netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 664 wyświetleniazałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 21 22 23 24 25 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 431 do 1 495 z 3 039 ]

1 431

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Owieczka, ty tak poważnie? Koorwa, sporo takich biednych owieczek ( zagubionych ), przymuszanych do szcześcia biega po świecie???

Krotka, według mnie twój problem nr 1  w tym momencie to emocje do kolegi.
To jak z nikotyną i palaczami. Gdy jarasz to "przecież od czegoś trzeba umrzeć" lub w ogóle o konsekwencjach się nie myśli.
Co się dzieje później, gdy rzuci się palenie? Zmienia sie tok myślenia, nikotyna już przestaje zniewalać umysł, myśli sie inaczej, czuje się żal, tyle zdrowia poszło się jeba...Ale lepiej późno niż w cale.
Prochy, które bierzesz tylko uśmieżają ból. Znajdź przyczynę. Niespełniona miłość? Teraz tak, jakiś amok.
Całkiem inne pytania powinnaś sobie zadać, całkiem inne. Powinnaś odwiedzić dobrego fachowca.
Masz dużego + ( mąż ), ale to wygląda tak : ---+--+--żyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyycie,śmierć.
Proszę cię, nie nasraj już za wiele minusów, czas dojrzeć, przestań być małą dziewczynką, to nie obowiązek, to przyjemność być dorosłym.
Czemu ciągle wybierasz pokrętne drogi prowadzące donikąd?
On jest marzeniem? Myślałem, że marzenia dają powera, motywacje do życia, parcia do przodu, pokonywania przeszkód, że sama droga jest przyjemna, choć nieraz ciężka.
Myślałem, że małżeństwo to następny niełatwy, ale szczęśliwy etap w życiu?
Twoje marzenie cię pożera i niszczy. To koszmar, nie marzenie.

Ty nie masz złego serca, ale też nie graj pokrzywdzonej przez życie. Nic mnie tak nie rozpier.... jak biedne miśki, cierpiętnice.
Wiesz każdy czasem narzeka, każdemu jest czasem ciężko.
Oboje popełniliście błędy, bardzo duże błędy, jesteście nieszczęśliwymi ludźmi, niespełnionymi. To wasze sznury na szyjach was łączą ze sobą. Stąd te poczucie wyjątkowości, miłości, wzajemnego zrozumienia, normalnie 3 metry nad niebem, haj jak nic.

Przypomnę coś ważnego : źle ukierunkowane emocje stają się bronią masowego rażenia.
Wkoło ciebie trupy leżą,ranni ( żal męża, żal dzieci ).
Słuchaj, bez sensu wjeżdzać tobie na sumienie, poczucie winy, bo tylko się karzesz i tak możesz następne 10 lat przeżyć, a dzieciaczki będą wchłaniać negatywne klimaty. Bez sensu jednak klepać cię po ramieniu.

Warto chociaż raz w życiu zweryfikować swoje własne pojmowanie świata.
Zrób w sobie rozpierduchę, zresztą już cyckami ryjesz podłogę, może nawet nie musisz. Oberwij co słabe, wzmocnij co silne. Będzie bolało i tak ma być wink No pain no gain.

Zacznij budować nową siebie, szczęśliwszą, bo można i basta.
Chcesz zmienić świat? Zmień siebie. Wyperd... te proszki i na terapię zasuwaj.
Naprawdę całe twoje szczęście, to niby miłość do niby mężczyzny?
Come on girl.

P.S Dużo mądrych postów tu padło, to lubię. Coś mi się zdaje, że sporo postów o tym samym, tylko inaczej napisane.
Out z mojej strony.

1 432

Odp: Zniszczylam swoje zycie
krych23 napisał/a:

Owieczka, ty tak poważnie? Koorwa, sporo takich biednych owieczek ( zagubionych ), przymuszanych do szcześcia biega po świecie???

Krotka, według mnie twój problem nr 1  w tym momencie to emocje do kolegi.
To jak z nikotyną i palaczami. Gdy jarasz to "przecież od czegoś trzeba umrzeć" lub w ogóle o konsekwencjach się nie myśli.
Co się dzieje później, gdy rzuci się palenie? Zmienia sie tok myślenia, nikotyna już przestaje zniewalać umysł, myśli sie inaczej, czuje się żal, tyle zdrowia poszło się jeba...Ale lepiej późno niż w cale.
Prochy, które bierzesz tylko uśmieżają ból. Znajdź przyczynę. Niespełniona miłość? Teraz tak, jakiś amok.
Całkiem inne pytania powinnaś sobie zadać, całkiem inne. Powinnaś odwiedzić dobrego fachowca.
Masz dużego + ( mąż ), ale to wygląda tak : ---+--+--żyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyycie,śmierć.
Proszę cię, nie nasraj już za wiele minusów, czas dojrzeć, przestań być małą dziewczynką, to nie obowiązek, to przyjemność być dorosłym.
Czemu ciągle wybierasz pokrętne drogi prowadzące donikąd?
On jest marzeniem? Myślałem, że marzenia dają powera, motywacje do życia, parcia do przodu, pokonywania przeszkód, że sama droga jest przyjemna, choć nieraz ciężka.
Myślałem, że małżeństwo to następny niełatwy, ale szczęśliwy etap w życiu?
Twoje marzenie cię pożera i niszczy. To koszmar, nie marzenie.

Ty nie masz złego serca, ale też nie graj pokrzywdzonej przez życie. Nic mnie tak nie rozpier.... jak biedne miśki, cierpiętnice.
Wiesz każdy czasem narzeka, każdemu jest czasem ciężko.
Oboje popełniliście błędy, bardzo duże błędy, jesteście nieszczęśliwymi ludźmi, niespełnionymi. To wasze sznury na szyjach was łączą ze sobą. Stąd te poczucie wyjątkowości, miłości, wzajemnego zrozumienia, normalnie 3 metry nad niebem, haj jak nic.

Przypomnę coś ważnego : źle ukierunkowane emocje stają się bronią masowego rażenia.
Wkoło ciebie trupy leżą,ranni ( żal męża, żal dzieci ).
Słuchaj, bez sensu wjeżdzać tobie na sumienie, poczucie winy, bo tylko się karzesz i tak możesz następne 10 lat przeżyć, a dzieciaczki będą wchłaniać negatywne klimaty. Bez sensu jednak klepać cię po ramieniu.

Warto chociaż raz w życiu zweryfikować swoje własne pojmowanie świata.
Zrób w sobie rozpierduchę, zresztą już cyckami ryjesz podłogę, może nawet nie musisz. Oberwij co słabe, wzmocnij co silne. Będzie bolało i tak ma być wink No pain no gain.

Zacznij budować nową siebie, szczęśliwszą, bo można i basta.
Chcesz zmienić świat? Zmień siebie. Wyperd... te proszki i na terapię zasuwaj.
Naprawdę całe twoje szczęście, to niby miłość do niby mężczyzny?
Come on girl.

P.S Dużo mądrych postów tu padło, to lubię. Coś mi się zdaje, że sporo postów o tym samym, tylko inaczej napisane.
Out z mojej strony.

Krych dziękuję ci za twoje posty.  Tak jestem w nałogu.  Pisałam to już wcześniej.  Czuję się jak narkoman. Kompletnie uzależniony. Od jego obecności od rozmów etc.
Piszesz "zrób w sobie rozpierdziuche" ? Jak mam to zrobić?  Ja już się czuję wrakiem.
Nie wiem jak mogłam się w takie coś wciągnąć.  Mam silny charakter,  miałam szczęśliwe dzieciństwo.  Nigdy nie byłam w toksycznym związku.  Nie jestem typem ofiary.
Takie posty jak twoje, Lexpara czy innych mężczyzn uświadamiają mi jego punkt widzenia. To mi pomaga trwać w postanowieniu że nie chcę żadnych kontaktów fizycznych.

1 433

Odp: Zniszczylam swoje zycie
lustro napisał/a:

DZIEN DOBRY KROTECZKO Raz jeszcze.
Wiesz,tak sie zastanawiam,jakim Ty jestes czlowiekim?Jak zyjesz,tak codziennie?
Matka,zona,kochanka.
Trudne to musi byc-takie ciagle zaglowanie.
Nie czujesz zmeczenia materialu?

Ja Ciebie ani nie osadzam,ani nie oceniam.
Zastanawiam sie jedynie,jak mozna w czyma takim tkwic i nie zwariowac?
Na ile jeszcze starczy Ci sil?

POWODZENIA KROTECZKO I NIECH BILANS STRAT W TWOIM I INNYGH ZYCIU,POZOSTANIE JAK NAJMNIEJSZY.

Lustro nawet nie wiesz jak blisko jestem obłędu.  Na nic nie mam sił. Nic mnie nie cieszy. Ostatnia rzecz jaką mogę o sobie powiedzieć to to że jestem szczęśliwa.

1 434

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotka.Czego chcesz?
W punktach.

1 435

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:

Krotka.Czego chcesz?
W punktach.

Chcę się wyrwać z tego cholernego nałogu.  Chcę mieć wolny umysł i być szczęśliwa. Chcę mężczyzny który da mi wszystko pod względem psychicznym fizycznym intelektualnym i emocjonalnym i które mu ja dam to samo.  Ale jestem chyba zbyt wymagająca.

1 436

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Krotka.Czego chcesz?
W punktach.

Chcę się wyrwać z tego cholernego nałogu.  Chcę mieć wolny umysł i być szczęśliwa. Chcę mężczyzny który da mi wszystko pod względem psychicznym fizycznym intelektualnym i emocjonalnym i które mu ja dam to samo.  Ale jestem chyba zbyt wymagająca.

To nie jest odpowiedź na pytanie.To jest mdłe pustosłowie.
Wypisz w punktach czego chcesz- z sensem i konkretnie.
Dopiero wtedy możesz się zastanawiać jak to osiągnąć.Dopóki będziesz siedzieć i wzdychać, że życie jest do dupy, to będzie jak jest.

1 437

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko, przypomnę Ci pewną rzecz. Mianowicie, wyszłaś za mąż z własnej woli. Nie ważne czy narzeczony oświadczał Ci się raz, czy trzy razy. To TY się zgodziłaś. Zrobiłaś to pomimo tego że wtedy też nie spełniał wszystkich twoich wymagań, nie możesz więc raptem tego zacząć wymagać. Nie możesz wymagać od męża aby zaczął nagle "dorównywać" kochankowi.
Dlatego masz dwa wyjścia. Albo otrząsnąć się ze "snu" i zacząć myśleć trzeźwo o przyszłości swojej rodziny. Wziąć się za siebie, za relacje z mężem, pogadać, ustalić co nieco, wypracować jakieś konkretne kompromisy. Albo szybko składać pozew o rozwód i szukać dalej "ideału", który spełni wszystkie twe marzenia...

1 438

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:

To nie jest odpowiedź na pytanie.To jest mdłe pustosłowie.
Wypisz w punktach czego chcesz- z sensem i konkretnie.
Dopiero wtedy możesz się zastanawiać jak to osiągnąć.Dopóki będziesz siedzieć i wzdychać, że życie jest do dupy, to będzie jak jest.

tym razem zgodzę się z pitkiem ... po całości
i zauważam jeszcze coś,
masz w doopie, co do ciebie, mówią kobiety (chociaż, to wcale nie jest głupie), może zaufasz facetom a na forum trochę ich, jest wink
posłuchaj ich - może, to jest dla ciebie droga
może, to pomoże ci wydostać się z tego dna i syfu w którym jesteś, bo jesteś ...
może, to pozwoli uratować, chociaż twoje dzieci
powodzenia

1 439

Odp: Zniszczylam swoje zycie

widzisz , Kro , w takim stanie nie istnienia zawsze przychodzi stan zmęczenia,
bo zawsze gdzieś czegoś się chce, (nawet jak się nie chce) paradoksalnie.
Szczęście teraz tu i nigdy później,
zawsze pytam czy to dobre czy złe ? A i tak
Nie znajdziesz odpowiedzi w poradnikach i tu na forum .
Musisz się odważyć, żeby pójść dalej.
Nie boj się dziewczyno- jesteś wiele warta-nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo więcej , niż ludzie z tego forum wink.
PODEJMIJ JEDNĄ DECYZJĘ,
Tylko raz pomyśl- to moje życie.
Dzieciom się ułoży, mąż -też da rade(
a teraz tylko ja na chwilę- ale wraz z konsekwencjami , bo inaczej się nie liczy;)
)
Daj sobie szanse Kro, bo się stracisz. Chcesz się poddać?
Tego nie mamy w dna to mają tylko zwierzęta...
dlatego wilk w zamierzchłych czasach się udomowił bo zrezygnował z instynktu zbójcy, by przetrwać(indywidualne jednostki wolfa ,musiały znaleźć nową strategię i znalazły życie poza watahą) -ludzi dający żarcie- takie małe uzależnienie by przetrwać zniewoliły zwierzę, a te oddane mu było ,
Za zniewolenie -wierność , lecz gdy ktoś daje ci prawdziwą miłość =wolność wyboru, ty śmiejesz się -
Czemu ?
To jest miłość
WOLNOŚĆ WYBORU

1 440 Ostatnio edytowany przez krych23 (2015-01-30 22:48:54)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

In_ka dokładnie to samo zauwazylem.
Takie zachowanie Krotki cos oznacza.
Ona to "cos" powinna znalezc i zrozumieć.
Mozna.

Spanowany - spokojnie z ta miłością. Jasne, mozna tak jak piszesz. Moja opinia: Krotka strzeli sobie wtedy w leb.

Krotka kluczem jest PRACA NAD SOBA.
I poczytaj kobity :-P
2 ostatnie strony to meeega wpisy. Biore dla siebie, dzieki laski.
Pitagoras - racja. Tylko ok, ona to przyjmuje, ale nie rozumie, nie czai czachy.
What now?

1 441

Odp: Zniszczylam swoje zycie
krych23 napisał/a:

In_ka dokładnie to samo zauwazylem.
Takie zachowanie Krotki cos oznacza.

domyślam się, co...
ale ona sama, może znaleźć, tą odpowiedź
i jeszcze coś
Krotka zobacz, ile osób pisze w twoim wątku
nie wszyscy tylko dlatego, żeby tobie dopiec,
weź z tego dla siebie tyle, ile potrafisz unieść, ile potrafisz skorzystać
życie krotka, to nie harlequin
życie, to walka o ... przetrwanie, na takim poziomie jaki dla  KAŻDEGO Z NAS, jest optymalny, SKUMAJ TO

1 442

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Krotka.Czego chcesz?
W punktach.

Chcę się wyrwać z tego cholernego nałogu.  Chcę mieć wolny umysł i być szczęśliwa. Chcę mężczyzny który da mi wszystko pod względem psychicznym fizycznym intelektualnym i emocjonalnym i które mu ja dam to samo.  Ale jestem chyba zbyt wymagająca.

Bozszzz ... a życie BEZ mężczyzny to już nie jest życie. Wyjdź Kroteczko z domu, pobądź trochę sama ze sobą, pogadaj ze sobą, porycz sobie, posmarkaj się i zapytaj siebie czego chcesz. Zrób porządek najpierw ze sobą, a później z facetami, a później wróć do siebie. Zycie to nie kolonie moja droga Kroteczko.  Dasz radę, tylko musisz coś postanowić, możesz jeszcze być szczęśliwa.

1 443

Odp: Zniszczylam swoje zycie
krych23 napisał/a:

Pitagoras - racja. Tylko ok, ona to przyjmuje, ale nie rozumie, nie czai czachy.
What now?

Krotka doskonale rozumie.
Tylko że....
Nie bez kozery niejaki J.J. Kalibabka stwierdził, że ''kobiety kochają cierpieć''.
I faktycznie w pewnym stopniu dotyczy, to wszystkich, ale Krotka jest tego przykładem skrajnym.
I z tego powodu właśnie nie interesują Jej żadne zmiany.
Psychologiczne pokrewieństwo z typem 'żony alkoholika' jest tu dla mnie oczywiste.

1 444 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-01-30 23:04:59)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
canon50 napisał/a:

Bozszzz ... a życie BEZ mężczyzny to już nie jest życie. Wyjdź Kroteczko z domu, pobądź trochę sama ze sobą, pogadaj ze sobą, porycz sobie, posmarkaj się i zapytaj siebie czego chcesz. Zrób porządek najpierw ze sobą, a później z facetami, a później wróć do siebie. Zycie to nie kolonie moja droga Kroteczko.  Dasz radę, tylko musisz coś postanowić, możesz jeszcze być szczęśliwa.

nie wszystkie kobiety są stworzone do życia bez mężczyzny wink
dobrze mieć tego świadomość...czasu się zaoszczędzi na szukanie rozwiązań
ja, nie chciałabym żyć bez mężczyzny na przykład...

1 445

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
pitagoras napisał/a:

To nie jest odpowiedź na pytanie.To jest mdłe pustosłowie.
Wypisz w punktach czego chcesz- z sensem i konkretnie.
Dopiero wtedy możesz się zastanawiać jak to osiągnąć.Dopóki będziesz siedzieć i wzdychać, że życie jest do dupy, to będzie jak jest.

tym razem zgodzę się z pitkiem ... po całości
i zauważam jeszcze coś,
masz w doopie, co do ciebie, mówią kobiety (chociaż, to wcale nie jest głupie), może zaufasz facetom a na forum trochę ich, jest wink
posłuchaj ich - może, to jest dla ciebie droga
może, to pomoże ci wydostać się z tego dna i syfu w którym jesteś, bo jesteś ...
może, to pozwoli uratować, chociaż twoje dzieci
powodzenia

Wiesz dlaczego lubię czytać co piszą mężczyźni.  Bo oni nie sprowadzają mnie do roli szmaty. Oni piszą jak widzą jego zachowanie i uświadamiają mi po co robi i mówi pewne rzeczy.
Ja po prostu nie mogę uwierzyć że ktoś może tak mnie traktować.  Nigdy mi się to nie przytrafiło. A on nie wiem jak mu się to udało. A jak doszedł do tego niesamowity seks odplynelam totalnie.
A teraz czasem jak nachodzą mnie myśli że jakbym tylko chciała znów mogłabym odplynac, od razu przypominam sobie jak się potem źle czułam,  nieczysto.

1 446

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Pitagoras - dobre, ma ta mysl sens.
To przepis na zjebane zycie w 99%
Czekaj, aaa zjebane=przyjemnosc i trwanie.

1 447 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-01-30 23:23:08)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

A jak doszedł do tego niesamowity seks odplynelam totalnie.
A teraz czasem jak nachodzą mnie myśli że jakbym tylko chciała znów mogłabym odplynac, od razu przypominam sobie jak się potem źle czułam,  nieczysto.

ale ten niesamowity sex miałaś  na własne życzenie...
to nie tak, że ten facet, był - taki fantastyczny technicznie
to, ty sama ten SEX sobie wykreowałaś - rozumiesz?
i możesz, taki mieć i z innym facetem - bo, to jest w głowie...
ale step by step
sama, to rozkmiń

1 448 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-03-18 17:07:28)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ominąłem to niechcący. Przepraszam za to, że porównałem go do dresiarzy. To jednak wyższy poziom...

kroteczka napisał/a:

.... Powiedział natomiast że jak mężczyzna kocha to też pożąda i że on nie potrafi patrzeć na mnie aseksualnie....

Mistrzostwo Świata, szok. Gość jest niezły.

Zapisałem, może się przyda wink




joke

1 449

Odp: Zniszczylam swoje zycie
krych23 napisał/a:

In_ka dokładnie to samo zauwazylem.
Takie zachowanie Krotki cos oznacza.
Ona to "cos" powinna znalezc i zrozumieć.
Mozna.

Spanowany - spokojnie z ta miłością. Jasne, mozna tak jak piszesz. Moja opinia: Krotka strzeli sobie wtedy w leb.

Krotka kluczem jest PRACA NAD SOBA.
I poczytaj kobity :-P
2 ostatnie strony to meeega wpisy. Biore dla siebie, dzieki laski.
Pitagoras - racja. Tylko ok, ona to przyjmuje, ale nie rozumie, nie czai czachy.
What now?

Krychu napisz jaśniej,  jak mam pracować nad sobą?

1 450

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:

A jak doszedł do tego niesamowity seks odplynelam totalnie.
A teraz czasem jak nachodzą mnie myśli że jakbym tylko chciała znów mogłabym odplynac, od razu przypominam sobie jak się potem źle czułam,  nieczysto.

ale ten niesamowity sex miałaś  na własne życzenie...
to nie tak, że ten facet, był - taki fantastyczny technicznie
to, ty sama ten SEX sobie wykreowałaś - rozumiesz?
i możesz, taki mieć i z innym facetem - bo, to jest w głowie...
ale step by step
sama, to rozkmiń

Może masz rację ...

1 451

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Może masz rację ...

jeżeli może to,
czy z własnym mężem, jest szansa na taki sex?
czy z własnym mężem widzisz szansę na związek w, którym będzie pożądanie?
czy macie szansę na życie w szczęśliwej rodzinie w, której zostaną zaspokojone potrzeby, obu stron?

1 452

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Praca nad soba (moja indywidualna wersja) =
ETAP 1: stwierdzenie,zaakceptowanie, ze jestem w ciemnej dupie czelusci zycia (emocjonalnie), cos poszlo nie tak.
To pytanie do samego siebie: co sie korwa dzieje w moim zyciu? To zaliczenie gleby.

Etap 2:
Poznawanie, odkrywanie siebie. Konfrontowanie sie z wlasnymi lekami (a to buduje) i najwazniejsze poszerzanie wiedzy-->samoświadomości.
A za tym kryją sie lzy, bol, analiza siebie i swiata, tego jest pelno.

Wpisz haslo"praca nad soba" w googla Krotka ;-)

1 453

Odp: Zniszczylam swoje zycie
krych23 napisał/a:

Praca nad soba (moja indywidualna wersja) =
ETAP 1: stwierdzenie,zaakceptowanie, ze jestem w ciemnej dupie czelusci zycia (emocjonalnie), cos poszlo nie tak.
To pytanie do samego siebie: co sie korwa dzieje w moim zyciu? To zaliczenie gleby.

Etap 2:
Poznawanie, odkrywanie siebie. Konfrontowanie sie z wlasnymi lekami (a to buduje) i najwazniejsze poszerzanie wiedzy-->samoświadomości.
A za tym kryją sie lzy, bol, analiza siebie i swiata, tego jest pelno.

Wpisz haslo"praca nad soba" w googla Krotka ;-)

Krychu to jestem na Etapie 1 - jestem w totalnej czarnej dupie sad,, obawiam się że jeszcze w niej trochę pobede bo nie widzę na razie nawet światełka w tunelu. Ale może tak ma być i to jest mi potrzebne żeby się otrząsnąć.
Dzięki pomogles mi smile

1 454

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"nie wszystkie kobiety są stworzone do życia bez mężczyzny wink
dobrze mieć tego świadomość...czasu się zaoszczędzi na szukanie rozwiązań
ja, nie chciałabym żyć bez mężczyzny na przykład..."

właściwie to żadna. Ale życie bez mężczyzny nie jest wcale gorszej jakości, a na pewnym etapie po prostu jest konieczne. Tak jak pisze krych23 - praca nad sobą - a to najlepiej wychodzi w samotności.

Kroteczko, czy Ty po tym co powiedziałaś mężowi dalej z nim mieszkasz ? jesteście s separacji, jak on Cię traktuje ?

1 455

Odp: Zniszczylam swoje zycie

obawiam się że jeszcze w niej trochę pobede bo nie widzę na razie nawet światełka w tunelu. Ale może tak ma być i to jest mi potrzebne żeby się otrząsnąć.

big_smile

No pewnie, że potrzebne. Po co miałabyś zaczać coś ze sobą robić w tym temacie, skoro to jednoznaczne z "wyjściem z czarnej d...", a ta czarna d... to kochasio. A z tym etapem i z jego osoba za cholerę nie chcesz się rozstać.
Sprytne.. jeszcze niektórzy skłonni pomyśleć, że ta czarna d.. to po to by się ukarać, a to chodzi o to by maksymalnie wydłużyć etap gdzie kochaś jest w miarę pod ręką, a do tego wystarczy wyuczona bezradność, w której stałaś się przez lata specjalistką.

Jak czytam te farmazony, które on ci o miłości męskiej i pożądaniu wciska.. przecież on cię ma za idiotkę.

1 456

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Powiem tylko, ze wypiłem 3 piwka, 4 pije z Eliza.
To git dziewczyna. Duzo mnie nauczyla, Twoje zdrowie kolezanko.
Widzisz Krotka? Ja facet przygladam sie kobietom, emocjom, prawie pedal ze mnie :-)
Zarcik, co meskie zostawię w sobie ( a w bojach jestem zachartowany), co slabe oberwe.
Kazdy ma inny start. Kazdy ma inne deficyty. Kazdy ma mocne strony. Nie kazdy jest szczęśliwy majac to o czym inni MARZA. No gdzie jest problem?

1 457

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:

czy z własnym mężem, jest szansa na taki sex?
czy z własnym mężem widzisz szansę na związek w, którym będzie pożądanie?
czy macie szansę na życie w szczęśliwej rodzinie w, której zostaną zaspokojone potrzeby, obu stron?

Nie, nie ma żadnych szans i to jest oczywiste.
I żadne małodziewczynkowe idealizmy, mające na celu rozkoszny happy end z ''żyli długo i szczęśliwie'', tu nie wypalą.
Z mężem już nic nie będzie.To oczywiste.
Nie wiem czy i co będzie z kochankiem, bo Krotka nie ma pojęcia o co jej chodzi.Kocha go, ale wymyśliła trzymać na dystans, chociaż ona chce i on chce więc to wszystko bez sensu żadnego, ale chyba o to chodzi.

1 458 Ostatnio edytowany przez krych23 (2015-01-31 01:13:57)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie zgadzam sie Pitagoras.
Emocje sa zmienne, u kobiety to juz bez komentarza :-)
A emocje to porzadanie.
Tylko maz musialby zaczac inaczej sie zachowywać, postepowac: poza kontrola Krotki.
Kazdy, koorwa kazdy zwiazek mozna reaktywowac, emocjonalnie, sexualnie i takie tam.
Co jest potrzebne? Dojrzalosc, uczciwosc, RYZYKO.
A kiedy jest ryzyko? Kiedy jest ALL IN or NOTHING.
"Zagralem" (wszystkie karty na stole były, ja i moje JA), przegralem.
Co zyskalem nieoceniony spokoj ducha.

1 459

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kazdy, koorwa kazdy zwiazek mozna reaktywowac, emocjonalnie, sexualnie i takie tam.
Co jest potrzebne? Dojrzalosc, uczciwosc, RYZYKO.

Sorry, ale można pożądać nie "przegrywając", tzn. nie trzeba fundować sobie nawzajem emocji z pogranicza współuzależnienia by mieć ochotę po prostu z kimś się kochać. No, z tymże ja mam na myśli właśnie "kochanie", a nie ruch... gdzieś w przerwie na lunch.

Gdyby pożądanie miało mieć fundament jedynie w emocjonalnych gierkach, związki nie miałyby racji bytu średnio po 2-4 latach.

1 460

Odp: Zniszczylam swoje zycie
krych23 napisał/a:

Tylko maz musialby zaczac inaczej sie zachowywać, postepowac.

No właśnie.
Innymi słowy musiałby być kimś innym.

1 461 Ostatnio edytowany przez krych23 (2015-01-31 03:11:37)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Kazdy, koorwa kazdy zwiazek mozna reaktywowac, emocjonalnie, sexualnie i takie tam.
Co jest potrzebne? Dojrzalosc, uczciwosc, RYZYKO.

Sorry, ale można pożądać nie "przegrywając", tzn. nie trzeba fundować sobie nawzajem emocji z pogranicza współuzależnienia by mieć ochotę po prostu z kimś się kochać. No, z tymże ja mam na myśli właśnie "kochanie", a nie ruch... gdzieś w przerwie na lunch.

Gdyby pożądanie miało mieć fundament jedynie w emocjonalnych gierkach, związki nie miałyby racji bytu średnio po 2-4 latach.

Elle nie taki miałem przekaz. Nie rozumiem w/w postu.
Elle88 i ile teraz statystycznie trwają? W tych czasach? Wkoło mnie jest pożoga...Nikt nic nie naprawia, każdy idzie na łatwizne. Rozwody, rozpizdziel totalny, szukanie motyli, M nie rozumieja K i odwrotnie.

Jaki lunch? Jak ja mam so far 1 partnerkę sexualną od 13 lat, w zasadzie miałem - żonę.
Sorki, kochałem, nawet jak były "czytelne komunikaty" to podniosłem obrączkę.
Kochać się - lunch, sorry nie moje klimaty.


"Sorry, ale można pożądać nie "przegrywając", tzn. nie trzeba fundować sobie nawzajem emocji z pogranicza współuzależnienia by mieć ochotę po prostu z kimś się kochać" - 99% racji, nie zrozumieliśmy się dobrze. Gdy ludzie sie kochają to zawsze jest między nimi współuzależnienie, z tymże w tych szczęśliwych małżeństwach ma pozytywny wydźwięk. W toxic związkach relacje są popsute na maxa, sięgają niestety często fundamentów, "udziałowcy" tego nie widzą, partnerami ich nie nazwę.
Gdy wyprostuje się emocje, relacje, zacznie budować się więź, rozpoczną sie konstruktywne rozmowy to i na sex przyjdzie ochota.
Wiem co piszę. Ostatni rok wspólnego życia był na +
Tak z grubsza.
Mam na myśli małźeństwa, związki z długim stażem. Wyzwania są później wink

Pitagoras - uproszczone, spłaszczone stwierdzenie. Ja powiem - ultimatum, konfrontacja, szacunek do samego siebie. Nowa jakość.
Walczyć z jajami.
Ten inny też się kiedyś przeje.

1 462 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-31 03:50:27)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ten inny też się kiedyś przeje.

Ale przy 'tym innym' krota nie musi ani "walczyć", ani naprawiać, bo jest cały czas na haju i właśnie ten haj powoduje, że ona uwierzyła, że związek na tym polega, dlatego nie chce tego puścić.
Tu nie chodzi o tego konkretnego faceta, tylko w ogóle faceta, który się z nią "nie szczypie" - nie tak jak jej mąż, który za nią najpierw całe lata biegał, potem 3 razy się oświadczał, a teraz poleruje swoje rogi w ciszy i pokorze, zapewne oczekując na 'ostateczny werdykt' krotki.

Żeby zmienić spojrzenie na swojego męża i zamiast aseksualnych 'ciepłych klusek' zobaczyć w nim po prostu materiał na życiowego partnera, krotka musiałaby najpierw się totalnie zdezintegrować - czyt. zburzyć i przewartościować swoje dotychczasowe wzorce n/t "męskości" i "związków" i zintegrować ponownie, ale już z zupełnie innych części, musiałaby powstać z tego nowa jakość, nowy 'filtr' przez który od teraz przepuszczałaby swoich menów i zwracała uwagę na inne kwestie niż do tej pory.


No ale sęk w tym, że jej w gruncie rzeczy jest z takim wzorcem faceta-birbanta całkiem dobrze. I jeśli "zmieni" cokolwiek, to wymieni kochasia na kolejny model, z którym powtórzy scenariusz. Nie dlatego, że ja tak mówię czy źle jej życzę, ale dlatego, że pociąga ja taki a nie inny typ i ona póki nie przekona swojej podświadomości, że jej z takim typem -poza łóżkiem- jest nie po drodze, to nie zrezygnuje z tej adrenalinki, którą taki podstarzały z lekka bad boy dostarcza wink

1 463

Odp: Zniszczylam swoje zycie

zdezintegrować
hehe
chyba to nie łatwe
krotka się przewróciła i nie patrząc o co , wstała otrzepała się i poszła dalej, nic się nie zmieniło, no czasem kolanko zaboli-niby coś przypomni, ale bez zmysłu czemu się przewróciłam. Gdy na horyzoncie odlot, wszystko inne jest nie ważne. Sztuką jest nauczyć się żyć chlebem powszednim , bez skrajnych ekscytacji.  One są silne -wspaniałe , ale nigdy cię nie wypełnią, zawsze będzie niedosyt. Gdyby ten kuta-sry kochanek cię szanował, już dawno zrobił by coś byś nie czuła się niekomfortowo, ale dla niego jest ważny tylko jego komfort. Ciebie ma w dupie.
Ja już nie mam pomysłu co zrobić Kro, żebyś defensywność myśli wyłączyła. Nie jesteś szmatą!. Każdy z nas popełnia błędy i to jest piękne w życiu. Sens w tym by jak najmniej ranić innych.
Ile to już trwa ? 1463 post
Jakaś decyzja, bo inaczej ...zresztą to twoje życie , ja odpuszczam powodzenia.

1 464

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka nie przesadzaj pisząc, że kobiety w twoim temacie sprowadzają cię do roli szmaty. Jeśli ode mnie coś takiego wyczułaś, to się mylisz. Dla mnie jesteś normalną kobietą, która się zagubiła, ale niestety, to jest bardzo rozpowszechniony scenariusz, kiedy wychodzi się za mąż bez miłości. To są konsekwencje tego jak sobie wcześniej ułożyłaś życie. I każdy popełnia błędy, sztuka polega na tym by w tym błędzie nie siedzieć. Moim zdaniem wyjście jest jedno. Rozwód i bycie samej i praca nad sobą. Ktoś tu napisał, że upadłaś, podniosłaś się i otrzepałaś nie myśląc dlaczego upadłaś. Moim zdaniem to ty upadłaś, ale wcale jeszcze nie wstałaś. Leżysz nadal na ziemi i czekasz, aż ktoś za ciebie podejmnie decyzje, aż ktoś cię z tej ziemi podniesie.
Piszesz, że bierzesz leki. Powiem ci tak, dopóki będziesz w tym samym miejscu swojej historii, żadne leki ci nie pomogą, a nawet mogą pogorszyć twój stan. Wiem co piszę, bo sama depresję miałam i siedziałam na du..ie i czekałam aż leki za mnie rozwiążą sytuację. Niestety doszłam do punktu, że zaczęłam się bać sama siebie, bo traciłam kontrolę nad swoimi myślami. Budziłam się rano i pierwsza myśl była: ja się zabiję. I to nie były myśli pod wpływem emocji. To było coś tak silnego, że mnie to samą przerażało. Dopiero jak zaczęłam działać i wychodzić z danej sytuacji, uczęszczać na różnego rodzaju warsztaty terapeutyczne, zaczełam się podnosić. Kroteczka nie czekaj bezwładnie na jakiś cud. Wiem jak się teraz możesz czuć. Nie możesz zebrać myśli, utrata kontroli, brak koncetracji. Ale dziewczyno, jak nikt tobą nie wstrząśnie albo ty sama, to będziesz dalej leżeć i płakać.
Bardzo ważne w podniesieniu się jest UCZCIWOŚĆ wobec samej siebie. żeby sobie wybaczyć również musisz być uczciwa wobec samej siebie. Odrzuć na moment wyrzuty sumienia i autokrytykę. Powiedz sama sobie, co źle zrobiłaś, nawet jeśli to będzie również wyjście za mąż. Jak przeanalizujesz swoje życie, bez samokrytyki i wyrzutów sumienia, to będziesz wiedziała co zrobić.

Kroteczka jeśli nie masz siły walczyć dla siebie o siebie, zrób to dla dzieci. Pokaż im, że można wstać, nawet wtedy gdy się trochę błotem pobrudzi. Życie masz tylko jedno.

1 465

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Przczytalem, ostatnie posty i widze ze dyskusja wrocila "na stare tory". Zastanawialem się dlaczego tak jest i pewnie dlatego ze autorka caly czas odgrywa role pokrzywdzonej osoby a taka osoba wzbudza chec pomocy. Post second1 wlasciwie wszystko podsumowal, natomiast zdania o zagubieniu, słuszne tak ale na początku obecności autorki na forum, teraz już sa nieaktualne, zdewaluowane.!00% racji am tez Elle pisząc o wzorcach w glowie. Przeciez to jest wlasnie powod dlaczego tak a nie inaczej traktujemy naszego partnerta czy inne osoby, które dla jednych sa atrakcyjne a dla innych te same osoby nie sa atrakcyjne.

Szczeka mi opadla jednak kiedy przeczytałem fragment o propozycji dziecka od kochanka. To tak jakby dziecko było jakas rzecza, karta przetargowa, nie rozumiem wogole tego. Ale widze ze oboje z kochankiem tkwia w takim emocjonalnym uwiezieniu i nie kotroluja własnego zycia. Wszystko jest niby za cos (ich malzenstwa, dzieci, kochanictwo bo tak po prostu wyszlo) a brakuje samodzielnych decyzji w stosunku do swojego zycia. Jest to maniupacja człowieka przez emocje, obojga. Wybor ulegania temu tez jest wyborem. Szkoda też ze ciagle jest patrzenie tylko na siebie. To bolesne, zwłaszcza wobec rodziny, dzieci.

1 466 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-01-31 11:21:35)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maniek_z_maniek napisał/a:

Szczeka mi opadla jednak kiedy przeczytałem fragment o propozycji dziecka od kochanka. To tak jakby dziecko było jakas rzecza, karta przetargowa, nie rozumiem wogole tego. ..i.

Tok rozumowania kochasia jest prosty jak drut. Zauważ, że krotka odstawiła się od niego. Nasiona już mu uszami ciekną i potrzebuje jej znów w trybie pilnym, potrzebuje uzupełniać sobie krotką czas na lunch. Musiał MUSIAŁ coś jej sprzedać by wróciła na tory miłości, uwierzyła jakie to wielkie love story. Wie, że inaczej może już nie chcieć oddawać się uciechom z nim i proszę  .... zadziałało. On zarzucił wędkę, zapodał tekst o dziecku i mamy rozkmin ..

kroteczka napisał/a:

On w czasie ostatniej naszej rozmowy powiedział ze sprawę da się rozwiązać definitywnie - gdybysmy mieli dziecko.
Tak nie mówi facet który ma kobietę gdzieś.

złapała haczyk choć jeszcze nie zawiesił na nim przynęty.

O to chodzi. Gość bawi się w najlepsze, taktyka jest niezmienna aczkolwiek jakość tekstów skandaliczna.

Krotka: czy ty sądzisz, że on nie widzi do czego ciebie doprowadził ? Jeśli tak to się mylisz. To jak z dilerem narkotyków, wie, że niszczy człowieka ale liczy się zysk, kasa musi się zgadzać. Dla niego zyskiem jest bzykanie ciebie, twoje koszty się nie liczą.
Wysysa z ciebie energię i będzie to robił tak długo aż cię unicestwi. Napisałem ci przetrawi i wypluje, a potem .... znajdzie kolejną kroteczkę.
Jednego czego się obawiam wobec niej to tego, że przy dalszych oporach z jej strony może dojść do gwałtu, upić ją np. czy jakaś tabletka gwałtu .... następnie oczywiście ze zrzuceniem winy na nią.

Elle88 napisał/a:

.. przecież on cię ma za idiotkę.

...to jedno ...
nachalność wg mnie sugeruje, że jest pilna potrzeba opróżnienia worka więc przestał przebierać w środkach, bije na oślep.

1 467 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-01-31 13:15:23)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Wiesz dlaczego lubię czytać co piszą mężczyźni.  Bo oni nie sprowadzają mnie do roli szmaty. Oni piszą jak widzą jego zachowanie i uświadamiają mi po co robi i mówi pewne rzeczy.

Pozwoliłam sobie na odrobinę buchalterii, Kroteczko, odnosząc się niejako do powyższego wpisu, bo może to też odda po części sens (a raczej jego brak) założonego przez Ciebie wątku.

"lubię czytać co piszą mężczyźni" ... Na podstawie moich szacunkowych obliczeń owi mężczyźni zamieścili tu około 270 postów. To, że lubisz je czytać jest ewidentne. Tyle, że czytasz je jedynie w sposób techniczny, gramatycznie pojmując ich treść. Gorzej z warstwą przekazu... Piszący do Ciebie Panowie są jednoznaczni w ocenie sytuacji oraz postaw, które prezentujesz. Sami będąc mężczyznami, umiejąc wniknąć w sferę myślenia i odczuwania innego mężczyzny opisują Ci Twoją historię na tle poczynań Twojego kochanka, dając Ci sygnał dokąd zabrnęłaś i jak najprawdopodobniej skończą się Twoje z nim amory. Twój luby i jego zachowania jeszcze wyraziściej wydobywają na światło dzienne Twoje motywacje, pragnienia, niespełnienia, bałagan jaki panuje w Tobie. One są jak wzmacniacz, który tylko podkreśla degrengoladę jakiej ulegasz Ty. Skoro więc 270 wpisów, często pogłębionych analiz, jakiejś mentalnej podróży w Twój świat - podróży, w którą wyprawił się niemal każdy z piszących w Twoim wątku mężczyzn - to dla Ciebie jedynie przyjemność czytania, to znaczy, że nie jesteś w tej chwili zdolna, aby konfrontować na Forum swoją postawę nawet z opiniami tych, których podobno lubisz czytać. Czytanie to czynność złożona, Kroteczko. Ty jedynie przepuszczasz rządki liter przez Twoje analizatory wzrokowe lecz nie czynisz z tego czytania użytku...
Jeśli naprawdę lubisz czytać mężczyzn, to z chęcią polecę Ci kilku autorów, których powieści mają coś w sobie z psychologii głębi, a które po przeczytaniu będziesz mogła odstawić na półkę. Szkoda mi ogromnie tych wszystkich Osób, które usiłując we wszelaki możliwy sposób skierować Twoje myślenie na zwyczajne, proste, logiczne tory są traktowane przez Ciebie jak trąby jerychońskie, których głos i tak do Ciebie nie dociera...

1 468

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Boze jak czytam to to az mnie mdli. Ja tez mam meza, dziecko, i tez czasem czuje sie jak to okreslila -jak wrak czlowieka, i co z tego, nigdy nie pozwolilabym sie dotknac zadnemu facetowi, bo wiem ze moj maz mnie kocha, a jesli jest m.i zle to poprostu mowie mezowi ze chcialabym zmiany, zebysmy sprobowali urozmaicic nasze zycie( nie tylko sexualne ale normalne tez) i zawsze mnie wyslucha,przytuli i nigdy mi nie odmowi. Podstawa jest szczera rozmowa i wyrzucenie z siebie wszystkiego. Tylko normalna rozmowa, szczera bez klamstwa moze przyniesc jakis efekt. Fceci czasem nie wiedza czego nam brakuje, jak im nie powiesz to nie dostaniesz tego czego chcesz.Dlaczego nie porozmawiasz z mezem tylko pchasz sie w jakies gowno ktore skonczy sie rozwodem z T wojej winy i jeszcze mozesz stracic dobry kontakt z dziecmi. Kobieto opamietaj sie.

1 469

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A poza tym po co tyle osob Ci to pisze skoro do tej Twojej pustej glowy i tak nic nie ddociera. Idz i zaspokajaj sie dalej tylko potem nie placz ze zniszczylas sobie zycie, skoro dajesz kochasiowi peniska zamoczyc w muszelce i nie masz przy tym zadnych wyrzutow sumienia. Bo gdybys je miala to bys to juz skonczyla i zajela sie domem, mezem i dziecmi a nie jakims kochasiem ktory moze za chwilke zamoczy peniska jeszcze w jednej muszelce ( poza zona i toba) a Ty nawet nie bedziesz o tym wiedziala. Szkoda czasu na takie jak Ty.

1 470 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-01-31 15:50:39)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko,
wciąż idealizujesz kochanka.... postaraj się tego nie robić.
Nie zapaliła ci się lampka na jego słowa: gdybyśmy mieli dziecko... ?
Chyba powinna.

Ponadto ten zlepek słów , myśli : dziecko- przeszkoda.
Uważaj aby z czasem nie zacząć obwiniać dzieci za tą sytuację,
za to, że są przeszkodą.
Prędzej, czy później zaczniesz je wtedy krzywdzić. Nawet bezwiednie.

Powodzenia. Nie jesteś szmatą. Jesteś zakochana na zabój i nic do Ciebie nie dociera,
albo niewiele.
Tak się nawet zastanawiam...czy jestes pewna, że nigdy nie kochałaś męża? Tak na 100% pewna?
Czy w tym stanie jakim się obecnie znajdujesz i pośrednio znajdowałaś się
przez wiele lat ( długoletnie zakochiwanie się ) po prostu o tym nie zapomniałaś?

Sama musisz podjąc decyzję, co dalej. W końcu musisz ją podjąć. Oby była słuszna i przyniosła Tobie szczęscie.

Zaznaczam, że nie wiem jakie intencje ma Twój kochanek. Znasz go lepiej i lepiej potrafisz go ocenić niż każdy z tutaj piszących.
Moim zdaniem mozliwe , że coś do Ciebie czuje. Ale musisz zacząć myśleć a nie idealizować.
W celu trzeźwiejszego podejścia do sytuacji przytoczę Tobie spotykane wymówki żonatych:
nie możemy być razem, bo skrzywdzę dzieci,
nie możemy być razem, bo ona nie jest dobrą matką , a sąd i tak przyzna jej dzieci,
nie możemy byc razem, bo dzieci mają trudny okres w życiu np gimnazjum,
nie możemy być razem, bo dzieci chorują,
nie możemy być razem, bo zona choruje,
nie możemy być razem, bo ona ciebie zniszczy.....
Piszę to dlatego, że uważam, ze jednak na niego czekasz, ze marzysz. Zastanów się, czy jest na kogo.
Może jest, może nie ma .Nie wiem, nie znam go.  Podejmij decyzję, bo nie ruszysz z miejsca.

1 471

Odp: Zniszczylam swoje zycie

może bardziej adekwatnym tytułem wątku byłby taki:
niszczę swoje życie ... na własne życzenie wink

1 472

Odp: Zniszczylam swoje zycie

I przy okazji życie męża.

1 473

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotka chcesz sobie jeszcze posiedzieć tam gdzie jesteś?
Powiem jak blokers pod blokiem "Co jest korwa"?
Ktoś ma niezłą beke lub poważny problem.
Wątek do zamknięcia.

Aureola, Jezu ile Ty widzisz, wyłapujesz ze słowa pisanego, pozytywna masakra smile
Chylę czoła. Masz talent, spożytkuj go.

Krotka, zrozum, nie chciałbym takiej żony. Powiem więcej : ja się szkolę, uczę, edukuję, obserwuję, słucham by Kroteczek się wystrzegać.
Wiem, że istnieją.

1 474

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

On w czasie ostatniej naszej rozmowy powiedział ze sprawę da się rozwiązać definitywnie - gdybysmy mieli dziecko.
Tak nie mówi facet który ma kobietę gdzieś.

Wątek "Zniszczyłam sobie życie" już chyba wyczerpuje tolerowalny limit absurdu. A  Kroteczka uzyskuje coraz to nowe, szersze perspektywy do niszczenia życia - tym razem "jeszcze nie poczętego".

Pozostaję pod wrażeniem tego jak przywiązanie do przyjemności potrafi wysłać rozum do kąta umożliwiając serię decyzji życiowych skutkujących tym bajzlem.

1 475

Odp: Zniszczylam swoje zycie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kroteczka napisał/a:

On w czasie ostatniej naszej rozmowy powiedział ze sprawę da się rozwiązać definitywnie - gdybysmy mieli dziecko.
Tak nie mówi facet który ma kobietę gdzieś.

Wątek "Zniszczyłam sobie życie" już chyba wyczerpuje tolerowalny limit absurdu. A  Kroteczka uzyskuje coraz to nowe, szersze perspektywy do niszczenia życia - tym razem "jeszcze nie poczętego".

Pozostaję pod wrażeniem tego jak przywiązanie do przyjemności potrafi wysłać rozum do kąta umożliwiając serię decyzji życiowych skutkujących tym bajzlem.

Uważam, że Ona jest totalnie zakochana, jest uzalezniona.....dlatego, że kazdej matce na takie słowa : gdybysmy mieli wspólne dziecko...zapaliłaby się wielka czerwona lampa.

1 476 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2015-01-31 20:01:14)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Ja po prostu nie mogę uwierzyć że ktoś może tak mnie traktować.  Nigdy mi się to nie przytrafiło. A on nie wiem jak mu się to udało. A jak doszedł do tego niesamowity seks odplynelam totalnie.
A teraz czasem jak nachodzą mnie myśli że jakbym tylko chciała znów mogłabym odplynac, od razu przypominam sobie jak się potem źle czułam,  nieczysto.

Nigdy Ci się to nie przytrafiło - bo przedtem trafiłaś na faceta, który Cię szanowal, widzial w Tobie wartościową kobietę ktorej mozna zaufać i z którą chciał się zestarzeć. Kochanek - macho, nie szanujący kobiet "chwycił Cię poniżej pasa" i to Cię rajcuje.
Wolisz słuchać obraźliwe dla każdej kobiety teksty, nawet te absurdalne z propozycją kolejnego dziecka i kwiczysz z radości.

BTW.
Jesteś w separacji z mężem - a z kim są Twoje dzieci o które niby tak się troszczysz ??
Z mężem, który zajmuje się nimi na codzień, a Ty ?
ledwie wpadasz na weekendy pobawić się w dobrą matkę ?
Zrobić kromki do szkoły ?
Zaprowadzić do McDonalda ?

I to wystarczy, żeby uważać siebie za dobrą matkę ?
Chyba, że owa "separacja" polega na tym, że mieszkasz dalej z mężem, a okupujesz osobny pokój wspólnego mieszkania smile

1 477

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Kroteczko,
wciąż idealizujesz kochanka.... postaraj się tego nie robić.
Nie zapaliła ci się lampka na jego słowa: gdybyśmy mieli dziecko... ?
Chyba powinna.

Ponadto ten zlepek słów , myśli : dziecko- przeszkoda.
Uważaj aby z czasem nie zacząć obwiniać dzieci za tą sytuację,
za to, że są przeszkodą.
Prędzej, czy później zaczniesz je wtedy krzywdzić. Nawet bezwiednie.

Powodzenia. Nie jesteś szmatą. Jesteś zakochana na zabój i nic do Ciebie nie dociera,
albo niewiele.
Tak się nawet zastanawiam...czy jestes pewna, że nigdy nie kochałaś męża? Tak na 100% pewna?
Czy w tym stanie jakim się obecnie znajdujesz i pośrednio znajdowałaś się
przez wiele lat ( długoletnie zakochiwanie się ) po prostu o tym nie zapomniałaś?

Sama musisz podjąc decyzję, co dalej. W końcu musisz ją podjąć. Oby była słuszna i przyniosła Tobie szczęscie.

Zaznaczam, że nie wiem jakie intencje ma Twój kochanek. Znasz go lepiej i lepiej potrafisz go ocenić niż każdy z tutaj piszących.
Moim zdaniem mozliwe , że coś do Ciebie czuje. Ale musisz zacząć myśleć a nie idealizować.
W celu trzeźwiejszego podejścia do sytuacji przytoczę Tobie spotykane wymówki żonatych:
nie możemy być razem, bo skrzywdzę dzieci,
nie możemy być razem, bo ona nie jest dobrą matką , a sąd i tak przyzna jej dzieci,
nie możemy byc razem, bo dzieci mają trudny okres w życiu np gimnazjum,
nie możemy być razem, bo dzieci chorują,
nie możemy być razem, bo zona choruje,
nie możemy być razem, bo ona ciebie zniszczy.....
Piszę to dlatego, że uważam, ze jednak na niego czekasz, ze marzysz. Zastanów się, czy jest na kogo.
Może jest, może nie ma .Nie wiem, nie znam go.  Podejmij decyzję, bo nie ruszysz z miejsca.

Milka jego teksty wtedy przy tym lunchu mnie załamały. Pisałam o tym. Nie chcę mieć z nim żadnej relacji fizycznej. Nie wiem po co to obrażanie mnie np przez Bulleta że on tylko kiwnie a ja lecę bo mam mokro. Albo ze mi wsadza wiadomo gdzie. Czy wy się tym ekscytujecie czy co? Po co te teksty?

Wracając do tego co piszesz Milka. Duzo myślałam o tym co mi powiedział i doszłam do wniosku że on myśli TYLKO o jednym.  Może i mnie kocha ale dba przede wszystkim o swój  interes.
To nie jest prawdziwa miłość. Ale dzięki temu ze to powiedział dotarło do mnie że nie jest nic wart.  Po weekendzie mam zamiar z nim pogadać.  Powiedzieć żeby się do mnie nie zbliżał.  Trudno najwyżej ludzie będą się dziwić co się stało.  Będą plotki, domysły,  ale ja już tego nie zniose dłużej.

1 478

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Daj Ci Panie Boże zdrowie, jeśli tak faktycznie zrobisz..

1 479

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Ja po prostu nie mogę uwierzyć że ktoś może tak mnie traktować.  Nigdy mi się to nie przytrafiło. A on nie wiem jak mu się to udało. A jak doszedł do tego niesamowity seks odplynelam totalnie.
A teraz czasem jak nachodzą mnie myśli że jakbym tylko chciała znów mogłabym odplynac, od razu przypominam sobie jak się potem źle czułam,  nieczysto.

Nigdy Ci się to nie przytrafiło - bo przedtem trafiłaś na faceta, który Cię szanowal, widzial w Tobie wartościową kobietę ktorej mozna zaufać i z którą chciał się zestarzeć. Kochanek - macho, nie szanujący kobiet "chwycił Cię poniżej pasa" i to Cię rajcuje.
Wolisz słuchać obraźliwe dla każdej kobiety teksty, nawet te absurdalne z propozycją kolejnego dziecka i kwiczysz z radości.

Secondo mialam kilku chłopaków zanim wyszłam za mąż.  Żaden nie traktował mnie jak przedmiot. Zawsze miałam dobre związki gdzie mężczyzna bardzo o mnie dbał i wydawało mi się absurdalne że można wejść w związek gdzie facet kobietę poniża. Ale faktycznie po tym lunchu czuję się poniżona.
Teraz idealnie byłoby zerwać kontakt i w tym poczuciu poniżenia go olać.
Najgorzej że jak go oleje to on zacznie mi nadskakiwac. Znam ten mechanizm już parę razy tak było. Jak jestem oschla to on zaczyna "blagac" o kontakt,  przylazi, pyta, załatwia za mnie różne rzeczy,  etc. Więc jedyny sposób to poinformować że nie życzę sobie żadnych kontaktów kawek, lunchy, rozmów. 
Widzę że nie ma innej rady.
Jak będzie trzeba pójdę do szefa i powiem że mam przez niego problemy osobiste.  Szef jest dyskretny, pomoże mi.
Trudno nastawiam się na walkę.

1 480

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:

BTW.
Jesteś w separacji z mężem - a z kim są Twoje dzieci o które niby tak się troszczysz ??
Z mężem, który zajmuje się nimi na codzień, a Ty ?
ledwie wpadasz na weekendy pobawić się w dobrą matkę ?
Zrobić kromki do szkoły ?
Zaprowadzić do McDonalda ?

I to wystarczy, żeby uważać siebie za dobrą matkę ?
Chyba, że owa "separacja" polega na tym, że mieszkasz dalej z mężem, a okupujesz osobny pokój wspólnego mieszkania smile

A o moje dzieci nie musisz się martwić.  Są ze mną.
Rozumiem że ucieszylabys się jeśli by poniewieraly się po rodzinie. Tak się składa że dzieci uwielbiają być ze mną i uważają że mają najfajniejsza mamę na świecie z którą nigdy nie ma nudy. Jak widzisz nie spędzam całych dni na forum bo mam mnóstwo rzeczy do zrobienia przy dzieciach.

1 481

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko,
nie chciałam Ciebie wcześniej dołować, ale ....
Chyba Elle kiedys napisała, że ten romans trwał 8 lat. Miała rację, to nie była przyjaźń.
Nie wiem co to było. Może obustronne zauroczenie, może pompowanie ego. Nie sądzę jednak, że to była przyjaźn.
Ze skutku, jaki ta znajomośc przyniosła wnioskuję, że to był taki robak, który niszczył powoli drzewo.
Tym drzewem było Twoje życie. Dlatego pytam się, czy jestes pewna, że nigdy męża nie kochałaś.
Jak się czułaś, jak rodziłaś mu dzieci, kiedy byłas w ciąży?

Druga sprawa. Znasz historię swojego kochanka. I teraz tekst: gdybyśmy mieli dzieci...
A jesli kiedyś powiedział tak swojej obecnej zonie? Pierw mówił, że został zraniony itp, że boi się zaangażować,
ale gdyby było dziecko.... Skąd wiesz, że tak nie było?
Pominę fakt, że to samolub i płytki facet.

Trzecia sprawa. Na Twoim miejscu poprosiłabym aby zmienił pracę. Szczerze powiedziałabym, że sobie nie radzę,
że nie mogę zmienić pracy, ale on jest mężczyzną, ma łatwiej na rynku pracy i chciałabyś, aby to zrobił.
Bo inaczej się wykończysz.

1 482

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Kroteczko,
nie chciałam Ciebie wcześniej dołować, ale ....
Chyba Elle kiedys napisała, że ten romans trwał 8 lat. Miała rację, to nie była przyjaźń.
Nie wiem co to było. Może obustronne zauroczenie, może pompowanie ego. Nie sądzę jednak, że to była przyjaźn.
Ze skutku, jaki ta znajomośc przyniosła wnioskuję, że to był taki robak, który niszczył powoli drzewo.
Tym drzewem było Twoje życie. Dlatego pytam się, czy jestes pewna, że nigdy męża nie kochałaś.
Jak się czułaś, jak rodziłaś mu dzieci, kiedy byłas w ciąży?

Druga sprawa. Znasz historię swojego kochanka. I teraz tekst: gdybyśmy mieli dzieci...
A jesli kiedyś powiedział tak swojej obecnej zonie? Pierw mówił, że został zraniony itp, że boi się zaangażować,
ale gdyby było dziecko.... Skąd wiesz, że tak nie było?
Pominę fakt, że to samolub i płytki facet.

Trzecia sprawa. Na Twoim miejscu poprosiłabym aby zmienił pracę. Szczerze powiedziałabym, że sobie nie radzę,
że nie mogę zmienić pracy, ale on jest mężczyzną, ma łatwiej na rynku pracy i chciałabyś, aby to zrobił.
Bo inaczej się wykończysz.

Milka może masz rację.  Może ta "przyjazn" ze mną miała tylko pompowac jego ego. Ale nie powtarzaj proszę ze moj romans trwał 8 lat bo to nieprawda.  On trwal "zaledwie" kilka miesięcy.
Nie wiem co mówił swojej żonie,  mógł mówić wszystko. Teraz po tych tekstach nie ufam mu ani trochę.
A jeśli chodzi o pracę to nie mam zamiaru o nic go prosić,  najwyżej sama odejdę.  Trudno nie będzie łatwo znaleźć równie fajną ale życie jest ważniejsze niż praca.

1 483

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Rozumiem że ucieszylabys się jeśli by poniewieraly się po rodzinie. Tak się składa że dzieci uwielbiają być ze mną i uważają że mają najfajniejsza mamę na świecie z którą nigdy nie ma nudy. Jak widzisz nie spędzam całych dni na forum bo mam mnóstwo rzeczy do zrobienia przy dzieciach.

Nie sprawiłaby by mi świadomość, że Twoje, bądź inne dzieci muszą się poniewierać po świecie, bo matka jest zajęta swoimi sprawami.
Cieszę się, że tak nie jest.
Skoro, Twoje dziieci są zadowolone, uwielbiają przebywać z Tobą ...to czego jeszcze szukasz ?
Czego więcej Ci brakuje ?

Mąż, jak pisałaś jest dobrym ojcem.

Po co Ci te rozterki miłosne w które się wplatałaś ?
Tylko zaburzają radość z tego co masz.

1 484 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-01-31 22:45:31)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
milka9 napisał/a:

Kroteczko,
nie chciałam Ciebie wcześniej dołować, ale ....
Chyba Elle kiedys napisała, że ten romans trwał 8 lat. Miała rację, to nie była przyjaźń.
Nie wiem co to było. Może obustronne zauroczenie, może pompowanie ego. Nie sądzę jednak, że to była przyjaźn.
Ze skutku, jaki ta znajomośc przyniosła wnioskuję, że to był taki robak, który niszczył powoli drzewo.
Tym drzewem było Twoje życie. Dlatego pytam się, czy jestes pewna, że nigdy męża nie kochałaś.
Jak się czułaś, jak rodziłaś mu dzieci, kiedy byłas w ciąży?

Druga sprawa. Znasz historię swojego kochanka. I teraz tekst: gdybyśmy mieli dzieci...
A jesli kiedyś powiedział tak swojej obecnej zonie? Pierw mówił, że został zraniony itp, że boi się zaangażować,
ale gdyby było dziecko.... Skąd wiesz, że tak nie było?
Pominę fakt, że to samolub i płytki facet.

Trzecia sprawa. Na Twoim miejscu poprosiłabym aby zmienił pracę. Szczerze powiedziałabym, że sobie nie radzę,
że nie mogę zmienić pracy, ale on jest mężczyzną, ma łatwiej na rynku pracy i chciałabyś, aby to zrobił.
Bo inaczej się wykończysz.

Milka może masz rację.  Może ta "przyjazn" ze mną miała tylko pompowac jego ego. Ale nie powtarzaj proszę ze moj romans trwał 8 lat bo to nieprawda.  On trwal "zaledwie" kilka miesięcy.
Nie wiem co mówił swojej żonie,  mógł mówić wszystko. Teraz po tych tekstach nie ufam mu ani trochę.
A jeśli chodzi o pracę to nie mam zamiaru o nic go prosić,  najwyżej sama odejdę.  Trudno nie będzie łatwo znaleźć równie fajną ale życie jest ważniejsze niż praca.

Nie romans, ale podchody do romansu ( jego podchody). Też mu nie ufam. Kiedy się kogoś kocha to nie prowokuje się sytuacji, które by tą kochaną osobę zniszczyły.
Czy wczesniej wspominał, że powinniście się rozstać z małżonkami skoro nie jesteście szczęśliwi? Czy dążył do romansu, do seksu?
Mam na mysli czy chciał zmienić cos w zyciu, czy też, jak to panowie ładnie mówią: zaznać trochę szczęścia na boku.
Bez względu na te odpowiedzi życzę Tobie abyś wybrała dobrze i wyrwała się z tej toksycznej relacji.
Dla mnie ta znajomośc jest toksyczna, ale to moje zdanie. Nie znam go, Ty go znasz. Musisz wybrac sama.

Nie proś a zażądaj. Walcz o Siebie, o dzieci. Powodzenia! Będzie dobrze smile

1 485 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-01-31 23:33:42)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

... Nie wiem po co to obrażanie mnie np przez Bulleta że on tylko kiwnie a ja lecę bo mam mokro....

takie zdanie nie padło. Napisałem, że cię hipnotyzuje, prawie na pstryknięcie palcem. Bo tak jest. W każdym poście każdy ci to napisał.
Co do kisielku. Twoje rozbieranie zdań na czynniki pierwsze wypowiadanych przez niego i sposób ich przedstawiania wg. mnie świadczy, że emocje twoje w tym momencie są dość istotne. Może kisielek to faktycznie przesada, ale ... podniecenie ogromne. Taka przenośnia.
Krotka, dosłownie ... to jest dupek, ostatnie stadium poczwarki sku..ysyna i cieszy mnie, ze wreszcie te różowe okulary zaczynają pękać. Kobieto ewakuuj się, ratuj się. Ja celowo czasem pisze dosadniej. Ty nie masz mnie kochać !! To ma cie ruszyć i rusza. Do boju. Wiem, ze boli, że ciężko. Do boju. Jak polegniesz to mnie rozczarujesz.
Naprawdę obawiam się próby gwałtu. Nie żartuję.

PS. Ja nie jestem taki jak ci się wydaje.

1 486 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-31 23:41:38)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Pomijając ten cały amok i haj, który kroteczkę trzymał tyle lat myślami przy tym daremnym kolesiu, to myślę, że ciężko jej po prostu przyznać, że to były zmarnowane lata. Zmarnowane na:

- pogoń za czymś, co istniało tylko w jej głowie; projekcja n/t faceta, który ją po prostu podniecał jako samiec, a resztę jego 'wspaniałych' przymiotów charakteru sobie dopowiadała i dopiero teraz powolutku jest w stanie zobaczyć jak hormony zaciemniały jej realny obraz

- więź z mężem, którą zaprzepaściła..nigdy nie była zbyt silna, ale zaangażowanie emocjonalne w rozwój relacji z kochankiem to był jawny sabotaż jakiejkolwiek szansy na ratowanie tego małżeństwa

Obserwuję ten wątek i kibicuję żeby autorka wyszła z tego bagna, ale bardzo bym sobie życzyła żeby jej mąż mógł liczyć na wsparcie i dobre słowo przy okazji konfrontacji z faktami (nie ich szczątkami), a to jeszcze przed nim..bo co by nie było, krotka to wsparcie jednak od większości ma, pomimo słów krytyki (zasłużonych), a jej mąż -sami wiecie, nie znaleźliśmy się w tym dziale przez przypadek wink

1 487

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Kiedy się kogoś kocha to nie prowokuje się sytuacji, które by tą kochaną osobę zniszczyły.

no chyba, że się nie kocha tylko (jak, to piszą panowie) chce się spuścić z wora...

1 488

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Zło stało się kiedy Autorka weszła w małżeństwo "bo on (przyszły mąż) tego chciał". Atrakcyjna kobieta (a taką zapewne jest Autorka) nie potrzebuje  małżeństwa "bo ktoś chce/oświadcza się wielokrotnie". Sama wybiera. Więc albo Autorka nie jest taka atrakcyjna albo cynicznie związała się z mężczyzną, przy którym łatwo mogła realizować swoje potrzeby flirtu/uwodzenia/romansu. Cynizm i manipulacja w jednym.
A Adonis Autorki? Zraniony przez jedną kobietę postanowił zemścić się na innych zabawiając się ich uczuciami, rozkochując w sobie a potem porzucając. Ile skrzywdził? Pewnie sam nie wie. Z wpisów wynika, że Autorka miała na początku też być zabawką. Po prostu wzór Męskości.
Afrodyta i Adonis.
Romeo i Julia.
Heloiza i Abelard.
To lepsze niż powieści Janusza Leona Wiśniewskiego.
Kończę bo łzy wzruszenia zalewają mi klawiaturę.

1 489

Odp: Zniszczylam swoje zycie

uważam, że autorka nie jest tak atrakcyjna jak napisała, nie ma doświadczenia z mężczyznami
za jednego wyszła sama nie wie dlaczego- chyba tylko 3x oświadczyny ją przekonały, nie wiadomo czy coś z meżem ją kiedykolwiek łączyło, pożądania nie było, ale to nie wszystko, bo inaczej parzylibysmy się jak zwierzęta i po wygaśnieciu przerzucali na kogoś innego
mąż nie był jej bliski emocjonalnie, nie łączyła ich żadna wieź, więc nie kumam, jake to małżeństwo???
pojawił sie kochanek, wydaje mi się, ze to drugi poza meżem facet, który zainteresował się krotką na dłużej a że w jej małżeństwie było nijako, to miał prostą sprawę
krotka nie wyszumiała się gdy był na to czas, za mało mężczyz w życiu poznała, inaczej ten kochanek ze swoimi tekstami nie miałby szans- kobiety ze jakąs  znajmością mężczyzn spuszczają takich do kibelka
teraz krtoka jest jeszcze młoda ( nie wiem czy podała swój wiek, ale wydaje sie może troche starsza niz ja, trochę wiecej po 30 dziestce), pozanała co to seks i już
wątpie krotka czy kochasz tego faceta, ale z pewnością on silnie cię bierze

1 490

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Tego o atrakcyjności nie wiem, ale to:

nie ma doświadczenia z mężczyznami (...)za mało mężczyz w życiu poznała, inaczej ten kochanek ze swoimi tekstami nie miałby szans- kobiety ze jakąs  znajmością mężczyzn spuszczają takich do kibelka

już nie pierwsza osoba zauważyła i jest to b. prawdopodobne. Jednak doświadczenie pozwala odróżnić suchara od miłosnego tekstu, a tu tej umiejętności nie ma wink

1 491

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Nie romans, ale podchody do romansu ( jego podchody). Też mu nie ufam. Kiedy się kogoś kocha to nie prowokuje się sytuacji, które by tą kochaną osobę zniszczyły.
Czy wczesniej wspominał, że powinniście się rozstać z małżonkami skoro nie jesteście szczęśliwi? Czy dążył do romansu, do seksu?
Mam na mysli czy chciał zmienić cos w zyciu, czy też, jak to panowie ładnie mówią: zaznać trochę szczęścia na boku.
Bez względu na te odpowiedzi życzę Tobie abyś wybrała dobrze i wyrwała się z tej toksycznej relacji.
Dla mnie ta znajomośc jest toksyczna, ale to moje zdanie. Nie znam go, Ty go znasz. Musisz wybrac sama.

Nie proś a zażądaj. Walcz o Siebie, o dzieci. Powodzenia! Będzie dobrze smile

Milka nigdy wcześniej nie wspominał o rozstawaniu się z malzonkami. I zawsze dążył do romansu. On był zawsze lekko bezczelny.  Wie że podoba się kobietom i przez to zachowuje się czasem arogancko.
Jak analizuje sobie dlaczego udało mu się mnie uwieść to stwierdzam że to dlatego bo inni faceci zawsze się mnie trochę "bali" a on nie. I był konsekwentny.
Strasznie to przykre uświadomienie sobie że chodziło tylko o jedno.
Dzis w pracy będę mieć ciężki dzień.

1 492

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Dzis w pracy będę mieć ciężki dzień.

Nie przesadzaj, to nie obrona Poczty Gdańskiej! Będzie to dzień nie mniej ciężki niż   dzień Twojego męża, dzieci, rodziców, teściów i tych, którzy dotychczas mieli o Tobie dobre zdanie...

1 493 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-02-02 13:20:46)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
milka9 napisał/a:

Nie romans, ale podchody do romansu ( jego podchody). Też mu nie ufam. Kiedy się kogoś kocha to nie prowokuje się sytuacji, które by tą kochaną osobę zniszczyły.
Czy wczesniej wspominał, że powinniście się rozstać z małżonkami skoro nie jesteście szczęśliwi? Czy dążył do romansu, do seksu?
Mam na mysli czy chciał zmienić cos w zyciu, czy też, jak to panowie ładnie mówią: zaznać trochę szczęścia na boku.
Bez względu na te odpowiedzi życzę Tobie abyś wybrała dobrze i wyrwała się z tej toksycznej relacji.
Dla mnie ta znajomośc jest toksyczna, ale to moje zdanie. Nie znam go, Ty go znasz. Musisz wybrac sama.

Nie proś a zażądaj. Walcz o Siebie, o dzieci. Powodzenia! Będzie dobrze smile

Milka nigdy wcześniej nie wspominał o rozstawaniu się z malzonkami. I zawsze dążył do romansu. On był zawsze lekko bezczelny.  Wie że podoba się kobietom i przez to zachowuje się czasem arogancko.
Jak analizuje sobie dlaczego udało mu się mnie uwieść to stwierdzam że to dlatego bo inni faceci zawsze się mnie trochę "bali" a on nie. I był konsekwentny.
Strasznie to przykre uświadomienie sobie że chodziło tylko o jedno.
Dzis w pracy będę mieć ciężki dzień.

Jest taki typ facetów, którzy potrzebują miec kogoś na boku. Znam osobiście 2. Na stanowiskach, dosyć zamożni, przystojni, wykształceni. W domu zony niepracujące ( w obu przypadkach to oni nie chcieli aby podjęły pracę ; moim zdaniem faceci wprowadzili element uzaleznienia od męża, aby jakby co kobiety musiały z nimi zostać), dzieci a na mieście studentka lub wieloletnia kochanka.
Tak to funkcjonuje. I żona i kochanka jest im niezbędna. Oczywiście nie mogą zostawić żon bo: ona nie pracuje, ona sobie nie poradzi, ona słabego zdrowia, są dzieci. Oczywiście żona nie daje tego, co kochanka, czyli ciepła, namiętności, zrozumienia.
No jest taki typ.

Nie wiem, czy Twój jest taki sam, ale powinnaś o tym pomysleć. Tu się nie ma , co obrazać, czy mścić tylko myśleć i nie wierzyć w każde słowo.
z moich obserwacji wynika jeszcze, że ciężko tym wieloletnim kochankom odejść. Niestety faceci nie odpuszczają, nie zrywają liny, tylko czasami ją poluźniają. Jak niebezpieczeństwo wydania się kończy się to na nowo zaczynają. To chyba taki rodzaj przywiązania do kochanki;).
Nawet ich nie oceniam. Ot taki facet z duzym ego i potrzebami. Mężczyźni, prawdziwi, wierni, solidni, godni zaufania to zupełnie inna bajka.
I Krotka pamiętaj nie rób z siebie ofiary, bo to ci nic nie da. Nie jestes ofiarą. Pomyliłaś się, pogubiłaś, zakochałaś to OK, ale ofiarą nie jesteś. Nie wejdź w rolę ofiary, bo znowu będziesz miała złą perspektywę i za chwilę bedziesz pisała jaki on zły, a Ty dobra.
A to Ci nic nie da. Tu trzeba zycie naprawić, a nie uzalać się nad sobą.

1 494 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-02 13:24:38)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Jak analizuje sobie dlaczego udało mu się mnie uwieść

udało mu się, bo tego chciałaś ...
po co, to kombinować i szukać usprawiedliwień

1 495

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jak analizuje sobie dlaczego udało mu się mnie uwieść to stwierdzam że to dlatego bo inni faceci zawsze się mnie trochę "bali" a on nie. I był konsekwentny.

No coś takiego ! yikes

A myśmy myśleli, że to z tej wielkiej przyjaźni, co to razem beczkę soli zjedliście podczas wielkiej pardubickiej, sie taka miłość zrodziła i z tych szczerych rozmów.. a tu klasycznie tylko seks?
Niepodobna.. wink

Posty [ 1 431 do 1 495 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 21 22 23 24 25 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026