netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 688 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 40 41 42 43 44 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 666 do 2 730 z 3 039 ]

2 666

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Wiecie, czemu przyjmują? Bo jak zdrada się wyda, a on nie chce odejść
to zaczyna się festiwal biednego misia.
On nie chciał, ale to kochanka go nagabywała, nie dawała spokoju,
uwiodła na ciężkie życie, chodziła za nim ............ a on długo się bronił, ale alkohol,
a i wydawało mu się, że już go zona nie kocha tak , jak kiedyś....
i on zrozumiał, jaką wspaniałą kobietę poślubił, właśnie przez ten romans, z tą cwaniarą,
pozbawioną skrupułów, a ogólnie to on to dawno zerwał i własnie to było ostateczne spotkanie,
na którym miał kategorycznie rozkazać jej, aby się już nigdy nie odzywała...

Mnie tylko jedno martwi na swój sposób w tym wątku.. że z powodu jednego marnego Dyzia, zaczęłyście co niektóre (horses w tym momencie) wrzucać wszystkich mężczyzn do jednego wora.
A ja wierzę, że mimo wszystko, ta druga płeć to nie są sami debile, co udowadnia choćby kilku reprezentantów na tym Forum.

Pisanie w stylu "oni ..oni" jest bez sensu i pokazuje ograniczenia piszącego głównie..

2 667

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Wiecie, czemu przyjmują? Bo jak zdrada się wyda, a on nie chce odejść
to zaczyna się festiwal biednego misia.
On nie chciał, ale to kochanka go nagabywała, nie dawała spokoju,
uwiodła na ciężkie życie, chodziła za nim ............ a on długo się bronił, ale alkohol,
a i wydawało mu się, że już go zona nie kocha tak , jak kiedyś....
i on zrozumiał, jaką wspaniałą kobietę poślubił, właśnie przez ten romans, z tą cwaniarą,
pozbawioną skrupułów, a ogólnie to on to dawno zerwał i własnie to było ostateczne spotkanie,
na którym miał kategorycznie rozkazać jej, aby się już nigdy nie odzywała...

Dokładnie.. ale to tylko takie srutututu.. w które one wierzą albo chcą wierzyć... Zdradził bo chciał! I często dużo wysiłku włożył w to by do zdrady doszło.. ale tego się nie bierze pod uwagę - w końcu wrócił. Wiec kocha.
Tzn rozumiem oburzenie... ale wyżywanie się na kochance za niewiernego męża to lekka przesada... No chyba że go zmusiła, uwiązała itd wink
Ja jestem zdania że w dobry zdrowy związek nie ma szans się wkraść osoba trzecia czy nie ma na nią miejsca... a że ktoś wrócił po zdradzie... nie uważam za "wygraną".. Te osoby też nie choć niby tak mówią, wierzą ale ich zachowanie mówi samo za siebie..

2 668

Odp: Zniszczylam swoje zycie
A astacjaa napisał/a:

w końcu wrócił. Wiec kocha

A jak nie wrócił to kocha kochankę ?
Pewnie też od razu nawrócił się na wierność?
Ale ty naiwna jesteś big_smile

2 669 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-04-01 21:09:43)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Tzn rozumiem oburzenie... ale wyżywanie się na kochance za niewiernego męża to lekka przesada... No chyba że go zmusiła, uwiązała itd wink

ale to już było przerabiane, kim jest niewinna kochanka
a kim jak, to pięknie ujęła Przyszłość "seksualny kłusownik"

2 670

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Tzn rozumiem oburzenie... ale wyżywanie się na kochance za niewiernego męża to lekka przesada... No chyba że go zmusiła, uwiązała itd wink

ale to już było przerabiane, kim jest niewinna kochanka
a kim jak, to pienie ujęła Przyszłość

A jak?
Umknęło mi

2 671

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:
in_ka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Tzn rozumiem oburzenie... ale wyżywanie się na kochance za niewiernego męża to lekka przesada... No chyba że go zmusiła, uwiązała itd wink

ale to już było przerabiane, kim jest niewinna kochanka
a kim jak, to pienie ujęła Przyszłość

A jak?
Umknęło mi

SEKSUALNY KŁUSOWNIK wink

2 672 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-04-01 21:12:00)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:
A astacjaa napisał/a:

w końcu wrócił. Wiec kocha

A jak nie wrócił to kocha kochankę ?
Pewnie też od razu nawrócił się na wierność?
Ale ty naiwna jesteś big_smile

no ręce opadają...:)
toż w tym "bagnie' sama tkwisz.. już zapominałaś?

2 673

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:
in_ka napisał/a:

ale to już było przerabiane, kim jest niewinna kochanka
a kim jak, to pienie ujęła Przyszłość

A jak?
Umknęło mi

SEKSUALNY KŁUSOWNIK wink

Hę ... wcale mi się nie podoba

2 674 Ostatnio edytowany przez Aleksandra81 (2015-04-01 21:17:11)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:
A astacjaa napisał/a:

w końcu wrócił. Wiec kocha

A jak nie wrócił to kocha kochankę ?
Pewnie też od razu nawrócił się na wierność?
Ale ty naiwna jesteś big_smile

no ręce opadają...:)
toż w tym "bagnie' sama tkwisz.. już zapominałaś?

Mówię tobie babo, iż mój się "leczy" i ja byłam jego jedyną "przygodą".
U ciebie mamy gościa, co bzyka i zdradza bez oporów wiele razy i do tego NIEŚWIADOMEGO własnej choroby!
Czy ty jesteś jakaś ułomna czy wybiórczo czytasz?

2 675

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Ja jestem zdania że w dobry zdrowy związek nie ma szans się wkraść osoba trzecia czy nie ma na nią miejsca... a że ktoś wrócił po zdradzie... nie uważam za "wygraną".. Te osoby też nie choć niby tak mówią, wierzą ale ich zachowanie mówi samo za siebie..

Anastacjoo też tak kiedyś naiwnie myslałam, że w dobry związek nikt nie wejdzie.
Ale życie to zweryfikowało. W większości to nie od związku zależy, ale od osoby.

Nawet nie przypuszczasz w jakim szoku potrafi byc żona, która dostaje dowód zdrady,
a ten mąż przecież  wczoraj jeszcze kwiaty przynosił i mówił, że kocha.
Więcej właśnie niektórzy sa najbardziej mili, kiedy zdradzają.
W większości zależy od człowieka, którego po prostu takie życie kręci.

2 676

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:

Hę ... wcale mi się nie podoba

no taki seksualny kłusownik - mnie też się nie podoba
ale trafność w określeniu - bardzo wink

2 677

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Oj, Dziewczęta.Jakbyście miały okazję dokończyć wątek w realu...
https://www.youtube.com/watch?v=YHq6tnbsZ1A

2 678

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Hę ... wcale mi się nie podoba

no taki seksualny kłusownik - mnie też się nie podoba
ale trafność w określeniu - bardzo wink

In_ka,
Niestety, tylko zapożyczyłem określenie z fachowej literatury.

2 679

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

A jak nie wrócił to kocha kochankę ?
Pewnie też od razu nawrócił się na wierność?
Ale ty naiwna jesteś big_smile

no ręce opadają...:)
toż w tym "bagnie' sama tkwisz.. już zapominałaś?

Mówię tobie babo, iż mój się "leczy" i ja byłam jego jedyną "przygodą".
U ciebie mamy gościa, co bzyka i zdradza bez oporów wiele razy i do tego NIEŚWIADOMEGO własnej choroby!
Czy ty jesteś jakaś ułomna czy wybiórczo czytasz?

No skoro już się leczy po jednej przygodzie z Tobą.. to rozumiem Twoje złośliwości...
I chyba nie pogadamy jak to jet "przygarnąć" niewiernego..

2 680

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

no ręce opadają...:)
toż w tym "bagnie' sama tkwisz.. już zapominałaś?

Mówię tobie babo, iż mój się "leczy" i ja byłam jego jedyną "przygodą".
U ciebie mamy gościa, co bzyka i zdradza bez oporów wiele razy i do tego NIEŚWIADOMEGO własnej choroby!
Czy ty jesteś jakaś ułomna czy wybiórczo czytasz?

No skoro już się leczy po jednej przygodzie z Tobą.. to rozumiem Twoje złośliwości...
I chyba nie pogadamy jak to jet "przygarnąć" niewiernego..

Buhahahaha
Chyba już wiem dlaczego ty się nie poznałaś?
Bystrością nie grzeszysz big_smile

2 681

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:

Oj, Dziewczęta.Jakbyście miały okazję dokończyć wątek w realu...
https://www.youtube.com/watch?v=YHq6tnbsZ1A

mało dynamiki,
masz coś bardziej adekwatnego z wiocha.pl wink

2 682

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Oj, Dziewczęta.Jakbyście miały okazję dokończyć wątek w realu...
https://www.youtube.com/watch?v=YHq6tnbsZ1A

mało dynamiki,
masz coś bardziej adekwatnego z wiocha.pl wink

Tak, i coś takiego bardziej przasnego prosimy smile

2 683

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Mówię tobie babo, iż mój się "leczy" i ja byłam jego jedyną "przygodą".
U ciebie mamy gościa, co bzyka i zdradza bez oporów wiele razy i do tego NIEŚWIADOMEGO własnej choroby!
Czy ty jesteś jakaś ułomna czy wybiórczo czytasz?

No skoro już się leczy po jednej przygodzie z Tobą.. to rozumiem Twoje złośliwości...
I chyba nie pogadamy jak to jet "przygarnąć" niewiernego..

Buhahahaha
Chyba już wiem dlaczego ty się nie poznałaś?
Bystrością nie grzeszysz big_smile

Oj moja droga.. smutno się Ciebie czyta.. niby zwyciężyła.. a jednak..
dalszej dyskusji nie podejmuje, bo nie ma sensu..

2 684

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

No skoro już się leczy po jednej przygodzie z Tobą.. to rozumiem Twoje złośliwości...
I chyba nie pogadamy jak to jet "przygarnąć" niewiernego..

Buhahahaha
Chyba już wiem dlaczego ty się nie poznałaś?
Bystrością nie grzeszysz big_smile

Oj moja droga.. smutno się Ciebie czyta.. niby zwyciężyła.. a jednak..
dalszej dyskusji nie podejmuje, bo nie ma sensu..

Żegnam ozięble
big_smile

2 685

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Buhahahaha
Chyba już wiem dlaczego ty się nie poznałaś?
Bystrością nie grzeszysz big_smile

Oj moja droga.. smutno się Ciebie czyta.. niby zwyciężyła.. a jednak..
dalszej dyskusji nie podejmuje, bo nie ma sensu..

Żegnam ozięble
big_smile

a ja z przyjemnością smile

2 686

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Elle śmieszna jesteś z tym twoim "na pewno nie jest taak atrakcyjna jak pisze". Myśl co chcesz jeśli to ma poprawić ci humor.  Ja chyba wiem czy jestem atrakcyjna lepiej niż ty.

Rozumiem że przeszkadza ci że niektóre kobiety podobają się mężczyznom bardziej niż inne,  ale takie jest życie. Mi to nie przeszkadza.  Ja się czuję atrakcyjna i to głównie z powodu mojego sposobu bycia a nie z powodu ładnej twarzy czy świetnych nóg.
Zadbaj o to by być pogodną, fajną kobietą,  a też nie opedzisz się od adoratorow. I nie zazdrość innym kobietom bo zawsze znajdzie się ładniejsza czy zgrabniejsza.
Mam wrażenie że ty nie masz powodzenia i fakt że kilku facetów ugania się za jedną kobietą jest dla ciebie nie do zniesienia.

2 687 Ostatnio edytowany przez horses (2015-04-01 22:53:49)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Mnie tylko jedno martwi na swój sposób w tym wątku.. że z powodu jednego marnego Dyzia, zaczęłyście co niektóre (horses w tym momencie) wrzucać wszystkich mężczyzn do jednego wora.
A ja wierzę, że mimo wszystko, ta druga płeć to nie są sami debile, co udowadnia choćby kilku reprezentantów na tym Forum.

Pisanie w stylu "oni ..oni" jest bez sensu i pokazuje ograniczenia piszącego głównie..

Nie generalizuję Elle, piszę o facetach, którzy zdradzają, a nie mają zamiaru odejść od rodziny - po prostu mają kogoś na boku.
Niestety, jak zdrada się wyda to naprawdę częsty schemat: ona się uczepiła, ja nie wiedziałem, że mnie jeszcze kochasz, a przecież tak się starałem.
Czyli wina kochanki- oj po jego słowach potwora wręcz, trochę zony i chłop się pogubił, ale oczywiście kocha żonę i tylko ją i nigdy jej nie opuści. I kobita się gubi, nawet zaczyna się obwiniać, a że jeszcze wczoraj zapewniał, że jest taki z nią szczęśliwy..... to drobiazg.
Kurcze, jakby jeden poradnik czytali.

Inna sytuacja jest kiedy małżeństwo jest nieudane i zdrada jest wtedy konsekwencją smutnego stanu rzeczy.

Ponadto jest jeszcze trochę innych historii, na pewno, ale ten schemat jest częsty.

2 688

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Ja chyba wiem czy jestem atrakcyjna lepiej niż ty.

Ja się czuję atrakcyjna

nie zazdrość innym kobietom bo zawsze znajdzie się ładniejsza czy zgrabniejsza.
ty nie masz powodzenia i fakt że kilku facetów ugania się za jedną kobietą jest dla ciebie nie do zniesienia.

oj udał się żart krotce na prima aprilis wink

2 689

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Elle śmieszna jesteś z tym twoim "na pewno nie jest taak atrakcyjna jak pisze". Myśl co chcesz jeśli to ma poprawić ci humor.  Ja chyba wiem czy jestem atrakcyjna lepiej niż ty.

Rozumiem że przeszkadza ci że niektóre kobiety podobają się mężczyznom bardziej niż inne,  ale takie jest życie. Mi to nie przeszkadza.  Ja się czuję atrakcyjna i to głównie z powodu mojego sposobu bycia a nie z powodu ładnej twarzy czy świetnych nóg.
Zadbaj o to by być pogodną, fajną kobietą,  a też nie opedzisz się od adoratorow. I nie zazdrość innym kobietom bo zawsze znajdzie się ładniejsza czy zgrabniejsza.
Mam wrażenie że ty nie masz powodzenia i fakt że kilku facetów ugania się za jedną kobietą jest dla ciebie nie do zniesienia.

Kochanie, jak zwykle nie zrozumiałaś nic smile

Przetłumaczę Ci nieco prostszym językiem: Napisałam, że owszem, na pewno jesteś atrakcyjną kobietą - KAŻDA z nas ma tzw. "swój target", dla którego jest wizualnie (i daj Boże nie tylko) atrakcyjna.
Sęk w tym, że czasem ci mężczyźni za którymi to MY wodzimy wzrokiem czy wzdychamy do nich, nie są zainteresowani nami, więc..z braku laku -bierzemy "co los podsuwa pod nos".
Tak było i w Twoim przypadku. Dopiero Dyzio był jednym z mężczyzn, jak nie jedynym do tej pory, którzy i dla ciebie byli atrakcyjni, tj. mogłaś im ich zainteresowanie ODWZAJEMNIĆ, bo wcześniejsi adoratorzy, mimo że wyglądem być może nie straszyli, to nie byli na tyle atrakcyjni też dla Ciebie.

Zajarzyła?

A czy jesteś atrakcyjna w sensie obiektywnym, a już najbardziej - czy JA CIEBIE uważam za atrakcyjna - nie ma najmniejszego znaczenia, bo:

a) nie to co ładne, a co się komu podoba. I jak wielokrotnie pisałam, kochanki bywają naprawdę specyficznej urody, czasem wręcz nie da się powiedzieć o nich, że są obiektywnie ładne (vide ex mojego exa wink), a mimo to mają seksapil, bo sa otwarte i chętne - dla wielu mężczyzn to dodaje "uroku", jak wiemy, bo dzięki temu ONI mogą poczuć się atrakcyjni przy takich kobietach, a mężczyzna pożądany = mężczyzna pożądający, w większości przyp.

Co oczywiście nie jest regułą, równie dobrze kochanka może być atrakcyjna- bywa tak i tak.

b) Jestę Kobietąąą big_smile więc jeśli oceniałabym atrakcyjność to zapewne pod innym kątem niż Twoje wizualne walory, brałabym również pod uwagę twoją erudycję, energie jaka od Ciebie bije i co tu dużo gadać.. inteligencję emocjonalną, bystrość -a tu chyba wiesz jakie mam n/t zdanie wink

Jeśli tym razem nie dotrze to zostawmy ten temat wink

2 690

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Przetłumaczę Ci nieco prostszym językiem:..........
Zajarzyła?................
Jeśli tym razem nie dotrze to zostawmy ten temat .....

Niby post jest o czymś, a tak naprawdę służyć ma TYLKO chamskiemu obrażeniu/urażeniu drugiej strony.
Się dziefczynka dowartościuje.
Bo jej nikt nie chce.
Spoko.

2 691 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-04-02 09:11:45)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Przetłumaczę Ci nieco prostszym językiem:..........
Zajarzyła?................
Jeśli tym razem nie dotrze to zostawmy ten temat .....

Niby post jest o czymś, a tak naprawdę służyć ma TYLKO chamskiemu obrażeniu/urażeniu drugiej strony.
Się dziefczynka dowartościuje.
Bo jej nikt nie chce.
Spoko.

Pitagoras,
Ciekawe, że na takiej samej zasadzie, z porównywalną pieczołowitością nie wyłuskałeś z postu Krotki jej przytyków skierowanych do Elle.

kroteczka napisał/a:

Elle śmieszna jesteś...
Zadbaj o to by być ...
Mam wrażenie że ty nie masz ...

Czyżbyś uważał, że Kroteczka udziela Elle dobrych rad ? Bo dla mnie to wygląda na ośmieszanie i wytykanie postrzeganych subiektywnie "braków". Przypominam, że to nie Elle przedstawiła tu swoją historię z prośbą o rady.

Czytając uważnie wątek Kroteczki i "widząc" jej oczami zaletyi wady Dyzia, nie mogę nie zgodzić się z opinią Elle.
A to, że Elle ma w sobie tyle cierpliwości i po raz enty próbuje pokazać i uświadomić Krotce, jak jej przekonania, postawa i zachowanie wyglądają z lotu ptaka, używając w tym celu najróżniejszych słów i form "ekspresji", to tylko na jej chwałę, bo ja np. już dawno odpuściłam.

2 692 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-04-02 09:37:34)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Elle śmieszna jesteś z tym twoim "na pewno nie jest taak atrakcyjna jak pisze". Myśl co chcesz jeśli to ma poprawić ci humor.  Ja chyba wiem czy jestem atrakcyjna lepiej niż ty.

Rozumiem że przeszkadza ci że niektóre kobiety podobają się mężczyznom bardziej niż inne,  ale takie jest życie. Mi to nie przeszkadza.  Ja się czuję atrakcyjna i to głównie z powodu mojego sposobu bycia a nie z powodu ładnej twarzy czy świetnych nóg.
Zadbaj o to by być pogodną, fajną kobietą,  a też nie opedzisz się od adoratorow. I nie zazdrość innym kobietom bo zawsze znajdzie się ładniejsza czy zgrabniejsza.
Mam wrażenie że ty nie masz powodzenia i fakt że kilku facetów ugania się za jedną kobietą jest dla ciebie nie do zniesienia.

Żeby być atrakcyjnym trzeba jeszcze sobą cos przedstawiać np. jakies wartości. Np. znam osobiście kilka kobiet które sa "atrakcyjne" ze względu na sposób zachowania się, określone dazenia, itp. ale w osobistych relacjach sa "okropne". Egoistyczne i nastawione glownie na siebie. Ogolnie nie sa atrakcyjne chyba ze atrakcyjne na jedna czy kilka nocy. Potem i tak nie udało by się zbudować relacji opartej na wartościach. To jest zasadnicza roznica w kwestii jak kogos odbieram jako określony "obiekt" do czegos - do pracy, do kolezenstwa, jako kochanka/kochanke, do czegos a jak odbieram w kwestii możliwości żeby ktoś ze mna mogl być w związku partnerskim. Czasami pewne kryteria się wykluczają ale nie może ich być z byt wiele (czyli ze ktoś kto się nadaje do trwałego zwiazku nie może być zbyt nieatrakcyjny dla nas). To ludzkie i zrozumiale ze kierujemy się "caloscia".

Czasami temat tutaj zbacza na kwestie wyboru meza przez autorke. Dla mnie to było zwykle OSZUSTWO. Nazywajmy sprawy po imieniu takimi jakimi sa. To oszustwo trwa nadal i nie bojmy się tego powiedzieć. Nic w tym aspekcie się nie zmienilo. Autorka, oczywiście w pewnym momencie umilila sobie niedogodności związane z tym (brak oczekiwanego okazywania uczuc ale to nic ze wynikało to również i z jej podejścia do meza) "wyborem" i "znalazła" kochanka. Ale PODSTAWOWA" sprawa, problem, to co drazy jak woda, się nic a nic nie zmienilo. Nawet dzieci, o które tak niby autorka dba, maja fałszywy obraz rodziny, rodzicow, zafałszowany obraz postaw, wyborow i ich przyczyn. Dopiero się od tego bagażu uwolnią się po własnych tego typu przeżyciach albo jak zrozumieją ze matka nigdy nie kochala ojca. Po to choćby żeby kierowac w zyciu się prawda wobec samego siebie, umiec się nie samooszukiwac. Ale kto im to powie albo jak do tego dojda skoro serwuje się im fałszywy obraz zycia?! A to przecież dla nich PODSTAWA PODSTAW - PRAWDA o relacjach i ich naturze, po to żeby sami mogli swiadomie wybierac i nie powielali bledow swoich rodzicow. Jedna z wręcz najważniejszych spraw dla nich. Dla tych dzieci. Prawda o zyciu. Prawda o sobie. Prawda o rodzicach.

2 693 Ostatnio edytowany przez horses (2015-04-02 10:12:49)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Uważacie , że u notorycznych zdradzaczy kwestia większej atrakcyjności kochanki nad stałą partnerką ma ąż takie wielkie znaczenie?
Jest taki żart:
mąż myśli o żonie- jesteś piękna, jesteś dobra, namiętna..... oj gdybyś jeszcze była obca ...

Może w tym żarcie jest odrobina prawdy.
Mam na myśli notorycznych kochanków, flirciarzy - doprecyzuję wink

A co do Krotki, dla niego była atrakcyjna .... uwodził i uwodził, aż uwiódł i rozkochał,
a że kobiety się angazują emocjonalnie to koszty płaci Krotka, a on .... może cierpi, może nie...
nie z nim tutaj piszemy.

Ten wątek stał się niestety sceną, na której wylewa się już nie tyle swoje  poglądy, co żale, krzywdy.
Niestety:(

2 694

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Ten wątek stał się niestety sceną, na której wylewa się już nie tyle swoje  poglądy, co żale, krzywdy.
Niestety:(

jak praktycznie w każdym w tym dziale, co za zdziwko wink

2 695 Ostatnio edytowany przez horses (2015-04-02 10:43:32)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
horses napisał/a:

Ten wątek stał się niestety sceną, na której wylewa się już nie tyle swoje  poglądy, co żale, krzywdy.
Niestety:(

jak praktycznie w każdym w tym dziale, co za zdziwko wink

Wiadomo, że ciężko jest o pewnych sprawach mówić bez emocji,
ale krzywda ma charakter subiektywny, a pogląd dopuszcza obiektywizm, zmianę postrzegania.
Skoro własne złe doświadczenia i żale biorą górę to o bezstronności dyskusji o poczynaniach autorki trudno tutaj  mówić,
narasta agresja,  a jednak każde życie jest trochę inne.

2 696

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:
in_ka napisał/a:
horses napisał/a:

Ten wątek stał się niestety sceną, na której wylewa się już nie tyle swoje  poglądy, co żale, krzywdy.
Niestety:(

jak praktycznie w każdym w tym dziale, co za zdziwko wink

Wiadomo, że ciężko jest o pewnych sprawach mówić bez emocji,
ale krzywda ma charakter subiektywny, a pogląd dopuszcza obiektywizm, zmianę postrzegania.
Skoro własne złe doświadczenia i żale biorą górę to o bezstronności dyskusji o poczynaniach autorki trudno tutaj  mówić,
narasta agresja,  a jednak każde życie jest trochę inne.

Nie mogę się z Tobą zgodzić horses.
Krzywda NIGDY nie jest subiektywna.
Można ją relatywizować, ale nie była, nie jest i nie będzie odczuciom subiektywnym.

2 697 Ostatnio edytowany przez horses (2015-04-02 11:22:07)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:
horses napisał/a:
in_ka napisał/a:

jak praktycznie w każdym w tym dziale, co za zdziwko wink

Wiadomo, że ciężko jest o pewnych sprawach mówić bez emocji,
ale krzywda ma charakter subiektywny, a pogląd dopuszcza obiektywizm, zmianę postrzegania.
Skoro własne złe doświadczenia i żale biorą górę to o bezstronności dyskusji o poczynaniach autorki trudno tutaj  mówić,
narasta agresja,  a jednak każde życie jest trochę inne.

Nie mogę się z Tobą zgodzić horses.
Krzywda NIGDY nie jest subiektywna.
Można ją relatywizować, ale nie była, nie jest i nie będzie odczuciom subiektywnym.

Piszę o osobistym poczuciu krzywdy, żalu. Jest to  uczucie subiektywne.
W tym wątku konkretnie np podejście do przyszłości związku Anastacjii.
Choć chyba większość ludzi zna przykłady wieloletnich, drugich i szczęśliwych małżeństw,
to jednak osobiste poczucie zdrady wręcz blokuje możliwość przyznania, że dwoje ludzi
po przejściach może stworzyć w przyszłości niezły związek.
Wcale nie wiem, czy Anastacja taki związek stworzy, ale tego nie wykluczam.
Lub inny przykład. Wierzę, że jeśli Krotka pisała, że kocha to oznacza, że tak czuje,
ale jeśli jako zdradzona żona mam zakodowane, że kochankom zależy tylko na seksie lub profitach,
to trudno mi przyznać, że i w romansie pojawia się miłość.
I wtedy obiektywizm schodzi na drugi plan, na arenie pojawia się agresja i chęć dokopania.

Choć przyznaję, obiektywizm  obiektywizmen, ale cierpliwośc też ma swoje granice i nawet najspokojniejszemu
człowiekowi mogą nerwy puścić smile

To moja opinia, może także trochę subiektywna, ale jednak dopuszczająca, że ktoś może mieć inne zdanie smile

2 698

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:
horses napisał/a:
in_ka napisał/a:

jak praktycznie w każdym w tym dziale, co za zdziwko wink

Wiadomo, że ciężko jest o pewnych sprawach mówić bez emocji,
ale krzywda ma charakter subiektywny, a pogląd dopuszcza obiektywizm, zmianę postrzegania.
Skoro własne złe doświadczenia i żale biorą górę to o bezstronności dyskusji o poczynaniach autorki trudno tutaj  mówić,
narasta agresja,  a jednak każde życie jest trochę inne.

Nie mogę się z Tobą zgodzić horses.
Krzywda NIGDY nie jest subiektywna.
Można ją relatywizować, ale nie była, nie jest i nie będzie odczuciom subiektywnym.

Właśnie ze jest Przyszlosc tylko ze ty definiujesz rzeczy w "systemie wartosci". Ludzie jednak do zycia podchodza raczej emocjonalnie. Nawet na zasadzie czy mi jest "dobrze". Poza tym malo kto jest "obdazony" umiejetnoscia patrzenia z roznych stron (czasami przeciwstawnych) czy nie agnazowaniem swojego "ego" do problemow kogos innego. Jesli zdobywa te umiejetnosci droga ewolucyjna, to ok. zmienia sie i swoje podejscie, spojrzenie, uczy sie. Jesli stoi w miejscu, to po prostu stoi w miejscu. Ludzie sa roznie i nie mozna ich na sile zmienic. Radosc ze swiadomego zycia jednak jest spora, rzecz mozna wielka. Jego cecha jest umiejetnosci nie ulegania emocjom innych ludzi, czy emocjom (niekorzystnym) wogole. Emocji nie mozna sie pozbyc bo to cecha czlowieka, czy "kontrolowac" ale mozna "nad nimi czuwac". Ostatnie doswiadczenia nauczyly mnie tego ze emocji nie mozna "kontrolowac". Ale tak jak to jest napisane gdzies, ze mozna "czuwac". Wogole poczucie kontroli czegos sprowadza nas czesto na manowce. Zycie szybko sprowadza nas na ziemie przy takim pogladzie. Jedynie co mozna soba prezentowac to postawa, zdanie, wartosci. Niezalezne od danej sytuacji ale ja interpretujace, ja okreslajace. To tak jak nazywanie kwiatow, zwierzat. Czlowiek definiuje swoja rzeczywistosc rowniez poprzez swoj stosunek do niej.

Nie byloby problemu z kochankiem/kochanka gdyby nie wchodzenie przez te sytuacje w sfere intymna, poczucia bezpieczenstwa i wartosci drugiego czlowieka (zdradzanego), nie tylko meza/zony ale rowniez dzieci poprzez brak nalezyej uwagi i czasu poswiecanego czemus innemu zamiast rodzinie (tutaj wazne jako calosci) oraz kazdemu z osobna. Obecne podawane przyklady zycia ZUWAZYLEM ze nie prowadza do WOLNEGO, PRZEZ WYZBYCIE SIE ZASAD, SPOLECZENSTWA GDZIE JEST SZACUNEK DO WOLNOSCI I GODNOSCI DRUGIEGO CZLOWIEKA ale wrecz przeciwnie NISZCZA WOLNOSC, SZACUNEK I GODNOSC CZLOWIEKA WOGOLE. To zasady antyczlowieczenstwa. Dziwne ze tak malo osob potrafi to zobaczyc i nazwac po prostu prawdziwa nazwa to co sie wokol nas dzieje a niszczy nas samych.

Moze autorka przykula uwage bo zauwazyla cos cennego. Zauwazyla mianowicie ze cos niszczy jej zycie. Potem jedynie zabraklo powiazania z tematem watku, zabraklo konsekwnecji i trzymania sie glownej mysli tego watku a w rezultacie potrzebnych skutecznych dzialan (jakies sa ale nie w takim stopniu jak wymagane). Pokazala ze cos niszczy jej zycie, co niszczy jej zycie, natomiast to ze nie umie rozwiazac tego problemu "do konca" to zupelnie inna sprawa.

I pomimo tego pojawiaja sie ohy i ahy niektorych, ktorzy te sytuacje, ktora prowadzi do niszczenia swojego zycia, u siebie, czy u autorki chwala, wielbia, holduja jej. Takie myslenie to nie tylko SAMOOSZUKIWANIE SIEBIE, bo moze nie ma racji kto pisze, ze krzywdy postrzega sie obiektywnie, nie wlasnie subiektywnie, ale obiektywnie wplyw taki sama maja na nas okreslone rzeczy. Np. zycie w klamstwie, zdradzie, oszustwie niezaleznie od naszego stepionego lub nie sumienia, zgody na to, wywoluje w nas okreslone efekty. W psychice, w mysleniu, postrzeganiu. Widac to po wypowiedziach wyraznie. Stad rozne przytyki od stron, ktore widza wartosci w swoim zyciu. Ale sie nie dogadaja. Bo jesli ktos nie widzi koniecznosci naprawy w koniecznosci w 100% zaparcia sie siebie, odeslania czynninkow wplywajacych negatywnie w sensie jaki napisalem powyzej, to wlasciwie stoi w miejscu. Autorka mimo ze od samego poczatku wiedziala co niszczy jej zycie, balansuje ciagle na krawedzi, w sytuacji dostarczajacej maksimum mysli, emocji, przezyc, ciagle przed wyborem, pokusa, bodzcem. W takiej sytuacji trudno jest wrocic do normalnego, spokojnego zycia.

2 699

Odp: Zniszczylam swoje zycie

" Ludzie jednak do zycia podchodza raczej emocjonalnie. Nawet na zasadzie czy mi jest "dobrze". Poza tym malo kto jest "obdazony" umiejetnoscia patrzenia z roznych stron (czasami przeciwstawnych) czy nie agnazowaniem swojego "ego" do problemow kogos innego.

Maniek,
właśnie o to mi chodzi, bo jeśli to własne ego zranił ktoś podobny do rozmówcy to górę bierze chęć dokopania, odwetu za własne krzywdy, a nie  dyskusja i zaczyna się agresja.

2 700

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

" Ludzie jednak do zycia podchodza raczej emocjonalnie. Nawet na zasadzie czy mi jest "dobrze". Poza tym malo kto jest "obdazony" umiejetnoscia patrzenia z roznych stron (czasami przeciwstawnych) czy nie agnazowaniem swojego "ego" do problemow kogos innego.

Maniek,
właśnie o to mi chodzi, bo jeśli to własne ego zranił ktoś podobny do rozmówcy to górę bierze chęć dokopania, odwetu za własne krzywdy, a nie  dyskusja i zaczyna się agresja.

Horses, Maniek,
To jest naprawdę bardzo interesujące, co piszecie. Niestety, teraz nie za bardzo mam możliwość poświęcenia temu więcej czasu, ale wrócę do tego wieczorem.
Tak na szybko tylko chciałbym napisać, że przytoczony przez horses fragment wypowiedzi Mańka, to dla mnie pomieszanie z poplątaniem, bo i emocje, i EGO zarazem, a dla mnie EGO ma korzenie intelektualne, a w emocjach to może mieć korzenie poczucie własnej wartości.

2 701

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

" Ludzie jednak do zycia podchodza raczej emocjonalnie. Nawet na zasadzie czy mi jest "dobrze". Poza tym malo kto jest "obdazony" umiejetnoscia patrzenia z roznych stron (czasami przeciwstawnych) czy nie agnazowaniem swojego "ego" do problemow kogos innego.

Maniek,
właśnie o to mi chodzi, bo jeśli to własne ego zranił ktoś podobny do rozmówcy to górę bierze chęć dokopania, odwetu za własne krzywdy, a nie  dyskusja i zaczyna się agresja.

Jesli jest jakies podobienstwo, to przynajmniej u mnie, pojawia sie chec ostrzezenia a nie dokopania. Pojawia sie tez kolejna autorefleksja zwiazana z przezyciem podobnej sytuacji, ale bodzcem sa oczywiscie emocje wywolane podobienstwem. Natomiast ego narzuca nam (jak program) chec ustawienia wszystkiego po swojemu. Jest antyodwrotnoscia autorefleksji gdzyz z gory zaklada rozwiazanie i zinterpretowanie. W przypadku autorefleksji jest odwrotnie.

2 702

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

To moja opinia, może także trochę subiektywna, ale jednak dopuszczająca, że ktoś może mieć inne zdanie smile

a bo bywają opinie obiektywne wink

2 703

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:

Tak na szybko tylko chciałbym napisać, że przytoczony przez horses fragment wypowiedzi Mańka, to dla mnie pomieszanie z poplątaniem, bo i emocje, i EGO zarazem, a dla mnie EGO ma korzenie intelektualne, a w emocjach to może mieć korzenie poczucie własnej wartości.

Przyszłość kochana zostaw to poplątanie z pomieszaniem, Elle tłumaczy i tłumaczy i jakie z tego co poniektórzy wnioski wyciągają ?
że się dowartościowuje, bo jej nikt nie chce   big_smile i big_smile

2 704

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Tak na szybko tylko chciałbym napisać, że przytoczony przez horses fragment wypowiedzi Mańka, to dla mnie pomieszanie z poplątaniem, bo i emocje, i EGO zarazem, a dla mnie EGO ma korzenie intelektualne, a w emocjach to może mieć korzenie poczucie własnej wartości.

Przyszłość kochana zostaw to poplątanie z pomieszaniem, Elle tłumaczy i tłumaczy i jakie z tego co poniektórzy wnioski wyciągają ?
że się dowartościowuje, bo jej nikt nie chce   big_smile i big_smile

Czyli kręcę bat na siebie?
Bo im dokładniej i/lub na różne sposoby będę chciała wyjaśnić swój punkt widzenia, tym bardziej prowokuję potencjalnych czepialskich krytykantów do oceny mojej osoby ?
No to trzeba się uodpornić na baty i już big_smile i big_smile

2 705

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:

No to trzeba się uodpornić na baty i już big_smile i big_smile

i na zbatowanie/zbanowanie również lol

2 706

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
horses napisał/a:

To moja opinia, może także trochę subiektywna, ale jednak dopuszczająca, że ktoś może mieć inne zdanie smile

a bo bywają opinie obiektywne wink

Przyznam, że pracuję nad obiektywizmem opinii.
Tak w 50 % na pewno jestem obiektywna, ale są takie tematy , z 10 %, że mur beton,
nawet wbrew temu, co widzę zdania nie zmienię np, uwazam, że koty są mądrzejsze, a psy wierniejsze,
a przecież mi mówią, że kot się trzyma domu, a pies moze pobiec w długą smile,

2 707 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-04-02 12:43:02)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:
in_ka napisał/a:
horses napisał/a:

To moja opinia, może także trochę subiektywna, ale jednak dopuszczająca, że ktoś może mieć inne zdanie smile

a bo bywają opinie obiektywne wink

Przyznam, że pracuję nad obiektywizmem opinii.

obiektywizm - przedstawianie i ocenianie czegoś w sposób zgodny ze stanem faktycznym, niezależnie od własnych opinii, uczuć i interesów
Oznacza to, że zdanie, które miałoby być obiektywne musiałoby być wyzbyte opinii oraz wydźwięku emocjonalnego. Jedyne co możemy powiedzieć obiektywnie to to, co jest suchym faktem.
W tym wątku np. krotka zdradziła swojego męża. wink

2 708

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Strona 72 telenowela "Zniszczyłam swoje życie" ....
Trzy miesiące później, strona 123 "Zniszczyłam swoje życie".
To jest życie. Krotka czy tobie jest lepiej?
Wciąż wracamy do dyskusji o atrakcyjności, do podziału na żony i kochanki. Do udowadniania kto jest ten ok, a kto nie jest, do etykietowania.
Krotka no zrobiłaś świństwo. I nie ważne jakie są żony czy kochanki. Warto mieć odwagę się do tego przyznać przed sobą i zaakceptować to, a nie szukać wytłumaczeń.
Każdy z nas czasem zachowa się tak, że nie jest z siebie dumny, zadowolony, że chciałby nad tym popracować i już tego nie robić.
Krotka ja ci nie doradzę co ty masz zrobić. Ty musisz sama do tego dojść czego chcesz, a potem to z pewnością dasz radę zrealizować swój plan. Tylko jak nie ma miłości między tobą a mężem to bardzo szkoda.
Życie takie trochę udawane. Gdyby kiedyś była chemia między wami to byłaby chyba jeszcze szansa na jej powrót. Jeśli jednak jej nigdy nie było to wydaje mi się, że nie ma się co łudzić, że się pojawi.
Chyba mimo dzieci za młoda jesteś na życie bez fajerwerków ( czytaj miłości z pożądaniem). Trudno jest sobie tego odmówić.

2 709

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:
horses napisał/a:

" Ludzie jednak do zycia podchodza raczej emocjonalnie. Nawet na zasadzie czy mi jest "dobrze". Poza tym malo kto jest "obdazony" umiejetnoscia patrzenia z roznych stron (czasami przeciwstawnych) czy nie agnazowaniem swojego "ego" do problemow kogos innego.

Maniek,
właśnie o to mi chodzi, bo jeśli to własne ego zranił ktoś podobny do rozmówcy to górę bierze chęć dokopania, odwetu za własne krzywdy, a nie  dyskusja i zaczyna się agresja.

Horses, Maniek,
To jest naprawdę bardzo interesujące, co piszecie. Niestety, teraz nie za bardzo mam możliwość poświęcenia temu więcej czasu, ale wrócę do tego wieczorem.
Tak na szybko tylko chciałbym napisać, że przytoczony przez horses fragment wypowiedzi Mańka, to dla mnie pomieszanie z poplątaniem, bo i emocje, i EGO zarazem, a dla mnie EGO ma korzenie intelektualne, a w emocjach to może mieć korzenie poczucie własnej wartości.

Uważam, że poglądy można zmienić w obliczu konkretnej sytuacji, jeśli argumenty drugiej strony są przekonywujące.
Uczucia takie jak złość, poczucie krzywdy, żal ... moim zdaniem są subiektywne i  żadne argumenty ich nie zmienią,
takie uczucia mogą minąć z czasem, zblednąć, nie mieć już takiego znaczenia.
Uważam, że dyskusja powinna być na poglądy i długa taka tutaj była.
Spierały się rózne poglądy, spojrzenia, ale od jakiegos czasu to już wieczorne obrazanie.

2 710

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bet napisał/a:

Tylko jak nie ma miłości między tobą a mężem to bardzo szkoda.
Życie takie trochę udawane. Gdyby kiedyś była chemia między wami to byłaby chyba jeszcze szansa na jej powrót. Jeśli jednak jej nigdy nie było to wydaje mi się, że nie ma się co łudzić, że się pojawi.
Chyba mimo dzieci za młoda jesteś na życie bez fajerwerków ( czytaj miłości z pożądaniem). Trudno jest sobie tego odmówić.

Myślę, że Kroteczka musi najpierw uporać się z uczuciami do kolegi (co właśnie robi), by móc na spokojnie ocenić swój stosunek do męża, małżeństwa, czy warto je ratować itd. Teraz to trochę bez sensu bo żeby ratować trzeba się starać i tego chcieć.
Dobrze, że przyznała się do zdrady mężowi, bo nie musi już niczego udawać. Nie prowadzi już też podwójnego życia. Może więc na spokojnie poukładać sobie wszystko w głowie. Tak samo jak i jej mąż.
I wcale nie uważam, że koniecznie powinna się rozwieźć, najlepiej już teraz, albo rok temu, bo zdradziła, by uwolnić od siebie męża. On wiedząc co się wydarzyło też tego z jakiegoś powodu nie robi.
Jak już emocje opadną i będą potrafili z dystansem na całą sprawę spojrzeć, to albo na spokojnie od siebie odejdą albo spróbują odbudować małżeństwo.
Może też coś po drodze się zdarzyć, co przyśpieszy bieg zdarzeń no. któreś znajdzie drugą osobę, nie ważne kto czy ona czy mąż, czy kolega.
Poza tym z tego co pisze Krotka to bardziej prawdopodobne, że jej małżeństwo przetrwa, niż kolegi.

2 711

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Telenowela trwa, ale przynajmniej wyjaśniony został prawdziwy powód, dla którego trwa i nie są nim bynajmniej 'sentymenty' w stosunku do męża czy też opieranie się szaleńczo kochającemu krotkę facetowi, który o niczym innym nie marzy jak być w kolejnym 'nudnym' związku, tylko tym razem zamienić żonę na krotkę. wink

Jedyny prawdziwy powód jest taki, że krotka zakochała się w Dyziu, z którym ma chemię (zapewne odwzajemnioną), lecz rozum i intuicja podpowiadają jej, że paź ów  prócz poezji n/t jej przymiotów ciała i histerycznego płaczu po nocach z butelką w 1 ręce, telefonem w drugiej, nie jest w stanie podjąć jakiejkolwiek decyzji bez asekurowania się uprzednio stanowiskiem krotki. Dając jej tym samym do zrozumienia, że cokolwiek zrobi -odpowiedzialność w razie gdyby im się nie udało spada na krotkę, no bo "Czego ty ode mnie oczekujesz?" itp., pyta chłopiec w krótkich spodenkach.

Krotka wie, że rzemiosło czarowania takich kroteczek ten facet ma opanowane do perfekcji, gorzej z codziennym partnerskim życiem.
To JEDYNY powód, dla którego ona boi się zaryzykować (kierując się resztkami rozumu i słusznie), a nie żadne tam .."bo ONA nie chce rozwalać rodziny, bo dzieci, bo inne tam.." pierdu srajdu.

Powodem jest całkowicie niepewny i nieprzewidywalny kochanek i brak podstawowej między nimi więzi - zwykłej komunikacji. Jedyna więź jaką zbudowali przez te lata to sex on the beach (tyle, że plaża jest na plakacie w pomieszczeniu biurowym wink)

Krotulla o tym dobrze wie, oj wie wie big_smile Dlatego męża /frajera/ trzyma sobie jeszcze 'na zaś'.. 
Myślę, że to taka "żona Piotra74" z wątku poniżej.

2 712

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Telenowela trwa, ale przynajmniej wyjaśniony został prawdziwy powód, dla którego trwa i nie są nim bynajmniej 'sentymenty' w stosunku do męża czy też opieranie się szaleńczo kochającemu krotkę facetowi, który o niczym innym nie marzy jak być w kolejnym 'nudnym' związku, tylko tym razem zamienić żonę na krotkę. wink

Jedyny prawdziwy powód jest taki, że krotka zakochała się w Dyziu, z którym ma chemię (zapewne odwzajemnioną), lecz rozum i intuicja podpowiadają jej, że paź ów  prócz poezji n/t jej przymiotów ciała i histerycznego płaczu po nocach z butelką w 1 ręce, telefonem w drugiej, nie jest w stanie podjąć jakiejkolwiek decyzji bez asekurowania się uprzednio stanowiskiem krotki. Dając jej tym samym do zrozumienia, że cokolwiek zrobi -odpowiedzialność w razie gdyby im się nie udało spada na krotkę, no bo "Czego ty ode mnie oczekujesz?" itp., pyta chłopiec w krótkich spodenkach.

Krotka wie, że rzemiosło czarowania takich kroteczek ten facet ma opanowane do perfekcji, gorzej z codziennym partnerskim życiem.
To JEDYNY powód, dla którego ona boi się zaryzykować (kierując się resztkami rozumu i słusznie), a nie żadne tam .."bo ONA nie chce rozwalać rodziny, bo dzieci, bo inne tam.." pierdu srajdu.

Powodem jest całkowicie niepewny i nieprzewidywalny kochanek i brak podstawowej między nimi więzi - zwykłej komunikacji. Jedyna więź jaką zbudowali przez te lata to sex on the beach (tyle, że plaża jest na plakacie w pomieszczeniu biurowym wink)

Krotulla o tym dobrze wie, oj wie wie big_smile Dlatego męża /frajera/ trzyma sobie jeszcze 'na zaś'.. 
Myślę, że to taka "żona Piotra74" z wątku poniżej.

Trudno nie przyznać Ci racji zwłaszcza przez porównanie do watku P74 bo krotka akurat mało mnie interesuje. Z drugiej strony mistrz medytacji by Ci powiedział ze same ćwiczenia również prowadza do celu. Chcialoby się rzecz lepiej tak niż wcale ale SIE NIE CHCE. W każdym razie, moim zdaniem, sa to dwa antyprzyklady tutaj na forum. I to jest prawdziwy problem związany z tymi watkami. Ale to jest również problem socjologiczny. Gdybym ocenial względem jakości/zdolności do refleksji/sposobu rozwiazywania to w przypadku 3 takich watkow postawiłbym to tak: Robert>Krotka>Piotr. To ze P jest na końcu niestety ale bardzo zle swiadczy o tamtej sytuacji. Mysle ze wiele osob w jakiejś części podzieli moje zdanie. Bo nie jest kwestia wyzywanie się na kims, nie jest kwestia to ze jesteśmy laikami (bo jesteśmy - wystarczy wziasc do reki pierwsza lepsza ksiazke z dziedziny psychologii, socjologii, rodziny), ze forum jest dla nas pomostem do rozwiazywania własnych problemów, uczenia się nazywania rzeczy, sposobu argumentacji, ale kwestia jest "kontruktywnosc wnoszenia czegos do rozwiazywania czegos". To kryterium jest dla mnie kryterium jakości "tematu". I tak Robert cos ciagle robil (pod siebie) ale to był facet, który nie siedział, nie czekal z zalozonymi rekami, krotka zronbila cos ale stoi w miejscu, Piotr jak stal w miejscu tak stoi. A wygląda to tak jak wygląda. Nie ma w tym wartości. Ponieważ w kłamstwie, oszustwie, obłudzie nie może być wartości. Być może w końcu autorzy tych watkow zobaczą w czym tak naprawdę tkwi ich prawdziwy problem. Bo reszta jest tylko konsekwnecja, wtornym efektem rzeczy postawowej. BRAKU ZYCIA W PRAWDZIE WOBEC SIEBIE I PRZEZ TO, RÓWNIEZ WOBEC INNYCH.

2 713

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maniek_z_maniek napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Krzywda NIGDY nie jest subiektywna.
Można ją relatywizować, ale nie była, nie jest i nie będzie odczuciom subiektywnym.

Właśnie ze jest Przyszlosc tylko ze ty definiujesz rzeczy w "systemie wartosci". Ludzie jednak do zycia podchodza raczej emocjonalnie. Nawet na zasadzie czy mi jest "dobrze". Poza tym malo kto jest "obdazony" umiejetnoscia patrzenia z roznych stron (czasami przeciwstawnych) czy nie agnazowaniem swojego "ego" do problemow kogos innego.

Maniek,
Nie do końca wiem, co masz na myśli, pisząc o "definiowaniu przeze mnie rzeczy w systemie wartości", ale faktycznie sama KRZYWDA wg mnie zawsze godzi w to, co jest dla człowieka szczególną WARTOŚCIĄ. Przez to krzywda jest zawsze bolesna, jest niesprawiedliwością i pozbawia człowieka ważnych dla niego "dóbr".
Ale o ile sama krzywda wg mnie nie jest subiektywna, to, jednak to w jaki sposób krzywda jest odczuwana już subiektywne może być. Bo przecież ważne jest kto wyrządza krzywdę - czy jest to ktoś nam bliski i znaczący (rodzic, partner, przyjaciel), czy osoba obca, nieznajoma. Ważne jest też, w jakim okresie życia i jak długo żyjemy będąc krzywdzonym oraz czy było to jednorazowe mocne wydarzenie, dające głęboki uraz, czy krzywdzące, długotrwałe zjawisko.

Maniek, w tym wątku nie chodzi o jakieś wydumane wartości, ale pewne uważane za uniwersalne i podstawowe (intuicyjne) wartości w ramach stosunków międzyludzkich, czyli troska, uczciwość, lojalność. Nie wymagają one ani patrzenia z różnych stron, ani z lotu ptaka, bo albo są częścią nas, albo nie są. A angażując ego zaczynamy racjonalizować i uzasadniać zamiast czuć.

2 714

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Z tymi krzywdami to chyba nie można generalizować obiektywne czy subiektywne. Są obiektywne, właśnie związane z ogólnoludzkim systemem wartości, czy systemem przyjętym w określonym kręgu kulturowym i są takie zupełnie subiektywne, związane z konkretnym człowiekiem, jego wrażliwością, nadwrażliwością czy jego historią. Krzywda to nie tylko zabić, uderzyć, zdradzić, etc to też obrazić (i tu można obiektywnie - słowa powszechnie uznane za obelżywe i subiektywnie - niektóre wpisy tu na forum) a ich odczuwanie to już zupełnie inna kwestia.
A w tym wątku, większość jednak widzi ewidentnie obiektywną krzywdę oszukiwanych i zdradzanych rodzin. Skończyłyby się wszystkie analizy nieszczęśliwej, niemożliwej do zrealizowania miłości do żonatego, gdyby pojawiło się realne zagrożenie utraty męża, dzieci, domu czy choćby dobrego imienia w pracy, bądź też jakaś tragedia związana z utratą życia czy zdrowia. Niestety niektórym osobom dopiero drastyczne tąpnięcia otwierają oczy, nie rozumieją, że nic nam nie zostało dane na zawsze, nie mają umiejętności przewidzenia konsekwencji obiektywnie złych zachowań.

2 715

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Przyszłość,

dla mnie zdrada to zło i obiektywnie patrząc jest to zło.
Poczucie krzywdy po doznanej zdradzie powoduje, że dyskusja na ten temat
rzadko bywa obiektywna, jest subiektywna, a wtedy to już tylko krok do obrażania.

Też tak miałam, ale z czasem już spokojniej mogłam porozmawiać na ten temat, dostrzegałam,
że w tej konkretnej sytuacji są inne okoliczności niż w mojej......ale do tego  trzeba czasu.

To miałam na myśli, nic ponadto.

2 716

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:

KRZYWDA wg mnie zawsze godzi w to, co jest dla człowieka szczególną WARTOŚCIĄ. Przez to krzywda jest zawsze bolesna, jest niesprawiedliwością i pozbawia człowieka ważnych dla niego "dóbr".
Ale o ile sama krzywda wg mnie nie jest subiektywna, to, jednak to w jaki sposób krzywda jest odczuwana już subiektywne może być. Bo przecież ważne jest kto wyrządza krzywdę - czy jest to ktoś nam bliski i znaczący (rodzic, partner, przyjaciel), czy osoba obca, nieznajoma. Ważne jest też, w jakim okresie życia i jak długo żyjemy będąc krzywdzonym oraz czy było to jednorazowe mocne wydarzenie, dające głęboki uraz, czy krzywdzące, długotrwałe zjawisko.

Dla niektórych typów osobowości ważnym "dobrem" jest poczucie panowania nad otoczeniem. Daje im poczucie bezpieczeństwa, którego potrzebują.
I kiedy otoczenie ośmiela się mieć własne zdanie, ludzie z tym typem osobowości czują się pokrzywdzeni i zagrożeni.
Konflikty o tym podłożu są często opisywane na forum.

Dla osoby o niskim poczuciu własnej wartości krzywdą będzie każda krytyka jej osoby, bo godzi w coś, co i tak jest wątłe i ledwo co istnieje.

Ktoś ukradł komuś rower (okoliczności nie będą pozwalały na zwrot albo rekompensatę) żeby szybko dostarczyć wiadomość, która uratowała życie grupy osób,w tym okradzionego - jest krzywda,czy nie? Czy fakt, że okradziony wie albo nie wie dlaczego ukradziono mu rower, ma wpływ na obiektywny poziom pokrzywdzenia, czy tylko na "odczuwalność"?

Ocena czyjejś krzywdy polega też na odniesieniu tych szczególnych WARTOŚCI, które są u kogoś nadgryzane przez krzywdziciela, do naszego osobistego systemu wartości.

2 717

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jakoś trzeba dobić do 100 strony:)

2 718

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bet napisał/a:

Jakoś trzeba dobić do 100 strony:)

Ten tekst to wyraz frustracji, nudy czy złośliwości?

2 719

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:
bet napisał/a:

Jakoś trzeba dobić do 100 strony:)

Ten tekst to wyraz frustracji, nudy czy złośliwości?

a może zwykły żarcik i tyle  wink

2 720

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:
bet napisał/a:

Jakoś trzeba dobić do 100 strony:)

Ten tekst to wyraz frustracji, nudy czy złośliwości?

a może zwykły żarcik i tyle  wink

Może wink
Przwraiwiona jestem?

2 721

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie mów tak. Litowanie i żalenie się nad swoim losem to tylko strata energii do walki. Ja mieszkam w Białobrzegach i też mógłbym usiąść i powiedzieć że nie ma pracy i tak dalej, ale postanowiłem działać i znalazłem swoje miejsce. Wiem też że każdy błąd można naprawić i żyć zgodnie z własnym sumieniem, nawet wtedy kiedy dotychczas nie było się Aniołkiem.

2 722

Odp: Zniszczylam swoje zycie

To może wydać się niektórym bardzo, ale to bardzo dziwne, że akurat ja odświeżyłem ten wątek, ale zrobiłem to tak dla porządku. Kroteczka nie odpisała na żaden wpis od jakiegoś czasu na swoim wątku, ale dla potomnych, którzy będą przeglądać wpisy archiwalne, może to być ważne.

W watku pt: "Kiedy kolega całuje" podlinkowałem wątek Kroteczki, jako prawdopodobny rozwój sytuacji... Dzisiaj przeglądałem jego rozwój i trafiłem na ten wpis:

kroteczka napisał/a:

Dawno nie pisałam na tym forum. Rzadko już tu wchodzę , ale Starr przytoczył mój wątek, więc dodam coś od siebie.

U mnie romans skończył się dla mnie poważną depresją,  nie potrafiłam tak żyć podwójnie.

Mój romans trwał kilka miesięcy,  niestety kontakt z X mam nadal bo z nim pracuję. 

Ja powoli leczę się z miłości do niego, on wie że nie chcę już takiej relacji,  wolałabym przyjaźń.

Niestety nasza relacja jest jakaś dziwna,  niby kolezenstwo, ale takie z obserwowaniem siebie wzajemnie,   kto z kim rozmawia, etc.

Ja już wyszłam z depresji a on jakby w nią popadł. 

Powiem tak - nie warto. Choć wspomnienia wspaniałego seksu mnie nadal prześladują. Czasem jeszcze myślę "a gdyby tak ostatni raz, na pożegnanie smile", to objaw ze jestem nadal w nałogu.

Pomimo, że nadal każde zdanie zdanie zaczyna się od "ja", to dostrzegam jakąś pozytywna zmianę...
Albo to moje pobożne życzenie...

2 723

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ech Starr, dla mnie taka sama sieczka jak i była ....
Bo on to, bo on tamto, bo on sratamto.
Kroteczka to typ niereformowalny ...

2 724

Odp: Zniszczylam swoje zycie

a po chusteczkę odświeżać, no litości ...

2 725

Odp: Zniszczylam swoje zycie
starr napisał/a:

To może wydać się niektórym bardzo, ale to bardzo dziwne, że akurat ja odświeżyłem ten wątek, ale zrobiłem to tak dla porządku. Kroteczka nie odpisała na żaden wpis od jakiegoś czasu na swoim wątku, ale dla potomnych, którzy będą przeglądać wpisy archiwalne, może to być ważne.

W watku pt: "Kiedy kolega całuje" podlinkowałem wątek Kroteczki, jako prawdopodobny rozwój sytuacji... Dzisiaj przeglądałem jego rozwój i trafiłem na ten wpis:

Pomimo, że nadal każde zdanie zdanie zaczyna się od "ja", to dostrzegam jakąś pozytywna zmianę...
Albo to moje pobożne życzenie...

Starr a co w tym dziwnego że zaczynam od "ja"? To chyba normalne że piszę o sobie.

Nie pisałam tu długo, bo mam wrażenie że zdradzone żony widzą we mnie "swoją" znienawidzona kochankę. Wyżywaja się na mnie,  więc to bez sensu.

Mój były kochanek wbrew przewidywaniom tutejszych pań,  nie rzucił się w ramiona innej, ostentacyjnie przy mnie flirtujac. Nie mści się też ani nic. Bardzo pomaga mi w pracy. To na pewno pomogło mi to skończyć ten romans.  Gdyby zrobił coś takiego,  popadłabym w straszny stan, wiem o tym.
Jakoś to zakończyliśmy z "klasą".

Jest tylko jedno ale ... czuję niestety,  że w głębi serca,  nadal go kocham. Chyba muszę się z tym pogodzić.

A mąż w tym czasie chce wszystko naprawiać,  żyjemy prawie normalnie.  Przebaczyl mi i chce zapomnieć. Jednak ja nie umiem sobie wybaczyć.

2 726

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Mój były kochanek wbrew przewidywaniom tutejszych pań,  nie rzucił się w ramiona innej, ostentacyjnie przy mnie flirtujac. Nie mści się też ani nic.

Faktycznie głupi nie jest i widać, że nie jest to jego 'pierwszy romans'. Wie, że idiotyzmem było by rozjuszać ex kochankę, skoro nie ma zamiaru się rozwieść, po co mu syf?

Jest tylko jedno ale ... czuję niestety,  że w głębi serca,  nadal go kocham. Chyba muszę się z tym pogodzić.

A mąż w tym czasie chce wszystko naprawiać,  żyjemy prawie normalnie.  Przebaczyl mi i chce zapomnieć. Jednak ja nie umiem sobie wybaczyć.

Przeczytaj ze zrozumieniem co napisałaś.
To nie to, że Ty "nie potrafisz sobie wybaczyć", tylko wiesz, że g... warte wybaczenie, gdy nadal myślami jesteś z kochankiem. Przecież nie oszukasz własnego sumienia.

2 727

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
starr napisał/a:

To może wydać się niektórym bardzo, ale to bardzo dziwne, że akurat ja odświeżyłem ten wątek, ale zrobiłem to tak dla porządku. Kroteczka nie odpisała na żaden wpis od jakiegoś czasu na swoim wątku, ale dla potomnych, którzy będą przeglądać wpisy archiwalne, może to być ważne.

W watku pt: "Kiedy kolega całuje" podlinkowałem wątek Kroteczki, jako prawdopodobny rozwój sytuacji... Dzisiaj przeglądałem jego rozwój i trafiłem na ten wpis:

Pomimo, że nadal każde zdanie zdanie zaczyna się od "ja", to dostrzegam jakąś pozytywna zmianę...
Albo to moje pobożne życzenie...

Starr a co w tym dziwnego że zaczynam od "ja"? To chyba normalne że piszę o sobie.

Nie pisałam tu długo, bo mam wrażenie że zdradzone żony widzą we mnie "swoją" znienawidzona kochankę. Wyżywaja się na mnie,  więc to bez sensu.

Mój były kochanek wbrew przewidywaniom tutejszych pań,  nie rzucił się w ramiona innej, ostentacyjnie przy mnie flirtujac. Nie mści się też ani nic. Bardzo pomaga mi w pracy. To na pewno pomogło mi to skończyć ten romans.  Gdyby zrobił coś takiego,  popadłabym w straszny stan, wiem o tym.
Jakoś to zakończyliśmy z "klasą".

Jest tylko jedno ale ... czuję niestety,  że w głębi serca,  nadal go kocham. Chyba muszę się z tym pogodzić.

A mąż w tym czasie chce wszystko naprawiać,  żyjemy prawie normalnie.  Przebaczyl mi i chce zapomnieć. Jednak ja nie umiem sobie wybaczyć.

Gdyby było jak pisze autorka "wolni" ludzie tworzyli by miesięczne związki w ilości 12 na rok minimum. Czyli "rozstanie" to automatycznie bycie z kims a jeśli to to jest to wynik "klasy" a nie najbardziej oczywistego powodu czyli "braku podazy".

A ja bym się chciał dowiedzieć, co o obecnej sytuacji sadzi:

A) maz autorki

B) zona kochanka autorki

2 728

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"....ostatni raz, na pożegnanie...."
smutne to , bardzo smutne, że tak szybko  zapomniałaś o tych świadomych i nieświadomych ofiarach tego romansu

2 729

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Myślałam że mam to za sobą że już sobie poradzę. Jednak niestety dzisiejszy dzień pokazał że jest inaczej.
Tak się stało że byliśmy w większym gronie na kolacji służbowej,  był tam też on. Na kolacji oczywiście więcej wypił,  ja niewiele.
Jak wychodzilismy to przy pożegnaniach powiedział mi że się źle czuje i musi się przejść i czy nie pójdę z nim kawałek.  Zgodziłam się bo faktycznie średnio wyglądał.

Najpierw neutralna rozmowa głównie o tym co kto mówił przy kolacji etc. Ale potem zmienił temat i po raz pierwszy zaczął mi opowiadać o swoim małżeństwie. Powiedział też że żona wie o "nas" że dowiedziała się jakieś 2 miesiące temu. Bardzo szalała, wypytywala o wszystko, chciała ponoć do mnie dzwonić. On jej powiedział że mój mąż wie i trochę ją to uspokoiło.

Zapytał też jak u mnie? Powiedziałam jak jest,  po raz pierwszy powiedziałam mu wszystko.

Wrocilam do domu, siedzę i rycze. Wiem że go kocham niestety.

A było już dobrze,  już o nim nie myślałam,  poprawiło mi się z mężem.

2 730

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Wiem że go kocham niestety.

o serial wznowili wink

Posty [ 2 666 do 2 730 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 40 41 42 43 44 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026