netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 671 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 25 26 27 28 29 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 691 do 1 755 z 3 039 ]

1 691

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Kroteczko,
naprawde nie chciałabys się dowiedzieć co jemu w głowie siedzi?
To, co Tobie tutaj piszemy to  jedynie nasze opinie, które wysuwamy ze strzępków Twoich opowieści
i z własnego doswiadczenia.
A jesli się mylimy?
Często opisujesz jego inaczej, rozumiem to, bo tak jest w odczuciach.
Tylko, że w ten sposob za chwilę zaczniesz się gubić w domysłach. Kocha, nie kocha, chce czegos więcej lub nie....
Nie chcesz się zmierzyć z prawdą?
Teraz uciekasz, z głową pełną wątpliwości, może z nadzieją, może się myląc....
Czy taka ucieczka Ciebie wyzwoli?
Miłego dnia smile

Popieram w 200%

1 692

Odp: Zniszczylam swoje zycie

krotka dalej rozkminia motywacje narcyza. A narcyz ma tylko 1 motywacje: zrobić tak, żeby jemu było dobrze, koszta się nie liczą.
Ten typ osobowości potrafi zrobić takie show i tak dobrze dopasować swoje gierki (zachowanie i słowa) pod potrzeby danej osoby, którą chce wykorzystać, że czuje się ona jakby była jedynym aktorem na scenie z narcyzem i kimś absolutnie wyjątkowym.
Nie zdaje sobie zupełnie sprawy, że odczucie bycia 'aktorką pierwszoplanową' w życiu narcyza on potrafi wzbudzić w każdej, jeśli tylko jest mu oczywiście do czegoś potrzebna.
Seks to największe i najsilniejsze narzędzie manipulacji w dorosłym życiu narcyza, dlatego tak się w zrobieniu z tego show wyspecjalizował, bo władza z pozycji seksualności uzależnia ofiarę najbardziej, taki koktajl emocji jaki zapewnia powoduje zmiany w postrzeganiu rzeczywistości i otępienie na dłuuugo, można się więc nieźle zabawić.
A ofiara? Przecież narcyz jej oficjalnie do niczego nie zmuszał, nie było przemocy w typowym rozumieniu (jedynie szereg perfidnych nadużyć) - i to prawda smile Ofiara zazwyczaj sama pcha się narcyzowi w ręce.

krotka.. ile jeszcze potrzebujesz czasu by zrozumieć, że od początku byłaś zabawką ? Ta świadomość i brak wewnętrznej zgody na przyjęcie prawdy o tej sytuacji to chyba jedyny prawdziwy powód, dla którego tak z tym wszystkim zwlekasz.

1 693 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-08 17:21:33)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

krotka dalej rozkminia motywacje narcyza. A narcyz ma tylko 1 motywacje: zrobić tak, żeby jemu było dobrze, koszta się nie liczą.
Ten typ osobowości potrafi zrobić takie show i tak dobrze dopasować swoje gierki (zachowanie i słowa) pod potrzeby danej osoby, którą chce wykorzystać, że czuje się ona jakby była jedynym aktorem na scenie z narcyzem i kimś absolutnie wyjątkowym.
Nie zdaje sobie zupełnie sprawy, że odczucie bycia 'aktorką pierwszoplanową' w życiu narcyza on potrafi wzbudzić w każdej, jeśli tylko jest mu oczywiście do czegoś potrzebna.
Seks to największe i najsilniejsze narzędzie manipulacji w dorosłym życiu narcyza, dlatego tak się w zrobieniu z tego show wyspecjalizował, bo władza z pozycji seksualności uzależnia ofiarę najbardziej, taki koktajl emocji jaki zapewnia powoduje zmiany w postrzeganiu rzeczywistości i otępienie na dłuuugo, można się więc nieźle zabawić.
A ofiara? Przecież narcyz jej oficjalnie do niczego nie zmuszał, nie było przemocy w typowym rozumieniu (jedynie szereg perfidnych nadużyć) - i to prawda smile Ofiara zazwyczaj sama pcha się narcyzowi w ręce.

krotka.. ile jeszcze potrzebujesz czasu by zrozumieć, że od początku byłaś zabawką ? Ta świadomość i brak wewnętrznej zgody na przyjęcie prawdy o tej sytuacji to chyba jedyny prawdziwy powód, dla którego tak z tym wszystkim zwlekasz.

Być może Elle masz rację, ale może prawda jest inna....
Ciężko mi się dopatrzyć tutaj układu : kat-ofiara....
Ofiarami tej sytuacji to są Ci inni, o których bardzo rzadko się tutaj wspomina...
Juz predzej myślę, że kochankowie wpadli w bagno. Jednemu z nich to nie pasuje i chce coś zrobić, a drugiemu może takie taplanie w błocie odpowiada...

I ta prawda, ten strach przed zrozumieniem intencji kochanka ..... czemu to ma służyć? Nie mam pojęcia.

1 694 Ostatnio edytowany przez śliczna nielogiczna (2015-02-08 17:42:32)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
danzelwashin napisał/a:

Mnie tylko dziwi że kroteczka nazywa to miłością
cyt "chyba go kocham"
biedne wy biedne, byle wzbudzić wasze zainteresowanie, że myślicie o nas, że dobrze wam z nami, szczególnie w seksie i już miłość wielka

danzel smile my nie takie biedne ofiary, my prowokujemy,  to ja o jego zainteresowanie walczyłam, to ja uwiodłam, to ja mówiłam, że jest wyjątkowy, nie było seksu smile
Jest miłość... dziwna smile bez wielkich uniesień... taka zwyczajna, spokojna
I troska...
I paniczny strach przed utratą.
Chciałam seksu, on bardziej potrzebował miłości. Wziął to czego chciał, nie miałam szans.

Secondo1 napisał/a:

na wieść o  separacji z pewnością się ucieszy. Z dwóch powodów :
- będzie to potwierdzenie jego męskiego "ego" - udało mu się skutecznie oderwać kroteczkę od innego mężczyzny ( akurat...męża)
- większa szansa kroteczki na chwilę "słabości",
w sumie będzie to dla niego hasło : "Do boju !"

Istnieje też chyba ryzyko, że straci zainteresowanie.
?

1 695

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

krotka dalej rozkminia motywacje narcyza. A narcyz ma tylko 1 motywacje: zrobić tak, żeby jemu było dobrze, koszta się nie liczą.
Ten typ osobowości potrafi zrobić takie show i tak dobrze dopasować swoje gierki (zachowanie i słowa) pod potrzeby danej osoby, którą chce wykorzystać, że czuje się ona jakby była jedynym aktorem na scenie z narcyzem i kimś absolutnie wyjątkowym.
Nie zdaje sobie zupełnie sprawy, że odczucie bycia 'aktorką pierwszoplanową' w życiu narcyza on potrafi wzbudzić w każdej, jeśli tylko jest mu oczywiście do czegoś potrzebna.
Seks to największe i najsilniejsze narzędzie manipulacji w dorosłym życiu narcyza, dlatego tak się w zrobieniu z tego show wyspecjalizował, bo władza z pozycji seksualności uzależnia ofiarę najbardziej, taki koktajl emocji jaki zapewnia powoduje zmiany w postrzeganiu rzeczywistości i otępienie na dłuuugo, można się więc nieźle zabawić.
A ofiara? Przecież narcyz jej oficjalnie do niczego nie zmuszał, nie było przemocy w typowym rozumieniu (jedynie szereg perfidnych nadużyć) - i to prawda smile Ofiara zazwyczaj sama pcha się narcyzowi w ręce.

krotka.. ile jeszcze potrzebujesz czasu by zrozumieć, że od początku byłaś zabawką ? Ta świadomość i brak wewnętrznej zgody na przyjęcie prawdy o tej sytuacji to chyba jedyny prawdziwy powód, dla którego tak z tym wszystkim zwlekasz.

Być może Elle masz rację, ale może prawda jest inna....
Ciężko mi się dopatrzyć tutaj układu : kat-ofiara....
Ofiarami tej sytuacji to są Ci inni, o których bardzo rzadko się tutaj wspomina...
Juz predzej myślę, że kochankowie wpadli w bagno. Jednemu z nich to nie pasuje i chce coś zrobić, a drugiemu może takie taplanie w błocie odpowiada...

I ta prawda, ten strach przed zrozumieniem intencji kochanka ..... czemu to ma służyć? Nie mam pojęcia.

Kolejny raz się mogę pod Tobą podpisać milka9... byłaś w podobnej sytuacji czy tylko baczna z Ciebie obserwatorka?

1 696

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Być może Elle masz rację, ale może prawda jest inna....
Ciężko mi się dopatrzyć tutaj układu : kat-ofiara....

Bo w tego typu sytuacjach strona, która kontroluje sytuację (tj. ma więcej do powiedzenia n/t "jak będzie") nie musi używać przemocy..przecież o tym napisałam.
Tu cały pic polega na tym, by kochankę uzależnić od siebie na tyle, by tej pupy SAMA chciała i pragnęła dawać, bo bez tego cierpi, wręcz fizycznie.

Wam się ciągle wydaje, że ten facet ma jakiekolwiek skrupuły, czy wyrzuty sumienia smile I dokładnie o to narcyzowi chodzi. Tzn. on ma w tyłku co inni myślą na jego temat, póki wszystko jest wg jego scenariusza, natomiast rozkminy typu: "Czy on kocha czy nie kocha".. please big_smile


Ktoś spytał czy miałam do czynienia z taką sytuacją. Niejednokrotnie. Tylko tam, gdzie ja byłam 'zamieszana' to ta druga kobieta była narcyzem i "mój" jak kroteczka rozkminiał latami czy ona ko kofcia czy nie kofcia, bo "tak dobrze im razem" (w tych sprawach).
A tamta ona , może nie była zajęta oficjalnie, ale mentalnie na pewno - poza tym, nigdy nie chciała z nim być, to on sobie coś uroił pod wpływem chemii i seksu. I tak się bidny męczył i męczył..a finał można przewidzieć.

1 697

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Być może Elle masz rację, ale może prawda jest inna....
Ciężko mi się dopatrzyć tutaj układu : kat-ofiara....

Bo w tego typu sytuacjach strona, która kontroluje sytuację (tj. ma więcej do powiedzenia n/t "jak będzie") nie musi używać przemocy..przecież o tym napisałam.
Tu cały pic polega na tym, by kochankę uzależnić od siebie na tyle, by tej pupy SAMA chciała i pragnęła dawać, bo bez tego cierpi, wręcz fizycznie.

Wam się ciągle wydaje, że ten facet ma jakiekolwiek skrupuły, czy wyrzuty sumienia smile I dokładnie o to narcyzowi chodzi. Tzn. on ma w tyłku co inni myślą na jego temat, póki wszystko jest wg jego scenariusza, natomiast rozkminy typu: "Czy on kocha czy nie kocha".. please big_smile


Ktoś spytał czy miałam do czynienia z taką sytuacją. Niejednokrotnie. Tylko tam, gdzie ja byłam 'zamieszana' to ta druga kobieta była narcyzem i "mój" jak kroteczka rozkminiał latami czy ona ko kofcia czy nie kofcia, bo "tak dobrze im razem" (w tych sprawach).
A tamta ona , może nie była zajęta oficjalnie, ale mentalnie na pewno - poza tym, nigdy nie chciała z nim być, to on sobie coś uroił pod wpływem chemii i seksu. I tak się bidny męczył i męczył..a finał można przewidzieć.

Elle znam dokładnie mechanizm narcyza. Masz w 100 % rację.
Tylko być może nie o ten mechanizm tutaj chodzi.
Ale to Krotka, aby się wyzwolić lub wręcz przeciwnie musi poznac prawdę.
Od tego trzeba zacząć.

1 698

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
milka9 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

krotka dalej rozkminia motywacje narcyza. A narcyz ma tylko 1 motywacje: zrobić tak, żeby jemu było dobrze, koszta się nie liczą.
Ten typ osobowości potrafi zrobić takie show i tak dobrze dopasować swoje gierki (zachowanie i słowa) pod potrzeby danej osoby, którą chce wykorzystać, że czuje się ona jakby była jedynym aktorem na scenie z narcyzem i kimś absolutnie wyjątkowym.
Nie zdaje sobie zupełnie sprawy, że odczucie bycia 'aktorką pierwszoplanową' w życiu narcyza on potrafi wzbudzić w każdej, jeśli tylko jest mu oczywiście do czegoś potrzebna.
Seks to największe i najsilniejsze narzędzie manipulacji w dorosłym życiu narcyza, dlatego tak się w zrobieniu z tego show wyspecjalizował, bo władza z pozycji seksualności uzależnia ofiarę najbardziej, taki koktajl emocji jaki zapewnia powoduje zmiany w postrzeganiu rzeczywistości i otępienie na dłuuugo, można się więc nieźle zabawić.
A ofiara? Przecież narcyz jej oficjalnie do niczego nie zmuszał, nie było przemocy w typowym rozumieniu (jedynie szereg perfidnych nadużyć) - i to prawda smile Ofiara zazwyczaj sama pcha się narcyzowi w ręce.

krotka.. ile jeszcze potrzebujesz czasu by zrozumieć, że od początku byłaś zabawką ? Ta świadomość i brak wewnętrznej zgody na przyjęcie prawdy o tej sytuacji to chyba jedyny prawdziwy powód, dla którego tak z tym wszystkim zwlekasz.

Być może Elle masz rację, ale może prawda jest inna....
Ciężko mi się dopatrzyć tutaj układu : kat-ofiara....
Ofiarami tej sytuacji to są Ci inni, o których bardzo rzadko się tutaj wspomina...
Juz predzej myślę, że kochankowie wpadli w bagno. Jednemu z nich to nie pasuje i chce coś zrobić, a drugiemu może takie taplanie w błocie odpowiada...

I ta prawda, ten strach przed zrozumieniem intencji kochanka ..... czemu to ma służyć? Nie mam pojęcia.

Kolejny raz się mogę pod Tobą podpisać milka9... byłaś w podobnej sytuacji czy tylko baczna z Ciebie obserwatorka?

Miałam w życiu do czynienia z wieloma sytuacjami ... jestem także nie tylko życiowym negocjatorem smile a żeby nim być to trzeba być także dobrym obserwatorem. Inaczej się nie da smile

1 699

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

lle znam dokładnie mechanizm narcyza. Masz w 100 % rację.
Tylko być może nie o ten mechanizm tutaj chodzi.
Ale to Krotka, aby się wyzwolić lub wręcz przeciwnie musi poznac prawdę.
Od tego trzeba zacząć.

Ale tej prawdy ona nie chce poznać...

1 700

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
milka9 napisał/a:

lle znam dokładnie mechanizm narcyza. Masz w 100 % rację.
Tylko być może nie o ten mechanizm tutaj chodzi.
Ale to Krotka, aby się wyzwolić lub wręcz przeciwnie musi poznac prawdę.
Od tego trzeba zacząć.

Ale tej prawdy ona nie chce poznać...

Bo prawda moze zaboleć...ale i tak przynosi wiele dobrego.
Lub wręcz przeciwnie .....przyniesie kolejne mysli...

1 701

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ale to Krotka, aby się wyzwolić lub wręcz przeciwnie musi poznac prawdę.
Od tego trzeba zacząć.

To teraz odpowiedz na jedno pytanie.. Kroteczka musi poznać prawdę -ok , jasne. Czemu nie? Byłoby idealnie (w idealnym świecie wink)

Na moment wróćmy jednak do realiów.
Facet, który przez LATA zdradza żonę z koleżanką z pracy. zonie mówi, że jest wszystko ok, całuje w czółko przed wyjściem, itd. Kochanka słyszy, że jest najważniejsza (która tego nie słyszy smile). I tak przez 8 lat.

Zawsze w takich sprawach jestem pod wrażeniem jak sprawny i niezawodny jest mechanizm wyparcia u ludzi. smile
Prędzej będą doszukiwać się świętego w facecie, który nie potrafił powiedzieć żonie przez blisko 10 lat, że ma inna na boku a ich małżeństwo to farsa, niż patrzeć na CZYNY i FAKTY.
Kwintesencja wyparcia.

1 702

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
milka9 napisał/a:

lle znam dokładnie mechanizm narcyza. Masz w 100 % rację.
Tylko być może nie o ten mechanizm tutaj chodzi.
Ale to Krotka, aby się wyzwolić lub wręcz przeciwnie musi poznac prawdę.
Od tego trzeba zacząć.

Ale tej prawdy ona nie chce poznać...

Bo prawda moze zaboleć...ale i tak przynosi wiele dobrego.
Lub wręcz przeciwnie .....przyniesie kolejne mysli...

Ale jednak prawda to prawda nawet jeśli może boleć... domysły są najgorsze...

1 703 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-08 18:04:04)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ale to Krotka, aby się wyzwolić lub wręcz przeciwnie musi poznac prawdę.
Od tego trzeba zacząć.

To teraz odpowiedz na jedno pytanie.. Kroteczka musi poznać prawdę -ok , jasne. Czemu nie? Byłoby idealnie (w idealnym świecie wink)

Na moment wróćmy jednak do realiów.
Facet, który przez LATA zdradza żonę z koleżanką z pracy. zonie mówi, że jest wszystko ok, całuje w czółko przed wyjściem, itd. Kochanka słyszy, że jest najważniejsza (która tego nie słyszy smile). I tak przez 8 lat.

Zawsze w takich sprawach jestem pod wrażeniem jak sprawny i niezawodny jest mechanizm wyparcia u ludzi. smile
Prędzej będą doszukiwać się świętego w facecie, który nie potrafił powiedzieć żonie przez blisko 10 lat, że ma inna na boku a ich małżeństwo to farsa, niż patrzeć na CZYNY i FAKTY.
Kwintesencja wyparcia.

Juz to napisałam. Moim zdaniem prawda może Ją zaboleć. Może być odarciem ze złudzeń. Byc może tego się boi, bo nikt nie chce cierpieć.
Pozwoli Jej to jednak z biegiem czasu na faktyczne odejście z tego toksycznego układu.

Jesli okaże się, że kochanek .... kocha, ma plany Wobec Kroteczki, że wpakował się w nieszczęśliwe małżeństwo ( lub mu się tak tylko wydaje ).... to tez juz będzie wiedza, z którą może coś zrobić. Zacznie w końcu kontrolowac sytuację !

Obawiam się, że Krotka teraz ucieka , poniekąd słusznie, bo taki układ Ją wyniszcza, ale z takim małym sladem w sercu, ze wspomnieniem o wielkiej, niemozliwej miłości. To ma sens?

1 704 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-08 18:18:20)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
milka9 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Ale tej prawdy ona nie chce poznać...

Bo prawda moze zaboleć...ale i tak przynosi wiele dobrego.
Lub wręcz przeciwnie .....przyniesie kolejne mysli...

Ale jednak prawda to prawda nawet jeśli może boleć... domysły są najgorsze...

I taka wieczna tęsknota, która będzie Jej zatruwać życie i nie pozwoli w pełni cieszyć się żadnym nowym związkiem,
bo gdzies tam jest on, męski do bólu.....

Ale Krotka i tak już coś osiągnęła. Oceniła tą sytuację po skutku, jaki dla niej przyniosła i juz wie, że nie powinna w to wchodzić.
Jak to się uważa, jesli nie możesz ( w tym przypadku nie chcesz ) poznac motywów to poznaj i oceń skutki.

Trzymam za Nią kciuki. Cały rozwój tej sytuacji , Jej wątpliwości, zmiany zdania.... wskazują na osobę w pułapce uczuć
i z pewnością nie na wyrachowaną kobietę.

1 705

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Milka,
Zadziwia mnie Twoja "wiara" w to, że kochanek Krotki odkryje przed nią swoje prawdziwe intencje.
To kłamca, oszust i zręczny manipulant a Ty oczekujesz od niego uczciwych deklaracji.

1 706 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-08 18:24:13)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:

Milka,
Zadziwia mnie Twoja "wiara" w to, że kochanek Krotki odkryje przed nią swoje prawdziwe intencje.
To kłamca, oszust i zręczny manipulant a Ty oczekujesz od niego uczciwych deklaracji.

To Ona powinna odkryć Jego intencję. Jak to zrobi to już Jej sprawa.

Ale to jest jedynie moje zdanie. Osobiście wolałabym znac prawdę.
Jeśli nie czuje się na siłach to oczywiście może wybrac ucieczkę.

1 707

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Milka,
Zadziwia mnie Twoja "wiara" w to, że kochanek Krotki odkryje przed nią swoje prawdziwe intencje.
To kłamca, oszust i zręczny manipulant a Ty oczekujesz od niego uczciwych deklaracji.

To Ona powinna odkryć Jego intencję. Jak to zrobi to już Jej sprawa.

Ale to jest jedynie moje zdanie. Osobiście wolałabym znac prawdę.
Jeśli nie czuje się na siłach to oczywiście może wybrac ucieczkę.

Trudno mi wyobrazić sobie sytuację czy też sposób, który zastosuje Krótka i w wyniku którego uzyska pewność co do intencji i zamiarów kochanka big_smile
Z mojego doświadczenia: będzie "grał" do końca obraną rolę.
Kochanka mojego męża dowiedziała się PRAWDY tylko dlatego, że był to jeden z warunków, który mu postawiłam (miałam wobec niej powiedzmy dług wdzięczności, bo dzięki jej "współpracy" wiele zrozumiałam).
Zreszta tak do końca nie wiem, co jej powiedział, bo nie chciałam być świadkiem tej rozmowy.

1 708

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:
milka9 napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Milka,
Zadziwia mnie Twoja "wiara" w to, że kochanek Krotki odkryje przed nią swoje prawdziwe intencje.
To kłamca, oszust i zręczny manipulant a Ty oczekujesz od niego uczciwych deklaracji.

To Ona powinna odkryć Jego intencję. Jak to zrobi to już Jej sprawa.

Ale to jest jedynie moje zdanie. Osobiście wolałabym znac prawdę.
Jeśli nie czuje się na siłach to oczywiście może wybrac ucieczkę.

Trudno mi wyobrazić sobie sytuację czy też sposób, który zastosuje Krótka i w wyniku którego uzyska pewność co do intencji i zamiarów kochanka big_smile
Z mojego doświadczenia: będzie "grał" do końca obraną rolę.
Kochanka mojego męża dowiedziała się PRAWDY tylko dlatego, że był to jeden z warunków, który mu postawiłam (miałam wobec niej powiedzmy dług wdzięczności, bo dzięki jej "współpracy" wiele zrozumiałam).
Zreszta tak do końca nie wiem, co jej powiedział, bo nie chciałam być świadkiem tej rozmowy.

Współczuję takich przeżyć.
Nie mam pojecia jak....
Jedni grają w otwarte karty i rozmawiają, inni obserwują, inni sprawdzają....
Na pewno obserwacja reakcji na pewne komunikaty tez coś daje.... oczywiscie obserwacja w dłuższym okresie, a nie jedynie pierwsza reakcja.

1 709 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-02-08 19:35:38)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ci, którzy wierzą naiwnie, że kochaś padnie na kolanko i oświadczy się kroteczce, uparcie nie chcą zrozumieć mechanizmu działania narcyza i cykli, na których opiera się każdy tego typu "związek- rozwiązek" wink

Jedną z naturalnych faz takich cykli jest odpychanie kochanka od siebie celem ..przyciągnięcia go:) I właśnie dokładnie w tym miejscu zabawy znajduje się krotka aktualnie.
Odpychając kochanka ZBYT SZYBKO, niemal automatycznie wyzwala się w nim podświadomą reakcję konieczności gonienia tego, co mu ucieka (oczywiście tylko pozornie) sprzed nosa. Wtedy na moment (ale tylko na chwilę ) rolę się odwracają i nasz narcyz zamienia się w skomlącego o uwagę pieska, ale TYLKO do momentu, aż zabawa nie wróci na stare tory, tj. jego warunki i nie odzyska pełni władzy. Co 'ofiara' bardzo BARDZO często myli z objawami miłości, bo jak to? Przeciez gdyby mu nie zależało wcale to by nie gonił !!
No jacha wink Tylko między 'nie zależeć w ogóle', a 'zależeć pod pewnymi względami' lub 'trochę zależeć' itp. itd. - jest mnóstwo innych opcji, oprócz Big Love, bo ta nie zakiełkuje się na kłamstwie i gierkach.

Natomiast na pewno zakiełkuje uzależnienie. Zapuści mocne i gęste korzenie na różnych poziomach świadomości i będzie grało na wszystkich zmysłach jak najlepszy wirtuoz smile
Każde najdelikatniejszy ruch palca w powietrzu takiego 'dyrygenta' wyzwala tysiące rozkmin, emocji.."ach, kocha czy nie kocha?" Przecie gdyby tym palcem poruszał odrobinę wolniej w powietrzu to wtedy nie kochałby, ale tak.. można mieć wątpliwości. Więc może jednak kocha?..itd. itd. lata lecą wink A narcyz ani przez moment po doprowadzeniu do układu na poprzednich zasadach nie będzie miał 1% takich rozkmin i tak to musi działać. Ktoś musi być moderatorem w tej grze i na pewno nie jest nim kroteczka, czy inna kochanka narcyza.

1 710 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-08 20:35:04)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ci, którzy wierzą naiwnie, że kochaś padnie na kolanko i oświadczy się kroteczce, uparcie nie chcą zrozumieć mechanizmu działania narcyza i cykli, na których opiera się każdy tego typu "związek- rozwiązek" wink

Jedną z naturalnych faz takich cykli jest odpychanie kochanka od siebie celem ..przyciągnięcia go:) I właśnie dokładnie w tym miejscu zabawy znajduje się krotka aktualnie.
Odpychając kochanka ZBYT SZYBKO, niemal automatycznie wyzwala się w nim podświadomą reakcję konieczności gonienia tego, co mu ucieka (oczywiście tylko pozornie) sprzed nosa. Wtedy na moment (ale tylko na chwilę ) rolę się odwracają i nasz narcyz zamienia się w skomlącego o uwagę pieska, ale TYLKO do momentu, aż zabawa nie wróci na stare tory, tj. jego warunki i nie odzyska pełni władzy. Co 'ofiara' bardzo BARDZO często myli z objawami miłości, bo jak to? Przeciez gdyby mu nie zależało wcale to by nie gonił !!
No jacha wink Tylko między 'nie zależeć w ogóle', a 'zależeć pod pewnymi względami' lub 'trochę zależeć' itp. itd. - jest mnóstwo innych opcji, oprócz Big Love, bo ta nie zakiełkuje się na kłamstwie i gierkach.

Natomiast na pewno zakiełkuje uzależnienie. Zapuści mocne i gęste korzenie na różnych poziomach świadomości i będzie grało na wszystkich zmysłach jak najlepszy wirtuoz smile
Każde najdelikatniejszy ruch palca w powietrzu takiego 'dyrygenta' wyzwala tysiące rozkmin, emocji.."ach, kocha czy nie kocha?" Przecie gdyby tym palcem poruszał odrobinę wolniej w powietrzu to wtedy nie kochałby, ale tak.. można mieć wątpliwości. Więc może jednak kocha?..itd. itd. lata lecą wink A narcyz ani przez moment po doprowadzeniu do układu na poprzednich zasadach nie będzie miał 1% takich rozkmin i tak to musi działać. Ktoś musi być moderatorem w tej grze i na pewno nie jest nim kroteczka, czy inna kochanka narcyza.

Elle ocena tej sytuacji moze byc tylko zła i to bez względu na to, czy kochanek jest dobry, czy zły.
Zdrada jest czymś złym, a niektórych może nawet wyniszczyć.
Ale warto chyba poznac motywy, wgłębić się  w to trochę.... choćby po to aby juz nigdy w takie bagno nie wejść.
Tutaj istnieje ryzyko, że Krotka została zmanipulowana, ale pewności nie ma. Niech sama dojdzie do prawdy.
Inaczej będzie hodowała  złudzenia.
Ponadto nawet jeśli okaże się, że kochanek nie jest taki zły...czy to oznacza, że romans z nim będzie usprawiedliwiony?
Że teraz to juz można. Nie można.
Moim zdaniem zdrada to zdrada i nie ma co się w to pchać.

1 711

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Skąd mieć pewność, że to narcyz?
Skąd mieć pewność, że samemu nie jest się tym owym narcyzem?
Boję się po tym co napisała Elle...

1 712 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-08 20:37:07)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Ci, którzy wierzą naiwnie, że kochaś padnie na kolanko i oświadczy się kroteczce, uparcie nie chcą zrozumieć mechanizmu działania narcyza i cykli, na których opiera się każdy tego typu "związek- rozwiązek" wink

Jedną z naturalnych faz takich cykli jest odpychanie kochanka od siebie celem ..przyciągnięcia go:) I właśnie dokładnie w tym miejscu zabawy znajduje się krotka aktualnie.
Odpychając kochanka ZBYT SZYBKO, niemal automatycznie wyzwala się w nim podświadomą reakcję konieczności gonienia tego, co mu ucieka (oczywiście tylko pozornie) sprzed nosa. Wtedy na moment (ale tylko na chwilę ) rolę się odwracają i nasz narcyz zamienia się w skomlącego o uwagę pieska, ale TYLKO do momentu, aż zabawa nie wróci na stare tory, tj. jego warunki i nie odzyska pełni władzy. Co 'ofiara' bardzo BARDZO często myli z objawami miłości, bo jak to? Przeciez gdyby mu nie zależało wcale to by nie gonił !!
No jacha wink Tylko między 'nie zależeć w ogóle', a 'zależeć pod pewnymi względami' lub 'trochę zależeć' itp. itd. - jest mnóstwo innych opcji, oprócz Big Love, bo ta nie zakiełkuje się na kłamstwie i gierkach.

Natomiast na pewno zakiełkuje uzależnienie. Zapuści mocne i gęste korzenie na różnych poziomach świadomości i będzie grało na wszystkich zmysłach jak najlepszy wirtuoz smile
Każde najdelikatniejszy ruch palca w powietrzu takiego 'dyrygenta' wyzwala tysiące rozkmin, emocji.."ach, kocha czy nie kocha?" Przecie gdyby tym palcem poruszał odrobinę wolniej w powietrzu to wtedy nie kochałby, ale tak.. można mieć wątpliwości. Więc może jednak kocha?..itd. itd. lata lecą wink A narcyz ani przez moment po doprowadzeniu do układu na poprzednich zasadach nie będzie miał 1% takich rozkmin i tak to musi działać. Ktoś musi być moderatorem w tej grze i na pewno nie jest nim kroteczka, czy inna kochanka narcyza.

Elle ocena tej sytuacji moze byc tylko zła i to bez względu na to, czy kochanek jest dobry, czy zły.
Zdrada jest czymś złym, a niektórych może nawet wyniszczyć.
Ale warto chyba poznac motywy, wgłębić się  w to trochę.... choćby po to aby juz nigdy w takie bagno nie wejść.
Tutaj istnieje ryzyko, że Krotka została zmanipulowana, ale pewności nie ma. Niech sama dojdzie do prawdy.
Inaczej będzie hodowała  złudzenia.

Ponadto nawet jeśli okaże się, że kochanek nie jest taki zły...czy to oznacza, że romans z nim będzie usprawiedliwiony?
Że teraz to juz można. Nie można.
Moim zdaniem zdrada to zdrada i nie ma co się w to pchać.

1 713

Odp: Zniszczylam swoje zycie

milko, chodzi o to, że ona do żadnej "prawdy" nie dojdzie, bo oni nigdy nie rozmawiali OTWARCIE o tym co ich łączy. Krotka twierdziła najpierw, że byli 'najlepszymi przyjaciółmi" smile, ale po pół roku pisaniny zajarzyła, że przyjaźń to coś więcej niż smyranie po szyjce i wyszeptane w pośpiechu na ucho seksualne aluzje, ani nie jest ją narzekanie na żonę.

Ten facet nie ma najmniejszej ochoty na wyjawienie swoich motywów ani krotce, ani nawet sobie. Zresztą, założę się, że on tego w ogóle jakoś specjalnie nie przemyślał 'strategicznie', bo to wymagałoby wzięcie pod uwagę ewentualnych kosztów: utrata żony, wyrzuty sumienia, po prostu konsekwencje. Narcyz ma w nosie konsekwencje smile
Penis stoi- trzeba działać. To tyle z konsekwencji wink

Naprawdę jesteś na tyle naiwna, że wierzysz, że ktoś kto nie miał problemu by łgać prosto w oczy najbliższym osobom przez tyle lat, NAGLE poczuje potrzebę postawienia swojego życia na głowie tylko po to, by kochanka lepiej się poczuła i mogła pójść dalej z życiem?
Be real with yourself..

1 714

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Bardzo chciałabym znać jego intencje. Jego prawdziwe uczucia. Ale tak jak pisze Przyszłość czy Elle obawiam się że on nie powie prawdy a jedynie to co "powinnam" usłyszeć. Niestety on jest nakierowany przede wszystkim na fizycznosc. Znam go to się nigdy nie zmieni. On taki jest.  Jak byliśmy razem to też dbał głównie o to żeby było mi dobrze fizycznie a jak się czuję psychicznie go nie bardzo obchodziło.
Potem jak powiedziałam mu że tak nie może być że źle się czuję niby zmienił swoje zachowanie ale to chyba raczej manipulacja była.

1 715

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotka, powiedz mi - albo sobie odpowiedz, bo to wszystko jedno w zasadzie, chodzi o to byś uruchomiła niezależne myślenie...
Czy Ty potrafisz dopuścić w ogóle do siebie taką możliwość, że ten facet jest niedojrzały emocjonalnie (z różnych powodów) i na tym etapie on najzwyczajniej w świecie NIE POTRAFI zrozumieć czego Ty od niego chcesz i że w ogóle czegoś chcesz, poza tym, co on Ci REALNIE może dać, czyli ten seks i thats all ??

Potrafisz zrozumieć, że istnieją ludzie, którzy nie potrzebują na danym etapie seksu wiązać ze zobowiązaniami i nie chcą tego robić?
Tak mocno uwierzyłaś, że skoro Ty uprawiasz z nim seks i przy nim "odpływasz" właśnie dlatego, że to ON, bo do niego coś czujesz to facet ma na 100% tak samo.
Tak najprawdopodobniej miał przy Tobie Twój mąż, ale to dlatego, że macie podobna osobowość - współzależną, a takie osoby ciągnie do narcyzów jak magnes.

Ty jesteś takim 'narcyzem' dla męża, bo go nie pożądasz, przez co nie emocjonujesz się waszą sytuacją, a z kolei kochaś jest dla Ciebie męski przez to, że wyciąga po Ciebie rękę jak po swoje i nie pyta Cię o zdanie. Tylko nie chcesz przyznać przed sobą, że gdyby przestał to robić to nie wyróżniałby się niczym od pozostałych facetów, którzy mają jakieś skrupuły, przez co nie wydają Ci się tak "męscy".

dla Ciebie taka pierwotna męskość = brak skrupułów, bezkompromisowość ..no nie jest tak?

1 716

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

milko, chodzi o to, że ona do żadnej "prawdy" nie dojdzie, bo oni nigdy nie rozmawiali OTWARCIE o tym co ich łączy. Krotka twierdziła najpierw, że byli 'najlepszymi przyjaciółmi" smile, ale po pół roku pisaniny zajarzyła, że przyjaźń to coś więcej niż smyranie po szyjce i wyszeptane w pośpiechu na ucho seksualne aluzje, ani nie jest ją narzekanie na żonę.

Ten facet nie ma najmniejszej ochoty na wyjawienie swoich motywów ani krotce, ani nawet sobie. Zresztą, założę się, że on tego w ogóle jakoś specjalnie nie przemyślał 'strategicznie', bo to wymagałoby wzięcie pod uwagę ewentualnych kosztów: utrata żony, wyrzuty sumienia, po prostu konsekwencje. Narcyz ma w nosie konsekwencje smile
Penis stoi- trzeba działać. To tyle z konsekwencji wink..

Tak niestety nigdy otwarcie o uczuciach nie rozmawialiśmy. Jedynie ciągle o tym jak go kręcę jak o mnie ciągle myśli jaka jestem piękna etc. Stojący penis - tak to pewnie wg niego jest objaw jego zaangażowania.

1 717

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Krotka, powiedz mi - albo sobie odpowiedz, bo to wszystko jedno w zasadzie, chodzi o to byś uruchomiła niezależne myślenie...
Czy Ty potrafisz dopuścić w ogóle do siebie taką możliwość, że ten facet jest niedojrzały emocjonalnie (z różnych powodów) i na tym etapie on najzwyczajniej w świecie NIE POTRAFI zrozumieć czego Ty od niego chcesz i że w ogóle czegoś chcesz, poza tym, co on Ci REALNIE może dać, czyli ten seks i thats all ??

Potrafisz zrozumieć, że istnieją ludzie, którzy nie potrzebują na danym etapie seksu wiązać ze zobowiązaniami i nie chcą tego robić?
Tak mocno uwierzyłaś, że skoro Ty uprawiasz z nim seks i przy nim "odpływasz" właśnie dlatego, że to ON, bo do niego coś czujesz to facet ma na 100% tak samo.
Tak najprawdopodobniej miał przy Tobie Twój mąż, ale to dlatego, że macie podobna osobowość - współzależną, a takie osoby ciągnie do narcyzów jak magnes.

Ty jesteś takim 'narcyzem' dla męża, bo go nie pożądasz, przez co nie emocjonujesz się waszą sytuacją, a z kolei kochaś jest dla Ciebie męski przez to, że wyciąga po Ciebie rękę jak po swoje i nie pyta Cię o zdanie. Tylko nie chcesz przyznać przed sobą, że gdyby przestał to robić to nie wyróżniałby się niczym od pozostałych facetów, którzy mają jakieś skrupuły, przez co nie wydają Ci się tak "męscy".

dla Ciebie taka pierwotna męskość = brak skrupułów, bezkompromisowość ..no nie jest tak?

Elle ja myślę że on JEST niedojrzały emocjonalnie.
I chyba rzeczywiście zakładałam że on podchodzi do naszej relacji tak jak ja.
Niestety muszę przyznać że ta jego "pierwotna" męskość mnie zgubiła. Nawet podobało mi się to jego dążenie do fizycznosci. Głupie ale nie przeszkadzało mi że klepie mnie po pupie jak nikt nie widzi, że łapie mnie tam gdzie nie powinien.  Ciągle traktował mnie jak rzecz i w sumie nigdy nie protestowalam.

1 718 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-02-08 21:24:20)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Tak niestety nigdy otwarcie o uczuciach nie rozmawialiśmy. Jedynie ciągle o tym jak go kręcę jak o mnie ciągle myśli jaka jestem piękna etc. Stojący penis - tak to pewnie wg niego jest objaw jego zaangażowania.

A jak Ci powiem, że kawałek czasu temu przechodziłam to samo..? I kupa innych kobiet. Słyszałyśmy to samo, te samej treści smsy, ten sam rodzaj "zaangażowania", te same komplementy.

Zrozum, krotka.. Nikt Cie tu nie chce odzierać ze szczęścia i doskonale rozumiemy jak to jest, gdy ktoś Cię pożąda i daje złudzenie, że "tylko Ty" i bez ręki w Twoim majtkach słońce nie wstanie wink

Ale jakoś wstaje. Wstaje tez kiedy potrzebujesz deklaracji, jakiejś pomocy wykraczającej poza "pomoc fizyczną", albo wsparcia, rozmowy (ale nie rozmowy o tym, co by Ci z chęcią zrobił etc.).
Wtedy jest pierwszy 'dysonans poznawczy' i zaczyna dochodzić do głosu rozum, że coś jest kurna nie tak.. Ale się Człowiek  przed ta prawdą broni, bo nie chce czuć się jak idiotka. Ale czas mija i nic się nie zmienia, poza tym, że czujesz się coraz gorzej a facet to się odsuwa, to "walczy".. nic tu się kupy nie trzyma. Im dalej w las tym ciemniej. Każda próba rozmowy kończy się jakimiś niejasnymi ustaleniami albo pseudo-empatią z jego strony jak to rozumie, że Ci ciężko, że nie będzie się narzucał, itd. Mija jakiś czas, Ty się uspokajasz i..guess what?! Zabawa zaczyna się od nowa smile

A potem..on znowu nie rozumie, co się stało i przykro mu patrzeć jak cierpisz, więc musi już przestać, ale..nie może przestać, bo przecież jesteś taka wspaniała i tak na niego działasz, on sobie nie radzi! Przecież znasz doskonale ten schemat..

Nie wierzysz, że ta zabawa nie może trwać wiecznie? Tzn. dopóki Ty jej nie zakończysz, bo on nie zrobi tego na pewno. Nic nie traci, ani nie inwestuje emocjonalnie na tyle by odmawiać sobie tych przyjemności. O to jakie wrażenie robi na kochance w ogóle mu nie zależy, w końcu to kochanka smile
Kobieto, MYŚL.

1 719

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Przechodzę podobna sytuacje.....
Kochanka odstawiłam, niestety tylko na tydzień... w weekend zaczęło sie pisanie, dosłownie taka sama historia jak w/w

czytam i czytam
Bardzo podobają mi sie Elle88 rady i podejście , bardzo rzeczowe. Niektóre rady   nawet notuję i czytam jak mantrę.

Tylko skoro my kobiety wiedząc ,że jesteśmy zabawkami
w rekach( facetów  wyrachowanych, nastawionych tak a nie inaczej) skąd wziąć siłę by się uwolnić.. kiedy oni się bawią w najlepsze , nam " motylki"
burzą cały obraz sytuacji... i resztę Same sobie dopowiadamy ..........

1 720

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Impuls85 napisał/a:

Przechodzę podobna sytuacje.....
Kochanka odstawiłam, niestety tylko na tydzień... w weekend zaczęło sie pisanie, dosłownie taka sama historia jak w/w

czytam i czytam
Bardzo podobają mi sie Elle88 rady i podejście , bardzo rzeczowe. Niektóre rady   nawet notuję i czytam jak mantrę.

Tylko skoro my kobiety wiedząc ,że jesteśmy zabawkami
w rekach( facetów  wyrachowanych, nastawionych tak a nie inaczej) skąd wziąć siłę by się uwolnić.. kiedy oni się bawią w najlepsze , nam " motylki"
burzą cały obraz sytuacji... i resztę Same sobie dopowiadamy ..........

Jak coś zrobić? Może po prostu coś zrobić!? Nie czekać, nie udawać, ze się coś robi, ale to skończyć. Tylko po co?
Są kobiety, które pragną koktajlu różnych emocji. Także robienia sobie jaj z ego kobiety, czyli traktowanie jej jako zabawkę.
Tego jakaś wasza część chce, więc jej nie odrzucacie. Do tego was ciągnie.

Jeśli ten kochanek to niedojrzały człowiek, to także uważam, że wy jako kochanki też jesteście niedojrzałe. Tylko takim osobom potrzeba emocji, czyli zainteresowania które miesza w zmysłach, nie umie uwolnić się od tych myśli bo uzalezniają. Kwestie ambicjonalne, by zmienić relacje, by poznać prawdziwe intencje, a to jest niemożliwe. Świadomie wiecie, że to są gry, że jesteście pionkami i to może boleć, a za chwile... podniecać. I tak żyjecie w wirze emocji. To też moim zdaniem niedojrzałość, bo stabilne osoby to odrzucają i odczuwają to jako atak, coś złego.

1 721 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-08 21:52:18)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Elle ,
nie rozumiesz mnie.
Facet może jest narcyzem, może jest niedojrzałym osobnikiem, może kocha, może nie, może nie potrafi kochać....
Bez względu na to, jaka będzie odpowiedź na to pytanie nie zmienia to faktu, że romans z nim to droga donikąd,
toksyczna sytuacja, generalnie syf.

Jeśli będziemy lansować tezę, że to narcyz, manipulant .... wszystko się zgadza na ten moment.
Narcyz, który uwiódł. Świadczą o tym ostatnie wpisy Kroteczki.

Załóżmy jednak, że w niedalekiej przyszłości owy kochanek zaczyna zachowywać się poprawnie, nawet pomocnie,
dąży do przyjaźni, przyznaje Jej racje, że nie seks jest najważniejszy itp.... Nawet niech to nie wynika z manipulacji,
nagłe olśnienie.....
I co wtedy?
Jakie myśli będzie  miała Kroteczka? Będzie taka twarda, jak teraz? Wątpię. Czy nie obudzi  to w Niej uczuc do tego człowieka?
Nie zacznie się zastanawiać, czy to wielka miłość?
Cała teza może runąć.

A jeśli kiedys okaże się, że to była wielka miłość.... to będzie to oznaczało, że to już można zdradzać i oszukiwać ? Moim zdaniem nie.
Ilu ludzi w związkach poznaje kogoś innego, dobrego, życzliwego, który budzi głębsze uczucia? Czy kazdy wchodzi w romans?
Większość nie. Życie to sztuka wyboru.

Dlatego moim zdaniem to ona sama powinna ( może przy naszej pomocy ) dojść prawdy o tym człowieku.
I z tą nabytą już  wiedzą, na spokojnie jeszcze raz przypomnieć sobie, czym skończył się dla niej ten romans,
ile zła wniósł w Jej życie, jakie to było złudne.
Wtedy żaden usmiech kochanka nie będzie już dla niej zagrożeniem, dojrzale zrozumie, że bez względu na wszystkie okoliczności
nigdy więcej romansów. Nawet jesli to dobry facet, romans z nim jest zły !

Robienie z siebie ofiary to droga donikąd.

1 722

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Zrozum, krotka.. Nikt Cie tu nie chce odzierać ze szczęścia i doskonale rozumiemy jak to jest, gdy ktoś Cię pożąda i daje złudzenie, że "tylko Ty" i bez ręki w Twoim majtkach słońce nie wstanie wink

Ale jakoś wstaje. Wstaje tez kiedy potrzebujesz deklaracji, jakiejś pomocy wykraczającej poza "pomoc fizyczną", albo wsparcia, rozmowy (ale nie rozmowy o tym, co by Ci z chęcią zrobił etc.).
Wtedy jest pierwszy 'dysonans poznawczy' i zaczyna dochodzić do głosu rozum, że coś jest kurna nie tak.

Elle ale on robił dla mnie naprawdę dużo.  Poświęcał czas i uwagę żeby mi pomóc w różnych sprawach,  też prywatnych.
Wspierał w chorobie. Kiedyś jechał do mnie kilkaset km żeby załatwić  dla mnie pewna sprawę. Nie prosiłam go o to mógł mi pomóc kto inny. A on wsiadł w samochód i przyjechał z delegacji przed czasem.
Dlatego tak trudno było mi uwierzyć że to tylko o seks chodziło.
Jednak wiem że on jest niedojrzałym człowiekiem, myślę że jakbyśmy byli razem już pewnie nie byłoby go stać na takie gesty.

1 723

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko  robił tak bo to były początki ...do dalszej gry .
to taki etap kiedy "on " musi zarzucić przynętę, pokazać sie, że taki może być...
a później jak sama stwierdziłaś, taki nie będzie ...

i sama zauważ, że piszesz o nim  w czasie przeszłym .....

1 724

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Zrozum, krotka.. Nikt Cie tu nie chce odzierać ze szczęścia i doskonale rozumiemy jak to jest, gdy ktoś Cię pożąda i daje złudzenie, że "tylko Ty" i bez ręki w Twoim majtkach słońce nie wstanie wink

Ale jakoś wstaje. Wstaje tez kiedy potrzebujesz deklaracji, jakiejś pomocy wykraczającej poza "pomoc fizyczną", albo wsparcia, rozmowy (ale nie rozmowy o tym, co by Ci z chęcią zrobił etc.).
Wtedy jest pierwszy 'dysonans poznawczy' i zaczyna dochodzić do głosu rozum, że coś jest kurna nie tak.

Elle ale on robił dla mnie naprawdę dużo.  Poświęcał czas i uwagę żeby mi pomóc w różnych sprawach,  też prywatnych.
Wspierał w chorobie. Kiedyś jechał do mnie kilkaset km żeby załatwić  dla mnie pewna sprawę. Nie prosiłam go o to mógł mi pomóc kto inny. A on wsiadł w samochód i przyjechał z delegacji przed czasem.
Dlatego tak trudno było mi uwierzyć że to tylko o seks chodziło.
Jednak wiem że on jest niedojrzałym człowiekiem, myślę że jakbyśmy byli razem już pewnie nie byłoby go stać na takie gesty.

Kroteczko,
tak jak napisałam powyżej to Ty sama musisz zrozumieć całą tą sytuację,
bierz z forum co najlepsze, ale też masz swój rozum
ułoży się z czasem ...
dobranoc

1 725 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-02-08 22:06:10)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Elle ale on robił dla mnie naprawdę dużo.  Poświęcał czas i uwagę żeby mi pomóc w różnych sprawach,  też prywatnych.
Wspierał w chorobie. Kiedyś jechał do mnie kilkaset km żeby załatwić  dla mnie pewna sprawę. Nie prosiłam go o to mógł mi pomóc kto inny. A on wsiadł w samochód i przyjechał z delegacji przed czasem.

Ale takie akcje są 'normalne' ze strony kochanków, tylko tego się tak nie odbiera dopóki emocje przesłaniają prawdziwe motywy smile
Ja nigdzie nie napisałam, że ten facet Cię nie lubi, nie troszczy się (tak jak można się troszczyć o ulubionego misia czy auto). "Mój" też mi pomagał w chorobie, też sprawiał pozory, że 'zmienia swoje plany' dla mnie, bo JA tak chce czy tego potrzebuje. Wszystko by zrobił żebym widziała jak bardzo mu zależy na moim szczęściu smile

To czy to będzie zrobienie dodatkowych kilkuset km czy podcieranie zasmarkanego nosa na twarzy bez makijażu itp. to ma drugorzędne znaczenie, bo to jest indywidualna kwestia co taki ktoś uzna za "poświęcenie". Tu chodzi o długofalowy cel, a jest nim za li cze nie smile
I z racji, że nie jest desperatem, bo w razie gdy odmówisz albo będzie musiał za Tobą trochę pochodzić, to nawet lepiej wink więcej emocji, natomiast seks zawsze jest jeszcze W DOMU - dlatego wcale nie trzeba tych podchodów robić szturmem, można pomalutku, krok po  kroczku wzbudzać zaufanie, budować więź etc..
Tak działa gość, który ma doświadczenie, on nie musi się spieszyć, bo ma czas.

Mężczyzna uwielbia czuć się potrzebny, to go nakręca. to Kobieta doszukuje się w każdym geście wyłącznie dowodów miłości.

1 726

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ohohoho, i znowu tasiemcowa dyskusja. wink Obawiam się że dopóki wszyscy nie przytakną, temu, jakim jest podelcem(a przynajmniej Ty Krotko), jak Cię usidlił, skrzywdził, jaki to z niego oszust itd, to ten wątek będzie ciągnął się dalej bite 10 godzin na dzień, przez następne 5 lat. tongue Patrząc tylko i wyłącznie na KONKRETY nie widzę na razie niczego, co by tego dowodziło. A mechanizmy takich czy innych działań bywają różne, nie jest powiedziane, że dany mechanizm musi tu występować. W ogóle nie wiadomo, czy jakikolwiek mechanizm tu występuje, bo czasem się zdarza, że ludzie nie myślą i nie działają według żadnego określonego schematu.

kroteczka napisał/a:

Elle ale on robił dla mnie naprawdę dużo.  Poświęcał czas i uwagę żeby mi pomóc w różnych sprawach, też prywatnych.
Wspierał w chorobie. Kiedyś jechał do mnie kilkaset km żeby załatwić  dla mnie pewna sprawę. Nie prosiłam go o to mógł mi pomóc kto inny. A on wsiadł w samochód i przyjechał z delegacji przed czasem.
Dlatego tak trudno było mi uwierzyć że to tylko o seks chodziło.
Jednak wiem że on jest niedojrzałym człowiekiem, myślę że jakbyśmy byli razem już pewnie nie byłoby go stać na takie gesty.

A już tłumaczenie tego jakimś podstępnym działaniem czy manipulacją jest już w ogóle jakieś kuriozalne moim zdaniem, bez urazy. Chyba takie zachowania to jednak bardzo pozytywna rzecz i zazwyczaj dobrze świadczy o człowieku. Dla mnie to kolejny przejaw tego, że zaangażowanie podczas romansu wystąpiło u obu stron.

kroteczka napisał/a:

Doszłam do tego że ja też chyba chciałam tego co on. Tylko wiesz u mnie to było bardziej jak marzenie, gdyby nie jego naciski, byłoby to całkowicie platoniczne. To on cisnął na kontakt fizyczny i "konsumpcję".
Różni się ode mnie też tym że ja miałam ogromne wyrzuty sumienia jeszcze przed pełną konsumpcja, w trakcie kolejnych "etapów" przekraczania granicy. On nigdy ich nie miał albo nie pokazywał.  Ja pokazywałam że mi źle,  ale to go nie chyba nie obchodziło bo cisnął jeszcze bardziej.

No tak, to by była już jakaś różnica, ale na pewno nie typu "kat-ofiara". Jednak co do tych wyrzutów sumienia, to nie wiadomo do końca, jak to z tym było, nie każdy mówi o tym otwarcie, z własnej inicjatywy. Pewność możesz mieć jak na razie co do siebie-sama dobrze wiesz co czułaś i o czym myślałaś.
Jak najbardziej zgodzę się za tym postem:

milka9 napisał/a:

Kroteczko,
naprawde nie chciałabys się dowiedzieć co jemu w głowie siedzi?
To, co Tobie tutaj piszemy to  jedynie nasze opinie, które wysuwamy ze strzępków Twoich opowieści
i z własnego doswiadczenia.
A jesli się mylimy?
Często opisujesz jego inaczej, rozumiem to, bo tak jest w odczuciach.
Tylko, że w ten sposob za chwilę zaczniesz się gubić w domysłach. Kocha, nie kocha, chce czegos więcej lub nie....
Nie chcesz się zmierzyć z prawdą?
Teraz uciekasz, z głową pełną wątpliwości, może z nadzieją, może się myląc....
Czy taka ucieczka Ciebie wyzwoli?
Miłego dnia smile

Na razie nie ma co tu ostatecznie czegoś przesądzać, powinnaś poznać prawdę i tyle. Jakbym już się znalazła w Twoim położeniu, to zamiast ciągle rozmyślać zapytałabym go wprost: "Skoro mówisz że Ci na mnie zależy i szukasz ze mną kontaktu, to czemu nie odejdziesz od żony, czemu się chociaż nie wyprowadzisz?". Myślę że to mogłoby wiele wyjaśnić. lepsze zrobić coś w tym kierunku, niż w kółko gdybać.

1 727

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Teraz niektórzy wchodzą w drugą skrajność. Najpierw Kroteczka była tą złą, teraz robicie z niej ofiarę. Kroteczka nie była i nie jest niczyją ofiarą. Była zakochana od lata w swoim kochanku. Nie zrobiła nic by przerwać to uczucia i dlatego prędzej czy później doszło do konsumpcji. Kroteczka nie radziła sobie dobrze z wyrzutami sumienia, więc teraz słuchając co niektórych osób, zaczyna wmawiać sobie, że była ofiarą. Nie bardzo jej to wychodzi, bo w głębi duszy wie, że to nieprawda. Oboje dążyli do romansu z tym, że Kroteczka bardziej nieświadomie. Niestety jeśli nie zatrzymamy swoich uczuć na pewnym etapie, tylko będziemy je pielęgnować, to nie ma zmiłuj się by nie popłynąć.
Kroteczka zrobiła błąd, ale ofiarą kochanka nie była. Dlaczego kochanek nie daje jej spokoju? Bo Kroteczka jest niezdecydowana i on to widzi. To tak: "niby nie chce, ale chce". Taka niepewność jest bardzo widoczna na zewnątrz, Kroteczka ma problemy z podejmowaniem niektórych decyzji. Ma problem z byciem stanowczą, przynajmniej jeśli chodzi o kochanka.
Kroteczka ty tak naprawdę czekasz na decyzję jego, twojego kochanka. Zachowujesz się jakbyś nie miała nic do powiedzenia w twojej sprawie. Zacznij być stanowcza. Chcesz być z nim to mu powiedz jakie mu stawiasz warunki, jeśli je spełni to będziecie razem, jeśli nie, to powiedz mu stanowczo, że nie życzysz sobie żadnego klepania, żadnego dotyku i przyjaciółmi również nie będziecie.
Dopóki będziesz jego przyjaciółką, nic na lepsze w twoim życiu się nie zmieni.
A to, że go teraz znienawidzisz też ci nic dobrego nie przyniesie.

1 728

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

A jak Ci powiem, że kawałek czasu temu przechodziłam to samo..? I kupa innych kobiet. Słyszałyśmy to samo, te samej treści smsy, ten sam rodzaj "zaangażowania", te same komplementy.

Niemożliwe! Ty??!! Chyba ostatnia osoba (sądząc po wypowiedziach), którą można by podejrzewać, że dała się omamić podrywaczowi. wink

mohic napisał/a:

Patrząc tylko i wyłącznie na KONKRETY nie widzę na razie niczego, co by tego dowodziło. A mechanizmy takich czy innych działań bywają różne, nie jest powiedziane, że dany mechanizm musi tu występować. W ogóle nie wiadomo, czy jakikolwiek mechanizm tu występuje, bo czasem się zdarza, że ludzie nie myślą i nie działają według żadnego określonego schematu.

Też uważam, że nie można popadać w skrajności i wszystkich oceniać jedną miarą...

Elle88 napisał/a:

To czy to będzie zrobienie dodatkowych kilkuset km czy podcieranie zasmarkanego nosa na twarzy bez makijażu itp. to ma drugorzędne znaczenie, bo to jest indywidualna kwestia co taki ktoś uzna za "poświęcenie". Tu chodzi o długofalowy cel, a jest nim za li cze nie smile
/.../
Mężczyzna uwielbia czuć się potrzebny, to go nakręca. to Kobieta doszukuje się w każdym geście wyłącznie dowodów miłości.

Idąc tym tokiem myślenia... (abstrahując od intencji kochanka Kroteczki) temu komu naprawę zależy powinien nic nie robić, nie dbać, nie poświęcać się, bo inaczej zostanie to odebrane jako typowy schemat działania lovelasa, któremu tylko o jedno chodzi...
Jakaś paranoja! wink

1 729

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Anastacja,

Gdybym nie miała za sobą takiego doświadczenia, skąd miałabym znać te wszystkie sztuczki i zagrywki? wink

Jasne, że nie ma co popadać w paranoję, ale tym bardziej nie ma co wyciągać daleko idących wniosków tylko dlatego, że facet, któremu się podoba kobieta potrafi przejechać dla niej setki km.
Takie sytuacje zdarzają się na zwykłych portalach randkowych przykładowo i nigdy bym nie wyciągnęła z tego tytułu wniosku, że facet mnie kocha ..come on now big_smile

Dla mnie najważniejsza jest codzienność i DECYZJE, czyny. Tu jest tylko gadanie, piękne słówka od których robi się czasem mokro w wiadomym miejscu, ale..that`s all. I o to mi chodzi, bo jak mówię - nie rzucam się kroteczce do szyi jak harpia żeby oderwać ja od tego 'szczęścia' (?). Ani to mój mąż, ni partner, Mówię, co widzę i czuję.

1 730

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Anastacja,

Gdybym nie miała za sobą takiego doświadczenia, skąd miałabym znać te wszystkie sztuczki i zagrywki? wink

Jasne, że nie ma co popadać w paranoję, ale tym bardziej nie ma co wyciągać daleko idących wniosków tylko dlatego, że facet, któremu się podoba kobieta potrafi przejechać dla niej setki km.
Takie sytuacje zdarzają się na zwykłych portalach randkowych przykładowo i nigdy bym nie wyciągnęła z tego tytułu wniosku, że facet mnie kocha ..come on now big_smile

Dla mnie najważniejsza jest codzienność i DECYZJE, czyny. Tu jest tylko gadanie, piękne słówka od których robi się czasem mokro w wiadomym miejscu, ale..that`s all. I o to mi chodzi, bo jak mówię - nie rzucam się kroteczce do szyi jak harpia żeby oderwać ja od tego 'szczęścia' (?). Ani to mój mąż, ni partner, Mówię, co widzę i czuję.

Elle,
moim zdaniem troche się zagalopowałaś. Świat i relacje ludzkie wcale nie są takie skomplikowane.
Idąc Twoim tokiem myslenia stwierdzam, że byłam pierw molestowana w pracy, obecnie manipulowana w życiu
w celu osiągnięcia satysfakcji seksualnej ..... i to przez jednego osobnika....własnego męża smile

1 731

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Anastacja,

Gdybym nie miała za sobą takiego doświadczenia, skąd miałabym znać te wszystkie sztuczki i zagrywki? wink

Jasne, że nie ma co popadać w paranoję, ale tym bardziej nie ma co wyciągać daleko idących wniosków tylko dlatego, że facet, któremu się podoba kobieta potrafi przejechać dla niej setki km.
Takie sytuacje zdarzają się na zwykłych portalach randkowych przykładowo i nigdy bym nie wyciągnęła z tego tytułu wniosku, że facet mnie kocha ..come on now big_smile

Dla mnie najważniejsza jest codzienność i DECYZJE, czyny. Tu jest tylko gadanie, piękne słówka od których robi się czasem mokro w wiadomym miejscu, ale..that`s all. I o to mi chodzi, bo jak mówię - nie rzucam się kroteczce do szyi jak harpia żeby oderwać ja od tego 'szczęścia' (?). Ani to mój mąż, ni partner, Mówię, co widzę i czuję.

Rozumiem, ale nie mówimy o osobie z portalu randkowego (samo miejsce pozostawia wiele do życzenia), ale osobie którą znamy na co dzień, która nie jest anonimowa. Na (prawie) każą kobietę działają miłe gesty, słowa itd.
Uwierz, nie każdemu facetowi by się chciało starać i to przez dłuższy czas, nie wymuszenie, bo na sam sex można szybko znaleźć chętną osobą, chociażby na takich portalach, ale nie o to tu chodzi. Można mówić, że zakazany owoc kusi, a gonienie króliczka nakręca, a facet 'w potrzebie' wybiera ofiarę oceniając po jej predyspozycjach i skłonności do uległości... a na podniesienie ego kobietę z pozoru niedostępną...

Odnoszę wrażenie, tak jak mohic, że jakby taki facet przeczytał o tych mechanizmach, którymi się podobno kierował to albo by się uśmiał albo złapał za głowę, jaką to ideologię kobieta potrafi dorobić o jego czynów smile

1 732

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

... nie każdemu facetowi by się chciało starać i to przez dłuższy czas, nie wymuszenie, .. ...

Uwierz, że chciało, oj chciało

1 733 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-09 19:03:08)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

/.../
Idąc tym tokiem myślenia... (abstrahując od intencji kochanka Kroteczki) temu komu naprawę zależy powinien nic nie robić, nie dbać, nie poświęcać się, bo inaczej zostanie to odebrane jako typowy schemat działania lovelasa, któremu tylko o jedno chodzi...
Jakaś paranoja! wink

Z tego co pisze Krotka wynika, że w swoich działaniach kochanek odwoływał się głównie do jej niezaspokojonego z mężem popędu i potrzeby bycia uwodzoną. Robił tak ponieważ wiedział, że w tym momencie rokuje to najlepiej na zaspokajanie jego potrzeb związanych z seksem pozamałżeńskim. Po prostu dawał jej to czego najbardziej potrzebowała. Resztę czyli "tło uczuciowe" umiała sobie sama dośpiewać.

Druga sprawa, fakt wieloletniego okłamywania żony sugeruje jakiś problem z empatią i wglądem. Jeśli mu nie pasowała, mógł się rozwieść - tymczasem wolał układ z kochanką na boku.

Nie jestem tylko pewien, czy Elle nie chce za dużo "dobrego" dla Kroteczki naraz - to znaczy chodzi tu o (1) uczciwe zachowanie wobec męża - co w istocie miało miejsce  i (2)  zabezpieczenie jej przed wejściem w związek z takim facetem. To słuszny cel, ale jakby "maksymalistyczny".

W końcu małżeństwo tamtego faceta to już fikcja, i nie ma potrzeby aby dalej uszczęśliwiał żonę swoją osobą.  Zatem jak dla mnie nie byłoby dużej straty gdyby tamten facet rozwiódł się i zaczął nowe życie z Kroteczką, bo trafiłby swój na swego i pozwoliłoby to światu od nich trochę odpocząć, zanim znudzeni fantastycznym seksem ruszą znowu na podbój bogu ducha winnych ludzi.

1 734

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

... nie każdemu facetowi by się chciało starać i to przez dłuższy czas, nie wymuszenie, .. ...

Uwierz, że chciało, oj chciało

Każdemu? Lucky you! wink

1 735

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

/.../
Idąc tym tokiem myślenia... (abstrahując od intencji kochanka Kroteczki) temu komu naprawę zależy powinien nic nie robić, nie dbać, nie poświęcać się, bo inaczej zostanie to odebrane jako typowy schemat działania lovelasa, któremu tylko o jedno chodzi...
Jakaś paranoja! wink

Z tego co pisze Krotka wynika, że w swoich działaniach kochanek odwoływał się głównie do jej niezaspokojonego z mężem popędu i potrzeby bycia uwodzoną. Robił tak ponieważ wiedział, że w tym momencie rokuje to najlepiej na zaspokajanie jego potrzeb związanych z seksem pozamałżeńskim. Po prostu dawał jej to czego najbardziej potrzebowała. Resztę czyli "tło uczuciowe" umiała sobie sama dośpiewać.

Nie siedzę w głowie ani kochanka Kroteczki ani jej, ale chyba spłaszczasz sytuację... i to bardzo....ja takiego wrażenia nie mam... raczej widzę to tak, że przyjaźń, sympatia wymknęła się spod kontroli i powstał problem...

1 736 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-09 19:16:39)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

/.../
Idąc tym tokiem myślenia... (abstrahując od intencji kochanka Kroteczki) temu komu naprawę zależy powinien nic nie robić, nie dbać, nie poświęcać się, bo inaczej zostanie to odebrane jako typowy schemat działania lovelasa, któremu tylko o jedno chodzi...
Jakaś paranoja! wink

Z tego co pisze Krotka wynika, że w swoich działaniach kochanek odwoływał się głównie do jej niezaspokojonego z mężem popędu i potrzeby bycia uwodzoną. Robił tak ponieważ wiedział, że w tym momencie rokuje to najlepiej na zaspokajanie jego potrzeb związanych z seksem pozamałżeńskim. Po prostu dawał jej to czego najbardziej potrzebowała. Resztę czyli "tło uczuciowe" umiała sobie sama dośpiewać.

Druga sprawa, fakt wieloletniego okłamywania żony sugeruje jakiś problem z empatią i wglądem. Jeśli mu nie pasowała, mógł się rozwieść - tymczasem wolał układ z kochanką na boku.

Nie jestem tylko pewien, czy Elle nie chce za dużo "dobrego" dla Kroteczki naraz - to znaczy chodzi tu o (1) uczciwe zachowanie wobec męża - co w istocie miało miejsce  i (2)  zabezpieczenie jej przed wejściem w związek z takim facetem. To słuszny cel, ale jakby "maksymalistyczny".

W końcu małżeństwo tamtego faceta to już fikcja, i nie ma potrzeby aby dalej uszczęśliwiał żonę swoją osobą.  Zatem jak dla mnie nie byłoby dużej straty gdyby tamten facet rozwiódł się i zaczął nowe życie z Kroteczką, bo trafiłby swój na swego i pozwoliłoby to światu od nich trochę odpocząć, zanim znudzeni fantastycznym seksem ruszą znowu na podbój bogu ducha winnych ludzi.

Abstrahujac, ze zdrada jest zła...

Uwodził, bo pragnął i dążył do romansu... Krotka także Jego pragnęła...
Różnica między nimi jest chyba taka, że Ona tego nie udźwignęła, a on tak.
Tylko, czy to oznacza manipulację, narcyzm, inne mechanizmy, relacje kat - ofiara?
Moim zdaniem absolutnie nie. To nie sa dzieci.
Zresztą też nie wiadomo co mu teraz w głowie siedzi , jakie ma odczucia...

1 737 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-02-09 19:24:46)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

nie, nie każdemu. Ale Lovelasowi krotki się chciało. Zero kosztów, a potencjalny zysk ogromny.

[rozkmin] Ahh, przyjechał szybciej z delegacji. No tak, [/rozkmin].
G..no. Gdyby nie mógł to by nie przyjechał. Przyjechał tzn miał taką możliwość. I nie pojechał do krotki w świat ale WRÓCIŁ DO DOMU, przy okazji sprzedał jej kit o tym, że wrócił szybciej dla niej. Zero kosztów, potencjalny zysk ogromny. Ja już nawet nie zastanawiam się nad waszymi dywagacjami. Ten mechanizm jest jasny jak słońce. Napisaliście, ze każda sytuacja jest inna. Możliwe ale ta krotki jest szablonowa, dla mnie wręcz podręcznikowa. Powinien powstać podręcznik "jak nie dać się podrywaczom, jakich sztuczek używają". Ten przykład powinien być jednym z pierwszych.
Wmawiajcie krotce, że on może ją kocha, taa, wmawiajcie (sic!). Ja też napiszę: krotka, on na pewno cię kocha.

Kręcące się tryby gdy włożymy w nie rękę to ją pogruchoczą i urwą. Gdy pociągniemy wajchę gilotyny spada ostrze, ale sprawdźcie, bo może nie zawsze. Niech sprawdza, niech się upewnia. Taaak, krotka spytaj go, on od wielu miesięcy ci nie mówił prawdy ale wrzeszcie to zrobi, bo forumowicze tak mówią. Boszeee

Na 100 % facet powie, że oczywiście ona jest ta jedyną, że bez niej nie może żyć, chyba sobie coś zrobi .... itp. mydlenie oczu. Znów zero kosztów, a potencjalny zysk ogromny.
On wie, że w najgorszym przypadku będzie mydlił oczy innej ale z tego co tu widzę, to szykuje się ogromny bonus dla niego.

milka9 napisał/a:

...
Różnica między nimi jest chyba taka, że Ona tego nie udźwignęła, a on tak.....

On nic nie dźwigał, powtórzę, od początku przed nosem była wyłącznie daleka lub bliższa perspektywa bzykania.

1 738

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:

nie, nie każdemu. Ale Lovelasowi krotki się chciało. Zero kosztów, a potencjalny zysk ogromny.

[rozkmin] Ahh, przyjechał szybciej z delegacji. No tak, [/rozkmin].
G..no. Gdyby nie mógł to by nie przyjechał. Przyjechał tzn miał taką możliwość. I nie pojechał do krotki w świat ale WRÓCIŁ DO DOMU, przy okazji sprzedał jej kit o tym, że wrócił szybciej dla niej. Zero kosztów, potencjalny zysk ogromny. Ja już nawet nie zastanawiam się nad waszymi dywagacjami. Ten mechanizm jest jasny jak słońce. Napisaliście, ze każda sytuacja jest inna. Możliwe ale ta krotki jest szablonowa, dla mnie wręcz podręcznikowa. Powinien powstać podręcznik "jak nie dać się podrywaczom, jakich sztuczek używają". Ten przykład powinien być jednym z pierwszych.
Wmawiajcie krotce, że on może ją kocha, taa, wmawiajcie (sic!). Ja też napiszę: krotka, on na pewno cię kocha.

Kręcące się tryby gdy włożymy w nie rękę to ją pogruchoczą i urwą. Gdy pociągniemy wajchę gilotyny spada ostrze, ale sprawdźcie, bo może nie zawsze. Niech sprawdza, niech się upewnia. Taaak, krotka spytaj go, on od wielu miesięcy ci nie mówił prawdy ale wrzeszcie to zrobi, bo forumowicze tak mówią. Boszeee

Na 100 % facet powie, że oczywiście ona jest ta jedyną, że bez niej nie może żyć, chyba sobie coś zrobi .... itp. mydlenie oczu. Znów zero kosztów, a potencjalny zysk ogromny.
On wie, że w najgorszym przypadku będzie mydlił oczy innej ale z tego co tu widzę, to szykuje się ogromny bonus dla niego.

milka9 napisał/a:

...
Różnica między nimi jest chyba taka, że Ona tego nie udźwignęła, a on tak.....

On nic nie dźwigał, powtórzę, od początku przed nosem była wyłącznie daleka lub bliższa perspektywa bzykania.

Sądzisz po sobie?

1 739 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-09 19:39:24)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Bullet,
ale co Oni mieli mieć ? Związek, czy romans? Oboje weszli w romans.
Z definicji coś przyjemnego i nie łączącego się z wielkimi kosztami.

Ponadto też można założyć, że między nimi jakaś forma przyjaźni była.
To się wcale nie wyklucza.
Jak i to, że " niepotrzebne " zaangażowanie czasem w takich relacjach się pojawia
i to z każdej ze stron może się pojawić....i jest problem.
Tak, jak i wyrzuty sumienia, które moga dopaść.

Zgadzam się z Bullet, że On jak na razie chyba wielkich kosztów nie poniósł,
ani emocjonalnych, ani realnych .
Krotka wręcz przeciwnie.

1 740 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-02-09 19:40:12)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

...
Sądzisz po sobie?

O co ci chodzi, chcesz się bawić w prywatne wycieczki ?

NIE NIE PO SOBIE. Ja mam kręgosłup i bym w "przyjaźń" nie poszedł ale ale znam takich co mają takie krotki. Każdy z ich myśli tak samo.

milka9 napisał/a:

.. On jak na razie wielkich kosztów nie poniósł,
ani emocjonalnych, ani realnych....

dlatego będzie to ciągnął tak długo jak się da, nawet po zerwaniu przez krotkę. On wróci, będzie nagabywał.
Kłania się zasada kosztów krańcowych: będzie tak długo to robił aż koszty nie zrównają się z zyskami. Do teraz koszty zero, zyski ogromne. Dlaczego miałby rezygnować ?

1 741

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

...
Sądzisz po sobie?

O co ci chodzi, chcesz się bawić w prywatne wycieczki ?

NIE NIE PO SOBIE. Ja mam kręgosłup i bym w "przyjaźń" nie poszedł ale ale znam takich co mają takie krotki. Każdy z ich myśli tak samo.

No to się ciesz i chełp kręgosłupem...:)
Ale jak widać życie znajomych znasz od podszewki do tego czytasz w ich myślach.. smile
A tak naprawdę niewiele wiesz, tylko chłoniesz co mówią albo po swojemu interpretujesz....

Nie, nie bawię się w prywatne wycieczki, ale wkurza mnie wymądrzanie się osób, które są ekspertami w kwestiach o których nie mają pojęcia, własnego (nie czyjegoś) doświadczenia...

To tak jak 19-tolatka poucza 40-tolatkę

1 742 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-02-09 19:44:57)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

..
No to się ciesz i chełp kręgosłupem...:) ..

Tak, masz rację, ja mam czym się chełpić.

1 743

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

..
No to się ciesz i chełp kręgosłupem...:) ..

Tak, masz rację, ja mam czym się chełpić.

Aż musisz się dowartościowywać ba 'babskim' forum dając "rad"w kwestiach o których nie masz pojęcia big_smile

1 744 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-09 19:54:44)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

/.../
Idąc tym tokiem myślenia... (abstrahując od intencji kochanka Kroteczki) temu komu naprawę zależy powinien nic nie robić, nie dbać, nie poświęcać się, bo inaczej zostanie to odebrane jako typowy schemat działania lovelasa, któremu tylko o jedno chodzi...
Jakaś paranoja! wink

Z tego co pisze Krotka wynika, że w swoich działaniach kochanek odwoływał się głównie do jej niezaspokojonego z mężem popędu i potrzeby bycia uwodzoną. Robił tak ponieważ wiedział, że w tym momencie rokuje to najlepiej na zaspokajanie jego potrzeb związanych z seksem pozamałżeńskim. Po prostu dawał jej to czego najbardziej potrzebowała. Resztę czyli "tło uczuciowe" umiała sobie sama dośpiewać.

Nie siedzę w głowie ani kochanka Kroteczki ani jej, ale chyba spłaszczasz sytuację... i to bardzo....ja takiego wrażenia nie mam... raczej widzę to tak, że przyjaźń, sympatia wymknęła się spod kontroli i powstał problem...

Bardzo uważnie przeczytałem wątek stąd takie przekonanie. Nawet parę postów wyżej, krotka przytaczała jakieś SMSy odwołujące się raczej do treści seksualnych a nie np. "Martwię się o ciebie", "Co się z tobą dzieje", "Chcę ci pomóc". Jednocześnie Krotka bardzo silnie przeżywała jakość seksu z gościem o czym nieraz pisała.
Zdrady mają różny kontekst, ale w małżeństwach - zwłaszcza gdy nie chce się małżeństwa ruszać - są najczęściej powiązane z chęcią "wyżycia się". Podejrzewam nawet, że działa tu mechanizm czysto biologiczny, który opisywałem przy okazji innego wątku. Gdy w grę wchodzi mocne uczucie, nikt o dotychczasowym związku aż tak nie myśli rzecz wychodzi na jaw prawie natychmiast.

1 745

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Uwierz, nie każdemu facetowi by się chciało starać i to przez dłuższy czas, nie wymuszenie, bo na sam sex można szybko znaleźć chętną osobą, chociażby na takich portalach, ale nie o to tu chodzi. Można mówić, że zakazany owoc kusi, a gonienie króliczka nakręca, a facet 'w potrzebie' wybiera ofiarę oceniając po jej predyspozycjach i skłonności do uległości... a na podniesienie ego kobietę z pozoru niedostępną...

Bardzo byś się zdziwiła jakim motorem dla niektórych facetów jest 'niedostępność'. To się nazywa obsesja na czyimś punkcie, może obiło Ci się to zjawisko o uszy wink Tacy faceci potrafią LATA za kimś gonić po to tylko by w końcu "dopaść", skonsumować, usłyszeć upragnione "ok, to może warto się zastanowić, skoro tyle się starałeś" i jest finał, pozamiatane.
'Robota wykonana'. Odhaczone. 'Jestem super. Dałem rade.' itd. big_smile

Rozumiem, że Tobie się historia z kochankiem potoczyła inaczej, tyle że w Twoim przyp. to była dość szybka akcja, a przede wszystkim facet się zadeklarował jasno. A tu? Pitu pitu, szyjka, kolanko, tańce, histerie i płacze..a działania zero jakoś.

1 746 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-09 20:06:48)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
bullet napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

..
No to się ciesz i chełp kręgosłupem...:) ..

Tak, masz rację, ja mam czym się chełpić.

Aż musisz się dowartościowywać ba 'babskim' forum dając "rad"w kwestiach o których nie masz pojęcia big_smile

Anastazjo,
takie jest to forum, każdy ma swoje zdanie.
Mnie denerwuje to, że niektóre opinie są przedstawiane jako pewnik,
są lansowane na siłę,  nie dopuszcza się innych możliwości... a życie naprawdę różnie się układa.
Ktoś słabszy może traktować niektóre słowa , jak wyrocznie....a to już jest niebezpieczne.

Np sytuacja z tym przyjechaniem wczesniej i pomocą... To mogła byc jedynie koleżeńska, przyjacielska przysługa,
która wcale nie miała na celu zmanipulowanie Krotki. Tak, jak i pytanie : jak się czujesz, co u ciebie..... Ludzkie odruchy.

1 747

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Bardzo byś się zdziwiła jakim motorem dla niektórych facetów jest 'niedostępność'. To się nazywa obsesja na czyimś punkcie, może obiło Ci się to zjawisko o uszy wink Tacy faceci potrafią LATA za kimś gonić po to tylko by w końcu "dopaść", skonsumować, usłyszeć upragnione "ok, to może warto się zastanowić, skoro tyle się starałeś" i jest finał, pozamiatane.
'Robota wykonana'. Odhaczone. 'Jestem super. Dałem rade.' itd. big_smile

Rozumiem, że Tobie się historia z kochankiem potoczyła inaczej, tyle że w Twoim przyp. to była dość szybka akcja, a przede wszystkim facet się zadeklarował jasno. A tu? Pitu pitu, szyjka, kolanko, tańce, histerie i płacze..a działania zero jakoś.

Wiem, ale w 2 stronę też to działa. Ten mój dla mnie też był 'niedostępny', bo żonaty. Ale ważne jest też zdecydowanie i intencje. Ja swego chciałam, ale nie za wszelką cenę i nie jako ta trzecia. I jego wyznania miłości nie traktowałam do końca jak manipulację, bo to się widzi, czuje... Powstało pytanie: co dalej?
Kroteczka nie chce być ze swoim, albo jest niezdecydowana. Jest też w innej sytuacji bo ma męża i dzieci. na dodatek wszyscy się znają.
Ja nie wiem co bym zrobiła na jej miejscu... i szczerze jej współczuję.

1 748

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
bullet napisał/a:

Tak, masz rację, ja mam czym się chełpić.

Aż musisz się dowartościowywać ba 'babskim' forum dając "rad"w kwestiach o których nie masz pojęcia big_smile

Anastazjo,
takie jest to forum, każdy ma swoje zdanie.
Mnie denerwuje to, że niektóre opinie są przedstawiane jako pewnik,
są lansowane na siłę,  nie dopuszcza się innych możliwości... a życie naprawdę różnie się układa.
Ktoś słabszy może traktować niektóre słowa , jak wyrocznie....a to już jest niebezpieczne.

Np sytuacja z tym przyjechaniem wczesniej i pomocą... To mogła byc jedynie koleżeńska, przyjacielska przysługa,
która wcale nie miała na celu zmanipulowanie Krotki. Tak, jak i pytanie : jak się czujesz, co u ciebie..... Ludzkie odruchy.

dokładnie, kolejny raz zgadzam się z Tobą w 100% wink

1 749

Odp: Zniszczylam swoje zycie

I jego wyznania miłości nie traktowałam do końca jak manipulację, bo to się widzi, czuje... Powstało pytanie: co dalej?

O to to, o tym od początku mówię: to   się czuje

A krotka raz czuje, a za chwilę twierdzi - zgodnie z tym co akurat większość wyczuwa- że chodzi tylko (lub głównie) o seks i zawsze o to chodziło.
To co pisał ET a propos smsów, że są w 90% treści erotycznej.
Ale jeśli krotka czuje, że tak wygląda miłość i człowiek powinien wtedy czuć się jak wrak to ok. Ja tam z cudzym poczuciem szczęścia nie zamierzam wojować. wink
Tylko niech się zdecyduje już co sama czuje, bo zbyt dużo tu wątpliwości a miłość to jednak, jak sama zauważyłaś, dość prosto jest wyczuć.

1 750 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-09 20:39:05)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

I jego wyznania miłości nie traktowałam do końca jak manipulację, bo to się widzi, czuje... Powstało pytanie: co dalej?

O to to, o tym od początku mówię: to   się czuje

A krotka raz czuje, a za chwilę twierdzi - zgodnie z tym co akurat większość wyczuwa- że chodzi tylko (lub głównie) o seks i zawsze o to chodziło.
To co pisał ET a propos smsów, że są w 90% treści erotycznej.
Ale jeśli krotka czuje, że tak wygląda miłość i człowiek powinien wtedy czuć się jak wrak to ok. Ja tam z cudzym poczuciem szczęścia nie zamierzam wojować. wink
Tylko niech się zdecyduje już co sama czuje, bo zbyt dużo tu wątpliwości a miłość to jednak, jak sama zauważyłaś, dość prosto jest wyczuć.

Elle,
wybacz mi tą osobistą wycieczkę.
Naprawdę uważam, że w wielu sytuacjach masz super odczucia i posiadasz dużą wiedzę, a Twoje opinie są celne.
Tylko, czy ta Twoja wiedza nie stanie się dla ciebie w przyszłości ciężarem ?
Czy nie będziesz doszukiwała się we wszystkim drugiego dna, jakiś mechanizmów?
To może utrudnić życie.

Anastazjo,
po prostu dopuszczam, że nie wszystko jest pewne i życie się różnie układa smile

1 751

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Na codzień w relacjach z mężczyznami oni nie odczuwają tego w ogóle wink
Ani ja nie zakładam u nikogo złych intencji, jedynie obserwuję.
Słowa z czynami sobie składam po cichu i podejmuje decyzję zgodnie z tym.

Wbrew pozorom żadnych rozkmin nie uprawiam, bo wiem czym się kierować. Tak jest łatwiej.

1 752

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Na codzień w relacjach z mężczyznami oni nie odczuwają tego w ogóle wink
Ani ja nie zakładam u nikogo złych intencji, jedynie obserwuję.
Słowa z czynami sobie składam po cichu i podejmuje decyzję zgodnie z tym.

Wbrew pozorom żadnych rozkmin nie uprawiam, bo wiem czym się kierować. Tak jest łatwiej.

To dobrze smile

1 753

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Wiesz milka też tak myślałem na początku. W końcu trzeba się dostosować-tz rozumiałem mam być taki sam lub podobny.
Kuwno , Dostosować się , to znaczy nie dać się oszukać, szanować innych i  ich nie oszukiwać, ale czuć prawdę .
Kro doskonale wie że to tylko sex i aż (jak bym tego nie napisał to bym skłamał) ale życie to nie tylko 15 sek , a i może dłużej wink orgazmu.
Ona ma tyle wspaniałości wokół siebie, tylko nie widzi tego , bo smutek zaczernił obraz. A kochanek koloryzuje , przykre że tylko po to by zasadzić korniszona.
Tak masz rację to obciążenie-bo to moc - odpowiedzialność nie tylko za siebie.
Jestem wdzięczny za wirtualne spotkanie z EE -Prywatnie Obrazek dodany przez użytkowniczkę

1 754

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

I jego wyznania miłości nie traktowałam do końca jak manipulację, bo to się widzi, czuje... Powstało pytanie: co dalej?

O to to, o tym od początku mówię: to   się czuje

A krotka raz czuje, a za chwilę twierdzi - zgodnie z tym co akurat większość wyczuwa- że chodzi tylko (lub głównie) o seks i zawsze o to chodziło.
To co pisał ET a propos smsów, że są w 90% treści erotycznej.
Ale jeśli krotka czuje, że tak wygląda miłość i człowiek powinien wtedy czuć się jak wrak to ok. Ja tam z cudzym poczuciem szczęścia nie zamierzam wojować. wink
Tylko niech się zdecyduje już co sama czuje, bo zbyt dużo tu wątpliwości a miłość to jednak, jak sama zauważyłaś, dość prosto jest wyczuć.

O to chodzi (chyba), że ona w to zabrnęła na wpół świadomie. Zaimponował, chciała poczuć się jak to jest w jego ramionach... tylko co dalej?

Myślę, że wiele kobiet się z tym spotyka, nie tylko ja, ona i parę innych, które na forum się do tego przyznały...
Niezdecydowanie, robinie z siebie ofiary to jednak zła droga. Jak i sprowadzenie intencji mężczyzn do schematów lovelasa... Myślę, że też dużo zależny od kobiety... Zwykło się mówić, że my to taki puch marny dający się manipulować, ale my mamy też własną 'broń' - seksapil i inteligencję emocjonalną... i przy niewielkim wysiłku też możemy przejąc ich rolę - "manipulatora', czy bardziej łagodniej to ujmując - osoby która kontroluje sytuację. A często o tym zapominamy.

1 755

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kiedyś już pisałam co on dla mnie robił.  Tego było dużo.  Najwięcej w trakcie mojej choroby. Ponadto mnóstwo rzeczy w pracy. Wiele razy sobie utrudniał żeby mi ułatwić.
Jednak on jest bardzo nastawiony seksualnie.  Głównie o tym myśli i o tym pisał w smsach. Ale były też smsy "jak się czujesz? " etc. Ja myślę że on mnie kocha tylko ta jego miłość jest bardzo niedojrzała.
Dziś w pracy szef mi powiedział że X zaproponował mnie do pracy z nim na bardzo prestiżowym projekcie. Jest to w zasadzie taki awans. Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.  Szef powiedział że rozumie że się zgadzam.

Posty [ 1 691 do 1 755 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 25 26 27 28 29 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026