netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 681 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 34 35 36 37 38 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 276 do 2 340 z 3 039 ]

2 276

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
dobra23 napisał/a:

Moim zdaniem są trzy możliwości.  Albo mu tak nie zależy jak mi się wydawało,  albo szuka dowodów i potem pójdzie z pozwem, albo chce to wykorzystać i "poszaleć" w ramach odwetu.

Moim zdaniem, trzecia możliwość odpada, bowiem odwet byłby może przez niego rozważany, gdyby mąż widział w tym sens.
A tego brakuje, bo i tak spłynęłoby to po Tobie bez większego wrażenia.
Co innego, gdyby zależało Ci na nim, jako na mężczyźnie.
Myślę, że dla niego, podobnie, jak dla mnie taki "odwet" byłby uwłaczający.
Nie wiem, czy szuka dowodów. Nie sądzę.
Bo gdyby chciał, dawno by je miał, zanim ujawniłaś romans.

Uważam, że istnieje czwarta możliwość.
Przeżywa własną klęskę na swój własny sposób.
Szczegóły romansu nie są mu do tego potrzebne.
Bo to, co było trzeba, już powiedziałaś - że nie kochałaś go i masz kochanka.
Co zresztą od dawna podejrzewał.

2 277

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Trollujesz czy naprawdę nie masz "czucia" od żuchwy w górę?

Piękne big_smile
Aurora, cudna jesteś!

2 278 Ostatnio edytowany przez Iwona40 (2015-03-04 19:52:56)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Trezor napisał/a:

"Ale widzę że już poczuł się pewniej,  pewnie po tym moim tekście o tym jaki jest dla mnie ważny."

Witam.Nie mam zamiaru wdawać się z naszą gwiazdą w pyskówki ani próbować przekonać ja do czegokolwiek , chciałem tylko zwrócić uwagę na fragment wpisu który chyba nie został dostrzeżony przez naszych dyżurnych specjalistów.
Pan kłusownik czyta te Wasze wypociny i jest zachwycony zainteresowaniem które okazujecie jego wybrance.Może korzystając z jego obecności zwrócicie się bezpośrednio do niego albo może nawet zaprosicie do dyskusji.

Trezor, no to jak jest z tą miłością do Krotki?

2 279

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Własnie Krotka  odpowiada na posty które dla niej są wygodne .Pytałem się jej czy w czasie gdy dojdzie do rozwodu wezmie winę
na siebie nie odpowiedziała tak jak na wiele innych pytań zadawanych tu przez ludzi.............................Twój Mąż ma zajebistego pecha że wybrał cię na żonę, mam nadzieje że rodzina i całe otocznie dowie się dlaczego.

2 280 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-04 20:29:09)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Wydaje mi sie Krotko, że Twój mąż o nic nie pyta, bo już wszystko wie.
Najprawdopodobniej wie co to za facet, jaką ma opinię i sytuację życiową.
Nie bądź naiwna ludzie nie są ślepi, a otoczenie nie ma obowiązku Ciebie chronić.
Myślę, że pozostał w domu ze względu na dzieci. Pisałaś, że jest odpowiedzialny.
On nie jest raczej zawieszony tylko może przygotowuje się do podjęcia odpowiedzialnych kroków,
a odpowiada nie tylko za siebie, ale też za rodzinę.

Tobie sugeruję, abyś mysli o kochanku zastąpiła myślami o rodzinie, dzieciach i to pilnie.

2 281

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Iwona40 napisał/a:
Trezor napisał/a:

"Ale widzę że już poczuł się pewniej,  pewnie po tym moim tekście o tym jaki jest dla mnie ważny."

Witam.Nie mam zamiaru wdawać się z naszą gwiazdą w pyskówki ani próbować przekonać ja do czegokolwiek , chciałem tylko zwrócić uwagę na fragment wpisu który chyba nie został dostrzeżony przez naszych dyżurnych specjalistów.
Pan kłusownik czyta te Wasze wypociny i jest zachwycony zainteresowaniem które okazujecie jego wybrance.Może korzystając z jego obecności zwrócicie się bezpośrednio do niego albo może nawet zaprosicie do dyskusji.

Trezor, no to jak jest z tą miłością do Krotki?

No.... ja jej nie kocham ! Kochanek raczej tez nie a i  mężowi wkrótce   przejdzie.....

Tak na poważnie to chyba nie ja jeden  już się w tym wszystkim pogubiłem.Nie przeżywam jakoś emocjonalnie tej historii a z uwagi na ogrom tekstu ,czytam raczej wybiórczo niektóre posty.( z góry odpowiadam że nie kupuje tekstu w stylu "zanim coś napiszesz to przeczytaj uważnie cały wątek" - to fizycznie niemożliwe).Jestem niejako "na stażu' to mój pierwszy post na tym forum wiec liczę na Wasze zrozumienie.
Ale... czy ktoś może wykluczyć taką sytuację że za czas jakiś szanowny małżonek i jego suchy szwagier o forum się dowiedzą a potem z  wypiekami będą czytać ten wątek - tylko gdzie i z kim będzie wtedy krotka ?

2 282 Ostatnio edytowany przez kroteczka (2015-03-04 20:37:01)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:

Moim zdaniem powinnaś postawić sprawę jasno, idziesz ze swoim przyjacielem na kawkę i mówisz, że zostawiasz męża, składasz pozew rozwodowy i oczekujesz od niego tego samego. Jeśli się będzie wykręcał to koniec z nim relacji definitywny, w każdej postaci. W ostateczności zmiana pracy. Jeżeli to Ci nie przemówi do rozumu to chyba już  nie ma dla Ciebie ratunku. Pozdrawiam. P.S. A o mężu to faktycznie niewiele wspominasz, przeczytałem ze 20 stron i jego tam prawie wcale nie ma. Pamiętasz jeszcze w ogóle, że masz męża?

Nie chcę być z przyjacielem, chcę się wyleczyć z miłości do niego.
Nie mam z nim relacji fizycznej od kilku miesięcy i dużo mnie to kosztowało bo on naciskał. Teraz jest łatwiej.

A o mężu pamiętam,  mamy dzieci,  to że jesteśmy w separacji nie załatwia sprawy. Choć widujemy się rzadko ostatnio.  W zeszłym tygodniu ja byłam w delegacji, w tym tygodniu on wyjechał w delegację i to na dwa tygodnie,  stwierdził że nie opłaca mu się wracać na weekend.
Piotr mój mąż jest dobrym człowiekiem i ja nie zasługuje na niego. Jakie by nie było naszej małżeństwo, uważam że on był zawsze dobrym mężem.  Tym bardziej boli mnie że pokochałam kochanka. Jakbym mogła panować nad uczuciami nigdy bym do tego nie dopuściła.

2 283 Ostatnio edytowany przez franz37 (2015-03-04 20:42:54)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Odpowedz mi na temat rozwodu Krotka.

2 284

Odp: Zniszczylam swoje zycie
franz37 napisał/a:

Własnie Krotka  odpowiada na posty które dla niej są wygodne .Pytałem się jej czy w czasie gdy dojdzie do rozwodu wezmie winę
na siebie nie odpowiedziała tak jak na wiele innych pytań zadawanych tu przez ludzi.............................Twój Mąż ma zajebistego pecha że wybrał cię na żonę, mam nadzieje że rodzina i całe otocznie dowie się dlaczego.

Nie sądzę aby mąż chciał mojej winy,  po co mu to? Nie odebralby mi dzieci bo by je bardzo skrzywdził, zreszta nie poradzi sobie sam z dziećmi,  wiem jak to wygląda na codzień.
A wina co innego załatwia? Alimentów na siebie nie przyjąłby choćbym chciała je dać.

2 285 Ostatnio edytowany przez franz37 (2015-03-04 20:54:06)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja nie mówie o alimentach lecz po prostu o oficialnym przyznaniu sie do winy.........Rodzina i znajomi(praca) chyba zmienili by zdanie na twój temat,bo rozumiem że wszystko jest w podziemiu.

2 286

Odp: Zniszczylam swoje zycie
franz37 napisał/a:

Ja nie mówie o alimentach lecz po prostu o oficialnym przyznaniu sie do winy.

Po co mu to? I tak wszyscy zrzuca winę na mnie. Nie potrzebne nam pranie brudów.  Jedno co wiem to to, że nie oddam dzieci. Co najwyżej opieka naprzemienna. Ale on tego nie pociągnie bo za dużo pracuje.  Chyba że z armią opiekunek.

2 287

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Nie sądzę aby mąż chciał mojej winy,  po co mu to?

Po to by nie musiał płacić na Ciebie ewentualnych alimentów.
Po to by prawdzie stało się zadość.
Po to by mieć dowód (np. Przed ewentualnymi dalszymi partnerkami) że to nie on zawinił.
Po to by mieć dowód przed dziećmi co ich matka w przeszłości wyprawiała.
Po to by zawalczyć o opiekę nad dziećmi.
Po to by tym CIę poniekąd ukarać...
I wiele wiele innych.

Jak widzisz Twój mąż może mieć wile powodów, by chcieć Twojej winy. A w co jego głowie siedzi wie tylko on.
Tak naprawdę dla wielu zdradzonych to po prostu kwestia sprawiedliwości.

2 288

Odp: Zniszczylam swoje zycie

I ostatnie moje pytanie jak mogłas się dymac z takim zerem wiedząc ze w domu czeka na niego żona z dzieckiem

2 289

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Mały_Książe napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Nie sądzę aby mąż chciał mojej winy,  po co mu to?

Po to by nie musiał płacić na Ciebie ewentualnych alimentów.
Po to by prawdzie stało się zadość.
Po to by mieć dowód (np. Przed ewentualnymi dalszymi partnerkami) że to nie on zawinił.
Po to by mieć dowód przed dziećmi co ich matka w przeszłości wyprawiała.
Po to by zawalczyć o opiekę nad dziećmi.
Po to by tym CIę poniekąd ukarać...
I wiele wiele innych.

Jak widzisz Twój mąż może mieć wile powodów, by chcieć Twojej winy. A w co jego głowie siedzi wie tylko on.
Tak naprawdę dla wielu zdradzonych to po prostu kwestia sprawiedliwości.

Nie musi płacić na mnie, radzę sobie świetnie. Partnerki i tak się dowiedzą. A dziećmi to on grać nie będzie wie jak to źle może wpłynąć na nie. Opieka raczej pójdzie na mnie, jego dzieci po pewnym czasie zaczynają męczyć. 
Żeby ukarać?  No tak, ale to żadna kara tak naprawdę.

Mam wrażenie że o winę walczą głównie kobiety zdradzajacych mężów ale tylko po to żeby kasę wyciągnąć.

2 290

Odp: Zniszczylam swoje zycie
franz37 napisał/a:

I ostatnie moje pytanie jak mogłas się dymac z takim zerem wiedząc ze w domu czeka na niego żona z dzieckiem

Zakochałam się w nim.

2 291

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Buhahahahahaha big_smile

Doprawdy urocze.

2 292 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-04 21:20:28)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko,
piszę to z życzliwości, więc się nie obrażaj.
Ale Ty ciągle popełniasz jakiś błąd myslowy.
Wcześniej zastanawiałaś sie, czy wybrać kochanka, czy zostac z mężem.
Zastanawiałam się skąd u Ciebie ta pewnośc, że masz wybór?
Przecież nawet ten kochanek tak naprawdę ( nie paplająć bzdury ) nie zaproponował Ci wspólnego życia, rozwodu,
a Ty już myslałaś, czy będzie dobrym mężem...
Ty odpoczniesz, mąż grzecznie zaczeka - też tak pisałaś.
Rozumiem, że wiele rzeczy Ci się w życiu udało i może stąd ta pewność,
że jeśli coś zadecydujesz to tak się stanie.
Teraz znowu. Ty wiesz, co zrobi mąż, czego chce.... A jeśli nie będzie tak , jak myślisz.
Zupełnie brak w Tobie obawy i pokory, że możesz się mylić i refleksji,  że życie może wywinąć i Tobie w końcu jakiś numer.
Zastąp myslenie życzeniowe na realne.

2 293

Odp: Zniszczylam swoje zycie
franz37 napisał/a:

Ja nie mówie o alimentach lecz po prostu o oficialnym przyznaniu sie do winy.........Rodzina i znajomi(praca) chyba zmienili by zdanie na twój temat,bo rozumiem że wszystko jest w podziemiu.

brawo;)) Ale nie oczekuj zbyt wiele.. Toż  nasza bohaterka nie przyzna się do tego,ze  zachciało jej sie romansu:) Bo jak sama napisała--  przecież się ZAKOCHAŁA.. i to   musi wystarczyć smile

2 294

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Basia38 napisał/a:
franz37 napisał/a:

Ja nie mówie o alimentach lecz po prostu o oficialnym przyznaniu sie do winy.........Rodzina i znajomi(praca) chyba zmienili by zdanie na twój temat,bo rozumiem że wszystko jest w podziemiu.

brawo;)) Ale nie oczekuj zbyt wiele.. Toż  nasza bohaterka nie przyzna się do tego,ze  zachciało jej sie romansu:) Bo jak sama napisała--  przecież się ZAKOCHAŁA.. i to   musi wystarczyć smile

nasza bohaterka unika odpowiedzialności, to widać w wielluuuu postach- nic nie działo się z jej winy

2 295

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Kroteczko,
piszę to z życzliwości, więc się nie obrażaj.
Ale Ty ciągle popełniasz jakiś błąd myslowy.
Wcześniej zastanawiałaś sie, czy wybrać kochanka, czy zostac z mężem.
Zastanawiałam się skąd u Ciebie ta pewnośc, że masz wybór?
Przecież nawet ten kochanek tak naprawdę ( nie paplająć bzdury ) nie zaproponował Ci wspólnego życia, rozwodu,
a Ty już myslałaś, czy będzie dobrym mężem...
Ty odpoczniesz, mąż grzecznie zaczeka - też tak pisałaś.
Rozumiem, że wiele rzeczy Ci się w życiu udało i może stąd ta pewność,
że jeśli coś zadecydujesz to tak się stanie.
Teraz znowu. Ty wiesz, co zrobi mąż, czego chce.... A jeśli nie będzie tak , jak myślisz.
Zupełnie brak w Tobie obawy i pokory, że możesz się mylić i refleksji,  że życie może wywinąć i Tobie w końcu jakiś numer.
Zastąp myslenie życzeniowe na realne.

Może trochę tak jest.  Zawsze spadałam na cztery łapy.
Choć miałam bardzo ciężkie chwile w życiu.

Chcę się uwolnić od miłości do kochanka. To jest mój cel. Inaczej nie będę w stanie normalnie żyć,  z mężem czy bez.

A przyjaciel pytał czego chcę,  czego od niego oczekuje. W domyśle chodziło o nasze wspólne życie. Myślę że gdybym chciała to by ze mną był. Jestem nawet tego pewna.

2 296 Ostatnio edytowany przez franz37 (2015-03-04 21:38:54)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ktoś ci to ostatnio napisał    ze się przeceniasz i to bardzo ...........żadnych wyrzutów sumienia  do rodziny tego cwela....................może w końcu zmienisz prace żeby coś naprawić

2 297

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
franz37 napisał/a:

Własnie Krotka  odpowiada na posty które dla niej są wygodne .Pytałem się jej czy w czasie gdy dojdzie do rozwodu wezmie winę
na siebie nie odpowiedziała tak jak na wiele innych pytań zadawanych tu przez ludzi.............................Twój Mąż ma zajebistego pecha że wybrał cię na żonę, mam nadzieje że rodzina i całe otocznie dowie się dlaczego.

Nie sądzę aby mąż chciał mojej winy,  po co mu to? Nie odebralby mi dzieci bo by je bardzo skrzywdził, zreszta nie poradzi sobie sam z dziećmi,  wiem jak to wygląda na codzień.
A wina co innego załatwia? Alimentów na siebie nie przyjąłby choćbym chciała je dać.

Kroteczko wiesz po co jest między innymi rozwód z orzeczeniem o winie? Choćby po to, że następna partnerka Twojego męża będzie wiedziała, że to nie on doprowadził do rozpadu waszego małżeństwa. Dlaczego zakładasz, że po pierwsze odbierając Tobie dzieci bardzo by je skrzywdził? Był, jest złym ojcem? Po drugie skąd Twoje przekonanie, że sobie by nie poradził? Ja jestem już prawie dwa miesiące sam z dwójką w sumie małych dzieci i jakoś daję radę. A muszę przyznać, że do czasu odejścia żony to ona była za nie odpowiedzialna w 80%. Ludzie w sytuacjach ekstremalnych potrafią się bardzo zmienić. Może nie doceniasz własnego męża, tak jak moja jż nie doceniała mnie? Ona nie wierzyła, że ja zrobię to co zrobiłem i że będę walczył o synów. Dla niej niestety bardzo się zdziwiła, obyś Ty się też nie zdziwiła.

2 298

Odp: Zniszczylam swoje zycie
NiobeXXX napisał/a:

nasza bohaterka unika odpowiedzialności, to widać w wielluuuu postach- nic nie działo się z jej winy

Pewnie, bo to wygodne. A usprawiedliwieniem dla niej jest jak widzę jeden  argument- no przecież sie zakochałam.. i już:)
Infatylne podejście do życia..

2 299

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Poza tym mąż wcale nie musi sie zgadzać na rozwód bez orzekania o winie;)

2 300

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
horses napisał/a:

Kroteczko,
piszę to z życzliwości, więc się nie obrażaj.
Ale Ty ciągle popełniasz jakiś błąd myslowy.
Wcześniej zastanawiałaś sie, czy wybrać kochanka, czy zostac z mężem.
Zastanawiałam się skąd u Ciebie ta pewnośc, że masz wybór?
Przecież nawet ten kochanek tak naprawdę ( nie paplająć bzdury ) nie zaproponował Ci wspólnego życia, rozwodu,
a Ty już myslałaś, czy będzie dobrym mężem...
Ty odpoczniesz, mąż grzecznie zaczeka - też tak pisałaś.
Rozumiem, że wiele rzeczy Ci się w życiu udało i może stąd ta pewność,
że jeśli coś zadecydujesz to tak się stanie.
Teraz znowu. Ty wiesz, co zrobi mąż, czego chce.... A jeśli nie będzie tak , jak myślisz.
Zupełnie brak w Tobie obawy i pokory, że możesz się mylić i refleksji,  że życie może wywinąć i Tobie w końcu jakiś numer.
Zastąp myslenie życzeniowe na realne.

Może trochę tak jest.  Zawsze spadałam na cztery łapy.
Choć miałam bardzo ciężkie chwile w życiu.

Chcę się uwolnić od miłości do kochanka. To jest mój cel. Inaczej nie będę w stanie normalnie żyć,  z mężem czy bez.

A przyjaciel pytał czego chcę,  czego od niego oczekuje. W domyśle chodziło o nasze wspólne życie. Myślę że gdybym chciała to by ze mną był. Jestem nawet tego pewna.

I tu masz swój błąd i dlatego ciężko Ci wyjść z pułapki.
Np
Pytanie kochanka wcale nie musiało oznaczać propozycji wspólnego życia.
Innych przykładów nie będę podawać, bo nawet na forum jest ich sporo.
Nie masz pokory i zakładasz, że to Ty rozdajesz karty, że będzie tak jak chcesz.
To wynik wczesniejszych sukcesów. Ale to powoduje, że wciąż tkwisz w pułapce.

2 301

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Piotr mój mąż jest dobrym człowiekiem i ja nie zasługuje na niego. Jakie by nie było naszej małżeństwo, uważam że on był zawsze dobrym mężem.  Tym bardziej boli mnie że pokochałam kochanka. Jakbym mogła panować nad uczuciami nigdy bym do tego nie dopuściła.

Krotko we wszystkich postach Twoich, które czytałem emanuje z Ciebie pewność siebie, poczucie własnej wartości i taka postawa silnej kobiety, która poradzi sobie w życiu. Skąd więc w tym fragmencie tak niska samoocena? Dlaczego napisałaś, że nie zasługujesz na niego? A może on nie chce nikogo innego? Może wciąż Cię kocha? Zadam takie pytanie jak Ty mi wczoraj zadałaś? A Ty go kochasz? Jesteś pewna, tak szczerze sama przed sobą się przyznaj, czy już nic do niego nie czujesz z tego co było kiedyś. Zanim sobie odpowiesz na to pytanie, postaraj się najpierw zapomnieć, że Twój przyjaciel istnieje, że w ogóle kiedykolwiek istniał, jego nie ma. I co? Pewna jesteś nadal, że nie kochasz męża? Nie wierzę w to, bo jeśli ktoś o kimś pisze, że jest dobrym człowiekiem, dobrym mężem, to jednak według mnie gdzieś głęboko w swoim sercu kocha tę osobę, a wszystkie słowa o tym, że uczucie wygasło, są po prostu próbą usprawiedliwienia tego co się stało.

2 302 Ostatnio edytowany przez starr (2015-03-04 22:58:07)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Moim zdaniem są trzy możliwości.  Albo mu tak nie zależy jak mi się wydawało,  albo szuka dowodów i potem pójdzie z pozwem, albo chce to wykorzystać i "poszaleć" w ramach odwetu.

a może dla zwiększenia czytelnictwa troszku hazardu wink
którą opcje obstawiacie ?

Stawiam dziesięć przekonajek, że wybierze opcję nr 2 smile

2 303

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Piotr mój mąż jest dobrym człowiekiem i ja nie zasługuje na niego. Jakie by nie było naszej małżeństwo, uważam że on był zawsze dobrym mężem.  Tym bardziej boli mnie że pokochałam kochanka. Jakbym mogła panować nad uczuciami nigdy bym do tego nie dopuściła.

Krotko we wszystkich postach Twoich, które czytałem emanuje z Ciebie pewność siebie, poczucie własnej wartości i taka postawa silnej kobiety, która poradzi sobie w życiu. Skąd więc w tym fragmencie tak niska samoocena? Dlaczego napisałaś, że nie zasługujesz na niego? A może on nie chce nikogo innego? Może wciąż Cię kocha? Zadam takie pytanie jak Ty mi wczoraj zadałaś? A Ty go kochasz? Jesteś pewna, tak szczerze sama przed sobą się przyznaj, czy już nic do niego nie czujesz z tego co było kiedyś. Zanim sobie odpowiesz na to pytanie, postaraj się najpierw zapomnieć, że Twój przyjaciel istnieje, że w ogóle kiedykolwiek istniał, jego nie ma. I co? Pewna jesteś nadal, że nie kochasz męża? Nie wierzę w to, bo jeśli ktoś o kimś pisze, że jest dobrym człowiekiem, dobrym mężem, to jednak według mnie gdzieś głęboko w swoim sercu kocha tę osobę, a wszystkie słowa o tym, że uczucie wygasło, są po prostu próbą usprawiedliwienia tego co się stało.

Piotr mój  mąż jest wspaniałym facetem,  mądrym, czułym,  świetnym ojcem. Jeśli nie poznała bym kochanka (w zasadzie ex-kochanka) to na pewno bym z nim była. Nie szukałabym nikogo innego.  Tylko w tym naszym małżeństwie brakowało jakiegoś ognia. Nie wiem to wszystko takie poprawne było, bez fajerwerków. Ja potrzebowałam zawsze więcej adrenaliny niż on. Miałam (i nadal mam) swoje hobby które mi to daje. Ale niestety potem poznałam jego. A on był taki jak ja. I zaczęliśmy się tak super dogadywac. Długo trwała zwykła przyjaźń (choć wiele osób twierdzi że już jak go poznałam zaczął się mój romans).

Zależy mi na mężu,  na jego szczęściu, martwię się o niego. Ale go nie pożądam. Choć przyznam że teraz jak na niego czasem patrzę jak mnie nie widzi to czuję że miałabym na niego ochotę.  Ale nie wiem czy to nie wynika z mojej długiej już abstynencji seksualnej. Nie chcę mu robić wody z mózgu,  rzucać się na niego.

I tak żyję niby żona,  niby kochanka. Bezsens jakiś.

2 304

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Piotr74 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Piotr mój mąż jest dobrym człowiekiem i ja nie zasługuje na niego. Jakie by nie było naszej małżeństwo, uważam że on był zawsze dobrym mężem.  Tym bardziej boli mnie że pokochałam kochanka. Jakbym mogła panować nad uczuciami nigdy bym do tego nie dopuściła.

Krotko we wszystkich postach Twoich, które czytałem emanuje z Ciebie pewność siebie, poczucie własnej wartości i taka postawa silnej kobiety, która poradzi sobie w życiu. Skąd więc w tym fragmencie tak niska samoocena? Dlaczego napisałaś, że nie zasługujesz na niego? A może on nie chce nikogo innego? Może wciąż Cię kocha? Zadam takie pytanie jak Ty mi wczoraj zadałaś? A Ty go kochasz? Jesteś pewna, tak szczerze sama przed sobą się przyznaj, czy już nic do niego nie czujesz z tego co było kiedyś. Zanim sobie odpowiesz na to pytanie, postaraj się najpierw zapomnieć, że Twój przyjaciel istnieje, że w ogóle kiedykolwiek istniał, jego nie ma. I co? Pewna jesteś nadal, że nie kochasz męża? Nie wierzę w to, bo jeśli ktoś o kimś pisze, że jest dobrym człowiekiem, dobrym mężem, to jednak według mnie gdzieś głęboko w swoim sercu kocha tę osobę, a wszystkie słowa o tym, że uczucie wygasło, są po prostu próbą usprawiedliwienia tego co się stało.

Piotr mój  mąż jest wspaniałym facetem,  mądrym, czułym,  świetnym ojcem. Jeśli nie poznała bym kochanka (w zasadzie ex-kochanka) to na pewno bym z nim była. Nie szukałabym nikogo innego.  Tylko w tym naszym małżeństwie brakowało jakiegoś ognia. Nie wiem to wszystko takie poprawne było, bez fajerwerków. Ja potrzebowałam zawsze więcej adrenaliny niż on. Miałam (i nadal mam) swoje hobby które mi to daje. Ale niestety potem poznałam jego. A on był taki jak ja. I zaczęliśmy się tak super dogadywac. Długo trwała zwykła przyjaźń (choć wiele osób twierdzi że już jak go poznałam zaczął się mój romans).

Zależy mi na mężu,  na jego szczęściu, martwię się o niego. Ale go nie pożądam. Choć przyznam że teraz jak na niego czasem patrzę jak mnie nie widzi to czuję że miałabym na niego ochotę.  Ale nie wiem czy to nie wynika z mojej długiej już abstynencji seksualnej. Nie chcę mu robić wody z mózgu,  rzucać się na niego.

I tak żyję niby żona,  niby kochanka. Bezsens jakiś.

ble ble ble
uważasz nas za ćwierćinteligentów i dlatego piszesz takie banialuki??

2 305

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:

Krotko we wszystkich postach Twoich, które czytałem emanuje z Ciebie pewność siebie, poczucie własnej wartości i taka postawa silnej kobiety, która poradzi sobie w życiu. Skąd więc w tym fragmencie tak niska samoocena? Dlaczego napisałaś, że nie zasługujesz na niego? .

Piotr zrobiłam coś niewyobrażalnie złego.  Ty nie wiesz jak się czuje osoba, która zdradziła. Ty nie możesz patrzeć na żonę , a ja nie mogę spojrzeć w lustro. Uwierz gdyby nie dzieci,  nie byłoby mnie tu. To jest nie do zniesienia.  Jestem stale na lekach.

2 306

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Zależy mi na mężu,  na jego szczęściu, martwię się o niego. Ale go nie pożądam. Choć przyznam że teraz jak na niego czasem patrzę jak mnie nie widzi to czuję że miałabym na niego ochotę.  Ale nie wiem czy to nie wynika z mojej długiej już abstynencji seksualnej. Nie chcę mu robić wody z mózgu,  rzucać się na niego.

I tak żyję niby żona,  niby kochanka. Bezsens jakiś.

Kroteczka a pamiętasz co skłoniło Ciebie, albo kto Ciebie namówił na to małżeństwo?

2 307 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-04 23:37:36)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:

Trollujesz czy naprawdę nie masz "czucia" od żuchwy w górę?

Piękne big_smile
Aurora, cudna jesteś!

ja prawie się zakochałam ... matko aurora w kobiecie smile

Piotr - mąż krotki, jest totalnym kosmitą wink

formułowanie wypowiedzi nt męża przez Ciebie krotka mnie powaliło,
Piotr - mój mąż ...
jak to, ktoś tutaj napisał  - pralka marki Piotr wink

2 308

Odp: Zniszczylam swoje zycie
starr napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Zależy mi na mężu,  na jego szczęściu, martwię się o niego. Ale go nie pożądam. Choć przyznam że teraz jak na niego czasem patrzę jak mnie nie widzi to czuję że miałabym na niego ochotę.  Ale nie wiem czy to nie wynika z mojej długiej już abstynencji seksualnej. Nie chcę mu robić wody z mózgu,  rzucać się na niego.

I tak żyję niby żona,  niby kochanka. Bezsens jakiś.

Kroteczka a pamiętasz co skłoniło Ciebie, albo kto Ciebie namówił na to małżeństwo?

Idealne pytanie. Namawiał Cię ktoś, zmuszał? A może wtedy byłe te fajerwerki? Ta adrenalina? Mąż był wtedy innym facetem? Zdziadział przy Tobie czy co? Pisałem wcześniej, że zanim sobie odpowiesz na pytanie o uczuciach do męża, to postaraj się zapomnieć o kochanku. Ale Ty odpowiadając nawet nie spróbowałaś o nim zapomnieć, wręcz przeciwnie wychwalałaś go pod niebiosa jaki to on cudowny, jak wy się dogadujecie itp. itd. Ja Ci powiem jedno jak facet, który jakieś tam zasady ma, jeśli bym był na miejscu Twojego przyjaciela, jeśli bym widział, że mojej kochance tak na mnie zależy, czułbym do niej to samo co ona do mnie, dogadywałbym się z nią idealnie, rozumiał bez słów i w ogóle wszystko byłoby w niej naj, to nie zawahałbym się odejść od żony, skoro jak to chyba pisałaś na początku nie dogaduje się z nią i jest mu z nią tak strasznie źle. Ty nie dostrzegasz tego, że on ci mówi to co ty chcesz usłyszeć a za grosz nie ma w tym szczerości? Kobieto ocknij się i nie bądź głupią i naiwną. Nie daj się wykorzystywać jakiemuś kretynowi, który nie potrafi zdecydować z kim chce być.

2 309 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-04 23:41:24)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:

Kroteczka a pamiętasz co skłoniło Ciebie, albo kto Ciebie namówił na to małżeństwo?

uuuu nieuważni widzowie opery mydlanej
ale to, już było ... (doczytać)

starr napisał/a:
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Moim zdaniem są trzy możliwości.  Albo mu tak nie zależy jak mi się wydawało,  albo szuka dowodów i potem pójdzie z pozwem, albo chce to wykorzystać i "poszaleć" w ramach odwetu.

a może dla zwiększenia czytelnictwa troszku hazardu wink
którą opcje obstawiacie ?

Stawiam dziesięć przekonajek, że wybierze opcję nr 2 smile

dokładam wink
chociaż postawie pięć na nr 1 smile

2 310

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko,
poszukaj jakiejś przyjaznej duszy w swoim otoczeniu i niech pomoże Ci ona przejść przez to wszystko.
Kogoś życzliwego, bo źle to wygląda. Tak się zapętliłaś w tym wszystkim, że   ktoś powinien Tobie pomóc.

I proszę nie pisz więcej - chciałabym, aby mąż.......
napisz kiedyś - mąż chciałby......

Może kiedyś napiszesz - mąż chciałby...... i pomogę mu, bo to dobry człowiek.

Powodzenia

2 311

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

/..../
Mój mąż wie.  Też jestem zdziwiona jego zachowaniem. Myślałam że będzie dążył do rozmowy, chciał przerabiać co raz szczegóły mojej relacji, , etc.  A tu nic, jakby się zawiesił. 
Moim zdaniem są trzy możliwości.  Albo mu tak nie zależy jak mi się wydawało,  albo szuka dowodów i potem pójdzie z pozwem, albo chce to wykorzystać i "poszaleć" w ramach odwetu.

Z tego wynika, że Kroteczka nie ma i pewnie nie miała jakiegokolwiek mentalnego kontaktu z mężem - tak duże spektrum skrajnych możliwości mógłbym wygenerować ja bo W OGÓLE go nie znam.

2 312

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kroteczka napisał/a:

/..../
Mój mąż wie.  Też jestem zdziwiona jego zachowaniem. Myślałam że będzie dążył do rozmowy, chciał przerabiać co raz szczegóły mojej relacji, , etc.  A tu nic, jakby się zawiesił. 
Moim zdaniem są trzy możliwości.  Albo mu tak nie zależy jak mi się wydawało,  albo szuka dowodów i potem pójdzie z pozwem, albo chce to wykorzystać i "poszaleć" w ramach odwetu.

Z tego wynika, że Kroteczka nie ma i pewnie nie miała jakiegokolwiek mentalnego kontaktu z mężem - tak duże spektrum skrajnych możliwości mógłbym wygenerować ja bo W OGÓLE go nie znam.

Wyobrażasz sobie małżeństwo bez mentalnego kontaktu trwające przez ponad osiem lat? Jak dla mnie masakra....

2 313

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:

chociaż postawie pięć na nr 1 smile

Twoje pięć  i moje dziesięć na opcje nr 2 smile

2 314

Odp: Zniszczylam swoje zycie
starr napisał/a:
in_ka napisał/a:

chociaż postawie pięć na nr 1 smile

Twoje pięć  i moje dziesięć na opcje nr 2 smile

no co ty ?
pralka marki Piotr wink

2 315 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-05 00:46:03)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
starr napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kroteczka napisał/a:

/..../
Mój mąż wie.  Też jestem zdziwiona jego zachowaniem. Myślałam że będzie dążył do rozmowy, chciał przerabiać co raz szczegóły mojej relacji, , etc.  A tu nic, jakby się zawiesił. 
Moim zdaniem są trzy możliwości.  Albo mu tak nie zależy jak mi się wydawało,  albo szuka dowodów i potem pójdzie z pozwem, albo chce to wykorzystać i "poszaleć" w ramach odwetu.

Z tego wynika, że Kroteczka nie ma i pewnie nie miała jakiegokolwiek mentalnego kontaktu z mężem - tak duże spektrum skrajnych możliwości mógłbym wygenerować ja bo W OGÓLE go nie znam.

Wyobrażasz sobie małżeństwo bez mentalnego kontaktu trwające przez ponad osiem lat? Jak dla mnie masakra....

Oj Chłopy!

Przecież tak wiele na tym Forum dowodów, że kontakt mentalny nie jest potrzebny, by być zadowolonym hedonistą/-tką wink Mam podać listę nicków i numery wpisów?

A swoją drogą, człowiek na chwilę zdąży od kompa odejść, a tu ... buch! 89 postów w wątku Krotki i od nowa trzeba się w gumofilce i latarkę "czołówkę" umundurować, aby przedzierać się przez ciemne, wilgotne kanały emocji...

Ja tu się niechybnie nabawię wytrzeszczu oczu albo zeza zbieżnego, bo nie wierzę w to, co czasem w tym wątku czytam.  Mnie się to w każdym razie, pod kopułą nie mieści...

A co tu za zakłady bukmacherskie obstawiacie?

A...! Na męża...
No to ja zdecydowanie jestem za wersją podaną przez Excopa. Stawiam progresję ;-)

2 316

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

/.../

A co tu za zakłady bukmacherskie obstawiacie?

A...! Na męża...

Na kochanka. Podwójny.

2 317 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-05 00:50:10)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

/.../

A co tu za zakłady bukmacherskie obstawiacie?

A...! Na męża...

Na kochanka. Podwójny.

Ten kochanek to mnie frapuje... To Wodnik Szuwarek - poeta i ogier ;-)

2 318

Odp: Zniszczylam swoje zycie

w sumie nie miałem się udzielać, bo juz bolała mnie głowa od walenia w mur, a jednak ... krotka: może sama zapoznaj się z tym wątkiem od nowa bo zaczynasz się gubić w zeznaniach. W drugim swoim wpisie napisałaś, ze przestałaś kochać męża. W jednym z kolejnych ujawniłaś, że byłaś nieszczęśliwa i męża nigdy, powtórzę NIGDY nie kochałaś, a teraz sprzedajesz tekst o mężu, że ...

kroteczka napisał/a:

... Jeśli nie poznała bym kochanka (w zasadzie ex-kochanka) to na pewno bym z nim była. Nie szukałabym nikogo innego.  ....

. Ja się pogubiłem. Kto jeszcze ?

2 319 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-03-05 02:07:37)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:

/.../
. Ja się pogubiłem. Kto jeszcze ?

Sądzę, że przywiązujesz dużą wagę dosłownego znaczenia słów Krotki. Wydaje mi się, że tu aby coś się dowiedzieć, trzeba raczej "czytać" z: częstości podejmowania i niepodejmowania jakiś tematów, z podglądania ukierunkowania uwagi autorki (co ją zajmnuje, co nie), z tego co może ją wkurzyć a co ją nie rusza, z tego, które posty ignoruje i na które odpowiada, z tego o czym nie pisze a powinna, z tego kiedy włączają jej się emocje a kiedy pisze obojętnie itp.

2 320

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
bullet napisał/a:

/.../
. Ja się pogubiłem. Kto jeszcze ?

Sądzę, że przywiązujesz dużą wagę dosłownego znaczenia Krotki. Wydaje mi się, że tu aby coś się dowiedzieć, trzeba raczej "czytać" z: częstości podejmowania i niepodejmowania jakiś tematów, z podglądania ukierunkowania uwagi autorki (co ją zajmnuje, co nie), z tego co może ją wkurzyć a co ją nie rusza, z tego, które posty ignoruje i na które odpowiada, z tego o czym nie pisze a powinna, z tego kiedy włączają jej się emocje a kiedy pisze obojętnie itp.

Genialne!

Z tego nieomal wyszedł uniwersalny przepis na każdą kobietę ;-)))

Autoryzuj to, proszę!

2 321

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:

w
. Ja się pogubiłem. Kto jeszcze ?

ja i sądzę że wszyscy którzy się tu udzielali...
Ja wymiękam i biorąc przykład z Elle 88 żegnam się z tym wątkiem na dobre...
In_ka trzymaj pulę, dokończymy w innym wątku smile

2 322 Ostatnio edytowany przez Zwyczajny_facet (2015-03-05 04:39:53)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Witam
Fakt, osoby która dopuściła się zdrady nie jestem w stanie zrozumieć, ale jeżeli czytam ze zrozumieniem, to Pani ZDRADZAŁA a nie zdradziła, a wydaje mi się, że różnica jest bardzo DUŻA. Z tymi lekami to chyba też trochę Panią poniosło (pierwszy raz słyszę, aby osoba zdradzająca, leki brała, chyba że na głupote). Taką małą prośbę mam do innych forumowiczów, aby na jeden dzień przestali się udzielać w wątku, bo sami trochę pomagają kręcić ten Brazylijski serial a chyba to forum ma za zadanie pomagać I może lepiej skupić się na osobach które tej pomocy faktycznie potrzebują. Jeżeli kogoś obraziłem, to najmocniej przepraszam nie było to w mojej intencji.  Dobranoc

2 323

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Posłucham głosu rozsądku moich Przedmówców.

Dobranoc
http://youtu.be/sDKhOgc9Xq0

2 324

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotko,
poszukaj przyjaciela, kogoś bliskiego, kto znając Ciebie i Twoją rodzinę, może także kochanka
popracuje nad problemem . Może jakaś przyjazna dusza Tobie pomoże.
Może psycholog, terapeuta, jeśli nie masz nikogo bliskiego, któremu możesz zaufać.
A może ktoś z rodziny, siostra, brat  może mama.
Choć mama pewnie  pokrzyczy, ale przecież i tak zrobi wszystko, by Ci pomóc.

Bardzo się zamotałaś, kręcisz się w kółko, a rozwiązanie może być proste.
Pewnie wystarczy odpowiedzieć sobie na pytania,
jak tak realnie przedstawia się  sytuacja , w której się znalazłam,
co jest prawdą, a co moim wyobrażeniem,
czego pragnę ,
czego oczekują ode mnie ludzie, którzy są  ważni w moim życiu i, czy mogę im to dać,
na co mnie stać, a czego nigdy nie udźwignę.....?

i wiedząc to wszystko znaleźć wyjście z tej pułapki.

Z życzeniami szczęścia w życiu, papa

2 325

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Horses, wydaje mi się, że to na nic.
Każdy dorosły człowiek, do którego Krotka mogłaby zwrócić się ze swoim problemem - w sensie, terapeuta, rodzina, przyjaciółka - oceniając sytuację, z pewnością zauważy również i jej odpowiedzialność i współwinę w tym wszystkim.
I to jest problem.
Bo Krotka nie czuje się ani odpowiedzialna, ani winna.
Wszystko dzieje się poza nią.
A nawet jeśli czasem sprowokowana przez rozmówców tutaj przyzna że i owszem - ponosi winę, to zaraz odszczeknie się się, że owszem, wie o tym ALE ....... (mąż był zły, kochanek był zły a zupa była za słona) ...

I jak tu zmienić sytuację i znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie, żeby zastosować je do trudnej sytuacji, skoro Krotka cały czas uważa, że wszystko co się dzieje, dzieje się poza nią, bez jej udziału, bez jej wyboru - po prostu ona stoi poza tym wszystkim, a złośliwy los dręczy ją.

2 326 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-05 11:46:16)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

Horses, wydaje mi się, że to na nic.
Każdy dorosły człowiek, do którego Krotka mogłaby zwrócić się ze swoim problemem - w sensie, terapeuta, rodzina, przyjaciółka - oceniając sytuację, z pewnością zauważy również i jej odpowiedzialność i współwinę w tym wszystkim.
I to jest problem.
Bo Krotka nie czuje się ani odpowiedzialna, ani winna.
Wszystko dzieje się poza nią.
A nawet jeśli czasem sprowokowana przez rozmówców tutaj przyzna że i owszem - ponosi winę, to zaraz odszczeknie się się, że owszem, wie o tym ALE ....... (mąż był zły, kochanek był zły a zupa była za słona) ...

I jak tu zmienić sytuację i znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie, żeby zastosować je do trudnej sytuacji, skoro Krotka cały czas uważa, że wszystko co się dzieje, dzieje się poza nią, bez jej udziału, bez jej wyboru - po prostu ona stoi poza tym wszystkim, a złośliwy los dręczy ją.

Tak, dużo w tym racji. Choć z drugiej strony pisze o swojej winie, załuje, ma tego świadomość. Choć za chwile zmienia zdanie.
Moim zdaniem powinna się kogoś poradzić, bo się zapętla.

Porozmawiała, pogodziła się z kolegą. Zaproponowała koleżeńskie stosunki. Z tego, co pisze, to facet przyjął to z ulgą. Zgodził się.
Jemu pewnie też zależy na pracy i na normalności. Wcale nie trzeba tego wykluczać. To też dorosły człowiek i ma rodzinę.
A może właśnie teraz zbliży się z żoną, która go kocha.
Powinna się cieszyć, że zrobiła krok naprzód, choćby ze względu na pracę, którą uwielbia i ceni. A przede wszystkim z tego względu, że na kilkunastu stronach pisała, że chce aby odpuścił, żeby był kolegą, a nie kochankiem.
Dostała to !
A Ona już tworzy nowy scenariusz. Że może za dużo mu powiedziała, a ten nie odpuści... A z tego, co tutaj pisze to facet przyjął to na klatę, zgodził się i nie zaczyna od nowa.
Swoim " niekonkretnym mysleniem i zachowaniem " teraz to Ona może go prowokować, nawet nieświadomie. W większości mężczyźni, jesli doszło do jakiś ustaleń to się już ich trzymają. Mężczyźni w pewnym wieku oczywiście.
Jeśli on jednak zauważy, że Krotka mówi jedno, a robi drugie to znowu spróbuje. Co mu szkodzi, dla niego romans nie jest aż takim problemem, jak dla Krotki.

Druga sprawa Krotka wie, co zrobi mąż, wie, czego ona dla niego chce, co dla niego jest najlepsze.
A czy zadała sobie trud i zapytała tego człowieka, czego on chce, jak on to widzi. Nawet jeśli małżeństwo się rozpadnie to i tak trzeba mieć jakieś relacje z tym człowiekiem.

Także uciekam z tego wątku, bo też się pogubiłam. Wierzę jednak, że Krotce w końcu się uda i tego Jej życzę.

2 327

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Piotr74 napisał/a:
starr napisał/a:

Kroteczka a pamiętasz co skłoniło Ciebie, albo kto Ciebie namówił na to małżeństwo?

Idealne pytanie. Namawiał Cię ktoś, zmuszał? A może wtedy byłe te fajerwerki? Ta adrenalina? Mąż był wtedy innym facetem? Zdziadział przy Tobie czy co? Pisałem wcześniej, że zanim sobie odpowiesz na pytanie o uczuciach do męża, to postaraj się zapomnieć o kochanku. Ale Ty odpowiadając nawet nie spróbowałaś o nim zapomnieć, wręcz przeciwnie wychwalałaś go pod niebiosa jaki to on cudowny, jak wy się dogadujecie itp. itd. Ja Ci powiem jedno jak facet, który jakieś tam zasady ma, jeśli bym był na miejscu Twojego przyjaciela, jeśli bym widział, że mojej kochance tak na mnie zależy, czułbym do niej to samo co ona do mnie, dogadywałbym się z nią idealnie, rozumiał bez słów i w ogóle wszystko byłoby w niej naj, to nie zawahałbym się odejść od żony, skoro jak to chyba pisałaś na początku nie dogaduje się z nią i jest mu z nią tak strasznie źle. Ty nie dostrzegasz tego, że on ci mówi to co ty chcesz usłyszeć a za grosz nie ma w tym szczerości? Kobieto ocknij się i nie bądź głupią i naiwną. Nie daj się wykorzystywać jakiemuś kretynowi, który nie potrafi zdecydować z kim chce być.

Piotr o moim małżeństwie już pisałam.  Z mojej strony nie było wielkiego uczucia,  na swój sposób pewnie go kochałam,  pewnie nawet nadal kocham, ale to taka miłość jak do brata.
Kiedyś wiedlismy bardziej beztroskie życie,  a potem przyszły dzieci więc wiadomo.
A czy u was były problemy z seksem?
Bo mi się wydaje że niestety nudne życie seksualne przyczyniło się do mojej zdrady.
Czy jeśliby twoja żona wróciła,  ukorzyła się etc, i ty byś ją przyjął, to moglibyście mieć jeszcze udane życie seksualne?
Czy jeśli ona powiedziałaby ci, chcę mieć taki a taki seks to byś się zgodził?  (Nie mówię tu o jakichś wyuzdaniach). Nie patrzył byś na nią "acha, więc on był taki, robił to tak" i by cię to bolało?
Pytam teoretycznie. 
Jeśli miałabym ratować małżeństwo to wiem że ja muszę się postarać przede wszystkim,  ale chciałabym też zmiany w naszym życiu seksualnym. Nie wiem czy mogę tego wymagać.

2 328

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Piotr74 napisał/a:
starr napisał/a:

Kroteczka a pamiętasz co skłoniło Ciebie, albo kto Ciebie namówił na to małżeństwo?

Idealne pytanie. Namawiał Cię ktoś, zmuszał? A może wtedy byłe te fajerwerki? Ta adrenalina? Mąż był wtedy innym facetem? Zdziadział przy Tobie czy co? Pisałem wcześniej, że zanim sobie odpowiesz na pytanie o uczuciach do męża, to postaraj się zapomnieć o kochanku. Ale Ty odpowiadając nawet nie spróbowałaś o nim zapomnieć, wręcz przeciwnie wychwalałaś go pod niebiosa jaki to on cudowny, jak wy się dogadujecie itp. itd. Ja Ci powiem jedno jak facet, który jakieś tam zasady ma, jeśli bym był na miejscu Twojego przyjaciela, jeśli bym widział, że mojej kochance tak na mnie zależy, czułbym do niej to samo co ona do mnie, dogadywałbym się z nią idealnie, rozumiał bez słów i w ogóle wszystko byłoby w niej naj, to nie zawahałbym się odejść od żony, skoro jak to chyba pisałaś na początku nie dogaduje się z nią i jest mu z nią tak strasznie źle. Ty nie dostrzegasz tego, że on ci mówi to co ty chcesz usłyszeć a za grosz nie ma w tym szczerości? Kobieto ocknij się i nie bądź głupią i naiwną. Nie daj się wykorzystywać jakiemuś kretynowi, który nie potrafi zdecydować z kim chce być.

Piotr o moim małżeństwie już pisałam.  Z mojej strony nie było wielkiego uczucia,  na swój sposób pewnie go kochałam,  pewnie nawet nadal kocham, ale to taka miłość jak do brata.
Kiedyś wiedlismy bardziej beztroskie życie,  a potem przyszły dzieci więc wiadomo.
A czy u was były problemy z seksem?
Bo mi się wydaje że niestety nudne życie seksualne przyczyniło się do mojej zdrady.
Czy jeśliby twoja żona wróciła,  ukorzyła się etc, i ty byś ją przyjął, to moglibyście mieć jeszcze udane życie seksualne?
Czy jeśli ona powiedziałaby ci, chcę mieć taki a taki seks to byś się zgodził?  (Nie mówię tu o jakichś wyuzdaniach). Nie patrzył byś na nią "acha, więc on był taki, robił to tak" i by cię to bolało?
Pytam teoretycznie. 
Jeśli miałabym ratować małżeństwo to wiem że ja muszę się postarać przede wszystkim,  ale chciałabym też zmiany w naszym życiu seksualnym. Nie wiem czy mogę tego wymagać.

Kroteczko, niczego nie możesz wymagać. Wychodząc za mąż wiedziałaś że w małżeństwie jest różnie, z życiem seksualnym również. Jeżeli chciałaś mieć urozmaicone życie seksualne, to trzeba było pozostać wolną i nie zawracać głowy swojemu mężowi. Wtedy byś mogła prowadzić życie seksualne takie jakbyś chciała. Ale Ty wolałaś mieć życie ustabilizowane a jednocześnie latać z dupą po innych facetach. Ja nie poważam takich kobiet, gdyż są one pozbawione jakichkolwiek uczuć do innych. Patrzą tylko żeby im było dobrze. Jeżeli chcesz mieć teraz dobrze, to rozwiąż swoje małżeństwo i daj wreszcia swojemu mężowi spokój, nie maltretuj go psychicznie. Ale tak szczerze to ty nigdy nie zaznasz szczęścia, gdyż tobą żądzi popęd a nie rozum.

2 329

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja myślę że można zacząć odnowa o ile chcą tego obydwie strony.W związku trzeba rozmawiać na temat spraw seksualnych.Tylko u ciebie jest problem musisz całkowicie zerwać kontakt z lovelasem bo inaczej nic z tego nie będzie, kosztem nawet pracy.

2 330

Odp: Zniszczylam swoje zycie

(wrócicie... zobaczycie, że wrócicie.)

2 331

Odp: Zniszczylam swoje zycie
O'kruszynka napisał/a:

(wrócicie... zobaczycie, że wrócicie.)

Ludzie chcą wierzyć w to, że ich pisanie zmieni Krotkę, że zajarzy, zrozumie. Trudno się dziwić. Ale wydaje mi się - że od początku wartość tego wątku polega na tym, że jest  "dydaktyczną" pomocą do zrozumienia osobowości zdradzacza, i przez to, dzięki komentarzom osób ukazujących różne aspekty tego co się dzieje na linii mąż-Krotka-kochanek pozwala ludziom lepiej rozumieć jakiś kawałek rzeczywistości i poczuć "dynamikę" wydarzeń i ludzkich emocji wchodzących w grę. Chyba po to tylko warto tu pisać.

2 332

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Strona 62......
Kroteczka, niedojrzałe emocjonalnie, płytkie i  infantylne dziewczę, analizuje, analizuje i....
Wnioski jakie wyciąga - porażają ... .

Zawsze spadasz na cztery łapy powiadasz......
Hmmm..
To tym razem szykuje się dla Ciebie twarde, bolesne lądowanie na dupie...
Skoro mąż już wie....
Mądry facet, skoro nie informuje Ciebie o swoich planach...
A Ty nic z jego zachowania nie potrafisz wyczytać....

2 333

Odp: Zniszczylam swoje zycie

dodam tylko do tego co napisał E.T., że pisanie w tym wątku jest dla krotki swego rodzaju katalizatorem dla ujścia emocji, które po 'spuszczeniu' dają doraźną ulgę i dzięki temu nie musi ona podejmować żadnych działań, żadnych decyzji.
Ma komu się wygadać? Ma. Więc nie czuje się wcale samotna, wbrew temu co pisze.

Wszelka presja związana z poczuciem odpowiedzialności w tym momencie dla niej odpada, bo pisząc tu i prowadząc z nami jałowe dyskusje, a w zasadzie monologi ona tylko dalej się dowartościowuje, pod pozorami szukania rozwiązania dla problemu, którego w głębi duszy nie chce rozwiązać, a upaja się jego skutkami.

Jedynym skutecznym rozwiązaniem i zarazem realną pomocą dla krotki byłoby -paradoksalnie - zaprzestanie 'dokarmiania' jej wpisami w tym wątku.

Niestety parę osób jeszcze wierzy, że tu chodzi o pomoc 'zagubionej owieczce'...



Można się gubić, motać, mieć dylematy.. ale tu jest egoizm czystej postaci i skrajne wyrachowanie. Przejechała się po uczuciach i zaangażowaniu męża jak walec, na końcu go wypluła i nawet głowy sobie nie zawraca jego stanem zdrowia, samopoczucia, etc.
Obrzydliwe.

Jeśli komuś z czytających wątek naprawdę zależy choć odrobinę na rozwiązaniu tej sytuacji w taki sposób by autorka mogła poczuć odpowiedzialność, a jednocześnie macie trochę empatii by wczuć się w położenie jej męża, a kiedyś dzieci - machnijcie ręką na popisy autorki w tym wątku i nie dokarmiajcie jej.
Ona jedyne do czego nas potrzebuje to by dalej onanizować się czytaniem własnych wpisów o kochanku i do gwiazdorzenia.

Kiedy wątek padnie, a ona utraci zainteresowanie swoja osobą -bez czego nie potrafi funkcjonować, dopiero wtedy zacznie myśleć by coś realnie robić, choćby z braku tej uwagi wink

2 334

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Elle, chętnie bym podyskutowała z Tobą, bo zawsze się tym wręcz upajam ... ale nie ma jak wink
Przyznaję Ci rację w 100%.

I wiesz co, są takie typy osobowości, które nie dojrzewają NIGDY ...

2 335

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

/.../
Ona jedyne do czego nas potrzebuje to by dalej onanizować się czytaniem własnych wpisów o kochanku i do gwiazdorzenia.
/.../

Trudno się nie zgodzić. W sumie wszystkiego innego już tu próbowano.

Zatem...Żegnaj Krotko.
Czas w samotności znosić chwile słabości gdy kusi cię kuś twej miłości.

2 336

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Czytam ten wątek od poczatku,  bo i moja historia podobna ...
Miotały mną podobne uczucia jak Kroteczka , ale trafiłam na watek
I wypowiedzi..posty słynnego już" Ice mena " wiec gdyby Krotka chciała sie wyleczyc
Powinna zaczac czytac od tamtego wątku....
Po 10 pierwszych stronach odnosi sie niebianskie szczescie wewnetrzne, ze mozna sie wyleczyc...
A tak co ja bede teraz czytac wieczoram?!?!!!?! ;-) ;-) ;-)

2 337

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja czytałem wątek od początku, ale po 12 stronie już mi się nie chciało. Zbyt wielki chaos, za wiele treści. Wolę w necie poszukać frazy "elektryk kraków" bo siadło mi DVD, to przynajmniej ciekawsze.

2 338 Ostatnio edytowany przez Doom (2015-03-11 12:51:32)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Witam wszystkich, a w szczególności Ciebie IsaBella77 i pozdrawiam serdecznie,

Jestem na siebie zły, bo zrejterowałem z tego forum z silnym przekonaniem, że już nie wrócę. No cóż, jestem słaby, niekonsekwentny, mea culpa. Chociaż palenie rzuciłem skutecznie smile

Odpoczywam sobie w domu i ten mój brak konsekwencji kazał mi się tu ponownie zalogować. Dyskusja widać bardzo ożywiona, problem stary jak świat i kolejna "Maja", prawda Isabella? Miałem ambitny plan, by przebić się przez cały wątek, ale gdzieś w okolicy 10 strony zemdliło mnie okropnie. Szkoda, że zabrałem się za czytanie, tuż po śniadaniu. Było dziś wyjątkowo dobre.

Nie będę czynił zaszczytu tej kreaturze (autorce) o ego wielkości Czomolungmy, ba większym nawet i zwracał się do niej bezpośrednio. Nie mam przecież dla niej żadnej rady. Jej los jest mi kompletnie obojętny. Szkoda mi jedynie dzieci. Jej dzieci są również moją/naszą przyszłością (wiem, że to brzmi trywialnie) i boli mnie, tak zwyczajnie, po ludzku, że będą cierpieć ( lub już cierpią), że narażone są stratę, na traumę, która z pewnością będzie determinowała ich dalsze życie i, co gorsza, życie ich dzieci również. Potwór, który zwie się kroteczką uruchomił reakcję łańcuchową, ale z tego ten osobnik sprawy sobie przecież nie zdaje. To coś, nie zaprząta sobie tym głowy. To coś jest empatyczną kaleką.

Chciałbym wierzyć, że takie, za przeproszeniem co delikatniejszych czytelników, gnidy mają szczątkowe chociaż poczucie przyzwoitości, by chociażby powstrzymywać się przed płodzeniem kolejnych dzieci. Gdyby tylko takie spaczone osobniki można było identyfikować odpowiednio wcześniej (np. tuż zanim taki/taka wejdzie w poważny związek i powiększy rodzinę), wtedy wzorem starożytnej Sparty... rozmarzyłem się, przepraszam.

P.S. Doczytałem ostatnią stronę i post Elle88. Racja jest po twej stronie Elle88. Żałuję, że dorzuciłem swój kamyczek do tego "ogródka". Tę całą kroteczkę trzeba skazać na zapomnienie. Zapomnijmy zatem o niej.

Doom

2 339

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Siemanko Doom smile
Bardzo mi również miło Cię widzieć.
Przepraszam za off top i zmykam !

Pozdrowienia smile

2 340

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Miałam już nie pisać bo wszystko już zostało powiedziane. Jednak tak mi źle ostatnio.  X jest moim nałogiem i nie mogę się uwolnić.  On mi nie pozwala o sobie zapomnieć.  Teraz jest ciągle na wyciągnięcie ręki, pracujemy razem na jednym projekcie.  Nie sądziłam że to będzie takie ciężkie. Niby nic się nie dzieje ale jego obecność jest obezwladniajaca. Nie jestem w stanie normalnie pracować.  To jakaś obsesja.
Na szczęście jak wracam do domu to nie myślę o nim. Ale tylko się położę, zamknę oczy i już go widzę.  Każdy jego gest, słowo.  Mój mózg sfiksowal.
A on uprzejmy, uczynny, nie mam się do czego przyczepić,  nie mam za co znienawidzić. Wie że chcę się uwolnić ale jestem jak na niewidzialnej smyczy. Nie pomaga, wręcz przeciwnie.
Nie mam siły na to.

Posty [ 2 276 do 2 340 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 34 35 36 37 38 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026