netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 676 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 31 32 33 34 35 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 081 do 2 145 z 3 039 ]

2 081

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotka..po prostu szukasz adoracji, tzn. nie tyle "szukasz", co ja lubisz, nakręca Cię fakt, że się podobasz facetowi, który i Tobie nie jest obojętny.

Mam dla Ciebie na to radę. Zarejestruj się na jakimś portalu -oczywiście najpierw rozejdź się wreszcie z mężem - i gwarantuję Ci, że tam znajdziesz amatorów do wyboru do koloru. Zaspokoisz swoja potrzebę bycia atrakcyjna dla samców wink i w końcu, jak już się tym nasycisz, może pomału zaczniesz szukać czegoś innego, ale już u mężczyzn nie napalonych samców.

Ja innej opcji nie widzę dla Ciebie. Po prostu musisz trafić na faceta, który będzie Ci się podobał wizualnie i z energii jaka emanuje na tyle byś nie rozglądała się na boki.

Wiem, jak ciągnie "wilka do lasu" jeśli facet wizualnie w 100% kręci i do tego jeszcze imponuje jakimiś talentami np. Ale wiem tez, że jeśli się chce to można to bez większych problemów opanować i facet, jeśli nie jest chamem, uszanuje to bez żadnych problemów.

Po prostu nie chciałaś nad tym zapanować i to jedyny powód, że jesteś gdzie jesteś. Weź odpowiedzialność w końcu i pójdź dalej.

2 082 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-02-23 02:14:21)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

A jednak pisałaś to z wyraźną satysfakcja, że takie powiedzonko istnieje.

Koledzy-studenci, żądni redukcji naprężeń okolic biodrowych, w desperacji szukając spełnienia, rzucali też inne powiedzonko na temat studentek: "Najwyżej głowę się gazetą zakryje..."

kroteczka napisał/a:

Auroro sypiesz wyszukanymi określeniami w swoich wypowiedziach,  często na siłę, bo to nic nie wnosi do meritum.
Widać że lubujesz się w kwiecistym języku, niektórym to się pewnie podoba, ale mi przypomina romanse dla gospodyń domowych

Oj Kroteczko, jakie tam one znowu wyszukane. Smaruję, co mi ślina na język przyniesie, a Ty, zaiste przyczyniasz się do pobudzenia pracy moich ślinianek... ;-)

Pisałam Ci już kiedyś, że słowa, język, są nośnikami znaczeń, a nie tylko kolekcją znaków. Problem w tym, że nie potrafisz, albo nie chcesz dojrzeć sensu słów innych niż te, które sama wypowiadasz lub które nie mieszczą się w Twoim systemie poznawczym. Sama w ten sposób redukujesz możliwość ZROZUMIENIA innych, a pośrednio i siebie samej, gdybyś dała sobie wewnętrzne przyzwolenie, aby ich słowa odbiły się echem od Twojego serca lub umysłu.
Zważ, że w Twoim wątku skupiłaś największe analityczne umysły tego Forum, które z uporem godnym lepszej sprawy usiłują wejść z Tobą w głębszy dialog. Często są to Osoby, które problematykę zdrady znają od podszewki. Ja nie posiadam takiej wiedzy, ani umiejętności spenetrowania Twojego sposobu myślenia, który realizujesz za pomocą pewnych postaw budzących jawny sprzeciw. Stąd trudno mi wnieść coś jeszcze do owego "meritum", o którym piszesz. Moje posty to zaledwie didaskalia wobec postów forumowych Gigantów, którzy chcą Ci tu ze wszech sił pomóc. Jednak ich opinia również "wisi Ci kalafiorem"...

kroteczka napisał/a:

Z pewnością byłaś pupilka polonistki, która z prostego zdania potrafiła zbudować pół strony wypracowania. Pewnie działasz w polityce, a jeśli nie to się zastanów,  byłabyś świetna.

Tu nie chodzi o kwiecistość czy suche badyle moich słów. Rozumiem, że mój styl Ci się nie podoba. Nie musi. Nie mam takich ambicji.
Mojej polonistce też się nie podobał i sadziła mi "lufy" jedna za drugą ze wszystkich możliwych prac pisemnych, więc mylisz się, bo niczyim pupilem nie byłam. Mnie pisanie "pod publiczkę" nigdy nie interesowało. Miałam być panią inżynier :-))) Ale w ogóle nie o to nie o Kroteczko biega, bo to nie dział Debiuty Literackie, tylko Rozstanie - Flirt-Zdrada- Rozwód i jakoś innym uczestnikom dyskusji w Twoim wątku nie stawiasz stopni za styl, kompozycję, ortografię i interpunkcję... 

Ja zaś przyznaję, że trochę w Twoim wątku błaznuję. Wychodzę jednak z założenia, że skoro jesteśmy na Twoim "dworze", a Ty jesteś Księżniczką, to zatroskany Stańczyk może się tu przydać... ;-)))

kroteczka napisał/a:

A obszar oceny kobiecej urody nie jest zarezerwowany wyłącznie dla mężczyzn.  Hmm jesteś swoistą żeńską odmianą mizogina. Kto ci to zrobił?

Jeśli masz taką pasję - bądź jurorką oceniającą powaby innych kobiet. Mnie takie zajęcie kompletnie nie interesuje. Zostawiam tę sferę mężczyznom. Są w tym dużo lepsi, obiektywniejsi, kreatywniejsi i bardziej wyrozumiali niż niejedna z dam. Na dodatek niektórzy potrafią się tym niewieścim wdziękiem pięknie zachwycać, niekoniecznie podszczypując ich "hemisfery", jak Twój Dyzio w zakładzie pracy.

Słowa mizoginia dotąd nie znałam. Dziękuję Ci za impuls do poszerzenia mojego zakresu pojęciowego.

Kroteczko, zanim się z Tobą pożegnam i odczujesz ulgę z powodu mej nieobecności, pozwolę sobie jeszcze na ostatni akord. Tym razem już zupełnie poważnie...

Możemy skakać po stokrotkach Twojej urody, sex appeal'u, intelektu, wyniku testów Mensy. Możemy wędrować do czasów Twego dzieciństwa, by powywlekać na Forum wszystkie ideały i błędy wychowawcze Twoich Rodziców. Możemy pootwierać grobowce wspomnień o Twoich przodkach do czwartego pokolenia wstecz i badać zły wpływ Twego dziadowuja, który kazał Ci siedzieć grzecznie na jego kościstych kolanach, tak że to wydarzenie miało później bardzo głęboki wpływ na wybór przez Ciebie nieodpowiedniego małżonka. Możemy przelecieć wszystkie Twoje relacje z chłopakami. Możemy poodkurzać wieńce laurowe Twych sukcesów sportowych od szóstej klasy podstawówki wzwyż. Możemy zrobić badania porównawcze Twojego powabu, i powabu Twoich koleżanek z pracy oraz zbadać empirycznie, która z nich robi wrażenie na Twoim Dyziu, a która nie. Możemy porównywać profile psychologiczne kochanek zdradzających mężów. Tyle, że do niczego to nie doprowadzi oprócz kolejnych 50 stron wpisów. Nic się nie zmieni, bez poważnej, strukturalnej przemiany w Tobie, bo nie ma cudownego medykamentu, utartego szlaku, nie istnieje taki rodzaj prestiżu, sukcesu, czegoś na zewnątrz Ciebie, co mogłoby dać Ci szczęście i wyprowadzić z sytuacji, w której tkwisz.

Moim zdaniem, to, co usiłujesz teraz robić, czyli rozpatrywanie dlaczego taka piękna, inteligentna, wrażliwa, świetnie radząca sobie w sferze osobistej i zawodowej Kroteczka doprowadziła swoje życie do takiego stanu zupełnie mija się z celem.
To, co już o sobie wiesz, czyli, że w sprzyjającym momencie jesteś w stanie narazić się na to, że wylądujesz w wyrze z zakładowym Belmondo, który nie ma Ci nic poważnego do zaproponowania i będziesz wzdychać długimi tygodniami do tych nocy, które z nim spędziłaś, kompletnie dezorganizując sobie świat - to jest ważne dla Ciebie odkrycie. Teraz spróbuj te wcześniej wymienione walory (urodę, wdzięk, pracowitość) wykorzystać, by robić w życiu coś z sensem, a nie przeciwko sobie i ponaprawiać (jeśli to możliwe) to, co da się jeszcze naprawić.

Powodzenia!


O'kruszynko, Inko, dziękuję Wam serdecznie. Do tej pory jedynym forum na jakim pisywałam było Allegro i Amazon w dziale "Kupię" :-)
To moje pierwsze wprawki w "upublicznianiu" poglądów i doświadczeń. Miło mi wiedzieć, że ktoś je czyta.

2 083

Odp: Zniszczylam swoje zycie
śliczna nielogiczna napisał/a:

Jezu jakie to wszystko typowe.

A widzisz. Schemat zawsze jest ten sam, a mimo to ludzie nadal wierzą, że z nimi jest inaczej.

2 084

Odp: Zniszczylam swoje zycie
MarcoPolo80 napisał/a:
śliczna nielogiczna napisał/a:

Jezu jakie to wszystko typowe.

A widzisz. Schemat zawsze jest ten sam, a mimo to ludzie nadal wierzą, że z nimi jest inaczej.

ale Krotka dalej wierzy, że w jej przypadku to jest love smile

2 085

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:
MarcoPolo80 napisał/a:
śliczna nielogiczna napisał/a:

Jezu jakie to wszystko typowe.

A widzisz. Schemat zawsze jest ten sam, a mimo to ludzie nadal wierzą, że z nimi jest inaczej.

ale Krotka dalej wierzy, że w jej przypadku to jest love smile

Bo Krotka wciąż wierzy, że można odczuwać miłość "bez akceptacji" rozumu.
Bo Krotka wciąż dąży do dobrostanu i kreuje stan emocjonalny, w którym chce przebywać.

2 086 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-02-23 11:27:17)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Nie mam wojny z mężem, mieszkamy razem ale w osobnych pokojach. Mijamy się,  rozmawiamy tylko o dzieciach i niezbędnych kwestiach domowych. Na razie nie ma tematu rozwodu tzn ani on ani ja go nie podejmuje. Dzieci o nic nie pytają.

Krotko to że dzieci o nic nie pytają uważasz ze one nie maja pytań ??

Skupiałaś sie na tym co powie otoczenie w pracy , co mówią , co myślą współpracownicy. W dalszym ciągu wszystko sie kreci  wokoło romansu

Dlaczego nie zastanawiasz sie dlaczego dzieci w takiej sytuacji nie maja odwagi zapytać Ciebie co sie dzieje w domu.

Mamo dlaczego mieszkacie z Tatem w osobnych pokojach,
Mamo dlaczego z Tatem nie rozmawiacie ??
Mamo czy to my ( dzieci )  jesteśmy winne tej sytuacji ??
Mamo co będzie dalej z nasza rodziną ??

kroteczka napisał/a:

- rodzice mnie stawiali na piedestal ale nie dali mi poczucia bliskości

W przyszłości Twoje dzieci mogą to samo powiedzieć o Tobie.

kroteczka napisał/a:

moje dzieci są dla mnie najważniejsze - jeśli moje szczęście jest sprzeczne z ich - wybieram ich szczęście

Naprawdę uważasz ze one są w tej chwili szczęśliwe ??

Nie chce uprzedzać ale albo zignorujesz tego posta albo odpowiesz tak lakonicznie ze nie bedzie żadnych wniosków

2 087

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:
MarcoPolo80 napisał/a:
śliczna nielogiczna napisał/a:

Jezu jakie to wszystko typowe.

A widzisz. Schemat zawsze jest ten sam, a mimo to ludzie nadal wierzą, że z nimi jest inaczej.

ale Krotka dalej wierzy, że w jej przypadku to jest love smile

Może miłość jest schematem.

2 088

Odp: Zniszczylam swoje zycie
ryba81 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Nie mam wojny z mężem, mieszkamy razem ale w osobnych pokojach. Mijamy się,  rozmawiamy tylko o dzieciach i niezbędnych kwestiach domowych. Na razie nie ma tematu rozwodu tzn ani on ani ja go nie podejmuje. Dzieci o nic nie pytają.

Krotko to że dzieci o nic nie pytają uważasz ze one nie maja pytań ??

Skupiałaś sie na tym co powie otoczenie w pracy , co mówią , co myślą współpracownicy. W dalszym ciągu wszystko sie kreci  wokoło romansu

Dlaczego nie zastanawiasz sie dlaczego dzieci w takiej sytuacji nie maja odwagi zapytać Ciebie co sie dzieje w domu.

Mamo dlaczego mieszkacie z Tatem w osobnych pokojach,
Mamo dlaczego z Tatem nie rozmawiacie ??
Mamo czy to my ( dzieci )  jesteśmy winne tej sytuacji ??
Mamo co będzie dalej z nasza rodziną ??

kroteczka napisał/a:

- rodzice mnie stawiali na piedestal ale nie dali mi poczucia bliskości

W przyszłości Twoje dzieci mogą to samo powiedzieć o Tobie.

kroteczka napisał/a:

moje dzieci są dla mnie najważniejsze - jeśli moje szczęście jest sprzeczne z ich - wybieram ich szczęście

Naprawdę uważasz ze one są w tej chwili szczęśliwe ??

Nie chce uprzedzać ale albo zignorujesz tego posta albo odpowiesz tak lakonicznie ze nie bedzie żadnych wniosków

Ryba to ze nie odpowiadam na jakiś post nie znaczy że go ignoruje.
Staram się dla dzieci jak mogę. Rozmawiam z nimi, aktywnie spędzamy czas.
Czy dzieci odczuły zmianę?  Myślę że w niewielkim stopniu, z mężem od dawna żyjemy trochę obok. Dużo pracujemy,  dodatkowo mąż często wyjeżdża w delegacje. Ja trochę też.
Nie wiem czy dzieci zastanawiają się czy się rozwiedziemy. Chyba za małe są na to. Choć wśród znajomych i rodziny jest trochę rozwiedzionych par, a nawet patchworkowe, więc nie jest to dla nich coś z kosmosu.
Jeśli się rozwiedziemy będą jakoś musiały to przeżyć. Inne dzieci dają radę,  moje też dadzą. Trudno,  będę przy nich, ich tata będzie.

2 089

Odp: Zniszczylam swoje zycie

nie nie będzie,
przykro mi,
będą musiały, ale już nie będą w rodzinie

2 090

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Krotka..po prostu szukasz adoracji, tzn. nie tyle "szukasz", co ja lubisz, nakręca Cię fakt, że się podobasz facetowi, który i Tobie nie jest obojętny.

Mam dla Ciebie na to radę. Zarejestruj się na jakimś portalu -oczywiście najpierw rozejdź się wreszcie z mężem - i gwarantuję Ci, że tam znajdziesz amatorów do wyboru do koloru. Zaspokoisz swoja potrzebę bycia atrakcyjna dla samców wink i w końcu, jak już się tym nasycisz, może pomału zaczniesz szukać czegoś innego, ale już u mężczyzn nie napalonych samców.

Ja innej opcji nie widzę dla Ciebie. Po prostu musisz trafić na faceta, który będzie Ci się podobał wizualnie i z energii jaka emanuje na tyle byś nie rozglądała się na boki.

Wiem, jak ciągnie "wilka do lasu" jeśli facet wizualnie w 100% kręci i do tego jeszcze imponuje jakimiś talentami np. Ale wiem tez, że jeśli się chce to można to bez większych problemów opanować i facet, jeśli nie jest chamem, uszanuje to bez żadnych problemów.

Po prostu nie chciałaś nad tym zapanować i to jedyny powód, że jesteś gdzie jesteś. Weź odpowiedzialność w końcu i pójdź dalej.

Nie interesuje mnie adoracja facetów z portali.  Wystarczające wrażenie robię na facetach na żywo wink, nie muszę szukać w wirtualnym świecie.
Z moim kochankiem było tak że on też przez wiele lat szanował to że jestem mężatką.  Ciągle robił różne subtelne aluzje, ale spotykał się tylko z moim śmiechem.  Ale na fali kryzysu ja faktycznie zaczęłam chyba wewnętrznie dopuszczać że mogło by coś między nami być. I w końcu pozwolilismy sobie na zbyt namiętny taniec (to było raczej wiele tańców). Po tym on się straszliwie wykręcił,  zaczął chyba wierzyć że może mnie jednak uwieść. Trwało to jeszcze długo zanim nastąpiły następne kroki. Było jeszcze wiele firmowych imprez zanim poszliśmy dalej.
Wiem że to ja na to pozwalałam, on by się nie ośmielił robić i mówić wielu rzeczy gdyby nie czuł przyzwolenia. Tak jak teraz nie czuje przyzwolenia i zachowuje się właściwie.

2 091 Ostatnio edytowany przez kroteczka (2015-02-23 23:10:45)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
spanowany napisał/a:

nie nie będzie,
przykro mi,
będą musiały, ale już nie będą w rodzinie

Ale co nie będzie?  Nie rozumiem?
Rodzinę będą miały zawsze - pełną lub nie. Mają poza tym dziadków,  dużo cioc i wujkow. Mamy duże rodziny z obu stron, moje dzieci są przyzwyczajone do spędzania czasu z dalszą rodziną,  kuzynami, etc.
Nie wmawiaj mi jaka to klęska ich w życiu czeka bo będą pochodzić z niepełnej rodziny.  Rodzice będą je zawsze kochać to jest najważniejsze.

2 092

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A dlaczego zakładasz że nie będą w pełnej rodzinie, myślisz że nie ma dla was już ratunku o ile dojdzie do najgorszego to weżmiesz winę na siebie.

2 093

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Bardzo bym nie chciał aby Elle pomyślała, że politechniki kształcą "umysły ścisłe" (ciasne). Za moich czasów mimo formalnego wykładania filozofii marksistowskiej dobrzy wykładowcy  uczyli tak naprawdę podstaw filozofii i psychologii. Nikomu z nas nie przyszło na myśl, że to "sufitologia".

Spokojnie, nigdy bym tak nie pomyślała smile
Pisząc o "ciasnych" umysłach miałam na myśli Anastacje i jej dumę z faktu, że nie ogarnia nauk humanistycznych (w tym. m.in. psychologia, co często obie z krotka mylą z filozofią big_smile, ale miejmy nad nimi litość wink) i projekcja tego na swoich kolegów po fachu, którzy- założę się (ci co bardziej kumaci) orientują się całkiem nieźle w/w kwestiach. Anastacja pozostała na etapie "rachowania", dlatego wszystko co wykracza poza myślenie odtwórcze ląduje u niej w zakładce "sufitologia", bo w ten sposób może ochronić ego i udawać, że ważne jest tylko to na czym ona się zna i ogarnia.

Takich osób jest mnóstwo, ale nie ma się czymś ekscytować, po prostu tworzą relacje i związki w obrębie równie ciasnych umysłów, dla których szczytem sukcesu życiowego jest 5 w indeksie, a potem 'dobra praca' - w znaczeniu samochód służbowy i kasa, a emocjonalnie to poziom kroteczki wink

Owszem jestem dumna z umysłu ścisłego, który Elle myli z "ciasnym" i też nie jestem po politechnice. smile
Rachowanie, logiczne myślenie naprawdę się przydaje w życiu! To nie boli wink
A że ktoś ma 5 w indeksie i potem zdobywa dobrą pracę osobiście uważam za sukces. Każdy w swoim środowisku ma jakieś przyjęte powiedzonka, terminy. Mówiąc o "sufitologii' miałam na myśli wnioskowanie z marnych danych czy prognozowanie... 
Praca analityczna nie polega droga Elle tylko na prostym rachowaniu, jak 2+2 wink nawet nie wyobrażasz sobie jakiego odtwórczego myślenia w niej potrzeba...
Ale Ty jak zawsze tłumaczysz po swojemu smile trzymając się swoich wyuczonych jak rozumiem schematów...

A Twojej rady szukania dowartościowania w oczach facetów na portalach nie skomentuję...

2 094

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

Po dzisiejszej porcji wpisów siedzę sobie na twardym zydelku, ze szkicownikiem w dłoni i mięciutkim ołóweczkiem
4B kreślę "portret pamięciowy kochanki"...
Już wiem, że musi być po mat-fiz'ie, żeby się nie przeliczyć, w przypadku, gdyby kochanek okazał się "wtopą". Musi uprawiać przynajmniej 3 dyscypliny sportu od wczesnego niemowlęctwa, żeby sprawnie "dać nogę", gdyby żona kochanka zechciała sprawdzić wytrzymałość patelni lub parasolki na jej mózgoczaszce, no i powinna skończyć politechnikę, najlepiej mechanikę precyzyjną, by wiedzieć kiedy, z kim, gdzie i jak. Choć muszę wyznać, że za moich czasów, w stolicznym mieście, jurni żacy dzielili studentki na: "ładne, brzydkie i te z politechniki" ;-))) ale może coś w tej kwestii drgnęło. Jutro podjadę pod gmach tej uczelni, by to sprawdzić ;-)

smile
pomimo sarkazmu przeczytałam to z uśmiechem wink

Może rzeczywiście ten umysł ścisły, dobre wyniki w nauce, czy uprawiane mniej lub bardziej 'zawodowo' dyscypliny sortu... mają coś z tym wspólnego choć nie muszą...
Jeżeli tak, to (w moim odczuciu) wyłącznie w kontekście upodobania do rywalizacji, adrenalinki, chęci bycia najlepszym, uznania, pewności siebie... ale to bardziej dusza sportowca za tym przemawia niż typ umysłu (czy ścisły czy humanistyczny).
Bo w relacjach damsko-męskich logiczne mylenie bierze często w łeb...;)

2 095

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A Twojej rady szukania dowartościowania w oczach facetów na portalach nie skomentuję...

Podałam to jako lepsza alternatywę dla krotki, która czego Twoim zdaniem szukała w oczach kochanka? Sama przyznała, że schlebiało jej jego zainteresowanie.
Więc skoro z nim nie będzie, a potrzeba bycia adorowaną i docenianą jej gdzieś tam zostanie , to niech to spożytkuje na portalach wink zamiast pakować się w kolejny związek dla związku z kimś kogo nie kocha. Pisałam to trochę z przekąsem.

Oraz: taka adoracja i luźne spotkania z portali nikogo nie krzywdzą i nie można tego w żadnym stopniu porównać do poszukiwania adoracji i flirtu z kimś z pracy, gdy jest się w związku.

2 096

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

A Twojej rady szukania dowartościowania w oczach facetów na portalach nie skomentuję...

Podałam to jako lepsza alternatywę dla krotki, która czego Twoim zdaniem szukała w oczach kochanka? Sama przyznała, że schlebiało jej jego zainteresowanie.
Więc skoro z nim nie będzie, a potrzeba bycia adorowaną i docenianą jej gdzieś tam zostanie , to niech to spożytkuje na portalach wink zamiast pakować się w kolejny związek dla związku z kimś kogo nie kocha. Pisałam to trochę z przekąsem.

Oraz: taka adoracja i luźne spotkania z portali nikogo nie krzywdzą i nie można tego w żadnym stopniu porównać do poszukiwania adoracji i flirtu z kimś z pracy, gdy jest się w związku.

Elle co innego facet po 2 str komputera śliniący się na zdjęcia, wiadomości od nieznajomej... a co innego adoracja faceta którego się zna, który też w oczach innych kobiet jest obiektem pożądania... jeżeli już mówimy o samym dowartościowaniu.. Inna rzecz, że w normalnym życiu są normalne emocje, poznajemy się takimi jakimi jesteśmy a nie wirtualnie.. przez net więcej można, odważniej...
Ale to jak ktoś się wobec nas zachowuje na co dzień jest naprawdę ważne...

2 097 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-02-24 20:44:46)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Elle co innego facet po 2 str komputera śliniący się na zdjęcia, wiadomości od nieznajomej... a co innego adoracja faceta którego się zna, który też w oczach innych kobiet jest obiektem pożądania... jeżeli już mówimy o samym dowartościowaniu.. Inna rzecz, że w normalnym życiu są normalne emocje, poznajemy się takimi jakimi jesteśmy a nie wirtualnie.. przez net więcej można, odważniej...
Ale to jak ktoś się wobec nas zachowuje na co dzień jest naprawdę ważne...

Przecież miałam na myśli realne spotkania, z tą różnicą jedynie, że zaaranżowane przez neta, a nie śliniącego się faceta na czyjeś wiadomości - nie mówiłam o burakach jakichś.
Ot po prostu - z grona facetów, którzy Cię adorują, wybierasz tych, którzy naprawdę zrobili na Tobie wrażenie i ..pozwalasz się adorować dalej, w realu wink

Z ta "drobną" różnicą, że jesteś szczera ze sobą po co to robisz, a nie dorabiasz do tego otoczkę "przyjaźni" i pozwalasz to robić żonatym kolegom z pracy lub sama mając partnera.

2 098

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

A Twojej rady szukania dowartościowania w oczach facetów na portalach nie skomentuję...

Podałam to jako lepsza alternatywę dla krotki, która czego Twoim zdaniem szukała w oczach kochanka? Sama przyznała, że schlebiało jej jego zainteresowanie.
Więc skoro z nim nie będzie, a potrzeba bycia adorowaną i docenianą jej gdzieś tam zostanie , to niech to spożytkuje na portalach wink zamiast pakować się w kolejny związek dla związku z kimś kogo nie kocha. Pisałam to trochę z przekąsem.

Oraz: taka adoracja i luźne spotkania z portali nikogo nie krzywdzą i nie można tego w żadnym stopniu porównać do poszukiwania adoracji i flirtu z kimś z pracy, gdy jest się w związku.

Elle moja potrzeba adoracji (naturalna chyba dla każdej kobiety) jest zaspakajana przez kolegów i innych mężczyzn. Nie to że on nagle jako jedyny okazał mi swoje zainteresowanie. On po prostu był o tyle wyjątkowy że sam miał bardzo dużo adoratorek a interesował się tylko mną. Nie poświęcał uwagi innym kobietom. To mi niestety schlebialo. Niektóre koleżanki patrzyły na mnie z zawiścia, parę razy słyszałam złośliwości typu "no tak, jak zwykle X tańczy tylko z Y". Koleżanki wyciągaly X na parkiet a on odmawiał i oczywiście one na mnie z niechęcią patrzyły że niby ja nie wiadomo co robię że X się tak zachowuje. A wtedy nic nie było między nami.
Nie potrzebowałam tej adoracji do niczego, to powodowało tylko problemy. Musiałam nieraz wychodzić z imprez przed czasem bo X zaczynał być trochę nachalny,  głupio się czułam on żonaty ja mężatka. Tak samo jak załatwiał delegacje. Ja miałam już wszystko uzgodnione a on nagle załatwiał żeby też jechać.  To potem wychodziło przy różnych okazjach.

2 099

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Oj, krotka, ale ja nie twierdzę, że to JEDYNY facet, który się Tobą zainteresował poza mężem.. Mówię tylko, żebyś wreszcie ogarnęła co konkretnie powoduje, że danemu typowi faceta ulegasz, a pozostałym nie i wtedy - w zależności od sytuacji (bycie czyjąś żoną lub singielką) możesz nad tym zacząć panować.

Ja np. wiem, który typ faceta mnie kręci - w takim sensie pierwotnym, ale wiem też, że z takim się związku nie stworzy - choć ja to w ogóle mam jak na kobietę pewnie nietypowe podejście, bo nie szukam męża, nie chcę mieć dzieci, jestem typem samotnego wilka trochę, a mimo to lubię od czasu do czasu być z kimś bliżej.
I fajnie jest, gdy facet który Tobie też się bardzo podoba nie odpuszcza - znam to wink każda to zna.

Chodzi jedynie o to żeby nie "zeszmacić" w tym swoich zasad, bo jak szacunek i zaufanie do siebie leci w dół, to analogicznie leci w dół i poczucie wartości, a wtedy jesteś totalnie sterowalna przez swoje instynkty, które w tym momencie zmaterializowały się tylko w postaci konkretnego faceta, który je jak lusterko odbija i kusi.

Trzeba znaleźć drogę żeby panować nad sobą - nie po to żeby pozbawiać się przyjemności, tylko umieć przeliczyć też ew. jej  koszty.

2 100

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Oj, krotka, ale ja nie twierdzę, że to JEDYNY facet, który się Tobą zainteresował poza mężem.. Mówię tylko, żebyś wreszcie ogarnęła co konkretnie powoduje, że danemu typowi faceta ulegasz, a pozostałym nie i wtedy - w zależności od sytuacji (bycie czyjąś żoną lub singielką) możesz nad tym zacząć panować.

Ja np. wiem, który typ faceta mnie kręci - w takim sensie pierwotnym, ale wiem też, że z takim się związku nie stworzy - choć ja to w ogóle mam jak na kobietę pewnie nietypowe podejście, bo nie szukam męża, nie chcę mieć dzieci, jestem typem samotnego wilka trochę, a mimo to lubię od czasu do czasu być z kimś bliżej.
I fajnie jest, gdy facet który Tobie też się bardzo podoba nie odpuszcza - znam to wink każda to zna.

Chodzi jedynie o to żeby nie "zeszmacić" w tym swoich zasad, bo jak szacunek i zaufanie do siebie leci w dół, to analogicznie leci w dół i poczucie wartości, a wtedy jesteś totalnie sterowalna przez swoje instynkty, które w tym momencie zmaterializowały się tylko w postaci konkretnego faceta, który je jak lusterko odbija i kusi.

Trzeba znaleźć drogę żeby panować nad sobą - nie po to żeby pozbawiać się przyjemności, tylko umieć przeliczyć też ew. jej  koszty.

Nigdy tak wcześniej nie miałam że nie potrafiłam się opanować, X był pierwszy. Zanim do czegokolwiek doszło długo trwała "przyjaźń", może jak ktoś to napisał wcześniej,  było to tylko przygotowanie pościeli - nie wykluczam. Ale sądzę że on nie wierzył kiedyś że cokolwiek wydarzy się między nami.  Zresztą wiele razy mówił niby żartem niby z wyrzutem że on na pewno nie ma u mnie szans. Czasem nawet jakby chciał we mnie wzbudzić poczucie winy,  że on się tak stara a ja nic.
Oczywiście on ma cechy które mi się w mężczyznach podobają,  inaczej pewnie bym się nie zaprzyjaźnila. Problem w tym ze on był wyjątkowo bezczelny w uwodzeniu mnie. Podobało mi się to,  jednak to wynika też z jego niedojrzałości.
Poza tym ten tekst na lunchu o pożądaniu i o wspólnym dziecku - to też było bezczelne. Który normalny facet by tak powiedział?
Myślę że na swojej drodze nie spotkam już kogoś takiego.
Teraz w ogóle chcę odpocząć od mężczyzn.

2 101

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Poza tym ten tekst na lunchu o pożądaniu i o wspólnym dziecku - to też było bezczelne. Który normalny facet by tak powiedział?

Wiesz ten mój kiedyś też wyjechał z takim tekstem. Choć troszkę w innych okolicznościach - kiedy jeszcze się tylko przyjaźniliśmy i weszliśmy na temat dzieci. Ja wtedy powiedziałam, że już pewnie nie będę miała.. Na co on oburzony zapytał dlaczego? A ja: raz że już skończyłam 30-tkę, a dwa może nie mogę, w końcu będąc w związku długoletnim był czas choć krótki, że zaczęliśmy się 'starać'... Wtedy on się zaśmiał - a chcesz się przekonać? I dalej... że byłabym cudowną matką a on marzy o tym, żeby mieć syna... Wtedy jednak odebrałam to jako żart.

2 102

Odp: Zniszczylam swoje zycie

O tak.
W sytuacji Kroteczki to doprawdy świetne rozwiązanie.
Zrobić sobie dziecko z kochankiem.
Bo przecież on na pewno mówił poważnie, ze chce mieć z nią dziecko.
Z całą odpowiedzialnością i świadomością takiej decyzji.

Halo ?! Tu ziemia ....

2 103

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ze chce mieć z nią dziecko,
problem to słowo mieć.
Dziecko to człowiek któremu dają życie dwie przeciwstawne płcie .
jedna daje to , a druga to- to wspaniałe.
Ale mieć _ jak przedmiot? Ile trzeba mieć odwagi i zaufania by dać życie w pełni świadomym.
Dzieci są mądre, poradzą sobie i t d , jak patrzę to tego nie widzę, wyjątki, ale raczej zmieniają się, ich świat idei legł w gruzach. Czy go odbudują ? A może to jest dobre ?
Krotka moim zdaniem, najlepszym rozwiązaniem jest zostawienie dzieci mężowi, a ty zacznij żyć z kochankiem i żebyście mieli dzieci i było im super i tobie i jemu. O tamtych dzieciach nie zapominaj i też bądź dla nich matką. Z całego serca to nie jest ironia.
Twój problem to brak decyzji, rozumiem bo sam taki jestem wink

2 104

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Strzala pytasz o dzieci. Tak one są najważniejsze i tylko dla nich tkwie w tym małżeństwie. Są niestety jeszcze male.
.

kroteczka jaka zmiana od pierwszych postów, bo teraz zastanawiasz się nad dzieckiem z kochankiem,
nie ma to jak komplikowanie sobie życia na własne życzenie

2 105

Odp: Zniszczylam swoje zycie
mariola856 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Strzala pytasz o dzieci. Tak one są najważniejsze i tylko dla nich tkwie w tym małżeństwie. Są niestety jeszcze male.
.

kroteczka jaka zmiana od pierwszych postów, bo teraz zastanawiasz się nad dzieckiem z kochankiem,
nie ma to jak komplikowanie sobie życia na własne życzenie

Ale ona się nad tym nie zastanawia.. napisała co o takiej reakcji kochanka sądzi..
Może niepotrzebnie wznowiłam temat bo u mnie tez takk było..

2 106

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
mariola856 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Strzala pytasz o dzieci. Tak one są najważniejsze i tylko dla nich tkwie w tym małżeństwie. Są niestety jeszcze male.
.

kroteczka jaka zmiana od pierwszych postów, bo teraz zastanawiasz się nad dzieckiem z kochankiem,
nie ma to jak komplikowanie sobie życia na własne życzenie

Ale ona się nad tym nie zastanawia.. napisała co o takiej reakcji kochanka sądzi..
Może niepotrzebnie wznowiłam temat bo u mnie tez takk było..

A dla mnie nie ma w tej sytuacji nic niezwykłego.
Taka "propozycja" to najzwyczajniej powielenie raz przerobionego schematu, kiedy katalizatorem do przejścia związku na inny poziom staje się dziecko, a nie dojrzała i odpiwiedzialna decyzja dwojga dorosłych osób.

2 107

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
mariola856 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Strzala pytasz o dzieci. Tak one są najważniejsze i tylko dla nich tkwie w tym małżeństwie. Są niestety jeszcze male.
.

kroteczka jaka zmiana od pierwszych postów, bo teraz zastanawiasz się nad dzieckiem z kochankiem,
nie ma to jak komplikowanie sobie życia na własne życzenie

Ale ona się nad tym nie zastanawia.. napisała co o takiej reakcji kochanka sądzi..
Może niepotrzebnie wznowiłam temat bo u mnie tez takk było..

Dokładnie tak jak pisze Anastacja. Nie rozważam dziecka z kochankiem.  Wystarczy mi moja dwójka. To on powiedział o dziecku nie ja. 
Zresztą jakie to ma znaczenie.  Wy i tak wiecie lepiej.  Ze ja byłam tylko zabawka a prawdziwą miłość czuje do żony.
Tylko po co wypisuje te smsy po nocach.  Co ta żona sobie myśli jak on siedzi z komórką i do 2 w nocy pisze monologi.
Pisze że ten tydzień był straszny dla niego. Ze nie mógł chociaż na mnie z dala popatrzeć, że niszcze go tym że się nie odzywam. Pyta mnie czego od niego oczekuje.  A ja nic nie potrafię napisać,  bo co miałabym napisać że co by nie zrobił i tak będzie zle? Że nie chce go takiego chociaż kocham go strasznie. Myślę sobie że dobrze że nie wie że go kocham.  Nie dałby mi żyć a potem byłaby "piękna" katastrofa.  Nie mogę dzieci na to narażać. Nie chce mi się żyć.

2 108

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kurcze, a miałem się nie wypowiadać już w tym wątku...

kroteczka napisał/a:

Poza tym ten tekst na lunchu o pożądaniu i o wspólnym dziecku - to też było bezczelne. Który normalny facet by tak powiedział?

Jeśli o facetów Ci chodzi, to każdy... za to pewnie żaden mężczyzna by nic takiego nie powiedział...

kroteczka napisał/a:

Myślę że na swojej drodze nie spotkam już kogoś takiego.

Myślę, że spotkasz jeszcze nie jednego, coraz więcej takich. Ale chyba będziesz wiedzieć co z takim można, a czego nie należy...

kroteczka napisał/a:

Teraz w ogóle chcę odpocząć od mężczyzn.

Błąd, kroteczka, błąd... Teraz powinnaś otaczać się mężczyznami... natomiast od facetów odpoczynek należy Ci się...

kroteczka napisał/a:

/.../
Tylko po co wypisuje te smsy po nocach.  Co ta żona sobie myśli jak on siedzi z komórką i do 2 w nocy pisze monologi.
Pisze że ten tydzień był straszny dla niego. Ze nie mógł chociaż na mnie z dala popatrzeć, że niszcze go tym że się nie odzywam. Pyta mnie czego od niego oczekuje.  A ja nic nie potrafię napisać,  bo co miałabym napisać że co by nie zrobił i tak będzie zle? Że nie chce go takiego chociaż kocham go strasznie. Myślę sobie że dobrze że nie wie że go kocham.

Ciekawi mnie Twoja pewność, że pisze z domu.
Chyba nie ma już telefonów w których nie da się zablokować połączenia, a jak nie ma sam telefon, to można nabyć odpowiednia aplikację i problem rozwiązany.
/.../

kroteczka napisał/a:

Nie chce mi się żyć.

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo...
A Masz jakiś pomysł na swoje życie w obecnej sytuacji?

2 109

Odp: Zniszczylam swoje zycie
starr napisał/a:

Kurcze, a miałem się nie wypowiadać już w tym wątku...

kroteczka napisał/a:

Poza tym ten tekst na lunchu o pożądaniu i o wspólnym dziecku - to też było bezczelne. Który normalny facet by tak powiedział?

Jeśli o facetów Ci chodzi, to każdy... za to pewnie żaden mężczyzna by nic takiego nie powiedział...

kroteczka napisał/a:

Myślę że na swojej drodze nie spotkam już kogoś takiego.

Myślę, że spotkasz jeszcze nie jednego, coraz więcej takich. Ale chyba będziesz wiedzieć co z takim można, a czego nie należy...

kroteczka napisał/a:

Teraz w ogóle chcę odpocząć od mężczyzn.

Błąd, kroteczka, błąd... Teraz powinnaś otaczać się mężczyznami... natomiast od facetów odpoczynek należy Ci się...

kroteczka napisał/a:

/.../
Tylko po co wypisuje te smsy po nocach.  Co ta żona sobie myśli jak on siedzi z komórką i do 2 w nocy pisze monologi.
Pisze że ten tydzień był straszny dla niego. Ze nie mógł chociaż na mnie z dala popatrzeć, że niszcze go tym że się nie odzywam. Pyta mnie czego od niego oczekuje.  A ja nic nie potrafię napisać,  bo co miałabym napisać że co by nie zrobił i tak będzie zle? Że nie chce go takiego chociaż kocham go strasznie. Myślę sobie że dobrze że nie wie że go kocham.

Ciekawi mnie Twoja pewność, że pisze z domu.
Chyba nie ma już telefonów w których nie da się zablokować połączenia, a jak nie ma sam telefon, to można nabyć odpowiednia aplikację i problem rozwiązany.
/.../

kroteczka napisał/a:

Nie chce mi się żyć.

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo...
A Masz jakiś pomysł na swoje życie w obecnej sytuacji?

Oj Starr to są tylko słowa: facet, mężczyzna.  Dobrze wiesz o co mi chodzi.
Z pewnych okoliczności mam 100 % pewności że pisze z domu.
A jaki mam pomysł na życie?
Wiem że chcę żeby się ode mnie odczepil. Nawet zastanawiam się czy nie powiedzieć mu że mnie już nie kręci,  że mi się znudził.  To kłamstwo ale chyba tylko to w tej sytuacji zadziała. Nie chcę go ranić ale wiem że jedyny dla mnie ratunek to jak się od niego uwolnie.
Starr, a to że prawdziwi mężczyźni istnieją to ja wiem.

2 110

Odp: Zniszczylam swoje zycie

,,Tylko po co wypisuje te smsy po nocach.  Co ta żona sobie myśli jak on siedzi z komórką i do 2 w nocy pisze monologi.
Pisze że ten tydzień był straszny dla niego. ,,
nie wiem Kroteczka ale to tylko słowa i tylko smsy

2 111

Odp: Zniszczylam swoje zycie

nie wiem Kroteczka ale to tylko słowa i tylko smsy

SO TRUE smile

kroteczka póki będzie miała tę palącą potrzebę czytania pięknych słówek od niego i odbierania powłóczystych spojrzeń, póty będzie mentalnie kochanką.

Jak ja się cieszę, że mam ten etap za sobą.

2 112

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

nie wiem Kroteczka ale to tylko słowa i tylko smsy

SO TRUE smile

kroteczka póki będzie miała tę palącą potrzebę czytania pięknych słówek od niego i odbierania powłóczystych spojrzeń, póty będzie mentalnie kochanką.

Jak ja się cieszę, że mam ten etap za sobą.

Wiesz pewnie podświadomie te jego smsy dają mi poczucie że on mnie kocha. I chyba też cieszę się że on nie jest szczęśliwy beze mnie. To płytkie bardzo ale niestety tak czuję.
Mam jakieś głupie poczucie satysfakcji, że on teraz tak walczy.
Już nie o seks, tylko o to żebym chociaż z nim rozmawiała.

Pewnie jeszcze jestem mentalnie kochanka,  ale już widzę znacznie więcej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Skupiam się na jego wadach,  fizycznie go sobie obrzydzam. Trochę działa.

2 113

Odp: Zniszczylam swoje zycie

To dobrze, że potrafisz sama przed sobą przyznać jakie to puste i próżne - zaczynasz łapać dystans do tego. Najs smile

Niestety, jak człowiek się nie wyszaleje w młodości to potem łaknie się żeby choć przez krótki okres wywoływać u kogoś tak skrajne reakcje. To jak morfina dla zbolałego- latami niesatysfakcjonującego pod względem seksu związku - ego.

Gdybym nie miała za sobą podobnych doświadczeń, tyle że sprzed lat niż m-cy, na pewno weszłabym jak w masełko w relacje z jednym panem, któremu daję 10/10 w kwestii wyglądu, hobby etc. Niestety w kwestii podejścia do życia i charakteru już tylko 1-2/10 wink
Ale dzięki temu, że wiem już jak krótkotrwałe i złudne jest sycenie się czyjąś uwagą opartą o bardzo płytkie przesłanki, to mnie do tego nie ciągnie kompletnie i bez większego żalu sprawę zamknęłam.
Może Ty też dojdziesz do tego.

2 114

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Tylko po co wypisuje te smsy po nocach.  Co ta żona sobie myśli jak on siedzi z komórką i do 2 w nocy pisze monologi.
Pisze że ten tydzień był straszny dla niego. Ze nie mógł chociaż na mnie z dala popatrzeć, że niszcze go tym że się nie odzywam. Pyta mnie czego od niego oczekuje.  A ja nic nie potrafię napisać,  bo co miałabym napisać że co by nie zrobił i tak będzie zle? Że nie chce go takiego chociaż kocham go strasznie. Myślę sobie że dobrze że nie wie że go kocham.  Nie dałby mi żyć a potem byłaby "piękna" katastrofa.  Nie mogę dzieci na to narażać. Nie chce mi się żyć.

Tak to stety lub niestety działa. Kiedy nagle ktoś podejmuje decyzję, że chce coś przerwać, skończyć i przestaje się odzywać, druga osoba 'szaleje'. Ty choć też się męczysz masz nad tym kontrolę, bo to Ty zdecydowałaś i Ty znasz tej decyzji powody, ale on nie. Ja też przez to przechodziłam... tyle że przez jakiś miesiąc, dwa nie byłam konsekwentna w swoich decyzjach, dopiero potem urwałam wszelki kontakt. I było to samiutko - smsy, wyznania, upijanie się... itd. No i pytanie czego od niego oczekuję? Tyle że mój Z od razu doprecyzował, czy chcę by się rozwiódł...
Myślę, że jeszcze długo nie da Ci żyć, bo ta sytuacja w jakiej jest na pewno niekorzystnie odbija się na jego małżeństwie - myślę że nawet bardziej, niż kiedy Wasz romans kwitł. On wtedy wracał zadowolony do domu i wszystko było ok. Teraz dopada go frustracja.
Jeśli jesteś pewna, że nie chcesz z im być, a wygląda na to że tak jest, powinnaś mu chyba to uświadomić, bo za jakiś czas, jak się jego małżeństwo na dobre rozpadnie może być za późno. Choć z 2 str jak ma się rozpaść to i tak rozpadnie...

2 115

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Tak to stety lub niestety działa. Kiedy nagle ktoś podejmuje decyzję, że chce coś przerwać, skończyć i przestaje się odzywać, druga osoba 'szaleje'. Ty choć też się męczysz masz nad tym kontrolę, bo to Ty zdecydowałaś i Ty znasz tej decyzji powody, ale on nie. Ja też przez to przechodziłam... tyle że przez jakiś miesiąc, dwa nie byłam konsekwentna w swoich decyzjach, dopiero potem urwałam wszelki kontakt. I było to samiutko - smsy, wyznania, upijanie się... itd. No i pytanie czego od niego oczekuję? Tyle że mój Z od razu doprecyzował, czy chcę by się rozwiódł...
Myślę, że jeszcze długo nie da Ci żyć, bo ta sytuacja w jakiej jest na pewno niekorzystnie odbija się na jego małżeństwie - myślę że nawet bardziej, niż kiedy Wasz romans kwitł. On wtedy wracał zadowolony do domu i wszystko było ok. Teraz dopada go frustracja.
Jeśli jesteś pewna, że nie chcesz z im być, a wygląda na to że tak jest, powinnaś mu chyba to uświadomić, bo za jakiś czas, jak się jego małżeństwo na dobre rozpadnie może być za późno. Choć z 2 str jak ma się rozpaść to i tak rozpadnie...

Ale wiesz powoli mam w nosie jego małżeństwo. On moje rozwalił. Mam nawet satysfakcję że tak cierpi.
Wcześniej najważniejsze dla niego było bzykanie, a moją uwagę kierował ciągle w stronę swojego podniecenia. A on z siebie głównie dawał chęć zrobienia mi dobrze.
Teraz poczuł że nie tylko ma penisa ale też duszę.

2 116

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Ale wiesz powoli mam w nosie jego małżeństwo. On moje rozwalił. Mam nawet satysfakcję że tak cierpi.
Wcześniej najważniejsze dla niego było bzykanie, a moją uwagę kierował ciągle w stronę swojego podniecenia. A on z siebie głównie dawał chęć zrobienia mi dobrze.
Teraz poczuł że nie tylko ma penisa ale też duszę.

W sumie masz rację. Dobra dla niego taka nauczka, może coś w końcu zrozumie... że od myślenia jest głowa a nie inna część ciała.

2 117

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

To dobrze, że potrafisz sama przed sobą przyznać jakie to puste i próżne - zaczynasz łapać dystans do tego. Najs smile

Niestety, jak człowiek się nie wyszaleje w młodości to potem łaknie się żeby choć przez krótki okres wywoływać u kogoś tak skrajne reakcje. To jak morfina dla zbolałego- latami niesatysfakcjonującego pod względem seksu związku - ego.

Gdybym nie miała za sobą podobnych doświadczeń, tyle że sprzed lat niż m-cy, na pewno weszłabym jak w masełko w relacje z jednym panem, któremu daję 10/10 w kwestii wyglądu, hobby etc. Niestety w kwestii podejścia do życia i charakteru już tylko 1-2/10 wink
Ale dzięki temu, że wiem już jak krótkotrwałe i złudne jest sycenie się czyjąś uwagą opartą o bardzo płytkie przesłanki, to mnie do tego nie ciągnie kompletnie i bez większego żalu sprawę zamknęłam.
Może Ty też dojdziesz do tego.

Ja nigdy wcześniej nie znałam żadnego takiego gościa. Też na pewno już nie zaangażuje się w taką relacje.  Jednak nawet najlepszy seks nie jest tego wart.
Jedną rzecz wyniosłam z tej znajomości - poznałam jakie mam w sobie ogromne pokłady seksualności -może kiedyś będzie mi dane obdarzyć nimi jakiegoś prawdziwego mężczyznę.

2 118

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ale wiesz powoli mam w nosie jego małżeństwo. On moje rozwalił.

On je rozwalił.. serio??

A jeśli ja do ciebie zacznę pisać smsy i Cię podrywać wink to też będę winna rozpadu Twojego małżeństwa czy to Ty podejmujesz taką decyzję, wchodząc w interakcję ze mną lub nie?

Uważaj na taki sposób myślenia, bo ciągle odbijasz piłeczkę odpowiedzialności na zewnątrz.

2 119

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Ale wiesz powoli mam w nosie jego małżeństwo. On moje rozwalił. Mam nawet satysfakcję że tak cierpi.
Wcześniej najważniejsze dla niego było bzykanie, a moją uwagę kierował ciągle w stronę swojego podniecenia. A on z siebie głównie dawał chęć zrobienia mi dobrze.
Teraz poczuł że nie tylko ma penisa ale też duszę.

W sumie masz rację. Dobra dla niego taka nauczka, może coś w końcu zrozumie... że od myślenia jest głowa a nie inna część ciała.

Właśnie ciekawe czy zrozumie. Jedno wiem że nie mogę wywoływać u niego zazdrości np rozmawiać zbyt często z jakimś kolegą.  On jest nieobliczalny, zrobiłby wszystko żeby go zniszczyć. Szczególnie teraz jak nie wie na czym stoi.
Szczerze mówiąc to trochę się go boję.

2 120

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ale wiesz powoli mam w nosie jego małżeństwo. On moje rozwalił.

On je rozwalił.. serio??

A jeśli ja do ciebie zacznę pisać smsy i Cię podrywać wink to też będę winna rozpadu Twojego małżeństwa czy to Ty podejmujesz taką decyzję, wchodząc w interakcję ze mną lub nie?

Uważaj na taki sposób myślenia, bo ciągle odbijasz piłeczkę odpowiedzialności na zewnątrz.

Dobra nie on, ale przez niego to się stało.  I tak go zawsze będę obwiniać.

2 121 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-03-01 10:11:34)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Właśnie ciekawe czy zrozumie. Jedno wiem że nie mogę wywoływać u niego zazdrości np rozmawiać zbyt często z jakimś kolegą.  On jest nieobliczalny, zrobiłby wszystko żeby go zniszczyć. Szczególnie teraz jak nie wie na czym stoi.
Szczerze mówiąc to trochę się go boję.

Niestety trudno przewidzieć co jemu siedzi w głowie i do czego jest zdolny. Ja jednak na Twoim miejscu bardziej bym się troszczyła o siebie niż jakiegoś kolegę. Szczególnie jakbyś mu powiedziała, że już Cię nie kręci, a potem zaczęła flirtować z innym.

2 122

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dobra nie on, ale przez niego to się stało.  I tak go zawsze będę obwiniać.

Kobito smile Nie przez niego to się stało, powodem była Twoja nieznajomość tego co lubisz w seksie i Twoje nierozbudzenie, nieznajomość swoich potrzeb - on był katalizatorem tylko. "Pomógł" Ci dotrzeć do tego CO lubisz, intuicyjnie go "wybrałaś".
Gdybyś znała wcześniej swoje potrzeby to albo:

a) wybrałabyś na męża kogoś, kto Cię zaspokaja w tej sferze lub nie wyszła za mąż za partnera, który tego nie potrafi
b) pomogłabyś mężowi się wyedukować wink

Ale Ty nie mogłaś pomóc mężowi, bo sama nie wiedziałaś czego tak naprawdę chcesz, więc zwaliłaś całą winę na męża i kochanka.


U mnie było podobnie- z tą różnicą, że nie wyszłam za mąż oraz nie wpakowałam się w romans wink
Po prostu wcześniej zrozumiałam, że jestem odpowiedzialna za swoje wybory w 100%, zanim doszło do jakichś zobowiązań.

Zrozum, że biorąc odpowiedzialność nie stajesz się automatycznie 'winna', tylko możesz spojrzeć z innej perspektywy na sytuacje i w przyszłości lepiej decydować. A Ty, mam wrażenie, boisz się, że jeśli weźmiesz odpowiedzialność to automatycznie kochanek jest "niewinny" i cały ciężar skutków romansu spada na Ciebie.
Romans to zawsze 2 osoby. Chciałaś (niezależnie od powodów) to w niego weszłaś. Najważniejsze, żeby poznać powody dlaczego w niego weszłaś - to na przyszłość Cię uchroni przed podobna katastrofą.


Myślę, że o ewentualnym 'powodzeniu' w znaczeniu - szczęśliwego finału romansów, tak jak u Anastacji np. duże znaczenie ma CZAS jaki ten stan zawieszenia trwa. Jeśli w miarę krótko, tj. powiedzmy do 2 lat, kiedy ludzie jeszcze nie przyzwyczają się do tego, że prowadzą podwójne życia to można coś z tym konstruktywnego zrobić. Im później tym znacznie trudniej, o ile w ogóle jest to możliwe, bo spadają różowe okulary, wychodzą wady obydwojga i zaczynają rozumieć ciężar zdrady i krzywdy jakie wyrządzili osobom 3-cim, co skutecznie niszczy ich ew. uczucie od środka.

I to, jak sądzę, wasz Krotka przypadek.

2 123

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Myślę, że o ewentualnym 'powodzeniu' w znaczeniu - szczęśliwego finału romansów, tak jak u Anastacji np. duże znaczenie ma CZAS jaki ten stan zawieszenia trwa. Jeśli w miarę krótko, tj. powiedzmy do 2 lat, kiedy ludzie jeszcze nie przyzwyczają się do tego, że prowadzą podwójne życia to można coś z tym konstruktywnego zrobić. Im później tym znacznie trudniej, o ile w ogóle jest to możliwe, bo spadają różowe okulary, wychodzą wady obydwojga i zaczynają rozumieć ciężar zdrady i krzywdy jakie wyrządzili osobom 3-cim, co skutecznie niszczy ich ew. uczucie od środka.

I to, jak sądzę, wasz Krotka przypadek.

Też tak mi się wydaje. Owszem, istnieje duże ryzyko, że można podjąć wtedy zbyt szybko decyzje, pod wpływem adrenalinki, motylków, które prędzej czy później mijają. Jednak jak czytam historie kochanek, to rzeczywiście jak się z tym na początku czegoś nie zrobi, nie podejmie zdecydowanych kroków, to taki stan może trwać kilka lat albo i dłużej, ludzie się przyzwyczajają do podwójnego życia, coraz ciężej podjąć decyzję i o rozstaniu z  kochankiem/kochanką jak i odejściu od żony/męża.
Myślę, że z Kroteczką byłyśmy w podobnej sytuacji o tyle, że wcześniej się (za)przyjaźniłyśmy z (przyszłym) kochankiem, natomiast sam romans trwał relatywnie krótko, kiedy zorientowałyśmy się w co się wpakowałyśmy i zdecydowałyśmy się to przerwać, czy w ogóle coś z tym zrobić. Tyle że u niej jest dużo bardziej skomplikowana sytuacja pod wieloma względami.
Uważam jednak że gdybym jasno nie powiedziała, że mi taka sytuacja nie pasuje, on by też nic nie zrobił, no chyba że żona. Bo też na początku mówił, jakie to dla niego ważne, by dziecko miało rodzinę, ojca i że choć jest nieszczęśliwy, jest w stanie się poświęcić, a u mnie ze mną ma to czego nie dostaje od żony - uwagę, zrozumienie, ciepło... że stara się jak najwięcej wynieść, skraść z naszej znajomości, chwil spędzanych razem... że to go podbudowuje i sprawia że chce mu się żyć, działać... co mnie mega wkurzało! I dużo wysiłku mnie kosztowało, by wbić mu do głowy, że to bardzo egoistyczne podejście i że oszukuje sam siebie i wszystkich dokoła, że tak się nie da żyć!

2 124

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dlatego uważam, że zachowałaś w tak ciężkich okolicznościach zimną krew na tyle by zawalczyć o SIEBIE przede wszystkim - to się zawsze opłaca, niezależnie od finału, a Tobie się opłaciło podwójnie. Inna sprawa, że kochanek trafił Ci się z jajami, zdecydowany by zakończyć podwójne życie - sam podjął inicjatywę, nie szafował słowami bez pokrycia.

Ja nie jestem dewotką, jak niektórzy mnie tu oceniają wink ja tylko nie lubię rzucania słów na wiatr i życia w iluzji.

2 125

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Dlatego uważam, że zachowałaś w tak ciężkich okolicznościach zimną krew na tyle by zawalczyć o SIEBIE przede wszystkim - to się zawsze opłaca, niezależnie od finału, a Tobie się opłaciło podwójnie. Inna sprawa, że kochanek trafił Ci się z jajami, zdecydowany by zakończyć podwójne życie - sam podjął inicjatywę, nie szafował słowami bez pokrycia.

Ja nie jestem dewotką, jak niektórzy mnie tu oceniają wink ja tylko nie lubię rzucania słów na wiatr i życia w iluzji.

Nie ukrywam, że to forum mi dużo pomogło. Wypowiedzi osób, często krytyczne, ale poszerzające punkt widzenia, świadomość. Niby wiedziałam, że jest tak jak być nie powinno, że źle robię, że pakuję się w bagienko, pomimo że przyświeca temu cudowne uczucie zakochania, ale potrzebowałam też "kopa". Niby to wszystko wiedziałam, niby już wcześniej starałam się, chciałam to przerwać (właściwie od końca wakacji), to jednak pomimo tego że mówiłam "nie" raz, drugi, za trzecim już nie potrafiłam, bo tęskniłam. Nie umiałam się od niego odciąć definitywnie. I pamiętam dokładnie kiedy znalazłam to forum (1 listopada wink) i jak walczyłam ze sobą by urwać kontakt, by pomimo tego że przyjechał, czekał, co pisał wytrwać w postanowieniu. To było bardzo ciężkie i pouczające (dla mnie) doświadczenie, ale się opłaciło. wink

2 126

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ale powiedz, tęskniłaś najbardziej za bliskością fiz. czy za nim jako człowiekiem, za rozmową, towarzystwem, nawet bez żadnej bliskości?

2 127 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-03-01 13:07:45)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

/.../Tylko po co wypisuje te smsy po nocach/.../

Mam jakieś głupie poczucie satysfakcji, że on teraz tak walczy.

/.../.

Krotko,  ja wiem, że się męczysz ale weź przeczytaj czasem, co sama piszesz. Twój bohater WALCZY - bosz mui, co za desperacka, bohaterska walka! Jak żesz on rzuca się w wir tej walki SMS-ując na prawo i lewo z kibla, gdy żona już śpi! Jak dzielnie stuka w klawisze firmowej komórki! Oczyma duszy widzę go siedzącego na tym kiblu i SMS-ującego, uszyma duszy słyszę jak jego łzy kapią na kafelki i spływają do studzienki ściekowej w łazience... Samotnie, oświetlony komórką, w czarną beznadziejną noc... kolejną noc bez tenteges bo żona już mu się TAK znudziła, że woli SMS-ować w nadziei na lepszy seks z Krotką. Tak, to prawdziwa miłość... TO mężczyzna który potwierdza swoją klasę SMSami. Nie ważne są czyny... ważne SMSy...

Swoją drogą po raz kolejny widzę potęgę SMS-a w dziele czynienia powolną delikatnej kobiecej psychiki. Próbując iść z duchem czasu sam postanowiłem wysłać do mojej E-tki jakieś teksty. Właśnie pod wpływem tego forum w tzw. "Walentynki" (podobno teraz ludzie ten dzień święty swięcą) podjąłem życiową decyzję aby wysłać E-tce pierwszego czułego SMSa w życiu (była akurat na zakupach). Z niejakim trudem, nienawykły do tej dziwnej klawiatury wystukałem: "Wszyscy wysyłają dzisiaj czułe SMS-y co i ja niniejszym czynię" i kliknąłem przycisk "wyślij". Jakież było moje zdziwienie, gdy E-tka po powrocie nie wykazywała żadnych "sensacji" uczuciowych, podobnych choćby do opisywanych przez Krotkę! Myślałem pod wpływem magii SMS-owej przybiegnie ze sklepu, rzuci zakupy, rzuci się na mnie... i ... no wiadomo.

Wyjaśnienie okazało się banalne. E-tka odebrała to w sklepie - nawiasem przyszło w serii reklam w rodzaju: "Wszyscy doładowują dziś 50PLN i mają dodatkowo 1000sms-ów", "Doładuj konto i SMS-uj do oporu" itp. W związku z tym widząc tylko część mojego tekstu ("Wszyscy wysylają...") wku*wiona kolejnym dzwonkiem E-tka skasowała wszystko jak leci, sądząc, że to spam. W ten sposób straciłem 20 groszy, okazję do poprawienia humoru E-tce i być może jeszcze szansę na coś ekstra. :-(


Krotko, mam wielką prośbę - czy możesz nieco zmieniając (aby nie było, że ujawniasz tajemnicę korespondencji) rzucić mi kilka tekstów, które tak działają na dziewczynę... rozumiesz chyba o co mi chodzi...

2 128

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Hahahahhaha big_smile

Ale się uśmiałam ET. Tekst o wysyłaniu smsów z kibla i łzach kapiących na kafelki - mistrz!

2 129

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ale powiedz, tęskniłaś najbardziej za bliskością fiz. czy za nim jako człowiekiem, za rozmową, towarzystwem, nawet bez żadnej bliskości?

Hmm... w czasie kiedy byliśmy tylko przyjaciółmi i to coś wisiało w powietrzu... tak często myślałam jakby to było, marzyłam o tym a to, że nie dopuszczałam do takiej sytuacji, tylko bardziej nakręcało - taki zakazany owoc. Kiedy do tego doszło, było cudowniej niż się spodziewałam... Tak, też jak Kroteczka powiem, że nigdy tak się z mężczyzną nie czułam - kochanek idealny.
Niemniej jednak uwielbiam go jako człowieka, rozmowy z nim, spędzanie czasu, robienie różnych zwykłych codziennych rzeczy...jego uśmiech, głos itd.
A wracając do Twego pytania - najbardziej tęskniłam za jego towarzystwem, rozmową - taka relacja nie zdarza się często, że się kogoś rozumie prawie bez słów, ma się podobne zainteresowania, lubi podobne rzeczy... z nim robienie najzwyklejszej rzeczy jest fajne, wyjątkowe... a cudowny seks to tylko (albo aż) taka wisienka.
Oczywiście, że jak się spotykaliśmy już po tym jak granica była przekroczona, to każda bliskość - trzymanie za rękę, ręka na kolanie czy wymowne głębokie spojrzenie w oczy...pobudzały i wyobraźnię i pożądanie, jednak nawet wtedy mieliśmy spotkania, które nie kończyły się w łóżku a i tak było fajnie, miło itd.

2 130

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Hahahahhaha big_smile

Ale się uśmiałam ET. Tekst o wysyłaniu smsów z kibla i łzach kapiących na kafelki - mistrz!

Cholera zapomniałem napisać że te SMSy są pewnie darmowe bo z firmowej komórki...

2 131

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ET, złośliwcze- niszczysz całe misterium tajemniczości i wziosłości tej ..walki big_smilewink

Anastacja: brzmi prawdziwie. Jeśli tak się czułaś przy nim to tylko pozazdrościc, chyba o to lotto smile

2 132

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Anastacja: brzmi prawdziwie. Jeśli tak się czułaś przy nim to tylko pozazdrościc, chyba o to lotto smile

Ale ja się przyznaję bez bicia, że się zakochałam po uszy i wierze, że z wzajemnością.
A jak to będzie kiedy motylki opadną, to ju czas pokaże.

2 133

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Wiesz, Tobie łatwiej było "opuścić gardę", bo z jego strony miałaś zielone światło i bardzo jasny przekaz (nie smsowy wink), że on postawił na 1 kartę właściwie..czyli tak jak powinien zachować się każdy facet, gdy mu zależy - szczególnie, gdy jest zajęty hmm
A krotka ma sytuacje zgoła odwrotną: dużo szumu, dużo smsów i powłóczystych spojrzeń, ale zero konkretów, zero czynów i ryzyka po stronie tego faceta.

Co tylko nakręca ją i nie pozwala zapomnieć. Inna sprawa, że ona decyzji by zapomnieć podejmować jeszcze nie chce, ciągle liczy, że on jednak coś zrobi, niezależnie od tego co tutaj pisze. Inaczej by się odcięła - są sposoby. Wspólne projekty, praca, firmowy tel, który "trzeba" odebrać, a smsy odczytywać to wymówki.

2 134

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

u mnie ze mną ma to czego nie dostaje od żony - uwagę, zrozumienie, ciepło... że stara się jak najwięcej wynieść, skraść z naszej znajomości, chwil spędzanych razem... że to go podbudowuje i sprawia że chce mu się żyć, działać... co mnie mega wkurzało! I dużo wysiłku mnie kosztowało, by wbić mu do głowy, że to bardzo egoistyczne podejście i że oszukuje sam siebie i wszystkich dokoła, że tak się nie da żyć!

Nieźle, żywcem wyjęte z historii moich konwersacji. Nieprawdopodobne.
Boże w co ja się wpakowałam. Wszyscy są tacy sami, wszystkie nasze historie są jak jedna opowieść. Żal mi siebie jak nigdy. Straszne uczucie.

2 135

Odp: Zniszczylam swoje zycie
śliczna nielogiczna napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

u mnie ze mną ma to czego nie dostaje od żony - uwagę, zrozumienie, ciepło... że stara się jak najwięcej wynieść, skraść z naszej znajomości, chwil spędzanych razem... że to go podbudowuje i sprawia że chce mu się żyć, działać... co mnie mega wkurzało! I dużo wysiłku mnie kosztowało, by wbić mu do głowy, że to bardzo egoistyczne podejście i że oszukuje sam siebie i wszystkich dokoła, że tak się nie da żyć!

Nieźle, żywcem wyjęte z historii moich konwersacji. Nieprawdopodobne.
Boże w co ja się wpakowałam. Wszyscy są tacy sami, wszystkie nasze historie są jak jedna opowieść. Żal mi siebie jak nigdy. Straszne uczucie.

Tak, niby każdy z nas jest inny, sytuacje różne ale wszyscy jesteśmy ludźmi stąd analogie.. Nie lubię pojęcia schemat, bo osoby działają, postępują po swojemu, zgodnie w własnym sumieniem, myślami.. a że ktoś znajduje punkt wspólny to już inna kwestia... Tu taki wątek, nieprzypadkowe osoby stąd takie wrażenie...(Psycholog by pewnie powiedział inaczej)
Tak jak ja znajdując się w takiej a nie innej sytuacji nieświadomie powieliłam schemat o którym nie miałam pojęcia tak i mój kochanek... itp. itd.
Cieszyć się tylko że trafiłam na to forum wcześniej niż później...

2 136

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kroteczka napisał/a:

/.../Tylko po co wypisuje te smsy po nocach/.../

Mam jakieś głupie poczucie satysfakcji, że on teraz tak walczy.

/.../.

Krotko,  ja wiem, że się męczysz ale weź przeczytaj czasem, co sama piszesz. Twój bohater WALCZY - bosz mui, co za desperacka, bohaterska walka! Jak żesz on rzuca się w wir tej walki SMS-ując na prawo i lewo z kibla, gdy żona już śpi! Jak dzielnie stuka w klawisze firmowej komórki! Oczyma duszy widzę go siedzącego na tym kiblu i SMS-ującego, uszyma duszy słyszę jak jego łzy kapią na kafelki i spływają do studzienki ściekowej w łazience... Samotnie, oświetlony komórką, w czarną beznadziejną noc... kolejną noc bez tenteges bo żona już mu się TAK znudziła, że woli SMS-ować w nadziei na lepszy seks z Krotką. Tak, to prawdziwa miłość... TO mężczyzna który potwierdza swoją klasę SMSami. Nie ważne są czyny... ważne SMSy...

Swoją drogą po raz kolejny widzę potęgę SMS-a w dziele czynienia powolną delikatnej kobiecej psychiki.

Krotko, mam wielką prośbę - czy możesz nieco zmieniając (aby nie było, że ujawniasz tajemnicę korespondencji) rzucić mi kilka tekstów, które tak działają na dziewczynę... rozumiesz chyba o co mi chodzi...

ET rozbawiłes mnie tym postem smile

W tych smsach on jest prawdziwym poetą.  I roztacza wizje wspaniałe przede mną, co to mi może dać i jak mogłoby być wspaniale. Potem popada w prawdziwy patos,  a potem znów opis jak mu źle jest.  I tak w kółko. Nie będę przytaczać ale niektóre smsy to prawdziwe majstersztyki smile

2 137

Odp: Zniszczylam swoje zycie

W tych smsach on jest prawdziwym poetą.  I roztacza wizje wspaniałe przede mną, co to mi może dać i jak mogłoby być wspaniale. Potem popada w prawdziwy patos,  a potem znów opis jak mu źle jest.  I tak w kółko. Nie będę przytaczać ale niektóre smsy to prawdziwe majstersztyki smile

Krotka..ale to jest jak w 99% przyp. smile Mój tez mi takie poezje pisał. Były listy, były smsy. Aż czasem żałuje, że wszystko w pi.. wykasowałam i popaliłam smile byłoby co powspominać i dzieciom pokazać wink
Tylko wiesz co?  To niewiele się na praktykę przełożyło.  Ech..próżność Kochana ..nasza kobieca próżność wink

2 138

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Umówmy ich na piwo!
Skubańce zaprzyjaźniliby się smile tyle mają wspólnego.

Błagam.
Czy ktoś mógłby dać mi kopa tak mocnego, żeby ten mój wymarzony on dostał rykoszetem.
Zanim pójdę z nim do łóżka

2 139

Odp: Zniszczylam swoje zycie

śliczna.. weź się kobito ogarnij, zbliżasz się niebezpiecznie w patosie do Bravo Girl wink

Nie chcesz to nie idź, chcesz - idź. Widzę, że lubisz się sama, a przy okazji innych w takie historie nakręcać.
My tutaj piszemy o tym, że taka 'poezja śpiewana' jest niewiele warta, ale Ty chyba czytasz mocno wybiórczo i kochasz ten patos..

2 140

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kroteczka napisał/a:

/.../Tylko po co wypisuje te smsy po nocach/.../

Mam jakieś głupie poczucie satysfakcji, że on teraz tak walczy.

/.../.

Krotko,  ja wiem, że się męczysz ale weź przeczytaj czasem, co sama piszesz. Twój bohater WALCZY - bosz mui, co za desperacka, bohaterska walka! Jak żesz on rzuca się w wir tej walki SMS-ując na prawo i lewo z kibla, gdy żona już śpi! Jak dzielnie stuka w klawisze firmowej komórki! Oczyma duszy widzę go siedzącego na tym kiblu i SMS-ującego, uszyma duszy słyszę jak jego łzy kapią na kafelki i spływają do studzienki ściekowej w łazience... Samotnie, oświetlony komórką, w czarną beznadziejną noc... kolejną noc bez tenteges bo żona już mu się TAK znudziła, że woli SMS-ować w nadziei na lepszy seks z Krotką. Tak, to prawdziwa miłość... TO mężczyzna który potwierdza swoją klasę SMSami. Nie ważne są czyny... ważne SMSy...

...

zabawne, przyznaje smile i celne

krotko, przy swoim kochasiu emocjonalnie stajesz się nastolatką, bo chyba tylko w tym wieku mogą przyjąć do głowy podobne pomysły,
w innym poście zapytałaś co na to jego żona- może nic, bo on ją zwyczajnie nie obchodzi, może to już nie pierwszy jego wyskok i ma go w nosie i to co on robi i z kim
on nie walczy o ciebie, on wie które guziki w tobie naciskać, gra na tobie jak na akordeonie

2 141

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

śliczna.. weź się kobito ogarnij, zbliżasz się niebezpiecznie w patosie do Bravo Girl wink

Nie chcesz to nie idź, chcesz - idź. Widzę, że lubisz się sama, a przy okazji innych w takie historie nakręcać.
My tutaj piszemy o tym, że taka 'poezja śpiewana' jest niewiele warta, ale Ty chyba czytasz mocno wybiórczo i kochasz ten patos..

Nawet nie wiesz Elle jak bardzo jestem sobą rozczarowana i jak bardzo sobą gardzę. Miałam się za kogoś mądrzejszego.
Ale masz rację, czytam to forum i nie pomaga. Między Waszymi postami sprawdzam pocztę od niego, żeby cieszyć się tym g... którym mnie urabia. Żenujące.

2 142

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Po pierwsze zmień myślenie z "on urabia mnie" na Ja daję się mu urabiać.
Potem zapytaj sama siebie dlaczego mu na to pozwalasz, co Ci to daje? I bądź 100% szczera.

Nie chodzi o to, że masz sobą gardzić czy poczuć się jak idiotka.
Prawdopodobnie jesteś tak łasa na jego słowa (bo w kocu to TYLKO słowa, czyż nie?), bo to PIERWSZY facet, który takie peany na Twoja cześć i chwałę w sposób otwarty i bez cienia żenady wznosi.. Nikt później nie robi już takiego wrażenia, zapewniam Cię wink

Krotka przechodzi dokładnie to samo, pomimo wieku i stażu małżeńskiego. Anastacja miała trochę bardziej dojrzałego adoratora, w związku z tym pewnie obyło się bez wielkiego patosu, za to zatrzymało na konkretach - i chwała mu za to, bo nic innego się tak naprawdę nie liczy.

Dzisiaj zupełnie inaczej na tego rodzaju patos reaguję i nie robi on na mnie wrażenia, wręcz bywam podejrzliwa, jeśli za słowami przez dłuższy czas nie idą konkretne działania.

A Ty śliczna, jesteś strasznie tych pochlebstw teraz złakniona.. co one Ci zastępują?  Jaką dziurę w poczuciu wartości "łatają"?

2 143 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-03-01 15:00:55)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Krotka przechodzi dokładnie to samo, pomimo wieku i stażu małżeńskiego. Anastacja miała trochę bardziej dojrzałego adoratora, w związku z tym pewnie obyło się bez wielkiego patosu, za to zatrzymało na konkretach - i chwała mu za to, bo nic innego się tak naprawdę nie liczy.

Elle, jakbym pozostała bierna, nie ruszyłyby mnie wyrzuty sumienia z jednej strony, a z drugiej poczucie własnej wartości i zasad (pomimo iż dopuściłam do romansu), byłabym w tej sytuacji co kroteczka czy śliczna... I z całym szacunkiem dla mojego adoratora jak to określiłaś, gdybym się nie zachowała tak a nie inaczej nie postąpiłby tak "dojrzale"... jestem tego w 99% pewna....
Mamy to na co sobie pozwalamy...

2 144

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Krotka przechodzi dokładnie to samo, pomimo wieku i stażu małżeńskiego. Anastacja miała trochę bardziej dojrzałego adoratora, w związku z tym pewnie obyło się bez wielkiego patosu, za to zatrzymało na konkretach - i chwała mu za to, bo nic innego się tak naprawdę nie liczy.

Elle, jakbym pozostała bierna, nie ruszyłyby mnie wyrzuty sumienia z jednej strony, a z drugiej poczucie własnej wartości i zasad (pomimo iż dopuściłam do romansu), byłabym w tej sytuacji co kroteczka czy śliczna... I z całym szacunkiem dla mojego adoratora jak to określiłaś, gdybym się nie zachowała tak a nie inaczej nie postąpiłby tak "dojrzale"... jestem tego w 99% pewna....
Mamy to na co sobie pozwalamy...

Ja zakończyłam romans Elle, jakbyś nie zauważyła. Od kilku miesięcy nie ma między nami nic fizycznego.
I powiem że ta abstynencja dobrze mi robi bo już nie ciągnie mnie fizycznie do niego jak kiedyś.  Już nie jest dla mnie taki atrakcyjny.  Mogę sobie spokojnie wyobrazić jak kocham się z kimś innym.  Kiedyś oczyma wyobraźni widziałam tylko jego.
Tylko serce nie chce mnie słuchać w ogóle.
Ja nie postawie sprawy jasno bo nie ma dobrego rozwiązania. Może się rozwodzić jak chce, ale ja z nim nie będę.

2 145

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Ja zakończyłam romans Elle, jakbyś nie zauważyła. Od kilku miesięcy nie ma między nami nic fizycznego.
I powiem że ta abstynencja dobrze mi robi bo już nie ciągnie mnie fizycznie do niego jak kiedyś.  Już nie jest dla mnie taki atrakcyjny.  Mogę sobie spokojnie wyobrazić jak kocham się z kimś innym.  Kiedyś oczyma wyobraźni widziałam tylko jego.
Tylko serce nie chce mnie słuchać w ogóle.
Ja nie postawie sprawy jasno bo nie ma dobrego rozwiązania. Może się rozwodzić jak chce, ale ja z nim nie będę.

Wiesz Kroteczko, że i ja przez ten czas "abstynencji' od niego nabrałam dużego dystansu.. tak kocham go ale już nie tak ślepo jak kilka msc temu. Wtedy byłam w "amoku" teraz już (przynajmniej mi się tak wydaje) myślę już bardziej  racjonalnie.
To dobry znak dla Ciebie, że nie myślisz (tylko) o nim, szczególnie kiedy nie chcesz z nim być...

Posty [ 2 081 do 2 145 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 31 32 33 34 35 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026