netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 661 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 18 19 20 21 22 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 236 do 1 300 z 3 039 ]

1 236

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Tak wyobrażam sobie. U mnie sporo wyglupow bo on taki jest np jezdzenie ręką po ciele i sexy mina a potem łapie mnie w pół przechyla i "wisi" nade mną i mówi "nie bój się nie puszcze cię". Nigdy nikt ze mną tak nie tańczył.

No ja tańczyłam na zajęciach ale z moim "partnerem' żadnej chemii nie ma i nie było... Przynajmniej z mojej strony. To jak zajęcia sportowe.
I tej imprezy Ci nie zazdroszczę bo jednak będziesz się musiała konfrontować.. Ja też taką miałam zorganizowaną przez Z kiedy już  nim 'skończyłam' a tu nagle jakie niespodzianki itp.

Wiem będzie ciężko bo wiem jak mnie potrafi podejść , przy wszystkich złapie za rękę i co zrobię, będę sie wyrywac? Spróbuję nic nie pić może to pomóże.

Dasz radę. Udało Ci się skończyć romans to i teraz postawisz na swoim.. a co inni? Miej to gdzieś.

1 237

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko,
nie musisz iść na imprezę, możesz się rozchorować,
nie musisz tańczyć, możesz powiedzieć, że źle się czujesz,
nie musisz pracować nadal w tej firmie, możesz zmienić pracę,
nie musiałaś mieć romansu z przyjacielem, mogliscie być nadal jedynie przyjaciólmi,
nie musiałaś wychodzić za mąż za człowieka, którego nie kochałaś... mogłaś poszukać innego,
nie musiałaś mieć z tym człowiekiem dzieci...mogłaś mieć z innym lub wcale

To wszystko to tylko Twój wybór, nie z konieczności, tylko dlatego, że chcesz.

1 238

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Dasz radę. Udało Ci się skończyć romans to i teraz postawisz na swoim.. a co inni? Miej to gdzieś.

To prawda to że mi się udało przenieść relację na taką jak jest teraz uważam za swoj mega sukces. Jeszcze w listopadzie wydawało mi się to niewykonalne.
Problem z tymi innymi jest taki że jak nagle nasze zachowanie się drastycznie zmieni będzie to bardzo podejrzane. Byl u nas już taki przypadek kilka lat temu. Przyjazn miedzy kobieta a mężczyzna a potem nagle koniec wspólnych lunchow etc. Wtedy wszyscy się domyslili że coś bylo na rzeczy. Więc wiem jakie to niebezpieczne.

1 239

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Kroteczko,
nie musisz iść na imprezę, możesz się rozchorować,
nie musisz tańczyć, możesz powiedzieć, że źle się czujesz,
nie musisz pracować nadal w tej firmie, możesz zmienić pracę,
nie musiałaś mieć romansu z przyjacielem, mogliscie być nadal jedynie przyjaciólmi,
nie musiałaś wychodzić za mąż za człowieka, którego nie kochałaś... mogłaś poszukać innego,
nie musiałaś mieć z tym człowiekiem dzieci...mogłaś mieć z innym lub wcale

To wszystko to tylko Twój wybór, nie z konieczności, tylko dlatego, że chcesz.

Już mam pewien plan z ta imprezą.  Isc muszę bo szef mi nie wybaczy jak nawale. Ale mogę "zaniemoc" fizycznie, nie wiem ból nogi cokolwiek. Muszę mieć jakieś wytłumaczenie żeby nikt nic nie podejrzewal i tego się trzymam.

1 240

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Prędzej czy później się dowie, a wtedy myślę, że nie będzie chciał Ci dać spokoju, szczególnie jeśli już teraz mówi, że jego małżeństwa nie da się już naprawić. Mówisz, że nie wie że go kochasz, ale takie rzeczy się widzi - to nie tylko słowa, to spojrzenia, gesty itd. mój Z powiedział mi że mnie kocha pierwszy raz dopiero wiosną ub roku, a ja wiedziałam, czułam że tak jest odkąd się poznaliśmy. Nie tylko ja to widziałam, ale i inni.
I o ile zwykle to mówiły mi osoby z którymi się przyjaźnię w pracy, to jednak była (jest) jedna osoba, która zna rodzinę Z bo jest z tamtych stron. No i widziałam wcześniej że nas cały czas obserwuje, szczególnie jak za długo rozmawialiśmy czy tańczyliśmy.

Tak boję się że się dowie. A jeszcze bardziej boję się imprezy firmowej w ten piątek.  Zawsze tanczylismy tylko razem.  Razem schodzilismy z parkietu a potem znów mnie wyciągał.  Wszyscy się przyzwyczaili że tanczymy razem.  Dziwne będzie jeśli nagle nie będę z nim tańczyć.  Zaczną sie domysły ludzie zaczną pytać.  Zresztą on nie zniesie jeśli będę tańczyć z kimś innym. Jest w stanie się upić i wtedy puszczą mu hamulce. A tego nie chcę.  Niestety na imprezę z różnych względów muszę iść. 
A taniec z nim mnie zgubi. Kiedyś jeszcze w "platonicznych" czasach to był nasz jedyny kontakt fizyczny. Nie mogłam się potem dlugo pozbierać. A tańczy mi się z nim tak jakbyśmy byli do tego stworzeni.

Normalnie gimbazjada w czystej postaci, hormony szaleją big_smile  Łoł szał ciał je je je   lol

Kroteczko, nie możesz przepuścić takiej okazji, idz koniecznie na tą imprezę bo co ci pozostało? Jeszcze szef ciebie zwolni, po co się jemu narażać. Zresztą impreza bez ciebie, to nie impreza.

Dajcie wy wszyscy spokój Kro, dziewczyna jeszcze nie wyszalała się a życie ucieka, niech się bawi tak jak ona sama chce a dzieci same się "chowają" pod opieką taty  wink.

1 241

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Powiem tylko jedno.. Nie kochasz męża-zostaw go i nie myśl o kochanku tylko pomyśl o dzieciach !!!!

1 242

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jaja sobie panna z was robi, wiec po co z nią dyskutujecie?

1 243

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

Wszystko co Kroteczka wypisuje, jest jak blog 11 letniej dziewczynki.

mnie to przypomina jednak blog znudzonej zyciem podstarzałej pani marzącej o dziecinnym, bajkowym zauroczeniu..
prawdziwe zycie w porownaniu z tymi tancami godowymi to nuda i kara

1 244

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroti, Anastas,,,,

niestety poległam.....

Kroti, uwierz nie dasz rady,  nie idz na impreze......

Zet wczoraj publicznie zaproponowal mi podwozke...... jak wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeele razy to robil...
Tak jak napislas Koti... wszyscy w pokoju popatrzyli, a ja pomyslalam, wygasło... pojedziemy, niech sobie nie mysla, nie dorabiają historii

Cala droge gadka szmatka, praca, reklamy, wybory, a przy wysiadaniu............................
Już nie było tak niewinnie....

Za duzo emocji, nie ma innego wyjsca jak całkowite zerwanie kontaktu

Nie idz na impreze....... pojdziesz, bedze blisko to nie wytrzymacie

.Będziecie daleko tym bardziej nie wytrzymacie

Już teraz wiem na pewno....


Wyjade z PL tak szybkio jak to możliwe

Trzymaj się kochna, ja wiem co czujes.... jak [isalas o mezu to tak jakbym siebie czytala....!

1 245

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Iwona40 napisał/a:
kroteczka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Prędzej czy później się dowie, a wtedy myślę, że nie będzie chciał Ci dać spokoju, szczególnie jeśli już teraz mówi, że jego małżeństwa nie da się już naprawić. Mówisz, że nie wie że go kochasz, ale takie rzeczy się widzi - to nie tylko słowa, to spojrzenia, gesty itd. mój Z powiedział mi że mnie kocha pierwszy raz dopiero wiosną ub roku, a ja wiedziałam, czułam że tak jest odkąd się poznaliśmy. Nie tylko ja to widziałam, ale i inni.
I o ile zwykle to mówiły mi osoby z którymi się przyjaźnię w pracy, to jednak była (jest) jedna osoba, która zna rodzinę Z bo jest z tamtych stron. No i widziałam wcześniej że nas cały czas obserwuje, szczególnie jak za długo rozmawialiśmy czy tańczyliśmy.

Tak boję się że się dowie. A jeszcze bardziej boję się imprezy firmowej w ten piątek.  Zawsze tanczylismy tylko razem.  Razem schodzilismy z parkietu a potem znów mnie wyciągał.  Wszyscy się przyzwyczaili że tanczymy razem.  Dziwne będzie jeśli nagle nie będę z nim tańczyć.  Zaczną sie domysły ludzie zaczną pytać.  Zresztą on nie zniesie jeśli będę tańczyć z kimś innym. Jest w stanie się upić i wtedy puszczą mu hamulce. A tego nie chcę.  Niestety na imprezę z różnych względów muszę iść. 
A taniec z nim mnie zgubi. Kiedyś jeszcze w "platonicznych" czasach to był nasz jedyny kontakt fizyczny. Nie mogłam się potem dlugo pozbierać. A tańczy mi się z nim tak jakbyśmy byli do tego stworzeni.

Normalnie gimbazjada w czystej postaci, hormony szaleją big_smile  Łoł szał ciał je je je   lol

Kroteczko, nie możesz przepuścić takiej okazji, idz koniecznie na tą imprezę bo co ci pozostało? Jeszcze szef ciebie zwolni, po co się jemu narażać. Zresztą impreza bez ciebie, to nie impreza.

Dajcie wy wszyscy spokój Kro, dziewczyna jeszcze nie wyszalała się a życie ucieka, niech się bawi tak jak ona sama chce a dzieci same się "chowają" pod opieką taty  wink.

z
Lepiej się czujesz, wysmiewajac kogos...?

Nie masz bladego pojęcia o emocjach.....!
i nie pisz, o zasadach itd., bo jak spotkasz na swjej drodze milosc swojego zżycia, nieważne na jakim etapie  to zasad po prostu nie będzie!
Silisz się na sarkazm a to po prostu zwykly zazdrosny BELKOT

Zalosna jesteś

Twój nick przypomina mi powiedzenie kolegi "raz i won..t'

1 246

Odp: Zniszczylam swoje zycie

a mze te wszystkie swietiszki zaliczyly wszystkich możliwych i  emozliwych w mlodosci i teraz sa wszystko wiedzące

Jak ja nie cierpie takich ludzi...........

1 247

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ja wiem, ze gybym miała chociz mgliiiiiiiiiste pojecie ze jest cos takiego jak motyki, ze można 'szalec za kims" zanim poznałam meza, na pewno bym za niego nie wyszla...\\


PO PRISTU NIE WIEDZLAKM, ze tak mzor być

wiem, ze jest miloscia mojego zycia, przed k\tora bronlam się i brone jak mohe, z roznym skutkiem niestety

1 248

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Zecie, szaleje za TOBA, ale nigdy się o tym nie  dowiesz

1 249 Ostatnio edytowany przez zrozumieckobiety (2015-01-22 04:02:35)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Beben69 napisał/a:

a mze te wszystkie swietiszki zaliczyly wszystkich możliwych i  emozliwych w mlodosci i teraz sa wszystko wiedzące

Jak ja nie cierpie takich ludzi...........

swiat jest taki ze przyciagamy ludzi podobnych
uwazasz siebie za wartosciowa, ktos ma podobne poglady to tez go uwazasz za wartosciowego
to samo tutaj
ty nie cierpisz jej, ona ciebie
ty robisz zle wg niej, wg ciebie ona robi zle
moralnie jednak nie masz argumentow, czysta przygoda i przyjemnosc nad wartosciami

jaka milosc zycia jak to zwykly romans i pewnie jednostronny? to ze cos tam przyciaga i robi sie mokro w majtusiach nie znaczy ze to milosc zycia

motylko to nie milosc zycia tylko pozadanie i chemia
cos co i tak znika po czasie przyzwyczajenia i rytyny
i tez sie nie dowiesz, bo nie przezylas ani razu
ludzie w mlodisci przezywaja to wiele razy
jedni mysla, ze "po prostu sie wypaliło, szukam dalej az sie nie wypali"
inni przewartosciowuja
wiedza ze to mija ZAWSZE
i nie jest to nic innego niz podroz hormonow lub pewnych brakow w psychice
najlepiej wiedza o tym posiadaczki toksycznych partnerow u ktorych motylko nie znikaja nigdy
bo... sa smutne smile
milosc jest spokojna gdy znacie sie na wylot i zyjecie razem
teraz to fikcja jak mglista powiesc malego dziecka
i zyjcie sobie tym nazywajac to wielkimi uczuciami ktorych zawsze wam brakowało biedaczyska sad

z kolei nie cierpie jej za to ze "wyszlam za niego bo tak sie staral"
ale miala go za nic
i to jego wina bo sie starał
podłe
kto by czekal 40 lat na prawdziwa milosc motylkowa, jak mozna miec "byle kogo" kto sie stara i troszczy, a do niego sie nic nie czuje?
mija czas wiec trzeba korzystac z tego co daja
najwyzej sie pozniej zdradzi i obwini wszystkich tylko nie siebie
zniszczy zycie wszystkim po kolei bo tak musi byc
bo motylki najwazniejsze i kazda z was chce je miec na zawsze a to niemozliwe
czasem mysle ze wasza trojka to jest jedna osoba

1 250

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroti, ale jak nie pojdzies to ZEt i inni tez będą wiedziec.....


WSPOLCZUJE Ci.......

serdecznie


Trzymaj się kochana

1 251

Odp: Zniszczylam swoje zycie
zrozumieckobiety napisał/a:
Beben69 napisał/a:

a mze te wszystkie swietiszki zaliczyly wszystkich możliwych i  emozliwych w mlodosci i teraz sa wszystko wiedzące

Jak ja nie cierpie takich ludzi...........

swiat jest taki ze przyciagamy ludzi podobnych
uwazasz siebie za wartosciowa, ktos ma podobne poglady to tez go uwazasz za wartosciowego
to samo tutaj
ty nie cierpisz jej, ona ciebie
ty robisz zle wg niej, wg ciebie ona robi zle
moralnie jednak nie masz argumentow, czysta przygoda i przyjemnosc nad wartosciami

jaka milosc zycia jak to zwykly romans i pewnie jednostronny? to ze cos tam przyciaga i robi sie mokro w majtusiach nie znaczy ze to milosc zycia

motylko to nie milosc zycia tylko pozadanie i chemia
cos co i tak znika po czasie przyzwyczajenia i rytyny
i tez sie nie dowiesz, bo nie przezylas ani razu
ludzie w mlodisci przezywaja to wiele razy
jedni mysla, ze "po prostu sie wypaliło, szukam dalej az sie nie wypali"
inni przewartosciowuja
wiedza ze to mija ZAWSZE
i nie jest to nic innego niz podroz hormonow lub pewnych brakow w psychice
najlepiej wiedza o tym posiadaczki toksycznych partnerow u ktorych motylko nie znikaja nigdy
bo... sa smutne smile
milosc jest spokojna gdy znacie sie na wylot i zyjecie razem
teraz to fikcja jak mglista powiesc malego dziecka
i zyjcie sobie tym nazywajac to wielkimi uczuciami ktorych zawsze wam brakowało biedaczyska sad

Absolutnie tak nie uważam, ale porowannie - po raz kolejny kobiety do gimnazalistki, uwłacza godności\
A wpis tego /tej użytkowniczki jest TAKI sam po ra kolejny...........
I ja tez niestety po raz kolejny pisze, ze KTOS sobie popraiwa samopoczucie- jestem LEPSZA, ja bym nigdy tak nie zrobila...
Komu to jest potrzeben,....?
\krotce
mi?


Co wnosi..?
Wysmiewanie kogos?

Tylko jej... jestem lepsza, mam zasady, to ona taka owaka......


TYLKO o t mi chodzi, ze nie probuje zrozumieć powodow, BEZNADZieja

1 252

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko,
Twoje ostatnie wpisy są niepokojące, moim zdaniem cofasz się.
Zaczynasz idealizować, wspominać i przede wszystkim wyobrażać sobie.
Kreujesz w głowie , jak będzie wyglądała impreza, analizujesz różne scenariusze.
Wszystko kręci się wokół kochanka.
Czy przypadkiem miłość nie jest zastepowana obsesją?
Przecież, jak tak o nim myślisz wieczorami, gdybasz, marzysz to on w tym czasie prowadzi
normalne życie. Je kolację, bawi się z dzieckiem, ogląda mecz, uprawia seks z żoną.
Może i tęskni, ale na 100% jeśli nie odszedł od rodziny to musi wieść z rodziną normalne życie.
Naprawdę wpędzasz się w obsesję i cofasz się, a nawet więcej .
Gdybyś chciała odejść od niego na 100% to powinnaś go nie widzieć, przynajmniej przez jakiś czas.
Urlop bezpłatny, zmiana pracy...
Ale Ty chcesz jego widzieć i chcesz, aby i on Ciebie widział, podziwiał. Niech patrzy, jaka jestem,
jak ładnie wyglądam...
Nie jest przypadkiem tak, że czekasz aż on stanie w Twoich drzwiach z walizkami? Wtedy kolejny raz w życiu
będziesz zmuszona do " zrobienia czegoś". Będziesz musiała go przyjąć. Na swoją wewnętrzną obronę będziesz miała,
że wcale tego nie wymagałaś, że nawet utrudniałaś, ale co zrobić....przecież go nie wyrzucisz.

Ludzie źle się czasami dobierają, czasami wielka miłość przychodzi nie w porę. To wszystko rozumiem.
Nie rozumiem jednak Twojego zachowania. Moim zdaniem nie jesteś szczera wobec siebie i wpędzasz się w obsesję.

1 253

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

....
Ale gdzie w tym wszystkim są dzieci, pytam się ??
....poczucie odpowiedzialności za własne decyzje i postępowanie ?
....wstyd ?
.... zazenowanie ?...

Łojaciekręcę Cio to jeśt ? Nieroźiumiem..

Isa - za trudne pytania zadajesz, już od początku one się przewijały ale to inna liga świadomości.

kroteczka napisał/a:

Tak wyobrażam sobie. U mnie sporo wyglupow bo on taki jest np jezdzenie ręką po ciele i sexy mina a potem łapie mnie w pół przechyla i "wisi" nade mną i mówi "nie bój się nie puszcze cię". Nigdy nikt ze mną tak nie tańczył.

Oj chyba jednak puscił.

Japierdykam, słowo "żenada" przestało wystarczać na obecny wątek, który zszedł do poziomu rozważań nastolatek z podstawówki. Gdybym czytał wyłącznie ostatnie wynurzenia autorki w życiu bym się nie domyślił, że to kobieta dorosła, MĘŻATKA, posiada dzieci.
Kółko wzajemnej adoracji. Szambo, kloaka czy jak kto woli:
ręka rękę myje,
kruk krukowi oka nie wykole,
k..wa k..wie łba nie urwie   ... bo jak urwie to po k..wie
itp

Jestem rozwalony

Z 2 strony nie znasz dnia ani godziny. Nie wiesz co Cię omija póki nie poznasz tego. ..

Jestem pewien, że każdy z nas miał chwile zwątpienia, że były sytuację, możliwości ze strony osobników płci przeciwnej innych niż małżonek, ja również. Jednak u zdrowego człowiek istnieje zdrowy rozsądek, wyobraźnia, dalekowzroczność - czyli to czym ponoć homo sapiens (istota rozumna) różni się od zwierząt (widać nie każdy). One nie pozwoliły większości przekraczać TYCH granic, nie pozwoliły rozwijać "przyjaźni", tam jest ... no własnie pytanie co tam jest ? Czy byłbym takim pustakiem ? Przepraszam ale trudno użyć innego słowa, tzn. można ale wyłącznie bardziej obraźliwego.
Dziękuję Ci opatrzności, że taki nie jestem . Podwójnie dziękuje bo dzięki kroteczce zrozumiałem, od kogo wybawił mnie los, z kim się rozwiodłem, co "mysli" takie indywiduum, a raczej czym myśli.

1 254

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Beben69 napisał/a:

Kroti, uwierz nie dasz rady,  nie idz na impreze......

Muszę isc bo mam pewna funkcję w czesci oficjalnej. Ale tanczyc nie będę. Dam radę.  Wczoraj mialam kryzys straszny bo sobie wszystko przypomnialam. Dziś jest lepiej.

1 255

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dzięki uprzejmości psychiatria.pl.

Osoby określane jako dyssocjalne czy antyspołeczne w swoim zewnętrznym odbiorze charakteryzują się współwystępowaniem takich cech, jak: agresywność, skłonność do stosowania przemocy, chłód emocjonalny, znikomy poziom współczucia i empatii wobec innych wraz z wysuwającą się niemal na pierwszy plan tendencją do uporczywego nieprzestrzegania obowiązującego porządku społeczno-obyczajowego.

Jednostki takie nierzadko stają się sprawcami przestępstw ? 50?80% skazanych odsiadujących wyroki w zakładach karnych spełnia kryteria antyspołecznego zaburzenia osobowości1, a podstawową zasadą współżycia społecznego, którą wyznają, jest zaspokajanie własnych potrzeb kosztem innych ludzi. Znamienne jest to, iż wszelkie działania takich osób są wynikiem chłodnej kalkulacji i dobrowolnego wyboru. Dyssocjalne zaburzenie osobowości, choć stanowi postać nieprawidłowej struktury osobowości i pociąga za sobą wadliwe funkcjonowanie społeczne, nie jest czynnikiem wyłączającym odpowiedzialność za dokonywane czyny. Oczywiście nie każda osoba dyssocjalna zostaje sprawcą przestępstwa, a nie każdy kryminalista jest osobowością dyssocjalną. Niemniej jednak antyspołeczność ? kluczowa cecha opisywanych tutaj osób ? zawsze będzie powodować szkody społeczne w mniejszym lub większym zakresie ? od pozornie niewinnego ?wykorzystywania i eksploatowania? innych w celu realizacji własnych potrzeb, po poważne naruszenie porządku prawnego.
Zgodnie z przyjętą w Polsce i powszechnie obowiązującą na świecie Klasyfikacją Zaburzeń Psychicznych i Zaburzeń Zachowania ICD-10 (Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych, Rewizja Dziesiąta) dyssocjalne zaburzenie osobowości cechuje się ogromną niewspółmiernością pomiędzy zachowaniem jednostki a obowiązującym systemem norm społecznych. Podczas diagnozy bierze się pod uwagę następujące kryteria:

* bezwzględne nieliczenie się z uczuciami innych (brak empatii),
* impulsywność lub niezdolność planowania,
* brak wyrzutów sumienia, obojętność na wyrządzane innym krzywdy,
* silna i utrwalona postawa braku odpowiedzialności i lekceważenia norm, reguł i zobowiązań społecznych,
* niemożność utrzymania trwałych związków z innymi przy braku trudności w nawiązywaniu relacji,
* bardzo mała tolerancja frustracji i niski próg wyzwalania agresji, w tym zachowań gwałtownych,
* niezdolność przeżywania poczucia winy i korzystania z doświadczeń, zwłaszcza z doświadczanych kar,
* wyraźna skłonność do obwiniania innych bądź posługiwanie się racjonalizacjami swoich zachowań, które pozornie wydają się możliwe do zaakceptowania ? zachowania te są źródłem konfliktów z otoczeniem.

Nie istnieje skuteczny model leczenia farmakologicznego ukierunkowanego bezpośrednio na dyssocjalne zaburzenia osobowości. Możliwe jest stosowanie leków w przypadku współwystępowania objawów depresyjnych i lękowych (mogących pojawić się zwłaszcza na zaawansowanym etapie psychoterapii). Jednocześnie, biorąc pod uwagę biologiczne podłoże zachowań antyspołecznych, stosowane są leki z grupy selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI).

Podstawowe oddziaływania lecznicze sprowadzają się jednak do psychoterapii, która w przypadku tej grupy zaburzeń osobowości nie należy do najłatwiejszych. Wynika to z faktu, iż osoby z dyssocjalnym/antyspołecznym zaburzeniem osobowości nie dostrzegają potrzeby zmiany (co jest zresztą do pewnego stopnia cechą wspólną zaburzeń osobowości w ogóle). Wręcz traktują swój ?sposób na życie? jak skuteczną, sprawną i efektywną strategię realizacji własnych potrzeb, nie dostrzegając szkód, jakie wyrządzają innym ludziom. Do refleksji osoby dyssocjalne zwykle nie dochodzą nawet wtedy, gdy zostaną postawione przed wymiarem sprawiedliwości. Przeciwnie ? fakt ukarania odbierają jako wrogość społeczeństwa, utwierdzając się jeszcze mocniej w przekonaniu, iż inni zasługują jedynie na pogardę i cierpienie. To właśnie sposób myślenia w stylu przytoczonej na wstępie Kristy (?Jedyna zasada to robić to innym, zanim oni zrobią to tobie?, ?Nikt nigdy nie poczuł się winny tego, co mi zrobili?). Dodatkowym problemem jest fakt społecznego odbioru zachowania osób dyssocjalnych ? ich postępowanie może wzbudzać u innych tak skrajne uczucia, jak gniew i odraza, i terapeuci wcale nie muszą w tym zakresie odbiegać od postronnych obserwatorów. Przez lata utarła się nawet opinia o niewielkiej skuteczności, a wręcz podawaniu w wątpliwość możliwości psychoterapii osobowości dyssocjalnej/antyspołecznej. Badania prowadzone w ostatnich latach pokazują jednak, iż możliwości oddziaływań jest co najmniej kilka i ? co napawa szczególnym optymizmem ? dają one realne szanse na skuteczne leczenie.

Tak więc przy odrobinie wysiłku jest jeszcze szansa .....

1 256

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Kroteczko,
Twoje ostatnie wpisy są niepokojące, moim zdaniem cofasz się.
Zaczynasz idealizować, wspominać i przede wszystkim wyobrażać sobie.
Kreujesz w głowie , jak będzie wyglądała impreza, analizujesz różne scenariusze.
Wszystko kręci się wokół kochanka.
Czy przypadkiem miłość nie jest zastepowana obsesją?
Przecież, jak tak o nim myślisz wieczorami, gdybasz, marzysz to on w tym czasie prowadzi
normalne życie. Je kolację, bawi się z dzieckiem, ogląda mecz, uprawia seks z żoną.
Może i tęskni, ale na 100% jeśli nie odszedł od rodziny to musi wieść z rodziną normalne życie.
Naprawdę wpędzasz się w obsesję i cofasz się, a nawet więcej .
Gdybyś chciała odejść od niego na 100% to powinnaś go nie widzieć, przynajmniej przez jakiś czas.
Urlop bezpłatny, zmiana pracy...
Ale Ty chcesz jego widzieć i chcesz, aby i on Ciebie widział, podziwiał. Niech patrzy, jaka jestem,
jak ładnie wyglądam...
Nie jest przypadkiem tak, że czekasz aż on stanie w Twoich drzwiach z walizkami? Wtedy kolejny raz w życiu
będziesz zmuszona do " zrobienia czegoś". Będziesz musiała go przyjąć. Na swoją wewnętrzną obronę będziesz miała,
że wcale tego nie wymagałaś, że nawet utrudniałaś, ale co zrobić....przecież go nie wyrzucisz.

Ludzie źle się czasami dobierają, czasami wielka miłość przychodzi nie w porę. To wszystko rozumiem.
Nie rozumiem jednak Twojego zachowania. Moim zdaniem nie jesteś szczera wobec siebie i wpędzasz się w obsesję.

Milka mam po prostu czasem gorsze dni. Wracają wspomnienia. Staram się nie tęsknić nie myśleć.  Zajmuje się domem dziećmi,  jest ok. Nie myślę co on teraz robi. Niech robi co chce.  Dziś jest lepiej.

1 257 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-01-22 12:51:05)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Powinnas jednak troche pomyśleć , co teraz czują inni, co robią....poczuc empatię, to ona w dużej mierze nie daje nam krzywdzić ludzi.
Brakuje Ci tego. To po prostu widać.

Kochanek, tak , jak napisałam wiedzie normalne życie, jest ojcem dla dziecka i mężczyzną dla swojej kobiety. Jednak nie odszedł,
coś tam marudzi, że mu źle, ale jednak nie odszedł. Narzeka , ale co innego ma Tobie mówić. Coś go powstrzymuje.Tylko Ty?  Może empatia wobec własnej rodziny się obudziła.

Nie uważam , że jesteś bez serca, męczysz się, wierzę. Ale musisz chyba bardziej zrozumieć, że to były Twoje wybory, pomyśleć w przyszłości o konsekwencjach swoich decyzji. Ponadto powodzenia.

Po prostu życie z wyrzutami sumienia to nie życie. Nie zgadzam się z tymi, którzy piszą tutaj, że nic nie czujesz. Myślę, że jakieś wyrzuty sumienia masz. Ale aby nie krzywdzić ludzi trzeba wiedzieć, jak nasze postepowanie może ich skrzywdzić. Trzeba myśleć o konsekwencjach. Oczywiście nie zawsze można postąpić tak, że każdemu będzie dobrze. Niestety tak się nie da gładko przejść przez zycie. Ale można spróbować i bardziej się zastanowić zanim coś się zrobi.

1 258 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2015-01-22 12:56:11)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Oj dziewczyno, nie żal ci?
W końcu tyle lat spędziłaś z mężem. Choćby ze względu na to zwróć mu życie.
Reszta już została powiedziana. Ręcami ( tongue) i nogami podpisuję się
pod postami Elle i Izy. Ty natomiast oraz współtowarzyszka niedoli na literę "A"
idiotycznie staracie się to co niewygodne ignorować.
Bardzo nieudolnie zresztą, ale co ja mogę... Wspominając o inteligencji tudzież jej braku
narażę się na bana, a chciałabym jeszcze trochę się z was pośmiać:)

1 259 Ostatnio edytowany przez milka9 (2015-01-22 13:15:46)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
NieZnamSiebie napisał/a:

Oj dziewczyno, nie żal ci?
W końcu tyle lat spędziłaś z mężem. Choćby ze względu na to zwróć mu życie.
Reszta już została powiedziana. Ręcami ( tongue) i nogami podpisuję się
pod postami Elle i Izy. Ty natomiast oraz współtowarzyszka niedoli na literę "A"
idiotycznie staracie się to co niewygodne ignorować.
Bardzo nieudolnie zresztą, ale co ja mogę... Wspominając o inteligencji tudzież jej braku
narażę się na bana, a chciałabym jeszcze trochę się z was pośmiać:)

Nie wiem, czy Kroteczka jest zupełnie pozbawiona uczuć do innych. Nie wiem. Wydaje mi się, że ma uczucia, że jednak myśli,
przeżywa coś tam. Zakochała się, wpadła po uszy. Ale z czasem ta empatia wróci.
Myślę, jednak, że jeśli kochanek ma normalną, w miarę szczęśliwą rodzinę, w której coś tam brakuje ( kto z nas nie chciałby więcej i lepiej ?), ale zona nie ma innego na boku i nie czeka, aż mąż sobie pójdzie......to w sytuacji, gdyby Kroteczka
zapytała się ostatecznie kochanka, czy odejdzie , odpowiedź  byłaby chyba taka: nie jestem w pełni szczęśliwy,
jesteś cudowną kobietą itp , ale no wiesz...nie chcę skrzywdzić dziecka, rodziny.

Niestety zazwyczaj tak to wygląda.

1 260

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:
NieZnamSiebie napisał/a:

Oj dziewczyno, nie żal ci?
W końcu tyle lat spędziłaś z mężem. Choćby ze względu na to zwróć mu życie.
Reszta już została powiedziana. Ręcami ( tongue) i nogami podpisuję się
pod postami Elle i Izy. Ty natomiast oraz współtowarzyszka niedoli na literę "A"
idiotycznie staracie się to co niewygodne ignorować.
Bardzo nieudolnie zresztą, ale co ja mogę... Wspominając o inteligencji tudzież jej braku
narażę się na bana, a chciałabym jeszcze trochę się z was pośmiać:)

Nie wiem, czy Kroteczka jest zupełnie pozbawiona uczuć do innych. Nie wiem. Wydaje mi się, że ma uczucia, że jednak myśli,
przeżywa coś tam. Zakochała się, wpadła po uszy. Ale z czasem ta empatia wróci.
Myślę, jednak, że jeśli kochanek ma normalną, w miarę szczęśliwą rodzinę, w której coś tam brakuje ( kto z nas nie chciałby więcej i lepiej ?), ale zona nie ma innego na boku i nie czeka, aż mąż sobie pójdzie......to w sytuacji, gdyby Kroteczka
zapytała się ostatecznie kochanka, czy odejdzie , odpowiedź  byłaby chyba taka: nie jestem w pełni szczęśliwy,
jesteś cudowną kobietą itp , ale no wiesz...nie chcę skrzywdzić dziecka, rodziny.

Niestety zazwyczaj tak to wygląda.

Myślisz zatem że to zwykła asekuracja?
Wie że do niej nie odejdzie, więc odeszła ona?
Mała manipulantka big_smile

1 261

Odp: Zniszczylam swoje zycie
NieZnamSiebie napisał/a:
milka9 napisał/a:
NieZnamSiebie napisał/a:

Oj dziewczyno, nie żal ci?
W końcu tyle lat spędziłaś z mężem. Choćby ze względu na to zwróć mu życie.
Reszta już została powiedziana. Ręcami ( tongue) i nogami podpisuję się
pod postami Elle i Izy. Ty natomiast oraz współtowarzyszka niedoli na literę "A"
idiotycznie staracie się to co niewygodne ignorować.
Bardzo nieudolnie zresztą, ale co ja mogę... Wspominając o inteligencji tudzież jej braku
narażę się na bana, a chciałabym jeszcze trochę się z was pośmiać:)

Nie wiem, czy Kroteczka jest zupełnie pozbawiona uczuć do innych. Nie wiem. Wydaje mi się, że ma uczucia, że jednak myśli,
przeżywa coś tam. Zakochała się, wpadła po uszy. Ale z czasem ta empatia wróci.
Myślę, jednak, że jeśli kochanek ma normalną, w miarę szczęśliwą rodzinę, w której coś tam brakuje ( kto z nas nie chciałby więcej i lepiej ?), ale zona nie ma innego na boku i nie czeka, aż mąż sobie pójdzie......to w sytuacji, gdyby Kroteczka
zapytała się ostatecznie kochanka, czy odejdzie , odpowiedź  byłaby chyba taka: nie jestem w pełni szczęśliwy,
jesteś cudowną kobietą itp , ale no wiesz...nie chcę skrzywdzić dziecka, rodziny.

Niestety zazwyczaj tak to wygląda.

Myślisz zatem że to zwykła asekuracja?
Wie że do niej nie odejdzie, więc odeszła ona?
Mała manipulantka big_smile

Nie sądzę, ze jest manipulantką. Myślę, że jest bardzo zakochana i ta emocja jest główna i niewiele się po za nią liczy
i dlatego wszelkie inne odczucia: żal, wstyd, poczucie odpowiedzialności, krzywdy .... nie mają szansy się przebić.
Nie oceniam Jej tak drastycznie. Tylko, że jak na razie koszty tego romansu ponosi wyłącznie Ona i Jej rodzina,  za szybko ta separacja, za szybko wszystko poświęciła. Zupełnie chyba zapomniała o uczuciach swoich bliskich.
A co poświęcił kochanek?

1 262

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Wiesz ja byłam swiadkiem takiego"ukladu".Ona maz i malenkie dziecko i tydzien po jego narodzinach pojawia sie jej kolega z pracy i mowi ze to jego dziecko.Pamietam mine jej meza....cud ze sobie zycia nie odebral i walczyl o mazlenstwo,przez rok ale ona i tak od poczatku chciala go zostawic i ta cala sytuacja byla jej na reke.Jej kochanek ma dwoje dzieci i co sie porobilo?Oboje sie porozwodzili,sa ze soba ale ...przestaje sie im ukladac.Poki byla tajemnica,dreszczyk emocji to bylo fajnie a teraz jak juz sie sotykaja co dzien,w pracy i po pracy caly czas razem to coz....chyba teraz kazdy zostanie sam.Do meritum....oni tez zaczynali od rozmow,obojgu bylo zle w malzenstwie....widzisz podobienstwo?Moze tak nie skonczysz,a co jesli tak i zostaniesz sama samiutenka bez kochajacego meza i bez tego"fajnego"?
P.S  dziecko sie okazalo dzieckiem meza jej,a romans miala juz od 4 lat.

1 263

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Powinnas jednak troche pomyśleć , co teraz czują inni, co robią....poczuc empatię, to ona w dużej mierze nie daje nam krzywdzić ludzi.
Brakuje Ci tego. To po prostu widać.

Kochanek, tak , jak napisałam wiedzie normalne życie, jest ojcem dla dziecka i mężczyzną dla swojej kobiety. Jednak nie odszedł,
coś tam marudzi, że mu źle, ale jednak nie odszedł. Narzeka , ale co innego ma Tobie mówić. Coś go powstrzymuje.Tylko Ty?  Może empatia wobec własnej rodziny się obudziła.

Ciekawe ze uważasz to za "normalne życie", wzdychanie do innej kobiety. Ja nie chciałabym takiego życia.

Wiesz ja wiem że skrzywdzilam swojego męża jeszcze długo przed tym zanim poznałam kochanka.
Wszystkie posty twierdzące ze myślę tylko o sobie nie robią na mnie wrażenia bo wiem jak jest naprawdę.

1 264

Odp: Zniszczylam swoje zycie
samasama1 napisał/a:

Wiesz ja byłam swiadkiem takiego"ukladu".Ona maz i malenkie dziecko i tydzien po jego narodzinach pojawia sie jej kolega z pracy i mowi ze to jego dziecko.Pamietam mine jej meza....cud ze sobie zycia nie odebral i walczyl o mazlenstwo,przez rok ale ona i tak od poczatku chciala go zostawic i ta cala sytuacja byla jej na reke.Jej kochanek ma dwoje dzieci i co sie porobilo?Oboje sie porozwodzili,sa ze soba ale ...przestaje sie im ukladac.Poki byla tajemnica,dreszczyk emocji to bylo fajnie a teraz jak juz sie sotykaja co dzien,w pracy i po pracy caly czas razem to coz....chyba teraz kazdy zostanie sam.Do meritum....oni tez zaczynali od rozmow,obojgu bylo zle w malzenstwie....widzisz podobienstwo?Moze tak nie skonczysz,a co jesli tak i zostaniesz sama samiutenka bez kochajacego meza i bez tego"fajnego"?
P.S  dziecko sie okazalo dzieckiem meza jej,a romans miala juz od 4 lat.

Ale u mnie tak nie będzie bo ja NA PEWNO nie chcę byc z kochankiem.  Pomimo tego co tu mi wmawiają że tylko czekam aż się rozejdzie z żoną.  I jakie to ona ma szczęście bo jest z nią jej mężczyzna. Ja wiem że nie byłabym z nim szczęśliwa.

1 265

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Ale u mnie tak nie będzie bo ja NA PEWNO nie chcę byc z kochankiem.  Pomimo tego co tu mi wmawiają że tylko czekam aż się rozejdzie z żoną.  I jakie to ona ma szczęście bo jest z nią jej mężczyzna. Ja wiem że nie byłabym z nim szczęśliwa.

na pewno, to kiedyś umrzesz...
cała reszta w sferze domniemania pozostaje, szczególnie postrzegania ciebie przez pryzmat DOJRZAŁOŚCI, ODPOWIEDZIALNOŚCI o empatii nie ma już nawet, co wspominać

1 266

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Beben69 napisał/a:
Iwona40 napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Tak boję się że się dowie. A jeszcze bardziej boję się imprezy firmowej w ten piątek.  Zawsze tanczylismy tylko razem.  Razem schodzilismy z parkietu a potem znów mnie wyciągał.  Wszyscy się przyzwyczaili że tanczymy razem.  Dziwne będzie jeśli nagle nie będę z nim tańczyć.  Zaczną sie domysły ludzie zaczną pytać.  Zresztą on nie zniesie jeśli będę tańczyć z kimś innym. Jest w stanie się upić i wtedy puszczą mu hamulce. A tego nie chcę.  Niestety na imprezę z różnych względów muszę iść. 
A taniec z nim mnie zgubi. Kiedyś jeszcze w "platonicznych" czasach to był nasz jedyny kontakt fizyczny. Nie mogłam się potem dlugo pozbierać. A tańczy mi się z nim tak jakbyśmy byli do tego stworzeni.

Normalnie gimbazjada w czystej postaci, hormony szaleją big_smile  Łoł szał ciał je je je   lol

Kroteczko, nie możesz przepuścić takiej okazji, idz koniecznie na tą imprezę bo co ci pozostało? Jeszcze szef ciebie zwolni, po co się jemu narażać. Zresztą impreza bez ciebie, to nie impreza.

Dajcie wy wszyscy spokój Kro, dziewczyna jeszcze nie wyszalała się a życie ucieka, niech się bawi tak jak ona sama chce a dzieci same się "chowają" pod opieką taty  wink.

z
Lepiej się czujesz, wysmiewajac kogos...?

Nie masz bladego pojęcia o emocjach.....!
i nie pisz, o zasadach itd., bo jak spotkasz na swjej drodze milosc swojego zżycia, nieważne na jakim etapie  to zasad po prostu nie będzie!
Silisz się na sarkazm a to po prostu zwykly zazdrosny BELKOT

Zalosna jesteś

Twój nick przypomina mi powiedzenie kolegi "raz i won..t'

Ło matko z córką, Beben69, doprawdy uważasz że to zazdrość przemawia przeze mnie gdy odpisuję na post Kro???  roll
O, zauważyłam że cuś mi napisalaś o emocjach, no proszę ciebie ty wiesz czym one są a ja nie  wink A może ja ich nie mam? hmm
Zasady widać po tym co piszesz do mnie jakie masz; czytam to co piszesz o twoich zasadach i ze zdumienia przecieram oczy, ale to Twoje zasady nie moje. smile
Dziękuję ci Beben69, naprawdę dobiłaś mnie stwierdzeniem:Zalosna jesteś oraz "raz i won..t' .  smile
Jesteś kulturalna i nadzwyczaj inteligentna, a w dodatku z takim polotem., żal mi ciebie dla pana zet  sad
A to dla ciebie z czystej symapatii big_smile

1 267

Odp: Zniszczylam swoje zycie
NieZnamSiebie napisał/a:

ale co ja mogę... Wspominając o inteligencji tudzież jej braku
narażę się na bana, a chciałabym jeszcze trochę się z was pośmiać:)

Z wzajemnością smile

1 268

Odp: Zniszczylam swoje zycie

NieZnamSiebie zwalasz wszystko na kochankę że niby manipuluje nim po prostu genialne on świętoszek a ona nim manipuluje lol
Ona ma zobowiązania wobec swojego męża a on wobec swojej rodziny i na tym koniec smile

1 269

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Beben69 napisał/a:

Lepiej się czujesz, wysmiewajac kogos...?

Nie masz bladego pojęcia o emocjach.....!
i nie pisz, o zasadach itd., bo jak spotkasz na swjej drodze milosc swojego zżycia, nieważne na jakim etapie  to zasad po prostu nie będzie!
Silisz się na sarkazm a to po prostu zwykly zazdrosny BELKOT

Zalosna jesteś

Twój nick przypomina mi powiedzenie kolegi "raz i won..t'

Podczytuję sobie ten temat, ale jakoś nie miałam ochoty w nim się wypowiadać. Tobie Beben jednak coś napiszę. Piszesz, że ktoś nie ma bladego pojęcia o emocjach, a ja ci napiszę tak: to ty nie masz nawet zielonego pojęcia o emocjach. Gdybyś miała pojęcie, to wiedziałabyś, że emocje da się ugasić, da się kontrolować. Jeżeli ktoś nie umie panować nad emocjami jest zwyczajnie niedojrzały. Myślisz, że tylko ty i mała garstka z Krotką na czele macie emocje? Nie kochana. Wszyscy je mamy. Trzeba jednak używać również rozumu.
Wielokrotnie na tym forum czytałam, że nad emocjami nie da się zapanować. Da się, tylko trzeba się tego nauczyć. Niektórzy mają to szczęście, że w domu rodzinnym ich tego nauczyli już za małego, inni muszą nauczyć się sami w dorosłym życiu, ale się da.
Co do zasad, których niby nie będzie, kiedy spotka się miłość swojego życia. No teraz to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.
Czy ty naprawdę uważasz, że nikt oprócz Waszej garstki nie czuł nigdy chemi do kogoś? Ja też czułam i wiem, co to znaczy, kiedy pragniesz być z kimś tak mocno, że na samą myśl czujesz nie tylko ból duszy, ale i ciała. A jednak nie poległam. Może wyda się komuś śmieszne, ale ja modliłam się do Boga, żebym przestała czuć to co czułam do tamtego człowieka. Z tamtym uczuciem sama nie umiałam sobie poradzić, ale Bóg mi pomógł.
I wiesz, co jest najbardziej denerwujące, że ty zwalasz winę na emocje, chemię jakbyś nie miała rozumu, a przecież masz. Umiesz pisać, czytać, więc jesteś inteligentnym stworzeniem. Zacznij w końcu stawiać sobie samej granice. Nie umiesz odmówić Zetowi, to z nim nie wsiadaj do samochodu. Łatwe? Łatwe. Jak nie stawiasz granic, to idziesz za daleko, no i wtedy masz coraz trudniejsze zadanie i nie dziwne, że przegrywasz.

1 270

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kicur napisał/a:

NieZnamSiebie zwalasz wszystko na kochankę że niby manipuluje nim po prostu genialne on świętoszek a ona nim manipuluje lol..

o jaką kochankę Ci chodzi ? Mąż autorki akurat w tym wątku jest świętoszkiem. O co kaman ?
Może ten wpis dotyczy innego wątku ?

1 271

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Szpileczka napisał/a:
Beben69 napisał/a:

Lepiej się czujesz, wysmiewajac kogos...?

Nie masz bladego pojęcia o emocjach.....!
i nie pisz, o zasadach itd., bo jak spotkasz na swjej drodze milosc swojego zżycia, nieważne na jakim etapie  to zasad po prostu nie będzie!
Silisz się na sarkazm a to po prostu zwykly zazdrosny BELKOT

Zalosna jesteś

Twój nick przypomina mi powiedzenie kolegi "raz i won..t'

Podczytuję sobie ten temat, ale jakoś nie miałam ochoty w nim się wypowiadać. Tobie Beben jednak coś napiszę. Piszesz, że ktoś nie ma bladego pojęcia o emocjach, a ja ci napiszę tak: to ty nie masz nawet zielonego pojęcia o emocjach. Gdybyś miała pojęcie, to wiedziałabyś, że emocje da się ugasić, da się kontrolować. Jeżeli ktoś nie umie panować nad emocjami jest zwyczajnie niedojrzały. Myślisz, że tylko ty i mała garstka z Krotką na czele macie emocje? Nie kochana. Wszyscy je mamy. Trzeba jednak używać również rozumu.
Wielokrotnie na tym forum czytałam, że nad emocjami nie da się zapanować. Da się, tylko trzeba się tego nauczyć. Niektórzy mają to szczęście, że w domu rodzinnym ich tego nauczyli już za małego, inni muszą nauczyć się sami w dorosłym życiu, ale się da.
Co do zasad, których niby nie będzie, kiedy spotka się miłość swojego życia. No teraz to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.
Czy ty naprawdę uważasz, że nikt oprócz Waszej garstki nie czuł nigdy chemi do kogoś? Ja też czułam i wiem, co to znaczy, kiedy pragniesz być z kimś tak mocno, że na samą myśl czujesz nie tylko ból duszy, ale i ciała. A jednak nie poległam. Może wyda się komuś śmieszne, ale ja modliłam się do Boga, żebym przestała czuć to co czułam do tamtego człowieka. Z tamtym uczuciem sama nie umiałam sobie poradzić, ale Bóg mi pomógł.
I wiesz, co jest najbardziej denerwujące, że ty zwalasz winę na emocje, chemię jakbyś nie miała rozumu, a przecież masz. Umiesz pisać, czytać, więc jesteś inteligentnym stworzeniem. Zacznij w końcu stawiać sobie samej granice. Nie umiesz odmówić Zetowi, to z nim nie wsiadaj do samochodu. Łatwe? Łatwe. Jak nie stawiasz granic, to idziesz za daleko, no i wtedy masz coraz trudniejsze zadanie i nie dziwne, że przegrywasz.

To co piszesz wcale nie jest smieszne. Zawsze na drodze może pojawić się ktoś lepszy, mądrzejszy, atrakcyjniejszy od partnera. Wydaje mi się, że przed taką próbą każdy prędzej , czy później stanie. To sztuka wyboru, co dla nas samych i dla tych, z którymi dzielimy życie jest najlepsze. Kiedy zakładamy rodzinę, posiadamy dzieci nie możemy mysleć w kategoriach ja, mnie .... ale ja, mnie, my , nas.

1 272

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Szpileczka napisał/a:
Beben69 napisał/a:

Lepiej się czujesz, wysmiewajac kogos...?

Nie masz bladego pojęcia o emocjach.....!
i nie pisz, o zasadach itd., bo jak spotkasz na swjej drodze milosc swojego zżycia, nieważne na jakim etapie  to zasad po prostu nie będzie!
Silisz się na sarkazm a to po prostu zwykly zazdrosny BELKOT

Zalosna jesteś

Twój nick przypomina mi powiedzenie kolegi "raz i won..t'

Podczytuję sobie ten temat, ale jakoś nie miałam ochoty w nim się wypowiadać. Tobie Beben jednak coś napiszę. Piszesz, że ktoś nie ma bladego pojęcia o emocjach, a ja ci napiszę tak: to ty nie masz nawet zielonego pojęcia o emocjach. Gdybyś miała pojęcie, to wiedziałabyś, że emocje da się ugasić, da się kontrolować. Jeżeli ktoś nie umie panować nad emocjami jest zwyczajnie niedojrzały. Myślisz, że tylko ty i mała garstka z Krotką na czele macie emocje? Nie kochana. Wszyscy je mamy. Trzeba jednak używać również rozumu.
Wielokrotnie na tym forum czytałam, że nad emocjami nie da się zapanować. Da się, tylko trzeba się tego nauczyć. Niektórzy mają to szczęście, że w domu rodzinnym ich tego nauczyli już za małego, inni muszą nauczyć się sami w dorosłym życiu, ale się da.

Szpilka ciekawe czy to samo napisalabys tym wszystkim którzy zostali zdradzeni a nadal kochają swoich zdradzaczy. Żeby wylaczyli emocje i byli dojrzalymi ludźmi. Ile tu jest wątków "zdradził mnie a ja nadal go kocham" - doradz im coś , przecież to takie proste kontrolować emocje.

1 273

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Szpilka ciekawe czy to samo napisalabys tym wszystkim którzy zostali zdradzeni a nadal kochają swoich zdradzaczy. Żeby wylaczyli emocje i byli dojrzalymi ludźmi. Ile tu jest wątków "zdradził mnie a ja nadal go kocham" - doradz im coś , przecież to takie proste kontrolować emocje.

Teraz się wydało. Ty poprostu nie rozumiesz co tu napisano.
Czym innym kochać i powoli wygaszać swoje uczucie, z musu, bo zostało się zdradzonym, porzuconym, na to potrzeba dużo czasu, a czym innym pozwalać świadomie na rozwijanie romansu uważając "ja to kontroluję", a potem bęc. Nawet nie próbuj się stawiać w pobliżu zdradzonych osób !!
Tak, świadomie dopuściłaś do tego, że to się rozwijało i na tym poziomie jesteś WINNA, choć już na samym początku powinnaś to ukrócić.
NIE MA PRZYJAŹNI DAMSKO-MĘSKIEJ !!

1 274 Ostatnio edytowany przez Szpileczka (2015-01-23 11:28:20)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

To, że kogoś kochasz, to nie oznacza, że działasz emocjonalnie. Można kogoś kochać nie będąc z nim. Nie porównuj swojej sytuacji, czy Bebna z sytuacją osób zdradzonych.
Jeżeli ja kochając kogoś mam się z nim ukrywać, czuć się źle, przestać myśleć racjonalnie, ciągle płakać i tęsknić, to muszę się zastanowić, po co tkwię w takim układzie. 
Nauczenie się w dorosłym życiu, kontrolowania emocji jest cholernie trudne. Sama wiem po sobie. Jednakże kiedy się tego nauczysz potem jest już łatwo. Jeśli ktoś pracuje nad sobą, to wie, że zmiany są trudne. Jednak jeżeli ktoś woli iść na łatwiznę, to proszę bardzo. Tylko, że to jest danej osoby wybór.

I wolałabym żebyś nazywała mnie tak jak mam w nicku Szpileczka. Szpilka mi się źle kojarzy.

1 275

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Milka wybacz, ale czy napisałam jakiś dowcip, że miało być śmiesznie? Nie zrozumiałam części wypowiedzi. Co do dalszej części twojej wypowiedzi to śmiem napisać, że nigdy nikogo nie kochałaś skoro piszesz, że można spotkać kogoś lepszego, mądrzejszego, atrakcyjniejszego. Jak się kogoś kocha, to się w takich kategoriach nie myśli. To może się zdarzyć przy zauroczeniu, ale nie w miłości.

1 276

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Szpileczka napisał/a:

Milka wybacz, ale czy napisałam jakiś dowcip, że miało być śmiesznie? Nie zrozumiałam części wypowiedzi. Co do dalszej części twojej wypowiedzi to śmiem napisać, że nigdy nikogo nie kochałaś skoro piszesz, że można spotkać kogoś lepszego, mądrzejszego, atrakcyjniejszego. Jak się kogoś kocha, to się w takich kategoriach nie myśli. To może się zdarzyć przy zauroczeniu, ale nie w miłości.

Może wyda się komuś śmieszne, ale ja modliłam się do Boga, żebym przestała czuć to co czułam do tamtego człowieka. Z tamtym uczuciem sama nie umiałam sobie poradzić, ale Bóg mi pomógł.

To do tego się odnosiło. To wcale nie jest smieszne, że ktoś szuka ratunku w Bogu.

Oczywiście, że można spotkać np mój partner jest mniej przystojny od mojego kolegi z pracy, moja partnerka nie jest tak śliczna, jak koleżanka z uczelni.... mozna się zauroczyć, ale, czy to oznacza, że przestaje się kochać partnera, bo nie jest tak " idealny ", jak ktoś inny.

1 277

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A to przepraszam. Już rozumiem do czego to było.
A z tym, że ktoś ładniejszy, czy mądrzejszy, to chodzi mi właśnie o to, że owszem obiektywnie patrząc, to ktoś może być piękniejszy, inteligentniejszy itd., ale jeśli się kocha, to wtedy będzie to tylko objektywne stwierdzenie. Ja kocham mężczyznę, który dla innych i nawet dla siebie jest brzydki, ale dla mnie jest piękny. Kocha się sercem a nie oczami.

1 278

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Szpileczka napisał/a:

A to przepraszam. Już rozumiem do czego to było.
A z tym, że ktoś ładniejszy, czy mądrzejszy, to chodzi mi właśnie o to, że owszem obiektywnie patrząc, to ktoś może być piękniejszy, inteligentniejszy itd., ale jeśli się kocha, to wtedy będzie to tylko objektywne stwierdzenie. Ja kocham mężczyznę, który dla innych i nawet dla siebie jest brzydki, ale dla mnie jest piękny. Kocha się sercem a nie oczami.

Z drugiej strony, w długoletnich związkach pojawiają się słabsze chwile, partnerzy się nie sprawdzają, nie wspierają tak , jak trzeba i wtedy, gdy na drodze staje osoba, która zapełnia tą pustkę może dojść do zauroczenia, zakochania się. Jednak moim zdaniem, jeśli nawet w tym długoletnim związku nie było idealnie i ta miłość gdzieś się ukryła to trzeba przede wszystkim w pierwszej kolejności jej poszukać. Nie rzucać się na nowość, świeżość, ale szukać tych dobrych stron w partnerze. Pomijając różne patologie, które uniemożliwiają wspólne życie lub całkowite wypalenie uczuć...często samo życzliwsze spojrzenie na męża/ żonę  już pozwala odnaleźć dobre strony tej osoby.

Ale to nie odnosi się do Kroteczki. Weszła w związek z rozsądku, ale tez przecież nie miała złych intencji.... a wielka miłość pojawiła się później. Jednak babcie nie zawsze mają rację, że przede wszystkim należy kierować się rozsądkiem :-(

1 279

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

.... a wielka miłość pojawiła się później. Jednak babcie nie zawsze mają rację, że przede wszystkim należy kierować się rozsądkiem :-(

wielka miłość ?
czy zakochanie, zauroczenie, namiętność, sex ... a może jeszcze coś innego?
bo czym jest, ta wielka miłość milko

1 280 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-23 14:03:19)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

A ja wiem o czym one obie piszą i nie uważam żeby pisały nieprawdę. Jest podstawowa różnica między "odświeżaniem" miłości, która BYŁA, ale coś odwróciło od niej uwagę (wiadomo, totalna nieodpowiedzialność itp, ale teraz nie o tym, tylko sam fakt, że wcześniej coś takiego w ogóle było), a co innego być z kimś z rozsądku i przekalkulowania, wręcz z rezygnacji, bo ten/ta, którego się naprawdę pragnie jest nieosiągalny - patrz wątek roberta To jest analogiczna sytuacja, tylko tam robert jest takim 'mężem kroteczki.

Miłość nie jest czymś, co się "stwarza", ani nie powstaje pod wpływem jakichś kalkulacji z poziomu logiki - Miłość jest w nas cały czas, tylko przykryta pod różnego rodzaju i pochodzenia "klamotami" typu: przekonania, blokady, hamulce, etc.
A 'wygrywa' ten, kto potrafi tego kogoś uwolnić od tych wszystkich klamotów i przy kim człowiek się całkowicie odkrywa i jest wolny, nie musi udawać, jest sobą.

Jeśli takie odczucie nie towarzyszy związkowi ze stałym partnerem tylko np. z kochankiem, to wiadomo, że to z mężem obok miłości nie stało.

Po tym co krotka napisała na koniec jak to od samego początku oszukiwała męża i nigdy go nie kochała - mój stosunek do perfidii i wyrachowania z jej strony się nie zmienił, ale zrozumiałam, że tam nie było szansy uratować jej małżeństwa od samego początku. ZERO szans.

Ciekawe bo z racji zachowan ktore prezentuje autor, powiedzialbym raczej ze to on jest koteczka w aspekcie projekcji i szukania winy.

"Absolutnie tak nie uważam, ale porowannie - po raz kolejny kobiety do gimnazalistki, uwłacza godności\
A wpis tego /tej użytkowniczki jest TAKI sam po ra kolejny..........."

Mysle ze nie mozna zarzucac komus ze pisze ciagle to samo, jesli samemu rowniez ciagle pisze sie to samo, no bo przeciez jakas sprawiedliwosc musi byc,
jak sie pojawia gowno (w mniemaniu niektorych) to trzeba je czyms przykryc, czyz nie?


"jestem LEPSZA, ja bym nigdy tak nie zrobila..."

I to jest podstawowy blad, zafalszowanie obrazu rzeczystosci przez zlo. Prawdy sie od siebie roznia w zaleznosci od tego czy mowi sie cala prawde czy polprawde.

Co wiecej gdyby sie postawilo pytanie, co jest lepsze ciagle myslenie o tym i ukrywanie tego przed parnerem, czy ciagle myslenie o tym i powiedzenie o tym parnerowi.
Czym roznia sie te obie sytuacje? Otoz nie roznia sie one niczym!!!! Jedyna roznica jest w kwestii, ze w drugim przypadku odpowiedzialnosc zostala przerzucona na
partnera. I tak to wyglada w przypadku autorki. Stad tez jej lepsze samopoczucie. Pozbyla sie bowiem ona poczucia winy i czuje sie lepsza. Powtorze, wg. mnie, wg.
logiki roznica miedzy wczesniejsza sytuacja a obecna jest tylko w kwestii przerzucenia winy na meza autorki, innych zmian tutaj nie ma (sa pozorne).

"TYLKO o t mi chodzi, ze nie probuje zrozumieć powodow, BEZNADZieja"

Mysle ze kazdy je rozumie, sa one jednak na poziomie przytaczanej sagi "Zmierzch", lektury dla nastolatkow. Rozumie sie nawet mozliwosc tkwienia w takim mysleniu bo przeciez
wielu z nas majac dzieci obserwowalo, lub obserwuje podobne dylematy u nastolatkow, czy tez swoich dzieci, czy rowiesnikow swoich dzieci. Czy ktos im odmawia prawa do
fascynacji, prob i bledow, wyizalizowanego myslenia, nie, na tym etapie nie, wlasnie na tym etapie. Potem wymaga sie juz wiecej, rowniez wobec swoich dzieci.

"Zacznij w końcu stawiać sobie samej granice. Nie umiesz odmówić Zetowi, to z nim nie wsiadaj do samochodu. Łatwe? Łatwe. Jak nie stawiasz granic, to idziesz za daleko, no i wtedy masz coraz trudniejsze zadanie i nie dziwne, że przegrywasz."

Powyzsze to jest sposob postepowanie wg. zasad, kiedy w zyciu kierujemy sie rozumem, madroscia. Chronia one nas przed upadkiem.

"Można kogoś kochać nie będąc z nim" - wiekszosc osob jednak rozumuje odwrotnie. W rezultacie to nie oni kieruja swoim zyciem, tylko cos innego, pokusy, potrzeby, sa niewolnikami emocji. A gdzie odpowiedzialnosc swiadoma za swoje zycie? Potem po smierci zadaje pytanie gdzie moja milosc---a tak patrz w piekle, ale przeciez jest to obrzydliwosc!!!, tak, niestety bo zdradzal zone i dzieci, oczywiscie to tylko takie dzecinne pokazanie czegos na obrazku, co trzeba by bylo opisac w wielu zdaniach.

1 281 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-01-23 15:11:01)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

usunięte przez moderatora

1 282

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maga81 napisał/a:

nie zgodze sie że nie brakuje ci adoracji bo tak nie jest... twoja bezośredniość w kontaktach spowodowała że faceci czują że ty chcesz, że wysyłasz im sygnały do podrywu...a ty jakbyś nie chciała to byś sie tak niezachowywała...ale widocznie ty lubisz ten sport

Kobiety nadają" ,męźczyźni z pianą na ustach " odbierają" .Za wszystko odpowiada mózg.

1 283

Odp: Zniszczylam swoje zycie

0xidisingAngel,

Natychmiast wykasuj ten post!!!!!

1 284 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-23 14:53:48)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

0xidisingAngel,

Natychmiast wykasuj ten post!!!!!

A ja powiem tak. Nie znikaj. Prezentujesz po prosotu zdanie praktyczne, co w niesmak jest przeteorzywowanym wywodom. Niestety nie jestem "bez winy" bo sam je lubie prowadzic, przyganial wiec kociol garnkowi (nie o Tobie w tym momencie mowa). To wazne zadanie w tym sensie, zeby nie ugruntowac tego ze normalnosc to nienormalnosc, tak samo jak to ze nienormalnosc to normalnosc.

Mnie i takie rzeczy interesuja, takie jak opisy postepowania ssmanow w obozach, relacje strazniczki, opis ich zycia. Z jednej strony byli okrutnymi katami, z drugiej strony kochajacymi dzieci ojcami i mezami zon. Jaka jest wiec ocena ich postepowania?. Probuje nam sie wmowic ze ten dualizm jest wytlumaczalny (a przez to akceptowalny), sam sie na tym lapie (jest to wynikiem atmosfery spolecznej wokol tego), gdzie rozwaza sie ich osobowosci (jest to zafalszowanie, gdyz z koniecznosci akceptacji ze byli ludzmi, byli dobrymi ojcami, wynika koniecznosc pochylenia sie nad powodami ich zbrodniczej dzialalnosci). Jednak kiedys sprawa byla prosta. Kat byl katem niezaleznie od tego czy byl kochajacym ojcem czy nie. Zdrajca byl zdrajca niezaleznie od tego czy mial rodzine czy nie (wyrok byl wykonywany). Moim zdaniem dzisiaj POMIESZALISMY RZECZY WAZNE Z TYMI MNIEJ WAZNYMI, a zafalszowanie sytuacji polega na poszukiwaniu wartosci w dzialaniach, ktore sa przekreslone kiedy istnieja wazniejsze WARTOSCI. A wiec doszukujemy sie sensu zycia u celebrytow zmieniajacych parnerki i samochody, doszukujemy sie sensu postepowania u nazistow i zbrodniarzy (chocby postac wzorowana na wolanskiej w "Idzie"), doszukujemy sie milosci w postawie osoby klamiacej i zdradzajacej z premedytacja. Itp. Kiedys te wartosci mialy wartosci...ale tylko w polaczeniu z nadrzednymi wartosciami (to tak jakbys gory przenosil a milosci bys nie mial, bylbys niczym). A wiec byl dobrym ojcem tylko wtedy kiedy nie byl zbrodniarzem, zdrajca, prezentowal wartosc zaintersowania swoim zyciem, jesli przestrzegal zasad, prezentowal postawe milosci, godna dyskusji i rozwazenia, jesli byl uczciwy, nie zdradzal. Inaczej nie bylo to warte nawet minuty zastanowienia. Okreslalo i ucinalo sie to jednym slowem, chyba ze ktos rozwazal cierpienia ofiary takiego postepowania. Dzis dochodzi do jakiegos calkowitego pokrecenia z poplataniem, ze sami juz nie widzimy tego nie tylko jak bylo, ale jak powinno byc.

1 285 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-01-23 15:07:47)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maniek_z_maniek napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

0xidisingAngel,

Natychmiast wykasuj ten post!!!!!

A ja powiem tak. Nie znikaj. Prezentujesz po prosotu zdanie praktyczne, co w niesmak jest przeteorzywowanym wywodom. Niestety nie jestem "bez winy" bo sam je lubie prowadzic, przyganial wiec kociol garnkowi (nie o Tobie w tym momencie mowa). To wazne zadanie w tym sensie, zeby nie ugruntowac tego ze normalnosc to nienormalnosc, tak samo jak to ze nienormalnosc to normalnosc.

Mańku,

Dziękuję Ci.

We mnie jest też wiele "win", ale dopóki jeszcze kładę się spać z obietnicą poranka, to jest czas, aby "winy" zamienić w "wino
miłości" ;-)

1 286 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-23 14:46:35)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

0xidisingAngel,

Natychmiast wykasuj ten post!!!!!

A ja powiem tak. Nie znikaj. Prezentujesz po prosotu zdanie praktyczne, co w niesmak jest przeteorzywowanym wywodom. Niestety nie jestem "bez winy" bo sam je lubie prowadzic, przyganial wiec kociol garnkowi (nie o Tobie w tym momencie mowa). To wazne zadanie w tym sensie, zeby nie ugruntowac tego ze normalnosc to nienormalnosc, tak samo jak to ze nienormalnosc to normalnosc.

Mańku,

Nawoływanie do popełnienia samobójstwa nazywasz "zdaniem praktycznym"? Śmierć z zdradę?

Chyba sie zupelnie nie zrozumielismy. Doszlo do jakiegos nieporozumienia poniewaz nieznikanie odnosilo sie do Ciebie a nie do postu osoby, ktory skomentowalas wink

1 287

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Może Panowie powinni zapoznać się z art. 151 kk.

1 288 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-01-23 15:08:31)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jak wyżej ;-)

1 289

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Mozaika29 napisał/a:

Może Panowie powinni zapoznać się z art. 151 kk.

Jezeli do mnie pijesz, jak widze, bo wypowiadaja sie prawie same kobiety, to prosze zacytuj konkretnie moja wypowiedz, do ktorej pijesz.

1 290

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maniek_z_maniek napisał/a:
Mozaika29 napisał/a:

Może Panowie powinni zapoznać się z art. 151 kk.

Jezeli do mnie pijesz, jak widze, bo wypowiadaja sie prawie same kobiety, to prosze zacytuj konkretnie moja wypowiedz, do ktorej pijesz.

Przepraszam, również zrozumialam, że odnosisz się do wypowiedzi Oxidasing Angel a nie do tego co napisala Aurora.

1 291 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-01-23 15:13:30)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Mozaika29 napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:
Mozaika29 napisał/a:

Może Panowie powinni zapoznać się z art. 151 kk.

Jezeli do mnie pijesz, jak widze, bo wypowiadaja sie prawie same kobiety, to prosze zacytuj konkretnie moja wypowiedz, do ktorej pijesz.

Przepraszam, również zrozumialam, że odnosisz się do wypowiedzi Oxidasing Angel a nie do tego co napisala Aurora.

Mozaiko,

Już dobrze.
Obie z oburzenia wpadłyśmy w panikę. To moja wina, bo to ja spowodowałam komunikacyjny karambol.

Mańku, proszę, edytuj Swe posty i usuń zbędne frazy, aby ktoś znowu źle tego nie odebrał.
Dziękuję i pozdrawiam :-)

1 292

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie nakłaniałem do samobójstwa. Napisałem, że szanujący się człowiek w takiej sytuacji tak by postąpił, a autorki nie uważam za szanującą siebie ( a już zwłaszcza innych) osobę. I jedynym przewinieniem nie jest tutaj zdrada. Jest ich więcej. Zniszczenie życia kilku osobom, nieuczciwość, oszustwo, ciągnięcie tego, okłamywanie, toksyczność dla otoczenia( u mnie np. wywołuje reakcję stresową fakt, że ktoś jest zdolny do takiego czegoś i nic się z tym nie robi). Doprawdy aż trudno uwierzyć co się z tym światem porobiło, że są na nim osoby, które postrzegają zdradę jako coś niejednoznacznie złego i rozczulają się nad kimś kto się takich rzeczy dopuszcza.

1 293

Odp: Zniszczylam swoje zycie

P.S.

Nie sądzę, by osoba tak przewrażliwiona na swoim punkcie, zakochana w sobie i egoistyczna była w stanie targnąć się na swoje życie i wyrządzić jakąś krzywdę swojemu ciału, które przecież jest dla niej jedyną wartością. Ono i jego przyjemność.

1 294 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-01-23 17:03:12)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
0xidisingAngel napisał/a:

Nie nakłaniałem do samobójstwa. Napisałem, że szanujący się człowiek w takiej sytuacji tak by postąpił, a autorki nie uważam za szanującą siebie ( a już zwłaszcza innych) osobę. I jedynym przewinieniem nie jest tutaj zdrada. Jest ich więcej. Zniszczenie życia kilku osobom, nieuczciwość, oszustwo, ciągnięcie tego, okłamywanie, toksyczność dla otoczenia( u mnie np. wywołuje reakcję stresową fakt, że ktoś jest zdolny do takiego czegoś i nic się z tym nie robi). Doprawdy aż trudno uwierzyć co się z tym światem porobiło, że są na nim osoby, które postrzegają zdradę jako coś niejednoznacznie złego i rozczulają się nad kimś kto się takich rzeczy dopuszcza.

Wymowa Twojego wpisu, jest karygodna bez względu na to, co sądzisz o Autorce. Nigdy, nikomu nie sugeruj takich rozwiązań. I najprawdopodobniej dostaniesz kick'a lub bana, gdy tylko wyskoczysz z czymś takim. Pamiętaj, że to Człowiek taki jak Ty. Zarył w "glebę" tak, że nawet nie widzi już słońca. Niestety wszyscy skłonni jesteśmy do potworności, bo zło jest łatwiejsze, atrakcyjniejsze i ma siedem szerokich jak Dunaj kanałów dostępu do człowieka...

Zaproponowane przez Ciebie rozwiązanie nigdy niczego nie załatwia. Przeciwnie, odbiera szansę podniesienia się, zadośćuczynienia, przebaczenia innym i co najtrudniejsze - wybaczenia samemu sobie.

Jeśli byś przeczytał uważnie wszystkie wpisy, być może zobaczyłbyś bardzo ostre ścieranie się w nim stanowisk. Na dodatek, przy okazji tego typu wątków, pojawia się następujący mechanizm: Ci którzy zdradzili, jak Kroteczka usiłują sobie w jej wątku "załatwić"własne sprawki, troszkę się tu powybielać, pojojczyć nad swym rozbuchanym libido, daremnym mężusiem, szarzyzną codzienności, bo myśleli, że małżeństwo to Lunapark z łańcuchowymi karuzelami, na których będą womitować ze szczęścia wielobarwną tęczą, a ich noce upstrzą gwiazdy wielokrotnych orgazmów.

Są też tacy, którzy świetnie się tu czują, bo wydaje im się, że ich zdrada emocjonalna i tylko (!) SMS-ki, "lajki" na FB, jeden namiętny pocałunek i nic więcej, to w porównaniu z "dokonaniami" Kroteczki jest właściwie niewinna zabawa, taka, jak w przedszkolu, gdy Dyzio ze starszaków "dopadł" na leżakowaniu Cysię i dał jej siarczystego całusa. Zmienia się tylko sceneria... już nie jest to przedszkole, ale gabinet, pusty korytarz po godzinach pracy, ognisko "zakładowe" a zwłaszcza integracyjny wyjazd z grą w paintball'a lub szaleństwami na quadach... No więc  "dowartościowują" się na Kroteczce ile wlezie, porównują się, jak cudownie przy niej wyglądają, a nawet snują egzystencjalno-filozoficzne dociekania o tym, że Big Love (do innego Dyzia, rzecz jasna) trafia się niestety już po założeniu obrączek... Taki niefart!

Przy okazji osoby zdradzone, lub bardzo stanowczo wypowiadające swe zdanie na temat zdrad "w pięć minut" dostają tu etykietkę "katów", "świętoszków", "święto**bliwych" i innych. Pomijam w tym miejscu wpisy trolli i tych, którzy przychodzą tu wyłącznie się wyżyć się na Kroteczce, bo i takich pewnie nie brakuje.

Bardzo pouczającą jest dla mnie lektura tego wątku, bardzo... I tak już od 35 stron i 1293 wpisów, a Autorka właściwie dalej jest w lesie... a w zasadzie, to w jakimś gęstym borze niczym ptak ciernistych krzewów, który jeszcze popiskuje, choć wolałby "pogruchać"...

1 295

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga -
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga,
Wszystko zaistniało dzięki Niemu.
Bez Niego zaś nic nie zaistniało.
To, co zaistniało,
w Nim było życiem.
A życie to było światłością dla ludzi.
Światłość świeci w ciemności,
lecz ciemność jej nie ogarnęła."
.....................................
Auroro borealis- Wielki Szacunek za reakcję na słowa 0xidisingAngel.  Uważam, ze pisanie na forum nikogo nie zwalnia od myślenia i odpowiedzialności za "słowo".

1 296

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ona m u s i.... M u s i i juz..
Przeciez ON musi ja zobaczyc wyfiokowana....
Musi wodzic za nia wzrokiem...
To taka gra... Kreci ja to  ' bo jest podziwiana i poki sprawa nie stanie na ostrzu noza( wspolmalzonkowie sie dowiedza ) nic sie nie zmieni....

1 297

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

Niestety wszyscy skłonni jesteśmy do potworności, bo zło jest łatwiejsze, atrakcyjniejsze i ma siedem szerokich jak Dunaj kanałów dostępu do człowieka...

Zaproponowane przez Ciebie rozwiązanie nigdy niczego nie załatwia. Przeciwnie, odbiera szansę podniesienia się, zadośćuczynienia, przebaczenia innym i co najtrudniejsze - wybaczenia samemu sobie.

Dokładnie. Zdrada, kłamstwo, znęcanie się fizyczne czy psychiczne, zawiść, obraza itd. To zło przyjmuje różne oblicza. A ludźmi często kierują emocje, nieczyste intencje, egoizm itd. Myślę że każdy ma coś na sumieniu, nawet te "świętoszki" co by nigdy czy nigdy dotąd nie zdradziły czym innym mogą się niechwalebnie pochwalić. Jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy, czasem nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. Każde tego typu zachowanie zasługuje na potępienie. Niemniej jednak są osoby które może zbyt późno zdały sobie sprawę z tego, że "zbłądziły", nie potrafiły zapanować nad emocjami, ale to nie jest powód by nie dać im szansy na "pokutę", zastanowienie się nad swoim postępowaniem, naprawieniem czegoś, przeproszeniem. Sam fakt że Autorka tu napisała w samym tytule wątku używając słowa "zniszczyłam" oznacza, że zdała sobie sprawę z tego co zrobiła i żałuje. Sytuacji chyba nikt nie zazdrości. Ok, najłatwiej powiedzieć: sama do tego doprowadziłaś więc się męcz a najlepiej resztę życia spędź sama, niech się wszyscy od ciebie odwrócą bo na nic dobrego już nie zasługujesz. Trudniej wskazać drogę, podpowiedź - wesprzeć w powrocie do normalności, dobrego życia. Każdy zasługuje na szansę jeśli się w porę opamięta i będzie chciał coś zmienić w sobie, w swoim postępowaniu. A autorka to właśnie robi, może dla kogoś zbyt wolno, może za mało zdecydowanie, czy przekonywająco, ale to jest proces. Nie naprawisz wszystkiego z dnia na dzień. 

aurora borealis napisał/a:

Jeśli byś przeczytał uważnie wszystkie wpisy, być może zobaczyłbyś bardzo ostre ścieranie się w nim stanowisk. Na dodatek, przy okazji tego typu wątków, pojawia się następujący mechanizm: Ci którzy zdradzili, jak Kroteczka usiłują sobie w jej wątku "załatwić"własne sprawki, troszkę się tu powybielać, pojojczyć nad swym rozbuchanym libido, daremnym mężusiem, szarzyzną codzienności, bo myśleli, że małżeństwo to Lunapark z łańcuchowymi karuzelami, na których będą womitować ze szczęścia wielobarwną tęczą, a ich noce upstrzą gwiazdy wielokrotnych orgazmów.

Nie sądzę że tu chodzi o wybielanie, czy jojczenie ale o chęć wyrzucenia z siebie emocji, nazwanie ich, uzmysłowienie całego "procesu' który do tej sytuacji doprowadził. Kiedy w to "wdepniesz" zwykle nie wiesz że to jest jakiś "schemat'. Człowiek mądry po szkodzie. Nikt chyba kto tu napisał po 1. nie poczuł że nie dzieje się źle, po 2. ma za sobą podobne doświadczenia (poza tymi co komentują). Dlatego krytyczne komentarze ale takie które poszerzają świadomość są niezmiernie ważne, ale nie obrażanie - taka chyba rola forum.

aurora borealis napisał/a:

Są też tacy, którzy świetnie się tu czują, bo wydaje im się, że ich zdrada emocjonalna i tylko (!) SMS-ki, "lajki" na FB, jeden namiętny pocałunek i nic więcej, to w porównaniu z "dokonaniami" Kroteczki jest właściwie niewinna zabawa, taka, jak w przedszkolu, gdy Dyzio ze starszaków "dopadł" na leżakowaniu Cysię i dał jej siarczystego całusa. Zmienia się tylko sceneria... już nie jest to przedszkole, ale gabinet, pusty korytarz po godzinach pracy, ognisko "zakładowe" a zwłaszcza integracyjny wyjazd z grą w paintball'a lub szaleństwami na quadach... No więc  "dowartościowują" się na Kroteczce ile wlezie, porównują się, jak cudownie przy niej wyglądają, a nawet snują egzystencjalno-filozoficzne dociekania o tym, że Big Love (do innego Dyzia, rzecz jasna) trafia się niestety już po założeniu obrączek... Taki niefart!

Dowartościowują się tu ci którzy nie zdradzili albo zostali zdradzeni - bo mogą pokazać jacy oni silni, prawi albo jak gardzą takim zachowaniem, mogą sobie "pojeździć" na Autorce, mając w głowie że to kochanka. A czy ta czy inna jaka różnica - prawie jakby się wyżywali na tej swego mężusia - obecnej, byłej czy może tej w przyszłości. Rozumiem, że takie zachowanie już jest ok, bo one mają prawo, bo zostały zdradzone? Obrażanie też jest złem, mniejszym większym ale złem. Czy tu nie wieje hipokryzją?

1 298

Odp: Zniszczylam swoje zycie
0xidisingAngel napisał/a:

P.S.

Nie sądzę, by osoba tak przewrażliwiona na swoim punkcie, zakochana w sobie i egoistyczna była w stanie targnąć się na swoje życie i wyrządzić jakąś krzywdę swojemu ciału, które przecież jest dla niej jedyną wartością. Ono i jego przyjemność.

0xidisingAngel Tego nie wiesz co ktoś zrobi po tym co komuś zasugerujesz, i obyś nigdy nie był tym "motorem" do odebrania sobie życia przez  tą osobę. Ludzie są różni i każdy ma swój próg wrażliwości i wytrzymałości. Nie wiesz kim jest osoba siedząca po drugiej stronie monitora i co "siedzi" w jej głowie. Jesteśmy "wirtualnymi" znajomymi i wobec tego niektórym łatwiej przychodzi pisanie wyzwisk, obelg etc., bez głębszej refleksji.
Pomyśl, gdyby ktoś z twoich znajomych odebrał sobie życie co byś sobie pomyślał.
Niedawno zdarzyło mi się być na pogrzebie znajomego, który właśnie TO zrobił i co jakiś czas przypomina mi się jakim był człowiekiem, i że to do niego niepodobne, bo był odpowiedzialny, zrównoważony, osiągnął sukces w życiu-prosperujące w miarę dobrze firmy, miał kochającą go rodzinę...  Ale coś lub ktoś spowodowało, że ten facet targnął się na swoje życie. Pozostał żal i smutek po nim wsród tych którzy go znali, to dotyka bardzo, masa problemów które musi teraz rozwiązać jego zrozpaczona żona, osierocone dzieci...
Wiesz, Kroteczka jest jaka jest. Ja czytam ją i mam tylko jakieś wyobrażenie na jej temat z tego co  i w jaki sposób pisze o tym co robi. Jest szczera w tym co myśli aż do bólu. Nie mnie ją oceniać, to jej życie, jej mąż i dzieci, jak ich traktuje, na którym miejscu stawia swoje potrzeby (popędy) nazywając to wielką miłością. To jej pojęcie i wizja miłości. Cześć z nas "próbuje" moralizować, inni próbują ją ""zmusić" do refleksji nad swoim postępowaniem, jeszcze inni ubliżają jej pokazując tym samym "swoją prawdziwą twarz", bo to co ona robi mężowi to taka sama podłość jak to co oni wypisują jej.
Dlatego proszę cię, zanim coś powiesz/ napiszesz sugerując "ostateczne" rozwiązanie, pomyśl jakbyś w ten sposób miał stracić najlepszego przyjaciela.

1 299

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bullet napisał/a:
kicur napisał/a:

NieZnamSiebie zwalasz wszystko na kochankę że niby manipuluje nim po prostu genialne on świętoszek a ona nim manipuluje lol..

o jaką kochankę Ci chodzi ? Mąż autorki akurat w tym wątku jest świętoszkiem. O co kaman ?
Może ten wpis dotyczy innego wątku ?

To było nie do ciebie ale do NieZnamSiebie siebie która uważa że kroteczka ponosi za wszystko całą winę. Mam tu na myśli fakt że ona zawsze przerzucała winę z osoby zdradzającej na kochankę. Kroteczka jest winna zdrady męża i tego nigdy się nie sprzeciwiałem, uważam to u niej za szczyt egoizmu, ale nie jest winna ROZBICIA małżeństwa kochanka. A NieZnamSiebie sugeruje że ona nim manipuluje a to już jest nadużycie ba wynika wręcz odwrotnie. Jakby była tak wyrachowana to by tu nie pisała, takie osoby zazwyczaj nie piszą na forach bo święcie wierzą w słuszność tego co robią.

1 300

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:
0xidisingAngel napisał/a:

Nie nakłaniałem do samobójstwa. Napisałem, że szanujący się człowiek w takiej sytuacji tak by postąpił, a autorki nie uważam za szanującą siebie ( a już zwłaszcza innych) osobę. I jedynym przewinieniem nie jest tutaj zdrada. Jest ich więcej. Zniszczenie życia kilku osobom, nieuczciwość, oszustwo, ciągnięcie tego, okłamywanie, toksyczność dla otoczenia( u mnie np. wywołuje reakcję stresową fakt, że ktoś jest zdolny do takiego czegoś i nic się z tym nie robi). Doprawdy aż trudno uwierzyć co się z tym światem porobiło, że są na nim osoby, które postrzegają zdradę jako coś niejednoznacznie złego i rozczulają się nad kimś kto się takich rzeczy dopuszcza.

Wymowa Twojego wpisu, jest karygodna bez względu na to, co sądzisz o Autorce. Nigdy, nikomu nie sugeruj takich rozwiązań. I najprawdopodobniej dostaniesz kick'a lub bana, gdy tylko wyskoczysz z czymś takim. Pamiętaj, że to Człowiek taki jak Ty. Zarył w "glebę" tak, że nawet nie widzi już słońca. Niestety wszyscy skłonni jesteśmy do potworności, bo zło jest łatwiejsze, atrakcyjniejsze i ma siedem szerokich jak Dunaj kanałów dostępu do człowieka...

Zaproponowane przez Ciebie rozwiązanie nigdy niczego nie załatwia. Przeciwnie, odbiera szansę podniesienia się, zadośćuczynienia, przebaczenia innym i co najtrudniejsze - wybaczenia samemu sobie.

Jeśli byś przeczytał uważnie wszystkie wpisy, być może zobaczyłbyś bardzo ostre ścieranie się w nim stanowisk. Na dodatek, przy okazji tego typu wątków, pojawia się następujący mechanizm: Ci którzy zdradzili, jak Kroteczka usiłują sobie w jej wątku "załatwić"własne sprawki, troszkę się tu powybielać, pojojczyć nad swym rozbuchanym libido, daremnym mężusiem, szarzyzną codzienności, bo myśleli, że małżeństwo to Lunapark z łańcuchowymi karuzelami, na których będą womitować ze szczęścia wielobarwną tęczą, a ich noce upstrzą gwiazdy wielokrotnych orgazmów.

Są też tacy, którzy świetnie się tu czują, bo wydaje im się, że ich zdrada emocjonalna i tylko (!) SMS-ki, "lajki" na FB, jeden namiętny pocałunek i nic więcej, to w porównaniu z "dokonaniami" Kroteczki jest właściwie niewinna zabawa, taka, jak w przedszkolu, gdy Dyzio ze starszaków "dopadł" na leżakowaniu Cysię i dał jej siarczystego całusa. Zmienia się tylko sceneria... już nie jest to przedszkole, ale gabinet, pusty korytarz po godzinach pracy, ognisko "zakładowe" a zwłaszcza integracyjny wyjazd z grą w paintball'a lub szaleństwami na quadach... No więc  "dowartościowują" się na Kroteczce ile wlezie, porównują się, jak cudownie przy niej wyglądają, a nawet snują egzystencjalno-filozoficzne dociekania o tym, że Big Love (do innego Dyzia, rzecz jasna) trafia się niestety już po założeniu obrączek... Taki niefart!

Przy okazji osoby zdradzone, lub bardzo stanowczo wypowiadające swe zdanie na temat zdrad "w pięć minut" dostają tu etykietkę "katów", "świętoszków", "święto**bliwych" i innych. Pomijam w tym miejscu wpisy trolli i tych, którzy przychodzą tu wyłącznie się wyżyć się na Kroteczce, bo i takich pewnie nie brakuje.

Bardzo pouczającą jest dla mnie lektura tego wątku, bardzo... I tak już od 35 stron i 1293 wpisów, a Autorka właściwie dalej jest w lesie... a w zasadzie, to w jakimś gęstym borze niczym ptak ciernistych krzewów, który jeszcze popiskuje, choć wolałby "pogruchać"...

Auroro, nie ma , co ściemniać tutaj na forum człowiek udziela się w takim wątku, w którym najczęsciej znajduje coś z własnego życia.
Właśnie to jest tutaj cenne. A życie pisze naprawdę różne scenariusze. Jednak mimo tych różnych doświadczeń nie zauważyłam tutaj ani jednego wpisu popierającego zdradę, oszukiwanie. Nawet ci, co zdradzili nie piszą, że to dobry układ. A ci co mogli, a nie chcieli także nie popierają braku moralności. Przecież właśnie ze względu na poczucie moralności, odpowiedzialności, miłości do stałego partnera nie wpadli w takie bagno, jak Kroteczka.

Posty [ 1 236 do 1 300 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 18 19 20 21 22 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026