netkobietyWszystkie działy
Psychologia

strach przed... no właśnie przed czym?

26 odpowiedzi3 817 wyświetleńzałożony przez czysta glupota, 26.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » strach przed... no właśnie przed czym?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: strach przed... no właśnie przed czym?

Witam Was.
Jestem nowa... moja nazwa może nie jest zbyt subtelna, ale tak właśnie się czuję od dłuższego czasu...
Mój problem polega na tym, że. .. właśnie skończyłam studia, dostałam ofertę pracy w zawodzie, ale.... odrzuciłam ją sad przestraszyłam się odpowiedzialności i tego, że sobie nie poradzę.  Mało tego... boję się, że jak podejmę pracę to ucierpi na tym mój zwiazek (5lat i od roku jesteśmy zaręczeni).
Zastanawiałam się skąd u mnie taki strach... przecież jestem odważną młodą kobietą. .. doszłam do wniosku, że to może być skutek tego, że w dzieciństwie i w sumie do dziś dnia, mój ojciec na każdym możliwym kroku pokazuje, że nie potrafię poradzić sobie z najprostszą czynnością. (W jego mniemaniu nawet czajnik na złym palniku stawiam -i to nie jest przesada...) i te ciągłe docinki, że za gruba i porównywanie do znacznie bardziej otyłych osób. .. to mi tak mocno siedzi w głowie, że dzisiaj nie potrafię sobie z tym poradzić. To z kolei skutkuje tym, że boję się podjąć jakąkolwiek aktywność zawodową, bo "nie dam sobie rady, zespół mnie nie zaakceptuje, nawet dzieci będą się ze mnie śmiać, bo przecież nie jestem nic warta"....
Proszę powiedzcie jak sobie z tym poradzić, bo inaczej oszaleje;(

2

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Moja droga przecież masz swoje piękne imię które powinnaś z dumą nosić.
Dlaczego uważasz że jesteś na straconej pozycji dla swojego chłopca jesteś doskonała i jesteś jego miłością życia jego aniołem,

Moim zdaniem dowodem jest twój partner z którym jesteś zaręczona on ciebie docenia i kocha mało tego planuje z tobą wspólną przyszłość i prawdopodobnie założyć rodzinę, nawet jeśli jesteś troszkę  puszysta z niewielkim kompleksem ze strony twojego taty,
(może chciał mieć syna i dlatego się mści i znęca) czasami nie robisz tak jak chce twój zgred to nie znaczy że nic nie umiesz i że nie potrafisz poradzić sobie w codziennym życiu pracy obowiązkach

Dlatego już jesteś wartościową kobietą do tej pory wiele się nauczyłaś i przeszłaś w końcu skończyłaś szkołę nie byle jaką wież mi że twoja nauka i ambicje jakie masz są większe od (przykro mi to powiedzieć od głupoty twojego taty który powinien cię wspierać w postanowieniach doceniać jesteś jego owocem posiadasz w swojej krwi jego geny )
Jeśli jeszcze raz coś przykrego tobie powie potraktuj to jako komplement z jego strony przynajmniej cię zauważa i miej to co mówi głęboko w du.ie.
Jesteś bardzo wartościową kobietą i zasługujesz na godne traktowanie ze strony najbliższych znajomych a tym bardziej taty.

Podjęciem nowej odpowiedzialnej pracy pokażesz swoim życiem  zgredowi że jesteś bardzo wartościowa, nie bój się nowej odpowiedzialności każdy z nas w końcu trafia na głęboką wodę (rozumiem twój niepokój ale nie bój się wszyscy kiedyś muszą podjąć decyzje i odpowiedzialność za siebie, bliskich, pracę.
To jest twoje życie wież mi że będziesz miała wiele wyzwań w swoim życiu. Będziesz musiała sobie poradzić wieżę że na pewno się tobie wszystko ułoży razem ze swoim partnerem jesteście wielką siłą, miłość jest z waszym sojusznikiem i w niej znajdziesz siłę do normalnego spokojnego szczęśliwego życia na jakie zasługujesz                                                      Zbyś.

3

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Zbysiu, dziękuję Ci za te słowa wsparcia....
masz rację, mój facet jest najlepszym facetem na świecie. 
Co do ojca i jego chęci posiadania syna.... mam 3 starszych braci:) a to właśnie ja, córeczka tatusia, ponoć byłam dlugo wyczekiwana...taki psikus....
Wiem, że muszę podjąć pracę, chocby po to żeby wziąć kredyt i wyprawic wesele wink ale strach przed tym co nowe i nieznane mnie po prostu paraliżuje... sad
Problem też polega na tym, że rozpoczynając kolejne etapy w życiu (nowa szkoła) zawsze był ktoś znajomy, jakaś koleżanka i dlatego łatwiej mi było przejść przez ten pierwszy etap... a teraz idę sama... nikogo nie znam i boję się, że mnie nikt nie polubi/zaakceptuje. ...

4 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-11-27 22:57:05)

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Pamiętaj, że w nowej pracy nikt od razu nie rzuci się na najgłębszą wodę.
Nawet lekko puszysta dziewczyna jest bardzo piękna i poradzi sobie z najtrudniejszymi problemami w życiu.
Na  świecie są faceci, którym podobają się szczupłe kobiety i są faceci, którzy wierz mi wola takie które mają na czym usiąść i czym oddychać
                               Zbyś

P.s. Tam gdzie nikt Cię nie zna, to Ty będziesz tajemniczą i pełną niespodzianek kobietą, możesz pokazać się z najlepszej strony i taką Cię wszyscy zaakceptują. Na pewno Ci się uda. Jesteś wspaniała dla swojego faceta który cię kocha i szanuje i tak trzymaj.

5

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Nie poddawaj się smile, sama pamiętam jak skończyłam studia i jak ciężko było zacząć pracę, też mam tą z gatunku odpowiedzialnych, ale miałam sporo samo zaparcia i się jakoś ułożyło z czasem, choć przez dosyć długi czas się stresowałam. Czy byłaś na rozmowie kwalifikacyjnej?

6

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Tak, byłam na rozmowie kwalifikacyjnej, nawet spodobałam się "szefostwu'"....

7

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Próbuj dalej smile, z czym masz największy kłopot? Boisz się, że nie podołasz?

8 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-11-29 20:09:05)

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

W czasie rozmów kwalifikacyjnych i w nowej pracy pomyśl sobie że twój chłopak twoja miłość jest razem z tobą. w każdej chwili twojego życia.

9

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?
ladyyy napisał/a:

Próbuj dalej smile, z czym masz największy kłopot? Boisz się, że nie podołasz?

Z jednej strony, że nie podołam z drugiej, że praca zabierze całe moje życie prywatne...

10 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-11-30 21:37:10)

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Praca nic tobie nie zabierze,
Wręcz przeciwnie to ona jest naszym życiem, możliwością tworzenia, to właśnie tam rozwiną się twoje skrzydła, umiejętności,
ona daje satysfakcję możliwość tworzenia to właśnie pracując poczujesz że naprawdę żyjesz i zostajesz doceniona, także finansowo.
Bez pracy człowiek czuje się mniej wartościowy bezużyteczny nikomu nie potrzebny (marnieje i dopiero wtedy ma doła).     Zbyś.

masters - Żono moja

11

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Tylko, że najbardziej potrzebna czuję się w domu... :-(

12

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

dlaczego najbardziej potrzebna czujesz sie w domu? mozesz to rozwinac? w jaki sposob praca mialaby negatywnie wplynac na wasz zwiazek?

13

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?
anonimka100 napisał/a:

dlaczego najbardziej potrzebna czujesz sie w domu? mozesz to rozwinac? w jaki sposob praca mialaby negatywnie wplynac na wasz zwiazek?

Potrzebna w domu czuję się dlatego, że moja mama choruje, jest aktywna zawodowo, lecz czasem potrzebuje wsparcia i pomocy przy podstawowych czynnościach (nie mówimy tu o samoobsłudze).
Dlaczego praca miałaby źle wpłynąć na nasz związek? 
Jesteśmy ze sobą od 5 lat... i przez te 5 lat, zawsze mieliśmy dla siebie dużo czasu (widywaliśmy się kilka razy w tygodniu) i chyba sama sobie wmówiłam, że jak ja będę później kończyć i nie będziemy mieli dla siebie czasu, to to się odbije na naszych relacjach. Bo przestaniemy się widywać, co spowoduje oddalenie się od siebie itd itd....
wiem... głupie to moje myślenie, ale tak myślę, że tyle  ludzi mnie w życiu zraniło i zawiodło (nie tylko faceci), że podświadomie boję się kolejnego odrzucenia...

14

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Dodam, że narzeczony postanowił mieć dziecko, zawsze mi o tym powtarzał, ale teraz widzę, że już się cieszy na samą myśl, że mogła bym zajść w ciąże... Nawet rozmawia z niepoczętym jeszcze dzieckiem... Kończy mu się umowa na czas określony, może mu przedłużą na nieokreślony, a ja bez pracy... Rodzice nam finansowo nie pomogą, bo też ich nie stać... A najgorsze jest to, że ja chcę tego dziecka, ale tego też się boję.... :-(

15 Ostatnio edytowany przez Teo (2014-12-01 11:10:25)

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Moja droga. Twój problem polega na tym, że mentalnie masz 14 lat i boisz się dorosłości. Zanim się wpakujesz w pieluchy zamieszkaj sama, zacznij się sama utrzymywać i odklej się od chłopaka. Jesteś dopiero na początku drogi i na Twojej drodze stanie milion ludzi, którzy Cię zrania i czas się na to uodpornić.

16 Ostatnio edytowany przez czysta glupota (2014-12-01 12:05:29)

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Może i pojawią się i dwa miliony ludzi, ale czy to ma znaczyć, że mam zacząć iść sama przez życie? Bez wsparcia najbliższych i najważniejszych dla mnie osób??
Wyprowadzić się?? Nie mogę, ponieważ muszę wspierać rodziców, póki co tylko im fizycznie pomagam, ale jak się wyprowadzę, to zostawię dwie schorowane osoby, zdane tylko i wyłącznie na siebie! Nie mam sumienia ich zostawić....

17

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?
czysta glupota napisał/a:

Może i pojawią się i dwa miliony ludzi, ale czy to ma znaczyć, że mam zacząć iść sama przez życie? Bez wsparcia najbliższych i najważniejszych dla mnie osób??
Wyprowadzić się?? Nie mogę, ponieważ muszę wspierać rodziców, póki co tylko im fizycznie pomagam, ale jak się wyprowadzę, to zostawię dwie schorowane osoby, zdane tylko i wyłącznie na siebie! Nie mam sumienia ich zostawić....

Widzisz, jest takie powiedzenie "umiesz liczyć, licz na siebie". Oczywiście że nikt nie chce żyć sam bez wsparcia bliskich, ale najpierw naucz się właśnie żyć sama będąc zdana jedynie na siebie, bo wtedy poznasz życie i dowiesz się co robić i wyzbedziesz się tych irracjonalnycj lęków.
Nie możesz się wyprowadzić czy nie chcesz? Dlaczego uważasz, że dwoje dorosłych pracujących ludzi sobie bez Ciebie nie poradzi? Uważam że to świetna wymowka dla Ciebie aby nadal nie podejmować kroków w stronę dorosłego życia. Masz dwa wygodne powody, którymi się karmisz- konieczność pomagania w domu i ojciec, który nigdy nie wspierał. To Ci wystarczy aby nie podejmować kroków w stronę doroslosci i usamodzielnienia. Probel polega ma tym, że Ty już jesteś dorosła i sama o sobie decydujesz jak Twoje życie ma wyglądać i to Cię przeraża - wzięcie odpowiedzialności za siebie samą, bo już nie będzie na kogo zwalić winy za niepowodzenia. A Ty jeszcze chcesz dziecko mieć w ogóle nie myśląc o wyprowadzce z domu ?! Naprawdę masz świadomość 14 latki i nie jest to obelga a fakt. Zalecam wizytę u psychologa.

18

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Uważam, że mogą sobie nie poradzić, ponieważ oboje chorują... Mama na tyle, że nawet do sklepu po chleb sama nie pójdzie bo do piekarni nie dojdzie... Posiadanie dziecka nie jestn równoznaczne z wyprowdzką, znam wiele osób, które mieszkająw domu z rodzicami sami mając własna rodzinę....nie wiem co w tym złego....
Mój lęk jest irracjonalny, masz rację, ale ja nie szukam usprawiedliwienia, tylko wręcz argumentów że jednak dam sobie radę...

19

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?
czysta glupota napisał/a:

Uważam, że mogą sobie nie poradzić, ponieważ oboje chorują... Mama na tyle, że nawet do sklepu po chleb sama nie pójdzie bo do piekarni nie dojdzie... Posiadanie dziecka nie jestn równoznaczne z wyprowdzką, znam wiele osób, które mieszkająw domu z rodzicami sami mając własna rodzinę....nie wiem co w tym złego....
Mój lęk jest irracjonalny, masz rację, ale ja nie szukam usprawiedliwienia, tylko wręcz argumentów że jednak dam sobie radę...

Poczytaj proszę wpisy synowych i zięciów (choć tych jest mniej) na temat mieszkania młodego małżeństwa z rodzicami którejś ze stron. Jeśli decydujesz się na założenie nowej rodziny, to niech ona będzie NOWA i samodzielna, a nie pod skrzydłami rodziców.

Uważasz, że sobie nie poradzą, a rozmawiałaś z nimi o tym? Skoro mama NIE dojdzie nawet po chleb, to jakim cudem codziennie dochodzi do pracy i pracuje? A tata po ten chleb sam nie może iść? Przecież zakupy robi się większe raz w tygodniu, to przecież możesz wpaść i pomóc. Wyprowadzka Twoja nie równa się z całkowitym zerwaniem kontaktu z rodzicami.
Dla mnie, to dalej są usprawiedliwienia.

NIE przekonasz się, że dasz sobie radę jeśli nie zbierzesz się do kupy i nie spróbujesz. Naprawdę już najwyższa pora by zacząć działać jak osoba dorosła.

20

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Nie zamierzam tłumaczyć teraz dlaczego nie robimy zakupów raz w tygodniu, ani dlaczego do pracy chodzi a do sklepu nie....
Mój narzeczony dogaduje się z moimi rodzicami, a i oni są dla niego w porządku. A na wyprowadzkę nas po prostu nie stać, bo przez pewien czas to my będziemy musieli pomagać rodzicom (obu stron)...
Dla Ciebie to są wymówki, bo widocznie nie zmagasz się z tak paraliżującym strachem (i życzę Ci żebyś nigdy nie musiała się z nim zmagać)

21

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?
czysta glupota napisał/a:

Nie zamierzam tłumaczyć teraz dlaczego nie robimy zakupów raz w tygodniu, ani dlaczego do pracy chodzi a do sklepu nie....
Mój narzeczony dogaduje się z moimi rodzicami, a i oni są dla niego w porządku. A na wyprowadzkę nas po prostu nie stać, bo przez pewien czas to my będziemy musieli pomagać rodzicom (obu stron)...
Dla Ciebie to są wymówki, bo widocznie nie zmagasz się z tak paraliżującym strachem (i życzę Ci żebyś nigdy nie musiała się z nim zmagać)

Zmagałam się z przeróżnymi strachami. Rozwiązałam je, pozostały tylko takie, na które nie mam wpływu. Moim rozwiązaniem było spokojne zastanowienie się nad sobą, uświadomienie, że nikt za mnie mojego życia nie przeżyje, przyzwyczajenie się do myśli, że jestem dla siebie wszystkim i to ode mnie zależy wszystko, co dotyczy mojego życia.
Na początku też widziałam wszystko inaczej, szukałam usprawiedliwień, wymówek - nie mogę czegoś, bo mi nie pozwolono, żyję tak a nie inaczej, bo musiałam to i to, nie chce/boję się czegoś zrobić, bo nigdy tego nie robiłam.

Przestałam szukać powodów, a zaczęłam sposobów na rozwiązanie tego wszystkiego.

Czysta głupota, ogarnij swoje życie i zacznij myśleć trzeźwo i perspektywistycznie, a dopiero potem powołuj na świat nowego człowieka. Na razie masz zadatki na toksyczną matkę, dopóki się nie pozbierasz nie podejmuj żadnych życiowych decyzji.

22

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Nie wiesz jaką matką będę.... Może właśnie dziecko da mi siłę do wzięcia życia we własne ręce? Bo silniejsza będzie dla mnie świadomość tego, że to co muszę zrobić muszę zrobić dla dziecka a nie dla siebie....

23

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Nie wiesz jaką matką będę.... Może właśnie dziecko da mi siłę do wzięcia życia we własne ręce? Bo silniejsza będzie dla mnie świadomość tego, że to co muszę zrobić muszę zrobić dla dziecka a nie dla siebie....

24

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?
czysta glupota napisał/a:

Nie wiesz jaką matką będę.... Może właśnie dziecko da mi siłę do wzięcia życia we własne ręce? Bo silniejsza będzie dla mnie świadomość tego, że to co muszę zrobić muszę zrobić dla dziecka a nie dla siebie....

Jak ty sama zachowujesz się jak rozhisteryzowane dziecko to ja czarno to widzę. Jak dla samej siebie nie potrafisz zrobić niczego pożytecznego, to dlaczego miałabyś robić to dla drugiego człowieka. Poza tym dziecko to jest ogromny koszt, z pracą będzie ciężko jak zajdziesz w ciążę. Weź się najpierw, dziewczyno, usamodzielnij, a potem się zastanów, czy już jesteś gotowa na dziecko.

25

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?

Poświęcając się dla dziecka możesz być np kontrolująca, zaborcza, będzie na Ciebie mocno wpływało i także możecie siebie obwiniać. Nie radzisz sobie ze sobą = nie poradzisz sobie z kimś. Człowiek siły ni szczęścia nie daje. To tylko wmawianie sobie, że coś tam się będzie działo w przyszłości. Nie, to dodatkowy bagaż i to większy niz sam związek, bo dzieckiem trzeba sie opiekować a w związku (zwykle) jest dorosła osoba, która sobie większość 'wrazen' sama zapewni. Jedyne czym mozna sie tłumaczyc to tym, ze nie mam celu w zyciu, nie wiem po co zyc to zrobie sobie dziecko i dam mu wszystko co mam (czyli problemy). O tak. Zdrowo.

26

Odp: strach przed... no właśnie przed czym?
czysta glupota napisał/a:

Nie wiesz jaką matką będę.... Może właśnie dziecko da mi siłę do wzięcia życia we własne ręce? Bo silniejsza będzie dla mnie świadomość tego, że to co muszę zrobić muszę zrobić dla dziecka a nie dla siebie....

Zobacz i kolejny błąd myśleniowy. NIKT nie da Ci siły czy powodu jeśli SAMA sobie tego nie dasz.

Smutna i rozgoryczona matka nie da szczęścia i radości dziecku. Dziecko to nie zabawka, to zobowiązanie na całe życie, a Ty chcesz przerzucić własne szczęście i odpowiedzialność za siebie właśnie na dziecko i chcesz mi powiedzieć, że nie masz zadatków na toksyczną matkę? Za co dziecko nakarmisz, wyżywisz, wyślesz do szkoły skoro BOISZ SIĘ iść do pracy. Nie chcesz wziąć życia i odpowiedzialności za siebie we własne ręce, a chcesz brać tą odpowiedzialność za drugiego człowieka? Przyjrzyj się temu, co sama piszesz.
Znowu szukasz powodów: "może dziecko da mi siłę". A jak NIE da? Tylko pogłębi Twój stan, to co zrobisz?
Jeśli nie jesteś w stanie zrobić NIC dla siebie, jeśli TY i TWOJE życie NIE jest wystarczającym powodem, abyś sama siebie zmotywowała do wzięcia się w garść, to nie miej dzieci, bo unieszczęśliwisz niewinnego człowieka.

Inni NIC za Ciebie nie zrobią, zacznij to sobie uświadamiać.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » strach przed... no właśnie przed czym?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026