netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 669 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 23 24 25 26 27 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 561 do 1 625 z 3 039 ]

1 561

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:

ależ Anastacjo,
może i w romans się wpakuje ... może i nie
może będzie sama, może nie będzie
a kto wie z kim się zwiąże - czy po dramatach, czy nie ? ze zdradzaczem czy zdradzającym ...

krotka, teraz podejrzewam ma zupełnie inne dylematy i na inne pytania sobie odpowiada

i wcale by mnie aż tak bardzo nie zdziwiło, gdyby dalej ze swoim mężem została wink
czas pokaże, jak potoczą się losy krotki

Ja uważam że to są jednak ważne kwestie kiedy się stoi prze takimi decyzjami, poboczne, ale ważne.
Też bym się nie zdziwiła gdyby została z mężem (może nawet im trochę kibicuję). Rodzina, to rodzina.. a takie 'motylki' są złudne bardzo często. Oby się tylko do tego nie zmuszała,  nie kierowały nią wyłącznie wyrzuty sumienia albo świadomość że poświęca się dla wyższych idei.
Inaczej jakby kochanek się określił i ona sama chciała z nim być, ale tak nie jest - więc to kompletnie odpada... albo gdyby mąż się nad nią znęcał fizycznie czy psychicznie, albo nie interesował się dziećmi czy nią. A tu tak nie jest. On ją i dzieci kocha.
Po prostu brakuje czegoś - może warto nad tym popracować?

1 562

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Oby się tylko do tego nie zmuszała,  nie kierowały nią wyłącznie wyrzuty sumienia albo świadomość że poświęca się dla wyższych idei.

Wygoda i lenistwo nie żadne idee.

1 563

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:

Wygoda i lenistwo nie żadne idee.

Pitagoras nie bardzo Ciebie rozumiem Obrazek dodany przez użytkowniczkę.

1 564

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Lexpar napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Wygoda i lenistwo nie żadne idee.

Pitagoras nie bardzo Ciebie rozumiem http://emotikona.pl/emotikony/pic/niewiem.gif.

nie czytam pitagorasowi w myślach, ale chyba chodziło o to - jest jak jest po co zmieniać, stawiać czoło nowym wyzwaniom, lepiej wrócić o tego co było, w końcu nie było aż tak źle..

1 565

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Często teraz myślę o tym co mnie czeka.  Jak ułoży się moje życie? Czy jakiś mężczyzna mnie jeszcze pokocha? Nie wiem jak będzie. Jedno co wiem to to że nie chce już nigdy nikogo skrzywdzić.

Mąż ciebie kocha, tak przynajmniej tutaj pisałaś, więc marzenie spełnione.
Ach no tak mąż się nie liczy.

Podsumowanie:
Nie chcesz nikogo już więcej skrzywdzić, a nadal krzywdzisz męża marzeniem o kimś innym niż on.

1 566

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Szpileczka napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Często teraz myślę o tym co mnie czeka.  Jak ułoży się moje życie? Czy jakiś mężczyzna mnie jeszcze pokocha? Nie wiem jak będzie. Jedno co wiem to to że nie chce już nigdy nikogo skrzywdzić.

Mąż ciebie kocha, tak przynajmniej tutaj pisałaś, więc marzenie spełnione.
Ach no tak mąż się nie liczy.

Podsumowanie:
Nie chcesz nikogo już więcej skrzywdzić, a nadal krzywdzisz męża marzeniem o kimś innym niż on.

Uważam że gdybym z nim została skrzywdziłabym go jeszcze bardziej.

1 567

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A to przepraszam, niedoczytałam, że chcesz męża zostawić.
W każdym razie, według mnie, to jest najlepsze wyjście. I dla ciebie i dla męża.

1 568

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ktoś mi napisał że ciężko mi będzie w pracy i niestety tak jest. Świadomość że on tam siedzi kilkanaście metrów ode mnie jest bardzo przykra. Na szczęście zachowuje się ok , unikamy siebie. 
Jak mogłam tak spie..lic sobie życie,  pracę,  wszystko?  Z powodu takiego faceta? I to jeszcze wiedziałam jaki jest, niby dla mnie był inny, ale mężczyzna który tak traktuje kobiety nie może być wartościowym człowiekiem. Dopóki mnie "tylko" adorowal czułam się świetnie,  wyróżniona.  Ale i to było głupie bo powinnam była być odporna na takie szczeniackie zagrywki,  wysmiac je a nie czuć się lepsza od innych kobiet. A prawda jest taka że czułam się lepsza. Inne mi zazdroscily takiej jawnej adoracji od niego.
Zamiast być dumna że mam fajnego męża zakochanego we mnie to ja byłam dumna że ten koleś mnie chce tylko mnie.

1 569

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nareszcie to widzisz smile

1 570

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ale i to było głupie bo powinnam była być odporna na takie szczeniackie zagrywki,  wysmiac je a nie czuć się lepsza od innych kobiet. A prawda jest taka że czułam się lepsza. Inne mi zazdroscily takiej jawnej adoracji od niego.
Zamiast być dumna że mam fajnego męża zakochanego we mnie to ja byłam dumna że ten koleś mnie chce tylko mnie.

Co ja pacze ! yikes

Dzięki Ci Panie Boże, że czasem rozum jednak niektórym ludziom wraca i stać ich na autorefleksję, nawet jeśli po czasie.

1 571

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Uważam że gdybym z nim została skrzywdziłabym go jeszcze bardziej.

To może niech on Tobie to powie potrząc Ci prosto w oczy.

1 572

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jeśli to prawda Kro co piszesz, to gratki.
Tak po ludzku -BRAWO!!!
Daj teraz szanse mężowi na prawdę.
BĄDŹ ODWAŻNA , da ci to siłę , której nikt już nie zachwieje.

1 573

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Lexpar napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Uważam że gdybym z nim została skrzywdziłabym go jeszcze bardziej.

To może niech on Tobie to powie potrząc Ci prosto w oczy.

Wiesz on ma teraz totalny mętlik w głowie jak sądzę.  Nie wiem czy byłby w stanie powiedzieć czego chce tak naprawdę. Ta separacja da nam czas na odpoczynek od siebie.
Ja na pewno nie będę szukać innego mężczyzny jeszcze przez dłuższy czas, ale nie chcę mu tego mówić żeby on nie czuł się zobowiązany zejść się ze mną ponownie.

1 574

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Lexpar napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Uważam że gdybym z nim została skrzywdziłabym go jeszcze bardziej.

To może niech on Tobie to powie potrząc Ci prosto w oczy.

Wiesz on ma teraz totalny mętlik w głowie jak sądzę.  Nie wiem czy byłby w stanie powiedzieć czego chce tak naprawdę. Ta separacja da nam czas na odpoczynek od siebie.
Ja na pewno nie będę szukać innego mężczyzny jeszcze przez dłuższy czas, ale nie chcę mu tego mówić żeby on nie czuł się zobowiązany zejść się ze mną ponownie.

Kroteczko,

jesli coś czujesz do męża, jeśli chcesz coś naprawić i to szczerze, to....daj mu szansę wyboru.
Porozmawiaj z nim o Was, o tym romansie, o tym facecie, który tak Ciebie omotał......niech on wybierze, nie decyduj za niego.
To nie dziecko, to mężczyzna, nie zakładaj, że nie byłby w stanie powiedzieć czego tak naprawdę chce.
Uwierz, człowiek, który kocha potrafi wiele wybaczyć i wiele zrozumieć.
Ale pierw poszukaj tej miłości w sobie, może jednak była....tylko o niej zapomniałaś.

Dobranoc

1 575

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Lexpar napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Uważam że gdybym z nim została skrzywdziłabym go jeszcze bardziej.

To może niech on Tobie to powie potrząc Ci prosto w oczy.

Wiesz on ma teraz totalny mętlik w głowie jak sądzę.  Nie wiem czy byłby w stanie powiedzieć czego chce tak naprawdę. Ta separacja da nam czas na odpoczynek od siebie.
Ja na pewno nie będę szukać innego mężczyzny jeszcze przez dłuższy czas, ale nie chcę mu tego mówić żeby on nie czuł się zobowiązany zejść się ze mną ponownie.

To, że ma totalny mętlik w głowie to mu się nie dziwię.
Zgadzam się z Tobą, że separacja to dobre rozwiązanie.
Trzeba dać mu trochę czasu na ochłonięcie.
Najważniejsze, że o Twoim romansie dowiedział się o Ciebie a nie w inny sposób.

1 576

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko szczerze gratuluję, że zaczęłaś dostrzegać co się tak naprawdę stało i próbujesz to poskładać do kupy. I teraz sama Sobie odpowiedz, było warto dla zazdrości jakiś ludzi tak postępować?
Przewartościuj własny zbór wartości moralnych i stwórz na nich nową Siebie.

1 577

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Lexpar napisał/a:
kroteczka napisał/a:
Lexpar napisał/a:

To może niech on Tobie to powie potrząc Ci prosto w oczy.

Wiesz on ma teraz totalny mętlik w głowie jak sądzę.  Nie wiem czy byłby w stanie powiedzieć czego chce tak naprawdę. Ta separacja da nam czas na odpoczynek od siebie.
Ja na pewno nie będę szukać innego mężczyzny jeszcze przez dłuższy czas, ale nie chcę mu tego mówić żeby on nie czuł się zobowiązany zejść się ze mną ponownie.

To, że ma totalny mętlik w głowie to mu się nie dziwię.
Zgadzam się z Tobą, że separacja to dobre rozwiązanie.
Trzeba dać mu trochę czasu na ochłonięcie.
Najważniejsze, że o Twoim romansie dowiedział się o Ciebie a nie w inny sposób.

Też uważam że najważniejsze że dowiedział się ode mnie.  Fakt że częściowo motywacją było ryzyko wygadania się przez kochanka, który pewnego razu będąc pijanym wypisywal taakie smsy że bałam się że mąż się dowie.
Niech mąż ochlonie, ja ochlone. Zobaczymy.  Wszystko bym dała żeby czuć do męża takie pożądanie jak do kochanka. Wynagrodzilabym mu wszystko.

1 578 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-03 23:43:05)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ale i to było głupie bo powinnam była być odporna na takie szczeniackie zagrywki,  wysmiac je a nie czuć się lepsza od innych kobiet. A prawda jest taka że czułam się lepsza. Inne mi zazdroscily takiej jawnej adoracji od niego.
Zamiast być dumna że mam fajnego męża zakochanego we mnie to ja byłam dumna że ten koleś mnie chce tylko mnie.

Co ja pacze ! yikes

Dzięki Ci Panie Boże, że czasem rozum jednak niektórym ludziom wraca i stać ich na autorefleksję, nawet jeśli po czasie.

o dzięki, dzięki Panie i doceń wysiłki tych mróweczek na Forum smile i obdarz ich opieką przed ZBANOWANIEM...
i widzisz Elle
praktyka ważniejsza od teorii (wykładu) aczkolwiek, też należy go ( czyli ten wykład ) doceniać - jak najbardziej wink

1 579

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Szanowne Pani, proszę się nie martwić o męża kroteczki. Teraz cierpi, ale dojdzie do siebie. Jeżeli tak jak opisywała autorka, jest normalnym, spokojnym, pracowitym i potrafiącym kochać facetem to po rozwodzie nie będzie miał problemu ze znalezieniem nowej partnerki. Porządny wolny men 30+ to towar deficytowy. Większość jest już zajęta i ich partnerki doceniają to co mają. Osobiście znam wiele porządnych wolnych pań, wolni panowie mają zaś wiele wad. Są może i fajni jako partnerzy do zabawy, natomiast do życia rodzinnego już nie.
Możesz więc autorko  liczyć na wdzięczność przyszłej kobiety twojego jeszcze męża. Dobrze by było abyś go poinstruowała co powinien poprawić w łóżku, aby jego przyszła była zadowolona. Ostatecznie jesteś mu coś wdzięczna za te wszystkie lata.

1 580

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Nektarynka53 napisał/a:

Kroteczko szczerze gratuluję, że zaczęłaś dostrzegać co się tak naprawdę stało i próbujesz to poskładać do kupy. I teraz sama Sobie odpowiedz, było warto dla zazdrości jakiś ludzi tak postępować?
Przewartościuj własny zbór wartości moralnych i stwórz na nich nową Siebie.

Zastanawiam się jak to się mogło stać.  Ja zawsze miałam silny kręgosłup moralny. Mam dużo przyjaciół,  mogą na mnie liczyć.  Nigdy nikomu nie odmówiłam pomocy. Wyciągałam koleżanki z depresji poporodowych. Poświęcałam swój czas ludziom bezinteresownie.  To mnie zawsze budowało, lubię być potrzebna. Angażuje się w życie przedszkola, szkoły. Jestem bardzo aktywna.
I po co mi była taka zabawa? Obawiam się że miała rację jedna z osób pisząca że brakowało mi "skonsumowania" powodzenia.  Strasznie to prymitywne ale myślę że o to chodziło.

1 581

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko wynagrodzisz wszystko mężowi dając mu wolność. On zasługuje na normalną potrafiącą zrobić użytek z głowy kobietę.

1 582 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-02-03 23:57:18)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Co do mnie w świetle tej interpretacji uważam, że nie było sensu robić z "igłów widłów" i trzaskać drzwiami, a zamiast tego korzystać z życia, zwłaszcza, że wielu świętych miało więcej za uszami.

Jako, że w chwili obecnej w niniejszym temacie, od strony 41 toczy się proces beatyfikacyjny Kroteczki, w którym nie jestem w stanie uczestniczyć bez dotkliwego bólu mojej jedynej na wpół wyrżniętej górnej "ósemki" i czytać jak to jej teraz będzie wyjątkowo ciężko w pracy zrezygnować z "ocieractwa" i jak wspaniałomyślnie da Mężowi czas na ochłonięcie po wydarzeniach ostatnich miesięcy, pozwolę sobie odpisać E-tce i Tobie w innej przestrzeni Forum.

Głowa do góry, Kroteczko, gorzej już być nie może!

1 583

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Lexpar napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Wiesz on ma teraz totalny mętlik w głowie jak sądzę.  Nie wiem czy byłby w stanie powiedzieć czego chce tak naprawdę. Ta separacja da nam czas na odpoczynek od siebie.
Ja na pewno nie będę szukać innego mężczyzny jeszcze przez dłuższy czas, ale nie chcę mu tego mówić żeby on nie czuł się zobowiązany zejść się ze mną ponownie.

To, że ma totalny mętlik w głowie to mu się nie dziwię.
Zgadzam się z Tobą, że separacja to dobre rozwiązanie.
Trzeba dać mu trochę czasu na ochłonięcie.
Najważniejsze, że o Twoim romansie dowiedział się o Ciebie a nie w inny sposób.

Też uważam że najważniejsze że dowiedział się ode mnie.  Fakt że częściowo motywacją było ryzyko wygadania się przez kochanka, który pewnego razu będąc pijanym wypisywal taakie smsy że bałam się że mąż się dowie.
Niech mąż ochlonie, ja ochlone. Zobaczymy.  Wszystko bym dała żeby czuć do męża takie pożądanie jak do kochanka. Wynagrodzilabym mu wszystko.

No to przy okazji musisz mu to powiedzieć.
Przyznam Ci się szczerze, że ja pomimo tego że z żoną jestem po ślubie 38 lat, a razem jesteśmy 44 lata to nie zawsze ją rozumiem.
Kobiety to zawsze chodzące zagadki i wymagają żybyśmy my czytali wam w myślach.
Natomiast większość facetów to gruboskórne samce które nie potrafią sprostać tym wymogą.
Przypuszczam, że Twój mąż nie wiedział, że Tobie czegoś brakowało, a jak wiedział to nie rozumiał tego i myślał " czego Ty chcesz" bo jemu jest OK.
Dlatego powiedz mu o tym.
On koniecznie musi o tym wiedzieć.
Jak mu to wszystko powiesz z ręką na sercu to niech wtedy podejmie decyzję co dalej.
Ty z pokorą będziesz musiała ją przyjąć.
Ale jestem optymistą.

1 584 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-02-04 00:06:03)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
andrzej61 napisał/a:

Możesz więc autorko  liczyć na wdzięczność przyszłej kobiety twojego jeszcze męża. Dobrze by było abyś go poinstruowała co powinien poprawić w łóżku, aby jego przyszła była zadowolona. Ostatecznie jesteś mu coś wdzięczna za te wszystkie lata.

Andrzej jesteś mega cyniczny.
Chyba musiałeś przechodzić przez coś takiego co mąż Krotki.
Twój post jest żenujący i świadczy o twomi poziomie intelektualnym.
A jaki on jest to sam sobie dopowiedz.
Wpadłeś na ten wątek jak meteor i ferment siejesz.
Przez ponad dwa lata lod zarejestrowania się na tym forum napisałeś aż 48 postów.
Dlatego, że tak aktywnie się udzielasz na forum to masz ogromne doświadczenie.
Zresztą szkoda gadać.

1 585 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-04 00:05:30)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

Jako, że w chwili obecnej w niniejszym temacie, od strony 41 toczy się proces beatyfikacyjny Kroteczki,

auroro uwielbiam cię,
tzn uwielbiam czytać co i jak, piszesz smile

ale wiesz, ja też uczestniczę w tym procesie wink
bo jednak warto angażować się w zmiany  - to, napędza świat
może w tej czasoprzestrzeni forum akurat kroteczka, jest przykładem takiej zmiany i dlatego wszyscy rzucili się, jak ... głodny na strawę


Lexpar napisał/a:

Andrzej jesteś mega cyniczny.

oj tam - cyniczny
może, prawdę godo wink

1 586

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:

oj tam - cyniczny
może, prawdę godo wink

In_ka a czy z tego postu nie wylewa się cynizm litrami
Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
To można było ująć zupełnie inaczej.

1 587

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Teraz tak sobie myślę że podswiadomie wiedziałam że chodzi o seks i muszę przyznać że mi w zasadzie też o to chodziło.
zrozumiałam że ja pokochałam moje o nim wyobrażenie.
Kochanek jak patrzył to jakby chciał mnie zjeść
Często teraz myślę o tym co mnie czeka.  Jak ułoży się moje życie?Jedno co wiem to to że nie chce już nigdy nikogo skrzywdzić.

Jak mogłam tak spie..lic sobie życie,  pracę,  wszystko?  Z powodu takiego faceta? I to jeszcze wiedziałam jaki jest, niby dla mnie był inny, ale mężczyzna który tak traktuje kobiety nie może być wartościowym człowiekiem. Dopóki mnie "tylko" adorowal czułam się świetnie,  wyróżniona.  Ale i to było głupie bo powinnam była być odporna na takie szczeniackie zagrywki,  wysmiac je a nie czuć się lepsza od innych kobiet. A prawda jest taka że czułam się lepsza. Zamiast być dumna że mam fajnego męża zakochanego we mnie

Kroteczko jestem pod dużym wrażeniem twojej przemiany  smile Wielkie WOW!
"Wynotowałam" twoje słowa po to, by "pomogły one " tobie "rozwiać " wszelkie wątpliwości związane z sytuacją, w jaką się sama uwikłałaś.
Wierzę w ciebie że nie zawiedziesz już siebie.
Natomiast to co piszesz, ze nikogo już nie skrzwywdzisz, mam nadzieję  że nie jest to tylko pobożne życzenie/obietnica.
Nie zawiedź siebie  smile
Uważnie nas forumowiczów zaczynasz czytasz Krotko.
"Słuchać kogoś z uwagą to w naszym nieuważnym wieku najpiękniejsza forma życzliwości [...] wstępu do wszelkich głębszych związków".

1 588

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Jako, że w chwili obecnej w niniejszym temacie, od strony 41 toczy się proces beatyfikacyjny Kroteczki,

auroro uwielbiam cię,
tzn uwielbiam czytać co i jak, piszesz smile

ale wiesz, ja też uczestniczę w tym procesie wink
bo jednak warto angażować się w zmiany  - to, napędza świat
może w tej czasoprzestrzeni forum akurat kroteczka, jest przykładem takiej zmiany i dlatego wszyscy rzucili się, jak ... głodny na strawę

Z wzajemnością Inko, a Wasz niedawny "matematyczny" dyskurs z Pitagorasem w wątku Kroteczki uważam za mistrzostwo świata w forumowej jeździe dowolnej... ;-)))

Skopiowałam go i odtwarzam wielokroć w chwilach, gdy wpadam w dół głębszy niż Rów Mariański.

1 589

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Iwona40 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Teraz tak sobie myślę że podswiadomie wiedziałam że chodzi o seks i muszę przyznać że mi w zasadzie też o to chodziło.
zrozumiałam że ja pokochałam moje o nim wyobrażenie.
Kochanek jak patrzył to jakby chciał mnie zjeść
Często teraz myślę o tym co mnie czeka.  Jak ułoży się moje życie?Jedno co wiem to to że nie chce już nigdy nikogo skrzywdzić.

Jak mogłam tak spie..lic sobie życie,  pracę,  wszystko?  Z powodu takiego faceta? I to jeszcze wiedziałam jaki jest, niby dla mnie był inny, ale mężczyzna który tak traktuje kobiety nie może być wartościowym człowiekiem. Dopóki mnie "tylko" adorowal czułam się świetnie,  wyróżniona.  Ale i to było głupie bo powinnam była być odporna na takie szczeniackie zagrywki,  wysmiac je a nie czuć się lepsza od innych kobiet. A prawda jest taka że czułam się lepsza. Zamiast być dumna że mam fajnego męża zakochanego we mnie

Kroteczko jestem pod dużym wrażeniem twojej przemiany  smile Wielkie WOW!
"Wynotowałam" twoje słowa po to, by "pomogły one " tobie "rozwiać " wszelkie wątpliwości związane z sytuacją, w jaką się sama uwikłałaś.
Wierzę w ciebie że nie zawiedziesz już siebie.
Natomiast to co piszesz, ze nikogo już nie skrzwywdzisz, mam nadzieję  że nie jest to tylko pobożne życzenie/obietnica.
Nie zawiedź siebie  smile
Uważnie nas forumowiczów zaczynasz czytasz Krotko.
"Słuchać kogoś z uwagą to w naszym nieuważnym wieku najpiękniejsza forma życzliwości [...] wstępu do wszelkich głębszych związków".

Iwona często wracam do swoich pierwszych postów w moim wątku i odtwarzam swój tok rozumowania wtedy. I widzę jak bardzo chciałam uwierzyć że to taka wielka miłość jest.
Dopiero teraz to widzę. Ten wątek będzie pamiątka mojego upadku. Choć wywloklam w nim swoje bebechy. Czasem myślałam po co ja to piszę, oni i tak wiedzą swoje.
Teraz wiem że jakbym poszła do psychologa to dojście do tego etapu zajęłoby dużo więcej czasu.
Myślę że nie będę wam już tak często głowy zawracać.  Teraz już jakoś sobie poradzę.

1 590

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Lexpar napisał/a:
in_ka napisał/a:

oj tam - cyniczny
może, prawdę godo wink

In_ka a czy z tego postu nie wylewa się cynizm litrami
http://emotikona.pl/emotikony/pic/0zlosc.gif.
To można było ująć zupełnie inaczej.

Lex, może nie doczytałeś, że mąż kroteczki nie ma pełni wiedzy o romansie, tylko informacje o zdradzie. Ewentualne uświadomienie o całej sprawie zostało mu wspaniałomyślnie oszczędzone. Czyli kroteczka nadal postępuje jak typowy zdradzacz, mówiąc tylko część prawdy. Zastanów się jak on się poczuje, gdy okaże się, że to nie jednorazówka, tylko długi romans? Czy w tym kontekście słowa Andrzeja61 nadal są takie cyniczne...
A słowa o ilości postów i dacie rejestracji na forum pozostawię bez komentarza, bo chyba ktoś wykorzystał, Twoją nieuwagę w skorzystał z Twojego, niewylogowanego kompa...

1 591

Odp: Zniszczylam swoje zycie
starr napisał/a:
Lexpar napisał/a:
in_ka napisał/a:

oj tam - cyniczny
może, prawdę godo wink

In_ka a czy z tego postu nie wylewa się cynizm litrami
http://emotikona.pl/emotikony/pic/0zlosc.gif.
To można było ująć zupełnie inaczej.

Lex, może nie doczytałeś, że mąż kroteczki nie ma pełni wiedzy o romansie, tylko informacje o zdradzie. Ewentualne uświadomienie o całej sprawie zostało mu wspaniałomyślnie oszczędzone. Czyli kroteczka nadal postępuje jak typowy zdradzacz, mówiąc tylko część prawdy. Zastanów się jak on się poczuje, gdy okaże się, że to nie jednorazówka, tylko długi romans? Czy w tym kontekście słowa Andrzeja61 nadal są takie cyniczne...
A słowa o ilości postów i dacie rejestracji na forum pozostawię bez komentarza, bo chyba ktoś wykorzystał, Twoją nieuwagę w skorzystał z Twojego, niewylogowanego kompa...

Nieprawda Starr. Mąż wie bardzo dużo,  wie że byl romans.  Zaangażowanie uczuciowe i wielokrotny kontakt fizyczny. Wie jak się zaczęło i jak mniej więcej postępowało. Nie wie natomiast kto to. Prosił i groził bym powiedziała ale się zaparlam że nie.  Teraz nie wiem czy to dobrze czy źle.

1 592

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Nieprawda Starr. Mąż wie bardzo dużo,  wie że byl romans.  Zaangażowanie uczuciowe i wielokrotny kontakt fizyczny. Wie jak się zaczęło i jak mniej więcej postępowało. Nie wie natomiast kto to. Prosił i groził bym powiedziała ale się zaparlam że nie.  Teraz nie wiem czy to dobrze czy źle.

#1143
Powiedziałam że kocham innego. Powiedziałam też,  choc bardzo ciężko mi to przyszło, ze były tez kontakty intymne. Długo rozmawialiśmy były łzy i wzajemne pretensje o zmarnowane życie. Separacja była w sumie naturalną konsekwencją.
Kroteczka, zwracam honor, (ale... smile) z kontekstu tamtej Twojej wypowiedzi tak zrozumiałem, że to była tylko cząstkowa wiedza. JM jak się uprze, to sam zdobędzie wiedzę... to kwestia czasu i desperacji...

1 593 Ostatnio edytowany przez mohic (2015-02-04 05:24:52)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie rozumiem, skąd te zarzuty pod adresem Anastazji odnośnie agitacji. Chyba nie panuje w tym wątku jakiś jedynie słuszny pogląd, a inne są zabronione. Ona przedstawiła swój, tak samo jak każdy inny tu zrobił, więc równie dobrze każdy inny mógłby zostać oskarżony o agitację. Np że namawianie na powrót do męża to też by była taka sama agitacja. A tak nprawdę każdy pisze co myśli i tyle, więc nie rozumiem, po co w ogóle się tak często i gęsto tłumaczyłaś, Anastazja. Nie napisałaś nic złego, a ja nawet widzę w tym dużo racji.
Ja podtrzymuję to wszystko co napisałam wcześniej, i w tym też nic złego nie widzę:

mohic napisał/a:

A ja myślę że żadnemu z Was wcale nie chodziło tylko i wyłącznie o seks, że nadal czujecie do siebie coś poważnego, że oboje nie kochacie swoich partnerów, że Wasze małżeństwa z nimi tak czy siak są bez sensu(jak można być z kimś kogo kocha się jak brata), i że trzeba było najpierw od nich odejść, a potem wdawać się w ten romans, a nie bawić się w te wszystkie domysły, podchody i na koniec obrażanie się. Tak by było najuczciwiej wobec Waszych małżonków i najbardziej konsekwentnie. A tak sytuacja jest zupełnie bez sensu, nie widzę w niej ani odrobiny logiki. Nie jest dobra dla nikogo z osób których dotyczy, i ogólnie nie widzę jakiś szczególnych powodów do radości. Na dłuższą metę to będzie udawanie(może przede wszystkim przed innymi), że wszystko jest ok.

Co więcej, Kroteczka, po tym co napisałaś później uważam, że najprawdopodobniej już Twoja decyzja o wyjściu za Twojego męża była błędem. To wygląda tak, jakby od początku nie było między Wami prawdziwego zakochania, a to też jest bardzo ważne. Podobne odczucia mam odnośnie związku tego mężczyzny. I w sumie nie widzę wielkiej różnicy między Twoją postawą a jego. Mieliście podobne dążenia, zamiary, podobnie czuliście, i zrobiliście jak dla mnie to samo. Biorąc pod uwagę o tę chemię, to moim zdaniem dużo bardziej byście do siebie pasowali, niż do swoich obecnych partnerów. Również dlatego uważam, że lepiej było najpierw się rozstać, a potem zacieśnić z nim relację, nie tylko ze względu na uczciwość wobec partnerów. Ale nie wiem, może wolałabyś być z kimś jeszcze innym, sama wybierzesz, tylko kieruj się tym, co naprawdę czujesz, jak naprawdę byś chciała, żeby Twoje życie wyglądało.

1 594 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-02-04 06:05:18)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Zw

starr napisał/a:
Lexpar napisał/a:
in_ka napisał/a:

oj tam - cyniczny
może, prawdę godo wink

In_ka a czy z tego postu nie wylewa się cynizm litrami
http://emotikona.pl/emotikony/pic/0zlosc.gif.
To można było ująć zupełnie inaczej.

Lex, może nie doczytałeś, że mąż kroteczki nie ma pełni wiedzy o romansie, tylko informacje o zdradzie. Ewentualne uświadomienie o całej sprawie zostało mu wspaniałomyślnie oszczędzone. Czyli kroteczka nadal postępuje jak typowy zdradzacz, mówiąc tylko część prawdy. Zastanów się jak on się poczuje, gdy okaże się, że to nie jednorazówka, tylko długi romans? Czy w tym kontekście słowa Andrzeja61 nadal są takie cyniczne...
A słowa o ilości postów i dacie rejestracji na forum pozostawię bez komentarza, bo chyba ktoś wykorzystał, Twoją nieuwagę w skorzystał z Twojego, niewylogowanego kompa...

Starr ja i tak będę obstawał przy swoim, że można było użyć innych słów by osiągnąć zamierzony cel. Tylko po co?

Nie bardzo rozumiem o co Tobie chodzi z moim nie wylogowanym komputerem.
Co ma wykorzystanie mojego komputera do ilości postów i daty rejestracji Andrzeja61.
Może oświeć mnie.
A tak na marginesie to staram się czytać posty bardzo uważnie.
Natomiast wiem, że Krotka postąpiła źle i to bardzo.
W nowy związek wchodzi się po zakończeniu obecnego.
To jest uczciwe wobec partnera.
Ja zdrady nie tolerowałem, nie toleruję i nie będę tolerował.
Krotka źle zrobiła i nic ani nikt tego nie zmieni.
Natomiast potrafiła się przyznać do zdrady swojemu mężowi.
Ponadto jest gotowa przyjąć decyzję męża z pokorą.
Zwróć uwagę na tytuł wątku "Zniszczyłam sobie życie", czy on o czymś nie świadczy.
Niby zdrada = zdradzie i niczym się one nie różnią od siebie. Czyżby ?
Uważam, że wszystkie zdrady nie są takie same i różnią się wieloma aspektami.

1 595 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-04 09:17:02)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
mohic napisał/a:

Nie rozumiem, skąd te zarzuty pod adresem Anastazji odnośnie agitacji.

to widać, że nie rozumiesz,
bo być może nie znasz jej historii ...
teraz spojrzałam na datę twojej rejestracji i już mi się rozjaśniło wink

1 596 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-02-04 09:30:35)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:

oj tam - cyniczny
może, prawdę godo wink

In_ka  to co, on jest jakąś WYROCZNIĄ.
Jeżeli tak to chyba będę musiał wypisać się z tego forum.
Myślę, że żeby się wypawiadać tutaj, to trzeba przeczytać ileś tam wątków, wypisać się na nich, podyskutować a nie robić za meteoryt ( jak to określił swojego czasu znany tu niejaki Bagss).
A meteoryt w tym temacie ma pseudo Andrzej61.

1 597

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Lexpar napisał/a:

Jeżeli tak to chyba będę musiał wypisać się z tego forum.

Lexpar bez ciebie, to już nie będzie, to samo FORUM wink
i kto mi poprawi humor emotami ?

1 598

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
mohic napisał/a:

Nie rozumiem, skąd te zarzuty pod adresem Anastazji odnośnie agitacji.

to widać, że nie rozumiesz,
bo być może nie znasz jej historii ...
teraz spojrzałam na datę twojej rejestracji i już mi się rozjaśniło wink

Widzisz mohic, chodzi o to, że i ja się wdałam w romans z żonatym za co zostałam wielokrotnie obrażona i potępiona w swoim wątku.
Piszą tu bowiem w dużej większości zdradzone osoby, albo takie którym udało się odbudować swoje małżeństwo mimo kryzysu, które znają sprawę od drugiej strony i o całe zło tego świata obwiniają te trzecie - gdyby nie stanęły na drodze, nie byłoby problemów. Jednak rozwody, rozstania były są i będą. A ich powodów tyle ile samych przypadków.
Ja przedstawiam swój punkt widzenia, mając takie a nie inne doświadczenia, że nie wszystko jest albo czarne albo białe. Że kochanka zawsze pozbawiona uczuć i kręgosłupa moralnego, a zdradzasz to manipulant i egoista. Kroteczka nie jest złą osobą (dlatego nie oceniałam, tylko stałam po jej stronie, kiedy tu ją opluwano, bo wiedziałam, że podniesie się z tego, ale w tamtej chwili potrzebowała też wsparcia, rozmowy z osobą która coś podobnego przeżyła - ja miałam podobnie). Każdy może popełnić błąd, jesteśmy tylko ludźmi. Ważne co dalej zrobi ze sobą i swoim życiem.

1 599

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Lexpar napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Też uważam że najważniejsze że dowiedział się ode mnie.  Fakt że częściowo motywacją było ryzyko wygadania się przez kochanka, który pewnego razu będąc pijanym wypisywal taakie smsy że bałam się że mąż się dowie.
Niech mąż ochlonie, ja ochlone. Zobaczymy.  Wszystko bym dała żeby czuć do męża takie pożądanie jak do kochanka. Wynagrodzilabym mu wszystko.

No to przy okazji musisz mu to powiedzieć.
Przyznam Ci się szczerze, że ja pomimo tego że z żoną jestem po ślubie 38 lat, a razem jesteśmy 44 lata to nie zawsze ją rozumiem.
Kobiety to zawsze chodzące zagadki i wymagają żybyśmy my czytali wam w myślach.
Natomiast większość facetów to gruboskórne samce które nie potrafią sprostać tym wymogą.
Przypuszczam, że Twój mąż nie wiedział, że Tobie czegoś brakowało, a jak wiedział to nie rozumiał tego i myślał " czego Ty chcesz" bo jemu jest OK.
Dlatego powiedz mu o tym.
On koniecznie musi o tym wiedzieć.
Jak mu to wszystko powiesz z ręką na sercu to niech wtedy podejmie decyzję co dalej.
Ty z pokorą będziesz musiała ją przyjąć.
Ale jestem optymistą.

Ale co mam mu Lexpar powiedzieć?  O tym pożądaniu?

1 600

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
in_ka napisał/a:
mohic napisał/a:

Nie rozumiem, skąd te zarzuty pod adresem Anastazji odnośnie agitacji.

to widać, że nie rozumiesz,
bo być może nie znasz jej historii ...
teraz spojrzałam na datę twojej rejestracji i już mi się rozjaśniło wink

Widzisz mohic, chodzi o to, że i ja się wdałam w romans z żonatym za co zostałam wielokrotnie obrażona i potępiona w swoim wątku.
Piszą tu bowiem w dużej większości zdradzone osoby, albo takie którym udało się odbudować swoje małżeństwo mimo kryzysu, które znają sprawę od drugiej strony i o całe zło tego świata obwiniają te trzecie - gdyby nie stanęły na drodze, nie byłoby problemów. Jednak rozwody, rozstania były są i będą. A ich powodów tyle ile samych przypadków.
Ja przedstawiam swój punkt widzenia, mając takie a nie inne doświadczenia, że nie wszystko jest albo czarne albo białe. Że kochanka zawsze pozbawiona uczuć i kręgosłupa moralnego, a zdradzasz to manipulant i egoista. Kroteczka nie jest złą osobą (dlatego nie oceniałam, tylko stałam po jej stronie, kiedy tu ją opluwano, bo wiedziałam, że podniesie się z tego, ale w tamtej chwili potrzebowała też wsparcia, rozmowy z osobą która coś podobnego przeżyła - ja miałam podobnie). Każdy może popełnić błąd, jesteśmy tylko ludźmi. Ważne co dalej zrobi ze sobą i swoim życiem.

Anastacja pamiętam twoje wsparcie, jestem ci wdzieczna. Pamietam jak porównywalysmy swoich kochanków smile. Twój jest jednak chyba znacznie dojrzalszym człowiekiem niz mój.  Ty też nie byłaś w związku więc nie zdradzalas. Masz inna sytuacje. Wierzę że wam się uda, a jego żona też będzie szczęśliwa.
Ja zdradzałam, nie nadaje się do tego.

1 601 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-02-04 11:04:21)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Jeżeli tak to chyba będę musiał wypisać się z tego forum.

Lexpar bez ciebie, to już nie będzie, to samo FORUM wink
i kto mi poprawi humor emotami ?

In_ka wierz mi FORUM będzie takie same. Nikt nie zauważy, że mnie nie ma.
Bo kim ja jestem?
Jestem takim zwykłym szarakiem, który czasem się użali nad czyjąś sytuacją, czasem zruga jak Święty Michał diabła, a czasem sam się miota jak ptak w klatce.
Tylko widzisz In_ko ja mam jedną bardzo ważną zasadę.
Nigdy nie zabieram głosu w temacie w którym się nie znam.
Mam już dość walki z wieloma dupkami, którzy potrafią mnie wyzwać od hipokrytów i straszyć, że będą mnie obserwować. Mam to głęboko w Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Widzę, że na FORUM działają takie meteoryty ( które wpieprzyły się w wątek coś tam walną i już ich nie ma). Bo to są wyrocznie
Szlag mnie trafia ja czytam takich 18 czy 19 letnich mądrali.
Zachowują się jakby wszystki mądrości zeżarli, a  ja jestem głupi.
Tak, może jestem głupi bo z jedną i jedyną kobietą w swoim życiu być 44 lata, to może dla wielu być głupotą.
Może ( nie chwaląc się) jako przystojny facet 190 cm wzrostu 90 kg wagi, urodzony, wychowany w Wawie i żyjący w tym mieście powinienem skakać z kwiatka na kwiatek ( jak to teraz jest w modzie) ?
Niestety, może jestem "już" starej daty facetem, ale wiem, że rodzice wychowali mnie na dobrego człowieka.
Nigdy nie ubliżyłem żadnej kobiecie.
Nigdy na żadną kobietę nie podniosłem ręki ( nie jestem datmskim bokserem).
Swojego czasu zapytałem się żony " czy Ty się mnie boisz, że użyję wobec Ciebie siły fizycznej"?
Bez chwili wąchania odpowiedziała "NIE, NIE BOJĘ SIĘ".
Ja nie jestem może święty, nie zdradziłem i nigdy nie będę damskim bokserem.
Zawsze kobiety przepuszczamy do środków komunikacji miejskiej, czy też ustępuję miejsca.
Bo jak mój Ojciec mi pakował do głowy informację, że kobieta to świętość, to mi zapakował.
In_ko lubię czytać Twoje posty.
Są bardzo mądre i dojrzałe, a język też potrafisz mieć cięty.
Tak trzymaj.
To dla Ciebie  In_ko Obrazek dodany przez użytkowniczkę.

Ja teraz spadam do Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Jesteś naprawdę mądrą kobietą.
Ja osobiście Ciebie podziwiam.
Wielki Obrazek dodany przez użytkowniczkę dla Ciebie.

1 602

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Lexpar napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Też uważam że najważniejsze że dowiedział się ode mnie.  Fakt że częściowo motywacją było ryzyko wygadania się przez kochanka, który pewnego razu będąc pijanym wypisywal taakie smsy że bałam się że mąż się dowie.
Niech mąż ochlonie, ja ochlone. Zobaczymy.  Wszystko bym dała żeby czuć do męża takie pożądanie jak do kochanka. Wynagrodzilabym mu wszystko.

No to przy okazji musisz mu to powiedzieć.
Przyznam Ci się szczerze, że ja pomimo tego że z żoną jestem po ślubie 38 lat, a razem jesteśmy 44 lata to nie zawsze ją rozumiem.
Kobiety to zawsze chodzące zagadki i wymagają żybyśmy my czytali wam w myślach.
Natomiast większość facetów to gruboskórne samce które nie potrafią sprostać tym wymogą.
Przypuszczam, że Twój mąż nie wiedział, że Tobie czegoś brakowało, a jak wiedział to nie rozumiał tego i myślał " czego Ty chcesz" bo jemu jest OK.
Dlatego powiedz mu o tym.
On koniecznie musi o tym wiedzieć.
Jak mu to wszystko powiesz z ręką na sercu to niech wtedy podejmie decyzję co dalej.
Ty z pokorą będziesz musiała ją przyjąć.
Ale jestem optymistą.

Ale co mam mu Lexpar powiedzieć?  O tym pożądaniu?

Krotko powiedz mu to wszystko co leży Ci na sercu.
Co zrobiłaś żle, czego żalujesz, w którym miejscu żle się czujesz.
Zażądają tego samego od niego.
Niech on wie czego on Tobie nie dawał i czego Ci brakowało.
Czasem takie sytuacje i ich zrozumienie czynią cuda.
Wierz starszemu panu.

1 603

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Przepraszam za post  #1572. Nie doczytałem że mąż już wie.
Może o wszystkim jednak powinien wiedzieć(pożądanie , dlaczego za niego wyszłaś itd) każdy będzie miał dość informacji by podjąć decyzję.
Niech on tobie powie jak on widział to małżeństwo. I chyba jakaś wspólna terapia (podpowiedzi czego szukać) nawet jeśli nie chcecie być ze sobą.
Lexpar świat potrzebuje takiej normalności jaką prezentujesz, bez takich wzorów kogo będzie naśladować przyszłe pokolenie?
Bo przecież każdy się przecież może obudzić. A z dobrymi radami-wzorami łatwiej to uczynić
A reszcie Obrazek dodany przez użytkowniczkę

1 604

Odp: Zniszczylam swoje zycie
spanowany napisał/a:

Lexpar świat potrzebuje takiej normalności jaką prezentujesz, bez takich wzorów kogo będzie naśladować przyszłe pokolenie?
Bo przecież każdy się przecież może obudzić. A z dobrymi radami-wzorami łatwiej to uczynić
A reszcie http://emotikona.pl/gify/pic/tylek.gif

Spanowany i to mnie martwi, że teraz tak jest jak jest.
Dlatego my z żoną przy najbliższej okazji wyniesiemy się z Wawy i to na zabitą wiochę.
Ja nie chcę uczestyniczyć w wyścigu szczurów.
Ja chcę spokojnie pożyć.
A mogę tego chcieć bo mam wsparcie w swojej lepszej połówce.

1 605

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Miłość potrafi dużo wybaczyć i dużo zrozumieć.
Co nie zrobisz, powodzenia.
PS Lex.. mądrze pisze

1 606

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Ale co mam mu Lexpar powiedzieć?  O tym pożądaniu?

Krotko musisz być szczera do bólu.
Twój mąż musi wiedzieć wszystko.
Ty musisz mieć tą świadomość.
Tylko ja jestem przekonany, że po tym szczerym wyznaniu ulży tobie jak i Twojemu mężowi.
A tak w zasadzie co masz do stracenia?

1 607 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-02-04 11:46:17)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Miłość potrafi dużo wybaczyć i dużo zrozumieć.
Co nie zrobisz, powodzenia.
PS Lex.. mądrze pisze

Milka9 przyznamy się, że połechtałaś moje ego.
Tylko wierz mi, że ja życzę Krotce jak najlepiej.
Spieprzyła sobie życie, ale dlaczego.
Jak to zwykle bywa.
Mąż nieobecny, ona czująca się opuszczona, nie kochana, nie adorowana trafiła na śmiecia który zobaczył, że można ją wykorzystać i to zrobił.
Moja żona jest tylko o rok młodsza ode mnie.
Ma kompleksy ( bo kartek przybyło i figura już nie ta co kiedyś ) jak to u  kobiet.
Tylko ja jej cały czas mówię, że kocham ją tak samo jak 44 lata temu gdy ja poznałem.
Cały czas mówię jej, że dla mnie jest najpiękniejszą osobą na Świecie.
Ja cały czas ją adoruję, cały czas mówię, że ją kocham ( nie wiem czy nie za częsta to mówię), że ją porządami, że jej pragnę, że ona jest słońcem w moim życiu i tylko z nią chce być.
Bo gdybym po takim czasie (44 lata)  spoczął na laurach i nic nie robił to Nas by już nie było.

1 608 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-04 11:56:49)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Lexpar napisał/a:
milka9 napisał/a:

Miłość potrafi dużo wybaczyć i dużo zrozumieć.
Co nie zrobisz, powodzenia.
PS Lex.. mądrze pisze

Milka9 przyznamy się, że połechtałaś moje ego.
Tylko wierz mi, że ja życzę Krotce jak najlepiej.
Spieprzyła sobie życie, ale dlaczego.
Jak to zwykle bywa.
Mąż nieobecny, ona czująca się opuszczona, nie kochana, nie adorowana trafiła na śmiecia który zobaczył, że można ją wykorzystać i to zrobił.
Moja żona jest tylko o rok młodsza ode mnie.
Ma kompleksy ( bo kartek przybyło i figura już nie ta co kiedyś ) jak to u  kobiet.
Tylko ja jej cały czas mówię, że kocham ją tak samo jak 44 lata temu gdy ja poznałem.
Cały czas mówię jej, że dla mnie jest najpiękniejszą osobą na Świecie.
Ja cały czas ją adoruję, cały czas mówię, że ją kocham ( nie wiem czy nie za częsta to mówię), że ją porządami, że jej pragnę, że ona jest słońcem w moim życiu i tylko z nią chce być.
Bo gdybym po takim czasie (44 lata)  spoczął na laurach i nic nie robił to Nas by już nie było.

Proszę bardzo,bo  zgadzam się z Tobą.
Choć jeśli chodzi o to pożądanie to wytłumaczyłabym mężowi jeszcze coś:
najbardziej pożądamy osobę , która nas pożąda ( zazwyczaj tak jest ),
to taka interakcja, może wynikająca z potrzeby akceptacji.
Czyli, jak widzę żar w Twoich oczach to u mnie też to się budzi.

Też Jej życzę dobrze, ja ogólnie jestem dobrze nastawiona do ludzi.
I wcale nie wybielam zdrady, jak to czasami mi się na forum zarzuca.
Jedynie staram się zrozumieć jej motywy, bo bez tego zrozumienia to wciąż
będzie fuszerka, a nie prawdziwa zmiana.

Dodam może i powinien wiedzieć wszystko, ale jednak pewna delikatnośc
w stosunku do męża jest potrzebna. Nie dobić po prostu.

1 609

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

PS Lex.. mądrze pisze

Tak, aż przyjemnie mądrego posłuchać tzn poczytać wink

1 610

Odp: Zniszczylam swoje zycie

czytam i nie bardzo kumam, jak mam być szczera
co to za koncepcja ?
ale czy ja wszystko muszę, rozumieć wink

1 611 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-04 12:23:13)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

Kroteczko szczerze gratuluję, że zaczęłaś dostrzegać co się tak naprawdę stało i próbujesz to poskładać do kupy. I teraz sama Sobie odpowiedz, było warto dla zazdrości jakiś ludzi tak postępować?
Przewartościuj własny zbór wartości moralnych i stwórz na nich nową Siebie.

Zastanawiam się jak to się mogło stać.  Ja zawsze miałam silny kręgosłup moralny. Mam dużo przyjaciół,  mogą na mnie liczyć.  Nigdy nikomu nie odmówiłam pomocy. Wyciągałam koleżanki z depresji poporodowych. Poświęcałam swój czas ludziom bezinteresownie.  To mnie zawsze budowało, lubię być potrzebna. Angażuje się w życie przedszkola, szkoły. Jestem bardzo aktywna.
I po co mi była taka zabawa? Obawiam się że miała rację jedna z osób pisząca że brakowało mi "skonsumowania" powodzenia.  Strasznie to prymitywne ale myślę że o to chodziło.

Pycha? Przeswiadczenie o swojej wartości? Brak pokory?

Lexpar napisał/a:
in_ka napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Jeżeli tak to chyba będę musiał wypisać się z tego forum.

Lexpar bez ciebie, to już nie będzie, to samo FORUM wink
i kto mi poprawi humor emotami ?

In_ka wierz mi FORUM będzie takie same. Nikt nie zauważy, że mnie nie ma.
Bo kim ja jestem?
Jestem takim zwykłym szarakiem, który czasem się użali nad czyjąś sytuacją, czasem zruga jak Święty Michał diabła, a czasem sam się miota jak ptak w klatce.
Tylko widzisz In_ko ja mam jedną bardzo ważną zasadę.
Nigdy nie zabieram głosu w temacie w którym się nie znam.
Mam już dość walki z wieloma dupkami, którzy potrafią mnie wyzwać od hipokrytów i straszyć, że będą mnie obserwować. Mam to głęboko w http://emotikona.pl/emotikony/pic/05icon_ass.gif.

Piszac w internecie trzeba mieć "twarda glowe" a czasami dupe. Czasami to jest wolna amerykanka a dyskusje "na poziomie" to rzadkość. Jednak sprawy ludzkie takiego poziomu nie maja. Zwykle zależy to od naszej empatii do konkretnej sprawy, doświadczenia, o którym piszesz, checi podzielenia się własnym doświadczeniem i spojrzeniem. To się nie zmieni tak samo jak się nie zmienia ludzie. Dlatego sytuacja w której zaczales się tu udzielać i obecna sa takie same. Każdy potrzebuje czasami poklepania po plecach wiec uznaj ze "zostales poklepany" chyba ze masz cos lepszego do roboty smile

1 612

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Spieprzyła sobie życie, ale dlaczego
Tia, ponad czterdzieści stron jaka łona nieszczęśliwa....
Dlaczego? 
Proste. Mózg jej przestał pracować.
A życie spieprzyla sobie na własne życzenie.
Nikt i nic nie zwalnia od myślenia...
Płaci właśnie cenę za jego brak...
Bo zawsze ponosi się konsekwencje dokonanego wyboru...
Przy okazji rykoszotem dostają również najmniej winni
Wiem . wiem...
Zakochała się bidulka....

Nie potrafiła postąpić uczciwie wobec męża i odejść - cierp ciało co chciało
Gdyby jej mąż miał kręgosłup, gdyby miał odrobinę szacunku do siebie, odrobinę rozumu -  to w momencie dowiedzenia się wyautowałby ją na kopach ze swojego życia na zawsze.

Byłaby bohaterką jednej akcji...
A tytuł tej story brzmiałby zupełnie inaczej...

Tak się zastanawiam., kiedy wreszcie te wszystkie zagubione, nieszczęśliwe bidulki Krotkopodobne zrozumieją jedno:
Przecież żonaty kochanek nie powie Wam wprost: chcę sobie p*****ć...
Musi zbudować otoczkę, którą tak bardzo uwielbiacie..

Zawsze łatwo się usprawiedliwia swoje qrestwo komunałami typu:
Jakoś to będzie,, nie umiem się oprzeć,
Przecież mąż tego nie wykryje,
Bo mąż jest dla mnie zły.
O co chodzi, czuję się w zasadzie usprawiedliwiona
Mogę zdradzać,
W końcu jako tej biednej, nieszczęśliwej istocie coś się w końcu od życia należy
Jako tej nieszczęśliwej w małżeństwie istocie..

Przekroczyłaś pierwszą granicę- wdałaś się w romans z żonatym mężczyzną, teraz to już tylko kwestia czasu, kiedy pęknie następna
Kolejne zdrady są pewne. Jeżeli mąż Ciebie zostawi, współczuję następcy.
Jeśli nie, to współczuję jemu...

Sama idea wyżalania się kobiety, która się puściła się już jest swoistą patologią,
Znamionuje bowiem całkowity brak wyrzutów sumienia, niechęć do prawdziwej konfrontacji z tym co się zrobiło, szukaniem usprawiedliwienia, poklepania po plecach i praktycznie gwarantuje powtórkę.

A najbardziej idiotyczną próbą pocieszenie bidulki brzmią: Będzie dobrze...

1 613 Ostatnio edytowany przez śliczna nielogiczna (2015-02-04 15:00:50)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Lexpar napisał/a:

Moja żona jest tylko o rok młodsza ode mnie.
Ma kompleksy ( bo kartek przybyło i figura już nie ta co kiedyś ) jak to u  kobiet.
Tylko ja jej cały czas mówię, że kocham ją tak samo jak 44 lata temu gdy ja poznałem.
Cały czas mówię jej, że dla mnie jest najpiękniejszą osobą na Świecie.

zaintrygowało mnie to,
mam cała masę kompleksów, mąż twierdzi, że jest OK, że mu się podobam
i doceniam, ze tak cudownie kłamie, ale mimo wszystko, gdzieś w głębi duszy
wiem, że gdyby podczas badania wariografem stanęła przed nim naga 21 letnia śliczna dziewczyna, która byłaby do tego mądra i miła i dobra... i z drugiej strony ja stara, pomarszczona, z fałdami siwymi włosami mimo całej jego wielkiej miłości okazałaby się, że jednak ona jest dla niego piękniejsza, bardziej apetyczna,  że na pytanie z kim chcesz spędzić swoje następne 3 lata życia musiałby powiedzieć prawdę smile, że to ona bardziej go pociąga i gdyby nie konsekwencje wybrałby ją

jaką zasługa jest więc jego wierność to, że sobie odmawia odrobimy rozkoszy i szczęścia  inną kobietą?
z lojalności z litości? czyli z miłości smile

1 614 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-04 15:22:14)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
śliczna nielogiczna napisał/a:

wiem, że gdyby podczas badania wariografem stanęła przed nim naga 21 letnia śliczna dziewczyna, która byłaby do tego mądra i miła i dobra... i z drugiej strony ja stara, pomarszczona, z fałdami siwymi włosami mimo całej jego wielkiej miłości okazałaby się, że jednak ona jest dla niego piękniejsza, bardziej apetyczna,  że na pytanie z kim chcesz spędzić swoje następne 3 lata życia musiałby powiedzieć prawdę smile, że to ona bardziej go pociąga i gdyby nie konsekwencje wybrałby ją

współczuję ...
po co z nim więc jesteś ? piszesz o miłości ale chyba jej nie doświadczyłaś, nie znasz ... może nie rozumiesz albo nie potrafisz zrozumieć na czym ona polega

1 615

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
śliczna nielogiczna napisał/a:

wiem, że gdyby podczas badania wariografem stanęła przed nim naga 21 letnia śliczna dziewczyna, która byłaby do tego mądra i miła i dobra... i z drugiej strony ja stara, pomarszczona, z fałdami siwymi włosami mimo całej jego wielkiej miłości okazałaby się, że jednak ona jest dla niego piękniejsza, bardziej apetyczna,  że na pytanie z kim chcesz spędzić swoje następne 3 lata życia musiałby powiedzieć prawdę smile, że to ona bardziej go pociąga i gdyby nie konsekwencje wybrałby ją

współczuję ...
po co z nim więc jesteś ? piszesz o miłości ale chyba jej nie doświadczyłaś, nie znasz ... może nie rozumiesz albo nie potrafisz zrozumieć na czym ona polega

Mylenie miłości z atrakcyjnością fizyczną jest typowe i społecznie ugruntowane.

1 616

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
milka9 napisał/a:

PS Lex.. mądrze pisze

Tak, aż przyjemnie mądrego posłuchać tzn poczytać wink

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

1 617

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
śliczna nielogiczna napisał/a:

wiem, że gdyby podczas badania wariografem stanęła przed nim naga 21 letnia śliczna dziewczyna, która byłaby do tego mądra i miła i dobra... i z drugiej strony ja stara, pomarszczona, z fałdami siwymi włosami mimo całej jego wielkiej miłości okazałaby się, że jednak ona jest dla niego piękniejsza, bardziej apetyczna,  że na pytanie z kim chcesz spędzić swoje następne 3 lata życia musiałby powiedzieć prawdę smile, że to ona bardziej go pociąga i gdyby nie konsekwencje wybrałby ją

współczuję ...
po co z nim więc jesteś ? piszesz o miłości ale chyba jej nie doświadczyłaś, nie znasz ... może nie rozumiesz albo nie potrafisz zrozumieć na czym ona polega

In_ka to przykład... tu nie chodzi o konkretny przypadek
tu idzie o zasadę... każdy mężczyzna by tak zrobił
oni nas urabiają dla świętego spokoju
tak jak kochanek kłamie tak samo kłamie mąż tylko cel mu inny przyświeca
nie chcę, żeby mąż wciskał mi słodkie słówka skoro to nie tak
tylko dlatego żebyśmy byli 50 lat razem
a niech idzie do innej od czasu kiedy musi mówić nieprawdę w imię długotrwałego związku, bo kiedyś ktoś wymyślił, że to jet wartość - długoletnie małżeństwo
gówno... wolę 10 lat szczerej namiętności szczerych rozmów, prawdy nie kolejne 30 wciskania kitu jaka to jestem dla niego najpiękniejsza... niech mówi to tym o których tak myśli... nic na siłę
wolę żebyśmy się przez następne przyjaźnili szczerze niż miałby z lojalności cierpieć i z czegoś rezygnować
np. ze szczęścia z 21-latką
to facet on potrzebuje mieć przy sobie młodą samiczkę, a nie stare spowszedniałe pudło
oczywiście wolałabym żeby świat wyglądał inaczej, ale życie w ułudzie jet dla mnie g... warte

1 618

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Iwona40 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Teraz tak sobie myślę że podswiadomie wiedziałam że chodzi o seks i muszę przyznać że mi w zasadzie też o to chodziło.
zrozumiałam że ja pokochałam moje o nim wyobrażenie.
Kochanek jak patrzył to jakby chciał mnie zjeść
Często teraz myślę o tym co mnie czeka.  Jak ułoży się moje życie?Jedno co wiem to to że nie chce już nigdy nikogo skrzywdzić.

Jak mogłam tak spie..lic sobie życie,  pracę,  wszystko?  Z powodu takiego faceta? I to jeszcze wiedziałam jaki jest, niby dla mnie był inny, ale mężczyzna który tak traktuje kobiety nie może być wartościowym człowiekiem. Dopóki mnie "tylko" adorowal czułam się świetnie,  wyróżniona.  Ale i to było głupie bo powinnam była być odporna na takie szczeniackie zagrywki,  wysmiac je a nie czuć się lepsza od innych kobiet. A prawda jest taka że czułam się lepsza. Zamiast być dumna że mam fajnego męża zakochanego we mnie

Kroteczko jestem pod dużym wrażeniem twojej przemiany  smile Wielkie WOW!
"Wynotowałam" twoje słowa po to, by "pomogły one " tobie "rozwiać " wszelkie wątpliwości związane z sytuacją, w jaką się sama uwikłałaś.
Wierzę w ciebie że nie zawiedziesz już siebie.
Natomiast to co piszesz, ze nikogo już nie skrzwywdzisz, mam nadzieję  że nie jest to tylko pobożne życzenie/obietnica.
Nie zawiedź siebie  smile
Uważnie nas forumowiczów zaczynasz czytasz Krotko.
"Słuchać kogoś z uwagą to w naszym nieuważnym wieku najpiękniejsza forma życzliwości [...] wstępu do wszelkich głębszych związków".

Iwona często wracam do swoich pierwszych postów w moim wątku i odtwarzam swój tok rozumowania wtedy. I widzę jak bardzo chciałam uwierzyć że to taka wielka miłość jest.
Dopiero teraz to widzę. Ten wątek będzie pamiątka mojego upadku. Choć wywloklam w nim swoje bebechy. Czasem myślałam po co ja to piszę, oni i tak wiedzą swoje.
Teraz wiem że jakbym poszła do psychologa to dojście do tego etapu zajęłoby dużo więcej czasu.
Myślę że nie będę wam już tak często głowy zawracać. Teraz już jakoś sobie poradzę.

A jak chcesz sobie z tym poradzić? Co zamierzasz zrobić?
Uważasz, że twój mąż nie dowie się kim jest twój były kochanek .? Kogo ty chcesz chronić przed tą prawdą -kochanka czy męża?
Sądzisz, że w twojej firmie nikt nie zauważył twojego romansu? Jeżeli tak myślisz, to jesteś w błędzie ponieważ ludzie bardzo interesują się "takimi historiami", i na pewno nie umknęło ich uwadze to co się działo z tobą i tym facetem.
A co by było, gdyby twój mąż dowiedział się o tym od kogoś z twojej pracy? Wiesz jak on może zachować się w obecnej sytuacji- jak zareaguje gdy się o tym dowie?
Czy nie czujesz Kroteczko potrzeby przeproszenia męża za to co mu zrobiłaś? Czy nie jest ci żal swojego męża oraz dzieci?
Właściwie to dlaczego nie kochasz męża? Co ci w nim nie pasuje -oprócz braku pożądania takiego jakie byś sobie życzyła?
Co z nim twoim zdaniem jest "nie tak"?  "Za co" go nie kochasz?

1 619

Odp: Zniszczylam swoje zycie
śliczna nielogiczna napisał/a:

zaintrygowało mnie to,
mam cała masę kompleksów, mąż twierdzi, że jest OK, że mu się podobam
i doceniam, ze tak cudownie kłamie, ale mimo wszystko, gdzieś w głębi duszy
wiem, że gdyby podczas badania wariografem stanęła przed nim naga 21 letnia śliczna dziewczyna, która byłaby do tego mądra i miła i dobra... i z drugiej strony ja stara, pomarszczona, z fałdami siwymi włosami mimo całej jego wielkiej miłości okazałaby się, że jednak ona jest dla niego piękniejsza, bardziej apetyczna,  że na pytanie z kim chcesz spędzić swoje następne 3 lata życia musiałby powiedzieć prawdę smile, że to ona bardziej go pociąga i gdyby nie konsekwencje wybrałby ją

jaką zasługa jest więc jego wierność to, że sobie odmawia odrobimy rozkoszy i szczęścia  inną kobietą?
z lojalności z litości? czyli z miłości smile

Śliczna nielogicznaa skąd Ty wiesz, że Twój mąż kłamie Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Ale teraz zaczynam się domyślać o co biega.
Wy kobiety w tym wieku macie potężne kompleksy.
A czy Ty myślisz, że mnie wiek nie rusza.
Rusza tak samo jak Was.
Kiedyś też byłem piękny i młody, teraz to historia.
Lecz wierz mi, że jak się jest z jedną kobieta tyle lat razem, jak zna się jej każdy zakamarek ciała, zna jej zapach to jest tak jak narkotyk i żadna 21 latka jej nie przebije.
Mnie palma nie odbije i na młodszy model jej nie zamienię.
Ja się wcalę nie lituję, ja ją tak po prostu kocham.
Wiem, że ona ma kompleksy, tylko staram się przekonać ją, że to jest blachostka.
A rozkosz i szczęście z nią to jest odlot.
Znam jej ciało, znam jej potrzeby i nie ma nic lepszego dla mnie widząc ją szczęśliwą i zadowoloną.

1 620 Ostatnio edytowany przez śliczna nielogiczna (2015-02-04 16:21:39)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Lexpar napisał/a:

A czy Ty myślisz, że mnie wiek nie rusza.
Rusza tak samo jak Was.
Kiedyś też byłem piękny i młody, teraz to historia.
A rozkosz i szczęście z nią to jest odlot.
Znam jej ciało, znam jej potrzeby i nie ma nic lepszego dla mnie widząc ją szczęśliwą i zadowoloną.

Lexpar stary mężczyzna nadal jest piękny, nadal jest pociągający
siwe włosy dodają niesamowitego uroku
mężczyzna po 50-ce jest równie apetyczny co 30latek, czasami nawet bardziej
ale niestety to nie działa u kobiety, bruzdy na czole, obwisły biust, oklapnięte pośladki i szara smutna skóra...
brak blasku w oczach... jeśli do tego dochodzą choroby i udręki wygląda się jeszcze gorzej
po 40 latach razem nie ma już różowych okularów jakie towarzyszą  fazie zakochania, mózg już tak nie reaguje...
człowiek widzi cała prawdę sad chciałabym, żeby ktoś kiedyś o mnie myślał szczerze tak jak Ty o swojej żonie
ale zaraz sobie myślę, że to efekt socjalizacji i obrony przed tym żeby nie zwariować...
to nie może być prawda sad natura jest silniejsza
samiec zawsze będzie lgnął do młodej płodnej samicy, a nie do starej nawet ładnej i zabdabanej, ale z cycuszkami do kolan, posikującej w majtki pani z zębami w filiżance obok sad wybacz, ale ja nigdy w to nie uwierzę
choć byłoby cudownie...

1 621 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-04 17:10:38)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
śliczna nielogiczna napisał/a:
Lexpar napisał/a:

A czy Ty myślisz, że mnie wiek nie rusza.
Rusza tak samo jak Was.
Kiedyś też byłem piękny i młody, teraz to historia.
A rozkosz i szczęście z nią to jest odlot.
Znam jej ciało, znam jej potrzeby i nie ma nic lepszego dla mnie widząc ją szczęśliwą i zadowoloną.

Lexpar stary mężczyzna nadal jest piękny, nadal jest pociągający
siwe włosy dodają niesamowitego uroku
mężczyzna po 50-ce jest równie apetyczny co 30latek, czasami nawet bardziej
ale niestety to nie działa u kobiety, bruzdy na czole, obwisły biust, oklapnięte pośladki i szara smutna skóra...
brak blasku w oczach... jeśli do tego dochodzą choroby i udręki wygląda się jeszcze gorzej
po 40 latach razem nie ma już różowych okularów jakie towarzyszą  fazie zakochania, mózg już tak nie reaguje...
człowiek widzi cała prawdę sad chciałabym, żeby ktoś kiedyś o mnie myślał szczerze tak jak Ty o swojej żonie
ale zaraz sobie myślę, że to efekt socjalizacji i obrony przed tym żeby nie zwariować...
to nie może być prawda sad natura jest silniejsza
samiec zawsze będzie lgnął do młodej płodnej samicy, a nie do starej nawet ładnej i zabdabanej, ale z cycuszkami do kolan, posikującej w majtki pani z zębami w filiżance obok sad wybacz, ale ja nigdy w to nie uwierzę
choć byłoby cudownie...

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze.

Śliczna.... miłość to nie jest tylko pożądanie. Pożądanie jest tylko jej elementem i z biegiem lat wcale nie najważniejszym.

1 622

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze.

Śliczna.... miłość to nie jest tylko pożądanie. Pożądanie jest tylko jej elementem i z biegiem lat wcale nie najważniejszym.

Tak zaczyna się szaleństwem i namiętnością, a potem zostaje przestrzeganie zasad wpojonych podczas socjalizacji.
Boże chce mi się płakać... naprawdę... tak strasznie mi smutno, że to wszystko mija, że okazuje się nic nie warte
nienawidzę siebie za ten brak wiary sad

1 623

Odp: Zniszczylam swoje zycie
śliczna nielogiczna napisał/a:
milka9 napisał/a:

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze.

Śliczna.... miłość to nie jest tylko pożądanie. Pożądanie jest tylko jej elementem i z biegiem lat wcale nie najważniejszym.

Tak zaczyna się szaleństwem i namiętnością, a potem zostaje przestrzeganie zasad wpojonych podczas socjalizacji.
Boże chce mi się płakać... naprawdę... tak strasznie mi smutno, że to wszystko mija, że okazuje się nic nie warte
nienawidzę siebie za ten brak wiary sad

Sliczna...
na taką Twoją udrękę to ja nic nie poradzę, nie pocieszę, nie przekonam...tutaj kogoś mocniejszego w analizie zawiłości zycia trzeba ....
choć może czegoś mocniejszego od czasu do czasu wink

1 624

Odp: Zniszczylam swoje zycie
śliczna nielogiczna napisał/a:

Lexpar stary mężczyzna nadal jest piękny, nadal jest pociągający
siwe włosy dodają niesamowitego uroku
mężczyzna po 50-ce jest równie apetyczny co 30latek, czasami nawet bardziej
ale niestety to nie działa u kobiety, bruzdy na czole, obwisły biust, oklapnięte pośladki i szara smutna skóra...
brak blasku w oczach... jeśli do tego dochodzą choroby i udręki wygląda się jeszcze gorzej
po 40 latach razem nie ma już różowych okularów jakie towarzyszą  fazie zakochania, mózg już tak nie reaguje...
człowiek widzi cała prawdę sad chciałabym, żeby ktoś kiedyś o mnie myślał szczerze tak jak Ty o swojej żonie
ale zaraz sobie myślę, że to efekt socjalizacji i obrony przed tym żeby nie zwariować...
to nie może być prawda sad natura jest silniejsza
samiec zawsze będzie lgnął do młodej płodnej samicy, a nie do starej nawet ładnej i zabdabanej, ale z cycuszkami do kolan, posikującej w majtki pani z zębami w filiżance obok sad wybacz, ale ja nigdy w to nie uwierzę
choć byłoby cudownie...

To naturalne o czym piszesz, że się starzejemy, że nasze ciało się zmienia, dochodzą czasem jakieś choroby itd.
Lexpar pięknie opisał, co znaczy dojrzała miłość - to nie tylko porządnie, to też przyjaźń, zaufanie, dbanie o siebie, troska...
Ja jestem pewnie sporo młodsza, ale wiem o czym piszę patrząc na swoich Rodziców, którzy są chyba posobną parą dinozaurów jak Lexpar z żoną.
Nie Ty jedna masz kompleksy, ale naprawdę niepotrzebnie się nimi zadręczasz szukając na siłę problemu. To że starszy Pan/mąż obejrzy się za młodszą, zgrabną, to całkowicie naturalne i nie jest to równoznaczne z tym, że Cię nie kocha, że trwa przy Tobie bo musi i najchętniej by pobiegł do tamtej. Mój Tata jest czarującym, zadbanym, elokwentnym  dżentelmenem i pomimo wieku lubi czasem sobie ot tak poflirtować z kobietami, a to powiedzieć miłe słowo, a to coś zabawnego czy to ekspedientce, czy pani doktor, ale w sposób wyważony i bez głupawych podtekstów, co ogólnie się przejawia tym, że jest bardzo lubiany i zawsze wszystko, wszędzie załatwi. Wiele kobiet zazdrościło mojej mamie męża, ale ona chyba nigdy nie czuła zagrożenia, bo ich związek, uczucie jest silne, dojrzałe i szczere. To się widzi i czuje po tym jak się do siebie odnoszą, jak o siebie dbają - jedno za drugie by życie oddało. A moja mama, choć w młodości była piękną kobietą, teraz już tak nie wygląda - siwe włosy, zmarszczki, kilka kg więcej  itd. To naturalna kolej rzeczy. Ale to nadal ta sama osoba. I jakoś nigdy nie zauważyłam, by narzekała na swój wygląd. Po prostu zmieniła sposób ubierania, pofarbowała włosy, używa odpowiednich kremów i to chyba głównie dlatego bo ja czy inne dziecko jej kupuje i przywożę, bo sama nie ma z tym problemu, że się starzeje. Ojciec tym bardziej, choć wiadomo, że i mu fajniej jak widzi że dba o siebie.  Tak samo jak w odwrotną stronę.
Także głowa do góry! Ciężko jest trwać przy osobie która wciąż narzeka, nawet jeśli się ją kocha. A pozytywna energia udziela się wszystkim, bez względu na wygląd i wiek.

1 625

Odp: Zniszczylam swoje zycie
śliczna nielogiczna napisał/a:
Lexpar napisał/a:

A czy Ty myślisz, że mnie wiek nie rusza.
Rusza tak samo jak Was.
Kiedyś też byłem piękny i młody, teraz to historia.
A rozkosz i szczęście z nią to jest odlot.
Znam jej ciało, znam jej potrzeby i nie ma nic lepszego dla mnie widząc ją szczęśliwą i zadowoloną.

Lexpar stary mężczyzna nadal jest piękny, nadal jest pociągający
siwe włosy dodają niesamowitego uroku
mężczyzna po 50-ce jest równie apetyczny co 30latek, czasami nawet bardziej
ale niestety to nie działa u kobiety, bruzdy na czole, obwisły biust, oklapnięte pośladki i szara smutna skóra...
brak blasku w oczach... jeśli do tego dochodzą choroby i udręki wygląda się jeszcze gorzej
po 40 latach razem nie ma już różowych okularów jakie towarzyszą  fazie zakochania, mózg już tak nie reaguje...
człowiek widzi cała prawdę sad chciałabym, żeby ktoś kiedyś o mnie myślał szczerze tak jak Ty o swojej żonie
ale zaraz sobie myślę, że to efekt socjalizacji i obrony przed tym żeby nie zwariować...
to nie może być prawda sad natura jest silniejsza
samiec zawsze będzie lgnął do młodej płodnej samicy, a nie do starej nawet ładnej i zabdabanej, ale z cycuszkami do kolan, posikującej w majtki pani z zębami w filiżance obok sad wybacz, ale ja nigdy w to nie uwierzę
choć byłoby cudownie...

Nie no nie zgadzam się z tobą.  Może dlatego bo ja mam wrażenie że teraz wyglądam lepiej niż jak byłam młodsza.  Nie mam żadnych kompleksów wobec 21-latek. Ja nawet sądzę że mężczyzni wolą takie kobiety niż młode laski z którymi nawet nie ma o czym pogadać.
Wiesz kiedyś w towarzystwie padło pytanie młodej dziewczyny która chciała chyba być złośliwa wobec starszych koleżanek "Do jakiego wieku kobieta jest sexy?" I mój kolega odpowiedział - niektóre kobiety zawsze będą sexy a niektóre nigdy.
I nie ma to nic wspólnego z dużym biustem czy fajną pupa.

Posty [ 1 561 do 1 625 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 23 24 25 26 27 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026