netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 648 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 3 039 ]

456

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

No ja nie czuję się gotowa. Potrzebuje jeszcze czasu dzis mu powiem że chcę porozmawiać o nas ale nie jestem gotowa i zeby dal mi trochę czasu.

Ubierz się ciepło na tę rozmowę. Jak dostaniesz kopa, byś nie zmarzła bo będziesz dłuuugo lecieć i weź jakąś kanapkę byś z głodu nie przymierała w czasie lotu.

457

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:
kroteczka napisał/a:

No ja nie czuję się gotowa. Potrzebuje jeszcze czasu dzis mu powiem że chcę porozmawiać o nas ale nie jestem gotowa i zeby dal mi trochę czasu.

Ubierz się ciepło na tę rozmowę. Jak dostaniesz kopa, byś nie zmarzła bo będziesz dłuuugo lecieć i weź jakąś kanapkę byś z głodu nie przymierała w czasie lotu.

Ech Bullet rozumiem że patrzysz z perspektywy zdradzonego. Wyobrażam sobie jak ciebie to bolało.
Uwierz chciałabym dostac kopa mialabym jasną sytuację i myślę że bym się szybko podniosla. Bo nigdy nie bylam "ofiarą" toksycznej miłości nie jestem takim typem.
A tak jestem rozbita. 
Nie wiem czy umiem to skończyć, bardzo by mi ułatwiło jeśli to on by to skończył.
Dlatego chyba podświadomie staję się dla niego niemiła oschla bo mam nadzieję ze szybciej się skończy.

458 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-12-04 14:00:39)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

kroteczka, jesteś wymarzonym dla facetów wzorcem kochanki-mężatki.
Można ją spokojnie traktować jak materac a i tak będzie zachwycona, wystarczy szepnąć kilka miłych słówek i naprężyć przed nią mięśnie, już ma miękko w nogach a na dodatek - najważniejsze :
- nie będzie miała odwagi odejść od męża, nie będzie miała odwagi przyznać się do romansu.
Więc, jemu też ta zabawa też niczym nie zagraża.

Może nie bać się, że kochance "odbije palma" i zechce być tą pierwszą.
Znasz swoje miejsce w szeregu, siądziesz cichutko w kątki i zaczniesz płakać nad swoją niedolą,
a kochanek będzie w raju :
- żona do opieki nad dziećmi, do obiadków, prania, sprzątania
- kochanka dla zabawiania jego ego, jego fantazji seksualnych, miłego spędzania czasu, adrenaliny.

Po co decydowałaś  się wchodzić w ten romans, skoro teraz tak cierpisz ?

Na Twojej decyzji o romansowaniu tracisz Ty, traci Twoja rodzina, traci jego rodzina.
Jedynie kochanek jest w raju.

Pewnie koledzy też podziwiają jaki z niego kogut...

Powiedz mu, że go kochasz, ale nie możesz nim być - tym go najbardziesz uszczęśliwisz.
Takiego obrotu sprawy oczekiwał.
Wie, że skoro go kochasz, to może z Tobą zrobić co zechce, Ty i tak będziesz zachwycona.
Wie, że jesteś za słaba żeby naprawdę skończyć ten romans.
Więc teraz, zabawa  zacznie się dopiero na dobre.

Jeżeli chcesz żeby odszedł od żony, to jest sens rozmawiać.
Jeżeli chcesz skończyć, to rozmowa nie ma sensu.
Jeżeli chcesz rozmawiać...to znaczy że taki układ jaki jest, romans, będziesz dalej kontynuowała.

459

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko ... żal mi Ciebie.
Jednocześnie czytając Twoje wpisy czuję zaskoczenie i ogromne zdumienie.
Jak u licha, będąc osobą kompletnie bezwolną i odżegnującą się od posiadania jakiejkolwiek siły sprawczej, niezdolną do podjęcia jakiejkolwiek, najdrobniejszej choćby decyzji - zdołałaś przeżyć te lata które masz za sobą?
Jak zdołałaś wyjść za mąż, urodzić dzieci, podjąć pracę zawodową, wykonywać jakieś tam obowiązki ?
Przecież to niemożliwe jest.
Czytając to co piszesz, dochodzę do wniosku, że jesteś jakimś wybrykiem natury coś jak zając z rogami, albo krowa z trąbą ....

460

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

Kroteczko ... żal mi Ciebie.
Jednocześnie czytając Twoje wpisy czuję zaskoczenie i ogromne zdumienie.
Jak u licha, będąc osobą kompletnie bezwolną i odżegnującą się od posiadania jakiejkolwiek siły sprawczej, niezdolną do podjęcia jakiejkolwiek, najdrobniejszej choćby decyzji - zdołałaś przeżyć te lata które masz za sobą?
Jak zdołałaś wyjść za mąż, urodzić dzieci, podjąć pracę zawodową, wykonywać jakieś tam obowiązki ?
Przecież to niemożliwe jest.
Czytając to co piszesz, dochodzę do wniosku, że jesteś jakimś wybrykiem natury coś jak zając z rogami, albo krowa z trąbą ....

Rozumiem ze cię to śmieszy. Wyobraź sobie że w innych sprawach jestem bardzo decyzyjna. A w tej nie.
Może to jeszcze nie ten? Może jakby to byl ten to nie mialabym żadnych wątpliwości.

461

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka to pogon tego lovelasa (skoro to nie ten) i poszukaj sobie nowego jelenia...a przy okazji mężowi nic nie mów...baw sie dalej...

hehe swoją drogą rżniesz głupią, naiwną...ale przy kochanku to ty tygrysica jesteś...

462

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A gdzie ja napisałam, że mnie to śmieszy ?

Wyłącznie zaskakuje. I niepomiernie zdumiewa.

463

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Uwierz chciałabym dostac kopa mialabym jasną sytuację i myślę że bym się szybko podniosla.
Nie wiem czy umiem to skończyć, bardzo by mi ułatwiło jeśli to on by to skończył.

Kroteczko jak bedziesz gotowa powiedz kochankowi o swoich uczuciach . Bedziesz miała jasna sytuacje jak on to widzi dalej....  dostaniesz kopa który ci ułatwi wyjście z romansu lub z małzentwa.
Nie boj sie tej rozmowy ona pokarze Ci jaka jest rzeczywistość,


kroteczka napisał/a:

Dlatego chyba podświadomie staję się dla niego niemiła oschla bo mam nadzieję ze szybciej się skończy.

Latami mu sie opierałaś ale on mimo tego  jak ten mysliwy złowił swoja zwierzyne. Teraz ten schemat tez tak działa . Ty uciekasz a on goni swojego króliczka .

464 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-12-04 18:09:28)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka, nie wiesz czy to jest TEN, i dlatego nie potrafisz podjąć decyzji...
Jeżeli jesteś na etapie poszukiwania TEGO JEDYNEGO, to dlaczego wychodziłaś za mąż i dlaczego zdecydowałaś się urodzić mu dzieci ??
Ila razy będziesz jeszcze szukała SWOJEGO faceta  i zastanawiała się czy to TEN JEDYNY?
Kiedy podejmiesz decyzje ?
Kiedy zakomunikujesz swoja decyzje mężowi i dzieciom ?
Nie czujesz potrzeby poinformować ich, że są jedynie w "tymczasowym" układzie z Tobą i któregoś dnia, za jakiś czas powiesz im Good bye ?
BTW.
Jeżeli na tym forum pokaże się żona Twojego kochanka, bedzie szukała wsparcia ponieważ mąż ją zdradza z jakąś "zdzirą" w pracy...
co jej napiszesz ?
Bedziesz chciała ją pocieszyć ?

465

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dziś była namiastka rozmowy. Tzn ja mówiłam on słuchał. Powiedziałam że mi źle z tym wszystkim że tak nie potrafię etc. Nie powiedziałam że go kocham bo nie byłam w nastroju na takie zwierzenia.
Rozmowa byla spokojna krótka i w miejscu publicznym wiec nie było zbyt intymnie. Ale widział moje emocje że przeżywam to co mówię.
Wysłuchał i powiedział na końcu że on sobie nie wyobraża być beze mnie że on nie da rady etc. Ja już nic nie powiedziałam.  Musieliśmy skończyć ze względu na innych pojawiających się ludzi którzy nas znają.

Potem byliśmy już w większym gronie.  A mnie ogarnął jakiś taki spokój.  Patrzylismy na siebie i usmiechalismy się. Jakbyśmy weszli na kompletnie inny poziom porozumienia.  On jakby zrozumiał moje ostatnie zachowanie.

466

Odp: Zniszczylam swoje zycie

kroteczko  życzę ci żebyś była z nim na poziomie koleżeńskim albo i więcej, to już czas pokaże. Dobrze zrobiłaś. Jeszcze wiele rozmów między wami. I dobrze że nie mówiłaś od razu o kochaniu ... na to jeszcze przyjdzie czas. Kiedyś się dowie.

467

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Bardzo pouczający wątek, serio.

468

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Otóż to. Otóż to.

469

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka nie wiem co bierzesz ale ja tez to chce...hehe wyższy poziom porozumienia ... a to dobre

470 Ostatnio edytowany przez starr (2014-12-06 00:26:28)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Jak to skonczyc? Jak dalej zyc bez niego? Nie wiem czy dam radę?

Od niemal miesiąca kroteczka dostała wszystkie możliwe kombinacja rozwiązań obecnej sytuacji. Wszystkie dla niej nie do przyjęcia. Jak widać nie ma ona zamiaru nic z tej wiedzy skorzystać.
Pozostaje tylko pytanie: po co nadal udzielać się w tym wątku?

To takie moje przemyślenia po przeczytaniu całości. Gdzieś przeczytałem - " jak koś chce - znajdzie sposób, jak nie chce, znajdzie wymówkę" - się w tym wątku nad podziw, sprawdza...

471

Odp: Zniszczylam swoje zycie
starr napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Jak to skonczyc? Jak dalej zyc bez niego? Nie wiem czy dam radę?

Od niemal miesiąca kroteczka dostała wszystkie możliwe kombinacja rozwiązań obecnej sytuacji. Wszystkie dla niej nie do przyjęcia. Jak widać nie ma ona zamiaru nic z tej wiedzy skorzystać.
Pozostaje tylko pytanie: po co nadal udzielać się w tym wątku?

To takie moje przemyślenia po przeczytaniu całości. Gdzieś przeczytałem - " jak koś chce - znajdzie sposób, jak nie chce, znajdzie wymówkę" - się w tym wątku nad podziw, sprawdza...

Nie Starr, skorzystałam z rady żeby z nim pogadać i to zrobiłam choć częściowo. Jeszcze miesiąc temu nie byłam na to gotowa ale lektura niektórych osób tu uświadomiła mi jakie to ważne.
Dziś czuję się znacznie lepiej bo powiedziałam mu że dalej tak nie może być.  Musimy coś wymyślić. Z tymże ja już nie chcę zdradzać przynajmniej fizycznie bo nad tym mam kontrolę. Uczuć nie jestem w stanie kontrolować. 
Nie jestem też gotowa na rozwód więc myślę że przejdziemy na platoniczna relację.

472

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Nie Starr, skorzystałam z rady żeby z nim pogadać i to zrobiłam choć częściowo. /.../
Nie jestem też gotowa na rozwód więc myślę że przejdziemy na platoniczna relację.

Kroteczka My tylko pokazaliśmy jak to wszystko wygląda z naszej - zdradzanych, zdradzających i zdradzonych - strony. To jest Twoje życie - Twoje decyzje. Na ile nasze doświadczenia i Twoja empatia są zbieżne, nie mamy wpływu. To tylko Twoje decyzje pokierują Twoim życiem,  Twojego jm, aktualnego, dzieci, jego żony, i wszystkich pozostałych osób. Pozostaje mi tylko życzyć Tobie mądrych i przemyślanych decyzji.

473 Ostatnio edytowany przez krych23 (2014-12-06 02:18:25)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

.

474

Odp: Zniszczylam swoje zycie
krych23 napisał/a:

Starr chciałbym sie z Tobą z kontaktować.
Odpalisz email na kilka minut?

jestem, adres mailowy mam w tel. jako podstawowy. Spoko Pisz :-)

475 Ostatnio edytowany przez krych23 (2014-12-06 02:18:36)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

.

476

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko... w takiej sytuacji nie ma łatwych decyzji.
Decyzje zawsze, ale to zawsze, zależą od nas. Oczywiście są sytuacje sprzyjające ale są i te, które jakby z założenia są przeciwko nam. Swoją decyzje, bo wbrew pozorom, chodzi tu tylko o decyzję, bedziesz musiała podjąć sama. Zrób to w zgodzie z samą soba, z tym co czujesz. Możesz oszukiwać wszystkich, ale samej siebie zwyczajnie, na dłuższa metę, po prostu się nie opłaca.
Odpowiedz na wszystkie męczące Cię watpliwości jest w Tobie.
I wiesz... tylko pamiętaj, aby byc poźniej konsekwentną...

477

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
starr napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Jak to skonczyc? Jak dalej zyc bez niego? Nie wiem czy dam radę?

Od niemal miesiąca kroteczka dostała wszystkie możliwe kombinacja rozwiązań obecnej sytuacji. Wszystkie dla niej nie do przyjęcia. Jak widać nie ma ona zamiaru nic z tej wiedzy skorzystać.
Pozostaje tylko pytanie: po co nadal udzielać się w tym wątku?

To takie moje przemyślenia po przeczytaniu całości. Gdzieś przeczytałem - " jak koś chce - znajdzie sposób, jak nie chce, znajdzie wymówkę" - się w tym wątku nad podziw, sprawdza...

Nie Starr, skorzystałam z rady żeby z nim pogadać i to zrobiłam choć częściowo. Jeszcze miesiąc temu nie byłam na to gotowa ale lektura niektórych osób tu uświadomiła mi jakie to ważne.
Dziś czuję się znacznie lepiej bo powiedziałam mu że dalej tak nie może być.  Musimy coś wymyślić. Z tymże ja już nie chcę zdradzać przynajmniej fizycznie bo nad tym mam kontrolę. Uczuć nie jestem w stanie kontrolować. 
Nie jestem też gotowa na rozwód więc myślę że przejdziemy na platoniczna relację.

Czyli, de facto. Wasza rozmowa niczego nie zmieniła, przynajmniej z Twojego punktu widzenia, bowiem i tak romans z nim cenisz sobie głównie ze względu na jego warstwę emocjonalną. Seks, jak twierdzisz nie jest w tym najważniejszy.
Ile rozmowa zmieniła z jego punktu widzenia, okaże się dopiero wtedy, gdy spotka się raz i drugi z Twoją odmową oddania mu się.
Bo to będzie cezurą tego, co w relacjach z Tobą stanowi główną wartość dla niego.
Jeśli seks, szybko znajdzie sobie zastępstwo i dopilnuje, byś się o tym dowiedziała.
Jeśli jednak czuje do Ciebie to samo, co Ty do niego, prawdziwa rozmowa dopiero przed Wami.

Pozdrawiam.

478

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

Czyli, de facto. Wasza rozmowa niczego nie zmieniła, przynajmniej z Twojego punktu widzenia, bowiem i tak romans z nim cenisz sobie głównie ze względu na jego warstwę emocjonalną. Seks, jak twierdzisz nie jest w tym najważniejszy.
Ile rozmowa zmieniła z jego punktu widzenia, okaże się dopiero wtedy, gdy spotka się raz i drugi z Twoją odmową oddania mu się.
Bo to będzie cezurą tego, co w relacjach z Tobą stanowi główną wartość dla niego.
Jeśli seks, szybko znajdzie sobie zastępstwo i dopilnuje, byś się o tym dowiedziała.
Jeśli jednak czuje do Ciebie to samo, co Ty do niego, prawdziwa rozmowa dopiero przed Wami.

Pozdrawiam.

Nie Excop, seksu nie bylo juz od 3 tygodni i jakoś on nie szuka gdzie indziej. Ale może to za krótko trwa.
Dla mnie rozmowa dużo zmieniła bo ja czuję się znacznie lepiej. Poza tym ostatnio znosił wszystkie moje humory. A bywałam naprawdę nieznośna. Niestety przez to czuję że kocham go jeszcze bardziej.

479

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

seksu nie bylo juz od 3 tygodni i jakoś on nie szuka gdzie indziej.

po co ma szukać gdzie indziej, skoro ma go w domu ?
kochanek na podorędziu ma swoją żonę.
Nie musi szukać następnej kochanki, przecież na święta dasz mu prezent.
Ty bardziej, że już od 3 tygodni cierpisz bez seksu...

Żona kochanka, pewnie nie narzeka na brak seksu....
Mąż niczego  się nie domyśla ?

480

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:

Czyli, de facto. Wasza rozmowa niczego nie zmieniła, przynajmniej z Twojego punktu widzenia, bowiem i tak romans z nim cenisz sobie głównie ze względu na jego warstwę emocjonalną. Seks, jak twierdzisz nie jest w tym najważniejszy.
Ile rozmowa zmieniła z jego punktu widzenia, okaże się dopiero wtedy, gdy spotka się raz i drugi z Twoją odmową oddania mu się.
Bo to będzie cezurą tego, co w relacjach z Tobą stanowi główną wartość dla niego.
Jeśli seks, szybko znajdzie sobie zastępstwo i dopilnuje, byś się o tym dowiedziała.
Jeśli jednak czuje do Ciebie to samo, co Ty do niego, prawdziwa rozmowa dopiero przed Wami.

Pozdrawiam.

Nie Excop, seksu nie bylo juz od 3 tygodni i jakoś on nie szuka gdzie indziej. Ale może to za krótko trwa.
Dla mnie rozmowa dużo zmieniła bo ja czuję się znacznie lepiej. Poza tym ostatnio znosił wszystkie moje humory. A bywałam naprawdę nieznośna. Niestety przez to czuję że kocham go jeszcze bardziej.

Oj, Kroteczko, mylisz cierpliwe przeczekanie przejściowej (w jego domniemaniach) wstrzemięźliwości, wynikającej z - jak do tej pory sądził - dziwnych, choć niepokojących fochów z Twojej strony i tygodniowej delegacji z pogodzeniem się z wyraźną, podyktowaną decyzją o zakończeniu romansu, odmową współżycia już na zawsze.

On już wie, co się święci, ale poza "żyć bez ciebie nie mogę", nie usłyszałaś nic więcej.
Mam nadzieję, że właściwie go oceniłaś i uszanuje Twoją decyzję.
O ile trwać będziesz przy niej.

Pozdrawiam.

481

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

seksu nie bylo juz od 3 tygodni i jakoś on nie szuka gdzie indziej.

po co ma szukać gdzie indziej, skoro ma go w domu ?
kochanek na podorędziu ma swoją żonę.
Nie musi szukać następnej kochanki, przecież na święta dasz mu prezent.
Ty bardziej, że już od 3 tygodni cierpisz bez seksu...

Żona kochanka, pewnie nie narzeka na brak seksu....
Mąż niczego  się nie domyśla ?

Seks z żoną której się nie kocha nie daje szczęścia.  Zresztą gdyby tak mial ten seks z żoną to po co ciągle szukalby go u mnie?
Tak cierpię bez seksu z nim nic na to nie poradzę.

482

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

Oj, Kroteczko, mylisz cierpliwe przeczekanie przejściowej (w jego domniemaniach) wstrzemięźliwości, wynikającej z - jak do tej pory sądził - dziwnych, choć niepokojących fochów z Twojej strony i tygodniowej delegacji z pogodzeniem się z wyraźną, podyktowaną decyzją o zakończeniu romansu, odmową współżycia już na zawsze.

On już wie, co się święci, ale poza "żyć bez ciebie nie mogę", nie usłyszałaś nic więcej.
Mam nadzieję, że właściwie go oceniłaś i uszanuje Twoją decyzję.
O ile trwać będziesz przy niej.

Pozdrawiam.

Skąd ty Excop wiesz że on to traktuje jako przejściowa wstrzemięźliwość?  Widzę że chcesz mi wmówić pewne rzeczy sądząc pewnie po swoich wcześniejszych zachowaniach.
Poza tym on zmienił swoje zachowanie przez te 3 tygodnie nie nawiązuje do seksu choć wcześniej robił to bardzo często. Jest za to nawet bardziej troskliwy niz byl wcześniej. Poza tym zachowuje się jakby chciał żeby wszyscy wiedzieli ze mu na mnie zależy i ze to on sie mna opiekuje. Wcześniej tez tak mial ale teraz to się nasililo. W ogole sie tego nie krepuje ze inni mogliby to postrzegać jakbym była jego dziewczyna.
Ledwo sobie radzę z ta sytuacją przy takim jego zachowaniu będzie mi jeszcze trudniej się uwolnić.

483

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jakbyś była jego dziewczyną Kroteczko ?
To znaczy jak konkretnie ?
Chodzicie na randki, do kina, na wspólne, długie spacery ?
W pracy przynosi Ci lunch i dba o to byś zjadła coś zdrowego ?
Czasem otrzymujesz od niego miłe drobne upominki czy kwiaty ?
Dużo rozmawiacie o przeszłości i przyszłości i poznajecie siebie nawzajem ?
Spotykacie się ze swoimi znajomymi, chodzicie na kabarety, do klubów ?
Czy niby w jaki sposób traktuje Cię "jakbyś była jego dziewczyną" ... ?

484

Odp: Zniszczylam swoje zycie

W ogole sie tego nie krepuje ze inni mogliby to postrzegać jakbym była jego dziewczyna.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę
"Trudno tak..razem być nam ze sobą. Lecz trzeeeba nam, trzeba walczyć o tę miłooośc..Nie wolno stracic jej, nam nie wo-o-olno stra-aacic jej.."..





big_smile

485

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Poza tym on zmienił swoje zachowanie przez te 3 tygodnie nie nawiązuje do seksu choć wcześniej robił to bardzo często. Jest za to nawet bardziej troskliwy niz byl wcześniej. Poza tym zachowuje się jakby chciał żeby wszyscy wiedzieli ze mu na mnie zależy i ze to on sie mna opiekuje. Wcześniej tez tak mial ale teraz to się nasililo. W ogole sie tego nie krepuje ze inni mogliby to postrzegać jakbym była jego dziewczyna.
Ledwo sobie radzę z ta sytuacją przy takim jego zachowaniu będzie mi jeszcze trudniej się uwolnić.

...o ja cierpiędolę... Kroteczko wymiatasz!!!

486 Ostatnio edytowany przez kroteczka (2014-12-06 23:44:00)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

Jakbyś była jego dziewczyną Kroteczko ?
To znaczy jak konkretnie ?
Chodzicie na randki, do kina, na wspólne, długie spacery ?
W pracy przynosi Ci lunch i dba o to byś zjadła coś zdrowego ?
Czasem otrzymujesz od niego miłe drobne upominki czy kwiaty ?
Dużo rozmawiacie o przeszłości i przyszłości i poznajecie siebie nawzajem ?
Spotykacie się ze swoimi znajomymi, chodzicie na kabarety, do klubów ?
Czy niby w jaki sposób traktuje Cię "jakbyś była jego dziewczyną" ... ?

Nie możemy umawiać sie poza pracą.  Ale w pracy traktuje mnie jak dziewczynę.  Tak przynosi mi lunche dba o moje zdrowie np otula kurtka jak jesteśmy na zewnątrz a mi jest zimno.  Robi to przy innych mnie to krepuje jego nie. Oczywiście ze rozmawiamy o przeszłości i przyszłości.  A w przyszłości zawsze zakłada że zrobimy to i tamto że pojedziemy gdzieś etc.
Niestety wielu rzeczy nie możemy robić np dawać prezentow z wiadomych względów.

487

Odp: Zniszczylam swoje zycie
assassin napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Poza tym on zmienił swoje zachowanie przez te 3 tygodnie nie nawiązuje do seksu choć wcześniej robił to bardzo często. Jest za to nawet bardziej troskliwy niz byl wcześniej. Poza tym zachowuje się jakby chciał żeby wszyscy wiedzieli ze mu na mnie zależy i ze to on sie mna opiekuje. Wcześniej tez tak mial ale teraz to się nasililo. W ogole sie tego nie krepuje ze inni mogliby to postrzegać jakbym była jego dziewczyna.
Ledwo sobie radzę z ta sytuacją przy takim jego zachowaniu będzie mi jeszcze trudniej się uwolnić.

...o ja cierpiędolę... Kroteczko wymiatasz!!!

Nie no nie przesadzaj smile))))

488

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Seks z żoną której się nie kocha nie daje szczęścia.  Zresztą gdyby tak mial ten seks z żoną to po co ciągle szukalby go u mnie?
Tak cierpię bez seksu z nim nic na to nie poradzę.

1. niby dlaczego miałby nie kochać  swojej żony ?
- dlatego że ma romans z Tobą ?
niestety, faceci nie podchodzą do seksu tak emocjonalnie jak kobiety.
Bardziej fizjologicznie. To, że prawi Ci miłe słówka i uprawia seks, nie znaczy że nie kocha swojej żony...
W jego opowieści o biednym misiu i złej żonie - to chyba nie wierzysz....

2. Po co ciągle szuka u Ciebie seksu ?
- bo dla faceta, liczy się przede wszystkim ilość, dopiero potem jakość.
Natura.
Zew do zapłodnienia jak największej ilości samiec, przywilej przywódcy stada, a u ludzi jeszcze dochodzi podniesienie swojego ego.

489 Ostatnio edytowany przez kroteczka (2014-12-07 00:39:51)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Seks z żoną której się nie kocha nie daje szczęścia.  Zresztą gdyby tak mial ten seks z żoną to po co ciągle szukalby go u mnie?
Tak cierpię bez seksu z nim nic na to nie poradzę.

1. niby dlaczego miałby nie kochać  swojej żony ?
- dlatego że ma romans z Tobą ?
niestety, faceci nie podchodzą do seksu tak emocjonalnie jak kobiety.
Bardziej fizjologicznie. To, że prawi Ci miłe słówka i uprawia seks, nie znaczy że nie kocha swojej żony...
W jego opowieści o biednym misiu i złej żonie - to chyba nie wierzysz....

2. Po co ciągle szuka u Ciebie seksu ?
- bo dla faceta, liczy się przede wszystkim ilość, dopiero potem jakość.
Natura.
Zew do zapłodnienia jak największej ilości samiec, przywilej przywódcy stada, a u ludzi jeszcze dochodzi podniesienie swojego ego.

Ja wiem że jej nie kocha. Nie ważne skąd ale wiem. Nie prawi mi miłych słówek. Nie czytalas mojego wątku uważnie.  Rzadko mówi zle o żonie. Znam go od lat nie musi mi wciskać kitu.
Na seks ze mną musiał bardzo dlugo czekać. Gdyby liczyła się dla niego ilość to spokojnie mógłby zaliczyć co najmniej kilka moich koleżanek które slinia się na jego widok a jednak tego nigdy nie zrobił.

490

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:

Oj, Kroteczko, mylisz cierpliwe przeczekanie przejściowej (w jego domniemaniach) wstrzemięźliwości, wynikającej z - jak do tej pory sądził - dziwnych, choć niepokojących fochów z Twojej strony i tygodniowej delegacji z pogodzeniem się z wyraźną, podyktowaną decyzją o zakończeniu romansu, odmową współżycia już na zawsze.

On już wie, co się święci, ale poza "żyć bez ciebie nie mogę", nie usłyszałaś nic więcej.
Mam nadzieję, że właściwie go oceniłaś i uszanuje Twoją decyzję.
O ile trwać będziesz przy niej.

Pozdrawiam.

Skąd ty Excop wiesz że on to traktuje jako przejściowa wstrzemięźliwość?  Widzę że chcesz mi wmówić pewne rzeczy sądząc pewnie po swoich wcześniejszych zachowaniach.
Poza tym on zmienił swoje zachowanie przez te 3 tygodnie nie nawiązuje do seksu choć wcześniej robił to bardzo często. Jest za to nawet bardziej troskliwy niz byl wcześniej. Poza tym zachowuje się jakby chciał żeby wszyscy wiedzieli ze mu na mnie zależy i ze to on sie mna opiekuje. Wcześniej tez tak mial ale teraz to się nasililo. W ogole sie tego nie krepuje ze inni mogliby to postrzegać jakbym była jego dziewczyna.
Ledwo sobie radzę z ta sytuacją przy takim jego zachowaniu będzie mi jeszcze trudniej się uwolnić.

Ja nie wiem, Kroteczko. I nic złego nie miałem na myśli.
Wnioskuję wyłącznie w oparciu o to, co napisałaś.
Skoro od trzech tygodni nie chciałaś z nim rozmawiać, poza przypuszczeniami, że musi to mieć związek z jakimś faux pas z jego strony lub przegięciem ze sprowadzaniem Waszych rozmów do sfery związanej z seksem nie widział innych powodów ochłodzenia.
Zmiana  w takiej sytuacji w kierunku, o którym mówisz jest, według mnie, naturalnym zabiegiem mającym na celu przywrócenie stanu sprzed Twojego wycofania.
Dlatego napisałem, że domniemywał, że Twoje "fochy" są przejściowe, bo każdy by reagował zmianą zachowania w jego sytuacji zakładając, że odniesie to skutek, nie tylko ja, skoro musiał się domyślać, czy i co złego zrobił.

Teraz wie, że Wasza sytuacja Ciebie męczy.
Nie wie jednak jeszcze, że położyłaś szlaban na seks.

491

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Czyli, mówiąc krótko bez zbędnego patosu - NIE TRAKTUJE Ciebie tak jakbyś była jego dziewczyną.
Traktuje Cię tak jak dotychczas, jak zwyczajną kochankę.

492

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

Traktuje Cię tak jak dotychczas, jak zwyczajną kochankę.

Wiesz jak traktuje się ''zwyczajną kochankę''?
Chyba słabo.
Do kochanki odnosi się tak, że wszyscy wkoło myślą, że jest zupełnie obojętna, nawet z lekką nutką niechęci.
Nie wyróżnia w niczym, nie rozmawia na osobności.Nawet w grupie się ją ignoruje raczej.
Na tym polega istota posiadania kochanki- by nikt niczego się nie domyślił.

493

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

Ja nie wiem, Kroteczko. I nic złego nie miałem na myśli.
Wnioskuję wyłącznie w oparciu o to, co napisałaś.
Skoro od trzech tygodni nie chciałaś z nim rozmawiać, poza przypuszczeniami, że musi to mieć związek z jakimś faux pas z jego strony lub przegięciem ze sprowadzaniem Waszych rozmów do sfery związanej z seksem nie widział innych powodów ochłodzenia.
Zmiana  w takiej sytuacji w kierunku, o którym mówisz jest, według mnie, naturalnym zabiegiem mającym na celu przywrócenie stanu sprzed Twojego wycofania.
Dlatego napisałem, że domniemywał, że Twoje "fochy" są przejściowe, bo każdy by reagował zmianą zachowania w jego sytuacji zakładając, że odniesie to skutek, nie tylko ja, skoro musiał się domyślać, czy i co złego zrobił.

Teraz wie, że Wasza sytuacja Ciebie męczy.
Nie wie jednak jeszcze, że położyłaś szlaban na seks.

Czyli to twoim zdaniem takie wyrachowanie z jego strony a i tak chodzi tylko o seks? Wobec tego muszę być na prawdę rewelacyjna w tym smile .

494

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Traktuje Cię tak jak dotychczas, jak zwyczajną kochankę.

Wiesz jak traktuje się ''zwyczajną kochankę''?
Chyba słabo.
Do kochanki odnosi się tak, że wszyscy wkoło myślą, że jest zupełnie obojętna, nawet z lekką nutką niechęci.
Nie wyróżnia w niczym, nie rozmawia na osobności.Nawet w grupie się ją ignoruje raczej.
Na tym polega istota posiadania kochanki- by nikt niczego się nie domyślił.

Pit dzięki,  dokładnie o to chodzi. Koleżanki czasami aż robią wielkie oczy na jego zachowanie.Tym bardziej że to nie jest typ szarmacki dla kobiet więc takie jego zachowanie nie jest typowe a wręcz dziwne.

495

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko.
Ja tu nie będę pisać czy on jest z Tobą dla seksu albo czy naprawdę nie kocha żony. Bo tu nie o to chodzi.
Tu chodzi o to, że w życiu można postąpić albo dobrze albo źle. Nie ma półprawd mimo iż rozumiem że się kochacie.
Ale Ty i on ślubowaliście wierność oraz Miłość.
Co to oznacza?
Że Ty powinnaś kochać męża.
Uważasz ze to już niemożliwe? Że miłośc małżeńska kończy si ei już nie wraca? Nic bardziej mylnego.
Wraca.
Tylko Ty musisz ustalić priorytety że chcesz kochać męża(dalej). Bo wasz związek jest fajny z kochankiem. A wiesz czemu? Bo jest zbudowany na wielkich olbrzymich EMOCJACH. To one sprawiają że masz motyle w brzuchu i że czujesz że zyjesz, i że... czujesz się WYJĄTKOWA. Do dla takich emocji jest się z kimś, ale tylko jeśli się jest zakochanym. Miłośc jest dopiero wtedy kiedy widzisz męza w prozie zycia i kochasz go dalej, mimo ze nie macie juz fantastycznego seksu i o Ciebie tak nei zabiega. To jest MIŁOŚĆ. to co łączy Ciebie z kochankiem to zwykła chemia która sprawiłą że nie widzisz męża. Takie sobie diabelskie pokuszenie:))

Możesz postąpić dobrze lub źle. Już postępujesz bardzo źle bo to nie jest TWÓJ mężczyzna, tylko innej kobiety, i nie Twoja sprawa czy ją kocha w biedzie. To jest brzemię że tego nie robi. Może też zgubił żonę po drodze.
A ty sie z nim spotykasz bo sie czujesz REWELACYJNIE WYJĄTKOWA. To jest taka pułapka.
Bo was tez dopadnie proza. I poznasz kogoś innego.
I co wtedy?
TO nie ejst miłość. To jest zauroczenie.
A jesli wierzysz w wartość sakramentu małżeństwa, to wybierzesz dobrze. I męza pokochasz na nowo. JEśli będziesz chciała.

496 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-12-07 14:43:44)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Seks z żoną której się nie kocha nie daje szczęścia.  Zresztą gdyby tak mial ten seks z żoną to po co ciągle szukalby go u mnie?
Tak cierpię bez seksu z nim nic na to nie poradzę.

1. niby dlaczego miałby nie kochać  swojej żony ?
- dlatego że ma romans z Tobą ?
niestety, faceci nie podchodzą do seksu tak emocjonalnie jak kobiety.
Bardziej fizjologicznie. To, że prawi Ci miłe słówka i uprawia seks, nie znaczy że nie kocha swojej żony...
W jego opowieści o biednym misiu i złej żonie - to chyba nie wierzysz....

2. Po co ciągle szuka u Ciebie seksu ?
- bo dla faceta, liczy się przede wszystkim ilość, dopiero potem jakość.
Natura.
Zew do zapłodnienia jak największej ilości samiec, przywilej przywódcy stada, a u ludzi jeszcze dochodzi podniesienie swojego ego.

I tu się wyłożyłaś na tych stereotypach  big_smile
To niezłe ci bajeczki wcisnął mężuniu po zdradzie. Powiem jako facet krótko bzdura. Po seksie z inna(nie zdradziłem) luźnie relacje inne miałem chęć traktować jako przedmiot. Szukałem pretekstu do zwady, tarć foch.A miał to być tylko seks bez zobowiązań. Bo już nie widziałem w niej piękna które jak się okazuje jest bardzo względne, to tylko projekcja naszych umysłów.

497

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:

Ja nie wiem, Kroteczko. I nic złego nie miałem na myśli.
Wnioskuję wyłącznie w oparciu o to, co napisałaś.
Skoro od trzech tygodni nie chciałaś z nim rozmawiać, poza przypuszczeniami, że musi to mieć związek z jakimś faux pas z jego strony lub przegięciem ze sprowadzaniem Waszych rozmów do sfery związanej z seksem nie widział innych powodów ochłodzenia.
Zmiana  w takiej sytuacji w kierunku, o którym mówisz jest, według mnie, naturalnym zabiegiem mającym na celu przywrócenie stanu sprzed Twojego wycofania.
Dlatego napisałem, że domniemywał, że Twoje "fochy" są przejściowe, bo każdy by reagował zmianą zachowania w jego sytuacji zakładając, że odniesie to skutek, nie tylko ja, skoro musiał się domyślać, czy i co złego zrobił.

Teraz wie, że Wasza sytuacja Ciebie męczy.
Nie wie jednak jeszcze, że położyłaś szlaban na seks.

Czyli to twoim zdaniem takie wyrachowanie z jego strony a i tak chodzi tylko o seks? Wobec tego muszę być na prawdę rewelacyjna w tym smile .

Czy napisałem, że chodzi jemu wyłącznie o seks?
Odpowiedziałem na Twój poprzedni post po prostu.
Seks jednak, jakby nie patrzeć, jest ważnym elementem każdego związku, czy w małżeństwie, czy w romansie na boku.
Wcale nie o seks mi jednak chodzi.
Chciałbym przypomnieć, że zamierzasz (zamierzałaś?) zakończyć romans, niezależnie od stosunku kochanka do Ciebie.
To wiąże się z koniecznością poinformowania o tym drugiej strony jasnym przekazem.
Odwlekasz to.
Czego właściwie się boisz?
Może tego, że on jednak wybierze Ciebie, jak kochanek Anastację?
I wtedy Ty zostaniesz przyparta do muru?

Pozdrawiam

498

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kobiety nie są w stanie zrozumieć męskiego podejścia do kwestii seksu.
A mężczyźni nie są w stanie tego wytłumaczyć.
Gdyby chodziło o zaliczenie jak największej liczby możliwie pięknych kobiet- wszyscy chodziliby do burdeli i koniec.
Jeżeli facet wdaje się w romans, ryzykując bardzo wiele- to bez urazy - żadna ''dupa'' nie jest na tyle ponętna.Musi być coś więcej.
Można się spierać o nazewnictwo- czy to fascynacja, czy zauroczenie, zakochanie....Kwestia terminologii, która jest zawsze bardzo nieprecyzyjna.
   W przypadku Krotki też zapewne nie o seks chodziło i chodzi.Ale seks był, granica została przekroczona i próby powrotu do stanu ''sprzed'' są skazane na porażkę.

499

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:

Jeżeli facet wdaje się w romans, ryzykując bardzo wiele- to bez urazy - żadna ''dupa'' nie jest na tyle ponętna.Musi być coś więcej.
Można się spierać o nazewnictwo- czy to fascynacja, czy zauroczenie, zakochanie....Kwestia terminologii, która jest zawsze bardzo nieprecyzyjna

To źeś Pitek odkrył Amerykę smile
Jasne, że nie chodzi TYLKO  o seks, bo ZAWSZE chodzi o E M O C J E.
O to - jak się wyraził mój mąż zapytany po co mu to było - poczucie zajebistości.

500

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:

[
To źeś Pitek odkrył Amerykę smile
.

Ja żem Ameryki nie odkrył.
Ale przyjrzyj się jak większość kobiet rozgranicza relacje:
''czy on jest POWAŻNIE zainteresowany, czy chodzi mu tylko o seks''.
Przy czym poważnie samo z siebie oznacza miłość po grób, domek na przedmieściu i dwójkę dzieci.
A jak nie, to chce wydymać i uciec.
Jakby nie było innych opcji.

501

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:

Ja nie wiem, Kroteczko. I nic złego nie miałem na myśli.
Wnioskuję wyłącznie w oparciu o to, co napisałaś.
Skoro od trzech tygodni nie chciałaś z nim rozmawiać, poza przypuszczeniami, że musi to mieć związek z jakimś faux pas z jego strony lub przegięciem ze sprowadzaniem Waszych rozmów do sfery związanej z seksem nie widział innych powodów ochłodzenia.
Zmiana  w takiej sytuacji w kierunku, o którym mówisz jest, według mnie, naturalnym zabiegiem mającym na celu przywrócenie stanu sprzed Twojego wycofania.
Dlatego napisałem, że domniemywał, że Twoje "fochy" są przejściowe, bo każdy by reagował zmianą zachowania w jego sytuacji zakładając, że odniesie to skutek, nie tylko ja, skoro musiał się domyślać, czy i co złego zrobił.

Teraz wie, że Wasza sytuacja Ciebie męczy.
Nie wie jednak jeszcze, że położyłaś szlaban na seks.

Czyli to twoim zdaniem takie wyrachowanie z jego strony a i tak chodzi tylko o seks? Wobec tego muszę być na prawdę rewelacyjna w tym smile .

Czy napisałem, że chodzi jemu wyłącznie o seks?
Odpowiedziałem na Twój poprzedni post po prostu.
Seks jednak, jakby nie patrzeć, jest ważnym elementem każdego związku, czy w małżeństwie, czy w romansie na boku.
Wcale nie o seks mi jednak chodzi.
Chciałbym przypomnieć, że zamierzasz (zamierzałaś?) zakończyć romans, niezależnie od stosunku kochanka do Ciebie.
To wiąże się z koniecznością poinformowania o tym drugiej strony jasnym przekazem.
Odwlekasz to.
Czego właściwie się boisz?
Może tego, że on jednak wybierze Ciebie, jak kochanek Anastację?
I wtedy Ty zostaniesz przyparta do muru?

Pozdrawiam

Zamierzam skończyć w sensie fizycznej zdrady.  Ale nie wiem czy będę potrafiła z niego zrezygnować jako przyjaciela. 
Nie wyobrażam sobie go nie widywać.
Dla niego pewnie będzie to nie do przyjęcia. Będzie ciągle dążył do zbliżenia jak kiedyś. Więc to chyba nie zadziała na dłużej.
Czy boję się rozwiązania jak u Anastacji? - ja wiem że tego nie udźwigne, będę przez wszystkich potepiona. Więc takie rozwiązanie nie wchodzi w grę na razie - może za kilka lat.

502 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-12-07 15:44:18)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

[
To źeś Pitek odkrył Amerykę smile
.

Ja żem Ameryki nie odkrył.
Ale przyjrzyj się jak większość kobiet rozgranicza relacje:
''czy on jest POWAŻNIE zainteresowany, czy chodzi mu tylko o seks''.
Przy czym poważnie samo z siebie oznacza miłość po grób, domek na przedmieściu i dwójkę dzieci.
A jak nie, to chce wydymać i uciec.
Jakby nie było innych opcji.

To Twoja interpretacja.
Przeważnie nikt nie ma ochoty zostać po prostu wydymanym.
Raczej każdy pragnie być kimś wyjątkowym, specjalnym.
I wcale nie oznacza to domku, itd.

EDIT: Albo inaczej.
Dla niektórych potwierdzeniem tego, że jest się dla kogoś kimś wyjątkowym, jest miłość po grób, domek na przedmieściu i dwójka dzieci

503

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:

Kobiety nie są w stanie zrozumieć męskiego podejścia do kwestii seksu.
A mężczyźni nie są w stanie tego wytłumaczyć.
Gdyby chodziło o zaliczenie jak największej liczby możliwie pięknych kobiet- wszyscy chodziliby do burdeli i koniec.
Jeżeli facet wdaje się w romans, ryzykując bardzo wiele- to bez urazy - żadna ''dupa'' nie jest na tyle ponętna.Musi być coś więcej.
Można się spierać o nazewnictwo- czy to fascynacja, czy zauroczenie, zakochanie....Kwestia terminologii, która jest zawsze bardzo nieprecyzyjna.
   W przypadku Krotki też zapewne nie o seks chodziło i chodzi.Ale seks był, granica została przekroczona i próby powrotu do stanu ''sprzed'' są skazane na porażkę.

Otóż to. Żaden nawet najbardziej niesamowity seks nie jest wart robienia z siebie idioty.
A więc Pit uważasz że na powrót do relacji przyjacielskiej nie ma żadnych szans?

504

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

A więc Pit uważasz że na powrót do relacji przyjacielskiej nie ma żadnych szans?

Nie, nie ma.Granica intymności została przekroczona.Każdy kolejny raz będzie po prostu kolejnym razem.
Możesz to próbować blokować, odkładać, ale w końcu się zsynchronizujecie w ochocie na siebie i pójdzie.
Bo niby czemu nie?Tak to sobie wytłumaczysz.

505

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
kroteczka napisał/a:

A więc Pit uważasz że na powrót do relacji przyjacielskiej nie ma żadnych szans?

Nie, nie ma.Granica intymności została przekroczona.Każdy kolejny raz będzie po prostu kolejnym razem.
Możesz to próbować blokować, odkładać, ale w końcu się zsynchronizujecie w ochocie na siebie i pójdzie.
Bo niby czemu nie?Tak to sobie wytłumaczysz.

Niestety, Pitagoras ma rację.
Tego rodzaju związki uczuć i pożądania nie uznają półśrodków.

506

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:
pitagoras napisał/a:
kroteczka napisał/a:

A więc Pit uważasz że na powrót do relacji przyjacielskiej nie ma żadnych szans?

Nie, nie ma.Granica intymności została przekroczona.Każdy kolejny raz będzie po prostu kolejnym razem.
Możesz to próbować blokować, odkładać, ale w końcu się zsynchronizujecie w ochocie na siebie i pójdzie.
Bo niby czemu nie?Tak to sobie wytłumaczysz.

Niestety, Pitagoras ma rację.
Tego rodzaju związki uczuć i pożądania nie uznają półśrodków.

To nieciekawie.  A czy mężczyzna potrafi kochać bez pożądania?  Czy to już nie miłość?  Kobieta potrafi moim zdaniem.
Niestety ja nie potrafię na razie.

507 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-12-07 17:15:16)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

na razie.

na razie, to Ty w sobie kumulujesz ochotę, która eksploduje wcześniej czy później:D
Krotka, zejdź na ziemię, co Ty sobie ''biały romans'' uroiłaś?
*
Chociaż, jakbyś się zapuściła tak, że na Twój widok faceci spluwaliby w drugą stronę, to może...

508

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
kroteczka napisał/a:

na razie.

na razie, to Ty w sobie kumulujesz ochotę, która eksploduje wcześniej czy później:D
Krotka, zejdź na ziemię, co Ty sobie ''biały romans'' uroiłaś?

No kumuluje smile tak biały romans brzmi swietnie smile a może to realne jednak? Taka dama serca smile

509

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Nie, nie ma.Granica intymności została przekroczona.Każdy kolejny raz będzie po prostu kolejnym razem.
Możesz to próbować blokować, odkładać, ale w końcu się zsynchronizujecie w ochocie na siebie i pójdzie.
Bo niby czemu nie?Tak to sobie wytłumaczysz.

Niestety, Pitagoras ma rację.
Tego rodzaju związki uczuć i pożądania nie uznają półśrodków.

To nieciekawie.  A czy mężczyzna potrafi kochać bez pożądania?  Czy to już nie miłość?  Kobieta potrafi moim zdaniem.
Niestety ja nie potrafię na razie.

Właśnie to Pitagoras miał na myśli, że granica została przekroczona.
Platonicznie można kochać, ale do czasu, gdy miłość się wyzna.
A nie trzeba tego robić werbalnie, jak sama wiesz po sobie.
Potem można jedynie tłumić pożądanie do kochanej osoby.

Czy mężczyzna może kochać kobietę bez pożądania?
Wątpię.
Najwyżej może sobie zdać sprawę, że nie może, albo nie wolno mu tego pożądania okazywać.
U Was jednak na to za późno.

Pozdrawiam.

510

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

tak biały romans brzmi swietnie smile a może to realne jednak? Taka dama serca smile

Technicznie rzecz ujmując damą być przestałaś, więc ta biel to by było takie zamalowywanie innych odcieni...

511

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:

Niestety, Pitagoras ma rację.
Tego rodzaju związki uczuć i pożądania nie uznają półśrodków.

To nieciekawie.  A czy mężczyzna potrafi kochać bez pożądania?  Czy to już nie miłość?  Kobieta potrafi moim zdaniem.
Niestety ja nie potrafię na razie.

Właśnie to Pitagoras miał na myśli, że granica została przekroczona.
Platonicznie można kochać, ale do czasu, gdy miłość się wyzna.
A nie trzeba tego robić werbalnie, jak sama wiesz po sobie.
Potem można jedynie tłumić pożądanie do kochanej osoby.

Czy mężczyzna może kochać kobietę bez pożądania?
Wątpię.
Najwyżej może sobie zdać sprawę, że nie może, albo nie wolno mu tego pożądania okazywać.
U Was jednak na to za późno.

Pozdrawiam.

No to już nie widzę dobrego rozwiązania.  Zostało mi tylko coś co jest bardzo mało realne czyli otwarty związek z mężem.
Ja na pewno zaakceptowalabym gdyby mial inną kobietę a wtedy ja też mogłabym mieć innego.
Jest to o tyle realne że w bliskim otoczeniu mamy taką parę.
Mąż czasem do tego nawiązuje jednak wiem że jest bardzo zazdrosny więc pewnie by nie przeszło.

512

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
kroteczka napisał/a:

tak biały romans brzmi swietnie smile a może to realne jednak? Taka dama serca smile

Technicznie rzecz ujmując damą być przestałaś, więc ta biel to by było takie zamalowywanie innych odcieni...

Pit a co ty byś zrobił jakby twoja kochanka która kochasz nie chciała juz współżyć?

513

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Pit a co ty byś zrobił jakby twoja kochanka która kochasz nie chciała juz współżyć?

Zbyt surrealistyczne pytanie.Nie spotkałem kobiety, która by chciała realnie wdrażać w życie ''białe związki''.
Ale na miejscu Twojego Lovelasa uznałbym, że Ci odwala chwilowo, co jest prawdą.
Wieczorem skrobnę dłuższego posta na temat aktualnej zawartości Twojej głowy.

514

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:

To nieciekawie.  A czy mężczyzna potrafi kochać bez pożądania?  Czy to już nie miłość?  Kobieta potrafi moim zdaniem.
Niestety ja nie potrafię na razie.

Właśnie to Pitagoras miał na myśli, że granica została przekroczona.
Platonicznie można kochać, ale do czasu, gdy miłość się wyzna.
A nie trzeba tego robić werbalnie, jak sama wiesz po sobie.
Potem można jedynie tłumić pożądanie do kochanej osoby.

Czy mężczyzna może kochać kobietę bez pożądania?
Wątpię.
Najwyżej może sobie zdać sprawę, że nie może, albo nie wolno mu tego pożądania okazywać.
U Was jednak na to za późno.

Pozdrawiam.

No to już nie widzę dobrego rozwiązania.  Zostało mi tylko coś co jest bardzo mało realne czyli otwarty związek z mężem.
Ja na pewno zaakceptowalabym gdyby mial inną kobietę a wtedy ja też mogłabym mieć innego.
Jest to o tyle realne że w bliskim otoczeniu mamy taką parę.
Mąż czasem do tego nawiązuje jednak wiem że jest bardzo zazdrosny więc pewnie by nie przeszło.

Ze swojego, obecnego punktu widzenia kobiety zakochanej w innym mężczyźnie, niż mąż, jego romans z inną kobietą z pewnością przyjęłabyś z ulgą. Również dla własnego spokoju sumienia.
Któreś z Was jednak musiałoby pierwsze przyznać, że zdradza partnera lub pochwalić się wiedzą o jego romansie.
Dopiero wtedy możliwa by była poważna rozmowa o "otwartości" związku.

Wspomniałaś, że mąż jest bardzo zazdrosny.
Ale o kogo lub o co, skoro nie ma pojęcia o romansie żony pod jego nosem można powiedzieć?
Wybacz, ale musiałem zapytać o to jeszcze raz.

Pozdrawiam.

515

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

Ze swojego, obecnego punktu widzenia kobiety zakochanej w innym mężczyźnie, niż mąż, jego romans z inną kobietą z pewnością przyjęłabyś z ulgą. Również dla własnego spokoju sumienia.
Któreś z Was jednak musiałoby pierwsze przyznać, że zdradza partnera lub pochwalić się wiedzą o jego romansie.
Dopiero wtedy możliwa by była poważna rozmowa o "otwartości" związku.

Wspomniałaś, że mąż jest bardzo zazdrosny.
Ale o kogo lub o co, skoro nie ma pojęcia o romansie żony pod jego nosem można powiedzieć?
Wybacz, ale musiałem zapytać o to jeszcze raz.

Pozdrawiam.

Jest zazdrosny o innych mężczyzn. Z jednej strony jest dumny z atrakcyjnej żony ale nie lubi jak się za dobrze bawię w towarzystwie.  Nie lubi jak ktoś jest dla mnie "zbyt" miły.  Choć sam też jest miły dla koleżanek i ja nie robię z tego problemu.
Jest zazdrosny o moich kolegów w tym o niego. Wie że jestem towarzyska i lubię ludzi. Najbardziej jest zazdrosny o naszych wspólnych męskich znajomych.

516

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Hmm...czytam to wszystko co tu Kroteczko wypisujesz i... mentalnie przypominasz gimnazjum, a maksymalnie liceum, czy to w ogóle jest możliwe...zaczynam wątpić coraz bardziej.

517

Odp: Zniszczylam swoje zycie
assassin napisał/a:

Hmm...czytam to wszystko co tu Kroteczko wypisujesz i... mentalnie przypominasz gimnazjum, a maksymalnie liceum, czy to w ogóle jest możliwe...zaczynam wątpić coraz bardziej.

Dokładnie to samo myślę - mentalność licealistki.
Aż trudno uwierzyć, że mogłaby to pisać dorosła kobieta.

518

Odp: Zniszczylam swoje zycie
assassin napisał/a:

Hmm...czytam to wszystko co tu Kroteczko wypisujesz i... mentalnie przypominasz gimnazjum, a maksymalnie liceum, czy to w ogóle jest możliwe...zaczynam wątpić coraz bardziej.

ostatnio na forum dużo gimbazy się pojawiło ... i wszystkie takie ładne, zgrabne i powabne wink

519

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kurdę. In_ko smile masz rację big_smile
Jak już wspomniałam w innym wątku, gimbazownia zapewne zaczęła ferie świąteczne ....

520

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Cieszę się że was tak rozbawiam. I nie wiem co jest takiego nierealnego w tym co piszę.  To ze mężatka zakochała się w żonatym? To że piszę że jestem atrakcyjna?
Aaa żeby wam było milej napiszę że jego żona też jest atrakcyjna w dodatku młodsza ode mnie.
To jest życie. Takie rzeczy się zdarzają.  Chcecie tego czy nie.

Posty [ 456 do 520 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026