netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 677 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 30 31 32 33 34 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 016 do 2 080 z 3 039 ]

2 016

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Elle, bo jest jedna podstawowa zasada
można, jak najbardziej
można, być nadajnikiem
ale trza mieć ... odbiornik
i na forum są nadajniki i odbiorniki ( no dzięki Bohu wink)
ale nie w tym ... wątku

2 017 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-02-20 00:12:50)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

I jeszcze ta wstawka: 'my som umysły ścisłe.. ' To mi się taki umysł ścisły kojarzy z taką 6-kowym kujonem w szkole niż z otwartym i lotnym umysłem, bo coś najprostszych rzeczy nie chwytacie, a umysł ścisły to ogarnia ABSTRAKCJĘ właśnie i przekłada ja na cyfry, twierdzenia naukowe, etc.
A ja tu ogarniania jakiegokolwiek poziomu abstrakcji nie widzę, za to przechwałek n/t wykształcenia było już mnóstwo. Ale w dzisiejszych czasach mamy pełno doktorów i profesorów nauk wszelakich, szkoda że zdarza mi się od czasu do czasu z nimi siadać i ..nie jestem pod wrażeniem. Za to obserwuje to kółko wielbicieli obu płci, które się wokół takich tytułów zbiera i patrzy..patrzy z uwielbieniem i wypiekami na twarzy, niewiele rozumiejąc wprawdzie, ale te TYTUŁY NAUKOWE, och.. ACH!!! Trup ściele się gęsto..

oj boziu, śmieszno i straszno

Bawcie się dziewczyny

ścisły nie ścisły komuś to możne przeszkadzać albo nie...można też mieć umysł humanistyczny
ale jak to ktoś powiedział o pani Ogórek.. można znać i kilka języków, ale co z tego skoro w żadnym nie ma się nic do powiedzenia..

2 018

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

ale jak to ktoś powiedział o pani Ogórek.. można znać i kilka języków, ale co z tego skoro w żadnym nie ma się nic do powiedzenia..

ale może chociaż rozumie się co ktoś mówi ...
zawsze to dość przydatne wink
szczególnie ostrzeżenia - nie idź dalej bo tam ... PRZEPAŚĆ

2 019

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

ale jak to ktoś powiedział o pani Ogórek.. można znać i kilka języków, ale co z tego skoro w żadnym nie ma się nic do powiedzenia..

ale może chociaż rozumie się co ktoś mówi ...
zawsze to dość przydatne wink
szczególnie ostrzeżenia - nie idź dalej bo tam ... PRZEPAŚĆ

chyba nie w tym przypadku wink

2 020

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:
in_ka napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Ja podziwiam Ciebie za wytrwałość w ciągłych próbach pokazywania ludziom, w jakiej żyją iluzji, którą sami sobie stworzyli lub bezwiednie przyjęli.

skąd Ty dziewczyno na to, siłę bierzesz wink
a efekt ... chyba żaden - sorry

To prawda- żaden.
Jeszcze utwierdziła mnie w tym odpowiedź krotki na post ET - zero kumacji big_smile
Tu jest stały schemat rozumowania tych 2 Pań: jeśli czegoś nie rozumiem, tzn. że : a) ktoś przekombinował, b) rzuca się uogólnienia w stylu: "eee..to w takim razie wszystko służy dowartościowaniu..hahaha i uohoho i hihihi <wystawia język>"

I to taka rozmowa.. jak z blondynkami w tipsach przy barze wink

I jeszcze ta wstawka: 'my som umysły ścisłe.. ' To mi się taki umysł ścisły kojarzy z taką 6-kowym kujonem w szkole niż z otwartym i lotnym umysłem, bo coś najprostszych rzeczy nie chwytacie, a umysł ścisły to ogarnia ABSTRAKCJĘ właśnie i przekłada ja na cyfry, twierdzenia naukowe, etc.
A ja tu ogarniania jakiegokolwiek poziomu abstrakcji nie widzę, za to przechwałek n/t wykształcenia było już mnóstwo. Ale w dzisiejszych czasach mamy pełno doktorów i profesorów nauk wszelakich, szkoda że zdarza mi się od czasu do czasu z nimi siadać i ..nie jestem pod wrażeniem. Za to obserwuje to kółko wielbicieli obu płci, które się wokół takich tytułów zbiera i patrzy..patrzy z uwielbieniem i wypiekami na twarzy, niewiele rozumiejąc wprawdzie, ale te TYTUŁY NAUKOWE, och.. ACH!!! Trup ściele się gęsto..

oj boziu, śmieszno i straszno

Bawcie się dziewczyny

Elle co ty z tym wykształceniem , kompleksy masz?

Nie martw się, ja żadnych teorii naukowych nie tworze, marnuje się na robienie pieniędzy.

2 021 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-20 00:28:49)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

/.../
Nie no, tak stawiając sprawę to wszystko co robimy to dowartosciowywanie  się - kupno samochodu, pojechanie na narty czy chociażby wyjście za mąż.

Prawie masz rację. Zmieniłbym tylko z "robimy" na "robię" i będzie OK.

Po prostu nie wyobrażasz sobie, że można np. wyjść za mąż z miłości(a nie po to aby dowartościować siebie i rodziców "dobrą partią"), albo kupić samochód bo ma fajne możliwości terenowe i omija się korki w drodze do pracy (fajna zabawa+zysk czasowy) a nie po to aby opowiadać, że ma ABS, CSR,ESP, CBS, i ABW ;-) i jeździć do pracy strasząc długimi światłami 50h ponad dopuszczalną. Na narty niektórzy jeżdzą BO LUBIĄ JEŹDZIĆ a nie po to oby opowiadać "byłem w Kitzbühel" :-)
Słowo harcerza :-)

2 022

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:

Elle, bo jest jedna podstawowa zasada
można, jak najbardziej
można, być nadajnikiem
ale trza mieć ... odbiornik
i na forum są nadajniki i odbiorniki ( no dzięki Bohu wink)
ale nie w tym ... wątku

Inka jutro zrobię podsumowanie,  mam już kilka przemyśleń dzięki forum także może nie będzie tak źle smile

2 023

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kroteczka napisał/a:

/.../
Nie no, tak stawiając sprawę to wszystko co robimy to dowartosciowywanie  się - kupno samochodu, pojechanie na narty czy chociażby wyjście za mąż.

Prawie masz rację. Zmieniłbym tylko z "robimy" na "robię" i będzie OK.

Po prostu nie wyobrażasz sobie, że można np. wyjść za mąż z miłości(a nie po to aby dowartościować siebie i rodziców "dobrą partią"), albo kupić samochód bo ma fajne możliwości terenowe i omija się korki w drodze do pracy (fajna zabawa+zysk czasowy). Na narty niektórzy jeżdzą BO LUBIĄ JEŹDZIĆ a nie po to oby opowiadać "byłem w Kitzbühel" :-)
Słowo harcerza :-)

Nie no ET naprawdę nisko mnie cenisz i moich rodziców przy okazji.
Ale dzięki, otworzyles mi oczy, dobrze wiedzieć że nie lubię jeździć na nartach ale jeżdżę tam żeby się koleżankom pochwalić.  Pech że kochankiem nie mogę,  posikalyby się z zazdrości.  Teoria o dowartościowaniu kochankiem upada bo nie mam się komu pochwalić hmm.

2 024

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ścisły nie ścisły komuś to możne przeszkadzać albo nie...można też mieć umysł humanistyczny
ale jak to ktoś powiedział o pani Ogórek.. można znać i kilka języków, ale co z tego skoro w żadnym nie ma się nic do powiedzenia..

I tu dochodzimy do sedna..Czym jest tzw. umysł humanistyczny smile
W potocznym rozumieniu to taki umysł, który w podstawówce był cienki bolo z maty i fizyki, chemii, etc. czyli ze ścisłych, a języki szły mu lepiej.

Tymczasem /zgodnie z definicja słownikową/ powiedzieć o sobie, że posiada się umysł humanistyczny mógłby Człowiek Renesansu, czyli ktoś, kto rozumie nie tylko podstawy, ale bardzo swobodnie porusza się zarówno w dziedzinach ścisłych jak i filozofii, ma zdolności lingwistyczne i do tego potrafi myśleć abstrakcyjnie - powiedzmy taki da vinci, niekoniecznie pani Ogórek wink

Analogicznie z umysłem ścisłym, inaczej poszukującym. Ten z zasady powinien cechować się istnym 'pie..cem' i głodem dociekania. Na pewno nie jest to umysł nastawiony na wrycie formułek i wzorów i bezrefleksyjne ich powielanie -  to właściwość umysłów rachujących wink, ale nie ścisłych.

Elle co ty z tym wykształceniem , kompleksy masz?

Myślę, że nie powinnam, ale ciekawe, że tak to zrozumiałaś - jak zwykle na swój sposób smile

2 025

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

/.../
Nie no ET naprawdę nisko mnie cenisz /.../

Hehe, zauważ, że zauważyłaś w tym co na pisałem JAK CIĘ CENIĘ a nie to co napisałem. :-)))

2 026

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

ścisły nie ścisły komuś to możne przeszkadzać albo nie...można też mieć umysł humanistyczny
ale jak to ktoś powiedział o pani Ogórek.. można znać i kilka języków, ale co z tego skoro w żadnym nie ma się nic do powiedzenia..

I tu dochodzimy do sedna..Czym jest tzw. umysł humanistyczny smile
W potocznym rozumieniu to taki umysł, który w podstawówce był cienki bolo z maty i fizyki, chemii, etc. czyli ze ścisłych, a języki szły mu lepiej.

Tymczasem /zgodnie z definicja słownikową/ powiedzieć o sobie, że posiada się umysł humanistyczny mógłby Człowiek Renesansu, czyli ktoś, kto rozumie nie tylko podstawy, ale bardzo swobodnie porusza się zarówno w dziedzinach ścisłych jak i filozofii, ma zdolności lingwistyczne i do tego potrafi myśleć abstrakcyjnie - powiedzmy taki da vinci, niekoniecznie pani Ogórek wink

Analogicznie z umysłem ścisłym, inaczej poszukującym. Ten z zasady powinien cechować się istnym 'pie..cem' i głodem dociekania. Na pewno nie jest to umysł nastawiony na wrycie formułek i wzorów i bezrefleksyjne ich powielanie -  to właściwość umysłów rachujących wink, ale nie ścisłych.

Elle co ty z tym wykształceniem , kompleksy masz?

Myślę, że nie powinnam, ale ciekawe, że tak to zrozumiałaś - jak zwykle na swój sposób smile

ależ by mi się w moim zawodzie przydała taka umiejętność lania wody... wink

2 027

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kroteczka napisał/a:

/.../
Nie no ET naprawdę nisko mnie cenisz /.../

Hehe, zauważ, że zauważyłaś w tym co na pisałem JAK CIĘ CENIĘ a nie to co napisałem. :-)))

Nie to ty zacytowales tylko fragment mojej wypowiedzi.

2 028

Odp: Zniszczylam swoje zycie

W mojej ocenie nie ma już możliwości, żebyś wskoczyła na takie wyżyny retoryki i rozumowania i osiągnęła poziom Elle.
Ale jak mawiaja starożytni Rosjanie - jak nie sprobujesz, to się nie przewrocisz ....
W każdym bądź razie, gdybyś się Anastacjoo zdecydowała, to ja Ci gorąco kibicuje.

2 029 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-20 01:51:09)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kroteczka napisał/a:

/.../
Nie no ET naprawdę nisko mnie cenisz /.../

Hehe, zauważ, że zauważyłaś w tym co na pisałem JAK CIĘ CENIĘ a nie to co napisałem. :-)))

Nie to ty zacytowales tylko fragment mojej wypowiedzi.

Ale reszta dotyczy też CENIENIA CIEBIE :-)

Wyobraź sobie teraz, że nie zastanawiała byś się nad tym jak cię cenię, a skupiła na tym co tłumaczę od dłuższego czasu. Jesteś niewolnicą potrzeby dowartościowania się. Czytasz to co piszę sprawdzając tylko jak to o Tobie ŚWIADCZY.

A btw Kochankiem się nie chwaliłaś - on chwalił ciebie - mówił ci jaka jesteś wspaniała, seksowna, jak go pociągasz, chwalił tym Twoją kobiecość,
nie zdziwiłbym się gdyby chwalił nawet Twój ..... INTELEKT    :-)))

Nie potrzebowałabyś tego od takiego gościa jak kania dżdżu, gdybyś miała poczucie własnej wartości :-)

Im niższe poczucie własnej wartości tym niższego autoramentu poprawiacza nastroju człowiek może zaakceptować :-)

2 030

Odp: Zniszczylam swoje zycie

DROGA KROTECZKO I WSZYSCY INNI FORUMOWICZE

... Jak to szlo?... " Gadal DZIAD (MY) do OBRAZU ( KROTKA)..."
No wlasnie."Gadamy" przez 54 strony,a OBRAZ,jak wisial,tak wisi ( te same wymowki,troche wiecej informacji na temat cudownosci obrazu,zagmatwanie,poplatanie,milosc do dzieci,milosc do kochanka i brak milosci do meza).

CIERPLIWOSCI ZYCZE I CHECI, DZIADOWI I OBRAZOWI.

Jak ten watek dojdzie do jakiejs konkluzji?...str.123...? To chetnie przeczytam.

DOBRAEJ NOCY WSZYSTKIM

2 031 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-02-20 04:37:30)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
lustro napisał/a:

DROGA KROTECZKO I WSZYSCY INNI FORUMOWICZE

... Jak to szlo?... " Gadal DZIAD (MY) do OBRAZU ( KROTKA)..."
No wlasnie."Gadamy" przez 54 strony,a OBRAZ,jak wisial,tak wisi ( te same wymowki,troche wiecej informacji na temat cudownosci obrazu,zagmatwanie,poplatanie,milosc do dzieci,milosc do kochanka i brak milosci do meza).

Po dzisiejszej porcji wpisów siedzę sobie na twardym zydelku, ze szkicownikiem w dłoni i mięciutkim ołóweczkiem
4B kreślę "portret pamięciowy kochanki"...
Już wiem, że musi być po mat-fiz'ie, żeby się nie przeliczyć, w przypadku, gdyby kochanek okazał się "wtopą". Musi uprawiać przynajmniej 3 dyscypliny sportu od wczesnego niemowlęctwa, żeby sprawnie "dać nogę", gdyby żona kochanka zechciała sprawdzić wytrzymałość patelni lub parasolki na jej mózgoczaszce, no i powinna skończyć politechnikę, najlepiej mechanikę precyzyjną, by wiedzieć kiedy, z kim, gdzie i jak. Choć muszę wyznać, że za moich czasów, w stolicznym mieście, jurni żacy dzielili studentki na: "ładne, brzydkie i te z politechniki" ;-))) ale może coś w tej kwestii drgnęło. Jutro podjadę pod gmach tej uczelni, by to sprawdzić ;-)

2 032

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Moja byla przyjaciolka (juz nia  nie jest) byla i jest w takiej sytuacji ,tylko jej maz juz wie o wszystkim i wybaczal jej wkolko. A ona 4 lata jest z gachem ... i z mezem .To samo chemia ,milosc itp .Gdy podjela krok zamieszkania z kochankiem wszyscy ochlonelismy ale jej brakowalo adrenaliny wiec mieszkala z kochankiem 4 tygodnie za plecami pisala i tesknila za mezem .Zobaczyla jaki kochanek jest na codzien rachunki codzienne zycie itp i stwierdzila ze to nie to i uciekla do meza .Maz ja przyjal biedny Chlop narobil sobie nadziei myslal ze sie skonczy fascynacja i dlugi romans zreszta my tez ...Ale niestety po zaledwie tygodniu zaczela spotykac sie za plecami meza z kochankiem .Gdy zadzwonila i mi to powiedziala  dalalam jej w kosc oczywiscie spodziewala sie wsparcia itp .Niedostala tego odemnie wrecz przeciwnie powiedzialam jej ze jest cholerna egoistka i lubi dramaty itp itd ....obrazlila sie i niemam z nia kontaktu z tego co obserwuje na f.b dalej tkwi w tej matni z mezem ,kochasiem i dziecmi ....Sytuacja na zyczenie za malo obowiazkow za duzo nudy .Egoizm i chec oderwania sie od rzeczywistosci .Nie idealizuj kochanka gdybyscie zamieszkali razem po czasie byloby to samo co masz z mezem .Szanuj i skup sie na swojej rodzinie bo w najgorszej chwili to oni podadza ci reke ,daj sobie spokoj z mrzonkami i zejdz na ziemie .Lub zamieszkajcie wszyscy razem tak tez jej doradzilam .....pozdrawiam

2 033

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Niestety, jak się ma takiego bezjajecznego partnera jak Twoja znajoma to taka baba nie ma bodźca żeby w ogóle zacząć myśleć nad tym, co robi. Jeden z moich ex miał na punkcie swojej ex takiego jobla właśnie - ona go zdradzała na potęgę, a on wybaczał i tylko zaklinał ja by go nie zostawiała big_smile Oczywiście kopnęła go w 4 litery, a on potem jeszcze długo rozpaczał, że stracił taka "fantastyczną kobietę" (cytat dosłowny). Nie zdziwiłabym się gdyby od czasu do czasu dalej próbował się z nią kontaktować.

Tacy faceci mają bezwględnie problemy natury psychicznej, a niskie poczucie wartości jest tego wynikiem.
Potem jak trafi taki na normalna partnerkę to mu jest nudno. Zresztą, sam z siebie nie trafi, bo nie chce - dopiero jak zostanie wyrzucony jak pies, to po latach latach zacznie myśleć by związać się z kimś innym, choć myślami pewnie dalej będzie przy swoim ex ideale wink

2 034 Ostatnio edytowany przez kroteczka (2015-02-20 09:04:28)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kroteczka napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Hehe, zauważ, że zauważyłaś w tym co na pisałem JAK CIĘ CENIĘ a nie to co napisałem. :-)))

Nie to ty zacytowales tylko fragment mojej wypowiedzi.

Ale reszta dotyczy też CENIENIA CIEBIE :-)

Wyobraź sobie teraz, że nie zastanawiała byś się nad tym jak cię cenię, a skupiła na tym co tłumaczę od dłuższego czasu. Jesteś niewolnicą potrzeby dowartościowania się. Czytasz to co piszę sprawdzając tylko jak to o Tobie ŚWIADCZY.

A btw Kochankiem się nie chwaliłaś - on chwalił ciebie - mówił ci jaka jesteś wspaniała, seksowna, jak go pociągasz, chwalił tym Twoją kobiecość,
nie zdziwiłbym się gdyby chwalił nawet Twój ..... INTELEKT    :-)))

Nie potrzebowałabyś tego od takiego gościa jak kania dżdżu, gdybyś miała poczucie własnej wartości :-)

Im niższe poczucie własnej wartości tym niższego autoramentu poprawiacza nastroju człowiek może zaakceptować :-)

Ja się nie zastanawiam ET czy ty mnie cenisz, ja IRONIZUJE smile

A o moje poczucie wartości się nie martw - ma się dobrze.

BTW co jest złego w chwaleniu intelektu?

2 035

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Szkoda że Pan Glosator musiał opuścić forum.... przydałoby się TU Jego słowo...

(Auroro!  Pisz książkę! smile )

DOBREGO dnia Krotko!

2 036

Odp: Zniszczylam swoje zycie
O'kruszynka napisał/a:

Szkoda że Pan Glosator musiał opuścić forum.... przydałoby się TU Jego słowo...

(Auroro!  Pisz książkę! smile )

DOBREGO dnia Krotko!

tak, też mi się spodobał
szkoda, że ci którzy wnoszą dużo w to forum - odchodzą z różnych powodów,
bo forum mocno traci na poziomie, ale może tak ma być wink

2 037 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-02-20 14:03:03)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Przyszłość,  Anastacja jest mile widziana w tym wątku.  Chętnie ją czytam. Nie miesza mi w głowie.  Ja wiem że ona ma inaczej niż ja - najważniejsza rzecz która nas różni to to że ja mam dzieci. Moje dzieci to moja miłość - Anastacja walczy o siebie - ja walczę przede wszystkim o moje dzieci i żeby nie było,  walczę głównie ze sobą.

Kroteczko,
Jeśli już walczysz  z sobą, to walcz z sobą O SIEBIE.
Czytaj uważnie posty tych osób, które poświęcają Tobie swój czas i uwagę, bo zależy im na tym, abyś odnalazła prawdziwą SIEBIE i w tym celu próbują Tobie pokazać, w jaki sposób budujesz iluzoryczną fasadę, którą jest życie zgodne z oczekiwaniami innych, abyś mogła zza tej fasady zobaczyć siebie. Nie pozwól, aby w iluzji trzymały Ciebie osoby, które wykorzystują Twój wątek, aby oceniając siebie, swoje osiągnięcia, swoje wykształcenie, swoją urodę, przez tę chwilę, gdy porównują się z innymi czują sie lepsze, bardziej wartościowe i ZADOWOLONE Z SIEBIE.

Krotka,
Zadaj sobie kilka pytań i szukaj odpowiedzi w sobie:
Co czujesz, gdy porównujesz się do innych? Czy WIEDZA, którą w ten sposób nabywasz jest PRAWDĄ o Tobie, czy ILUZJĄ na Twój temat, w którą chcesz wierzyć? Czy chcesz w oczach innych zobaczyć kogoś, kim naprawdę jesteś, czy kogoś, kogo obraz sobie wykreowałaś na bazie oczekiwań rodziców i społeczeństwa?

2 038

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Czytam uważnie wszystkie posty, dają mi wiele do myślenia.  Do paru wniosków już doszłam, kilka jeszcze muszę przemyśleć.  Póki co widzę to tak:

- wyszłam za mąż za "ideał" którego tak naprawdę nie kochałam
- mąż jest mi bliski,  nie chciałabym go skrzywdzić
- mam nadzieję że mąż będzie jeszcze kiedyś szczęśliwy
- w układ z kochankiem weszłam bo się bardzo zakochałam i bardzo mnie kręcił fizycznie
- kochanek jest niedojrzały emocjonalnie i nie nadaje się na mojego partnera życiowego
- kochanek dał mi niesamowite spełnienie seksualne jakiego wcześniej nie znałam
- rodzice mnie stawiali na piedestal ale nie dali mi poczucia bliskości
- przez to mam lęk przed bliskością
- czuję że nie znam siebie tak naprawdę,  nie wiem czego chcę
- boję się podejmować zero-jedynkowych decyzji bo boję się że będę potem żałować,  wolę jak ktoś podejmuje za mnie decyzje
- i ostatnie ale najważniejsze - moje dzieci są dla mnie najważniejsze - jeśli moje szczęście jest sprzeczne z ich - wybieram ich szczęście

Tyle na dziś, pewnie będę jeszcze modyfikować tę listę.

2 039

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Mam pytanko do autorki co to znaczy będę walczyć o dzieci .Masz z mężem wojnę, mieszkacie razem jakie są teraz wasze stosunki.

2 040 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-02-20 16:05:05)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

...moje dzieci są dla mnie najważniejsze - jeśli moje szczęście jest sprzeczne z ich - wybieram ich szczęście
...

...ale to oznacza reaktywację małżeństwa.
Już dokonałaś takiego spustoszenia w ich życiu, że ich szczęście rodzinne to już może być abstrakcja.

2 041

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Franz, myślę, że Kroteczce bardziej chodzi o to, że składając swoją miłość do kochanka na ołtarzu poświęcenia pt. "Dla Dzieci" - Kroteczka ma poczucie, że walczy.
W sensie, walczy sama ze sobą, rezygnując z miłości do wyżej wymienionego, i tłumaczy to sobie tym, że jest to dla dobra dzieci.
Moim zdaniem mowa to raczej o wewnętrznej walce ....

2 042

Odp: Zniszczylam swoje zycie
franz37 napisał/a:

Mam pytanko do autorki co to znaczy będę walczyć o dzieci .Masz z mężem wojnę, mieszkacie razem jakie są teraz wasze stosunki.

Nie mam wojny z mężem, mieszkamy razem ale w osobnych pokojach. Mijamy się,  rozmawiamy tylko o dzieciach i niezbędnych kwestiach domowych. Na razie nie ma tematu rozwodu tzn ani on ani ja go nie podejmuje. Dzieci o nic nie pytają.

2 043

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
franz37 napisał/a:

Mam pytanko do autorki co to znaczy będę walczyć o dzieci .Masz z mężem wojnę, mieszkacie razem jakie są teraz wasze stosunki.

Nie mam wojny z mężem, mieszkamy razem ale w osobnych pokojach. Mijamy się,  rozmawiamy tylko o dzieciach i niezbędnych kwestiach domowych. Na razie nie ma tematu rozwodu tzn ani on ani ja go nie podejmuje. Dzieci o nic nie pytają.

Pisałaś, ze teraz jesteś w separacji z mężem.

Czym ta obecna separacje różni się od tego co było miesiąc, dwa temu ?
tylko tym, że zajmujecie z mężem osobne pokoje w tym samym mieszkaniu ?
prowadzicie wspólne gospodarstwo, jedna lodówka, wspólne sprzątanie, wspólne pranie itd.

Obawiam się, że mąż nawet nie wie że jest w separacji z Tobą....
Dzieci o nic nie pytają, ponieważ dla nich nic się nie zmieniło.

2 044

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Rozumie też że twoje relacje z kochankiem są zdystansowane i opierają się tylko w kwestiach zawodowych.

2 045

Odp: Zniszczylam swoje zycie

?Czytam uważnie wszystkie posty, dają mi wiele do myślenia?. (nie jestem w stanie czytać uważnie postów, wybieram te, które mi pasują albo pojedyncze zdania)  ?Do paru wniosków już doszłam, kilka jeszcze muszę przemyśleć? (nie doszłam do zbyt wielu  wniosków, bo mnie to przerasta).  )Póki co widzę to tak:

- wyszłam za mąż za "ideał" którego tak naprawdę nie kochałam? (takie sobie znalazłam usprawiedliwienie dla zdrady, sama nie wiem dlaczego takie a nie inne kluczowe decyzje w życiu podejmuję)
- ?mąż jest mi bliski,  nie chciałabym go skrzywdzić? (w ogóle nie wiem co to bliskość z mężczyzną, poczucie bliskości daje mi fizyczne zbliżenie, nie czuję żadnej bliskości z mężem, zdradzając go przez tyle czasu, oszukiwałam, skrzywdziłam najbardziej, bardziej skrzywdzić męża nie mogłam a nie chcę tak się czuć)
- ?mam nadzieję że mąż będzie jeszcze kiedyś szczęśliwy? (dałoby mi to uwolnienie się od poczucia winy, bo to co z nim się będzie działo w sumie jest dla mnie bez znaczenia)
- ?w układ z kochankiem weszłam bo się bardzo zakochałam i bardzo mnie kręcił fizycznie? (a tak naprawdę weszłam z nudów, z chęci zobaczenia jak to jest z ?takim facetem? i właściwie dlatego, że tylko on nie miał oporów, by się za mężatkę zabierać, jedyna taka okazja, a ja nie potrafię odmawiać)
- ?kochanek jest niedojrzały emocjonalnie i nie nadaje się na mojego partnera życiowego? (jestem niedojrzała i się boję zmieniać cokolwiek w życiu, nie ufam sobie a poza tym kochanek chciał tylko seksu a ja wolę uznać, że to niedojrzałość i jego cechy mi pozwola ?decydować? )
- ?kochanek dał mi niesamowite spełnienie seksualne jakiego wcześniej nie znałam? (nie znałam swojego ciała i potrzeb, nie chciało mi się szukać satysfakcji seksualnej w stałym związku, zakazany owoc bardziej kręcił no i te hormony, w sumie nie mam nad sobą żadnej kontroli ani hamulców)
- ?rodzice mnie stawiali na piedestal ale nie dali mi poczucia bliskości? (i na rodziców sobie trochę zwalę, trzeba rozdzielić to poczucie winy, bo sama nie dam rady)
-? przez to mam lęk przed bliskością? (obawiam się, że okaże się w oczach innych mało idealna, a poza potrzebą bycia idealną, podziwianą nic w sobie ciekawego nie znajduję, opinia innych ma dla mnie znaczenie, dlatego też ukrywam romans)
- ?czuję że nie znam siebie tak naprawdę,  nie wiem czego chcę? (nie chce mi się poznawać sobie, niech to za mnie zrobią inni, nie lubię odpowiedzialności za własne czyny)
- ?boję się podejmować zero-jedynkowych decyzji bo boję się że będę potem żałować,  wolę jak ktoś podejmuje za mnie decyzje? (po numerze z kochankiem straciłam wiarę we własne decyzje, a że nie potrafię się z tego układu wycofać to tkwię w sytuacji braku decyzji i przekłada się to na wszystko)
- ?i ostatnie ale najważniejsze - moje dzieci są dla mnie najważniejsze - jeśli moje szczęście jest sprzeczne z ich - wybieram ich szczęście? (niestety okazało się, że nie o dzieciach myślę, jaki im dam teraz przykład dobrego życia i dokonywania wyborów, co ze mnie za matka, boję się, że jak to wszystko wyjdzie, mąż zabierze dzieci to nie dam rady, tylko jak dzieci będą ze  mną to choć jakoś wyjdę ?z twarzą?, są swoistym alibi na moje błędy )
To tyle na dziś, pewnie będę jeszcze modyfikować tę listę.

2 046

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:
kroteczka napisał/a:
franz37 napisał/a:

Mam pytanko do autorki co to znaczy będę walczyć o dzieci .Masz z mężem wojnę, mieszkacie razem jakie są teraz wasze stosunki.

Nie mam wojny z mężem, mieszkamy razem ale w osobnych pokojach. Mijamy się,  rozmawiamy tylko o dzieciach i niezbędnych kwestiach domowych. Na razie nie ma tematu rozwodu tzn ani on ani ja go nie podejmuje. Dzieci o nic nie pytają.

Pisałaś, ze teraz jesteś w separacji z mężem.

Czym ta obecna separacje różni się od tego co było miesiąc, dwa temu ?
tylko tym, że zajmujecie z mężem osobne pokoje w tym samym mieszkaniu ?
prowadzicie wspólne gospodarstwo, jedna lodówka, wspólne sprzątanie, wspólne pranie itd.

Obawiam się, że mąż nawet nie wie że jest w separacji z Tobą....
Dzieci o nic nie pytają, ponieważ dla nich nic się nie zmieniło.

Z mężem ustaliłam że to będzie nieformalna separacja "od łoża i stołu" - osobne pokoje, osobne konta bankowe, na rachunki i zakupy składamy się po połowie,  ustalilismy tez dni kiedy opiekujemy się dzieciakami.

2 047

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Że ten mąż się na to zgodził.
Myślę, że to typowy samiec beta..bo żaden facet, który jak napisała krotka jest takim 'ideałem' nie pozwoliłby sobie na takie upokorzenie. On MUSI mieć złe zdanie o sobie i miał takie dużo wcześniej, zanim dowiedział się o zdradach.

2 048

Odp: Zniszczylam swoje zycie
franz37 napisał/a:

Rozumie też że twoje relacje z kochankiem są zdystansowane i opierają się tylko w kwestiach zawodowych.

Tak, nie rozmawiam z nim w pracy,  na razie nie ma nawet takiej potrzeby służbowej. Jedyny kontakt jest z jego strony jak się upije i zaczyna mi slać smsy, średnio 1- 2 razy w tygodniu ma taki ciąg. Nie odpowiadam na nie.
W pracy jest w miarę,  ludzie już się chyba przyzwyczaili, choć pewnie gadają między sobą.

2 049

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Że ten mąż się na to zgodził.
Myślę, że to typowy samiec beta..bo żaden facet, który jak napisała krotka jest takim 'ideałem' nie pozwoliłby sobie na takie upokorzenie. On MUSI mieć złe zdanie o sobie i miał takie dużo wcześniej, zanim dowiedział się o zdradach.

Tzn? Nie wiem czy mąż kogoś nie szuka,  często wychodzi.

2 050

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Mieszkacie razem. Ty codziennie walczysz z elektryzującymi wspomnieniami o kochanku, mąż niewykluczone, że kogoś szuka.
I w tym wszystkim jeszcze dzieci..

Naprawdę uważasz, że po tym co napisałaś jesteś dobrą matką?

2 051 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-02-20 19:33:03)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Mieszkacie razem. Ty codziennie walczysz z elektryzującymi wspomnieniami o kochanku, mąż niewykluczone, że kogoś szuka.
I w tym wszystkim jeszcze dzieci..

Naprawdę uważasz, że po tym co napisałaś jesteś dobrą matką?

No co Ty Elle, przecież napisała

kroteczka napisał/a:

...moje dzieci są dla mnie najważniejsze - jeśli moje szczęście jest sprzeczne z ich - wybieram ich szczęście ...

A'propos tego przypomniał mi się kawał radia erewań, który wg mnie pasuje do opisywanego w tym wątku szczęścia kroteciątek:
w szkole w ZSRR dzieci piszą wypracowanie na temat "opisz swoją ulubioną postać historyczną, uzasadnij dlaczego jest to tow. Stalin".

Dzieci krotki nie będą miały wyjścia, będą musiały być szczęśliwe, przecież krotka robi to wszystko dla nich.

2 052

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Strasznie dużo hipokryzji w tym macierzyństwie, ale trudno się dziwić, skoro krotka ma ogólnie problem z bliskością to nie rozumie różnicy między bliskością emocjonalną, która zakłada uczciwość względem siebie i drugiej osoby, a "bliskością" polegająca na obecności fizycznej.
Tak jak pisaliśmy wcześniej - ona z dziećmi fizycznie jest w domu, tak jak fizycznie była z mężem, ale myślami gdzieś na wysokości paska od spodni kochanka..

Szkoda tych dzieci okropnie, na świat się nie prosiły.
Ale to też jest przykład tego jak mężczyznom łatwo zawrócić w głowie, mąż widać, że nie miał wielkich wymagań poza tym by żona była atrakcyjna i nie było wstydu przy ludziach jak usta otworzy. Nie wiem czy to taki 'ideał' faceta znowu..na pewno na rogacza idealny materiał.

2 053

Odp: Zniszczylam swoje zycie

rogaczem i tak zostanie kazdy nieatrakcyjny dla partnerki,zony
ukryc zdrady jest prosto
jedynym zabezpieczeniem przed zdrada jest to ze kobieta bedzie uwazala swojego meza za najatrakcyjniejszego z mozliwych dla niej i bedzie bala sie go stracic

2 054

Odp: Zniszczylam swoje zycie

...Ty swoje...zdradzają zakompleksieni, niedowartościowani, niepewni swych łóżkowych umiejętności lub nie kochający partnerów z którymi są, bez charakteru i odwagi...wolą zdradę niż rozstać się wcześniej i wejść w nowy związek...zdradzająca może mieć za partnera najprzystojniejszego faceta na świecie i co skok w bok zrobi, bo ten typ tak ma(wiadomo jaki typ)...ci co nie zdradzają to po prostu nie chcą, ponieważ kochają i szanują swoje połówki...

2 055

Odp: Zniszczylam swoje zycie

do nie kochania kogos mozna dorobic mnostwo powodow ale recepty na kochanie nikt nie znalazl
latwo wtedy sobie powiedziec, odchodze bo nie kocham, zdradzam bo nie kocham, to takie usprwiedliwienie
znane sa jednak historie gdzie ludzie mowia ze kochaja a i tak odchodza i tak zdradzaja
duzo czesciej kocha sie osobe ktorej nie chce sie stracic ,jest najlepsza i nie czujemy ze zaslugujemy na kogos jeszcze lepszego, albo o totalnie odwrotnych cechach
na tym forum 90% rozstan spowodowanych jest osoba trzecia czyli ze jedna osoba sie znudzila lub poznala kogos lepszego w jej mniemaniu. rzadko sie zdarza by ktos odchodził nie do kogoś innego
nie musi miec to zwiazku z przystojnoscia, jest to zlozone
co ciekawe jakby porownac obu tych panow to jeden i drugi moze miec dokladnie te same zachowania, te same cechy
ale ten ktory jest pozadany bedzie mial te cechy ubarwione
czasem moze miec tylko jedna ceche lepsza niz ten drugi, a i tak zostanie mu przypisany oltarz

2 056

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Odniosę się do postu 2004.
Proponuję "umysłom ścisłym"(ciasnym ???) zapoznać się z tą informacją
MIT-i-humanistyka (wstukać w Googla bo ten portal nie pozwala mi wstawiać linków)
Jeśli ktoś jest bardziej ciekawy co oferuje MIT (bardzo prestiżowa uczelnia gdyby ktoś nie wiedział) swoim studentom to tu może trochę o tym poczytać
MIT open courses find-by-department (tak samo Google)
Nawiasem mówiąc zasada utrudniania wstawiania odnośników jest co najmniej dyskusyjna.
Bardzo bym nie chciał aby Elle pomyślała, że politechniki kształcą "umysły ścisłe" (ciasne). Za moich czasów mimo formalnego wykładania filozofii marksistowskiej dobrzy wykładowcy  uczyli tak naprawdę podstaw filozofii i psychologii. Nikomu z nas nie przyszło na myśl, że to "sufitologia". Kilka osób z mojego roku orientowało się w tych przedmiotach zaskakująco dobrze. Mam nadzieję, że żadna z kochanek na tym wątku nie studiowała na jakiejkolwiek politechnice. Zwłaszcza PW.
Pozdrawiam (zwłaszcza absolwentów)!
JanCydr

2 057

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Bardzo bym nie chciał aby Elle pomyślała, że politechniki kształcą "umysły ścisłe" (ciasne). Za moich czasów mimo formalnego wykładania filozofii marksistowskiej dobrzy wykładowcy  uczyli tak naprawdę podstaw filozofii i psychologii. Nikomu z nas nie przyszło na myśl, że to "sufitologia".

Spokojnie, nigdy bym tak nie pomyślała smile
Pisząc o "ciasnych" umysłach miałam na myśli Anastacje i jej dumę z faktu, że nie ogarnia nauk humanistycznych (w tym. m.in. psychologia, co często obie z krotka mylą z filozofią big_smile, ale miejmy nad nimi litość wink) i projekcja tego na swoich kolegów po fachu, którzy- założę się (ci co bardziej kumaci) orientują się całkiem nieźle w/w kwestiach. Anastacja pozostała na etapie "rachowania", dlatego wszystko co wykracza poza myślenie odtwórcze ląduje u niej w zakładce "sufitologia", bo w ten sposób może ochronić ego i udawać, że ważne jest tylko to na czym ona się zna i ogarnia.

Takich osób jest mnóstwo, ale nie ma się czymś ekscytować, po prostu tworzą relacje i związki w obrębie równie ciasnych umysłów, dla których szczytem sukcesu życiowego jest 5 w indeksie, a potem 'dobra praca' - w znaczeniu samochód służbowy i kasa, a emocjonalnie to poziom kroteczki wink

2 058

Odp: Zniszczylam swoje zycie

( Pani Inko Glosatorowi kazali opuścić forum. )

2 059

Odp: Zniszczylam swoje zycie
JanCydr napisał/a:

Odniosę się do postu 2004.
Proponuję "umysłom ścisłym"(ciasnym ???) zapoznać się z tą informacją
MIT-i-humanistyka (wstukać w Googla bo ten portal nie pozwala mi wstawiać linków)
Jeśli ktoś jest bardziej ciekawy co oferuje MIT (bardzo prestiżowa uczelnia gdyby ktoś nie wiedział) swoim studentom to tu może trochę o tym poczytać
MIT open courses find-by-department (tak samo Google)
Nawiasem mówiąc zasada utrudniania wstawiania odnośników jest co najmniej dyskusyjna.
Bardzo bym nie chciał aby Elle pomyślała, że politechniki kształcą "umysły ścisłe" (ciasne). Za moich czasów mimo formalnego wykładania filozofii marksistowskiej dobrzy wykładowcy  uczyli tak naprawdę podstaw filozofii i psychologii. Nikomu z nas nie przyszło na myśl, że to "sufitologia". Kilka osób z mojego roku orientowało się w tych przedmiotach zaskakująco dobrze. Mam nadzieję, że żadna z kochanek na tym wątku nie studiowała na jakiejkolwiek politechnice. Zwłaszcza PW.
Pozdrawiam (zwłaszcza absolwentów)!
JanCydr

Uff nie studiowalam na PW smile nie martw się Janie, ponoć jej absolwentki są brzydkie jak twierdzi Aurora więc pewnie mało tam kochanek wink.

2 060

Odp: Zniszczylam swoje zycie
zrozumieckobiety napisał/a:

do nie kochania kogos mozna dorobic mnostwo powodow ale recepty na kochanie nikt nie znalazl
latwo wtedy sobie powiedziec, odchodze bo nie kocham, zdradzam bo nie kocham, to takie usprwiedliwienie
znane sa jednak historie gdzie ludzie mowia ze kochaja a i tak odchodza i tak zdradzaja
duzo czesciej kocha sie osobe ktorej nie chce sie stracic ,jest najlepsza i nie czujemy ze zaslugujemy na kogos jeszcze lepszego, albo o totalnie odwrotnych cechach
na tym forum 90% rozstan spowodowanych jest osoba trzecia czyli ze jedna osoba sie znudzila lub poznala kogos lepszego w jej mniemaniu. rzadko sie zdarza by ktos odchodził nie do kogoś innego
nie musi miec to zwiazku z przystojnoscia, jest to zlozone
co ciekawe jakby porownac obu tych panow to jeden i drugi moze miec dokladnie te same zachowania, te same cechy
ale ten ktory jest pozadany bedzie mial te cechy ubarwione
czasem moze miec tylko jedna ceche lepsza niz ten drugi, a i tak zostanie mu przypisany oltarz

.....Zrozumieć to takie oczywiste przychodzi taki czas że nasza druga połówka jest tak przewidywalna, mija pierwsza faza w związku ta najbardziej ekscytująca....niektórym się wydaje że, nie trzeba się przy niej starać, nie zachwyca się już nami i mija czas fascynacji pojawia się stabilizacja...wtedy bardzo łatwo o zdradę bo przecież ta nowa osoba jest taka zainteresowana nami, chłonie to co mówimy, potrafi wysłuchać i pocieszyć...prawi komplementy i jesteśmy w siódmym niebie...ma coś nowego do zaoferowania, nie poucza, nie narzeka na nas, nie wymaga tylko prosi...pociąga nas...ciągnie do spotkań z tą osobą bo jest inna, taka nie przewidywalna, nowa....potem pojawia się pożądanie i zaczynamy się zastanawiać jakby to było gdyby przytulić tą osobę może pocałować .. pożądanie rośnie i w końcu wybucha zdrada....i można tak co jakiś czas doznawać nowych uniesień w ramionach "ciekawszych" partnerów, ale można też wysilić mózgownicę i przewidzieć, ale to już jak kto woli..

2 061

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Takich osób jest mnóstwo, ale nie ma się czymś ekscytować, po prostu tworzą relacje i związki w obrębie równie ciasnych umysłów, dla których szczytem sukcesu życiowego jest 5 w indeksie, a potem 'dobra praca' - w znaczeniu samochód służbowy i kasa, a emocjonalnie to poziom kroteczki wink

Na szczęście Elle ze swoim lotnym umysłem stworzyła związek w obrębie swojego lotnego umysłu - tylko co się stało że się ...
A jakie są twoje sukcesy życiowe Elle? Opowiesz o tym?

2 062

Odp: Zniszczylam swoje zycie
alcybiades napisał/a:

.....Zrozumieć to takie oczywiste przychodzi taki czas że nasza druga połówka jest tak przewidywalna, mija pierwsza faza w związku ta najbardziej ekscytująca....niektórym się wydaje że, nie trzeba się przy niej starać, nie zachwyca się już nami i mija czas fascynacji pojawia się stabilizacja...wtedy bardzo łatwo o zdradę bo przecież ta nowa osoba jest taka zainteresowana nami, chłonie to co mówimy, potrafi wysłuchać i pocieszyć...prawi komplementy i jesteśmy w siódmym niebie...ma coś nowego do zaoferowania, nie poucza, nie narzeka na nas, nie wymaga tylko prosi...pociąga nas...ciągnie do spotkań z tą osobą bo jest inna, taka nie przewidywalna, nowa....potem pojawia się pożądanie i zaczynamy się zastanawiać jakby to było gdyby przytulić tą osobę może pocałować .. pożądanie rośnie i w końcu wybucha zdrada....i można tak co jakiś czas doznawać nowych uniesień w ramionach "ciekawszych" partnerów, ale można też wysilić mózgownicę i przewidzieć, ale to już jak kto woli..

zgoda wpelni ale oni one, najpierw musza to przezyc
a ze wiekzsosci to przychodzi dopiero na tzw stare lata a ile to lat jest to juz kazdy ma swoj prog

2 063

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A jakie są twoje sukcesy życiowe Elle? Opowiesz o tym?

Choćby nie obciągam pod biurkiem cudzym mężom i nie udaję, że jestem wtedy księżniczką, a potem nie płaczę po nocach marząc o tym, że kochanek zamieni się w księcia na białym koniu. Ot, taki mały sukces prywatny wink
Inne sobie daruje, bo to nieco inna skala niż bycie gwiazdą zakładowej stołówki wink

2 064

Odp: Zniszczylam swoje zycie
zrozumieckobiety napisał/a:
alcybiades napisał/a:

.....Zrozumieć to takie oczywiste przychodzi taki czas że nasza druga połówka jest tak przewidywalna, mija pierwsza faza w związku ta najbardziej ekscytująca....niektórym się wydaje że, nie trzeba się przy niej starać, nie zachwyca się już nami i mija czas fascynacji pojawia się stabilizacja...wtedy bardzo łatwo o zdradę bo przecież ta nowa osoba jest taka zainteresowana nami, chłonie to co mówimy, potrafi wysłuchać i pocieszyć...prawi komplementy i jesteśmy w siódmym niebie...ma coś nowego do zaoferowania, nie poucza, nie narzeka na nas, nie wymaga tylko prosi...pociąga nas...ciągnie do spotkań z tą osobą bo jest inna, taka nie przewidywalna, nowa....potem pojawia się pożądanie i zaczynamy się zastanawiać jakby to było gdyby przytulić tą osobę może pocałować .. pożądanie rośnie i w końcu wybucha zdrada....i można tak co jakiś czas doznawać nowych uniesień w ramionach "ciekawszych" partnerów, ale można też wysilić mózgownicę i przewidzieć, ale to już jak kto woli..

zgoda wpelni ale oni one, najpierw musza to przezyc
a ze wiekzsosci to przychodzi dopiero na tzw stare lata a ile to lat jest to juz kazdy ma swoj prog

....no nie ja nie zdradzam....jeśli jestem z kimś to dlatego że kocham... dla mnie miłośc i sex idą w parze....bo dobrze mi z nim, bo nie muszę szukać wrażeń z innym facetem, bo inni mnie nie kręcą, lubię się podobać i bywa że flirtuję, ale nic ponad to.. bo wiem, że konsekwencją zdrady byłby koniec nas, bo nie umiałabym później spojrzeć sobie i jemu w twarz, bo wiem, że bardzo bym go tym skrzywdziła...dużo osób tak ma i nie koniecznie wcześniej szalały....

2 065 Ostatnio edytowany przez Hekaterine (2015-02-21 17:13:58)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
O'kruszynka napisał/a:

( Pani Inko Glosatorowi kazali opuścić forum. )

Nie jestem w temacie, ale to prawda. Glos niestety dostał bana za... dobitną szczerość, swoje zdanie (przynajmniej ja tak to widzę).
Jakby ktoś szukał kontaktu-porady, to niech pisze do Niego na maila.
To wspaniały człowiek, więc polecam.

Mam nadzieję, że ten post nie zniknie. big_smile

2 066

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ok, krotka jesteś mądra, wykształcona, odnosisz sukcesy i do tego atrakcyjna
gratuluje, szczerze
a co wiesz o sobie?
jaka jesteś?
jaką jesteś kobietą? dlaczego wyszłaś za maż, co tobą powodowało?
jaką jesteś matka?
co sądzisz o swoim romansie (poza kategoriami moralnymi oczywiście)

2 067

Odp: Zniszczylam swoje zycie
NiobeXXX napisał/a:

ok, krotka jesteś mądra, wykształcona, odnosisz sukcesy i do tego atrakcyjna
gratuluje, szczerze
a co wiesz o sobie?
jaka jesteś?
jaką jesteś kobietą? dlaczego wyszłaś za maż, co tobą powodowało?
jaką jesteś matka?
co sądzisz o swoim romansie (poza kategoriami moralnymi oczywiście)

Pewnie niewiele wiem o sobie.  Mój romans mi to uświadomił. Wiem jaki mam charakter,  co lubię, czego nie.
Ale wiele rzeczy siedzi we mnie głęboko,  nie wyciągam ich, zatrzymuje tylko dla siebie.
Myślę że cały czas w głębi duszy mam naturę nastolatka - to pewnie głupie i niedojrzałe ale ja nie jestem stworzona do takiego życia typu zapłacić rachunki, zrobić obiad, zrobić pranie. Nienawidzę tego. Wolę babrac się z dziecmi w farbach albo pojechac na rowery.

2 068

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotka w kulki lecisz .Nie nadajesz sie w takim razie do odpowiedzialnej pracy .Bo wolisz sie bawic .Dla twojej wiadomosci mozna placic rachunki i robic orla z dziecmi ,mezem na sniegu ,taplac sie farbami .Szukasz wymOwek .Dziecko/nastolatek w nas to umiejetnisc cieszenia sie drobiazgami .Ty nie masz tego .Nie posiadasz takiej umiejetnosci .Dla ciebie radosc zycia ma inny wymiar ,bardziej dorosly .Twoj wybor .Nie oceniam ,nie mowie ,ze zly .Ale naucz sie nazywac rzeczy po imieniu .

2 069

Odp: Zniszczylam swoje zycie
rakija napisał/a:

Krotka w kulki lecisz .Nie nadajesz sie w takim razie do odpowiedzialnej pracy .Bo wolisz sie bawic .Dla twojej wiadomosci mozna placic rachunki i robic orla z dziecmi ,mezem na sniegu ,taplac sie farbami .Szukasz wymOwek .Dziecko/nastolatek w nas to umiejetnisc cieszenia sie drobiazgami .Ty nie masz tego .Nie posiadasz takiej umiejetnosci .Dla ciebie radosc zycia ma inny wymiar ,bardziej dorosly .Twoj wybor .Nie oceniam ,nie mowie ,ze zly .Ale naucz sie nazywac rzeczy po imieniu .

Rakija nie mów mi czy nadaje się do odpowiedzialnej pracy bo taką mam i radzę sobie świetnie.  Szef mnie bardzo ceni. Pracę swoją uwielbiam, nie nudzę się i dlatego tak trudno mi z niej zrezygnować.
A rachunki płacę od lat bo muszę, choć szczerze nie znoszę takich codziennych nudnych czynności.
A dlaczego uważasz że dla mnie radość życia ma wymiar bardziej dorosły? Skąd taki wniosek? Wszyscy mi zawsze powtarzali że mam taki luz "życiowy".

2 070

Odp: Zniszczylam swoje zycie

dorosly w sensie zabaw doroslych :)Och wiem i szef cie docenia i kochanek tez .Zrozum to ,ze czegosc nie lubi sie robic nie znaczy ,ze to musi nas przytlaczac .Dzieci nie lubia chodzic do szkoly ,dorosli innych rzeczy nie lubia .i nie ma ,z
e nie jestesmy do nich stworzeni .
Dojrzalosc na tym polega ,ze podejmujemy sie zadan i je wykonujemy .
Ja rozumiem ,ze zostalas stworzona do innych celow .Czyli kariera .Ok .Nie kazdy musi byc rodzicem .Mam rade .Rob kariere ,spelniaj sie w tym do czego jestes stworzona .Zostaw dzieci ojcu .Widuj sie z nimi jak czesto potrzebujesz i spedzaj z nimi kreatywnie czas .Ty bedziesz szczesliwa i inni tez smile

2 071

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Przeczytałam Twój temat Kroteczko (trochę tego się zrobiło i mogłam gdzieś przegapić podobną wypowiedź) i wydaje mi się, że jesteś takim typem osobowości, który u kobiety określa się zwyczajowo jako męski. Podkreślam zwyczajowo, pewnie wiesz o co chodzi. Ścisły kierunek, sport na poziomie zawodowym, duża potrzeba rywalizacji itd.
Myślę, że wdałaś się w romans, bo zabrakło w Twoim życiu adrenaliny. Mówi się, że rutyna w związku "pcha" w romans, u Ciebie zabrakło nowych wyzwań.

W innych sprawach nie będę się wypowiadać, bo chyba już wszystko zostało napisane.
Pozdrawiam i życzę, żebyś jakoś sobie poukładała w głowie. I w życiu.

2 072

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Uff nie studiowalam na PW smile nie martw się Janie, ponoć jej absolwentki są brzydkie jak twierdzi Aurora więc pewnie mało tam kochanek wink.

Kroteczko,
Aurora nie twierdzi. Aurora jedynie powtarza zasłyszane od kolegów studentów powiedzonko;-)
Aurora nie musi zajmować się urodą (lub jej brakiem u) kobiet. Chyba, że jest to "uroda mentalna"
Aurora nie jest ani feministką ani emancypantką i z największą ulgą oraz dziękczynieniem, przyjmuje fakt istnienia obszarów zarezerwowanych tylko i wyłącznie dla mężczyzn, do których zalicza ocenę walorów estetycznych jednostek obdarzonych parą chromosomów XX.


O'kruszynka napisał/a:

(Auroro!  Pisz książkę! smile )

O'kruszynko,
Mam pisać książkę K(r)otlina miłości???
Ale po co, skoro tu na Forum mamy już wywiad-rzekę z Kroteczką?

2 073

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A jednak pisałaś to z wyraźną satysfakcja, że takie powiedzonko istnieje.
Auroro sypiesz wyszukanymi określeniami w swoich wypowiedziach,  często na siłę, bo to nic nie wnosi do meritum.
Widać że lubujesz się w kwiecistym języku, niektórym to się pewnie podoba, ale mi przypomina romanse dla gospodyń domowych.

Z pewnością byłaś pupilka polonistki, która z prostego zdania potrafiła zbudować pół strony wypracowania. Pewnie działasz w polityce, a jeśli nie to się zastanów,  byłabyś świetna.

A obszar oceny kobiecej urody nie jest zarezerwowany wyłącznie dla mężczyzn.  Hmm jesteś swoistą żeńską odmianą mizogina. Kto ci to zrobił?

2 074

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ostatni off-top (Przepraszam bardzo Autorko smile )
Auroro! Książkę nie  z tego tematu... tylko jakąkolwiek, bo Twoje pisanie jest majstersztykiem! (nie znamy się więc nie podlizuję się a obiektywnie stwierdzam)
Piszesz (słowotwórczo, szykiem, pomysłem, emocją) najlepiej na tym Forum i w ogóle.
(nie ociekam lukrem, nie pieję peanów, potrzebowałam to Tobie napisać. i tyle)

2 075 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-22 15:52:22)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Widać że lubujesz się w kwiecistym języku, niektórym to się pewnie podoba, ale mi przypomina romanse dla gospodyń domowych.

no cóż, twoje skojarzenie krotka,  twoja ... strata wink
dzięki auroro za ten język, należę do rzeszy niektórych smile

2 076

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Czytam uważnie wszystkie posty, dają mi wiele do myślenia.  Do paru wniosków już doszłam, kilka jeszcze muszę przemyśleć.  Póki co widzę to tak:

- wyszłam za mąż za "ideał" którego tak naprawdę nie kochałam
- mąż jest mi bliski,  nie chciałabym go skrzywdzić
- mam nadzieję że mąż będzie jeszcze kiedyś szczęśliwy
- w układ z kochankiem weszłam bo się bardzo zakochałam i bardzo mnie kręcił fizycznie
- kochanek jest niedojrzały emocjonalnie i nie nadaje się na mojego partnera życiowego
- kochanek dał mi niesamowite spełnienie seksualne jakiego wcześniej nie znałam
- rodzice mnie stawiali na piedestal ale nie dali mi poczucia bliskości
- przez to mam lęk przed bliskością
- czuję że nie znam siebie tak naprawdę,  nie wiem czego chcę
- boję się podejmować zero-jedynkowych decyzji bo boję się że będę potem żałować,  wolę jak ktoś podejmuje za mnie decyzje
- i ostatnie ale najważniejsze - moje dzieci są dla mnie najważniejsze - jeśli moje szczęście jest sprzeczne z ich - wybieram ich szczęście

Tyle na dziś, pewnie będę jeszcze modyfikować tę listę.

Ech Krotka, wciąż grasz ten sam oklepany schemat.
Nuuuuuda
Znów robisz z siebie ofiarę losu, doprawiając do własnej nieudolności, braku wyobraźni, spojrzenia wgłąb siebie - nikomu niepotrzebny patos.
Nie wydaje mi się, że dzieci są dla Ciebie priorytetem, ale przecież ludzie (nie na co ukrywać, że kobiety jednak bardziej) niedbający o własne potomstwo są negatywnie odbierani przez społeczęństwo a Ty jesteś szczególnie uwrażliwiona na aspekt postrzegania Ciebie przez innych, więc fundujesz nam tu cacy gadkę.
Chyba masz nas tutaj za nieogarnietą zgraję ćwierć-inteligentów skoro wierzysz, że bezrefleksyjnie przyjmiemy Twoje słowa za pewnik, bo przecież Twoje czyny świadczą zupełnie o czymś innym niż deklaracja słowna.
Przyznaję, że jesteś w bardzo niekomfortowej sytuacji, do której sama własnymi działaniami doprowadziłaś. Zapewniam Cię jednak, że gdy tylko przestaniesz patrzeć na siebie jak na ofiarę losu i gdy zaniechasz przeglądania się w oczach innych, to zyskasz moc kierowania swoim życiem i poczujesz, jak przyjemna może być lekkość bytu, gdy przestaje się "odgrywać" swoje życie przed innymi i zaczyna prawdziwie żyć hic et nunc.

2 077

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:

Chyba masz nas tutaj za nieogarnietą zgraję ćwierć-inteligentów skoro wierzysz, że bezrefleksyjnie przyjmiemy Twoje słowa za pewnik, bo przecież Twoje czyny świadczą zupełnie o czymś innym niż deklaracja słowna.

i może pod tym napisać
the end wink

2 078

Odp: Zniszczylam swoje zycie

doszedłem do wniosku, że ten wątek chyba najmniej pomaga kro, ale innym jakby pomógł , niesamowite.
Kro daj sobie szanse poprzez próbę spostrzeżenia innej perspektywy, tak na próbę - nic więcej

2 079

Odp: Zniszczylam swoje zycie
spanowany napisał/a:

doszedłem do wniosku, że ten wątek chyba najmniej pomaga kro, ale innym jakby pomógł , niesamowite.
Kro daj sobie szanse poprzez próbę spostrzeżenia innej perspektywy, tak na próbę - nic więcej

Nie wiem jakie są te inne perspektywy.  Naprawdę chcę je zobaczyć. Uwierz że chcę być szczęśliwa, chcę żyć uczciwie,  chcę dawać innym szczęście a nie cierpienie.
Wiem że wchodząc w układ z kochankiem zniszczyłam część siebie,  taką małą dziewczynkę w sobie.  Już nigdy nie będzie jak dawniej.
Znów mam gorszy dzień,  wczoraj znów w pijackim widzie pisał poetyckie peany. Musiałam wyłączyć komórkę.  Niestety rano te smsy przyszły. Na szczęście jutro wyjeżdżam w delegację.

2 080

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

zniszczyłam część siebie,  taką małą dziewczynkę w sobie.  Już nigdy nie będzie jak dawniej.

Czytając forum jestem przerażona. Wszystko co wydawało mi się wyjątkowe między mną a kochankiem okazuje się być banalne i mieści się w schemacie. Nawet uczucia jakie mną targają, są dokładnie takie same. To zabicie w sobie dziecięcej niewinności, zawsze zdawało mi się, że jestem dobrym człowiekiem, a okazało się, że jestem czarnym charakterem w bajce. Wilkiem, Złą Królową. Czarownicą.
Masz rację Krotka już nigdy nie będzie jak dawniej sad.
Jezu jakie to wszystko typowe.

Posty [ 2 016 do 2 080 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 30 31 32 33 34 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026