horses napisał/a:Auroro,
Krotka nas nie zrozumie i my się nie za bardzo na tych zdradach znamy.
Jasne, Krotka & Co. są w tej dziedzinie specjalistkami najwyższej klasy ;-)A takie kmiotki jak my to mogą jedynie siedzieć na przyzbie i słuchać z rozdziawioną gębą jak to jaśniepanie do zaszczytów doszły i jak w nagrodę za wieloletnie zasługi ordery z buraka cukrowego dostały. Chwalba i flaga na maszt!
horses napisał/a:I ani Twoje ostre i moje bardziej wyrozumiałe podejście nic tutaj nie zmieni ;(
No, może ja trochę liznęłam tematu, bo od 5 lat pewien wazny, bogaty pan, w luksusowym samochodzie
Horses, dzięki serdeczne za podpowiedź.
Już wiem dlaczego jeszcze jestem ?impregnowana? na zdrady ;-) Te wymienione przez Ciebie ?afrodyzjaki?, w ogóle na mnie nie działają? Mam zatem kolejny powód, aby cieszyć się z tego, że jestem prostym, zwyczajnym człowiekiem. ?Omnia mea mecum porto? ;-)))
horses napisał/a:wmawia mi, że jestem miłością jego zycia .......
zapominając zupełnie o tym, ze ma zonę i dzieci, a ja swoją rodzinę.
Od 5 lat tak ?aplikuje??
A Twój mąż o tym wie? Bo może skróciłby miłosne męki tego pana? To się załatwia błyskawicznie. W pojedynkę albo z kamratami z Ukrainy? ;-)
horses napisał/a:No, ale coż ja jestem nieugięta lub głupia i nie mam zamiaru tej jego miłości nawet próbować:)
Fakt, jego eiaculatum hominis musi mieć zapach i smak żoninych obiadków i resztek kaszki, którą dojada po swych latoroślach, ale jak widzisz niektórzy w tym wątku kochają takie fetysze i wcale im to nie przeszkadza ;-)))
horses napisał/a:A Krotka da sobie radę.
No skoro dotychczas z tylu danych jej rad nie skorzystała, to radę musi sobie dać teraz sama. Wtedy będzie urad/towana
kroteczka napisał/a:Ooo Horses uważaj bo to już jest zdrada wg wielu tu piszących, na pewno go prowokujesz i marzysz żeby wskoczyć mu do łóżka. Mój okres nieugietosci został zapisany na poczet zdrady.
Okres, jak to okres trwa od 3 do 5 dni?
bela4444 napisał/a:Ludzie są różni, czasami zdrady i rozwody wychodzą im na dobre.
Czasami tak? ale, że najczęściej wychodzą im bokiem, tyle że w odroczonym terminie?
kroteczka napisał/a:Czasem chciałabym żeby mnie wdeptal w ziemię jakimś swoim zachowaniem, np jakby zaczął flirtowac z jakąś moją koleżanka. To by mnie otrzezwilo w 5 minut, a tak jeszcze się pomecze pewnie.
Pisałam Ci o tym 20 stron temu i ostrzegałam, że będzie to dla Ciebie ?Armagedon?, gdy któregoś dnia przyłapiesz Dyzia, na tym, że ciągnie maślanym wzrokiem po hemisferach Milenki z księgowości, albo klęcząc, rozpina sprzączkę od złotych sandałków sporo młodszej od Ciebie asystentki z działu planowania?
Otrzeźwi Cię to w 5 minut, a nawet szybciej, ale zbierać się po tym otrzeźwieniu będziesz wyjątkowo długo?
NiobeXXX, In-ko,
dygam z wdzięczności przed Wami i chcę powiedzieć, że Wasze uśmiechy są śliczne! Nie ma piękniejszej ozdoby kobiecej twarzy niż uśmiech. Wtedy się cały świat rozpromienia!
Ja tu od dawna jestem ?na indeksie? jako ta sfrustrowana, mega-zakompleksiona, bo niezdradzająca i do tego pyskata ;-))). Krocia i jej psiapsióły już mnie widzą na krześle elektrycznym ;-)))
Anastacjaa napisał/a:Ja odnoszę wrażenie, że w pewnych środowiskach wierność małżeńska stała się "pase". W niektórych zawsze była. W końcu dlaczego spotkania biznesowe "na szczycie" odbywają się często i odbywały z udziałem 'atrakcyjnych pań'?
A dlaczego Ruscy rozpili swój naród?
Anastacjaa napisał/a:Wiem, widzę w pracy wiele takich sytuacji. Zresztą nie tylko w pracy. Te młode (głownie stażystki) są najbardziej zdeterminowane. Jednak potem nawet jak atrakcyjnością itd. zdołają "się przebić" potem czas szybko weryfikuje, bo w pracy też trzeba się wykazać wiedzą, kompetencją itd. Inaczej jak ktoś z założenia znajduje kochankę która gdzieś tam jest i coś robi, ale w pracy to długo nie przetrwa.
Wśród osób na stanowiskach sytuacja jest inna.
W Twojej sytuacji, tych młodych głównie powinnaś się obawiać, Anastacjo? Bądź czujna!
Anastacjaa napisał/a:Tak ja byłam wolna, ale partnerami byliśmy niemal równorzędnymi. Ok, on bardziej doświadczony, o wyższej pozycji, bardziej znany, ale ja jestem ekspertem w swojej dziedzinie. Nie potrzebowałam mu się przypodobać, by dostać awans. Wręcz nawet on potrzebował mnie jako eksperta w swoich działaniach.. Różne są podłoża romansu?
Turlam się ze śmiechu?
Boże mój! Coraz bardziej kocham słowa!
Podłoże?
Pod ? łoże?, gdzie zawsze ktoś musi się pod-kładać. Najczęściej ten o niższej pozycji.
I wcale nie trzeba się przypodobać, wystarczy się pod-łożyć, aby z czasem awansować na na-łożnicę. Wystarczy tylko iść za potrzebą?
Miodzio, Anstastacjaa!
Fanfary!