netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 691 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 42 43 44 45 46 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 796 do 2 860 z 3 039 ]

2 796 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-23 22:23:49)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Kochanek ostudził głowę i włącza pomału myślenie...

Nie byłabym tego taka pewna. Bardzo prawdopodobne, że jest w analogicznej sytuacji co Kroteczka, tyle że jego żona w przeciwieństwie do męża autorki to bardziej temperamentna osoba (przynajmniej takie odniosłam wrażenie).

Ale popatrz. Nie było żadnej powaznej rozmowy o próbie wspólnego zycia. Nawet wtedy, gdy sprawa wyszła na jaw.
Ponadto juz sa półsłówka o zonie, która sobie nie poradzi, może jest niezrównowazona...
Moim zdaniem on nie ma zamiaru spróbowac, nawet spróbować wziąć pod uwage życia z Krotką.
Aspiruje do bycia tym wymarzonym facetem, ktory jakby mogl to by był, ale nie może, a w konsekwencji od czasu do czasu poromansować.
Wpakowała się dziewczyna.
Przecież on siebie swietnie ustawił. Nawet nie wiadomo, co tej żonie nagadał. Zabezpieczył się.

2 797

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"Myślę raczej że jego żona boi się bardziej niż mój mąż zostać sama.
Choć ja uważam że życie z kimś kto myśli o innej to koszmar jednak."

patrz i co .Zycie twojego meza to koszmar .Sama to napisalas .
Offline

2 798

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Kochanek ostudził głowę i włącza pomału myślenie...

Nie byłabym tego taka pewna. Bardzo prawdopodobne, że jest w analogicznej sytuacji co Kroteczka, tyle że jego żona w przeciwieństwie do męża autorki to bardziej temperamentna osoba (przynajmniej takie odniosłam wrażenie).

Myślę raczej że jego żona boi się bardziej niż mój mąż zostać sama.
Choć ja uważam że życie z kimś kto myśli o innej to koszmar jednak.

A moze ona zna wersję, ze to Ty go uwiodłaś, a on uległ. Skąd wiesz, co jej powiedział?

2 799

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Kochanek ostudził głowę i włącza pomału myślenie...

Nie byłabym tego taka pewna. Bardzo prawdopodobne, że jest w analogicznej sytuacji co Kroteczka, tyle że jego żona w przeciwieństwie do męża autorki to bardziej temperamentna osoba (przynajmniej takie odniosłam wrażenie).

Myślę raczej że jego żona boi się bardziej niż mój mąż zostać sama.
Choć ja uważam że życie z kimś kto myśli o innej to koszmar jednak.

Wysnułam taki wniosek po tym jak napisałaś o jej reakcji kiedy się dowiedziała o zdradzie. Twój mąż raczej na spokojnie to przyjął.
Wiadomo, że ogólnie facetowi łatwiej odejść... szczególnie do innej.

A może tak wyswatać ze sobą współmałżonków? Wiem, że to żart trochę nie na miejscu ale wszystko zostałoby w rodzinie wink

2 800

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Ale popatrz. Nie było żadnej powaznej rozmowy o próbie wspólnego zycia. Nawet wtedy, gdy sprawa wyszła na jaw.
Ponadto juz sa półsłówka o zonie, która sobie nie poradzi, może jest niezrównowazona...
Moim zdaniem on nie ma zamiaru spróbowac, nawet spróbować wziąć pod uwage życia z Krotką.
Aspiruje do bycia tym wymarzonym facetem, ktory jakby mogl to by był, ale nie może, a w konsekwencji od czasu do czasu poromansować.
Wpakowała się dziewczyna.
Przecież on siebie swietnie ustawił. Nawet nie wiadomo, co tej żonie nagadał. Zabezpieczył się.

Przechodziłam przez to, więc też mam inny obraz. Mój też mówił o żonie że jest/może być niezrównoważona. Nawet też padły słowa że fajnie by było jakbym zaszła w ciążę, że wtedy by już nie było odwrotu i musielibyśmy/moglibyśmy być razem itd. Ale to jest właśnie takie na ślepo szukanie punktu zaczepienia by skończyć jedno i zacząć drugie, a po latach to wcale nie jest łatwe nawet jeśli małżeństwo to farsa, bo są dzieci, niby ułożone życie itd. Moim zdaniem brakuje tu jakiegoś 'kopa', motywacji. Ja akurat w to że oni się kochają nie wątpię. Dalej jednak prowadzą powiedzmy poprawne (choć tylko z pozoru) życie rodzinne. Nawet wyjawienie romansu nic nie zmieniło - mąż powiedzmy wybaczył, jego żona też... Może jakby któreś zdecydowało się odejść, sytuacja szybciej by się jakoś rozwiązała... A tak wszyscy żyją w jakichś dziwnych relacjach, dusząc się... i chyba nikt z całej 4-ki (a jeszcze są dzieci) nie jest szczęśliwy.

2 801

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ja wogole nie powinnam sie wypowiadac .Jestem zona zdradzona ,do ktorej maz chcial wrocic i nadal  chce wrocic .Ja nie poradzilam sobie z wybaczaniem .Kochajac go bardzo chcialam (szacun dla tych ,ktorzy potrafili ) ,ale nie potrafilam .Dzis potrafie wybaczyc ,ale nie zapomne .
Niby nie na temat .
Ale puscilam wolno ,nie bylo szlochow ,zatrzymywan .( najpierw odszedl do niej )
Dzis z ciekawoscia obserwuje zachowanie zon i kochanek .
Az prosi sie zaspiewac za Pronko i Jezowska  .On nie kochal zadnej z nas ,on nie kochal nas (znacie geneze tej piosenki )
Bo taki pan kocha tylko siebie .

2 802 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-23 22:57:23)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
horses napisał/a:

Ale popatrz. Nie było żadnej powaznej rozmowy o próbie wspólnego zycia. Nawet wtedy, gdy sprawa wyszła na jaw.
Ponadto juz sa półsłówka o zonie, która sobie nie poradzi, może jest niezrównowazona...
Moim zdaniem on nie ma zamiaru spróbowac, nawet spróbować wziąć pod uwage życia z Krotką.
Aspiruje do bycia tym wymarzonym facetem, ktory jakby mogl to by był, ale nie może, a w konsekwencji od czasu do czasu poromansować.
Wpakowała się dziewczyna.
Przecież on siebie swietnie ustawił. Nawet nie wiadomo, co tej żonie nagadał. Zabezpieczył się.

Przechodziłam przez to, więc też mam inny obraz. Mój też mówił o żonie że jest/może być niezrównoważona. Nawet też padły słowa że fajnie by było jakbym zaszła w ciążę, że wtedy by już nie było odwrotu i musielibyśmy/moglibyśmy być razem itd. Ale to jest właśnie takie na ślepo szukanie punktu zaczepienia by skończyć jedno i zacząć drugie, a po latach to wcale nie jest łatwe nawet jeśli małżeństwo to farsa, bo są dzieci, niby ułożone życie itd. Moim zdaniem brakuje tu jakiegoś 'kopa', motywacji. Ja akurat w to że oni się kochają nie wątpię. Dalej jednak prowadzą powiedzmy poprawne (choć tylko z pozoru) życie rodzinne. Nawet wyjawienie romansu nic nie zmieniło - mąż powiedzmy wybaczył, jego żona też... Może jakby któreś zdecydowało się odejść, sytuacja szybciej by się jakoś rozwiązała... A tak wszyscy żyją w jakichś dziwnych relacjach, dusząc się... i chyba nikt z całej 4-ki (a jeszcze są dzieci) nie jest szczęśliwy.

Tylko pamietasz co Krotka kiedyś o nim pisała? Arogancki, wiedzący, że się podoba, że każdą moze mieć.....
Cos  tu nie gra. To nie jest facet, który by się z kimś dusił.
Jest jeszcze jedno. Sorry, ale Krotka ma dwoje dzieci, a Ty nie miałaś .... On o tym wie i może nie chce mieć na głowie 2 nie swoich dzieci? Po co mu takie uwiazanie? Romans to romans, ale w cudze dzieci się pakować, które zostaną przy matce?
Jestem okropna, wiem, ale faceci czesto tak myslą.
NIe wiem czy kocha, moze jakos kocha, ale niektórzy faceci sa wygodni, albo mało odważni, chociaz z pozoru.....
Dla mnie to on jest cienki, po prostu cienki facet.

2 803 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-05-23 23:28:43)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Tylko pamietasz co Krotka kiedyś o nim pisała? Arogancki, wiedzący, że się podoba, że każdą moze mieć.....
Cos  tu nie gra. To nie jest facet, który by się z kimś dusił.
Jest jeszcze jedno. Sorry, ale Krotka ma dwoje dzieci, a Ty nie miałaś .... On o tym wie i może nie chce mieć na głowie 2 nie swoich dzieci? Po co mu takie uwiazanie? Romans to romans, ale w cudze dzieci się pakować, które zostaną przy matce?
Jestem okropna, wiem, ale faceci czesto tak myslą.
NIe wiem czy kocha, moze jakos kocha, ale niektórzy faceci sa wygodni, albo mało odważni, chociaz z pozoru.....
Dla mnie to on jest cienki, po prostu cienki facet.

No jest cienki, ale Kroteczka też się boi poważnej rozmowy. One nie są łatwe, u mnie też nie były. I często kończyły się spięciami i wydawało się, że to koniec. Ale w takich sytuacjach zawieszenie jest najgorsze. Albo w jedną albo w drugą... Mój romans jako romans zaczął się jakoś w maju ub roku, potem kolejne spotkania właściwie przez całe wakacje to huśtawki - od kocham i pragnę po nie chcę Cię znać, chcę być z tobą, ale nie chcę być kochanką ani rozbijać rodziny itd. Każde kolejne spotkanie było niby ostatnim - chyba najgorszy (a na pewno jeden z) okres w moim życiu. Też prawie otarłam się o depresję. Dlatego jej naprawdę szczerze współczuję bo ma przy tym jeszcze męża i dzieci...

2 804 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-23 23:44:58)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Anastacjoo,
wszyscy robimy chyba błąd - za bardzo szukamy podobieństw w naszym zyciu.
Sama sie przekona jak jest.
Moim zdaniem Twoja sytuacja jest zupełnie inna. Jesteś młodsza od Krotki i od swojego partnera o 10 lat,
nie masz dzieci, więc z Toba to jest rzeczywiscie nowy poczatek i wiele innych. Jesteś młoda, wolna kobieta, nie miejmy złudzeń.
Krotka jest starsza, ma dzieci, obowiązki. To inna sytuacja.
Ja tez pewnie ze wzgledu na zawód racjonalizuję i obdzieram wszystko ze złudzeń, porównuje do  sytuacji, z którymi mam do czynienia.
A może prawda jest jeszcze inna? Może jest tak jak Ty myslisz, ze to tylko strach i szczere uczucie?
Czas pokaże.
Ja tam jej dobrze zyczę, a jeszcze lepiej jej męzowi, dzieciom i tej biednej kobiecie, która zyje z tym aroganckim facetem ( słowa Krotki, nie moje smile ).
Nam się bardzo dobrze rozmawia Anastacjoo, ale uciekam, dobranoc.

2 805

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Ja tez pewnie ze wzgledu na zawód racjonalizuję i obdzieram wszystko ze złudzeń, porównuje do  sytuacji, z którymi mam do czynienia.
A może prawda jest jeszcze inna? Może jest tak jak Ty myslisz, ze to tylko strach i szczere uczucie?
Czas pokaże.
Ja tam jej dobrze zyczę, a jeszcze lepiej jej męzowi, dzieciom i tej biednej kobiecie, która zyje z tym aroganckim facetem ( słowa Krotki, nie moje smile ).
Nam się bardzo dobrze rozmawia Anastacjoo, ale uciekam, dobranoc.

To prawda, że nie potrzebnie porównuję, ale jeszcze we wrzesniu/ listopadzie ub roku byłam w czarnej d.pie i nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Zachowywałam się irracjonalnie, to co się wydarzyło, mnie po prostu przerosło. Nie potrafiłam sama sobie z tym poradzić. Często płakałam itd.
Teraz te uczucia ? rozterki, dylematy, dramaty są już za mną, właściwie już prawie dążyłam o tym zapomnieć i jak czytam historię Kroteczki czy Piotra sama siebie z tamtego czasu próbuję zrozumieć i jestem ciekawa jak oni sobie z tym poradzą (szczególnie Kroteczka).
Nie mam pojęcia co siedzi w głowie pana X, myślę że Kroteczka też tego nie wie. Tak jak wcześniej wspomniałaś nie wiadomo też jaką wersję on przedstawił swojej żonie. Nawet sposób w jaki się dowiedziała pozostaje tylko domysłem. Jedyne co wiadomo, to że Kroteczka się w nim zakochała i to jest chyba największy problem. Nawet jeśli urwali spotkania to i tak on wciąż siedzi w jej głowie jako ten idealny z którym nigdy nie będzie bo ?coś tam?...
Miłej niedzieli! smile

2 806

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Syzyf napisał/a:

Z jednej strony swoim wpisem chciałbym ostrzec kobiety, które żyją w rodzinach, a zdradzają swoim mężów, a z drugiej poniekąd
szukam jakiegoś wsparcia, zrozumienia...

Przeraża mnie jedno, że znajdę znowu kobietę, która po fazie zauroczenia (specjaliści mówią, że jest to 5 lat), znowu zacznie szukać sobie kogoś na boku. Tak, tak. ta miłość, o której ktoś wcześniej napisał (kocham go jak brata), to jest właśnie ta prawdziwa miłość.
Plus adorowanie kobiety przez swojego mężczyznę (w moim przypadku było ciężko, bo dowiedziałem się o zdradzie).

Kroteczka, to jest błędne koło, jeśli masz na myśli naprawę związku nie zostawiając całkowicie romansu za sobą. Twój mąż Ci nie wybaczy jeśli będzie czuł, że jesteś myślami z innym facetem.
Intymność teraz znajdziesz, kiedy powiesz swojemu mężowi, ze te myśli powracają. Przegadajcie szczerze ze sobą, co on Ci dawał w tym romansie, a czego zabrakło w waszym związku.
Jeśli uznasz, że mąż Ci tego nie zapewni, to po prostu rozejdźcie się. Przenieście się ze swoją wizją w czasy, kiedy dzieci wyjdą z domu, czy nadal będzie was coś łączyło.

Pozdrawiam.

Syzyf,
błagam... jak możesz zakładać, nie tylko Ty ale Wy wszyscy zwolennicy ratowania związków za wszelką cenę, jak możecie zakładać, ze wszyscy jesteśmy tacy sami?
Że faza namiętności wypali się po 3 czy 5 latach i kolejna kobieta zacznie szukać kogoś na boku.
Dlaczego nie bierzecie pod uwagę, że można spotkać kogoś z kim będzie inaczej? Nie koniecznie lepiej, ale bardziej warto!
Tylko ze względy zapłodnienia kobiety przez aktualnego partnera ma ona być na niego skazana do końca życia? LITOSCI?
Co to za życie?

Syzyf, nie bierzesz pod uwagę tego, że możesz spotkać kogoś z kim będziesz się smiał przez następne 40 lat? kogo będziesz pożądał do końca życia? Kogoś dla kogo będziesz tak doskonały, że nie pomyśli nigdy więcej o nikim innym?
Bo co? Bo za pierwszym razem źle się dobraliście? Bo to nie to? To był błąd, drugi raz go nie popełniaj wybierz dobrze.

2 807

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

hyhyhuu..

I najlepsze, że krota dalej wybiera ze wszystkich wypowiedzi tylko te, które odnoszą się do tego, co nosi w serduszku- czyli dot. sytuacji jej i kochanka, na męża dalej olewka i wywalone.
Nic nie zrozumiała przez tyle czasu, dalej w myślach siedzi u kochanka w gaciach, jak wesz łonowa..

Elle, Kroteczka wybiera te wypowiedzi do których potrafi się ustosunkować, bo wie, bo jest pewna, a jedyne czego jest pewna to to co czuje do kochanka. Ta jej miłość to jedyny obecnie pewnik w jej życiu. Nie jest pewna co kochanek czuje do niej, nie wie co zrobić ze swoim małżeństwem, co myśli i czuje mąż też może być dla niej niewiadomą, więc trzyma się tego co wie.
Wie, że kocha kochanka i liczy na to, że on ją też. Dopóki facet definitywnie jej nie odtrąci będzie w tym trwała.

2 808

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

A moze ona zna wersję, ze to Ty go uwiodłaś, a on uległ. Skąd wiesz, co jej powiedział?

Dowiedziała się bo przeczytała jego smsy do mnie po pijaku. To były tylko jego wywody,  ja nie odpisałam na żaden sms. Jeśli na tej podstawie dała sobie wcisnąć że to ja go uwodze to jest głupia.

2 809

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Wpakowała się dziewczyna.
Przecież on siebie swietnie ustawił. Nawet nie wiadomo, co tej żonie nagadał. Zabezpieczył się.

Ale jak się ustawił? Nie ma seksu. Nie wodze za nim wzrokiem po biurze.  Nic ode mnie nie dostaje.
Co ma niby z tego ustawienia?
Siedzenie calymi dniami w biurze ze słuchawkami na uszach?
Ja już ochlonęłam. Tylko tą rozmową wyprowadził mnie z równowagi.

2 810

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Al_donka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

hyhyhuu..

I najlepsze, że krota dalej wybiera ze wszystkich wypowiedzi tylko te, które odnoszą się do tego, co nosi w serduszku- czyli dot. sytuacji jej i kochanka, na męża dalej olewka i wywalone.
Nic nie zrozumiała przez tyle czasu, dalej w myślach siedzi u kochanka w gaciach, jak wesz łonowa..

Elle, Kroteczka wybiera te wypowiedzi do których potrafi się ustosunkować, bo wie, bo jest pewna, a jedyne czego jest pewna to to co czuje do kochanka. Ta jej miłość to jedyny obecnie pewnik w jej życiu. Nie jest pewna co kochanek czuje do niej, nie wie co zrobić ze swoim małżeństwem, co myśli i czuje mąż też może być dla niej niewiadomą, więc trzyma się tego co wie.
Wie, że kocha kochanka i liczy na to, że on ją też. Dopóki facet definitywnie jej nie odtrąci będzie w tym trwała.

Ale ja to widzę i rozumiem, że ona żyje tym co myśli, pisze, gdzie patrzy i co mówi ex kochanek.

Mnie chodzi o co innego. Chodzi o to, że ona może się tej totalnej fiksacji oddawać 'uczciwie' i odejść od męża z tej farsy zwanej małżeństwem.
Bo to nie istotne czy mąż JĄ kocha, ona nie kocha jego i dlatego to się nie ma prawa udać w taki sposób. A żyjąc w kłamstwie unieszczęśliwia kilka osób na raz, oprócz siebie.

2 811

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
horses napisał/a:

Ale popatrz. Nie było żadnej powaznej rozmowy o próbie wspólnego zycia. Nawet wtedy, gdy sprawa wyszła na jaw.
Ponadto juz sa półsłówka o zonie, która sobie nie poradzi, może jest niezrównowazona...
Moim zdaniem on nie ma zamiaru spróbowac, nawet spróbować wziąć pod uwage życia z Krotką.
Aspiruje do bycia tym wymarzonym facetem, ktory jakby mogl to by był, ale nie może, a w konsekwencji od czasu do czasu poromansować.
Wpakowała się dziewczyna.
Przecież on siebie swietnie ustawił. Nawet nie wiadomo, co tej żonie nagadał. Zabezpieczył się.

Przechodziłam przez to, więc też mam inny obraz. Mój też mówił o żonie że jest/może być niezrównoważona. Nawet też padły słowa że fajnie by było jakbym zaszła w ciążę, że wtedy by już nie było odwrotu i musielibyśmy/moglibyśmy być razem itd. Ale to jest właśnie takie na ślepo szukanie punktu zaczepienia by skończyć jedno i zacząć drugie, a po latach to wcale nie jest łatwe nawet jeśli małżeństwo to farsa, bo są dzieci, niby ułożone życie itd. Moim zdaniem brakuje tu jakiegoś 'kopa', motywacji. Ja akurat w to że oni się kochają nie wątpię. Dalej jednak prowadzą powiedzmy poprawne (choć tylko z pozoru) życie rodzinne. Nawet wyjawienie romansu nic nie zmieniło - mąż powiedzmy wybaczył, jego żona też... Może jakby któreś zdecydowało się odejść, sytuacja szybciej by się jakoś rozwiązała... A tak wszyscy żyją w jakichś dziwnych relacjach, dusząc się... i chyba nikt z całej 4-ki (a jeszcze są dzieci) nie jest szczęśliwy.

Zgadzam się z Tobą całkowicie

2 812 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-24 15:34:47)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Po prostu nie idealizuj, urealnij sobie wszystko,nie wierz w kazda jego wersję
i  nie zachowuj się tak, jakbyście grali w jednej druzynie, a cały świat był przeciw wam.
Taki zdrowy rozsadek pomoze Ci podjac własciwe decyzję i uwolni od zycia w iluzji. Nie stawiaj go na piedestale męskosci i uczciwosci.
Przypatrz się mu na nowo i z perspektywy oceń, czy było i czy jest kogo tak mocno kochać.
Powodzenia
Nie wiem jak się dowiedziała jego zona, Ty tez nie wiesz, znasz jego wersję.
I także nie wiesz jak ja przekonał lub ona jego, aby byc dalej razem!
Jakimi motywami sie oboje kierowali aby byc ze sobą, co sobie obiecali
i dlatego nie nazywaj tej kobiety głupią.
Dostał wiele - brak problemów, brak histerii rozzalonej kobiety.
I wcale nie uwazam, ze musze miec rację, ale po tym co piszesz takie wnioski mozna wysnuć.

2 813

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotki mąż o wszystkim wie. Nie zdecydował się na odejście od niej, więc o co chodzi. Zapewne jak będzie chciał odejść, Kroteczka go nie będzie zatrzymywała.

Moim zdanie oni się kochają - tyle, że chcieliby by ktoś podjął za nich decyzję rozejścia się ze swoimi obecnymi partnerami.

Krotko spotkaj się z nim - pogadajcie szczerze - czy on w ogóle byłby w stanie odejść od żony dla Ciebie. Będziesz miała jasną sytuację wówczas. Jesteś silną kobietą - pewnie nie chcesz okazywać przed nim swojej słabości do niego - ale powinnaś mu powiedzieć co czujesz do niego i jak się czujesz. Tłumisz to w sobie i to Cię od wewnątrz zabija. Emocje powinno się uzewnętrzniać. Teraz nie masz ani ukochanego ani przyjaciela ani męża ( masz ale wiesz co mam na myśli).

Wiem ze każdemu łatwo się doradza - ale każdy tutaj obecny nie trafił na to forum przez przypadek. Każdy z nas ma bądź miał swoją historię.

Twój post zatytułowany,, Zniszczyłam sobie życie " jest dość brutalny. Podświadomie pewnie nie żałujesz żadnej minuty spędzonej z nim bo dał Tobie w tym niedługim czasie tyle szczęścia, miłości gdzie inni nie doświadczają tego w paruletnich związkach - bo właśnie wiążą się z nie tymi osobami co trzeba.

2 814

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Po prostu nie idealizuj, urealnij sobie wszystko,nie wierz w kazda jego wersję
i  nie zachowuj się tak, jakbyście grali w jednej druzynie, a cały świat był przeciw wam.
Taki zdrowy rozsadek pomoze Ci podjac własciwe decyzję i uwolni od zycia w iluzji. Nie stawiaj go na piedestale męskosci i uczciwosci.
Przypatrz się mu na nowo i z perspektywy oceń, czy było i czy jest kogo tak mocno kochać.
Powodzenia
Nie wiem jak się dowiedziała jego zona, Ty tez nie wiesz, znasz jego wersję.
Dostał wiele - brak problemów, brak histerii rozzalonej kobiety.
I wcale nie uwazam, ze musze miec rację, ale po tym co piszesz takie wnioski mozna wysnuć.

Oczywiście że znam tylko jego wersję, w rzeczywistości może ona nadal nic nie wie. Nie jestem w stanie tego sprawdzić. Nie wiem po co jednak miałby mnie oszukiwać.
Ja nie mam żadnych oczekiwan w tym względzie i nic to nie zmienia w moim podejściu do niego i do sprawy.

A to że nie warto kogoś takiego kochać to wiem. Dlatego nigdy nie rozważałam żeby z nim być.

W sumie odpowiada mi bardziej to co jest teraz niż to jak byłam kochanką. Widzę to szczególnie z perspektywy czasu.
Najgorszy dla mnie scenariusz byłby jakbym widziała że nasze rozstanie nie ruszyło go, a ruszyło go bardzo. Zdecydowanie nie przejawia chęci flirtowania z innymi. Gdyby tak było,  załamałabym  się.

2 815

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Po prostu nie idealizuj, urealnij sobie wszystko,nie wierz w kazda jego wersję
i  nie zachowuj się tak, jakbyście grali w jednej druzynie, a cały świat był przeciw wam.
Taki zdrowy rozsadek pomoze Ci podjac własciwe decyzję i uwolni od zycia w iluzji. Nie stawiaj go na piedestale męskosci i uczciwosci.
Przypatrz się mu na nowo i z perspektywy oceń, czy było i czy jest kogo tak mocno kochać.
Powodzenia
Nie wiem jak się dowiedziała jego zona, Ty tez nie wiesz, znasz jego wersję.
I także nie wiesz jak ja przekonał lub ona jego, aby byc dalej razem!
Jakimi motywami sie oboje kierowali aby byc ze sobą, co sobie obiecali
i dlatego nie nazywaj tej kobiety głupią.
Dostał wiele - brak problemów, brak histerii rozzalonej kobiety.
I wcale nie uwazam, ze musze miec rację, ale po tym co piszesz takie wnioski mozna wysnuć.

Mnie to też zastanowiło, że żona przestała histeryzować na wiadomość, że mąż Kroteczki też wie. Ale, że co? Że będzie ją teraz trzymał krótko i że dał ultimatum? Przecież podobno chciała z nią rozmawiać? Musiał jej więcej nagadać, albo rzeczywiście powiedział, że się zmieni i żeby im nie mieszała bo oni już są na etapie ratowania małżeństwa? A może powiedział, że pomyliły mu się numery? Albo że był tak pijany, że nie wiedział co pisze.. a że Kroteczka nie odpisywała, to w sumie jakoś mógł to wytłumaczyć sprowadzając do nieporozumienia.
Dlatego zapytałam czy jej mąż znają się z żoną X i czy już wie że to o X chodzi (bo wtedy raczej z nim chciałaby pogadać). Wychodzi jednak że się nie znają a mąż nie wie wciąż który to facet.
Także chyba nie do końca ICH romans wyszedł na jaw. Coś tam się wydało, coś powiedziało?

kroteczka napisał/a:

Zapytał też jak u mnie? Powiedziałam jak jest,  po raz pierwszy powiedziałam mu wszystko.

Wrocilam do domu, siedzę i rycze. Wiem że go kocham niestety.

A było już dobrze,  już o nim nie myślałam,  poprawiło mi się z mężem.

kroteczka napisał/a:

Ale jak się ustawił? Nie ma seksu. Nie wodze za nim wzrokiem po biurze.  Nic ode mnie nie dostaje.
Co ma niby z tego ustawienia?

No właśnie tak, że nie poniósł żadnej konsekwencji (albo niewielką) i znów powoli zaczyna Ci mącić.

2 816

Odp: Zniszczylam swoje zycie

kroteczka, troche dalej jesteś w malignie...
piszesz, że

kroteczka napisał/a:

A to że nie warto kogoś takiego kochać to wiem. Dlatego nigdy nie rozważałam żeby z nim być.

ale, mimo wszystko chcesz być dla niego ważna :

kroteczka napisał/a:

Najgorszy dla mnie scenariusz byłby jakbym widziała że nasze rozstanie nie ruszyło go, a ruszyło go bardzo. Zdecydowanie nie przejawia chęci flirtowania z innymi. Gdyby tak było,  załamałabym  się.

a, może lepiej zostawić go sobie, jego żonie, jego dzieciom i potencjalnym następnym kochankom.
Jego sprawa, jego problem.
Juz nie Twój.
tym bardziej, ze piszesz :

kroteczka napisał/a:

W sumie odpowiada mi bardziej to co jest teraz niż to jak byłam kochanką. Widzę to szczególnie z perspektywy czasu.

Marzyłaś o niańczeniu wnuków w przyszłości,
no to teraz zajmij się rodziną smile

2 817

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Taki głos rozsądku może.... W każdym razie nie stanę po żadnej ze stron. Raczej ocenię sytuację na chłodno nie wdając się w niepotrzebne epitety i nie ulegając presji większości.
Tak, większość z nas to ludzie po przejściach, a nasze poglądy są wyjątkowo skrajne.
Nie mamy zrozumienia dla ludzi pokroju Krotki ale ja myślę sobie, ze i tak wykonała duży krok w kierunku napeawienia życia. U jednych to chirurgiczne cięcie, u innych czas.
Tak, mota się przestrasznie , nie daje mężowi ułożyć  sobie na nowo życia, ale w tej kwestii nie zwalalabym całej winy na nią. On też nie potrafi wziąć własnego życia w swoje ręce i żyje tak z dnia na dzień .... Bez sensu i celu.
Przecież powinien ją zostawić, prawda? Powinien mieć swoje zdanie i powinien chcieć zawalczyć o siebie.
Mój mąż odszedł. Nie chciał tak żyć. Gdyby tego nie zrobił, pewnie nadal tkwilibysmy w tym związku. Na pozór szczęśliwym, ale każdo z nas z niemałą sieczką zamiast mózgu. Oboje układamy sobie życie, jesteśmy w dobrych relacjach i szanuję go chyba bardziej, niż kiedykolwiek.
Dzięki jego decyzjom, nie moim.
Krotka i tak ma powera, ze potrafiła ukrócić kontakt z kochankiem tymbardziej, że razem pracują.
Kochaś to palant, fakt. Bo powinien zdobyć się na konstruktywną rozmowę, po której wszytko stałoby się jasne.... A tak? Do dupy.
Krotka powinna na jakiś czas zostać sama. Bez jednego i drugiego. Kto wie, może wtedy spojrzalaby na swoje życie z innej perspektywy.
Nie zgodzę się na to, że ona to wyłącznie czarny charakter. Otoczona jest słabymi ludźmi.... Nie oczekujmy, że weźmie sprawy w swoje ręce i zadecyduje o wszystkich.
Albo inaczej.... Ona by mogła, ale jeszcze tego nie chce. Jeszcze nie wie, ze potrafi.
Krotka , przypominasz mi trochę mnie samą z kiedyś.
Wiesz, odezwij się jeśli będziesz miała chęć. Wolę ci opowiedzieć jak było ze mną i dlaczego dałam radę zmienić swoje życie, niż stawiać na tobie X-a
Nie wiem, mam po prostu dziwne wrażenie, że może się tobie udać.

2 818

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Mnie to też zastanowiło, że żona przestała histeryzować na wiadomość, że mąż Kroteczki też wie. Ale, że co? Że będzie ją teraz trzymał krótko i że dał ultimatum? Przecież podobno chciała z nią rozmawiać? Musiał jej więcej nagadać, albo rzeczywiście powiedział, że się zmieni i żeby im nie mieszała bo oni już są na etapie ratowania małżeństwa? A może powiedział, że pomyliły mu się numery? Albo że był tak pijany, że nie wiedział co pisze.. a że Kroteczka nie odpisywała, to w sumie jakoś mógł to wytłumaczyć sprowadzając do nieporozumienia.
Dlatego zapytałam czy jej mąż znają się z żoną X i czy już wie że to o X chodzi (bo wtedy raczej z nim chciałaby pogadać). Wychodzi jednak że się nie znają a mąż nie wie wciąż który to facet.
Także chyba nie do końca ICH romans wyszedł na jaw. Coś tam się wydało...

Nie no taka głupia to ona nie jest. Jeśli przeczytała smsy to były one dość jednoznaczne i nie dało rady wytłumaczyć że byly skierowane do kogoś innego.
A to że jej nagadał, naobiecywal to więcej niż pewne inaczej miałabym ją na głowie na pewno. Być może jeszcze będę miała. Nie byłoby ciekawie. Boję się tez że narobi nam problemów w pracy.
Może jednak powstrzymuje ją fakt że nic nie będzie miała z tego jak on straci pracę.

2 819

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:

kroteczka, troche dalej jesteś w malignie...
piszesz, że

kroteczka napisał/a:

A to że nie warto kogoś takiego kochać to wiem. Dlatego nigdy nie rozważałam żeby z nim być.

ale, mimo wszystko chcesz być dla niego ważna :

kroteczka napisał/a:

Najgorszy dla mnie scenariusz byłby jakbym widziała że nasze rozstanie nie ruszyło go, a ruszyło go bardzo. Zdecydowanie nie przejawia chęci flirtowania z innymi. Gdyby tak było,  załamałabym  się.

a, może lepiej zostawić go sobie, jego żonie, jego dzieciom i potencjalnym następnym kochankom.
Jego sprawa, jego problem.
Juz nie Twój.
tym bardziej, ze piszesz :

kroteczka napisał/a:

W sumie odpowiada mi bardziej to co jest teraz niż to jak byłam kochanką. Widzę to szczególnie z perspektywy czasu.

Marzyłaś o niańczeniu wnuków w przyszłości,
no to teraz zajmij się rodziną smile

Jest tak jak piszesz: nie chcę z nim być bo nie jest tego wart ale chcę chyba żeby on nadal myślał o mnie.
Paradoksalnie gdyby on zaczął z inną to wtedy na pewno odeszlabym z pracy bo nie znioslabym tego widoku.

2 820

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Nie no taka głupia to ona nie jest. Jeśli przeczytała smsy to były one dość jednoznaczne i nie dało rady wytłumaczyć że byly skierowane do kogoś innego.
A to że jej nagadał, naobiecywal to więcej niż pewne inaczej miałabym ją na głowie na pewno. Być może jeszcze będę miała. Nie byłoby ciekawie. Boję się tez że narobi nam problemów w pracy.
Może jednak powstrzymuje ją fakt że nic nie będzie miała z tego jak on straci pracę.

No właśnie, co może zrobić? Udostępnić jego smsy na forum? Przecież tak skompromituje męża, nie Ciebie. A chyba jednak by wolała by nawet przy rozstaniu płacił te elementy i miał z czego. Może wynająć detektywa - to już jest bardziej prawdopodobne. Ale jeżeli już was nic nie łączy to nie masz się czego obawiać. Może też jeśli zna kogoś z waszej pracy poprosić o to by was obserwował (ja tak miałam a przynajmniej takie wrażenie, że jedna znajoma z pracy która znała jego żonę nas bacznie obserwowała i zawsze nawet jak się spotykałyśmy na schodach jakby nigdy nic schodziła na jego temat chyba w oczekiwaniu jak zareaguję). Bądź ostrożna!

2 821 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-24 16:34:52)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Mnie to też zastanowiło, że żona przestała histeryzować na wiadomość, że mąż Kroteczki też wie. Ale, że co? Że będzie ją teraz trzymał krótko i że dał ultimatum? Przecież podobno chciała z nią rozmawiać? Musiał jej więcej nagadać, albo rzeczywiście powiedział, że się zmieni i żeby im nie mieszała bo oni już są na etapie ratowania małżeństwa? A może powiedział, że pomyliły mu się numery? Albo że był tak pijany, że nie wiedział co pisze.. a że Kroteczka nie odpisywała, to w sumie jakoś mógł to wytłumaczyć sprowadzając do nieporozumienia.
Dlatego zapytałam czy jej mąż znają się z żoną X i czy już wie że to o X chodzi (bo wtedy raczej z nim chciałaby pogadać). Wychodzi jednak że się nie znają a mąż nie wie wciąż który to facet.
Także chyba nie do końca ICH romans wyszedł na jaw. Coś tam się wydało...

Nie no taka głupia to ona nie jest. Jeśli przeczytała smsy to były one dość jednoznaczne i nie dało rady wytłumaczyć że byly skierowane do kogoś innego.
A to że jej nagadał, naobiecywal to więcej niż pewne inaczej miałabym ją na głowie na pewno. Być może jeszcze będę miała. Nie byłoby ciekawie. Boję się tez że narobi nam problemów w pracy.
Może jednak powstrzymuje ją fakt że nic nie będzie miała z tego jak on straci pracę.

Krotko, dziewczyno w jakiej ty matni jesteś. Popatrz co piszesz.
Narobi  NAM ! problemów w pracy...
Wam?
Jestescie druzyną, której chce zaszkodzić zła kobieta, którą "powstrzymuje ją fakt że nic nie będzie miała z tego jak on straci pracę".
i "no taka głupia to ona nie jest".
On biedny, Ty biedna, a tam zła kobieta?
Nic nie wiesz, zyjesz iluzją!  Nie rób sobie tego.
A moze ona go po prostu kocha i mu iwierzyła, ze juz bedzie dobrze i wcale nie chce go wykorzystać, mscic się.
Chce jedynie z nim być, a on moze z nią.
NIe potrafisz zaakceptowac tego, ze on jest z nią i dlatego bierzesz pod uwage tylko jedna opcję - ze jest z nia ze strachu.

2 822

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Krotko, dziewczyno w jakiej ty matni jesteś. Popatrz co piszesz.
Narobi  NAM ! problemów w pracy...
Wam?
Jestescie druzyną, której chce zaszkodzić zła kobieta, którą "powstrzymuje ją fakt że nic nie będzie miała z tego jak on straci pracę".
i "no taka głupia to ona nie jest".
On biedny, Ty biedna, a tam zła kobieta?
Nic nie wiesz, zyjesz iluzją!  Nie rób sobie tego.
A moze ona go po prostu kocha i mu iwierzyła, ze juz bedzie dobrze i wcale nie chce go wykorzystać, mscic się.
Chce jedynie z nim być, a on moze z nią.
NIe potrafisz zaakceptowac tego, ze on jest z nią i dlatego bierzesz pod uwage tylko jedna opcję - ze jest z nia ze strachu.

Skoro nikt z nikim nie porozmawiał, nie podjął kroków, to znaczy że zna półprawdę i wierzy w przemianę małżonka, że tego żałuje, albo czeka na niezbite dowody zdrady ... a sami zainteresowani nie chcą tak naprawdę być z sobą.. pomimo romansu, sympatii itd. Tak to chyba wygląda...

2 823 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-24 16:48:11)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
horses napisał/a:

Krotko, dziewczyno w jakiej ty matni jesteś. Popatrz co piszesz.
Narobi  NAM ! problemów w pracy...
Wam?
Jestescie druzyną, której chce zaszkodzić zła kobieta, którą "powstrzymuje ją fakt że nic nie będzie miała z tego jak on straci pracę".
i "no taka głupia to ona nie jest".
On biedny, Ty biedna, a tam zła kobieta?
Nic nie wiesz, zyjesz iluzją!  Nie rób sobie tego.
A moze ona go po prostu kocha i mu iwierzyła, ze juz bedzie dobrze i wcale nie chce go wykorzystać, mscic się.
Chce jedynie z nim być, a on moze z nią.
NIe potrafisz zaakceptowac tego, ze on jest z nią i dlatego bierzesz pod uwage tylko jedna opcję - ze jest z nia ze strachu.

Skoro nikt z nikim nie porozmawiał, nie podjął kroków, to znaczy że zna półprawdę i wierzy w przemianę małżonka, że tego żałuje, albo czeka na niezbite dowody zdrady ... a sami zainteresowani nie chcą tak naprawdę być z sobą.. pomimo romansu, sympatii itd. Tak to chyba wygląda...

wiesz, ja uwierzyłam w przemianę, wiele lat temu i udało się,
ale moze ktos odbierał mnie za słabą, głupią, a jedynie kochałam.
Więc jak jest, a jak wyglada to zupełnie inna sprawa.
Ale za za madrą to tez siebie nie uwazam smile
Nie wtracam się juz, niech to się jakos dobrze zakonczy, dla wszystkich.

2 824

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Ale za za madrą to tez siebie nie uwazam smile

Ja uważałam się za mądrą, rozsądną, potrafiącą się zachować w każdej sytuacji... póki nie zakochałam się w żonatym wink
Nabrałam dystansu i nie jestem już tak bezkrytyczna wobec siebie.. bo jednak życie uczy pokory i tego, że JA NIGDY BYM to tylko słowa... ja też tak uważałam.. Ja i romans? No way!! wink

2 825

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Anastazjo,
wierzę Ci, ze nie marzyłas o byciu kochanka smile

Krotko,
wierzę Ci, że nie zniosłabyś jego flirtujacego z inna kobietą, ale takze nie zniosłabyś gdyby opowiadał Ci ,
jak to mu dobrze z żoną. I on o tym wie i dlatego zawsze będzie trochę smutny, trochę nieszczęsliwy.
Jesli nie chce nic zmieniać w zyciu to musi tak grać, bo zawalił i to wzgledem 2 kobiet.
Nie piszę tego, bo chcę Tobie dokopać tylko dlatego abys przestała zyć iluzją.

A jesli się mylę i to wielka miłość to z pewnoscią doczekasz się powaznej rozmowy i powaznych deklaracji.
Choc wydaje mi się to nieprawdopodobne, po tym co tutaj piszesz, to jednak może tak będzie.

No jest też opcja , że zona nie wytrzyma i go pogoni, kiedy znowu okaze się nie w porzadku wobec niej. To tez mozliwe.
Nie upieram się. Tak, czy inaczej powodzenia smile

2 826

Odp: Zniszczylam swoje zycie
NieZnamSiebie napisał/a:

Taki głos rozsądku może.... W każdym razie nie stanę po żadnej ze stron. Raczej ocenię sytuację na chłodno nie wdając się w niepotrzebne epitety i nie ulegając presji większości.
Tak, większość z nas to ludzie po przejściach, a nasze poglądy są wyjątkowo skrajne.
Nie mamy zrozumienia dla ludzi pokroju Krotki ale ja myślę sobie, ze i tak wykonała duży krok w kierunku napeawienia życia. U jednych to chirurgiczne cięcie, u innych czas.
Tak, mota się przestrasznie , nie daje mężowi ułożyć  sobie na nowo życia, ale w tej kwestii nie zwalalabym całej winy na nią. On też nie potrafi wziąć własnego życia w swoje ręce i żyje tak z dnia na dzień .... Bez sensu i celu.
Przecież powinien ją zostawić, prawda? Powinien mieć swoje zdanie i powinien chcieć zawalczyć o siebie.
Mój mąż odszedł. Nie chciał tak żyć. Gdyby tego nie zrobił, pewnie nadal tkwilibysmy w tym związku. Na pozór szczęśliwym, ale każdo z nas z niemałą sieczką zamiast mózgu. Oboje układamy sobie życie, jesteśmy w dobrych relacjach i szanuję go chyba bardziej, niż kiedykolwiek.
Dzięki jego decyzjom, nie moim.
Krotka i tak ma powera, ze potrafiła ukrócić kontakt z kochankiem tymbardziej, że razem pracują.
Kochaś to palant, fakt. Bo powinien zdobyć się na konstruktywną rozmowę, po której wszytko stałoby się jasne.... A tak? Do dupy.
Krotka powinna na jakiś czas zostać sama. Bez jednego i drugiego. Kto wie, może wtedy spojrzalaby na swoje życie z innej perspektywy.
Nie zgodzę się na to, że ona to wyłącznie czarny charakter. Otoczona jest słabymi ludźmi.... Nie oczekujmy, że weźmie sprawy w swoje ręce i zadecyduje o wszystkich.
Albo inaczej.... Ona by mogła, ale jeszcze tego nie chce. Jeszcze nie wie, ze potrafi.
Krotka , przypominasz mi trochę mnie samą z kiedyś.
Wiesz, odezwij się jeśli będziesz miała chęć. Wolę ci opowiedzieć jak było ze mną i dlaczego dałam radę zmienić swoje życie, niż stawiać na tobie X-a
Nie wiem, mam po prostu dziwne wrażenie, że może się tobie udać.

Nieznamsiebie bardzo chętnie bym z tobą popisała. Potrzebuję rady kogoś kto przez to przeszedl.
Już i tak nie jest źle,  w porównaniu do tego co było na jesieni.

2 827

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Krotko,
wierzę Ci, że nie zniosłabyś jego flirtujacego z inna kobietą, ale takze nie zniosłabyś gdyby opowiadał Ci ,
jak to mu dobrze z żoną. I on o tym wie i dlatego zawsze będzie trochę smutny, trochę nieszczęsliwy.
Jesli nie chce nic zmieniać w zyciu to musi tak grać, bo zawalił i to wzgledem 2 kobiet.
....
No jest też opcja , że zona nie wytrzyma i go pogoni, kiedy znowu okaze się nie w porzadku wobec niej. To tez mozliwe.
Nie upieram się. Tak, czy inaczej powodzenia smile

Nie rozumiem co sugerujesz, że jest smutny na pokaz? Uwierz nie chciałoby mu się tak grać.  Miałby to gdzieś.

Ja już nie żyję żadną iluzją, może mu dobrze z żoną, ma z nią wiele wspólnych spraw:dom, dziecko, kredyt. Mają o czym gadać. Wspólne wizyty u rodziny i u przyjaciół,  cały wielki świat. 

Nie chcę tylko żeby wybijal mnie z mojego świata takimi gadkami, po co mnie informuje o swoich sprawach. Niech da mi spokój a ja już sobie poradzę.

2 828 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-25 09:08:42)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotko, nie sugeruję, ze jest smutny na pokaz.
Sugeruję, że nawet jesli sprawa się uspokoi szczytem głupoty i brakiem empatii względem Ciebie
byłoby flirtowanie z inna na Twoich oczach lub wychwalanie żony. Więc nie buduj sobie obrazu,
że on został, bądź nie podjął rozmowy o wspólnym życiu,  bo się boi, czy tylko dla dziecka, a tak naprawdę
już zawsze będzie tylko Ciebie kochał. Zrobisz sobie krzywdę takim mysleniem i nie pójdziesz na przód.
Musiały zawazyć tez inne czynniki.Nie odrzucaj mozliwości, że jednak ta zona nie jest taka obojetna
i , ze wcale nie musi być głupią niedojdą bez honoru,
bo zbudujesz sobie obraz biednego rycerza w kajdanach bez wyjscia.
Tylko wspólczuć takiemu i "przytulic "od czasu do czasu.
Nie rób sobie tego.
Przecież on moze być przez tą zonę bardzo kochany, nawet naiwnie, jemu naprawdę nie musi się dziać żadna krzywda.
To on i Ty zawaliliście, a nie wasi współmałżonkowie i nie oczekuj, ze zachowaja się teraz " tak jak powinni "- madrze,
honorowo.....oni tez są w rozsypce.

Także nie sugeruję, że nie było uczuć.
Jednak znaliście się tyle lat, czy konsekwencją przejscia
granicy intymności nie powinna być rozmowa - co dalej z nami ?
Zabrakło rozmowy, także z Twojej strony i jest do d.py. Nie wiem, czemu jej nie było.
Bo miał to być tylko romans i było to pojscie na zywioł ? Bo jest tchórzem i Ty także?
Nie wiem. Sama wiesz, czemu także Ty nie podjęłaś rozmowy,
czy czekałaś aż on zacznie, a podskórnie wiedziałaś, że mozesz usłyszeć - nie rańmy bliskich...
, bądź to co powyżej. Nie wiem. sama to przemyśl.

2 829

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Krotko, nie sugeruję, ze jest smutny na pokaz.
Sugeruję, że nawet jesli sprawa się uspokoi szczytem głupoty i brakiem empatii względem Ciebie
byłoby flirtowanie z inna na Twoich oczach lub wychwalanie żony. Więc nie buduj sobie obrazu,
że on został, bądź nie podjął rozmowy o wspólnym życiu,  bo się boi, czy tylko dla dziecka, a tak naprawdę
już zawsze będzie tylko Ciebie kochał. Zrobisz sobie krzywdę takim mysleniem i nie pójdziesz na przód.
Musiały zawazyć tez inne czynniki.Nie odrzucaj mozliwości, że jednak ta zona nie jest taka obojetna
i , ze wcale nie musi być głupią niedojdą bez honoru,
bo zbudujesz sobie obraz biednego rycerza w kajdanach bez wyjscia.
Tylko wspólczuć takiemu i "przytulic "od czasu do czasu.
Nie rób sobie tego.
Przecież on moze być przez tą zonę bardzo kochany, nawet naiwnie, jemu naprawdę nie musi się dziać żadna krzywda.
To on i Ty zawaliliście, a nie wasi współmałżonkowie i nie oczekuj, ze zachowaja się teraz " tak jak powinni "- madrze,
honorowo.....oni tez są w rozsypce.

Także nie sugeruję, że nie było uczuć.
Jednak znaliście się tyle lat, czy konsekwencją przejscia
granicy intymności nie powinna być rozmowa - co dalej z nami ?
Zabrakło rozmowy, także z Twojej strony i jest do d.py. Nie wiem, czemu jej nie było.
Bo miał to być tylko romans i było to pojscie na zywioł ? Bo jest tchórzem i Ty także?
Nie wiem. Sama wiesz, czemu także Ty nie podjęłaś rozmowy,
czy czekałaś aż on zacznie, a podskórnie wiedziałaś, że mozesz usłyszeć - nie rańmy bliskich...
, bądź to co powyżej. Nie wiem. sama to przemyśl.

Może i tak,  pewnie ją kocha i chce z nią być.  Niech będzie, tylko po co mi znowu włazi z butami w życie.  Nic od niego nie potrzebuję,  nic mu nie daję. Ja nie poruszam żadnych prywatnych tematów przy nim, po co mi takie gadki. Niech się zajmie naprawą swojego małżeństwa tak jak ja się zajmuję swoim.

Mogłabym podjąć rozmowę ale tego nie chcę,  nic nie zrobię z jego deklaracjami ani w jedną ani w drugą stronę. Co mam mu powiedzieć?  Żeby zajął się żona swoją a ode mnie się od....

Nie byłabym z nim choćby mnie błagal bo nie jest tego wart.  Zmarnowalam sobie kawał życia przez niego.

Zresztą teraz mam fazę na olanie go po całości, i nie odzywam się w ogóle do niego.  Widzi że się obraziłam bo intensywnie pisze służbowe maile.

2 830 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-25 16:02:19)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Sama wiesz, czemu także Ty nie podjęłaś rozmowy,
czy czekałaś aż on zacznie, a podskórnie wiedziałaś, że mozesz usłyszeć - nie rańmy bliskich...
, bądź to co powyżej. Nie wiem. sama to przemyśl.

Oczywiście, że tak.

krotka wielokrotnie podkreślała przecież, że w kochanku zauroczyło ja jego zdecydowanie i brak kompromisów w tym jak ją próbował długi czas "wyhaczyć" i wyhaczył. Bez kompromisów, skrupułów i bez brania jeńców wink

Liczyła, że doprowadzi sprawę do końca i 'po męsku' podejmie rozmowę, POWAŻNĄ rozmowę - nie smsy z kibla czy pod kołdrą, jak żona nie patrzy i że zbudują jakąś nową jakość razem, skoro postawili oboje na szali swoje małżeństwa.

Ale Król okazał się nagi.. Cesarz paziem i to wystraszonym i totalnie bez kontroli nad konsekwencjami sytuacji i krotka przestała go poznawać.
Problem w tym, że emocje (serce) u niej dalej wiszą i wspominają Dyzia za czasów, kiedy w w jej wyobraźni bywał Cesarzem i Królem, który bierze co chce i nie boi się działać, a rozum - ma problem, bo widzi realne działania, a raczej ich brak i bezradne, nieśmiałe i lekko zawstydzone spojrzenie kolesia, który wolałby żeby tamto wszystko się nie wydarzyło lub.. żeby wszyscy o tym "kleksie na spodniach" zwanym romansem jakoś zapomnieli i przeszli nad tym do porządku dziennego, co tez sam próbuje czynić.
Krotce to gorzej wychodzi i ten gniew projektuje na niego.

2 831 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-25 16:50:00)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotko,
nie mam pojęcia , co robic smile,
ale myslę, że będzie dobrze, kiedy kiedys nadejdzie taki czas,
kiedy to widok jego flirtujacego z inną kobietą
lub np radośnie oznajmiajacego, że ukochana zona spodziewa się dziecka ( często męzczyźni, którzy zdradzili zaciązają zony ) 
nie zrobi na Tobie większego wrażenia.
Tak jak i te słuzbowe maile, które no cóż są elementem codziennej pracy. Będą tylko słuzbowymi mailami,
a nie próbą kontaktu na siłę. Przynajmniej bedziesz tak o nich myslała i nie zawracała sobie głowy, co autor miał na mysli.
Myslę, że wtedy będziesz gotowa na nowy związek. Z kim nie wiem, moze z mężem, moze z kims innym.
Błogi luz i bedzie, jak będzie proszę Pana, ja juz sie nad tym nie zastanawiam, to jest już poza mną smile

Elle,
"Krotce to gorzej wychodzi i ten gniew projektuje na niego."
Fajnie by było gdybys się myliła smile
Ale moze to jest naturalny etap. Wazne chyba, ze jesli cos rani, męczy, niszczy
w końcu dojśc do takiego etapu i powiedziec sobie - a .uj z tym.
Wtedy jest się w koncu wolnym.

2 832

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

krotka wielokrotnie podkreślała przecież, że w kochanku zauroczyło ja jego zdecydowanie i brak kompromisów w tym jak ją próbował długi czas "wyhaczyć" i wyhaczył. Bez kompromisów, skrupułów i bez brania jeńców wink

Liczyła, że doprowadzi sprawę do końca i 'po męsku' podejmie rozmowę, POWAŻNĄ rozmowę - nie smsy z kibla czy pod kołdrą, jak żona nie patrzy i że zbudują jakąś nową jakość razem, skoro postawili oboje na szali swoje małżeństwa.

Coś w tym może być... dlatego już wcześniej uznała, że jest niedojrzały. A te przejawy męskości to tylko pozory.
A to oznacza, że w końcu przejrzała na oczy i w sumie można/może powiedzieć że zakochała się nie w nim, tylko w swoim wyobrażeniu o nim. I dlatego udało jej się ten romans zakończyć i w tym wytrwać, pomimo chwil zwątpienia... bo jednak przez lata budowała sobie jego obraz jako tego idealnego, który na dodatek zabiega o jej względy, troszczy...
W tej sytuacji, to że odbudują swoje małżeństwo z mężem jest całkiem prawdopodobne...

Ina rzecz... dlaczego zwykle tak bywa, że kochanek jest/okazuje się w łóżku lepszy niż mąż, czy stały (inny) partner? Przecież nie tylko o adrenalinkę tu chodzi, czy o to że zakazane smakuje lepiej... Coś nowego/ktoś nowy nie zawsze znaczy lepszy.
To tak apropos tego co wcześniej zostało powiedziane, że często się myśli, a prześpię się raz, może mi minie bo takie nakręcanie jakby to było tylko niepotrzebnie zaprząta głowę, a może jest kiepski.. i czar pryśnie... i będzie po sprawie... itd.

2 833

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Coś w tym może być... dlatego już wcześniej uznała, że jest niedojrzały. A te przejawy męskości to tylko pozory.
A to oznacza, że w końcu przejrzała na oczy i w sumie można/może powiedzieć że zakochała się nie w nim, tylko w swoim wyobrażeniu o nim. I dlatego udało jej się ten romans zakończyć i w tym wytrwać, pomimo chwil zwątpienia... bo jednak przez lata budowała sobie jego obraz jako tego idealnego, który na dodatek zabiega o jej względy, troszczy...

Igzakli. Zakochała się w jego wizualu plus wyobrażenie o jego charakterze oparte na tymże wizualu i "feromonie" wink Klasyka.

W tej sytuacji, to że odbudują swoje małżeństwo z mężem jest całkiem prawdopodobne...

Niekoniecznie, bo jak sama zauważyłaś:

Ina rzecz... dlaczego zwykle tak bywa, że kochanek jest/okazuje się w łóżku lepszy niż mąż, czy stały (inny) partner? Przecież nie tylko o adrenalinkę tu chodzi, czy o to że zakazane smakuje lepiej... Coś nowego/ktoś nowy nie zawsze znaczy lepszy.
To tak apropos tego co wcześniej zostało powiedziane, że często się myśli, a prześpię się raz, może mi minie bo takie nakręcanie jakby to było tylko niepotrzebnie zaprząta głowę, a może jest kiepski.. i czar pryśnie... i będzie po sprawie... itd.

Dopasowanie seksualne jest ważne. Tylko, że ono w moim mniemaniu nie bierze się przecież z 'techniki' stricto, co z atmosfery jaką kochanek buduje wokół samego aktu, a najlepiej przed, w trakcie i po smile Jeśli ktoś nie potrafi zbudować tego napięcia/chemii to i seks nie będzie dawał poczucia wyjątkowości, bliskości, etc.

Ale przecież nic na siłę i nikt jej nie karze małżeństwa sklejać w "imię pańszczyzny".

2 834

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Dopasowanie seksualne jest ważne. Tylko, że ono w moim mniemaniu nie bierze się przecież z 'techniki' stricto, co z atmosfery jaką kochanek buduje wokół samego aktu, a najlepiej przed, w trakcie i po smile Jeśli ktoś nie potrafi zbudować tego napięcia/chemii to i seks nie będzie dawał poczucia wyjątkowości, bliskości, etc.

Ale przecież nic na siłę i nikt jej nie karze małżeństwa sklejać w "imię pańszczyzny".

To prawda. Może rzeczywiście kochanek się bardziej stara, bo chce się sprawdzić jako mężczyzna, dowartościować a przy kochance to nie takie oczywiste, że będzie chciała kolejny raz, szczególnie jak sporo przeszkód po drodze.. dlatego wciąż (nawet kolejny raz) kręci to gonienie króliczka, ciągłe zabieganie itd. W końcu łatwy seks (poza związkiem) można szybko bez większego wysiłku zleźć a jednak facetom się chce zabiegać o względy nawet latami...
Z drugiej strony nawet świece , drogi prezent, milion komplementów czy 5* hotel nic nie dadzą, jak pod względem "techniki" się nie zgrają. Najwyraźniej już sam fakt zwrócenia na siebie uwagę, tzw feromony weryfikują.. że o tą osobę chce się starać o niej myśli wciąż itd...

2 835 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-25 18:08:11)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Może rzeczywiście kochanek się bardziej stara, bo chce się sprawdzić jako mężczyzna, dowartościować a przy kochance to nie takie oczywiste, że będzie chciała kolejny raz, szczególnie jak sporo przeszkód po drodze.. dlatego wciąż (nawet kolejny raz) kręci to gonienie króliczka, ciągłe zabieganie itd. W końcu łatwy seks (poza związkiem) można szybko bez większego wysiłku zleźć a jednak facetom się chce zabiegać o względy nawet latami...

Jasne, chodzi o dowartościowanie plus adrenalinka.

Najwyraźniej już sam fakt zwrócenia na siebie uwagę, tzw feromony weryfikują.. że o tą osobę chce się starać o niej myśli wciąż itd...

Feromony to jedno, ale.. często gonimy tak naprawdę za archetypem kobiety/mężczyzny, który jest wierna kopią któregoś z rodziców (adekwatnie do płci), a dopiero po latach czasem to weryfikujemy i jesteśmy w stanie zauważyć, że: "Janek za którym szalałam to był apodyktyczny i arogancki jak mój Tatuś, ale za to seks.. Tatuś też potrafił czasem dać prezent, że buty spadały.  A Zenek, który z kolei stawał na głowie żeby mi dogodzić, to było przeciwieństwo Tatusia - miły, zawsze wspierający, ciepły i taki..wyrozumiały." itd. etc.

Także pozornie sa to feromony i pozornie chodzi o seks, a tak naprawdę zawsze chodzi o "zamknięcie" niepodomykanych w dzieciństwie relacji z jednym z rodziców - najczęściej tego przeciwnej płci, który ma największy wpływ na to jaki sobie wzorzec partnera zapiszemy w głowie.
I dopóki jesteśmy działania tego schematu nieświadomi, jesteśmy całkowicie bezradni i podatni na zakochiwanie się w tym samym typie mężczyzny/kobiety i analogicznie odrzucamy pozostałe możliwości.

2 836

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"często gonimy tak naprawdę za archetypem kobiety/mężczyzny, który jest wierna kopią któregoś z rodziców (adekwatnie do płci), a dopiero po latach czasem to weryfikujemy"

To by się zgadzało smile
Np. taka Anasrazjaa wybrała zdradzacza. Zupełnie jak tatuś wink

2 837

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Feromony to jedno, ale.. często gonimy tak naprawdę za archetypem kobiety/mężczyzny, który jest wierna kopią któregoś z rodziców (adekwatnie do płci), a dopiero po latach czasem to weryfikujemy i jesteśmy w stanie zauważyć, że: "Janek za którym szalałam to był apodyktyczny i arogancki jak mój Tatuś, ale za to seks.. Tatuś też potrafił czasem dać prezent, że buty spadały.  A Zenek, który z kolei stawał na głowie żeby mi dogodzić, to było przeciwieństwo Tatusia - miły, zawsze wspierający, ciepły i taki..wyrozumiały." itd. etc.

Także pozornie sa to feromony i pozornie chodzi o seks, a tak naprawdę zawsze chodzi o "zamknięcie" niepodomykanych w dzieciństwie relacji z jednym z rodziców - najczęściej tego przeciwnej płci, który ma największy wpływ na to jaki sobie wzorzec partnera zapiszemy w głowie.
I dopóki jesteśmy działania tego schematu nieświadomi, jesteśmy całkowicie bezradni i podatni na zakochiwanie się w tym samym typie mężczyzny/kobiety i analogicznie odrzucamy pozostałe możliwości.

Tak, o tym wspominałaś w moim wątku.. mój Z to mój Tatuś wypisz wymaluj, tylko odpowiednio młodszy. Nawet jak pokazałam dla Z zdjęcia taty jak był w jego wieku zaczęliśmy sobie żartować, czy oby przypadkiem nie poznał w tamtym czasie jego mamy wink nawet wizualnie są bardzo podobni (tzn jak byli w podobnym wieku). Inna rzecz że mój tata zawsze był i jest dla mnie autorytetem. A jak się za sobą rozumieją? wink

2 838

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Ina rzecz... dlaczego zwykle tak bywa, że kochanek jest/okazuje się w łóżku lepszy niż mąż, czy stały (inny) partner? Przecież nie tylko o adrenalinkę tu chodzi, czy o to że zakazane smakprawdoiej... Coś nowego/ktoś nowy nie zawsze znaczy lepszy.
To tak apropos tego co wcześniej zostało powiedziane, że często się myśli, a prześpię się raz, może mi minie bo takie nakręcanie jakby to było tylko niepotrzebnie zaprząta głowę, a może jest kiepski.. i czar pryśnie... i będzie po sprawie... itd.

Witam,

Znam przypadek, ze seks z kochankiem byl okropny I czar prysl. Osobiscie uważam, ze jeżeli jest sie dlugo w zwiazku to pierwszy stosunek z kochankiem lub kochanka bedzie gorszgorszy, ale to tylko moje zdanie.

Milego dnia

2 839

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:

"często gonimy tak naprawdę za archetypem kobiety/mężczyzny, który jest wierna kopią któregoś z rodziców (adekwatnie do płci), a dopiero po latach czasem to weryfikujemy"

To by się zgadzało smile
Np. taka Anasrazjaa wybrała zdradzacza. Zupełnie jak tatuś wink

No żesz k.wa! Że też Cie nie zbanowali wink
Ale oczywiście wciąż za mną jak cień i musisz wszystko skomentować...
Może autograf Ci podeślę i swoją biografię? Albo link do bloga gdzie będziesz podbijać statystyki? big_smile

2 840

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Tak, o tym wspominałaś w moim wątku.. mój Z to mój Tatuś wypisz wymaluj, tylko odpowiednio młodszy. Nawet jak pokazałam dla Z zdjęcia taty jak był w jego wieku zaczęliśmy sobie żartować, czy oby przypadkiem nie poznał w tamtym czasie jego mamy wink nawet wizualnie są bardzo podobni (tzn jak byli w podobnym wieku). Inna rzecz że mój tata zawsze był i jest dla mnie autorytetem. A jak się za sobą rozumieją? wink

No więc o tym mówię: podobieństwo do rodzica warunkuje sam fakt silnego przyciągania na poziomie podświadomości (feromony), ale teraz sama 'jakość' relacji i to czy będzie toksyczna czy zdrowa zależy od tego jaka ta relacja z Ojcem (bądź Matką w przyp. mężczyzny) była w istocie.
Skoro w Twoim przyp. relacje z Tata były ewidentnie dobre, poza tym, że zdradzał to zakochałaś się w Z., ale on nie jest toksycznym facetem.

w moim przyp. było tak, że mój Ojciec nie tylko zdradzał, ale jest totalnym narcyzem o szczątkowej empatii, dlatego ja przyciągnęłam sobie ex partnera w identycznym typie, ale jak łatwo się domyślić była to relacja toksyczna co do zasady, bo taka tez była moja pierwotna relacja z Ojcem.

2 841

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

No więc o tym mówię: podobieństwo do rodzica warunkuje sam fakt silnego przyciągania na poziomie podświadomości (feromony), ale teraz sama 'jakość' relacji i to czy będzie toksyczna czy zdrowa zależy od tego jaka ta relacja z Ojcem (bądź Matką w przyp. mężczyzny) była w istocie.
Skoro w Twoim przyp. relacje z Tata były ewidentnie dobre, poza tym, że zdradzał to zakochałaś się w Z., ale on nie jest toksycznym facetem.

w moim przyp. było tak, że mój Ojciec nie tylko zdradzał, ale jest totalnym narcyzem o szczątkowej empatii, dlatego ja przyciągnęłam sobie ex partnera w identycznym typie, ale jak łatwo się domyślić była to relacja toksyczna co do zasady, bo taka tez była moja pierwotna relacja z Ojcem.

Moja niby też nie była łatwa, bo zawsze dużo ode mnie wymagał, miał silny charakter (teraz na starość złagodniał), ale to bardzo mądry człowiek, wzbudzający szacunek, taki samiec alfa ale zawsze mogłam na niego liczyć. Z moją mama się dobrali na zasadzie przeciwieństw i do dziś są fajnym małżeństwem. Inaczej by się pozabijali... tak zresztą było w jego wcześniejszym związku - 2 silne charaktery.

2 842

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja z Ojcem nie dogadywaliśmy się przez lata, teraz 'na stare lata' wink również uznał to, że ja zawsze będę mieć swoje zdanie i że nie uda mu się mnie zdominować.
Ale jest sytuacja taka, że mam dość "paskudny", bo mało skłonny do kompromisów charakter (pod pewnymi względami podobny do niego, ale nie jestem narcyzę wink) i w związku z tym przyciągam uległych mężczyzn, którzy mnie kompletnie nie interesują, z kolei 'alfa' nie radzą sobie z tym, że nie chcę się podporządkować.

Jeszcze do końca nie rozkminiłam jakiego typu poszukuję na tym etapie, ale na pewno musi to być ktoś kto nie ma ciągot ku dominacji ani uległości - taki typowo zrównoważony pewny siebie gość wink

2 843 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-05-25 19:23:49)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ja z Ojcem nie dogadywaliśmy się przez lata, teraz 'na stare lata' wink również uznał to, że ja zawsze będę mieć swoje zdanie i że nie uda mu się mnie zdominować.
Ale jest sytuacja taka, że mam dość "paskudny", bo mało skłonny do kompromisów charakter (pod pewnymi względami podobny do niego, ale nie jestem narcyzę wink) i w związku z tym przyciągam uległych mężczyzn, którzy mnie kompletnie nie interesują, z kolei 'alfa' nie radzą sobie z tym, że nie chcę się podporządkować.

Jeszcze do końca nie rozkminiłam jakiego typu poszukuję na tym etapie, ale na pewno musi to być ktoś kto nie ma ciągot ku dominacji ani uległości - taki typowo zrównoważony pewny siebie gość wink

Ja przez lata też miałam taki dylemat - nie mam może dominującego charakteru, ale też nie uległy.. choć jednak zwykle wiem lepiej to mogę pójść na kompromis jak ktoś mnie argumentami przekona. A że raczej szybko wzbudzam zaufanie i sympatię i ogólnie jestem miła (choć czasem pozornie, bo mnie życie dyplomacji nauczyło)... to jednak słabsi jakoś dziwnie do mnie lgnęli.. ale odpadają, ci zbyt pewni siebie też (nie znoszę ludzi apodyktycznych z wybujałym ego)... Dla mnie jednak wyznacznikiem atrakcyjności faceta poza jakąś tam fizycznością było i jest jednak intelekt, zaradność, pewność siebie i poczucie humoru. I to zalazłam w Z.

2 844

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Moim zdaniem Elle twój problem to to że nie jesteś kobieca. Przynajmniej to można wyczytać z twoich postów.  Nie kierujesz się w ogóle emocjami. Jesteś do bólu racjonalna. Nie ma siły żebyś przyciągnęła męskiego faceta.
Takie kobiety są odrzucające, chyba że ktoś szuka mamusi.

2 845

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Moim zdaniem Elle twój problem to to że nie jesteś kobieca. Przynajmniej to można wyczytać z twoich postów.  Nie kierujesz się w ogóle emocjami. Jesteś do bólu racjonalna. Nie ma siły żebyś przyciągnęła męskiego faceta.
Takie kobiety są odrzucające, chyba że ktoś szuka mamusi.

Może coś w tym jest.. raczej na pewno wink

Nie miałam zbytnio okazji w życiu by się nad sobą tak po kobiecemu 'porozczulać', a bardziej - nie dawałam sobie przyzwolenia na to i dlatego muszę się tego uczyć w dorosłym życiu.
Inna sprawa, że gdyby nie ten mechanizm obronny wyrobiony w dzieciństwie, nie przetrwałabym wielu sytuacji psychicznie.

2 846 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-05-25 19:36:02)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Moim zdaniem Elle twój problem to to że nie jesteś kobieca. Przynajmniej to można wyczytać z twoich postów.  Nie kierujesz się w ogóle emocjami. Jesteś do bólu racjonalna. Nie ma siły żebyś przyciągnęła męskiego faceta.
Takie kobiety są odrzucające, chyba że ktoś szuka mamusi.

Każdy trafi na swego.. Elle moim zdaniem odpowiadałby na pewno inteligentny oczytany facet (dorównujący intelektem), ale trochę z innej beczki/branży by się nie prześcigali w sowich przemyśleniach na wspólny temat tylko zainteresowali swoimi, może filozof albo artysta? wink Na pewno nie inżynier czy informatyk. wink
Kobiecość przez różnych facetów jest inaczej definiowana. Nie wypowiadam się na temat fizyczności, bo to tez kwestia gustu (zresztą nikt tu siebie tak naprawdę nie widzi). Ale Elle jest niebanalna i to może wielu kręcić jak i odstraszać. Zresztą jak w sumie zwykle to bywa... od sex bomb, przez kościste modelki, intelektualistki po szare myszki...

2 847

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Moim zdaniem Elle twój problem to to że nie jesteś kobieca. Przynajmniej to można wyczytać z twoich postów.  Nie kierujesz się w ogóle emocjami. Jesteś do bólu racjonalna. Nie ma siły żebyś przyciągnęła męskiego faceta.
Takie kobiety są odrzucające, chyba że ktoś szuka mamusi.

Każdy trafi na swego.. Elle moim zdaniem odpowiadałby na pewno inteligentny oczytany facet (dorównujący intelektem), ale trochę z innej beczki/branży by się nie prześcigali w sowich przemyśleniach na wspólny temat tylko zainteresowali swoimi, może filozof albo artysta? wink Na pewno nie inżynier czy informatyk. wink
Kobiecość przez różnych facetów jest inaczej definiowana. Nie wypowiadam się na temat fizyczności, bo to tez kwestia gustu (zresztą nikt tu siebie tak naprawdę nie widzi). Ale Elle jest niebanalna i to może wielu kręcić jak i odstraszać. Zresztą jak w sumie zwykle to bywa... od sex bomb, przez kościste modelki, intelektualistki po szare myszki...

Hehe, dzięki. Faktycznie, najczęściej mężczyźni, z którymi coś mnie łączyło określali mnie jako "specyficzna" - i zwykle był to taki ukryty komplement wink
Raz tylko usłyszałam, że jestem "normalna", ale to było z ust osoby kompletnie pokręconej i szukającej skrajnych wrażeń, których ja nie chciałam i nie potrafiłam dać, więc to była ukryta krytyka wink

Chyba "problemem" a raczej czymś, co nie znajduje zrozumienia u części facetów jest to, że nie potrafię się zachwycić banałem, jak to celnie zauważyłaś Anastazja, a większość mężczyzn jest banalna - w kwestii "głębi" intelektualnej i emocjonalnej. Wygląd zewnętrzny z kolei nigdy nie robi na mnie sam w sobie odpowiedniego wrażenia bym przymknęła oko na charakter czy intelekt.

2 848

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Powiem Wam jako starsza kolezanka, bo blizej mi do 40 niż do 30, ale z bardzo długim stazem małżeńskim,
że seks jest wazny, ale ta namietnośc czasem przycicha, a pozniej się budzi.
Także uczucia czasami są gorace, a poźniej przychodzi taka faza stabilizacji, a poźniej jakos wraca romantyzm, emocje.
To tak falami się odbywa.
Ale najważniejsze jest to poczucie, ze na tego drugiego człowieka mozna liczyć,
ze moze być róznie, ale wiadomo, że ma się partnera obok.


A , że czasami bywa on nudnawy i nie tak interesujący, jak kolega w pracy... no bywa.
Ale to trzeba go wtedy trochę podrasować, uaktywnic ...
Myslę, że Krotka w mężu ma takiego partnera i takze to trzyma ją w tym małzeństwie.
Dobry partner to rzadka sprawa, a dobry kochanek, z dobrym bajerem to często spotykany okaz.

2 849

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Chyba "problemem" a raczej czymś, co nie znajduje zrozumienia u części facetów jest to, że nie potrafię się zachwycić banałem, jak to celnie zauważyłaś Anastazja, a większość mężczyzn jest banalna - w kwestii "głębi" intelektualnej i emocjonalnej. Wygląd zewnętrzny z kolei nigdy nie robi na mnie sam w sobie odpowiedniego wrażenia bym przymknęła oko na charakter czy intelekt.

Dlatego Ci mówię, szukaj artysty, filozofa wink To są "specyficzne", niebanalne jednostki z którymi na pewno się dogadasz. każdy "normalny' facet na posadzie będzie dla Ciebie nudny a Ty dla niego "specyficzna" (nie do ogarnięcia) wink

2 850

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Moim zdaniem Elle twój problem to to że nie jesteś kobieca. Przynajmniej to można wyczytać z twoich postów.  Nie kierujesz się w ogóle emocjami. Jesteś do bólu racjonalna. Nie ma siły żebyś przyciągnęła męskiego faceta.
Takie kobiety są odrzucające, chyba że ktoś szuka mamusi.

Krotko, a czy kobieta nie może być racjonalna?
Elle jest rzeczowa w swoich opiniach, nie owija w bawełnę tylko pisze/mówi tak jak myśli.
Mi się to osobiście bardzo podoba, i wcale nie jestem typem mężczyzny, który szuka mamusi.
Myślę, że jak najbardziej do Elle pasuje typ męskiego faceta, który będzie potrafił z nią rozmawiać na zasadzie argument za argument.

2 851 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-25 19:57:14)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Chyba "problemem" a raczej czymś, co nie znajduje zrozumienia u części facetów jest to, że nie potrafię się zachwycić banałem, jak to celnie zauważyłaś Anastazja, a większość mężczyzn jest banalna - w kwestii "głębi" intelektualnej i emocjonalnej. Wygląd zewnętrzny z kolei nigdy nie robi na mnie sam w sobie odpowiedniego wrażenia bym przymknęła oko na charakter czy intelekt.

Dlatego Ci mówię, szukaj artysty, filozofa wink To są "specyficzne", niebanalne jednostki z którymi na pewno się dogadasz. każdy "normalny' facet na posadzie będzie dla Ciebie nudny a Ty dla niego "specyficzna" (nie do ogarnięcia) wink

Nie do końca mogę się zgodzić.
Owszem - artyści: mężczyźni wykonujący art. zawód albo mający tylko takie hobby najczęściej wzbudzali we mnie pociąg, ale to bardziej z powodu swojego oderwania od myślenia typowo osadzonego w materii (=dla mnie nuda wink) , ale oni z kolei często okazywali się nadwrażliwcami i nie ogarniali kompletnie swoich emocji, choć pięknie potrafią o nich mówić czy przelewać na muzykę, sztukę, whatever. To powodowało, że mój entuzjazm i pociąg dość szybko opadał, bo wtedy naturalna polaryzacja się między nami zacierała i zaczynałam czuć się właśnie trochę jak..Mamusia albo terapeutka.

Potrzebuję mężczyzny, który - owszem, nie musi ogarniać wszystkich swoich stanów emocjonalnych w ułamek sekundy ani być jakimś totalnym intelektualistą, ale MUSI mu się chcieć chcieć zadawać pytania, mieć poszukujący otwarty umysł i musi lubić nieustannie pracować nad sobą, swoim rozwojem duchowym i emocjonalnym, inaczej będę terapeutką i z seksu nici sad

2 852

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:

Krotko, a czy kobieta nie może być racjonalna?
Elle jest rzeczowa w swoich opiniach, nie owija w bawełnę tylko pisze/mówi tak jak myśli.
Mi się to osobiście bardzo podoba, i wcale nie jestem typem mężczyzny, który szuka mamusi.
Myślę, że jak najbardziej do Elle pasuje typ męskiego faceta, który będzie potrafił z nią rozmawiać na zasadzie argument za argument.

No tak ona uparta i wciąż przy swoim, Ty też. Tyle że Ona mimo wszystko ma większą świadomość i inteligencję emocjonalną i nie jest aż tak skoncentrowana na "ja". Rozumiem, że Ci się to podoba bo potrafi i lubi dyskutować i ma swoje argumenty (w przeciwieństwie do Twojej żony) ale .. no chyba że źle odczytałam aluzję że Ty się uważasz za męskiego faceta wink

2 853

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Potrzebuję mężczyzny, który - owszem, nie musi ogarniać wszystkich swoich stanów emocjonalnych w ułamek sekundy ani być jakimś totalnym intelektualistą, ale MUSI mu się chcieć chcieć zadawać pytania, mieć poszukujący otwarty umysł i musi lubić nieustannie pracować nad sobą, swoim rozwojem duchowym i emocjonalnym, inaczej będę terapeutką i z seksu nici sad

Znam jednego takiego co by się wpisywał w ten opis - socjolog z wykształcenia (wykładowca) + nauczyciel jogi. Tak byście się chyba zgrali. wink

2 854 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-25 20:13:07)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Potrzebuję mężczyzny, który - owszem, nie musi ogarniać wszystkich swoich stanów emocjonalnych w ułamek sekundy ani być jakimś totalnym intelektualistą, ale MUSI mu się chcieć chcieć zadawać pytania, mieć poszukujący otwarty umysł i musi lubić nieustannie pracować nad sobą, swoim rozwojem duchowym i emocjonalnym, inaczej będę terapeutką i z seksu nici sad

Znam jednego takiego co by się wpisywał w ten opis - socjolog z wykształcenia (wykładowca) + nauczyciel jogi. Tak byście się chyba zgrali. wink

Ja już przerabiałam wykładowców, nauczycieli szkół duchowych wink, joginów, buddystów (a raczej pseudo), malarzy, muzyków, filozofów.. łaćzyło ich jedno: byli POSZUKUJĄCY, a ja nie poszukuję już, tylko rozwijam się dalej.

Szukali odpowiedzi na pytania, które ja sobie zadawałam jakiś czas temu i nie potrafili przyjąć odpowiedzi z powodu ego (bo SAMI chcieli na to wpaść wink) albo nie kumali odpowiedzi, na siłę komplikując ją.

2 855

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Krotko, a czy kobieta nie może być racjonalna?
Elle jest rzeczowa w swoich opiniach, nie owija w bawełnę tylko pisze/mówi tak jak myśli.
Mi się to osobiście bardzo podoba, i wcale nie jestem typem mężczyzny, który szuka mamusi.
Myślę, że jak najbardziej do Elle pasuje typ męskiego faceta, który będzie potrafił z nią rozmawiać na zasadzie argument za argument.

No tak ona uparta i wciąż przy swoim, Ty też. Tyle że Ona mimo wszystko ma większą świadomość i inteligencję emocjonalną i nie jest aż tak skoncentrowana na "ja". Rozumiem, że Ci się to podoba bo potrafi i lubi dyskutować i ma swoje argumenty (w przeciwieństwie do Twojej żony) ale .. no chyba że źle odczytałam aluzję że Ty się uważasz za męskiego faceta wink

Za jakiego się uważam, za takiego się uważam, co ktoś o mnie myśli to mnie nie obchodzi.
Mi chodziło o to, że lubię rozmawiać, a Elle to typ kobiety która potrafi to robić,mogę nie mieć racji, wtedy potrafię się przyznać do błedu, jednak nie uciekam od rozmowy.
Może i masz rację, że ma większą świadomość i inteligencję emocjonalną, ja w tym zakresie dopiero nabywam doświadczenia, ale lepiej późno niż wcale.

2 856

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Potrzebuję mężczyzny, który - owszem, nie musi ogarniać wszystkich swoich stanów emocjonalnych w ułamek sekundy ani być jakimś totalnym intelektualistą, ale MUSI mu się chcieć chcieć zadawać pytania, mieć poszukujący otwarty umysł i musi lubić nieustannie pracować nad sobą, swoim rozwojem duchowym i emocjonalnym, inaczej będę terapeutką i z seksu nici sad

Znam jednego takiego co by się wpisywał w ten opis - socjolog z wykształcenia (wykładowca) + nauczyciel jogi. Tak byście się chyba zgrali. wink

Ja już przerabiałam wykładowców, nauczycieli szkół duchowych wink, joginów, buddystów (a raczej pseudo), malarzy, muzyków, filozofów.. łaćzyło ich jedno: byli POSZUKUJĄCY, a ja nie poszukuję już, tylko rozwijam się dalej.

No to nie mam pojęcia smile ale każdy jest inny... może paradoksalnie zakochasz się w informatyku? (dla mnie to najwięksi nudziarze) albo w sportowcu? A może najlepiej lekarzu?
Musisz trafićna swego i tyle.. zawód, to co robi to szczegół... ważne jakim jest człowiekiem

2 857

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:

Za jakiego się uważam, za takiego się uważam, co ktoś o mnie myśli to mnie nie obchodzi.
Mi chodziło o to, że lubię rozmawiać, a Elle to typ kobiety która potrafi to robić,mogę nie mieć racji, wtedy potrafię się przyznać do błedu, jednak nie uciekam od rozmowy.
Może i masz rację, że ma większą świadomość i inteligencję emocjonalną, ja w tym zakresie dopiero nabywam doświadczenia, ale lepiej późno niż wcale.

Ok. Dla mnie jednak Twój wiek (o ile ten w nicku nie niego wskazuje) to masakra.. Czytając Twoje posty dałabym Ci max 21 lat. MAX bo normalnie jakieś 19. Bo aż się chce powiedzieć, że tez takie niedojrzałe emocjonalnie osoby mają dzieci...

2 858

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Moim zdaniem Elle twój problem to to że nie jesteś kobieca. Przynajmniej to można wyczytać z twoich postów.  Nie kierujesz się w ogóle emocjami. Jesteś do bólu racjonalna. Nie ma siły żebyś przyciągnęła męskiego faceta.
Takie kobiety są odrzucające, chyba że ktoś szuka mamusi.

Krotko, a czy kobieta nie może być racjonalna?
Elle jest rzeczowa w swoich opiniach, nie owija w bawełnę tylko pisze/mówi tak jak myśli.
Mi się to osobiście bardzo podoba, i wcale nie jestem typem mężczyzny, który szuka mamusi.
Myślę, że jak najbardziej do Elle pasuje typ męskiego faceta, który będzie potrafił z nią rozmawiać na zasadzie argument za argument.

Widzisz może i odpowiada to wielu mężczyznom ale oni się w takich nie zakochują.

2 859

Odp: Zniszczylam swoje zycie

No to nie mam pojęcia smile ale każdy jest inny... może paradoksalnie zakochasz się w informatyku? (dla mnie to najwięksi nudziarze) albo w sportowcu? A może najlepiej lekarzu?
Musisz trafićna swego i tyle.. zawód, to co robi to szczegół... ważne jakim jest człowiekiem

hihi, był lekarz, tez był - ginekolog big_smile ale to tak pół żartem.

Dokładnie - nie ma znaczenia zawód, może być i informatyk, byle dbał o zdrowie i kondycje.

Sądzę, że nie bywam w odpowiednich miejscach, gdzie mogłabym takich ludzi poznać. Bo ja w ogóle mało bywam i zapewne takie osoby też wink

2 860

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Za jakiego się uważam, za takiego się uważam, co ktoś o mnie myśli to mnie nie obchodzi.
Mi chodziło o to, że lubię rozmawiać, a Elle to typ kobiety która potrafi to robić,mogę nie mieć racji, wtedy potrafię się przyznać do błedu, jednak nie uciekam od rozmowy.
Może i masz rację, że ma większą świadomość i inteligencję emocjonalną, ja w tym zakresie dopiero nabywam doświadczenia, ale lepiej późno niż wcale.

Ok. Dla mnie jednak Twój wiek (o ile ten w nicku nie niego wskazuje) to masakra.. Czytając Twoje posty dałabym Ci max 21 lat. MAX bo normalnie jakieś 19. Bo aż się chce powiedzieć, że tez takie niedojrzałe emocjonalnie osoby mają dzieci...

A możesz mi wyjaśnić, dlaczego uważasz, że jestem nie dojrzały emocjonalnie?
O ile dobrze pamiętam parę dni temu, porównywałaś w moim wątku moje zachowanie do zachowania Twojego partnera, pisałaś, że robił to co ja. Mam rozumieć, że on też jest nie dojrzały emocjonalnie?
Takiego sobie mężczyznę wybrałaś?

Posty [ 2 796 do 2 860 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 42 43 44 45 46 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026