netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 674 wyświetleniazałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 28 29 30 31 32 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 886 do 1 950 z 3 039 ]

1 886

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:

A na czym wg ciebie polega bliskość?

powiem na czym wg mnie
jest, to możliwość i chęć dostosowywania się do wzajemnych potrzeb ...
kiedy ofiarowujemy coś partnerowi, nie doświadczamy straty ani nie mamy poczucia poświęcenia części siebie
i jest, to praca nieustanna, to świadome dokonywanie zmian
bliskość, to również konstruktywne rozwiązywanie konfliktów i pokonywanie kryzysów życiowych.

To z mężem nie miałam bliskosci.

1 887

Odp: Zniszczylam swoje zycie

I z kochankiem również nie.

1 888 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-17 20:39:09)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:

A na czym wg ciebie polega bliskość?

powiem na czym wg mnie
jest, to możliwość i chęć dostosowywania się do wzajemnych potrzeb ...
kiedy ofiarowujemy coś partnerowi, nie doświadczamy straty ani nie mamy poczucia poświęcenia części siebie
i jest, to praca nieustanna, to świadome dokonywanie zmian
bliskość, to również konstruktywne rozwiązywanie konfliktów i pokonywanie kryzysów życiowych.

To z mężem nie miałam bliskosci.

bo jej NIE ZBUDOWALIŚCIE ...
takie budowanie wymaga bacznego obserwowania siebie i partnera we wzajemnych relacjach, badania emocji własnych i drugiej strony oraz wyciągania wniosków. Sprzyjają temu procesowi nowe doświadczenia, ale też aktywność w tworzeniu siebie, swojego indywidualnego JA.
jak, to swoje JA krotko tworzyłaś ?

1 889

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Ale i tak pomimo tego, że widziałam jak mu zależy na mnie, bardzo obawiałam się tego, że jak prześpimy się 'czar' pryśnie. Że to tylko to 'coś' wiszące w powietrzu go motywuje do różnych rzeczy, że nie może, nie możemy przestać o sobie myśleć. Może gdybym się z nim przespała na 2 czy 3 spotkaniu by tak było, ale jednak pomimo tego, że oczywiście marzyłam o tym, 1,5 roku się nam zeszło, bo nie chciałam przekraczać tej granicy. A im dłużej to 'zwlekanie' trwało, tym bardziej motywowało mnie by się nie dać, bo może to i próżne, ale kręciło mnie jak próbuje na wszystkie strony mi imponować.

Ja miałam te same obawy. Ale czar nie prysl, wręcz przeciwnie,  było coraz gorzej.

1 890

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Łajdactwo zawsze będzie łajdactwem nawet ubierane w inne słowa.   Widzę ze wybierasz tylko te posty na które ci wygodnie odpowiadać.

1 891

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A na czym wg ciebie polega bliskość?

Bliskość dla mnie to "nagość"
to odsłonięcie się,
to odkrycie swojej prawdziwej natury,
to zdjęcie masek, pod którymi sukrywam się, aby nie zostać zranioną,
to odrzucenie zahamowań (nie koniecznie tych, które masz na myśli big_smile)
to zrezygnowanie z gierek ( TE gierki mogą zostać )
to pozbycie się obaw, strachu, wstydu przed pokazaniem, jakim się jest naprawdę
to dzielenie się swoją miłością i tym, co najgłębsze

Ot, tylko tyle smile

1 892

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Ale i tak pomimo tego, że widziałam jak mu zależy na mnie, bardzo obawiałam się tego, że jak prześpimy się 'czar' pryśnie. Że to tylko to 'coś' wiszące w powietrzu go motywuje do różnych rzeczy, że nie może, nie możemy przestać o sobie myśleć. Może gdybym się z nim przespała na 2 czy 3 spotkaniu by tak było, ale jednak pomimo tego, że oczywiście marzyłam o tym, 1,5 roku się nam zeszło, bo nie chciałam przekraczać tej granicy. A im dłużej to 'zwlekanie' trwało, tym bardziej motywowało mnie by się nie dać, bo może to i próżne, ale kręciło mnie jak próbuje na wszystkie strony mi imponować.

Ja miałam te same obawy. Ale czar nie prysl, wręcz przeciwnie,  było coraz gorzej.

U mnie tak samo. Wręcz nawet sobie pomyślałam.. a niech się dzieje.. w końcu się może to skończy, bo takie myślenie ciągle o tym to też nakręca.. rozbudza wyobraźnię, idealizuje.. Zrealizujemy swoje marzenia, adrenalinka minie i będziemy żyć dalej własnym życiem.. Nic bardziej mylnego... było tak cudownie, że chciało się więcej i więcej... poza tym seks niesamowicie zbliża... 
Nie wiem jak wyglądał pierwszy raz u Ciebie... ale u mnie to było w hotelu (jakie typowe żonaty z kochanką wink) przygotował kolację, oczywiście świece, dobre wino.. łóżko z baldachimem.. No ale mój to typ romantyka... i tak zaczął opowiadać bajkę że jestem jego księżniczką a on moim rycerzem smile Tak wiem starzy a głupi, ale to fajne smile
I nadal tak jest.. w sumie od tego się nasza prawdziwa bajka zaczęła... i jak kładziemy się spać...czy w ogóle coś planuje  to on zaczyna opowiadać jej ciąg dalszy, że ten rycerz teraz zabiera swoją księżniczkę tam i tam.. oczywiście jak nikt nie słyszy bo już widzę reakcje smile ale my wiemy o co chodzi.. no ale to chyba miłość właśnie smile
Wiem, wiem że to ta najfajniejsza faza, która minie... ale w każdej tak jest, ten pierwszy etap i warto się tym cieszyć...

1 893 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-02-17 21:06:41)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

To z mężem nie miałam bliskosci.

Zgadza się. Z Twojej strony jej nie było. Wiesz dlaczego? Bo byłaś na jego starania zamknięta.
Odwrotnie jak w przyp. kochanka - tu podświadomie oczekiwałaś każdego gestu i słowa, które pielęgnowałaś i utrwalałaś w pamięci, aż w końcu z Twojej strony powstało ogromne uzależnienie i przywiązanie - z poziomu ciała i popędów. Łatwo to pomylić z początkowym etapem zakochania.

To, że miałaś ochotę na więcej i więcej  dowodzi jedynie tego, że Ty do bliskości dążyłaś, a nie że ona ze strony kochanka realnie była.
Jak wspomniałam -cholernie łatwo, będąc niedoświadczonym seksualnie i nierozbudzonym- tak jak sama przyznałaś, pomimo długiego stażu małżeńskiego- pomylić udany seks z głęboką więzią emocjonalną.

Mnie dzisiaj żaden facet- nawet najprzystojniejszy (w moim odczuciu oczywiście wink) diabeł, nie jest w stanie namówić na seks na JEGO warunkach, czyli bez zobowiązań (nie mylić ze ślubem).
Tobie się ta sztuka nie udała i dałaś się omamić, bo seks przywiązuje - kropka. Dobry seks oczywiście, nie każdy.

Żeby z tego wyjść musisz postępować zupełnie odwrotnie niż do tej pory, ale widać dalej tego nie rozumiesz.

1 894

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Anastacjoo, to co piszesz jest jak pamiętnik zakochanej gimnazjalistki, takiej ok. 12 letniej.
Traktujesz swój wątek jak blog, w którym wypisujesz niekończące się zachwyty nad kochankiem i w nieomal kazdej wypowiedzi podkreslasz jak to cudownie jest mieć kochanka.
Tymczasem Twoją sytuację i sytuację Kroteczki dzieli przepaść lat świetlnych. Jej sytuacja jest nijak niewspolmierna do Twojej i w żaden sposób nie można Was i Waszych doświadczeń porównać.
Kroteczka jest głęboko nieszczęśliwa i cierpi.
I naprawdę nie wiem co wniesie do jej sytuacji opis Twojego seksu, czy innych doświadczeń, jakże typowych dla stanu początkowego zauroczenia ...

1 895 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-17 21:16:42)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Żeby z tego wyjść musisz postępować zupełnie odwrotnie niż do tej pory, ale widać dalej tego nie rozumiesz.

niestety, słuszna diagnoza ...
był taki moment, że widziałam u autorki - przystanęła i chce się ocknąć z tego stanu "odrętwienia"
może nawet podejmie "pracę u podstaw" ale ... ciężko
jest taki przełomowy moment w życiu, kiedy dociera do nas, że jeżeli chcemy zmienić nasze życie, ta zmiana zaczyna się od nas samych,
no kurczę inaczej się nie da
bez tego zrobimy tylko - przeniesienie ...

1 896

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:

A na czym wg ciebie polega bliskość?

Bliskość dla mnie to "nagość"
to odsłonięcie się,
to odkrycie swojej prawdziwej natury,
to zdjęcie masek, pod którymi sukrywam się, aby nie zostać zranioną,
to odrzucenie zahamowań (nie koniecznie tych, które masz na myśli big_smile)
to zrezygnowanie z gierek ( TE gierki mogą zostać )
to pozbycie się obaw, strachu, wstydu przed pokazaniem, jakim się jest naprawdę
to dzielenie się swoją miłością i tym, co najgłębsze

Ot, tylko tyle smile

To ja inaczej rozumiem bliskość.  Ja nigdy nie byłam "naga" przed mężczyzna. Ale ja może mam taką "tajemnicza" naturę.  Często mam różne przemyślenia którymi się z nikim nie dzielę.
Tak było od dzieciństwa. Może dlatego faceci zawsze się ze mną liczyli, bo nie byłam taka "prosta w obsłudze".

1 897

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Może dlatego faceci zawsze się ze mną liczyli, bo nie byłam taka "prosta w obsłudze".

naprawdę tak, to rozumiesz ?

1 898

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Może dlatego faceci zawsze się ze mną liczyli, bo nie byłam taka "prosta w obsłudze".

Chodzi ci o tych facetów, na których Tobie nie zależało? Czy tego jednego, na którym to Tobie zależy, który niespecjalnie się z Tobą liczy?


Wiesz, nie sztuka być 'asertywna' i 'trzymać gardę' przy osobach, których obecności w swoim życiu i tak nie cenimy. Sztuka jest być tak samo spójną i trzymać się swoich zasad przy kimś, kto posiada wszelkie warunki po temu by zachwiać nasza równowagą.
To jest prawdziwy test, nie jakieś znajomości pomniejsze czy nawet mąż, którego i tak traktowałaś podobnie jak inne znajomości, tyle że pozwoliłaś sobie włożyć pierścionek, bo "już czas".

Kobito..przestałaś być tajemnicza w momencie, kiedy on wyczuł, że "most zwodzony" między Twoimi nogami został otwarty. Tylko nie łudź się, że on tego nie mógł zauważyć, bo Ty taka tajemnicza. To się WIDZI i WIE i on to wiedział jeszcze zanim Ty przestałaś udawać przed sobą brak zaangażowania emocjonalnego z nim. Inaczej nigdy w życiu by sobie nie pozwalał na wiele gestów. Czuł przyzwolenie i zaproszenie wręcz.
Zejdź proszę na ziemie..

1 899

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

To ja inaczej rozumiem bliskość.  Ja nigdy nie byłam "naga" przed mężczyzna. Ale ja może mam taką "tajemnicza" naturę.  Często mam różne przemyślenia którymi się z nikim nie dzielę.
Tak było od dzieciństwa. Może dlatego faceci zawsze się ze mną liczyli, bo nie byłam taka "prosta w obsłudze".

Myślę Krotka, że zwyczajnie jednak boisz się bliskości.
Zastanów się dlaczego nie chcesz zdjąć maski? Co pod nią jest?

1 900

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

Anastacjoo, to co piszesz jest jak pamiętnik zakochanej gimnazjalistki, takiej ok. 12 letniej.
Traktujesz swój wątek jak blog, w którym wypisujesz niekończące się zachwyty nad kochankiem i w nieomal kazdej wypowiedzi podkreslasz jak to cudownie jest mieć kochanka.
Tymczasem Twoją sytuację i sytuację Kroteczki dzieli przepaść lat świetlnych. Jej sytuacja jest nijak niewspolmierna do Twojej i w żaden sposób nie można Was i Waszych doświadczeń porównać.
Kroteczka jest głęboko nieszczęśliwa i cierpi.
I naprawdę nie wiem co wniesie do jej sytuacji opis Twojego seksu, czy innych doświadczeń, jakże typowych dla stanu początkowego zauroczenia ...

ok, zgadza się zakochani ludzie zakochują się jak dzieci
ale tez nie można myśleć, ze wszystko się dzieje według schematu
ja uważam, że to co Kroteczke połączyło i jej kochanka mogło być naprawdę fajnym, szczerym uczuciem tylko ze względu na okoliczności zamiast przynosić szczęście przynosi ból

1 901 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2015-02-17 22:17:09)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Anastacjoo nie mogło być absolutnie w żadnym razie.
Dlatego, że kochanek ani myśli rozstawac się z żoną.
Sama widzisz na swoim przykładzie, ze jak jest fajne szczere uczucie, to strony romansu podejmują decyzje stosowne do tego, żeby temu owemu uczuciu dać szansę.

Tutaj oprócz SMS-ów po pijaku, końskich zalotów i oklepanych frazesow ze strony kochanka nie ma niczego więcej .... Sytuacja typowa do wyrzygania.

1 902

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Może dlatego faceci zawsze się ze mną liczyli, bo nie byłam taka "prosta w obsłudze".

Chodzi ci o tych facetów, na których Tobie nie zależało? Czy tego jednego, na którym to Tobie zależy, który niespecjalnie się z Tobą liczy?


Wiesz, nie sztuka być 'asertywna' i 'trzymać gardę' przy osobach, których obecności w swoim życiu i tak nie cenimy. Sztuka jest być tak samo spójną i trzymać się swoich zasad przy kimś, kto posiada wszelkie warunki po temu by zachwiać nasza równowagą.
To jest prawdziwy test, nie jakieś znajomości pomniejsze czy nawet mąż, którego i tak traktowałaś podobnie jak inne znajomości, tyle że pozwoliłaś sobie włożyć pierścionek, bo "już czas".

Kobito..przestałaś być tajemnicza w momencie, kiedy on wyczuł, że "most zwodzony" między Twoimi nogami został otwarty. Tylko nie łudź się, że on tego nie mógł zauważyć, bo Ty taka tajemnicza. To się WIDZI i WIE i on to wiedział jeszcze zanim Ty przestałaś udawać przed sobą brak zaangażowania emocjonalnego z nim. Inaczej nigdy w życiu by sobie nie pozwalał na wiele gestów. Czuł przyzwolenie i zaproszenie wręcz.
Zejdź proszę na ziemie..

Oj Elle tajemniczość kobiety nie polega na tym czy jest otwarta seksualnie czy nie, czy facet ją zdobył czy nie. To jest w duszy.
On często mnie pytał o czym myślę.  A ja nigdy do końca nie odpowiadałam. Tajemnica nie jest miedzy nogami, jest zupełnie gdzie indziej,  ale ty widząc świat przez pryzmat seksu może nigdy tego nie zrozumiesz.

1 903 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-02-17 22:25:07)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Tajemniczość jest świetna do gierek, na których z kolei oparte są tego typu romanse. Gdybyś była mniej 'tajemnicza' to byłabyś jak jego żona smile i było by po romansie.
To żadna zaleta charakteru, ot po prostu nauczyłaś się co jest skuteczne, co kręci takich goniących króliczki facetów i tego używasz, jak widać z sukcesami. O ile sukcesem jest bycie kochanką.

Natomiast żaden związek, mający podstawy w tajemniczości jednego z partnerów nie jest pełnowartościowa relacją, bo takie wymagają odsłonięcia słabości przed partnerem - jak napisała Przyszłość. Bliskość to nie przywieranie ciał i zastrzyk z chemii, tylko zaufanie, że gdy pokażę się komuś "naga" (w znaczeniu, o którym piszemy z Przyszłością) ten ktoś mnie nie zdradzi, ani nie wykorzysta.
Twoim zdaniem taka bliskość posiadłaś z kochankiem?

Ps. żeby było jasne: "słabość" to nie pokazanie się facetowi bez makijażu i z gorączką..

1 904

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

Anastacjoo nie mogło być absolutnie w żadnym razie.
Dlatego, że kochanek ani myśli rozstawac się z żoną.
Sama widzisz na swoim przykładzie, ze jak jest fajne szczere uczucie, to strony romansu podejmują decyzje stosowne do tego, żeby temu owemu uczuciu dać szansę.

Tutaj oprócz SMS-ów po pijaku, końskich zalotów i oklepanych frazesow ze strony kochanka nie ma niczego więcej .... Sytuacja typowa do wyrzygania.

Owszem, ale ludzie są wygodni. Ja jestem przekonana, że gdybym po 1. nie zwlekała z konsumowaniem relacji, a po 2. nie określiła jasno, że bycie tą trzecia mi nie odpowiada... to by to tak trwało w takim zawieszeniu a ja bym się wykończyła psychicznie... Bo on na początku zdecydowanie mówił, że dziecko - by miało rodzinę, ojca - to dla niego priorytet. Dochodziły też kwestie zawodowe (reputacja).

1 905

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Oj Elle tajemniczość kobiety nie polega na tym czy jest otwarta seksualnie czy nie, czy facet ją zdobył czy nie. To jest w duszy.
On często mnie pytał o czym myślę.  A ja nigdy do końca nie odpowiadałam. Tajemnica nie jest miedzy nogami, jest zupełnie gdzie indziej,  ale ty widząc świat przez pryzmat seksu może nigdy tego nie zrozumiesz.

Teraz Kroteczka musi zmienić instrumentarium. Fujarka już przestała grać...

Jak utrzymać zainteresowanie Dyzia, który jeszcze niedawno miał open ticket do krotkowego paradise, a teraz z niewiadomych przyczyn ma lizać cukierka przez szybkę? No musi się Kroteczka trochę powyginać, aby pojechać jeszcze przez chwilę na feromonach, żeby gość powachlował chrapami na jej widok i kopytkiem iskry zainteresowania wykrzesał. Ale niedługo to potrwa, jak pisze wróżka Jadzia...

Chociaż, pewnie zaraz się dowiemy, że szef Krotki uczynił jej Dyzia szefem projektu, więc teraz, ona Krotka podlega jego władzy, musi dłużej siedzieć w pracy (nawet w niedziele) i zacznie nam tu gęsto opisywać jego przeciągłe spojrzenia, frywolne zaczepki, tonację kroków na korytarzu i codziennie podawać miarę tętna jakie u niej wywołuje jego persona; no i to, jak to ona dzielnie walczy, jak stawia sobie ciągle pytanie: jak to się może dziać, że ona żelazna dziewica, na szczęk sprzączki od paska jego spodni cała płonie...

Blisko(ść), coraz bliżej...

Potem będzie zagraniczna delegacja na wyspach Morza Sargassowego, kiedy to Krotka w skąpym bikini wespnie się na wyżyny swej pruderii, a on będzie pejczem odganiał lecące na niego autochtonki i tylko jej, jedynej Kroteczce wyśle sygnał: "Pobujamy się dziś na parkiecie, mała???"

Będzie to odcinek 5849... Nie odchodźmy od monitorów.

1 906

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Elle88, lubię czytać Twoje komentarze (o dziwo!;), ale wg mnie za bardzo filozofujesz... i niemal wszystko sprowadzasz do nieczystych intencji... Jesteś inteligentną osobą, ale czy nie uważasz, że aż za bardzo wszystko interpretujesz po swojemu? Mając takie a nie inne doświadczenia?
I tu mi przychodzą na myśl słowa in_ki (z którą notabene swojego czasu się spięłyśmy wink ale powiedziała (napisała) bardzo ciekawą rzecz już nie pamiętam w którym z wątków, że z psychologami jest jak i z lekarzami którzy co np pala papierosy - z  jednej strony maja wiedzę ale z drugiej strony nie stosują się do niej..

1 907

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Oj Elle tajemniczość kobiety nie polega na tym czy jest otwarta seksualnie czy nie, czy facet ją zdobył czy nie. To jest w duszy.
On często mnie pytał o czym myślę.  A ja nigdy do końca nie odpowiadałam. Tajemnica nie jest miedzy nogami, jest zupełnie gdzie indziej,  ale ty widząc świat przez pryzmat seksu może nigdy tego nie zrozumiesz.

Teraz Kroteczka musi zmienić instrumentarium. Fujarka już przestała grać...

Jak utrzymać zainteresowanie Dyzia, który jeszcze niedawno miał open ticket do krotkowego paradise, a teraz z niewiadomych przyczyn ma lizać cukierka przez szybkę? No musi się Kroteczka trochę powyginać, aby pojechać jeszcze przez chwilę na feromonach, żeby gość powachlował chrapami na jej widok i kopytkiem iskry zainteresowania wykrzesał. Ale niedługo to potrwa, jak pisze wróżka Jadzia...

Chociaż, pewnie zaraz się dowiemy, że szef Krotki uczynił jej Dyzia szefem projektu, więc teraz, ona Krotka podlega jego władzy, musi dłużej siedzieć w pracy (nawet w niedziele) i zacznie nam tu gęsto opisywać jego przeciągłe spojrzenia, frywolne zaczepki, tonację kroków na korytarzu i codziennie podawać miarę tętna jakie u niej wywołuje jego persona; no i to, jak to ona dzielnie walczy, jak stawia sobie ciągle pytanie: jak to się może dziać, że ona żelazna dziewica, na szczęk sprzączki od paska jego spodni cała płonie...

Blisko(ść), coraz bliżej...

Potem będzie zagraniczna delegacja na wyspach Morza Sargassowego, kiedy to Krotka w skąpym bikini wespnie się na wyżyny swej pruderii, a on będzie pejczem odganiał lecące na niego autochtonki i tylko jej, jedynej Kroteczce wyśle sygnał: "Pobujamy się dziś na parkiecie, mała???"

Będzie to odcinek 5849... Nie odchodźmy od monitorów.

aurora to robi się nie do zniesienia wink
uwielbiam czytać twoje posty, ten dobór słów
ach Boże czego mi, tego daru poskąpiłeś ...

1 908

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Anastacjoo: A gdzie tu filozofia, w którym miejscu? smile

Oraz: Dlaczego uważasz, że nie potrafiłabym oprzeć się facetowi, który chce sobie mną zrobić dobrze i powtarzać to potem regularnie, moim kosztem? to aż taka filozofia -szanować siebie? smile

Coś Ci powiem..krotka pisze o tym jaka to jest tajemnicza i jak to oni ją szanują, bo "nie wykłada się im na tacy" odrazu, tylko najpierw trochę się pozgrywa - jak w przyp. lovera wink
Dla mnie jedyne czego to dowodzi to czystej hipokryzji przed samą sobą.

Mam ochotę na seks z kimś, kto mi się podoba? No to nie udaję sama przed sobą, że to wielka przyjaźń tylko po to by móc czuć się usprawiedliwiona, że pozwalam mu się uwodzić i co chwila latam w pracy do łazienki, żeby wysuszyć majtki.

Nie mam ochoty na romans tylko pełnowartościowy związek? POMIMO okoliczności, "przeszkód nie do rpzeskoczenia" (jak w filmie wink) bleblablo, zachowuję się jak dorosła kobieta i wypowiadam zdania, które sama zacytowałaś:

że gdybym po 1. nie zwlekała z konsumowaniem relacji, a po 2. nie określiła jasno, że bycie tą trzecia mi nie odpowiada

Trudne? Wcale nie. Tzn. nie dla kogoś, kto ma jaja i jest pewny siebie - taka osoba nie zgodzi się na bycie narzędziem do pocierania dla jakiegoś napalonego samca.

A z krotką jest inna sprawa. Ona tylko zgrywa chojraczkę, a w praktyce tak cholernie boi się odrzucenia od tego faceta, że woli udawać, że w ogóle jej nie zależy i chodzić po pracy po ścianach, niż postawić sprawy jasno i dać mu szansę by się określił -tj. zobaczyć czy za słowami pójdą jakieś decyzje.
Krotka panicznie się boi, że decyzji żadnych nie będzie - nie licząc pijanych smsów o erotycznej treści. I to jedyny powód dlaczego to tyle trwa.
Szacunek, tajemniczość, "bycie trudną" dla facetów..litości ! big_smile komedia

1 909

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ona tylko zgrywa chojraczkę, a w praktyce tak cholernie boi się odrzucenia

i to jest odpowiedź dlaczego ma problem z ... bliskością
nie pozwala sobie na "nagość" o której pisze Przyszłośc
bo, nie potrafi - blokuje ją lęk, który niesie w sobie (bez świadomości)
nawet nie rozumie dlaczego ...
i tłumaczy, to wszystko po swojemu,
długa droga krotka przed tobą
ale podejrzewam, że nawet jej nie wybierzesz

1 910

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Anastacjoo: A gdzie tu filozofia, w którym miejscu? smile

Oraz: Dlaczego uważasz, że nie potrafiłabym oprzeć się facetowi, który chce sobie mną zrobić dobrze i powtarzać to potem regularnie, moim kosztem? to aż taka filozofia -szanować siebie? smile

Coś Ci powiem..krotka pisze o tym jaka to jest tajemnicza i jak to oni ją szanują, bo "nie wykłada się im na tacy" odrazu, tylko najpierw trochę się pozgrywa - jak w przyp. lovera wink
Dla mnie jedyne czego to dowodzi to czystej hipokryzji przed samą sobą.

Mam ochotę na seks z kimś, kto mi się podoba? No to nie udaję sama przed sobą, że to wielka przyjaźń tylko po to by móc czuć się usprawiedliwiona, że pozwalam mu się uwodzić i co chwila latam w pracy do łazienki, żeby wysuszyć majtki.

Nie mam ochoty na romans tylko pełnowartościowy związek? POMIMO okoliczności, "przeszkód nie do rpzeskoczenia" (jak w filmie wink) bleblablo, zachowuję się jak dorosła kobieta i wypowiadam zdania, które sama zacytowałaś:

że gdybym po 1. nie zwlekała z konsumowaniem relacji, a po 2. nie określiła jasno, że bycie tą trzecia mi nie odpowiada

Trudne? Wcale nie. Tzn. nie dla kogoś, kto ma jaja i jest pewny siebie - taka osoba nie zgodzi się na bycie narzędziem do pocierania dla jakiegoś napalonego samca.

A z krotką jest inna sprawa. Ona tylko zgrywa chojraczkę, a w praktyce tak cholernie boi się odrzucenia od tego faceta, że woli udawać, że w ogóle jej nie zależy i chodzić po pracy po ścianach, niż postawić sprawy jasno i dać mu szansę by się określił -tj. zobaczyć czy za słowami pójdą jakieś decyzje.
Krotka panicznie się boi, że decyzji żadnych nie będzie - nie licząc pijanych smsów o erotycznej treści. I to jedyny powód dlaczego to tyle trwa.
Szacunek, tajemniczość, "bycie trudną" dla facetów..litości ! big_smile komedia

Tu masz rację. Też trochę nie rozumiem Kroteczki, że skoro w końcu zdecydowała się na szczerość z mężem, nie potrafi z kochankiem - nie powiedziała mu o separacji, ani że go kocha ani że nie chce być tą trzecią (wiem okoliczności inne niż moje). Do tego że nie chce być z kochankiem choć wciąż o nim myśli... Jednak to się trochę wyklucza...
Tak, ja też kiedy z nim zerwałam byłam przygotowana na to, że byłam tylko odskocznią od codzienności, było mi z tym okropnie źle, ale on już wiedział, że go kocham i nie chcę być ta trzecią (ale że kocha powiedział jako pierwszy). Fakt przeciągnęłam wszystko świadomie.. ale z 2 str trudno oczekiwać czegoś od żonatego faceta po spojrzeniu sobie w oczy... czy też z 2 str po pójściu do łóżka przy pierwszym spotkaniu...

1 911

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Do tego że nie chce być z kochankiem choć wciąż o nim myśli... Jednak to się trochę wyklucza...

Dokładnie. Dlatego, że ona CHCE z nim być, o niczym innym nie marzy, ale wizja, że on nic nie zrobi na jej ew. ultimatum, paraliżuje ją. Wydaje jej się, że trwanie w iluzji i zawieszeniu jest dla niej lepsze, mniej bolesne niż konfrontacja z prawdą.

Teraz te wszystkie bajeczki o tym, jak to "ona już skończyła" itd. etc., mają sens.
Ona niczego w sobie nie skończyła, stwarza tylko zewnętrzne pozory, dlatego dalej "raczysko" niezałatwionych spraw ją toczy od środka.

1 912

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Tak, ja też kiedy z nim zerwałam byłam przygotowana na to, że byłam tylko odskocznią od codzienności, było mi z tym okropnie źle, ale on już wiedział, że go kocham i nie chcę być ta trzecią (ale że kocha powiedział jako pierwszy). Fakt przeciągnęłam wszystko świadomie.. ale z 2 str trudno oczekiwać czegoś od żonatego faceta po spojrzeniu sobie w oczy... czy też z 2 str po pójściu do łóżka przy pierwszym spotkaniu...

Anastacjo,
ja rozumiem, że tobie jest dobrze porozumiewać się z krotką na poziomie - ja, kochanka
ale wasze "kochankowanie" to, zupełnie różne historie
wręcz zasadniczo różne
i jeszcze jedno twój Pan, jak ostatnio pisałaś o żonie (byłej oczywiście) może już nawiązując relacje z Tobą wiedział, że ona ma kogoś na boku,
że jego już nie kocha, nie chce
a TY byłaś ZAINTERESOWANA ...
szukałaś partnera (byłaś wolna)
zainwestował - rozumiesz, co chcę powiedzieć ?

1 913

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:

i jeszcze jedno twój Pan, jak ostatnio pisałaś o żonie (byłej oczywiście) może już nawiązując relacje z Tobą wiedział, że ona ma kogoś na boku,

Nie wiedział,. choć może mógł się domyślać - ale też stąd szybki rozwód z o dziwo bardzo zgodnym porozumieniem..
Nie rozmawiałam wcześniej z nim na ten temat ale podobno to samo wyszyło.. jedno wspomniało, drugie przytaknęło..itd

1 914

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
in_ka napisał/a:

i jeszcze jedno twój Pan, jak ostatnio pisałaś o żonie (byłej oczywiście) może już nawiązując relacje z Tobą wiedział, że ona ma kogoś na boku,

Nie wiedział,. choć może mógł się domyślać - ale też stąd szybki rozwód z o dziwo bardzo zgodnym porozumieniem..
Nie rozmawiałam wcześniej z nim na ten temat ale podobno to samo wyszyło.. jedno wspomniało, drugie przytaknęło..itd

nie wiedział ... czy nie chciał wiedzieć ?
jak z nim zostaniesz na dłużej, poznasz odpowiedź - zdecydowanie

1 915

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:

nie wiedział ... czy nie chciał wiedzieć ?
jak z nim zostaniesz na dłużej, poznasz odpowiedź - zdecydowanie

Nie układało się im od dawna.. ale o "znajomym' mamy wygadała się jego córka niedawno...
Tak wiem..jesteśmy w fazie "głupiego, dziecinnego" zakochania, które minie... i przyjdzie rutyna.. tak wiem i jestem tego świadoma.. nie pierwszy raz się zakochałam, ale pierwszy w żonatym/rozwiedzionym..

1 916

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
in_ka napisał/a:

nie wiedział ... czy nie chciał wiedzieć ?
jak z nim zostaniesz na dłużej, poznasz odpowiedź - zdecydowanie

Nie układało się im od dawna.. ale o "znajomym' mamy wygadała się jego córka niedawno...
Tak wiem..jesteśmy w fazie "głupiego, dziecinnego" zakochania, które minie... i przyjdzie rutyna.. tak wiem i jestem tego świadoma.. nie pierwszy raz się zakochałam, ale pierwszy w żonatym/rozwiedzionym..

rutyna nie musi przyjść,
to zależy tylko od Was, zakochanie może przerodzić się w miłość - wszystko w waszych rękach wink

1 917

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:

aurora to robi się nie do zniesienia wink

Inko, dla Ciebie wszystko!
Zaprzestanę...  Tak, jak Ty, od jakiegoś czasu mam zamiar zniknąć ;-)

Jednak wątek Kroteczki i jego dynamika mnie magnetyzują. Ciekawam, czy ta Niewiasta odblokuje kiedyś swe ciało migdałowate i z poziomu inteligencji emocjonalnej właściwej amebom wzniesie się przynajmniej na jakie prokarioty lub dalej...

Życzę Jej tego nieustająco. Sama nawet nie wiem gdzie ta moja życzliwość ma źródło ;-)

1 918

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
in_ka napisał/a:

nie wiedział ... czy nie chciał wiedzieć ?
jak z nim zostaniesz na dłużej, poznasz odpowiedź - zdecydowanie

Nie układało się im od dawna.. ale o "znajomym' mamy wygadała się jego córka niedawno...
Tak wiem..jesteśmy w fazie "głupiego, dziecinnego" zakochania, które minie... i przyjdzie rutyna.. tak wiem i jestem tego świadoma.. nie pierwszy raz się zakochałam, ale pierwszy w żonatym/rozwiedzionym..

rutyna nie musi przyjść,
to zależy tylko od Was, zakochanie może przerodzić się w miłość - wszystko w waszych rękach wink

Jak będzie tak będzie...nie chcę się nastawiać w tą czy drugą stronę... Jego dziecko jest (teraz) tak naprawdę najważniejsze.. .a nasza "bajka' się pisze  sama...  czy z happy endem czy bez... to już czas pokaże...

1 919

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

/.../
Zaprzestanę...  Tak, jak Ty, od jakiegoś czasu mam zamiar zniknąć ;-)

Uważam, że będzie to niepowetowana strata dla tego forum, ale każdy ma prawo do swoich decyzji. Tak jak dobrowolnie tu przyszliśmy, tak możemy dobrowolnie odejść...

aurora borealis napisał/a:

Jednak wątek Kroteczki i jego dynamika mnie magnetyzują. Ciekawam, czy ta Niewiasta odblokuje kiedyś swe ciało migdałowate i z poziomu inteligencji emocjonalnej właściwej amebom wzniesie się przynajmniej na jakie prokarioty lub dalej...
Życzę Jej tego nieustająco. Sama nawet nie wiem gdzie ta moja życzliwość ma źródło ;-)

Szykowałem swój komentarz na bazie swojej pierwszej wypowiedzi, z cytatami i dopiskami, z zamiarem pożegnania się na dobre z tym wątkiem. Ale po Twoich słowach, skasowałem wszystko... Zawarłaś w trzech krótkich zdaniach to, na co ja chciałem poświecić elaborat... Dziękuję.   
Kroteczka
Twój watek jest jednym z dłuższych i nic nie wskazuje na to, że szybko się zakończy. Wypowiadały się tu tuzy tego forum, sugerowały, proponowały i co? i nic... Pomimo upływu trzech miesięcy od mojego głosu - wpis #17, wszystko w zasadzie pozostaje nadal aktualne.
Dopiszę tylko odpowiedź na Twoje pytanie z pierwszego wpisu: "Jak dalej zyc bez niego?" - żyj tak, żeby nikt przez Ciebie nie płakał

1 920

Odp: Zniszczylam swoje zycie
starr napisał/a:

Szykowałem swój komentarz na bazie swojej pierwszej wypowiedzi, z cytatami i dopiskami, z zamiarem pożegnania się na dobre z tym wątkiem. Ale po Twoich słowach, skasowałem wszystko... Zawarłaś w trzech krótkich zdaniach to, na co ja chciałem poświecić elaborat... Dziękuję.

Bardzo źle uczyniłeś Drogi Hetmanie ;-)  Kroteczka skupia się przede wszystkim na opiniach mężczyzn. One są dla Niej wykładnią i wyrocznią.
Postaraj się proszę, odtworzyć Twe słowa. Być może będą one dla Niej kluczem do zrozumienia, bo widzę, że Spółdzielnia Estrogenów, którą w tym wątku prezentuję i ja, pomału "wymięka"...

starr napisał/a:

Kroteczka
Twój watek jest jednym z dłuższych i nic nie wskazuje na to, że szybko się zakończy. Wypowiadały się tu tuzy tego forum, sugerowały, proponowały i co? i nic... Pomimo upływu trzech miesięcy od mojego głosu - wpis #17, wszystko w zasadzie pozostaje nadal aktualne.
Dopiszę tylko odpowiedź na Twoje pytanie z pierwszego wpisu: "Jak dalej zyc bez niego?" - żyj tak, żeby nikt przez Ciebie nie płakał

Ona chyba nie zwróciła uwagi na Twój wieloaspektowy post # 17, ponieważ był jednym z pierwszych, na dodatek bardzo klarownie opisujący sytuację, na którą Kroteczka przymyka swe oczęta. Ona czekała wtedy jeszcze na posty pocieszycieli, tłumaczących ją i usprawiedliwiających. Rozmiękczających całą tę historię...

Może właśnie dlatego warto, abyś takie męskie, analityczne i pozbawione emocji podsumowanie tu poczynił z dopiskiem "tysiąc dziewięćset postów później, czyli post # 17 - wydanie II) ;-)))

Dzięki, że jesteś Dobra Nadwrażliwa Duszo! Złoty Medalisto!!! ;-)))

1 921

Odp: Zniszczylam swoje zycie

WITAM CIE PONOWNIE KROTECZKO

Tak,jak myslalam.Zignorowalas moj post#1784.
Rozumie.
I chyba wiem dlaczego.
Ty sie po prostu bardzo boisz.
Ciagniesz ten"uklad" iles tam lat.Meczysz sie ,ale nie masz na tyle odwagi,zeby postawic mu ultimatum,bo wiesz,ze nie "wygrasz" Prawda?
On tez wie,ze "UKLAD" funkcjonuje z mniejszymi badz wiekszymi odchylami.Margines bledu...

Zastanawiam sie tylko,jak dlugoTY dasz sobie rade,w tym,w czym teraz tkwisz?

Dla mnie KROTECZO,Twoj watek,noszacy znamienny tytul: ZNISZCZYLAM SWOJE ZYCIE,powinien brzmiec:
Zwariowalam,popelnilam mase bledow i nie mam pojecia,co z tym fantem zrobic

DOBREJ NOCY CI ZYCZE.
I wreszcie OTWORZ OCZY.ZOBACZ kim jestes i gdzie sie znalazlas!
Niech na Ciebie splynie energia ELLE,uslysz,co Ci przekazuje AURORA,obudz sie.
NIE OGLADAJ - WRESZCIE ZOBACZ dla Twojego dobra.

SPOKOJNEJ NOCY CI ZYCZE I OWOCNEGO PORANKA

1 922

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:
in_ka napisał/a:

aurora to robi się nie do zniesienia wink

Inko, dla Ciebie wszystko!
Zaprzestanę...  Tak, jak Ty, od jakiegoś czasu mam zamiar zniknąć ;-)

może czas nam w drogę wink
ale jak magnes przyciągają mnie niektóre postacie na forum, chłonę ich słowa, wypełniają mnie - niosą ukojenie ...

1 923

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

wez sprawy w swoje rece, bo meczysz sie jak w czyśccu
i badz z kochankiem,

na ile związek z kochankiem spełni oczekiwania ...
jak długo potrwa zachwyt ...
szara codzienność i problemu życia, kiedy zabiją te motylki ...
co potem - kolejny kochanek

ale przynajmnie spróbuje...zaryzykuje sama postanowi o swoim losie ( bo do tej pory niewiele miała do powiedzenia, inni nią kierowali)

1 924 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-02-18 18:03:52)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
NiobeXXX napisał/a:
in_ka napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

wez sprawy w swoje rece, bo meczysz sie jak w czyśccu
i badz z kochankiem,

na ile związek z kochankiem spełni oczekiwania ...
jak długo potrwa zachwyt ...
szara codzienność i problemu życia, kiedy zabiją te motylki ...
co potem - kolejny kochanek

ale przynajmnie spróbuje...zaryzykuje sama postanowi o swoim losie ( bo do tej pory niewiele miała do powiedzenia, inni nią kierowali)

Czasem się zastanawiam czy wszyscy czytamy ten sam wątek wink

Nie rozumiesz, że krotka o niczym innym nie myśli jak by BYĆ z tym koleżką, ale problem polega na tym, że on UDAJE (tak, udaje!), że nie wie czego dorosła kobieta, z która się sypia na boczku, oczekuje.
Udaje, bo jest mu tak wygodniej niż cokolwiek postanowić.
Udaje, bo prawdopodobnie żona nie jest mu 'aż tak' obojętna jak to przedstawił (klasyka) i ten seks tez między nimi jest, inaczej by facet dostał "kryńćka" już dawno.
Wreszcie - udaje, bo nie ma zamiaru wiązać się z kroteczką na poważnie, ale że 'jad', który wpuścił,  jeszcze działa, to będzie sprawdzał od czasu do czasu czy ofiara już odpowiednio zmiękła i jest gotowa do kopulacji.

Powtarzam: To nie jest tak, że kroteczka się rękami i nogami broni przed związkiem z kochankiem. Ona się broni przed ew. odrzuceniem, gdy postawi mu ultimatum, a on ją klasycznie przytuli i powie: "Jesteś taka słodka i śliczna, ale nie chciałem cię skrzywdzić." I poda paczkę chusteczek, a krotka spali buraka.

A, że on nie wykazuje ŻADNEJ inicjatywy świadczącej o tym, że myśli w jakikolwiek sposób by ich relacje pogłębić ponad okazyjne ocieractwo, to szlag ją trafia, bo ona się wkręciła na maksa i jest sytuacja patowa.


Więc oddzielmy fakty od życzeń wink

1 925

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

/.../nie ma zamiaru wiązać się z kroteczką na poważnie, ale że 'jad', który wpuścił,  jeszcze działa, to będzie sprawdzał od czasu do czasu czy ofiara już odpowiednio zmiękła i jest gotowa do kopulacji.

/.../

A, że on nie wykazuje ŻADNEJ inicjatywy świadczącej o tym, że myśli w jakikolwiek sposób by ich relacje pogłębić ponad okazyjne ocieractwo, to szlag ją trafia, bo ona się wkręciła na maksa i jest sytuacja patowa.


Więc oddzielmy fakty od życzeń wink

Ciekawe czy by nie zmienił zdania, gdyby mąż Krotki postanowił jednak dociec kim jest ów mężczyzna i wspaniałomyślnie uświadomił jego żonę jakiego kochanego i oddanego ma męża... a to nie jest wcale takie nieprawdopodobne...

1 926

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ciekawe czy by nie zmienił zdania, gdyby mąż Krotki postanowił jednak dociec kim jest ów mężczyzna i wspaniałomyślnie uświadomił jego żonę jakiego kochanego i oddanego ma męża... a to nie jest wcale takie nieprawdopodobne...

Sugerujesz, że w sytuacji kiedy ten kogut zostałby postawiony w bardzo niekomfortowej sytuacji przez męża krotki i w rezultacie rozsypałoby mu się małżeństwo (przynajmniej na jakiś czas) i wtedy -pod wpływem okoliczności z zewnątrz i częściowo 'z braku laku'- wybrałby krotuchnę , to byłby pełnowartościowy związek z pełnowartościowym facetem? Dobrze Cię zrozumiałam?:)

Mam nadzieję, że jednak coś mi w Twoim toku rozumowania umknęło, bo nie podejrzewam Cię byś wsadzała krotke na taka minę..

1 927

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ciekawe czy by nie zmienił zdania, gdyby mąż Krotki postanowił jednak dociec kim jest ów mężczyzna i wspaniałomyślnie uświadomił jego żonę jakiego kochanego i oddanego ma męża... a to nie jest wcale takie nieprawdopodobne...

Sugerujesz, że w sytuacji kiedy ten kogut zostałby postawiony w bardzo niekomfortowej sytuacji przez męża krotki i w rezultacie rozsypałoby mu się małżeństwo (przynajmniej na jakiś czas) i wtedy -pod wpływem okoliczności z zewnątrz i częściowo 'z braku laku'- wybrałby krotuchnę , to byłby pełnowartościowy związek z pełnowartościowym facetem? Dobrze Cię zrozumiałam?:)

Mam nadzieję, że jednak coś mi w Twoim toku rozumowania umknęło, bo nie podejrzewam Cię byś wsadzała krotke na taka minę..

Umknęło, umknęło wink
Mówię to w kontekście tego, co napisałaś, że teraz kiedy ma wygodnie z żoną to "nie ma zamiaru wiązać się z kroteczką na poważnie". Gdyby jednak żona go kopnęła dowiedzawszy się o romansie, nie wykluczone że zmieniłby zdanie.
O pełnowartościowości ni słowem nie wspomniałam.

1 928

Odp: Zniszczylam swoje zycie

smile

To dobrze, że się zgadzamy co do tego, że ten fagasik nie jest "pełnowartościową propozycją" na partnera. Tylko w takim razie, po cholerę przyrównujesz wasze sytuacje?
One nie są podobne w żaden sposób poza tym, że poznałaś swojego w czasie kiedy był żonaty. Cała reszta okoliczności i faktów- inna bajka.
A pisząc o podobieństwach sprawiasz, że krotka napala się jak łysy na suchary nadal.

1 929

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

smile

To dobrze, że się zgadzamy co do tego, że ten fagasik nie jest "pełnowartościową propozycją" na partnera. Tylko w takim razie, po cholerę przyrównujesz wasze sytuacje?
One nie są podobne w żaden sposób poza tym, że poznałaś swojego w czasie kiedy był żonaty. Cała reszta okoliczności i faktów- inna bajka.
A pisząc o podobieństwach sprawiasz, że krotka napala się jak łysy na suchary nadal.

ok, zgoda.
nie takie są jednak moje intencje...
wiem że sytuacje, okoliczności bardzo różne, ale wiele aż niewiarygodnie podobnych, co jest (dla mnie) niesamowicie ciekawie, bo pozwala zrozumieć pewne rzeczy..mechanizmy...
choć teraz jak poczytałam sobie różne wątki, literaturę czy obejrzałam filmy, które nawet tu na forum osoby polecały... zupełnie inaczej na to wszytko patrzę...  jestem więcej rzeczy świadoma...
wdając się w romans czy jeszcze kilka msc temu, to wszystko wydawało mi się nie do przebrnięcia, zrozumienia... nie miałam z kim o tym porozmawiać..
pierwszy raz znalazłam się w takiej sytuacji i myślałam, że tylko ja tak mam, że nikt tego nie zrozumie, bo nie siedzi w moje głowie, nie wie jak to jest, było...
ta świadomość, że nie tylko ja, pomaga.... choć nie mówię, że tłumaczy...

1 930

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie Elle, ty kompletnie nie rozumiesz relacji między nim a mną i nie rozumiesz moich dylematów. Może przemawiają przez ciebie twoje doświadczenia.
Ja mogłabym z nim być gdybym chciała. Jestem przekonana że jego żona albo wie albo się domyśla.  Po tym co wyczynial jeszcze przed świętami byłaby głupia gdyby się nie domyślała.
Po co miałabym mu stawiać ultimatum jeśli nie wiem czy chcę z nim być?  Na złość żonie?
Mój dylemat to nie czy on chce ze mną być - na pewno tak, ale dla ciebie niech będzie że to tylko dla seksu, bo wg ciebie na pewno mnie nie kocha.
Swoją drogą sugerując ciągle że on tak dla seksu się mną interesuje trochę mi schlebiasz jednak - muszę być boginia  wink
Ale ad rem - mój dylemat to czy on ze swoimi cechami charakteru nadaje się na mojego partnera.

1 931 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-02-18 21:38:25)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ale ad rem - mój dylemat to czy on ze swoimi cechami charakteru nadaje się na mojego partnera.

Ależ ja to właśnie miałam na myśli smile To Ty mnie nie zrozumiałaś. To, że on się nie nadaje i Ty to szczątkami rozsądku widzisz, to tylko dowodzi, że masz do czynienia z podstarzałym chłopcem, który został wtłoczony w ramy męża i ojca, tak jak Ty jesteś dużą dziewczynką, która pobawiła się w żonę i matkę.

Mężczyzna ma wymagania co do Kobiety i vice versa. Żadna szanująca się kobieta nie weźmie pod uwagę na partnera kogoś, dla kogo szczytem zaangażowania jest wsadzić jej penisa i jeszcze mówi o tym głośno smile (cytat z tym pożądaniem, że niby mężczyzna tak miłość okazuje big_smile)


Także ja Ci się nie dziwię, że Ty w końcu zdałaś sobie sprawę, że nie masz ŻADNEJ gwarancji, że on Ci nie wywinie takiego numeru za kilka lat lub szybciej, bo wiesz, że jesteście bardzo podobni - inaczej byście tak daleko w to nie zabrnęli. A skoro sama do siebie nie masz dostatecznie zaufania, to jak możesz mieć do swoich wyborów? Wszystko się zgadza.


Swoją drogą sugerując ciągle że on tak dla seksu się mną interesuje trochę mi schlebiasz jednak - muszę być boginia

Kochanie, takich skamlących o "dostęp" panów spotykam co pewien czas i zapewniam Cię, że nie trzeba być Boginią by facetowi stanął. Musisz trochę zejść na ziemię wink

Inna sprawa, że żeby domniemywać, że nie chodzi głównie o seks (i motyle) musiałabyś z tym człowiekiem spędzić masę czasu prywatnie (nie w pracy) z czego 80% były by to czynności i rozmowy nie związane z seksem.
Macie taki okres za sobą? Didn`t think so..
Tylko nie pisz o tych chorobach i braku makijażu w pracy, czy jego wcześniejszym przyjeździe z delegejszyn itp. Mówię o poważnych gestach, takich, gdzie to on "nagina się" pod Ciebie, przy czym nagiąć się nie znaczy być gotowym wyjąć penisa ze spodni na Twój znak czy wygiąć Cię w tańcu przytrzymując za szyję mrucząc "aaa..krotkaaaa, oł bejbi wink

1 932

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Swoją drogą sugerując ciągle że on tak dla seksu się mną interesuje trochę mi schlebiasz jednak - muszę być boginia

Kochanie, takich skamlących o "dostęp" panów spotykam co pewien czas i zapewniam Cię, że nie trzeba być Boginią by facetowi stanął. Musisz trochę zejść na ziemię wink

Inna sprawa, że żeby domniemywać, że nie chodzi głównie o seks (i motyle) musiałabyś z tym człowiekiem spędzić masę czasu prywatnie (nie w pracy) z czego 80% były by to czynności i rozmowy nie związane z seksem.
Macie taki okres za sobą? Didn`t think so..
Tylko nie pisz o tych chorobach i braku makijażu w pracy, czy jego wcześniejszym przyjeździe z delegejszyn itp. Mówię o poważnych gestach, takich, gdzie to on "nagina się" pod Ciebie, przy czym nagiąć się nie znaczy być gotowym wyjąć penisa ze spodni na Twój znak wink

80% ? Cóż to my pewnie z 90% czasu rozmawialiśmy o czymś innym niż seks, a kiedyś to nawet 100% bo temat seksu byl tabu przez długi czas.  I większość to były rozmowy nie o pracy ale ściśle prywatne. Dla ciebie to nie ważne i tak wiadomo że on zawsze myślał tylko o tym żeby mi wsadzić.
Współczuję ci masz bardzo spaczony obraz mężczyzn.

1 933 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-02-18 21:41:52)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

No, dobrze. Ty za to masz zdrowy obraz wszystkiego: oficjalny mąż w dom, nieoficjalny - w pracy.

Tylko odpowiedz sobie na pytanie cóż Ci te rozmowy przyniosły? I dlaczego, skoro były tak intymne rzekomo i o wszystkim mogłaś mu powiedzieć, to jakim cudem nie możesz mu powiedzieć co czujesz?

Czyżbyś zwodziła swojego najlepszego przyjaciela? ;>

Ach, przyjaźń..niejedno ma imię wink

1 934

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

No, dobrze. Ty za to masz zdrowy obraz wszystkiego: oficjalny mąż w dom, nieoficjalny - w pracy.

Tylko odpowiedz sobie na pytanie cóż Ci te rozmowy przyniosły? I dlaczego, skoro były tak intymne rzekomo i o wszystkim mogłaś mu powiedzieć, to jakim cudem nie możesz mu powiedzieć co czujesz?

Czyżbyś zwodziła swojego najlepszego przyjaciela? ;>

Ach, przyjaźń..niejedno ma imię wink

Elle ja wiele swoich przemyśleń zostawiam dla siebie,  zawsze tak było.  Często nie dzielę się z innymi swoimi problemami. Nie wiem z czego to wynika może rodzice mnie wychowali tak że miałam sobie zawsze radzić ze wszystkim.
On często miał pretensję do mnie że nie powiedziałam o czymś,  że on mógł mi pomóc etc.  Zresztą z mężem miałam tak samo.

Może powinnam nad tym popracować że nie potrafię tak naprawdę wybebeszyc się przed innym człowiekiem.
Powiem ci że to forum to dla mnie takie wybebeszanie - pierwszy raz w życiu tak naprawdę.

1 935

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Może nie potrafisz się zwierzać, bo nikomu do końca nie ufasz. A dodatkowo w przypadku, gdy:

a) jest się z kimś z obowiązku i rozsądku (mąż) i podświadomie czuje się, że to nie to, więc emocjonalnie jest się daleko
b) weszło się w bliską zażyłość z kimś zajętym, kogo nie można być do końca pewnym, bo i taka relacja sama w sobie oparta jest na ruchomych piaskach

to człowiek nie ma faktycznie potrzeby "wybebeszania się", bo przecież w takim wypadku Twoja słabość mogłaby zostać albo wykorzystana (kochanek), albo Ty dawałabyś sygnały większego zaangażowania niż jest (mąż), bo obnażenie słabych stron to zawsze dobry fundament pod budowę relacji, o ile nie zostanie zdradzone.

Ja po prostu uważam, że gdybyście mieli kiedykolwiek być razem, to obydwoje musielibyście przejść przyspieszony kurs dojrzewania emocjonalnego, inna sprawa, że wtedy mogłoby się okazać, że odkrywając prawdziwe powody, dla których znaleźliście się oboje w takiej sytuacji, mogło by was paradoksalnie od siebie wyzwolić, oboje poszukalibyście nowych partnerów, tym razem już z czystą kartą i na uczciwych zasadach, czyli z dużą szansa na powodzenie.

1 936

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Może nie potrafisz się zwierzać, bo nikomu do końca nie ufasz. A dodatkowo w przypadku, gdy:

a) jest się z kimś z obowiązku i rozsądku (mąż) i podświadomie czuje się, że to nie to, więc emocjonalnie jest się daleko
b) weszło się w bliską zażyłość z kimś zajętym, kogo nie można być do końca pewnym, bo i taka relacja sama w sobie oparta jest na ruchomych piaskach

to człowiek nie ma faktycznie potrzeby "wybebeszania się", bo przecież w takim wypadku Twoja słabość mogłaby zostać albo wykorzystana (kochanek), albo Ty dawałabyś sygnały większego zaangażowania niż jest (mąż), bo obnażenie słabych stron to zawsze dobry fundament pod budowę relacji, o ile nie zostanie zdradzone.

Ja po prostu uważam, że gdybyście mieli kiedykolwiek być razem, to obydwoje musielibyście przejść przyspieszony kurs dojrzewania emocjonalnego, inna sprawa, że wtedy mogłoby się okazać, że odkrywając prawdziwe powody, dla których znaleźliście się oboje w takiej sytuacji, mogło by was paradoksalnie od siebie wyzwolić, oboje poszukalibyście nowych partnerów, tym razem już z czystą kartą i na uczciwych zasadach, czyli z dużą szansa na powodzenie.

Ciekawe tak o tym nigdy nie myślałam.

Jeśli chodzi o wybebeszanie to na pewno nie jest to związane z  moim małżeństwem czy z kochankiem. ZAWSZE taka byłam.
Taka skorupka ze mnie, chowam w środku miękkie wnętrze bo może boję się że ktoś je nadużyje.
Jak byłam nastolatka wiele razy myślałam o samobójstwie. Były chwile że tylko strach przed bólem mnie powstrzymywal.
Gdybym wtedy popełniła samobójstwo to do tej pory nikt by nie wiedział dlaczego.  Bo tym co siedziało w mojej głowie i duszy nie dzieliłam się dosłownie z nikim ani z rodzicami ani z rodzeństwem ani z przyjaciolkami czy z chłopakiem.

1 937

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ZAWSZE taka byłam.

Dokładnie.
Wszystkie sytuacje, emocje i osoby z tym związane, które przyciągamy przez resztę życia mają pierwotnie związek właśnie z tym, co w nas siedzi WEWNĄTRZ.
Jeśli ktoś jest np. skryty to będzie przyciagał takie związki, w których tę skrytość będzie mógł realizować.
Np. - zwiąże się z kimś, kogo niespecjalnie darzy uczuciem i w ten sposób - na poziomie świadomym -sobie wytłumaczy dlaczego "nie chce mi się z tym kimś gadać" - ano dlatego, że jesteśmy niedopasowani i on i tak nie zrozumie.
Wariant nr 2 (równie typowy): prowokowanie relacji pobocznych, tj. poza związkiem i tam -tak samo nie mogę być w pełni sobą, czyli tym bardziej muszę być skryta i nieufna.

Co łączy te dwa pozornie sprzeczne rozwiązania? Ano pierwotny powód, prawdziwa przyczyna, dla której ktoś mota się w relacje, gdzie podświadomość wie, że będzie mogła zrealizować swoje przekonania n/t związków. W Twoim przyp. jest to nieufność i brak miłości do siebie. Pozornie jesteś nadęta i zadufana w sobie - jak każdy narcyz wink, ale pod spodem, pod tą zewnętrzną maską jest strach, brak szacunku i miłości do siebie.

1 938

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotka czego ty oczekujesz? Jak można Tobie pomóc? Ja rozumiem, że się zakochałaś, że kochasz i on kocha.
Rozumiem też twoje rozterki.
Może Ty sobie dasz z nim radę. Jednak tego się chyba obawiasz. 
Wiesz jakie on ma wady, swoje też znasz. Realizuje tobą swoje potrzeby.
Może powinnaś pójść do jakiegoś dobrego psychologa, żeby dowiedzieć się co tobą kieruje, że właśnie taki typ mężczyzny tak bardzo cię pociąga. Może to ci pomoże zrozumieć siebie czy zmienić się i podejmować najlepsze dla Ciebie decyzje.

1 939

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

ZAWSZE taka byłam.

Dokładnie.
Wszystkie sytuacje, emocje i osoby z tym związane, które przyciągamy przez resztę życia mają pierwotnie związek właśnie z tym, co w nas siedzi WEWNĄTRZ.
Jeśli ktoś jest np. skryty to będzie przyciagał takie związki, w których tę skrytość będzie mógł realizować.
Np. - zwiąże się z kimś, kogo niespecjalnie darzy uczuciem i w ten sposób - na poziomie świadomym -sobie wytłumaczy dlaczego "nie chce mi się z tym kimś gadać" - ano dlatego, że jesteśmy niedopasowani i on i tak nie zrozumie.
Wariant nr 2 (równie typowy): prowokowanie relacji pobocznych, tj. poza związkiem i tam -tak samo nie mogę być w pełni sobą, czyli tym bardziej muszę być skryta i nieufna.

Co łączy te dwa pozornie sprzeczne rozwiązania? Ano pierwotny powód, prawdziwa przyczyna, dla której ktoś mota się w relacje, gdzie podświadomość wie, że będzie mogła zrealizować swoje przekonania n/t związków. W Twoim przyp. jest to nieufność i brak miłości do siebie. Pozornie jesteś nadęta i zadufana w sobie - jak każdy narcyz wink, ale pod spodem, pod tą zewnętrzną maską jest strach, brak szacunku i miłości do siebie.

A wg mnie problemem Krotki nie do końca jest nieufność i brak miłości do siebie, ale potrzeba bezwarunkowej akceptacji przy jednoczesnej obawie przed bliskością, która mogłaby te jej potrzeby spełnić.
Krotka od ZAWSZE ma schowane w sobie małe dziecko, czekające na bezwarunkową akceptację, troskę, uwagę i miłość "rodzica", który o Nią zawalczy. Dlatego tak trudno jej teraz zrezygnować z roli uwodzonej księżniczki, którą odgrywa w relacji z kochankiem. Dlatego też nie jest dla Niej atrakcyjny aktualny związek z mężem, ewentualny związek z kochankiem i prawdopodobnie tak będzie w przypadku każdego potencjalnego ZWYCZAJNEGO związku, ponieważ nie jest w stanie stworzyć i wytrwać w bliskiej relacji, bo jej nie zna. Chiciaż podświadomie do niej tęskni.
Krotka jest trochę jak piękny motyl, który uwodzi swym pięknem, prezentuje swoje barwne skrzydła, ale nie zatrzyma się nigdzie na dłużej, bo tego stanu, jako stanu bezpiecznego, bo znanego po prostu nie zna sad

1 940

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

ZAWSZE taka byłam.

Dokładnie.
Wszystkie sytuacje, emocje i osoby z tym związane, które przyciągamy przez resztę życia mają pierwotnie związek właśnie z tym, co w nas siedzi WEWNĄTRZ.
Jeśli ktoś jest np. skryty to będzie przyciagał takie związki, w których tę skrytość będzie mógł realizować.
Np. - zwiąże się z kimś, kogo niespecjalnie darzy uczuciem i w ten sposób - na poziomie świadomym -sobie wytłumaczy dlaczego "nie chce mi się z tym kimś gadać" - ano dlatego, że jesteśmy niedopasowani i on i tak nie zrozumie.
Wariant nr 2 (równie typowy): prowokowanie relacji pobocznych, tj. poza związkiem i tam -tak samo nie mogę być w pełni sobą, czyli tym bardziej muszę być skryta i nieufna.

Co łączy te dwa pozornie sprzeczne rozwiązania? Ano pierwotny powód, prawdziwa przyczyna, dla której ktoś mota się w relacje, gdzie podświadomość wie, że będzie mogła zrealizować swoje przekonania n/t związków. W Twoim przyp. jest to nieufność i brak miłości do siebie. Pozornie jesteś nadęta i zadufana w sobie - jak każdy narcyz wink, ale pod spodem, pod tą zewnętrzną maską jest strach, brak szacunku i miłości do siebie.

Nie Elle, to zła diagnoza z tymi związkami,  filozofujesz.
To mój pierwszy i jedyny poboczny związek.
A no i ostatnia rzecz którą można by o mnie powiedzieć to to ze  jestem nadeta i zadufana. Swoją drogą ty mi się taka wydajesz.

1 941

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie zrozumiałyśmy się. Jak zwykle wink
To nieważne, że to Twój PIERWSZY taki "związek" poboczny. skoro on trwa 8 lat, to równie dobrze mogłoby być ich 10. Chodzi o powód, dla którego w niego w ogóle weszłaś. Powodem wtórnym jest nieudany związek małżeński, dla którego z kolei pierwotnym powodem był brak znajomości swoich potrzeb.

Tobie się ciągle wydaje, że nie masz wpływu na to, co Ci się materializuje jako Twoja rzeczywistość: związki m.in.
Wpływ masz ogromny, tylko nie masz pojęcia co siedzi w Twojej głowie, w podświadomości i co gorsza, nie jesteś tego w ogóle ciekawa.

To nie filozofia, tylko odpowiedzialne podejście do życia. Jeśli coś jest nie tak, to po pierwsze zawsze zaczynam od siebie i tu szukam powodu, a nie w ludziach, których spotykam, ani nie przyjmuje prostych usprawiedliwień w stylu Michała Wisniewskiego :"Jestę, jaka jestę." wink

Zadufanie w sobie objawia się m.in. brakiem empatii i dążeniem do celu po trupach --> vide: zdradzanie i oszukiwanie męża LATAMI.
Robiąc to musiałaś mieć poczucie, że Twoje szczęście jest NAJWAŻNIEJSZE i możesz przy tym bezkarnie krzywdzić innych.
to nie jest zadufanie?

To, że nie potrafisz nazywać rzeczy wprost i kreujesz się na skromną nie dowodzi pokory.
JA jestem po przeciwnym biegunie- nie mówię nigdy tego, czego nie powiedziałabym komuś w 4 oczy oraz nie głaskam po główce gdy myślę co innego. To sprawia pozory zadufania, ale w praktyce nie jestem zdolna zrobić komuś świństwa czy zdradzać.
Tym się różnimy.

1 942 Ostatnio edytowany przez kroteczka (2015-02-18 23:43:49)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:

A wg mnie problemem Krotki nie do końca jest nieufność i brak miłości do siebie, ale potrzeba bezwarunkowej akceptacji przy jednoczesnej obawie przed bliskością, która mogłaby te jej potrzeby spełnić.
Krotka od ZAWSZE ma schowane w sobie małe dziecko, czekające na bezwarunkową akceptację, troskę, uwagę i miłość "rodzica", który o Nią zawalczy. Dlatego tak trudno jej teraz zrezygnować z roli uwodzonej księżniczki, którą odgrywa w relacji z kochankiem. Dlatego też nie jest dla Niej atrakcyjny aktualny związek z mężem, ewentualny związek z kochankiem i prawdopodobnie tak będzie w przypadku każdego potencjalnego ZWYCZAJNEGO związku, ponieważ nie jest w stanie stworzyć i wytrwać w bliskiej relacji, bo jej nie zna. Chiciaż podświadomie do niej tęskni.
Krotka jest trochę jak piękny motyl, który uwodzi swym pięknem, prezentuje swoje barwne skrzydła, ale nie zatrzyma się nigdzie na dłużej, bo tego stanu, jako stanu bezpiecznego, bo znanego po prostu nie zna sad

Wiesz Przyszłość chyba faktycznie jest we mnie taka potrzeba bezwarunkowej akceptacji. I jednocześnie boję się wejść w zbyt bliską relację bo a nuż będę bardziej zaangażowana niż druga strona.  No więc zawsze wchodziłam w rolę uciekającego króliczka a facet mnie gonił.
Może moim problemem jest dzieciństwo, byłam ulubienica rodziców - mądra,  ładna,  zawsze najlepsza we wszystkim. Ja sobie nie poradzę? To byłoby nie do pomyślenia.
I może całe życie chcę żeby mężczyźni mnie uwielbiali tak jak robili to rodzice. Więc stawiam się ponad nimi żeby sobie "nie myśleli" że mnie złapali.

1 943

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Nie zrozumiałyśmy się. Jak zwykle wink
To nieważne, że to Twój PIERWSZY taki "związek" poboczny. skoro on trwa 8 lat, to równie dobrze mogłoby być ich 10. Chodzi o powód, dla którego w niego w ogóle weszłaś. Powodem wtórnym jest nieudany związek małżeński, dla którego z kolei pierwotnym powodem był brak znajomości swoich potrzeb.

Tobie się ciągle wydaje, że nie masz wpływu na to, co Ci się materializuje jako Twoja rzeczywistość: związki m.in.
Wpływ masz ogromny, tylko nie masz pojęcia co siedzi w Twojej głowie, w podświadomości i co gorsza, nie jesteś tego w ogóle ciekawa.

To nie filozofia, tylko odpowiedzialne podejście do życia. Jeśli coś jest nie tak, to po pierwsze zawsze zaczynam od siebie i tu szukam powodu, a nie w ludziach, których spotykam, ani nie przyjmuje prostych usprawiedliwień w stylu Michała Wisniewskiego :"Jestę, jaka jestę." wink

Zadufanie w sobie objawia się m.in. brakiem empatii i dążeniem do celu po trupach --> vide: zdradzanie i oszukiwanie męża LATAMI.
Robiąc to musiałaś mieć poczucie, że Twoje szczęście jest NAJWAŻNIEJSZE i możesz przy tym bezkarnie krzywdzić innych.
to nie jest zadufanie?

To, że nie potrafisz nazywać rzeczy wprost i kreujesz się na skromną nie dowodzi pokory.
JA jestem po przeciwnym biegunie- nie mówię nigdy tego, czego nie powiedziałabym komuś w 4 oczy oraz nie głaskam po główce gdy myślę co innego. To sprawia pozory zadufania, ale w praktyce nie jestem zdolna zrobić komuś świństwa czy zdradzać.
Tym się różnimy.

Elle możesz mi powiedzieć skąd wzięłas te 8 lat? Zacytuj mnie. Irytująca jesteś.
Ja na to ci powiem że ci adoratorzy których tu przytaczasz to tez zdrada i to wielokrotna. Elle po prostu masz wiele równoległych romansów - przemysl to.

1 944

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Zgadzam się z tym co napisałaś Przyszłość, to się uzupełnia po części  z tym o co mnie chodziło, ale mniejsza wink

Ważne, że po drugiej stronie jest facet, który tak samo jak krotka unika bliskości - dlatego bliskość z żoną go tak samo nudzi i szuka kogoś, kogo będzie mógł gonić, im dłużej tym lepiej, bo wtedy wizja nudy ich nie dotyczy.
Ale nie dotyczy ich tez udany związek dojrzałych ludzi oparty na bliskości.

1 945

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja na to ci powiem że ci adoratorzy których tu przytaczasz to tez zdrada i to wielokrotna. Elle po prostu masz wiele równoległych romansów - przemysl to.

Nie rozumiem, o co Ci chodzi. Jeśli to rozwiniesz, chętnie przemyślę, ale narazie nie wiem co.

1 946

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Elle,
To co napisałam uzupełnia się z tym, co Ty napisałaś, bo przecież to poszukiwanie akceptacji z zewnątrz z czegoś wynika smile (nieufniść i brak miłości do siebie?)

Krotka,
Jakbym miała intuicyjnie powiedzieć skąd u Ciebie takie zachowanie to prędzej postawiłabym na brak bliskości i bezwarunkowej akceptacji w Twoim dzieciństwie - tam zacznij "szukać".
Jest tutaj na forum taki wątek o wychowywaniu grzecznych dziewczynek - gdy zaczęłam pisać posta to mi się różne rzeczy w głowie poukładały. Spróbuj.

1 947

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Wiedziałam, że prędzej czy później wypłynie temat rodziców wink Naprawdę dużo można zobaczyć analizując swoje dzieciństwo.

1 948

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ja na to ci powiem że ci adoratorzy których tu przytaczasz to tez zdrada i to wielokrotna. Elle po prostu masz wiele równoległych romansów - przemysl to.

Nie rozumiem, o co Ci chodzi. Jeśli to rozwiniesz, chętnie przemyślę, ale narazie nie wiem co.

Chodzi o to że zwykłą przyjaźń traktujesz jako romans.  Mój romans to zaledwie kilka miesięcy licząc od pierwszego pocałunku.

1 949

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie mam już słów...

Niech zamiast mnie przemówi MISTRZ.
Setki lat temu, napisał to dla Ciebie, Kroteczko...
Znajdziesz w tych słowach wszystko, na swój temat, łącznie z tym, co powinnaś teraz zrobić: http://youtu.be/lgLG1345wUI

1 950

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:

Elle,
To co napisałam uzupełnia się z tym, co Ty napisałaś, bo przecież to poszukiwanie akceptacji z zewnątrz z czegoś wynika smile (nieufniść i brak miłości do siebie?)

Krotka,
Jakbym miała intuicyjnie powiedzieć skąd u Ciebie takie zachowanie to prędzej postawiłabym na brak bliskości i bezwarunkowej akceptacji w Twoim dzieciństwie - tam zacznij "szukać".
Jest tutaj na forum taki wątek o wychowywaniu grzecznych dziewczynek - gdy zaczęłam pisać posta to mi się różne rzeczy w głowie poukładały. Spróbuj.

Rodzice mnie akceptowali bezwarunkowo to wiem. Natomiast prawdziwej bliskości nie było. Jednak miłość rodziców czuję do tej pory.
A ten wątek o grzecznych to gdzie znajdę?

Posty [ 1 886 do 1 950 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 28 29 30 31 32 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026