netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 680 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 35 36 37 38 39 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 341 do 2 405 z 3 039 ]

2 341 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-03-21 00:14:37)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Bardzo dobrze smile

Każdy nałóg, nieważne czy to w postaci seksu z innym niż mąż facetem, czy alkohol - jest wystąpieniem przeciwko pewnym uniwersalnym wartościom i upadlaniem siebie, a wywyższeniem nałogu.


Nie przejmuj się krota - wszystko idzie podręcznikowo smile Niedługo sfiksujesz zupełnie i położysz się z rozkraczonymi nogami u niego na wycieraczce albo obmyślisz plan otrucia jego małzonki.

Jasne, że to obsesja i będzie eskalowała. Wedle życzenia.

Za ciągłe pobłażanie sobie i zasadom moralnym słono się płaci, choć rzadko kiedy odrazu.
bajoooo ! big_smile :*

2 342

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A ten temat o tej nie powiem kim jeszcze się ciągnie? smile

2 343 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-03-21 01:47:46)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Miałam już nie pisać bo wszystko już zostało powiedziane. X jest moim nałogiem i nie mogę się uwolnić.  On mi nie pozwala o sobie zapomnieć.  Teraz jest ciągle na wyciągnięcie ręki ...

i wielki żyggg.
Krotka, wszyscy o tym wiedzą i ty też wiesz, że i tak dasz mu d.py. Więc już przestań udawać porządną, mającą jakiekolwiek zasady czy moralne przemyślenia (wogóle przemyślenia) i zrób to. Już nikt na to się nie nabierze, że ty cokolwiek próbujesz, a i ty po nocach będziesz spać spokojniej.

2 344

Odp: Zniszczylam swoje zycie

krota, idź sobie ulżyj i nie marudź, bo to prawda, że nuda te twoje smęty

2 345 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-03-21 01:45:22)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

bullet: nie podkręcaj dyskusji wink


Nie ma o czym.
Niech robi co chce, zresztą zawsze robiła, tylko teraz to ona jest kukiełka w czyichś rękach (jak kiedyś jej mąż). Czym tu się martwić? Co się nie zgadza? smile

Ponawiam apel: nie karmić trollicy.
Pomagajmy kto chce naszej pomocy, a nie komuś kto onanizuje się status quo.
Nie dajcie się nabrać, że to babsko czegoś żałuje. Pipsko ją swędzi i tyle.

Ps. Mówiłam, że zabraknie jej niedługo uwagi big_smile
Wcześniej udawała oburzenie jego seksualnym zainteresowaniem, a teraz- jak go nie ma to pokazała, że zgrywanie niedostępnej to była szopka, ha ha, bo facio się ogarnął a krota musi chodzić z kołkiem osinowym między nogami wink

2 346

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

bullet: nie podkręcaj dyskusji wink


Nie ma o czym.
Niech robi co chce, zresztą zawsze robiła, tylko teraz to ona jest kukiełka w czyichś rękach (jak kiedyś jej mąż). Czym tu się martwić? Co się nie zgadza? smile

Ponawiam apel: nie karmić trollicy.
Pomagajmy kto chce naszej pomocy, a nie komuś kto onanizuje się status quo.
Nie dajcie się nabrać, że to babsko czegoś żałuje. Pipsko ją swędzi i tyle.

Ps. Mówiłam, że zabraknie jej niedługo uwagi big_smile
Wcześniej udawała oburzenie jego seksualnym zainteresowaniem, a teraz- jak go nie ma to pokazała, że zgrywanie niedostępnej to była szopka, ha ha.

masz rację Elle - zresztą, jak zwykle smile

2 347 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-21 17:03:55)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja mam u Kroci ignora jak stąd do Irkucka, więc tylko piszę "sobie a muzom"...

Słuchaj dzieweczko!
Ona nie słucha...
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie...
A jeszcze Dyzio...

Dyzio właśnie stosuje na niej typową samczą zagrywkę - krioterapię uprzejmej gadki i szarmanckiego bon ton, a Krotka płonie pochodnią swej chuci...

Najpierw to on nocami eksplodował w miejscu ustronnym swoim nienasyceniem i poezją, teraz przeszło na Krotkę. Zaraz nam niechybnie jakiś sonet strzeli...

Krotka, ogarnij się, Laleńko, bo Ci się cera zepsuje...

2 348 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-03-21 04:13:06)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Aurora,

Zostawże naszą Dzidzie Piernik zramolałą już lekko, ale ciągle jarą wink ze swoim problemem.
Niech zacznie je sama rozwiązywać.

Do tej pory było tak, że Mama i Papa zachwyceni córcią, potem ten biedny mąż (swoja drogą z dużymi problemami, że wziął sobie narcyzkę na małżowinę), a teraz że niby co -MY? Mamy trzymać za rączkę, co by krocie się kulosy nie rozjeżdżały co kilka dni ?
A dejjjta spokój big_smile


Klimakterium to nie wyrok - sama musi sobie z drugą młodością poradzić. Teraz ma atak ostatnich podrygów, najwyżej se od tych kuksańców nogi połamie.
Jak w tej piosence: "Przewróciło się, niech leży."
Zostawić.
A jak se nie poradzi to są specjaliści przecież.
Wyciągnijcie jej poduchę spod dupska i przestańcie  podawać butelkę, to może przed 50-ką przejdzie na pokarm stały..

2 349 Ostatnio edytowany przez lustro (2015-03-21 04:33:25)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

DZIEN DOBRY KROTECZKO
AURORA,piszesz:

Ja mam u Kroci ignora jak stąd do Irucka...

Nie Ty jedna.
A ja,niesmialo,pozwole sobie rozlozyc Twoj post,na czynniki,dla mnie pierwsze Autorko
1)

Miałam już nie pisać bo wszystko już zostało powiedziane.

I DALEJ PISZE...
2)

On mi nie pozwala o sobie zapomnieć.

???.MA PRZESTAC PRZYCHODZIC DO PRACY,ZEBYS MOGLA?
3)

Nie jestem w stanie normalnie pracować

A KIEDY MOGLAS?
4)

Na szczęście jak wracam do domu to nie myślę o nim.

vs

Ale tylko się położę, zamknę oczy i już go widzę.

wnioskuje z tego,ze w domu nie sypiasz?
5)

nie mam za co znienawidzić.

A chcialabys?
6)

ale jestem jak na niewidzialnej smyczy...

Ale przeciez sama ja sobie zalozylas

Kroteczko,prosze Cie,uszanuj ludzi,ktorzy naprawde chcieli Ci pomoc...
   I nie kompromituj sie,piszac o braku sily,kiedy wszystkie,ktore masz,w dalszym ciagu sa skierowane na kontynuacje Twojego "romansu"

Wiesz,co mi przyszlo do glowy?
Wydrukuj wszystkie posty w Twoim watku.Zalaminuj,na wszelki wypadek...
I udaj sie w podroz.
Sugeruje Kalahari(jesli preferujesz "sucho")
badz Mawsynram w Indiach(jesli preferujesz "bardzo mokro")
Usiadz i poczytaj.
I pomysl moze czasem o dzieciach.
I znow moja ignorancja- wybacz,przeciez dzieci maja sie calkiem dobrze.
SPIJ KROTECZKO I MIEJ WRESZCIE SEN PROROCZY...

2 350

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Wydaje mi się, że przede wszystkim na nowo powinnaś odpowiedzieć sobie na pytanie:
czego tak naprawdę chcę, jak ma wyglądać moje życie ?

To, czego oczekiwałaś wczesniej udało się: kolega nie nagabuje, stosunki w pracy są poprawne, życzliwe
a jednak szczęścia i spokoju to Ci nie dało.

Więc na nowo. Kartka na stół i długopis do ręki ......z gorszych kłopotów ludzie znajdują wyście.
Ale trzeba znaleźć w sobie silną motywację i poźniej uparcie dążyć do poprawy sytuacji.

2 351

Odp: Zniszczylam swoje zycie

O rany, Elle jesteś wrozkom jakom niechybnie.
Jaki mega ZIEW nad Kroteczka, to mi sie mordka z zawiasow wylamie ... Jednocześnie też zaskoczenie takie ... Czy to możliwe, że istnieje taki relikt, który w żaden sposób nie ewoluował ??

2 352

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Wydaje mi się, że przede wszystkim na nowo powinnaś odpowiedzieć sobie na pytanie:
czego tak naprawdę chcę, jak ma wyglądać moje życie ?

To, czego oczekiwałaś wczesniej udało się: kolega nie nagabuje, stosunki w pracy są poprawne, życzliwe
a jednak szczęścia i spokoju to Ci nie dało.

Więc na nowo. Kartka na stół i długopis do ręki ......z gorszych kłopotów ludzie znajdują wyście.
Ale trzeba znaleźć w sobie silną motywację i poźniej uparcie dążyć do poprawy sytuacji.

krotka doskonale wie czego chce i do tego dąży: chce odnowić romans z biurowym Romeo, a to co tutaj pisze to forma samousprawiedliwienia tego, co wkrótce się stanie kropka.

2 353

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Wcześniej udawała oburzenie jego seksualnym zainteresowaniem, a teraz- jak go nie ma to pokazała, że zgrywanie niedostępnej to była szopka, ha ha, bo facio się ogarnął a krota musi chodzić z kołkiem osinowym między nogami wink

Dobry tekst. smile

Kto nakręca dyskusję. big_smile

Wiem, że wszystko co piszecie ma ogrom prawdy. Przykre jest jednak to że Narcyz zwykle umiera sam, bez przyjaciół i rodziny, samotny i w zapomnieniu.

2 354 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-03-21 16:02:26)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

bullet: nie podkręcaj dyskusji wink


Nie ma o czym.
Niech robi co chce, zresztą zawsze robiła, tylko teraz to ona jest kukiełka w czyichś rękach (jak kiedyś jej mąż). Czym tu się martwić? Co się nie zgadza? smile

Ponawiam apel: nie karmić trollicy.
Pomagajmy kto chce naszej pomocy, a nie komuś kto onanizuje się status quo.
Nie dajcie się nabrać, że to babsko czegoś żałuje. Pipsko ją swędzi i tyle.

Ps. Mówiłam, że zabraknie jej niedługo uwagi big_smile
Wcześniej udawała oburzenie jego seksualnym zainteresowaniem, a teraz- jak go nie ma to pokazała, że zgrywanie niedostępnej to była szopka, ha ha, bo facio się ogarnął a krota musi chodzić z kołkiem osinowym między nogami wink

Ja pisałem to samo chyba ze 20 stron tematu temu. A Ty się dopiero obudzilas?

Jednak tekst autorki, który to przeczytałem:

"Nie mam siły na to."

Jakos mnie tak, niepozytywnie powalil. W sumie chyba jest to logiczne ze stawianie pokusy przed sobą pogarsza sytuacje? Decyzyjnosc zerwania z nałogiem, bowiem polega na podjęciu decyzji wcześniej, czyli jak nie pije to unikam sklepu alkoholowego a tu autorka stawia jeszcze sobie pelna butelke wodki, przed sobą, na widoku. Nie ma to jednak jak pogon za kasa, egzystnencjalizm ponad cele, nawet te najważniejsze i własne.

W sumie jestem ciekawy również jak tez poradzi sobie z tym inna kobieta, która zaszalała w Egipcie. Ona tez "wyjezdza" na delegacje w nieodpowiednim momencie. Ciekawy jestem czy wezme pod uwagę na 1 miejscy dobro związku, czy prace. To wiele powie o niej i o przyszłości tego związku wogole. No i mam nadzieje, ze tego tutaj nie przeczyta, bo nie chce na to wplywac. Po prostu uważam ze na sile, nie da się stan kims innym, kim się nie jest (tu Elle się ze mna zgodzi w 100%), w każdym razie nie w tamtym przypadku, kiedy wszystko uzaleznia się do meza. Chlop ten jednak nie jest na tyle swiadomy żeby w 100% "kontrolować" sytuacje, wymagac i w końcu prędzej czy później sprawa się rypnie, nawet jak nie przez sama jakas nowa zdrade, jego czy jej, ale przez wykreowanie określonych myśli, w określonej sytuacji. I tak samo tamta dziewczyna tego nie rozumie, tak samo jak "slynna" autorka tutaj również.

2 355

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Miałam już nie pisać bo wszystko już zostało powiedziane. Jednak tak mi źle ostatnio.  X jest moim nałogiem i nie mogę się uwolnić.  On mi nie pozwala o sobie zapomnieć.  Teraz jest ciągle na wyciągnięcie ręki, pracujemy razem na jednym projekcie.  Nie sądziłam że to będzie takie ciężkie. Niby nic się nie dzieje ale jego obecność jest obezwladniajaca. Nie jestem w stanie normalnie pracować.  To jakaś obsesja.
Na szczęście jak wracam do domu to nie myślę o nim. Ale tylko się położę, zamknę oczy i już go widzę.  Każdy jego gest, słowo.  Mój mózg sfiksowal.
A on uprzejmy, uczynny, nie mam się do czego przyczepić,  nie mam za co znienawidzić. Wie że chcę się uwolnić ale jestem jak na niewidzialnej smyczy. Nie pomaga, wręcz przeciwnie.
Nie mam siły na to.

Rozumiem co czujesz.. współczuję bo masz męża i dzieci.. On się nie zjawił znikąd. Moim zdaniem oszukujesz sama siebie...Chciałaś go widzisz tym złym, nie wyszło. Tak jak inni mówią czego chcesz? Jeśli nie męża i kochanka? No chyba tego drugiego choć nie chcesz się przyznać..

2 356

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka, rzeczywiscie przejawiasz zachowania nalogowe. A za kazdym nalogiem, tez uzaleznieniem od seksu czy/i romansow staja bardzo bolesne i nieuswiadomione emocje. Nie wiem, czy korzystalas z pomocy psychologa. Mysle, ze psychoterapia moglaby ci pomoc. Bo chociaz zycie nalogowca czesto wydaje mu sie wyjatkowe i  kolorowe, jest autodestrukcja. Zajmij sie soba, zobacz przezd czym uciekasz w zapomnienie seksualnych i romantycznych doznan, wnoszac do twojej rodziny, zagubienie, chaos, niepewnosc, niepokoj. Mysl teraz o swoich dzieciach, one potrzebuja cie stabilnej i zrownowazonej.

2 357 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-21 17:54:24)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Aurora,

Zostawże naszą Dzidzie Piernik zramolałą już lekko, ale ciągle jarą wink ze swoim problemem.
Niech zacznie je sama rozwiązywać.

Elle,

Jasne, że zostawię, choć studium tego "Przypadku" jest dla mnie źródłem nieustannych zdumień. Pomijam już szeroko komentowaną tu kwestię skrajnej nieumiejętności spojrzenia na całą tę sytuację niejako "z lotu ptaka" (to znaczy Krotka właśnie patrzy na wszystko z lotu "ptaka", tyle, że nie tego gatunku "ptaka" co potrzeba ;-))) i przydałby się tu jakiś Darwin ze swymi słynnymi ziębami, coby popchnął krotkową ewolucję i zawyżył loty jej empatii powyżej poziomu gumy od slipek monsieur Dyzia).

Zastanawiam się co, i jak bardzo trzeba mieć w sobie uszkodzonego, by mimo sprzyjających warunków wychowania w dzieciństwie, łutu szczęścia w trafieniu na odpowiedzialnego i kochającego męża, narodzin udanych pociech, tak zredukować swoją kobiecość, tak strasznie nie szanować natury, która wyposaża kobietę w całe to piękno, subtelność, tajemniczość, magnetyzm, wrażliwość, dobroć i dać sprowadzić się do roli zwierzyny łownej, na którą pierwszy lepszy gajowy Marucha może sobie zapolować ze swojej dwururki...

Lustro,

Nie lubię jak znikasz na tak długo...

2 358

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A mi to wygląda na jakiś "projekt" studentki psychologii, która bada anonimowych forumowiczów pod kątem jaki wskazał extra terrestrial, czyli   
"częstości podejmowania i niepodejmowania jakiś tematów, z podglądania ukierunkowania uwagi piszących (co ich zajmuje, co nie), z tego co może ich wkurzyć a co ich nie rusza, z tego, które posty ignorują i na które odpowiadają, z tego o czym nie piszą a powinni, z tego kiedy włączają im się emocje a kiedy piszą obojętnie itp."

Kocham, lubię, szanuję kobiety. Takich kobiet jak wymyślona tu na potrzeby "projektu" kobiet nie ma. Prooooszę, Kroteczka, napisz, że nie ma.

2 359

Odp: Zniszczylam swoje zycie
złata napisał/a:

A mi to wygląda na jakiś "projekt" studentki psychologii, która bada anonimowych forumowiczów pod kątem jaki wskazał extra terrestrial, czyli   
"częstości podejmowania i niepodejmowania jakiś tematów, z podglądania ukierunkowania uwagi piszących (co ich zajmuje, co nie), z tego co może ich wkurzyć a co ich nie rusza, z tego, które posty ignorują i na które odpowiadają, z tego o czym nie piszą a powinni, z tego kiedy włączają im się emocje a kiedy piszą obojętnie itp."

Kocham, lubię, szanuję kobiety. Takich kobiet jak wymyślona tu na potrzeby "projektu" kobiet nie ma. Prooooszę, Kroteczka, napisz, że nie ma.

Sa jeszcze "gorsze" a o tym ze sa mowia statystyki. Co bys np. powiedziała o wyborze meza pod katem wyglądu swojego kochanka, ponieważ jest się z nim w ciąży, a potem wmówienie mezowi ze to jego dziecko? Dzis po latach, wiem ze z taka sytuacja się spotkałem w gronie moich dawnych znajomych. Wtedy nawet mi to do glowy nie przyszlo. Albo o ciagnieciu romansu, pomimo slubu i zaproszenie kochanka na swój wlasny slub? Ty chyba zycia nie znasz skoro się dziwisz. Powiem Ci ze dla mnie tylko znajomość tego zycia, pozwolila wyjść z roznych sytuacji bo nie idealizowałem. Dzieki wlasnie wcześniejszej widzy. Co nie oznacza ze to mi się podoba. Wrecz przeciwnie, od takich ludzi trzymam się z daleka.

2 360 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-21 20:51:55)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
złata napisał/a:

A mi to wygląda na jakiś "projekt" studentki psychologii, która bada anonimowych forumowiczów pod kątem jaki wskazał extra terrestrial, czyli   
"częstości podejmowania i niepodejmowania jakiś tematów, z podglądania ukierunkowania uwagi piszących (co ich zajmuje, co nie), z tego co może ich wkurzyć a co ich nie rusza, z tego, które posty ignorują i na które odpowiadają, z tego o czym nie piszą a powinni, z tego kiedy włączają im się emocje a kiedy piszą obojętnie itp."

Kocham, lubię, szanuję kobiety. Takich kobiet jak wymyślona tu na potrzeby "projektu" kobiet nie ma. Prooooszę, Kroteczka, napisz, że nie ma.

Wiesz, odnoszę takie samo wrażenie, co do kilku wątków na forum.

Ale, cóż świat wirtualny ma w sobie element iluzji. Jedni z forumowiczów lubią pomagać i doradzać w trudnych sprawach,
inni w kłopotach naszych bohaterów szukają wskazówek postepowania we własnym życiu,  inni uciekają od swoich problemów
czytając o troskach obcych ludzi, a inni mają jeszcze inne powody.
A czy to prawda, co tutaj się pisze? W wielu przypadkach mam nadzieję, że nie.
Mam nadzieję, że kobiety mają do siebie więcej szacunku, nadal są strażniczkami domowego ogniska , oraz bez względu na własny samorozwój zawodowy i społeczny, nadal najwięcej radości sprawia im  szczęście własnej rodziny.

2 361

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:
złata napisał/a:

A mi to wygląda na jakiś "projekt" studentki psychologii, która bada anonimowych forumowiczów pod kątem jaki wskazał extra terrestrial, czyli   
"częstości podejmowania i niepodejmowania jakiś tematów, z podglądania ukierunkowania uwagi piszących (co ich zajmuje, co nie), z tego co może ich wkurzyć a co ich nie rusza, z tego, które posty ignorują i na które odpowiadają, z tego o czym nie piszą a powinni, z tego kiedy włączają im się emocje a kiedy piszą obojętnie itp."

Kocham, lubię, szanuję kobiety. Takich kobiet jak wymyślona tu na potrzeby "projektu" kobiet nie ma. Prooooszę, Kroteczka, napisz, że nie ma.

Wiesz, odnoszę takie samo wrażenie, co do kilku wątków na forum.

Ale, cóż świat wirtualny ma w sobie element iluzji. Jedni z forumowiczów lubią pomagać i doradzać w trudnych sprawach,
inni w kłopotach naszych bohaterów szukają wskazówek postepowania we własnym życiu,  inni uciekają od swoich problemów
czytając o troskach obcych ludzi, a inni mają jeszcze inne powody.
A czy to prawda, co tutaj się pisze? W wielu przypadkach mam nadzieję, że nie.
Mam nadzieję, że kobiety mają do siebie więcej szacunku, nadal są strażniczkami domowego ogniska , oraz bez względu na własny samorozwój zawodowy i społeczny, nadal najwięcej radości sprawia im  szczęście własnej rodziny.

Stety lub niestety wierzę w to co kroteczka pisze i szczerze jej współczuję. Znam w realu kilka takich osób, sama poniekąd byłam w takiej sytuacji. Choć nie miałam męża i dzieci. Ona go kocha i tu jest problem. Ale czym sobie zawiniła? Że go poznała? To się samo dzieje... ale fakt musi coś z tym zrobić... Łatwo oceniać.. jak się nie jest/nie było w takiej sytuacji...

2 362 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-21 23:15:53)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
horses napisał/a:
złata napisał/a:

A mi to wygląda na jakiś "projekt" studentki psychologii, która bada anonimowych forumowiczów pod kątem jaki wskazał extra terrestrial, czyli   
"częstości podejmowania i niepodejmowania jakiś tematów, z podglądania ukierunkowania uwagi piszących (co ich zajmuje, co nie), z tego co może ich wkurzyć a co ich nie rusza, z tego, które posty ignorują i na które odpowiadają, z tego o czym nie piszą a powinni, z tego kiedy włączają im się emocje a kiedy piszą obojętnie itp."

Kocham, lubię, szanuję kobiety. Takich kobiet jak wymyślona tu na potrzeby "projektu" kobiet nie ma. Prooooszę, Kroteczka, napisz, że nie ma.

Wiesz, odnoszę takie samo wrażenie, co do kilku wątków na forum.

Ale, cóż świat wirtualny ma w sobie element iluzji. Jedni z forumowiczów lubią pomagać i doradzać w trudnych sprawach,
inni w kłopotach naszych bohaterów szukają wskazówek postepowania we własnym życiu,  inni uciekają od swoich problemów
czytając o troskach obcych ludzi, a inni mają jeszcze inne powody.
A czy to prawda, co tutaj się pisze? W wielu przypadkach mam nadzieję, że nie.
Mam nadzieję, że kobiety mają do siebie więcej szacunku, nadal są strażniczkami domowego ogniska , oraz bez względu na własny samorozwój zawodowy i społeczny, nadal najwięcej radości sprawia im  szczęście własnej rodziny.

Stety lub niestety wierzę w to co kroteczka pisze i szczerze jej współczuję. Znam w realu kilka takich osób, sama poniekąd byłam w takiej sytuacji. Choć nie miałam męża i dzieci. Ona go kocha i tu jest problem. Ale czym sobie zawiniła? Że go poznała? To się samo dzieje... ale fakt musi coś z tym zrobić... Łatwo oceniać.. jak się nie jest/nie było w takiej sytuacji...

Nie wiem, czy sytuacja Kroteczki jest prawdziwa, ale jest bardzo prawdopodobna. Także znam takie sytuacje. Niestety to kobiety zazwyczaj ponoszą koszty emocjonalne i nie tylko romansu w pracy. Winna, niewinna? Jakie to ma teraz znaczenie? Ważne jest aby wyjść z tej sytuacji i zachować zdrowe zmysły.
I mam nadzieję, że kobiety mają do siebie więcej szacunku...Takie ogólne przemyślenie. To nawet nie jest personalnie do Krotki- takze uważam, że się zakochała i masakrycznie pogubiła w zyciu.
Moim zdaniem jednak bez wsparcia kogoś bliskiego, kto ja przeprowadzi, uświadomi pewne rzeczy , otworzy oczy, może nie potrafić wyjść z tego stanu.

2 363

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Nie wiem, czy sytuacja Kroteczki jest prawdziwa, ale jest bardzo prawdopodobna. Także znam takie sytuacje. Niestety to kobiety zazwyczaj ponoszą koszty emocjonalne i nie tylko romansu w pracy. Winna, niewinna? Jakie to ma teraz znaczenie? Ważne jest aby wyjść z tej sytuacji i zachować zdrowe zmysły.
I mam nadzieję, że kobiety mają do siebie więcej szacunku...Takie ogólne przemyślenie. To nawet nie jest personalnie do Krotki- takze uważam, że się zakochała i masakrycznie pogubiła w zyciu.
Moim zdaniem jednak bez wsparcia kogoś bliskiego, kto ja przeprowadzi, uświadomi pewne rzeczy , otworzy oczy, może nie potrafić wyjść z tego stanu.

Trudna sytuacja, nie wiadomo co doradzić. Jednak myślę, że pomimo tego co pisze, Krotka chce być z panem x, tylko nie wie jak się do tego zabrać i czy on tez by chciał... że nie tylko romans go interesuje... Jeśli tak nie jest, to musi się z tym pogodzić. A to będzie jeszcze trudniejsze..

2 364

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
horses napisał/a:

Nie wiem, czy sytuacja Kroteczki jest prawdziwa, ale jest bardzo prawdopodobna. Także znam takie sytuacje. Niestety to kobiety zazwyczaj ponoszą koszty emocjonalne i nie tylko romansu w pracy. Winna, niewinna? Jakie to ma teraz znaczenie? Ważne jest aby wyjść z tej sytuacji i zachować zdrowe zmysły.
I mam nadzieję, że kobiety mają do siebie więcej szacunku...Takie ogólne przemyślenie. To nawet nie jest personalnie do Krotki- takze uważam, że się zakochała i masakrycznie pogubiła w zyciu.
Moim zdaniem jednak bez wsparcia kogoś bliskiego, kto ja przeprowadzi, uświadomi pewne rzeczy , otworzy oczy, może nie potrafić wyjść z tego stanu.

Trudna sytuacja, nie wiadomo co doradzić. Jednak myślę, że pomimo tego co pisze, Krotka chce być z panem x, tylko nie wie jak się do tego zabrać i czy on tez by chciał... że nie tylko romans go interesuje... Jeśli tak nie jest, to musi się z tym pogodzić. A to będzie jeszcze trudniejsze..

Nie wiem, ale wydaje mi się, ze forum Jej nie pomoże.

2 365

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Nie wiem, ale wydaje mi się, ze forum Jej nie pomoże.

Też tak myślę, choć mi bardzo pomogło..

2 366

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie chodziło mi o to, że nie ma kobiet, które zdradzają mężów, bo "się zakochały" albo z różnakich powodów. Nie uważam też, że nie ma ludzi, którzy postępują źle. Uznając, że nie ma takich kobiet miałam na uwadze 63 strony tego wątku i ostatni wpis Autorki....(niespotykana upierdliwość nawet przy założeniu anonimowości forum).

2 367 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-22 10:18:50)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
horses napisał/a:

Nie wiem, ale wydaje mi się, ze forum Jej nie pomoże.

Też tak myślę, choć mi bardzo pomogło..

Wydaje mi się , że to forum Jej nie pomoże,
bo w większości skupia się obecnie na udowadnianiu, że wielbłąd ma garby.
To naturalne, że Krotka tęskni, czuje pożądanie, z biegiem czasu może pojawic się zazdrość, może nawet sama prowokować.
To naturalne etapy, kiedy niejako wbrew sobie rezygnuje się z człowieka, którego się kocha.
Ale w dorosłym życiu tak już jest, że czasami trzeba z czegoś zrezygnować, aby uratować coś co jest naprawdę ważne.
Bez bólu się wtedy nie obejdzie, ale chyba warto.

Błednie myslała, że znormalizowanie kontaktów Jej pomoże. Myliła się, tak, jak i ja. Coż, myslałam, że Krotka rzeczywiście podjęła decyzję o rozstaniu, że jest jej pewna. W takiej sytuacji, ten spokój, jaki osiągnęła w pracy mógłby być zwiastunem wiosny.
Moim zdaniem decyzja nie została jednak podjęta lub została podjęta przedwcześnie.

Dlatego uwazam, że na nowo powinna ustalić sobie cele i je realizować. Spojrzeć na swoją sytuację jeszcze raz, na swoją rodzinę,
na swoje dzieci, na swojego kochanka, na swoje zycie zawodowe..... Patrzeć do przodu.

Z mojej strony nie usłyszy : walcz o kochanka.
Dla mnie to wciąż człowiek, który ma żonę i malutkie dziecko i nie potrafiłabym zachęcać do walki o kogoś takiego.
To kwestia swiatopoglądu, dla mnie nie do przejścia.

Teraz podobno są dwie metody leczenia alkoholizmu. Jedna polega na zupełnym odstawieniu alkoholu, druga na  kontrolowaniu picia,
tak aby to picie nie przynosiło strat.

2 368 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-22 23:22:46)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Ona go kocha i tu jest problem.

Co za "smakowity" pure nonsense! A jednocześnie leitmotiv całego tego wątku...

Mnie wpajano, że miłość, to nie taka prosta sprawa ;-))) Że taka prawdziwa,może rozwijać się tylko w bardzo sprzyjających warunkach. Kazano mi zwracać uwagę głównie na trzy aspekty:

1.Wolność
Miłość potrzebuje żyznej gleby serca. Dobrze zaoranej. Nie może na niej rosnąć nic a nic. Żadna interesowność, pragnienie posiadania, wypełnienie samotności, pożądliwość, zawiść, niezdrowa ciekawość, cudza krzywda. To wszystko są chwasty. Aby móc pokochać, trzeba być wolnym i móc z tej wolności dać czerpać temu, kogo się pokocha.

Wniosek: Krotka, w chwili, gdy spotkała Dyzia nie była wolna ani wewnętrznie, ani w sensie stanu, okoliczności zewnętrznych, ponieważ jest mężatką.

2.Radość
Gdy pojawia się miłość, przychodzi z nią radość, zadowolenie, przepełnienie czymś dobrym, otwartość, chęć dzielenia się, współprzeżywania, entuzjazm, ufność, gotowość, odwaga, duma...

Wniosek: Krotka jest ciągle smutna i przygnębiona.

3.Jawność
Jeśli się kocha, to nie trzeba tego ukrywać przed światem. Miłość lubi jasne, pełne światła przestrzenie, a nie nory biurowych korytarzy, półcienie hotelików na integracyjnych wyjazdach, ukrywane spojrzenia, wyrwane z harmonogramu dnia minuty na pospieszną bliskość, potajemne spotkania, nerwowość "bo ktoś zobaczy"...

Wniosek:
Krotka dostaje ochłapy pożądliwości Dyzia, który w ubikacji, w ukryciu przed własną żoną lub podczas samotnych wieczorów, gdy się upija posyła jej "w dowód miłości" pikantne SMS-y. Sama zaś miota się przed mężem, szefem, dziećmi, znajomymi z pracy...

Anastacjaa napisał/a:

Ale czym sobie zawiniła? Że go poznała?

To nie jest wina. To jest brak rozsądku, empatii i elementarnych zasad.

Anastacjaa napisał/a:

To się samo dzieje...

Anastacjo, jesteś zbyt inteligentna, by nie wiedzieć, że wszystko ma swoją praprzyczynę.

Anastacjaa napisał/a:

Łatwo oceniać.. jak się nie jest/nie było w takiej sytuacji...

Zobacz, ile wskazówek dostała Krotka. Prosiła o rady mężczyzn. Dostała 27 kilo postów od Mężczyzn. Kiedyś Ją o to pytałam, co z tym zrobiła? Jakie wnioski wyciągnęła?...

Nie jestem w sytuacji Krotki, to fakt. Nie zdradziłam. I nie zdradzę.
Wystarczy, że mój Ojciec zdradził moją Matkę i rozpadło się przez to ich małżeństwo, a tym samym moja Rodzina.

2 369

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

Mnie wpajano, że miłość, to....

To super.
Istotny detal: to że Tobie coś wpajano, nie czyni tego od razu prawdą bezwzględną.
A miłość to sprawa w 100% subiektywna, więc naturalnie możesz sobie rozpowszechniać swoje dogmaty, ale ocena czy ktoś kocha czy nie, nie leży w zakresie Twych możliwości percepcyjnych.

2 370 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-22 23:16:04)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Mnie wpajano, że miłość, to....

To super.
Istotny detal: to że Tobie coś wpajano, nie czyni tego od razu prawdą bezwzględną.
A miłość to sprawa w 100% subiektywna, więc naturalnie możesz sobie rozpowszechniać swoje dogmaty, ale ocena czy ktoś kocha czy nie, nie leży w zakresie Twych możliwości percepcyjnych.

Słusznie.
To są "moje dogmaty".
Twoje są matematyczno- fizyczne, nieprawdaż? Liczba całkowita i swobodny suw są Twoją doktryną.
No i git.

Zakres moich możliwości percepcyjnych na podstawie 63 stron wpisów w tym wątku (w tym również i Twoich, Pitagorasie) pozwala wnioskować, że "miłość" Krotki skaszaniła jej życie. Jeśli Ty uważasz, że je uwzniośliła - daj dowód.

2 371 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2015-03-22 23:27:53)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

Zakres moich możliwości percepcyjnych na podstawie 63 stron wpisów w tym wątku (w tym również i Twoich, Pitagorasie) pozwala wnioskować, że "miłość" Krotki skaszaniła jej życie. Jeśli Ty uważasz, że je uwzniośliła - daj dowód.

A od kiedy miłość uwzniaśla życie?
W zależności od okoliczności i zachowania ofiary którą dopada, miłość może życie polepszyć, albo pogorszyć.Może je nawet zakończyć.
Skrajny, acz wymowny przykład: Ewa Braun.
  Sprawa Krotki przedstawia się tak, że ma naturę cierpiętnicy i nie ma najmniejszego zamiaru czegokolwiek w życiu zmienić.Bo jej pasuje tak jak jest.
Ten wątek to po prostu blog, a nasze wpisy mają wartość lajków lub hejtów.

2 372

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:

A od kiedy miłość uwzniaśla życie?

W sensie od środy po podwieczorku, od przyszłego tygodnia, od maja do października??? ;-)))

Ciebie miłość nie uwzniośla, Pitagoras? Nie czyni lepszym, szlachetniejszym, duchowo bogatszym?
Jestem w takim razie bardzo ciekawa Twojego rozumienia miłości.

pitagoras napisał/a:

Sprawa Krotki przedstawia się tak, że ma naturę cierpiętnicy i nie ma najmniejszego zamiaru czegokolwiek w życiu zmienić.Bo jej pasuje tak jak jest.
Ten wątek to po prostu blog, a nasze wpisy mają wartość lajków lub hejtów.

Tu pełna zgoda.
Jednak wystartowałeś z takiego punktu:

Teza:
Anastacjaa twierdzi, że Krotka kocha Dyzia i że ta miłość jest przyczyną jej problemów.

Antyteza:
aurora borealis (zwana przez Ciebie pieszczotliwie boreliozą ;-)) twierdzi, że Krotka nie kocha Dyzia, a zaistniałe problemy nie mają nic wspólnego z miłością.

Przesłanki logiczne:
Przyjąłeś, że aurora nie ma zdolności oceny czy Krotka kocha, czy nie, bo jej możliwości percepcyjne uznałeś za niewystarczające.

Rację ma Anastacjaa, bo jej możliwości percepcyjne są wystarczające i pozwalają na prawidłową ocenę uczucia Krotki.

Pokusisz się o syntezę?

2 373

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Auroro,
masz rację tak powinna wyglądać miłość.
Ale w życiu nie wszystko odbywa się tak, jak powinno.
Jesteś na tyle siebie pewna, że w obliczu tej strzały amora i Ty nie zakochałabys się w nieodpowiednim człowieku, bo np żonatym
i w nieodpowiednim czasie, bo np będąc już w małżeństwie?
To sa ludzkie namiętności, trudne sprawy i rzadko czarno- białe.

Abstrahując od patologii emocjonalnej chyba nikt nie chciałby wpakować się w taki układ, romans, zdradę, oszukiwanie.
Oczywiście inna sprawą jest zakochanie się, a inną realizacja tego marzenia.
Człowiek, który może wiele stracić, unieszczęśliwić wiele osób, człowiek, który jest odpowiedzialny za rodzinę, który  bliskich kocha, wychowany według pewnych wzorców ... będzie z tym walczył. Odpuści, ucieknie, ale czuć będzie.
To trudna walka i nie każdy potrafi ją  wygrać.

Miłość nie zawsze jest idealna, jawna, czysta, ale jednak też jest miłością. Nawet tej kulawej i nieładnej nie odbieraj prawa do istnienia.
Miłego dnia smile

2 374

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Auroro,
masz rację tak powinna wyglądać miłość.
Ale w życiu nie wszystko odbywa się tak, jak powinno.
Jesteś na tyle siebie pewna, że w obliczu tej strzały amora i Ty nie zakochałabys się w nieodpowiednim człowieku, bo np żonatym
i w nieodpowiednim czasie, bo np będąc już w małżeństwie?
To sa ludzkie namiętności, trudne sprawy i rzadko czarno- białe.

Abstrahując od patologii emocjonalnej chyba nikt nie chciałby wpakować się w taki układ, romans, zdradę, oszukiwanie.
Oczywiście inna sprawą jest zakochanie się, a inną realizacja tego marzenia.
Człowiek, który może wiele stracić, unieszczęśliwić wiele osób, człowiek, który jest odpowiedzialny za rodzinę, który  bliskich kocha, wychowany według pewnych wzorców ... będzie z tym walczył. Odpuści, ucieknie, ale czuć będzie.
To trudna walka i nie każdy potrafi ją  wygrać.

Miłość nie zawsze jest idealna, jawna, czysta, ale jednak też jest miłością. Nawet tej kulawej i nieładnej nie odbieraj prawa do istnienia.
Miłego dnia smile

ale czy ta strzała amora usprawiedliwia wszystko? i w jaką część ciała ten amor strzelił wink
chociaż na ile w przypadku krotki jest to strzała amora a na ile zupełnie coś innego ( oj pitagoras by użył dosadnie adekwatnego słownictwa smile),
te tłumaczenia na forum, ach wiem robię źle ale ta miłość ... no do zarzygania są

2 375

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
horses napisał/a:

Auroro,
masz rację tak powinna wyglądać miłość.
Ale w życiu nie wszystko odbywa się tak, jak powinno.
Jesteś na tyle siebie pewna, że w obliczu tej strzały amora i Ty nie zakochałabys się w nieodpowiednim człowieku, bo np żonatym
i w nieodpowiednim czasie, bo np będąc już w małżeństwie?
To sa ludzkie namiętności, trudne sprawy i rzadko czarno- białe.

Abstrahując od patologii emocjonalnej chyba nikt nie chciałby wpakować się w taki układ, romans, zdradę, oszukiwanie.
Oczywiście inna sprawą jest zakochanie się, a inną realizacja tego marzenia.
Człowiek, który może wiele stracić, unieszczęśliwić wiele osób, człowiek, który jest odpowiedzialny za rodzinę, który  bliskich kocha, wychowany według pewnych wzorców ... będzie z tym walczył. Odpuści, ucieknie, ale czuć będzie.
To trudna walka i nie każdy potrafi ją  wygrać.

Miłość nie zawsze jest idealna, jawna, czysta, ale jednak też jest miłością. Nawet tej kulawej i nieładnej nie odbieraj prawa do istnienia.
Miłego dnia smile

ale czy ta strzała amora usprawiedliwia wszystko? i w jaką część ciała ten amor strzelił wink
chociaż na ile w przypadku krotki jest to strzała amora a na ile zupełnie coś innego ( oj pitagoras by użył dosadnie adekwatnego słownictwa smile),
te tłumaczenia na forum, ach wiem robię źle ale ta miłość ... no do zarzygania są

Dla jednych jest usprawiedliwieniem, dla innych nie. Dla mnie byłaby ciężarem, tym przysłowiowym krzyżem pańskim.
A, czy Krotka kocha? Jesli ona uważa, że kocha to moim zdaniem kocha, nawet jesli ta miłośc odbiega od wyobrażen kogos innego.
To sprawa indywidualna.

2 376

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Miłość moim zdaniem zawsze jest idealna:)
Nie zawsze jednak życie z daną osobą jest dla nas dobre.
Znam młodą, bardzo atrakcyjną kobietę. Próbuje się uwolnić od związku, który wie że nie jest dla niej dobry. Wyleczyć z "faceta".  Byli ponad 10 lat razem. Nie umie się przekonać do nikogo innego. Pożąda tylko jego. Ona wolna, on też. Jest twarda. Już chyba ponad pół roku sama. On nie daje za wygraną.
Nie wiem co jest dobre dla Krotki. Na forum może pisać o tym jak bardzo pociąga ją kochanek.
Myślę, że tego właśnie potrzebuje. Być może nie ma komu o tym powiedzieć, z kim porozmawiać.

2 377 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-03-23 13:50:34)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

przestańcie ją karmić !!

2 378

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bet napisał/a:

Miłość moim zdaniem zawsze jest idealna:)
Nie zawsze jednak życie z daną osobą jest dla nas dobre.
Znam młodą, bardzo atrakcyjną kobietę. Próbuje się uwolnić od związku, który wie że nie jest dla niej dobry. Wyleczyć z "faceta".  Byli ponad 10 lat razem. Nie umie się przekonać do nikogo innego. Pożąda tylko jego. Ona wolna, on też. Jest twarda. Już chyba ponad pół roku sama. On nie daje za wygraną.
Nie wiem co jest dobre dla Krotki. Na forum może pisać o tym jak bardzo pociąga ją kochanek.
Myślę, że tego właśnie potrzebuje. Być może nie ma komu o tym powiedzieć, z kim porozmawiać.

Bet, ze szczególnie mocnym akcentem na ostatnie zdanie Twojego wpisu.
Myślę, że wszyscy się już powomitowali od słuchania tego - nawet jeśli w realnym życiu Kroteczki były jakieś życzliwe uszy, które chciały słuchać o tych problemach.
Drugi koniec kija życzliwości jest taki, że jeśli po zylionie udzielenia dobrych rad, wysłuchiwaniu, opiniowaniu, tłumaczeniu, rozmowach i wszystkim co tutaj przez 62 strony już było - nadal mamy BETON, BETONOWY i BETONEM poganiany - to w końcu odechciewa się słuchać, czytać i pisać.
Po prostu trzeba się pogodzić z tym, że tutaj już nic nie pomoże.
Przez tydzień będzie cisza, bo naprawdę wszyscy już stracili cierpliwość, a z resztą, nie ma co w kółko jednego i tego samego mielić, bo nie dociera.
Później po tygodniu, 10 dniach Kroteczka wpadnie i znowu puści bombę pod tytułem - jestem taka biedna nieszczęśliwa, nie potrafię, bla, bla, bla ... coś dokładnie w takim samym tonie jak napisała w pierwszym swoim wpisie.
I tak w kółko będzie się to kręcić.
Aż w końcu w 50-tym cyklu nikt już jej nie odpowie.

2 379

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie sądzę, że do Kroteczki nic nie dotarło. Zrobiła coś, przerwała romans, mężowi powiedziała o tym, że go zdradziła... Inna rzecz, to uporać się z uczuciem do teraz już kolegi. Na to trzeba czasu. Tym bardziej ma trudno bo go widzi i nie ma się do czego obecnie przyczepić by go nienawidzić. Jednak taka ślepa miłość mija prędzej czy później. Jak już minie sama nie będzie mogła w to uwierzyć co się z nią wtedy działo. Pytanie, kiedy to nastąpi? I co jeśli ów panicz znajdzie sobie inny obiekt adoracji? Praca razem na pewno nie pomaga, wręcz przeciwnie, to udręka.

2 380

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

Pitagoras?
Pokusisz się o syntezę?

Synteza jest następująca:
Skoro Krotka twierdzi, że kocha Kochasia kochaniem kochającym, to nie ma powodów jej nie wierzyć.
Na dywagacje o tym czy jest to miłość 'prawdziwa' czy nieprawdziwa jestem za stary, bo już kilka prawdziwych mam na sumieniu, jedna prawdziwsza od drugiej.
   Co tu więcej pisać.Opcje są dwie: zerwać całkowicie kontakt z kochanym Kochasiem kochająco kochającym.Brak kontaktu zagłodzi największą miłość, tylko czasu potrzeba.
Albo przestać robić ceregiele z 'zostawaniem przyjaciółmi' i zobaczyć czy coś z tego wyjdzie.
Wszelkie inne opcje są zachowaniem pozornym, markowaniem działania czyli co najwyżej obrotem o 360 stopni.
Ot, i cała synteza.

2 381

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Pitagoras napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Pitagoras?
Pokusisz się o syntezę?

Synteza jest następująca:
Skoro Krotka twierdzi, że kocha Kochasia kochaniem kochającym, to nie ma powodów jej nie wierzyć.
Na dywagacje o tym czy jest to miłość 'prawdziwa' czy nieprawdziwa jestem za stary, bo już kilka prawdziwych mam na sumieniu, jedna prawdziwsza od drugiej.
   Co tu więcej pisać.Opcje są dwie: zerwać całkowicie kontakt z kochanym Kochasiem kochająco kochającym.Brak kontaktu zagłodzi największą miłość, tylko czasu potrzeba.
Albo przestać robić ceregiele z 'zostawaniem przyjaciółmi' i zobaczyć czy coś z tego wyjdzie.
Wszelkie inne opcje są zachowaniem pozornym, markowaniem działania czyli co najwyżej obrotem o 360 stopni.
Ot, i cała synteza.

Zgadzam się w 100%, że przejście na przyjaźń, kiedy jest wciąż uczucie to destrukcja. Ok, można zarzucać, że pozwoliła czy pozwolili by do tego doszło.. ale często granica jest cienka. Masz fajnego kumpla, aż tu nagle.. Tak wiem, trzeba mieć większą świadomość czy dystans, ale czasem się tak dzieje i już. Jedni są bardziej podatni, inni mniej. I nie zawsze to uczucie się rodzi jak tu wiele osób pisało miedzy nogami, ale w środku, w głowie. Niektórzy nigdy się nie zakochali, inni kilka razy... stąd jedni się bardziej rozumieją, inni mniej.

2 382 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-24 04:41:22)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Auroro,
masz rację tak powinna wyglądać miłość.
Ale w życiu nie wszystko odbywa się tak, jak powinno.

Horses,

Przede wszystkim nie piszę, jak powinna wyglądać miłość i nikomu jej nie odmawiam, piszę o tym jakie warunki powinny być spełnione, aby w ogóle mogła się ukorzenić. Do czego warto dążyć i być może dlaczego Krotce się nie układa?

horses napisał/a:

Jesteś na tyle siebie pewna, że w obliczu tej strzały amora i Ty nie zakochałabys się w nieodpowiednim człowieku, bo np żonatym
i w nieodpowiednim czasie, bo np będąc już w małżeństwie?
To sa ludzkie namiętności, trudne sprawy i rzadko czarno- białe.

Widzisz, tak jak w Tobie budzi wątpliwość moja postawa, tak mnie wprost zdumiewa Twój relatywizm. Zatem 1:1.
A skoro pytasz o mnie, to pośrednio napisałam Ci dlaczego nigdy nikogo nie zdradzę. Bo zdrada dotknęła mnie osobiście, jako dziecko, a jej konsekwencje są bardzo złożone.

Kobiet, Mężczyzn i ptactwa nie ?obrączkuje? się bez powodu, Horses. Ignorowanie obecności złotego krążka na palcu, dowodzi właśnie nie miłości, ale jej braku wobec drugiego człowieka. I trzeciego, czwartego i piątego człowieka także, bo za tą obrączką kryje się czyjaś żona lub mąż oraz dzieci, rodzina?

Na dowód tego ?niedowidzenia?, chcę podać przykład. Kilka lat temu, krążył w necie taki gif: ?Nadmiar seksu powoduje miopię?. Bawiło mnie to wtedy setnie. Teraz jednak, czytając ten wątek dostrzegam, że to nie żart. Krotka nie widzi już nic? Mój sąsiad powiedziałby to bardziej dosadnie, że "jej oczy ci*ą zarosły?" (za wielkim przeproszeniem).

Zdrada, to negacja czegoś, co w świecie ludzi uchodzi za najwyższą wartość, dobro, jakąś ?świętość?. I jeśli o mnie pytasz, nie jest mi obojętne, że mężczyzna ma na palcu obrączkę. To sygnał, dokładnie taki, jak znak ?STOP?, jak czerwone światło. Jasne, że możesz złamać przepisy, zaryzykować, strzyknąć adrenalinką, ale nie nazywaj tego na Boga miłością!

Taki cudzy mąż, może być dla mnie kumplem, przyjacielem, powiernikiem moich sekretów (bo mężczyźni są w tym dużo lepsi niż kobiety), mogę go serdecznie wyściskać, ucałować w czoło, zabrać na najpyszniejszą gorącą czekoladę do "Wedla", wspierać go, gdy mu się życie posypie, michę podstawić jak będzie pawiował, ale... nic ponadto. I tak już robię od wielu, wielu lat... ;-)))

Nie zdradzę też dlatego, że nie jestem w stanie wyobrazić sobie bliskości z człowiekiem, którego żona zna dokładnie każdy centymetr jego ciała, i który do niej należy. Tu mi się włącza silne poczucie estetyki? To tak, jak z chlebem, którego wcześniej dotykał ktoś inny? Fe!

horses napisał/a:

Miłość nie zawsze jest idealna, [...]

Powiem więcej! Miłość nigdy nie jest idealna. I całe szczęście, bo byłoby nudno! ;-)

horses napisał/a:

Miłego dnia

Wzajemnie!


Drogi Pitagorasie,

Z dialektyki masz u mnie lufę, z chłopskiego myślenia mogę Ci postawić ewentualnie 3-

Nadal Cię lubię, choć Twoimi ?prawdziwymi miłościami? tak  hojnie okraszasz rozmaite wątki na tym Forum, jak ja rodzynkami okraszam ciasto drożdżowe ;-))).  Dowodzisz tym samym, iż tak jak Krotka, masz zwyczaj nazywać miłością, coś, co do miłości nie jest nawet podobne.

Jakbyś miał jeszcze jakieś ?wąty? do mnie to pisz śmiało na Berdyczów ;-)

2 383

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Auroro,
wiadomo zasady trzeba mieć i starać się ich nie łamać. W moim przypadku oznacza to:
nie prowokować sytuacji, nie dążyć do niej, wycofać się w odpowiednim momencie, jasno stawiać granicę .....
I tak od wielu lat funkcjonuję, nie oszukując, nie zdradzając, a jednocześnie mając  powodzenie u mężczyzn.

Miałam na myśli coś innego, co wynika z moich obserwacji. Ludzie nie zawsze zdradzają z pożądania,
nie zawsze też zdradzają, bo im w życiu jakoś szczególnie źle. Po Prostu niektórzy się zakochują
i choć jest to miłość zrodzona przy braku wolności, jawności i akceptacji to jednak jest to miłość.
Rodzą się z niej dzieci, ludzie są ze sobą szczęśliwi, są sobie wierni, kochają się.... Trudno tej miłości odebrać autentyczność.

2 384 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-24 11:33:06)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Miałam na myśli coś innego, co wynika z moich obserwacji. Ludzie nie zawsze zdradzają z pożądania,
nie zawsze też zdradzają, bo im w życiu jakoś szczególnie źle. Po Prostu niektórzy się zakochują
i choć jest to miłość zrodzona przy braku wolności, jawności i akceptacji to jednak jest to miłość.
Rodzą się z niej dzieci, ludzie są ze sobą szczęśliwi, są sobie wierni, kochają się.... Trudno tej miłości odebrać autentyczność.

Halo!

Od 63 stron jesteśmy w wątku Krotki! Wake up!

Masz przykład rewelacyjnej, głębokiej miłości. Krotka nie jest wolna, jest smutna jak klapa od kibla, przemyka się cichcem po życiu, by nikt niczego nie zauważył. Dyzio zaś zaproponował Krotce rozmnażanie! Jak Wielki Królik im pobłogosławi, to może nawet będą z tego pięcioraczki. Cała Polska będzie je w zachwycie wychowywać. Nie jest ważne, że Krotka ma męża, nieważne co on czuje, co stanie się z ich dziećmi. Przecież Krotka ma z mężem wspólną lodówkę i pralkę, jakby co, on z całą pewnością wyciągnie jej kleszcza, gdy po upojnym spacerze z Dyziem po mokradłach i chaszczach wróci do domu. Dzieci z tego związku też niczego nie widzą, nie czują i kibicują matce ze wszystkich sił, bo ona je przecież tak bardzo kocha. Najważniejsze, że Krotka będzie teraz szczęśliwa i dochowa wierności Dyziowi. Przecież to, co czuje jest takie autentyczne!

Twoje obserwacje, Horses nie pokrywają się nijak z ogromem tragedii opisywanych w wielu wątkach, ani z tym, czego ja jestem świadkiem tutaj i w realnym życiu.

Ale nie będę Ci więcej psuć samopoczucia. Twoje rozumienie tego, czym jest miłość i szczęście są mi obce, jak literatura rodem z Burkina Faso. I bardzo bym chciała, aby na zawsze już tak pozostało.

2 385 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-24 11:14:19)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:
horses napisał/a:

Miałam na myśli coś innego, co wynika z moich obserwacji. Ludzie nie zawsze zdradzają z pożądania,
nie zawsze też zdradzają, bo im w życiu jakoś szczególnie źle. Po Prostu niektórzy się zakochują
i choć jest to miłość zrodzona przy braku wolności, jawności i akceptacji to jednak jest to miłość.
Rodzą się z niej dzieci, ludzie są ze sobą szczęśliwi, są sobie wierni, kochają się.... Trudno tej miłości odebrać autentyczność.

Halo!

Od 63 stron jesteśmy w wątku Krotki! Wake up!

Masz przykład rewelacyjnej, głębokiej miłości. Krotka nie jest wolna, jest smutna jak klapa od kibla, przemyka się cichcem po życiu, by nikt niczego nie zauważył. Dyzio zaś zaproponował Krotce rozmnażanie! Jak Wielki Królik im pobłogosławi, to może nawet będą z tego pięcioraczki. Cała Polska będzie je w zachwycie wychowywać. Nie jest ważne, że Krotka ma męża, nie ważne co on czuje, co stanie się z dziećmi. Przecież Krotka ma z mężem wspólną lodówkę i pralkę, jakby co, on z całą pewnością wyciągnie jej kleszcza, gdy po upojnym spacerze z Dyziem po mokradłach i chaszczach wróci do domu. Dzieci z tego związku też niczego nie widzą, nie czują i kibicują matce ze wszystkich sił, bo ona je przecież tak bardzo kocha. Najważniejsze, że Krotka będzie teraz szczęśliwa i dochowa wierności Dyziowi. Przecież to, co czuje jest takie autentyczne!

Twoje obserwacje, Horses nie pokrywają się nijak z ogromem tragedii opisywanych w wielu wątkach, ani z tym, czego ja jestem świadkiem tutaj i w realnym życiu.

Ale nie będę Ci więcej psuć samopoczucia. Twoje rozumienie tego, czym jest miłość i szczęście są mi obce, jak literatura rodem z Burkina Faso. I bardzo bym chciała, aby na zawsze już tak pozostało.

Auroro, OK.
A, co do Krotki. Jesli pisze, ze kocha to jej wierzę. 
A, co do Dyzia? To zupełnie inny temat. Co on tam sobie mysli i planuje to nie mam pojęcia.
Może zakochany miłością wielka i romantyczną, a może to taki typ, co to, gdy już uwiedzie
i się nasyci zaspiewa " ukochanej " dwie pierwsze zwrotki i refren " Zielonookiej " Vox-u.
Nie wnikam w osobowośc tego pana.
Ponadto nie mam w zwyczaju dokopywac leżącemu, a Krotka leży, wpakowała się w coś , co ja przerosło
i bez względu na winę i niewinę życzę jej aby się podniosła.

2 386 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-24 12:51:21)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

No nie!
Skoro Krotka ?kocha? Dyzia i to, co tu nam z siebie wydziela jest na tę miłość dowodem, to ja muszę wziąć w obronę Dyzia.

Dyzio ?kocha? Krotkę jeszcze mocniej. On ją kocha do nieprzytomności, którą to nieprzytomność osiąga dzięki C?H?OH. On jest taki czuły, tyle dla niej poświęca: samochodem pruje przez całą Polskę jak wariat, by zobaczyć ją w piżamie z grubej flaneli we wzorek w drobną łączkę, z porannym afro na głowie i bez makijażu (sic!).

On jej robi tak dobrze? On korzysta z każdej chwili, by dać namacalny (podkreślam ? namacalny) dowód swojego afektu. To jest prawdziwy mężczyzna! A jak nie może dać namacalnych dowodów, to wali w nią strumieniem SMS-ów, opisujących gdzie on właśnie teraz ją flancuje. (?Nie spocznieeemy, nim dojdzieeeeemy?/nim dojdzieeeemy chociaż raaaaz?).

On wiersze dla niej pisze. Ty wiesz, Horses, co to znaczy wiersz napisać???
Ja wiem, bo napisałam w życiu z sześć, siedem? (po prawdzie dwa z nich to gnioty, ale co tam!)

Dziewczyno, żeby taki wiersz napisać, to ja  przez pół roku całą antologię współczesnej poezji polskiej przewertowałam. Na lodówce magnesikami miałam przypiętych sto rymów proparoksytonicznych i dwanaście homonimicznych. Ja w nocy się zrywałam, by choć ze dwa wersy jeszcze dopisać. Poetycką myślą zapładniałam me sny, tak jak Słowacki swoimi utworami zapładniał naród! Ja dlatego tak polubiłam krotkowego Dyzia. On mi jest taki bliski w swojej twórczości, w tym wydalaniu z siebie poezji miłosnej w warunkach sanitarno-hydraulicznych?

I jaki on jest pragmatyczny ten Dyzio! Nuż na wieść o projekcie w fabryce, w której razem pracują chciał dzielić z Krotką apanaże! Niech i ona czerpie ze skarbca i trzos napełnia, by mogli razem do Ciechocinka kiedy pojechać.

No i to dzieciątko?
Przyznaj Horses, ilu mężczyzn w Twoim życiu zaproponowało Ci, że pragnie właśnie z Tobą zaludniać naszą ziemską ojczyznę Gaję? No ilu? Toż to najwyższy, zaraz po poproszeniu o rękę, dowód miłości mężczyzny! Dyzio nie prosił po prawdzie Krotki o rękę, bo po co, jak ona mu już wcześniej dużo więcej organów dała? Zaproponował więc, by jego miłość zmaterializowała się demograficznie?

Doprawdy nie wiem, skąd się biorą Twoje wątpliwości, co do uczucia Dyzia, głębokiego przecież jak Rów Mariański!
Toż on na pół metra tryska miłością!

2 387

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Auroro,
bardzo Ciebie przepraszam, ale nie wiem, o co Tobie teraz chodzi. Proszę skończmy tą dyskusję.
Nie wiem o co chodzi, bo wydaje mi się , że co do zdrady  mamy podobne zdanie.
Obie nie pakujemy się w takie układy i im nie kibicujemy.

Różnica między nami polega chyba jedynie na tym, że jeśli ktos mi mówi, że kogoś kocha,
to ja mu wierzę i w zalezności od sytuacji albo gratuluję, albo współczuję.
Dorosłego człowieka mam przekonywać, że nie kocha skoro uważa, że kocha? To jest subiektywna sprawa.

Wiecej nie mam nic do dodania.

Miłego dnia

2 388 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-24 14:00:43)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Auroro,
bardzo Ciebie przepraszam, ale nie wiem, o co Tobie teraz chodzi.

Horses,
Jak to o co chodzi?
O tę "miłość" chodzi, co ją od dwu dni wałkujemy...

horses napisał/a:

Różnica między nami polega chyba jedynie na tym, że jeśli ktos mi mówi, że kogoś kocha,
to ja mu wierzę i w zalezności od sytuacji albo gratuluję, albo współczuję.

Moim zdaniem Dyzio też bardzo "kocha" Krotkę, tyle, że organoleptycznie...
Ale każdy przecież kocha tak, jak umie, jak może, jak się nauczył i na ile mu kuś i "dama jego kusia", pozwala...

horses napisał/a:

Dorosłego człowieka mam przekonywać, że nie kocha skoro uważa, że kocha? To jest subiektywna sprawa.

Jakież to wysublimowanie gombrowiczowskie! "Jak nie zachwyca, jak zachwyca?..."

horses napisał/a:

Wiecej nie mam nic do dodania.

Ja mam i to sporo, ale teraz muszę już odpalić Vespę i kupić kuskus i suszone pomidory... Nie chcę też Moderacji przysparzać problemów...

horses napisał/a:

Proszę skończmy tą dyskusję.

Zgoda.
Mnie też już ten wątek przyprawia o wapory. Janie! Przynieś pani chusteczki odświeżające! Byle szybko!

horses napisał/a:

Miłego dnia

Dzięx! Trochę go dziś zmitrężyłam, ale się poprawię...

Trzymaj się, Horses!
Keep smiling!

2 389

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Auroro,
bardzo Ciebie przepraszam, ale nie wiem, o co Tobie teraz chodzi.

Że Ty nie wiesz, to zrozumiałe.Ale Aurora też nie wie.

2 390

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Widzę że niektórzy upajają się poczuciem swojej wyższości nade mną. Tak macie prawo czuć się lepszymi. Może poprawia wam to nastrój.
Gdybym mogła cofnąć czas to bym to zrobiła.

2 391

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Jakbym mogła panować nad uczuciami nigdy bym do tego nie dopuściła.

A kto lub co innego niby panuje nad Twoimi emocjami i uczuciami? Siły wyższe????

To jest niedojrzałość emocjonlna - zwalanie winy na to "coś" co mną owładnęło.

Twoje uczucia i emocje są generowane przez - MYŚLI

Jaki wniosek??? Zmień myśli, bo ( tu pocieszenie dla Ciebie ! )

   MASZ 100% KONTROLĘ NAD MYŚLAMI.

Może Ci to zająć trochę czasu, ale w końcu przestawisz się na inny tryb.
Tak jak wykreowałaś w swojej głowie tą niebiańską miłość, tak samo możesz stworzyć inny obraz, wystarczy, że wiezmiesz do siebie posty uzytkownikow i zrozumiesz, ze ta Twoja milosc jest właśnie fascynująca, bo jest romansem. To wlaśnie ją czyni taką. Uwierz mi ! Gdyby Twoj X byl Twoim mężem, to uwierz mi, że to wszystko prysłoby jak bańka i znalazłabyś być może innego "przyjaciela". Trzeba było nie zaczynać myśleć o nim jak o samcu, przestać  pielęgnować te myśli. Ale Ty wolałaś się zakochać. Gdzie była wtedy Twoja moralność i empatia?

Sama ostatnio przerabiałam coś podobnego. Jak nigdy dostałam jakiejś "kolby". Nigdy nie byłam mocno zakochana, ale on sprawiał, że nie mogłam spać i normalnie funcjonować. Dostawałam poetyckie smsy, ktore doprowadzały mnie do skrajnych emocji. Po prostu chore, gdy teraz spojrzę na to z tej perspektywy. Postanowiłam zmienic myślenie, wiedziałam, że nie mogę z nim być ( jest cudzoziemcem, nie żonatym tongue ) i to mnie nakręcało, a jego jeszcze bardziej.

Twoj ma to samo, wchodzi w jakieś pozy uwodziciela, a Ty się tym jarasz. Tą iluzją, którą stworzyliście w ukryciu, dlatego to wszystko jest tak spotęgowane. Facet ma niezłą frajdę. A Ty Kroteczko nie masz żadnej moralności. Nie czujesz wstydu przed samą sobą? Jak patrzysz w lutro? To jest naprawdę żenujące...Postanow cos w koncu i podejmij decyzję - czynami, nie slowami.

2 392

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Widzę że niektórzy upajają się poczuciem swojej wyższości nade mną. Tak macie prawo czuć się lepszymi. Może poprawia wam to nastrój.
Gdybym mogła cofnąć czas to bym to zrobiła.

Ludzie lubią w taki sposób podwyższać swoją wartość.

Może niektóre wpisy są przesadzone, rzeczywiście za dużo ostrego sarkazmu i ironii, ale może bierze się to stąd, że pewnych rzeczy nie chcesz widzieć Kroteczko. Ludzie pomagają, doradzają, a Ty wciąż troszczysz się w myślach o ten swój obecny stan.

Tu masz  dwa rozwiązania.

ROZWIEŚĆ SIĘ

PORZUCIĆ OBECNY STAN I SKUPIC SIĘ NA TWORZENIU SZCZESCIA W RODZINIE.

2 393

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bela4444 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Jakbym mogła panować nad uczuciami nigdy bym do tego nie dopuściła.

A kto lub co innego niby panuje nad Twoimi emocjami i uczuciami? Siły wyższe????

To jest niedojrzałość emocjonlna - zwalanie winy na to "coś" co mną owładnęło.

Twoje uczucia i emocje są generowane przez - MYŚLI

Jaki wniosek??? Zmień myśli, bo ( tu pocieszenie dla Ciebie ! )

   MASZ 100% KONTROLĘ NAD MYŚLAMI.


Twoj ma to samo, wchodzi w jakieś pozy uwodziciela, a Ty się tym jarasz. Tą iluzją, którą stworzyliście w ukryciu, dlatego to wszystko jest tak spotęgowane. Facet ma niezłą frajdę. A Ty Kroteczko nie masz żadnej moralności. Nie czujesz wstydu przed samą sobą? Jak patrzysz w lutro? To jest naprawdę żenujące...Postanow cos w koncu i podejmij decyzję - czynami, nie slowami.

Bela nie mam kontroli nad myślami, tzn świadomie staram się o nim nie myśleć,  ale jak zamknę oczy to go widzę.  Staram się zająć głowę czym innym, nawet wymyślam sobie różne historie z nim nie związane żeby o nim nie myśleć ale niestety nie zawsze to działa.

Pewnie kiedyś jaralo mnie to że to takie w ukryciu niedozwolone etc. Ale teraz już nie. I oczywiście że czuję wstyd i żenade - nie czytałas mojego wątku chyba.

Tak mam postanowienie nigdy już się z nim nie zadać.  I trwam przy tym. Mam niestety chwile słabości stąd czasem tu jeszcze piszę, czasem pomaga mi jak ktoś mnie opier...

Niestety przez to że przerwałam to wszystko w takim momencie on wkręcil się bardzo. A wiem że to jest jego urażona męska duma że już go nie chcę. To nie chodzi o to że on mnie kocha, nawet jeśli tak uważa.  Byłam zabawka w jego rękach.
I pomimo tego czego mi tu życzy Elle np jedno wiem nigdy , przenigdy nie będę już jego (ani niczyja) kochanka.

Miotam się strasznie bo chcę się uwolnić.  Moim zdaniem już jest lepiej. Dziś np było dobrze - zero emocji,  chłód cały dzień.  Takie dni są coraz częściej pomimo że z nim rozmawiam, pracuję. Pomaga mi jak źle wygląda,  a widać że źle sypia więc ostatnio gorzej wygląda.  Widać że pije dużo.

Wierzę że się uwolnie to kwestia czasu.

2 394

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Miotam się strasznie bo chcę się uwolnić.  Moim zdaniem już jest lepiej. Dziś np było dobrze - zero emocji,  chłód cały dzień. TAKIE DNI SĄ CORAZ CZĘŚCIEJ pomimo że z nim rozmawiam, pracuję. Pomaga mi jak źle wygląda,  a widać że źle sypia więc ostatnio gorzej wygląda.  Widać że pije dużo.

Wierzę że się uwolnie to kwestia czasu.

Brawo !!!
Widzisz, jest progres, poczyniłaś pierwsze kroki i idziesz do przodu. Gratuluję. To musi trochę potrwać, więć życzę Ci wytrwałości.

Podjełaś decyzję, powinnaś być dumna, ale pamiętaj, nie poddaj się, bo zaprzepaścisz cały wysiłek.

A On? Jak możesz go darzyć takim uczuciem? Kogoś kto zdradza i nie potrafi podjąć decyzji? To jest mężczyzna???? Żal nie chłop, daj sobie z nim spokój. A to, że jest kochany i czuły i nie dopuszcza innych kobiet do siebie, to po to by wzbudzić zaufanie.

Ale... być może, jeśli zakładając, że byłaby to wielka milość, to myślę, że teraz jest dla niego czas, na podejmowanie własnych decyzji.

2 395 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-24 20:07:20)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Widzę że niektórzy upajają się poczuciem swojej wyższości nade mną. Tak macie prawo czuć się lepszymi. Może poprawia wam to nastrój.
Gdybym mogła cofnąć czas to bym to zrobiła.

Krotka,

Chciałabyś coś dodać nowego w Twoim wątku? Zignorowałaś co najmniej 2000 postów, a teraz piszesz o wywyższaniu się innych nad Tobą???
Nie, Laleczko!... To Ty się bawisz kosztem zamieszczających tu wpisy. Ich odczuciami, radami, sugestiami, sygnałami, które Ci wysyłają, analizami wszystkich Twoich czknięć na tym Forum...

Tłumaczono Ci na smutno, na wesoło, na poważnie, na ostro, na spokojnie i gwałtownie. Mnóstwo ludzi poświęcało Ci uwagę i  swój czas na wyjaśnianie najprostszych spraw.

Dziewczyno, ile można? Za kogo Ty się masz? Jakiej pomocy oczekujesz?

Nawet Ci, co są lub byli w podobnej sytuacji do Twojej, powtarzają Ci stale to samo. Są tylko dwa wyjścia (patrz post powyżej). Nie czekaj tu na zbawiciela, który przyjdzie i napisze Ci coś, czego jeszcze nie wiesz.

Ciężko Ci? Smutno? Jesteś rozżalona? Wkurzasz się? To poczytaj sobie wątki kobiet, które zostały same po śmierci męża. Może się otrząśniesz.

I co teraz, że strzelisz focha, bo Ci ktoś szuflą wygarnął???
Co to zmieni w Twojej sytuacji?
Albo, co się niby stanie, jak ktoś Cię po główce pogłaszcze?

Co Ty w ogóle zamierzasz teraz robić, oprócz stękania?
Napisz śmiało, czego chcesz, czego oczekujesz, w czym można Ci pomóc?

2 396

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Definicja zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego
Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne czyli nerwica natręctw to choroba objawiająca się  natrętnymi myślami (obsesjami) oraz czynnościami (kompulsjami), którym nieodłącznie towarzyszy lęk. W przebiegu natręctw pojawia się także depresja, derealizacja, czasem autoagresja. W międzynarodowej klasyfikacji chorób ICD-10, ZOK umieszczono w kategorii zaburzeń lękowych i oznaczono symbolem F42.
Obsesje (z greckiego obsessio - osaczony) to wyjątkowo uporczywe, natrętne myśli lub wyobrażenia, których nie sposób się pozbyć. Pojawiają się w najmniej pożądanym momencie i pomimo wysiłku woli nie chcą ustąpić. Można porównać je do fragmentów filmowych, które powracają w myślach, zmuszając do przypominania sobie tego, o czym chciałoby się już dawno zapomnieć. Ich treść jest daleka od uznawanych norm, dlatego często powodują poczucie winy. Te najczęściej opisywane to:
Obsesyjne wątpliwości, np. ciągłe analizowanie wykonanych czynności prowadzące do kompulsyjnego sprawdzania.
Obsesje hipochondryczne, tzn. myśli wyrażające lęk przed chorobą, śmiercią.
Obsesje religijne, czyli szczególnie dokuczliwe, natrętne myśli bądź wyobrażenia zakłócające spokój w czasie modlitwy, medytacji.

Obsesje seksualne, czyli myśli i wyobrażenia o treści erotycznej. Mogą pojawiać się w sytuacjach intymnych, ale często stanowią treść obsesji religijnych.
Obsesje kontrastowe, tj. nigdy nie realizowane agresywne zamiary wobec osób najbardziej kochanych, obdarzanych autorytetem.

nerwica natręctw- psychiatra.pl

2 397 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2015-03-24 20:15:29)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotka, jedyne co możemy jeszcze zrobić, to przekazać na Ciebie 1% podatku, bo Ty taka biedna jesteś nieszczęśliwa ...
Wszystko inne, TONY rad, wpisów, sugestii, wszystko to jak widać na nic. Jak gadal dziad do obrazu ...
Naprawdę, pozostaje już tylko 1%, bo do Ciebie albo nic nie dociera, albo nie chcesz niczego przyjąć ani zrozumieć.
Daję sobie rękę obciąć, ze za miesiąc, dwa, pięć - napiszesz dokładnie to samo.

2 398

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Widzę że niektórzy upajają się poczuciem swojej wyższości nade mną. Tak macie prawo czuć się lepszymi. Może poprawia wam to nastrój.
Gdybym mogła cofnąć czas to bym to zrobiła.

Cóż poradzisz, taka już natura co poniektórych. Mają okazję się wyżyć, by poczuć się lepiej, więc to robią, niemal się prześcigając w dosadności opinii. Wcale bym się nie zdziwiła, jakby się okazało, że Ci najbardziej wylewni są na co dzień mega sfrustrowani czy zakompleksieni.. ale tu idealni, nieskazitelni itd.

Piszesz, że gdybyś mogła cofnąć czas... Pytanie do jakiego miejsca? Romansu, przyjaźni z kolegą, czy może małżeństwa lub decyzji o dzieciach? Nie da się ani cofnąć czasu ani przewidzieć co by było gdyby. Pewne rzeczy się wydarzyły. Ja się nie zgadzam z tym, że nad wszystkim się ma kontrolę, bo nigdy nie wiesz co się wydarzy, jak zareagujesz w danej sytuacji.

Znam osoby, które zdradzają i nic w tym złego nie widzą, nie mają żadnych wyrzutów sumienia, bo seks traktują jako coś tak naturalnego jak niemal oddychanie. Jedyne co ich jakoś ogranicza to, żeby się to nie wydało. Myślę że wiele osób tu piszących o swoich idealnych związkach, czy miłości, nawet nie wie, że zostało zdradzone. Może w ten sposób odreagowują swoją niepewność?

W takich sytuacjach najbardziej cierpią osoby wrażliwe, mające sumienie, które nie przewidziały konsekwencji swoich czynów. I to nie tylko tych daleko idących jak rozbicie rodziny, rozwód, ale chociażby swego stanu psychicznego - destrukcji.
Pewne powiedzenie mówi, że zmiany się wydarzą dopiero wtedy kiedy przestaniemy robić to co zwykliśmy dotychczas. Ty jak mówiłaś pracy nie zmienisz, na rozwód też chyba nie jesteś zdecydowana. Co więc mogło by się zmienić? Pewnie poza pracą masz niewiele czasu, bo masz dzieci. Coś jednak musisz wymyślić, bo nie wyjdziesz z tego tak szybko.
Z czasem uczucie do kolegi minie samo, tylko kiedy? Za rok, dwa? Tylko szkoda zdrowia by czekać...

Inna rzecz co on teraz myśli, piszesz, że jest uprzejmy, uczynny itd. że nie ma się do czego przyczepić, ale taki zawsze podobno był. Na jakim on jest etapie? Czy zaczął pracować nad małżeństwem, czy nad tym by Cię znów zdobyć, a może szuka kolejnej "ofiary"? Jeżeli dla niego seks jest tak ważny, a ten z żoną mu nie wystarcza, to niemal pewne, że znajdzie kogoś innego. Jak się wtedy poczujesz? Czy będziesz żałowała, że go odsunęłaś, czy poczujesz ulgę, że masz za go go znienawidzić? Nawet jeśli to drugie, co ze świadomością, że przez taką osobę najprawdopodobniej rozpadnie się Twoje małżeństwo? Jest też opcja że Ty kogoś poznasz... ale czy chcesz, czy jesteś gotowa? Na te pytania musisz już sobie odpowiedzieć sama.

2 399

Odp: Zniszczylam swoje zycie

bo "miłość" to choroba..."przenoszona drogą płciową" wink

2 400

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bela4444 napisał/a:

Brawo !!!
Widzisz, jest progres, poczyniłaś pierwsze kroki i idziesz do przodu. Gratuluję. To musi trochę potrwać, więć życzę Ci wytrwałości.

Podjełaś decyzję, powinnaś być dumna, ale pamiętaj, nie poddaj się, bo zaprzepaścisz cały wysiłek.

A On? Jak możesz go darzyć takim uczuciem? Kogoś kto zdradza i nie potrafi podjąć decyzji? To jest mężczyzna???? Żal nie chłop, daj sobie z nim spokój. A to, że jest kochany i czuły i nie dopuszcza innych kobiet do siebie, to po to by wzbudzić zaufanie.

Ale... być może, jeśli zakładając, że byłaby to wielka milość, to myślę, że teraz jest dla niego czas, na podejmowanie własnych decyzji.

Oczywiście że jest progres. Nie pisałam o tym,  bo napisałam dopiero w chwili kryzysu. Stąd może zabrzmiało to jakbym się cofala a ja naprawdę jestem dużo dalej niż jeszcze miesiąc temu.
Jak mogę go kochać?  Nie wiem,  to irracjonalne. On obiektywnie na miłość nie zasługuje. Zresztą moje uczucie do niego gaśnie,  nie czuje już tego co dawniej.  Czekam aż się całkiem wypali.

2 401

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Widzę że niektórzy upajają się poczuciem swojej wyższości nade mną. Tak macie prawo czuć się lepszymi. Może poprawia wam to nastrój.
Gdybym mogła cofnąć czas to bym to zrobiła.

Krotka,

Chciałabyś coś dodać nowego w Twoim wątku? Zignorowałaś co najmniej 2000 postów, a teraz piszesz o wywyższaniu się innych nad Tobą???
Nie, Laleczko!... To Ty się bawisz kosztem zamieszczających tu wpisy. Ich odczuciami, radami, sugestiami, sygnałami, które Ci wysyłają, analizami wszystkich Twoich czknięć na tym Forum...

Tłumaczono Ci na smutno, na wesoło, na poważnie, na ostro, na spokojnie i gwałtownie. Mnóstwo ludzi poświęcało Ci uwagę i  swój czas na wyjaśnianie najprostszych spraw.

Dziewczyno, ile można? Za kogo Ty się masz? Jakiej pomocy oczekujesz?

Nawet Ci, co są lub byli w podobnej sytuacji do Twojej, powtarzają Ci stale to samo. Są tylko dwa wyjścia (patrz post powyżej). Nie czekaj tu na zbawiciela, który przyjdzie i napisze Ci coś, czego jeszcze nie wiesz.

Ciężko Ci? Smutno? Jesteś rozżalona? Wkurzasz się? To poczytaj sobie wątki kobiet, które zostały same po śmierci męża. Może się otrząśniesz.

I co teraz, że strzelisz focha, bo Ci ktoś szuflą wygarnął???
Co to zmieni w Twojej sytuacji?
Albo, co się niby stanie, jak ktoś Cię po główce pogłaszcze?

Co Ty w ogóle zamierzasz teraz robić, oprócz stękania?
Napisz śmiało, czego chcesz, czego oczekujesz, w czym można Ci pomóc?

Chciałam się wygadac aurora. Nie mam żadnych oczekiwań od was, w tym od ciebie.  Nie musisz pisać w tym wątku.

2 402

Odp: Zniszczylam swoje zycie

co z oczu to z serca

Chyba innego wyjścia z tej pułapki nie masz.

2 403

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Widzę że niektórzy upajają się poczuciem swojej wyższości nade mną. Tak macie prawo czuć się lepszymi. Może poprawia wam to nastrój.
Gdybym mogła cofnąć czas to bym to zrobiła.

Cóż poradzisz, taka już natura co poniektórych. Mają okazję się wyżyć, by poczuć się lepiej, więc to robią, niemal się prześcigając w dosadności opinii. Wcale bym się nie zdziwiła, jakby się okazało, że Ci najbardziej wylewni są na co dzień mega sfrustrowani czy zakompleksieni.. ale tu idealni, nieskazitelni itd.

Piszesz, że gdybyś mogła cofnąć czas... Pytanie do jakiego miejsca? Romansu, przyjaźni z kolegą, czy może małżeństwa lub decyzji o dzieciach? Nie da się ani cofnąć czasu ani przewidzieć co by było gdyby. Pewne rzeczy się wydarzyły. Ja się nie zgadzam z tym, że nad wszystkim się ma kontrolę, bo nigdy nie wiesz co się wydarzy, jak zareagujesz w danej sytuacji.

Znam osoby, które zdradzają i nic w tym złego nie widzą, nie mają żadnych wyrzutów sumienia, bo seks traktują jako coś tak naturalnego jak niemal oddychanie. Jedyne co ich jakoś ogranicza to, żeby się to nie wydało. Myślę że wiele osób tu piszących o swoich idealnych związkach, czy miłości, nawet nie wie, że zostało zdradzone. Może w ten sposób odreagowują swoją niepewność?

W takich sytuacjach najbardziej cierpią osoby wrażliwe, mające sumienie, które nie przewidziały konsekwencji swoich czynów. I to nie tylko tych daleko idących jak rozbicie rodziny, rozwód, ale chociażby swego stanu psychicznego - destrukcji.
Pewne powiedzenie mówi, że zmiany się wydarzą dopiero wtedy kiedy przestaniemy robić to co zwykliśmy dotychczas. Ty jak mówiłaś pracy nie zmienisz, na rozwód też chyba nie jesteś zdecydowana. Co więc mogło by się zmienić? Pewnie poza pracą masz niewiele czasu, bo masz dzieci. Coś jednak musisz wymyślić, bo nie wyjdziesz z tego tak szybko.
Z czasem uczucie do kolegi minie samo, tylko kiedy? Za rok, dwa? Tylko szkoda zdrowia by czekać...

Inna rzecz co on teraz myśli, piszesz, że jest uprzejmy, uczynny itd. że nie ma się do czego przyczepić, ale taki zawsze podobno był. Na jakim on jest etapie? Czy zaczął pracować nad małżeństwem, czy nad tym by Cię znów zdobyć, a może szuka kolejnej "ofiary"? Jeżeli dla niego seks jest tak ważny, a ten z żoną mu nie wystarcza, to niemal pewne, że znajdzie kogoś innego. Jak się wtedy poczujesz? Czy będziesz żałowała, że go odsunęłaś, czy poczujesz ulgę, że masz za go go znienawidzić? Nawet jeśli to drugie, co ze świadomością, że przez taką osobę najprawdopodobniej rozpadnie się Twoje małżeństwo? Jest też opcja że Ty kogoś poznasz... ale czy chcesz, czy jesteś gotowa? Na te pytania musisz już sobie odpowiedzieć sama.

Anastacja oczywiście że by mnie bolało jakby znalazł inną ofiarę. Ale szybciej bym się otrząsnela wiec dla mnie byłoby lepiej.
Nie interesuje mnie jego małżeństwo. Chce, niech naprawia. Moim zdaniem tego małżeństwa nie ma, ale to nie moja sprawa. Bardziej mnie martwi jego zdrowie,  bo mimo wszystko nie chcę żeby się stoczył.  A do tego dąży.  Pije pewnie już codziennie bo często przychodzi rano w kiepskim stanie. Zaczął palić czego od lat nie robił.
A moje małżeństwo - zobaczymy co będzie.  Mąż mnie nie odrzuca.  Coraz więcej rozmawiamy. W domu jest normalnie. Nie ma tylko seksu.

2 404

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Cóż poradzisz, taka już natura co poniektórych. Mają okazję się wyżyć, by poczuć się lepiej, więc to robią, niemal się prześcigając w dosadności opinii. Wcale bym się nie zdziwiła, jakby się okazało, że Ci najbardziej wylewni są na co dzień mega sfrustrowani czy zakompleksieni.. ale tu idealni, nieskazitelni itd.

Tak, Anastacjo, musi być dla Ciebie cholernie drażniące to, że ktoś taki jak ja, komu zdrada rozwaliła świat już w dzieciństwie, ma czelność wypowiadać się ostro w wątku Krotki i głosić, że przede wszystkim dlatego, że straciłam w ten sposób ukochanego ojca i rodzinę NIGDY NIKOGO nie zdradzę. Wcale nie jestem idealna i nieskazitelna, ale wyciągam wnioski z tego, co mi się zdarzyło.

2 405

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Anastacja oczywiście że by mnie bolało jakby znalazł inną ofiarę. Ale szybciej bym się otrząsnela wiec dla mnie byłoby lepiej.
Nie interesuje mnie jego małżeństwo. Chce, niech naprawia. Moim zdaniem tego małżeństwa nie ma, ale to nie moja sprawa. Bardziej mnie martwi jego zdrowie,  bo mimo wszystko nie chcę żeby się stoczył.  A do tego dąży.  Pije pewnie już codziennie bo często przychodzi rano w kiepskim stanie. Zaczął palić czego od lat nie robił.
A moje małżeństwo - zobaczymy co będzie.  Mąż mnie nie odrzuca.  Coraz więcej rozmawiamy. W domu jest normalnie. Nie ma tylko seksu.

No to nie jest aż tak źle jakby się mogło wydawać. Może i na uratowanie małżeństwa przyjdzie szansa, jak się wyleczysz z kolegi... Tu trzeba jednak czasu...

A kolega już Cię nie nęka? Nie robi aluzji etc.?

Posty [ 2 341 do 2 405 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 35 36 37 38 39 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026