netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 683 wyświetleniazałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 36 37 38 39 40 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 406 do 2 470 z 3 039 ]

2 406

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Cóż poradzisz, taka już natura co poniektórych. Mają okazję się wyżyć, by poczuć się lepiej, więc to robią, niemal się prześcigając w dosadności opinii. Wcale bym się nie zdziwiła, jakby się okazało, że Ci najbardziej wylewni są na co dzień mega sfrustrowani czy zakompleksieni.. ale tu idealni, nieskazitelni itd.

Tak, Anastacjo, musi być dla Ciebie cholernie drażniące to, że ktoś taki jak ja, komu zdrada rozwaliła świat już w dzieciństwie, ma czelność wypowiadać się ostro w wątku Krotki i głosić, że przede wszystkim dlatego, że straciłam w ten sposób ukochanego ojca i rodzinę NIGDY NIKOGO nie zdradzę. Wcale nie jestem idealna i nieskazitelna, ale wyciągam wnioski z tego, co mi się zdarzyło.

Moja droga, nic nie jest czarno-białe. Mój ojciec nie był święty i zdradził swoją pierwszą żonę. Drugą jest moja mama i są szczęśliwym małżeństwem do dziś, już ponad 30 lat. Wszyscy utrzymujemy poprawne stosunki a nawet się lubimy. Także punkt widzenia zależy od punktu patrzenia. Ja uważam, że moi rodzice są dla siebie stworzeni, a że poznali się jak już byli w związkach.. mieli wybór albo zrezygnować z siebie albo... Różne są sytuacje...

2 407

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Piszesz, że gdybyś mogła cofnąć czas... Pytanie do jakiego miejsca? Romansu, przyjaźni z kolegą, czy może małżeństwa lub decyzji o dzieciach? Nie da się ani cofnąć czasu ani przewidzieć co by było gdyby. Pewne rzeczy się wydarzyły.


Inna rzecz co on teraz myśli, piszesz, że jest uprzejmy, uczynny itd. że nie ma się do czego przyczepić, ale taki zawsze podobno był. Na jakim on jest etapie? Czy zaczął pracować nad małżeństwem, czy nad tym by Cię znów zdobyć, a może szuka kolejnej "ofiary"? Jeżeli dla niego seks jest tak ważny, a ten z żoną mu nie wystarcza, to niemal pewne, że znajdzie kogoś innego. Jak się wtedy poczujesz? .

Wracając jeszcze do twoich pytań.
Najchętniej cofnelabym do czasu jak się przyjaznilismy. Rozmawialiśmy o wszystkim wtedy. On był radosny, szczęśliwy że z nim jestem.  Teraz jest inaczej,  widzę że cierpi, męczy go ta sytuacja bardzo.

A seks? Tego zawsze było mało,  nie było jak. Wystarczało mu że się mną "jara", i ja też. Radził sobie jakoś,  więc i teraz sobie radzi. Nie sądzę że sobie znajdzie kogoś innego,  na pewno nie w pracy.

2 408

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Najchętniej cofnelabym do czasu jak się przyjaznilismy. Rozmawialiśmy o wszystkim wtedy. On był radosny, szczęśliwy że z nim jestem.  Teraz jest inaczej,  widzę że cierpi, męczy go ta sytuacja bardzo.
.

Pytanie tylko co go męczy? Czy że wasz romans się skończył, czy że mu w małżeństwie źle?

2 409

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
aurora borealis napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Cóż poradzisz, taka już natura co poniektórych. Mają okazję się wyżyć, by poczuć się lepiej, więc to robią, niemal się prześcigając w dosadności opinii. Wcale bym się nie zdziwiła, jakby się okazało, że Ci najbardziej wylewni są na co dzień mega sfrustrowani czy zakompleksieni.. ale tu idealni, nieskazitelni itd.

Tak, Anastacjo, musi być dla Ciebie cholernie drażniące to, że ktoś taki jak ja, komu zdrada rozwaliła świat już w dzieciństwie, ma czelność wypowiadać się ostro w wątku Krotki i głosić, że przede wszystkim dlatego, że straciłam w ten sposób ukochanego ojca i rodzinę NIGDY NIKOGO nie zdradzę. Wcale nie jestem idealna i nieskazitelna, ale wyciągam wnioski z tego, co mi się zdarzyło.

Moja droga, nic nie jest czarno-białe. Mój ojciec nie był święty i zdradził swoją pierwszą żonę. Drugą jest moja mama i są szczęśliwym małżeństwem do dziś, już ponad 30 lat. Wszyscy utrzymujemy poprawne stosunki a nawet się lubimy. Także punkt widzenia zależy od punktu patrzenia. Ja uważam, że moi rodzice są dla siebie stworzeni, a że poznali się jak już byli w związkach.. mieli wybór albo zrezygnować z siebie albo... Różne są sytuacje...

Jasne, skoro Twój Ojciec tak postępował, Ty też dałaś sobie przyzwolenie na rozwalenie rodziny Twojego obecnego partnera w imię własnego szczęścia. To, że on ma dziecko, również nie stanowi dla Ciebie problemu...

Rewelacja!
Oklaski dla tej Pani!

2 410

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

Jasne, skoro Twój Ojciec tak postępował, Ty też dałaś sobie przyzwolenie na rozwalenie rodziny Twojego obecnego partnera w imię własnego szczęścia. To, że on ma dziecko, również nie stanowi dla Ciebie problemu...

Rewelacja!
Oklaski dla tej Pani!

Ciekawe spostrzeżenie. Możliwe że tak...

2 411

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Najchętniej cofnelabym do czasu jak się przyjaznilismy. Rozmawialiśmy o wszystkim wtedy. On był radosny, szczęśliwy że z nim jestem.  Teraz jest inaczej,  widzę że cierpi, męczy go ta sytuacja bardzo.
.

Pytanie tylko co go męczy? Czy że wasz romans się skończył, czy że mu w małżeństwie źle?

Trudno mi powiedzieć, ale pewnie i jedno i drugie.
On myśli pewnie że ja taka twarda jestem,  a nie wie że jestem ciągle na lekach. Lepiej by było jakby zamiast sięgać po alkohol sam poszedł do lekarza,  ale przecież mu tego nie powiem.
Nie chciałabym żeby sobie zrobił krzywdę.

2 412

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Cóż poradzisz, taka już natura co poniektórych. Mają okazję się wyżyć, by poczuć się lepiej, więc to robią, niemal się prześcigając w dosadności opinii. Wcale bym się nie zdziwiła, jakby się okazało, że Ci najbardziej wylewni są na co dzień mega sfrustrowani czy zakompleksieni.. ale tu idealni, nieskazitelni itd.

Tak, Anastacjo, musi być dla Ciebie cholernie drażniące to, że ktoś taki jak ja, komu zdrada rozwaliła świat już w dzieciństwie, ma czelność wypowiadać się ostro w wątku Krotki i głosić, że przede wszystkim dlatego, że straciłam w ten sposób ukochanego ojca i rodzinę NIGDY NIKOGO nie zdradzę. Wcale nie jestem idealna i nieskazitelna, ale wyciągam wnioski z tego, co mi się zdarzyło.

Auroro,
Krotka nas nie zrozumie i my się nie za bardzo na tych zdradach znamy.
I ani Twoje ostre i moje bardziej wyrozumiałe podejście nic tutaj nie zmieni ;(
No, może ja trochę liznęłam tematu, bo od 5 lat pewien wazny, bogaty  pan, w luksusowym samochodzie wmawia mi, że jestem miłością jego zycia .......
zapominając zupełnie o tym, ze ma zonę i dzieci, a ja swoją rodzinę.

No, ale coż ja jestem nieugięta lub  głupia i nie mam zamiaru tej jego miłości nawet próbować:)

A Krotka da sobie radę.

2 413

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

A kolega już Cię nie nęka? Nie robi aluzji etc.?

Nie neka mnie. Aluzji też nie robi. Powie czasem komplement ale kulturalnie bez podtekstu.
Jest natomiast bardzo zazdrosny, ostatnio strasznie ochrzanil podwładnego że mi głowę zawraca. A chłopak tylko przyszedł popytać o pewną kwestię i siedział za długo wg niego.
No i obserwuje mnie, jak wczoraj słyszał jak się śmieje przez telefon,  zapytał potem z kim tak rozmawiałam.

2 414

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Auroro,
Krotka nas nie zrozumie i my się nie za bardzo na tych zdradach znamy.
I ani Twoje ostre i moje bardziej wyrozumiałe podejście nic tutaj nie zmieni ;(
No, może ja trochę liznęłam tematu, bo od 5 lat pewien wazny, bogaty  pan, w luksusowym samochodzie wmawia mi, że jestem miłością jego zycia .......
zapominając zupełnie o tym, ze ma zonę i dzieci, a ja swoją rodzinę.

No, ale coż ja jestem nieugięta lub  głupia i nie mam zamiaru tej jego miłości nawet próbować:)

A Krotka da sobie radę.

Ooo Horses uważaj bo to już jest zdrada wg wielu tu piszących,  na pewno go prowokujesz i marzysz żeby wskoczyć mu do łóżka. Mój okres nieugietosci został zapisany na poczet zdrady.

2 415

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Przestań się tak o niego martwić.
Każdy ponosi konsekwencje własnych zachowań.
On je właśnie ponosi. Poradzi sobie.
Bardziej zajęłabym się cierpieniem osób trzecich.

Widzę, że wyżywają się tutaj osoby, które same doświadczyły cierpienia i stąd te jadowite posty.


Ludzie są różni,  czasami zdrady i rozwody wychodzą im na dobre. Nic nie dzieje się bez powodu. Każde doświadczenie czegoś uczy i nas rozwija, więc nie piętnujmy tak od razu wszystkiego.

Kroteczka działa, mimo, że jest to trudne dla niej, idzie do przodu. To są małe zwycięstwa. Uczysz się moralności, siebie, stawiasz granice. Uważam, ze jestes na dobrej drodze.

2 416

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bela4444 napisał/a:

Przestań się tak o niego martwić.
Każdy ponosi konsekwencje własnych zachowań.
On je właśnie ponosi. Poradzi sobie.
Bardziej zajęłabym się cierpieniem osób trzecich.

Widzę, że wyżywają się tutaj osoby, które same doświadczyły cierpienia i stąd te jadowite posty.


Ludzie są różni,  czasami zdrady i rozwody wychodzą im na dobre. Nic nie dzieje się bez powodu. Każde doświadczenie czegoś uczy i nas rozwija, więc nie piętnujmy tak od razu wszystkiego.

Kroteczka działa, mimo, że jest to trudne dla niej, idzie do przodu. To są małe zwycięstwa. Uczysz się moralności, siebie, stawiasz granice. Uważam, ze jestes na dobrej drodze.

Martwię się o niego mimo wszystko. Źle z nim jest.

2 417 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-24 22:43:26)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
horses napisał/a:

Auroro,
Krotka nas nie zrozumie i my się nie za bardzo na tych zdradach znamy.
I ani Twoje ostre i moje bardziej wyrozumiałe podejście nic tutaj nie zmieni ;(
No, może ja trochę liznęłam tematu, bo od 5 lat pewien wazny, bogaty  pan, w luksusowym samochodzie wmawia mi, że jestem miłością jego zycia .......
zapominając zupełnie o tym, ze ma zonę i dzieci, a ja swoją rodzinę.

No, ale coż ja jestem nieugięta lub  głupia i nie mam zamiaru tej jego miłości nawet próbować:)

A Krotka da sobie radę.

Ooo Horses uważaj bo to już jest zdrada wg wielu tu piszących,  na pewno go prowokujesz i marzysz żeby wskoczyć mu do łóżka. Mój okres nieugietosci został zapisany na poczet zdrady.

No to niech sobie myslą. Ja marzę jedynie o tym aby byc normalną koleżanka tego pana, bo nie mam się jak wyrwać i zupełnie zerwać kontakt. Praca, znajomi...
Ale rozumiem ten proces uwodzenia i dlatego Twoja historia jest mi trochę bliska.
A nie ulegnę dlatego, że nie chcę i szlag mnie trafia, jak pomyslę, że ten człowiek moje wartości i moją rodzinę ma za nic, skoro chce ją rozbić lub przez mój romans skrzywdzić. Nie ma opcji. Koniec, kropka.
Na zakończenie to Ci jeszcze napiszę mocno się zastanów, kto jest Twoim prawdziwym przyjacielem w życiu i kto Ciebie naprawdę kocha.
Tak jak pisałam zdrada nie zawsze ma podłoze jedynie w pożądaniu, ale na tym świecie nie brakuje świrów, których kręcą chore, dwuznaczne sytuacje. Oby Twój kochanek nie był tym drugim, bo wtedy dopiero poczujesz co to manipulacja ( zdrowiem, nałogiem, problemami), a był jedynie facetem, który tez niepotrzebnie fajną znajomośc zamienił na beznadziejny romans.
Powodzenia

2 418

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Martwię się o niego mimo wszystko. Źle z nim jest.

No i co z tego, że z nim źle???

Chcesz go pocieszyć?

Popełnił błąd, to cierpi.

A jak tak bardzo kocha, to niech się rozwiedzie. To byłby dla Ciebie sygnał : to wszystko było prawdziwe i silne.

Nie rozumiem. Skoro Wam zle i tak się kochacie, to dlaczego nie rozwiedziecie się?

2 419

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bela4444 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Martwię się o niego mimo wszystko. Źle z nim jest.

No i co z tego, że z nim źle???

Chcesz go pocieszyć?

Popełnił błąd, to cierpi.

A jak tak bardzo kocha, to niech się rozwiedzie. To byłby dla Ciebie sygnał : to wszystko było prawdziwe i silne.

Nie rozumiem. Skoro Wam zle i tak się kochacie, to dlaczego nie rozwiedziecie się?

Nie chcę go pocieszać.  Nie chcę jednak żeby zmarnował sobie (i innym) życie,  wpadając w alkoholizm.

Jego rozwód to dla mnie żaden sygnał. Pewnie się kiedyś rozwiedzie. Nie kochał jej nigdy więc lepiej jej będzie jak ją zostawi, choć ona pewnie myśli inaczej.  A może teraz już nie?
Ja mając takiego faceta w domu bym zwariowała, jak ona to znosi nie wiem. I jeszcze teraz jak chodzi jak zombi, koszmar.

Bela nie będę się powtarzać bo pisałam o tym wielokrotnie.  Mój z nim związek nie wchodzi w grę.  Ja chcę się od niego uwolnić niezależnie od jego działan, decyzji etc.

Czasem chciałabym żeby mnie wdeptal w ziemię jakimś swoim zachowaniem,  np jakby zaczął flirtowac z jakąś moją koleżanka. To by mnie otrzezwilo w 5 minut, a tak jeszcze się pomecze pewnie.

Kryzys dopada mnie jak widzę jak się stara żebym była zadowolona.  I mam wyrzuty w sumie że nie tylko sobie i mojemu mężowi zmarnowalam życie, ale też jemu.

2 420

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Ooo Horses uważaj bo to już jest zdrada wg wielu tu piszących,  na pewno go prowokujesz i marzysz żeby wskoczyć mu do łóżka. Mój okres nieugietosci został zapisany na poczet zdrady.

No to niech sobie myslą. Ja marzę jedynie o tym aby byc normalną koleżanka tego pana, bo nie mam się jak wyrwać i zupełnie zerwać kontakt. Praca, znajomi...
Ale rozumiem ten proces uwodzenia i dlatego Twoja historia jest mi trochę bliska.
A nie ulegnę dlatego, że nie chcę i szlag mnie trafia, jak pomyslę, że ten człowiek moje wartości i moją rodzinę ma za nic, skoro chce ją rozbić lub przez mój romans skrzywdzić. Nie ma opcji. Koniec, kropka.
Na zakończenie to Ci jeszcze napiszę mocno się zastanów, kto jest Twoim prawdziwym przyjacielem w życiu i kto Ciebie naprawdę kocha.
Tak jak pisałam zdrada nie zawsze ma podłoze jedynie w pożądaniu, ale na tym świecie nie brakuje świrów, których kręcą chore, dwuznaczne sytuacje. Oby Twój kochanek nie był tym drugim, bo wtedy dopiero poczujesz co to manipulacja ( zdrowiem, nałogiem, problemami), a był jedynie facetem, który tez niepotrzebnie fajną znajomośc zamienił na beznadziejny romans.
Powodzenia

Powiem tak, wg Elle i innych ty już zdradziłas wink. Sama myśl że ktoś chce cię uwieść powoduje że to rozważasz ; )

A poważnie to myślę że nie jest świrem który specjalnie zaczął pić żeby wzbudzić litość.  Już prędzej uznał że to takie męskie zapijac swoje problemy.

2 421 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-03-24 23:31:19)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Mylisz się krotka.
Jeśli tylko tyle zrozumiałaś z naszej całej pisaniny to nie ma za bardzo z czym dyskutować..

Coś Ci powiem.
Ostatnio poznaję naprawdę fascynujących mężczyzn. Mogę szczerze powiedzieć, że nigdy przed ex nie było mi to dane.Nie mam wątpliwości, że to zasługa tego jak bardzo zmieniłam swoje podejście do siebie i swojej przeszłości. Przeprogramowałam w znacznej części swoja podświadomość.

Piszę o tym nie dlatego, żeby się chwalić, tylko chcę Ci powiedzieć, że doskonale rozumiem co to znaczy, gdy interesuje się Tobą mężczyzna, który tak wizualnie jak i osiągnięciami po prostu imponuje - bo tez i nie ma się czego wstydzić, że to działa na nas. Taki pozytywny przedstawiciel alfa male wink

Tylko teraz pic polega na tym, jak to "rozegrać"- ale nie w sensie prowadzenia jakichś gierek, tylko by nie dać z siebie zrobić ZWIERZYNY.
Innymi słowy nie ustawić siebie samej (!!) w tej roli, bo to zawsze najpierw MY sami o sobie myślimy w określony sposób i dopiero na tej podstawie dajemy się komuś w określony sposób potraktować.

Oczywiście ten ktoś może mieć określone plany na znajomość z nami, lub nie mieć żadnych wink Tak czy inaczej - plany można spokojnie obserwować, nie rzucając się ze wszystkimi emocjami w znajomość, to oznacza obserwację swoich myśli i reagowanie, gdy zaczynają być zbyt gorące i zawężać się do tej jednej osoby.
Da się to zrobić. To nigdy nie jest tak, że mężczyzna uwodzi, jeśli nie widzi naszego przyzwolenia na to.
Sama zresztą w którymś poście w wielkich bólach to przyznałaś w końcu wink

Zmierzam do tego, że zdrajca nie jest się od samego rozmawiania czy bycia adorowana przez kogoś, ale zaczynasz nim być, kiedy przekraczasz mentalnie pewna granicę i pozwalasz sobie by jakaś znajomość wykroczyła poza zwykłe koleżeństwo najpierw w Twojej głowie - mowa o INTENCJACH.
Najpierw zawsze jest intencja - tu jest źródło myśli, a potem emocji, z których wynikają.
Zbadaj intencję, a zaczniesz rozumieć skąd się biorą Twoje myśli i nauczysz się panować nad emocjami.

Jasne, że jeśli jest chemia i mężczyzna mi się wizualnie BARDZO podoba, nie ma sensu udawać, że będzie z tego super przyjaźń. Ale wtedy jest moment żeby podjąć decyzje, co dla mnie dobre i się jej trzymać.
A on, jeśli naprawdę mu będzie zależało, wyjdzie ze swojej strefy komfortu.

I nie będzie to picie alkoholu po nocach i wycie do księżyca, ale realne działania.

2 422

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

To nigdy nie jest tak, że mężczyzna uwodzi, jeśli nie widzi naszego przyzwolenia na to.
Sama zresztą w którymś poście w wielkich bólach to przyznałaś w końcu wink

Zmierzam do tego, że zdrajca nie jest się od samego rozmawiania czy bycia adorowana przez kogoś, ale zaczynasz nim być, kiedy przekraczasz mentalnie pewna granicę i pozwalasz sobie by jakaś znajomość wykroczyła poza zwykłe koleżeństwo najpierw w Twojej głowie - mowa o INTENCJACH.
Najpierw zawsze jest intencja - tu jest źródło myśli, a potem emocji, z których wynikają.
Zbadaj intencję, a zaczniesz rozumieć skąd się biorą Twoje myśli i nauczysz się panować nad emocjami.

Bzdury, mężczyźni probuja uwodzić i wcale nie czekają na pozwolenie. Chyba że jako pozwolenie traktujesz brak ciętej riposty wujka Staszka na każdy komplement.

Czy tekst typu "nie poznalem cię jeszcze tak dobrze jakbym chciał" to uwodzenie czy żart? Ja słyszałam tego typu teksty od kolegów i moja reakcja to śmiech a nie wściekła odpowiedz "i nie poznasz". Bo ja może w przeciwieństwie do ciebie mam duże poczucie humoru i takich tekstów nie biorę na serio. Dla ciebie to początek romansu.

Powiedz jak należy zareagować na taki tekst kolegi. Albo co powiedzieć jak mówię "ale dziś mam ciężki dzień" a kolega odpowiada z uśmiechem "cóż znam świetny sposób na relaks". Moja reakcja to śmiech,  ale może ty odpowiadasz "nie wiem co masz na myśli,  grę w bierki?"

I jakie są tu INTENCJE? Kolegi czy też moje?

2 423 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-25 00:11:44)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotko,
nie chce tutaj pisac o swoim zyciu, ale wiem , jaki jest odbiór społeczny takiego zachowania.
Na pewno ona go jakos kusiła- taki jest. I wie o tym zarówno sprawca, jak i ofiara.
Więcej, ja wciąż widzę swoją winę, bo byłam miła i pomocna w sprawach zawodowych, a to jest bardzo
lubiany i szanowany człowiek.
Dlatego, oprócz grzecznego odmawiania, ciągłego unikania nic z tym nie robię. Nauczyłam się z tym żyć.
Pewnie, kiedyś przejdzie.
Ponadto, choć nie potrafię tego wytłumaczyć właśnie paniczne uciekanie, nerwowe odmawianie jego nakręca.
Więc robię to grzecznie, ale stanowczo. Ale jest to dla mnie  trudna sytuacja, która odbiła się juz w ten sposób
na moim życiu, że boję się zawiązywać nowe kontakty z ludźmi i mam nadzieję, że kiedys on przestanie.

Niestety, kiedy napisałas, co " jara" twojego pomyslałam, że to może być podobne zachowanie. Ale ja mogę mieć paranoję ;(
I wiem, że jeśli mężczyźnie zalezy na kobiecie to dąży do tego, aby z nim była, jawnie i na zawsze.

Postaraj się poskładac to swoje życie, nic więcej nie mam do dodania.

2 424

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

To nigdy nie jest tak, że mężczyzna uwodzi, jeśli nie widzi naszego przyzwolenia na to.
Sama zresztą w którymś poście w wielkich bólach to przyznałaś w końcu wink

Zmierzam do tego, że zdrajca nie jest się od samego rozmawiania czy bycia adorowana przez kogoś, ale zaczynasz nim być, kiedy przekraczasz mentalnie pewna granicę i pozwalasz sobie by jakaś znajomość wykroczyła poza zwykłe koleżeństwo najpierw w Twojej głowie - mowa o INTENCJACH.
Najpierw zawsze jest intencja - tu jest źródło myśli, a potem emocji, z których wynikają.
Zbadaj intencję, a zaczniesz rozumieć skąd się biorą Twoje myśli i nauczysz się panować nad emocjami.

Bzdury, mężczyźni probuja uwodzić i wcale nie czekają na pozwolenie. Chyba że jako pozwolenie traktujesz brak ciętej riposty wujka Staszka na każdy komplement.

Czy tekst typu "nie poznalem cię jeszcze tak dobrze jakbym chciał" to uwodzenie czy żart? Ja słyszałam tego typu teksty od kolegów i moja reakcja to śmiech a nie wściekła odpowiedz "i nie poznasz". Bo ja może w przeciwieństwie do ciebie mam duże poczucie humoru i takich tekstów nie biorę na serio. Dla ciebie to początek romansu.

Powiedz jak należy zareagować na taki tekst kolegi. Albo co powiedzieć jak mówię "ale dziś mam ciężki dzień" a kolega odpowiada z uśmiechem "cóż znam świetny sposób na relaks". Moja reakcja to śmiech,  ale może ty odpowiadasz "nie wiem co masz na myśli,  grę w bierki?"

I jakie są tu INTENCJE? Kolegi czy też moje?

W takim razie dlaczego na umizgi kochanka nie potrafiłaś zareagować tak samo: z humorem i dystansem? smile

2 425

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Bzdury, mężczyźni probuja uwodzić i wcale nie czekają na pozwolenie. Chyba że jako pozwolenie traktujesz brak ciętej riposty wujka Staszka na każdy komplement.

Czy tekst typu "nie poznalem cię jeszcze tak dobrze jakbym chciał" to uwodzenie czy żart? Ja słyszałam tego typu teksty od kolegów i moja reakcja to śmiech a nie wściekła odpowiedz "i nie poznasz". Bo ja może w przeciwieństwie do ciebie mam duże poczucie humoru i takich tekstów nie biorę na serio. Dla ciebie to początek romansu.

Powiedz jak należy zareagować na taki tekst kolegi. Albo co powiedzieć jak mówię "ale dziś mam ciężki dzień" a kolega odpowiada z uśmiechem "cóż znam świetny sposób na relaks". Moja reakcja to śmiech,  ale może ty odpowiadasz "nie wiem co masz na myśli,  grę w bierki?"

I jakie są tu INTENCJE? Kolegi czy też moje?

W takim razie dlaczego na umizgi kochanka nie potrafiłaś zareagować tak samo: z humorem i dystansem? smile

Oczywiście że tak reagowałam przez długi czas, który ty uznałas za romans w toku już.
Dopiero po dłuższym czasie on zaczął naruszać moją przestrzeń fizyczną np tańczył zbyt namiętnie, dotykał przypadkiem dłoni,   itd. I wtedy powinnam była się wycofać,  ale w tym nie było nic nachalnego, żadnego łapania za pupę. To mnie uśpilo a w głowie zaczęła się chemia. I to był początek końca.

2 426

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kumam.

Ale Ty nie kumasz ciągle jednej rzeczy: jeśli w głowie zaczyna się chemia, to PRZED nią jest najpierw taka 'intencja'.
Podświadomość wysyła intencję do wszechświata - "Ześlijta mnie takiego to a takiego mężczyznę, chcę się zakochać."
I chwila, pięć - tadadąąą - przyciągasz określone zdarzenie, potem kolejne (jeśli intencje się w międzyczasie nie zmieniły i są dalej spójne), a to wszystko prowadzi do... (patrz prośba do Wszechświata wink)

Dla Ciebie to pewnie czarna magija, a dla mnie podstawowe prawo, na którym opiera się kreacja.

2 427

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Kumam.

Ale Ty nie kumasz ciągle jednej rzeczy: jeśli w głowie zaczyna się chemia, to PRZED nią jest najpierw taka 'intencja'.
Podświadomość wysyła intencję do wszechświata - "Ześlijta mnie takiego to a takiego mężczyznę, chcę się zakochać."
I chwila, pięć - tadadąąą - przyciągasz określone zdarzenie, potem kolejne (jeśli intencje się w międzyczasie nie zmieniły i są dalej spójne), a to wszystko prowadzi do... (patrz prośba do Wszechświata wink)

Dla Ciebie to pewnie czarna magija, a dla mnie podstawowe prawo, na którym opiera się kreacja.

Eee to tak nie działa Elle, skąd by były te stare panny marzące o księciu na białym koniu?

2 428

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Eee to tak nie działa Elle, skąd by były te stare panny marzące o księciu na białym koniu?

Wiesz skąd one się biorą?  Bo MARZĄ, taka jest ich główna intencja - marzyć, ale nie doświadczać, bo marzenie zawsze jest piękniejsze i by marzeniem mogło pozostać nie może stać się realnością.

To można podciągnąć pod lęk przed bliskością równie dobrze.

Btw.: skąd u Ciebie taka pogarda dla kobiet, które nie wyszły za mąż? Biorąc pod uwagę, że Ty wyszłaś, ale z braku laku i bez miłości.
Czy przez to, że sobie to "odfajkowałaś", czujesz się od nich lepsza? smile

2 429

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Eee to tak nie działa Elle, skąd by były te stare panny marzące o księciu na białym koniu?

Wiesz skąd one się biorą?  Bo MARZĄ, taka jest ich główna intencja - marzyć, ale nie doświadczać, bo marzenie zawsze jest piękniejsze i by marzeniem mogło pozostać nie może stać się realnością.

To można podciągnąć pod lęk przed bliskością równie dobrze.

Btw.: skąd u Ciebie taka pogarda dla kobiet, które nie wyszły za mąż? Biorąc pod uwagę, że Ty wyszłaś, ale z braku laku i bez miłości.
Czy przez to, że sobie to "odfajkowałaś", czujesz się od nich lepsza? smile

Nie mam pogardy dla takich kobiet. Moja ukochana ciocia jest starą panną,  jest cudowna osobą,  niestety zakochała się w niewłaściwym mężczyźnie i nie dane jej było przeżyć z nim życie.

I moją intencją nie było zmarnować sobie życie.  Naprawdę.

2 430

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dokładnie taka była Twoja intencja.
Nie rozumiesz na czym ten proces i siła jego działania polega, gdzie powstaje i jak głębokie ma skutki.

Chciałam pomóc Ci coś zauważyć, ale jestem bezsilna.

Wierz zatem do końca życia i jeden dzień dłużej w przypadkowość tego, co Cię spotyka i umartwiaj się do woli.
Rób to co kochasz najbardziej wink

2 431

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Sugerujesz zatem że początkowo moją intencją było znaleźć świetnego kandydata na męża,  który da mi wygodne życie i będzie dobrym ojcem moich dzieci.  Jak to zrealizowałam to przestawilam się na znalezienie samca który będzie mnie zaj...scie bzykal?

2 432

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Sugerujesz zatem że początkowo moją intencją było znaleźć świetnego kandydata na męża,  który da mi wygodne życie i będzie dobrym ojcem moich dzieci.  Jak to zrealizowałam to przestawilam się na znalezienie samca który będzie mnie zaj...scie bzykal?

Dokładnie tak.
co w tym aż tak cię dziwi? To, że jesteś zdolna do takich intencji, czy naprawdę uważasz, że światem i ludzkimi działaniami rządzi: penis i przypadek? wink

2 433

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Sugerujesz zatem że początkowo moją intencją było znaleźć świetnego kandydata na męża,  który da mi wygodne życie i będzie dobrym ojcem moich dzieci.  Jak to zrealizowałam to przestawilam się na znalezienie samca który będzie mnie zaj...scie bzykal?

Dokładnie tak.
co w tym aż tak cię dziwi? To, że jesteś zdolna do takich intencji, czy naprawdę uważasz, że światem i ludzkimi działaniami rządzi: penis i przypadek? wink

Muszę to przemyśleć ale nie jestem tak wyrachowana moim zdaniem,  żeby tak instrumentalnie podchodzic do ludzi.

2 434

Odp: Zniszczylam swoje zycie

To nawet nie wyrachowanie -na początku są WZORCE.
Wyrachowanie przychodzi z czasem, przez uparte odtwarzanie wzorców. wyjaławia i pozbawia empatii.

2 435 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-25 02:09:56)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Sugerujesz zatem że początkowo moją intencją było znaleźć świetnego kandydata na męża,  który da mi wygodne życie i będzie dobrym ojcem moich dzieci.  Jak to zrealizowałam to przestawilam się na znalezienie samca który będzie mnie zaj...scie bzykal?

Dokładnie tak.
co w tym aż tak cię dziwi? To, że jesteś zdolna do takich intencji, czy naprawdę uważasz, że światem i ludzkimi działaniami rządzi: penis i przypadek? wink

Ku pamięci:

Było, nie było.
Jest jak jest.
Będzie nie będzie...
Grunt to sex.

Ukłony Elle, do samej ziemi. Podziwiam Cię, to mało powiedziane... Tyle że nie umiem znaleźć formy stopnia wyższego ;-)

2 436

Odp: Zniszczylam swoje zycie

uwielbiam czytać ten wątek, bo rekompensuje mi on brak "mody na sukces" (krotka coś skrobnie i mach mamy 2 nowe strony) a  wpisy Pani Aurory B. sprawiają, że ze śmiechu mam łzy w oczach ( nie ma tu złośliwości, bo Auroro fajnie ale i zabawnie smile )
fajnie, że wszyscy tak sie tu produkujecie, ale nie sądze, by do Krotki coś dotarło na tym etapie na którym ona właśnie jest, może czas zrobi swoje, albo oświeci ją gdy całkiem sknoci sprawę

2 437

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

To nawet nie wyrachowanie -na początku są WZORCE.
Wyrachowanie przychodzi z czasem, przez uparte odtwarzanie wzorców. wyjaławia i pozbawia empatii.

wracam do tego wątku z przyjemnością,
nie z powodu autorki, bo na nią tylko kurtynę milczenia pozostaje mi spuścić
ale dla poczytania co Elle piszesz (zawsze jest to świetne)
i oczywiście dla ... aurory, jak zwykle fantastycznej wink

2 438

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

To nawet nie wyrachowanie -na początku są WZORCE.
Wyrachowanie przychodzi z czasem, przez uparte odtwarzanie wzorców. wyjaławia i pozbawia empatii.

wracam do tego wątku z przyjemnością,
nie z powodu autorki, bo na nią tylko kurtynę milczenia pozostaje mi spuścić
ale dla poczytania co Elle piszesz (zawsze jest to świetne)
i oczywiście dla ... aurory, jak zwykle fantastycznej wink

Elle, Aurora i wielu innych piszą tu naprawdę mądrze, ale na razie to nie jest mój problem (i plisss Losie nich tak zostanie), ani ja nie zdradziłam, ani nie zostałam zdradzona, ani moi rodzice nie zdradzali, więc czytam, ale  w tej nie odnosze tego do siebie
Aurora ma świetny styl (i znajomość literatury) Elle pisze bardzo bezkompromisowo i jak przywali ( z tym osinowym kołkiem....) to koparka opadnie

2 439

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Bardziej mnie martwi jego zdrowie,  bo mimo wszystko nie chcę żeby się stoczył.  A do tego dąży.  Pije pewnie już codziennie bo często przychodzi rano w kiepskim stanie. Zaczął palić czego od lat nie robił.
A moje małżeństwo - zobaczymy co będzie.  Mąż mnie nie odrzuca.  Coraz więcej rozmawiamy. W domu jest normalnie. Nie ma tylko seksu.

oj  krota
jego zdrowie cię martwi, ok
a co z twoją rodziną, ona cię nie martwi, tak mało poświecasz im miejsca w swoich postach

co dzieje się z blenderem zwanym mężem? jak on się czuje, co on przeżywa, czego dotyczą wasze rozmowy??
co z figurkami 1 i 2, zwanymi dziećmi- wiem, że głodne i brudne nie chodzą, ale czy poświęcasz im czas, skoro w domu myślisz o swoim gachu
sądzisz, ze one nie widzą, ze matka jest z nimi tylko fizycznie (może się myle, ale tak wnioskuje z twoich postów)
po części jesteś odpowiedzialna za to cz dzieje się z twoim gachem, ale za rodzine jesteś 1000 krotnie bardziej
ale wiem, że to jak gadanie do obrazu

2 440

Odp: Zniszczylam swoje zycie
NiobeXXX napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Bardziej mnie martwi jego zdrowie,  bo mimo wszystko nie chcę żeby się stoczył.  A do tego dąży.  Pije pewnie już codziennie bo często przychodzi rano w kiepskim stanie. Zaczął palić czego od lat nie robił.
A moje małżeństwo - zobaczymy co będzie.  Mąż mnie nie odrzuca.  Coraz więcej rozmawiamy. W domu jest normalnie. Nie ma tylko seksu.

oj  krota
jego zdrowie cię martwi, ok
a co z twoją rodziną, ona cię nie martwi, tak mało poświecasz im miejsca w swoich postach

co dzieje się z blenderem zwanym mężem? jak on się czuje, co on przeżywa, czego dotyczą wasze rozmowy??
co z figurkami 1 i 2, zwanymi dziećmi- wiem, że głodne i brudne nie chodzą, ale czy poświęcasz im czas, skoro w domu myślisz o swoim gachu
sądzisz, ze one nie widzą, ze matka jest z nimi tylko fizycznie (może się myle, ale tak wnioskuje z twoich postów)
po części jesteś odpowiedzialna za to cz dzieje się z twoim gachem, ale za rodzine jesteś 1000 krotnie bardziej
ale wiem, że to jak gadanie do obrazu

Niestety , ten watek nie jest o osobach, ktore zostaja zdrzdazone lub porzucone.. Najwazniejsze ,sa problemy ludzi ktorzy zdrzdzaj- przeciez sa w takiej strasznej sytuacji, bo milosc , bo to , bo tamto. Rodzina? Cos takego wogole jest brane dzisiaj pod uwage przez niektorych?... Nie sadze, jest tylko ja, ja ,ja....Przkre to bardzo.

2 441 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-25 18:43:08)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Tomek200219 napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Bardziej mnie martwi jego zdrowie,  bo mimo wszystko nie chcę żeby się stoczył.  A do tego dąży.  Pije pewnie już codziennie bo często przychodzi rano w kiepskim stanie. Zaczął palić czego od lat nie robił.
A moje małżeństwo - zobaczymy co będzie.  Mąż mnie nie odrzuca.  Coraz więcej rozmawiamy. W domu jest normalnie. Nie ma tylko seksu.

oj  krota
jego zdrowie cię martwi, ok
a co z twoją rodziną, ona cię nie martwi, tak mało poświecasz im miejsca w swoich postach

co dzieje się z blenderem zwanym mężem? jak on się czuje, co on przeżywa, czego dotyczą wasze rozmowy??
co z figurkami 1 i 2, zwanymi dziećmi- wiem, że głodne i brudne nie chodzą, ale czy poświęcasz im czas, skoro w domu myślisz o swoim gachu
sądzisz, ze one nie widzą, ze matka jest z nimi tylko fizycznie (może się myle, ale tak wnioskuje z twoich postów)
po części jesteś odpowiedzialna za to cz dzieje się z twoim gachem, ale za rodzine jesteś 1000 krotnie bardziej
ale wiem, że to jak gadanie do obrazu

Niestety , ten watek nie jest o osobach, ktore zostaja zdrzdazone lub porzucone.. Najwazniejsze ,sa problemy ludzi ktorzy zdrzdzaj- przeciez sa w takiej strasznej sytuacji, bo milosc , bo to , bo tamto. Rodzina? Cos takego wogole jest brane dzisiaj pod uwage przez niektorych?... Nie sadze, jest tylko ja, ja ,ja....Przkre to bardzo.

Dla mnie za to przykre jest to, jak kobiety teraz łatwo decydują się na romans z zonatym mężczyzną.
Chyba kiedys kobiety miały więcej oporów i nawet jesli serce zabiło do zonatego, to kolejny krok był cięższą decyzją,
teraz to takie proste ..............
Taka ogólna, smutna refleksja nad dzisiejszym światem.

2 442

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Dla mnie za to przykre jest to, jak kobiety teraz łatwo decydują się na romans z zonatym mężczyzną.
Chyba kiedys kobiety miały więcej oporów i nawet jesli serce zabiło do zonatego, to kolejny krok był cięższą decyzją,
teraz to takie proste ..............
Taka ogólna, smutna refleksja nad dzisiejszym światem.

Tak kobiety, jak i mężczyźni. Kiedyś było to rzadsze, albo mniej się o tym mówiło, bo "czasy" były inne, nie oznacza to jednak że te wszystkie małżeństwa były szczęśliwe, że nie było zdrad. Nie odchodziło się, nie zdradzało może tak często, bo możliwości były inne. Kobiety były bardzo często zdane na "łaskę" męża, nie były aż tak niezależne jak obecnie. Do tego dochodzi powszechnie dostępna antykoncepcja, pokus jest więcej. Poza tym stres, może i pewna frustracja...szuka się zapomnienia, czy też potwierdzenia swojej atrakcyjności..
Ja odnoszę wrażenie, że w pewnych środowiskach wierność małżeńska stała się "pase". W niektórych zawsze była. W końcu dlaczego spotkania biznesowe "na szczycie" odbywają się często i odbywały z udziałem 'atrakcyjnych pań'?
Inna rzecz kiedy to uczucie skłania i prowadzi do zdrady... ale to temat rzeka...
Oczywiście że świt byłby lepszy bez tego, ale...

2 443 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-25 19:23:22)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
horses napisał/a:

Dla mnie za to przykre jest to, jak kobiety teraz łatwo decydują się na romans z zonatym mężczyzną.
Chyba kiedys kobiety miały więcej oporów i nawet jesli serce zabiło do zonatego, to kolejny krok był cięższą decyzją,
teraz to takie proste ..............
Taka ogólna, smutna refleksja nad dzisiejszym światem.

Tak kobiety, jak i mężczyźni. Kiedyś było to rzadsze, albo mniej się o tym mówiło, bo "czasy" były inne, nie oznacza to jednak że te wszystkie małżeństwa były szczęśliwe, że nie było zdrad. Nie odchodziło się, nie zdradzało może tak często, bo możliwości były inne. Kobiety były bardzo często zdane na "łaskę" męża, nie były aż tak niezależne jak obecnie. Do tego dochodzi powszechnie dostępna antykoncepcja, pokus jest więcej. Poza tym stres, może i pewna frustracja...szuka się zapomnienia, czy też potwierdzenia swojej atrakcyjności..
Ja odnoszę wrażenie, że w pewnych środowiskach wierność małżeńska stała się "pase". W niektórych zawsze była. W końcu dlaczego spotkania biznesowe "na szczycie" odbywają się często i odbywały z udziałem 'atrakcyjnych pań'?
Inna rzecz kiedy to uczucie skłania i prowadzi do zdrady... ale to temat rzeka...
Oczywiście że świt byłby lepszy bez tego, ale...

Wiem, ale nie o to mi chodzi.
Konferencja i bankiet po. Czterdziestolatek, przystojny, dość wazny i zamozny, oraz żonaty z 2 dzieci
............. i wianuszek kobiet koło niego w wieku od dwudziestu wzwyż. Samotne, ambitne, atrakcyjne....
I tak, większość chciałaby numer telefonu ..... I tak, nie chodzi tylko o miła rozmowę.
Wiem, bo część z nich znam wink A na moją delikatną sugestię: wiesz , on ma żonę i dzieci jest zazwyczaj jedna odpowiedź:
ale przecież to nie oznacza, że nie można kiedyś wypić razem kawy, a ponadto to ten , co jest w związku zdradza,
ja jestem wolna.
Poczujesz, jak zostaniesz żoną sad

I nie o miłośc, chemię chodzi .....  ale o wyrwanie  samca. Kiedyś tez to było, ale teraz to staje się normą.

2 444

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Wiem, ale nie o to mi chodzi.
Konferencja i bankiet po. Czterdziestolatek, przystojny, dość wazny i zamozny, oraz żonaty z 2 dzieci
............. i wianuszek kobiet koło niego w wieku od dwudziestu wzwyż. Samotne, ambitne, atrakcyjne....
I tak, większość chciałaby numer telefonu ..... I tak, nie chodzi tylko o miła rozmowę.
Wiem, bo część z nich znam wink A na moją delikatną sugestię: wiesz , on ma żonę i dzieci jest zazwyczaj jedna odpowiedź:
ale przecież to nie oznacza, że nie można kiedyś wypić razem kawy, a ponadto to ten , co jest w związku zdradza,
ja jestem wolna.
Poczujesz, jak zostaniesz żoną sad

I nie o miłośc, chemię chodzi .....  ale o wyrwanie  samca. Kiedyś tez to było, ale teraz to staje się normą.

Wiem, widzę w pracy wiele takich sytuacji. Zresztą nie tylko w pracy. Te młode (głownie stażystki) są najbardziej zdeterminowane. Jednak potem nawet jak atrakcyjnością itd. zdołają "się przebić" potem czas szybko weryfikuje, bo w pracy też trzeba się wykazać wiedzą, kompetencją itd.  Inaczej jak ktoś z założenia znajduje kochankę która gdzieś tam jest i coś robi, ale w pracy to długo nie przetrwa.
Wśród osób na stanowiskach sytuacja jest inna. Tak ja byłam wolna, ale partnerami byliśmy niemal równorzędnymi. Ok, on bardziej doświadczony, o wyższej pozycji, bardziej znany, ale ja jestem ekspertem w swojej dziedzinie. Nie potrzebowałam mu się przypodobać, by dostać awans. Wręcz nawet on potrzebował mnie jako eksperta w swoich działaniach.. Różne są podłoża romansu..

2 445 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-25 20:17:01)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
horses napisał/a:

Wiem, ale nie o to mi chodzi.
Konferencja i bankiet po. Czterdziestolatek, przystojny, dość wazny i zamozny, oraz żonaty z 2 dzieci
............. i wianuszek kobiet koło niego w wieku od dwudziestu wzwyż. Samotne, ambitne, atrakcyjne....
I tak, większość chciałaby numer telefonu ..... I tak, nie chodzi tylko o miła rozmowę.
Wiem, bo część z nich znam wink A na moją delikatną sugestię: wiesz , on ma żonę i dzieci jest zazwyczaj jedna odpowiedź:
ale przecież to nie oznacza, że nie można kiedyś wypić razem kawy, a ponadto to ten , co jest w związku zdradza,
ja jestem wolna.
Poczujesz, jak zostaniesz żoną sad

I nie o miłośc, chemię chodzi .....  ale o wyrwanie  samca. Kiedyś tez to było, ale teraz to staje się normą.

Wiem, widzę w pracy wiele takich sytuacji. Zresztą nie tylko w pracy. Te młode (głownie stażystki) są najbardziej zdeterminowane. Jednak potem nawet jak atrakcyjnością itd. zdołają "się przebić" potem czas szybko weryfikuje, bo w pracy też trzeba się wykazać wiedzą, kompetencją itd.  Inaczej jak ktoś z założenia znajduje kochankę która gdzieś tam jest i coś robi, ale w pracy to długo nie przetrwa.
Wśród osób na stanowiskach sytuacja jest inna. Tak ja byłam wolna, ale partnerami byliśmy niemal równorzędnymi. Ok, on bardziej doświadczony, o wyższej pozycji, bardziej znany, ale ja jestem ekspertem w swojej dziedzinie. Nie potrzebowałam mu się przypodobać, by dostać awans. Wręcz nawet on potrzebował mnie jako eksperta w swoich działaniach.. Różne są podłoża romansu..

Nie nawiazuję do Twojej sytuacji, Twoja to jednak bardziej romantyczna historia.
Mam na mysli takie typowe polowanie na samca. Wchodza kocice i już się rozglądają. I nie ma tu mowy o chemii, miłości.
Tzn chemia jest taka ogólna i zamiar wyrwania. Kiedyś też wiele wzdychało do tego najsilniejszego i najmądrzejszego kolegi
z uczelni, czy z pracy. To normalne. Różnica polega na tym, że kiedyś jednak tych świetnych, ale zajętych spisywało się na straty
i walka była o wolnych. Teraz to bez znaczenia. Wolny, żonaty ... wszystko jedno.

2 446

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Nie nawiazuję do Twojej sytuacji, Twoja to jednak bardziej romantyczna historia.
Mam na mysli takie typowe polowanie na samca. Wchodza kocice i już się rozglądają. I nie ma tu mowy o chemii, miłości.
Tzn chemia jest taka ogólna i zamiar wyrwania. Kiedyś też wiele wzdychało do tego najsilniejszego i najmądrzejszego kolegi
z uczelni, czy z pracy. To normalne. Różnica polega na tym, że kiedyś jednak tych świetnych, ale zajętych spisywało się na straty
i walka była o wolnych. Teraz to bez znaczenia. Wolny, żonaty ... wszystko jedno.

Ale faceci też są bardziej śmiali, tak myślę... często tez ukrywają fakt że są żonaci.. Powiedzmy sobie szczerze, że kobiet atrakcyjnych jest znacznie więcej niż facetów. Jest też większa presja na nas by dobrze się prezentować. Choć i to u płci męskiej się zmienia, coraz więcej zaczyna dbać o siebie... przynajmniej ja mam takie spostrzeżenie...

2 447

Odp: Zniszczylam swoje zycie

W sensie że atrakcyjnych facetów jest mniej? Właśnie aktualnie te proporcje się zmieniają i coraz więcej facetów, którzy dbają o siebie bardziej niż niejedna dziewczyna. Z horses też się zgadzam, dla większości teraz nic nie ma znaczenia. Byle do celu, najszybszą drogą.

2 448

Odp: Zniszczylam swoje zycie
am0k napisał/a:

W sensie że atrakcyjnych facetów jest mniej? Właśnie aktualnie te proporcje się zmieniają i coraz więcej facetów, którzy dbają o siebie bardziej niż niejedna dziewczyna.

przecież napisałam "Choć i to u płci męskiej się zmienia, coraz więcej zaczyna dbać o siebie... przynajmniej ja mam takie spostrzeżenie..."

2 449

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
horses napisał/a:

Dla mnie za to przykre jest to, jak kobiety teraz łatwo decydują się na romans z zonatym mężczyzną.
Chyba kiedys kobiety miały więcej oporów i nawet jesli serce zabiło do zonatego, to kolejny krok był cięższą decyzją,
teraz to takie proste ..............
Taka ogólna, smutna refleksja nad dzisiejszym światem.

Tak kobiety, jak i mężczyźni. Kiedyś było to rzadsze, albo mniej się o tym mówiło, bo "czasy" były inne, nie oznacza to jednak że te wszystkie małżeństwa były szczęśliwe, że nie było zdrad. Nie odchodziło się, nie zdradzało może tak często, bo możliwości były inne. Kobiety były bardzo często zdane na "łaskę" męża, nie były aż tak niezależne jak obecnie. Do tego dochodzi powszechnie dostępna antykoncepcja, pokus jest więcej. Poza tym stres, może i pewna frustracja...szuka się zapomnienia, czy też potwierdzenia swojej atrakcyjności..
Ja odnoszę wrażenie, że w pewnych środowiskach wierność małżeńska stała się "pase". W niektórych zawsze była. W końcu dlaczego spotkania biznesowe "na szczycie" odbywają się często i odbywały z udziałem 'atrakcyjnych pań'?
Inna rzecz kiedy to uczucie skłania i prowadzi do zdrady... ale to temat rzeka...
Oczywiście że świt byłby lepszy bez tego, ale...

Mozliwe , ze kiedys sie o tym mniej mowilo lub po prostu inne bylo nastawienie otoczenia do takich rzeczy, moralnosc miala jako takie znaczenie...dzisiaj to chyba tylko termin w slowniku. Na dzisiejszy stan rzeczy najwazniejsza jest jednosta, rodzina spada na dalszy plan i zawsze sie znajdzie jakis powod dlaczego maz, zona jest niedobra. Po co walczyc jesli latwiej sobie zmienic partnera, seks pewnie lepszy (przez chwile , bo cos nowego , swiezego i jest ochota), inne zupelnie rzeczy mozna robic razem (jeszcze nie ma nudy,rutyny). Zauwazcie ,ze w ponad 90 procentach , zwiazki sie rozpadaja jak sie pojawi osoba trzecia na horyzoncie i wtedy wspolmalzonek stoi tylk ona drodze do "szczescia" nie wazne jaki by byl. I niestety wszyscy to akceptuje , bo kazdy przeciez zasluguje na " szczescie"

2 450 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-25 23:29:03)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Auroro,
Krotka nas nie zrozumie i my się nie za bardzo na tych zdradach znamy.

Jasne, Krotka & Co. są w tej dziedzinie specjalistkami najwyższej klasy ;-)A takie kmiotki jak my to mogą jedynie siedzieć na przyzbie i słuchać z rozdziawioną gębą jak to jaśniepanie do zaszczytów doszły i jak w nagrodę za wieloletnie zasługi ordery z buraka cukrowego dostały. Chwalba i flaga na maszt!

horses napisał/a:

I ani Twoje ostre i moje bardziej wyrozumiałe podejście nic tutaj nie zmieni ;(
No, może ja trochę liznęłam tematu, bo od 5 lat pewien wazny, bogaty  pan, w luksusowym samochodzie

Horses, dzięki serdeczne za podpowiedź.
Już wiem dlaczego jeszcze jestem ?impregnowana? na zdrady ;-) Te wymienione przez Ciebie ?afrodyzjaki?, w ogóle na mnie nie działają?  Mam zatem kolejny powód, aby cieszyć się z tego, że jestem prostym, zwyczajnym człowiekiem. ?Omnia mea mecum porto? ;-)))

horses napisał/a:

wmawia mi, że jestem miłością jego zycia .......
zapominając zupełnie o tym, ze ma zonę i dzieci, a ja swoją rodzinę.

Od 5 lat tak ?aplikuje??
A Twój mąż o tym wie? Bo może skróciłby miłosne męki tego pana? To się załatwia błyskawicznie. W pojedynkę albo z kamratami z Ukrainy? ;-)

horses napisał/a:

No, ale coż ja jestem nieugięta lub  głupia i nie mam zamiaru tej jego miłości nawet próbować:)

Fakt, jego eiaculatum hominis musi mieć zapach i smak żoninych obiadków i resztek kaszki, którą dojada po swych latoroślach, ale jak widzisz niektórzy w tym wątku kochają takie fetysze i wcale im to nie przeszkadza ;-)))

horses napisał/a:

A Krotka da sobie radę.

No skoro dotychczas z tylu danych jej rad nie skorzystała, to radę musi sobie dać teraz sama. Wtedy będzie urad/towana

kroteczka napisał/a:

Ooo Horses uważaj bo to już jest zdrada wg wielu tu piszących,  na pewno go prowokujesz i marzysz żeby wskoczyć mu do łóżka. Mój okres nieugietosci został zapisany na poczet zdrady.

Okres, jak to okres trwa od 3 do 5 dni?

bela4444 napisał/a:

Ludzie są różni,  czasami zdrady i rozwody wychodzą im na dobre.

Czasami tak? ale, że najczęściej wychodzą im bokiem, tyle że w odroczonym terminie?

kroteczka napisał/a:

Czasem chciałabym żeby mnie wdeptal w ziemię jakimś swoim zachowaniem,  np jakby zaczął flirtowac z jakąś moją koleżanka. To by mnie otrzezwilo w 5 minut, a tak jeszcze się pomecze pewnie.

Pisałam Ci o tym 20 stron temu i ostrzegałam, że będzie to dla Ciebie ?Armagedon?, gdy któregoś dnia przyłapiesz Dyzia, na tym, że ciągnie maślanym wzrokiem po hemisferach Milenki z księgowości, albo klęcząc, rozpina sprzączkę od złotych sandałków sporo młodszej od Ciebie asystentki z działu planowania?
Otrzeźwi Cię to w 5 minut, a nawet szybciej, ale zbierać się po tym otrzeźwieniu będziesz wyjątkowo długo?

NiobeXXX, In-ko,

dygam z wdzięczności przed Wami i chcę powiedzieć, że Wasze uśmiechy są śliczne! Nie ma piękniejszej ozdoby kobiecej twarzy niż uśmiech. Wtedy się cały świat rozpromienia!

Ja tu od dawna jestem ?na indeksie? jako ta sfrustrowana, mega-zakompleksiona, bo niezdradzająca i do tego pyskata ;-))). Krocia i jej psiapsióły już mnie widzą na krześle elektrycznym ;-)))

Anastacjaa napisał/a:

Ja odnoszę wrażenie, że w pewnych środowiskach wierność małżeńska stała się "pase". W niektórych zawsze była. W końcu dlaczego spotkania biznesowe "na szczycie" odbywają się często i odbywały z udziałem 'atrakcyjnych pań'?

A dlaczego Ruscy rozpili swój naród?

Anastacjaa napisał/a:

Wiem, widzę w pracy wiele takich sytuacji. Zresztą nie tylko w pracy. Te młode (głownie stażystki) są najbardziej zdeterminowane. Jednak potem nawet jak atrakcyjnością itd. zdołają "się przebić" potem czas szybko weryfikuje, bo w pracy też trzeba się wykazać wiedzą, kompetencją itd.  Inaczej jak ktoś z założenia znajduje kochankę która gdzieś tam jest i coś robi, ale w pracy to długo nie przetrwa.
Wśród osób na stanowiskach sytuacja jest inna.

W Twojej sytuacji, tych młodych głównie powinnaś się obawiać, Anastacjo? Bądź czujna!

Anastacjaa napisał/a:

Tak ja byłam wolna, ale partnerami byliśmy niemal równorzędnymi. Ok, on bardziej doświadczony, o wyższej pozycji, bardziej znany, ale ja jestem ekspertem w swojej dziedzinie. Nie potrzebowałam mu się przypodobać, by dostać awans. Wręcz nawet on potrzebował mnie jako eksperta w swoich działaniach.. Różne są podłoża romansu?

Turlam się ze śmiechu?

Boże mój! Coraz bardziej kocham słowa!
Podłoże?
Pod ? łoże?, gdzie zawsze ktoś musi się pod-kładać. Najczęściej ten o niższej pozycji.
I wcale nie trzeba się przypodobać, wystarczy się pod-łożyć, aby z czasem awansować na na-łożnicę. Wystarczy tylko iść za potrzebą?

Miodzio, Anstastacjaa!
Fanfary!

2 451

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Moja siostra(i jak mi mówiła wszystkie jej koleżanki) też twierdzi iż to bura że mężczyzna uwodzi, jeśli nie widzi naszego przyzwolenia. I ja się z tym zgadzam od pewnego czasu. To my jesteśmy wzrokowcami i się bardzo mylimy. My mamy obraz kobiety uśmiechniętej i chcemy odbierać go jako przyzwolenie bo tak nam jest lepiej. Uświadomiłem to wszystkim moim kolegom. Jak ciebie elle88 dziś czytałem to mam takie dziwne wrażenie uż nie jesteś kobietą w każdym razie z umysłu, może lesbijką albo sama siebie nie rozumiesz przez co dałaś się uwieść komuś w stylu JKM-a.

2 452

Odp: Zniszczylam swoje zycie

O rany Auroro ależ się rozpisałas !!!
Jednego nie rozumiem, dlaczego ten temat tak cię interesuje?  Dlaczego tak uwielbiasz wyżywac się na mnie, na Anastacji?

I twoje prognozy jak to mój X rozgląda się za innymi,  śmieszne to. Uwierz chciałabym żeby tak było,  uwolnilabym się szybko.
Albo że Anastacji już wodzi wzrokiem za młodszymi.

Musisz być potwornie sfrustrowana osobą.  Plawisz się w krzywdzie innych. Byłabyś pierwsza która rzucilaby kamieniem w ladacznice. Aaa nie, przepraszam,  kazalabys jej z ogolona głową chodzić latami po ulicach.

2 453 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-26 00:49:37)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Musisz być potwornie sfrustrowana osobą.  Plawisz się w krzywdzie innych.

no pewno, że tak krotka, inaczej być nie może wink
przecież twój mózg nie przyswoi innej opcji ... sama pisałaś

kroteczka napisał/a:

Wiem jestem glupia.

dzięki Ci o Panie za takie sfrustrowane osoby, jak Aurora smile

2 454 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-26 00:58:24)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

O rany Auroro ależ się rozpisałas !!!
Jednego nie rozumiem, dlaczego ten temat tak cię interesuje?  Dlaczego tak uwielbiasz wyżywac się na mnie, na Anastacji?

I twoje prognozy jak to mój X rozgląda się za innymi,  śmieszne to. Uwierz chciałabym żeby tak było,  uwolnilabym się szybko.
Albo że Anastacji już wodzi wzrokiem za młodszymi.

Musisz być potwornie sfrustrowana osobą.  Plawisz się w krzywdzie innych. Byłabyś pierwsza która rzucilaby kamieniem w ladacznice. Aaa nie, przepraszam,  kazalabys jej z ogolona głową chodzić latami po ulicach.

Gdybyś czytała uważnie, to, co do Ciebie od samego początku piszę i zechciała na chwilę się zatrzymać, być może odkryłabyś jak bardzo mi na Tobie zależy. Jak ważne jest dla mnie to, co się z Tobą stanie i to, że nie jest mi obojętne, że dzień po dniu oddalasz się od samej siebie i staczasz w jakąś otchłań. Pisałam Ci o Twojej kobiecości, która na podstawie wielu Twoich postów wydaje się być dla Ciebie wielką sprawą. Pytałam co z nią zrobiłaś... Tłumaczyłam Ci wiele razy, że Twoim problemem nie jest sama zdrada, i że nie to mnie w Twej postawie boli, więc nie pisz o rzucaniu kamieniem, tym bardziej, że nie jesteś ladacznicą, a przynajmniej nic o tym nie wspominałaś, by Dyzio płacił Ci za Twe usługi...

Zgaszałam do Moderacji najbardziej wulgarne i obraźliwe posty, które się w Twoim wątku pojawiały...

Stawiałam przed Tobą niewygodne pytania, żeby poświdrowały Ci trochę w sercu, w duszy, w umyśle i dowierciły się to tej prawdziwej cząstki w Tobie. Milczałaś. Nie odpowiadałaś. A gdy zaczęłaś odpowiadać, to skupiłaś się tylko na formie satyry. Wyłącznie na niej.

Przyjaciel, Krotko to ten, który pragnie Twojego dobra. Ani przez chwilę Ci nie złorzeczyłam, nigdy nie rzuciłam w Ciebie obelgi i nigdy Cię nie przeklęłam.

Jesteś ślepa, Kroteczko, a może inaczej - zaślepiona.
Zostawiam Ci więc, białą laskę mojej sarkastycznej życzliwości...

2 455

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dzien Dobry Kroteczko i dzien dobry wszystkim czytajacym i piszacym w tym watku
Jestem wielce zdziwiona,ze zaliczylas AUROREdo osob sfrustowanych?
Wystarczy przeczytac Jej posty...
Ale wiem,ze w tej chwili nie masz na to ani sily,ani ochoty.
Twoj wybor.
Wg mnie, (zakladam,ze mogie, sie mylic ),Ty jetes jak lisc.
Zycie jest jak wiatr.
I ten WIATR,zagnal Cie do podjecia decyzi o malzenzstwie.I SIE STALO
I ten WIART,Cie zapylil i SIE STALO.
I ten WIATR,postawil na Twej drodze Dyzia (cudne "imie"Aurora)I STALO SIE.
I ten WIATR,teraz,po raz kolejny,patrz cytat:

Bardziej mnie martwi jego zdrowie,  bo mimo wszystko nie chcę żeby się stoczył.  A do tego dąży.  Pije pewnie już codziennie bo często przychodzi rano w kiepskim stanie. Zaczął palić czego od lat nie robił.

I pozniej:

On był radosny, szczęśliwy że z nim jestem.  Teraz jest inaczej,  widzę że cierpi, męczy go ta sytuacja bardzo.

i znowu TEN WIATR powoduje,ze Twoje mysli sa tak zespolone z tym,jak ON wyglada i jak sie czuje.
I znow TEN WIATR,KTORY,KROTKA miota...
Wiatr dalej wieje,Listek,ciagle fruwa.
AURORA- nie marnuj sie tutaj.
Jest tyle obszarow,ktore mozesz oswietlic.

dobranoc wszystkim
SNIJMY O CUDOWNOSCIACH

2 456

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

O rany Auroro ależ się rozpisałas !!!
Jednego nie rozumiem, dlaczego ten temat tak cię interesuje? 
....

Musisz być potwornie sfrustrowana osobą.

Też tak uważam...

2 457

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

O rany Auroro ależ się rozpisałas !!!
Jednego nie rozumiem, dlaczego ten temat tak cię interesuje? 
....

Musisz być potwornie sfrustrowana osobą.

Też tak uważam...

Moim zdaniem to nie frustracja, ale wspomnienie bólu, jaki pojawił się po zdradzie.
Zdrada jest traumatycznym przeżyciem, po niej już nigdy nie jest tak, jak wcześniej.
To wielka krzywda, coś okropnego.

Analogicznie, jeśli bliska ci osoba umiera na  ciężki nowotwór  to
w przyszłości jeśli spotkasz kogoś równie ciężko chorego
to  będziesz czuł większe współczucie, zrozumienie, niż osoby, które się z taką chorobą nigdy nie spotkały.

2 458

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

O rany Auroro ależ się rozpisałas !!!
Jednego nie rozumiem, dlaczego ten temat tak cię interesuje? 
....

Musisz być potwornie sfrustrowana osobą.

Też tak uważam...

Moim zdaniem to nie frustracja, ale wspomnienie bólu, jaki pojawił się po zdradzie.
Zdrada jest traumatycznym przeżyciem, po niej już nigdy nie jest tak, jak wcześniej.
To wielka krzywda, coś okropnego.

Analogicznie, jeśli bliska ci osoba umiera na  ciężki nowotwór  to
w przyszłości jeśli spotkasz kogoś równie ciężko chorego
to  będziesz czuł większe współczucie, zrozumienie, niż osoby, które się z taką chorobą nigdy nie spotkały.

horses, każdy, prawie każdy ma za sobą jakieś traumatyczne przeżycia, ale to nie usprawiedliwia chamstwa..

2 459

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Gdzie Ty tu widzisz chamstwo ??

2 460

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

Gdzie Ty tu widzisz chamstwo ??

Dla mnie złośliwość i obrażanie jest chamstwem.. dla którego usprawiedliwienia nie ma, nawet traumatyczne przeżycia...
Ja jak i wile innych osób mam takie za sobą, ale to że ktoś cierpiał czy cierpi nie upoważnia do tego by się wyżywać, po to by sobie ulżyć.. Tzn nikt nie zabroni... ale to też świadczy o człowieku...
Ok, nie zdradziła więc pod tym względem może czuje się lepsza, ale pod innym pokazuje, że na szacunek "też" nie zasługuje...

2 461

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Wszystko zaczęło się kilka lat temu kiedy poznalam jego. Miałam już męża, dzieci, niby bylam szczęśliwa chociaż tak naprawdę zawsze mi czegos brakowalo. Pojawił sie on inteligentny, wesoły, przystojny i niesamowicie męski.  Zapatrzony we mnie choc mógł miec każdą. Przez wiele lat nie dopuszczalam do siebie mysli ze mogloby byc cos miedzy nami, on wielokrotnie sugerowal, ja udawalam ze to żarty. Wielu mezczyzn probowalo ze mna flirtowac a ja zawsze umialam zachowac dystans. Niestety on byl wyjatkowy, moze schlebialo mi to, ze on chcial tylko mnie. Gadalismy godzinami, lubilismy te same rzeczy, smialismy sie z tych samych żartów. W końcu na fali kryzysu przekroczylismy granicę. On ma żonę,  dziecko wiem że nie jest z nią szczesliwy. A ja - ja jestem wrakiem człowieka nie potrafię poradzić sobie ze swoim życiem,  które zniszczyłam na własne życzenie. Ludzie mysla, ze mam takie idealne zycie, dobra praca, fajne dzieci, meza. A ja umieram codziennie. Jak to skonczyc? Jak dalej zyc bez niego? Nie wiem czy dam radę?

Nieładnie. męza dzieci masz i on ma zone i dzieci. Jak tak można w ogóle?!

2 462 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-27 09:34:59)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Gdzie Ty tu widzisz chamstwo ??

Dla mnie złośliwość i obrażanie jest chamstwem.. dla którego usprawiedliwienia nie ma, nawet traumatyczne przeżycia...
Ja jak i wile innych osób mam takie za sobą, ale to że ktoś cierpiał czy cierpi nie upoważnia do tego by się wyżywać, po to by sobie ulżyć.. Tzn nikt nie zabroni... ale to też świadczy o człowieku...
Ok, nie zdradziła więc pod tym względem może czuje się lepsza, ale pod innym pokazuje, że na szacunek "też" nie zasługuje...

Myslę Anastacjoo, że kiedy wyjdziesz z roli kochanki, a wejdziesz w rolę żony i matki, to będziesz miała inne spojrzenie na wiele spraw.

I bez względu na powód zdrady, okoliczności itp ......to gdzieś tam płacze przynajmniej jeden skrzywdzony człowiek.

2 463 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-03-27 11:28:54)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Gdzie Ty tu widzisz chamstwo ??

Dla mnie złośliwość i obrażanie jest chamstwem.. dla którego usprawiedliwienia nie ma, nawet traumatyczne przeżycia...
Ja jak i wile innych osób mam takie za sobą, ale to że ktoś cierpiał czy cierpi nie upoważnia do tego by się wyżywać, po to by sobie ulżyć.. Tzn nikt nie zabroni... ale to też świadczy o człowieku...
Ok, nie zdradziła więc pod tym względem może czuje się lepsza, ale pod innym pokazuje, że na szacunek "też" nie zasługuje...

Myslę Anastacjoo, że kiedy wyjdziesz z roli kochanki, a wejdziesz w rolę żony i matki, to będziesz miała inne spojrzenie na wiele spraw.

I bez względu na powód zdrady, okoliczności itp ......to gdzieś tam płacze przynajmniej jeden skrzywdzony człowiek.

wiesz co, anastacja, chamstwo to jest komuś rodzinę spaskudzić, a potem się boczyć, że ktoś nazywa rzeczy po imieniu.
Weźcie się laski puknijta w czoło, nie wiem, kto Was wychowywał, ale tępe dzidy z Was.

ps. na szacunek to trzeba sobie zasłużyć. postawą, myślą oraz uczynkiem. co Ty sobie myślisz, że nie miała propozycji od baaardzo zamożnych, żonatych facetów? nie musiałabym się niczym przejmować, malediwy, diory, jaguary. Ale tak jakby niesmak. No ale są ludzie i parapety

2 464

Odp: Zniszczylam swoje zycie
panibaronowa napisał/a:

... wiesz co, anastacja, chamstwo to jest komuś rodzinę spaskudzić, a potem się boczyć...

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

2 465

Odp: Zniszczylam swoje zycie
panibaronowa napisał/a:
horses napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Dla mnie złośliwość i obrażanie jest chamstwem.. dla którego usprawiedliwienia nie ma, nawet traumatyczne przeżycia...
Ja jak i wile innych osób mam takie za sobą, ale to że ktoś cierpiał czy cierpi nie upoważnia do tego by się wyżywać, po to by sobie ulżyć.. Tzn nikt nie zabroni... ale to też świadczy o człowieku...
Ok, nie zdradziła więc pod tym względem może czuje się lepsza, ale pod innym pokazuje, że na szacunek "też" nie zasługuje...

Myslę Anastacjoo, że kiedy wyjdziesz z roli kochanki, a wejdziesz w rolę żony i matki, to będziesz miała inne spojrzenie na wiele spraw.

I bez względu na powód zdrady, okoliczności itp ......to gdzieś tam płacze przynajmniej jeden skrzywdzony człowiek.

wiesz co, anastacja, chamstwo to jest komuś rodzinę spaskudzić, a potem się boczyć, że ktoś nazywa rzeczy po imieniu.
Weźcie się laski puknijta w czoło, nie wiem, kto Was wychowywał, ale tępe dzidy z Was.

ps. na szacunek to trzeba sobie zasłużyć. postawą, myślą oraz uczynkiem. co Ty sobie myślisz, że nie miała propozycji od baaardzo zamożnych, żonatych facetów? nie musiałabym się niczym przejmować, malediwy, diory, jaguary. Ale tak jakby niesmak. No ale są ludzie i parapety

Chapeau bas Baronesse!

Musimy piętnować takie zachowania i nazywać rzeczy po imieniu. Używanie eufemizmów (zagubiłam/em się, to było silniejsze ode mnie etc.), to relatywizowanie świństwa zwanego zdradą/rozbijaniem rodziny. Jak wam się to nie podoba (Anatsacjaa, Kroteczka i inne wam podobne/podobni), to możecie co najwyżej tupać nóżkami i na złość mamie wstrzymać oddech aż zrobicie się sine...

Wasze życie kochanek to taki schemat, że aż mdli, a wy cały czas uważacie się za wyjątkowe. Kiedyś te wasze wynurzenia mnie bawiły (tak, bawiły! W takich sprawach empatii za grosz we mnie), ale teraz to zaczyna już być nużące...

2 466

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Doom napisał/a:

Musimy piętnować takie zachowania i nazywać rzeczy po imieniu. Używanie eufemizmów (zagubiłam/em się, to było silniejsze ode mnie etc.), to relatywizowanie świństwa zwanego zdradą/rozbijaniem rodziny. Jak wam się to nie podoba (Anatsacjaa, Kroteczka i inne wam podobne/podobni), to możecie co najwyżej tupać nóżkami i na złość mamie wstrzymać oddech aż zrobicie się sine...

Wasze życie kochanek to taki schemat, że aż mdli, a wy cały czas uważacie się za wyjątkowe. Kiedyś te wasze wynurzenia mnie bawiły (tak, bawiły! W takich sprawach empatii za grosz we mnie), ale teraz to zaczyna już być nużące...

Opis i określenia dopisano do mądrości życiowych.

2 467

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:
panibaronowa napisał/a:

... wiesz co, anastacja, chamstwo to jest komuś rodzinę spaskudzić, a potem się boczyć...

http://www.9pwyszkow.szkolnastrona.pl/c … lacje1.gif

Nie róbcie TAKICH wyrzutów Anastazji.
Przecież ona taka wyjątkowa z racji tego, iż się nią wielokrotny zdradzacz żonaty i tchórz zainteresował. Wreszcie jej życie nabrało kolorów.
Ale zrozumie, gdy motylki u kochasia opadną i znajdzie się następna chętna dziurka, bo kochasiowi obrączka na palcu przecież w niczym nie przeszkadza a jak widać zdesperowanych 30latek też nie brak big_smile

2 468

Odp: Zniszczylam swoje zycie

złośliwych frustratek (jak powyżej) też nie brak big_smile

2 469

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

złośliwych frustratek (jak powyżej) też nie brak big_smile

A ja dlaczego jestem sfrustrowana?

2 470

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

złośliwych frustratek (jak powyżej) też nie brak big_smile

A ja dlaczego jestem sfrustrowana?

A skąd ja mam to wiedzieć? wink

Posty [ 2 406 do 2 470 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 36 37 38 39 40 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026