netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 678 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 33 34 35 36 37 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 211 do 2 275 z 3 039 ]

2 211

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:

I wtedy? Pamiętasz wciąż naszą piosenkę?
(gdym w ócz ametysty twe patrzył zachłannie
widząc w nich bliską miłości jutrzenkę)
A oni zagrali ?Ona tańczy dla mnie? ?

Miód i malina!

a i jeszcze TO ...   "Muskając oceanu Twoich piersi fale, kurs wziąłem ku Malströmu wsysającym wirom"....
i TO "myśliwiec mój w krętym korkociągu "...

echhh! Panie ET! Miód i ....   smile

2 212

Odp: Zniszczylam swoje zycie
O'kruszynka napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

I wtedy? Pamiętasz wciąż naszą piosenkę?
(gdym w ócz ametysty twe patrzył zachłannie
widząc w nich bliską miłości jutrzenkę)
A oni zagrali ?Ona tańczy dla mnie? ?

Miód i malina!

a i jeszcze TO ...   "Muskając oceanu Twoich piersi fale, kurs wziąłem ku Malströmu wsysającym wirom"....
i TO "myśliwiec mój w krętym korkociągu "...

echhh! Panie ET! Miód i ....   smile

Eee nie to słabe było.  ET się nie wysilil, bo to tylko wprawki takie. Czuję że zbiera siły i jak przyjdzie wena to popłynie.  Ale wiesz ET, ten mój to pod wpływem zawsze lepiej pisze, może więc trzeba się trochę zrobić najpierw.

2 213

Odp: Zniszczylam swoje zycie
O'kruszynka napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

I wtedy? Pamiętasz wciąż naszą piosenkę?
(gdym w ócz ametysty twe patrzył zachłannie
widząc w nich bliską miłości jutrzenkę)
A oni zagrali ?Ona tańczy dla mnie? ?

Miód i malina!

a i jeszcze TO ...   "Muskając oceanu Twoich piersi fale, kurs wziąłem ku Malströmu wsysającym wirom"....
i TO "myśliwiec mój w krętym korkociągu "...

echhh! Panie ET! Miód i ....   smile

I w ten oto sposób ET skradł Krotce show

2 214

Odp: Zniszczylam swoje zycie

kroteczka, a może coś poczytasz do poduszki ?
Polecam :
- "Pokochaj siebie, a nieważne z kim się zwiążesz" Evy-Mari Zurhorst - ciekawe podejście do związków, poprzez zrozumienie, zaakceptowanie samej siebie.

2 215

Odp: Zniszczylam swoje zycie

no i większa poczytalność wątku, każdy liczył na trochę nauki w wiadomym temacie a tutaj - no rozczarowanie krotka wink

2 216 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-01 23:43:04)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Skoro Starr powrócił na "Krotki łono", to i ja się wypowiem ;-)


Epitalamium

W poszumie wód pisuarów,
z otmętów rezerwuarów - miłości
czerpię łapczywie...

I słów mych tony liryczne,
wprost w muszli dno ceramiczne - posyłam:
niech mkną ku Tobie!

W czeluściach kanalizacji,
gdzie uczuć mych szukam racji - żeliwny
kuś mój rdzewieje tęsknotą...

A kiedy pamięć Tobą napieszczę,
wpatrzony w spłuczkę, żebrząc o jeszcze - spuszczam
niby magiczne, pytanie me:
li-onirycznie, li-hydraulicznie cię kocham?

2 217 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-01 23:32:25)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

W większości związkach pojawiają się pikantne smsy. Pojawiają się między tymi romantycznymi, tymi codziennymi o różnych zwykłych sprawach, tymi, które są jedynie zapytaniem co słychać kochanie...Kroteczko pojawiają się, a nie są najważniejsze i najczęstsze.
On Ciebie pragnie, pożąda, ale czy kocha, troszczy się to nie wiem.

Ale w sumie szczery facet. Nie ściemia.

2 218

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

W większości związkach pojawiają się pikantne smsy. Pojawiają się między tymi romantycznymi, tymi codziennymi o różnych zwykłych sprawach, tymi, które są jedynie zapytaniem co słychać kochanie...Kroteczko pojawiają się, a nie są najważniejsze i najczęstsze.
On Ciebie pragnie, pożąda, ale czy kocha, troszczy się to nie wiem.

Ale w sumie szczery facet. Nie ściemia.

No szczery.  Zależy mu głównie na jednym żebym chciała go fizycznie.  On jest bardzo skoncentrowany na jednej sferze.  Romantyczny nigdy nie był.

2 219 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-01 23:40:07)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
horses napisał/a:

W większości związkach pojawiają się pikantne smsy. Pojawiają się między tymi romantycznymi, tymi codziennymi o różnych zwykłych sprawach, tymi, które są jedynie zapytaniem co słychać kochanie...Kroteczko pojawiają się, a nie są najważniejsze i najczęstsze.
On Ciebie pragnie, pożąda, ale czy kocha, troszczy się to nie wiem.

Ale w sumie szczery facet. Nie ściemia.

No szczery.  Zależy mu głównie na jednym żebym chciała go fizycznie.  On jest bardzo skoncentrowany na jednej sferze.  Romantyczny nigdy nie był.

Czyli masz odpowiedź. To się czuje, czy mężczyzna kocha i pożąda, czy tylko pożąda.
Mężczyzna staje się inny kiedy kocha, potrafi byc romantyczny i opiekuńczy.

Odpuści jeśli postawisz szlaban. Teraz to próba sił.

2 220

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ach i Aurora!
oczy me pląsają w zachwycie słowa spijając z monitoru wink
dobrej nocy.
Kroteczko dobrej nocy. i spokojnej.

2 221

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:

Czyli masz odpowiedź. To się czuje, czy mężczyzna kocha i pożąda, czy tylko pożąda.
Mężczyzna staje się inny kiedy kocha, potrafi byc romantyczny i opiekuńczy.

Odpuści jeśli postawisz szlaban. Teraz to próba sił.

Mówi że kocha.  Czuję że kocha. Romantyczny jest średnio.  W czynach bardziej w słowach mniej. Opiekuńczy jest bardzo,  zawsze się o mnie martwil, pomagal, troszczyl. Nawet teraz jak nie rozmawiamy w pracy, dochodzą mnie słuchy co dla mnie robi.
Jutro będzie ciężki dzień bo mamy wspólną rozmowę z szefem nt tego dużego projektu. No i powinniśmy wcześniej usiąść,  przygotować się do tej rozmowy. Stresuje się tym.

2 222

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:

kroteczka, a może coś poczytasz do poduszki ?
Polecam :
- "Pokochaj siebie, a nieważne z kim się zwiążesz" Evy-Mari Zurhorst - ciekawe podejście do związków, poprzez zrozumienie, zaakceptowanie samej siebie.

Poczytam. Dzięki

2 223

Odp: Zniszczylam swoje zycie
O'kruszynka napisał/a:

ach i Aurora!
oczy me pląsają w zachwycie słowa spijając z monitoru wink
dobrej nocy.
Kroteczko dobrej nocy. i spokojnej.

Kroć, za mój styl kwietny, "wypisała" mnie z netowego establishmentu, a ja, nie bez żalu zwolniłam wakat nadwornego błazna. Jednak okazuje się, że Jejmościanka lubuje się jednakowoż w poezji kloacznej, więc nie wytrzymałam i... trochę popuściłam... (wodze fantazji)

Trzymaj się O'Kruszynko! ;-)

2 224 Ostatnio edytowany przez starr (2015-03-02 00:16:53)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

/.../
Epitalamium

W poszumie wód pisuarów,
z otmętów rezerwuarów - miłości
czerpię łapczywie...

I słów mych tony liryczne,
wprost w muszli dno ceramiczne - posyłam:
niech mkną ku Tobie!

W czeluściach kanalizacji,
gdzie uczuć mych szukam racji - żeliwny
kuś mój rdzewieje tęsknotą...

A kiedy pamięć Tobą napieszczę,
wpatrzony w spłuczkę, żebrząc o jeszcze - spuszczam
niby magiczne, pytanie me:
li-onirycznie, li-hydraulicznie cię kocham?


Kroć, za mój styl kwietny, "wypisała" mnie z netowego establishmentu, a ja, nie bez żalu zwolniłam wakat nadwornego błazna. Jednak okazuje się, że Jejmościanka lubuje się jednakowoż w poezji kloacznej, więc nie wytrzymałam i... trochę popuściłam... (wodze fantazji)
Trzymaj się O'Kruszynko! ;-)

No proszę... a to o mnie mówią żem specjalista połączenia: doopa-->Wisła big_smile

2 225

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

Skoro Starr powrócił na "Krotki łono", to i ja się wypowiem ;-)


Epitalamium

W poszumie wód pisuarów,
z otmętów rezerwuarów - miłości
czerpię łapczywie...

I słów mych tony liryczne,
wprost w muszli dno ceramiczne - posyłam:
niech mkną ku Tobie!

W czeluściach kanalizacji,
gdzie uczuć mych szukam racji - żeliwny
kuś mój rdzewieje tęsknotą...

A kiedy pamięć Tobą napieszczę,
wpatrzony w spłuczkę, żebrząc o jeszcze - spuszczam
niby magiczne, pytanie me:
li-onirycznie, li-hydraulicznie cię kocham?

Wg E-tki to jest the best, wg Krotki wiadomo ...  :-)

2 226

Odp: Zniszczylam swoje zycie
starr napisał/a:

No proszę... a to o mnie mówią żem specjalista połączenia: doopa-->Wisła big_smile

"Ja Wisła, Ja Wisła! Grab, słyszysz mnie???" ;-)))

Zaraz będziemy musieli spływać z wątku Kroci albo utkniemy w "kolanku"...

2 227

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

"Ja Wisła, Ja Wisła! Grab, słyszysz mnie???" ;-)))

Zaraz będziemy musieli spływać z wątku Kroci albo utkniemy w "kolanku"...

Lepiej w kolanku niż w rezerwuarze... bo może nas ktoś spuścić... big_smile

2 228 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-02 00:34:38)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
horses napisał/a:

Czyli masz odpowiedź. To się czuje, czy mężczyzna kocha i pożąda, czy tylko pożąda.
Mężczyzna staje się inny kiedy kocha, potrafi byc romantyczny i opiekuńczy.

Odpuści jeśli postawisz szlaban. Teraz to próba sił.

Mówi że kocha.  Czuję że kocha. Romantyczny jest średnio.  W czynach bardziej w słowach mniej. Opiekuńczy jest bardzo,  zawsze się o mnie martwil, pomagal, troszczyl. Nawet teraz jak nie rozmawiamy w pracy, dochodzą mnie słuchy co dla mnie robi.
Jutro będzie ciężki dzień bo mamy wspólną rozmowę z szefem nt tego dużego projektu. No i powinniśmy wcześniej usiąść,  przygotować się do tej rozmowy. Stresuje się tym.

W takim razie z nim jutro porozmawiaj. Nawet jesli uznasz i powiesz, że musisz zapomnieć o tym co was łaczyło to i tak warto porozmawiać.
Przepraszam, ale błaźnisz się tutaj wypisując o tym pożądaniu. Za chwilę puszczą ci hamulce i opowiesz więcej o tych pikantnych smsach. Po co Ci to?
Zachowaj się jak dojrzała kobieta. Dojrzała kobieta, bardziej niż nastolatka , wie, że nic nie jest biało- czarne, może mieć wątpliwości.
Porozmawiaj z nim i podejmijcie decyzję. Nawet jesli będzie to decyzja o zmianie charakteru znajomości.
Inaczej co będzie z tego projektu ? Piszesz, że jesteś szanowana w pracy. Ale jeśli zawalicie to kto odejdzie - Ty czy on ? Kto ma silniejszą pozycję? Choćby z tego względu powinnaś jutro odbyć poważną rozmowę z kochankiem.
Współpracownicy także widzą, że coś się dzieje. Nie za bardzo ufaj kolegom z pracy. Każdy jest ciekawy, co tam się takiego stało.
I z tego względu również powinnaś tą sprawę wyjaśnić z kochankiem.
I dla samej siebie także, aby w końcu zacząć normalnie żyć.
JESTEŚ DOJRZAŁĄ KOBIETĄ I ZACHOWUJ SIĘ JAK DOJRZAŁA KOBIETA.

2 229 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-02 00:43:14)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:

[...] wg Krotki wiadomo ...  :-)

...wiadomo
to blooming szambo :-)

To jest lepsze: http://youtu.be/VsSWUNJ382k

2 230

Odp: Zniszczylam swoje zycie
starr napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

"Ja Wisła, Ja Wisła! Grab, słyszysz mnie???" ;-)))

Zaraz będziemy musieli spływać z wątku Kroci albo utkniemy w "kolanku"...

Lepiej w kolanku niż w rezerwuarze... bo może nas ktoś spuścić... big_smile

Trzeba się będzie jakoś u(be)szczelnić ;-)))
Idę po pakuły...

2 231

Odp: Zniszczylam swoje zycie

No i dziś odbyła się rozmowa. Miała być stricte służbowa ale on nie wytrzymał i poruszył temat "nas".
Najpierw omówiliśmy projekt, było jakoś tak nieswojo.  Ja strasznie usztywniona, nie mogłam się wyluzować a on też zestresowany.  Beznadzieja.
Ale po omówieniu wszystkiego on zapytał czy to możliwe że nic do niego nie czuję.  On cały w stresie czekał co powiem a mi w jednej chwili cały stres przeszedł. Nie zdobyłam się jednak na pełną szczerość.  Powiedziałam tylko że nawet nie zdaje sobie sprawy jak dla mnie jest ważny ale że nie mamy żadnej przyszłości że to by była męka.
On jeszcze tylko poprosił żebyśmy normalnie rozmawiali, że szef go pytał co jest. Powiedziałam że ok, rozmawiajmy ale bez prywatnych tematów. Tyle, nie wiem czy dobrze że mu powiedziałam że jest dla mnie ważny.  Ale stało się.

2 232 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-03-02 20:30:09)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

No i dziś odbyła się rozmowa. Miała być stricte służbowa ale on nie wytrzymał i poruszył temat "nas".
Najpierw omówiliśmy projekt, było jakoś tak nieswojo.  Ja strasznie usztywniona, nie mogłam się wyluzować a on też zestresowany.  Beznadzieja.
Ale po omówieniu wszystkiego on zapytał czy to możliwe że nic do niego nie czuję.  On cały w stresie czekał co powiem a mi w jednej chwili cały stres przeszedł. Nie zdobyłam się jednak na pełną szczerość.  Powiedziałam tylko że nawet nie zdaje sobie sprawy jak dla mnie jest ważny ale że nie mamy żadnej przyszłości że to by była męka.
On jeszcze tylko poprosił żebyśmy normalnie rozmawiali, że szef go pytał co jest. Powiedziałam że ok, rozmawiajmy ale bez prywatnych tematów. Tyle, nie wiem czy dobrze że mu powiedziałam że jest dla mnie ważny.  Ale stało się.

Nie wiem czy dobrze, ale myślę, że go uspokoiłaś na swój sposób. Myślę, że bardziej by go dotknęło jakbyś powiedziała: było minęło, nie ma do czego wracać...
Nie siedzę w jego głowie, ale możliwe, że nie poczuł się jeszcze na straconej pozycji i dalej będzie coś próbował albo samo to stwierdzenie mu wystarczy i je uszanuje... w końcu to nie ujma dla niego, że zerwałaś kontakt - bo wciąż jest dla Ciebie ważny!
Z drugiej strony wiem do czego facet jest zdolny, więc ta prośba, żebyście rozmawiali, bo szef..(w ogóle projekt) to może być tylko, choć, nie musi, jego strategia by odzyskać z Tobą kontakt - móc normalnie rozmawiać, znów spędzać czas..

2 233

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Brawo Kroteczko!
Bardzo dobrze mu powiedziałaś.
Z klasą, szczerze z poszanowaniem uczuć swoich i jego.
Powinno mu to poprawić humor, a Tobie powinno pomóc zrzucić ciężar z serca
i zacząć normalnie funkcjonować.
Powodzenia smile

2 234

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

No i dziś odbyła się rozmowa. Miała być stricte służbowa ale on nie wytrzymał i poruszył temat "nas".
Najpierw omówiliśmy projekt, było jakoś tak nieswojo.  Ja strasznie usztywniona, nie mogłam się wyluzować a on też zestresowany.  Beznadzieja.
Ale po omówieniu wszystkiego on zapytał czy to możliwe że nic do niego nie czuję.  On cały w stresie czekał co powiem a mi w jednej chwili cały stres przeszedł. Nie zdobyłam się jednak na pełną szczerość.  Powiedziałam tylko że nawet nie zdaje sobie sprawy jak dla mnie jest ważny ale że nie mamy żadnej przyszłości że to by była męka.
On jeszcze tylko poprosił żebyśmy normalnie rozmawiali, że szef go pytał co jest. Powiedziałam że ok, rozmawiajmy ale bez prywatnych tematów. Tyle, nie wiem czy dobrze że mu powiedziałam że jest dla mnie ważny.  Ale stało się.

Nie wiem czy dobrze, ale myślę, że go uspokoiłaś na swój sposób. Myślę, że bardziej by go dotknęło jakbyś powiedziała: było minęło, nie ma do czego wracać...
Nie siedzę w jego głowie, ale możliwe, że nie poczuł się jeszcze na straconej pozycji i dalej będzie coś próbował albo samo to stwierdzenie mu wystarczy i je uszanuje... w końcu to nie ujma dla niego, że zerwałaś kontakt - bo wciąż jest dla Ciebie ważny!
Z drugiej strony wiem do czego facet jest zdolny, więc ta prośba, żebyście rozmawiali, bo szef..(w ogóle projekt) to może być tylko, choć, nie musi, jego strategia by odzyskać z Tobą kontakt - móc normalnie rozmawiać, znów spędzać czas..

To będzie spędzał. Wyjścia nie ma, pracują w jednej firmie.
Ale relacja może się zmienić z erotycznej na życzliwą i przyjacielską.
Nawet takie cuda w życiu się zdarzają smile

2 235

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

No i dziś odbyła się rozmowa. Miała być stricte służbowa ale on nie wytrzymał i poruszył temat "nas".
Najpierw omówiliśmy projekt, było jakoś tak nieswojo.  Ja strasznie usztywniona, nie mogłam się wyluzować a on też zestresowany.  Beznadzieja.
Ale po omówieniu wszystkiego on zapytał czy to możliwe że nic do niego nie czuję.  On cały w stresie czekał co powiem a mi w jednej chwili cały stres przeszedł. Nie zdobyłam się jednak na pełną szczerość.  Powiedziałam tylko że nawet nie zdaje sobie sprawy jak dla mnie jest ważny ale że nie mamy żadnej przyszłości że to by była męka.
On jeszcze tylko poprosił żebyśmy normalnie rozmawiali, że szef go pytał co jest. Powiedziałam że ok, rozmawiajmy ale bez prywatnych tematów. Tyle, nie wiem czy dobrze że mu powiedziałam że jest dla mnie ważny.  Ale stało się.

Nie wiem czy dobrze, ale myślę, że go uspokoiłaś na swój sposób. Myślę, że bardziej by go dotknęło jakbyś powiedziała: było minęło, nie ma do czego wracać...
Nie siedzę w jego głowie, ale możliwe, że nie poczuł się jeszcze na straconej pozycji i dalej będzie coś próbował albo samo to stwierdzenie mu wystarczy i je uszanuje... w końcu to nie ujma dla niego, że zerwałaś kontakt - bo wciąż jest dla Ciebie ważny!
Z drugiej strony wiem do czego facet jest zdolny, więc ta prośba, żebyście rozmawiali, bo szef..(w ogóle projekt) to może być tylko, choć, nie musi, jego strategia by odzyskać z Tobą kontakt - móc normalnie rozmawiać, znów spędzać czas..

To będzie spędzał. Wyjścia nie ma, pracują w jednej firmie.
Ale relacja może się zmienić z erotycznej na życzliwą i przyjacielską.
Nawet takie cuda w życiu się zdarzają smile

a ile znasz takich przemian w relacji
moim zdaniem to mało proawdobodobne
może być obojętnosc ( i to myśląc optymistycznie)

2 236

Odp: Zniszczylam swoje zycie
NiobeXXX napisał/a:
horses napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Nie wiem czy dobrze, ale myślę, że go uspokoiłaś na swój sposób. Myślę, że bardziej by go dotknęło jakbyś powiedziała: było minęło, nie ma do czego wracać...
Nie siedzę w jego głowie, ale możliwe, że nie poczuł się jeszcze na straconej pozycji i dalej będzie coś próbował albo samo to stwierdzenie mu wystarczy i je uszanuje... w końcu to nie ujma dla niego, że zerwałaś kontakt - bo wciąż jest dla Ciebie ważny!
Z drugiej strony wiem do czego facet jest zdolny, więc ta prośba, żebyście rozmawiali, bo szef..(w ogóle projekt) to może być tylko, choć, nie musi, jego strategia by odzyskać z Tobą kontakt - móc normalnie rozmawiać, znów spędzać czas..

To będzie spędzał. Wyjścia nie ma, pracują w jednej firmie.
Ale relacja może się zmienić z erotycznej na życzliwą i przyjacielską.
Nawet takie cuda w życiu się zdarzają smile

a ile znasz takich przemian w relacji
moim zdaniem to mało proawdobodobne
może być obojętnosc ( i to myśląc optymistycznie)

2 znam, ale ludzie już tuż przed lub po 40-stce.
Wtedy nastepuje czasami taka przemiana w człowieku, taka świadomość
że nie zawsze można mieć wszystko i nawet z tej do połowy zapełnionej szklanki warto się cieszyć

2 237

Odp: Zniszczylam swoje zycie
NiobeXXX napisał/a:

a ile znasz takich przemian w relacji
moim zdaniem to mało proawdobodobne
może być obojętnosc ( i to myśląc optymistycznie)

niestety niewiele ale jak horses pisała cuda się zdarzają..
ja w pracy miałam kilku adoratorów, miło fajnie, póki nie chcieli czegoś więcej, nie wdałam się z nimi w romans, ale szkoda mi było tych relacji... przez jakiś czas było unikanie siebie, bardziej z mojej strony a potem znów powrót do koleżeńskich relacji, ale do przyjaźni sprzed chwili wyznania że z ich str jest coś więcej nigdy nie wróciliśmy - dystans pozostał, choć nadal jesteśmy sobie życzliwi i trzymamy za siebie kciuki zawsze, ale to już nie to...

2 238

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

a ile znasz takich przemian w relacji
moim zdaniem to mało proawdobodobne
może być obojętnosc ( i to myśląc optymistycznie)

niestety niewiele ale jak horses pisała cuda się zdarzają..
ja w pracy miałam kilku adoratorów, miło fajnie, póki nie chcieli czegoś więcej, nie wdałam się z nimi w romans, ale szkoda mi było tych relacji... przez jakiś czas było unikanie siebie, bardziej z mojej strony a potem znów powrót do koleżeńskich relacji, ale do przyjaźni sprzed chwili wyznania że z ich str jest coś więcej nigdy nie wróciliśmy - dystans pozostał, choć nadal jesteśmy sobie życzliwi i trzymamy za siebie kciuki zawsze, ale to już nie to...

Tylko po co wracać do tego co było? To co było przyniosło problemy, zyciową tragedię.
Relację wrogą, pełną żalu zastąpić koleżeńską, życzliwą to już jest coś.
To krok naprzód.

2 239

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:
horses napisał/a:

To będzie spędzał. Wyjścia nie ma, pracują w jednej firmie.
Ale relacja może się zmienić z erotycznej na życzliwą i przyjacielską.
Nawet takie cuda w życiu się zdarzają smile

a ile znasz takich przemian w relacji
moim zdaniem to mało proawdobodobne
może być obojętnosc ( i to myśląc optymistycznie)

2 znam, ale ludzie już tuż przed lub po 40-stce.
Wtedy nastepuje czasami taka przemiana w człowieku, taka świadomość
że nie zawsze można mieć wszystko i nawet z tej do połowy zapełnionej szklanki warto się cieszyć

Horses nawet nie wiesz jaką wlalas we mnie nadzieję.
Tak bym chciała żeby to była taka relacja bo mi naprawdę na nim zależy. I nie chciałabym go ranić bo w głębi duszy kocham go strasznie.
Wrogości między nami nie było nigdy.  Nawet jak ja w złości powiedziałam że ma się do mnie nie odzywać, to on nigdy nie powiedział na mnie nic złośliwego nikomu wręcz przeciwnie. Nie próbował się "mścic". Nie gadał ostentacyjnie z innymi koleżankami. To już ja chwilami miałam takie myśli.  Ale wiem że on by odwet wziął nie na mnie ale na jakimś nieszczęsnym koledze. Poza tym nie potrafiłabym go zranić.

2 240 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-02 21:26:41)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
horses napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

a ile znasz takich przemian w relacji
moim zdaniem to mało proawdobodobne
może być obojętnosc ( i to myśląc optymistycznie)

2 znam, ale ludzie już tuż przed lub po 40-stce.
Wtedy nastepuje czasami taka przemiana w człowieku, taka świadomość
że nie zawsze można mieć wszystko i nawet z tej do połowy zapełnionej szklanki warto się cieszyć

Horses nawet nie wiesz jaką wlalas we mnie nadzieję.
Tak bym chciała żeby to była taka relacja bo mi naprawdę na nim zależy. I nie chciałabym go ranić bo w głębi duszy kocham go strasznie.
Wrogości między nami nie było nigdy.  Nawet jak ja w złości powiedziałam że ma się do mnie nie odzywać, to on nigdy nie powiedział na mnie nic złośliwego nikomu wręcz przeciwnie. Nie próbował się "mścic". Nie gadał ostentacyjnie z innymi koleżankami. To już ja chwilami miałam takie myśli.  Ale wiem że on by odwet wziął nie na mnie ale na jakimś nieszczęsnym koledze. Poza tym nie potrafiłabym go zranić.

Kroteczko
da się, ale trzeba do tego dorosnąć. Tego nigdy nie zrozumieją dwudziestolatkowie, ale czterdziestolatkowie to juz tak.
Na pewno pojawią się jeszcze pokusy i to z obu stron, ale po tej pięknej katastrofie łatwiej będzie z nimi wygrać.
Naprawdę zrobiłas krok naprzód. Teraz trzeba się tego trzymać i zacząć cieszyć się ze zgody z kolegą.
Dlatego tak ważne było niedemonizowanie tego mężczyzny, nie robienie z niego wroga, a z siebie ofiary.
Ale o tym pisałam zanim zgubiłam hasło do poprzedniego  forumowego wcielenia i musiałam się narodzić na nowo smile
Powodzenia

2 241

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Horses, takie mialam przeczucie ze nie jestes "nowa" wink
A Twoje wypowiedzi z przyjemnoscia sie czyta smile

2 242

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Horses, takie mialam przeczucie ze nie jestes "nowa" wink
A Twoje wypowiedzi z przyjemnoscia sie czyta smile

Niestety straciłam hasło do loginu i jeszcze poczta mi się zablokowała, więc totalna katastrofa.
Naprawdę myslę, że Krotce się uda. Oczywiście musza być twardzi - oboje, ale to się da zrobić.
W pewnym wieku da się.

2 243

Odp: Zniszczylam swoje zycie
horses napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Horses, takie mialam przeczucie ze nie jestes "nowa" wink
A Twoje wypowiedzi z przyjemnoscia sie czyta smile

Niestety straciłam hasło do loginu i jeszcze poczta mi się zablokowała, więc totalna katastrofa.
Naprawdę myslę, że Krotce się uda. Oczywiście musza być twardzi - oboje, ale to się da zrobić.
W pewnym wieku da się.

No my już najmłodsi nie jesteśmy smile.
I powiem wam szczerze, że to bardzo dla mnie ważne, że on się tak zachowuje dojrzale w tej sytuacji. Myślę że wielu mężczyzn robiłoby złośliwości albo co gorsza msciloby się kręcąc z inną.
Tego mogłabym nie przeżyć.

2 244

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jeśli traktuje się ludzi z szacunkiem i podaje prawdziwe powody z poszanowaniem cudzych uczuć to nie ma prawa nie być dobrze - wcześniej czy później.

Tylko smutne jest to, że w ogóle nie wspominasz o mężu.. aż tak jest Ci obojętny i obcy?

2 245

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Jeśli traktuje się ludzi z szacunkiem i podaje prawdziwe powody z poszanowaniem cudzych uczuć to nie ma prawa nie być dobrze - wcześniej czy później.

Tylko smutne jest to, że w ogóle nie wspominasz o mężu.. aż tak jest Ci obojętny i obcy?

Nie jest mi obcy. To nadal mój mąż.
Z mężem mam relacje uprzejmie obojętne.  On chyba przeczuwa że emocjonalnie tkwie nadal w relacji z przyjacielem.

2 246

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

/.../
Tylko smutne jest to, że w ogóle nie wspominasz o mężu.. aż tak jest Ci obojętny i obcy?

Od początku tego wątku, osoba męża jest marginalizowana przez kroteczkę. Stawia to go na równi z pozostałym sprzętem domowym. Czyż warto przejmować się popsutą pralką? Przecież w ostateczności pranie można zanieść do pralni...

2 247

Odp: Zniszczylam swoje zycie
starr napisał/a:
Elle88 napisał/a:

/.../
Tylko smutne jest to, że w ogóle nie wspominasz o mężu.. aż tak jest Ci obojętny i obcy?

Od początku tego wątku, osoba męża jest marginalizowana przez kroteczkę. Stawia to go na równi z pozostałym sprzętem domowym. Czyż warto przejmować się popsutą pralką? Przecież w ostateczności pranie można zanieść do pralni...

Ta "pralka" była przez Krotkę psuta już od dłuższego czasu... 8 lat! Aż cud, że tyle wytrzymała!
Przypomnę tylko, że w wersji podawanej przez Krotkę miała wytrzymać jeszcze 8-10 lat...
http://youtu.be/eGbGk7ESqCE

2 248

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
horses napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Horses, takie mialam przeczucie ze nie jestes "nowa" wink
A Twoje wypowiedzi z przyjemnoscia sie czyta smile

Niestety straciłam hasło do loginu i jeszcze poczta mi się zablokowała, więc totalna katastrofa.
Naprawdę myslę, że Krotce się uda. Oczywiście musza być twardzi - oboje, ale to się da zrobić.
W pewnym wieku da się.

No my już najmłodsi nie jesteśmy smile.
I powiem wam szczerze, że to bardzo dla mnie ważne, że on się tak zachowuje dojrzale w tej sytuacji. Myślę że wielu mężczyzn robiłoby złośliwości albo co gorsza msciloby się kręcąc z inną.
Tego mogłabym nie przeżyć.

Da się utrzymać koleżeńskie kontakty po romansie. Innego wyjścia nie macie, choćby ze względu na to, że razem pracujecie.
Oczywiście obie strony muszą chcieć koleżeństwa.
Powrót do wielkiej przyjaźni chyba Tobie też nie jest potrzebny. Ale życzliwe, serdeczne, pozbawione złości i żalu kontakty mogą się udać
jak najbardziej.

2 249

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dziś był pierwszy dzień tej naszej na nowo budowanej relacji kolezenskiej. Dziwnie trochę.  Znów zaczęliśmy rozmawiać co nie uszło uwadze współpracowników. Wcześniej koleżanki o nic nie pytały. A teraz jakby się worek rozwiązał i oczywiście od razu "to ty się na X obraziłas czy nie?" " a dlaczego z nim nie rozmawiałas?". Ciężko było wybrnąć,  ale starałam się krótko ucinac dywagacje na ten temat. Widzę jednak że byliśmy niezłą pożywka dla plotek i pewnie nadal jesteśmy. Teraz pewnie sensacją jest że rozmawiamy normalnie no i oczywiście już się rozeszło że ten duży projekt będziemy prowadzić razem.
X niby normalnie ze mną rozmawia, o sprawach służbowych.  Ale widzę że już poczuł się pewniej,  pewnie po tym moim tekście o tym jaki jest dla mnie ważny.
Najlepsze jednak co powiedział dziś szef do nas jak znów byliśmy u niego - "nie chcę wiedzieć dlaczego między wami nastąpił taki koniec przyjaźni ale mam nadzieję że będziecie zgodnie współpracować", mnie zatkało,  nie spodziewałam się takiej w sumie osobistej wycieczki. Ale X oczywiście zbył to śmiechem i powiedział że nie nastąpił żaden koniec przyjaźni, i do mnie " prawda Y?" A ja że tak. Szef tylko skwitował - to dobrze.
Potem myślałam o tym i stwierdzam że X trochę już za pewnie się w tym wszystkim czuje.

2 250

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Czyli stan rzeczy dokładnie taki sam, jak jakieś 40 stron temu.

2 251

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kompletnie zignorowała 4 posty 1 po 2 n/t męża.. Znów "co kochanek na to, co myśli, jak się zachowywał, czy czuje się za pewnie czy niepewnie"..

A mąż pewnie gryzie ściany.

Krotka, powiem Ci coś, a Ty zapisz sobie w myślach tą datę i po roku może wspomnisz to co napisałam.
Moim zdaniem mniej więcej tyle czasu upłynie zanim zdasz sobie sprawę co zrobiłaś i jak bardzo zraniłaś męża. Teraz g.. rozumiesz.

Ja już tego nie mogę czytać, jest mi niedobrze.

Trzymajcie się ci co mają na to siłę.

2 252

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Potem myślałam .

Przeceniasz się.

2 253 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2015-03-03 23:26:07)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Li tam. Jedyny betonowy zwój mózgowy też czasem wyprodukuje jakąś myśl ... Nie bądźcie tacy wymagający, bo jak zwój jest zajęty produkowaniem o kochanku, to ni ciula jednocześnie o mężu nie sprodukuje ...
A poza tym w tym przypadku mąż to jedynie taki użyteczny sprzęt domowy, nic ponad to ....
Krotka zauważy jego istnienie wtedy, kiedy mąż obdarzy uczuciem kogoś innego.
Czego mu zyczymy, aby się to radosne wydarzenie dokonało jak najszybciej.

Konkludujac wątek wink :
Nadzieja nadzieją, ale czas przyznać, że w przyrodzie istnieją również BEZNADZIEJNE przypadki.

2 254 Ostatnio edytowany przez kroteczka (2015-03-03 23:29:14)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Kompletnie zignorowała 4 posty 1 po 2 n/t męża.. Znów "co kochanek na to, co myśli, jak się zachowywał, czy czuje się za pewnie czy niepewnie"..

A mąż pewnie gryzie ściany.

Krotka, powiem Ci coś, a Ty zapisz sobie w myślach tą datę i po roku może wspomnisz to co napisałam.
Moim zdaniem mniej więcej tyle czasu upłynie zanim zdasz sobie sprawę co zrobiłaś i jak bardzo zraniłaś męża. Teraz g.. rozumiesz.

Ja już tego nie mogę czytać, jest mi niedobrze.

Trzymajcie się ci co mają na to siłę.

Elle najpierw muszę ogarnąć się z romansu żeby móc myśleć o małżeństwie.
A no i mąż nie gryzie ściany.  Obstawiam że prędzej rzuci się w wir bzykania niż popadnie w depresję.  A potem powie skoro tobie było wolno to mi też.

2 255

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ani z mężem nie będziesz już miała małżeństwa, ani z kochankiem też nie.
Pomyśl zamiast tego o uczciwości, tak w kontekście przyszłości ...

2 256 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-03 23:36:15)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Też bardzo mi szkoda tego męża i żony tego kochanka...
Ale do miłości nie da się zmusić nikogo,
więc
niech mąż Krotki znajdzie ją w nowym związku,
a kochanek niech wynagrodzi swojej zonie  zdrady miłością i czułością.
Tego tej dwójce zdradzonych można chyba życzyć smile

2 257 Ostatnio edytowany przez starr (2015-03-04 00:11:21)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Kompletnie zignorowała 4 posty 1 po 2 n/t męża.. Znów "co kochanek na to, co myśli, jak się zachowywał, czy czuje się za pewnie czy niepewnie"..

A mąż pewnie gryzie ściany.

Krotka, powiem Ci coś, a Ty zapisz sobie w myślach tą datę i po roku może wspomnisz to co napisałam.
Moim zdaniem mniej więcej tyle czasu upłynie zanim zdasz sobie sprawę co zrobiłaś i jak bardzo zraniłaś męża. Teraz g.. rozumiesz.

Ja już tego nie mogę czytać, jest mi niedobrze.

Trzymajcie się ci co mają na to siłę.

Elle najpierw muszę ogarnąć się z romansu żeby móc myśleć o małżeństwie.
A no i mąż nie gryzie ściany.  Obstawiam że prędzej rzuci się w wir bzykania niż popadnie w depresję.  A potem powie skoro tobie było wolno to mi też.

Fakt, popełniłem kardynalny błąd. Myślałem, że on jest chociaż na poziomie sprzętu AGD, a on jest niżej niż wycieraczka do butów przed drzwiami, szczególnie taka na którą co rano sika pies sąsiadów...

2 258

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Dziś był pierwszy dzień tej naszej na nowo budowanej relacji kolezenskiej. Dziwnie trochę.  Znów zaczęliśmy rozmawiać co nie uszło uwadze współpracowników. Wcześniej koleżanki o nic nie pytały. A teraz jakby się worek rozwiązał i oczywiście od razu "to ty się na X obraziłas czy nie?" " a dlaczego z nim nie rozmawiałas?". Ciężko było wybrnąć,  ale starałam się krótko ucinac dywagacje na ten temat. Widzę jednak że byliśmy niezłą pożywka dla plotek i pewnie nadal jesteśmy. Teraz pewnie sensacją jest że rozmawiamy normalnie no i oczywiście już się rozeszło że ten duży projekt będziemy prowadzić razem.
X niby normalnie ze mną rozmawia, o sprawach służbowych.  Ale widzę że już poczuł się pewniej,  pewnie po tym moim tekście o tym jaki jest dla mnie ważny.
Najlepsze jednak co powiedział dziś szef do nas jak znów byliśmy u niego - "nie chcę wiedzieć dlaczego między wami nastąpił taki koniec przyjaźni ale mam nadzieję że będziecie zgodnie współpracować", mnie zatkało,  nie spodziewałam się takiej w sumie osobistej wycieczki. Ale X oczywiście zbył to śmiechem i powiedział że nie nastąpił żaden koniec przyjaźni, i do mnie " prawda Y?" A ja że tak. Szef tylko skwitował - to dobrze.
Potem myślałam o tym i stwierdzam że X trochę już za pewnie się w tym wszystkim czuje.

Wyrwróżyłam to! Wywróżyłam!
Na 51 stronie tej sagi...

Teraz zaczekam tylko na info o delegacji służbowej i weekendach spędzanych w zakładzie, zaraz potem idę zapisać się do Polskiego Towarzystwa Chiromancji i Horoskopów i zacznę publikować w miesięczniku "Wróżbiarstwo"... Ale fucha! 20 groszy za wierszówkę! Kupię sobie czarnego kota i podomkę z cyklamenowego atłasu wyszywanego złotą nicią w chińskie smoki oraz jakieś wisiory, bransolety i kolczyki, żeby dobrze "dzwoniły" i jazdaaaaaaaaaaaa!

2 259

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Hm.
Jak się tak zastanowić, to wypisz wymaluj taki szlafrok posiadam.
I kota czarnego tez. Tylko ze ma ino pół ogona.
Nada się ? Czy musi być pelnoogoniasty ?

2 260

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

Hm.
Jak się tak zastanowić, to wypisz wymaluj taki szlafrok posiadam.
I kota czarnego tez. Tylko ze ma ino pół ogona.
Nada się ? Czy musi być pelnoogoniasty ?

Dobra Kobieto!

Zrobimy zatem tak:
Ja na wymianę dam Tobie  mocno wydekoltowaną kiecę obszywaną cekinami i ażurową chustę z frędzlami, dobra?
Warunki, które musi spełniać kot są takie: umaszczenie czarne, ślepia zielone lub żółte. Kot ma umieć siedzieć z pozycji "sfinks" więc ogona nie będzie widać...

No to jak? Co powiesz na sp. z o.o.? Wchodzisz w to? ;-)))

2 261

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dobry wieczór
Która to strona teraz? Aaa 60, ok jeszcze z 70 zostało...

2 262

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Elle najpierw muszę ogarnąć się z romansu żeby móc myśleć o małżeństwie.
A no i mąż nie gryzie ściany.  Obstawiam że prędzej rzuci się w wir bzykania niż popadnie w depresję.  A potem powie skoro tobie było wolno to mi też.

I po takich wypowiedziach widać, jak traktujesz męża. Jak mebel, który stoi i zagraca, i się kurzy, i najlepiej jakby ktoś go wyniósł do piwnicy...

To Ty nie wiesz, że po "ogarnięciu romansu" (co już ponoć miałaś za sobą...), na 99 koma 9 procent nie będziesz już miała o czym myśleć, bo małżeństwa już dawno nie będzie? Wiesz, wiesz.
Ty to specjalnie robisz? Chcesz, żeby mąż zadecydował o rozwodzie za Ciebie i totalnie Cię znienawidził, bo takiego nienawidzącego nie będzie Ci szkoda...?

Łojessu...

2 263 Ostatnio edytowany przez horses (2015-03-04 11:04:39)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie wiem, czy to dobre namawiać Krotkę do walki o męża.
Może właśnie powinna zostawić go w spokoju.
Nie kocha go przecież.
Ten człowiek  zasługuje na prawdziwą miłość, a nie na fikcję i dalsze oszukiwanie, że jest kimś ważnym.
Nawet nie wiadomo, czy on jeszcze Krotkę chce. Nie wiadomo, jak planuje przyszłość.
To , że się nie wyprowadził wcale nie musi oznaczać, że na coś liczy lub jest miękkim mężczyzną.
W tym domu mieszkają przecież jeszcze jego dzieci i pewnie nie chce ich zostawić.
To ich zostawienie może być dla niego trudne. Trudniejsze niż życie z niewierną kobietą pod jednym dachem.
Honorowa wyprowadzka zdradzanego męża jest łatwa, gdy dzieci nie ma.
Może niech zostawi go w spokoju.

A kochankowi jeśli postawisz szlaban także dasz szansę na naprawienie relacji z żoną.
Jednak tej kobiety nie zostawił, a po Ciebie do Twojego domu nie przyjechał i nie porwał.
Pisałaś także, że ona go kocha. Więc może mają szansę.

Może to dobry moment aby przestac pisać i myśleć KOCHANEK, a zacząć pisać i myśleć KOLEGA.

Być może zrobienie porządku w swoich emocjach. Zobojętnienie na umizgi kolegi, który wciąż ma żonę ( którego jak wciąż piszesz nie chcesz jako partnera zyciowego i nawet nie wiadomo, czy on chce Ciebie na partnerkę życiową) i życzliwe, realne podejście do męża pomoże Tobie wyjść z tej pułapki.
Ale jeśli jesteś uzależniona od kolegi, nie dasz sobie rady z mentalnym zerwaniem to może warto przemysleć ucieczkę. Nie kłótnię, obarczanie winami, ale odejście. Już zrobiłaś krok naprzód, ale może to za mało aby zacząć normalnie żyć. Odejście z pracy aby gdzieś , w innym miejscu zacząć  od nowa też może pomóc.

Powodzenia Kroteczko w ułożeniu sobie życia.

2 264 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-03-04 12:04:36)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

A no i mąż nie gryzie ściany.

Skąd Ty możesz wiedzieć co czuje mąż skoro nie rozmawiacie i mieszkacie w osobnych pomieszczeniach ??  Prawdopodobnie on ukrywa swoje uczucia( rozpacz, żal, ból )  przed Tobą tak jak ty ukrywałaś brak miłości do niego przez lata . Można udawać ?? Można . Ale Ciebie przecież nie interesuje co czuje mąż , ważne jest co czuje/mówi/robi  KOCHANEK.


kroteczka napisał/a:

Obstawiam że prędzej rzuci się w wir bzykania niż popadnie w depresję.  A potem powie skoro tobie było wolno to mi też.

Dlaczego mierzysz go swoją miara ??

Dla ciebie było by to na rękę , miałabyś kolejny dowód ze to małżeństwo nie miało sensu. Skoro bzyka na boku to pewnie Cie nie Kocha, no i nie tylko Ty byłaś ta " zła " w tym małżeństwie.

2 265

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Chodzi o to, że Krotka nie uznaje jakiejkolwiek swojej odpowiedzialności, siły sprawczej.
Kochanek jest winny jej zdrady, bo ją uwiódł. Jego wina.
Mąż też jest winny, bo jej nie pociąga fizycznie. Jego wina.
I teraz jeszcze by się przydało, żeby mąż zaczął zachowywać tak jak ona - wtedy i jego można by obwinić o rozpad małżeństwa i rodziny.
Tym sposobem Kroteczka zostałaby nadal w pozycji ofiary, która niczemu nie zawiniła, za nic nie ponosi odpowiedzialności.

2 266

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"Ale widzę że już poczuł się pewniej,  pewnie po tym moim tekście o tym jaki jest dla mnie ważny."



Witam.Nie mam zamiaru wdawać się z naszą gwiazdą w pyskówki ani próbować przekonać ja do czegokolwiek , chciałem tylko zwrócić uwagę na fragment wpisu który chyba nie został dostrzeżony przez naszych dyżurnych specjalistów.
Pan kłusownik czyta te Wasze wypociny i jest zachwycony zainteresowaniem które okazujecie jego wybrance.Może korzystając z jego obecności zwrócicie się bezpośrednio do niego albo może nawet zaprosicie do dyskusji.

2 267 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2015-03-04 14:51:49)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Zainteresowaniem ?!
Nosz kurde.
Chyba mi zęby jadowe stępiały ....

A tak zupełnie bez żartów Trezor - nie jest to zainteresowanie.
Myślę, że wielokrotnie była to chęć niesienia pomocy, o którą Kroteczka prosiła.
Grono zapaleńców wyszło z założenia, że przecież jak się dorosłej osobie dostateczną ilość razy logicznie przetłumaczy - to ona zrozumie.
Wielokrotnie było to też pobłażanie, jak w wypadku kogoś upośledzonego, co do którego wiadomo, że pewnych rzeczy za czorta nie pojmie.
A teraz jest to już w większości niedowierzanie, że kobieta która mieni się dorosłą osobą, żoną, matką, może być tak odporna na jakąkolwiek wiedzę.

Przecież tu od 60 stron z różnym natężeniem częstotliwości jest to samo - dziamganie jaka to ja biedna, nieszczęśliwa, niezrozumiana i zaraz za tym: co on pomyślał, co on zrobił, jak czknął, a jak za przeproszeniem pierdnął.
I tak w kółko.

Osobiście traktuję to raczej w kategoriach nie zainteresowania, a zdumienia, że takie przypadki istnieją.
No nie wiem. Coś jak 6-cio nogi pies, albo żaba z rogami.

2 268

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotko, nie wiem, nie chcę być niesprawiedliwa.
Coś mi nie pasuje..... czy twój mąż aby naprawdę wie o czymkolwiek?
Czy wy faktycznie jesteście w separacji? (nawet takiej, że mieszkacie w osobnych pokojach)
Przepraszam, że poddaję w wąpliwość prawdziwość twych słów, ale takie odnoszę wrażenie, że w pewnym momencie ponieważ opinia forum tego chciała (a tobie bardzo zależy na tym jak jesteś tutaj oceniana) więc zadeklarowałaś swoją uczciwość (tj. że powiedziałaś część prawdy mężowi).
A teraz skrzętnie unikasz tematu męża...i to wiele tłumaczy

2 269

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Trezor napisał/a:

"Ale widzę że już poczuł się pewniej,  pewnie po tym moim tekście o tym jaki jest dla mnie ważny."



Witam.Nie mam zamiaru wdawać się z naszą gwiazdą w pyskówki ani próbować przekonać ja do czegokolwiek , chciałem tylko zwrócić uwagę na fragment wpisu który chyba nie został dostrzeżony przez naszych dyżurnych specjalistów.
Pan kłusownik czyta te Wasze wypociny i jest zachwycony zainteresowaniem które okazujecie jego wybrance.Może korzystając z jego obecności zwrócicie się bezpośrednio do niego albo może nawet zaprosicie do dyskusji.

Nie wiem o co ci chodzi Trezor.

2 270

Odp: Zniszczylam swoje zycie
dobra23 napisał/a:

Krotko, nie wiem, nie chcę być niesprawiedliwa.
Coś mi nie pasuje..... czy twój mąż aby naprawdę wie o czymkolwiek?
Czy wy faktycznie jesteście w separacji? (nawet takiej, że mieszkacie w osobnych pokojach)
Przepraszam, że poddaję w wąpliwość prawdziwość twych słów, ale takie odnoszę wrażenie, że w pewnym momencie ponieważ opinia forum tego chciała (a tobie bardzo zależy na tym jak jesteś tutaj oceniana) więc zadeklarowałaś swoją uczciwość (tj. że powiedziałaś część prawdy mężowi).
A teraz skrzętnie unikasz tematu męża...i to wiele tłumaczy

Mój mąż wie.  Też jestem zdziwiona jego zachowaniem. Myślałam że będzie dążył do rozmowy, chciał przerabiać co raz szczegóły mojej relacji, , etc.  A tu nic, jakby się zawiesił. 
Moim zdaniem są trzy możliwości.  Albo mu tak nie zależy jak mi się wydawało,  albo szuka dowodów i potem pójdzie z pozwem, albo chce to wykorzystać i "poszaleć" w ramach odwetu.

2 271

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Trezor napisał/a:

"Ale widzę że już poczuł się pewniej,  pewnie po tym moim tekście o tym jaki jest dla mnie ważny."



Witam.Nie mam zamiaru wdawać się z naszą gwiazdą w pyskówki ani próbować przekonać ja do czegokolwiek , chciałem tylko zwrócić uwagę na fragment wpisu który chyba nie został dostrzeżony przez naszych dyżurnych specjalistów.
Pan kłusownik czyta te Wasze wypociny i jest zachwycony zainteresowaniem które okazujecie jego wybrance.Może korzystając z jego obecności zwrócicie się bezpośrednio do niego albo może nawet zaprosicie do dyskusji.

Nie wiem o co ci chodzi Trezor.

Chyba zbyt dosłownie odebrał Twoje określenie 'po tekście'... nie zauważając że chodziło Waszą rozmowę, a nie to co tu napisałaś.

2 272

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Moim zdaniem są trzy możliwości.  Albo mu tak nie zależy jak mi się wydawało,  albo szuka dowodów i potem pójdzie z pozwem, albo chce to wykorzystać i "poszaleć" w ramach odwetu.

a może dla zwiększenia czytelnictwa troszku hazardu wink
którą opcje obstawiacie ?

2 273

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Kompletnie zignorowała 4 posty 1 po 2 n/t męża.. Znów "co kochanek na to, co myśli, jak się zachowywał, czy czuje się za pewnie czy niepewnie"..

A mąż pewnie gryzie ściany.

Krotka, powiem Ci coś, a Ty zapisz sobie w myślach tą datę i po roku może wspomnisz to co napisałam.
Moim zdaniem mniej więcej tyle czasu upłynie zanim zdasz sobie sprawę co zrobiłaś i jak bardzo zraniłaś męża. Teraz g.. rozumiesz.

Ja już tego nie mogę czytać, jest mi niedobrze.

Trzymajcie się ci co mają na to siłę.

Elle najpierw muszę ogarnąć się z romansu żeby móc myśleć o małżeństwie.
A no i mąż nie gryzie ściany.  Obstawiam że prędzej rzuci się w wir bzykania niż popadnie w depresję.  A potem powie skoro tobie było wolno to mi też.

nijak mi ten "wir bzykania" nie pasi do tego, co dawniej pisałaś o mężu, więc albo to twpje pobożne życzenia (bo lubisz wątek Anastazji a w nim ex-zona ma kogoś) albo rzuciałś coś na odczep się, bo forumowicze naciskali, a w duszy mam meża gdzieś
jesteś tylko ty i twj gach, no i oczywiście rajcuje cię sytuacje w firmie, dzie wszyscy slędzą wtrzymując oddech czy krotka jest z y-siem, czy nie
bo przecież y-siu to taki super-alfa-samiec i wybrał krotkę-szcześciare- nawet szefa, meczy jak to się skończy

2 274

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Witaj Krotka. Nie przeczytałem całości, ale początek i aktualne wpisy od kilku dni czytam. Nie jestem specjalistą w sprawach damsko-męskich, ale to co Ty ze swoim przyjacielem wyprawiacie, to jest normalnie nienormalne smile. Dwoje dorosłych ludzi w związkach, podobno coś czujących do siebie, a bawiących się w podchody jak zastęp harcerzy. Kochasz go, nie jest Ci obojętny i w na odwrót to samo uczucie z jego strony? Kończycie małżeństwa i jesteście ze sobą, koniec zawirowań, rozterek, rozmyślań. Wasi partnerzy mają możliwość normalnego ułożenia sobie życia. Wszyscy po jakimś czasie są normalnie funkcjonującymi ludźmi. Ale tak się nie dzieje. A wiesz dlaczego, bo Twój wyidealizowany przyjaciel chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Jesteś zabaweczką w jego dłoniach, a podniecasz się jak dziewczynka która dostała pod choinkę laleczkę Kena sad. Smutne to bardzo jak mądra, wykształcona kobieta tego może nie dostrzegać. Moim zdaniem powinnaś postawić sprawę jasno, idziesz ze swoim przyjacielem na kawkę i mówisz, że zostawiasz męża, składasz pozew rozwodowy i oczekujesz od niego tego samego. Jeśli się będzie wykręcał to koniec z nim relacji definitywny, w każdej postaci. W ostateczności zmiana pracy. Jeżeli to Ci nie przemówi do rozumu to chyba już  nie ma dla Ciebie ratunku. Pozdrawiam. P.S. A o mężu to faktycznie niewiele wspominasz, przeczytałem ze 20 stron i jego tam prawie wcale nie ma. Pamiętasz jeszcze w ogóle, że masz męża?

2 275 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-04 19:38:16)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
dobra23 napisał/a:

A teraz skrzętnie unikasz tematu męża...i to wiele tłumaczy

Nie tylko tematu męża, ale i dzieci, reakcji rodziny, przyjaciół?

Unika również tematu zmiany pracy, odpowiedzialności za rozwalenie życia co najmniej siedmiu osobom. Unika refleksji na temat należytego wypełniania obowiązków zawodowych. Z tego, co pisze, to przynajmniej pół pensji bierze od wielu miesięcy za pikantne zakładowe amory, współwiny za wielogodzinne SMS-ki ze służbowej komórki, (w których on, dosadnym, wspomaganym hydraulicznie rymem opiewa jej sensualną wybujałość), za obwąchiwanie Dyzia, tropienie go i robienie ?wrażenia? na koleżankach oraz dumanie, kiedy i w której windzie on ją potajemnie zdybie i po czym tym razem pomizia?

A jak się doda do tego informację, że Kroć, jest w głębokiej depresji, o której raz po raz wzmiankuje, i która w jakiś cudowny sposób nie redukuje u niej popędu, podobnie jak sporadyczne, wywołane na wyraźną prośbę czytających opowieści o jej ?zawieszonym?, obojętnie uprzejmym ślubnym mieszkającym za ścianą i współdzielącym lodówkę, kabinę prysznicową, toster i wyciskarkę do cytrusów, a który po tym wszystkim, czego dowiedział się miesiąc temu myśli wyłącznie o głębokiej penetracji w trio z egzotycznymi Zamboskami, oraz to, że szef, który zapewne pobłogosławi ich premią, tak szczególny nacisk kładąc na to, aby zanim Kroteczka weźmie się za tenże projekt, pierwej pojednała się w jego obecności z Dyziem i przyobiecała Dyziowi dozgonną ?przyjaźń?, to się nam zaczyna robić powieść fantasy?

Ja ten wątek doprawiam ironią, bo ?na surowo? nie byłabym w stanie tej krocinej narracji znieść?

Some questions:
1. Co odpowiesz, gdy zapytam jaką wartość mają dla Ciebie w takim razie posty Mężczyzn z tego Forum, na których opinii rzekomo szczególnie Ci zależało, a o które tak zabiegałaś 40 stron temu?

2. Krotka, jakie studia trzeba skończyć i gdzie się zatrudnić, aby wieść taki ?bananowy żywot? jak Ty?

3. Z której centrali nasiennej pochodzi Twój Dyzio, że on tak ?stale może? i to na dodatek całymi miesiącami naprzemiennie erotyczno-platonicznie bez  żadnego uszczerbku na kusiu i umyśle, posiłkując się jedynie wodą i wódą??

4. Trollujesz czy naprawdę nie masz "czucia" od żuchwy w górę?

Posty [ 2 211 do 2 275 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 33 34 35 36 37 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026