Oj inku, trupa reanimuja
to zawsze ponoć zwiększa oglądalność.
Ale zdecydowanie ZIEW.
2 731 2015-05-20 22:16:27
Podobne tematy
2 732 2015-05-20 22:21:23
Takie zabawy są fajne do czasu, kiedy przyjmuje się je na chłodno, niestety.
Nie chcę Cię krytykować ani pokazywać, że źle robisz krzywdząc w ten sposób męża, dzieci i siebie, bo sumienie już daje Ci niezły wycisk. Odetnij się od tego faceta, on Ci przyniesie tylko jeszcze więcej kopniaków. Masz dzieci, rodzinę - to chyba nie jest warte tych kilku przyjemnych nocy, co? Zaangażowałaś się, szkoda, ale to nic. Poboli i przestanie, a karę już sama sobie wyznaczyłaś.
Serce ma to do siebie, że w pewnym momencie jakoś się pozbiera i zacznie bić na nowo.
2 733 2015-05-20 22:24:16 Ostatnio edytowany przez Iwona40 (2015-05-20 22:25:11)
Kro: "Wiem że go kocham niestety" ![]()
Kroteczko, nie uciekniesz przed tą miłością niestety... ![]()
2 734 2015-05-20 22:39:37
idź na całość, idź na całość ![]()
to zwiększy oglądalność ![]()
2 735 2015-05-22 09:43:05
Kroteczko i co tam u Ciebie ?
Nikt za Ciebie zycia nie przezyje - zostaw to moze tak jak jest - nie podejmuj zadnych konkretnych decyzji - zycie pokaze co dalej bedzie.
Tyle ze - ciezko sie z tym zyje - zycie codzienne to udreka - nic nie cieszy jak dawniej.
I te pretensje do Losu - dlaczego dopiero teraz - w takim nieodpowiednim momencie sie pojawil.
2 736 2015-05-22 20:30:37
Kroteczko i co tam u Ciebie ?
Nikt za Ciebie zycia nie przezyje - zostaw to moze tak jak jest - nie podejmuj zadnych konkretnych decyzji - zycie pokaze co dalej bedzie.
Tyle ze - ciezko sie z tym zyje - zycie codzienne to udreka - nic nie cieszy jak dawniej.
I te pretensje do Losu - dlaczego dopiero teraz - w takim nieodpowiednim momencie sie pojawil.
Wiesz już nie było tak źle. Nasze relacje były poprawne. Nie robił już żadnych jazd z smsami.
Jednocześnie czuję że nadal mu na mnie zależy, a to ważne dla mojego poczucia własnej wartości. Chodzi o to że nie czuję się wykorzystana przez niego, nie czuję że byłam tylko zabawką. Nie znioslabym chyba gdybym widziała go rozbawionego gadajacego przez telefon.
Było ok, myślałam o nim sporadycznie. Skupiłam się na naprawie małżeństwa, co idzie powoli ale do przodu.
Wybraliśmy nasze spokojne "życia", bez fajerwerków ale za to bez poczucia że się robi ogromną krzywdę dzieciom. Wiem że z czasem moje serce się wyciszy, zapomni. Męża mam dobrego, on zasługuje na oddaną żonę. Staram się dla niego, gotuję co lubi, wręczam.
Jednak czasem odzywa się we mnie ten ból i wspomnienia, i tęsknota za czymś co nigdy nie będzie moim udziałem.
Obawiam się że jedyny sposób na zamknięcie tego rozdziału to odejście z pracy.
2 737 2015-05-22 20:35:58
Jednak czasem odzywa się we mnie ten ból i wspomnienia, i tęsknota za czymś co nigdy nie będzie moim udziałem.
Taa... Myślami i sercem cały czas przy ex kochanku. "Oddana żona".. weź nie żartuj ![]()
Na czym to oddanie polega? Zupy mężowi zrobisz, pomidorowej ? Czy też oddasz mu się przy zgaszonym świetle z zaciśniętymi powiekami?
farsa..
2 738 2015-05-22 20:49:19
Oj Elle, musisz zawsze racjonalizować ?
Już sobie paluszki naszykowałam, i chciałam poczytać ten pierdutny odcinek naszej Mody na Suknię, a Ty wlazłaś i zepsułaś mi tę przyjemność ...
Normalnie nie mogę się skoncentrować tera.
A dobra, cofnę do strony 3 i przeczytam. Toż treść dokładnie taka sama ...
2 739 2015-05-22 20:56:11 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-22 20:56:56)
Ależ ja nie racjonalizuję- racjonalizują zawsze kochankowie
i to uczyniła po raz n-ty krotka, pisząc o tym, jak wspaniałą jest teraz żoną, bo podaje do stołu, he
Forresterowie się przy tym forumowym tasiemcu chowają to fakt, tylko ten mąż krotki.. to chyba już sięgnął dna dna jeśli o poczucie wartości chodzi. Chłop poddał się i broczy krwią z ust, a krotka mu wlewa tej pomidorowej i z zamyślenia nie widzi, że mu podaje przez ucho albo dziurkę od nosa..
2 740 2015-05-22 21:18:26
Krotka to co piszesz jest obrzydliwe. We mnie się gotuje jak sobie pomyślę jaką fałszywą ma ten twój mąż żonę. Bo.... dlaczego ludzie trafiają na takie kreatury i biedni są tego nieświadomi, darzą taką uczuciem, bo nie wiedzą z kim żyją. Ludzie potrafią być jednak perfidni. Ty odgrywasz rolę żony perfekcyjnie.
Faceci jak macie żonę złoszczącą się, zrzędzącą to się cieszcie. Jest prawdziwą kobietą. A jak macie żonę " książkową" to się dobrze zastanówcie czy wam rogów nie przyprawia.
Krotka ja bym się wykończyła, nie mogłabym na siebie patrzeć. A jak bym się dowiedziała to bym cię chyba w tej zupie utopiła!
2 741 2015-05-22 21:25:10
no, bo krotka podświadomie kara tego męża za to, że nie jest kochankiem.. więc to taka "wspaniałomyślność" przez zaciśnięte żeby, jak ja to mówię i z politowaniem w tle.
2 742 2015-05-22 21:46:28
Tak sobie myślę, że ten mąż Krotki to może być fajny facet. Czemu tak jest, że spoko faceci trafiają na fałszywe kobiety, a uczciwe, fajne kobiety wybierają drani...
Krotka powinna być z tym swoim fagasem, który pewnie by ją zdradzał jakby tylko miała w życiu jakieś poważniejsze problemy czy czas ją posunął. A nie, wie taka spryciara, że fagas jest dobry do wzdychania do niego i zabawy. A mąż to dobra inwestycja. Bez fajerwerków, ale zapewniająca spokojne życie. Może biedny chłopina zostanie oświecony przed śmiercią w jakim upojeniu znajdowała się jego żona przez lata. Straszne. Młodzi ludzie, mają wszystko. Zdrowie, zdrowe dzieci, brak problemów - zamiast się kochać i cieszyć tym co mają to jedno z nich trwoni to. Nie wystarcza mu to. Krotka może ty powinnaś być z tym bawidamkiem, żeby kiedyś zatęsknić za tymi wspaniałymi chwilami z mężem. Może na tym polega sprawiedliwość.
2 743 2015-05-22 21:57:37
Nie będę oceniać autorki, jedyne co mi się nasunęło to jest to, że pisze o swoich prawdziwych odczuciach za co oczywiście zbiera baty, gdyż nie są one poprawnie moralne.
Tylko czy zawsze mamy wpływ na to, co myślimy, co czujemy, mimo, iż zdajemy sobie sprawę, że jest to złe?
2 744 2015-05-22 22:04:21
Nie będę oceniać autorki, jedyne co mi się nasunęło to jest to, że pisze o swoich prawdziwych odczuciach za co oczywiście zbiera baty, gdyż nie są one poprawnie moralne.
Tylko czy zawsze mamy wpływ na to, co myślimy, co czujemy, mimo, iż zdajemy sobie sprawę, że jest to złe?
Tu nie chodzi o odczucia, myśli i emocje.
Tylko o postępowanie.
I owszem - nie mamy nierzadko wpływu na swoje uczucia .... choć chętnie podyskutowałabym i o tym ![]()
ALE.
Mamy wpływ na swoje postępowanie. Na to w jaki sposób traktujemy innych ludzi.
Mamy wpływ na to, czy jesteśmy szczerzy i uczciwi. Mamy wpływ na to, że krzywdzimy, albo nie krzywdzimy.
A o tym właśnie mowa.
Mogę sobie być zakochana po uszy w kochanku i mieć sobie poczucie, świadomość, że to jest złe.
Ale przy tym kłamać ? Oszukiwać bliskich ? Nurzać ich w fałszu, obłudzie ?
A niby dlaczego ?
2 745 2015-05-22 22:24:26
_black_cat_ napisał/a:Nie będę oceniać autorki, jedyne co mi się nasunęło to jest to, że pisze o swoich prawdziwych odczuciach za co oczywiście zbiera baty, gdyż nie są one poprawnie moralne.
Tylko czy zawsze mamy wpływ na to, co myślimy, co czujemy, mimo, iż zdajemy sobie sprawę, że jest to złe?Tu nie chodzi o odczucia, myśli i emocje.
Tylko o postępowanie.
I owszem - nie mamy nierzadko wpływu na swoje uczucia .... choć chętnie podyskutowałabym i o tym
ALE.
Mamy wpływ na swoje postępowanie. Na to w jaki sposób traktujemy innych ludzi.
Mamy wpływ na to, czy jesteśmy szczerzy i uczciwi. Mamy wpływ na to, że krzywdzimy, albo nie krzywdzimy.
A o tym właśnie mowa.
Mogę sobie być zakochana po uszy w kochanku i mieć sobie poczucie, świadomość, że to jest złe.
Ale przy tym kłamać ? Oszukiwać bliskich ? Nurzać ich w fałszu, obłudzie ?
A niby dlaczego ?
Tutaj się zgadzam.
Trudno czasem zwalczyć własne emocje i wyzbyć się całkowicie egoizmu.
2 746 2015-05-22 23:39:49
Nikt32 napisał/a:Kroteczko i co tam u Ciebie ?
Nikt za Ciebie zycia nie przezyje - zostaw to moze tak jak jest - nie podejmuj zadnych konkretnych decyzji - zycie pokaze co dalej bedzie.
Tyle ze - ciezko sie z tym zyje - zycie codzienne to udreka - nic nie cieszy jak dawniej.
I te pretensje do Losu - dlaczego dopiero teraz - w takim nieodpowiednim momencie sie pojawil.
Wiesz już nie było tak źle. Nasze relacje były poprawne. Nie robił już żadnych jazd z smsami.
Jednocześnie czuję że nadal mu na mnie zależy, a to ważne dla mojego poczucia własnej wartości. Chodzi o to że nie czuję się wykorzystana przez niego, nie czuję że byłam tylko zabawką. Nie znioslabym chyba gdybym widziała go rozbawionego gadajacego przez telefon.
Było ok, myślałam o nim sporadycznie. Skupiłam się na naprawie małżeństwa, co idzie powoli ale do przodu.
Wybraliśmy nasze spokojne "życia", bez fajerwerków ale za to bez poczucia że się robi ogromną krzywdę dzieciom. Wiem że z czasem moje serce się wyciszy, zapomni. Męża mam dobrego, on zasługuje na oddaną żonę. Staram się dla niego, gotuję co lubi, wręczam.
Jednak czasem odzywa się we mnie ten ból i wspomnienia, i tęsknota za czymś co nigdy nie będzie moim udziałem.
Obawiam się że jedyny sposób na zamknięcie tego rozdziału to odejście z pracy.
Kurcze trochę bezsensu bo wg mnie kochacie się tzn Ty i Kochanek.
Poczytałam te Twoje posty to normalnie Cię polubiłam ![]()
Wiem że nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli niestety, ale czasami sami sobie drogę do szczęścia zamykamy.
Co do,, krzywdy" dla dzieci to są juz inne tematy. Muszę przyznac ze jestem silna ale bez milosci nie bedziesz szczesliwa kobietą - a to sie przelozy na wszystko inne - no pozostaje tylko udawac ze jest dobrze - tylko czy warto...
Nie zmieniaj pracy
Pisz czasami co u Ciebie .
2 747 2015-05-23 07:50:56
Czołem wszystkim Paniom i Panom!
To mój pierwszy wpis na tym forum, na które natrafiłem przypadkowo.
Zainteresował mnie ten wpis, bo poniekąd chciałem poznać trochę drugą perspektywę. Nie przebrnąłem przez wszystkie strony ![]()
Przeczytałem trzy pierwsze i trzy ostatnie i widzę wiele podobieństw do mojej sytuacji. Z tym że jak jestem (byłem) w roli rogacza z dwójką dzieci.
Romanse mojej żony trwały od jakiś 8 lat i co roku natrafiałem na wątek o kimś nowym. Był Turek, Włoch, Anglik, Norweg
.
Za każdym razem wybaczałem (dla dobra dzieci), ale ona nigdy się na mnie nie otworzyła (bo romansowała z innymi). A całą winę próbowała zrzucić na mnie, że nie potrafię zadbać o naszą intymność.
Od 4 miesięcy wyprowadziła się (po nieudanych próbach terapii małżeńskiej) i wychowujemy dzieci naprzemiennie.
Jeszcze papierów rozwodowych nie złożyliśmy, ale emocjonalnie już się od niej odciąłem. Nie chcę składać pozwu z orzekaniem o jej winie, bo to nic nie zmienia, jedynie popsuje relacje, które są potrzebne by wychować w miarę w spokoju dzieci.
Z jednej strony swoim wpisem chciałbym ostrzec kobiety, które żyją w rodzinach, a zdradzają swoim mężów, a z drugiej poniekąd
szukam jakiegoś wsparcia, zrozumienia...
Przeraża mnie jedno, że znajdę znowu kobietę, która po fazie zauroczenia (specjaliści mówią, że jest to 5 lat), znowu zacznie szukać sobie kogoś na boku. Tak, tak. ta miłość, o której ktoś wcześniej napisał (kocham go jak brata), to jest właśnie ta prawdziwa miłość.
Plus adorowanie kobiety przez swojego mężczyznę (w moim przypadku było ciężko, bo dowiedziałem się o zdradzie).
Kroteczka, to jest błędne koło, jeśli masz na myśli naprawę związku nie zostawiając całkowicie romansu za sobą. Twój mąż Ci nie wybaczy jeśli będzie czuł, że jesteś myślami z innym facetem.
Intymność teraz znajdziesz, kiedy powiesz swojemu mężowi, ze te myśli powracają. Przegadajcie szczerze ze sobą, co on Ci dawał w tym romansie, a czego zabrakło w waszym związku.
Jeśli uznasz, że mąż Ci tego nie zapewni, to po prostu rozejdźcie się. Przenieście się ze swoją wizją w czasy, kiedy dzieci wyjdą z domu, czy nadal będzie was coś łączyło.
Pozdrawiam.
2 748 2015-05-23 09:31:24 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-23 09:33:00)
Elle,
a co ona ma napisać, aby zadowolic opinię publiczną?
Ze kocha męża, że cieszy się, ze są razem, że nic nie czuje do kochanka ?
To byłoby nierealne.
Krotka,
moze kiedys odnajdziesz radość w związku z mężem. Być może poczucie spełnienia obowiązku zastapi
poczucie szczęścia.
Myśl realnie, nie idealizuj kochanka. Widzisz, nie odszedł od zony, miał depresję, bo sprawa się wydała,
a w domu pewnie piekło. Oceniaj go po czynach, a nie po słowach !
Wiedział, że Twoj mąz wie i naprawdę, gdyby chciał zawalczyc o wspólne Wasze zycie to by to zrobił.
To miał być romans, a nie początek nowego życia. To nie oznacza, że nic nie czuł, lub nie czuje do Ciebie.
Pewnie czuje. Ale to było za mało aby walczyć o Ciebie jako o partnerke, zonę.
Dwa miesiące czekał aby przyznać, że żona wie, czyli poczekał, aż sprawa w domu się uspokoi.
Nie idealizuj!
2 749 2015-05-23 10:32:06
kroteczka napisał/a:Nikt32 napisał/a:Kroteczko i co tam u Ciebie ?
Nikt za Ciebie zycia nie przezyje - zostaw to moze tak jak jest - nie podejmuj zadnych konkretnych decyzji - zycie pokaze co dalej bedzie.
Tyle ze - ciezko sie z tym zyje - zycie codzienne to udreka - nic nie cieszy jak dawniej.
I te pretensje do Losu - dlaczego dopiero teraz - w takim nieodpowiednim momencie sie pojawil.
Wiesz już nie było tak źle. Nasze relacje były poprawne. Nie robił już żadnych jazd z smsami.
Jednocześnie czuję że nadal mu na mnie zależy, a to ważne dla mojego poczucia własnej wartości. Chodzi o to że nie czuję się wykorzystana przez niego, nie czuję że byłam tylko zabawką. Nie znioslabym chyba gdybym widziała go rozbawionego gadajacego przez telefon.
Było ok, myślałam o nim sporadycznie. Skupiłam się na naprawie małżeństwa, co idzie powoli ale do przodu.
Wybraliśmy nasze spokojne "życia", bez fajerwerków ale za to bez poczucia że się robi ogromną krzywdę dzieciom. Wiem że z czasem moje serce się wyciszy, zapomni. Męża mam dobrego, on zasługuje na oddaną żonę. Staram się dla niego, gotuję co lubi, wręczam.
Jednak czasem odzywa się we mnie ten ból i wspomnienia, i tęsknota za czymś co nigdy nie będzie moim udziałem.
Obawiam się że jedyny sposób na zamknięcie tego rozdziału to odejście z pracy.
Kurcze trochę bezsensu bo wg mnie kochacie się tzn Ty i Kochanek.
Poczytałam te Twoje posty to normalnie Cię polubiłam
Wiem że nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli niestety, ale czasami sami sobie drogę do szczęścia zamykamy.
Co do,, krzywdy" dla dzieci to są juz inne tematy. Muszę przyznac ze jestem silna ale bez milosci nie bedziesz szczesliwa kobietą - a to sie przelozy na wszystko inne - no pozostaje tylko udawac ze jest dobrze - tylko czy warto...
Nie zmieniaj pracyPisz czasami co u Ciebie .
Podoba mi się to, co napisałaś. Takie oczywiste, proste w tej całej skomplikowanej sytuacji
2 750 2015-05-23 10:59:51
Problemem Krotki chyba nie jest to, ze niewystarczająco kocha męża, tylko to, że kocha kochanka.
Dla niej to wciąż orzeł, a facet to raczej gołąb.
Nie miał dość odwagi aby zawalczyć o nią jako o swoją partnerkę,
idealnie nie dopuścił do konfrontacji żony i kochanki, bo się bał ( nie wiadomo, jaka była jego linia obrony względem żony,
a w kłotni Krotka mogłaby wykrzyczeć, że to on uwiódł i smsował po nocach, a nie ona ),
brak telefonu od zony zabezpieczył go przed dostaniem w pysk od męża Krotki itd.
To nie oznacza moim zdaniem, że nic nie czuł, że tylko seks i nic ponadto.
Po prostu zwykły facet, żaden mocarz. Niepotrzebnie go idealizuje, a chyba wciąż to robi.
2 751 2015-05-23 11:11:04
Mnie nie chodzi tylko o Krotkę. Piszę ogólnie to co myślę o takiej sytuacji. Jest mi wszystko jedno czy będzie z mężem czy z kochankiem. Wkurza mnie świństwo jakie się robi drugiej osobie. Zastanawiam się co właściwie mogłaby zrobić Krotka, żeby było uczciwie. Nie wiem... Chyba odjeść od męża, albo rzeczywiście całkiem zerwać kontakt z kochankiem. Tylko czy co z oczu to z serca? Nie wiem też czy byłoby dobrym rozwiązaniem wyznać mężowi całą prawdę wraz z tym co czuje się do kochanka. Dla niego i tak byłoby to bolesne.
Co mam napisać Krotce - brawo. Brawo za obiad, tak trzymaj. To jest obłuda. Wiem, że się dziewczyna stara, ale to wszystko nadal jest odrażające. Chciałby ktoś być na miejscu jej męża?
Jeśli ma się w miarę udane małżeństwo to warto docenić to co się ma, dbać o nie.
Wkurza mnie też, że Krotka tak łapie się na zagrywki tego kolesia (kochanka). Jak dla mnie to taki typowy podrywacz.
Krotka nie dała mu definitywnie kosza. Facet ewidentnie jeszcze na coś liczy. Także Krotka moim zdaniem głównie dlatego jest między wami na razie tak jak teraz. On wie, że to jeszcze nie koniec.
2 752 2015-05-23 11:30:47 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-23 11:36:55)
Jesli po całej sytuacji, jaka miedzy nimi była, po tym, jak sprawa się wydała,
facet nie zorganizował rozmowy, w której Krotce jasno by powiedział,
ze skoro się kochają i już to wyszło to może trzeba spróbować zyć razem, rozwieść się,
stworzyć prawdziwy związek.... to on jest dla mnie cieniasem.
A, ze ona niby nie chciała..... i tak mógł spróbowac i zawalczyć, nie o romans,
ale o wspólne zycie. Zamiast tego uspokoił żonę, sytuację i z duzym konfortem
pracuje i zyje.
Na razie Krotka pisała, jak wychcwalał po nocy jej wdzięki, ale nic nie napisała o konkretnej,
odwaznej rozmowie, która wyszłaby z jego strony - o wspólnym zyciu, a nie pitolenie,
jacy to oni nieszczęsliwi i jaką ciężką decyzję trzeba było podjąć, dla dobra ogółu.
2 753 2015-05-23 11:42:21
Też uważam, że bardzo prawdopodobne, że to nie koniec, że sami zainteresowani też o tym podświadomie wiedzą. No może oprócz współmałżonków. Teraz jest czas na ogarnięcie sytuacji w domu, na uśpienie czujności poprzez pokazanie skruchy i starania naprawy relacji. Jak już się sytuacja unormuje a współmałżonkowie ?zapomną? o całym zajściu, to bohaterowie stęsknieni za sobą, pod wpływem chwili znów wpadną sobie w ramiona?
Nawet Kroteczka wspominała, że czasem myśli o tym, a może tak jeszcze ostatni raz na pożegnanie? Bo wciąż ma w pamięci jak to cudownie z nim było? Takich pożegnań może być jednak wiele. A sprzyjające okoliczności na pewno się pojawią, bo wciąż razem pracują.
No chyba że nagle pod wpływem magicznej różdżki uczucie kochanków zniknie, tak jak wcześniej zniknęło do ich współmałżonków. Ale to raczej nie nastąpi zbyt szybko?
Napisałaś że kolega powiedział żonie o Tobie i że Twój mąż też o tym wie. Wcześniej jednak pisałaś że powiedziałaś mężowi o zdradzie, tylko nie przyznałaś, który facet za tym stoi. Mąż sam się domyślił, czy wciąż nie wie?
2 754 2015-05-23 13:05:46
Elle,
a co ona ma napisać, aby zadowolic opinię publiczną?
Ze kocha męża, że cieszy się, ze są razem, że nic nie czuje do kochanka ?
To byłoby nierealne.
Co ma zrobić?
Nie wiem..może jednak okaże się, że taka krotka (a będzie to oczywiście przypadek jedyny na skalę światową) potrafi spróbować życia nie w obłudzie i totalnym zakłamaniu? Może np. odejdzie od męża, którego nie kocha? Nie wiem..tak na początek, po ludzku.
Niech mu tej zupy porobi w słoikach na najbliższy rok. Co myślicie?
E nie, jednak nie.. lepiej niech mu ja podaje kolejne 20 lat. No bo co? Z kochankiem nie wyszło, nikogo na horyzoncie, kto by kochanka zastąpił, mąż..to mąż
no to co, SAMA tak będzie się tułała po świecie?
Nie no bez sensu.. to jaka dziś będzie zupa?
2 755 2015-05-23 13:24:44
Nie ładnie tak kopać ofiarę. Też byłem zdradzony, trudno. Mogę powiedzieć, że mam większy komfort moralny.
Niech sobie dziewczyna ułoży życie od nowa. Widocznie nie każdy jest przygotowany do życia w rodzinie.
Szkoda mi tylko jej męża, który żyje złudzeniami, że będzie dobrze. To wymagałoby wieloletniej terapii razem i osobno.
2 756 2015-05-23 13:26:27 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-05-23 13:27:55)
Co ma zrobić?
Nie wiem..może jednak okaże się, że taka krotka (a będzie to oczywiście przypadek jedyny na skalę światową) potrafi spróbować życia nie w obłudzie i totalnym zakłamaniu? Może np. odejdzie od męża, którego nie kocha? Nie wiem..tak na początek, po ludzku.Niech mu tej zupy porobi w słoikach na najbliższy rok. Co myślicie?
Nie, no co Ty, Elle.
Przecież cała idylliczność obecnej sytuacji polega na tym, że mąż codziennie otrzymuje świeżą zupkę ;-)
Czarną polewkę (?)
2 757 2015-05-23 13:27:55
Elle88 napisał/a:Co ma zrobić?
Nie wiem..może jednak okaże się, że taka krotka (a będzie to oczywiście przypadek jedyny na skalę światową) potrafi spróbować życia nie w obłudzie i totalnym zakłamaniu? Może np. odejdzie od męża, którego nie kocha? Nie wiem..tak na początek, po ludzku.Niech mu tej zupy porobi w słoikach na najbliższy rok. Co myślicie?
Nie, no co Ty, Elle.
Przecież cała idylliczność obecnej sytuacji polega na tym, że mąż codziennie otrzymuje świeżą zupkę ;-)
No wję wję.. Ciekawe czy dostaje też drugie. Np. schabowy, taki "od serca", że duży i w panierce. To już byłaby utopia..w tyłku by mu się przelało od tego dobra.
2 758 2015-05-23 13:30:23
No wję wję.. Ciekawe czy dostaje też drugie. Np. schabowy, taki "od serca", że duży i w panierce. To już byłaby utopia..w tyłku by mu się przelało od tego dobra.
Krotka, z pewnością dawkuje dobra wszelakie ![]()
To i nad drugim daniem ma pieczę i tak codziennie to nie szarżuje.
Ale przy niedzieli to mąż pewnie i ...deserek ma podany ![]()
2 759 2015-05-23 13:39:36
Elle88 napisał/a:No wję wję.. Ciekawe czy dostaje też drugie. Np. schabowy, taki "od serca", że duży i w panierce. To już byłaby utopia..w tyłku by mu się przelało od tego dobra.
Krotka, z pewnością dawkuje dobra wszelakie
To i nad drugim daniem ma pieczę i tak codziennie to nie szarżuje.Ale przy niedzieli to mąż pewnie i ...deserek ma podany
Lodowy deser przy niedzieli powiadasz.. no całkiem możliwe.
Bo tak jak wiesz.. cały tydzień krotka się psychicznie szykowała do tego, to potem to już na autopilocie prawie, ino oczy zamknąć, myśleć o czymś przyjemnym i już - kolejne 6 dni ma z głowy. No ile to roboty? ![]()
Najważniejsze, że ten obiad jest. Dla mnie się podoba!
2 760 2015-05-23 13:51:06
Najważniejsze, że ten obiad jest. Dla mnie się podoba!
Taaa..., to MUSI się podobać. Przede wszystkim Krotkowemu mężowi.
Przecież to nie byle ochłapy z pańskiego stołu, żeby miżna było nosem kręcić, ale osobiście przyrządzana przez Krotkę czarna polewka ![]()
2 761 2015-05-23 15:03:23
Jesli po całej sytuacji, jaka miedzy nimi była, po tym, jak sprawa się wydała,
facet nie zorganizował rozmowy, w której Krotce jasno by powiedział,
ze skoro się kochają i już to wyszło to może trzeba spróbować zyć razem, rozwieść się,
stworzyć prawdziwy związek.... to on jest dla mnie cieniasem.
A, ze ona niby nie chciała..... i tak mógł spróbowac i zawalczyć, nie o romans,
ale o wspólne zycie. Zamiast tego uspokoił żonę, sytuację i z duzym konfortem
pracuje i zyje.
Na razie Krotka pisała, jak wychcwalał po nocy jej wdzięki, ale nic nie napisała o konkretnej,
odwaznej rozmowie, która wyszłaby z jego strony - o wspólnym zyciu, a nie pitolenie,
jacy to oni nieszczęsliwi i jaką ciężką decyzję trzeba było podjąć, dla dobra ogółu.
Tak horses, tak naprawdę nigdy między nami nie było konkretnej odważnej rozmowy.
2 762 2015-05-23 15:08:12 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-23 15:09:14)
hyhyhuu.. nie było i nie będzie, bo dla niego to miał być romans. Ale do ciebie to krotka w dalszym ciągu nie dociera.
Dla niego poszło to za daleko, więc stara się ograniczyć koszta, które już i tak ponieśliście.
Nie umiecie rozmawiać o tym co między wami, tylko jakieś ukradkowe spojrzenia, uśmiechy, itp. dziecinada do kwadratu..a ta się o nim wypowiada per 'przyjaciel'
I najlepsze, że krota dalej wybiera ze wszystkich wypowiedzi tylko te, które odnoszą się do tego, co nosi w serduszku- czyli dot. sytuacji jej i kochanka, na męża dalej olewka i wywalone.
Nic nie zrozumiała przez tyle czasu, dalej w myślach siedzi u kochanka w gaciach, jak wesz łonowa..
2 763 2015-05-23 15:11:35
Też uważam, że bardzo prawdopodobne, że to nie koniec, że sami zainteresowani też o tym podświadomie wiedzą. No może oprócz współmałżonków. Teraz jest czas na ogarnięcie sytuacji w domu, na uśpienie czujności poprzez pokazanie skruchy i starania naprawy relacji. Jak już się sytuacja unormuje a współmałżonkowie ?zapomną? o całym zajściu, to bohaterowie stęsknieni za sobą, pod wpływem chwili znów wpadną sobie w ramiona?
Nawet Kroteczka wspominała, że czasem myśli o tym, a może tak jeszcze ostatni raz na pożegnanie? Bo wciąż ma w pamięci jak to cudownie z nim było? Takich pożegnań może być jednak wiele. A sprzyjające okoliczności na pewno się pojawią, bo wciąż razem pracują.
No chyba że nagle pod wpływem magicznej różdżki uczucie kochanków zniknie, tak jak wcześniej zniknęło do ich współmałżonków. Ale to raczej nie nastąpi zbyt szybko?Napisałaś że kolega powiedział żonie o Tobie i że Twój mąż też o tym wie. Wcześniej jednak pisałaś że powiedziałaś mężowi o zdradzie, tylko nie przyznałaś, który facet za tym stoi. Mąż sam się domyślił, czy wciąż nie wie?
Ja powiedziałam mężowi ale nie powiedziałam kto to.
Mąż chyba nadal nie wie kto to. Nie pyta już, nie rozmawiamy o tym. Myślę że gdyby dowiedział się że to X to jednak chciałby konfrontacji.
Jak się dowiedziala żona nie wiem. Może zaczęła drążyć, chyba ten jego nastrój ją naprowadzil.
2 764 2015-05-23 15:20:59
Ja powiedziałam mężowi ale nie powiedziałam kto to.
Mąż chyba nadal nie wie kto to. Nie pyta już, nie rozmawiamy o tym. Myślę że gdyby dowiedział się że to X to jednak chciałby konfrontacji.
Jak się dowiedziala żona nie wiem. Może zaczęła drążyć, chyba ten jego nastrój ją naprowadzil.
A on się przyznał, że chodzi o Ciebie? Czy tylko do zdrady?
No po tym co pisałaś, co on wyprawiał i w jakim stanie był, to chyba nie dziwi, że się domyślała, że coś się dzieje....
A Twój mąż zna jego żonę?
W sumie może i dobrze, że i on się przyznał, też może zrozumiał, że nie da się ot tak zdradzić i nie ponieść konsekwencji.
Myślisz że i on się teraz stara odbudować swoje małżeństwo?
2 765 2015-05-23 15:55:32
Kroteczko Mysle ,ze jestes realna ,ale caly romans wymyslilas sobie .
Pewnie ktos poprosil cie do tanca . Pomizial po pijaku .A ty wyobrazilas sobie ze och ,ach .Dopisalas jak nastolata dalszy ciag .Coz brak wyobrazni ,powtarzalnosc sytuacji za tym przemawia .Nie wierze ci .Optuje za stworzeniem nowego dzialu "Moje fantazje "Tam kobiety ,dziewczyny ,mezczyzni chlopcy beda mogli spelniac sie ,nie angazujac empatycznych ludzi w autentyczne problemy .
2 766 2015-05-23 16:01:10 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-05-23 16:03:26)
I najlepsze, że krota dalej wybiera ze wszystkich wypowiedzi tylko te, które odnoszą się do tego, co nosi w serduszku- czyli dot. sytuacji jej i kochanka, na męża dalej olewka i wywalone.
Nic nie zrozumiała przez tyle czasu, dalej w myślach siedzi u kochanka w gaciach, jak wesz łonowa..
Elle, mój Ty niedościgniony wzorze w uświadamianiu tych, co błądzą hen daleko od własnej świadomości.
Krotka cały czas żyje we śnie, wierząc, że to inni ludzie i okoliczności czynią ją nieszczęśliwą, a nie jej własne myśli i postępowanie dotyczące danej sytuacji.
Niech zatem dalej prowadzi swoje nieświadome, mechaniczne życie, niech myśli mechanicznie, niech postępuje mechanicznie.
Miejmy nadzieję, że jej mąż kiedyś sam powie BASTA!
2 767 2015-05-23 16:27:02 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-23 16:29:12)
Elle88 napisał/a:I najlepsze, że krota dalej wybiera ze wszystkich wypowiedzi tylko te, które odnoszą się do tego, co nosi w serduszku- czyli dot. sytuacji jej i kochanka, na męża dalej olewka i wywalone.
Nic nie zrozumiała przez tyle czasu, dalej w myślach siedzi u kochanka w gaciach, jak wesz łonowa..Elle, mój Ty niedościgniony wzorze w uświadamianiu tych, co błądzą hen daleko od własnej świadomości.
Krotka cały czas żyje we śnie, wierząc, że to inni ludzie i okoliczności czynią ją nieszczęśliwą , a nie jej własne myśli i postępowanie dotyczące danej sytuacji.
Niech zatem dalej prowadzi swoje nieświadome, mechaniczne życie, niech myśli mechanicznie, niech postępuje mechanicznie.
O to tototo to ![]()
No niechaj krotuchna dalej sunie po tym parkiecie swej rozbuchanej niczym u nastoletniej Lolity wyobraźni, gdzie piękny alvaro zagląda jej po pijaku w dekolt, albo chwyci podczas firmowego obiadu nieco powyżej kolanka <oops>
Nawet niedawno był tu taki wątek, gdzie pisała chyba 21-letnia dziewczyna o swoich fantazjach jak to z niejakim sportowcem o udach rzymskiego piechura zdradza swego nudnego chłopaka i gdy ten idzie do baru po piwo, ona pozwala by dłonie tego Achilla, wielkie niczym bohny wiejskiego chleba, błądziły między jej udami..
A ileż to ..z 15 lat różnicy, obrączka i dzieci ..między nią a krototuchną ..wielkie mi rzeczy.
U-ha huha bum tra lialia La grunt to dobra zabawa i tego się trzymajmy, heeej! <gra na talerzach>
![]()
2 768 2015-05-23 18:32:41
Syzyf - nie możesz tak myśleć, że po 5 latach miłość się skończy i znów Cię kobieta oszuka - to nie tak działa. Oczywiście romantyczne początki są najlepsze ale one zawsze mijają po pewnym czasie co nie oznacza że miłość wygasa - jedynie pożądanie słabnie - ale pożądanie jest tylko jednym składnikiem miłości. Trzeba dbać o jakość związku - ale nic na siłę. Nikogo na siłę się nie utrzyma - oczywiście fizycznie można, ale nie uczuciowo,emocjonalnie. Zdrada, zdradzie nie równa. Są kobiety( mężczyźni) które mogą zdradzać wielokrotnie z różnymi mężczyznami - powody są różne - niedowartościowanie, brak seksu bądź marnej jakości, nuda itd. i w tym przypadku chyba łatwiej jest powalczyć o związek - szczera rozmowa - co jest nie tak, czego się oczekuje od siebie itd - to można wszystko naprawić,popracować nad związkiem - jeśli oczywiście dwie strony tego chcą - ale jeśli kobieta zdradziła tylko raz z kimś w kim się po prostu zakochała - to się nie da odbudować relacji - bo miłość jest albo jej nie ma - nie da się tego wymusić. Nie każdy od razu trafia na tę jedyną osobę, a ludzie tworzą związki z różnych powodów ( niedojrzałość emocjonalna,naciski rodziny, ciąża,itp ) Potem okazuje się, że jednak to nie to - okazuje się to wtedy, kiedy trafimy nagle na tę jedyna osobę . Jeśli zastanawiasz się czy tę daną osobę kochasz to znaczy że jej nie kochasz - to się po prostu wie- bez zastanawiania . Jesteśmy ludźmi wolnymi - nie jesteśmy niewolnikami w związku - i jedna ważna rzecz- NIE JESTEŚMY NICZYJĄ WŁASNOŚCIĄ - możemy robić co chcemy tyle, że jako ludzie dorośli musimy się liczyć z konsekwencjami naszych czynów. Każdy ma prawo do błędu - do pomyłki. Drogę do szczęścia sami sobie musimy wyznaczyć i do niej dążyć.
Syzyf znajdziesz swoją druga połówkę i będziesz szczęśliwy - tylko otwórz się na innych i nie rób nic na siłę.
2 769 2015-05-23 18:55:11
kroteczka napisał/a:Ja powiedziałam mężowi ale nie powiedziałam kto to.
Mąż chyba nadal nie wie kto to. Nie pyta już, nie rozmawiamy o tym. Myślę że gdyby dowiedział się że to X to jednak chciałby konfrontacji.
Jak się dowiedziala żona nie wiem. Może zaczęła drążyć, chyba ten jego nastrój ją naprowadzil.
A on się przyznał, że chodzi o Ciebie? Czy tylko do zdrady?
No po tym co pisałaś, co on wyprawiał i w jakim stanie był, to chyba nie dziwi, że się domyślała, że coś się dzieje....
A Twój mąż zna jego żonę?
W sumie może i dobrze, że i on się przyznał, też może zrozumiał, że nie da się ot tak zdradzić i nie ponieść konsekwencji.
Myślisz że i on się teraz stara odbudować swoje małżeństwo?
Tak ona wie że chodzi o mnie. Ona mnie zna. Ona od zawsze była o naszą przyjaźń zazdrosna. Tak naprawdę nie znosi mnie od lat.
Mój mąż zna tylko X, ale bardzo słabo, widział go raz, choć ze słyszenia dobrze, bo kiedyś o X mówiłam często, jego żony nie zna. Też był/jest o niego zazdrosny.
Nie wiem co X planuje ze swoim małżeństwem. Kiedyś sugerował że jest skończone, ale jego żona na pewno nie pozwoli mu tak łatwo odejść ze względów finansowych.
Myślę że ona jest trochę nieobliczalna, że może mu narobić problemów, itd. On się tego chyba obawia trochę.
Z drugiej strony chyba X jest żony żal, boi się że nie ułoży sobie życia, że będzie sfrustrowana i w takiej atmosferze będzie wychowywal się jego syn.
2 770 2015-05-23 18:57:20
Krotko,
skoro nie było takiej rozmowy to chyba mozna uznać, że nie było tez chęci stworzenia z Tobą prawdziwego zwiazku.
Niestety tak to wygląda. Więc przedwczesne były Twoje dywagacje, czy z nim być i moze nieuzasadnione są Twoje marzenia, jakby z nim było. Moim zdaniem tak to wygląda. On nie ma odwagi, chęci zmiany. Może mamić Ciebie, ze bylibyscie razem, gdyby nie dzieci itp,
ale prawda jest taka, ze mamy XXI wiek i nikt nikogo za rozwód nie wiesza.
Zobacz na przykładzie Anastazji, czy Aleksandry .... co by nie mowic tam mężczyźni dążyli do związku. Może nie od razu, bo pewnie tez były wątpliwości, ale jednak zdecydowali się. U Ciebie to trwa o wiele lat dłużej - więź trwa o wiele dłużej.
Może się mylę, ale takie mam odczucia
2 771 2015-05-23 19:06:28
Z drugiej strony chyba X jest żony żal, boi się że nie ułoży sobie życia, że będzie sfrustrowana i w takiej atmosferze będzie wychowywal się jego syn.
Taka stara, a taka głupia ![]()
On nie ma odwagi, chęci zmiany. Może mamić Ciebie, ze bylibyscie razem, gdyby nie dzieci itp,
ale prawda jest taka, ze mamy XXI wiek i nikt nikogo za rozwód nie wiesza.
Zobacz na przykładzie Anastazji, czy Aleksandry .... co by nie mowic tam mężczyźni dążyli do związku.
Ja dochodzę do wniosku, że obie panie na A jednak biją inteligencją emocjonalną krotuchę na łeb.
Możesz przedstawić jej twarde dowody, ale krota Ci poda swoje..
Ale w sumie to zrozumiałe, pobawił się, wsadził, swoje małżeństwo trzyma jakoś w garści, a krota łypie na niego rozanielonymi ślipiami zza winkla,przekonana, że "on dla niej wszystko i w ogóle", a facio pewnie po wyjściu z pracy prowadzi całkiem normalne życie, pomału wszyscy zapominają o kwasie, a i z żoną się dogada, bo romans to romans..a krota wpadła jak natolatka i łazi po ścianach ![]()
2 772 2015-05-23 19:20:22
Z drugiej strony chyba X jest żony żal, boi się że nie ułoży sobie życia, że będzie sfrustrowana i w takiej atmosferze będzie wychowywal się jego syn.
Taka stara, a taka głupia
On nie ma odwagi, chęci zmiany. Może mamić Ciebie, ze bylibyscie razem, gdyby nie dzieci itp,
ale prawda jest taka, ze mamy XXI wiek i nikt nikogo za rozwód nie wiesza.
Zobacz na przykładzie Anastazji, czy Aleksandry .... co by nie mowic tam mężczyźni dążyli do związku.Ja dochodzę do wniosku, że obie panie na A jednak biją inteligencją emocjonalną krotuchę na łeb.
Możesz przedstawić jej twarde dowody, ale krota Ci poda swoje..
Ale w sumie to zrozumiałe, pobawił się, wsadził, swoje małżeństwo trzyma jakoś w garści, a krota łypie na niego rozanielonymi ślipiami zza winkla,przekonana, że "on dla niej wszystko i w ogóle", a facio pewnie po wyjściu z pracy prowadzi całkiem normalne życie, pomału wszyscy zapominają o kwasie, a i z żoną się dogada, bo romans to romans..a krota wpadła jak natolatka i łazi po ścianach
Wiem Elle,
opcja z nieobliczalną żoną jest książkowa.
Wpakowała się Krotka i pewnie skończy się na powrotach i rozstaniach , oczywiscie romansowych, bo ci inni nie dadzą żyć.
Smutne to.
2 773 2015-05-23 19:28:16
Z drugiej strony chyba X jest żony żal, boi się że nie ułoży sobie życia, że będzie sfrustrowana i w takiej atmosferze będzie wychowywal się jego syn.
No to chyba jesteście pod tym względem podobni. Może dlatego unikacie poważnej rozmowy, bo gdzieś tam w głęboko boicie się podjąć jakieś zdecydowane kroki? Mając nadzieje, że wszystko samo się ułoży albo ktoś podejmie decyzje za Was.
Mój Z też początkowo się obawiał reakcji żony, że może być nieobliczalna, zatruwać życie jemu i mi, czy robić problemy w kontaktach z dzieckiem. Dochodziły tez kwestie majątkowe. Mnie to też przerażało.
Nie mam pojęcia co by było gdyby ona mieszkała w tym samym mieście czy wcześniej dowiedziała się o mnie... Myślę, że nie bylibyśmy wtedy razem, chociażby dlatego, ze na pewno byśmy się tak często nie widywali i nie mieli możliwości by się dobrze poznać.
Wy się wprawdzie widujecie codziennie , ale jednak to trochę inaczej, bo raczej nie macie możliwości by spędzić ze sobą czas wieczorami, tylko we dwoje, bo wracacie do swoich współmałżonków dzieci. Na delegacjach niby z dala od domu też nie jesteście przecież sami. No może chwilami... Myślę, że to też utrudnia decyzje, bo tak naprawdę nie wiecie czy byście się zgrali jako para. Tylko dalej siebie idealizujecie porównując do współmałżonków snując marzenia jak by było, gdybyście spróbowali...
Patowa sytuacja....
2 774 2015-05-23 19:33:43 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-23 19:35:24)
Mnie tam krotuchy nie szkoda ani trochę. Nawet mam ubaw jak widzę jak popłakuje w kibelku w domu, gdy nikt nie widzi. ![]()
Mąż ..no cóż, jego mi trochę szkoda, ale z drugiej strony - skoro WIE co jest grane, a mimo to siedzi z nią.. no to trudno mieć wielki szacunek do tego gościa, przykro powiedzieć.
Jest jeszcze kwestia dzieci..i tu karma kopnie krocie dupsko kiedyś w tyłek, ale w sposób jaki nie jest w stanie przewidzieć. Może jakaś choroba, może kłopoty finansowe.. zwykle to tędy idzie. Taki "rykoszet" gdy rodzic stawia kochanka powyżej własnej rodziny, powyżej dzieci, prowadząc podwójne życie i niszcząc w dziecku podstawowe poczucie bezpieczeństwa, jakim jest wiara w pewne nadrzędne wartości.
A czy będą powroty.. Wiesz, myślę, że krota jest taka idealną kandydatka na szparkę, w której sobie można ulżyć w pracy czy w przerwie na lunch.. poflirtować i takie tam. No ale to zaszło za daleko i ona się zadurzyła, więc jak to zwykle bywa- projektuje SWOJE zaangażowanie na kochanka.
A tam już się sprawa wychłodziła.. u kroty jest ogień dalej, więc musi to sobie jakoś zracjonalizować, więc teraz to wina żony kochanka
i takie tam..bullshity. no bo jak to, miałby wystawić taka super laskę jak krota i jednak wybrać żonę, kiedy ona już totalnie w to popłynęła?
a tu taki wał.. i właśnie tak się stało, ha ha.
Teraz ona będzie coraz bardziej zakochana, o ile to możliwe, bo jego wycofanie i dystansowanie właśnie nakręcają takie romanse najbardziej.
Także krota, cyc do przodu, rajtki i spódnica ołówkowa jutro do pracy i jedziesz z koksem - musisz pokazać tym babom z biura!
2 775 2015-05-23 19:46:11
kroteczka napisał/a:Z drugiej strony chyba X jest żony żal, boi się że nie ułoży sobie życia, że będzie sfrustrowana i w takiej atmosferze będzie wychowywal się jego syn.
No to chyba jesteście pod tym względem podobni. Może dlatego unikacie poważnej rozmowy, bo gdzieś tam w głęboko boicie się podjąć jakieś zdecydowane kroki? Mając nadzieje, że wszystko samo się ułoży albo ktoś podejmie decyzje za Was.
Mój Z też początkowo się obawiał reakcji żony, że może być nieobliczalna, zatruwać życie jemu i mi, czy robić problemy w kontaktach z dzieckiem. Dochodziły tez kwestie majątkowe. Mnie to też przerażało.
Nie mam pojęcia co by było gdyby ona mieszkała w tym samym mieście czy wcześniej dowiedziała się o mnie... Myślę, że nie bylibyśmy wtedy razem, chociażby dlatego, ze na pewno byśmy się tak często nie widywali i nie mieli możliwości by się dobrze poznać.
Wy się wprawdzie widujecie codziennie , ale jednak to trochę inaczej, bo raczej nie macie możliwości by spędzić ze sobą czas wieczorami, tylko we dwoje, bo wracacie do swoich współmałżonków dzieci. Na delegacjach niby z dala od domu też nie jesteście przecież sami. No może chwilami... Myślę, że to też utrudnia decyzje, bo tak naprawdę nie wiecie czy byście się zgrali jako para. Tylko dalej siebie idealizujecie porównując do współmałżonków snując marzenia jak by było, gdybyście spróbowali...
Patowa sytuacja....
Tez tak myślę.
Sorki, że nie na temat : Jak długo się spotykałaś z Z ?
2 776 2015-05-23 19:55:23
Anastacjaa napisał/a:kroteczka napisał/a:Z drugiej strony chyba X jest żony żal, boi się że nie ułoży sobie życia, że będzie sfrustrowana i w takiej atmosferze będzie wychowywal się jego syn.
No to chyba jesteście pod tym względem podobni. Może dlatego unikacie poważnej rozmowy, bo gdzieś tam w głęboko boicie się podjąć jakieś zdecydowane kroki? Mając nadzieje, że wszystko samo się ułoży albo ktoś podejmie decyzje za Was.
Mój Z też początkowo się obawiał reakcji żony, że może być nieobliczalna, zatruwać życie jemu i mi, czy robić problemy w kontaktach z dzieckiem. Dochodziły tez kwestie majątkowe. Mnie to też przerażało.
Nie mam pojęcia co by było gdyby ona mieszkała w tym samym mieście czy wcześniej dowiedziała się o mnie... Myślę, że nie bylibyśmy wtedy razem, chociażby dlatego, ze na pewno byśmy się tak często nie widywali i nie mieli możliwości by się dobrze poznać.
Wy się wprawdzie widujecie codziennie , ale jednak to trochę inaczej, bo raczej nie macie możliwości by spędzić ze sobą czas wieczorami, tylko we dwoje, bo wracacie do swoich współmałżonków dzieci. Na delegacjach niby z dala od domu też nie jesteście przecież sami. No może chwilami... Myślę, że to też utrudnia decyzje, bo tak naprawdę nie wiecie czy byście się zgrali jako para. Tylko dalej siebie idealizujecie porównując do współmałżonków snując marzenia jak by było, gdybyście spróbowali...
Patowa sytuacja....Tez tak myślę.
Sorki, że nie na temat : Jak długo się spotykałaś z Z ?
W sumie około 2,5 roku licząc od 1 spotkania (poznania). Na początku widywaliśmy się rzadziej, potem coraz częściej. Na początku niby tylko spotkania biznesowe (jakiś pretekst), a potem już po koleżeńsku...
Długi ten rozbieg mieliśmy (choć nie aż tak długo jak u kroteczki - oni się znali i przyjaźnili dużo dłużej)... nasz romans jako romans zaczął dopiero jakoś rok temu... choć w sumie od początku to wisiało w powietrzu...
2 777 2015-05-23 20:11:47
Anastacjaa dzięki za odpowiedz
Odważny ten Z - większość ludzi tkwi w nieszczęśliwych związkach ze wg na dziecko/dzieci - albo to są tylko ich wymówki.
Wiem z najbliższego otoczenia, że rozwód nie zawsze jest złem,krzywdą dla dziecka - ważne żeby miało rodziców kochających go ,opiekujących się nim, uczestniczących w jego życiu, ale niekoniecznie mieszkających razem.
2 778 2015-05-23 20:20:08
Anastacjaa dzięki za odpowiedz
Odważny ten Z - większość ludzi tkwi w nieszczęśliwych związkach ze wg na dziecko/dzieci - albo to są tylko ich wymówki.
Oj nie wiem czy taki odważny, bo jednak do romansu się nie przyznawał
Choc akurat ja uważam, że zroił słusznie, ale to inna kwestia..
Poza tym rozwiódł się dopiero jak wiedział, że chcę z nim być ale nie w roli kochanki - my w przeciwieństwie do kroteczki dużo ze sobą rozmawialiśmy. A też były różne jazdy, dylematy, rozstania... Nie, nie bynajmniej łatwe to wszystko nie było...
Najtrudniejsza była chyba jednak konsekwencja...
2 779 2015-05-23 20:30:13 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-23 20:32:44)
Elle,
a mi jest żal ponieważ do czasu aż nie zrozumie tego mechanizmu to będzie wiodła takie byle jakie życie,
i tym samym takie samo byle jakie zycie bedzie wiódł jej mąż i dzieci. I to jest smutne.
Nie wiem, czy mam rację, ale znam taki mechanizm doskonale, takich panów i takie zakochane w swoich rycerzach w kajdanach panie.
Jak mężczyzna kocha to chce byc z ta kobietą i zrobi wszystko aby z nią być. Prędzej, czy pozniej podejmie decyzję o załozeniu nowego związku. Nie ma innej opcji.
2 780 2015-05-23 20:38:24 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-23 20:42:42)
Elle,
a mi jest żal ponieważ do czasu aż nie zrozumie tego mechanizmu to będzie wiodła takie byle jakie życie,
i tym samym takie samo byle jakie zycie bedzie wiódł jej mąż i dzieci. I to jest smutne.
Nie wiem, czy mam rację, ale znam taki mechanizm doskonale, takich panów i takie zakochane w swoich rycerzach w kajdanach panie.
Ale widzisz, paradoks tej sytuacji polega na tym, że krota jest na swój chory sposób szczęśliwa, wbrew pozorom. Wiesz dlaczego?
Bo ona realizuje swój Program z podświadomości, wreszcie "osrała konwenanse" (bo tak podchodzi w tym momencie do norm etycznych i świadomego rozumu- jako przeszkody na drodze do love) i myśli, że im głębiej zanurzy łeb w tym bagnie, tym szybciej spotka ja nagroda - a nagroda jest oczywiście życie z kochankiem. A życie jej cały czas pokazuje: "Głupia babo, nie tędy droga..zobacz, nic ci się nie udaje.. popełniasz w kółko te same błędy oczekując innych rezultatów."
Nic nie chwyta tym malutkim rozumkiem swoim.
A przykłady ma od pań na A. Obydwie jak krowie na rowie tłumacza, że u nich to zaangażowanie od ex kochanków było niewspółmierne do tego co u niej, ale ona jest na etapie wyparcia. Jeszcze nie potrafi przyznać się sama przed sobą, że nie jest traktowana poważnie, jeszcze się szamocze- stąd żałosne próby znalezienia "prawdziwych przyczyn" i tłumaczenia kochanka, jakby był malutkim chłopcem niezdolnym podjąć decyzji.
Ona przegrała. Zakochała się, a on da sobie radę. On proponował - mogła w to nie wchodzić, to nawet nie jest jego wina, krota to stara baba, wiedziała na co się pisze.
Kogo tu żałować?
2 781 2015-05-23 20:41:39
horses napisał/a:Elle,
a mi jest żal ponieważ do czasu aż nie zrozumie tego mechanizmu to będzie wiodła takie byle jakie życie,
i tym samym takie samo byle jakie zycie bedzie wiódł jej mąż i dzieci. I to jest smutne.
Nie wiem, czy mam rację, ale znam taki mechanizm doskonale, takich panów i takie zakochane w swoich rycerzach w kajdanach panie.Ale widzisz, paradoks tej sytuacji polega na tym, że krota jest na swój chory sposób szczęśliwa, wbrew pozorom. Wiesz dlaczego?
Bo ona realizuje swój Program z podświadomości, wreszcie "osrała konwenanse" (bo ona tak podchodzi w tym momencie do norm etycznych i świadomego rozumu- jako przeszkody na drodze do love) i myśli, że im głębiej zanurzy łeb w tym bagnie, tym szybciej spotka ja nagroda - a nagroda jest oczywiście życie z kochankiem.
tylko, że nagrody nie ma i nie będzie, bo ona cały czas się od d.. strony do sprawy zabiera i nic nie chwyta tym malutkim rozumkiem swoim.
A przykłady ma od pań na A. Obydwie jak krowie na rowie tłumacza, że u nich to zaangażowanie od ex kochanków było niewspółmierne do tego co u niej, ale ona jest na etapie wyparcia. Jeszcze nie potrafi przyznać się sama przed sobą, że nie jest traktowana poważnie, jeszcze się szamocze- stąd żałosne próby znalezienia "prawdziwych przyczyn" i tłumaczenia kochanka, jakby był malutkim chłopcem niezdolnym podjąć decyzji.Ona przegrała. Zakochała się, a on da sobie radę. On proponował - mogła w to nie wchodzić, to nawet nie jest jego wina, krota to stara baba, wiedziała na co się pisze.
Kogo tu żałować?
No masz rację, nagrody nie ma i nie bedzie.
Wszystko na to wskazuje
2 782 2015-05-23 20:42:51
Nikt32 napisał/a:Anastacjaa dzięki za odpowiedz
Odważny ten Z - większość ludzi tkwi w nieszczęśliwych związkach ze wg na dziecko/dzieci - albo to są tylko ich wymówki.
Oj nie wiem czy taki odważny, bo jednak do romansu się nie przyznawał
Choc akurat ja uważam, że zroił słusznie, ale to inna kwestia..
Poza tym rozwiódł się dopiero jak wiedział, że chcę z nim być ale nie w roli kochanki - my w przeciwieństwie do kroteczki dużo ze sobą rozmawialiśmy. A też były różne jazdy, dylematy, rozstania... Nie, nie bynajmniej łatwe to wszystko nie było...
Najtrudniejsza była chyba jednak konsekwencja...
Tak czy inaczej jesteście razem - dbajcie teraz o siebie ![]()
2 783 2015-05-23 21:19:46
Mnie tam krotuchy nie szkoda ani trochę. Nawet mam ubaw jak widzę jak popłakuje w kibelku w domu, gdy nikt nie widzi.
Mąż ..no cóż, jego mi trochę szkoda, ale z drugiej strony - skoro WIE co jest grane, a mimo to siedzi z nią.. no to trudno mieć wielki szacunek do tego gościa, przykro powiedzieć.
Jest jeszcze kwestia dzieci..i tu karma kopnie krocie dupsko kiedyś w tyłek, ale w sposób jaki nie jest w stanie przewidzieć. Może jakaś choroba, może kłopoty finansowe.. zwykle to tędy idzie. Taki "rykoszet" gdy rodzic stawia kochanka powyżej własnej rodziny, powyżej dzieci, prowadząc podwójne życie i niszcząc w dziecku podstawowe poczucie bezpieczeństwa, jakim jest wiara w pewne nadrzędne wartości.
Ale jesteś świnia Elle. Nie znam drugiej takiej.
Pójdź do szpitala dziecięcego i powiedz o tej karmie rodzicom dzieci chorych na raka. Na pewno zrozumieją że to karma taka, może będzie im łatwiej.
A może to że ty byłaś zdradzona to twoja karma za grzechy wcześniejsze, może w dzieciństwie wyrywalas skrzydełka muszkom. Nie zdziwiłabym się.
2 784 2015-05-23 21:29:01 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-23 21:29:56)
Elle88 napisał/a:Mnie tam krotuchy nie szkoda ani trochę. Nawet mam ubaw jak widzę jak popłakuje w kibelku w domu, gdy nikt nie widzi.
Mąż ..no cóż, jego mi trochę szkoda, ale z drugiej strony - skoro WIE co jest grane, a mimo to siedzi z nią.. no to trudno mieć wielki szacunek do tego gościa, przykro powiedzieć.
Jest jeszcze kwestia dzieci..i tu karma kopnie krocie dupsko kiedyś w tyłek, ale w sposób jaki nie jest w stanie przewidzieć. Może jakaś choroba, może kłopoty finansowe.. zwykle to tędy idzie. Taki "rykoszet" gdy rodzic stawia kochanka powyżej własnej rodziny, powyżej dzieci, prowadząc podwójne życie i niszcząc w dziecku podstawowe poczucie bezpieczeństwa, jakim jest wiara w pewne nadrzędne wartości.
Ale jesteś świnia Elle. Nie znam drugiej takiej.
Pójdź do szpitala dziecięcego i powiedz o tej karmie rodzicom dzieci chorych na raka. Na pewno zrozumieją że to karma taka, może będzie im łatwiej.
A może to że ty byłaś zdradzona to twoja karma za grzechy wcześniejsze, może w dzieciństwie wyrywalas skrzydełka muszkom. Nie zdziwiłabym się.
Akurat nie trafiłaś, bo moja siostra zmarła na raka, ale to nie był jedyny przypadek w rodzinie.
Jesteś zbyt tępa by pojąć o czym mówię, tym bardziej sposób w jaki 'przekłada się' karma, dlatego tu stawiam kropkę, wystarczy, że inni zrozumieją.
A rodzicom ze szpitali dziecięcych nie trzeba wielu rzeczy tłumaczyć, bo tam ludzie przewartościowywują swoje życie. Dla ciebie życie to dylematy w stylu tych smsów, które dyzio wysyłał ci z kibla.
Gdybyś miała trochę oleju w głowie już dawno byś tę farsę zakończyła, ale uwielbiasz takie dramaty i kochasz być w centrum uwagi, nawet kosztem rodziny i dzieci, więc nie podcieraj sobie nimi buźki, bo to żenada.
A teraz weź się za tłuczenie kotletów na jutro dla męża - to jest czynność, którą w miarę ogarniasz.
2 785 2015-05-23 21:45:32
kroteczka napisał/a:Z drugiej strony chyba X jest żony żal, boi się że nie ułoży sobie życia, że będzie sfrustrowana i w takiej atmosferze będzie wychowywal się jego syn.
No to chyba jesteście pod tym względem podobni. Może dlatego unikacie poważnej rozmowy, bo gdzieś tam w głęboko boicie się podjąć jakieś zdecydowane kroki? Mając nadzieje, że wszystko samo się ułoży albo ktoś podejmie decyzje za Was.
Mój Z też początkowo się obawiał reakcji żony, że może być nieobliczalna, zatruwać życie jemu i mi, czy robić problemy w kontaktach z dzieckiem. Dochodziły tez kwestie majątkowe. Mnie to też przerażało.
Nie mam pojęcia co by było gdyby ona mieszkała w tym samym mieście czy wcześniej dowiedziała się o mnie... Myślę, że nie bylibyśmy wtedy razem, chociażby dlatego, ze na pewno byśmy się tak często nie widywali i nie mieli możliwości by się dobrze poznać.
Wy się wprawdzie widujecie codziennie , ale jednak to trochę inaczej, bo raczej nie macie możliwości by spędzić ze sobą czas wieczorami, tylko we dwoje, bo wracacie do swoich współmałżonków dzieci. Na delegacjach niby z dala od domu też nie jesteście przecież sami. No może chwilami... Myślę, że to też utrudnia decyzje, bo tak naprawdę nie wiecie czy byście się zgrali jako para. Tylko dalej siebie idealizujecie porównując do współmałżonków snując marzenia jak by było, gdybyście spróbowali...
Patowa sytuacja....
Tak z tym idealizowaniem to prawda.
2 786 2015-05-23 21:50:41
Ja.... Ty krotka pouczasz innych ?
Siądz kobieto raz a porządnie .Przeanalizuj własne życie .Przyznaj się przed sobą ,co skitrałaś .Odnieś sie do tytułu własnego wątku.Juz ..juz blisko .Wiesz o co chodzi .
Nadal mysle ze jestes projektem powstalym dla rozbujania forum
.Nie wierze ,ze takie cóś istnieje ,i myśli ???
2 787 2015-05-23 21:53:59
kroteczka napisał/a:Elle88 napisał/a:Mnie tam krotuchy nie szkoda ani trochę. Nawet mam ubaw jak widzę jak popłakuje w kibelku w domu, gdy nikt nie widzi.
Mąż ..no cóż, jego mi trochę szkoda, ale z drugiej strony - skoro WIE co jest grane, a mimo to siedzi z nią.. no to trudno mieć wielki szacunek do tego gościa, przykro powiedzieć.
Jest jeszcze kwestia dzieci..i tu karma kopnie krocie dupsko kiedyś w tyłek, ale w sposób jaki nie jest w stanie przewidzieć. Może jakaś choroba, może kłopoty finansowe.. zwykle to tędy idzie. Taki "rykoszet" gdy rodzic stawia kochanka powyżej własnej rodziny, powyżej dzieci, prowadząc podwójne życie i niszcząc w dziecku podstawowe poczucie bezpieczeństwa, jakim jest wiara w pewne nadrzędne wartości.
Ale jesteś świnia Elle. Nie znam drugiej takiej.
Pójdź do szpitala dziecięcego i powiedz o tej karmie rodzicom dzieci chorych na raka. Na pewno zrozumieją że to karma taka, może będzie im łatwiej.
A może to że ty byłaś zdradzona to twoja karma za grzechy wcześniejsze, może w dzieciństwie wyrywalas skrzydełka muszkom. Nie zdziwiłabym się.Akurat nie trafiłaś, bo moja siostra zmarła na raka, ale to nie był jedyny przypadek w rodzinie.
Jesteś zbyt tępa by pojąć o czym mówię, tym bardziej sposób w jaki 'przekłada się' karma, dlatego tu stawiam kropkę, wystarczy, że inni zrozumieją.A rodzicom ze szpitali dziecięcych nie trzeba wielu rzeczy tłumaczyć, bo tam ludzie przewartościowywują swoje życie. Dla ciebie życie to dylematy w stylu tych smsów, które dyzio wysyłał ci z kibla.
Gdybyś miała trochę oleju w głowie już dawno byś tę farsę zakończyła, ale uwielbiasz takie dramaty i kochasz być w centrum uwagi, nawet kosztem rodziny i dzieci, więc nie podcieraj sobie nimi buźki, bo to żenada.
A teraz weź się za tłuczenie kotletów na jutro dla męża - to jest czynność, którą w miarę ogarniasz.
Ty też nie trafiłaś bo ja osobiście byłam chora, kto wie może mam wznowe na nawet o tym nie wiem. Więc twoją siostra nie zrobiłaś na mnie wrażenia i jak to powiedziałas "nie podcieraj sobie nia buzki".
Wiedz że życzenie komuś choroby jest świństwem i równie dobrze może wrócić do ciebie jako twoja karma skoro tak w nią wierzysz.
2 788 2015-05-23 21:57:08
Ja.... Ty krotka pouczasz innych ?
Siądz kobieto raz a porządnie .Przeanalizuj własne życie .Przyznaj się przed sobą ,co skitrałaś .Odnieś sie do tytułu własnego wątku.Juz ..juz blisko .Wiesz o co chodzi .Nadal mysle ze jestes projektem powstalym dla rozbujania forum
.Nie wierze ,ze takie cóś istnieje ,i myśli ???
A kto ci każe tu siedzieć Rakija i rozwiązywać moje dylematy. Idź gdzie indziej i pochyl się nad kimś bardziej wiarygodnym.
2 789 2015-05-23 22:00:18 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-23 22:00:54)
Ty też nie trafiłaś bo ja osobiście byłam chora, kto wie może mam wznowe na nawet o tym nie wiem. Więc twoją siostra nie zrobiłaś na mnie wrażenia i jak to powiedziałas "nie podcieraj sobie nia buzki".
Wiedz że życzenie komuś choroby jest świństwem i równie dobrze może wrócić do ciebie jako twoja karma skoro tak w nią wierzysz.
Online
Pisanie o karmie nie jest życzeniem komuś choroby.. ty naprawdę nie rozumiesz 3/4 tego co ludzie do ciebie piszą.
Nie pisałam o siostrze by "zrobić na tobie wrażenie", tylko to trochę analogia. Mój Ojciec żył sobie kiedyś jak ty dzisiaj, potem działo się wiele złego u nas w rodzinie - nikt by tego nie pokojarzył, nie mając głębszego wglądu.
Ja cię ostrzegam, nie życzę.
Jesteś jak czołg, który dla swoich egoistycznych potrzeb niszczy wszystko na swojej drodze.
To, że twoi bliscy nie rzucają się po ziemi i nie płaczą nie oznacza, że rany, które zadałaś są płytkie.
Postawiłaś kochanka ponad wszystko, ponad wszelkie normy etyczne i zasady, ponad Boga. I pomału za to płacisz.. ale nadal brniesz.
Kochanek ostudził głowę i włącza pomału myślenie, ty jesteś w ciemnej dupie.
2 790 2015-05-23 22:02:33 Ostatnio edytowany przez rakija (2015-05-23 22:20:08)
Masz wznowe i nie wiesz nawet ? Badania wykazaly by .Nie wiesz nawet jakie i kiedy ,google to fajny swiat .Ale poczytaj naprawde chorych .I nie igraj ze smiercia .
I nie tworz historii o chorobach , o ktorych nic nie wiesz .Jestes bardziej chora niz myslalam .
Do czego sie jeszcze posuniesz ,zeby zinteresowac ?
Poronienia ,nieudana adopcja ,in vitro ,smierc partnera ,smierc meza ?
Ogarnij sie i zacznij zyc ,nie ksiazkami ( gazetami z zycia wziete /0,ale wlasnym zyciem . l
Ja naprawde nie atakuje ciebie jako krotka .Wkurza mnie tylko krotki glupie zachowanie .
Co innego byc krotka .co innego upierac sie przy zachowniu ,ktore rani rodzine .
Odejdz od meza ,daj mu zycie .niech znajdzie kogos kto go bedzie kochal .A ty rob co chcesz .
2 791 2015-05-23 22:10:03
Masz wznowe i nie wiesz nawet ? Badania wykazaly by .Nie wiesz nawet jakie i kiedy ,google to fajny swiat .Ale poczytaj naprawde chorych .I nie igraj ze smiercia .
Nic nie wiesz Rakija o mojej chorobie. Teoretycznie jestem wyleczona ale nie mogę badań robić co tydzień. Moja choroba może się wznowić. Badania mam co jakiś czas, ale po jakimś czasie od badań czuję już niepokój że może coś tam siedzi już.
Więc to co pisze Elle jest szczególnie złośliwe dla mnie. Tym bardziej że jak zrozumiałam bardziej myśli o chorobie moich bliskich niż mojej.
2 792 2015-05-23 22:11:59
Kochanek ostudził głowę i włącza pomału myślenie...
Nie byłabym tego taka pewna. Bardzo prawdopodobne, że jest w analogicznej sytuacji co Kroteczka, tyle że jego żona w przeciwieństwie do męża autorki to bardziej temperamentna osoba (przynajmniej takie odniosłam wrażenie).
2 793 2015-05-23 22:15:38
Elle88 napisał/a:Kochanek ostudził głowę i włącza pomału myślenie...
Nie byłabym tego taka pewna. Bardzo prawdopodobne, że jest w analogicznej sytuacji co Kroteczka, tyle że jego żona w przeciwieństwie do męża autorki to bardziej temperamentna osoba (przynajmniej takie odniosłam wrażenie).
Myślę raczej że jego żona boi się bardziej niż mój mąż zostać sama.
Choć ja uważam że życie z kimś kto myśli o innej to koszmar jednak.
2 794 2015-05-23 22:16:22
Może to jakaś kara od losu...
2 795 2015-05-23 22:19:29
Elle88 napisał/a:Kochanek ostudził głowę i włącza pomału myślenie...
Nie byłabym tego taka pewna. Bardzo prawdopodobne, że jest w analogicznej sytuacji co Kroteczka, tyle że jego żona w przeciwieństwie do męża autorki to bardziej temperamentna osoba (przynajmniej takie odniosłam wrażenie).
Chodzi o to, że w miarę rozgarnięta emocjonalnie i zdrowa psychicznie osoba nie tkwi w rozkroku prawie 8 lat (!!) prowadząc podwójne życie (sam czas dokonania fizycznego "wsadu" się nie liczy, chodzi o zdradę emocjonalną, czyli w pełnym znaczeniu tego słowa), tylko ocenia sytuację - czasem rok, czasem 2 lata, jeśli już emocje osiągnęły takie apogeum.. ale nie prawie dekadę.
Ona jeszcze będzie na tym stand by`ju czekała kolejne lata, bo to taki typ uległej niewolnicy, tyle że musiała trafić na faceta, który potrafi grać na jej emocjach i trafiła.
Maż jest jej lustrzanym odbiciem tyle, że w relacji ona-kochanek, tez beznadziejnie od niej uzależniony emocjonalnie i czekający na jej decyzje jak na wyrok.
I to tyle w temacie.
Tu nie ma żadnej love story, tylko plątanina wzajemnych uzależnień powstała na bazie braków emocjonalnych nałożonych na braki w małżeństwach u obojga.