netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 693 wyświetleniazałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 44 45 46 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 926 do 2 990 z 3 039 ]

2 926

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

Elle jak dla mnie, to kondensat kobiecości.
Gdybym była facetem to bym ją łyżkami jadła ....

Excop napisał/a:

Chodzi mi o Elle.
Dziewczyna warta jest każdego poukładanego mężczyzny, który nie boi się kobiet inteligentnych i potrafiących jasno wyrazić własne zdanie.

Ooo... jesteście Kochani :*:D Dziękuję.


A a propos przeprosin żony Piotrka to dla mnie żaden 'big deal', zawsze tak reaguję, kiedy czuję, że wydałam niesprawiedliwy osąd. W przypadku krotki zrobiłabym to samo.
Piotr, nie obruszaj się, zostaw już temat dociekania "kto bardziej winny", bo teraz dojście do tego jest prawie niemożliwe - oboje macie coś na sumieniu, ale to i tak nie ma w tym momencie znaczenia, bo żona nie chce tego reaktywować. I trzeba to uszanować & move on. Tego Ci życzę i to jest jak najbardziej do zrobienia.

oldorado0 napisał/a:

ale facet oczekuje czegos innego,
i nie chodzi o "serce na dloni" tylko o to co napisala krotka:

o flirt, o niepewnosc, o uwodzenie, o bajerowanie...

o pokazanie sie z takiej strony.

Tak, ja wiem o co Ci chodzi. Napisałam, że ok. 90% mężczyzn właśnie tego oczekuje od relacji.. dobrego seksu z bezproblemową w miarę kobietą.
Bezproblemowa nie znaczy głupia, czasem po prostu nad wyraz wyrozumiała lub mało domyślna wink
Albo po prostu taka, która zaakceptuje bliskość w mocno ograniczonym zakresie, tj. bez "pierdół" w postaci bliskości emocjonalnej, mentalnej i duchowej.

Ja tak nie chcę, dlatego nie potrafię zaangażować się w płytką relację. Been there, done that - not fo`me, thx. wink

Anastacjaa napisał/a:

Nie zgodzę się z Tobą. Jeśli pewny siebie facet szuka (tylko) kochanki, to wybierze równie pewną siebie bezpruderyjną osobę będącą w związku, która będzie wiedziała czego chce i nie będzie sprawiała problemów - czysty układ, bez żadnych zbędnych uczuć, dylematów. Jeśli taki facet się zorientuje, że kobieta się zakochuje, najczęściej się wycofuje.

Dokładnie. Jako "słodką idiotkę" określiłabym bardziej kobietę, która pomimo dość jasnych sygnałów, że facet nie chce związku, idzie w to i żyje mrzonkami, że może kiedyś..może on zrozumie, namyśli się , etc.
Natomiast kobieta, która świadomie wybiera rolę kochanki i nic poza tym, po prostu wie czego oczekuje.

2 927 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-05-26 21:25:14)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

a ja wroce do "slodkich idiotek"

znam mase kobiet, w rozmaitym wieku na prawde madrych, poukladanych i samotnych...

idiotki tez zmam- ani jednej samotnej- kazda ma kogos, kto jej nadskakuje, a jak przestaje, to znajduje sobie nastepnego...
albo znajduje majac jeszcze poprzedniego- jak autorka...

*
piszac "slodka idiotka" nie mam na mysli niedowladu umyslowego, tylko pewien sposob bycia, podatnosc na nagle zakochania, rozchwianie emocjonalne....
slodka idiotka bywa wyksztalcona, przebiegla, inteligentna, wyrachowana...
po prostu potrafi kierowac facetem, tak jak ona chce.
to nie jest typ matki tereski- meczennicy, ona umie tak wymagac, zeby on sam wpadl na to, czego ona chce....

zobaczcie co krotka napisala:" mam swoj swiat , ktorym sie nie dziele", "nie podaje sie na talerzu"

nie wyobrazam sobie, zebym umiala cyt. "zniszczyc swoje zycie" jak autorka...
nie to, ze chce jej ublizyc, tylko po prostu dla mnie to nie logiczne, nie rozsadne, absurdalne, i zwyczajnie nie kcialo by mi sie...

mysle, ze z nich 2 to elle jest bardziej szczera, otwarta, ta druga tylko tworzy pozory,

2 928

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Tak takiej osobie nalezaly sie slowa przpraszam, moze jeszcze bukiet kwiatow powinna dostac?
Szczególnie, ze perfidnie wykorzystala moje naiwne myslenie, ze oto w koncu zrozumiala i przejzala na oczy, a po miesiacu nawiazuje ponownie kontakt z kochankiem, a mnie dalej oszukiwala i robila ze mnie wariata.
Faktycznie nalezaly jej sie przeprosiny.
Ja ze swojej strony tez nie omieszkam jej przeprosic i pojade kupic jej zlota bizuterie, albo sexowna bielizne, zeby miala bidulka w czym przed kochankiem paradowac.

Oj, Piotruś, a Ty nie przesiadywałeś na forum szukając zrozumienia, pocieszenia i pogłaskania po główce, jeszcze ta inna osoba która tak Cie wspierała, co z nią w ogóle? Masz żal do żony, że wznowiła kontakty z kochankiem, a Ty nie wznowiłeś z ex? Moim zdaniem jesteście siebie warci. Nie mówię, że jej stawiam laurkę, ale... trochę samokrytyki, autorefleksji i pokory!
Inna rzecz że nie rozumiem czemu tak chciałeś by wróciła. Ale w sumie chyba odpowiedziałeś, by odwrócić sytuację, że to Ty ją kopnąłeś a nie ona Ciebie. Żeby to ona żałowała a nie Ty. Miałeś nadzieję, że w tym czasie rozkręci się coś z ex, a tu zonk.
Jak dla mnie żona po prostu miała Cię dość, twego zachowania itd. A Ty się nie możesz teraz z tym pogodzić że przestała Cie kochać... bo przecież taki idealny jesteś i nie masz sobie nic do zarzucenia smile A to, że jesteś wybuchowy, nic do Ciebie nie dociera bo wiesz swoje to co w tym złego? I jeszcze się dziwisz, że nie miała/nie ma ochoty z Tobą dyskutować. Ja się wcale nie dziwię, wystarczy przeczytać kilka Twoich postów... Ty nie dyskutujesz, przestawiasz tylko swoje racje, jedyne słuszne. A jeśli coś Ci nie pasuje to się obruszasz.
Tak, wiem ze mną tez nie masz ochoty dyskutować wink bo Ci nie przytakuję...

Anastacjaa, to nie tak, ze nie chce z Toba dyskutowac, wczoraj napisalem, ze jesli masz na to ochote, to zapraszam do mojego watku, bo ten nie jest od roztrzasania mojej sytuacji.
Zalezalo mi na powrocie żony, bo mimo tego co zrobiła chciałem z nią nadal być, dzielić smutki i radości  wspólnie wychowywać dzieci.
Ani w głowie mi nie było odchodzenie od niej.
Moim mazeniem bylo zawsze utrzymanie rodziny w calosci.
Dlatego nigdy zony nie zdradzilem, dlatego nie szukalem kontaktu z ex i nie zalezalo mi na relacjach z innym kobietami.
Byla moja zona i tylko ona sie dla mnie liczyla.
A co do moich racji i rozmow z zona.
Wyobraz sobie sytuacje, ze czujesz, iz cos jest nie tak, wrecz jestes tego pewna, mowisz o tym swojemu partnerowi, a on zamiast uczciwie powiedziec, ze masz racje, unika rozmowy, przycisniety do muru, zachowuje sie jak dzoecko, unika rozmowy, odwraca wzrok, nie patrzy Ci w oczy.
Jak bys sie czula?
Ja sie pogodzilem z moja sytuacja.
Ale po co ona wracala do domu?
Zawracala glowe mi, dzieciom, rodzinie, znajomym?
To jest w porzadku, to jest zachowanie doroslej osoby?

2 929 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-26 21:41:37)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Wyobraz sobie sytuacje, ze czujesz, iz cos jest nie tak, wrecz jestes tego pewna, mowisz o tym swojemu partnerowi, a on zamiast uczciwie powiedziec, ze masz racje, unika rozmowy, przycisniety do muru, zachowuje sie jak dzoecko, unika rozmowy, odwraca wzrok, nie patrzy Ci w oczy.
Jak bys sie czula?
Ja sie pogodzilem z moja sytuacja.
Ale po co ona wracala do domu?
Zawracala glowe mi, dzieciom, rodzinie, znajomym?

Piotrek, wiemy co się wtedy czuje i jest to totalnie nie w porządku, tchórzostwo i tyle, a może już zwyczajny 'tuminwisizm', obojętność w wyniku wyjałowienia uczuć do tego stopnia, że przestaje zależeć co partner czuje i czy cierpi. Weź to też pod uwagę.. po prostu brak emocji, jakichkolwiek.
Ja w momencie jak tak na to spojrzałam, "ulżyło mi", że to nie było okrucieństwo, a po prostu brak możliwości wskrzeszenia jakichkolwiek emocji w sobie..co dopiero empatia.

A po co wróciła to wiesz. Chciała nie być tą, która zrezygnowała z próby stworzenia domu waszym dzieciom, ale.. no nic już nie czuje do Ciebie i nie potrafi tego procesu odwrócić.
Nie czuła już w momencie gdy szła do kochanka.. Wiesz dobrze jak to działa, przecież jesteśmy w wątku krotki wink Tu było podręcznikowa klasyka.

Tu nigdy nie było 'dylematów', po prostu romans (zdrada emocjonalna) był wynikiem braku uczuć w stosunku do partnera, a nie kochanek "złodziejem" uczuć, które były.

2 930 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-05-26 22:23:32)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:

Anastacjaa, to nie tak, ze nie chce z Toba dyskutowac, wczoraj napisalem, ze jesli masz na to ochote, to zapraszam do mojego watku, bo ten nie jest od roztrzasania mojej sytuacji.
Zalezalo mi na powrocie żony, bo mimo tego co zrobiła chciałem z nią nadal być, dzielić smutki i radości  wspólnie wychowywać dzieci.
Ani w głowie mi nie było odchodzenie od niej.
Moim mazeniem bylo zawsze utrzymanie rodziny w calosci.
Dlatego nigdy zony nie zdradzilem, dlatego nie szukalem kontaktu z ex i nie zalezalo mi na relacjach z innym kobietami.
Byla moja zona i tylko ona sie dla mnie liczyla.
A co do moich racji i rozmow z zona.
Wyobraz sobie sytuacje, ze czujesz, iz cos jest nie tak, wrecz jestes tego pewna, mowisz o tym swojemu partnerowi, a on zamiast uczciwie powiedziec, ze masz racje, unika rozmowy, przycisniety do muru, zachowuje sie jak dzoecko, unika rozmowy, odwraca wzrok, nie patrzy Ci w oczy.
Jak bys sie czula?
Ja sie pogodzilem z moja sytuacja.
Ale po co ona wracala do domu?
Zawracala glowe mi, dzieciom, rodzinie, znajomym?
To jest w porzadku, to jest zachowanie doroslej osoby?

Piotr, nie chciałam z Tobą dyskutować w Twoim wątku bo tam już dawno wszystko zostało powiedziane. Wybacz, że jestem z tych którzy nie widzą tylko winy Twojej żony. To że teraz napiszesz:
"Ani w głowie mi nie było odchodzenie od niej.
Moim mazeniem bylo zawsze utrzymanie rodziny w calosci.'
Niczego a przynajmniej niewiele zmienia.
Teraz tu możesz pisać wszystko, tłumaczyć jaki to biedny i pokrzywdzony jesteś... ale w gruncie rzeczy jesteś apodyktyczny i wybuchowy... nie ma co mnożyć epitetów...
Oczywiście kwestie ex uznałeś ze nieważną, bo i po co Ci taka rysa, skoro się nie określiła, nie było zdrady fizycznej, a że 2 lata skamlałeś to nie ma znaczenia... że też śmiem wmawiać że to mogło mieć jakiś wpływ! wink
Zasłaniasz się romansem żony sprzed 3 lat... ale sam określiłeś że to jakaś namiastka romansu (czy jakoś tak) a z tego co pisałeś byłeś za granicą.. więc romans czy nie? Czy też tylko sobie pisała a może raz spotkała z jakimś kolegą? Ale lepiej chronologicznie uznać, ze to ona pierwsza. Wtedy te 2 lata kontaktu z ex (w której jak sam przyznałeś zawsze się kochałeś nic nie znaczą). Jak to drążyłam zarzuciłeś (po swojemu a jakże) że w takim razie nie można mieć z nikim kontaktu bo to już zdrada.. ale jest podstawowa różnica z kim się ma kontakt i kim ta osoba dla Ciebie jest (ex zawsze była i pewnie jest nadal obiektem Twoich westchnień, ba nawet to jej wyznałeś..) a że (i ona) Cię olała to sorry... nie jest to usprawiedliwienie dla Twojej nieskazitelności. Wręcz przeciwnie.
Ja ogólnie mam wobec Ciebie współczucie, ale nie z powodu z jakiego to przedstawiasz..

a Twego pytania: "Ale po co ona wracala do domu?'
Wybacz nie skomentuję.. bo po prostu brak słów hmm
Nie wiem kogo Ty chcesz oszukać? Chyba tylko siebie...

2 931

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ja pitolę - jak mawia Mariolka, załamka

2 932

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:

ja pitolę - jak mawia Mariolka, załamka

ale pod jakim względem?

2 933

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
in_ka napisał/a:

ja pitolę - jak mawia Mariolka, załamka

ale pod jakim względem?

że ten serial trwa hmm
i kto go podkręca Ella - ta Ella forumowy TUZ cool

2 934

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
in_ka napisał/a:

ja pitolę - jak mawia Mariolka, załamka

ale pod jakim względem?

że ten serial trwa hmm
i kto go podkręca Ella - ta Ella forumowy TUZ cool

Prawie biuro matrymonialne się zrobiło.. ale jak ktoś kiedy powiedział trochę przerysowując "dla kobiet z takim intelektem facetów w tym kraju ni ma" wink

2 935 Ostatnio edytowany przez Zwyczajny_facet (2015-05-26 23:39:31)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Slodka idiotka  w moim przekonaniu jest osoba, która miesiacami lub latami, wierzy I ufa, ze to ona jest ta jedyna kochana kobieta przez faceta a zdradzana partnera jest winna kryzysowi w zwiazku, okropna, chora psychicznie itd. Nie dotyczy to kochanek, które w koncu beda wymagaly od kochanka, zeby zakonczyl zwiazek z partnerka I zaczal nowe zycie z kochanka albo zerwa kontakt z kochankiem. Oczywiscie można spotkac  slodkiego idiote, który bedzie wierzyl kobiecie,  która zdradza swojego partnera, a moze powinienem napisac naiwna idiotka?  Przepraszam za brak niektórych znakow, ale telefon ostatnio szwankuje.

Milej nocy

2 936

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Anastacjaa, to nie tak, ze nie chce z Toba dyskutowac, wczoraj napisalem, ze jesli masz na to ochote, to zapraszam do mojego watku, bo ten nie jest od roztrzasania mojej sytuacji.
Zalezalo mi na powrocie żony, bo mimo tego co zrobiła chciałem z nią nadal być, dzielić smutki i radości  wspólnie wychowywać dzieci.
Ani w głowie mi nie było odchodzenie od niej.
Moim mazeniem bylo zawsze utrzymanie rodziny w calosci.
Dlatego nigdy zony nie zdradzilem, dlatego nie szukalem kontaktu z ex i nie zalezalo mi na relacjach z innym kobietami.
Byla moja zona i tylko ona sie dla mnie liczyla.
A co do moich racji i rozmow z zona.
Wyobraz sobie sytuacje, ze czujesz, iz cos jest nie tak, wrecz jestes tego pewna, mowisz o tym swojemu partnerowi, a on zamiast uczciwie powiedziec, ze masz racje, unika rozmowy, przycisniety do muru, zachowuje sie jak dzoecko, unika rozmowy, odwraca wzrok, nie patrzy Ci w oczy.
Jak bys sie czula?
Ja sie pogodzilem z moja sytuacja.
Ale po co ona wracala do domu?
Zawracala glowe mi, dzieciom, rodzinie, znajomym?
To jest w porzadku, to jest zachowanie doroslej osoby?

Piotr, nie chciałam z Tobą dyskutować w Twoim wątku bo tam już dawno wszystko zostało powiedziane. Wybacz, że jestem z tych którzy nie widzą tylko winy Twojej żony. To że teraz napiszesz:
"Ani w głowie mi nie było odchodzenie od niej.
Moim mazeniem bylo zawsze utrzymanie rodziny w calosci.'
Niczego a przynajmniej niewiele zmienia.
Teraz tu możesz pisać wszystko, tłumaczyć jaki to biedny i pokrzywdzony jesteś... ale w gruncie rzeczy jesteś apodyktyczny i wybuchowy... nie ma co mnożyć epitetów...
Oczywiście kwestie ex uznałeś ze nieważną, bo i po co Ci taka rysa, skoro się nie określiła, nie było zdrady fizycznej, a że 2 lata skamlałeś to nie ma znaczenia... że też śmiem wmawiać że to mogło mieć jakiś wpływ! wink
Zasłaniasz się romansem żony sprzed 3 lat... ale sam określiłeś że to jakaś namiastka romansu (czy jakoś tak) a z tego co pisałeś byłeś za granicą.. więc romans czy nie? Czy też tylko sobie pisała a może raz spotkała z jakimś kolegą? Ale lepiej chronologicznie uznać, ze to ona pierwsza. Wtedy te 2 lata kontaktu z ex (w której jak sam przyznałeś zawsze się kochałeś nic nie znaczą). Jak to drążyłam zarzuciłeś (po swojemu a jakże) że w takim razie nie można mieć z nikim kontaktu bo to już zdrada.. ale jest podstawowa różnica z kim się ma kontakt i kim ta osoba dla Ciebie jest (ex zawsze była i pewnie jest nadal obiektem Twoich westchnień, ba nawet to jej wyznałeś..) a że (i ona) Cię olała to sorry... nie jest to usprawiedliwienie dla Twojej nieskazitelności. Wręcz przeciwnie.
Ja ogólnie mam wobec Ciebie współczucie, ale nie z powodu z jakiego to przedstawiasz..

a Twego pytania: "Ale po co ona wracala do domu?'
Wybacz nie skomentuję.. bo po prostu brak słów hmm
Nie wiem kogo Ty chcesz oszukać? Chyba tylko siebie...

Anastacjo, kiedy zona miala jakas forme romansu to ja bylem w domu, za granica wyladowalem kilka miesiecy pozniej. Jaka to byla relacja moge sie tylko domyslac, bo moja jź nie miala i nie ma odwagi do niczego sie przyznac. Tak samo jest z jej obecnym kochankiem  jeszcze w grudniu mnie zapewniala, ze z nim nie spala, a w styczniu po pierwszej wyprowadzcce, kiedy juz nie bylo wyjscia przyznala sie, ze byli ze soba, ale dopiero gdy w marcu wrocila powiedziala, ze bylo to na poczatku listopada.
Ja nie jestem idealem, nie jestem bez winy, ale chcialem jej zaufac, chcialem dac szanse na nowy poczatek. Prosilem o terapie, o wspolny wyjazd, bez dzieci.
A bylem bezczelnie znow oklamywany, mamiony. Bo za zakretem juz czkal kochanek.
Widzisz roznice?
O mojej relacji z ex, o moich uczuciach wzgledem tej kobiety zona wiedziala, nie krylem tego przed nia.
Ona miala mozliwosc podjecia decyzji na podstawie moich informacji, ja takiej mozliwosci nie mialem, bo bylem oklamywany.
Jest roznica?

2 937

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:

[
O mojej relacji z ex, o moich uczuciach wzgledem tej kobiety zona wiedziala, nie krylem tego przed nia.
Ona miala mozliwosc podjecia decyzji na podstawie moich informacji, ja takiej mozliwosci nie mialem, bo bylem oklamywany.
Jest roznica?

no i podjęła - znalazła kochanka.. taka różnica że on ją chciał (choćby na jakiś czas), a Ty pomimo starań, wyznań obszedłeś się smakiem..

2 938

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

[
O mojej relacji z ex, o moich uczuciach wzgledem tej kobiety zona wiedziala, nie krylem tego przed nia.
Ona miala mozliwosc podjecia decyzji na podstawie moich informacji, ja takiej mozliwosci nie mialem, bo bylem oklamywany.
Jest roznica?

no i podjęła - znalazła kochanka.. taka różnica że on ją chciał (choćby na jakiś czas), a Ty pomimo starań, wyznań obszedłeś się smakiem..

się porobiło..
z nieukrywanym zdziwieniem przyznaję, ze zgadzam się z Anastacją.
na to co się wydarzyło, bardzo istotny o ile nie decydujący, wpływ miała (nieukrywana zresztą) bliska relacja z ex. To był zapalnik. Lecz to jest watek kogo innego, sadzę, ze te sprawy powinny być omawiane w wątku Piotra.

2 939

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotka a gdyby kochanek oznajmił ci, że rozwodzi się z żoną i chce układać sobie życie z Tobą... Co byś zrobiła?
Jego żona może go zwyczajnie wywalić. Raczej żaden facet się do tego nie przyzna tylko wyleci kochance jak to on nagle podjął decyzję, ale nie ważne z jakiej przyczyny, co zrobisz Ty?

2 940

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

[
O mojej relacji z ex, o moich uczuciach wzgledem tej kobiety zona wiedziala, nie krylem tego przed nia.
Ona miala mozliwosc podjecia decyzji na podstawie moich informacji, ja takiej mozliwosci nie mialem, bo bylem oklamywany.
Jest roznica?

no i podjęła - znalazła kochanka.. taka różnica że on ją chciał (choćby na jakiś czas), a Ty pomimo starań, wyznań obszedłeś się smakiem..

hm, skoro w odpowiedzi na romans i oszukiwanie żony , Piotr zdecydował się powiedzieć żonie o uczuciach do ex - jest błędem który doprowadził do jej wyprowadzki do następnego kochanka...
to co nie byłoby błędem wg Ciebie Anastacjaa ?
obłożenie żony kijami ?
spalenie na stosie pierwszego kochanka ?
padnięcie przez Piotra na kolana i prośba o miłość ?

Skoro u żony Piotra, po pierwszej zdradzie nie było chęci naprawy, pracy nad związkiem, co wg Ciebie powinien zrobić Piotr, żebyś nie nazwała tego błędem ?

2 941

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:

hm, skoro w odpowiedzi na romans i oszukiwanie żony , Piotr zdecydował się powiedzieć żonie o uczuciach do ex - jest błędem który doprowadził do jej wyprowadzki do następnego kochanka...
to co nie byłoby błędem wg Ciebie Anastacjaa ?
obłożenie żony kijami ?
spalenie na stosie pierwszego kochanka ?
padnięcie przez Piotra na kolana i prośba o miłość ?

Skoro u żony Piotra, po pierwszej zdradzie nie było chęci naprawy, pracy nad związkiem, co wg Ciebie powinien zrobić Piotr, żebyś nie nazwała tego błędem ?

Ja tylko mówię, że są siebie warci i tyle. On przecież sam nie ma pewności, czy żona miała romans te 3 lata temu. Ot coś tam się domyśla, chyba próbując usprawiedliwiać swoje zachowania. A jemu się przypomniała ex (po tym jak ją przypadkiem gdzieś spotkał), uczucia zaczęły wracać, żona poszła na boczny tor. Sam się przecież przyznał, że żonie to nie pasowało i o to się czepiała. Czy uważasz, że kobiecie, której naprawdę nie zależy na mężu, przeszkadzałaby jego ?koleżanka? aż tak bardzo? Nie sądzę. Ale Piostruś wolał choćby wirtualnie wzdychać do ex? i jeszcze bezczelnie poinformował żonę o swoich uczuciach do tamtej kobiety szczycąc się tym że jest wobec niej szczery...
W końcu żona nie wytrzymała? i też sobie kogoś znalazła jak również oznajmiła Piotrowi, że kocha innego...
Ot ?dziecinne? przepychanki niby dorosłych ludzi, jak ty mi tak ja tobie?
Tylko prawdziwych dzieci szkoda...

2 942

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bet napisał/a:

Krotka a gdyby kochanek oznajmił ci, że rozwodzi się z żoną i chce układać sobie życie z Tobą... Co byś zrobiła?
Jego żona może go zwyczajnie wywalić. Raczej żaden facet się do tego nie przyzna tylko wyleci kochance jak to on nagle podjął decyzję, ale nie ważne z jakiej przyczyny, co zrobisz Ty?

Zadałem to pytanie 60 stron temu.:)

2 943

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

hm, skoro w odpowiedzi na romans i oszukiwanie żony , Piotr zdecydował się powiedzieć żonie o uczuciach do ex - jest błędem który doprowadził do jej wyprowadzki do następnego kochanka...
to co nie byłoby błędem wg Ciebie Anastacjaa ?
obłożenie żony kijami ?
spalenie na stosie pierwszego kochanka ?
padnięcie przez Piotra na kolana i prośba o miłość ?

Skoro u żony Piotra, po pierwszej zdradzie nie było chęci naprawy, pracy nad związkiem, co wg Ciebie powinien zrobić Piotr, żebyś nie nazwała tego błędem ?

Ja tylko mówię, że są siebie warci i tyle. On przecież sam nie ma pewności, czy żona miała romans te 3 lata temu. Ot coś tam się domyśla, chyba próbując usprawiedliwiać swoje zachowania. A jemu się przypomniała ex (po tym jak ją przypadkiem gdzieś spotkał), uczucia zaczęły wracać, żona poszła na boczny tor. Sam się przecież przyznał, że żonie to nie pasowało i o to się czepiała. Czy uważasz, że kobiecie, której naprawdę nie zależy na mężu, przeszkadzałaby jego ?koleżanka? aż tak bardzo? Nie sądzę. Ale Piostruś wolał choćby wirtualnie wzdychać do ex? i jeszcze bezczelnie poinformował żonę o swoich uczuciach do tamtej kobiety szczycąc się tym że jest wobec niej szczery...
W końcu żona nie wytrzymała? i też sobie kogoś znalazła jak również oznajmiła Piotrowi, że kocha innego...
Ot ?dziecinne? przepychanki niby dorosłych ludzi, jak ty mi tak ja tobie?
Tylko prawdziwych dzieci szkoda...

Anastacja troche Ci sie hronologia poprzestawiala.
Ja o tym, ze cos czuje do ex powiedzialem w styczniu, ponad miesiac juz wiedzialem oficjalnie o ich romansie, ona byla po pierwszej wyprowadzcce do kochanka i powrocie do domu.
Ich relscja trwala od wrzesnia, myslisz, ze jak ona sie do grudnia zachowywala?
Totalne oddalenie, brak rozmowy, wszystko to co dawalo poczucie, ze jest ktos trzeci.
Nawet sytuacja z andrzejkami, specjalnie zalatwilem sobie na ten dzien wolne, zeby spedzic z nia ten czas, wiedziala o tym, a co zrobila, zostawila mnie samego z dziecmi i poszla pobalowac do knajpy z kolezanka.
Dalej bedziesz zrownywac moje i jej zachowanie?
A co do jej pierwszego romansu z 2011 roku, dowiedzialem sie przypadkiem, a ze cos bylo na rzeczy, to swoadcza fakty, facet zapisany w telefonie jako kobieta, chowany i noszony przy sobie telefon no i bilingi, dziesiatki polaczen, setki smsow, i to o roznych porach nawet w srodku nocy.
Z przyjaciolmi sie nie rozmawia o 3 nad ranem, a bynajmniej nie tak czesto, oczywiscie wszystkie polaczenia i smsy byly wykasowywane na biezaco.

2 944

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:

Anastacja troche Ci sie hronologia poprzestawiala.
Ja o tym, ze cos czuje do ex powiedzialem w styczniu, ponad miesiac juz wiedzialem oficjalnie o ich romansie, ona byla po pierwszej wyprowadzcce do kochanka i powrocie do domu.
Ich relscja trwala od wrzesnia, myslisz, ze jak ona sie do grudnia zachowywala?
Totalne oddalenie, brak rozmowy, wszystko to co dawalo poczucie, ze jest ktos trzeci.

Może i mi się Hronologia poprzestawała, ale to nie zmienia faktu że Ty wzdychałeś do ex już dużo wcześniej, bo przez 2 lata...
Ale dalej się będziesz upierał, że to ona pierwsza. Ok, ale co to da?
Sam napisałeś "Totalne oddalenie, brak rozmowy, wszystko to co dawalo poczucie, ze jest ktos trzeci." Skąd wiesz że ona przez te 1,5 roku się tak nie czuła, dlatego Cię zaczęła ignorować i poszukała kogoś innego? A może wcześniej też nie byłeś taki idealny?
Tak, dalej uważam że oboje zapracowaliście na to bagienko w jakim się znaleźliście...
Ale to nie ten wątek więc już się nie wypowiadam...

2 945

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Piotrek,
masz rację, że nie chcesz postawic znaku równosci między odejsciem do kochanka, a zauroczeniem inna osobą.
No niestety zauroczenie kimś innym czasami się w długich związkach pojawia.... i mija.
Ale nie mozesz z drugiej strony pominąć tego faktu.
Tak, ta znajomość z ex w ogromnej mierze rozwaliła Tobie małżeństwo.
Żona jej nie lubiła, wyzywała, a Ty nadal jawnie nie odpuszczałeś.
Więc ex była dla Ciebie na tyle wazna, ze walczyłes, aby mieć z nią kontakt.
Było o kogo walczyć? Bo walczyłeś- z zoną. Warto było ?
Po drugie skoro tego nie rozumiesz i uparcie twierdzisz, że skoro Ty uważasz, że to nie powinno boleć
to oznacza, że ta sytuacja nikogo nie bolała, a pretensje żony to były jedynie fanaberie.....
to moze w innych sprawach tez taki byłeś ? Nie słuchałes, nie byłes empatyczny?
Moim zdaniem to są Twoje błędy.
Żona moim zdaniem nie jest aniołem. Moze straciła cierpliwość, może nie potrafiła żyć z widmem koleżanki,
o której jej opowiadałeś- mimo, ze nie chciała jej w waszym zyciu,
może byłeś despotą i Twoja racja to była ta słuszna i jedyna,
a może Twoja żona to osoba niegodna zaufania, rozwiązła, bez moralności....Nie wiem.
Ale jeśli chcesz cokolwiek naprawic w życiu to zacznij od siebie, albo równolegle naprawiaj siebie, drugą osobę i zwiazek
i zaakceptuj, że tez zawaliłeś.

2 946

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:
bet napisał/a:

Krotka a gdyby kochanek oznajmił ci, że rozwodzi się z żoną i chce układać sobie życie z Tobą... Co byś zrobiła?
Jego żona może go zwyczajnie wywalić. Raczej żaden facet się do tego nie przyzna tylko wyleci kochance jak to on nagle podjął decyzję, ale nie ważne z jakiej przyczyny, co zrobisz Ty?

Zadałem to pytanie 60 stron temu.:)

Ale ja już odpowiadałam na to pytanie.  Nie chciałabym takiego partnera. Pisałam że się nie nadaje wg mnie. On zresztą chyba o tym wie.
Kiedyś zanim doszło do fizycznego zbliżenia,  a także później,  wiele razy mnie pytał czy gdybyśmy się spotkali wiele lat temu to chciałabym go? Nie odpowiadałam mu nigdy wprost (jak to ja smile ). On zdecydowanie nie jest pewien tego co czuję.  Teraz to pewnie jest nawet przekonany że już nic.

2 947

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Piotrek,
masz rację, że nie chcesz postawic znaku równosci między odejsciem do kochanka, a zauroczeniem inna osobą.
No niestety zauroczenie kimś innym czasami się w długich związkach pojawia.... i mija.
Ale nie mozesz z drugiej strony pominąć tego faktu.
Tak, ta znajomość z ex w ogromnej mierze rozwaliła Tobie małżeństwo.
Żona jej nie lubiła, wyzywała, a Ty nadal jawnie nie odpuszczałeś.
Więc ex była dla Ciebie na tyle wazna, ze walczyłes, aby mieć z nią kontakt.
Było o kogo walczyć? Bo walczyłeś- z zoną. Warto było ?
Po drugie skoro tego nie rozumiesz i uparcie twierdzisz, że skoro Ty uważasz, że to nie powinno boleć
to oznacza, że ta sytuacja nikogo nie bolała, a pretensje żony to były jedynie fanaberie.....
to moze w innych sprawach tez taki byłeś ? Nie słuchałes, nie byłes empatyczny?
Moim zdaniem to są Twoje błędy.
Żona moim zdaniem nie jest aniołem. Moze straciła cierpliwość, może nie potrafiła żyć z widmem koleżanki,
o której jej opowiadałeś- mimo, ze nie chciała jej w waszym zyciu,
może byłeś despotą i Twoja racja to była ta słuszna i jedyna,
a może Twoja żona to osoba niegodna zaufania, rozwiązła, bez moralności....Nie wiem.
Ale jeśli chcesz cokolwiek naprawic w życiu to zacznij od siebie, albo równolegle naprawiaj siebie, drugą osobę i zwiazek
i zaakceptuj, że tez zawaliłeś.

Podawalem przeciez psychologiczna def. zdrady emocjonalnej w watku Piotra. No ale chyba zapedziliscie sie. To nie ten watek i nie ten temat chyba ze trzeba reanimowac trupa na trupie, bo tam sie nie da. Ciagnac na sile cos co ma swoje miejsce i czas, gdzie indziej. Tylko ze to jest "pasozytowanie" na czyms innym w sensie ze tam juz nie ma co powiedziec, to na sile (autor) odgrzebuje to wszedzie, gdzie sie da. Sam glowny watek (autora) ktory umarl jest dowodem na trup tematu no ale moze i dobrze ze w koncu piszecie z sensem, zwracajac uwage na glowny powod tego co sie dzialo, o czym wieloktronie z uporem pisalem w glownym watku (autora) jako spojrzenie na przyczyny zachowan i skutki w tym zwiazku.

2 948

Odp: Zniszczylam swoje zycie
oldorando napisał/a:

a ja wroce do "slodkich idiotek"

znam mase kobiet, w rozmaitym wieku na prawde madrych, poukladanych i samotnych...

idiotki tez zmam- ani jednej samotnej- kazda ma kogos, kto jej nadskakuje, a jak przestaje, to znajduje sobie nastepnego...
albo znajduje majac jeszcze poprzedniego- jak autorka...

*
piszac "slodka idiotka" nie mam na mysli niedowladu umyslowego, tylko pewien sposob bycia, podatnosc na nagle zakochania, rozchwianie emocjonalne....
slodka idiotka bywa wyksztalcona, przebiegla, inteligentna, wyrachowana...
po prostu potrafi kierowac facetem, tak jak ona chce.
to nie jest typ matki tereski- meczennicy, ona umie tak wymagac, zeby on sam wpadl na to, czego ona chce....

zobaczcie co krotka napisala:" mam swoj swiat , ktorym sie nie dziele", "nie podaje sie na talerzu"

nie wyobrazam sobie, zebym umiala cyt. "zniszczyc swoje zycie" jak autorka...
nie to, ze chce jej ublizyc, tylko po prostu dla mnie to nie logiczne, nie rozsadne, absurdalne, i zwyczajnie nie kcialo by mi sie...

mysle, ze z nich 2 to elle jest bardziej szczera, otwarta, ta druga tylko tworzy pozory,

Ale co ma szczerość i otwartość do tego? Ja nie tworzę żadnych pozorów otwartości. Jestem skryta, nie lubię wywlekac swoich bebechow. Po prostu tak mam i tyle. Próbowałam być inna ale nie potrafię.  Zresztą moje dziecko też takie jest a że mam dwójkę to mam porównanie.  Jedno skryte, drugie otwarte. Jedno nie powie że ma problemy drugie analizuje każdy dogłębnie.
Dopiero tu na forum się trochę wybebeszylam. Nie powiem, wiele rzeczy sobie uświadomiłam. W życiu tak nie umiem, może moja strata.

2 949

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:
bet napisał/a:

Krotka a gdyby kochanek oznajmił ci, że rozwodzi się z żoną i chce układać sobie życie z Tobą... Co byś zrobiła?
Jego żona może go zwyczajnie wywalić. Raczej żaden facet się do tego nie przyzna tylko wyleci kochance jak to on nagle podjął decyzję, ale nie ważne z jakiej przyczyny, co zrobisz Ty?

Zadałem to pytanie 60 stron temu.:)

Ale ja już odpowiadałam na to pytanie.  Nie chciałabym takiego partnera. Pisałam że się nie nadaje wg mnie. On zresztą chyba o tym wie.
Kiedyś zanim doszło do fizycznego zbliżenia,  a także później,  wiele razy mnie pytał czy gdybyśmy się spotkali wiele lat temu to chciałabym go? Nie odpowiadałam mu nigdy wprost (jak to ja smile ). On zdecydowanie nie jest pewien tego co czuję.  Teraz to pewnie jest nawet przekonany że już nic.

No widzisz Krotko co to była za przyjaźń. Romansowaliscie sobie, bo przyjacielowi to mozna śmiało i nie raniąc, wprost odpowiedzieć:
wiesz, Wojtek, Piotrek, Andrzej, że ja mam męża a Ty jesteś tez wazny, ale jesteś przyjacielem.
Chyba nawzajem się nakrecaliście, igraliscie i się doigraliscie.
I teraz też to takie igranie, bo chyba nic wprost nie zostało powiedziane, zawsze jakies ale i to ale bedzie trzymać Ciebie przy nim,
a jemu dawać nadzieję, że może jeszcze kiedys jakis romans się trafi. Moze chcesz aby tak się czuł.

2 950

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maniek_z_maniek napisał/a:
horses napisał/a:

Piotrek,
masz rację, że nie chcesz postawic znaku równosci między odejsciem do kochanka, a zauroczeniem inna osobą.
No niestety zauroczenie kimś innym czasami się w długich związkach pojawia.... i mija.
Ale nie mozesz z drugiej strony pominąć tego faktu.
Tak, ta znajomość z ex w ogromnej mierze rozwaliła Tobie małżeństwo.
Żona jej nie lubiła, wyzywała, a Ty nadal jawnie nie odpuszczałeś.
Więc ex była dla Ciebie na tyle wazna, ze walczyłes, aby mieć z nią kontakt.
Było o kogo walczyć? Bo walczyłeś- z zoną. Warto było ?
Po drugie skoro tego nie rozumiesz i uparcie twierdzisz, że skoro Ty uważasz, że to nie powinno boleć
to oznacza, że ta sytuacja nikogo nie bolała, a pretensje żony to były jedynie fanaberie.....
to moze w innych sprawach tez taki byłeś ? Nie słuchałes, nie byłes empatyczny?
Moim zdaniem to są Twoje błędy.
Żona moim zdaniem nie jest aniołem. Moze straciła cierpliwość, może nie potrafiła żyć z widmem koleżanki,
o której jej opowiadałeś- mimo, ze nie chciała jej w waszym zyciu,
może byłeś despotą i Twoja racja to była ta słuszna i jedyna,
a może Twoja żona to osoba niegodna zaufania, rozwiązła, bez moralności....Nie wiem.
Ale jeśli chcesz cokolwiek naprawic w życiu to zacznij od siebie, albo równolegle naprawiaj siebie, drugą osobę i zwiazek
i zaakceptuj, że tez zawaliłeś.

Podawalem przeciez psychologiczna def. zdrady emocjonalnej w watku Piotra. No ale chyba zapedziliscie sie. To nie ten watek i nie ten temat chyba ze trzeba reanimowac trupa na trupie, bo tam sie nie da. Ciagnac na sile cos co ma swoje miejsce i czas, gdzie indziej. Tylko ze to jest "pasozytowanie" na czyms innym w sensie ze tam juz nie ma co powiedziec, to na sile (autor) odgrzebuje to wszedzie, gdzie sie da. Sam glowny watek (autora) ktory umarl jest dowodem na trup tematu no ale moze i dobrze ze w koncu piszecie z sensem, zwracajac uwage na glowny powod tego co sie dzialo, o czym wieloktronie z uporem pisalem w glownym watku (autora) jako spojrzenie na przyczyny zachowan i skutki w tym zwiazku.

Maniek ja niczego nie odgrzbuje, moj pierwszy przedwczorajszy post w tym watku dotyczyl mojego postrzegania Elle, ani slowa tam nie bylo o mojej sytuacji, wiec prosze cie, jesli juz cos piszesz to trzymaj sie faktow.
To, nie ja zaczalem tu omawiac moje sprawy, odpowiadalem Anastacji i tyle, zreszta sam zwracalem uwage, ze to nie jest miejsce na pisanie o moich problemach.

2 951

Odp: Zniszczylam swoje zycie

dzień dobry

Niszczę życie swoje i swojej rodziny. Mam wyrzuty sumienia, ale nie potrafię poświęcać swojego szczęścia dla innych.
już kilka lat męczę się i poświęcam.. już więcej nie potrafię...

Od 17 lat jestem mężatką, mam dwoje wspaniałych dzieci.
i kocham innego mężczyznę.

Historia jakich wiele. Historia o ludziach shańbionych, o egoistach.
Historia ukrywana przez zainteresowanych... a jednak o znamionach tajemnicy Poliszynela...

...
nie potrafię uzewnętrznić się tutaj... może jak poczytam więcej, może odważę się wyrzucić to z siebie.

2 952

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Przeglądalam ostatnio mój wątek i wspominałam w jakim byłam stanie jak go rozpoczynałam.

Nie wiem czy to komuś pomoże ale chciałam napisać parę słów do kobiet które są w takiej sytuacji w jakiej ja byłam jeszcze niedawno.

Uwierzcie że da się z tego wyjść.  Da się zerwać z kochankiem i odzyskać swoje życie.

Jestem wolna, wolna od myśli o innym mężczyźnie,  wolna od patrzenia na telefon czy napisze smsa czy nie, wolna od szukania uwielbienia w jego oczach.

Nie potrzebuje już tego,  wypaliło się we mnie całkiem wszystko.
Myślę że bardzo pomogła mi świadomość jak mało jest wart, jakim jest tchórzem.

Ktoś mi kiedyś napisał że kiedyś zrozumiem że naprawdę męski to jest mój mąż a nie kochanek.  Zapamiętałam to i tak faktycznie jest.

Dziś wiem że mój mąż jest prawdziwie męskim facetem. Od jakiegoś czasu zaczęłam patrzeć na niego inaczej. Patrzyłam jak zajmuje się dziećmi, jak załatwia zawsze wszystkie męskie sprawy w domu. Zawsze mogłam na niego liczyć,  nawet jak byłam tak daleko, w innym świecie.

Zranilam go strasznie, pewnie nigdy już mi nie zaufa. Ale fakt że mi wybaczyl i chce ze mną być mimo wszystko daje mi nadzieję że może jeszcze będzie ze mną szczęśliwy.
Na razie jest jeszcze pełen rezerwy do mnie,  ale widzę że cieszy go jak przytulam się do niego spontanicznie.

Walczylam o siebie dzień za dniem, wmawialam sobie ciągle co jest ważne,  co powinnam robić,  itd.
Bylo coraz lepiej. 
A prawdziwy test przeszłam w tym tygodniu jak X wrócił z urlopu. Nie było go całe 2 tygodnie. Nie tęskniłam, nareszcie z radością zaczęłam chodzić na lunche z pewną grupą ludzi. Odzylam. Kontakt był sporadyczny, tylko służbowy, nigdy inicjowany przeze mnie i zawsze z mojej strony bardzo chłodny. X wrócił i zobaczył że trzymam się z innymi ludźmi,  których lubię i czuję się swobodnie. Myślałam że znów odezwa się we mnie stare sentymenty, ale NIE !!! jest dobrze smile. Nie rusza mnie gdy przechodzi albo się patrzy. Znów śmieję się w pracy i jestem sobą.

Wiem że wielu z was męczyły moje rozkminy, ale nawet nie wiecie jak bardzo mi pomogliscie. Musiałam przejść przez piekło własnej głupoty i klęski żeby zrozumieć,  co chcę od życia. Żałuję bardzo ale może to było mi pisane,  może uratowało mnie przed jeszcze większym błędem.

2 953

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Przeglądalam ostatnio mój wątek i wspominałam w jakim byłam stanie jak go rozpoczynałam.

Nie wiem czy to komuś pomoże ale chciałam napisać parę słów do kobiet które są w takiej sytuacji w jakiej ja byłam jeszcze niedawno.

Uwierzcie że da się z tego wyjść.  Da się zerwać z kochankiem i odzyskać swoje życie.

Jestem wolna, wolna od myśli o innym mężczyźnie,  wolna od patrzenia na telefon czy napisze smsa czy nie, wolna od szukania uwielbienia w jego oczach.

Nie potrzebuje już tego,  wypaliło się we mnie całkiem wszystko.
Myślę że bardzo pomogła mi świadomość jak mało jest wart, jakim jest tchórzem.

Ktoś mi kiedyś napisał że kiedyś zrozumiem że naprawdę męski to jest mój mąż a nie kochanek.  Zapamiętałam to i tak faktycznie jest.

Dziś wiem że mój mąż jest prawdziwie męskim facetem. Od jakiegoś czasu zaczęłam patrzeć na niego inaczej. Patrzyłam jak zajmuje się dziećmi, jak załatwia zawsze wszystkie męskie sprawy w domu. Zawsze mogłam na niego liczyć,  nawet jak byłam tak daleko, w innym świecie.

Zranilam go strasznie, pewnie nigdy już mi nie zaufa. Ale fakt że mi wybaczyl i chce ze mną być mimo wszystko daje mi nadzieję że może jeszcze będzie ze mną szczęśliwy.
Na razie jest jeszcze pełen rezerwy do mnie,  ale widzę że cieszy go jak przytulam się do niego spontanicznie.

Walczylam o siebie dzień za dniem, wmawialam sobie ciągle co jest ważne,  co powinnam robić,  itd.
Bylo coraz lepiej. 
A prawdziwy test przeszłam w tym tygodniu jak X wrócił z urlopu. Nie było go całe 2 tygodnie. Nie tęskniłam, nareszcie z radością zaczęłam chodzić na lunche z pewną grupą ludzi. Odzylam. Kontakt był sporadyczny, tylko służbowy, nigdy inicjowany przeze mnie i zawsze z mojej strony bardzo chłodny. X wrócił i zobaczył że trzymam się z innymi ludźmi,  których lubię i czuję się swobodnie. Myślałam że znów odezwa się we mnie stare sentymenty, ale NIE !!! jest dobrze smile. Nie rusza mnie gdy przechodzi albo się patrzy. Znów śmieję się w pracy i jestem sobą.

Wiem że wielu z was męczyły moje rozkminy, ale nawet nie wiecie jak bardzo mi pomogliscie. Musiałam przejść przez piekło własnej głupoty i klęski żeby zrozumieć,  co chcę od życia. Żałuję bardzo ale może to było mi pisane,  może uratowało mnie przed jeszcze większym błędem.

Zawsze należy, gdy się chce kogoś dokladnie obejrzeć,,zdjąć najpierw różowe okulary.
Widok jest zupełnie inny.
Gratuluję Kroteczko.

I powodzenia.

2 954

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko nawet nie wiesz jak mnie ucieszylas swoim postem, twoj watek przeczytalam caly i myslalm juz ze sie pograzysz na zawsze...
Gratuluje i trzymaj sie na tej prostej drodze smile Powodzenia !

2 955

Odp: Zniszczylam swoje zycie

To znowu ja. Kubeł zimnej wody bo znów jesteś zbyt pewna siebie

kroteczka napisał/a:

... fakt że mi wybaczyl i chce ze mną być mimo wszystko ...

.. nie wybaczył, on dochodzi do siebie, a Ciebie dopiero teraz czeka prawdziwy test, walka o rodzinę i o męża.
Tym razem życzę Ci dobrze

2 956

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Świetnie, że dałaś radę smile

2 957

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

Zawsze należy, gdy się chce kogoś dokladnie obejrzeć,,zdjąć najpierw różowe okulary.
Widok jest zupełnie inny.
Gratuluję Kroteczko.

I powodzenia.

Excop to było najtrudniejsze, dzień w dzień starałam się przeprogramowac swój mózg kompletnie zaczadzony jakimiś hormonami. To jest biologia, bardzo trudno z tym walczyć. Wielokrotnie mi się udawało na chwilę ale potem wystarczyły jego spojrzenia tęskne i wariowalam.
Teraz jest naprawdę dobrze. Bałam się że po takiej przerwie, znów wrócą myśli o nim ale nie. Wracam do domu jak na skrzydlach.

2 958

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:

To znowu ja. Kubeł zimnej wody bo znów jesteś zbyt pewna siebie

kroteczka napisał/a:

... fakt że mi wybaczyl i chce ze mną być mimo wszystko ...

.. nie wybaczył, on dochodzi do siebie, a Ciebie dopiero teraz czeka prawdziwy test, walka o rodzinę i o męża.
Tym razem życzę Ci dobrze

Nie wiem czy mi kiedykolwiek w głębi serca wybaczy, ale i tak będę walczyć o to by był ze mną szczęśliwy i nie żałował swojej decyzji.

2 959

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:

Zawsze należy, gdy się chce kogoś dokladnie obejrzeć,,zdjąć najpierw różowe okulary.
Widok jest zupełnie inny.
Gratuluję Kroteczko.

I powodzenia.

Excop to było najtrudniejsze, dzień w dzień starałam się przeprogramowac swój mózg kompletnie zaczadzony jakimiś hormonami. To jest biologia, bardzo trudno z tym walczyć. Wielokrotnie mi się udawało na chwilę ale potem wystarczyły jego spojrzenia tęskne i wariowalam.
Teraz jest naprawdę dobrze. Bałam się że po takiej przerwie, znów wrócą myśli o nim ale nie. Wracam do domu jak na skrzydlach.

Myślę, że wygrałaś sama z sobą z chwilą, gdy zdałaś sobie sprawę, że niezdrowa relacja z tym człowiekiem prowadzi na manowce.
Reszta, w tym historia Twojego wątku, to już detoksykacja.
Gorzkie słowa, które tu czytałaś o swoim romansie miały zapewne jakiś wpływ na to, w którym miejscu teraz jesteś, ale sądzę, że po prostu przez jakiś czas nie dopuszczałaś do siebie myśli , że w gruncie rzeczy masz podobne zdanie.

2 960

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:

Zawsze należy, gdy się chce kogoś dokladnie obejrzeć,,zdjąć najpierw różowe okulary.
Widok jest zupełnie inny.
Gratuluję Kroteczko.

I powodzenia.

Excop to było najtrudniejsze, dzień w dzień starałam się przeprogramowac swój mózg kompletnie zaczadzony jakimiś hormonami. To jest biologia, bardzo trudno z tym walczyć. Wielokrotnie mi się udawało na chwilę ale potem wystarczyły jego spojrzenia tęskne i wariowalam.
Teraz jest naprawdę dobrze. Bałam się że po takiej przerwie, znów wrócą myśli o nim ale nie. Wracam do domu jak na skrzydlach.

Kroteczko, to nie hormony i żadna biologia nie miały  i nie mają wpływu na ciebie.
To twoje myśli i wyobrażenia na temat kogoś i siebie z tym kimś. To co zrobiłaś, to było twoje poszukiwanie miłości/ akceptacji poprzez potwierdzanie swojej atrakcyjności i twoich niezaspokojonych potrzeb u kogoś innego niż mąż. Ten ktoś podobnie tak jak i ty ma deficyty, manipuluje tak jak ty innymi. Chyba dostrzegłaś to, "zobaczyłaś" po postach, może zrozumiałaś o co chodzi w miłości, w byciu razem. Szkoda tylko, że twój mąż został poddany takiej próbie i "pomimo" trwa przy tobie, żebyś doszła do swojej prawdy "Musiałam przejść przez piekło własnej głupoty i klęski żeby zrozumieć,  co chcę od życia. Żałuję bardzo ale może to było mi pisane,  może uratowało mnie przed jeszcze większym błędem."
"Obawiam się" tylko, że tmąż jest uzależniony od bycia w związku, że "kocha za bardzo" i dlatego tak szybko, łatwo to idzie... że niezależnie od tego jak mocno go skrzywdzisz "on będzie ciebie kochać", nie odejdzie od ciebie.
Natomiast ty nosząc winę zdrady będziesz chciała "wynagrodzić" teraz mężowi tą krzywdę, "zasłużyć" na jego miłość do ciebie. http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&frm=1&source=web&cd=3&cad=rja&uact=8&ved=0CDYQFjAC&url=http%3A%2F%2Fkochamzabardzo.pl%2Fhistorie%2Fzniszczylem-nasz-zwiazek&ei=Pl6NVbLaJ8WhyAPS-YAI&usg=AFQjCNH1-yHDgTwIdC9FWRVzhSAA66dsoA&sig2=RML0KBI2vdE1oQ_17cwEHw&bvm=bv.96782255,d.bGQ

To nie koniec tej drogi, to jeszcze nie jest "happy end" w twojej relacji z mężem; to jest dopiero twój początek  z mężem "nowego związku" po zdradzie. Dopóki nie zrobisz porządku sama ze sobą, nie popracujesz nad sobą, a twój mąż "nie przerobi" tej zdrady oraz również nie wyjdzie z roli współuzależnionego, dopóty wasze małżeństwo będzie w grupie "ryzyka. Cóż, twój mąż może w końcu zmienić też decyzję i nie wytrwać w tym związku.

Wątpię, ze teraz już wiesz co jest ważne dla ciebie w życiu i czego chcesz, bo nadal obchodzi ciebie ten ktoś, i chcesz tylko koniecznie wszystkim udowodnić, że wytrzymasz bez niego hmm
Cóż mam nadzieję, że się mylę, bo na moje szczęście to twoje życie ... wink

2 961

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ty sobie zarty stroisz co  to znaczy "najbardziej zal mi jego zony"? jak tak ci strasznie zal t po co mu do lozka wskakiwalas? Myslalas ze on zone zostawi dla ciebie? nie rozumie nic z tego nie rozumie moze tak patrzy na ciebie bo dajesz mo w lozku to na co by sobie nie pozwolila jego zona moze ten owy przystojniak traktuje cie jak pogotowie seksualne? hm dziwna jestes a twoj maz powinien dac ci w dupe takiego kopa jakiego nigdy nie dostalas i tego ci zycze

2 962

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Teraz nie ma nowej chemii na oku to racjonalizuje z wygody że lepiej zostać z mężem. Wszystko do czasu, albo nigdy juz nie spotka nikogo chemicznego.

2 963

Odp: Zniszczylam swoje zycie

witam czytalam twoja historie i dziw mnie bierze ze nasza ziemia takich durnych ludzi dzwiga no nie rozumie ty jestes tak glupia? czy tak naiwna? moim zdaniem jedno i drugie tu nie ma czym sie chwalic naprawde

2 964

Odp: Zniszczylam swoje zycie
viola1202 napisał/a:

witam czytalam twoja historie i dziw mnie bierze ze nasza ziemia takich durnych ludzi dzwiga no nie rozumie ty jestes tak glupia? czy tak naiwna? moim zdaniem jedno i drugie tu nie ma czym sie chwalic naprawde

No i po co się tak denerwować.
Nie złość się.
Tu nie ma głupich, tu są pogubieni.

2 965

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Rozumiem że te złośliwości piszą zdradzone Panie ?
Opanujcie Cię - dopóki ktoś nie znajdzie się w podobnej sytuacji nie ma pojęcia o czym Krotka pisze i przestańcie ciągle pisać o 'łóżku" - romans romansowi nie równy - nie zawsze jest to sprawa pierwszoplanowa.

Miała prawo myśleć że zostawi żonę dla niej - bo i takie sytuacje się zdarzają bardzo często, kiedy się ludzie zakochują w sobie - bo nie czarujmy się połowa małżeństw to małżeństwa z ROZSĄDKU. Porozmawiajcie szczerze ze znajomymi to oczy Wam się otworzą - ilu ludzi jest nieszczęśliwych w związku a nadal tkwią w nich z różnych powodów -zazwyczaj są to sprawy finansowe bądź dzieci. 

A to że niektórzy Panowie nie mają odwagi na odejście od żony z różnych względów to już inna kwestia.

2 966

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dziś dopiero przeczytałam ten wątek i jestem pod wrażeniem Krotka. Jakiej ewolucji w swoim myśleniu i czynach dokonałaś przez ten czas. Życzę Ci wytrwałości.
Zasługa tez ludzi, którzy odpowiadali, radzili, czasem głaskali, czasem kopali bo dla wielu to emocje wypływające z doświadczenia.
Efekt terapeutyczny myślę został osiągnięty, dalej pałeczka należy do Autorki.
Patrząc tak holistycznie na efekt jaki został osiągnięty jesteście wszyscy wspaniali, ze poświęcacie swój czas aby pomóc ludziom, którzy tego potrzebują, bo przecież po to tutaj trafiają.
Gratulacje!

2 967

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotka cieszę się, że już się tak nie męczysz no i że zaczyna podobać ci się na nowo mąż:)
Tak przynajmniej ciebie zrozumiałam. Pewnie jeszcze daleka droga przed Tobą, żeby wyleczyć się z tego romansu, ale super że nie jest to tak tylko z wygody, rozsądku na siłę dla dzieci, że zaczynasz faktycznie doceniać to co masz.

2 968 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-06-28 13:19:27)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
viola1202 napisał/a:

witam czytalam twoja historie i dziw mnie bierze ze nasza ziemia takich durnych ludzi dzwiga no nie rozumie ty jestes tak glupia? czy tak naiwna? moim zdaniem jedno i drugie tu nie ma czym sie chwalic naprawde

viola1202: Proponuję mniejsze dawki alkoholu w weekendowe wieczory

viola1202 napisał/a:

... twoj maz powinien dac ci w dupe takiego kopa jakiego nigdy nie dostalas...

wg mnie jak krotka szybko z tym problemem nie weźmie się za klapy i nie zacznie OSTRO działać to obstawiam, że takiego solidnego kopa właśnie zaliczy, tyle że wtedy to będą lecieć wióry. Nie teraz, nie jutro ale w momencie, gdy mąż przebrnie przez traumę, dojdzie do siebie i będzie w stanie "pochować" żonę. Bo istnieje ryzyko, że krotka tym czasie ograniczy działania do posypywania głowy popiołem, samobiczowania, i świadomie lub nie, prześpi czas TERAZ, czas gdy powinna się skoncentrować w 1 000 000 % na mężu i SWOJEJ rodzinie, a nie do cholery na żonie Dyzia i problemach okołodyziowych. Już dość namieszała w ich życiu ale tak długo będzie się o nich martwić aż się zamartwi. Widać, że nie potrafi się od Dyzia uwolnić. Obym się mylił ale krotka wg mnie ten romans się nie zakończył w Twojej głowie choć trzeba przyznać, ze starasz się tak to opisać

2 969

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:
viola1202 napisał/a:

witam czytalam twoja historie i dziw mnie bierze ze nasza ziemia takich durnych ludzi dzwiga no nie rozumie ty jestes tak glupia? czy tak naiwna? moim zdaniem jedno i drugie tu nie ma czym sie chwalic naprawde

viola1202: Proponuję mniejsze dawki alkoholu w weekendowe wieczory

viola1202 napisał/a:

... twoj maz powinien dac ci w dupe takiego kopa jakiego nigdy nie dostalas...

wg mnie jak krotka szybko z tym problemem nie weźmie się za klapy i nie zacznie OSTRO działać to obstawiam, że takiego solidnego kopa właśnie zaliczy, tyle że wtedy to będą lecieć wióry. Nie teraz, nie jutro ale w momencie, gdy mąż przebrnie przez traumę, dojdzie do siebie i będzie w stanie "pochować" żonę. Bo istnieje ryzyko, że krotka tym czasie ograniczy działania do posypywania głowy popiołem, samobiczowania, i świadomie lub nie, prześpi czas TERAZ, czas gdy powinna się skoncentrować w 1 000 000 % na mężu i SWOJEJ rodzinie, a nie do cholery na żonie Dyzia i problemach okołodyziowych. Już dość namieszała w ich życiu ale tak długo będzie się o nich martwić aż się zamartwi. Widać, że nie potrafi się od Dyzia uwolnić. Obym się mylił ale krotka wg mnie ten romans się nie zakończył w Twojej głowie choć trzeba przyznać, ze starasz się tak to opisać

Napisz gdzie ja koncentruje się na problemach Xa czy tym bardziej jego żony? 
On już dla mnie nie istnieje.  Uświadomiłam sobie że jest małym tchórzliwym gnojkiem. To nie ma nic wspólnego z męskościa. A jego "podskoki" mogą mnie już tylko śmieszyc.
Trochę mi to zajęło ale jestem pewna że choćby nie wiem co, to nie chcę mieć z takim gościem nic wspólnego.
Teraz jest ważne dla mnie co będzie z moim małżeństwem. Ono nigdy nie było idealne. Namawiam męża na terapię,  bo jeśli będzie tak jak wcześniej to faktycznie może się wszystko posypać.

2 970 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-06-29 09:33:38)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

On już dla mnie nie istnieje.  Uświadomiłam sobie że jest małym tchórzliwym gnojkiem. To nie ma nic wspólnego z męskościa. A jego "podskoki" mogą mnie już tylko śmieszyc.
Trochę mi to zajęło ale jestem pewna że choćby nie wiem co, to nie chcę mieć z takim gościem nic wspólnego.
Teraz jest ważne dla mnie co będzie z moim małżeństwem. Ono nigdy nie było idealne. Namawiam męża na terapię,  bo jeśli będzie tak jak wcześniej to faktycznie może się wszystko posypać.

Zauważ, Kroteczko, że do tej pory praktycznie nie wiązałem osoby Twojego męża z "przejrzeniem na oczy" wobec tamtego.
Że w końcu dostrzeżesz, że "król jest nagi", przekonany bylem od początku wątku.
Dlatego kiedyś napisałem, byś porównała mnie, okrutnie szczerego niegdyś kochanka zamężnej kobiety z tym człowiekiem.

Ja, ponad 30 lat temu byłem w sytuacji Twojego męża.
Żona zdradziła mnie z "kolegą" z pracy. Choć  według mnie, wszystko grało w naszym małżeństwie: komunikacja, seks, rozrywki we dwoje i w gronie wspólnych przyjaciół i znajomych, nie wiedziałem jednego.
Że wychodząc za mnie, nie kochała mnie miłością kobiety do mężczyzny. Kochała być ze mną, jako przyjacielem, który ją rozumie i wspiera ją i jej trudne, nastoletnie macierzyństwo. W małej miejscowości, w której pani Dulska znalazła by wielu godnych jej naśladowców w obłudzie i bigoterii.
Dlatego zdrada przyszła jej stosunkowo łatwo.
Kilka słów o urodzie wartej każdego, pięknym wnętrzu i zrozumienia dla jej decyzji o ślubie ze mną. On żony nie kocha, ale ją szanuje, bla, bla, bla.
Żona nie ukrywała, że ujęło ją to i bez większych skrupułów poszła z nim do łóżka w czasie, gdy ja opiekowałem się jej dzieckiem.
Nie powtórzyła tego, bo wiedziała, że nie była ani pierwszą, jedyną w tym czasie, ani ostatnią "odskocznią".
Wyrzuty sumienia pojawiły się wiele miesięcy później, gdy zdała sobie sprawę, że to o mnie się niepokoi, że tak długo mnie nie ma, że codziennie, zanim wychodziłem do służby, czeka na całus i przytulenie. I słowa " dziś postaram się wrócić na czas". I zazdrość o moje koleżanki, którą zaczęła u siebie obserwować.
Słowem, pokochała mnie, jako mężczyznę.

Gdy wyznała mi to wszystko, jak myślisz, co sprawiło większy ból? Fakt, że przespała się z innym, czy to, że wychodząc za mnie oszukała mnie, że robi to z miłości?

Nie wierzę w nawrót miłości.
Wierzę natomiast, że można pokochać, wzbudzić w sobie namiętność i pożądanie w sytuacji, gdy miało się wcześniej do kogoś przyjacielskie uczucia i ma się świadomość, że jest się przez tę osobę kochanym/ą.

Długo trwało, nim wybaczyłem żonie to oszustwo. Paradoksalnie, zdradę wybaczyłem dość szybko, bo znałem jej źródło.
Zaufałem jej i nie wypominałem.
Nie zapomniałem do końca nigdy, choć dzięki temu, że żona wyznała mi wszystko w sytuacji, gdy spodziewała się porzucenia i unieważnienia małżeństwa, moje poczucie wartości, nigdy nie za wielkie, znacznie wzrosło.

Moim skromnym zdaniem, macie szanse na naprawę małżeństwa, bo:
1. Pisząc na początku, że męża nie kochałaś tak naprawdę, pisałaś to w stanie zauroczenia i fascynacji gościem z biura.
Porównanie tych relacji wówczas, z góry nasuwało taki wniosek i tłumaczenie tego  nie na wiele się zdało.

2. Gdy klapki z oczu spadły, mizerota rzeczywistego wizerunku gościa od motyli przywróciła jasność spojrzenia na małżeństwo.

3, Terapia, o której wspomniałaś pomoże, ale wyłącznie w kierunku budowania nowych relacji z mężem. On może tego nie rozumieć, bo wciąż Cię kocha. I z jego punktu widzenia, może ją uznać za zbędną.
Jeżeli jednak przekonasz go, że chcesz go takim, jaki jest - nie dla dzieci i spędzonych wspólnie lat, ale dla niego samego i Was obojga - uda się.

2 971

Odp: Zniszczylam swoje zycie

WOW!!!!
Jestem pod wrażeniem tego co napisał Excop!!! Jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy psychologicznej czy po prostu inteligencji emocjonalnej!!! jak zwał tak zwał!!!

Ja sama bym prawie popełniła ten "błąd"!!! Kochałam być z tym człowiekiem, byłam zauroczona tym jak on szalał na moim punkcie, on ciągle powtarzał, że ma nadzieje, że ja go kiedyś pokocham jak on mnie i z tą "nadzieją" ja też chciałam wejść w ten związek.. Było z nim bardzo dobrze, bezpiecznie!!!! Tylko co by było gdyby ktoś by się pojawił za jakiś czas na horyzoncie...
Hmm... może dzisiaj byłabym w podobnej sytuacji jak Ty kroteczka!!!!

Mam nadzieję, że pokochałaś swojego męża jak kobieta mężczyznę a nie przyjaciela!!! Mam nadzieję, że namówisz go na wspólną terapię!!! Mam nadzieję, że Wam się uda!!!!!

Powodzenia!!!!!!

2 972

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Przeczytałam dużą część tej historii i niezwyłe jest to jak się zmieniło postrzeganie autorki wobec męża i kochanka. Na poczatku byłam pewna, że ona męża nie kocha i ma go za nic, ale jak widać, nie wszytsko jest takie czarno białe

2 973

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Wszystko pięknie, pożądanie wiadomo musi być, choć w długoletnim związku ma rózne natężenie.
Choć skoro dzieci są to chyba jednak jakieś było smile
Może autorka o nim zapomniała w obliczu adoracji zakładowego lovelasa?
Ale czy elementem miłości nie jest właśnie ta troska o drugiego człowieka, przyjaźń w związku?
Jeśli zakłada się, że motylki muszą codziennie i przez całe życie wysoko latać to żaden związek się nie uchowa.
Zawsze będzie ktoś kto szepnie komplement, kiedy np mąż nie ma już siły po pracy na nic itd.

Moim zdaniem autorka wcale źle nie wyszła na tym romansie, tzn mogła wyjść gorzej, bo paradoksalnie,
gdyby przez następne lata potajemnie wzdychała do kolegi, budowała sobie jego mylny obraz - super samca,
żyła marzeniami ...... to to małżeństwo byłoby martwe w środku. On miałby napompowane ego i rozrywkę
w pracy, a ona to poczucie niespełnienia w życiu. Więc długa droga, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Chyba w tym przypadku to trafne powiedzenie.

2 974

Odp: Zniszczylam swoje zycie

To prawda, inaczej teraz patrzę na męża.  Imponuje mi, że w tym wszystkim zachował się jak prawdziwy mężczyzna. Najważniejsza dla niego jest nasza rodzina. Wiem że zrobiłby dla nas wszystko,  poświęcił się do końca.  Moje dzieci mają wymarzonego tatę,  jest dla nich wzorem.
Ja wiem że na niego nie zasługuję.  Ale on mnie chce, więc może jakoś się ułoży.
Powiem szczerze że seks też jest taki jak nigdy smile

2 975

Odp: Zniszczylam swoje zycie

... ale czy Kochasz Go Krotko?

2 976

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

To prawda, inaczej teraz patrzę na męża.  Imponuje mi, że w tym wszystkim zachował się jak prawdziwy mężczyzna. Najważniejsza dla niego jest nasza rodzina. Wiem że zrobiłby dla nas wszystko,  poświęcił się do końca.  Moje dzieci mają wymarzonego tatę,  jest dla nich wzorem.
Ja wiem że na niego nie zasługuję.  Ale on mnie chce, więc może jakoś się ułoży.
Powiem szczerze że seks też jest taki jak nigdy smile

Pozostaje tez kwestia odbudowywania i utrzymania relacji, ciagle, codziennego, nawet przez narzucenie sobie jakis rzeczy, ustalenie hierarchii, zasad postepowania...

Co do Twojej relfeksji nad roznymi bodzcami. Tego bym nie niedocenial. Te rzeczy sa w kazdym znas, sa pokusy, rzadze, mysli to jak z glodem czasami, mozan temu ulegac a mozna nie ulega. Kwestia zeby tego nie poglebiac, uciekac im wczesniej tym lepiej bo tym latwiej. Czyli np. jesli nie chcemy zdradzac to nie wdajemy sie w flirty, ponadmiarowe kontakty, rozmowy, nie ulegamy zaproszeniom, gasimy komplementy, itp. Trudne, majac jednoczesnie niedobory uczuciowe. Jesli one sa, dochodzi do takich sytuacji...to jest to sygnal ze nalezy...zaczac pracowac nad naszym dotychczasowym zwiazkiem ale co zrobic kiedy...to drugie jest takie latwe? Krotka napisala co nia kierowalo i chwala jej za to. Za to ze potrafila nazwac rzeczy po imieniu, ze czlowiekiem kieruja i zadze do czego wiekszosci trudno sie przynac. Ale taki jest czlowiek. Ale czlowiek ma tez mozliwosc swiadomego zycia, ukierunkowania swoich dazen, pragnien, emocji.

Fakt, ze mezem trzeba odbudowywac, ze potrzebna jest tez praca z jego strony. Moze chodzi o kwestie okazywania uczuc, jakis slow, przezyc, itp.? To mozna sobie narzuci, np. poprzez rozmowy o swoich oczekiwaniach.

2 977 Ostatnio edytowany przez rakija (2015-06-30 21:02:47)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"A mąż jest super czlowiekiem tylko nie jest dla mnie. Jestesmy zupelnie rozni. Chcialabym zeby byl szczesliwy bo na to zasługuje.  Ja po prostu nie potrafię dac mu szczescia. Wiem ze kiedys się z nim rozwiode moze wtedy znajdzie sobie kogos kto go uszczesliwi. Na razie tkwie w tym dla dzieci one sa najwazniejsze a najbardziej szczesliwe są jak widza mame i tatę. "


To kroteczko dla przypomnienia twoje slowa .
Wcale meza nie kochasz .
Poprostu nie masz wyboru ,bo pan "olał " cie .
Nie ty jego ,ale on ciebie .
I taka jest prawda .
Tiaa nagle krotka odkryla ,mężczyzne w mezu ???
Guzik prawda .
W odmiany nagle i niespodziewane nie wierze .
Do nastepnego kroteczko ,do nastepnego .

I wybaczcie ,gdyby krotka napisala odbudowuje relacje z mezem ,staram sie pokazac mu ,ze jednak jego kocham ,moze uwierzylabym .
Ale nie ,hustawka od kochania kochanka do kochania meza .
Naciagane .

2 978

Odp: Zniszczylam swoje zycie

No to mnie zaskoczyłaś, ciesze się że zaczęło Ci się układać smile
Ale jestem jednej rzeczy ciekawa - dlaczego, co dokładnie sprawiło, że tamtego nazywasz teraz niedojrzałym gnojkiem (słowo niedojrzały padało wcześniej, gnojek chyba dopiero teraz)? Czy robił jeszcze jakieś sceny? Czy na podstawie tego co było miedzy Wami, że został przy żonie?

2 979

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kobieta potrafi sobie każdą decyzje wytłumaczyć na własną korzyść. Teraz nagle kocha, bo nie ma innego wyjścia smile

2 980

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ale masz nicka ten u góry wink

2 981

Odp: Zniszczylam swoje zycie
znajda napisał/a:

ale masz nicka ten u góry wink

taa i że pierwszy post i w tym wątku wink

2 982

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

No to mnie zaskoczyłaś, ciesze się że zaczęło Ci się układać smile
Ale jestem jednej rzeczy ciekawa - dlaczego, co dokładnie sprawiło, że tamtego nazywasz teraz niedojrzałym gnojkiem (słowo niedojrzały padało wcześniej, gnojek chyba dopiero teraz)? Czy robił jeszcze jakieś sceny? Czy na podstawie tego co było miedzy Wami, że został przy żonie?

Anastacja tygodniami robiłam sobie pranie mózgu. Nie chciałam być z kochankiem jako partnerem nigdy. Jego zagrania po mojej ostatecznej decyzji że nie chcę z nim być spowodowały że tym bardziej przejrzałam na oczy. Smsy w środku nocy, gadki po wypiciu jaki on biedny jest, jak mu źle,  że się zapije na śmierć.  Dziecinada. Myślę że wszystko było obliczone na to żebym znów zaczęła z nim sypiać. Jest tchórzem zwykłym,  boi się wszystkiego.

2 983 Ostatnio edytowany przez znajda (2015-06-30 23:10:05)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

No to mnie zaskoczyłaś, ciesze się że zaczęło Ci się układać smile
Ale jestem jednej rzeczy ciekawa - dlaczego, co dokładnie sprawiło, że tamtego nazywasz teraz niedojrzałym gnojkiem (słowo niedojrzały padało wcześniej, gnojek chyba dopiero teraz)? Czy robił jeszcze jakieś sceny? Czy na podstawie tego co było miedzy Wami, że został przy żonie?

Anastacja tygodniami robiłam sobie pranie mózgu. Nie chciałam być z kochankiem jako partnerem nigdy. Jego zagrania po mojej ostatecznej decyzji że nie chcę z nim być spowodowały że tym bardziej przejrzałam na oczy. Smsy w środku nocy, gadki po wypiciu jaki on biedny jest, jak mu źle,  że się zapije na śmierć.  Dziecinada. Myślę że wszystko było obliczone na to żebym znów zaczęła z nim sypiać. Jest tchórzem zwykłym,  boi się wszystkiego.

czy tchórzostwo ?
Zapytałam dziecko niosące świeczkę: ? Skąd pochodzi to światło? Chłopczyk natychmiast ją zdmuchnął. ? Powiedz mi, dokąd teraz odeszło ? odparł. ? Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi.
Wygodnictwo-na pewno .
No proszę Krotka- wierzyłam w Ciebie i się nie przeliczyłam, dałaś mi wiarę w siebie big_smile

2 984

Odp: Zniszczylam swoje zycie
rakija napisał/a:

"A mąż jest super czlowiekiem tylko nie jest dla mnie. Jestesmy zupelnie rozni. Chcialabym zeby byl szczesliwy bo na to zasługuje.  Ja po prostu nie potrafię dac mu szczescia. Wiem ze kiedys się z nim rozwiode moze wtedy znajdzie sobie kogos kto go uszczesliwi. Na razie tkwie w tym dla dzieci one sa najwazniejsze a najbardziej szczesliwe są jak widza mame i tatę. "


To kroteczko dla przypomnienia twoje slowa .
Wcale meza nie kochasz .
Poprostu nie masz wyboru ,bo pan "olał " cie .
Nie ty jego ,ale on ciebie .
I taka jest prawda .
Tiaa nagle krotka odkryla ,mężczyzne w mezu ???
Guzik prawda .
W odmiany nagle i niespodziewane nie wierze .
Do nastepnego kroteczko ,do nastepnego .

I wybaczcie ,gdyby krotka napisala odbudowuje relacje z mezem ,staram sie pokazac mu ,ze jednak jego kocham ,moze uwierzylabym .
Ale nie ,hustawka od kochania kochanka do kochania meza .
Naciagane .

Nie wiem czy go kocham tak jak na to zasługuje.
Na razie odbudowalam sobie w głowie jego obraz jako mężczyzny a nie tylko ojca naszych dzieci. Zaczęłam inaczej na niego patrzeć.

A pan X mnie nie olal. On tak naprawdę chce żebym to ja podjęła decyzję za niego. A ja tego nie zrobię. Ja nie jestem od ratowania biednych misiów.  Nie tacy mężczyźni mi imponują.
Kiedyś wydawał mi się taki męski, odważny.  Teraz widzę jego marnosc w calej okazałości.

Musiałam co prawda prac sobie mózg tygodniami. I udało się smile

Jestem szczęśliwa nareszcie. Cieszę się z przebywania z innymi ludźmi,  kolegami którzy nie mówią ciągle z podtekstem. Jest dobrze.

2 985

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Jest tchórzem zwykłym,  boi się wszystkiego.

Ok, ale dlaczego uważasz że jest tchórzem i czego się dokładnie boi? W końcu też powiedział żonie o swoim romansie. W pracy chyba też się sprawdza. Chodzi o to, że pisał do Ciebie w ukryciu, po alkoholu?

2 986

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Jest tchórzem zwykłym,  boi się wszystkiego.

Ok, ale dlaczego uważasz że jest tchórzem i czego się dokładnie boi? W końcu też powiedział żonie o swoim romansie. W pracy chyba też się sprawdza. Chodzi o to, że pisał do Ciebie w ukryciu, po alkoholu?

Jak ot czemu? Pewnie nie wzial za nia odpowiedzialnosci, to go uznala za frajera. Nie chcial zrobic to czego ona chce.

2 987

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Jest tchórzem zwykłym,  boi się wszystkiego.

Ok, ale dlaczego uważasz że jest tchórzem i czego się dokładnie boi? W końcu też powiedział żonie o swoim romansie. W pracy chyba też się sprawdza. Chodzi o to, że pisał do Ciebie w ukryciu, po alkoholu?

Nie wiem czy powiedział i co powiedział żonie. Wiem że się dowiedziała.
Tak chodzi o jego zachowania typu "biedny misiu", nie trawię takich facetów.  Wcześniej nigdy nie szedł w tym kierunku. Zanim do czegokolwiek doszło. Wiele osób pisało że pewnie żalil się ciągle na nią, otóż nie, raczej mówił o nas że tyle nas łączy.
A od grudnia zaczęły się jazdy z "biednym misiem" który beze mnie nie da rady.
Na początku było mi go strasznie żal ale od jakiegoś czasu zaczęło mnie to wkurzać.

2 988

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Jest tchórzem zwykłym,  boi się wszystkiego.

Ok, ale dlaczego uważasz że jest tchórzem i czego się dokładnie boi? W końcu też powiedział żonie o swoim romansie. W pracy chyba też się sprawdza. Chodzi o to, że pisał do Ciebie w ukryciu, po alkoholu?

Nie wiem czy powiedział i co powiedział żonie. Wiem że się dowiedziała.
Tak chodzi o jego zachowania typu "biedny misiu", nie trawię takich facetów.  Wcześniej nigdy nie szedł w tym kierunku. Zanim do czegokolwiek doszło. Wiele osób pisało że pewnie żalil się ciągle na nią, otóż nie, raczej mówił o nas że tyle nas łączy.
A od grudnia zaczęły się jazdy z "biednym misiem" który beze mnie nie da rady.
Na początku było mi go strasznie żal ale od jakiegoś czasu zaczęło mnie to wkurzać.

Do następnego razu Kroteczko, do następnego.

2 989

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:

Do następnego razu Kroteczko, do następnego.

Nie wiem Piotr co masz na myśli.  Nie będzie następnego razu.

2 990

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Do następnego razu Kroteczko, do następnego.

Nie wiem Piotr co masz na myśli.  Nie będzie następnego razu.

Oby, ale jakos w to nie wierze. Tak czy siak zycze wam jak najlepiej, Tobie i Twojemu mezowi.

Posty [ 2 926 do 2 990 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 44 45 46 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026