Elle88 napisał/a:Krotka przechodzi dokładnie to samo, pomimo wieku i stażu małżeńskiego. Anastacja miała trochę bardziej dojrzałego adoratora, w związku z tym pewnie obyło się bez wielkiego patosu, za to zatrzymało na konkretach - i chwała mu za to, bo nic innego się tak naprawdę nie liczy.
Elle, jakbym pozostała bierna, nie ruszyłyby mnie wyrzuty sumienia z jednej strony, a z drugiej poczucie własnej wartości i zasad (pomimo iż dopuściłam do romansu), byłabym w tej sytuacji co kroteczka czy śliczna... I z całym szacunkiem dla mojego adoratora jak to określiłaś, gdybym się nie zachowała tak a nie inaczej nie postąpiłby tak "dojrzale"... jestem tego w 99% pewna....
Mamy to na co sobie pozwalamy...
Po prostu uwiodłaś żonatego mężczyznę. Czytam Twój wątek i udało Ci się go uwieść. Oczywiście gdyby nie chciał to nie odszedłby od żony. Wcześniej pisałaś, że żona wyniosła i poważna. Jak miała się zachować w konfrontacji z Tobą? Dla mnie pełna klasa. Bez nerwów i na spokojnie. To, że ktoś tam się już u niej pojawił to bardzo dobrze. Być może już wcześniej ktoś miał ją na oku. Była zdradzana, zaniedbywana przez męża a to widać po kobiecie. Więc adorator się pojawił.
Być może się nie dobrali, ona i teraz Twój mężczyzna. Dużo ryzykujesz, jeśli on szybko wycofał się z małżeństwa. To oznacza, że nie walczył o rodzinę. Niestety w przyszłości też może tak zrobić. Z tego co piszesz to on Cię kocha, więc ryzyko jest, ale miłość to ogromny fundament. Więc powodzenia.
Nie sądzę jednak, że Twoja sytuacja przypomina sytuację Kroteczki. W Twojej to Ty uwiodłaś, a w sytuacji Kroteczki to Ją ktoś uwiódł.