kroteczka, jesteś wymarzonym dla facetów wzorcem kochanki-mężatki.
Można ją spokojnie traktować jak materac a i tak będzie zachwycona, wystarczy szepnąć kilka miłych słówek i naprężyć przed nią mięśnie, już ma miękko w nogach a na dodatek - najważniejsze :
- nie będzie miała odwagi odejść od męża, nie będzie miała odwagi przyznać się do romansu.
Więc, jemu też ta zabawa też niczym nie zagraża.
Może nie bać się, że kochance "odbije palma" i zechce być tą pierwszą.
Znasz swoje miejsce w szeregu, siądziesz cichutko w kątki i zaczniesz płakać nad swoją niedolą,
a kochanek będzie w raju :
- żona do opieki nad dziećmi, do obiadków, prania, sprzątania
- kochanka dla zabawiania jego ego, jego fantazji seksualnych, miłego spędzania czasu, adrenaliny.
Po co decydowałaś się wchodzić w ten romans, skoro teraz tak cierpisz ?
Na Twojej decyzji o romansowaniu tracisz Ty, traci Twoja rodzina, traci jego rodzina.
Jedynie kochanek jest w raju.
Pewnie koledzy też podziwiają jaki z niego kogut...
Powiedz mu, że go kochasz, ale nie możesz nim być - tym go najbardziesz uszczęśliwisz.
Takiego obrotu sprawy oczekiwał.
Wie, że skoro go kochasz, to może z Tobą zrobić co zechce, Ty i tak będziesz zachwycona.
Wie, że jesteś za słaba żeby naprawdę skończyć ten romans.
Więc teraz, zabawa zacznie się dopiero na dobre.
Jeżeli chcesz żeby odszedł od żony, to jest sens rozmawiać.
Jeżeli chcesz skończyć, to rozmowa nie ma sensu.
Jeżeli chcesz rozmawiać...to znaczy że taki układ jaki jest, romans, będziesz dalej kontynuowała.