netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 692 wyświetleniazałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 43 44 45 46 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 861 do 2 925 z 3 039 ]

2 861

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

No to nie mam pojęcia smile ale każdy jest inny... może paradoksalnie zakochasz się w informatyku? (dla mnie to najwięksi nudziarze) albo w sportowcu? A może najlepiej lekarzu?
Musisz trafićna swego i tyle.. zawód, to co robi to szczegół... ważne jakim jest człowiekiem

hihi, był lekarz, tez był - ginekolog big_smile ale to tak pół żartem.

Dokładnie - nie ma znaczenia zawód, może być i informatyk, byle dbał o zdrowie i kondycje.

Sądzę, że nie bywam w odpowiednich miejscach, gdzie mogłabym takich ludzi poznać. Bo ja w ogóle mało bywam i zapewne takie osoby też wink

To zacznij bywać wink o tym joginie wspomniałam bo to mój ex wink oj bardzo lubił rozmawiać, rozwijał intelektualnie i duchowo itp. ale ja pomimo że lubię takie rzeczy to nie do przesady - pół dnia wiszenia na linie do góry nogami mnie przestało kręcić z czasem. Teraz mam biznesmena, filozofa, polityka i artystę w jednym. wink

2 862

Odp: Zniszczylam swoje zycie

To zacznij bywać wink o tym joginie wspomniałam bo to mój ex wink oj bardzo lubił rozmawiać, rozwijał intelektualnie i duchowo itp. ale ja pomimo że lubię takie rzeczy to nie do przesady - pół dnia wiszenia na linie do góry nogami mnie przestało kręcić z czasem. Teraz mam biznesmena, filozofa, polityka i artystę w jednym. wink

Zaczynam niebawem, ale to znów będzie przybytek akademicki wink  dobre i to

A co do "wiszenia do góry nogami" to też nie o to chodzi, wiadomo - musi być to zrównoważone jakimś takim 'ogarnięciem' w materii i inteligencji emocjonalnej, tak jest najlepiej.

2 863

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Za jakiego się uważam, za takiego się uważam, co ktoś o mnie myśli to mnie nie obchodzi.
Mi chodziło o to, że lubię rozmawiać, a Elle to typ kobiety która potrafi to robić,mogę nie mieć racji, wtedy potrafię się przyznać do błedu, jednak nie uciekam od rozmowy.
Może i masz rację, że ma większą świadomość i inteligencję emocjonalną, ja w tym zakresie dopiero nabywam doświadczenia, ale lepiej późno niż wcale.

Ok. Dla mnie jednak Twój wiek (o ile ten w nicku nie niego wskazuje) to masakra.. Czytając Twoje posty dałabym Ci max 21 lat. MAX bo normalnie jakieś 19. Bo aż się chce powiedzieć, że tez takie niedojrzałe emocjonalnie osoby mają dzieci...

A możesz mi wyjaśnić, dlaczego uważasz, że jestem nie dojrzały emocjonalnie?
O ile dobrze pamiętam parę dni temu, porównywałaś w moim wątku moje zachowanie do zachowania Twojego partnera, pisałaś, że robił to co ja. Mam rozumieć, że on też jest nie dojrzały emocjonalnie?
Takiego sobie mężczyznę wybrałaś?

Porównywałam okoliczności. Nie osobowości. A te są rożne diametralnie. Nie wyobrażam sobie by "mój" siedział na forum kobiecym prosząc o wsparcie próbując się wybielać. Mi to zarzucano wink ale ja jestem kobietą "puchem marnym wink... On wiedział co robi i nie pytał, co najwyżej mnie. Nie mówię, że wszyscy faceci siedzący tu na forum nie mają "jaj' (szczególnie Ci komentujący), ale Twoich wypowiedzi nie dało się czytać. Tzn ja nie lubię takich rozkminjających się facetów.  Ok jeden Astral coś tam.. tak ten facet choć trafił na forum ze swoim wątkiem wzbudził we mnie pozytywne emocje i szacunek. Ale to inna bajka jakby...

2 864

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

hihi, był lekarz, tez był - ginekolog big_smile ale to tak pół żartem.

Dokładnie - nie ma znaczenia zawód, może być i informatyk, byle dbał o zdrowie i kondycje.

Sądzę, że nie bywam w odpowiednich miejscach, gdzie mogłabym takich ludzi poznać. Bo ja w ogóle mało bywam i zapewne takie osoby też wink

Elle jak chcesz znaleźć fajnego faceta to musisz być kobieca. Bez tego nie da rady. Facet nie szuka sobie kumpla tylko kobiety która będzie dla niego tajemnicą. Jesteś przeintelektualizowana i to jest odpychające.
Ja nie wiem co jest z dzisiejszymi kobietami. Chcą być jak mężczyźni a są inne.  Ja uwielbiam celebrować swoją kobiecość i tu nie chodzi o malowanie się czy noszenie sukienek i szpilek (choć też to uwielbiam).

2 865

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

hihi, był lekarz, tez był - ginekolog big_smile ale to tak pół żartem.

Dokładnie - nie ma znaczenia zawód, może być i informatyk, byle dbał o zdrowie i kondycje.

Sądzę, że nie bywam w odpowiednich miejscach, gdzie mogłabym takich ludzi poznać. Bo ja w ogóle mało bywam i zapewne takie osoby też wink

Elle jak chcesz znaleźć fajnego faceta to musisz być kobieca. Bez tego nie da rady. Facet nie szuka sobie kumpla tylko kobiety która będzie dla niego tajemnicą. Jesteś przeintelektualizowana i to jest odpychające.
Ja nie wiem co jest z dzisiejszymi kobietami. Chcą być jak mężczyźni a są inne.  Ja uwielbiam celebrować swoją kobiecość i tu nie chodzi o malowanie się czy noszenie sukienek i szpilek (choć też to uwielbiam).

W jaki sposób celebrujesz kobiecość? Może to będzie dla mnie pouczające smile

2 866

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

To zacznij bywać wink o tym joginie wspomniałam bo to mój ex wink oj bardzo lubił rozmawiać, rozwijał intelektualnie i duchowo itp. ale ja pomimo że lubię takie rzeczy to nie do przesady - pół dnia wiszenia na linie do góry nogami mnie przestało kręcić z czasem. Teraz mam biznesmena, filozofa, polityka i artystę w jednym. wink

Zaczynam niebawem, ale to znów będzie przybytek akademicki wink  dobre i to

A co do "wiszenia do góry nogami" to też nie o to chodzi, wiadomo - musi być to zrównoważone jakimś takim 'ogarnięciem' w materii i inteligencji emocjonalnej, tak jest najlepiej.

Znajdziesz w końcu.. jeśli to 88 wskazuje na Twój wiek to młodziutka jesteś.. choć bardzo dojrzała emocjonalnie... także raczej szukaj wśród starszych.. wink

2 867

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Elle88 napisał/a:

To zacznij bywać wink o tym joginie wspomniałam bo to mój ex wink oj bardzo lubił rozmawiać, rozwijał intelektualnie i duchowo itp. ale ja pomimo że lubię takie rzeczy to nie do przesady - pół dnia wiszenia na linie do góry nogami mnie przestało kręcić z czasem. Teraz mam biznesmena, filozofa, polityka i artystę w jednym. wink

Zaczynam niebawem, ale to znów będzie przybytek akademicki wink  dobre i to

A co do "wiszenia do góry nogami" to też nie o to chodzi, wiadomo - musi być to zrównoważone jakimś takim 'ogarnięciem' w materii i inteligencji emocjonalnej, tak jest najlepiej.

Znajdziesz w końcu.. jeśli to 88 wskazuje na Twój wiek to młodziutka jesteś.. choć bardzo dojrzała emocjonalnie... także raczej szukaj wśród starszych.. wink

Hehe, 30 skończone smile ale fakt, w młodszych nie mam co szukać.

2 868

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Hehe, 30 skończone smile ale fakt, w młodszych nie mam co szukać.

a to może nawet rówieśniczkami jesteśmy big_smile
To Ci powiem, nie jest łatwo w tym wieku... (ja tez nie lubię młodszych - nie mam o czym z nimi gadać) także albo żonaty ;p albo rozwodnik, czy wdowiec albo wieczny kawaler wink

2 869

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Hehe, 30 skończone smile ale fakt, w młodszych nie mam co szukać.

a to może nawet rówieśniczkami jesteśmy big_smile
To Ci powiem, nie jest łatwo w tym wieku... (ja tez nie lubię młodszych - nie mam o czym z nimi gadać) także albo żonaty ;p albo rozwodnik, czy wdowiec albo wieczny kawaler wink

No cóż robić wink

2 870

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Hehe, 30 skończone smile ale fakt, w młodszych nie mam co szukać.

a to może nawet rówieśniczkami jesteśmy big_smile
To Ci powiem, nie jest łatwo w tym wieku... (ja tez nie lubię młodszych - nie mam o czym z nimi gadać) także albo żonaty ;p albo rozwodnik, czy wdowiec albo wieczny kawaler wink

No cóż robić wink

nie wiem czy linki się wklejają, ale:

http://img8.demotywatoryfb.pl//uploads/201412/1418512064_hmq2ey_600.jpg

2 871

Odp: Zniszczylam swoje zycie

nie wiem czy linki się wklejają, ale:

http://img8.demotywatoryfb.pl//uploads/ ? ey_600.jpg

Urocze big_smile

Gdybym była odrobinę mniej świadoma tego jak to działa, to pewnie by i uwierzyła wink

Ale prawda jest taka, że to ja sama w tej chwili nie zachęcam mężczyzn do siebie, wręcz często odstraszam i sami to zauważają i mówią.
Ci których nie odstraszam wykruszają się sami, bo okazuje się, że to ci, którzy potrzebują pomocy i mojej inicjatywy.. haha.

Także powtarzam: To, że potrafię widzieć całkiem jasno i wyraźne problemy i ich źródła u ludzi z Forum, nie oznacza, że sama się z jakimiś nie borykam. Z ta różnicą, że ja jestem w pełni świadoma,  że jeśli coś mi się nie materializuje, to dlatego, że mi na tym nie zależy w stopniu deklarowanym lub na tym etapie nie zależy wcale.

Ale myślę, że przyjdzie czas kiedy i ja zwrócę większą uwagę na te sferę życia wink W końcu minęło już trochę czasu

2 872

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

W jaki sposób celebrujesz kobiecość? Może to będzie dla mnie pouczające smile

Przede wszystkim ja jestem bardzo zmienna. Kiedyś uważałam to za wadę,  ale potem uznałam że taka jestem i tyle. Czasem mam dobry nastrój, czasem jak coś mnie drażni mam focha i wtedy nie próbuje być na siłę miła.  Ale nigdy nie jestem chamska, wolę wzruszyć ramionami i odejść.
Wielu rzeczy nie mówię wprost, chcę by facet się domyślił.
Ponadto jak coś opowiadam to emocjonalnie,  przeżywam to co mówię.
Tylko ja mam taki charakter Elle.

2 873 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-25 21:08:45)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

W jaki sposób celebrujesz kobiecość? Może to będzie dla mnie pouczające smile

Przede wszystkim ja jestem bardzo zmienna. Kiedyś uważałam to za wadę,  ale potem uznałam że taka jestem i tyle. Czasem mam dobry nastrój, czasem jak coś mnie drażni mam focha i wtedy nie próbuje być na siłę miła.  Ale nigdy nie jestem chamska, wolę wzruszyć ramionami i odejść.
Wielu rzeczy nie mówię wprost, chcę by facet się domyślił.
Ponadto jak coś opowiadam to emocjonalnie,  przeżywam to co mówię.
Tylko ja mam taki charakter Elle.

Rozumiem i wierzę wink
Ja takiego charakteru nie mam.. szkoda mi czasu na fochy, wolę porozmawiać wprost- tylko muszę mieć partnera, który też woli rozmowy wprost.
Jak opowiadam..tez emocjonalnie- musiałabyś zobaczyć mnie w akcji wink

Jestem MEGA zmienna i również nie udaję, że jestem w skowronkach gdy nie jestem.
Tylko przy tym wszystkim nie jestem dyplomatką..to mnie gubi wink Dlatego to musi być mężczyzna, którego trudno urazić, o dużym dystansie do siebie i dużej pewności siebie.

Ale dzięki, że podzieliłaś się jak to wygląda z Twojej strony. smile

2 874

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

nie wiem czy linki się wklejają, ale:

http://img8.demotywatoryfb.pl//uploads/ ? ey_600.jpg

Urocze big_smile

Gdybym była odrobinę mniej świadoma tego jak to działa, to pewnie by i uwierzyła wink

Ale prawda jest taka, że to ja sama w tej chwili nie zachęcam mężczyzn do siebie, wręcz często odstraszam i sami to zauważają i mówią.
Ci których nie odstraszam wykruszają się sami, bo okazuje się, że to ci, którzy potrzebują pomocy i mojej inicjatywy.. haha.

Także powtarzam: To, że potrafię widzieć całkiem jasno i wyraźne problemy i ich źródła u ludzi z Forum, nie oznacza, że sama się z jakimiś nie borykam. Z ta różnicą, że ja jestem w pełni świadoma,  że jeśli coś mi się nie materializuje, to dlatego, że mi na tym nie zależy w stopniu deklarowanym lub na tym etapie nie zależy wcale.

Ale myślę, że przyjdzie czas kiedy i ja zwrócę większą uwagę na te sferę życia wink W końcu minęło już trochę czasu

Ale przynajmniej się uśmiechnęłaś wink
Ja przez kilka lat też tak miałam że zniechęcałam facetów do siebie, nie wiem czy nie chciało mi się angażować czy to nie było TO. Na zainteresowanie jakoś nigdy nie narzekałam ale to nawet mnie męczyło. Bo mi ci faceci nie pasowali. Może dlatego że nie byłam gotowa a oni chcieli zaraz coś więcej, nie wiem. Z się wpasował bo niczego nie oczekiwał, po protu był. A ja też się "otworzyłam" bo niby bezpiecznie.. bo zajęty... z nim mogę się przyjaźnić. A że fajny i mi się podoba to taki bonusik.. no i wyszło jak wyszło... wink

2 875

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Z się wpasował bo niczego nie oczekiwał, po protu był. A ja też się "otworzyłam" bo niby bezpiecznie.. bo zajęty... z nim mogę się przyjaźnić. A że fajny i mi się podoba to taki bonusik.. no i wyszło jak wyszło... wink

Tak to powinno z grubsza wyglądać (pomijając kwestie, że najlepiej gdyby ktoś był wolny, wiadomo..ale zostawmy to), że ludzie spotykają się, świetnie się ze sobą dogadują, bawią, dobrze i swobodnie czują się w swoim towarzystwie i wtedy wejście w związek jest naturalną konsekwencją tego stanu, a nie kwestią manipulacji czy przekonywania 'na logikę'.

Ja też tak to widzę.

2 876

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Piotr74 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Ok. Dla mnie jednak Twój wiek (o ile ten w nicku nie niego wskazuje) to masakra.. Czytając Twoje posty dałabym Ci max 21 lat. MAX bo normalnie jakieś 19. Bo aż się chce powiedzieć, że tez takie niedojrzałe emocjonalnie osoby mają dzieci...

A możesz mi wyjaśnić, dlaczego uważasz, że jestem nie dojrzały emocjonalnie?
O ile dobrze pamiętam parę dni temu, porównywałaś w moim wątku moje zachowanie do zachowania Twojego partnera, pisałaś, że robił to co ja. Mam rozumieć, że on też jest nie dojrzały emocjonalnie?
Takiego sobie mężczyznę wybrałaś?

Porównywałam okoliczności. Nie osobowości. A te są rożne diametralnie. Nie wyobrażam sobie by "mój" siedział na forum kobiecym prosząc o wsparcie próbując się wybielać. Mi to zarzucano wink ale ja jestem kobietą "puchem marnym wink... On wiedział co robi i nie pytał, co najwyżej mnie. Nie mówię, że wszyscy faceci siedzący tu na forum nie mają "jaj' (szczególnie Ci komentujący), ale Twoich wypowiedzi nie dało się czytać. Tzn ja nie lubię takich rozkminjających się facetów.  Ok jeden Astral coś tam.. tak ten facet choć trafił na forum ze swoim wątkiem wzbudził we mnie pozytywne emocje i szacunek. Ale to inna bajka jakby...

A gdzie Ty wyczytałaś, że ja prosiłem o jakieś wsparcie?
Cofnij się do puerwszego postu, zadałem pytanie, nie prosiłem o nic. Nawet nie liczyłem na to, że zagoszczę tu tak dłyugo.
Potrzebowałem się wygadać i tyle.
Nawet nie liczyłem na to, że moja historia kogokolwiek zainteresuje.
Nie wybielam się, nie robię z siebie ofiary, potrafię przyjąć krytyczne uwagi, a to, że robię inaczej, niż wielu ludzi mi tu doradzało, to niestety taką mam już naturę.
Pewnie gdybym w tamtym czasie, kiedy tu zaczalem pisać, miał kochankę, to też bym z nią rozmawiał a nie udzielał się na forum.
Tylko, że ja jej nie miałem i wcale tego nie żałuję.

2 877

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:
kroteczka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

W jaki sposób celebrujesz kobiecość? Może to będzie dla mnie pouczające smile

Przede wszystkim ja jestem bardzo zmienna. Kiedyś uważałam to za wadę,  ale potem uznałam że taka jestem i tyle. Czasem mam dobry nastrój, czasem jak coś mnie drażni mam focha i wtedy nie próbuje być na siłę miła.  Ale nigdy nie jestem chamska, wolę wzruszyć ramionami i odejść.
Wielu rzeczy nie mówię wprost, chcę by facet się domyślił.
Ponadto jak coś opowiadam to emocjonalnie,  przeżywam to co mówię.
Tylko ja mam taki charakter Elle.

Rozumiem i wierzę wink
Ja takiego charakteru nie mam.. szkoda mi czasu na fochy, wolę porozmawiać wprost- tylko muszę mieć partnera, który też woli rozmowy wprost.
Jak opowiadam..tez emocjonalnie- musiałabyś zobaczyć mnie w akcji wink

Jestem MEGA zmienna i również nie udaję, że jestem w skowronkach gdy nie jestem.
Tylko przy tym wszystkim nie jestem dyplomatką..to mnie gubi wink Dlatego to musi być mężczyzna, którego trudno urazić, o dużym dystansie do siebie i dużej pewności siebie.

Ale dzięki, że podzieliłaś się jak to wygląda z Twojej strony. smile

Ja nigdy nie "wale prosto z mostu", po co ci to? Żebyś się zamartwiala co on pomyśli.  Wolę powiedzieć tak żeby nie był pewien co ja myślę.

Nigdy nie mialam żadnych problemów z facetami.  Co prawda zawsze dbalam o swój wygląd,  ubieram się kobieco i to na pewno mi pomaga. Bo jednak mężczyźni to wzrokowcy.

Ale najważniejsza zasada to taka że nie powinnaś się podawać na tacy i to nie w sensie fizycznym ale intelektualnym i emocjonalnym.

2 878

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:

A gdzie Ty wyczytałaś, że ja prosiłem o jakieś wsparcie?
Cofnij się do puerwszego postu, zadałem pytanie, nie prosiłem o nic. Nawet nie liczyłem na to, że zagoszczę tu tak dłyugo.
Potrzebowałem się wygadać i tyle.
Nawet nie liczyłem na to, że moja historia kogokolwiek zainteresuje.
Nie wybielam się, nie robię z siebie ofiary, potrafię przyjąć krytyczne uwagi, a to, że robię inaczej, niż wielu ludzi mi tu doradzało, to niestety taką mam już naturę.
Pewnie gdybym w tamtym czasie, kiedy tu zaczalem pisać, miał kochankę, to też bym z nią rozmawiał a nie udzielał się na forum.
Tylko, że ja jej nie miałem i wcale tego nie żałuję.

Nie kochankę ale ex, albo tą nową która Cie wspiera. Nie ważne. Chodzi o to że wciąż się tu tłumaczysz kiedy (zostawmy słowo wybielasz) kiedy małżeństwo Ci się sypie. Wejdź na wspomniany przeze mnie wątek Atrala http://www.netkobiety.pl/t70533.html zobaczysz różnice.
Zamiast tu pisać wypracowania jaki to wspaniały jesteś ojciec i (byłeś) mąż a ona zła.. pogadaj z nią zastanów co dalej, bez emocji obrażania i następnego dnia przepraszania. Rozumiem ze napisałeś bo potrzebowałeś wsparcia, porady, ale Ty od początku wiesz lepiej i tyle. Przyznaje że nie czytałam całego Twego wątku, bo się nie dało. Aż się chciało powiedzieć: idź facet walnij głową w mur może oprzytomniejesz...

2 879

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ale najważniejsza zasada to taka że nie powinnaś się podawać na tacy i to nie w sensie fizycznym ale intelektualnym i emocjonalnym.

Słuszna uwaga, ale nie sądzę by opisywała mój sposób obcowania z mężczyznami. Raczej problem był w drugą stronę.
Raz ta zasada został 'złamana' w wyniku zagubienia i desperacji i wiem, że to był błąd, ale wynikający z odkrycia się z emocjami przed niewłaściwą osoba, a nie sam fakt odkrycia się.

Tutaj inaczej podchodzimy do sprawy, krotka. Nie zbudujesz prawdziwej bliskości na byciu wieczną 'zagadką' dla swojego wybranka.
Będziesz wtedy "uciekającym króliczkiem" i właśnie myśliwych będziesz przyciągać. A co jeśli kiedyś będziesz chciała przy którymś się zatrzymać? Myślisz, że będzie Cię wtedy gonił?

Chyba Twoja obecna sytuacja trochę oddaje to o czym mówię.

2 880

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ale najważniejsza zasada to taka że nie powinnaś się podawać na tacy i to nie w sensie fizycznym ale intelektualnym i emocjonalnym.

Słuszna uwaga, ale nie sądzę by opisywała mój sposób obcowania z mężczyznami. Raczej problem był w drugą stronę.
Raz ta zasada został 'złamana' w wyniku zagubienia i desperacji i wiem, że to był błąd, ale wynikający z odkrycia się z emocjami przed niewłaściwą osoba, a nie sam fakt odkrycia się.

Tutaj inaczej podchodzimy do sprawy, krotka. Nie zbudujesz prawdziwej bliskości na byciu wieczną 'zagadką' dla swojego wybranka.
Będziesz wtedy "uciekającym króliczkiem" i właśnie myśliwych będziesz przyciągać. A co jeśli kiedyś będziesz chciała przy którymś się zatrzymać? Myślisz, że będzie Cię wtedy gonił?

Chyba Twoja obecna sytuacja trochę oddaje to o czym mówię.

Ja nie mam z tym problemu. Mam swój wewnętrzny świat którym się po prostu nie dzielę.  To nie jest kwestia że chcę być uciekajacym królikiem.  Ja po prostu taka jestem.

2 881

Odp: Zniszczylam swoje zycie

a ja mysle ze kroteczka ma "kupe racji w tym ustepie"
nie oceniam elle, ale siebie- ja wale prosto z mostu, nie znosze niedopowiedzen, nie mam hustawek nastrojow- i mam problemy z facetami.

mysle elle, ze jak relacja jest zazyla to  mozna sobie pozwolic na nieco "racjonalnej normalnosci", ale przez pierwszy okres poznawania sie jest tak, jak mowi krotka.

2 882 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-25 21:56:49)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja nie mam z tym problemu. Mam swój wewnętrzny świat którym się po prostu nie dzielę.  To nie jest kwestia że chcę być uciekajacym królikiem.  Ja po prostu taka jestem.

Spoko. Dlatego jesteś atrakcyjna dla mężczyzn, którym taki typ charakteru, sposób bycia u kobiety odpowiada, czyli pewnie 90% smile

Ja jestem w tych 10%. Mogę próbować się zmienić i przerobić na kogoś kim nie jestem, co było by krokiem do tyłu w rozwoju, bo oddalałabym się od siebie, zamiast być bliżej siebie i tego jaka jestem, czyli zamiast akceptować i kochać siebie.

Tak czy inaczej, warto zacząć od poznania siebie, wtedy trudniej o pomyłki wink

2 883

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

A gdzie Ty wyczytałaś, że ja prosiłem o jakieś wsparcie?
Cofnij się do puerwszego postu, zadałem pytanie, nie prosiłem o nic. Nawet nie liczyłem na to, że zagoszczę tu tak dłyugo.
Potrzebowałem się wygadać i tyle.
Nawet nie liczyłem na to, że moja historia kogokolwiek zainteresuje.
Nie wybielam się, nie robię z siebie ofiary, potrafię przyjąć krytyczne uwagi, a to, że robię inaczej, niż wielu ludzi mi tu doradzało, to niestety taką mam już naturę.
Pewnie gdybym w tamtym czasie, kiedy tu zaczalem pisać, miał kochankę, to też bym z nią rozmawiał a nie udzielał się na forum.
Tylko, że ja jej nie miałem i wcale tego nie żałuję.

Nie kochankę ale ex, albo tą nową która Cie wspiera. Nie ważne. Chodzi o to że wciąż się tu tłumaczysz kiedy (zostawmy słowo wybielasz) kiedy małżeństwo Ci się sypie. Wejdź na wspomniany przeze mnie wątek Atrala http://www.netkobiety.pl/t70533.html zobaczysz różnice.
Zamiast tu pisać wypracowania jaki to wspaniały jesteś ojciec i (byłeś) mąż a ona zła.. pogadaj z nią zastanów co dalej, bez emocji obrażania i następnego dnia przepraszania. Rozumiem ze napisałeś bo potrzebowałeś wsparcia, porady, ale Ty od początku wiesz lepiej i tyle. Przyznaje że nie czytałam całego Twego wątku, bo się nie dało. Aż się chciało powiedzieć: idź facet walnij głową w mur może oprzytomniejesz...

Ja sie nie tlumacze, tylko z Toba rozmawiam. Szkoda, ze nie widzisz różnicy.
Ja nigdy nie mowiłem, ze ja jestem ideal a ona ta zla. Nie wiem z kad u Ciebie takie wnioski.
Opisywalem sytuacje taka jaka byla, a skoro tak to odebralas, to ja juz na to wplywu nie mam.
Malzenstwo sie sypie, ja zrobilem co moglem, probowalem rozmawiac, probowalem prosic, proponowalem rozne rzeczy, ale jesli druga strona nie chce, to ja na sile nic nie zrobie.
To nie ja ja obrazalem, nie ja ja atakowalem, a ze w zlosci powiedzialem cos przykrego, zeby sama poczula co to znaczy uslyszec cos nie milego, to chyba normalne w takich sytuacjach.
A skoro sie chcialo powiedziec, to trzeba bylo to zrobic.
Nie chce juz z Toba dyskutowac tutaj, bo to nie moj watek, jesli masz mi cos jeszcze do powiedzenia, to zapraszam do mojego.
Ja napisalem tutaj komentujac post Krotki, oceniajacy kobiecosc Elle, a nie Twoj i nie chce rozwodzic sie tutaj na temat mojej osoby i mojej sytiacji.

2 884

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja napisalem tutaj komentujac post Krotki, oceniajacy kobiecosc Elle, a nie Twoj i nie chce rozwodzic sie tutaj na temat mojej osoby i mojej sytiacji.

Dzięki Piotruś wink To miłe, że są jeszcze mężczyźni, którzy lubią dyskusje z partnerką, tyle że..krotka miała trochę racji pisząc o tym, że jestem "niekobieca" w znaczeniu za mało się 'podkładam' by mężczyzna mógł się poczuć przy mnie lepiej, mądrzejszy, bardziej ogarnięty itd. niż to jest w istocie.
Ona w pewnych sytuacjach tajemniczo milknie, a ja - mówię co myślę, a mało który facet wytrzymuje taką konfrontację z ego wink

Dlatego zawsze kobiety o tej miększej osobowości krotki czy Twojej ex żony, będą miały większe 'branie' , bo są po prostu o wiele bardziej przystępne, milsze w obyciu i generalnie człowiek ma lepsze samopoczucie przebywając w takim towarzystwie smile Tu się akurat mogę zgodzić.

2 885 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-25 22:08:38)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
oldorando napisał/a:

a ja mysle ze kroteczka ma "kupe racji w tym ustepie"
nie oceniam elle, ale siebie- ja wale prosto z mostu, nie znosze niedopowiedzen, nie mam hustawek nastrojow- i mam problemy z facetami.

mysle elle, ze jak relacja jest zazyla to  mozna sobie pozwolic na nieco "racjonalnej normalnosci", ale przez pierwszy okres poznawania sie jest tak, jak mowi krotka.

oldorando też doszłam do takiego wniosku jakiś czas temu że ja dla facetów jestem jak przyjaciółka i pewnie łapię się na 10% jak mówi Elle, może w 15% bo jestem jednak trochę mniej bezpośrednia big_smile.
Aczkolwiek zmieniłam trochę swój codzienny styl ubioru, dbałam o siebie zawsze, ale nie zwracałam uwagi na ubiór, wynika to z braku wzorca kobiecości w domu, jak i również nie chciałam być zauważona i oceniana przez pryzmat wyglądu. (brak pewności siebie). Jak odbudowałam większą pewność siebie zaczęłam lepiej wyglądać.

2 886

Odp: Zniszczylam swoje zycie
redapples napisał/a:
oldorando napisał/a:

a ja mysle ze kroteczka ma "kupe racji w tym ustepie"
nie oceniam elle, ale siebie- ja wale prosto z mostu, nie znosze niedopowiedzen, nie mam hustawek nastrojow- i mam problemy z facetami.

mysle elle, ze jak relacja jest zazyla to  mozna sobie pozwolic na nieco "racjonalnej normalnosci", ale przez pierwszy okres poznawania sie jest tak, jak mowi krotka.

oldorando też doszłam do takiego wniosku jakiś czas temu że ja dla facetów jestem jak przyjaciółka i pewnie łapię się na 10% jak mówi Elle, może w 15% bo jestem jednak trochę mniej bezpośrednia big_smile.
Aczkolwiek zmieniłam trochę swój codzienny styl ubioru, dbałam o siebie zawsze, ale nie zwracałam uwagi na ubiór, wynika to z braku wzorca kobiecości w domu, jak i również nie chciałam być zauważona i oceniana przez pryzmat wyglądu. (brak pewności siebie). Jak odbudowałam większą pewność siebie zaczęłam lepiej wyglądać.

ale ubior/ wyglad niema nic do rzeczy(w moim przypadku)
ja taka "kruszyna" jestem, mala drobna, drobnokoscista, raczej kobieca na oko...

a gadam troche jak elle- moze jeszcze bardziej twardo.
zasadniczo, konkretnie, racjonalnie, "kawa na lawe"

i jestem dobrym przyjacielem, nie kobieta....

2 887 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-25 22:18:25)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ja taka "kruszyna" jestem, mala drobna, drobnokoscista, raczej kobieca na oko...

a gadam troche jak elle- moze jeszcze bardziej twardo.
zasadniczo, konkretnie, racjonalnie, "kawa na lawe"

Czyżby starsza siostra bliźniaczka? wink

No niestety, panowie takie 'konkretne babki' to lubią sobie poobserwować jak 'dziwne zjawisko przyrodnicze', czasem wyrażą uznanie dla siły charakteru czy bezkompromisowych poglądów, ale żeby do łóżka z taką.. eeee wink

2 888

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ja napisalem tutaj komentujac post Krotki, oceniajacy kobiecosc Elle, a nie Twoj i nie chce rozwodzic sie tutaj na temat mojej osoby i mojej sytiacji.

Dzięki Piotruś wink To miłe, że są jeszcze mężczyźni, którzy lubią dyskusje z partnerką, tyle że..krotka miała trochę racji pisząc o tym, że jestem "niekobieca" w znaczeniu za mało się 'podkładam' by mężczyzna mógł się poczuć przy mnie lepiej, mądrzejszy, bardziej ogarnięty itd. niż to jest w istocie.
Ona w pewnych sytuacjach tajemniczo milknie, a ja - mówię co myślę, a mało który facet wytrzymuje taką konfrontację z ego wink

Dlatego zawsze kobiety o tej miększej osobowości krotki czy Twojej ex żony, będą miały większe 'branie' , bo są po prostu o wiele bardziej przystępne, milsze w obyciu i generalnie człowiek ma lepsze samopoczucie przebywając w takim towarzystwie smile Tu się akurat mogę zgodzić.

dokladnie tak!!

facet mi to powiedzial- nie musisz byc glupia, wystarczy, ze dasz mu odczuc ze jest madrzejszy,
a ja polemizuje.....

2 889

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ja napisalem tutaj komentujac post Krotki, oceniajacy kobiecosc Elle, a nie Twoj i nie chce rozwodzic sie tutaj na temat mojej osoby i mojej sytiacji.

Czyżby starsza siostra bliźniaczka? wink

No niestety, panowie takie 'konkretne babki' to lubię sobie poobserwować, czasem wyraża uznanie dla siły charakteru czy bezkompromisowych poglądów, ale żeby do łóżka z taką.. eeee wink

do lozka, to jeszcze pojda...ale bez bukietu kwiatow....

ale co zrobic jesli okolicznosci zycia wymagaly bycia twarda i konkretna, a teraz zmienic wzor postepowania raczej ciezko...

2 890

Odp: Zniszczylam swoje zycie
oldorando napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Ja napisalem tutaj komentujac post Krotki, oceniajacy kobiecosc Elle, a nie Twoj i nie chce rozwodzic sie tutaj na temat mojej osoby i mojej sytiacji.

Czyżby starsza siostra bliźniaczka? wink

No niestety, panowie takie 'konkretne babki' to lubię sobie poobserwować, czasem wyraża uznanie dla siły charakteru czy bezkompromisowych poglądów, ale żeby do łóżka z taką.. eeee wink

do lozka, to jeszcze pojda...ale bez bukietu kwiatow....

ale co zrobic jesli okolicznosci zycia wymagaly bycia twarda i konkretna, a teraz zmienic wzor postepowania raczej ciezko...

U mnie to zwykle w 2 wariantach się odbywało:

- albo próbowano mnie "przekupić" właśnie kwiatami, kolacjami, wyjazdami, etc.  (jeśli zależało na łóżku)
- albo facet próbował pokazać, że intelektualnie i emocjonalnie mnie mniej więcej kuma.. ale wtedy to się z kolei przeradzało w spotkania 2 intelektualistów albo terapeutyczne i ten seks tracił na jakości wink

2 891

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ja napisalem tutaj komentujac post Krotki, oceniajacy kobiecosc Elle, a nie Twoj i nie chce rozwodzic sie tutaj na temat mojej osoby i mojej sytiacji.

Dzięki Piotruś wink To miłe, że są jeszcze mężczyźni, którzy lubią dyskusje z partnerką, tyle że..krotka miała trochę racji pisząc o tym, że jestem "niekobieca" w znaczeniu za mało się 'podkładam' by mężczyzna mógł się poczuć przy mnie lepiej, mądrzejszy, bardziej ogarnięty itd. niż to jest w istocie.
Ona w pewnych sytuacjach tajemniczo milknie, a ja - mówię co myślę, a mało który facet wytrzymuje taką konfrontację z ego wink

Dlatego zawsze kobiety o tej miększej osobowości krotki czy Twojej ex żony, będą miały większe 'branie' , bo są po prostu o wiele bardziej przystępne, milsze w obyciu i generalnie człowiek ma lepsze samopoczucie przebywając w takim towarzystwie smile Tu się akurat mogę zgodzić.

Tak tylko to lepsze samopoczucie jest do czasu.
Ja mam nauczke na przyszlosc i nigdy wiecej na takie kobiety nie zwroce uwagi.
Wlasnie to, ze mozna z kobieta porozmawiac powinno byc wyznacznikiem jej kobiecosci, bez owijania w bawelne, bez zasady ,,domysl sie", jasno i na temat, chociaz czasem moze zabolec.
Zycze Ci abys znalazla takiego mężczyznę, który doceni to jaką jesteś kobietą i zaakceptuje Twoja bezpośredniość.

2 892

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:

Tak tylko to lepsze samopoczucie jest do czasu.
Ja mam nauczke na przyszlosc i nigdy wiecej na takie kobiety nie zwroce uwagi.
Wlasnie to, ze mozna z kobieta porozmawiac powinno byc wyznacznikiem jej kobiecosci, bez owijania w bawelne, bez zasady ,,domysl sie", jasno i na temat, chociaz czasem moze zabolec.
Zycze Ci abys znalazla takiego mężczyznę, który doceni to jaką jesteś kobietą i zaakceptuje Twoja bezpośredniość.

Dzięki. smile
Podobno w niedalekiej przyszłości loty na Marsa mają być już standardową wyprawą porównywalną z dzisiejszym wyjazdem do Stanów np. Więc nie wszystko dla mnie stracone wink

2 893

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Ja napisalem tutaj komentujac post Krotki, oceniajacy kobiecosc Elle, a nie Twoj i nie chce rozwodzic sie tutaj na temat mojej osoby i mojej sytiacji.

Dzięki Piotruś wink To miłe, że są jeszcze mężczyźni, którzy lubią dyskusje z partnerką, tyle że..krotka miała trochę racji pisząc o tym, że jestem "niekobieca" w znaczeniu za mało się 'podkładam' by mężczyzna mógł się poczuć przy mnie lepiej, mądrzejszy, bardziej ogarnięty itd. niż to jest w istocie.
Ona w pewnych sytuacjach tajemniczo milknie, a ja - mówię co myślę, a mało który facet wytrzymuje taką konfrontację z ego wink

Dlatego zawsze kobiety o tej miększej osobowości krotki czy Twojej ex żony, będą miały większe 'branie' , bo są po prostu o wiele bardziej przystępne, milsze w obyciu i generalnie człowiek ma lepsze samopoczucie przebywając w takim towarzystwie smile Tu się akurat mogę zgodzić.

Tak tylko to lepsze samopoczucie jest do czasu.
Ja mam nauczke na przyszlosc i nigdy wiecej na takie kobiety nie zwroce uwagi.
Wlasnie to, ze mozna z kobieta porozmawiac powinno byc wyznacznikiem jej kobiecosci, bez owijania w bawelne, bez zasady ,,domysl sie", jasno i na temat, chociaz czasem moze zabolec.
Zycze Ci abys znalazla takiego mężczyznę, który doceni to jaką jesteś kobietą i zaakceptuje Twoja bezpośredniość.

ja juz za dlugo czekam...
ja mam dosc, czas zmienic siebie, nie swiat...

2 894

Odp: Zniszczylam swoje zycie

EE mnie kręcisz, smile Jesteś kobietą odważną:)
wink

2 895

Odp: Zniszczylam swoje zycie
oldorando napisał/a:
Piotr74 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Dzięki Piotruś wink To miłe, że są jeszcze mężczyźni, którzy lubią dyskusje z partnerką, tyle że..krotka miała trochę racji pisząc o tym, że jestem "niekobieca" w znaczeniu za mało się 'podkładam' by mężczyzna mógł się poczuć przy mnie lepiej, mądrzejszy, bardziej ogarnięty itd. niż to jest w istocie.
Ona w pewnych sytuacjach tajemniczo milknie, a ja - mówię co myślę, a mało który facet wytrzymuje taką konfrontację z ego wink

Dlatego zawsze kobiety o tej miększej osobowości krotki czy Twojej ex żony, będą miały większe 'branie' , bo są po prostu o wiele bardziej przystępne, milsze w obyciu i generalnie człowiek ma lepsze samopoczucie przebywając w takim towarzystwie smile Tu się akurat mogę zgodzić.

Tak tylko to lepsze samopoczucie jest do czasu.
Ja mam nauczke na przyszlosc i nigdy wiecej na takie kobiety nie zwroce uwagi.
Wlasnie to, ze mozna z kobieta porozmawiac powinno byc wyznacznikiem jej kobiecosci, bez owijania w bawelne, bez zasady ,,domysl sie", jasno i na temat, chociaz czasem moze zabolec.
Zycze Ci abys znalazla takiego mężczyznę, który doceni to jaką jesteś kobietą i zaakceptuje Twoja bezpośredniość.

ja juz za dlugo czekam...
ja mam dosc, czas zmienic siebie, nie swiat...

zależy jak zmienić ?, ostatnio byłam z kumpelą tez singielka, (zawsze wali prosto z mostu co myśli) na imprezce u znajomych i okazało się że mają za sąsiada rozwodnika, no to my żeby go tutaj sprosili a co tak sam będzie siedział smile, sąsiad na początku pomyślał o Nas "co to za ciotki", później bawił się z Nami do rana, traktuje Nas teraz jak dobre koleżanki. Oczywiście powiedział Nam to na kolejny dzień, trochę jak liściem w twarz big_smile.

2 896

Odp: Zniszczylam swoje zycie
oldorando napisał/a:
Piotr74 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Dzięki Piotruś wink To miłe, że są jeszcze mężczyźni, którzy lubią dyskusje z partnerką, tyle że..krotka miała trochę racji pisząc o tym, że jestem "niekobieca" w znaczeniu za mało się 'podkładam' by mężczyzna mógł się poczuć przy mnie lepiej, mądrzejszy, bardziej ogarnięty itd. niż to jest w istocie.
Ona w pewnych sytuacjach tajemniczo milknie, a ja - mówię co myślę, a mało który facet wytrzymuje taką konfrontację z ego wink

Dlatego zawsze kobiety o tej miększej osobowości krotki czy Twojej ex żony, będą miały większe 'branie' , bo są po prostu o wiele bardziej przystępne, milsze w obyciu i generalnie człowiek ma lepsze samopoczucie przebywając w takim towarzystwie smile Tu się akurat mogę zgodzić.

Tak tylko to lepsze samopoczucie jest do czasu.
Ja mam nauczke na przyszlosc i nigdy wiecej na takie kobiety nie zwroce uwagi.
Wlasnie to, ze mozna z kobieta porozmawiac powinno byc wyznacznikiem jej kobiecosci, bez owijania w bawelne, bez zasady ,,domysl sie", jasno i na temat, chociaz czasem moze zabolec.
Zycze Ci abys znalazla takiego mężczyznę, który doceni to jaką jesteś kobietą i zaakceptuje Twoja bezpośredniość.

ja juz za dlugo czekam...
ja mam dosc, czas zmienic siebie, nie swiat...

Nie naleźy siebie zmieniac, trzeba zmieniac otaczajacy nas swiat. Co z tego, ze siebie zmienisz, jak za chwile ten otaczajacy Cie swiat znow bedzie inny.

2 897

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie naleźy siebie zmieniac, trzeba zmieniac otaczajacy nas swiat. Co z tego, ze siebie zmienisz, jak za chwile ten otaczajacy Cie swiat znow bedzie inny.

Nie, nie. To nie tak wink

Zawsze kiedy nie podoba nam się efekt w postaci okoliczności czy sytuacji, jaka nas spotyka NALEŻY zacząć od szukania jej źródeł w sobie.
I rzeczywiście, jak zmienimy siebie, to zmienią się i okoliczności - na tym to właśnie polega, Piotrek smile

Tylko pytanie, czy naprawdę wiesz, czego chcesz? skoro już chcesz się zmieniać, bo to dostaniesz.
I wtedy jest lament, że to źle i tamto źle wink A to nie wina okoliczności nigdy, tylko naszych poglądów, podejścia i podświadomych przekonań.
Trzeba odszukać te przekonania -od tego zacząć, a nie próbować przejąć 100 nowych, bez posprzątania starych.

2 898

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Piotr, chodzi o to by być uczciwym wobec siebie, a świat pier...., A niech się zmienia, jak będziesz chciał to się dostosujesz, jak nie - to nie. Krótka piłka. Najważniejsze żeby twój świat kręcił się z szybkością taką jaką chcesz.
Tylko najgorsze jest to , że często nie wiemy czego chcemy sad

2 899

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Nie naleźy siebie zmieniac, trzeba zmieniac otaczajacy nas swiat. Co z tego, ze siebie zmienisz, jak za chwile ten otaczajacy Cie swiat znow bedzie inny.

Nie, nie. To nie tak wink

Zawsze kiedy nie podoba nam się efekt w postaci okoliczności czy sytuacji, jaka nas spotyka NALEŻY zacząć od szukania jej źródeł w sobie.
I rzeczywiście, jak zmienimy siebie, to zmienią się i okoliczności - na tym to właśnie polega, Piotrek smile

Tylko pytanie, czy naprawdę wiesz, czego chcesz? skoro już chcesz się zmieniać, bo to dostaniesz.
I wtedy jest lament, że to źle i tamto źle wink A to nie wina okoliczności nigdy, tylko naszych poglądów, podejścia i podświadomych przekonań.
Trzeba odszukać te przekonania -od tego zacząć, a nie próbować przejąć 100 nowych, bez posprzątania starych.

No tak, tylko co wtedy kiedy jestesmy sami z soba w zgodzie, kiedy wiemy, ze to co nas spotkalo jest nie sprawiedliwe, kiedy wiemy, ze zrobilismy wszystko co bylo mozna, aby byc szczesliwymi, kiedy wiemy, ze tak naprawde bylismy dobrymi ludzmi, a mimo wszystko ktos tego nie docenial.
Mamy sie zmienic in minus, bo tego wymaga otoczenie, bo taki jest wspolczesny swiat?
A gdzie w tym wszystkim zasady, wartosci?

2 900

Odp: Zniszczylam swoje zycie

To zależy czego od mężczyzny oczekujesz. Ja zawsze chciałam żeby facet trzymał mnie bardziej na piedestale.
Nigdy nie latalam za facetem, to jest dla mnie nie do pojęcia, upokorzenie kobiecości. 
To facet ma latać za kobietą, jak widziałam że przestaje się starać,  odwracalam sie na pięcie.
Tak na prawdę wydaje mi się że wielu facetów lubi jak kobieta ich zwodzi.

Z jednej strony jest we mnie łagodność,  lubię się przytulać,  pocieszać faceta, dbać o niego.  Z drugiej strony czasem się zloszcze i  wtedy mam focha.

2 901 Ostatnio edytowany przez znajda (2015-05-25 23:04:18)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Piotr
Przeczytaj jeszcze raz  EE

Nie jesteś ze sobą w zgodzie - masz poczucie krzywdy że ktoś czegoś nie docenił - więc robiłeś coś dla kogoś.
jesteś dobrym człowiekiem? nie poddawaj się:D
zasady wartości- szybki przykład w czasie - gey  był normą - gey nie był normą - gey walczy o normę - zakres czasu 2000 lat wink

2 902

Odp: Zniszczylam swoje zycie

No tak, tylko co wtedy kiedy jestesmy sami z soba w zgodzie, kiedy wiemy, ze to co nas spotkalo jest nie sprawiedliwe, kiedy wiemy, ze zrobilismy wszystko co bylo mozna, aby byc szczesliwymi, kiedy wiemy, ze tak naprawde bylismy dobrymi ludzmi, a mimo wszystko ktos tego nie docenial.
Mamy sie zmienic in minus, bo tego wymaga otoczenie, bo taki jest wspolczesny swiat?
A gdzie w tym wszystkim zasady, wartosci?

Przeczytaj uważnie co napisałam.

Napisałam, gdy NIE ODPOWIADA nam obecna sytuacja.
W Twoim przypadku, jak i w przypadku większości bywalców tego Działu, wydarzyło się coś, co było wyborem drugiej osoby /niezależnie od okoliczności towarzyszących -zdrada to wybór/. I teraz, jeśli akceptujesz taki stan rzeczy, to jednocześnie akceptujesz sytuację, że nie odpowiadasz za zdradę i w związku z tym nie potrzebujesz stawać na głowie by ratować związek z kimś, kto tego nie chce.

Tu nie ma potrzeby zmian.

Ja miałam na myśli sytuację, gdzie taka oldorado nie akceptuje siebie w takim wydaniu, uważa, że lepiej zmienić siebie i poznać faceta, który wybierze ją - w tej nowej, nieprawdziwej wersji i potem się martwic jak grac tę rolę do końca życia tak, by się nie pokapował, niż być sobą i poczekać na kogoś, kto będzie z nią DLA NIEJ.
Jest to jej wybór i konsekwencje ew. zmian tez tylko ona odczuje.

Ale okoliczności i faceci jakich przyciąga zmienią się, gdy ona zacznie się inaczej zachowywać i inaczej myśleć. Pytanie, czy potrafi to sprecyzować na tyle by potem nie żałować.

2 903

Odp: Zniszczylam swoje zycie
znajda napisał/a:

Piotr
Przeczytaj jeszcze raz  EE

Nie jesteś ze sobą w zgodzie - masz poczucie krzywdy że ktoś czegoś nie docenił - więc robiłeś coś dla kogoś.
jesteś dobrym człowiekiem? nie poddawaj się:D
zasady wartości- szybki przykład w czasie - gey  był normą - gey nie był normą - gey walczy o normę - zakres czasu 2000 lat wink

znajda, czyżby kolejne wcielenie mojego wiernego fana - spanowanego? wink

2 904

Odp: Zniszczylam swoje zycie

nie, za bardzo, wiem, o czym teraz mówisz ?

2 905

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Skrót "EE" od mojego nicka robiła tylko 1 osoba..i to był spanowany, ew. słodko-kwaśny wink stąd skojarzenie

2 906

Odp: Zniszczylam swoje zycie
znajda napisał/a:

Piotr
Przeczytaj jeszcze raz  EE

Nie jesteś ze sobą w zgodzie - masz poczucie krzywdy że ktoś czegoś nie docenił - więc robiłeś coś dla kogoś.
jesteś dobrym człowiekiem? nie poddawaj się:D
zasady wartości- szybki przykład w czasie - gey  był normą - gey nie był normą - gey walczy o normę - zakres czasu 2000 lat wink

Tylko w tym zakresie czasu byli ludzie ktorzy to akceptowali i tacy ktorzy tego nie robili, zmieniala sie tylko proporcja zwolennikow i przeciwnikow.
Wiesz, pewnie i nie jestem, mam poczucie krzywdy, ale nie zmienia to faktu, ze nie bede w sobie zmienial tego co uwazam za dobre.
Jasne, ze uswiadomienie sobie, negatywnych cech powinno skutkowac ich eliminacja, ale ja nie o tym pisalem.

2 907

Odp: Zniszczylam swoje zycie

elle88 - moje skojarzenie to 2ee i 2ll i 288 a 8 to E z lustrzanym odbiciem i tyle, dlatego EE smile
Piotr
dlaczego się zmieniała proporcja ? To kiedy byliśmy ,jako ludzie bliżej prawdy?
Ja nie powiedziałem że nie jesteś dobrym człowiekiem - wręcz przeciwnie, zachęcam byś tak trzymał big_smile
Zmieniaj tylko to - co ty uważasz za słuszne - bardzo dobra droga. Obyś się tylko nie mylił wink
Uświadomienie to pierwszy krok, ale z doświadczenia powiem , że to nie przesądza o eliminacji negatywnych cech.

2 908

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Napisałam, gdy NIE ODPOWIADA nam obecna sytuacja.
W Twoim przypadku, jak i w przypadku większości bywalców tego Działu, wydarzyło się coś, co było wyborem drugiej osoby /niezależnie od okoliczności towarzyszących -zdrada to wybór/. I teraz, jeśli akceptujesz taki stan rzeczy, to jednocześnie akceptujesz sytuację, że nie odpowiadasz za zdradę i w związku z tym nie potrzebujesz stawać na głowie by ratować związek z kimś, kto tego nie chce.

Tu nie ma potrzeby zmian.

Dokladnie jest tak jak napisalas. Powiem Ci, ze ja jestem teraz na etapie akceptacji tego, ze nie mam juz wplywu na to co bedzie, pogodzilem sie z tym i nie mam najmniejszego zamiaru stawac na glowie.
Gdybym byl w tym stanie w lutym, to nawet bym tu nie trafil.
Potrzebowalem czasu aby wiele spraw zrozumial i zaakceptowal.Ale ze mnie taki raptus troche, ja zawsze chce juz, nie lubie czekac.
Te kilka miesiecy bardzo sie odbilo na mojej psychice, nie jestem dzis tym samym czlowiekiem jakim jeszcze niedawno bylem.
Ale wiem jedno, nie mozna zmieniac wlasnych zasad pod katem zmieniajacych sie okolicznosci i checi uzyskania okreslonych efektow.

2 909

Odp: Zniszczylam swoje zycie
znajda napisał/a:

elle88 - moje skojarzenie to 2ee i 2ll i 288 a 8 to E z lustrzanym odbiciem i tyle, dlatego EE smile
Piotr
dlaczego się zmieniała proporcja ? To kiedy byliśmy ,jako ludzie bliżej prawdy?
Ja nie powiedziałem że nie jesteś dobrym człowiekiem - wręcz przeciwnie, zachęcam byś tak trzymał big_smile
Zmieniaj tylko to - co ty uważasz za słuszne - bardzo dobra droga. Obyś się tylko nie mylił wink
Uświadomienie to pierwszy krok, ale z doświadczenia powiem , że to nie przesądza o eliminacji negatywnych cech.

Kiedy bylismy blizej prawdy, tego sie pewnie nigdy nie dowiemy. Otaczajacy nas swiat, kultora i religia z ktorymi przychodzi nam zyc decyduja o naszych wyborach.
Cos co dla nas jest nie do przyjecia, w innym czasie czy innym miejscu jest calkowicie akceptowalne.
W calej historii ludzkosci tworzyly sie rozne grupy wplywow, a czlowiek to jednostka spoleczna, ktora z reguly podporzadkowuje sie zdaniu wiekszosci.

2 910 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-05-26 00:05:00)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

tu nie chodzi o zmiane, ani o udawanie, tylko o POKAZANIE SIE Z INNEJ STRONY.
elle- poza tym, ze jestes polemiczna, jestes tez(na swoj sposob) wrazliwa,
jestes tez(na swoj sposob) czula...
jestes i wesola, i smutna i refleksyjna i co tylko chcesz- na swoj sposob.

chodzi o to, ze - mowie za siebie- mam pewne wzorce zachowan, ktorych nie umiem zmienic.
na poczatku znajomosci robie to co napisala kroteczka- intelektualizuje, racjonalizuje, polemizuje,
z obawy, zeby nie wyjsc na pusta/glupia.

facet wpada w taki dyskusyjny ton...i mu zostaje...

czasem ktos, kto poznaje mnie blizej dziwi sie, ze jestem bardzo emocjonalna...
ale wiekszosc facetow nie dochodzi do tego etapu...
brak tej kobiecosci....

2 911 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-26 14:29:02)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Napisałam, gdy NIE ODPOWIADA nam obecna sytuacja.
W Twoim przypadku, jak i w przypadku większości bywalców tego Działu, wydarzyło się coś, co było wyborem drugiej osoby /niezależnie od okoliczności towarzyszących -zdrada to wybór/. I teraz, jeśli akceptujesz taki stan rzeczy, to jednocześnie akceptujesz sytuację, że nie odpowiadasz za zdradę i w związku z tym nie potrzebujesz stawać na głowie by ratować związek z kimś, kto tego nie chce.

Tu nie ma potrzeby zmian.

Dokladnie jest tak jak napisalas. Powiem Ci, ze ja jestem teraz na etapie akceptacji tego, ze nie mam juz wplywu na to co bedzie, pogodzilem sie z tym i nie mam najmniejszego zamiaru stawac na glowie.
Gdybym byl w tym stanie w lutym, to nawet bym tu nie trafil.
Potrzebowalem czasu aby wiele spraw zrozumial i zaakceptowal.Ale ze mnie taki raptus troche, ja zawsze chce juz, nie lubie czekac.
Te kilka miesiecy bardzo sie odbilo na mojej psychice, nie jestem dzis tym samym czlowiekiem jakim jeszcze niedawno bylem.
Ale wiem jedno, nie mozna zmieniac wlasnych zasad pod katem zmieniajacych sie okolicznosci i checi uzyskania okreslonych efektow.

No. I właśnie tego miała Cię ta sytuacja nauczyć.

Często w zdradzie doszukujemy się albo "sprawiedliwości, takiej "kary boskiej" za swoje wyimaginowane przewinienia w stosunku do partnera, które przecież nigdy nie są tak duże by należał nam się nóż w plecy. Albo kary - tak ogólnie, w ramach zaniżonego poczucia wartości, no bo dlaczego nie? Skoro jestem tak ogólnie do d... to czemu partner miałby mnie po prostu nie zdradzać?

Potem przez chwilę miesza się to z gniewem i żalem, ale to chwilowe przebłyski tylko, by za chwile znów się obwiniać.. i w rezultacie nie potrafimy wybaczyć, bo wybaczenie zakłada, że ktoś zrobił coś w najlepszej wierze, ALE w ramach etapu rozwoju świadomości, na jakim się znajdował.

Taka jest prawda, jeśli spojrzymy na to wychodząc na moment poza emocje..

Tu uwaga do krotki: gdybyśmy wartość wszystkiego chcieli rozpatrywać tylko pod kątem tego czy wzbudza nas silne emocje to nie bylibyśmy w stanie wychować dzieci czy dopełnić podstawowych obowiązków dnia codziennego. Emocje są podstawą i są ważne, ale tylko wtedy kiedy poddając się im rozwijamy się jako ludzie, mamy poczucie że mamy więcej empatii, więcej rozumiemy.
Nie jest sztuka poddać się emocjom, które prowadzą do zdrady i cierpienia wielu osób dla tych kilku chwil emocji, które były tak ulotne, że równie dobrze mogłabyś przeżyć to samo w wyobraźni, nie krzywdząc nikogo. A wyobraźnia ludzka, tak jak zresztą świadomość - nie rozróżniają emocji powstałych na bazie tego co się wydarzyło, a wizualizacją.

Stąd pytanie czy zawsze warto spróbować zrealizować każda fantazję i odwrotnie: trzeba uważać o czym się fantazjuje, bo można to dostać gdy mózg weźmie to jako sytuację realnie dziejąca się.

2 912

Odp: Zniszczylam swoje zycie
oldorando napisał/a:

tu nie chodzi o zmiane, ani o udawanie, tylko o POKAZANIE SIE Z INNEJ STRONY.
elle- poza tym, ze jestes polemiczna, jestes tez(na swoj sposob) wrazliwa,
jestes tez(na swoj sposob) czula...
jestes i wesola, i smutna i refleksyjna i co tylko chcesz- na swoj sposob.

chodzi o to, ze - mowie za siebie- mam pewne wzorce zachowan, ktorych nie umiem zmienic.
na poczatku znajomosci robie to co napisala kroteczka- intelektualizuje, racjonalizuje, polemizuje,
z obawy, zeby nie wyjsc na pusta/glupia.

facet wpada w taki dyskusyjny ton...i mu zostaje...

czasem ktos, kto poznaje mnie blizej dziwi sie, ze jestem bardzo emocjonalna...
ale wiekszosc facetow nie dochodzi do tego etapu...
brak tej kobiecosci....

Tak. Bardzo trafnie to ujęłaś. Jest dokładnie tak jak piszesz.
Ja się spotkałam właśnie ostatnim razem z takim totalnym zdziwieniem u faceta: "a Ty, Elle wink, to jesteś superwrażliwa babeczka tak w ogóle..i mega emocjonalna, delikatna, etc. Nie widziałem tego wcześniej.." 

No nie widziałeś, bo nie pokazałam, bo tez i nie było kontekstu, ani atmosfery, etc. wink i co zrobić?
Przecież nie będziesz  z takim pulsującym, jeszcze ciepłym sercem w ręku wychodzić do każdego, bo to ani ten etap, ani ktoś na to gotowy nie jest, ani same na to nie jesteśmy gotowe np.

Ja oldoroado wychodzę z założenia, że jeśli ktoś nie ma tych kilku tyg. czasu dla mnie, żeby się poznać - ale nie powierzchownie czysto- to nie jest to właściwa osoba by się przed nią emocjonalnie "obnażać".

Ale faktem jest, że część facetów potem zostaje w takim "dyskusyjnym nastawieniu" i zanika polaryzacja kobieta- mężczyzna, jest tylko dwoje intelektualistów wink


Tylko, że..ja taka jestem jak mężczyzna do mnie nie potrafi trafić, dotrzeć od strony emocji. Jak u kogoś wyczuwam podobne fale i widzę taką fajną emocjonalna otwartość, to nie mam problemu by mu tym odpowiedzieć.
Naprawdę nie przed każdym facetem warto to zrobić żeby "się przekonać" co by to zamieniło. Ale to moje prywatne zdanie wink

2 913

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:
oldorando napisał/a:

tu nie chodzi o zmiane, ani o udawanie, tylko o POKAZANIE SIE Z INNEJ STRONY.
elle- poza tym, ze jestes polemiczna, jestes tez(na swoj sposob) wrazliwa,
jestes tez(na swoj sposob) czula...
jestes i wesola, i smutna i refleksyjna i co tylko chcesz- na swoj sposob.

chodzi o to, ze - mowie za siebie- mam pewne wzorce zachowan, ktorych nie umiem zmienic.
na poczatku znajomosci robie to co napisala kroteczka- intelektualizuje, racjonalizuje, polemizuje,
z obawy, zeby nie wyjsc na pusta/glupia.

facet wpada w taki dyskusyjny ton...i mu zostaje...

czasem ktos, kto poznaje mnie blizej dziwi sie, ze jestem bardzo emocjonalna...
ale wiekszosc facetow nie dochodzi do tego etapu...
brak tej kobiecosci....

Tak. Bardzo trafnie to ujęłaś. Jest dokładnie tak jak piszesz.
Ja się spotkałam właśnie ostatnim razem z takim totalnym zdziwieniem u faceta: "a Ty, Elle wink, to jesteś superwrażliwa babeczka tak w ogóle..i mega emocjonalna, delikatna, etc. Nie widziałem tego wcześniej.." 

No nie widziałeś, bo nie pokazałam, bo tez i nie było kontekstu, ani atmosfery, etc. wink i co zrobić?
Przecież nie będziesz  z takim pulsującym, jeszcze ciepłym sercem w ręku wychodzić do każdego, bo to ani ten etap, ani ktoś na to gotowy nie jest, ani same na to nie jesteśmy gotowe np.

Ja oldoroado wychodzę z założenia, że jeśli ktoś nie ma tych kilku tyg. czasu dla mnie, żeby się poznać - ale nie powierzchownie czysto- to nie jest to właściwa osoba by się przed nią emocjonalnie "obnażać".

Ale faktem jest, że część facetów potem zostaje w takim "dyskusyjnym nastawieniu" i zanika polaryzacja kobieta- mężczyzna, jest tylko dwoje intelektualistów wink


Tylko, że..ja taka jestem jak mężczyzna do mnie nie potrafi trafić, dotrzeć od strony emocji. Jak u kogoś wyczuwam podobne fale i widzę taką fajną emocjonalna otwartość, to nie mam problemu by mu tym odpowiedzieć.
Naprawdę nie przed każdym facetem warto to zrobić żeby "się przekonać" co by to zamieniło. Ale to moje prywatne zdanie wink

Elle, kiedy czytam, jak bierzesz w obronę tych zdradzonych i te dzieci, chocby Krotki, to myslę , że jestes bardzo czuła
i to jest kwintesencją kobiecości.
Dla mnie to jestes takim hajduczkiem- Baską z Wołodyjowskiego smile i moze takiego Wołodyjowskiego potrzebujesz.

2 914

Odp: Zniszczylam swoje zycie

hehe, no.. ale wahałabym się między Wołodyjowskim i Azją (gorąca krew, wiadomo wink)

Najlepiej połączenie ułańskiej fantazji Tuhajbeja z takim wyważeniem Małego Rycerza <3

2 915 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-26 16:06:45)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

hehe, no.. ale wahałabym się między Wołodyjowskim i Azją (gorąca krew, wiadomo wink)

Najlepiej połączenie ułańskiej fantazji Tuhajbeja z takim wyważeniem Małego Rycerza <3

O! ja własnie takich całe życie przyciagam, żyję z i wsród samców Alfa - takich prawdziwych
i wiesz, ze ja wcale nie jestem tajemnicza, intrygująca,
raczej wyrozumiała, pogodna, ale swoje  zdanie mam.
Elle, moze pokaż trochę tego serca od razu, tak " na próbę", a łatwiej będzie Ci znaleźć kogos fajnego.

A po tym, jak Krotka o sobie pisała widac u niej ogromną potrzebę adoracji. To nawet nie jest złe, bo niektórzy mężczyźni to lubią,
ale łatwo stać się wtedy pożywką dla róznego rodzaju bajerantów, a w pewnym wieku moze to stać się po prostu śmieszne.

2 916

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Elle jak dla mnie, to kondensat kobiecości.
Gdybym była facetem to bym ją łyżkami jadła ....

2 917

Odp: Zniszczylam swoje zycie

tak- elle jest atrakcyjna dla wielu kobiet...
ja tez odbieram ja pozytywnie, nie tylko elle- wiele kobiet tutaj mi imponuje...

ale facet oczekuje czegos innego,
i nie chodzi o "serce na dloni" tylko o to co napisala krotka:

o flirt, o niepewnosc, o uwodzenie, o bajerowanie...

o pokazanie sie z takiej strony.

dla mnie top nie zbytnia otwartosc, racxzej nie powazne traktowanie faceta...
i serio- wiekszosc na prawde inteligentnych facetow szuka takiej slodkiej idiotki- nie chodzi o glupote, tylko o ten bajer...
nie umiem tego ani wyrazic, ani w zycie wcielic...
chodzi o to, zeby nie wdawac sie w dyskusje, tylko czarowac...zwodzic...

mysle, ze kroteczka wyrazilaby to lepiej...

2 918 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-05-26 19:15:10)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Myślę, że są różni mężczyźni, tak jeśli chodzi o charakter, gusta wobec kobiet jak i sposoby na ich uwodzenie...
Co do sposobu uwodzenia, to jedni wręcz uwielbiają się starać, imponować, zaskakiwać kobietę bo to dla nich wręcz sprawa honoru (tu zdecydowanie przewodzą Latynosi ? i nie sądzę po telenowelach, ale rzeczywiście ci których poznałam tacy po prostu są i mają to chyba we krwi), są też zwykli bajeranci (tu chyba prym wiodą Włosi ? dla nich każda kobieta jest piękna o ile da się nabrać na miłe słówka wink), są też tacy co nie lubią rywalizacji z innymi ?samcami?, wolą jasne sytuacje, nie lubią tracić czasu na jakieś bzdury typu kwiatki sratki, miłe słówka itd. (tu niestety chyba większość Polaków się kwalifikuje). Jakby nie było dobry bajer to połowa sukcesu, oczywiście umiejętny.
Inna sprawa, że jak facetowi naprawdę zależy to znajdzie odpowiedni sposób. Ale facetom się często po prostu nie chce (to o czym wspomniała Elle) nawet kilku tygodni poświęcić na to by lepiej 2 osobę poznać (szczególnie jeśli nie widują się na co dzień, bo szkoła czy praca, czy inne zajęcia), tylko trzeba się SPECJALNIE umawiać. Po co ?tracić czas? jak inna się szybciej, bez wysiłku zbędnego zdecyduje? Może nie tyle od razu na związek, co chociaż seks. A że wielu kobietom niewiele potrzeba by z kimś pójść do łóżka, to faceci się rozleniwiają i często na tym marnym fundamencie próbują tworzyć jakieś pseudo związki.

2 919

Odp: Zniszczylam swoje zycie
oldorando napisał/a:

i serio- wiekszosc na prawde inteligentnych facetow szuka takiej slodkiej idiotki- nie chodzi o glupote, tylko o ten bajer...

Witam,

Inteligentni faceci zdaja sobie doskonale sprawe, ze właśnie tylko slodkie idiotki zgodza sie pelnic role kochanki I beda rozkminialy czy on kocha czy nie wink

Pani Elle z mojej strony duzy wyraz szacunku za przeproszenie zony w wątku P.Piotra, bo chyba zrobila to Pani jako jedyna osoba. Jest Pani kolejna kobieta, która mnie przekonala, ze kobiety maja "wieksze jaja" od niejednego facet.

Pozdrawiam

2 920

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Zwyczajny_facet napisał/a:

Inteligentni faceci zdaja sobie doskonale sprawe, ze właśnie tylko slodkie idiotki zgodza sie pelnic role kochanki I beda rozkminialy czy on kocha czy nie wink

Nie zgodzę się z Tobą. Jeśli pewny siebie facet szuka (tylko) kochanki, to wybierze równie pewną siebie bezpruderyjną osobę będącą w związku, która będzie wiedziała czego chce i nie będzie sprawiała problemów - czysty układ, bez żadnych zbędnych uczuć, dylematów. Jeśli taki facet się zorientuje, że kobieta się zakochuje, najczęściej się wycofuje.

2 921 Ostatnio edytowany przez Piotr74 (2015-05-26 19:47:04)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Zwyczajny_facet napisał/a:
oldorando napisał/a:

i serio- wiekszosc na prawde inteligentnych facetow szuka takiej slodkiej idiotki- nie chodzi o glupote, tylko o ten bajer...

Witam,

Inteligentni faceci zdaja sobie doskonale sprawe, ze właśnie tylko slodkie idiotki zgodza sie pelnic role kochanki I beda rozkminialy czy on kocha czy nie wink

Pani Elle z mojej strony duzy wyraz szacunku za przeproszenie zony w wątku P.Piotra, bo chyba zrobila to Pani jako jedyna osoba. Jest Pani kolejna kobieta, która mnie przekonala, ze kobiety maja "wieksze jaja" od niejednego facet.

Pozdrawiam

Tak takiej osobie nalezaly sie slowa przpraszam, moze jeszcze bukiet kwiatow powinna dostac?
Szczególnie, ze perfidnie wykorzystala moje naiwne myslenie, ze oto w koncu zrozumiala i przejzala na oczy, a po miesiacu nawiazuje ponownie kontakt z kochankiem, a mnie dalej oszukiwala i robila ze mnie wariata.
Faktycznie nalezaly jej sie przeprosiny.
Ja ze swojej strony tez nie omieszkam jej przeprosic i pojade kupic jej zlota bizuterie, albo sexowna bielizne, zeby miala bidulka w czym przed kochankiem paradowac.

2 922

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Zwyczajny_facet napisał/a:

Inteligentni faceci zdaja sobie doskonale sprawe, ze właśnie tylko slodkie idiotki zgodza sie pelnic role kochanki I beda rozkminialy czy on kocha czy nie wink

Nie zgodzę się z Tobą. Jeśli pewny siebie facet szuka (tylko) kochanki, to wybierze równie pewną siebie bezpruderyjną osobę będącą w związku, która będzie wiedziała czego chce i nie będzie sprawiała problemów - czysty układ, bez żadnych zbędnych uczuć, dylematów. Jeśli taki facet się zorientuje, że kobieta się zakochuje, najczęściej się wycofuje.

W 100 % się zgadzam. Inteligentny facet wie, ze słodka idiotka narobi problemów.

A co do słodkich idiotek. To wyjątki, kiedy inteligentny, czesto bogatszy od innych facet ma zonę idiotkę.
Są one rózne: miłe, mniej miłe, słodkie, mniej słodkie, ale przy głębszym poznaniu widać, że nie sa to głupie kobiety.
Mądry człowiek nie zniesie głupoty. A, ze czasami tak sie odbiera bogatsze zony tych bogatszych facetów to chyba wynika z zawisci.

2 923

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Zwyczajny_facet napisał/a:

Pani Elle z mojej strony duzy wyraz szacunku za przeproszenie zony w wątku P.Piotra, bo chyba zrobila to Pani jako jedyna osoba. Jest Pani kolejna kobieta, która mnie przekonala, ze kobiety maja "wieksze jaja" od niejednego facet.

Nie piszę  od dłuższego czasu w tym wątku, bo swoje wypowiedziałem i nawet nie odczuwam żadnej satysfakcji z tego, że właściwie oceniłem gościa od Krotki.

Chodzi mi o Elle.
Dziewczyna warta jest każdego poukładanego mężczyzny, który nie boi się kobiet inteligentnych i potrafiących jasno wyrazić własne zdanie.
Nie uczestniczę w wątku Piotra74, ale kibicowałem mu i jego żonie, mimo wszystko. Teraz jestem tylko zawiedziony po ostatnim odkryciu jego podwójnej "tożsamości" na Forum.

Jak łatwo można ulec sugestii "jedynego sprawiedliwego" i potępić w czambuł kobietę na tej podstawie, prawda?
Odkręcić jednoznaczność negatywnej oceny jest znacznie trudniej, bo słowa zostały już wypowiedziane. Jedyne, co można, to przeprosić. Nie każdy tak potrafi.
Elle stać było na to. I to również świadczy o jej klasie.

2 924

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:

Tak takiej osobie nalezaly sie slowa przpraszam, moze jeszcze bukiet kwiatow powinna dostac?
Szczególnie, ze perfidnie wykorzystala moje naiwne myslenie, ze oto w koncu zrozumiala i przejzala na oczy, a po miesiacu nawiazuje ponownie kontakt z kochankiem, a mnie dalej oszukiwala i robila ze mnie wariata.
Faktycznie nalezaly jej sie przeprosiny.
Ja ze swojej strony tez nie omieszkam jej przeprosic i pojade kupic jej zlota bizuterie, albo sexowna bielizne, zeby miala bidulka w czym przed kochankiem paradowac.

Oj, Piotruś, a Ty nie przesiadywałeś na forum szukając zrozumienia, pocieszenia i pogłaskania po główce, jeszcze ta inna osoba która tak Cie wspierała, co z nią w ogóle? Masz żal do żony, że wznowiła kontakty z kochankiem, a Ty nie wznowiłeś z ex? Moim zdaniem jesteście siebie warci. Nie mówię, że jej stawiam laurkę, ale... trochę samokrytyki, autorefleksji i pokory!
Inna rzecz że nie rozumiem czemu tak chciałeś by wróciła. Ale w sumie chyba odpowiedziałeś, by odwrócić sytuację, że to Ty ją kopnąłeś a nie ona Ciebie. Żeby to ona żałowała a nie Ty. Miałeś nadzieję, że w tym czasie rozkręci się coś z ex, a tu zonk.
Jak dla mnie żona po prostu miała Cię dość, twego zachowania itd. A Ty się nie możesz teraz z tym pogodzić że przestała Cie kochać... bo przecież taki idealny jesteś i nie masz sobie nic do zarzucenia smile A to, że jesteś wybuchowy, nic do Ciebie nie dociera bo wiesz swoje to co w tym złego? I jeszcze się dziwisz, że nie miała/nie ma ochoty z Tobą dyskutować. Ja się wcale nie dziwię, wystarczy przeczytać kilka Twoich postów... Ty nie dyskutujesz, przestawiasz tylko swoje racje, jedyne słuszne. A jeśli coś Ci nie pasuje to się obruszasz.
Tak, wiem ze mną tez nie masz ochoty dyskutować wink bo Ci nie przytakuję...

2 925 Ostatnio edytowany przez Aleksandra81 (2015-05-26 20:20:17)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

Jak łatwo można ulec sugestii "jedynego sprawiedliwego" i potępić w czambuł kobietę na tej podstawie, prawda?
Odkręcić jednoznaczność negatywnej oceny jest znacznie trudniej, bo słowa zostały już wypowiedziane. Jedyne, co można, to przeprosić. Nie każdy tak potrafi.
Elle stać było na to. I to również świadczy o jej klasie.

Śledzę systematycznie wątek Piotra74. Dużo osób zabierało w nim głos, lecz przeważnie skupiali się na autorze i nie zajmowali się jego żoną. Było jednak kklka osób źle wyrażających się o tej kobiecie i Elle88 była jedną spośród tych osób, więc z jej strony te przeprosiny były w pewnym sensie wymagane.
Co nie zmienia faktu, iż wykazała się klasą, bo mogła tego nie robić.

Ciekawe czy wiodący prym w obelgach. After cokolwiek zmienił zdanie?

Posty [ 2 861 do 2 925 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 43 44 45 46 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026