netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 672 wyświetleniazałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 26 27 28 29 30 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 756 do 1 820 z 3 039 ]

1 756 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-02-09 21:03:34)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dziś w pracy szef mi powiedział że X zaproponował mnie do pracy z nim na bardzo prestiżowym projekcie. Jest to w zasadzie taki awans. Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.  Szef powiedział że rozumie że się zgadzam.

Czyli co, całe 'postanowienie' w łeb wzięli, bo "szef coś tam zrozumiał"? Znów okoliczności zewnętrze Cię pchają w ramiona kochanka?
Czy tak o sobie po prostu relacjonujesz?


Mam wrażenie, że historia wchodzi w kolejny z 2 takich samych, występujących ze sobą na przemiennie od 8 lat cykli, ale poczekajmy co na to autorka, by nie było że znów wychodzę przed szereg wink

1 757

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Kiedyś już pisałam co on dla mnie robił.  Tego było dużo.  Najwięcej w trakcie mojej choroby. Ponadto mnóstwo rzeczy w pracy. Wiele razy sobie utrudniał żeby mi ułatwić.
Jednak on jest bardzo nastawiony seksualnie.  Głównie o tym myśli i o tym pisał w smsach. Ale były też smsy "jak się czujesz? " etc. Ja myślę że on mnie kocha tylko ta jego miłość jest bardzo niedojrzała.
Dziś w pracy szef mi powiedział że X zaproponował mnie do pracy z nim na bardzo prestiżowym projekcie. Jest to w zasadzie taki awans. Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.  Szef powiedział że rozumie że się zgadzam.

Ha! Skąd ja to znam wink mój po tym jak skutecznie zerwałam z nim kontakt (a nie pracowaliśmy na co dzień razem) stanął na niemal głowie, by ze mną się spotkać służbowo (bo prywatnie konsekwentnie nie chciałam) i ofertę przygotował idealnie pod mój profil, co w poczuciu szefa też było dla mnie bardzo dużym wyróżnieniem - ciekawy projekt, delegacja, nowe kontakty... (nikogo tam prócz jego nie znałam, sami obcokrajowcy). A jakie jego były prawdziwe intencje, to już się okazało na miejscu...

1 758

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja mam pytanie do krotki: czy uważasz, że jest możliwe, że twój szef nie wie o was .... albo co najmniej się nie domyśla ?

1 759

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:

Ja mam pytanie do krotki: czy uważasz, że jest możliwe, że twój szef nie wie o was .... albo co najmniej się nie domyśla ?

Szczerze to myślę że się domyśla. Ale nigdy mnie o to nie pytał.  Tzn wie że ta relacja nie jest typowym "lubieniem się" bo pewne jego zachowania są ewidentne. Nie krył się z nimi nigdy. Wszyscy wiedzą że X na mnie zależy,  na moim zdaniu etc.
Nie obchodziło go nigdy co sobie inni pomyślą,  ja często o tym myślałam,  czasami wstydziłam się że on "załatwiał" żeby na szkoleniach być w jednej grupie albo wyjeżdżać razem na delegacje choć nie było takiego uzasadnienia. On miał to gdzieś, ja nigdy nie protestowałam.  Szedł do szefa i prosił o zmianę.  Więc szef doskonale wie że X mnie więcej niż lubi.

1 760

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Dziś w pracy szef mi powiedział że X zaproponował mnie do pracy z nim na bardzo prestiżowym projekcie. Jest to w zasadzie taki awans. Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.  Szef powiedział że rozumie że się zgadzam.

Czyli co, całe 'postanowienie' w łeb wzięli, bo "szef coś tam zrozumiał"? Znów okoliczności zewnętrze Cię pchają w ramiona kochanka?
Czy tak o sobie po prostu relacjonujesz?


Mam wrażenie, że historia wchodzi w kolejny z 2 takich samych, występujących ze sobą na przemiennie od 8 lat cykli, ale poczekajmy co na to autorka, by nie było że znów wychodzę przed szereg wink

Elle okoliczności nie wepchna mnie w ramiona kochanka. Projekt rusza dopiero za jakiś czas. Do tego czasu mam nadzieję unormuja się moje relacji z nim.

1 761

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
bullet napisał/a:

Ja mam pytanie do krotki: czy uważasz, że jest możliwe, że twój szef nie wie o was .... albo co najmniej się nie domyśla ?

Szczerze to myślę że się domyśla. Ale nigdy mnie o to nie pytał.  Tzn wie że ta relacja nie jest typowym "lubieniem się" bo pewne jego zachowania są ewidentne. Nie krył się z nimi nigdy. Wszyscy wiedzą że X na mnie zależy,  na moim zdaniu etc.
Nie obchodziło go nigdy co sobie inni pomyślą,  ja często o tym myślałam,  czasami wstydziłam się że on "załatwiał" żeby na szkoleniach być w jednej grupie albo wyjeżdżać razem na delegacje choć nie było takiego uzasadnienia. On miał to gdzieś, ja nigdy nie protestowałam.  Szedł do szefa i prosił o zmianę.  Więc szef doskonale wie że X mnie więcej niż lubi.

Ale to nie musi być rzecz oczywista. Po prostu z jednymi osobami się lepiej współpracuje z innymi gorzej. Ja też często byłam angażowana w projekty które nie do końca odpowiadały mojemu profilowi, ale jak się kogoś zna, lubi, to lepiej taką osobę wziąć niż kogoś z kim się trudno dogadać, czy stwarza problemy. I te osoby które 'walczyły' o mnie, wcale nie mają do mnie nic więcej, ot czysta sympatia i umiejętność dogadywania się tak ogólnie jak i w pracy.

1 762

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Kiedyś już pisałam co on dla mnie robił.  Tego było dużo.  Najwięcej w trakcie mojej choroby. Ponadto mnóstwo rzeczy w pracy. Wiele razy sobie utrudniał żeby mi ułatwić.
Jednak on jest bardzo nastawiony seksualnie.  Głównie o tym myśli i o tym pisał w smsach. Ale były też smsy "jak się czujesz? " etc. Ja myślę że on mnie kocha tylko ta jego miłość jest bardzo niedojrzała.
Dziś w pracy szef mi powiedział że X zaproponował mnie do pracy z nim na bardzo prestiżowym projekcie. Jest to w zasadzie taki awans. Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.  Szef powiedział że rozumie że się zgadzam.

Ha! Skąd ja to znam wink mój po tym jak skutecznie zerwałam z nim kontakt (a nie pracowaliśmy na co dzień razem) stanął na niemal głowie, by ze mną się spotkać służbowo (bo prywatnie konsekwentnie nie chciałam) i ofertę przygotował idealnie pod mój profil, co w poczuciu szefa też było dla mnie bardzo dużym wyróżnieniem - ciekawy projekt, delegacja, nowe kontakty... (nikogo tam prócz jego nie znałam, sami obcokrajowcy). A jakie jego były prawdziwe intencje, to już się okazało na miejscu...

Wiesz było dobrze cały poprzedni tydzień,  nie gadaliśmy,  żadnych kontaktów nawet maili NIC. I dziś jak bomba to na mnie spadło.  Szef przyglądał się jak zareaguje albo ja już sobie coś wmawiam i bałam się odmówić. W ogóle mam wrażenie że wszyscy obserwują sytuację albo popadam w jakąś paranoję.  Nie poruszam tematu X z nikim w żadnym kontekście.

1 763

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Kiedyś już pisałam co on dla mnie robił.  Tego było dużo.  Najwięcej w trakcie mojej choroby. Ponadto mnóstwo rzeczy w pracy. Wiele razy sobie utrudniał żeby mi ułatwić.
Jednak on jest bardzo nastawiony seksualnie.  Głównie o tym myśli i o tym pisał w smsach. Ale były też smsy "jak się czujesz? " etc. Ja myślę że on mnie kocha tylko ta jego miłość jest bardzo niedojrzała.
Dziś w pracy szef mi powiedział że X zaproponował mnie do pracy z nim na bardzo prestiżowym projekcie. Jest to w zasadzie taki awans. Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.  Szef powiedział że rozumie że się zgadzam.

Ha! Skąd ja to znam wink mój po tym jak skutecznie zerwałam z nim kontakt (a nie pracowaliśmy na co dzień razem) stanął na niemal głowie, by ze mną się spotkać służbowo (bo prywatnie konsekwentnie nie chciałam) i ofertę przygotował idealnie pod mój profil, co w poczuciu szefa też było dla mnie bardzo dużym wyróżnieniem - ciekawy projekt, delegacja, nowe kontakty... (nikogo tam prócz jego nie znałam, sami obcokrajowcy). A jakie jego były prawdziwe intencje, to już się okazało na miejscu...

Wiesz było dobrze cały poprzedni tydzień,  nie gadaliśmy,  żadnych kontaktów nawet maili NIC. I dziś jak bomba to na mnie spadło.  Szef przyglądał się jak zareaguje albo ja już sobie coś wmawiam i bałam się odmówić. W ogóle mam wrażenie że wszyscy obserwują sytuację albo popadam w jakąś paranoję.  Nie poruszam tematu X z nikim w żadnym kontekście.

Rozumiem. Ja też tak miałam, albo sobie wmawiałam, że każdy szuka powiązań. O ile ile on na pierwszej naszej imprezie znalazł się trochę przez przypadek i od razu co poniektórzy zauważyli że wpadliśmy sobie w oko. Tak potem zaczął zabiegać o współpracę, raptem 2 duże projekty kilkumilionowe i ewidentne dążenie  bym w nich brała udział... Ci co mnie bliżej znali od razu wiedzieli o co chodzi inni tylko się domyślali... Potem już sama wpadłam w paranoję.. ale uznaliśmy - nie możemy się nie odzywać ani za dużo spędzać ze sobą czasu...
A teraz już mi jedno.. wink

1 764 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-03-18 17:06:35)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

mam wrażenie że wszyscy obserwują sytuację albo popadam w jakąś paranoję. ...

Moje pytanie nie było bezcelowe. Takie rzeczy się widzi.

1 765 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-03-18 17:06:50)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:
kroteczka napisał/a:

mam wrażenie że wszyscy obserwują sytuację albo popadam w jakąś paranoję. ...

Moje pytanie nie było bezcelowe. Takie rzeczy się widzi.

jasne że to się widzi... ale może to być czysta widoczna dla innych sympatia...
my wiemy jak jest, inni nie wiedza, mogą się domyślać, plotkować, albo tylko myśleć, że się bardzo lubią

1 766

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Ha! Skąd ja to znam wink mój po tym jak skutecznie zerwałam z nim kontakt (a nie pracowaliśmy na co dzień razem) stanął na niemal głowie, by ze mną się spotkać służbowo (bo prywatnie konsekwentnie nie chciałam) i ofertę przygotował idealnie pod mój profil, co w poczuciu szefa też było dla mnie bardzo dużym wyróżnieniem - ciekawy projekt, delegacja, nowe kontakty... (nikogo tam prócz jego nie znałam, sami obcokrajowcy). A jakie jego były prawdziwe intencje, to już się okazało na miejscu...

Wiesz było dobrze cały poprzedni tydzień,  nie gadaliśmy,  żadnych kontaktów nawet maili NIC. I dziś jak bomba to na mnie spadło.  Szef przyglądał się jak zareaguje albo ja już sobie coś wmawiam i bałam się odmówić. W ogóle mam wrażenie że wszyscy obserwują sytuację albo popadam w jakąś paranoję.  Nie poruszam tematu X z nikim w żadnym kontekście.

Rozumiem. Ja też tak miałam, albo sobie wmawiałam, że każdy szuka powiązań. O ile ile on na pierwszej naszej imprezie znalazł się trochę przez przypadek i od razu co poniektórzy zauważyli że wpadliśmy sobie w oko. Tak potem zaczął zabiegać o współpracę, raptem 2 duże projekty kilkumilionowe i ewidentne dążenie  bym w nich brała udział... Ci co mnie bliżej znali od razu wiedzieli o co chodzi inni tylko się domyślali... Potem już sama wpadłam w paranoję.. ale uznaliśmy - nie możemy się nie odzywać ani za dużo spędzać ze sobą czasu...
A teraz już mi jedno.. wink

Wcześniej też widziałam zagadkowe spojrzenia ale ludzie się przyzwyczaili do tego że mu wszystko razem i już nawet nie pytali o nic.
Ale teraz mam paranoję bo boję się że ktoś mnie zapyta o niego .

1 767

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Wcześniej też widziałam zagadkowe spojrzenia ale ludzie się przyzwyczaili do tego że mu wszystko razem i już nawet nie pytali o nic.
Ale teraz mam paranoję bo boję się że ktoś mnie zapyta o niego .

No i co z tego, że zapytają? Uważasz, że powinnaś się spowiadać od razu? Bez przesady.
Mnie też pytano. Ja mówiłam, że to fajny facet, inteligentny, zaradny, że go lubię, że może kiedyś jakaś współpraca się uda i tyle.

1 768 Ostatnio edytowany przez kroteczka (2015-02-09 22:12:45)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Wcześniej też widziałam zagadkowe spojrzenia ale ludzie się przyzwyczaili do tego że mu wszystko razem i już nawet nie pytali o nic.
Ale teraz mam paranoję bo boję się że ktoś mnie zapyta o niego .

No i co z tego, że zapytają? Uważasz, że powinnaś się spowiadać od razu? Bez przesady.
Mnie też pytano. Ja mówiłam, że to fajny facet, inteligentny, zaradny, że go lubię, że może kiedyś jakaś współpraca się uda i tyle.

Ale wiesz ja się boję że ktoś zapyta o to co się stało między nami, a ja nie będę umiała sklamac. Mam w pracy kilka dobrych koleżanek jak któraś zapyta tak "z troską" to boję się że się rozkleje.

1 769

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Wcześniej też widziałam zagadkowe spojrzenia ale ludzie się przyzwyczaili do tego że mu wszystko razem i już nawet nie pytali o nic.
Ale teraz mam paranoję bo boję się że ktoś mnie zapyta o niego .

No i co z tego, że zapytają? Uważasz, że powinnaś się spowiadać od razu? Bez przesady.
Mnie też pytano. Ja mówiłam, że to fajny facet, inteligentny, zaradny, że go lubię, że może kiedyś jakaś współpraca się uda i tyle.

Ale wiesz ja się boję że ktoś zapyta o to co się stało między nami, a ja nie będę umiała sklamac. Ma w pracy kilka dobrych koleżanek jak któraś zapyta tak "z troską" to boję się że się rozkleje.

Ja aż takich przyjaźni nie mam w pracy - tam stosuję zasadę ograniczonego zaufania. Praca to praca. Owszem są mniej lub bardzie bliższe mi osoby, ale nie na tyle by się zwierzać. Nie wiem na ile masz silny charakter. Ja też nie umiem kłamać, ale na takie zapytania reaguję jakimś dowcipem.. w końcu zbyciem/zmianą tematu..

1 770

Odp: Zniszczylam swoje zycie
spanowany napisał/a:

Wiesz milka też tak myślałem na początku. W końcu trzeba się dostosować-tz rozumiałem mam być taki sam lub podobny.
Kuwno , Dostosować się , to znaczy nie dać się oszukać, szanować innych i  ich nie oszukiwać, ale czuć prawdę .
Kro doskonale wie że to tylko sex i aż (jak bym tego nie napisał to bym skłamał) ale życie to nie tylko 15 sek , a i może dłużej wink orgazmu.
Ona ma tyle wspaniałości wokół siebie, tylko nie widzi tego , bo smutek zaczernił obraz. A kochanek koloryzuje , przykre że tylko po to by zasadzić korniszona.
Tak masz rację to obciążenie-bo to moc - odpowiedzialność nie tylko za siebie.
Jestem wdzięczny za wirtualne spotkanie z EE -Prywatnie http://emotikona.pl/emotikony/pic/0kiss3.gif

Spanowany,
mi chodzi jedynie o to, że nic tu nie jest pewne.
Ja np mam wątpliwosci. Może facet to łajza,
a może typowy romans dwojga ludzi( romans , w którym ma być przyjemnie i bez zobowiązań), którzy lubili się, trochę flirtowali....
a później kogoś to przerosło.

Jednego jestem jednak  pewna. Jeśli Krotka niechęć do ewentualnego romansu oprze na tym, że facet to zręczny manipulant
i oszust .... to podczas pierwszej akcji, w której on okaże się w porządku wobec Niej  ... Krotka pęknie.
Niechęć do romansu  z nim powinna wynikać z tego, że sam romans jest zły i że Jej szkodzi taki układ, a nie z tego, że kochanek to łajza.

Dlatego powinna zrozumieć za w czasu i postarać się jednak poznać prawdziwe motywy tego człowieka.
Przewrotnie napisze....aby być gotową na zmierzenie się z sytuacją, w której ten kochanek okaże się fajnym człowiekiem.
Katowi łatwiej nie ulec, ale nie katowi ..........

A jak to się potoczy to już nie wiem, życie pokaże.... a może być różnie.
Mam nadzieję, że ktoś mnie zrozumie:(

1 771

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Mam nadzieję, że ktoś mnie zrozumie:(

Ja! Znów ja wink aż nudne...;)
ale naprawdę po tym co piszesz mogę się podpisać obiema rękoma smile

1 772 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-09 22:39:40)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
milka9 napisał/a:

Mam nadzieję, że ktoś mnie zrozumie:(

Ja! Znów ja wink aż nudne...;)
ale naprawdę po tym co piszesz mogę się podpisać obiema rękoma smile

Dzięki Anastazja, kochana jesteś smile

Krotka, a Ty się nie daj nabrać,nikomu ...  myśl i układaj sobie życie, jak najbardziej uczciwie wobec siebie i innych.

Pa, Pa  Dziewczyny

1 773

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Ale wiesz ja się boję że ktoś zapyta o to co się stało między nami, a ja nie będę umiała sklamac. Ma w pracy kilka dobrych koleżanek jak któraś zapyta tak "z troską" to boję się że się rozkleje.

Ja aż takich przyjaźni nie mam w pracy - tam stosuję zasadę ograniczonego zaufania. Praca to praca. Owszem są mniej lub bardzie bliższe mi osoby, ale nie na tyle by się zwierzać. Nie wiem na ile masz silny charakter. Ja też nie umiem kłamać, ale na takie zapytania reaguję jakimś dowcipem.. w końcu zbyciem/zmianą tematu..

To nie są jakieś przyjaciółki ale jednak dobre koleżanki. Niby też potrafię zazartowac ale w tym temacie za dużo mam emocji w sobie. Zaczęłam unikać ludzi w ogóle jakoś dziwnie zaczyna być.

1 774

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
milka9 napisał/a:

Mam nadzieję, że ktoś mnie zrozumie:(

Ja! Znów ja wink aż nudne...;)
ale naprawdę po tym co piszesz mogę się podpisać obiema rękoma smile

Dzięki Anastazja, kochana jesteś smile

smile nie ja - takie osoby ja Ty są bardzo wartościowe na forum - nie posługujące się schematami, nie oceniające po sobie, czy ogólnie uważające się za wszystko wiedzące... ale starające się spojrzeć na sytuację szerzej, też z perspektywy osoby piszącej wątek...

PS. przyznam szczerze że swojego czasu Twoje komentarze i mi bardzo pomogły wink

1 775 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-02-09 22:59:04)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Ale wiesz ja się boję że ktoś zapyta o to co się stało między nami, a ja nie będę umiała sklamac. Ma w pracy kilka dobrych koleżanek jak któraś zapyta tak "z troską" to boję się że się rozkleje.

Ja aż takich przyjaźni nie mam w pracy - tam stosuję zasadę ograniczonego zaufania. Praca to praca. Owszem są mniej lub bardzie bliższe mi osoby, ale nie na tyle by się zwierzać. Nie wiem na ile masz silny charakter. Ja też nie umiem kłamać, ale na takie zapytania reaguję jakimś dowcipem.. w końcu zbyciem/zmianą tematu..

To nie są jakieś przyjaciółki ale jednak dobre koleżanki. Niby też potrafię zazartowac ale w tym temacie za dużo mam emocji w sobie. Zaczęłam unikać ludzi w ogóle jakoś dziwnie zaczyna być.

Może tylko Tobie się tak wydaje. A z dobrymi koleżankami w pracy różnie bywa. Lepiej jak tam nikt się nie dowie, nie teraz. Pisałaś że masz jakąś osobę z która możesz pogadać. Lepiej jej się wyżal. Albo tu..
Wiem, że emocje... ja też tak miałam...chociażby wtedy kiedy byłam na etapie zerwania kontaktu z moim a raptem spotkałam go na schodach w pracy.. Też jakieś osoby przechodziły. Ciekawość ludzka była jest i będzie. A im mniej będą wiedzieć ( tym bardziej w pracy) tym lepiej. No chyba że masz jakąś zaufaną przyjaciółkę. Ale na zasadzie samego wyżalenia się nie warto.
Prędzej czy później i tak może to wyjdzie... ale po co masz to przyspieszać? A że może są jakieś domysły? Ludzie lubią żyć i ekscytować się czyimś życiem. Nie wiem wymyśl jakąś ew wymówkę, że Cie czymś wkurzył albo na przekór że uznałaś że może to z boku inaczej być odbierane.. a on tylko jest twoim znajomym..

1 776 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-02-10 00:09:36)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko,


Twoja historia jest czystym dowodem na prawdziwość wzoru na ruch jednostajnie przyspieszony?
Najchętniej zdefiniowałabym każdy z Twoich wpisów kolejno prawami przyciągania, tarcia, pędu, dynamiki, etc? i w ogóle nie wychodziła poza obszar fizyki...

?Niestety on jest nakierowany przede wszystkim na fizycznosc. Znam go to się nigdy nie zmieni. On taki jest. Jak byliśmy razem to też dbał głównie o to żeby było mi dobrze fizycznie a jak się czuję psychicznie go nie bardzo obchodziło?

To, co zamieściłaś jako fakty na ostatnich kilku stronach, wiedzie mnie ku następującym wnioskom:

Twój Swawolny Dyzio w ogóle nie jest Tobą zainteresowany jako osobą:

Dane źródłowe:
?Duzo myślałam o tym co mi powiedział i doszłam do wniosku że on myśli TYLKO o jednym?

?Teraz tak sobie myślę że podswiadomie wiedziałam że chodzi o seks i muszę przyznać że mi w zasadzie też o to chodziło?

?nigdy wcześniej nie wspominał o rozstawaniu się z malzonkami. I zawsze dążył do romansu. On był zawsze lekko bezczelny.  Wie że podoba się kobietom i przez to zachowuje się czasem arogancko?

?Jak mogłam tak spie..lic sobie życie,  pracę,  wszystko?  Z powodu takiego faceta? I to jeszcze wiedziałam jaki jest, niby dla mnie był inny, ale mężczyzna który tak traktuje kobiety nie może być wartościowym człowiekiem?

?Głupie ale nie przeszkadzało mi że klepie mnie po pupie jak nikt nie widzi, że łapie mnie tam gdzie nie powinien.  Ciągle traktował mnie jak rzecz i w sumie nigdy nie protestowalam?

Dyzio, nie w ciemię bity. Brał to, co mogłaś i chciałaś mu dać. I co robiłaś ochoczo. Na dodatek ten zachwyt Twoich koleżanek, że on to "przez Kroteczkę, z Kroteczką i w Kroteczce"...

A prawda jest taka że czułam się lepsza. Inne mi zazdroscily takiej jawnej adoracji od niego?

?Żeby się odsłonił z prawdziwymi intencjami?  Nie wiem czy już chcę je znać.

Na własne życzenie sprowadziłaś się Kroteczko poniżej poziomu Morza Martwego. Dyzio nawet nie pomyślał, że Ty możesz mieć jakieś wyrzuty sumienia, czuć dyskomfort, zażenowanie, bo nigdy z nim o tym dogłębnie nie rozmawiałaś, a mężczyźni nie są aż tak domyślni, zwłaszcza, gdy otrzymują sprzeczne sygnały, bo Ty podobno czułaś niesmak, ale mimo to byłaś dostępna, chętna, miałaś maślane oczy, a ?higroskop? stale wskazywał górne wartości.

?my nigdy nie rozmawialiśmy że "tak nie może być" etc. Jemu tak jakby nie przeszkadzało że jest jak jest?

? Tak niestety nigdy otwarcie o uczuciach nie rozmawialiśmy. Jedynie ciągle o tym jak go kręcę jak o mnie ciągle myśli jaka jestem piękna etc. Stojący penis - tak to pewnie wg niego jest objaw jego zaangażowania?

Dziwisz się teraz temu, że gość nie wie o co chodzi, pyta czemu chodzisz sfochowana, łasi się jak kocurek? On nie wie, że jesteś w separacji z mężem, nie wie o tym, że relacja z nim jest przyczyną Twojej depresji, nie wie, że na Forum ?urabia? Cię od prawie trzech miesięcy potężna grupa ludzi, ?kłując Cię w pupę? niewygodnymi pytaniami, wnioskami, jawnym oburzeniem. On gra, tak jak grał dotychczas. Łazi między kokoszkami w pracy jak kogutek czubatek i tę jedną, co mu tyle czasu dawała, tę pstrokatą, dalej chce mieć w ?kurniku? i korzystać z jej wdzięków?

Swoją drogą sprawdź w słowniku znaczenie hasła platoniczna miłość, bo proponując teraz Dyziowi przejście na poziom platonicznych uczuć popełniasz klasyczny błąd założenia.

Gdybyś miała choć odrobinę klasy, godności, honoru, to dostrzegłabyś wyraźnie znaczenie takich detali:

? Najwięcej SMS pisze po pijanemu?

? Widzę że w zasadzie tylko po alkoholu puszczają mu hamulce, w pracy się kontroluje. Nie rozmawiamy w ogóle?

?Jednak on jest bardzo nastawiony seksualnie.  Głównie o tym myśli i o tym pisał w smsach

Wystarczy, że wychyli ze trzy kielonki i już ma przypływ uczuć? Jakie to banalne! Jakie pospolite! I jak mocno walące po nozdrzach procentami! To chyba nimi można mierzyć procent uczucia do Ciebie. Sprawdź co pije, a będziesz wiedzieć ile dla niego znaczysz.

?Dziś w pracy szef mi powiedział że X zaproponował mnie do pracy z nim na bardzo prestiżowym projekcie. Jest to w zasadzie taki awans. Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Szef powiedział że rozumie że się zgadzam?

Dla przypomnienia to, co pisałaś nie dalej, jak tydzień temu:

?Wiem że łatwo nie będzie. Zacznę się rozglądać za inną pracą ale musiałabym mieć wielkiego farta żeby znaleźć coś równie fajnego. Mam bardzo dobrego szefa który mnie bardzo lubi i wiele mi "wybacza". Fakt jestem dobrym "fachowcem" więc pewnie dlatego?

?Głupie ale nie przeszkadzało mi że klepie mnie po pupie jak nikt nie widzi, że łapie mnie tam gdzie nie powinien.  Ciągle traktował mnie jak rzecz i w sumie nigdy nie protestowalam?

Co Ty na to???

Uważaj Krotko, jedna z Twoich koleżanek, zazdrosnych o adorację Dyzia, mogła puścić szefowi delikatny sygnał? Być może w pracy, Wasz romans jest tajemnicą poliszynela. Ów ?awans? to tylko podpucha, by móc poobserwować Ciebie jako pracownika...

Uważam, że jeżeli jakimś cudem udałoby Ci się nie ślinić się na myśl o Dyziu i przez dłuższy czas zlewałabyś jego końskie zaloty ciepłym moczem, to zobaczyłabyś PRAWDĘ w pełnej krasie.
Dyzio nie mogąc korzystać z Twoich usług zaniecha ?adoracji?, bo jako mężczyzna, dla którego jesteś wyłącznie obiektem seksualnym - czego daje Ci 1005 dowodów na sekundę ? nie może przecież pozwolić, aby uschnął mu kuś? Poszuka sobie nowej chętnej, popatrzy na nią nieaseksualnie (bo nie umie inaczej patrzeć), a przecież pole rażenia jego ?męskości? jak sama opisujesz jest okazałe i na kobiety działa jak krem Vichy, skuteczny już po 7 dniach.
Będziesz wtedy patrzeć, jak grucha na Twoich oczach z inną Kroteczką i skręcać się na widok ponętniejszej/milszej/dostępniejszej/nie targanej wyrzutami sumienia koleżanki.

To dlatego nie wiesz co teraz robić? Boisz się jak cholera, że wysłany na seksualną pustynię da sobie z Tobą spokój szybciej, niż się tego spodziewasz i przeleci choćby samicę fenka pustynnego, byle tylko zaspokoić swą chuć.  Do tego dorzuć podszepty i podśmiechujki Twoich koleżaneczek i będziesz zrobiona ?na szaro?, tak, że nawet sobie nie wyobrażasz?

Grasz teraz na dwa fronty (kochasz, ale tylko troszeczkę), bo się boisz. I ten strach będzie Cię zżerał.
Zanim Cię pożre, sama karm się Kroteczko SMSkami z wyznaniem miłości wysyłanymi nocą, gdy ?już mu wina brak?? Główkuj nad cudem jego wspaniałomyślności, gdy widział Cię w chorobie, w niemocy, a jednak tak Cię kocha, że Cię nie opuścił na widok Twego nieuszminkowanego liczka, i że najlepiej gdybyście mieli razem dzidziusia.

I pisz nam tu dalej kolejne odcinki Twojej soap opery?

1 777 Ostatnio edytowany przez mohic (2015-02-10 00:59:08)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jasne, na pewno ten awans to sprytna podpucha ściśle związana z romansem, i na jego śledzenie nakierowana. big_smile Ciekawe czego jeszcze się tu dowiem. tongue Tak samo jeśli chodzi o te nieszczęsne "dowody" na intencje tego faceta, które są tylko i wyłącznie domysłami, albo pewnymi przypuszczeniami Kroteczki. I to napisanymi pod ewidentnie pod presją moim zdaniem(tutaj jest wyjątkowo silna), a więc zupełnie nieobiektywnymi.

Szpileczka napisał/a:

Teraz niektórzy wchodzą w drugą skrajność. Najpierw Kroteczka była tą złą, teraz robicie z niej ofiarę. Kroteczka nie była i nie jest niczyją ofiarą. Była zakochana od lata w swoim kochanku. Nie zrobiła nic by przerwać to uczucia i dlatego prędzej czy później doszło do konsumpcji. Kroteczka nie radziła sobie dobrze z wyrzutami sumienia, więc teraz słuchając co niektórych osób, zaczyna wmawiać sobie, że była ofiarą. Nie bardzo jej to wychodzi, bo w głębi duszy wie, że to nieprawda. Oboje dążyli do romansu z tym, że Kroteczka bardziej nieświadomie. Niestety jeśli nie zatrzymamy swoich uczuć na pewnym etapie, tylko będziemy je pielęgnować, to nie ma zmiłuj się by nie popłynąć.
Kroteczka zrobiła błąd, ale ofiarą kochanka nie była. Dlaczego kochanek nie daje jej spokoju? Bo Kroteczka jest niezdecydowana i on to widzi. To tak: "niby nie chce, ale chce". Taka niepewność jest bardzo widoczna na zewnątrz, Kroteczka ma problemy z podejmowaniem niektórych decyzji. Ma problem z byciem stanowczą, przynajmniej jeśli chodzi o kochanka.
Kroteczka ty tak naprawdę czekasz na decyzję jego, twojego kochanka. Zachowujesz się jakbyś nie miała nic do powiedzenia w twojej sprawie. Zacznij być stanowcza. Chcesz być z nim to mu powiedz jakie mu stawiasz warunki, jeśli je spełni to będziecie razem, jeśli nie, to powiedz mu stanowczo, że nie życzysz sobie żadnego klepania, żadnego dotyku i przyjaciółmi również nie będziecie.
Dopóki będziesz jego przyjaciółką, nic na lepsze w twoim życiu się nie zmieni.
A to, że go teraz znienawidzisz też ci nic dobrego nie przyniesie.

Dokładnie. Przechodzenie ze skrajności w skrajność. A także z jednych stwierdzeń w ich zaprzeczenie. W ogóle bardzo fajny, trafny post Szpileczka napisała, miło widzieć coś takiego.
Kroteczka, super że zaproszono Cię do tego projektu! Moje gratulacje. Skoro pisałaś wcześniej, że bardzo lubisz swoją pracę i dobrze Ci w niej idzie, myślę, że to jest przyczyną tego wyróżnienia, to chyba logiczne. Mam nadzieję, że to pomoże Ci jeszcze bardziej się rozwinąć, i Twoja kariera będzie się miała coraz lepiej. smile Rzucanie takiej pracy i to w takim momencie to ostatnia rzecz, jaką powinnaś zrobić. Jaki jest tego sens? W niczym by Ci to nie pomogło, a za to dużo byś straciła.
Jeszcze raz Ci gratuluję, i powodzenia! smile

1 778

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

Kroteczko,
Co Ty na to???

Uważaj Krotko, jedna z Twoich koleżanek, zazdrosnych o adorację Dyzia, mogła puścić szefowi delikatny sygnał? Być może w pracy, Wasz romans jest tajemnicą poliszynela. Ów ?awans? to tylko podpucha, by móc poobserwować Ciebie jako pracownika...

Uważam, że jeżeli jakimś cudem udałoby Ci się nie ślinić się na myśl o Dyziu i przez dłuższy czas zlewałabyś jego końskie zaloty ciepłym moczem, to zobaczyłabyś PRAWDĘ w pełnej krasie.
Dyzio nie mogąc korzystać z Twoich usług zaniecha ?adoracji?, bo jako mężczyzna, dla którego jesteś wyłącznie obiektem seksualnym - czego daje Ci 1005 dowodów na sekundę ? nie może przecież pozwolić, aby uschnął mu kuś? Poszuka sobie nowej chętnej, popatrzy na nią nieaseksualnie (bo nie umie inaczej patrzeć), a przecież pole rażenia jego ?męskości? jak sama opisujesz jest okazałe i na kobiety działa jak krem Vichy, skuteczny już po 7 dniach.
Będziesz wtedy patrzeć, jak grucha na Twoich oczach z inną Kroteczką i skręcać się na widok ponętniejszej/milszej/dostępniejszej/nie targanej wyrzutami sumienia koleżanki.

To dlatego nie wiesz co teraz robić? Boisz się jak cholera, że wysłany na seksualną pustynię da sobie z Tobą spokój szybciej, niż się tego spodziewasz i przeleci choćby samicę fenka pustynnego, byle tylko zaspokoić swą chuć.  Do tego dorzuć podszepty i podśmiechujki Twoich koleżaneczek i będziesz zrobiona ?na szaro?, tak, że nawet sobie nie wyobrażasz?

Grasz teraz na dwa fronty (kochasz, ale tylko troszeczkę), bo się boisz. I ten strach będzie Cię zżerał.
Zanim Cię pożre, sama karm się Kroteczko SMSkami z wyznaniem miłości wysyłanymi nocą, gdy ?już mu wina brak?? Główkuj nad cudem jego wspaniałomyślności, gdy widział Cię w chorobie, w niemocy, a jednak tak Cię kocha, że Cię nie opuścił na widok Twego nieuszminkowanego liczka, i że najlepiej gdybyście mieli razem dzidziusia.

I pisz nam tu dalej kolejne odcinki Twojej soap opery?

Rozumiem że śmieszy cie moja historia ale mnie wcale.
Jedyne co napisałaś prawdziwe to to że bardzo zabolało by mnie gdyby podrywal inną w pracy.

1 779 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-10 02:13:52)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

/.../ ? nie może przecież pozwolić, aby uschnął mu kuś? /.../

W zasadzie całkowicie się zgadzam, z jednym wyjątkiem: kuśka jest rodzaju żeńskiego. Ta kuśka a nie ten kusiek. Pomyliło Ci się z posiadaczem.

Przepraszam szanowną Moderację, ale chyba mogę choć raz w życiu być tym... no.. puryta... purystą językowym. W końcu czytają to dzieci i powinniśmy dawać dobry przykład.

1 780

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Rozumiem że śmieszy cie moja historia ale mnie wcale.
Jedyne co napisałaś prawdziwe to to że bardzo zabolało by mnie gdyby podrywal inną w pracy.

Nie śmieszy mnie, Kroteczko.
Ona mnie coraz bardziej przeraża... I to nawet nie ze względu na romans w jaki się wdałaś, (choć zdrada to dla mnie zawsze synonim zabijania) ale raz: ze względu brak u Ciebie elementarnych molekuł współodczuwania wobec tego, co zafundowałaś Twojemu Mężowi i Żonie  Twojego Kochanka, a dwa: z powodu atrofii Twojego instynktu samozachowawczego i kobiecej dumy.

Zatem jeśli trzymać się zaproponowanej przez Ciebie "śmiechowej" terminologii to jest to raczej makabreska...

Nawet jeśli wnioski wysnuwane przeze mnie na podstawie Twoich wpisów są mylne, to tym lepiej dla Ciebie, a ja z ulgą zaniecham dowodzenia ich racji. Faktem jest, że na całą Twoją historię patrzę bardzo ostro i w stylu "no mercy", ale pomimo to, nie jestem Twoim wrogiem. Raczej bardzo krytycznym obserwatorem. Ode mnie głasków i usprawiedliwień na które tak liczysz, nie otrzymasz, ale zadedykuję Ci piosenkę, na której dawno temu "uczyłam się" czym jest zdrada i jakie ma konsekwencje:  http://youtu.be/SWSQS06i7-w

Ubieganie się o status "ofiary", które tu teraz uskuteczniasz nie pomoże Ci wyjść z tego bagna, w które się wpakowałaś. Ono przykryje je tylko tatarakiem, a ten bardzo szybko zbutwieje...

1 781

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

/.../ ? nie może przecież pozwolić, aby uschnął mu kuś? /.../

W zasadzie całkowicie się zgadzam, z jednym wyjątkiem: kuśka jest rodzaju żeńskiego. Ta kuśka a nie ten kusiek. Pomyliło Ci się z posiadaczem.

Przepraszam szanowną Moderację, ale chyba mogę choć raz w życiu być tym... no.. puryta... purystą językowym. W końcu czytają to dzieci i powinniśmy dawać dobry przykład.

Wybacz EXTRA_terrestrial, ale nie masz racji. Chłopcy mają kusia, a dziewczynki kuciapkę. Autor: Thierry Lenain "Czy Kasia to chłopak?
Serdecznie polecam. Milusia lektura ;-))) Bez ograniczeń wiekowych, więc możesz śmiało czytać ją do snu EXTRA_terrestrianiątkom.

1 782

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ech, Aurora wrzuciłaś mojego ukochanego Phill C., więc trudno się nie odnieść wink

Świetnie podsumowałaś całość sprzecznego wewnętrznie stanowiska krotki i brak głębszego wglądu w sytuacje, który zaowocowałby w końcu potężnymi wyrzutami sumienia. Sądziłam, że ona już ten etap rozpoczęła, ale to było złudzenie.
Racjonalizacja to potężne narzędzie wyparcia i narazie działa nadal prawie bezawaryjnie.

I jak tak sobie wspominam czy to swoją czy innych sytuacje i ich finały to myślę sobie, że to przecież taka klasyka.
Zresztą, czego można wymagać od osoby, która nawet nie rozpoczęła procesu zerwania kontaktu, dzięki czemu emocjonalnie jest dalej przyklejona do źródła swojej podniety.

Chciałam wierzyć, że krotka okaże się jakimś herosem i pokrzyżuje mi mój oklepany do bólu i znany scenariusz, a tu nic. Same old same old s..t.  Co zrobić wink

1 783 Ostatnio edytowany przez mohic (2015-02-10 03:06:05)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

ze względu brak u Ciebie elementarnych molekuł współodczuwania wobec tego, co zafundowałaś Twojemu Mężowi i Żonie  Twojego Kochanka.

No i to jest kolejną, ewidentną nieprawdą. tongue Co to w ogóle ma do rzeczy, to nie ma nic wspólnego z tym o czym ostatnio Krotka pisze. Zwykłe wbijanie w poczucie winy, kolejny środek wywierania presji, i tyle. Żenada. W ogóle to jakieś niesamowite już jest, przez całe popołudnie, wieczór i aż do tej pory jej nie odpuszczać, mieląc w kółko to samo, i w kółko ją maglować. To już jest jakiś obłęd. tongue
A generalnie co do wartości merytorycznej tego typu rzeczy, to tak jak pisałam wcześniej: przechodzenie z jednej skrajności w drugą, i z jednych stwierdzeń do ich zaprzeczeń, i tyle. Za wiele sensownej treści w tym moim zdaniem nie ma.

1 784 Ostatnio edytowany przez lustro (2015-02-10 03:47:48)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

DZIEN DOBRY KROTECZKO

...47 stron wypowiedzi "wszystkich swietych" tego forum I Twoich tlumaczen,zaprzeczen,unikow...
I co dalej?
Ano nic nowego.Ciagle krecisz sie w kolko,a my z Toba.
Ja podziwiam Ciebie,za Twoja nieumiejetnosc widzenia. Inaczej: Ty widzisz,ale albo nie chcesz ZOBACZYC,albo przeinaczasz to,co widzisz.
Napisalas w poscie# 89:

napisał/a:

Tak czuje sie wyróżniona,  musze przyznac ze schlebia mi ta sytuacja. I to ze on mi nadskakuje a innym nie. Wiem ze to glupie, czasami czuję się jakbym  grala w jakimś filmie.

Co to mowi o Tobie?

Ja zadam Ci tylko jedon pytanie:CZEGO TY W KONCU CHCESZ?

Nie mam zludzen,ze otrzymam odpowiedz,BO TY SAMA NIE WIESZ,O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI.
Przykre jest to,ze Kobieta,Matka,Zona,Kochanka,nie ma pojecia, co w JEJ zyciu jest wazne

AURORA
Owacje na stojaco za Twoj post# 1776

KROTECZKO
Wyspij sie porzadnie,ubierz sie ladnie do pracy i umaluj,bo przeciez musisz dobrze wygladac..
I nie zadawaj sobie tych wszystkich niewygodnych pytan.
Przeciez,to tylko" rola  w filmie".

DOBREJ NOCY KROTECZKO .SPOKOJNYCH SNOW

1 785

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Chciałam wierzyć, że krotka okaże się jakimś herosem i pokrzyżuje mi mój oklepany do bólu i znany scenariusz, a tu nic. Same old same old s..t.  Co zrobić wink

Póki co, jest tylko heroiną tego wątku, a nie własnego życia. A szkoda, bo gdyby udało się jej wspiąć choćby na zydelek oburzenia, że gostek podszczypuje ją w robocie jak kołchoźnicę i w pijanym widzie wyznaje jej miłość SMS-kiem za 23 grosze brutto, to może zobaczyłaby trochę więcej... A tak? skazuje siebie na "to be continued..."

Cieszę się, że lubisz Collinsa. To dla mnie ważne.

1 786 Ostatnio edytowany przez mohic (2015-02-10 04:21:37)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
lustro napisał/a:

AURORA
Owacje na stojaco za Twoj post# 1776

Tak, brawa za każdą jego linijkę. A w szczególności za to co dotyczyło tej sprytnej podpuchy, o czym już wspomniałam:

mohic napisał/a:

Jasne, na pewno ten awans to sprytna podpucha ściśle związana z romansem, i na jego śledzenie nakierowana. big_smile Ciekawe czego jeszcze się tu dowiem. tongue

tongue

1 787 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-10 14:00:32)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

To jednak jeszcze za wcześnie na stawianie sobie ważnych pytań i  podejmowania przemyślanych decyzji,
jeszcze się nie uwolniłaś z tego romansu ....

1 788

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:
kroteczka napisał/a:

mam wrażenie że wszyscy obserwują sytuację albo popadam w jakąś paranoję. ...

Moje pytanie nie było bezcelowe. Takie rzeczy się widzi.

Czyli że ludzie się domyslaja? Popadam już w paranoję bo wydaje mi się że wszyscy się na mnie gapia. Ze taka "inna" się zrobiłam. Na dodatek nie wiem czy koledzy go nie podpytuja.

1 789

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
bullet napisał/a:
kroteczka napisał/a:

mam wrażenie że wszyscy obserwują sytuację albo popadam w jakąś paranoję. ...

Moje pytanie nie było bezcelowe. Takie rzeczy się widzi.

Czyli że ludzie się domyslaja? Popadam już w paranoję bo wydaje mi się że wszyscy się na mnie gapia. Ze taka "inna" się zrobiłam. Na dodatek nie wiem czy koledzy go nie podpytuja.

Krotko a jakie ma to dla Ciebie znaczenie ??

Czy otoczenie widzi, widziało ??
Czy podpytują czy on im coś mówi czy nie ??
Niby coś zrozumiałaś , chcesz to zakończyć ale dalej wszystko sie kreci wokół kochanka.

Napisz jak sytuacja w domu z mężem , jakie macie kontakty. Mieszkacie jak lokatorzy czy wrogowie ??

1 790 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-02-10 13:56:30)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
bullet napisał/a:
kroteczka napisał/a:

mam wrażenie że wszyscy obserwują sytuację albo popadam w jakąś paranoję. ...

Moje pytanie nie było bezcelowe. Takie rzeczy się widzi.

Czyli że ludzie się domyslaja? Popadam już w paranoję bo wydaje mi się że wszyscy się na mnie gapia. Ze taka "inna" się zrobiłam. Na dodatek nie wiem czy koledzy go nie podpytuja.

Kroteczko,
Zapewniam Cię, że dużo osób w Waszym otoczeniu widzi i czuje, co się działo i dzieje.
Byłam kiedyś obiektem adoracji mojego szefa (nawet nie bezpośredniego, bo byłam wówczas liniowym menedżerem a on prezesem spółki). Bardzo szybko wszyscy się zorientowali, mimo że ta adoracja była dość delikatna i dyskretna. Wystarczyło, że przytrzymywał moją dłoń trochę dłużej niż zazwyczaj podczas powitania, zawsze powiedział mi coś miłego, na spotkaniach jego wzrok częściej i na dłużej zatrzymywał się na mnie.
Ludzie to widzieli i dostrzegali, zaczęły się żarciki, uśmiechy, wszyscy czekali na rozwój wypadków i temat do biurowych ploteczek.

1 791

Odp: Zniszczylam swoje zycie
ryba81 napisał/a:

Niby coś zrozumiałaś , chcesz to zakończyć ale dalej wszystko sie kreci wokół kochanka.

To co tu widać, to raczej to, że inni tutaj tego chcą, a nie ona. Chyba to, czego ona naprawdę chce i czego potrzebuje, mało kogo tu interesuje. Stąd pojawia się rozdźwięk, gdy czasem napisze coś co naprawdę myśli. Rozdźwięk między tym, a czym się od niej oczekuje. Ciekawe po co ma kleić z poworotem małżeństwo z człowiekiem, którego nie kocha, którego tak naprawdę nigdy nie kochała, za którego wyszła z "rozsądku". Chyba po to, żeby przez następne kilkadziesiąt lat życia się męczyć i nigdy nie być szczęśliwa. Ale kogo taki "szczegół" obchodzi.

1 792

Odp: Zniszczylam swoje zycie
mohic napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Niby coś zrozumiałaś , chcesz to zakończyć ale dalej wszystko sie kreci wokół kochanka.

To co tu widać, to raczej to, że inni tutaj tego chcą, a nie ona. Chyba to, czego ona naprawdę chce i czego potrzebuje, mało kogo tu interesuje. Stąd pojawia się rozdźwięk, gdy czasem napisze coś co naprawdę myśli. Rozdźwięk między tym, a czym się od niej oczekuje. Ciekawe po co ma kleić z poworotem małżeństwo z człowiekiem, którego nie kocha, którego tak naprawdę nigdy nie kochała, za którego wyszła z "rozsądku". Chyba po to, żeby przez następne kilkadziesiąt lat życia się męczyć i nigdy nie być szczęśliwa. Ale kogo taki "szczegół" obchodzi.

Pisała, że chce zakończyć, jak i to, że Ją ta cała sytuacja niszczy.
Ale jak to w życiu bywa ...... nie tak łatwo się z tego wychodzi.
Niestety romans to rzadko jedynie seks i do domu.... to cała burza emocji.
Także uważam, że powinna kierować się własnym rozumem i nic jeszcze nie jest przesądzone w tej sprawie.

1 793 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-02-10 14:37:59)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
mohic napisał/a:

Ciekawe po co ma kleić z poworotem małżeństwo z człowiekiem, którego nie kocha, którego tak naprawdę nigdy nie kochała, za którego wyszła z "rozsądku". Chyba po to, żeby przez następne kilkadziesiąt lat życia się męczyć i nigdy nie być szczęśliwa. Ale kogo taki "szczegół" obchodzi.

Ja nigdzie nie odniosłam sie do tego aby wracała do męża i próbowała cokolwiek naprawiać jeśli tego nie chce .
Chodzi mi bardziej o to ze ZDECYDOWAŁA ze romansu nie chce ciągnąc , chce wyłączyć myślenie o kochanku, chce o nim zapomnieć a cały czas jest tylko kochanek i romans  analizowany.
Jakie miał intencje , co on myśli, czy otoczenie wie o romansie  , jakie plany ma kochanek ( np. ten projekt ) itp. Takich planów i scenariuszy kochanek może mieć jeszcze dużo w zanadrzu tylko czy warto tracić energie na ciągłą analizę wokół romansu ??

Mam wrażenie ze analizowanie każdego szczegółu tego romansu to jest temat zastępczy aby nie zmierzyć sie z pytaniem co dalej ??

Z mezem była i jest z rozsądku .
Kochanek nie nadaje sie na partnera życiowego itp.
Mozna życ z dnia na dzień ale kiedyś jakieś decyzje trzeba będzie podjąć....

1 794

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:
kroteczka napisał/a:
bullet napisał/a:

Moje pytanie nie było bezcelowe. Takie rzeczy się widzi.

Czyli że ludzie się domyslaja? Popadam już w paranoję bo wydaje mi się że wszyscy się na mnie gapia. Ze taka "inna" się zrobiłam. Na dodatek nie wiem czy koledzy go nie podpytuja.

Kroteczko,
Zapewniam Cię, że dużo osób w Waszym otoczeniu widzi i czuje, co się działo i dzieje.
Byłam kiedyś obiektem adoracji mojego szefa (nawet nie bezpośredniego, bo byłam wówczas liniowym menedżerem a on prezesem spółki). Bardzo szybko wszyscy się zorientowali, mimo że ta adoracja była dość delikatna i dyskretna. Wystarczyło, że przytrzymywał moją dłoń trochę dłużej niż zazwyczaj podczas powitania, zawsze powiedział mi coś miłego, na spotkaniach jego wzrok częściej i na dłużej zatrzymywał się na mnie.
Ludzie to widzieli i dostrzegali, zaczęły się żarciki, uśmiechy, wszyscy czekali na rozwój wypadków i temat do biurowych ploteczek.

Nie no to że "się lubimy" to wszyscy widzieli.  Co do tego nie ma wątpliwości.  Nawet żartów z tego nie robili już od lat bo się przyzwyczaili.
To co jest teraz czyli całkowite zamrożenie kontaktów - to jest teraz dziwne i powoduje jak myślę plotki.

1 795

Odp: Zniszczylam swoje zycie
mohic napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Niby coś zrozumiałaś , chcesz to zakończyć ale dalej wszystko sie kreci wokół kochanka.

To co tu widać, to raczej to, że inni tutaj tego chcą, a nie ona. Chyba to, czego ona naprawdę chce i czego potrzebuje, mało kogo tu interesuje. Stąd pojawia się rozdźwięk, gdy czasem napisze coś co naprawdę myśli. Rozdźwięk między tym, a czym się od niej oczekuje. Ciekawe po co ma kleić z poworotem małżeństwo z człowiekiem, którego nie kocha, którego tak naprawdę nigdy nie kochała, za którego wyszła z "rozsądku". Chyba po to, żeby przez następne kilkadziesiąt lat życia się męczyć i nigdy nie być szczęśliwa. Ale kogo taki "szczegół" obchodzi.

Dokładnie tak. Pisałam o mężu wiele razy. Nie widzę siebie w tym małżeństwie. Zresztą mąż chyba też, chodzi obrażony,  nie chce już nawet rozmawiać.  Nie wiem czy kogoś nie "szuka".

1 796 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-02-10 15:47:32)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
mohic napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Niby coś zrozumiałaś , chcesz to zakończyć ale dalej wszystko sie kreci wokół kochanka.

To co tu widać, to raczej to, że inni tutaj tego chcą, a nie ona. Chyba to, czego ona naprawdę chce i czego potrzebuje, mało kogo tu interesuje. Stąd pojawia się rozdźwięk, gdy czasem napisze coś co naprawdę myśli. Rozdźwięk między tym, a czym się od niej oczekuje. Ciekawe po co ma kleić z poworotem małżeństwo z człowiekiem, którego nie kocha, którego tak naprawdę nigdy nie kochała, za którego wyszła z "rozsądku". Chyba po to, żeby przez następne kilkadziesiąt lat życia się męczyć i nigdy nie być szczęśliwa. Ale kogo taki "szczegół" obchodzi.

Dokładnie tak. Pisałam o mężu wiele razy. Nie widzę siebie w tym małżeństwie. Zresztą mąż chyba też, chodzi obrażony,  nie chce już nawet rozmawiać. Nie wiem czy kogoś nie "szuka".

A moze on nie szuka " kogoś" a czegoś tzn. dowodów zdrady i przymierza sie do rozwodu .

Moze czas wyjść z "ram romansu" życie innych ( Twojej " rodziny ") nie kreci sie tylko wokół tego romansu .

1 797

Odp: Zniszczylam swoje zycie
ryba81 napisał/a:
mohic napisał/a:

Ciekawe po co ma kleić z poworotem małżeństwo z człowiekiem, którego nie kocha, którego tak naprawdę nigdy nie kochała, za którego wyszła z "rozsądku". Chyba po to, żeby przez następne kilkadziesiąt lat życia się męczyć i nigdy nie być szczęśliwa. Ale kogo taki "szczegół" obchodzi.

Ja nigdzie nie odniosłam sie do tego aby wracała do męża i próbowała cokolwiek naprawiać jeśli tego nie chce .
Chodzi mi bardziej o to ze ZDECYDOWAŁA ze romansu nie chce ciągnąc , chce wyłączyć myślenie o kochanku, chce o nim zapomnieć a cały czas jest tylko kochanek i romans  analizowany.

No faktycznie, w sumie nigdzie tak nie napisałaś, jak teraz patrzę. Przepraszam Cię w takim razie, za bardzo się rozpędziłam.

1 798

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Pisała, że chce zakończyć, jak i to, że Ją ta cała sytuacja niszczy.
Ale jak to w życiu bywa ...... nie tak łatwo się z tego wychodzi.
Niestety romans to rzadko jedynie seks i do domu.... to cała burza emocji.
Także uważam, że powinna kierować się własnym rozumem i nic jeszcze nie jest przesądzone w tej sprawie.

Milka, tylko Ty teraz pisałaś o romansie, o emocjach z nim związanymi, a ja teraz pisałam o małżeństwie Kroteczki. To są dwie różne sprawy.

1 799 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-10 15:44:18)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotko,
odnoszę wrażenie, że tak zimno piszesz o mężu. Jakby to, że np nagle wyparuje Ciebie mało by obeszło.
Nie chodzi mi o miłość, ale o jakąś sympatię, troskę o człowieka, z którym wiele lat się przeżyło.
Dlaczego faktycznie skończyłaś ten romans?
Bo miałaś wyrzuty sumienia w stosunku do męża, bo nie chciałaś rozbijać rodziny ?
Przecież go nie kochasz, może nawet nie lubisz, a małżeństwo i tak zakończyłaś. 
Z czym tak naprawdę źle się czułaś?
To pytania retoryczne,
nieodgadniona  kobieto.

1 800 Ostatnio edytowany przez mohic (2015-02-10 15:56:42)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
mohic napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Niby coś zrozumiałaś , chcesz to zakończyć ale dalej wszystko sie kreci wokół kochanka.

To co tu widać, to raczej to, że inni tutaj tego chcą, a nie ona. Chyba to, czego ona naprawdę chce i czego potrzebuje, mało kogo tu interesuje. Stąd pojawia się rozdźwięk, gdy czasem napisze coś co naprawdę myśli. Rozdźwięk między tym, a czym się od niej oczekuje. Ciekawe po co ma kleić z poworotem małżeństwo z człowiekiem, którego nie kocha, którego tak naprawdę nigdy nie kochała, za którego wyszła z "rozsądku". Chyba po to, żeby przez następne kilkadziesiąt lat życia się męczyć i nigdy nie być szczęśliwa. Ale kogo taki "szczegół" obchodzi.

Dokładnie tak. Pisałam o mężu wiele razy. Nie widzę siebie w tym małżeństwie.

No widzisz. Zauważ, że w takim razie nawet nie jest już ważne, czy on ma podobne odczucia, czy nie. Przecież małżeństwo polega na tym, że OBIE strony są szczęśliwe, a nie tylko jedna z nich, prawda? Czyli wystarczy że jedna ze stron nie ma szans być w nim szczęśliwa, żeby jego ciągnięcie nie miało sensu. I wszystko jedno, z czyjej inicjatywy wyniknie rozstanie, ważne jest to, że jest to jedyne rozsądne rozwiązanie, nieważne kto wniesie pozew. Dlaczego więc Ty tego nie zrobisz, skoro sama dobrze wiesz jak jest?

1 801

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Z czym tak naprawdę źle się czułaś?

Przecież to dosyć jasne. Krotka nie kocha męża, zakochana jest w kochanku.
Wszystko może by jakoś dało radę załatwić w miarę z klasą GDYBY autorka miała pewność, że kochanek myśli o niej w kategoriach dojrzałego faceta, który też się zakochał - tyle, że nie w swojej żonie. Trudno, takie rzeczy też się zdarzają wink

Problem w tym, że Krotka pomimo zaślepienia przez burzę hormonów, czasami jest nawiedzana przez rozum, który od czasu do czasu przedstawia jej fakty i mówi: "Hej, dziewczyno. Może i facet jest fajny, może nawet ciągnie was do siebie i jest to szczere, ALE: popatrz jak się stoczyłaś przez to 'uczucie', zobacz że on kompletnie nic sobie z tego nie robi. 8 lat trwania w jakimś zawieszeniu uczuciowym i oszukiwania. Chyba coś tu jest nie tak. Wake up! <poooow>"

Reasumując: Kroteczka źle się czuje z tym, że ta miłość daje dużo mniej spełnienia niż sobie wyobrażała. Od 8 lat patrzyła w przyszłość i mówiła sobie, że kiedyś..jakimś cudem..coś w końcu ruszy z kopyta, kochanek weźmie ich losy w swoje ultramęskie dłonie i na chwile zmieni perspektywę patrzenia z penisa na serce i mózg, ale.. 8 lat stuknęło, a karuzela dalej się kręci dokładnie w tym samym rytmie, tym samym miejscu i trajektoria ruchu ta sama wink

Kroteczka źle się czuje z wiecznym niespełnieniem, that`s all.

1 802 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-10 16:54:00)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Z czym tak naprawdę źle się czułaś?

Przecież to dosyć jasne. Krotka nie kocha męża, zakochana jest w kochanku.
Wszystko może by jakoś dało radę załatwić w miarę z klasą GDYBY autorka miała pewność, że kochanek myśli o niej w kategoriach dojrzałego faceta, który też się zakochał - tyle, że nie w swojej żonie. Trudno, takie rzeczy też się zdarzają wink

Problem w tym, że Krotka pomimo zaślepienia przez burzę hormonów, czasami jest nawiedzana przez rozum, który od czasu do czasu przedstawia jej fakty i mówi: "Hej, dziewczyno. Może i facet jest fajny, może nawet ciągnie was do siebie i jest to szczere, ALE: popatrz jak się stoczyłaś przez to 'uczucie', zobacz że on kompletnie nic sobie z tego nie robi. 8 lat trwania w jakimś zawieszeniu uczuciowym i oszukiwania. Chyba coś tu jest nie tak. Wake up! <poooow>"

Reasumując: Kroteczka źle się czuje z tym, że ta miłość daje dużo mniej spełnienia niż sobie wyobrażała. Od 8 lat patrzyła w przyszłość i mówiła sobie, że kiedyś..jakimś cudem..coś w końcu ruszy z kopyta, kochanek weźmie ich losy w swoje ultramęskie dłonie i na chwile zmieni perspektywę patrzenia z penisa na serce i mózg, ale.. 8 lat stuknęło, a karuzela dalej się kręci dokładnie w tym samym rytmie, tym samym miejscu i trajektoria ruchu ta sama wink

Kroteczka źle się czuje z wiecznym niespełnieniem, that`s all.

Kasuje poprzedni wpis, bo wiem, że nic nie wiem i nic z tego nie rozumiem.
Elle, niezła diagnoza. Nie wiem , czy prawdziwa, ale niezła.
Ja poległam sad

1 803

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Czyli, Krotka zakończyła romans i odstawiła kochanka aby zmusić go do działania?
Miała dosyć dziewczyna wiecznych ochów i achów, a że nie czuła się i tak szczęśliwa to wzięła sprawy w swoje ręce?

Dokładnie tak.
A, że przy okazji jest

wewnętrzny strach przed podejmowaniem tak trudnych decyzji,
i obawę przed tym obarczaniem winą przez wszystkich dookoła.

to w konsekwencji:

widzę w tym jednak zakochaną dziewczynę, która chce wyrwać się z toksycznego układu i jakoś to wszystko poskładać

wink

Wszystko się zgadza.
No, może za wyjątkiem tego, że Krotka tak dba by nie skrzywdzić nikogo wokół, ale tak działają hormony i brak głębszego wglądu, perspektywy.


Naiwna nie jesteś, po prostu chcesz wierzyć, że ludziom się "przydarzają" sytuacje i okoliczności, a ja wierzę w coś przeciwnego - że to nasze emocje, myśli i intencje te sytuacje do nas przyciągają, bo do tych intencji po prostu pasują smile
Co najlepiej widać, gdy ktoś trwa w POZORNIE niewygodnej dla siebie sytuacji.. latami, choć nie jest ubezwłasnowolniony.
Jaki jest wobec tego powód? Ano, pod pewnymi względami taka sytuacja przynosi delikwentowi jakieś korzyści. Najczęściej podświadomość się dobrze bawi, a sam delikwent już niekoniecznie wink

1 804 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-10 17:18:39)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Czyli, Krotka zakończyła romans i odstawiła kochanka aby zmusić go do działania?
Miała dosyć dziewczyna wiecznych ochów i achów, a że nie czuła się i tak szczęśliwa to wzięła sprawy w swoje ręce?

Dokładnie tak.
A, że przy okazji jest

wewnętrzny strach przed podejmowaniem tak trudnych decyzji,
i obawę przed tym obarczaniem winą przez wszystkich dookoła.

to w konsekwencji:

widzę w tym jednak zakochaną dziewczynę, która chce wyrwać się z toksycznego układu i jakoś to wszystko poskładać

wink

Wszystko się zgadza.
No, może za wyjątkiem tego, że Krotka tak dba by nie skrzywdzić nikogo wokół, ale tak działają hormony i brak głębszego wglądu, perspektywy.


Naiwna nie jesteś, po prostu chcesz wierzyć, że ludziom się "przydarzają" sytuacje i okoliczności, a ja wierzę w coś przeciwnego - że to nasze emocje, myśli i intencje te sytuacje do nas przyciągają, bo do tych intencji po prostu pasują smile
Co najlepiej widać, gdy ktoś trwa w POZORNIE niewygodnej dla siebie sytuacji.. latami, choć nie jest ubezwłasnowolniony.
Jaki jest wobec tego powód? Ano, pod pewnymi względami taka sytuacja przynosi delikwentowi jakieś korzyści. Najczęściej podświadomość się dobrze bawi, a sam delikwent już niekoniecznie wink

Coś w tym jest!
Ale widzę także zakochaną kobiete, która po tylu latach uwodzenia i znajomości uwierzyła, że coś może z tego być, coś więcej niż romans.

1 805

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

/.../
Coś w tym jest!

Nie mogę się już doczekać odcinka w którym kochanek pozbawiony seksu zacznie przedstawiać propozycje małżeńskie. Okazji będzie wiele, przecież będą pracować nad wspólnym "prodżektem"

Po tym odcinku będzie można na jakiś rok wyłączyć czytanie wątku - spodziewam się że mniej więcej tyle zajmie Krotce zorientowanie się że to ściema lub jemu zebranie dokumentów rozwodowych. W tym czasie rozchoruje się oczywiście jego żona i okaże się, że "prawdziwy mężczyzna" nie zostawia kobiety w takiej sytuacji.

Nie jestem tylko pewien czy to będzie rok czy dłużej.

Ktoś ma inne "symulacje"? Ja swoją zostawiam sobie abym pamiętał co w tej chwili o całokształcie myślałem. Jeśli pojawi się więcej propozycji można rozważyć konkurs z nagrodami. Rozstrzygnięcie za 1,5 roku.

1 806

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Nie mogę się już doczekać odcinka w którym kochanek pozbawiony seksu zacznie przedstawiać propozycje małżeńskie.

EXTRA_terrestrial - Idealisto! Romantyku! Marzycielu!, Ty w Erze 2.0 ufasz, w instytucję małżeństwa? Posłuchaj, co dzieci już w wieku przedszkolnym o tym sądzą... Chcesz, aby Krotkowy Dyzio stał się "jaroszem"? ;-)))  http://youtu.be/Q_pkb-xMz24

1 807

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
bullet napisał/a:
kroteczka napisał/a:

mam wrażenie że wszyscy obserwują sytuację albo popadam w jakąś paranoję. ...

Moje pytanie nie było bezcelowe. Takie rzeczy się widzi.

Czyli że ludzie się domyslaja? Popadam już w paranoję bo wydaje mi się że wszyscy się na mnie gapia. Ze taka "inna" się zrobiłam. Na dodatek nie wiem czy koledzy go nie podpytuja.

Krotko, kroteczko oczywiście że wszyscy w firmie wiedzą jak było i jest między wami- na 100 %. I co ci po tym, po ich plotkach?
Ciebie w ogóle przecież to NIEOBCHODZI co inni myślą na twój temat, bo gdyby ciebie obchodziło to wpadłabyś w depreche i nie wychodziłabyś z domu. I lepiej dla ciebie- nie domyślaj się nawet co o tobie mówią w firmie i w parafii.

Zbliża się wiosna, czas porządków i zmian. Będzie dobrze. Przed nami walentynki i dzień kobiet... i z górki... bo dla mamy najważniejsze są jej dzieci. W przyszłości to one "rozliczą" swoich rodziców ze swojego dzieciństwa, bo "szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci".

1 808

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

Chcesz, aby Krotkowy Dyzio stał się "jaroszem"? ;-)))  http://youtu.be/Q_pkb-xMz24

Świetne Aurora  big_smile
Ale jak się spojrzy przez pryzmat Dyziowej to przynajmniej widać koniec klepania...schabowych big_smile

1 809

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Aurora, trafiłaś w 10-kę z tym linkiem big_smile
Dzieci to są mali eksperci od małżeństwa, bo można wiele się od nich nauczyć. Bystrzachy big_smile

1 810

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Krotko,
odnoszę wrażenie, że tak zimno piszesz o mężu. Jakby to, że np nagle wyparuje Ciebie mało by obeszło.
Nie chodzi mi o miłość, ale o jakąś sympatię, troskę o człowieka, z którym wiele lat się przeżyło.
Dlaczego faktycznie skończyłaś ten romans?
Bo miałaś wyrzuty sumienia w stosunku do męża, bo nie chciałaś rozbijać rodziny ?
Przecież go nie kochasz, może nawet nie lubisz, a małżeństwo i tak zakończyłaś. 
Z czym tak naprawdę źle się czułaś?
To pytania retoryczne,
nieodgadniona  kobieto.

Nie kocham męża ale go lubię jest fajnym człowiekiem,  wiele razem przeszliśmy.  Zawsze się o niego troszczylam.
Romans zakończyłam bo bardzo źle się z tym czułam. Zawsze po spotkaniu czułam się źle.  Niby po seksie się przytulalismy, smialismy ale po jakimś czasie chciałam jak najszybciej zmywać się do domu. Nie wiem dlaczego, pewnie miałam wyrzuty to nie było zgodne z moim wewnętrznym ja.
Jak nie było seksu tylko gdzieś byliśmy,  gadaliśmy, tanczylismy, etc to nigdy się źle nie czułam - czułam się świetnie,  było mi z nim dobrze,  swobodnie rozmawialiśmy,  dotykalismy się ukradkiem - to mnie nakręcalo.

1 811

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Iwona40 napisał/a:

Krotko, kroteczko oczywiście że wszyscy w firmie wiedzą jak było i jest między wami- na 100 %. I co ci po tym, po ich plotkach?
Ciebie w ogóle przecież to NIEOBCHODZI co inni myślą na twój temat, bo gdyby ciebie obchodziło to wpadłabyś w depreche i nie wychodziłabyś z domu. I lepiej dla ciebie- nie domyślaj się nawet co o tobie mówią w firmie i w parafii.

Zbliża się wiosna, czas porządków i zmian. Będzie dobrze. Przed nami walentynki i dzień kobiet... i z górki... bo dla mamy najważniejsze są jej dzieci. W przyszłości to one "rozliczą" swoich rodziców ze swojego dzieciństwa, bo "szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci".

Nie Iwona, nie sądzę że wszyscy wiedzą.  Myślę że uważają że on chce a ja nie. Nigdy nikt nas nie "przyłapal" choć parę razy było bardzo blisko.  Może jedynie wiedzieć jeden bliski kolega Xa spoza pracy.  Bo jak go poznałam dawno temu już to powiedział mi "duuużo o tobie słyszałem". Więc pewnie X mu się zwierzal.

1 812 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-10 21:33:07)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Nie mogę się już doczekać odcinka w którym kochanek pozbawiony seksu zacznie przedstawiać propozycje małżeńskie.

EXTRA_terrestrial - Idealisto! Romantyku! Marzycielu!, Ty w Erze 2.0 ufasz, w instytucję małżeństwa? Posłuchaj, co dzieci już w wieku przedszkolnym o tym sądzą... Chcesz, aby Krotkowy Dyzio stał się "jaroszem"? ;-)))  http://youtu.be/Q_pkb-xMz24

Wielce szanowna Auroro, wprawdzie uznaję Twą wyższość w dziedzinie nazwnictwa anatomicznego, lecz nie tego co sam precyzyjnie napisałem.

Należy bowiem rozróżnić pomiędzy szacowną instytucją małżeństwa a składaniem propozycji małżeństwa..

Propozycja małżeństwa należy do znanych już przed wojną metod łamania oporu niewiasty. Gdy zaś ten zostanie złamany, któżby chciał wiązać się małżeństwem? Jak wynika choćby z przedstawionego przez Ciebie materiału kończy się ono klepaniem wieprzowiny przez żonę, a i mąż musi czasem klepać coś w samotności. Wspólnie zaś klepią co najwyżej biedę, z uwagi na koszt wychowania potomstwa. Nieliczne wyjątki potwierdzają jedynie regułę.

Małżeństwo da się obiecywać długo. Rekordzistkom - choćby na tym forum - udało się osiągnąć wyniki dochodzące do kilkanastu lat oczekiwania.

1 813

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Nie mogę się już doczekać odcinka w którym kochanek pozbawiony seksu zacznie przedstawiać propozycje małżeńskie. Okazji będzie wiele, przecież będą pracować nad wspólnym "prodżektem"

Po tym odcinku będzie można na jakiś rok wyłączyć czytanie wątku - spodziewam się że mniej więcej tyle zajmie Krotce zorientowanie się że to ściema lub jemu zebranie dokumentów rozwodowych. W tym czasie rozchoruje się oczywiście jego żona i okaże się, że "prawdziwy mężczyzna" nie zostawia kobiety w takiej sytuacji.

A co to są EXTRA te "propozycje małżeńskie" że takie zabawne są dla ciebie.  Podziel się może parę panien/rozwódek skorzysta z tej tajemnej wiedzy czego należy się wystrzegać.

Jak sądzisz że na to czekam to bardzo się mylisz. Nie potrzebuje takich deklaracji żeby na nowo zacząć się z nim bzykac. Bo to nie od tego zależy.  To zależy tylko i wyłącznie od mojej woli.

1 814

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko,

Tak w prostych żołnierskich słowach:

1. Nie wierzę, że pozostający w tej chwili na "odwyku" od Ciebie Dyzio połapie się dlaczego nie może już korzystać z najatrakcyjniejszych według niego walorów, które tak wysoko sobie ceni i sam z siebie przestanie Cię "nękać". Musiałabyś mieć tyle odwagi, by oblec się w długotrwałą stanowczość i obojętność i zechcieć przeprowadzić dość prosty eksperyment, o którym wspominała Elle lub zrobić coś, czego moim zdaniem panicznie się boisz: zacząć wyrażać siebie, opowiadać mu szczegółowo o swoich potrzebach, pragnieniach, marzeniach, lękach, ukrytych tęsknotach, by przejść na zupełnie inny etap tej relacji lub całkowicie jej zaniechać. Według mnie w Twoim przypadku to wyjątkowo ryzykowne, bo wymagałoby od niego podjęcia decyzji, której nie udało mu się podjąć w ciągu 8 lat Waszej znajomości i kilku/kilkunastu miesięcy Waszego romansu.

2. Ponieważ on jest świadomy swej atrakcyjności, bo przegląda się uważnie w lustrach oczu kobiet i opanował zręczność w robieniu na nich wrażenia, wykorzystuje Twoją słabość i dwuznaczność, by posiąść Cię na nowo, stosując dość prymitywne (moim zdaniem) metody "łowieckie", które Ty odczytujesz mylnie jako głębokie uczucie z jego strony.

3. Zwabiły Cię do niego - jak sama wielokrotnie podkreślasz - ciepło i bliskość. Z Twojego opisu sytuacji wynika, że dla niego jest to wartość o charakterze zaspokojenia popędu. U Ciebie zaś, jego obecność wypełniła ten deficyt zarówno w sferze fizycznej ale i nieuświadomionej do końca sferze psychicznej. Jest rzeczą powszechnie wiadomą, iż kobieta podejmująca współżycie z mężczyzną, a żywiąca do niego silne uczucia, najczęściej "oddaje mu się w całości" - ciałem i duchem, stąd u Ciebie takie dojmujące poczucie "głodu", bo musisz teraz "odciąć" oba te silne połączenia i to zdaje się Ciebie przerastać.
On zaś obecnie swoim zachowaniem nie deklaruje Ci bynajmniej miłości, ale zdolność do zaspokojenia Cię w tej niższej sferze. 

4. Wchodząc z nim w przestrzeń seksualną utraciłaś wolność. I to wolność na wielu poziomach. Między innymi:
- wolność myśli (stale krążysz wokół niego i czujesz tę obsesję)
- wolność wyboru (nie wiesz, na przykład, co teraz zrobić z propozycją szefa)
- wolność odczuwania (jesteś targana sprzecznymi uczuciami do tego człowieka)

Miłość, Kroteczko ma to do siebie, że jest ekspansywna. Rozwija się w pełni tylko w przestrzeni wolności, otwartości, radości, swobodnego obdarowywania się wzajemnie. Nie może chować się w ciasnocie biurowych ciemnych korytarzy, stłumionych w obawie przed innymi słowach, gestach, spojrzeniach. Udusi się zanim nawet zakiełkuje...

Ty twierdzisz, że go kochasz. Jakie warunki do rozwoju tej miłości w takim razie dajesz? Co masz do ofiarowania Twojemu kochankowi? A co on ma do zaofiarowania Tobie?

1 815

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Chcesz, aby Krotkowy Dyzio stał się "jaroszem"? ;-)))  http://youtu.be/Q_pkb-xMz24

Świetne Aurora  big_smile
Ale jak się spojrzy przez pryzmat Dyziowej to przynajmniej widać koniec klepania...schabowych big_smile

Nie mam pojęcia dlaczego, ale odnoszę wrażenie, że te dzieciaki pod pojęciem "jarosza" rozumieją jakiś rodzaj seksualnej posuchy, małżeńskiego "celibatu", gdy żona, odmawia wypełnienia obowiązków w alkowie... ;-) Ale być może to tylko moja wadliwa interpretacja.
A co Ty o tym sądzisz Przyszłość?

Swoją drogą, jesteś tak elegancką Osobą na tym Forum, że być może uraduje Cię opowieść dzieci o tym czym jest dobre wychowanie: http://youtu.be/Dy9qhs_ROPw Tu też znajdziesz coś o "kotlecie" ;-)))

1 816

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
aurora borealis napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Nie mogę się już doczekać odcinka w którym kochanek pozbawiony seksu zacznie przedstawiać propozycje małżeńskie.

EXTRA_terrestrial - Idealisto! Romantyku! Marzycielu!, Ty w Erze 2.0 ufasz, w instytucję małżeństwa? Posłuchaj, co dzieci już w wieku przedszkolnym o tym sądzą... Chcesz, aby Krotkowy Dyzio stał się "jaroszem"? ;-)))  http://youtu.be/Q_pkb-xMz24

Wielce szanowna Auroro, wprawdzie uznaję Twą wyższość w dziedzinie nazwnictwa anatomicznego, lecz nie tego co sam precyzyjnie napisałem.

EXTRA_terrestrial napisał/a:

Należy bowiem rozróżnić pomiędzy szacowną instytucją małżeństwa a składaniem propozycji małżeństwa..

EXTRA_terrestrial,

Pozwalam sobie znowu na "filiżankę herbaty" w Twojej net-kafejce, aby nie sadzić OT u Kroteczki.

1 817 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-02-11 08:11:32)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Iwona40 napisał/a:

Zbliża się wiosna, czas porządków i zmian. Będzie dobrze. Przed nami walentynki i dzień kobiet... i z górki... bo dla mamy najważniejsze są jej dzieci. W przyszłości to one "rozliczą" swoich rodziców ze swojego dzieciństwa, bo "szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci".

Iwono co ty bredzisz.
Ogarnij się kobieto.

1 818

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
milka9 napisał/a:

Krotko,
odnoszę wrażenie, że tak zimno piszesz o mężu. Jakby to, że np nagle wyparuje Ciebie mało by obeszło.
Nie chodzi mi o miłość, ale o jakąś sympatię, troskę o człowieka, z którym wiele lat się przeżyło.
Dlaczego faktycznie skończyłaś ten romans?
Bo miałaś wyrzuty sumienia w stosunku do męża, bo nie chciałaś rozbijać rodziny ?
Przecież go nie kochasz, może nawet nie lubisz, a małżeństwo i tak zakończyłaś. 
Z czym tak naprawdę źle się czułaś?
To pytania retoryczne,
nieodgadniona  kobieto.

Nie kocham męża ale go lubię jest fajnym człowiekiem,  wiele razem przeszliśmy.  Zawsze się o niego troszczylam.
Romans zakończyłam bo bardzo źle się z tym czułam. Zawsze po spotkaniu czułam się źle.  Niby po seksie się przytulalismy, smialismy ale po jakimś czasie chciałam jak najszybciej zmywać się do domu. Nie wiem dlaczego, pewnie miałam wyrzuty to nie było zgodne z moim wewnętrznym ja.
Jak nie było seksu tylko gdzieś byliśmy,  gadaliśmy, tanczylismy, etc to nigdy się źle nie czułam - czułam się świetnie,  było mi z nim dobrze,  swobodnie rozmawialiśmy,  dotykalismy się ukradkiem - to mnie nakręcalo.

Krotko,
rozumiem.
Czyli kochanka, romans można uznać za katalizator, który jedynie przyśpieszył i tak nieuniknioną agonię małżeństwa.
Cóż, bywa...
Gorzej by było  dla Ciebie, gdyby to kochanek był powodem tej agonii. Wtedy niestety mogłoby ( choć oczywiście nie musiałoby )
spotkać Ciebie duże rozczarowanie.

Cóż, więc układaj to życie na nowo. Może to trochę dłużej potrwać, ale da się.
Piszę to jako kobieta przed 40-stką ... w pewnym wieku ciężko kobiecie znaleźć porządnego kandydata do związku, do romansu żaden problem .....
zupełnie odwrotnie niż mężczyźnie.... oni jednak w tym wieku mają wciąż dużo kandydatek, które chciałyby stworzyć z nimi związek, a mniej na niezobowiązujący seks.
Ale nie jest tak, że kobiety nie mają szans. Mają, tylko muszą dłużej szukać.
Życzę Ci  abyś nie wpadła znowu w ramiona kochanka, kiedy rozczarowana tym o czym piszę powyżej, zapragniesz znowu czyjegoś ciepła. Nie rób tego błędu.
Lepiej poczekać, poszukać .... w końcu miłość przyjdzie smile

1 819

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Krotko,
rozumiem.
Czyli kochanka, romans można uznać za katalizator, który jedynie przyśpieszył i tak nieuniknioną agonię małżeństwa.
Cóż, bywa...
Gorzej by było  dla Ciebie, gdyby to kochanek był powodem tej agonii. Wtedy niestety mogłoby ( choć oczywiście nie musiałoby )
spotkać Ciebie duże rozczarowanie.

Cóż, więc układaj to życie na nowo. Może to trochę dłużej potrwać, ale da się.
Piszę to jako kobieta przed 40-stką ... w pewnym wieku ciężko kobiecie znaleźć porządnego kandydata do związku, do romansu żaden problem .....
zupełnie odwrotnie niż mężczyźnie.... oni jednak w tym wieku mają wciąż dużo kandydatek, które chciałyby stworzyć z nimi związek, a mniej na niezobowiązujący seks.
Ale nie jest tak, że kobiety nie mają szans. Mają, tylko muszą dłużej szukać.
Życzę Ci  abyś nie wpadła znowu w ramiona kochanka, kiedy rozczarowana tym o czym piszę powyżej, zapragniesz znowu czyjegoś ciepła. Nie rób tego błędu.
Lepiej poczekać, poszukać .... w końcu miłość przyjdzie smile

Czyli według ciebie znalezienie sobie sensownego mężczyzny w pewnym wieku jest bardzo utrudnione?
A ja myślę że kogoś sobie znajdę,  jestem bardzo otwartą osobą,  lubię rozmawiać z mężczyznami i zawsze czuję się dla nich równorzędna partnerką. Ale zobaczymy jak będzie,  może być różnie.

1 820 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-11 11:07:25)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
milka9 napisał/a:

Krotko,
rozumiem.
Czyli kochanka, romans można uznać za katalizator, który jedynie przyśpieszył i tak nieuniknioną agonię małżeństwa.
Cóż, bywa...
Gorzej by było  dla Ciebie, gdyby to kochanek był powodem tej agonii. Wtedy niestety mogłoby ( choć oczywiście nie musiałoby )
spotkać Ciebie duże rozczarowanie.

Cóż, więc układaj to życie na nowo. Może to trochę dłużej potrwać, ale da się.
Piszę to jako kobieta przed 40-stką ... w pewnym wieku ciężko kobiecie znaleźć porządnego kandydata do związku, do romansu żaden problem .....
zupełnie odwrotnie niż mężczyźnie.... oni jednak w tym wieku mają wciąż dużo kandydatek, które chciałyby stworzyć z nimi związek, a mniej na niezobowiązujący seks.
Ale nie jest tak, że kobiety nie mają szans. Mają, tylko muszą dłużej szukać.
Życzę Ci  abyś nie wpadła znowu w ramiona kochanka, kiedy rozczarowana tym o czym piszę powyżej, zapragniesz znowu czyjegoś ciepła. Nie rób tego błędu.
Lepiej poczekać, poszukać .... w końcu miłość przyjdzie smile

Czyli według ciebie znalezienie sobie sensownego mężczyzny w pewnym wieku jest bardzo utrudnione?
A ja myślę że kogoś sobie znajdę,  jestem bardzo otwartą osobą,  lubię rozmawiać z mężczyznami i zawsze czuję się dla nich równorzędna partnerką. Ale zobaczymy jak będzie,  może być różnie.

Może być utrudnione, ale nie musi... zajmuje więcej czasu. Na wolnych facetów kobiety czekają, a wolne kobiety muszą sobie kogoś poszukać.... podobno tak jest.
Moja koleżanka narzeka, że wciąż trafia na facetów, którzy szukają darmowego lokum,
inna znalazła sensownego w przeciągu 2 lat, czyli szybko.
Z pewnością strach przed trudnościami nie powinien powodować  kontynuacji życia w nieudanym związku.

Posty [ 1 756 do 1 820 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 26 27 28 29 30 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026