdecznosc, cieplo i przyjazn w zwiazku sa najwazniejsze tylko ze np. dla mnie dbanie o partnera w tym tak przyziemne sprawy jak gotowanie, sprzatanie czy zrobienie mu jakiejs przyjemnosci od tak bez okazji jest tez wyrazem milosci i to dziala w obie strony, gdy ja wracalam pozniej z pracy i zastalam posprzatany dom, ugotowany obiad to wiedzialam ze zrobil to tez dla mnie i bylo mi ogromnie milo. wiele drobnych gestow a sa tak istotne w zwiazku

Owszem, jak najbardziej... Ale, jesli jedna strona tak sie stara okazywać m.in. swoją dbałość o partnera, a partner ...robi "drobną uwagę" (bo miał np. zły dzień, a takich dni są setki) na temat ...rozgotowanych ziemniaków, pozostawionego kurzu za telewizorem czy innej pierdoły - to? To po jakimś czasie SIE ODECHCIEWA robić coś specjalnie czy - w skrajnych przypadkach - w ogóle sie odechciewa. Bo po co, skoro i tak znów "coś" bedzie nie tak? smile A powód - zaręczam - do "drobnych uwag", przy odrobinie złej woli zawsze sie znajdzie.
Tak to niestety działa, gdy jedna ze stron ma postawę roszczeniową połączoną z pedantyzmem...

138

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
kasia2303 napisał/a:

nie traktuje tego w ten sposob, po prostu rozmawiamy na temat zycia dwojga ludzi, oczywiscie wzajemny szacunek, serdecznosc, cieplo i przyjazn w zwiazku sa najwazniejsze tylko ze np. dla mnie dbanie o partnera w tym tak przyziemne sprawy jak gotowanie, sprzatanie czy zrobienie mu jakiejs przyjemnosci od tak bez okazji jest tez wyrazem milosci i to dziala w obie strony, gdy ja wracalam pozniej z pracy i zastalam posprzatany dom, ugotowany obiad to wiedzialam ze zrobil to tez dla mnie i bylo mi ogromnie milo. wiele drobnych gestow a sa tak istotne w zwiazku

Pogrubiłam Ci to, co powinnaś wziąć pod uwagę. DLA CIEBIE to jest wyraz miłości. TWÓJ pogląd jak dbać o partnera jest Twój. Takimi standardami się kierujesz TY, takich oczekujesz. Ale to nie jest uniwersalne dla wszystkich, więc zacznij trochę bardziej patrzeć na sprawę obiektywnie niż tylko z perspektywy siebie i swoich upodobań.

Sama lubię gotować, ale w życiu nie gotowałabym obiadów codziennie i nie gotuję ich. Czy zjedzenie kanapki, albo wczorajszej zupy to taki wielki dramat i uszczerbek na zdrowiu i miłości? Czy podłoga, z której nie da się jeść to powód do rozwodu?

Dla jednych są to sprawy priorytetowe, a dla innych tak mało ważne, że nie istniejące.

139

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

rozmawialismy z kosmicznym nickiem o naszych wyobrazeniach udanego zwiazku wiec nie rozumiem twojej reakcji na cudza rozmowe, to jak ty widzisz zwiazek tez jest twoja sprawa prywatna i czy masz faceta ktory jest z toba szczesliwy tez nie jest moja sprawa wiec nie zamierzam tego komentowac

140

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
Teo napisał/a:

...Czy zjedzenie kanapki, albo wczorajszej zupy to taki wielki dramat i uszczerbek na zdrowiu i miłości? Czy podłoga, z której nie da się jeść to powód do rozwodu?
Dla jednych są to sprawy priorytetowe, a dla innych tak mało ważne, że nie istniejące.

I często z tak prozaicznych powodów (bo przecież nie sa wzniosłe) dochodzi do nieporozumień, uwag, awantur, a przyczyną sa ...inne priorytety. I w ten sposób związek za związkiem sie sypie i kończy. O nawarstwiajace sie pierdoły smile

141

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

Prawdopodobnie odbiegnę odrobinę od tematu. Nie potrafię jednak powstrzymać się od wyrażenia swoich cichych emocji. Jestem pełna uznania wobec dialogu pomiędzy Stokrotką a Kosmicznym Nickiem. Panie Kocie, doprawdy masz w sobie wyważony spokój, jesli chodzi o obrone swoich racji.
Martwi mnie, że nasza Stokrotka tak źle ocenia forumowiczów. Prawdą jest, że nie musimy mieć we wszystkim co pytającym sugerujemy racji, ale my tylko dzielimy sie własnymi spostrzeżeniami. Każdy z nas dzwiga jakis ciężar. Niektórym udaje sie swoje krzywdy, ból złożyć do grobu. Mnie czeka bardzo długa droga, żeby się podnieść pod ciężarem życiowych niepowodzen i krzywd. Gdyby nie to forum i liczne historie tych ludzi, nie potrafiłabym byc może nie tyle sie unieść, co utrzymać póki co w tej samej pozycji.
Wiem, że to brzmi co najmniej niegrzecznie, ale nieszczęścia i ból tych, którzy błagają czasem wręcz o pomoc, trzyma mnie przy zyciu. Gdy ośmielę sie podzielić z kimś swoimi radami a raczej spostrzeżeniami, czuje się... potrzebna. I warta maluteńkiej uwagi...

142 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2014-12-02 01:15:12)

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

staram sie cieszyc z drobnych rzeczy, nawet zwyklych blahostek bo dla mnie wielkie sprawy tez sa z nich zbudowane, nie chodzi o to by pracowac jak robot i by byc "perfekcyja" pania domu bo nigdy nia nie bede ale chodzi o sam gest o zrobienie czegos dla kogos

143

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

Przepraszam. Tę dyskusje prowadziłeś z nasza Kasią. Trochę jestem zaryczana i pewnie łzy przesłoniły mi literki. Tak czy inaczej miło czytać nie krzyki.

144

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
kasia2303 napisał/a:

rozmawialismy z kosmicznym nickiem o naszych wyobrazeniach udanego zwiazku wiec nie rozumiem twojej reakcji na cudza rozmowe, to jak ty widzisz zwiazek tez jest twoja sprawa prywatna i czy masz faceta ktory jest z toba szczesliwy tez nie jest moja sprawa wiec nie zamierzam tego komentowac

Kaśka, nie zapędzaj się, bo widać wyraźnie, że na narzeczoną Autora patrzysz przez pryzmat swoich upodobań i preferencji, a że jej nie zgadzają się z Twoimi to uważasz ją za tą "winną".

I nie wyskakuj z "cudzą rozmową", bo to forum publiczne, a jak nie chcesz, żeby się Wam ktoś "wtrącał", to przejdź z rozmową na grunt prywatny.

Są Gesty i gesty, a Ty znów patrzysz przez swoje okulary.

145

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
Sponiewierana napisał/a:

Prawdą jest, że nie musimy mieć we wszystkim co pytającym sugerujemy racji, ale my tylko dzielimy sie własnymi spostrzeżeniami. Każdy z nas dzwiga jakis ciężar. Niektórym udaje sie swoje krzywdy, ból złożyć do grobu. Mnie czeka bardzo długa droga, żeby się podnieść pod ciężarem życiowych niepowodzen i krzywd. Gdyby nie to forum i liczne historie tych ludzi, nie potrafiłabym byc może nie tyle sie unieść, co utrzymać póki co w tej samej pozycji.
Wiem, że to brzmi co najmniej niegrzecznie, ale nieszczęścia i ból tych, którzy błagają czasem wręcz o pomoc, trzyma mnie przy zyciu. Gdy ośmielę sie podzielić z kimś swoimi radami a raczej spostrzeżeniami, czuje się... potrzebna. I warta maluteńkiej uwagi...

szczerze powiem ze mnie wzruszylas, wiele osob niepotrzebnie sie unosilo podczas dyskusji, niepotrzebne emocje czasem zaklucaja to co chcemy przekazac

146 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-02 01:25:01)

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

Sponiewierana, ale to Forum własnie dlatego tak przyciąga i zatrzymuje ludzi smile Na swoje nieszczęście stało sie swoistym "Hyde Parkiem", gdzie kazdy moze wyrazić swoja opinię. I cóz, tak jak i w zyciu sa osoby bardziej i mniej opanowane emocjami smile
Ja - na swoje nieszczęście - jestem chyba dość spokojnym człowiekiem, choć niekiedy nawet we mnie sie gotuje czasami smile
Myślę, ze będąc tutaj nadal sama uporasz sie ze swoimi problemami - jak wiekszość. Czy to czytając o problemach innych, czy to dyskutujac i poznajac rózne historie, z których cos zawsze mozna "dla siebie" zostawic... A nawet jesli nie - w jakis sposób zaprzatasz swoje mysli i pozwalasz w ten sposób działac czasowi. A to najlepsze lekarstwo.
A to, ze sie udzielasz i wyrażasz swoje zdanie? To też terapia, która dodatkowo moze komus jeszcze pomóc. Pisząc w jakims sensie sama przed sobą artykułujesz swoje odczucia i przelewasz w słowa - tym łatwiej Ci później niektóre emocje czy odczucia nazwać po imieniu ...sama przed soba. Nie staniwimy tu koła wzajemnej adoracji, a grupę osób często - jak sama w tym wątku zauważyłaś - kopiących sie i kąsajacych smile Grunt to zachować zdrowy rozsądek i odrobinę dystansu... Nawet do samego siebie i swoich własnych bolaczek.

147 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2014-12-02 01:26:13)

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
Teo napisał/a:
kasia2303 napisał/a:

rozmawialismy z kosmicznym nickiem o naszych wyobrazeniach udanego zwiazku wiec nie rozumiem twojej reakcji na cudza rozmowe, to jak ty widzisz zwiazek tez jest twoja sprawa prywatna i czy masz faceta ktory jest z toba szczesliwy tez nie jest moja sprawa wiec nie zamierzam tego komentowac

Kaśka, nie zapędzaj się, bo widać wyraźnie, że na narzeczoną Autora patrzysz przez pryzmat swoich upodobań i preferencji, a że jej nie zgadzają się z Twoimi to uważasz ją za tą "winną".

I nie wyskakuj z "cudzą rozmową", bo to forum publiczne, a jak nie chcesz, żeby się Wam ktoś "wtrącał", to przejdź z rozmową na grunt prywatny.

Są Gesty i gesty, a Ty znów patrzysz przez swoje okulary.

a ty potrafisz sie nie unosic? bo wydaje mi sie ze masz z czyms problem. no i nie napisala ze partnerka jest tylko i wylacznie ta winna bo gdy cos jest nie tak to zawsze sa winne mniej lub bardziej obie strony

148

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

Gdy czytałam wątek Piotra, przed oczyma przebiegło mi kawałek mojego życia. Stąd moja pierwsza reakcja. Bo wiem, że można używając białych rękawiczek wyniszczać kogoś od środka...

Czy kiedykolwiek zrobiłam jemu obiad, żeby sprawić mu przyjemność? Nie pamiętam!
Do dziś mam w sobie zapamiętane myśli: czy będzie mu smakować, czy nie odstawi znowu talerza i nie powie, że tego nie da sie jeść... Gdy nie dawałam rady dosłownie fizycznie przygotować obiadu (poświecałam każda minute moim dzieciom jak zreszta każda mama), bałam się. Tak zwyczajnie bałam sie jego reakcji. Dlatego bywało, że w ramach obrony atakowałam: marudziłam, że nie mam siły, tłumaczyłam sie z całego dnia! dosłownie mówiłam co po kolei sie działo, żeby miec coś na swoja obronę... Byleby tylko zmniejszyć pole rażenia jego zachowań.

149

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

Czarny Kocie... Wiesz co zauważyłam?

Do jednego sie już przyznałam. Tak. To forum stanowi dla mnie swoista terapię. Gdy czytam te wszystkie historie, nikt nie widzi, że płaczę. Nikomu nie przychodzi do głowy, że przeszywa moje serce ból, gdy o swoich odczuciach piszą cierpiący...

I powiem coś jeszcze... Ja... Ja tęsknię czasem za Wami. Mam absorbująca pracę,  ale nie ma dnia, żebym nie zajrzała tutaj...

150 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2014-12-02 01:40:02)

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
Sponiewierana napisał/a:

Gdy czytałam wątek Piotra, przed oczyma przebiegło mi kawałek mojego życia. Stąd moja pierwsza reakcja. Bo wiem, że można używając białych rękawiczek wyniszczać kogoś od środka...

Czy kiedykolwiek zrobiłam jemu obiad, żeby sprawić mu przyjemność? Nie pamiętam!
Do dziś mam w sobie zapamiętane myśli: czy będzie mu smakować, czy nie odstawi znowu talerza i nie powie, że tego nie da sie jeść... Gdy nie dawałam rady dosłownie fizycznie przygotować obiadu (poświecałam każda minute moim dzieciom jak zreszta każda mama), bałam się. Tak zwyczajnie bałam sie jego reakcji. Dlatego bywało, że w ramach obrony atakowałam: marudziłam, że nie mam siły, tłumaczyłam sie z całego dnia! dosłownie mówiłam co po kolei sie działo, żeby miec coś na swoja obronę... Byleby tylko zmniejszyć pole rażenia jego zachowań.

naprawde bardzo mi przykro za to co cie w zyciu spotkalo, wiele osob swoje frustracje wyladowuje w domu. w twoim przypadku nie zrobienie czegos dla jego przyjemnosci jest jak najbardziej zasadne. powiedz jak dzisiaj sobie z tym radzisz, poza byciem na forum, masz w kims oparcie? pamietaj ze sa tu osoby ktore zawsze cie wysluchaja i w miare mozliwosci pomoga

151

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
Sponiewierana napisał/a:

...ale nie ma dnia, żebym nie zajrzała tutaj...

No to, jak sie zatracisz (jak tu co niektórzy) - wyslemy Cię ...na odwyk smile

152 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-02 02:09:16)

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

Przywykłam do tego, że musze radzić sobie sama. Nie potraffię zaufać. Zawsze miałam z tym problem. Odcięłam pępowinę, ale płacę za to jeszcze...

153 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-02 02:16:51)

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

Nie chce na odwyk. Chcę tu być. Niezauważona, ale chcę być...

154

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
Sponiewierana napisał/a:

Nie chce na odwyk. Chcę tu być. Nie zauważona, ale chcę być...

Przecież to był żart smile
A co do zaufania... No cóż, to normalna kolej rzeczy: z czasem ta umiejetność sie zatraca.
A teraz sio spać!

155

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
kosmiczny nick napisał/a:
Sponiewierana napisał/a:

Nie chce na odwyk. Chcę tu być. Nie zauważona, ale chcę być...

Przecież to był żart smile
A co do zaufania... No cóż, to normalna kolej rzeczy: z czasem ta umiejetność sie zatraca.
A teraz sio spać!

Wiem, że to był żart. Nawet przez chwile słyszałam swój śmiech. Jesli pozwolisz, pochodze sobie tutaj jeszcze. Będę cichutko.

156

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
Sponiewierana napisał/a:

Wiem, że to był żart. Nawet przez chwile słyszałam swój śmiech. Jesli pozwolisz, pochodze sobie tutaj jeszcze. Będę cichutko.

No ok... Ale cicho naciskaj klawisze, bo strasznie trzeszczą smile
Ja spadam, by o świcie z radością - jak zawsze - powitać nowy, piekny (o'żesz...) dzień...

157

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
kosmiczny nick napisał/a:
Sponiewierana napisał/a:

Wiem, że to był żart. Nawet przez chwile słyszałam swój śmiech. Jesli pozwolisz, pochodze sobie tutaj jeszcze. Będę cichutko.

No ok... Ale cicho naciskaj klawisze, bo strasznie trzeszczą smile
Ja spadam, by o świcie z radością - jak zawsze - powitać nowy, piekny (o'żesz...) dzień...

Dobrze. Tak zrobię... Dobranoc.

158 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2014-12-02 02:30:59)

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

sponiewierana jak bedziesz to sie odezwij, nie badz az tak cichutko:) tez zycze ci dobrej nocy:)

159

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
kasia2303 napisał/a:

sponiewierana jak bedziesz to sie odezwij, nie badz az tak cichutko:) tez zycze ci dobrej nocy:)

Wyczaruję dla Was ciepłe sny... Może szczypta Słoneczka o poranku?

160 Ostatnio edytowany przez stokrotka88 (2014-12-02 10:39:47)

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
Sponiewierana napisał/a:

Prawdopodobnie odbiegnę odrobinę od tematu. Nie potrafię jednak powstrzymać się od wyrażenia swoich cichych emocji. Jestem pełna uznania wobec dialogu pomiędzy Stokrotką a Kosmicznym Nickiem. Panie Kocie, doprawdy masz w sobie wyważony spokój, jesli chodzi o obrone swoich racji.
Martwi mnie, że nasza Stokrotka tak źle ocenia forumowiczów. Prawdą jest, że nie musimy mieć we wszystkim co pytającym sugerujemy racji, ale my tylko dzielimy sie własnymi spostrzeżeniami. Każdy z nas dzwiga jakis ciężar. Niektórym udaje sie swoje krzywdy, ból złożyć do grobu. Mnie czeka bardzo długa droga, żeby się podnieść pod ciężarem życiowych niepowodzen i krzywd. Gdyby nie to forum i liczne historie tych ludzi, nie potrafiłabym byc może nie tyle sie unieść, co utrzymać póki co w tej samej pozycji.
Wiem, że to brzmi co najmniej niegrzecznie, ale nieszczęścia i ból tych, którzy błagają czasem wręcz o pomoc, trzyma mnie przy zyciu. Gdy ośmielę sie podzielić z kimś swoimi radami a raczej spostrzeżeniami, czuje się... potrzebna. I warta maluteńkiej uwagi...

Wiesz, ja nikogo negatywnie nie oceniam. Stąd pytajnik. Stąd wyrazy, które podkreślają, że "nie zawsze", że "nie w każdej sytuacji".
Ale jednak z niektórymi nie da się dyskutować, bo jakby się nie napisało to i tak nie zrozumieją.
Jeśli już ktoś chce odnosić się do wypowiedzi innych to proszę czytać tę wypowiedź uważnie, a nie przelecieć wzrokiem.

Teo, podkreśliłam, że chodzi o dziecko. Ja sama dla siebie też na co dzień nie gotuje. Z tym sprzątaniem to jest bardzo przesadzone. Co to za kobieta.

Ps. Dziecku kanapki raczej nie podasz o każdej porze dnia, żeby mieć z głowy.

161

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
stokrotka88 napisał/a:

...Teo, podkreśliłam, że chodzi o dziecko. Ja sama dla siebie też na co dzień nie gotuje. Z tym sprzątaniem to jest bardzo przesadzone. Co to za kobieta.
Ps. Dziecku kanapki raczej nie podasz o każdej porze dnia, żeby mieć z głowy.

Odgrzebuje ten wątek spod sterty nowszych, tym bardziej, ze Autor jakoś nam umknął. Byłby tak zajety odkrywaniem ...na nowo uroków z bycia "razem"? smile
Ależ Stokrotko, gdziez wyczytałaś, ze dziecko jest az tak zaniedbywane? Ja tego nie widziałem. Autor tylko wspomniał, ze często zajmuje sie dzieckiem i ma zastrzeżenia do partnerki, ale jakoś nie widziałem nic o zaniedbywaniu dzecka, o tych "kanapkach" (wiem, to taki wyrazisty przykład). Posiłkuję sie tu wyrwanym z kontekstu fragmentem: "ciągle opiekuję się dzieckiem, wstaję w nocy, karmię, zostaję na chorobowym gdy jest chory i gotuję mu zupki". Brzmi ładnie, ale jak jest w istocie? Moze te wyszczególnione czynności zdarzają sie raz na jakis czas, bądź miały miejsce kilka razy (i nie jedną serią) - co chyba JEST W ZWIĄZKU NORMALNYM? - a Autor ubrał to w otoczkę "reguły" by pokazać jakim jest wspaniałym ojcem? Nie wiadomo, ale trzeba na to też brać poprawkę smile Wiem, moje słowa mogą być krzywdzące, jesli tak jest w istocie - przepraszam. Autor chyba nie wspomniał, czy partnerka (dziewczyna? narzeczona? matka jego dziecka? ...przyszła/niedoszła żona? smile ) pracuje, co robi całymi dniami... Dość efektownie zobrazował sytuacje jakie pojawiają się, po jego "drobnych uwagach", czyli po zostawianiu go w afekcie: "...(potrafi) zostawić mnie w domu z mopem w garści i głodnym dzieckiem biegającym po podłodze". Chwyta za serce, nieprawdaż? Szczególnie to głodne dziecko na podłodze...
To jak to? On wraca z pracy i miast zająć sie ...głodnym dzieckiem zabiera się za mycie podłóg? Wiem, wredny bywam... smile
A jak jest w istocie? Trzeba brać poprawkę na ubarwienia, uogólnienia, które takze i tutaj moga miec miejce...
Po cholere tak sie rozwoadzę nad tym wszystkim? A po to - Stokrotko - by sprawić, abyś troche krytyczniej czytała te opisy Autora i widziała "coś" między wierszami. Czasami to "coś" mozna dostrzec smile

162

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
kosmiczny nick napisał/a:
stokrotka88 napisał/a:

...Teo, podkreśliłam, że chodzi o dziecko. Ja sama dla siebie też na co dzień nie gotuje. Z tym sprzątaniem to jest bardzo przesadzone. Co to za kobieta.
Ps. Dziecku kanapki raczej nie podasz o każdej porze dnia, żeby mieć z głowy.

Odgrzebuje ten wątek spod sterty nowszych, tym bardziej, ze Autor jakoś nam umknął. Byłby tak zajety odkrywaniem ...na nowo uroków z bycia "razem"? smile
Ależ Stokrotko, gdziez wyczytałaś, ze dziecko jest az tak zaniedbywane? Ja tego nie widziałem. Autor tylko wspomniał, ze często zajmuje sie dzieckiem i ma zastrzeżenia do partnerki, ale jakoś nie widziałem nic o zaniedbywaniu dzecka, o tych "kanapkach" (wiem, to taki wyrazisty przykład). Posiłkuję sie tu wyrwanym z kontekstu fragmentem: "ciągle opiekuję się dzieckiem, wstaję w nocy, karmię, zostaję na chorobowym gdy jest chory i gotuję mu zupki". Brzmi ładnie, ale jak jest w istocie? Moze te wyszczególnione czynności zdarzają sie raz na jakis czas, bądź miały miejsce kilka razy (i nie jedną serią) - co chyba JEST W ZWIĄZKU NORMALNYM? - a Autor ubrał to w otoczkę "reguły" by pokazać jakim jest wspaniałym ojcem? Nie wiadomo, ale trzeba na to też brać poprawkę smile Wiem, moje słowa mogą być krzywdzące, jesli tak jest w istocie - przepraszam. Autor chyba nie wspomniał, czy partnerka (dziewczyna? narzeczona? matka jego dziecka? ...przyszła/niedoszła żona? smile ) pracuje, co robi całymi dniami... Dość efektownie zobrazował sytuacje jakie pojawiają się, po jego "drobnych uwagach", czyli po zostawianiu go w afekcie: "...(potrafi) zostawić mnie w domu z mopem w garści i głodnym dzieckiem biegającym po podłodze". Chwyta za serce, nieprawdaż? Szczególnie to głodne dziecko na podłodze...
To jak to? On wraca z pracy i miast zająć sie ...głodnym dzieckiem zabiera się za mycie podłóg? Wiem, wredny bywam... smile
A jak jest w istocie? Trzeba brać poprawkę na ubarwienia, uogólnienia, które takze i tutaj moga miec miejce...
Po cholere tak sie rozwoadzę nad tym wszystkim? A po to - Stokrotko - by sprawić, abyś troche krytyczniej czytała te opisy Autora i widziała "coś" między wierszami. Czasami to "coś" mozna dostrzec smile

jeśli mogę się wtrącić
moja teza jest taka, że mimo wszystko
wskazuje na czynności, jakie go męczą,

opieka nad dzieckiem, wstawanie karmienie, gotowanie

rozumie tez
ze "potrafi go zostawić"

nie odbywa się że wychodzi bez powiedzenia o tym fakcie
przed wyjściem

narzeka, skupia się na sobie, dalej

163

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

Nie czytalem calej dyskusji ale sprawa chyba jest prosta. Dziewczyna siedzi w domu, tak? Nie ma wiec wlasnego zycia. Czuje sie "gorsza" i jest troche "leniwa"? Moim zdaniem w nieskonczonosc tak nie pociagniecie. To trzeba zmienic i bedzie po krzyku.

164

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
maniek_z_maniek napisał/a:

Nie czytalem calej dyskusji ale sprawa chyba jest prosta. Dziewczyna siedzi w domu, tak? Nie ma wiec wlasnego zycia. Czuje sie "gorsza" i jest troche "leniwa"? Moim zdaniem w nieskonczonosc tak nie pociagniecie. To trzeba zmienic i bedzie po krzyku.

Ok, ale jak? W całej dyskusji - jaka tu rozgorzała - wyszło parę spraw, które nie okazały się tak jednoznaczne.
"Trzeba to zmienić i będzie po krzyku" - super rada, bardzo odkrywcza smile , ale ...jakaś Twoja podpowiedź?

165

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

Tzn. jak zmienic zeby isc do pracy? W dzisiejszych czasach? Widzisz, kontakt z ludzmi jest wazny a predzej czy pozniej od przegladania portali z ubraniami w internecie, zejdzie sie na portale randkowe i... (wystarczy jedna pokusa). Po prsotu zycie tylko w domu jest taki wysublimowane, oderwane czesto od rzeczywistosci a czlowiek "kapcanieje", staje sie drazliwy. Staje sie drazliwy rowniez kiedy prowadzi niehigieniczny tryb zycia, malo sie rusza, za duzo czasu spedza przed komputerem...a praca wymaga dyscypliny, stawia wymaganie ale rownie dobrze samodyscyplina zycia, dobre zaplanowanie dnia. Chyba napisalem dosc jasno?

166

Odp: Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?
maniek_z_maniek napisał/a:

Tzn. jak zmienic zeby isc do pracy? W dzisiejszych czasach? Widzisz, kontakt z ludzmi jest wazny a predzej czy pozniej od przegladania portali z ubraniami w internecie, zejdzie sie na portale randkowe i... (wystarczy jedna pokusa). Po prsotu zycie tylko w domu jest taki wysublimowane, oderwane czesto od rzeczywistosci a czlowiek "kapcanieje", staje sie drazliwy. Staje sie drazliwy rowniez kiedy prowadzi niehigieniczny tryb zycia, malo sie rusza, za duzo czasu spedza przed komputerem...a praca wymaga dyscypliny, stawia wymaganie ale rownie dobrze samodyscyplina zycia, dobre zaplanowanie dnia. Chyba napisalem dosc jasno?

Tak smile
Ale Autor nie wspomniał nic na temat tego, czy jego partnerka pracuje. Fakt, wszystko wskazuje na to, że nie. Z tym kacapnieniem i drażliwością zgadzam się, jednak tu, w tym przypadku wygląda na to, ze ową "drażliwością" - mimo wszystko - bardziej nacechowany jest sam Autor. Nie wiadomo za bardzo w jakim wieku jest dziecko, ale z opisów zakładam, że około roku... Może partnerka chce jeszcze "towarzyszyć" dziecku w rozwoju i dopiero większe ...pchnąć w świat, do przedszkola? Trudno się ustosunkować. Nic nie wiadomo też o ich wspólnych - co do dziecka i jej pobytu w domu - ustaleniach. Swoją drogą, gdy ta kobieta zacznie pracować i mieć mniej czasu na dom - wytrąci Autorowi "oręż" i powód do robienia "drobnych uwag".
No chyba, że znajdą się inne powody...

Posty [ 131 do 167 z 167 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy już jestem frajerem czy jeszcze mi coś brakuje?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026