netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 662 wyświetleniazałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 19 20 21 22 23 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 301 do 1 365 z 3 039 ]

1 301

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Auroro, nie ma , co ściemniać tutaj na forum człowiek udziela się w takim wątku, w którym najczęsciej znajduje coś z własnego życia.
Właśnie to jest tutaj cenne. A życie pisze naprawdę różne scenariusze. Jednak mimo tych różnych doświadczeń nie zauważyłam tutaj ani jednego wpisu popierającego zdradę, oszukiwanie. Nawet ci, co zdradzili nie piszą, że to dobry układ. A ci co mogli, a nie chcieli także nie popierają braku moralności. Przecież właśnie ze względu na poczucie moralności, odpowiedzialności, miłości do stałego partnera nie wpadli w takie bagno, jak Kroteczka.

Dokładnie. Ja Autorce szczerze współczuję, bo trudno pomimo świadomości tego co zdobiła sobie i innym bliskim - którą (już) ma, trudno znaleźć w jej przypadku dobre a przynajmniej optymalne rozwiązanie. Łatwo powiedzieć, było trzeba pomyśleć wcześniej ale jest w sytuacji jakiej jest. Różne tu propozycje padały, ale tych wspierających (nie romans, ale ją teraz by się z tym uporała) niewiele. Raczej na zasadzie - skoro nie chce być z mężem ani kochankiem - to niech będzie sama. Niby tak - ale musi sobie poradzić z wyrzutami sumienia co do własnej rodziny i ew kochanka jak i z uczuciami do niego. Wspólna praca bynajmniej nie pomaga. Popełniła błąd czy to wychodząc za mąż czy wdając się w romans - ale teraz za to płaci. I to nie tylko ona. Chyba nikt nie chciałby się znaleźć w podobnej sytuacji (pomijam twierdzenia, że nigdy by do niej nie dopuścił). Ale też nie napisała wątku czy warto wdać się w romans tylko po fakcie, kiedy zdała sobie sprawę jakie to konsekwencje niesie...

1 302 Ostatnio edytowany przez 0xidisingAngel (2015-01-23 20:53:54)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:
0xidisingAngel napisał/a:

Nie nakłaniałem do samobójstwa. Napisałem, że szanujący się człowiek w takiej sytuacji tak by postąpił, a autorki nie uważam za szanującą siebie ( a już zwłaszcza innych) osobę. I jedynym przewinieniem nie jest tutaj zdrada. Jest ich więcej. Zniszczenie życia kilku osobom, nieuczciwość, oszustwo, ciągnięcie tego, okłamywanie, toksyczność dla otoczenia( u mnie np. wywołuje reakcję stresową fakt, że ktoś jest zdolny do takiego czegoś i nic się z tym nie robi). Doprawdy aż trudno uwierzyć co się z tym światem porobiło, że są na nim osoby, które postrzegają zdradę jako coś niejednoznacznie złego i rozczulają się nad kimś kto się takich rzeczy dopuszcza.

Wymowa Twojego wpisu, jest karygodna bez względu na to, co sądzisz o Autorce. Nigdy, nikomu nie sugeruj takich rozwiązań. I najprawdopodobniej dostaniesz kick'a lub bana, gdy tylko wyskoczysz z czymś takim. Pamiętaj, że to Człowiek taki jak Ty. Zarył w "glebę" tak, że nawet nie widzi już słońca. Niestety wszyscy skłonni jesteśmy do potworności, bo zło jest łatwiejsze, atrakcyjniejsze i ma siedem szerokich jak Dunaj kanałów dostępu do człowieka...

Zaproponowane przez Ciebie rozwiązanie nigdy niczego nie załatwia. Przeciwnie, odbiera szansę podniesienia się, zadośćuczynienia, przebaczenia innym i co najtrudniejsze - wybaczenia samemu sobie.

Jeśli byś przeczytał uważnie wszystkie wpisy, być może zobaczyłbyś bardzo ostre ścieranie się w nim stanowisk. Na dodatek, przy okazji tego typu wątków, pojawia się następujący mechanizm: Ci którzy zdradzili, jak Kroteczka usiłują sobie w jej wątku "załatwić"własne sprawki, troszkę się tu powybielać, pojojczyć nad swym rozbuchanym libido, daremnym mężusiem, szarzyzną codzienności, bo myśleli, że małżeństwo to Lunapark z łańcuchowymi karuzelami, na których będą womitować ze szczęścia wielobarwną tęczą, a ich noce upstrzą gwiazdy wielokrotnych orgazmów.

Są też tacy, którzy świetnie się tu czują, bo wydaje im się, że ich zdrada emocjonalna i tylko (!) SMS-ki, "lajki" na FB, jeden namiętny pocałunek i nic więcej, to w porównaniu z "dokonaniami" Kroteczki jest właściwie niewinna zabawa, taka, jak w przedszkolu, gdy Dyzio ze starszaków "dopadł" na leżakowaniu Cysię i dał jej siarczystego całusa. Zmienia się tylko sceneria... już nie jest to przedszkole, ale gabinet, pusty korytarz po godzinach pracy, ognisko "zakładowe" a zwłaszcza integracyjny wyjazd z grą w paintball'a lub szaleństwami na quadach... No więc  "dowartościowują" się na Kroteczce ile wlezie, porównują się, jak cudownie przy niej wyglądają, a nawet snują egzystencjalno-filozoficzne dociekania o tym, że Big Love (do innego Dyzia, rzecz jasna) trafia się niestety już po założeniu obrączek... Taki niefart!

Przy okazji osoby zdradzone, lub bardzo stanowczo wypowiadające swe zdanie na temat zdrad "w pięć minut" dostają tu etykietkę "katów", "świętoszków", "święto**bliwych" i innych. Pomijam w tym miejscu wpisy trolli i tych, którzy przychodzą tu wyłącznie się wyżyć się na Kroteczce, bo i takich pewnie nie brakuje.

Bardzo pouczającą jest dla mnie lektura tego wątku, bardzo... I tak już od 35 stron i 1293 wpisów, a Autorka właściwie dalej jest w lesie... a w zasadzie, to w jakimś gęstym borze niczym ptak ciernistych krzewów, który jeszcze popiskuje, choć wolałby "pogruchać"...

Skłonności człowieka do popełniania takich rzeczy absolutnie ich nie usprawiedliwiają. ŻADNE okoliczności towarzyszące nie usprawiedliwiają zdrady. Sam fakt tego, że człowiek jest podatny na pokusy nie usprawiedliwia absolutnie niczego. Za zły czyn należą się konsekwencje. Powiedz zatem jakie zadośćuczynienie jest Twoim zdaniem dobre? Bo powiem Ci, że czcza gadka, użalanie się nad sobą, zakończenie romansu, przeprosiny i opowiadanie od rana do wieczora czułych słówek to nie jest żadne zadośćuczynienie człowiekowi, któremu wyrządziło się krzywdę i ZUPEŁNIE SIĘ NIE LICZY! Osoba pokrzywdzona nie ma z tego żadnych korzyści, a czyn jakim jest zdrada pozostawia trwały ślad w psychice człowieka, który padł ofiarą i tego się nie naprawi, będzie powracało i napawało rozgoryczeniem, oraz rzutowało na życie osoby zdradzonej. Jestem zwolennikiem tego, żeby zdradę usankcjonować prawnie i osoba zdradzona powinna z miejsca otrzymywać bardzo wysokie odszkodowania finansowe od osoby zdradzającej. Równie godną potępienia postawą jest brak reakcji, stawianie jej w roli ofiary, wyszukiwanie za nią usprawiedliwień. To się powinno potępiać. Taki postępek ma odcień czarny, bez domieszki szarości.

1 303

Odp: Zniszczylam swoje zycie
0xidisingAngel napisał/a:

Jestem zwolennikiem tego, żeby zdradę usankcjonować prawnie i osoba zdradzona powinna z miejsca otrzymywać bardzo wysokie odszkodowania finansowe od osoby zdradzającej.

smile dobre!
Po wprowadzeniu takiej regulacji liczba małżeństw (bo chyba o ich mowa) zbliżyła się do zera. Pozostały by tylko "wpadki', naciskanie rodziców itd.
Albo popis dla jeszcze bardziej "wyszukanych" sztuczek zdradzania...

1 304

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
0xidisingAngel napisał/a:

Jestem zwolennikiem tego, żeby zdradę usankcjonować prawnie i osoba zdradzona powinna z miejsca otrzymywać bardzo wysokie odszkodowania finansowe od osoby zdradzającej.

smile dobre!
Po wprowadzeniu takiej regulacji liczba małżeństw (bo chyba o ich mowa) zbliżyła się do zera. Pozostały by tylko "wpadki', naciskanie rodziców itd.
Albo popis dla jeszcze bardziej "wyszukanych" sztuczek zdradzania...

No tak Anastacjoo ... bo jeśli zawierać związki małżeńskie, to tylko takie z dużym buforem bezpieczeństwa tak ?
W postaci takiej, że będę zdradzać jak mi się zachce, jak trafi się okazja i co tam jeszcze ...  ??

A może wręcz przeciwnie - gdyby za zdradę groziły jakieś wymierne konsekwencje, to okazałoby się że wcale aż takie te małżeństwa nie do zniesienia nie są, z obmierzłą starą można się jednak porozumieć, a paskudny ślubny może wcale nie jest taki paskudny ...

Nie chodzi tu o utrzymanie wysokiego odsetka zawieranych małżeństw, tylko o to aby nie zdradzać, nie kłamać, nie szargać ...

1 305

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
0xidisingAngel napisał/a:

Jestem zwolennikiem tego, żeby zdradę usankcjonować prawnie i osoba zdradzona powinna z miejsca otrzymywać bardzo wysokie odszkodowania finansowe od osoby zdradzającej.

smile dobre!
Po wprowadzeniu takiej regulacji liczba małżeństw (bo chyba o ich mowa) zbliżyła się do zera. Pozostały by tylko "wpadki', naciskanie rodziców itd.
Albo popis dla jeszcze bardziej "wyszukanych" sztuczek zdradzania...

No tak Anastacjoo ... bo jeśli zawierać związki małżeńskie, to tylko takie z dużym buforem bezpieczeństwa tak ?
W postaci takiej, że będę zdradzać jak mi się zachce, jak trafi się okazja i co tam jeszcze ...  ??

A może wręcz przeciwnie - gdyby za zdradę groziły jakieś wymierne konsekwencje, to okazałoby się że wcale aż takie te małżeństwa nie do zniesienia nie są, z obmierzłą starą można się jednak porozumieć, a paskudny ślubny może wcale nie jest taki paskudny ...

Nie chodzi tu o utrzymanie wysokiego odsetka zawieranych małżeństw, tylko o to aby nie zdradzać, nie kłamać, nie szargać ...

Odpowiem hurtem na oba posty. Jeśli ktoś nie chciałby zawrzeć związku małżeńskiego przez taką sankcję bo zakładałby, że zdradzi to chyba lepiej, że nie będzie żadnego małżeństwa. Powinny być jakieś konsekwencje takiego zachowania. Ja wprawdzie nie zostałem zdradzony ( a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo) i nigdy nie zdradziłem, ale potrafię sobie wyobrazić to cierpienie i wczuć się w rolę osoby, która została zdradzona i kiedy wyobrażam sobie ten ból to jest on bardzo silny. Wyobrażam sobie go tak, że powraca uczucie rozgoryczenia, że niezależnie od tego co zrobi osoba, która zdradziła to do zdradzonego będzie powracało wyobrażenie tego co się stało, napawanie silnym bólem. Z perspektywy męskiej widzę zdradę jako czynnik uderzający w kilka czułych punktów. Przede wszystkim burzenie wiary w to, że osoba zdradzająca mnie szanuje i coś do mnie czuje, poczucie odrzucenia, bycia niekochanym, upokorzenia itd. a słodkie zachowania tego nie zmienią, to powraca zawsze.

1 306

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Co więcej OxidisingAngel - to jest piętno na całe życie.
Niezależnie od tego, czy ze zdradzaczem się zostaje, czy jest się z kimś innym, z innym partnerem,  a może samotnie ... to nie ma znaczenia. Zdrada na zawsze zostaje, świadomie czy nie nosimy ją ze sobą.
Nawet jeśli jesteśmy szczęśliwi, nawet jeśli wybaczyliśmy, nawet jeśli mamy inne życie które jest o całe lata świetlne odległe od czasów zdrady - ona zostaje z nami, niczym wpisana w nasz kod dna ...

1 307

Odp: Zniszczylam swoje zycie

no !!! a za kradzież ucinać ręce, a za kłamstwo język, tak będzie najlepiej...
weź Ty człowieku trochę pożyj na tym świecie i wtedy tu przyjdź i napisz, może coś mądrzejszego wtedy wymyslisz

1 308

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Co więcej OxidisingAngel - to jest piętno na całe życie.
Niezależnie od tego, czy ze zdradzaczem się zostaje, czy jest się z kimś innym, z innym partnerem,  a może samotnie ... to nie ma znaczenia. Zdrada na zawsze zostaje, świadomie czy nie nosimy ją ze sobą. (...)nawet jeśli wybaczyliśmy

Tu się nie zgodzę Izka wink

Skoro wybaczyliśmy, to tym samym jesteśmy wolni od utożsamiania się z tamta historią, przestaliśmy się definiować przez jej pryzmat, wyszliśmy z pułapki bycia ofiarą. Odzyskaliśmy tym samym poczucie kontroli nad swoim samopoczuciem.
W innym wypadku - niestety nie wybaczyliśmy..tak nam się tylko wydawało.

Ja np. mogę pisać o zdradzie, mam prawo do opinii n/t zdradzających, ale równocześnie - mogę być szczęśliwa z kimś innym, niezależnie od tego, co mnie spotkało, bo to było wynikiem tak naprawdę znikomej świadomości tamtej osoby, a nie moimi rzeczywistymi "brakami", których kompensacji szukał gdzie indziej.

Żeby móc uwolnić się od piętna zdrady (czy innego problemu) potrzeba zmiany perspektywy, a nie zmiany miejsca zamieszkania, ludzi wokół czy zadośćuczynienia.

Zadośćuczynienie jest świetną sprawą, na pewno pomaga szybciej wybaczyć, ale co jeśli go nie ma i nie będzie, a wybaczyć trzeba - DLA SIEBIE ? smile
Dlatego rekonwalescencji po zdradzie nie należy uzależniać od tego, jak zachowa się druga osoba, tylko jak MY możemy na to spojrzeć by znaleźć ulgę.

1 309

Odp: Zniszczylam swoje zycie
0xidisingAngel napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

smile dobre!
Po wprowadzeniu takiej regulacji liczba małżeństw (bo chyba o ich mowa) zbliżyła się do zera. Pozostały by tylko "wpadki', naciskanie rodziców itd.
Albo popis dla jeszcze bardziej "wyszukanych" sztuczek zdradzania...

No tak Anastacjoo ... bo jeśli zawierać związki małżeńskie, to tylko takie z dużym buforem bezpieczeństwa tak ?
W postaci takiej, że będę zdradzać jak mi się zachce, jak trafi się okazja i co tam jeszcze ...  ??

A może wręcz przeciwnie - gdyby za zdradę groziły jakieś wymierne konsekwencje, to okazałoby się że wcale aż takie te małżeństwa nie do zniesienia nie są, z obmierzłą starą można się jednak porozumieć, a paskudny ślubny może wcale nie jest taki paskudny ...

Nie chodzi tu o utrzymanie wysokiego odsetka zawieranych małżeństw, tylko o to aby nie zdradzać, nie kłamać, nie szargać ...

Odpowiem hurtem na oba posty. Jeśli ktoś nie chciałby zawrzeć związku małżeńskiego przez taką sankcję bo zakładałby, że zdradzi to chyba lepiej, że nie będzie żadnego małżeństwa. Powinny być jakieś konsekwencje takiego zachowania. Ja wprawdzie nie zostałem zdradzony ( a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo) i nigdy nie zdradziłem, ale potrafię sobie wyobrazić to cierpienie i wczuć się w rolę osoby, która została zdradzona i kiedy wyobrażam sobie ten ból to jest on bardzo silny. Wyobrażam sobie go tak, że powraca uczucie rozgoryczenia, że niezależnie od tego co zrobi osoba, która zdradziła to do zdradzonego będzie powracało wyobrażenie tego co się stało, napawanie silnym bólem. Z perspektywy męskiej widzę zdradę jako czynnik uderzający w kilka czułych punktów. Przede wszystkim burzenie wiary w to, że osoba zdradzająca mnie szanuje i coś do mnie czuje, poczucie odrzucenia, bycia niekochanym, upokorzenia itd. a słodkie zachowania tego nie zmienią, to powraca zawsze.

To są odczucia osoby skrzywdzonej, niekoniecznie zdradą partnera. Można ból ten czuć na róże sposoby - ot taki wątek.. Ale często ten zdradzający nie ma skrupułów ani ta zdradzająca - ale ich nie ma na forum, są ci co maja sumienie i się zagubili.. bez względu jak to wygląda na zewnątrz...

1 310

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Co więcej OxidisingAngel - to jest piętno na całe życie.
Niezależnie od tego, czy ze zdradzaczem się zostaje, czy jest się z kimś innym, z innym partnerem,  a może samotnie ... to nie ma znaczenia. Zdrada na zawsze zostaje, świadomie czy nie nosimy ją ze sobą. (...)nawet jeśli wybaczyliśmy

Tu się nie zgodzę Izka wink

Skoro wybaczyliśmy, to tym samym jesteśmy wolni od utożsamiania się z tamta historią, przestaliśmy się definiować przez jej pryzmat, wyszliśmy z pułapki bycia ofiarą. Odzyskaliśmy tym samym poczucie kontroli nad swoim samopoczuciem.
W innym wypadku - niestety nie wybaczyliśmy..tak nam się tylko wydawało.

Ja np. mogę pisać o zdradzie, mam prawo do opinii n/t zdradzających, ale równocześnie - mogę być szczęśliwa z kimś innym, niezależnie od tego, co mnie spotkało, bo to było wynikiem tak naprawdę znikomej świadomości tamtej osoby, a nie moimi rzeczywistymi "brakami", których kompensacji szukał gdzie indziej.

Żeby móc uwolnić się od piętna zdrady (czy innego problemu) potrzeba zmiany perspektywy, a nie zmiany miejsca zamieszkania, ludzi wokół czy zadośćuczynienia.

Zadośćuczynienie jest świetną sprawą, na pewno pomaga szybciej wybaczyć, ale co jeśli go nie ma i nie będzie, a wybaczyć trzeba - DLA SIEBIE ? smile
Dlatego rekonwalescencji po zdradzie nie należy uzależniać od tego, jak zachowa się druga osoba, tylko jak MY możemy na to spojrzeć by znaleźć ulgę.

Nie patrzyłam na to w taki sposób Elle. Bardzo cenne dla mnie uwagi, które jednak muszę przemyśleć.
A może wszystko uzależnione jest od percepcji zdradzonego ... może ktoś inny nie łaziłby z piętnem, nawet jeśli wypalono je w środku, tylko po "przeżuciu szmat" i procesie zdrowego, naturalnego poniekąd dystansowania się - potrafi uznać zdradę za wydarzenie, które w żaden sposób go nie zdefiniowało ?
Rozkiniam wybaczenie tylko z mojego punktu widzenia - teraz po upływie takiego czasu nie mam żadnego stosunku emocjonalnego do zdrady jaka mnie spotkała. Mam to gdzieś. Ani nie boli, ani nie ziębi, ani nie grzeje. Nie umiem nadać temu znaczenia emocjonalnego. Ale jednak - jestem osobą zdradzoną ... i jak wsłuchuję się w siebie, to jest jakiś taki oddźwięk, że już zawsze taka będę.

1 311

Odp: Zniszczylam swoje zycie
canon50 napisał/a:

no !!! a za kradzież ucinać ręce, a za kłamstwo język, tak będzie najlepiej...
weź Ty człowieku trochę pożyj na tym świecie i wtedy tu przyjdź i napisz, może coś mądrzejszego wtedy wymyslisz

Bardzo dobre argumenty. Przegrałem.

1 312

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Co więcej OxidisingAngel - to jest piętno na całe życie.
Niezależnie od tego, czy ze zdradzaczem się zostaje, czy jest się z kimś innym, z innym partnerem,  a może samotnie ... to nie ma znaczenia. Zdrada na zawsze zostaje, świadomie czy nie nosimy ją ze sobą. (...)nawet jeśli wybaczyliśmy

Tu się nie zgodzę Izka wink

Skoro wybaczyliśmy, to tym samym jesteśmy wolni od utożsamiania się z tamta historią, przestaliśmy się definiować przez jej pryzmat, wyszliśmy z pułapki bycia ofiarą. Odzyskaliśmy tym samym poczucie kontroli nad swoim samopoczuciem.
W innym wypadku - niestety nie wybaczyliśmy..tak nam się tylko wydawało.

Ja np. mogę pisać o zdradzie, mam prawo do opinii n/t zdradzających, ale równocześnie - mogę być szczęśliwa z kimś innym, niezależnie od tego, co mnie spotkało, bo to było wynikiem tak naprawdę znikomej świadomości tamtej osoby, a nie moimi rzeczywistymi "brakami", których kompensacji szukał gdzie indziej.

Żeby móc uwolnić się od piętna zdrady (czy innego problemu) potrzeba zmiany perspektywy, a nie zmiany miejsca zamieszkania, ludzi wokół czy zadośćuczynienia.

Zadośćuczynienie jest świetną sprawą, na pewno pomaga szybciej wybaczyć, ale co jeśli go nie ma i nie będzie, a wybaczyć trzeba - DLA SIEBIE ? smile
Dlatego rekonwalescencji po zdradzie nie należy uzależniać od tego, jak zachowa się druga osoba, tylko jak MY możemy na to spojrzeć by znaleźć ulgę.

Wiesz, teoretycznie to jest prawda. Chowanie w sobie negatywnych emocji stresuje i niszczy zarówno naszą psychikę jak i nasz organizm. Z tym, że ja jestem zdania, iż nie da się wybaczyć. Nie ma czegoś takiego jak wybaczenie, a właściwie pojawia się tylko w teorii. Doświadcza się chwilowej ulgi, zapomina, ma się poczucie wolności, ale to co trafiło do naszej podświadomości ma tendencje do przypominania o sobie, przywoływania stanów emocjonalnych i obrazów. Gdzieś czytałem o przypadku osoby, która po ciężkim urazie usiłowała się przeprogramować przez 20 lat i nic z tego nie wyszło. Co jest największym paradoksem, że dzieje się to w krótkiej chwili, dowiadujemy się o zdradzie, a potem dochodzimy do siebie długimi latami. To właśnie robi zdradzająca osoba człowiekowi. Dla niektórych to ciężkie traumatyczne przeżycie.

1 313 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-23 23:20:09)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Myślę, że istota problemu jest w odmiennym rozumieniu tego czym jest 'wybaczenie'.

Dla mnie wybaczyć = odpuścić karanie siebie za czyjeś błędy.
Dopóki nasza podświadomość pojmuje wybaczenie w kategoriach "nagrodzenia" lub "robienia łaski" komuś, kto nas zawiódł, dopóty nie uda nam się ta sztuka, bo ona nie widzi w tym ani logiki ani sensu wink

Czyli najpierw należy przekonać podświadomość czym wg nas JEST wybaczenie.

1 314 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2015-01-23 23:49:33)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
0xidisingAngel napisał/a:
aurora borealis napisał/a:
0xidisingAngel napisał/a:

Nie nakłaniałem do samobójstwa. Napisałem, że szanujący się człowiek w takiej sytuacji tak by postąpił, a autorki nie uważam za szanującą siebie ( a już zwłaszcza innych) osobę. I jedynym przewinieniem nie jest tutaj zdrada. Jest ich więcej. Zniszczenie życia kilku osobom, nieuczciwość, oszustwo, ciągnięcie tego, okłamywanie, toksyczność dla otoczenia( u mnie np. wywołuje reakcję stresową fakt, że ktoś jest zdolny do takiego czegoś i nic się z tym nie robi). Doprawdy aż trudno uwierzyć co się z tym światem porobiło, że są na nim osoby, które postrzegają zdradę jako coś niejednoznacznie złego i rozczulają się nad kimś kto się takich rzeczy dopuszcza.

Wymowa Twojego wpisu, jest karygodna bez względu na to, co sądzisz o Autorce. Nigdy, nikomu nie sugeruj takich rozwiązań. I najprawdopodobniej dostaniesz kick'a lub bana, gdy tylko wyskoczysz z czymś takim. Pamiętaj, że to Człowiek taki jak Ty. Zarył w "glebę" tak, że nawet nie widzi już słońca. Niestety wszyscy skłonni jesteśmy do potworności, bo zło jest łatwiejsze, atrakcyjniejsze i ma siedem szerokich jak Dunaj kanałów dostępu do człowieka...

Zaproponowane przez Ciebie rozwiązanie nigdy niczego nie załatwia. Przeciwnie, odbiera szansę podniesienia się, zadośćuczynienia, przebaczenia innym i co najtrudniejsze - wybaczenia samemu sobie.

Jeśli byś przeczytał uważnie wszystkie wpisy, być może zobaczyłbyś bardzo ostre ścieranie się w nim stanowisk. Na dodatek, przy okazji tego typu wątków, pojawia się następujący mechanizm: Ci którzy zdradzili, jak Kroteczka usiłują sobie w jej wątku "załatwić"własne sprawki, troszkę się tu powybielać, pojojczyć nad swym rozbuchanym libido, daremnym mężusiem, szarzyzną codzienności, bo myśleli, że małżeństwo to Lunapark z łańcuchowymi karuzelami, na których będą womitować ze szczęścia wielobarwną tęczą, a ich noce upstrzą gwiazdy wielokrotnych orgazmów.

Są też tacy, którzy świetnie się tu czują, bo wydaje im się, że ich zdrada emocjonalna i tylko (!) SMS-ki, "lajki" na FB, jeden namiętny pocałunek i nic więcej, to w porównaniu z "dokonaniami" Kroteczki jest właściwie niewinna zabawa, taka, jak w przedszkolu, gdy Dyzio ze starszaków "dopadł" na leżakowaniu Cysię i dał jej siarczystego całusa. Zmienia się tylko sceneria... już nie jest to przedszkole, ale gabinet, pusty korytarz po godzinach pracy, ognisko "zakładowe" a zwłaszcza integracyjny wyjazd z grą w paintball'a lub szaleństwami na quadach... No więc  "dowartościowują" się na Kroteczce ile wlezie, porównują się, jak cudownie przy niej wyglądają, a nawet snują egzystencjalno-filozoficzne dociekania o tym, że Big Love (do innego Dyzia, rzecz jasna) trafia się niestety już po założeniu obrączek... Taki niefart!

Przy okazji osoby zdradzone, lub bardzo stanowczo wypowiadające swe zdanie na temat zdrad "w pięć minut" dostają tu etykietkę "katów", "świętoszków", "święto**bliwych" i innych. Pomijam w tym miejscu wpisy trolli i tych, którzy przychodzą tu wyłącznie się wyżyć się na Kroteczce, bo i takich pewnie nie brakuje.

Bardzo pouczającą jest dla mnie lektura tego wątku, bardzo... I tak już od 35 stron i 1293 wpisów, a Autorka właściwie dalej jest w lesie... a w zasadzie, to w jakimś gęstym borze niczym ptak ciernistych krzewów, który jeszcze popiskuje, choć wolałby "pogruchać"...

Skłonności człowieka do popełniania takich rzeczy absolutnie ich nie usprawiedliwiają. ŻADNE okoliczności towarzyszące nie usprawiedliwiają zdrady. Sam fakt tego, że człowiek jest podatny na pokusy nie usprawiedliwia absolutnie niczego. Za zły czyn należą się konsekwencje. Powiedz zatem jakie zadośćuczynienie jest Twoim zdaniem dobre? Bo powiem Ci, że czcza gadka, użalanie się nad sobą, zakończenie romansu, przeprosiny i opowiadanie od rana do wieczora czułych słówek to nie jest żadne zadośćuczynienie człowiekowi, któremu wyrządziło się krzywdę i ZUPEŁNIE SIĘ NIE LICZY! Osoba pokrzywdzona nie ma z tego żadnych korzyści, a czyn jakim jest zdrada pozostawia trwały ślad w psychice człowieka, który padł ofiarą i tego się nie naprawi, będzie powracało i napawało rozgoryczeniem, oraz rzutowało na życie osoby zdradzonej. Jestem zwolennikiem tego, żeby zdradę usankcjonować prawnie i osoba zdradzona powinna z miejsca otrzymywać bardzo wysokie odszkodowania finansowe od osoby zdradzającej. Równie godną potępienia postawą jest brak reakcji, stawianie jej w roli ofiary, wyszukiwanie za nią usprawiedliwień. To się powinno potępiać. Taki postępek ma odcień czarny, bez domieszki szarości.

Jak Ty tak histeryzujesz na temat zdrady, ktorej nawet nie doswiadczyles to nie rozumiem jak Ty wogole sobie dajesz rade?
To nie jest zaden koniec zycia i najwieksza krzywda.
Sa gorsze rzeczy.
Jak kogos partner za jego plecami bedzie uprawiac seks i ta osoba nie moze sie po tym do konca zycia podniesc to nie nadaje sie do zycia i tyle. Zamknac sie w domu, a najlepiej w pokoju z miekkimi scianami i siedziec.
Zycie to nie bajka dla slabych ludzi, na ktorych psychice "zdrada pozostawia trwały ślad w , który padł ofiarą i tego się nie naprawi, będzie powracało i napawało rozgoryczeniem, oraz rzutowało na życie osoby zdradzonej"

1 315 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-01-24 00:26:56)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
0xidisingAngel napisał/a:

Nie nakłaniałem do samobójstwa. Napisałem, że szanujący się człowiek w takiej sytuacji tak by postąpił, a autorki nie uważam za szanującą siebie ( a już zwłaszcza innych) osobę. I jedynym przewinieniem nie jest tutaj zdrada. Jest ich więcej. Zniszczenie życia kilku osobom, nieuczciwość, oszustwo, ciągnięcie tego, okłamywanie, toksyczność dla otoczenia( u mnie np. wywołuje reakcję stresową fakt, że ktoś jest zdolny do takiego czegoś i nic się z tym nie robi). Doprawdy aż trudno uwierzyć co się z tym światem porobiło, że są na nim osoby, które postrzegają zdradę jako coś niejednoznacznie złego i rozczulają się nad kimś kto się takich rzeczy dopuszcza.

W żadnym ze swoich postów w wątku Kroteczki, nie napisałam o jakimkolwiek usprawiedliwieniu dla zdrady. Moja silna reakcja dotyczyła Twego usuniętego szczęśliwie przez Redakcję wpisu. Absolutnie nie zgadzam się, aby takie haniebne "rady" dawać komukolwiek i w jakichkolwiek okolicznościach życia. A Ty, nie masz takiego prawa, a nawet (jak wspomniała Mozaika) możesz za zamieszczanie postów o takiej treści ponieść bardzo poważne konsekwencje prawne, bo tylko pozornie jesteś tu anonimowy. Dlatego nie wysilaj się nawet na tłumaczenie, co miałeś na myśli sugerując w poście to, co sugerowałeś, bo tak jak zdrada nie ma dla mnie żadnego wytłumaczenia, tak i "propozycja" zawarta w Twoich słowach również.

Polecałabym Ci uważnie zapoznać się z Regulaminem tego Forum - bo przypuszczam, że logując się tutaj nie zadałeś sobie dotychczas takiego trudu - jak również  z treścią wzmiankowanego paragrafu Kodeksu Karnego.

1 316

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:
0xidisingAngel napisał/a:

Nie nakłaniałem do samobójstwa. Napisałem, że szanujący się człowiek w takiej sytuacji tak by postąpił, a autorki nie uważam za szanującą siebie ( a już zwłaszcza innych) osobę. I jedynym przewinieniem nie jest tutaj zdrada. Jest ich więcej. Zniszczenie życia kilku osobom, nieuczciwość, oszustwo, ciągnięcie tego, okłamywanie, toksyczność dla otoczenia( u mnie np. wywołuje reakcję stresową fakt, że ktoś jest zdolny do takiego czegoś i nic się z tym nie robi). Doprawdy aż trudno uwierzyć co się z tym światem porobiło, że są na nim osoby, które postrzegają zdradę jako coś niejednoznacznie złego i rozczulają się nad kimś kto się takich rzeczy dopuszcza.

W żadnym ze swoich postów w wątku Kroteczki, nie napisałam o jakimkolwiek usprawiedliwieniu dla zdrady. Moja silna reakcja dotyczyła Twego usuniętego szczęśliwie przez Redakcję wpisu. Absolutnie nie zgadzam się, aby takie haniebne "rady" dawać komukolwiek i w jakichkolwiek okolicznościach życia. A Ty, nie masz takiego prawa, a nawet (jak wspomniała Mozaika) możesz za zamieszczanie postów o takiej treści ponieść bardzo poważne konsekwencje prawne, bo tylko pozornie jesteś tu anonimowy. Dlatego nie wysilaj się nawet na tłumaczenie, co miałeś na myśli sugerując w poście to, co sugerowałeś, bo tak jak zdrada nie ma dla mnie żadnego wytłumaczenia, tak i "propozycja" zawarta w Twoich słowach również.

Polecałabym Ci uważnie zapoznać się z Regulaminem tego Forum - bo przypuszczam, że logując się tutaj nie zadałeś sobie dotychczas takiego trudu - jak również  z treścią wzmiankowanego paragrafu Kodeksu Karnego.

Moim zdaniem człowiek inteligentny i stabilny emocjonalnie jest w stanie taki tekst wyrzucić drugim uchem i został usunięty niepotrzebnie.
W takiej samej sytuacji dasz nóż zdrowemu - pokroi pomidor, choremu - użyje noża do popełnienia przestępstwa.
Gra w gry w których zabija się ludzi, więc przeniesie to na życie rzeczywiste.

Wiele razy czytałem argumenty (szczególnie kobiet!), że takie rzeczy wpływają na percepcję. Tak, człowieka który nie jest w stanie odróżnić uczuć, czy tego co można robić wirtualnie, a realnie. Nawet fantazjując, a dokonując czynu. Kto z nas w życiu nie miał "dziwnych" fantazji, które nigdy nie mogły zostać wcielone w życie? A jednak nie zostają, bo dokonujemy wyboru.

To czysta propaganda, by zabierać nam wolną wolę poprzez zakazy, rzucanie klapek na oczy, nie pokazując też tej ciemnej wersji (zabij się, bo zasłużyłaś). Gdy nie panujemy nad nią to nie psują nas czynniki zewnętrzne (tekst, nóż, gra) tylko my sami. Ta osoba jest chora, która nie umie się kontrolować i nie odróżnia co można. Osoba dająca nam nóż nigdy nie będzie współwinna, bo równie dobrze można zabić zbierając skórki od bananów. Człowiek chory wymyśli wszystko i usprawiedliwi siebie w każdej sytuacji zrzucając winę na innych.

1 317

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
0xidisingAngel napisał/a:

Jestem zwolennikiem tego, żeby zdradę usankcjonować prawnie i osoba zdradzona powinna z miejsca otrzymywać bardzo wysokie odszkodowania finansowe od osoby zdradzającej.

smile dobre!
Po wprowadzeniu takiej regulacji liczba małżeństw (bo chyba o ich mowa) zbliżyła się do zera.

I dobrze. Większość małżeństw jest na siłę. Nie musimy ani podnosić wskaźnika zawarcia związku formalnego, ani tym bardziej przyrostu naturalnego, jednoczesnie dając pole do popisu tym, co sie "gubią" w życiu krzywdząc innych.

1 318

Odp: Zniszczylam swoje zycie
nigdycieniezawiodlem napisał/a:
aurora borealis napisał/a:
0xidisingAngel napisał/a:

Nie nakłaniałem do samobójstwa. Napisałem, że szanujący się człowiek w takiej sytuacji tak by postąpił, a autorki nie uważam za szanującą siebie ( a już zwłaszcza innych) osobę. I jedynym przewinieniem nie jest tutaj zdrada. Jest ich więcej. Zniszczenie życia kilku osobom, nieuczciwość, oszustwo, ciągnięcie tego, okłamywanie, toksyczność dla otoczenia( u mnie np. wywołuje reakcję stresową fakt, że ktoś jest zdolny do takiego czegoś i nic się z tym nie robi). Doprawdy aż trudno uwierzyć co się z tym światem porobiło, że są na nim osoby, które postrzegają zdradę jako coś niejednoznacznie złego i rozczulają się nad kimś kto się takich rzeczy dopuszcza.

W żadnym ze swoich postów w wątku Kroteczki, nie napisałam o jakimkolwiek usprawiedliwieniu dla zdrady. Moja silna reakcja dotyczyła Twego usuniętego szczęśliwie przez Redakcję wpisu. Absolutnie nie zgadzam się, aby takie haniebne "rady" dawać komukolwiek i w jakichkolwiek okolicznościach życia. A Ty, nie masz takiego prawa, a nawet (jak wspomniała Mozaika) możesz za zamieszczanie postów o takiej treści ponieść bardzo poważne konsekwencje prawne, bo tylko pozornie jesteś tu anonimowy. Dlatego nie wysilaj się nawet na tłumaczenie, co miałeś na myśli sugerując w poście to, co sugerowałeś, bo tak jak zdrada nie ma dla mnie żadnego wytłumaczenia, tak i "propozycja" zawarta w Twoich słowach również.

Polecałabym Ci uważnie zapoznać się z Regulaminem tego Forum - bo przypuszczam, że logując się tutaj nie zadałeś sobie dotychczas takiego trudu - jak również  z treścią wzmiankowanego paragrafu Kodeksu Karnego.

Moim zdaniem człowiek inteligentny i stabilny emocjonalnie jest w stanie taki tekst wyrzucić drugim uchem i został usunięty niepotrzebnie.
W takiej samej sytuacji dasz nóż zdrowemu - pokroi pomidor, choremu - użyje noża do popełnienia przestępstwa.
Gra w gry w których zabija się ludzi, więc przeniesie to na życie rzeczywiste.

Wiele razy czytałem argumenty (szczególnie kobiet!), że takie rzeczy wpływają na percepcję. Tak, człowieka który nie jest w stanie odróżnić uczuć, czy tego co można robić wirtualnie, a realnie. Nawet fantazjując, a dokonując czynu. Kto z nas w życiu nie miał "dziwnych" fantazji, które nigdy nie mogły zostać wcielone w życie? A jednak nie zostają, bo dokonujemy wyboru.

To czysta propaganda, by zabierać nam wolną wolę poprzez zakazy, rzucanie klapek na oczy, nie pokazując też tej ciemnej wersji (zabij się, bo zasłużyłaś). Gdy nie panujemy nad nią to nie psują nas czynniki zewnętrzne (tekst, nóż, gra) tylko my sami. Ta osoba jest chora, która nie umie się kontrolować i nie odróżnia co można. Osoba dająca nam nóż nigdy nie będzie współwinna, bo równie dobrze można zabić zbierając skórki od bananów. Człowiek chory wymyśli wszystko i usprawiedliwi siebie w każdej sytuacji zrzucając winę na innych.

Wybacz, ale Twoje "platońskie teorie strącania ludzi w przepaść" w XXI wieku są nieco pasee,a 18 lat umożliwiające zalogowanie się na tym Forum skończyłeś/-aś chyba przedwczoraj...

1 319

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Wybaczyć to ponizyc się
Bo - i- daje plus
Ja prawdziwe jest tam gdzie jest inny człowiek.
I ja jednocześnie, inaczej nic się prawdziwego nie urodzi

1 320

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:
0xidisingAngel napisał/a:

Nie nakłaniałem do samobójstwa. Napisałem, że szanujący się człowiek w takiej sytuacji tak by postąpił, a autorki nie uważam za szanującą siebie ( a już zwłaszcza innych) osobę. I jedynym przewinieniem nie jest tutaj zdrada. Jest ich więcej. Zniszczenie życia kilku osobom, nieuczciwość, oszustwo, ciągnięcie tego, okłamywanie, toksyczność dla otoczenia( u mnie np. wywołuje reakcję stresową fakt, że ktoś jest zdolny do takiego czegoś i nic się z tym nie robi). Doprawdy aż trudno uwierzyć co się z tym światem porobiło, że są na nim osoby, które postrzegają zdradę jako coś niejednoznacznie złego i rozczulają się nad kimś kto się takich rzeczy dopuszcza.

W żadnym ze swoich postów w wątku Kroteczki, nie napisałam o jakimkolwiek usprawiedliwieniu dla zdrady. Moja silna reakcja dotyczyła Twego usuniętego szczęśliwie przez Redakcję wpisu. Absolutnie nie zgadzam się, aby takie haniebne "rady" dawać komukolwiek i w jakichkolwiek okolicznościach życia. A Ty, nie masz takiego prawa, a nawet (jak wspomniała Mozaika) możesz za zamieszczanie postów o takiej treści ponieść bardzo poważne konsekwencje prawne, bo tylko pozornie jesteś tu anonimowy. Dlatego nie wysilaj się nawet na tłumaczenie, co miałeś na myśli sugerując w poście to, co sugerowałeś, bo tak jak zdrada nie ma dla mnie żadnego wytłumaczenia, tak i "propozycja" zawarta w Twoich słowach również.

Polecałabym Ci uważnie zapoznać się z Regulaminem tego Forum - bo przypuszczam, że logując się tutaj nie zadałeś sobie dotychczas takiego trudu - jak również  z treścią wzmiankowanego paragrafu Kodeksu Karnego.

Znam doskonale ten przepis prawny i nigdy nie zamieściłbym wypowiedzi, która mogłaby zostać sklasyfikowana jako przestępstwo. Nie mogę ponieść żadnych konsekwencji prawnych, ponieważ nie nakłaniałem bezpośrednio do popełnienia tego czynu, zamieściłem to celowo w formie swojej opinii. Od takich postów roi się w internecie, bo udzielam się na różnych forach. Musieliby powsadzać, lub nałożyć sankcję na połowę internetu. Zresztą przytaczam ów przepis: "Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie(...)"
autorki jak do tej pory nie doprowadziłem i nie doprowadzę do targnięcia się na własne życie, ponieważ jak mówiłem tak zapatrzone w swoje ciało osoby nigdy nie popełnią samobójstwa. Nie bawcie się w prawników, na podstawie zasłyszanych i przeczytanych w internecie głupot.

1 321

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Taka jeszcze mała ciekawostka dla pseudoznawców prawa: "Dla odpowiedzialności za wskazane przestępstwo niezbędne jest, aby był skutek czynu ?osoby namawiającej? lub pomocnika w postaci zamachu samobójczego (natomiast nie musi być on udany)." a teraz proszę skończyć już psioczyć i przyznać, że każdy człowiek z honorem tak właśnie by postąpił.

1 322

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:
nigdycieniezawiodlem napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

W żadnym ze swoich postów w wątku Kroteczki, nie napisałam o jakimkolwiek usprawiedliwieniu dla zdrady. Moja silna reakcja dotyczyła Twego usuniętego szczęśliwie przez Redakcję wpisu. Absolutnie nie zgadzam się, aby takie haniebne "rady" dawać komukolwiek i w jakichkolwiek okolicznościach życia. A Ty, nie masz takiego prawa, a nawet (jak wspomniała Mozaika) możesz za zamieszczanie postów o takiej treści ponieść bardzo poważne konsekwencje prawne, bo tylko pozornie jesteś tu anonimowy. Dlatego nie wysilaj się nawet na tłumaczenie, co miałeś na myśli sugerując w poście to, co sugerowałeś, bo tak jak zdrada nie ma dla mnie żadnego wytłumaczenia, tak i "propozycja" zawarta w Twoich słowach również.

Polecałabym Ci uważnie zapoznać się z Regulaminem tego Forum - bo przypuszczam, że logując się tutaj nie zadałeś sobie dotychczas takiego trudu - jak również  z treścią wzmiankowanego paragrafu Kodeksu Karnego.

Moim zdaniem człowiek inteligentny i stabilny emocjonalnie jest w stanie taki tekst wyrzucić drugim uchem i został usunięty niepotrzebnie.
W takiej samej sytuacji dasz nóż zdrowemu - pokroi pomidor, choremu - użyje noża do popełnienia przestępstwa.
Gra w gry w których zabija się ludzi, więc przeniesie to na życie rzeczywiste.

Wiele razy czytałem argumenty (szczególnie kobiet!), że takie rzeczy wpływają na percepcję. Tak, człowieka który nie jest w stanie odróżnić uczuć, czy tego co można robić wirtualnie, a realnie. Nawet fantazjując, a dokonując czynu. Kto z nas w życiu nie miał "dziwnych" fantazji, które nigdy nie mogły zostać wcielone w życie? A jednak nie zostają, bo dokonujemy wyboru.

To czysta propaganda, by zabierać nam wolną wolę poprzez zakazy, rzucanie klapek na oczy, nie pokazując też tej ciemnej wersji (zabij się, bo zasłużyłaś). Gdy nie panujemy nad nią to nie psują nas czynniki zewnętrzne (tekst, nóż, gra) tylko my sami. Ta osoba jest chora, która nie umie się kontrolować i nie odróżnia co można. Osoba dająca nam nóż nigdy nie będzie współwinna, bo równie dobrze można zabić zbierając skórki od bananów. Człowiek chory wymyśli wszystko i usprawiedliwi siebie w każdej sytuacji zrzucając winę na innych.

Wybacz, ale Twoje "platońskie teorie strącania ludzi w przepaść" w XXI wieku są nieco pasee,a 18 lat umożliwiające zalogowanie się na tym Forum skończyłeś/-aś chyba przedwczoraj...

Maksymalnie naciągnięta interpretacja tego co on napisał.

1 323

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Oxi...,
akt małżeństwa to nie akt własności, a przyrzeczenie. Nikt nikogo tutaj nie ma na własność i obie strony powinny o tym pamiętać.
Wtedy byłoby mniej rozwodów. Żyję już tak długo, że wiem, że nie zawsze chodzi o seks.
A nawet więcej rzadko chodzi o seks, kiedy ktoś odchodzi.
Oczywiście są z natury ludzie niewierni, którzy się nie opanują. Są także jednostki nieodpowiedzialne, nie potrafiące kochać, niedojrzałe.
Ale tych mimo wszystko nie jest tak dużo.
Ponadto wolałabym zostać sama, niż żyć, z kimś, kto mnie nie kocha, ale ze względu na finanse nie odejdzie. To poniżające.

Nie popieram Kroteczki , ale potrafię ją zrozumieć.  Uważam, że za wcześnie odeszła, że powinna pierw wyzwolić się ze związku z kochankiem, a dopiero poźniej podejmować takie radykalne kroki. Bo teraz nie widzi całości, nie potrafi dostrzec innych rozwiązań i innych ludzi .Jest to jednak tylko wyłącznie moje zdanie i też mogę się mylić.
A to, że zdradziła, że ma poczucie zmarnowanego życia, że cierpi świadczy właśnie o tym , że ma uczucia, wątpliwości.
Nie tylko źli ludzie popełniają złe rzeczy.

1 324

Odp: Zniszczylam swoje zycie

zle rzeczy popelniaja ludzie slabi
pozadanie jest slaboscia, nie powinno kierowac zyciem a powinno byc jego dodatkiem
chec milosci jest slaboscia, gdy sie jej nie ma w sobie, gdy nudno gdy trzeba prac gotowac i zajmowac sie kims kogo sie juz zna

ludzie odchodza bo sie odkochali bo zakochali sie w kims innym, bo chemia
nie chodzi tu o seks? chodzi, tylko w ladnie nazwanej formule
nie chodzi o niewiernosc? chodzi, tylko w ladnej otoczce
jesli marlzenstwo jest przyrzeczeniem ktore stawia dorosly czlowiek to powinen umiec wziasc za to odpowiedzialnosc, za siebie i kogos
ale po co? zycie jest tylko jedno wiec bierzemy co nam podejdzie nie patrzac najpierw czy nie ma w zyciu czegos i kogos warrzniejszego..

1 325

Odp: Zniszczylam swoje zycie
zrozumieckobiety napisał/a:

zle rzeczy popelniaja ludzie slabi
pozadanie jest slaboscia, nie powinno kierowac zyciem a powinno byc jego dodatkiem
chec milosci jest slaboscia, gdy sie jej nie ma w sobie, gdy nudno gdy trzeba prac gotowac i zajmowac sie kims kogo sie juz zna

ludzie odchodza bo sie odkochali bo zakochali sie w kims innym, bo chemia
nie chodzi tu o seks? chodzi, tylko w ladnie nazwanej formule
nie chodzi o niewiernosc? chodzi, tylko w ladnej otoczce
jesli marlzenstwo jest przyrzeczeniem ktore stawia dorosly czlowiek to powinen umiec wziasc za to odpowiedzialnosc, za siebie i kogos
ale po co? zycie jest tylko jedno wiec bierzemy co nam podejdzie nie patrzac najpierw czy nie ma w zyciu czegos i kogos warrzniejszego..

Nie zrozumiałeś mnie. Ludzie, którzy kierują się wyłącznie pożądaniem lub ludzie, którzy wiecznie poszukują nowych bodźców, świeżości to dla mnie taka patologia emocjonalna. Uważam, że wciąż jest jej mniej. Choć niestety konsumpcyjny styl życia : możesz mieć wszystko, weź kredyt, życie masz jedno.... spowoduje, że będzie ich coraz więcej. I na takich osobników nie ma rady. Bedą zdradzać,
oszukiwać....
Jednak nie wolno także zapominać, że o związek trzeba walczyć, że to nie jest coś dane raz na zawsze. Starac się, pracować, czasami zrezygnować też z jakiejś częsci własnych oczekiwań, bo w cięższych chwilach może niestety okazac się, że ten nasz nudny, nie całkiem ładny i nie tak zaradny misio, jak inni .......jest dla kogoś innego idealny.
To takie moje refleksje i mogę Tobie powiedzieć, że gdyby autorka założyła inny wątek : nie jestem szczęśliwa a poznałam kogoś, z kim będę. Namawiałabym ją, aby pierw odnalazła szczęście w rodzinie

1 326

Odp: Zniszczylam swoje zycie

rodzinie nie , pewnie szukała i nie znalazła
w sobie
kto utożsama swoje szczęście z czymkolwiek co przemija
musi cierpieć gdy tego nie ma, a gdy dostanie pojawia się strach że to straci
jak nie ma w sobie to kazdy smutek jest zalatwiany przez ludzi z zewnatrz i rozne przedmioty, uzaleznienia
czasem takie chwile szczescia rujnuja cale zycie a tka naprawde taka osoba w srodku jest zrujnowana
wszystkie posty jednak kroteczki pokazuja ze w sobie winy nie widzi i dumnie unosi sie w powietrzu

1 327

Odp: Zniszczylam swoje zycie
zrozumieckobiety napisał/a:

rodzinie nie , pewnie szukała i nie znalazła
w sobie
kto utożsama swoje szczęście z czymkolwiek co przemija
musi cierpieć gdy tego nie ma, a gdy dostanie pojawia się strach że to straci
jak nie ma w sobie to kazdy smutek jest zalatwiany przez ludzi z zewnatrz i rozne przedmioty, uzaleznienia
czasem takie chwile szczescia rujnuja cale zycie a tka naprawde taka osoba w srodku jest zrujnowana
wszystkie posty jednak kroteczki pokazuja ze w sobie winy nie widzi i dumnie unosi sie w powietrzu

Oczywiście pierw trzeba zacząć od siebie, zgadzam się. Tak walnąć się w głowę i zapytać : hallo, a moze to ze mną jest cos nie tak, a nie z całą resztą, może to we mnie tkwi problem ? Ale wydaje mi się to tak oczywiste, że nawet o tym nie wspominałam.

1 328

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Oczywiście pierw trzeba zacząć od siebie, zgadzam się. Tak walnąć się w głowę i zapytać : hallo, a moze to ze mną jest cos nie tak, a nie z całą resztą, może to we mnie tkwi problem ? Ale wydaje mi się to tak oczywiste, że nawet o tym nie wspominałam.

gdyby tak bylo to ludzie 1000 razy by sie zastanowili zanim by weszli w jakakolwiek glebsza znajomosc z kims gdy sa w zwiazku
i moze ktos sie podobac,miec chemie, ale mozna sie odsunac
lepiej powiedziec 'jakos to bedzie, musze skorzystac, nie umiem sie oprzec, maz sie wykryje, maz jest dla mnie zły, wiec moge zdradzic, cos mi sie od zycia nalezy nieszczesliwej istocie'

1 329

Odp: Zniszczylam swoje zycie
zrozumieckobiety napisał/a:
milka9 napisał/a:

Oczywiście pierw trzeba zacząć od siebie, zgadzam się. Tak walnąć się w głowę i zapytać : hallo, a moze to ze mną jest cos nie tak, a nie z całą resztą, może to we mnie tkwi problem ? Ale wydaje mi się to tak oczywiste, że nawet o tym nie wspominałam.

gdyby tak bylo to ludzie 1000 razy by sie zastanowili zanim by weszli w jakakolwiek glebsza znajomosc z kims gdy sa w zwiazku
i moze ktos sie podobac,miec chemie, ale mozna sie odsunac
lepiej powiedziec 'jakos to bedzie, musze skorzystac, nie umiem sie oprzec, maz sie wykryje, maz jest dla mnie zły, wiec moge zdradzic, cos mi sie od zycia nalezy nieszczesliwej istocie'

Tylko te wszystkie nasze opinie już na nic się nie zdadzą. Chyba wszystkie osoby tutaj namawiały ją, aby jeszcze spróbowała pomysleć o rodzinie, aby poszukała w sobie, w męzu jakiegos  punktu zaczepienia, czegoś, co by pozwoliło jednak uratowac to małżeństwo, że może to nie jest taki nieodpowiedni człowiek, że moze idealizuje za bardzo kochanka, że może to coś w niej jest nie tak. Nikt Jej nie przymuszał do trwania w związku.
Nie zrobiła tego, a może zrobiła tylko wyszło Jej, że jednak nie ma o co walczyć... Tego nie wiem. To Jej wybór.
Nie widzę sensu w pisaniu tutaj: źle zrobiłaś zła kobieto.... Ona już wie, że zdrada ma niszczycielską moc, że nic nie załatwia, więc po co kolejny raz to pisać. Sama już o tym wiedziała zakładając ten wątek.  No cóż niech układa życie na nowo, niech Jej się wiedzie, życzę Jej aby się udało.
  Koniec kropka, tu nie ma już nic do dodania.

1 330

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Odejdę na chwilę od meritum dyskusji, by nadać ważny komunikat. Zanim to nastąpi pragnę gorąco poprosić moderację, by nie banowała tego wpisu za chwilowe, nieszkodliwe dla społeczeństwa zejście z toru wypowiedzi. Każdy powinien mieć równe prawo cieszyć się pięknem. Panie, panowie, drodzy zebrani. Tak wygląda najprzystojniejszy facet na świecie. Badania naukowe tego dowiodły: http://zapodaj.net/dd38c3925dc2f.jpg.html

1 331

Odp: Zniszczylam swoje zycie

No i już po imprezie.  Jestem z siebie dumna. Nie tańczyłam z nim, w ogóle nie tańczyłam. Powiedziałam wszystkim ze boli mnie noga i dziś nie tańczę. Bylo fajnie,  normalnie.  Gadaliśmy w większym gronie,  wszyscy pili , żartowali. Ani chwili sam na sam. Na prawdę to był bardzo udany wieczór.  Siedział przy mnie , przynosił drinki (bo nie powinnam nogi nadwyrezac), ale żadnych żali typu szkoda że nie tanczysz czy coś.
Teraz wierzę ze wytrwam.

Piszecie żeby walczyć o małżeństwo. Może jeszcze nie wszystko stracone.  Na razie muszę odpocząć pobyć sama.

1 332

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

No i już po imprezie.  Jestem z siebie dumna. Nie tańczyłam z nim, w ogóle nie tańczyłam. Powiedziałam wszystkim ze boli mnie noga i dziś nie tańczę. Bylo fajnie,  normalnie.  Gadaliśmy w większym gronie,  wszyscy pili , żartowali. Ani chwili sam na sam. Na prawdę to był bardzo udany wieczór.  Siedział przy mnie , przynosił drinki (bo nie powinnam nogi nadwyrezac), ale żadnych żali typu szkoda że nie tanczysz czy coś.
Teraz wierzę ze wytrwam.

Piszecie żeby walczyć o małżeństwo. Może jeszcze nie wszystko stracone.  Na razie muszę odpocząć pobyć sama.

Odpocząć? Weźcie mi pomóżcie, bo nie wyrobię. Proszę...

1 333

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Odpocząć? Weźcie mi pomóżcie, bo nie wyrobię. Proszę...

Oj.. Nic nie rozumiesz.
Zrezygnowała z bycia gwiazdą wieczoru i nikt na nią seksy wzrokiem nie paczau (no, chyba że przy drinkach, ale to nie to samo co na parkiecie bo tu nie było "przejeżdżania ręką po plecach"). Trzymała nogi złączone cały wieczór, bo ja noga boleli.

To mało Twoim zdaniem ???

A do męża może wróci na chwilę, bo ile można  wzrokiem wodzić za kochankiem? <smuteczek>

Także to dopiero początek.


krotka, jesteśmy dumni big_smile

1 334

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

No i już po imprezie.  Jestem z siebie dumna. Nie tańczyłam z nim, w ogóle nie tańczyłam. Powiedziałam wszystkim ze boli mnie noga i dziś nie tańczę. Bylo fajnie,  normalnie.  Gadaliśmy w większym gronie,  wszyscy pili , żartowali. Ani chwili sam na sam. Na prawdę to był bardzo udany wieczór.  Siedział przy mnie , przynosił drinki (bo nie powinnam nogi nadwyrezac), ale żadnych żali typu szkoda że nie tanczysz czy coś.
Teraz wierzę ze wytrwam.

Piszecie żeby walczyć o małżeństwo. Może jeszcze nie wszystko stracone.  Na razie muszę odpocząć pobyć sama.

No widać, jak się chce to się może wink Czas pewnie też zrobił swoje, a będzie chyba już tylko lepiej. Emocje opadną, nabierzesz dystansu. Inaczej na to wszystko spojrzysz - na trzeźwo.
Ktoś tu na forum napisał, że za szybko podjęłaś decyzję o separacji, a ja myślę że dobrze zrobiłaś. To było słuszne rozwiązanie po tym jak zdecydowałaś się powiedzieć o zdradzie mężowi. To nie tak że zrzuciłaś na niego odpowiedzialność. Tak by było jakbyś powiedziała, że sama nie odejdziesz, że go kochasz i żeby on decydował. Teraz macie czas by się zastanowić co dalej, wyciszyć emocje. Myślę, że z czasem jak uczucia względem kochanka opadną, to inaczej spojrzysz na swoje małżeństwo, męża. Może i on Ci wybaczy...

1 335

Odp: Zniszczylam swoje zycie
0xidisingAngel napisał/a:

Odejdę na chwilę od meritum dyskusji, by nadać ważny komunikat. Zanim to nastąpi pragnę gorąco poprosić moderację, by nie banowała tego wpisu za chwilowe, nieszkodliwe dla społeczeństwa zejście z toru wypowiedzi. Każdy powinien mieć równe prawo cieszyć się pięknem. Panie, panowie, drodzy zebrani. Tak wygląda najprzystojniejszy facet na świecie. Badania naukowe tego dowiodły: http://zapodaj.net/dd38c3925dc2f.jpg.html

coś w tym jest smile

1 336

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Piszecie żeby walczyć o małżeństwo. Może jeszcze nie wszystko stracone.  Na razie muszę odpocząć pobyć sama.

jak masz walczyć o małżeństwo, jeżeli

kroteczka napisał/a:

Każdy kto ma wątpliwości powinien odpuścić,  nie oświadczac się,  nie przyjmować oświadczyn. Moim zdaniem lepiej spędzić życie samemu niż z niewłaściwa osobą.

kogo, chcesz oszukać?

1 337

Odp: Zniszczylam swoje zycie

In_ka,

bo wersja

Każdy kto ma wątpliwości powinien odpuścić,  nie oświadczac się,  nie przyjmować oświadczyn. Moim zdaniem lepiej spędzić życie samemu niż z niewłaściwa osobą.

jest by odeprzeć ataki 'świeto..wych' (co należy robić, gdyby życie nie było takie okrutne)

a wersja aktualna -odpoczynek utrudzonego na drodze krzyżowej Jezusa wink jest tym co robić trzeba, gdy samotność zagląda nam w oczy. Gdybyś wiedziała jakie życie potrafi spłatać figle sad( to byś rozumiała!!! Czasem trzeba się poświęcić..i kroteczka już o tym myśli, takie już ma dobre serce.

tongue

1 338

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Wiecie co? Ja już jakiś czas temu zacząłem podejrzewać, że to zwykła prowokacja, bo to jest chyba niemożliwe, by ktoś był aż tak zdegenerowany. Takie coś spotyka się chyba tylko na filmach. Autorka wbiła kij w mrowisko i teraz się cieszy, ale jeśli to prawda co pisze i jest szczera, to możecie nawet wbijać mi gwoździe w kolana, a swojego stanowiska z pierwszego wpisu nie zmienię. Czy naprawdę niektórzy z was są w stanie chociaż w jakimś niewielkim procencie jej współczuć i usprawiedliwić choćby najmniejszy element jej zachowania?

1 339

Odp: Zniszczylam swoje zycie
0xidisingAngel napisał/a:

usprawiedliwić choćby najmniejszy element jej zachowania?

tak - zwykłą głupotą wink

1 340

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Oxidising Angel: Chłopaku, wparowałeś tu kilka dni temu i albo nie czytałeś wszystkich wpisów, albo robiłeś to wybiórczo. twoje wnioski nie są odkrywcze. Sek w tym, że nie jesteś w stanie wbić młotkiem do głowy osobie o świadomości pendraka chodzącego po ścianie (kroteczka) że są w życiu inne wartości niż robienie kupy w miejscu gdzie się aktualnie na tej ścianie stoi, czy płodzenie potomstwa z napotkaną po drodze samiczką. A jak go kapciem uszkodzisz za brudzenie ci ściany to będzie cierpiał i płakał, bo go będzie bolało. Ale jak tylko się lepiej poczuje to dalej będziesz te kupy ze ściany zmywał. Rozumiesz?

1 341

Odp: Zniszczylam swoje zycie

" Piszecie żeby walczyć o małżeństwo. Może jeszcze nie wszystko stracone.  Na razie muszę odpocząć pobyć sama."


Tak na zakończenie , jesli chcesz coś ratować to za długo nie odpoczywaj,
bo Twój mąż to  jest człowiek, teraz zraniony, zdeptany i oszukany , a nie posąg, bez uczuć.
Pamiętaj o tym i powodzenia.

1 342

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

" Piszecie żeby walczyć o małżeństwo. Może jeszcze nie wszystko stracone.  Na razie muszę odpocząć pobyć sama."


Tak na zakończenie , jesli chcesz coś ratować to za długo nie odpoczywaj,
bo Twój mąż to  jest człowiek, teraz zraniony, zdeptany i oszukany , a nie posąg, bez uczuć.
Pamiętaj o tym i powodzenia.

Niby tak, ale jak się nie upora z uczuciami/sentymentem do kochanka, to nie ma sensu...
Wiele tu wątków tych co po zdradzie wybaczyli i im się układa, nawet jakaś osoba napisała, że w łóżku jest teraz lepiej - bo w końcu brał korepetycje i się z tego potrafi śmiać. No ale każda sytuacja/relacje/osoby są inne..
Niby jakiś schemat, ramy można znaleźć, ale jednak co historia to inne okoliczności itd.

1 343

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Niestety Anastazjo,
ale po słowach " odpocząć " nawet mi rece opadły.
Tu nie ma , co radzić, niech robi, jak uważa. Odpadłam

1 344

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Tu nie ma , co radzić, niech robi, jak uważa. Odpadłam

a czy Autorka gdzieś prosi o rady?
Moim skromnym zdaniem to jest wątek z cyklu (jak większość tu) ''wygadać się''.
Cóż to za dziwny zwyczaj radzenia zawsze wszędzie i każdemu- a jak nie wykonuje ''rad'' ściśle wg. instrukcji, to wyzwiska.
Krotka ma podejście jakie ma.Jej sprawa.Przynajmniej wygląda na w miarę szczerą wobec siebie.Wielu spośród uporczywych umoralniaczy tutejszych nie posiada tej opcji.

1 345

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krotka, wsłuchaj się w głos swojej duszy, co ona ci powie. Nie słuchaj ludzi, którzy ci mówią "źle robisz" "dobrze robisz". To ty masz wybrać i tak mąż swoje przeboleje, ale też nie wierzę, że nie wiedział, że Kroteczka go nigdy nie kochała. Źycie jest jedno! Kroteczka popełniła błąd wychodząc za mąż bez miłości i kiedy się ocknęła ma w tym błędzie dalej żyć?

1 346

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:

a czy Autorka gdzieś prosi o rady?

krotka napisał/a:

Wiem co czuja zdradzone zony i mezowie bo czytam to forum od miesięcy zanim zdecydowalam sie poprosic o pomoc.

wiesz pitagoras - ściśle mówiąc a nick twój wskazuję na
dość ścisłe pojmowanie świata wink
nie do końca jesteś doinformowany ...

1 347 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-01-25 00:15:51)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Szpileczka napisał/a:

Krotka, wsłuchaj się w głos swojej duszy, co ona ci powie. Nie słuchaj ludzi, którzy ci mówią "źle robisz" "dobrze robisz". To ty masz wybrać i tak mąż swoje przeboleje, ale też nie wierzę, że nie wiedział, że Kroteczka go nigdy nie kochała. Źycie jest jedno! Kroteczka popełniła błąd wychodząc za mąż bez miłości i kiedy się ocknęła ma w tym błędzie dalej żyć?

ależ skąd - przecież życie ma się jedno wink
można robić, co się chce ... prawda ? krzywdzić kogo się chce ... ludzie, przecież przeboleją

milka9 napisał/a:

Niestety Anastazjo,
ale po słowach " odpocząć " nawet mi rece opadły.
Tu nie ma , co radzić, niech robi, jak uważa. Odpadłam

nawet Ty milko, a tak dzielnie walczyłaś o autorkę wątku wink

1 348

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
pitagoras napisał/a:

a czy Autorka gdzieś prosi o rady?

krotka napisał/a:

Wiem co czuja zdradzone zony i mezowie bo czytam to forum od miesięcy zanim zdecydowalam sie poprosic o pomoc.

wiesz pitagoras - ściśle mówiąc a nick twój wskazuję na
dość ścisłe pojmowanie świata wink
nie do końca jesteś doinformowany ...

właśnie:ścisłe.
Nie mylić z 'babskie', gdzie rada=pomoc

1 349 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-01-25 00:37:14)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

a jakie jest twoje równanie pitagoras
pomoc = ?
wiesz rzeczywiście babskie gadanie (radzenie) na kobiecym forum = dziwota dziwot wink

znalazłam - ścisłe

pitagoras napisał/a:

Kluczem do całej sytuacji jest fakt, że nie chcesz być z mężem.I będziesz szukać na boku.Jak nie ten, to inny.
Po odrzuceniu łzawych, dorobionych naprędce ideologii tak to wygląda

hmm, to niczym od naszego postrzegania krotki się nie różni wink

1 350

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:

a jakie jest twoje równanie pitagoras

aż tak źle..?
a kfadrat + be kfadrat = ce kfadrat.

1 351

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
in_ka napisał/a:

a jakie jest twoje równanie pitagoras

aż tak źle..?
a kfadrat + be kfadrat = ce kfadrat.

a dowód potrafisz przeprowadzić ?

1 352

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
pitagoras napisał/a:
in_ka napisał/a:

a jakie jest twoje równanie pitagoras

aż tak źle..?
a kfadrat + be kfadrat = ce kfadrat.

a dowód potrafisz przeprowadzić ?

w zależności od potrzeb- na słuszność owego twierdzenia, jak również na jego nieprawdziwość.

1 353

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:

w zależności od potrzeb- na słuszność owego twierdzenia, jak również na jego nieprawdziwość.

wygodne,
tylko czy = ścisłe wink

1 354

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Tak.i w każdym przypadku 100% prawdziwe i niepodważalne.
Jak w życiu.

1 355

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Uwierz mi wiem ze niszcze zycie nie tylko sobie, ale tez mojemu mezowi i jego zonie. Jej mi najbardziej zal. A maz jest naprawdę dobrym człowiekiem i mam ogromne wyrzuty sumienia inaczej bym tu nie pisala.
Wiem co czuja zdradzone zony i mezowie bo czytam to forum od miesięcy zanim zdecydowalam sie poprosic o pomoc.

"


Nie wiesz ,nic nie wiesz .Mozesz domyslac sie .ale nie wiesz nic.

1 356

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Szpileczka napisał/a:

Krotka, wsłuchaj się w głos swojej duszy, co ona ci powie. Nie słuchaj ludzi, którzy ci mówią "źle robisz" "dobrze robisz". To ty masz wybrać i tak mąż swoje przeboleje, ale też nie wierzę, że nie wiedział, że Kroteczka go nigdy nie kochała. Źycie jest jedno! Kroteczka popełniła błąd wychodząc za mąż bez miłości i kiedy się ocknęła ma w tym błędzie dalej żyć?

ależ skąd - przecież życie ma się jedno wink
można robić, co się chce ... prawda ? krzywdzić kogo się chce ... ludzie, przecież przeboleją

milka9 napisał/a:

Niestety Anastazjo,
ale po słowach " odpocząć " nawet mi rece opadły.
Tu nie ma , co radzić, niech robi, jak uważa. Odpadłam

nawet Ty milko, a tak dzielnie walczyłaś o autorkę wątku wink

In_ka, ale Kroteczka już skrzywdziła, tego się cofnąć nie da. Teraz potrzeba zrobić ostatnie cięcie. Myślisz, że jak Krotka zostanie z mężem, to wszyscy będą szczęśliwi? Nie. Jednak jeśli w końcu Krotka odejdzie od męża, wierzę, że mąż się pozbiera i ma szansę być jeszcze szczęśliwy. Z Krotką nie będzie.
Krotki małżeństwo nie było takie, że na początku była miłość, potem przyszedł kryzys. Miłości nigdy nie było i jak Krotka "odpocznie", to albo wróci do kochanka, albo znajdzie innego. Spróbuj być z kimś bez miłości przez lata. Iść do łóżka, uprawiać seks. To możliwe jest przez chwilę, jeśli ma się może jakieś korzyści, ale przez lata? Krotka wie już, co oznacza pożądanie, namiętny seks i nie wierzę, że będzie w stanie dać to mężowi. Dlatego uważam, że zamiast tkwić w czymś, co daje ból, ale jest znajome, to warto podjąć w końcu decyzję i przeciąć. Mąż też cierpi, oczywiście i to najbardziej, ale jeśli Krotka z nim zostanie, to odbierze mu szansę na bycie szczęśliwym. Popatrz teraz Krotka, kiedy zrezygnowała z kochanka, nagle myśli o walce o małżeństwo, ale jej romans nie był jakimś głupim błędem po pijaku, czy zauroczeniem nagłym w trakcie kryzysu małżeńskiego. To trwało latami, ta jej miłość do innego.
Jeśli potrafi pokochać męża to niech walczy, ale jeśli mu robić łaskę lub dla własnej wygody być z mężem to lepiej to skończyć. A wydaje mi się że zostanie z mężem, bo mam wrażenie, że Krotka jest wygodnicka, nie patrząca na uczucia innych i tchórzliwa.

1 357

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Szpileczka napisał/a:

A wydaje mi się że zostanie z mężem, bo mam wrażenie, że Krotka jest wygodnicka, nie patrząca na uczucia innych i tchórzliwa.

no nie tylko tobie, tak się wydaje wink
najmniej zauważa, sama autorka ...

1 358

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

No i już po imprezie.  Jestem z siebie dumna. Nie tańczyłam z nim, w ogóle nie tańczyłam. Powiedziałam wszystkim ze boli mnie noga i dziś nie tańczę. Bylo fajnie,  normalnie.  Gadaliśmy w większym gronie,  wszyscy pili , żartowali. Ani chwili sam na sam. Na prawdę to był bardzo udany wieczór.  Siedział przy mnie , przynosił drinki (bo nie powinnam nogi nadwyrezac), ale żadnych żali typu szkoda że nie tanczysz czy coś.
Teraz wierzę ze wytrwam.

Piszecie żeby walczyć o małżeństwo. Może jeszcze nie wszystko stracone.  Na razie muszę odpocząć pobyć sama.

Po prostu SZOK. Czyli kwestia milosci, malzenstwa, prawdy, szczerości, dzieci, odpowiedzialności, milosci, lojanosci, wierności...sprowadza się do...czego?...do dobrego samopoczucia autorki watku.

1 359

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maniek_z_maniek napisał/a:

Po prostu SZOK. Czyli kwestia milosci, malzenstwa, prawdy, szczerości, dzieci, odpowiedzialności, milosci, lojanosci, wierności...sprowadza się do...czego?...do dobrego samopoczucia autorki watku.

Oj dajcie już spokój, dziewczyna przez to wszystko przeszła, otarła o depresję. Ok, popełniła błąd, jak każdy, choć może inny..  Teraz się podnosi i dużo siły jej w tym życzyć. A czy będzie z mężem, kochankiem czy sama to już jej wybór... Zdobyła się a szczerość wobec męża... to już dużo... Nie każdy zdarający ma odwagę...

1 360

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
milka9 napisał/a:

" Piszecie żeby walczyć o małżeństwo. Może jeszcze nie wszystko stracone.  Na razie muszę odpocząć pobyć sama."


Tak na zakończenie , jesli chcesz coś ratować to za długo nie odpoczywaj,
bo Twój mąż to  jest człowiek, teraz zraniony, zdeptany i oszukany , a nie posąg, bez uczuć.
Pamiętaj o tym i powodzenia.

Niby tak, ale jak się nie upora z uczuciami/sentymentem do kochanka, to nie ma sensu...
Wiele tu wątków tych co po zdradzie wybaczyli i im się układa, nawet jakaś osoba napisała, że w łóżku jest teraz lepiej - bo w końcu brał korepetycje i się z tego potrafi śmiać. No ale każda sytuacja/relacje/osoby są inne..
Niby jakiś schemat, ramy można znaleźć, ale jednak co historia to inne okoliczności itd.

Niestety na razie nie widzę żeby łatwo byłoby sie uporać z tym uczuciem.  Dziś mieliśmy rozmowę, wracalismy taxi ze spotkania sluzbowego i on poprosil zebysmy zjedli poza biurem. Rozmawialiśmy bardzo dlugo i szczerze jak nigdy. Powiedział że nie może znieść tego że nie może mnie dotknąć. Ze jest facetem i dla niego to jest bardzo ważne że myślał że da radę ale jednak nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Ze facet tak pokazuje miłość, poprzez pożądanie i nie mogę mu tego zabronić. Ze kobieta pokazuje to czułością a mężczyzna właśnie pożądaniem.
Załamałam się.  Myślałam że jednak to możliwe,  ale niestety sprawdza się teoria Pitagorasa.
On oczywiście potem zaczął żartować czy teraz znów może na mnie patrzeć jak dawniej? I czy dostanie w twarz jak otrze się o mnie w kuchni? Wszystko skończyło się żartami,  ale niestety przekaz był taki "chcę by było jak wcześniej".

1 361

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
milka9 napisał/a:

" Piszecie żeby walczyć o małżeństwo. Może jeszcze nie wszystko stracone.  Na razie muszę odpocząć pobyć sama."


Tak na zakończenie , jesli chcesz coś ratować to za długo nie odpoczywaj,
bo Twój mąż to  jest człowiek, teraz zraniony, zdeptany i oszukany , a nie posąg, bez uczuć.
Pamiętaj o tym i powodzenia.

Niby tak, ale jak się nie upora z uczuciami/sentymentem do kochanka, to nie ma sensu...
Wiele tu wątków tych co po zdradzie wybaczyli i im się układa, nawet jakaś osoba napisała, że w łóżku jest teraz lepiej - bo w końcu brał korepetycje i się z tego potrafi śmiać. No ale każda sytuacja/relacje/osoby są inne..
Niby jakiś schemat, ramy można znaleźć, ale jednak co historia to inne okoliczności itd.

Niestety na razie nie widzę żeby łatwo byłoby sie uporać z tym uczuciem.  Dziś mieliśmy rozmowę, wracalismy taxi ze spotkania sluzbowego i on poprosil zebysmy zjedli poza biurem. Rozmawialiśmy bardzo dlugo i szczerze jak nigdy. Powiedział że nie może znieść tego że nie może mnie dotknąć. Ze jest facetem i dla niego to jest bardzo ważne że myślał że da radę ale jednak nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Ze facet tak pokazuje miłość, poprzez pożądanie i nie mogę mu tego zabronić. Ze kobieta pokazuje to czułością a mężczyzna właśnie pożądaniem.
Załamałam się.  Myślałam że jednak to możliwe,  ale niestety sprawdza się teoria Pitagorasa.
On oczywiście potem zaczął żartować czy teraz znów może na mnie patrzeć jak dawniej? I czy dostanie w twarz jak otrze się o mnie w kuchni? Wszystko skończyło się żartami,  ale niestety przekaz był taki "chcę by było jak wcześniej".

Nie da się mieć jabłko i zjeść jabłko... a kiedy jeszcze dochodzą uczucia to tym bardziej jest ciężko... Nic nie jest takie jak dawniej... Nie da się ot tak wrócić do relacji przed... Uczucie, pożądanie.. niby takie piękne a ile osobom w takiej sytuacji sprawiają ból? Co najmniej 4. A jeszcze dochodzą dzieci.. i ew dalsza rodzina... można mnożyć... Nie jestem od doradzania czy rozstrzygania bo sama się w coś takiego wplątałam... Niby inaczej teoretycznie lepiej... ale mam poczucie że rozbiłam rodzinę, choć już wcześniej istniała tylko na papierku i przez dziecko ale byłam motywacją by ją rozbić..  A dlaczego mam wyrzuty sumienia? Nie, nie ze względu na sakrament czy żonę, ale dziecko..

1 362

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
milka9 napisał/a:

" Piszecie żeby walczyć o małżeństwo. Może jeszcze nie wszystko stracone.  Na razie muszę odpocząć pobyć sama."


Tak na zakończenie , jesli chcesz coś ratować to za długo nie odpoczywaj,
bo Twój mąż to  jest człowiek, teraz zraniony, zdeptany i oszukany , a nie posąg, bez uczuć.
Pamiętaj o tym i powodzenia.

Niby tak, ale jak się nie upora z uczuciami/sentymentem do kochanka, to nie ma sensu...
Wiele tu wątków tych co po zdradzie wybaczyli i im się układa, nawet jakaś osoba napisała, że w łóżku jest teraz lepiej - bo w końcu brał korepetycje i się z tego potrafi śmiać. No ale każda sytuacja/relacje/osoby są inne..
Niby jakiś schemat, ramy można znaleźć, ale jednak co historia to inne okoliczności itd.

Niestety na razie nie widzę żeby łatwo byłoby sie uporać z tym uczuciem.  Dziś mieliśmy rozmowę, wracalismy taxi ze spotkania sluzbowego i on poprosil zebysmy zjedli poza biurem. Rozmawialiśmy bardzo dlugo i szczerze jak nigdy. Powiedział że nie może znieść tego że nie może mnie dotknąć. Ze jest facetem i dla niego to jest bardzo ważne że myślał że da radę ale jednak nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Ze facet tak pokazuje miłość, poprzez pożądanie i nie mogę mu tego zabronić. Ze kobieta pokazuje to czułością a mężczyzna właśnie pożądaniem.
Załamałam się.  Myślałam że jednak to możliwe,  ale niestety sprawdza się teoria Pitagorasa.
On oczywiście potem zaczął żartować czy teraz znów może na mnie patrzeć jak dawniej? I czy dostanie w twarz jak otrze się o mnie w kuchni? Wszystko skończyło się żartami,  ale niestety przekaz był taki "chcę by było jak wcześniej".

A czego się spodziewałaś po tej propozycji "zjedzenia poza biurem"?
On teraz otwarcie mówi o tym, czego od Ciebie oczekuje, a czego od z górą kwartału nie otrzymuje.
Spotkanie sam na sam z możliwością nieskrępowanej rozmowy dały mu podstawy do sądzenia, że odbudowa romansu w jego poprzedniej postaci jest już kwestią najbliższego czasu.
Nic nie piszesz o własnych odpowiedziach na jego słowa mimo, że ponoć długo rozmawialiście.
Czym jesteś załamana?
Tym, że ma on gdzieś to, że Twoje życie jest w rozsypce, czy tym, że rozsypuje się Twoja "niewzruszoność" w postanowieniu o zakończeniu romansu?

1 363

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Niestety na razie nie widzę żeby łatwo byłoby sie uporać z tym uczuciem.  Dziś mieliśmy rozmowę, wracalismy taxi ze spotkania sluzbowego i on poprosil zebysmy zjedli poza biurem. Rozmawialiśmy bardzo dlugo i szczerze jak nigdy. Powiedział że nie może znieść tego że nie może mnie dotknąć. Ze jest facetem i dla niego to jest bardzo ważne że myślał że da radę ale jednak nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Ze facet tak pokazuje miłość, poprzez pożądanie i nie mogę mu tego zabronić. Ze kobieta pokazuje to czułością a mężczyzna właśnie pożądaniem.
Załamałam się.  Myślałam że jednak to możliwe,  ale niestety sprawdza się teoria Pitagorasa.
On oczywiście potem zaczął żartować czy teraz znów może na mnie patrzeć jak dawniej? I czy dostanie w twarz jak otrze się o mnie w kuchni? Wszystko skończyło się żartami,  ale niestety przekaz był taki "chcę by było jak wcześniej".

A czego się spodziewałaś po tej propozycji "zjedzenia poza biurem"?
On teraz otwarcie mówi o tym, czego od Ciebie oczekuje, a czego od z górą kwartału nie otrzymuje.
Spotkanie sam na sam z możliwością nieskrępowanej rozmowy dały mu podstawy do sądzenia, że odbudowa romansu w jego poprzedniej postaci jest już kwestią najbliższego czasu.
Nic nie piszesz o własnych odpowiedziach na jego słowa mimo, że ponoć długo rozmawialiście.
Czym jesteś załamana?
Tym, że ma on gdzieś to, że Twoje życie jest w rozsypce, czy tym, że rozsypuje się Twoja "niewzruszoność" w postanowieniu o zakończeniu romansu?

Co ja mówiłam? No niestety trochę poplynelam. Powiedziałam że też mi ciężko że myślę o nim często i że też go pragnę.  Ale powiedziałam też że wolałabym żeby nasza relacja była bardziej platoniczna. On na to że z jego punktu widzenia to niemożliwe. Ze facet jest inaczej skonstruowany i żeby nie oczekiwać rzeczy niemożliwych. Stanęło na głupich żartach że teraz mam się spodziewać że on będzie dążył do powrotu starych relacji.
Załamana jestem tym że on nie chce takiej relacji bez fizycznosci. A ja nie potrafię zrezygnować z rozmów z nim.

1 364

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

chodzą uczucia to tym bardziej jest ciężko... Nic nie jest takie jak dawniej... Nie da się ot tak wrócić do relacji przed... Uczucie, pożądanie.. niby takie piękne a ile osobom w takiej sytuacji sprawiają ból? Co najmniej 4. A jeszcze dochodzą dzieci.. i ew dalsza rodzina... można mnożyć... Nie jestem od doradzania czy rozstrzygania bo sama się w coś takiego wplątałam... Niby inaczej teoretycznie lepiej... ale mam poczucie że rozbiłam rodzinę, choć już wcześniej istniała tylko na papierku i przez dziecko ale byłam motywacją by ją rozbić..  A dlaczego mam wyrzuty sumienia? Nie, nie ze względu na sakrament czy żonę, ale dziecko..

Anastacja wierzę że tobie się uda. Będzie dobrze przecież go kochasz.  On ciebie na pewno bardzo.

1 365

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jeśli on warunkuje trwanie przyjaźni od tego, że będziesz jego kochanką to to jest płytki facet.
Rozmowy za seks ..... współczuję.

Posty [ 1 301 do 1 365 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 19 20 21 22 23 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026