netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 649 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 3 039 ]

521

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko, wiesz jesteś idealną kochanką, może nawet perfekcyjną kochanką ?
Jesteś zapatrzona w swojego kochanka, dostrzegasz w nim tyle pozytywów, wierzysz bezgranicznie w jego miłość do Ciebie, w to że jesteś jego przeznaczeniem. Jest w Twoich oczach tak nieziemsko przystojny, męski, że pomimo tego że nie jest szarmancki, mógłby mieć każdą Twoją koleżankę ale wybrał tylko Ciebie.  Jesteś mu bezgranicznie oddana. Ale... nie wymkniesz się z małżeństwa bo boisz się. Boisz się banicji z powodu romansu. Więc nie odważysz się odejść ale, chcesz zerwać z ?fizyczną? zdradą ale cierpisz z powodu braku seksu z kochankiem, więc?pewnie przerwiesz te swoje cierpienie.
I przecież o to w tym wszystkim chodzi? ?
Wiesz, podziwiam Cię.
Miałam kilka okazji, niedawno nawet odezwała się moja wielka miłość sprzed lat któremu nieudało się małżeństwo. Jednak nigdy nie odważyłam się na romans, odrzucałam to w zanadrzu nie dopuszczając nawet takiej możliwości.
Chociaż w małżeństwie różnie się działo, oj działo.
Wiesz co mnie powstrzymywało  ?
1.    Jak spojrzę w oczy mężowi, jak się przed nim zachowam, czy będę potrafiła zagrać rolę nieskazitelne żony, czując wewnątrz że jestem nieszczera.
2.    Jak spędzać upojne chwile z kochankiem, wiedząc że czekają na mnie dzieci. To chyba nawet gorsze. Poczucie, że okradam ich poświęcają czas na spotkania z kochankiem, kiedy  mnie potrzebują, kiedy być może brak mojej obecności spowoduję że przegapię coś złego co mogłoby ich spotkać. Jak mogłabym żyć z takim piętnem, z taką świadomością, że w czasie kiedy ja zabawiałam się z kochankiem stało im się coś, przed czym ochroniłabym ich gdybym była z nimi.
3.    Obawa przed samą sobą. Czy nie dopadłyby mnie takie wyrzuty sumienia, z powodu świadomości  zdrady, czy moja samoocena nie spadłby tak nisko, że nie mogłabym z tym dłużej żyć .
Jak Ty sobie z tym poradziłaś ?
Jak udało Ci się uwolnić z lęku przed romansem, poczucia obowiązku wobec dzieci, męża  i zdecydować się na rozpoczęcie romansu ?
Pewnie, najtrudniejszy jest pierwszy krok? potem to kiedy czuje się motylki w brzuchu, to reszta przestaje być ważna..

522

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

Kurdę. In_ko smile masz rację big_smile
Jak już wspomniałam w innym wątku, gimbazownia zapewne zaczęła ferie świąteczne ....

nie jeszcze nie
ale wiecie co, pobawmy się z nimi razem wink

523

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:

Kroteczko, wiesz jesteś idealną kochanką, może nawet perfekcyjną kochanką ?
Jesteś zapatrzona w swojego kochanka, dostrzegasz w nim tyle pozytywów, wierzysz bezgranicznie w jego miłość do Ciebie, w to że jesteś jego przeznaczeniem. Jest w Twoich oczach tak nieziemsko przystojny, męski, że pomimo tego że nie jest szarmancki, mógłby mieć każdą Twoją koleżankę ale wybrał tylko Ciebie.  Jesteś mu bezgranicznie oddana.
Ale... nie wymkniesz się z małżeństwa bo boisz się. Boisz się banicji z powodu romansu. Więc nie odważysz się odejść ale, chcesz zerwać z ?fizyczną? zdradą ale cierpisz z powodu braku seksu z kochankiem, więc?pewnie przerwiesz te swoje cierpienie.
I przecież o to w tym wszystkim chodzi? ?
Wiesz, podziwiam Cię.
Miałam kilka okazji, niedawno nawet odezwała się moja wielka miłość sprzed lat któremu nieudało się małżeństwo. Jednak nigdy nie odważyłam się na romans, odrzucałam to w zanadrzu nie dopuszczając nawet takiej możliwości.
Chociaż w małżeństwie różnie się działo, oj działo.
Wiesz co mnie powstrzymywało  ?
1.    Jak spojrzę w oczy mężowi, jak się przed nim zachowam, czy będę potrafiła zagrać rolę nieskazitelne żony, czując wewnątrz że jestem nieszczera.
2.    Jak spędzać upojne chwile z kochankiem, wiedząc że czekają na mnie dzieci. To chyba nawet gorsze. Poczucie, że okradam ich poświęcają czas na spotkania z kochankiem, kiedy  mnie potrzebują, kiedy być może brak mojej obecności spowoduję że przegapię coś złego co mogłoby ich spotkać. Jak mogłabym żyć z takim piętnem, z taką świadomością, że w czasie kiedy ja zabawiałam się z kochankiem stało im się coś, przed czym ochroniłabym ich gdybym była z nimi.
3.    Obawa przed samą sobą. Czy nie dopadłyby mnie takie wyrzuty sumienia, z powodu świadomości  zdrady, czy moja samoocena nie spadłby tak nisko, że nie mogłabym z tym dłużej żyć .
Jak Ty sobie z tym poradziłaś ?
Jak udało Ci się uwolnić z lęku przed romansem, poczucia obowiązku wobec dzieci, męża  i zdecydować się na rozpoczęcie romansu ?
Pewnie, najtrudniejszy jest pierwszy krok? potem to kiedy czuje się motylki w brzuchu, to reszta przestaje być ważna..

Secondo kiedyś myślałam tak jak ty. Tez miałam okazje. Ale mnie na samą myśl aż brzuch bolał więc nigdy do niczego nie doszło zarówno emocjonalnie jak i fizycznie.
Do czasu aż on zaczął mnie urabiac coraz bardziej i bardziej.  Trwało to trochę, wiele razy ochladzalam nasze relacje jak uznawałam że przesadza. Niestety w pewnym momencie nałożylo sie to na kryzys w moim małżeństwie.
I tak, mam problem z patrzeniem na męża.  Mam wyrzuty sumienia.  Ogromne. Ale dzieciom czasu nie zabieram, przynajmniej nie dużo.  Na tej zasadzie będąc w pracy też może coś im się stać to głupie myślenie.
Nie wiem sama jak się w to wplatalam. To jest czasem dla mnie nierealne.  Jakbym to nie ja była.  Jakbym w jakimś filmie grała.
Wiem że łatwo jest potępić ale człowiek sam siebie nie zna dopóki nie doswiadczy.

524

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Jakbym w jakimś filmie grała.

ekstra tak czuć się jak gwiazda filmowa wink

525 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-07 22:41:17)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A ja się nie dziwię, że autorka czuje się jak "Gewjazda" - ciągle ktoś z nią dyskutuje jak z rozumnym człowiekiem i próbuje coś tłumaczyć.. po co? smile
Ona na wszystkie sensowne rady ma gotową odpowiedź: "Nie wiem jak to się stało..Ale spoko, spoko- ogarniam sytuacje, już 2 dni (!!) ci... mnie nie swędziała."  O-oo

Kolejny wpisy są o tym, jak ten Piękny Samiec na nią działa i .."no znów nie wiadomo, ja to się stało.." (albo się stanie zaraz)

I taki STAŁY rytm wpisów od tryliarda stron.




Nie widzicie, że ona nie ma najmniejszego zamiaru PODJĄĆ jakiejkolwiek wiążącej decyzji? Kochaś tez, dlatego poza zajmowaniem  miejsca na serwerze nie dojdzie do żadnego "zwrotu akcji" w tym szacownym wątku.
Ale jak macie dobre serduszka to karmcie dalej wink

526

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Jakbym w jakimś filmie grała.

ekstra tak czuć się jak gwiazda filmowa wink

Jak widzisz to nic trudnego "wystarczy" wdać się w taki romans.  Każda może mieć takiego adoratora.

527 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-12-07 22:47:32)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Jakbym w jakimś filmie grała.

ekstra tak czuć się jak gwiazda filmowa wink

Jak widzisz to nic trudnego "wystarczy" wdać się w taki romans.  Każda może mieć takiego adoratora.

e tam każda
tylko Ty, bo Ty jesteś, WYJĄTKOWA
jedyna, fantastyczna, zjawiskowa i taka ... taka NAMIĘTNA wink

i jak każda takiego adoratora
taki, przystojny i extra, i opiekuńczy i wyrozumiały i... ach ach

kroteczka napisał/a:

Pojawił sie on inteligentny, wesoły, przystojny i niesamowicie męski.  Zapatrzony we mnie choc mógł miec każdą.

no to jak, każda może mieć - taki romans, ach jak żal sad

528 Ostatnio edytowany przez kroteczka (2014-12-07 22:54:33)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:
in_ka napisał/a:

ekstra tak czuć się jak gwiazda filmowa wink

Jak widzisz to nic trudnego "wystarczy" wdać się w taki romans.  Każda może mieć takiego adoratora.

e tam każda
tylko Ty, bo Ty jesteś, WYJĄTKOWA
jedyna, fantastyczna, zjawiskowa i taka ... taka NAMIĘTNA wink

i jak każda takiego adoratora
taki, przystojny i extra, i opiekuńczy i wyrozumiały i... ach ach

kroteczka napisał/a:

Pojawił sie on inteligentny, wesoły, przystojny i niesamowicie męski.  Zapatrzony we mnie choc mógł miec każdą.

no to jak, każda może mieć - taki romans, ach jak żal sad

No tak dobrze mnie opisałaś lepiej bym tego nie ujęła smile smile smile

529

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotka.Przede wszystkim Ty nie chcesz niczego zmieniasz.
To znaczy, chciałabyś, żeby to wszystko było inaczej i takie tam...Ale w tych konkretnych, istniejących okolicznościach- uważasz aktualny stan rzeczy za jedyny dopuszczalny.
Ta pisanina o ''białym'' romansie, to taka próba udawania przed samą sobą, że ''coś'' robisz, żeby zdjąć z siebie część wyrzutów.
Nie zrezygnujesz z kochanka, bo jest dla Ciebie zbyt cenny.Z rodziny też nie, bo to zbyt radykalny życiowy fikołek.
Jednak wciąż próbujesz pozorować jakieś zmiany, chęć działania- to takie typowe babskie samooszukańcze kompromisy.
W istocie chciałabyś, żeby sytuacja sama się rozwiązała.Jakoś.
Stąd te Twoje bzdurne pomysły na ''otwarty'' związek.Nie odejdziesz od męża w myśl zasady ''co ludzie powiedzą''.A otwarty związek to jak najbardziej...?
Ehe, akurat.Dopiero by Cię zdeptali.
  Jest jak jest, inaczej pewnie nie będzie.W tym wątku po prostu się wygadujesz.Z tego względu nie widzę sensu podsuwania Ci jakichkolwiek ''rad'', bo w gruncie rzeczy nie są do niczego potrzebne.
Stan klinczu z rzeczywistością zapewne okaże się permanentny.No chyba, że Panu się coś odmieni, ale na to się nie zanosi.

530

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:
in_ka napisał/a:

ekstra tak czuć się jak gwiazda filmowa wink

Jak widzisz to nic trudnego "wystarczy" wdać się w taki romans.  Każda może mieć takiego adoratora.

e tam każda
tylko Ty, bo Ty jesteś, WYJĄTKOWA
jedyna, fantastyczna, zjawiskowa i taka ... taka NAMIĘTNA wink

i jak każda takiego adoratora
taki, przystojny i extra, i opiekuńczy i wyrozumiały i... ach ach

kroteczka napisał/a:

Pojawił sie on inteligentny, wesoły, przystojny i niesamowicie męski.  Zapatrzony we mnie choc mógł miec każdą.

no to jak, każda może mieć - taki romans, ach jak żal sad

in_ka... tak się zastanawiałam skąd w tobie tyle jadu, ironii itd. ale po przeczytaniu twego tematu już wiem...

"nie umiemy ze sobą rozmawiać nie rozmawiamy właściwie żyjemy obok...
brak czułości, intymności
ja w swoim świecie on w swoim...
mój problem - strach, paniczny strach przed samotnością...

kolejny raz jestem w miejscu co robić ? co robić?
wpadam w rozpacz, histerię, destrukcję..."

Wyzywanie się na innych nic nie da... to nie Kroteczka czy ja jesteśmy winne twojej sytuacji... a sposobem wypowiadania się pokazujesz tylko jaką jesteś osobą. Śmiem wątpić która z nas (naj)bardziej wymaga wspomnianego przez ciebie współczucia... i dochodzę do wniosku, że ani ja ani Autorka tego wątku...

531

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:

Krotka.Przede wszystkim Ty nie chcesz niczego zmieniasz.
To znaczy, chciałabyś, żeby to wszystko było inaczej i takie tam...Ale w tych konkretnych, istniejących okolicznościach- uważasz aktualny stan rzeczy za jedyny dopuszczalny.
Ta pisanina o ''białym'' romansie, to taka próba udawania przed samą sobą, że ''coś'' robisz, żeby zdjąć z siebie część wyrzutów.
Nie zrezygnujesz z kochanka, bo jest dla Ciebie zbyt cenny.Z rodziny też nie, bo to zbyt radykalny życiowy fikołek.
Jednak wciąż próbujesz pozorować jakieś zmiany, chęć działania- to takie typowe babskie samooszukańcze kompromisy.
W istocie chciałabyś, żeby sytuacja sama się rozwiązała.Jakoś.
Stąd te Twoje bzdurne pomysły na ''otwarty'' związek.Nie odejdziesz od męża w myśl zasady ''co ludzie powiedzą''.A otwarty związek to jak najbardziej...?
Ehe, akurat.Dopiero by Cię zdeptali.
  Jest jak jest, inaczej pewnie nie będzie.W tym wątku po prostu się wygadujesz.Z tego względu nie widzę sensu podsuwania Ci jakichkolwiek ''rad'', bo w gruncie rzeczy nie są do niczego potrzebne.
Stan klinczu z rzeczywistością zapewne okaże się permanentny.No chyba, że Panu się coś odmieni, ale na to się nie zanosi.

Eee Pit ale nie odpowiedziałes na moje pytanie. Co byś zrobil jak kochanka którą kochasz powiedziałaby ze koniec z seksem?

532

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

in_ka... tak się zastanawiałam skąd w tobie tyle jadu, ironii itd. ale po przeczytaniu twego tematu już wiem...

"nie umiemy ze sobą rozmawiać nie rozmawiamy właściwie żyjemy obok...
brak czułości, intymności
ja w swoim świecie on w swoim...
mój problem - strach, paniczny strach przed samotnością...

kolejny raz jestem w miejscu co robić ? co robić?
wpadam w rozpacz, histerię, destrukcję..."

Wyzywanie się na innych nic nie da... to nie Kroteczka czy ja jesteśmy winne twojej sytuacji... a sposobem wypowiadania się pokazujesz tylko jaką jesteś osobą. Śmiem wątpić która z nas (naj)bardziej wymaga wspomnianego przez ciebie współczucia... i dochodzę do wniosku, że ani ja ani Autorka tego wątku...

kicia, ty przeczytaj wszystko a do tego ... ZE ZROZUMIENIEM
a nie jeden, czy dwa posty wink
i napisałam już w twoim wątku
manipulacja na mnie NIE DZIAŁA - no przykro mi
złą drogę wybrałaś, poszukaj innej może - znajdziesz, a myślenie rozwija

oczywiście, że pokazuję JAKĄ JESTEM OSOBĄ
zupełnie tak samo jak, ty to pokazujesz tzn. jaką jesteś osobą
OCZYWISTA OCZYWISTOŚĆ smile

533

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Eee Pit ale nie odpowiedziałes na moje pytanie. Co byś zrobil jak kochanka którą kochasz powiedziałaby ze koniec z seksem?

Pomijając fakt, że nie wyobrażam sobie mieć kochanki, którą bym kochał- wyśmiałbym ją i poczekał aż shiza minie.

534

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Jak widzisz to nic trudnego "wystarczy" wdać się w taki romans.  Każda może mieć takiego adoratora.

e tam każda
tylko Ty, bo Ty jesteś, WYJĄTKOWA
jedyna, fantastyczna, zjawiskowa i taka ... taka NAMIĘTNA wink

i jak każda takiego adoratora
taki, przystojny i extra, i opiekuńczy i wyrozumiały i... ach ach

kroteczka napisał/a:

Pojawił sie on inteligentny, wesoły, przystojny i niesamowicie męski.  Zapatrzony we mnie choc mógł miec każdą.

no to jak, każda może mieć - taki romans, ach jak żal sad

in_ka... tak się zastanawiałam skąd w tobie tyle jadu, ironii itd. ale po przeczytaniu twego tematu już wiem...

"nie umiemy ze sobą rozmawiać nie rozmawiamy właściwie żyjemy obok...
brak czułości, intymności
ja w swoim świecie on w swoim...
mój problem - strach, paniczny strach przed samotnością...

kolejny raz jestem w miejscu co robić ? co robić?
wpadam w rozpacz, histerię, destrukcję..."

Wyzywanie się na innych nic nie da... to nie Kroteczka czy ja jesteśmy winne twojej sytuacji... a sposobem wypowiadania się pokazujesz tylko jaką jesteś osobą. Śmiem wątpić która z nas (naj)bardziej wymaga wspomnianego przez ciebie współczucia... i dochodzę do wniosku, że ani ja ani Autorka tego wątku...

Tak to jest Anastacja że wyzywanie się na nas najwyraźniej pomaga im uporać się z własnymi traumami.
A już szczyt szczęścia bylby jakby i mąż i kochanek kopneli mnie w d... jak to Elle zdaje się napisała.
Nie mogą przeżyć ze twój zdecydował się na rozwód - przecież to niemożliwe.

535

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Tak to jest Anastacja że wyzywanie się na nas najwyraźniej pomaga im uporać się z własnymi traumami.
A już szczyt szczęścia bylby jakby i mąż i kochanek kopneli mnie w d... jak to Elle zdaje się napisała.
Nie mogą przeżyć ze twój zdecydował się na rozwód - przecież to niemożliwe.

oj tak tak zdecydowanie, to by pomogło
wtedy wszystkie moje traumy, odeszły by precz ( nie wiem jak Elle) ale pewno też wink

NIE, nie mogę tego przeżyć ach ach, chyba nie dam rady dłużej...

536

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Eee Pit ale nie odpowiedziałes na moje pytanie. Co byś zrobil jak kochanka którą kochasz powiedziałaby ze koniec z seksem?

Pomijając fakt, że nie wyobrażam sobie mieć kochanki, którą bym kochał- wyśmiałbym ją i poczekał aż shiza minie.

Serio nie kochales nigdy żadnej kobiety.  To nie pożyles sobie emocjonalnie że tak powiem.

537

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Tak to jest Anastacja że wyzywanie się na nas najwyraźniej pomaga im uporać się z własnymi traumami.
A już szczyt szczęścia bylby jakby i mąż i kochanek kopneli mnie w d... jak to Elle zdaje się napisała.
Nie mogą przeżyć ze twój zdecydował się na rozwód - przecież to niemożliwe.

tak "problem - strach, paniczny strach przed samotnością..." vs w twoim przypadku adorujący kochanek i zazdrosny dobry mąż.. a w moim kochanek wyznający miłość... teraz jeszcze (o zgrozo!) rozwodzący się "dla mnie"...
nie są to łatwe sytuacje i ja in_ce szczerze współczuję jej traumy... ale przez swoje popisy na forum nie robi pozytywnego wrażenia jako człowiek... to tak apropos niby "bajki', że te zdradzone, porzucone żony nie są złe jak się o nich zwykło mówić... choć może to wyjątek...

538

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
pitagoras napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Eee Pit ale nie odpowiedziałes na moje pytanie. Co byś zrobil jak kochanka którą kochasz powiedziałaby ze koniec z seksem?

Pomijając fakt, że nie wyobrażam sobie mieć kochanki, którą bym kochał- wyśmiałbym ją i poczekał aż shiza minie.

Serio nie kochales nigdy żadnej kobiety.  To nie pożyles sobie emocjonalnie że tak powiem.

Nie chodzi o to.
Chodzi o kochanie kochanki-znaczy bujać się nielegalnie z kobietą, którą kocham.
Nie dźwignąłbym faktu, że kobieta na której mi zależy sypia z kimś innym.Po prostu.
Mój ostatni romans rozegrał się w sytuacji, gdy facet kochanki był na wyjeździe.W przeddzień jego powrotu poinformowałem ją, że jak chce się ze mna jeszcze zobaczyć, to jako kobieta legalnie wolna.Przekaz dość jasny.

539

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie chcę wnikać czemu wyszłaś za męża. Widać, że Ci on przeszkadza. A Twoje słowa, że nie wyobrażasz sobie życia bez kochanka mówią wszystko. Bądź uczciwa i ponieś konsenkwencję. Skoro zdecydowałaś się na romans to pociągnij to dalej i zostaw męża w spokoju. Emocjonalnie już dawno przy nim nei jesteś i tylk omęczysz was oboje.

540

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Tak to jest Anastacja że wyzywanie się na nas najwyraźniej pomaga im uporać się z własnymi traumami.
A już szczyt szczęścia bylby jakby i mąż i kochanek kopneli mnie w d... jak to Elle zdaje się napisała.
Nie mogą przeżyć ze twój zdecydował się na rozwód - przecież to niemożliwe.

tak "problem - strach, paniczny strach przed samotnością..." vs w twoim przypadku adorujący kochanek i zazdrosny dobry mąż.. a w moim kochanek wyznający miłość... teraz jeszcze (o zgrozo!) rozwodzący się "dla mnie"...
nie są to łatwe sytuacje i ja in_ce szczerze współczuję jej traumy... ale przez swoje popisy na forum nie robi pozytywnego wrażenia jako człowiek... to tak apropos niby "bajki', że te zdradzone, porzucone żony nie są złe jak się o nich zwykło mówić... choć może to wyjątek...

fachowo to, co robisz nazywa się DEPRECJONOWANIE
to tak, żebyś wiedziała - przyda się wink

i jakbyś kicia przeczytała cały mój wątek, to łatwiej by ci było
a tak to kula w plot, za kulą smile

541

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:

fachowo to, co robisz nazywa się DEPRECJONOWANIE
to tak, żebyś wiedziała - przyda się wink

a wiesz jak fachowo się nazywa to co ty robisz? nie, nie dosadność, bynajmniej
podpowiem, że zaczyna się na literę "o"

542

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

in_ka... tak się zastanawiałam skąd w tobie tyle jadu, ironii itd. ale po przeczytaniu twego tematu już wiem...

"nie umiemy ze sobą rozmawiać nie rozmawiamy właściwie żyjemy obok...
brak czułości, intymności
ja w swoim świecie on w swoim...
mój problem - strach, paniczny strach przed samotnością...

kolejny raz jestem w miejscu co robić ? co robić?
wpadam w rozpacz, histerię, destrukcję..."

Wyzywanie się na innych nic nie da... to nie Kroteczka czy ja jesteśmy winne twojej sytuacji... a sposobem wypowiadania się pokazujesz tylko jaką jesteś osobą. Śmiem wątpić która z nas (naj)bardziej wymaga wspomnianego przez ciebie współczucia... i dochodzę do wniosku, że ani ja ani Autorka tego wątku...

Anastacjaa, kto jak kor ale in-ka coś może powiedzieć o związku, o podejmowaniu decyzji w związku, o znajdowaniu w sobie ppowodów kryzysu, pracy nad sobą, nad związkim.
Kiedy doszła do ściany, nie poszukała sobie pocieszyciela ale podjęła odważną decyzję odejścia.
Sama, bez impulsu w postaci osoby trzeciej.
Czas separacji wykorzystała na naprawę związku, na znalezienie w sobie tego co można poprawić.
Swoją konsekwentną postawą spowodowała, że mąż musiał popatrzeć również na siebie, zmienić  się.

Nie dziw się, że dla osoby tak trzeźwo, obiektywnie patrzącej na siebie i innych,
"pomroczność jasna" a czasami również relatywizm moralny, który bije z postów kochanek to kosmos.
Drażnię Ciebie jej słowa, bo nie pozwalają na zupełne wyłączenie choćby odruchów ludzkiej przyzwoitości.
Przypominają, że każdy jest sam odpowiedzialny za swoje życie, może sam o nim decydować, nie potrzebuje do tego kochanka.


Kroteczka
Albo wpadniesz z kochankiem, bo raczej braknie Ci siły żeby z nim zerwać na dobre, a on przecież nie odpuści,
albo zmienisz pracę i zerwiesz kontakt.

Jeżeli zdecydujesz się na "cierpienie z mężem dla dobra dzieci" żeby za kilka lat związać się z kochankiem, to za kilka lat z tego zauroczenia, które kojarzysz z miłością, jeżeli nie zmienisz go w miłość, pozostanie jedynie wspomnienie.

543

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

nie są to łatwe sytuacje i ja in_ce szczerze współczuję jej traumy... ale przez swoje popisy na forum nie robi pozytywnego wrażenia jako człowiek... to tak apropos niby "bajki', że te zdradzone, porzucone żony nie są złe jak się o nich zwykło mówić... choć może to wyjątek...

Anastazjo,
In_ka nie została zdradzona, nie zdradza, ani nie bierze udziału w żadnym oszustwie - w przeciwieństwie do Ciebie.
Jest za to osobą, której nie brakuje tego, czego ewidentnie brakuje Twojemu wybrankowi, tj. poszukuje sposobów na przerwanie rutyny w jej małżeństwie zamiast rzucania się w ramiona pierwszego chętnego kolegi z pracy.

544

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
kroteczka napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Pomijając fakt, że nie wyobrażam sobie mieć kochanki, którą bym kochał- wyśmiałbym ją i poczekał aż shiza minie.

Serio nie kochales nigdy żadnej kobiety.  To nie pożyles sobie emocjonalnie że tak powiem.

Nie chodzi o to.
Chodzi o kochanie kochanki-znaczy bujać się nielegalnie z kobietą, którą kocham.
Nie dźwignąłbym faktu, że kobieta na której mi zależy sypia z kimś innym.Po prostu.
Mój ostatni romans rozegrał się w sytuacji, gdy facet kochanki był na wyjeździe.W przeddzień jego powrotu poinformowałem ją, że jak chce się ze mna jeszcze zobaczyć, to jako kobieta legalnie wolna.Przekaz dość jasny.

No właśnie a mój to znosi choć widzę że nienawidzi mojego męża.  Ale ja też znoszę że on sypia jak przypuszczam z żoną.

Wracając do twojej odpowiedzi nie wyobrażam sobie żeby mnie wysmial. To byłby koniec bo oznaczałoby że w ogóle się  ze mna nie liczy.

545

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:

Nie dziw się, że dla osoby tak trzeźwo, obiektywnie patrzącej na siebie i innych,

Mylisz trzeźwość i obiektywizm z prostactwem i cynizmem...
Nie oceniam in_ki w kontekście jej perypetii i wyborów życiowych, ale sposobu wypowiadania się...

546

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Wracając do twojej odpowiedzi nie wyobrażam sobie żeby mnie wysmial. To byłby koniec bo oznaczałoby że w ogóle się  ze mna nie liczy.

Nie Kroteczko, to by było wyśmianie na zasadzie ''akurat'', może nawet niewysłowione.
Ten Twój plan wybielenia romansu jest po prostu żałośnie infantylny i to nie przejdzie:)
Poczekaj, aż będziesz miała większego doła, czy coś...

547

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Wracając do twojej odpowiedzi nie wyobrażam sobie żeby mnie wysmial. To byłby koniec bo oznaczałoby że w ogóle się  ze mna nie liczy.

Nie Kroteczko, to by było wyśmianie na zasadzie ''akurat'', może nawet niewysłowione.
Ten Twój plan wybielenia romansu jest po prostu żałośnie infantylny i to nie przejdzie:)
Poczekaj, aż będziesz miała większego doła, czy coś...

No tak czegoś  takiego to mogłabym się po nim spodziewać.
No nic na razie sie trzymam. Jeszcze tydzień w pracy i jadę w delegację.  Potem święta.  Zobaczę go dopiero po nowym roku.
Może jakoś to będzie.

548

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Mylisz trzeźwość i obiektywizm z prostactwem i cynizmem...
Nie oceniam in_ki w kontekście jej perypetii i wyborów życiowych, ale sposobu wypowiadania się...

Cóż, czasami poziom konwersacji trzeba dostosować do poziomu adwersarza....

549

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Mylisz trzeźwość i obiektywizm z prostactwem i cynizmem...
Nie oceniam in_ki w kontekście jej perypetii i wyborów życiowych, ale sposobu wypowiadania się...

Cóż, czasami poziom konwersacji trzeba dostosować do poziomu adwersarza....

Ale czy my jesteśmy agresywne? To wy nas atakujecie.

550 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-12-07 23:52:10)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Secondo1 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Mylisz trzeźwość i obiektywizm z prostactwem i cynizmem...
Nie oceniam in_ki w kontekście jej perypetii i wyborów życiowych, ale sposobu wypowiadania się...

Cóż, czasami poziom konwersacji trzeba dostosować do poziomu adwersarza....

Ale czy my jesteśmy agresywne? To wy nas atakujecie.

jakie atakujemy
ja się bawię, tak jak i ty - proste wink
nie przejmuj się

kroteczka napisał/a:

Może jakoś to będzie.

551

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

Cóż, czasami poziom konwersacji trzeba dostosować do poziomu adwersarza....

Ale czy my jesteśmy agresywne? To wy nas atakujecie.

jakie atakujemy
ja się bawię, tak jak i ty - proste wink

A no to dobrze bo już się bałam ... smile smile

552 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-07 23:52:33)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Może jakoś to będzie.

A pitagoras się wkręcił w dyskusje, haha
To chyba syndrom ratowania ucieśnionych żon big_smile

553

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Może jakoś to będzie.

A pitagoras się wkręcił w dyskusje, haha
To chyba syndrom ratowania ucieśnionych żon big_smile

bo pitek dobre serce chłopak ma smile

554

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Secondo1 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Mylisz trzeźwość i obiektywizm z prostactwem i cynizmem...
Nie oceniam in_ki w kontekście jej perypetii i wyborów życiowych, ale sposobu wypowiadania się...

Cóż, czasami poziom konwersacji trzeba dostosować do poziomu adwersarza....

Ale czy my jesteśmy agresywne? To wy nas atakujecie.

jeżeli spokojne tłumaczenia, wskazywanie błędów, próby wskazywania dróg wyjścia z sytuacji spełzają na niczym,
to widać trzeba kimś potrząsnąć, żeby choć na chwilę przejrzał na oczy i dostrzegł światełko w tunelu.

555

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Może jakoś to będzie.

A pitagoras się wkręcił w dyskusje, haha
To chyba syndrom ratowania ucieśnionych żon big_smile

bo pitek dobre serce chłopak ma smile

Z tym sercem to bym nie przesadzala  po prostu kulturalnie odpowiada na zadane pytanie smile

556

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:

jeżeli spokojne tłumaczenia, wskazywanie błędów, próby wskazywania dróg wyjścia z sytuacji spełzają na niczym,
.

a kto tu chce wychodzić z sytuacji?

557

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

jeżeli spokojne tłumaczenia, wskazywanie błędów, próby wskazywania dróg wyjścia z sytuacji spełzają na niczym,
.

a kto tu chce wychodzić z sytuacji?

Właśnie smile smile

558

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

jeżeli spokojne tłumaczenia, wskazywanie błędów, próby wskazywania dróg wyjścia z sytuacji spełzają na niczym,
.

a kto tu chce wychodzić z sytuacji?

racja, Pitek.
Święta racja.
Niestety w większości dopiero po 15 stronach doszliśmy do tego wniosku...
Przyznaję ja też.:(

559

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Mylisz trzeźwość i obiektywizm z prostactwem i cynizmem...
Nie oceniam in_ki w kontekście jej perypetii i wyborów życiowych, ale sposobu wypowiadania się...

Cóż, czasami poziom konwersacji trzeba dostosować do poziomu adwersarza....

to chyba poruszamy się w trówymiarze.. bo poziom konwersacji in_ki ma się nijak do adwersarzy... i nie trzeba się za dużo wysilać by to zauważyć
doceniam próby mediacji... są jednak zbędne w tym przypadku

560

Odp: Zniszczylam swoje zycie

o psieplasiam, już na trzeciej stronie pisałem

pitagoras napisał/a:

Wiesz, że nie masz w sobie siły oraz ochoty żeby cokolwiek zmienić..

561

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

doceniam próby mediacji... są jednak zbędne w tym przypadku

wiesz, muszę przyznać, że docenianie mnie przez Ciebie...trochę mnie uwiera...

562 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-12-08 00:19:13)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Może jakoś to będzie.

A pitagoras się wkręcił w dyskusje, haha
To chyba syndrom ratowania ucieśnionych żon big_smile

bo pitek dobre serce chłopak ma smile

Ja myślę, że Pitek lubi takie nieskomplikowane dziurki jak autorka wątku smile

Btw: faktycznie poziom dyskusji kuleje

563

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
pitagoras napisał/a:
kroteczka napisał/a:

No właśnie a mój to znosi choć widzę że nienawidzi mojego męża.  Ale ja też znoszę że on sypia jak przypuszczam z żoną.

Przyznam, że rozbawiło mnie to stwierdzenie "...widzę, że nienawidzi mojego męża".
Co powoduje tę nienawiść i czym ona się przejawia, skoro Twój mąż, Kroteczko, nie robi mu na złość, sypiając z własną żoną?
Pozostaje przecież w błogiej nieświadomości istnienia rywala.
Jest wyjście, by kochanek dał upust swej nienawiści.
Wystarczy, że powie o niej Twojemu mężowi osobiście.
A na to przecież się nie zdobędzie.
Po co więc zbędne popisy zazdrości przed Tobą?

Pozdrawiam.

564

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja myślę, że Pitek lubi takie nieskomplikowane dziurki jak autorka wątku smile

Przyszłość Nie  chciałam tego pisać wprost.
Lubi i ma nie jedną taką na koncie, z tego co się przechwalał. Gdyby tylko było czym.. wink

Rozumiem, kobieta - wyzwanie. Ale czyjaś zdesperowana żona, partnerka, która sama pcha się w łapy, wystarczy tylko rozpiąć rozporek w momencie kiedy ona już przestanie odstawiać teatrzyk "Och, uciekam...!! Patrz, ja uciekam przed tobą big_smile hihihi"
A potem mamy kroteczkę, która czyta porady pisane równie dobrze ręką jej kochanka, tyle że w osobie pitagoraska


big_smile

565

Odp: Zniszczylam swoje zycie

no ale z drugiej strony Elle, to czego pitek ma nie skorzystać, ja same się w rozporek pchają wink

566

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:
pitagoras napisał/a:

No właśnie a mój to znosi choć widzę że nienawidzi mojego męża.  Ale ja też znoszę że on sypia jak przypuszczam z żoną.

Przyznam, że rozbawiło mnie to stwierdzenie "...widzę, że nienawidzi mojego męża".
Co powoduje tę nienawiść i czym ona się przejawia, skoro Twój mąż, Kroteczko, nie robi mu na złość, sypiając z własną żoną?
Pozostaje przecież w błogiej nieświadomości istnienia rywala.
Jest wyjście, by kochanek dał upust swej nienawiści.
Wystarczy, że powie o niej Twojemu mężowi osobiście.
A na to przecież się nie zdobędzie.
Po co więc zbędne popisy zazdrości przed Tobą?

Pozdrawiam.

Exop! Znalazłam Ciebie! Zrobiłam wtedy pyszne placuszki serowe! A ta poduszka wciąż chodzi mi po głowie!

567

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:

no ale z drugiej strony Elle, to czego pitek ma nie skorzystać, ja same się w rozporek pchają wink

Wolna wola, jak zawsze. Kwestia priorytetów i ich interpretacji , nic więcej wink

568

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:
in_ka napisał/a:

no ale z drugiej strony Elle, to czego pitek ma nie skorzystać, ja same się w rozporek pchają wink

Wolna wola, jak zawsze. Kwestia priorytetów i ich interpretacji , nic więcej wink

DOKŁADNIE wink

569

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ja myślę, że Pitek lubi takie nieskomplikowane dziurki jak autorka wątku smile

Przyszłość Nie  chciałam tego pisać wprost.
Lubi i ma nie jedną taką na koncie, z tego co się przechwalał. Gdyby tylko było czym.. wink

Rozumiem, kobieta - wyzwanie. Ale czyjaś zdesperowana żona, partnerka, która sama pcha się w łapy, wystarczy tylko rozpiąć rozporek w momencie kiedy ona już przestanie odstawiać teatrzyk "Och, uciekam...!! Patrz, ja uciekam przed tobą big_smile hihihi"
A potem mamy kroteczkę, która czyta porady pisane równie dobrze ręką jej kochanka, tyle że w osobie pitagoraska


big_smile

Właśnie !
Po co wypływać w morze żeby zdobyć wartościową rybę, skoro morze wyrzuca na brzeg od czasu do czasu jakieś zmarnowane i wymęczone flądry.
Takie to bezproblemowe, trudzić się nie trzeba, a że świeżość i jakość kiepska - kto by tam sobie tym głowę zawracał.
Ale fakt, że dla kroteczki to może być autorytet, bratnia dusza

570

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Sponiewierana napisał/a:
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Exop! Znalazłam Ciebie! Zrobiłam wtedy pyszne placuszki serowe! A ta poduszka wciąż chodzi mi po głowie!

Mogłabyś nieco jaśniej, bo nie kojarzę kontekstu?

571

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Przyszlość big_smile Cicho, bo zaraz przyjdzie Zdzichu (pitagoras wink) i nam powie, żeśmy dziewice orleańskie to się nie znamy- co dobre!

Kurde, jak sobie przypomnę za durnych lat takich mężulów znudzonych żonkami, narzeczonymi, którzy gotowi byli płacić gruby hajs co by się z nimi przespać..ale przynajmniej można ich było na kasę rąbać, a tu? Płatność w naturze wszystko plus jeszcze koszta dodatkowe - spartolone życie rodziny, swoje przy okazji..no i to cudowne uczucie kładzenia się wieczorem obok męża, czytanie bajek dzieciom.. Bajka smile

Ach jak ciężko jest lekko żyć .. wink

572 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-12-08 08:31:42)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:

zdobyć wartościową

''wartość...''- jakże wygodne i ratujące określenie.
Dla samozwańczych rzeczoznawców ją oceniających - w domyśle 'wartość niższa od mojej'...
Można się ukoić, że samotny wieczór przed kompem jest efektem nadmiaru tejże 'wartości', której nikt nie potrafi trafnie ocenić.
   Oglądałyście ''Arizona Dream''?Tam jest taka scena, z wirującym stołem.Gówniany film, ale dla tej jednej sceny warto go zobaczyć.

573

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

... Trwało to trochę, wiele razy ochladzalam nasze relacje jak uznawałam że przesadza. Niestety w pewnym momencie nałożylo sie to na kryzys w moim małżeństwie. ...

Dziwnym zbiegiem okoliczności. A nie wpadło ci do głowy, ze nie nałożył się na to kryzys w małżeństwie tylko kryzys był spowodowany twoim romansem ??

kroteczka napisał/a:

...Ja na pewno zaakceptowalabym gdyby mial inną kobietę a wtedy ja też mogłabym mieć innego. ....

moja jż tez chciała bym sobie kogoś znalazł gdy na wierzch zaczęły wychodzić jej brudy. Perfidia do potęgi n-tej.
Wszystkie niewierne żony jesteście takie same, działacie schematycznie.

574 Ostatnio edytowany przez slońce1 (2014-12-08 09:44:56)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:
kroteczka napisał/a:

... Trwało to trochę, wiele razy ochladzalam nasze relacje jak uznawałam że przesadza. Niestety w pewnym momencie nałożylo sie to na kryzys w moim małżeństwie. ...

Dziwnym zbiegiem okoliczności. A nie wpadło ci do głowy, ze nie nałożył się na to kryzys w małżeństwie tylko kryzys był spowodowany twoim romansem ??

kroteczka napisał/a:

...Ja na pewno zaakceptowalabym gdyby mial inną kobietę a wtedy ja też mogłabym mieć innego. ....

moja jż tez chciała bym sobie kogoś znalazł gdy na wierzch zaczęły wychodzić jej brudy. Perfidia do potęgi n-tej.
Wszystkie niewierne żony jesteście takie same, działacie schematycznie.

bo tu chodzi o przerzucenie winy, wtedy zdradzający gdy zostaje również zdradzonym nie czuje się wtedy aż tak winnym.
Wtedy zdradzający ma pole manewru, możne nadal to robić bo jest również zdradzany i się w ten sposób usprawiedliwia.
Rzeczywiście schematycznie to wszystko działa.

A ty kroteczko nie zapomnisz o nim nigdy, bo nie chcesz, tym bardziej że coraz bardziej podoba ci się jego zachowanie, to jak reaguje i rozmawia z tobą, to jak się zachowuje gdy go olewasz czy z nim rozmawiasz, zbyt wiele rzeczy ci się w nim podoba.

575

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka- dlaczego się nie rozwiedziesz?Skoro jeszcze chcesz, aby maz sobie tez kogoś znalazł na boku?Przecież to chore.:/

576

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jestem zbyt prosta, by rozważać dalej głębię problematyki Autorki tego wątku.

Choroby kesonowej można się nabawić schodząc na kolejne poziomy w poszukiwaniu emocjonalnego i mentalnego dna, na które zdaje się, że już opadła Kroteczka szukająca w interlokutorach kompanów tej "dennej" sytuacji, w której tkwi, i mimo iż niektórzy rzucają jej "koła ratunkowe", ona nadal woli się nurzać w ciepławej lecz mętnej wodzie bycia kochanko-żoną.

Ja nie widzę tu żadnego problemu, żadnej wyjątkowości, żadnego rozdarcia moralnego. Widzę natomiast osobę z bardzo typowymi  objawami świądu pewnej części ciała i uważam, że właśnie na poziomie gumy od majtek musi chyba pozostać nasza Kroteczka. Dalej w tej chwili wspiąć się nie da rady, skoro 575 postów w tym temacie nie było w stanie dotychczas uruchomić wyższych poziomów jej odczuwania.

Z wyrazami płytkiego współczucia...

577

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Przyszlość big_smile Cicho, bo zaraz przyjdzie Zdzichu (pitagoras wink) i nam powie, żeśmy dziewice orleańskie to się nie znamy- co dobre!

Kurde, jak sobie przypomnę za durnych lat takich mężulów znudzonych żonkami, narzeczonymi, którzy gotowi byli płacić gruby hajs co by się z nimi przespać..ale przynajmniej można ich było na kasę rąbać, a tu? Płatność w naturze wszystko plus jeszcze koszta dodatkowe - spartolone życie rodziny, swoje przy okazji..no i to cudowne uczucie kładzenia się wieczorem obok męża, czytanie bajek dzieciom.. Bajka smile

Ach jak ciężko jest lekko żyć .. wink

Język polski-Oświecenie
Zasada "uczyć bawiąc" w twórczości I.Krasickiego ."Krasicki całą swoją twórczość podporządkował dewizie "bawiąc uczyć" jest to metoda najskuteczniejsza, najłatwiejsza dla odbiorcy nauki. Dziecko zaczyna swą edukację też od nauki przez zabawę.
...Ignacy Krasicki stał się niezrównanym nauczycielem. Drwił z ciemnoty i zacofania szlachty oraz duchowieństwa, ośmieszał najbardziej typowe wady ludzkie.
Zadanie to realizował w bajkach, satyrach, poematach heroikomicznych i w pierwszej powieści polskiej - "Mikołaja Doświadczyńskiego przypadkach". " zródło: ściągawa.

Nasza Kroteczka "zerwała" się z tej lekcji w szkole dlatego jej dewiza życiowa to: BAWIĆ SIĘ...w dom z mężem i zabawiać kolegów w pracy. Dziewczyna nie chce stracić "dobrej zabawy" z chłopakami. wink

578

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka, ja ci tak teraz na poważnie i od serca - spieprzaj od niego.
Ciesz się, że masz męża spoko, masz dzieci. Nie rozwalaj sobie dla niego życia. Albo jak chcesz to sobie rozwalaj po to, żeby potem płacić za swoją głupotę.

579

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Tak na prawdę to w jakim celu się yu udzielacie?
Przeczytałem mniej więcej temat i autorka wcale nie chce zrywać tego układu.Wiec kolejne strony niewiele zmienia.
On nie chce bo się za ko cha la i koniec.:/

580

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka stwierdza fakty "zniszczyłam swoje życie". To się już stało, jest posikana na samą myśl o kochanku. 
Piszę Kroteczce, żeby spieprzała od tego faceta. Napisałabym to samo, gdyby Kroteczka nie miała męża i on był wolny.
Chyba, że takie typy do siebie pasują. Wtedy jak najbardziej dwa rozwody i jest ok.

581

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:
pitagoras napisał/a:

No właśnie a mój to znosi choć widzę że nienawidzi mojego męża.  Ale ja też znoszę że on sypia jak przypuszczam z żoną.

Przyznam, że rozbawiło mnie to stwierdzenie "...widzę, że nienawidzi mojego męża".
Co powoduje tę nienawiść i czym ona się przejawia, skoro Twój mąż, Kroteczko, nie robi mu na złość, sypiając z własną żoną?
Pozostaje przecież w błogiej nieświadomości istnienia rywala.
Jest wyjście, by kochanek dał upust swej nienawiści.
Wystarczy, że powie o niej Twojemu mężowi osobiście.
A na to przecież się nie zdobędzie.
Po co więc zbędne popisy zazdrości przed Tobą?

Pozdrawiam.

Nienawidzi bo widzę jak nie potrafi ukryc zadowolenia jak źle mówię o mężu a robię to bardzo rzadko.

582

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:

No właśnie a mój to znosi choć widzę że nienawidzi mojego męża.  Ale ja też znoszę że on sypia jak przypuszczam z żoną.

Przyznam, że rozbawiło mnie to stwierdzenie "...widzę, że nienawidzi mojego męża".
Co powoduje tę nienawiść i czym ona się przejawia, skoro Twój mąż, Kroteczko, nie robi mu na złość, sypiając z własną żoną?
Pozostaje przecież w błogiej nieświadomości istnienia rywala.
Jest wyjście, by kochanek dał upust swej nienawiści.
Wystarczy, że powie o niej Twojemu mężowi osobiście.
A na to przecież się nie zdobędzie.
Po co więc zbędne popisy zazdrości przed Tobą?

Pozdrawiam.

Nienawidzi bo widzę jak nie potrafi ukryc zadowolenia jak źle mówię o mężu a robię to bardzo rzadko.

A ja myślę, że to nie jest nienawiść, lecz tylko nieuzasadniona obawa, że możesz go zostawić.
Przecież on zdaje sobie sprawę, co trzeba robić, by romans nie ujrzał światła dziennego. Oboje musicie, m. in.  sypiać ze swoimi małżonkami.
Czy kiedykolwiek zażądał od Ciebie zachowania "wierności"? Chyba nie.
Podobnie, nie zobowiązywał sie do tego wobec Ciebie.
Gdy nagadasz na męża, wraca mu pewność, że wciąż należysz do niego. Stąd to zadowolenie.


Pozdrawiam.

583

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ach.
Jakież to szlachetne, że w stosunku do kochanka rzadko mówisz źle o swoim mężu Kroteczko.

Mam nadzieję, że przyjdzie kiedyś taki czas, kiedy przeczytasz swoje tutejsze wpisy i dotrze do Ciebie jakie to wszystko co piszesz jest po pierwsze bezlitosne w stosunku do swojego męża i dzieci ... a po drugie, żałosne ...

584

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

Ach.
Jakież to szlachetne, że w stosunku do kochanka rzadko mówisz źle o swoim mężu Kroteczko.

Mam nadzieję, że przyjdzie kiedyś taki czas, kiedy przeczytasz swoje tutejsze wpisy i dotrze do Ciebie jakie to wszystko co piszesz jest po pierwsze bezlitosne w stosunku do swojego męża i dzieci ... a po drugie, żałosne ...

Wiesz, kiedy będzie taka szansa? Kiedy kochasio ją odstawi smile Ale nie zapowiada się narazie, chyba że jakaś młodsza go wyrwie.
Wtedy kroteczka na chwilę "zrozumie", ale nie pod wpływem prawdziwej empatii w stosunku do męża, tylko ból dupy i cos na zasadzie "niech mnie ktoś przytuli sad" i wtedy zwróci na chwile wzrok na swojego rogacza..

585

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Przyszło mi do głowy,że ten temat to może podpucha.
No bo w zasadzie nic prawie nie ma o dzieciach jak one to przeżyją,o mężu tez niewiele,jako o zawadzaczu na drodze do szczęścia tylko..Jakby pisała bardzo młoda,wolna osoba "zakochałam się bo tak i nic na to nie poradze, to silniejsze ode mnie'.Takie to jednopłaszczyznowe. Ona-ten wspaniały On i gdzieś daleko tło,czyli jej j jego rodzina.Jak w książce.

Posty [ 521 do 585 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026