aurora borealis napisał/a:Spanowany...
Wybacz! Jest niedziela -dzień odpoczynku, a Twój dzisiejszy post jest tak wielopłaszczyznowy i zawiły w swym przekazie, że pozwolę sobie wgryźć się w jego treść w stosowniejszym czasie...
Spoko
.Jeśli masz ochotę.:)
Nie jest zawiły w treści, ale w formie ,przez co treść staje się zawiła
Jeszcze jedno mi przyszło do głowy dziś w metrze:
Tacy ludzie jacyś szarzy, aura poniedziałkowej posępności,
siódmo-godzinne zaspanie na twarzach.
Zamglone, przyduszone, cierpiące.
A w tym wszystkim jakieś takie dziwne przeczucie ,
jacy oni , ci ludzie w metrze są piękni.
I tak mnie naszło:
Kochając siebie i tylko wtedy, możemy naprawdę pokochać innych ludzi.
Kochając innych ludzi i tylko wtedy, tak naprawdę pokochamy siebie.
Taka pętla zapętlona, która w każdym z nas musi mieć granice-indywidualne proporcje.
Wiem Ameryki raczej nie odkryłem.
Może nawet się mylę.
To wszystko jest piękne w sferze myśli, ale gdy zaczyna się dotykać fizycznie świata tych ludzi z metra,
wchodząc w jakąś bliższą-głębszą relację, wyszły by pewnie niezłe kwiatki.
Szybko pojawiła by się rezygnacja, bo ja przecież siebie kocham -swój czas, moje życie.
Z drugiej strony kocham ludzi, powinienem dać im szansę.
Dlatego myślę , że te indywidualne proporcje powyższej pętli miłości są niesamowite.
Nie są one stałe, zmieniają się zależnie od wielu czynników, odbijają się od przeciwległych krańców,które czasem się rozszerzają lub kurczą,
ale podług nich podejmujemy decyzję o rodzaju interakcji.
Z stąd mój wniosek ,że nie ważne jaką podejmiemy decyzję(bo to zawsze subiektywne) ,liczy się sam fakt dokonania-bo to akt tworzenia.
Bez decyzji, bez ruchu działania, jestem tylko puchem na wietrze.
To są wiadome rzeczy w ogóle nie skomplikowane.
Kroteczce potrzebne są takie decyzje. Odpowiedzialne. Ja czuję, że powoli zaczyna próbować decydować, jak pójdzie tą drogą to wyjdzie wzmocniona, jak nie, to popłynie z nurtem rzeki gdzieś, nie koniecznie tam gdzie chciała by być
Dziwie się trochę ,bo widzę po tym forum jak kobiety w strefie emocjonalnej są na o wiele dalszym poziomie niż my mężczyźni, a tu kobieta coś chce, ale nie może, coś może ,ale nie chce, takie flaki z dupą. Albo się ogarnie albo dalej będzie cierpieć. To jej życie.
Nie da się żyć w oszustwie, bo to wcześniej czy później nas dopadnie. Jedynym rozwiązaniem to żyć uczciwie wobec samego siebie.