Piszesz o mordercy, masz rację, ale on za to odpokotuwuje, a ty swoją winę zmazywałaś w czyjejś pościeli szmacąc się.
Podobne tematy
No widzę że nie podoba się wam moje rozwiązanie sprawy. Idealnie dla was byloby jakby i jeden i drugi mnie porzucił a całe otoczenie by mnie potępiło. A ja stara i brzydka zostalabym sama do końca swoich dni.
Nie możecie uwierzyć że chcialabym byc sama, dobrowolnie. Ze się tego nie boję bo przecież kobieta bez mężczyzny nic nie znaczy. No a jeśli jeszcze pojawiliby sie chętni żeby mojego męża zastąpić to juz by było niedopuszczalne. Spalcie mnie na stosie inkwizytorki.
Wasz problem jest taki że nie mam prawa do szczęścia już bo mój grzech skazał mnie na potępienie do końca życia.
No i żaden mężczyzna już na mnie nie spojrzy powinnam miec wypalone na czole "zdradza". Nawet morderca wychodzi kiedyś z wiezienia ale nie zdradzacz.
Kroteczko,
nikt tutaj nie pisze, że musisz zostać z mężem! Może z nim się nie da żyć.
Wierzę Ci, że się zakochałaś i uważam, że wciąż Twoje myśli są nakierowane wylącznie na Ciebie i kochanka.
Potraktuj te posty jako ostrzezenie.
To nie musi, a nawet najprawdopodobniej nie przejdzie gładko.
Rozwody, separacje rzadko są eleganckie.
Uważam, że musisz się obudzić i zacząć myśleć. Rozumiesz to Ty będziesz w sadzie winna, w towarzystwie winna,
moralnie winna.
Więc może to, poczucie winy powinno nakłonic Cię do większej refleksji.Nad Sobą, nad rodziną, ogólnie nad życiem.
Podejście, że mam ich obu dość i odchodzę jest trochę dziecinne.
nikt cie nie straszy tylko mówi ci jak bedzie...i żebyś sie wkońcu ogarnęła...
zostaniesz na lodzie bez niczego jak sie przyznasz że z premedytacją zdradzałaś...ale ty jesteś tchórzem i wolisz dupczenie zachować dla siebie żeby uniknąć potępienia...
Ja Ci tylko radzę Moja Droga Kroteczko, załatw wszystkie swoje sprawy rodzinne, tak jak uważasz za słuszne, a później możesz sobie układać życie w sposób jaki będzie Tobie odpowiadał i z tym kim chcesz. Nikt nie będzie miał do Ciebie pretensji, a i Twoje dzieci będą szczęśliwe chociaż ich rodzice będą osobno, gdyż teraz są one w rozterce i bardzo cierpią widząc waszą szarpaninę.
kroteczko dokonałaś wyboru zdradzając męża
teraz już, to tylko konsekwencje
dokonasz kolejnych wyborów i znów będą konsekwencje
myślę, że warto wszystko dokładnie przeanalizować na spokojnie, podjąć decyzje - rozsądne
Czemu mąż miałby kopnąć cię w d, jeśli udajesz przed nim poprawną żonę.
Widzisz, że coś staje się nieuniknione to starasz się tak obrócić sytuację, że to niby ty tak zadecydowałaś. Boisz się porzucenia... Tak myślę, a już na pewno utraty adoratorów.
Obawiasz się, że mąż kopnąłby cię w d. gdyby wiedział jaka jesteś, a kochanek i tak nie zostawiłby dla ciebie żony. To wolałaś sama "niby" to przerwać.
Ludzie, którzy wychodzą z więzienia mają czesto odwagę przyznać, że coś w życiu źle zrobili. Zauważ, że oni ponieśli konsekwencję swoich czynów i mają to w papierach.
Ty chciałabyś być takim "złodziejem", który udaje że nim nie jest.
Mylisz się, mnie z potępienia ciebie nic dobrego nie przybędzie. Każdy może się znaleźć z takiej sytaucji. Nigdy jednak nie chciałabym być tak oszukiwana, chciałabym mieć pozostawiony wolny wybór. Sama zadecydować co chcę zrobić.
Nie chciałabym być oszukiwana. Nie zrozumiesz, że prawda jest odwagą i obojętne co taka osoba zrobiła to ceni się ją za szczerość.
Jak już tak zeszłaś na temat przestępców to chyba wiesz, że nawet oni są łagodniej sądzeni jęśli dobrowolnie przyznają się do winy i okazują skruchę.
Kroteczko,
myśl, " rozwiedź się " z kochankiem. Zobacz, jak wtedy zaczniesz funkcjonować w małżenstwie.
I wtedy na spokojnie podejmij decyzję. Teraz jesteś pewnie tak rozbita, że narobisz jeszcze więcej głupot.
Może będzie się trzeba rozejść. Może to nieuniknione, ale Ty jeszcze daj sobie trochę czasu.
I trochę więcej pokory, myślenie i przede wszystkim troski o innych.
Pozdrawiam
Kroteczko,
myśl, " rozwiedź się " z kochankiem. Zobacz, jak wtedy zaczniesz funkcjonować w małżenstwie.
I wtedy na spokojnie podejmij decyzję. Teraz jesteś pewnie tak rozbita, że narobisz jeszcze więcej głupot.
Może będzie się trzeba rozejść. Może to nieuniknione, ale Ty jeszcze daj sobie trochę czasu.
I trochę więcej pokory, myślenie i przede wszystkim troski o innych.
Pozdrawiam
Zgadzam się w zupełności z Milką. Ażeby zacząć myśleć o dalszym spokojnym życiu, musisz ustabilizować to życie w którym tak bezmyślnie namieszałaś. A może uda Ci się z mężem bez udziału kochanka stworzyć dziecku prawdziwą, kochającą się rodzinę? Może mąż Ci wybaczy i będzie wszystko dobrze? Powiedz szczerze, co złego zrobił Ci mąż, że go tak znienawidziłaś?
Kroteczka, życzę ci szczęścia. Po prostu nie wierzę, że człowiek może być w pełni szczęśliwy oszukując.
Potrzebujemy czuć się dobrze, że sobą przede wszystkim. Tak mi się wydaje.
Teraz raczej nie jesteś szczęśliwa, to myślisz, że jak nadal będziesz ukrywać bardzo istotną prawdę ozdajdziesz wewnetrzny spokój i szczęście.
Kto wie czy własnie kiedy zdobedziesz się na szczerość to dobrze nie poukładasz sobie swojego życia.
Być z kobietą, która rozwala sobie rodzinę i oszukuje męża to raczej kochanek nie chciałby na stałe, ale z taką, która jest szczera, która ma odwagę być uczciwa i ponieść konsekwencje swoich czynów - to być może widziałby nawet w roli żony.
Podobnie mąż: zakochała się... cóż...
Ale jest szczera!
Jest wiele przysłów, powiedzeń...
Kroteczka chodzi o prawdę... O to, żebyś Ty mogła spojrzeć sobie w twarz, zasypiać zadowolona z siebie.
No..biedna nieszczęśliwa..ręce opadają.
Kroteczka, życzę ci szczęścia. Po prostu nie wierzę, że człowiek może być w pełni szczęśliwy oszukując.
Potrzebujemy czuć się dobrze, że sobą przede wszystkim. Tak mi się wydaje.
Teraz raczej nie jesteś szczęśliwa, to myślisz, że jak nadal będziesz ukrywać bardzo istotną prawdę ozdajdziesz wewnetrzny spokój i szczęście.
Kto wie czy własnie kiedy zdobedziesz się na szczerość to dobrze nie poukładasz sobie swojego życia.
Być z kobietą, która rozwala sobie rodzinę i oszukuje męża to raczej kochanek nie chciałby na stałe, ale z taką, która jest szczera, która ma odwagę być uczciwa i ponieść konsekwencje swoich czynów - to być może widziałby nawet w roli żony.
Podobnie mąż: zakochała się... cóż...
Ale jest szczera!Jest wiele przysłów, powiedzeń...
Kroteczka chodzi o prawdę... O to, żebyś Ty mogła spojrzeć sobie w twarz, zasypiać zadowolona z siebie.
Bet,
są różne sytuacje, niech się tak nie spieszy z tą prawdą. Niech za to się spieszy do życia w uczciwości.
Czyli, jeszcze ma czas na definitywne ruchy, ale niech zacznie od teraz z pokorą i uczciwie żyć.
Kobieta ma dzieci i im rozwali życie, a nie tylko sobie i męzowi jeśli wyzna cała prawdę.
Niech jeszcze poczeka, uspokoi się. Może wtedy Jej decyzję będą naprawdę przemyślane.
Zobaczy wszystko jasno, mądrze się zachowa, z poszanowaniem uczuć innych.
Czyli spokojnie z tą szczerością, ale z uczciwością trzeba się spieszyć i w niej trwać.
Nie mam w dupie innych
Masz/miałaś idąc z kochasiem do łóżka.
Ja jestem zdania, że nie ma co zbyt długo czekać z tym ułożeniem sobie swoich spraw, gdyż mąż może się o tym dowiedzieć od osób trzecich i na nic się zdadzą dobre chęci, bo wtedy on będzie wiedział o ukrywaniu przez nią prawdy i będzie oszukany a być może i to się na niej zemścić w niesamowity sposób. On też nie jest z żelaza i ma swój rozum i swój honor. Inaczej człowiek się czuje po szczerym wyznaniou od drogiej mu osoby a inaczej gdy "usłużni" znajomi mu o tym doniosą, dokładając do tego jeszcze swoją interpretację.
Ja jestem zdania, że nie ma co zbyt długo czekać z tym ułożeniem sobie swoich spraw, gdyż mąż może się o tym dowiedzieć od osób trzecich i na nic się zdadzą dobre chęci, bo wtedy on będzie wiedział o ukrywaniu przez nią prawdy i będzie oszukany a być może i to się na niej zemścić w niesamowity sposób. On też nie jest z żelaza i ma swój rozum i swój honor. Inaczej człowiek się czuje po szczerym wyznaniou od drogiej mu osoby a inaczej gdy "usłużni" znajomi mu o tym doniosą, dokładając do tego jeszcze swoją interpretację.
Niekoniecznie, ale wiem z doswiadczenia, że inaczej się przyjmuję taką prawdę od bliskiej osoby, która jednak starała się poprawić.
Starała się dać coś jeszcze od siebie. To poczucie, że jednak zawalczyła tez jest cenne.
Tylko, że Kroteczka tak naprawdę chyba nie chce o nic walczyć, ona wciąz jest kochanką z tą różnicą, że ze sobą nie sypiają od jakiegos czasu.
990 2014-12-18 13:41:16 Ostatnio edytowany przez Po przejściach 48 (2014-12-18 13:42:23)
Ale my nie wiemy, czy oni ze sobą nie sypiają, to są tylko słowa Kropeczki, być może na nasze uspokojenie. A skoro dalej jest emocjonalnie zaangażowana, to może i to zaangażowanie uwieńczone jest konsumpcją?
A zawalczyć powinna, może to małżeństwo jest jeszcze do uratowania. Tam są dzieci, największy skarb.
Ale my nie wiemy, czy oni ze sobą nie sypiają, to są tylko słowa Kropeczki, być może na nasze uspokojenie. A skoro dalej jest emocjonalnie zaangażowana, to może i to zaangażowanie uwieńczone hjest konsumpcją?
To już Jej życie, Jej sumienie, Jej prawda,
znikam, miłego dnia:)
No właśnie, nawet jeżeli nie śpią ze sobą to widać dalej emocjonalne zaangażowanie i ciągłe szukanie pocieszania na forum poprzez robienie z siebie ofiary. A jak ktoś się nie zgadza to oskarża o uprawianie na niej linczu. Niestety widać tutaj niedojrzałość emocjonalną tej osoby.
993 2014-12-18 13:54:25 Ostatnio edytowany przez Po przejściach 48 (2014-12-18 13:58:19)
Ja nie zamierzam jej linczować, gdyż uważam ją za osobę nieszczęśliwą na własne życzenie. Nikt jej nie wpychał w ramiona kochasia. Miała ustabilizowane życie a szukała motylków. Niestety motylki są tylko w określonym wieku i sezonowo. Ale myślę że ma wielkie szanse na uratowanie małżeństwa, jeżeli tylko tego zechce. Musi tylko kochasia wyrzucić z pamięci i serca a zaangażować się w pełni w życie rodzinne. Ciekawe jak się czuła wracając od kochasia i włażąc do łóżka mężowi. Dla mnie to ohyda, ale to uboczna sprawa. Teraz najważniejsze jest uratowanie małżeństwa, ale wierzę że to się uda.
Kropeczko, ile Ty masz lat, że już tak zagmatwałaś sobie życie?
kroteczka jest sprzeczność w tym co piszesz :
Secondo1 napisał/a:a jaki wyznaczasz sobie cel podczas separacji ?
czym dla Ciebie będzie się różniła od rozwodu ?
Separacja, jest czymś pośrednim pomiędzy małżeństwem a rozwodem.
Jest zazwyczaj traktowane jako "czas na dogadanie się" małżonków.Czego oczekujesz Ty od separacji ? (dla siebie)
Jak chcesz wykorzystać ten czas, co Ty chcesz wtedy osiągnąć ?Nie wiem, zobaczymy. Chcę pomyśleć przez ten czas nad sobą. Chcę żeby mąż też zobaczył jak może mu być beze mnie. Na pewno nie chcę w tym czasie rzucić się w towarzyski wir.
oraz :
bet napisał/a:Kroteczka nie piszę, że masz tak zrobić. To co planujesz to jest w dalszym ciągu jakaś nieszczerość, nieuczciwość.
Moim zdaniem uczciwe to byłoby wyznanie mężowi jakie są fakty. Poznałam mężczyznę, zaprzyjaźniliśmy się, zdardzam cię.
Nie trzeba mówić, że się nie kocha. Tego możesz w tej chwili sama nie wiedzieć. Po co ckliwe słowa: zasługujesz na inną kobietę.
Myślę, że on sam potarfi podjąć decyzję i wie na jaką kobietę zasługuje czy z jaką chce być. Jeśli zna prawdę.Tylko że ja już nie potrafię z nim być. Gdybym go kochala to bym walczyła. Przed zdradą nawet bez uczucia jakoś mijał dzień za dniem. A teraz jak wiem czego chcę od mężczyzny nie umiem tak żyć jałowo, wolę być sama. Nie boję się tego , jestem silną kobietą.
po co Ci separacja ?
Staniecie z mężem w rozkroku pomiędzy małżeństwem a rozwodem.
Mąż, będzie traktował ten czas, jako czas na naprawę małżeństwa, będzie się starał, będzie "namolny" wobec Ciebie,
bo będzie przypuszczał że tego od niego oczekujesz.
Problem, że Ty tego już nie chcesz.
Nie kochasz męża, nie chcesz walczyć o małżeństwo, a jego starania będą Cię tylko irytowały.
Ty postawiłaś na koniec małżeństwa, a mężowi chcesz dać sygnał że tak nie myślisz, że jeszcze jest szansa.
Dlaczego ?
Przecież to proste. Jakby kochaś był na nią zdecydowany to by poleciała z otwartymi ramionami (i nie tylko). A tak. Boi się zostać na lodzie, chociaż twierdzi, że jest inaczej.
Przecież to proste. Jakby kochaś był na nią zdecydowany to by poleciała z otwartymi ramionami (i nie tylko). A tak. Boi się zostać na lodzie, chociaż twierdzi, że jest inaczej.
Tak ty już najlepiej wiesz jak jest.
997 2014-12-18 14:51:34 Ostatnio edytowany przez Po przejściach 48 (2014-12-18 14:52:38)
Boi się tego co przed nią, chciałaby zjeść ciastko i mieć ciastko.
Kroteczko bądź zdecydowana.
Kroteczka to czego ty chcesz? Jak chciałabyś, żeby wyglądalo Twoje życie, żebyś czuła się szczęśliwa. Teraz z tego co piszesz to niby nie jesteś, nie jest ci w tej sytuacji dobrze. To jak widziesz swoją przyszłość, żeby było dla ciebie ok?
Jak myślisz co potrzebujesz zrobić, żeby poczuć się ze sobą lepiej?
Kroteczka to czego ty chcesz? Jak chciałabyś, żeby wyglądalo Twoje życie, żebyś czuła się szczęśliwa. Teraz z tego co piszesz to niby nie jesteś, nie jest ci w tej sytuacji dobrze. To jak widziesz swoją przyszłość, żeby było dla ciebie ok?
Jak myślisz co potrzebujesz zrobić, żeby poczuć się ze sobą lepiej?
Gryzie sumienie, gdyż nie wszystko zostało załatwione. Zrób porządek ze swoim małżeństwem, a odzyskasz spokój i lepsze samopoczucie. W ten sposób sama nerwowo się wykończysz i wykończysz innych.
1 000 2014-12-18 16:08:21
kroteczko dokonałaś wyboru zdradzając męża
teraz już, to tylko konsekwencjedokonasz kolejnych wyborów i znów będą konsekwencje
myślę, że warto wszystko dokładnie przeanalizować na spokojnie, podjąć decyzje - rozsądne
Kroteczko myślę że Inka trafiła w sedno,
Ty już wiesz i czujesz, że wszystko ma swoje konsekwencje
Tutaj wiekszość ci napisze co powinnaś zrobić... co jest uczciwe...albo racjonalne.... co oni na twoim miejscu.
Ale to ty i twoje życie, twoja rodzina
Przemyśl wszystko na spokojnie, złap dystans też do siebie samej.
Ja myślę, że ty tam gdzieś w środku już się powoli "otrząsasz" z tego zakochania i widzisz, że to chyba jednak nie prawdziwa miłość, a kochanek wcale nie jest taki idealny
Ty sie boisz stracić męża ale tego jeszcze nie czujesz prawdziwie bo on jest zwyczajnie wciąż obok.
Deprecjonując swoje uczucie do niego łatwiej ci usprawiedliwić własne wybory i zdradę, tak myślę.
Wiesz, tutaj na forum, łatwo sie coś deklaruje, gdy człowieka poniesie komentarz z którym się nie zgadzamy, który nas krzywdzi...hm
a potem na spokojnie zostają w nas te posty, opinie... pochyl się Kroteczko nad nimi dla samej siebie
a zrobisz co zechcesz
życzę ci przemyśleń spokojnych i szczęścia ale przede wszystkim dla tych z którymi jesteś, będziesz albo zostaniesz.
1 001 2014-12-18 16:30:06 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-18 16:58:11)
krotka jesteś skrajna egoistka i wiesz o tym, prawda?
"Chciałabym żeby to ON mnie zostawił." - szczyt wyrachowania. Pogratulować ![]()
To nie jest tak, że my ci życzymy byś została na lodzie, ty na tym lodzie JUŻ zostałaś -bo kochanek cie "na życie" nigdy nie chciał i nie chce, tyle co masz 'wpływ' na kolory ścian u niego w domu czy wystrój ogrodu
, a na uczucie męża splunęłaś z pogardą, więc wypisałaś się z waszej relacji sama.
Dopóki nie oczyścisz swoich intencji nie czeka cię nic dobrego, z żadnym mężczyzną, a jeśli spotkasz kogoś w najbliższym czasie- to będzie to wierna kopia ex kochanka, tylko w innej odsłonie.
Nie dlatego, że ktoś ci źle życzy, tylko ty sama sobie niczego lepszego nie potrafisz życzyć ani dla siebie wyobrazić.
Lepiej zastanów się ile jeszcze lat potrzebujesz żeby przestać popełniać w kółko jeden i ten sam błąd, skoro 8 to było za mało.
Na początek przestań się okłamywać i wmawiać, że facet, który kocha prawdziwie nie ma nic przeciwko temu by jego Kobieta sypiała też z innym mężczyzną (mężem np.) Zabrnęłaś w samookłamywaniu siebie tak daleko, że zajmie ci lata żeby zacząć myśleć logicznie.
PS. I jeszcze tak sobie pomyślałam.. Święta za kilka dni. Wiadomo, nie dla wszystkich ten dzień różni się jakkolwiek od dnia powszedniego, ale próbowałam wyobrazić sobie dzielenie się opłatkiem i składanie życzeń pomiędzy krotką a jej mężem, dziećmi.
Jakim trzeba być betonem zaimpregnowanym na uczucia, by patrzeć im w oczy, uśmiechać się, a myślec i robić swoje. LATAMI.
Po prostu Judasz w domu.
Obrzydliwa sytuacja.
1 002 2014-12-18 17:30:10
/.../
Wasz problem jest taki że nie mam prawa do szczęścia już bo mój grzech skazał mnie na potępienie do końca życia. /.../
Nie masz prawa do szczęścia, realizowanego tak, że niszczysz szczęście innych i oszukujesz. No niestety. Żadnego. Właśnie dlatego nie masz teraz do siebie za grosz szacunku.
Motywowana głównie bodźcami erotycznymi - bo z "uczuciem" to nie ma nic wspólnego z definicji, podjęłaś wybory, o konsekwencjach których wolałaś nie myśleć bo nie byłoby ci z tym PRZYJEMNIE.
A to przecież TOBIE MA BYĆ PRZYJEMNIE, inni nie są ważni. Teraz kombinujesz, czy da się żyć w kłamstwie - bo przecież "mogło by ci być niePRZYJEMNIE" - pal licho uczucia męża, pal licho jakieś elementarne zasady etyki.
Aby Ci było z tym lżej (czytaj nadal PRZYJEMNIE) wymyślasz jakieś teorie dotyczące swojego męża, siebie, czy miłości "wogle". Ale chodzi Ci o to aby było PRZYJEMNIE. Przecież tak możesz. Wystarczy dobrze kłamać.
Czy mogłabyś z łaski swojej znaleźć do przyszłych hmm... "związków" ludzi, którzy kierują się w swoim życiu TYM SAMYM priorytetem co ty, a nie zawracać głowy komuś, kto najprawdopodobniej jest zdolny do tzw."uczuć wyższych"? I na nie zasługuje?
1 003 2014-12-18 17:44:59
Kroteczka to czego ty chcesz? Jak chciałabyś, żeby wyglądalo Twoje życie, żebyś czuła się szczęśliwa. Teraz z tego co piszesz to niby nie jesteś, nie jest ci w tej sytuacji dobrze. To jak widziesz swoją przyszłość, żeby było dla ciebie ok?
Jak myślisz co potrzebujesz zrobić, żeby poczuć się ze sobą lepiej?
Bet zerwalam z kochankiem to był podstawowy warunek lepszego samopoczucia. I sama to zrobiłam a nie on mnie nie chciał jak niektórzy sugerują (oczywiście lepiej znają moje życie niż ja).
Czego chcę? Jak widzę przyszłość? Chcę dzieci wychować , chcę realizować się zawodowo, chcę rozwijać swoje hobby które kocham. Nie myślę o życiu z mężczyzną. Na razie mi to nie potrzebne. Chcę opiekować się rodzicami na starość , chcę nianczyc wnuki.
1 004 2014-12-18 17:46:08
Kroteczko, nigdy nie możesz wiedzieć, czy Twój nowo poznany kochanek jest szczęśliwy w swoim związku małżeńskim, czy też nie. Jak chce Ciebie zdobyć to będzie wiele mówił o swoim nieszczęśliwym małżeństwie. Ja miałbym wiele na ten temat do powiedzenia, ale może kiedyś zbiorę w sobie odwagę na uzewnętrznienie moich przeżyć.
A ty kim jesteś, utworzyłaś/eś nowy profil specjalnie dla tego tematu.
1 005 2014-12-18 17:46:44
krotka jesteś skrajna egoistka i wiesz o tym, prawda?
"Chciałabym żeby to ON mnie zostawił." - szczyt wyrachowania. Pogratulować
Niestety muszę się zgodzić.
Tylko Kroteczka o tym jeszcze nie wie...nie chce wiedzieć?
Najlepiej przerzucić na koniec odpowiedzialność i ciężar decyzji na męża... by nie podejmować decyzji samemu....
finał ?.... przecież on też już nie chciał z nią być....
współczuję mężowi naprawdę
1 006 2014-12-18 17:51:44 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-12-18 18:09:43)
Czego chcę? Jak widzę przyszłość? Chcę dzieci wychować , chcę realizować się zawodowo, chcę rozwijać swoje hobby które kocham. Nie myślę o życiu z mężczyzną. Na razie mi to nie potrzebne. Chcę opiekować się rodzicami na starość , chcę nianczyc wnuki.
stan przejściowy ...
tak lubie ekstremalne rzeczy, adrenaline, bardzo szybka jazde samochodem, lubie ryzyko
taka jesteś, ciebie to nakręca
małżeństwo, dom, dzieci to ... monotonia
kochanek zaspokajał te potrzeby, rodzina - nuda
z drugim takim jak ty - nie wiem czy wyszłoby, raczej ciężko
ze spokojnym, stabilnym - nudzisz się
powinnaś rozkminić siebie dziewczyno, zacznij od odpowiedzi na pytanie kim jestem? poznaj swoje mocne i słabe strony
www.eneagram.pl spróbuj
Wiem ze moja rodzina jest w rozsypce wiem ze ranie dzieci bo faktycznie jestem oddalona. Niby jestem przy nich fizycznie ale daleko myslami. Ludze się ze sie wszystko samo ułoży bo boje sie podjac zero-jedynkowej decyzji.
1 007 2014-12-18 17:56:40 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-18 17:57:04)
bet napisał/a:Kroteczka to czego ty chcesz? Jak chciałabyś, żeby wyglądalo Twoje życie, żebyś czuła się szczęśliwa. Teraz z tego co piszesz to niby nie jesteś, nie jest ci w tej sytuacji dobrze. To jak widziesz swoją przyszłość, żeby było dla ciebie ok?
Jak myślisz co potrzebujesz zrobić, żeby poczuć się ze sobą lepiej?Bet zerwalam z kochankiem to był podstawowy warunek lepszego samopoczucia. I sama to zrobiłam a nie on mnie nie chciał jak niektórzy sugerują (oczywiście lepiej znają moje życie niż ja).
Czego chcę? Jak widzę przyszłość? Chcę dzieci wychować , chcę realizować się zawodowo, chcę rozwijać swoje hobby które kocham. Nie myślę o życiu z mężczyzną. Na razie mi to nie potrzebne. Chcę opiekować się rodzicami na starość , chcę nianczyc wnuki.
Nie, kochana...
To nie tak, że TO TY odeszłaś, a on włosy z głowy rwał byście byli razem.
ty nie miałaś wyjścia, MUSIAŁAŚ zrezygnować, bo on nie chciał niczego zmieniać w waszej relacji - miałaś być dalej dyspozycyjną, chętną i niewymagającą dziurką, jak do tej pory, ale ty się zakochałaś i ta rola ci nie wystarczała.
To nie była wielce przemyślana i podyktowana wyższymi uczuciami decyzja, jak chcesz to widzieć..
To był akt desperacji z twojej strony, bo zaczęłaś popadać w obłęd od myślenia o kochanku.
Bardzo cię boli fakt, że on cię chce, ale tylko jako kochankę - taką role ci przypisał i od 8 lat nie umiesz tego "złamać", a to, że nie próbowałaś nic z tym robić to nie dlatego, że tak bardzo chciałaś ratować małżeństwo tylko cholernie bałaś się, że jak mu wyjawisz swoje uczucia to ON cię odrzuci i zostaniesz ze złamanym serduszkiem..
A tak, przynajmniej mogłaś liczyć na bzykanko - namiastka szczęścia z ukochanym ![]()
To dobrze, że masz przyziemne marzenia jak wychowywanie wnuków, opieka nad rodzicami etc. tylko te marzenia to znów na zasadzie odreagowania, zadziałał rodzaj 'sprężyny': teraz z kochanki chcesz stać się niemal kapłanką i żyć w celibacie..
Jeśli tak ci podpowiada sumienie- taka formę "pokuty", to tak nie działa.
A prawda o tym co robiłaś wyjdzie- mogę ci to obiecać. Niekoniecznie z twoich ust, ale wyjdzie na pewno. Szkoda, że nadal masz złudzenie, że kłamstwo jest metodą do zapanowania nad czymkolwiek.
1 008 2014-12-18 18:02:18
Elle zgadzam się w 100%.
Ale kurde. Sam jestem zdania, że prawda zawsze wychodzi (może nie cała, ale jednak). A tutaj 8 lat zdradzania?! Nie rozumiem jak to się uchowało przez tyle czasu. Tym bardziej, że druga strona też ma rodzinę. Mąż się w ogóle żoną nie interesuje? Nic nie podejrzewa?? Ciekawe.
1 009 2014-12-18 18:15:55 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-18 18:16:12)
Olo: To działa często na tej zasadzie, że się czuje, że COŚ jest nie tak- nie oszukujmy się: nie ma bliskości, a mimo to ta druga strona w ogóle do tego nie dąży i..nie widzi w tym problemu.
Ale najczęściej, póki w głowie sieka od hormonów to wyłącza się coś takiego jak etyka i kłamie się w żywe oczy, mówiąc, że wszystko jest jak najbardziej ok, tylko ta druga strona "wymyśla", szuka problemu tam gdzie go nie ma - jest to etap motylków, ale tez i ślepej wiary w to, że wszystko -jakimś cudem- samo się pięknie poukłada, grunt by szczęście w kroku i chemia była, by haj trwał jak najdłużej.
Tymczasem druga strona (zdradzana) popada w coś na kształt otępienia/depresji/zobojętnienia. Myśli sobie, ok- coś jest nie tak, ale może faktycznie mam halucynacje..z czasem, p wielu próbach rozmów, kłótni i dociekania co jest nie tak, poddaje się- wierząc niestety, że wina jest tylko po jego/jej stronie, bo ciągłym "czepianiem się" i kłótniami "o nic" doprowadzili partnera do ostateczności i czekają na jego decyzje po cichutku już, jak na wyrok..
To wszystko działa na zasadzie projekcji: zdradzasz projektuje złość na współmałżonka/partnera od którego chce odejść, a zdradzany projektuje swoje uczucia i zaufanie na zdradzacza, bo sam ma czyste intencje, więc tego samego oczekuje ![]()
I tak obojgu wydaje się, że wiedzą co czuje druga strona, bo przypisują im własne uczucia.
1 010 2014-12-18 18:59:12
A ja mimo wszystko wierzę że Kroteczka stanie na własnych nogach i jeszcze uratuje to małżeństwo, które lekkomyślnie zdeptała,
1 011 2014-12-18 19:09:03
A ja mimo wszystko wierzę że Kroteczka stanie na własnych nogach i jeszcze uratuje to małżeństwo, które lekkomyślnie zdeptała,
Gdyby te jej ...zawirowania były kwestią jednorazową lub przynajmniej "krótkotrwałą" - moznaby pisać o zdeptaniu, lekkomyślnym zdeptaniu. Autorka to swoje małżeństwo Z PREMEDYTACJĄ rozdeptywała latami... Zatem troche inaczej to wygląda...
Owszem, widzę szansę na "ratowanie" małżeństwa - jesli juz tak to nazwać, bo według mej oceny to żadne małżeństwo a zwykły - jednostronny - układ. Tylko małżonek wciąż mysli, ze jest w małżeństwie
Swoja drogą dziwne, ze tyle lat i nic nie zajarzył (inteligentny ponoć, no chyba, że Autorka taka ...perfekt oszustka).
Wracając: widzę szansę, ale pod warunkiem, że samotność (o ile to, co tu pisze o swych planach jest szczere) jak to sie mówi ...do du...y jej zajrzy i zatęskni za swoim jeleniem. Ewentualnie jednak spotka jakiegoś gnoja na swojej drodze, który tak da jej "popalić", ze ratunku zacznie upatrywać w towarzystwie byłego męża.
Innych opcji tu nie widzę, a i w te - wyobrażone - wątpie...
Takie osobiste pytanie do Autorki: Kroteczko, jak sie czujesz, gdy patrzysz w lustro?
1 012 2014-12-18 19:13:33
kroteczka napisał/a:bet napisał/a:Kroteczka to czego ty chcesz? Jak chciałabyś, żeby wyglądalo Twoje życie, żebyś czuła się szczęśliwa. Teraz z tego co piszesz to niby nie jesteś, nie jest ci w tej sytuacji dobrze. To jak widziesz swoją przyszłość, żeby było dla ciebie ok?
Jak myślisz co potrzebujesz zrobić, żeby poczuć się ze sobą lepiej?Bet zerwalam z kochankiem to był podstawowy warunek lepszego samopoczucia. I sama to zrobiłam a nie on mnie nie chciał jak niektórzy sugerują (oczywiście lepiej znają moje życie niż ja).
Czego chcę? Jak widzę przyszłość? Chcę dzieci wychować , chcę realizować się zawodowo, chcę rozwijać swoje hobby które kocham. Nie myślę o życiu z mężczyzną. Na razie mi to nie potrzebne. Chcę opiekować się rodzicami na starość , chcę nianczyc wnuki.Nie, kochana...
To nie tak, że TO TY odeszłaś, a on włosy z głowy rwał byście byli razem.
ty nie miałaś wyjścia, MUSIAŁAŚ zrezygnować, bo on nie chciał niczego zmieniać w waszej relacji - miałaś być dalej dyspozycyjną, chętną i niewymagającą dziurką, jak do tej pory, ale ty się zakochałaś i ta rola ci nie wystarczała.
To nie była wielce przemyślana i podyktowana wyższymi uczuciami decyzja, jak chcesz to widzieć..
To był akt desperacji z twojej strony, bo zaczęłaś popadać w obłęd od myślenia o kochanku.Bardzo cię boli fakt, że on cię chce, ale tylko jako kochankę - taką role ci przypisał i od 8 lat nie umiesz tego "złamać", a to, że nie próbowałaś nic z tym robić to nie dlatego, że tak bardzo chciałaś ratować małżeństwo tylko cholernie bałaś się, że jak mu wyjawisz swoje uczucia to ON cię odrzuci i zostaniesz ze złamanym serduszkiem..
A tak, przynajmniej mogłaś liczyć na bzykanko - namiastka szczęścia z ukochanymTo dobrze, że masz przyziemne marzenia jak wychowywanie wnuków, opieka nad rodzicami etc. tylko te marzenia to znów na zasadzie odreagowania, zadziałał rodzaj 'sprężyny': teraz z kochanki chcesz stać się niemal kapłanką i żyć w celibacie..
Jeśli tak ci podpowiada sumienie- taka formę "pokuty", to tak nie działa.A prawda o tym co robiłaś wyjdzie- mogę ci to obiecać. Niekoniecznie z twoich ust, ale wyjdzie na pewno. Szkoda, że nadal masz złudzenie, że kłamstwo jest metodą do zapanowania nad czymkolwiek.
Elle nie jestem jego kochanka od 8 lat a od kilku miesięcy. Nie ppowtarzaj ciagle tych klamstw.
1 013 2014-12-18 19:18:34
Elle zgadzam się w 100%.
Ale kurde. Sam jestem zdania, że prawda zawsze wychodzi (może nie cała, ale jednak). A tutaj 8 lat zdradzania?! Nie rozumiem jak to się uchowało przez tyle czasu. Tym bardziej, że druga strona też ma rodzinę. Mąż się w ogóle żoną nie interesuje? Nic nie podejrzewa?? Ciekawe.
To może Elle odpowiedz Olo ile to było lat skoro wiesz.
1 014 2014-12-18 19:22:56
Elle88 napisał/a:kroteczka napisał/a:Bet zerwalam z kochankiem to był podstawowy warunek lepszego samopoczucia. I sama to zrobiłam a nie on mnie nie chciał jak niektórzy sugerują (oczywiście lepiej znają moje życie niż ja).
Czego chcę? Jak widzę przyszłość? Chcę dzieci wychować , chcę realizować się zawodowo, chcę rozwijać swoje hobby które kocham. Nie myślę o życiu z mężczyzną. Na razie mi to nie potrzebne. Chcę opiekować się rodzicami na starość , chcę nianczyc wnuki.Nie, kochana...
To nie tak, że TO TY odeszłaś, a on włosy z głowy rwał byście byli razem.
ty nie miałaś wyjścia, MUSIAŁAŚ zrezygnować, bo on nie chciał niczego zmieniać w waszej relacji - miałaś być dalej dyspozycyjną, chętną i niewymagającą dziurką, jak do tej pory, ale ty się zakochałaś i ta rola ci nie wystarczała.
To nie była wielce przemyślana i podyktowana wyższymi uczuciami decyzja, jak chcesz to widzieć..
To był akt desperacji z twojej strony, bo zaczęłaś popadać w obłęd od myślenia o kochanku.Bardzo cię boli fakt, że on cię chce, ale tylko jako kochankę - taką role ci przypisał i od 8 lat nie umiesz tego "złamać", a to, że nie próbowałaś nic z tym robić to nie dlatego, że tak bardzo chciałaś ratować małżeństwo tylko cholernie bałaś się, że jak mu wyjawisz swoje uczucia to ON cię odrzuci i zostaniesz ze złamanym serduszkiem..
A tak, przynajmniej mogłaś liczyć na bzykanko - namiastka szczęścia z ukochanymTo dobrze, że masz przyziemne marzenia jak wychowywanie wnuków, opieka nad rodzicami etc. tylko te marzenia to znów na zasadzie odreagowania, zadziałał rodzaj 'sprężyny': teraz z kochanki chcesz stać się niemal kapłanką i żyć w celibacie..
Jeśli tak ci podpowiada sumienie- taka formę "pokuty", to tak nie działa.A prawda o tym co robiłaś wyjdzie- mogę ci to obiecać. Niekoniecznie z twoich ust, ale wyjdzie na pewno. Szkoda, że nadal masz złudzenie, że kłamstwo jest metodą do zapanowania nad czymkolwiek.
Elle nie jestem jego kochanka od 8 lat a od kilku miesięcy. Nie ppowtarzaj ciagle tych klamstw.
Dobrze, że to wyjaśniłaś, że nie od 8 lat. Bo to był szok!
Jesli od kilku miesięcy to staniesz jeszcze na nogi,
jeśli będziesz chciała.
Dobrych decyzji Ci życzę,
przemyślanych i uwolnienia się od kochasia.
Coś czuję, że to facet uzalezniony od adrenalinki.
To nie jest przyjaciel i wcale Ciebie nie szanował.
Wesołych Świąt
1 015 2014-12-18 19:25:34
Tutaj mniej ważny jest przez jaki okres zdradzała, lecz sam fakt. Ja tego nie rozumiem.
1 016 2014-12-18 19:28:59
Tutaj mniej ważny jest przez jaki okres zdradzała, lecz sam fakt. Ja tego nie rozumiem.
Pamiętaj, że kobiety trochę inaczej funkcjonują.
Sa bardziej emocjonalne, łatwiej je zbajerować...
Jak kobieta jest w kryzysie to może stać się łupem sprytnego gracza.
Ale przychodzi otrzeźwienie, wyrzuty sumienia i rozpacz.
Co innego wyrachowana baba żyjaca wiele lat podwójnym , wygodnym zyciem.
1 017 2014-12-18 19:33:57
Kończę pisanie tutaj bo to nie ma sensu juz. Powtarzane sa notorycznie różne klamstwa wmawia mi się rzeczy których nigdy nie pisalam. Niektórzy wiedzą lepiej co zrobił/robi moj byly kochanek.
Chciałam żeby to był rodzaj pamietnika dla mnie na czas wychodzenia z bagna, ale widzę ze pomimo tematu forum rację bytu mają tu tylko zdradzone żony.
Dziękuję wszystkim którzy byli dla mnie wsparciem.
1 018 2014-12-18 19:34:48
Po przejściach 48 napisał/a:Tutaj mniej ważny jest przez jaki okres zdradzała, lecz sam fakt. Ja tego nie rozumiem.
Pamiętaj, że kobiety trochę inaczej funkcjonują.
Sa bardziej emocjonalne, łatwiej je zbajerować...
Jak kobieta jest w kryzysie to może stać się łupem sprytnego gracza.
Ale przychodzi otrzeźwienie, wyrzuty sumienia i rozpacz.
Co innego wyrachowana baba żyjaca wiele lat podwójnym , wygodnym zyciem.
Ja byłem pewien że kobiety też myślą rozsądnie. Teraz myślę, że najważniejsze są motylki, a dopiero reszta później.
1 019 2014-12-18 19:36:48
milka9 napisał/a:Po przejściach 48 napisał/a:Tutaj mniej ważny jest przez jaki okres zdradzała, lecz sam fakt. Ja tego nie rozumiem.
Pamiętaj, że kobiety trochę inaczej funkcjonują.
Sa bardziej emocjonalne, łatwiej je zbajerować...
Jak kobieta jest w kryzysie to może stać się łupem sprytnego gracza.
Ale przychodzi otrzeźwienie, wyrzuty sumienia i rozpacz.
Co innego wyrachowana baba żyjaca wiele lat podwójnym , wygodnym zyciem.Ja byłem pewien że kobiety też myślą rozsądnie. Teraz myślę, że najważniejsze są motylki, a dopiero reszta później.
Nie motylki, ale są bardziej łatwowierne. Myślą też często, że jak same kochają to są tez kochane.
1 020 2014-12-18 19:38:43
kroteczka: emocjonalnie zdradzasz męża praktycznie odkąd poznałaś swojego "przyjaciela" - to chyba mamy ustalone? Sama przyznałaś, że dokładnie od momentu poznania tego kolo Twój mąż w Twojej głowie stał się jakąś marną podróbą Mężczyzny przez duże M na tle tego maczo-samca alfa.
To, że zdrada fizyczna doszła dużo później i trwała kilka m-cy nie zmienia niczego w kwestii zdrady emocjonalnej, która jest zawsze mogiłą dla relacji partnerskiej, bo z fizycznej łatwiej się "wychodzi", gdy brak więzi emocjonalnych.
milka9: Proszę w imieniu pozostałych Kobiet z Forum, nie rób proszę z nas-normalnych Kobiet niepełnosprytnych umysłowo i emocjonalnie bezradnych istot, które byle Genek może zbajerować na byle bajer.
To jest kwestia zasad i spójności charakteru NIE PŁCI, litości..
Takim pieprzeniem utwierdzasz kobiety pokroju krotki, że "to jej się SAMO" przydarzyło i ona na tej fali "przypadków" i nieszczęśliwych zbiegów okoliczności dalej zamierza męża rolować i doprowadzi do rozwodu bez orzekania o winie.
1 021 2014-12-18 19:41:25
kroteczka: emocjonalnie zdradzasz męża praktycznie odkąd poznałaś swojego "przyjaciela" - to chyba mamy ustalone? Sama przyznałaś, że dokładnie od momentu poznania tego kolo Twój mąż w Twojej głowie stał się jakąś marną podróbą Mężczyzny przez duże M na tle tego maczo-samca alfa.
To, że zdrada fizyczna doszła dużo później i trwała kilka m-cy nie zmienia niczego w kwestii zdrady emocjonalnej, która jest zawsze mogiłą dla relacji partnerskiej, bo z fizycznej łatwiej się "wychodzi", gdy brak więzi emocjonalnych.
milka9: Proszę w imieniu pozostałych Kobiet z Forum, nie rób proszę z nas-normalnych Kobiet niepełnosprytnych umysłowo i emocjonalnie bezradnych istot, które byle Genek może zbajerować na byle bajer.
To jest kwestia zasad i spójności charakteru NIE PŁCI, litości..Takim pieprzeniem utwierdzasz kobiety pokroju krotki, że "to jej się SAMO" przydarzyło i ona na tej fali "przypadków" i nieszczęśliwych zbiegów okoliczności dalej zamierza męża rolować i doprowadzi do rozwodu bez orzekania o winie.
Nie atakuj mnie, ale byłam w kryzysie, nawet na dnie rozpaczy i pojawiali się panowie- przyjaciele i zazwyczaj chodziło im o jedno.
Czemu nie uległam? Nie wiem, może dlatego, ze rodzina to dla mnie skarb. ale wierzę, ze mozna ulec.
1 022 2014-12-18 19:46:47 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-18 19:48:12)
Powtarzane sa notorycznie różne klamstwa
Powiedziała krotka ![]()
Chciałam żeby to był rodzaj pamietnika dla mnie na czas wychodzenia z bagna
Kochany Pamiętniczku,
Dziś cipka mniej swędziała, chyba wniosę o separację, w międzyczasie może kochanek jakoś do mojego "serduszka" dotrze i coś z tego życia będę miała, zanim mój tępy mąż się domyśli, że mu rogi przyprawiam i sam mnie rzuci.
Jakim idiotą trzeba być żeby nie widzieć, że ja go nie kocham i męczę się z nim - nienawidzę tego skurczybyka, jak ja się z nim męczę..Patrzeć na niego nie mogę.
Nie to co mój Kochanek.. Ten to ma poukładane w głowie. Proszę: silny, żona, dzieci ..i Ja. Taki to potrafi się urządzić i sterować życiem, bierze co chce i jest taki stanowczy <3 8 lat mnie "urabiał" aż urobił
Ależ on mnie musi kochać..tylko się wstydzi, ja to wiem.
No nic, to dziś jeszcze sobie jakąś maścią posmaruję, a po nowym roku się zobaczy jak sprawy się mają..W końcu to ja zdradzam, a nie mnie -to mi się nie spieszy, haha.
A te pajace, co mi tutaj przyszły się pysznić i radzić do wątku..a WON! Nie podoba się co robię? Nikt nie karze czytać.
Nie rozumieją, tumany, jaka nieszczęśliwa jestem i co to znaczy jak cipka swędzi w nocy, a obok tylko mąż ![]()
1 023 2014-12-18 19:48:33
Powtarzane sa notorycznie różne klamstwa
Powiedziała krotka
Chciałam żeby to był rodzaj pamietnika dla mnie na czas wychodzenia z bagna
Kochany Pamiętniczku... Dziś cipka mniej swędziała, chyba wniosę o separację, wmiędzyczasie może kochanek jakoś do mojego "serduszka" dotrze i coś z tego życia będę miała, zanim mój tępy mąż się domyśli, że mu rogi przyprawiam i sam mnie rzuci. Jakim idiotą trzeba być żeby nie widzieć, że ja go nie kocham i męczę się z nim - nienawidzę tego skurczybyka, jak ja się z nim męczę..Patrzeć na niego nie mogę.
Nie to co mój Kochanek.. Ten to ma poukładane w głowie. Proszę: silny, żona, dzieci - i Ja- taki to potrafi się urządzić i sterować życiem, bierze co chce i jest taki stanowczy <3 8 lat mnie "urabiał" az urobiłAleż on mnie musi kochać..tylko się wstydzi, ja wiem.
No nic, to dziś jeszcze sobie jakąś maścią posmaruję, a po nowym roku się zobaczy jak sprawy się mają..W końcu to ja zdradzam, a nie mnie -to mi się nie spieszy, haha.
A te pajace, co mi tutaj przyszły się pysznić i radzić do wątku..a WON! Nie podoba się co robię? Nikt nie karze czytać.Nie rozumieją, tumany, jaka nieszczęśliwa jestem i co to znaczy jak cipka swędzi w nocy, a obok tylko mąż
Masz dużo racji, bardzo dużo, ale ludzie popełniają błedy. Niestety
1 024 2014-12-18 19:59:21
Kończę pisanie tutaj bo to nie ma sensu juz. Powtarzane sa notorycznie różne klamstwa wmawia mi się rzeczy których nigdy nie pisalam. Niektórzy wiedzą lepiej co zrobił/robi moj byly kochanek.
Chciałam żeby to był rodzaj pamietnika dla mnie na czas wychodzenia z bagna, ale widzę ze pomimo tematu forum rację bytu mają tu tylko zdradzone żony.
Dziękuję wszystkim którzy byli dla mnie wsparciem.
Dzięki za uświadomienie mi faktu, że są na tym świecie ludzie o których istnieniu wiedziałem ale do końca nie wierzyłem, bo nie mieściło mi się w przysłowiowej "pale" że można tak żyć. Teraz wiem JAK to jest możliwe :-)
1 025 2014-12-18 20:05:29 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-12-18 20:17:49)
...
Dzięki za uświadomienie mi faktu, że są na tym świecie ludzie o których istnieniu wiedziałem ale do końca nie wierzyłem, bo nie mieściło mi się w przysłowiowej "pale" że można tak żyć. ..
No to poczytaj wątek http://www.netkobiety.pl/t67750.html dziewczyny, która miała podobnie jak krotka, rodzinę, dom ale nudny mąż jej nie odpowiadał, dała się zapłodnić i poszła do kochanka (nomen omen jej szefa). Już pewnie urodziła ale musi być niehalo bo nie pisze o swoim szczęściu.
1 026 2014-12-18 20:39:39
Kroteczko, a czego się tutaj spodziewałaś? Że ci przyklasną i pogłaszczą po główce? Musisz wiedzieć że wiele osób tutaj jest po przejściach i niestety zdradzonych przez swoich partnerów lub partnerki. Wyobrażałaś sobie że tacy ludzie którzy sami zostali mocno skrzywdzeni pochwalą Ciebie za zdradę męża? Ja po przeczytaniu wszystkich postów dochodzę do wniosku że i tak bardzo delikatnie podeszli do Twojego "problemu". Podziwiam ich za to że w miarę kulturalnie obeszli się z Twoją osobą. Mam nadzieję że wyjdziesz na prostą i będziesz wartościową kobietą. Jeżeli tylko będziesz mogła popatrzeć prosto w oczy swojego męża i w swoje kiedy popatrzysz w lustro.
1 027 2014-12-18 21:48:24 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-12-18 23:51:20)
kroteczka, no to może na koniec jeszcze parę słów.
Z tego pisałaś o sobie, widzę obraz osoby zagubionej w swoich oczekiwaniach wobec świata, wobec innych ludzi, wobec siebie.
Gdzieś zagubił się Twój sens zycia.
Targają Tobą sprzeczności :
- chiałabyś wychowywać dzieci, wychowywać wnuki, opiekować się rodzicami na starość,
- chciałabyś realizować plany zawodowe, dużo podróżujesz masz długie delegacje, chciałabyś realizować swoje hobby,
- mąż jest w Tobie zakochany, ale Ty w nim nie,
- mąż nie pociąga Cię seksualnie, kochasz go jak brata, bardziej traktujesz jak przyjaciela,
- męża postrzegasz jako człowieka który go posiada wiele wad, ale prawie się ze sobą nie kłócicie, jest dobrym ojcem, dba o rodzinę,
- mąż jest introwertykiem, spokojny, nie lubiący szaleństw,
- lubisz wrażenia, adrenalinę, przygodę, szybką jazdę samochodem
- seks jest dla Ciebie ogromnie ważny, sekss z mężem jest obowiązkiem, mechaniczny, seks z kochankiem spontaniczny, zmysłowy,
- kochanek jest niesamowicie męski, mógłby mieć wiele kobiet ale chce Ciebie,
- kochanek jest dla innnych kobiet arogancki, bynajmnije szarmancki ale Ciebie adoruje, chociaż pozwala sobie na prymitywne zaczepki,
- rozpoczęłaś romans kilka miesięcy temu, ale tak naprawdę wszystko zaczęło się kiedy w biurze pojawił się ON, niesamowice przystojny,
Z jednej strony chcesz mieć stabilność, z drugiej strony serce rwie się do wrażeń.
Chcesz się realizować zawodowo, mieć swoje hobby, przygody, adrenalina ale jednocześnie wychowywać dzieci, wnuki, opiekować się rodzicami, masz dość mężczyzn ale seks jest dla Ciebie ogromnie ważny, wybrałaś na ojca swych dzieci faceta spokojnego, introwertyka, przewidywalnego ale imponuje Ci macho, męski, dominujący, arogancki wobec innych kobiet.
Jesteś silną kobietą ale imponuje Ci facet dominujący, przy którym czujesz się myszką.
Aż ciśnie się na usta pytanie - czego Ty oczekujesz od życia, co jest dla Ciebie najważniejsze ?
Co ważniejsze a co mniej ?
Co jest celem a co środkiem do osiągnięcia celu ?
Jeżeli miałabyś poświęcać, z czego zrezygnowałabyś ?
Z realizacji planów zawodowych czy z wychowywania dzieci, wnuków, opieki nad rodzicami ?
Z kochanka czy z pracy ?
Z dzieci czy z męża ?
Z życia stabilnego, dostatniego czy z adrenaliny, wrażeń ?
itd.
Nie można mieć wszystkiego bo wtedy nie ma się niczego tak naprawdę.
Jedynie coś tam, tak po trochu, byle jak, byle by było.
To powoduje frustrację, poczucie niespełnienia, niezadowolenie, zagubienie.
Trzeba posiąść sztukę rezygnacji z czegoś żeby osiągnąć coś innego.
Zrezygnować i nie wracać do tematu, nie "cierpieć" z tego powodu.
Trzeba nauczyć się wybierać, określić co ważniejsze.
I cieszyć się z tego.
czy przypadkiem, nie jest tak, że środki które mają służyć do osiągnięcia celu, przesłoniły Ci ten cel ?
Tak, że zamiast podporządkować je sobie, wybrać sobie te środki , zaczęłaś za nimi gonić.
Praca jest celem czy środkiem by móc prowadzić życie - Twoje, Twojej rodziny
Seks, pożądanie - dopełnieniem, czy celem w miłości,
Adrenalina, zabawa, wrażenia - ??
dzieci - sensem życia czy sensem pracy ?
Mąż - celem czy środkiem do osiągnięcia celu ?
....?
1 028 2014-12-18 21:50:16
\\elle napisała\\\PS. I jeszcze tak sobie pomyślałam.. Święta za kilka dni. Wiadomo, nie dla wszystkich ten dzień różni się jakkolwiek od dnia powszedniego, ale próbowałam wyobrazić sobie dzielenie się opłatkiem i składanie życzeń pomiędzy krotką a jej mężem, dziećmi.
Jakim trzeba być betonem zaimpregnowanym na uczucia, by patrzeć im w oczy, uśmiechać się, a myślec i robić swoje.\\\\
pierwszy raz uroniłem łzę na tym forum-
na dodatek jest mi z tym dobrze.
1 029 2014-12-18 22:07:33
Może ten dzień wigilii i podzielenie się opłatkiem z najbliższymi ruszy jej pokryte betonem rozpusty serce.
1 030 2014-12-19 01:27:23
EXTRA_terrestrial napisał/a:...
Dzięki za uświadomienie mi faktu, że są na tym świecie ludzie o których istnieniu wiedziałem ale do końca nie wierzyłem, bo nie mieściło mi się w przysłowiowej "pale" że można tak żyć. ..No to poczytaj wątek http://www.netkobiety.pl/t67750.html dziewczyny, która miała podobnie jak krotka, rodzinę, dom ale nudny mąż jej nie odpowiadał, dała się zapłodnić i poszła do kochanka (nomen omen jej szefa). Już pewnie urodziła ale musi być niehalo bo nie pisze o swoim szczęściu.
Dzięki za linka, bardzo ciekawe - ale IMHO to nieporównywalne - tam dziewczyna użyła swojej biologii aby rozp...... układ, który narzucili jej rodzice i otoczenie - a celem było odzyskanie pozoru kontroli nad swoim życiem. Głupio, ale intencje były słuszne. Gdy "romeo" okazał się świnią uczciwie napisała o tym, więc ma jakiś kontakt z rzeczywistością.
Tu zaś ciężko doszukać się czegoś poza wspominanym wyżej świądem i potrzebą mocnych wrażeń, a mózg służy jedynie do do zniekształcania obrazu rzeczywistości aby pasował do uruchomionych instynktów i pozwolił zachować resztki godności.
1 031 2014-12-19 07:51:47
Nie można w taki brutalny sposób oceniać kobiety, na pewno zrobiła wiele złego, ale może to nieodpowiedzialność, a nie od razu te najgorsze rzeczy?
1 032 2014-12-19 09:00:23 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-12-19 09:01:13)
Kończę pisanie tutaj bo to nie ma sensu juz. Powtarzane sa notorycznie różne klamstwa wmawia mi się rzeczy których nigdy nie pisalam. Niektórzy wiedzą lepiej co zrobił/robi moj byly kochanek.
Chciałam żeby to był rodzaj pamietnika dla mnie na czas wychodzenia z bagna, ale widzę ze pomimo tematu forum rację bytu mają tu tylko zdradzone żony.
Dziękuję wszystkim którzy byli dla mnie wsparciem.
"Hipokryzja to zawstydzenie łajdaka" (Demostenes)
Kro...mam nadzieję, że jednak coś to forum ci dało, chociaż nie to czego oczekiwałaś.
kroteczka, no to może na koniec jeszcze parę słów.(...)
podoba mi się twoje analityczne podsumowanie, bardzo.
Elle88
nie wiem czy wiesz ale zmieniasz świat ![]()
1 033 2014-12-19 09:20:59 Ostatnio edytowany przez Po przejściach 48 (2014-12-19 09:21:18)
Kroteczka jeszcze na pewno ułoży sobie życie. Wierzę w to mocno.
1 034 2014-12-19 09:23:28 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-19 09:26:33)
Nie można w taki brutalny sposób oceniać kobiety, na pewno zrobiła wiele złego, ale może to nieodpowiedzialność, a nie od razu te najgorsze rzeczy?
Dorosła kobieta, która wykazuje całkowitą nieodpowiedzialność, dopuszcza się wielu "złych" rzeczy - zasługuje na jeszcze brutalniejsze potraktowanie...
Kroteczka jeszcze na pewno ułoży sobie życie. Wierzę w to mocno.
W to chyba nikt nie wątpi... Brak zasad, relatywizm moralny i wyrachowanie to cechy umozliwiajace "układanie sobie zycia".
1 035 2014-12-19 09:47:43
(...)
W to chyba nikt nie wątpi... Brak zasad, relatywizm moralny i wyrachowanie to cechy umozliwiajace "układanie sobie zycia".
niestety smutna prawda
Ale może Kro... coś tam przemyśli, przepracuje,
tylko tutaj nie napisze, by uniknąć publicznego "mea culpa"
jej prawo.
1 036 2014-12-19 09:48:41
Żadna z piszących tutaj osób nie pochwala zdrady, kłamstw.
Różnimy się podejściem, na które wpływ mają też nasze osobiste przeżycia.
Jedne osoby są bardziej wyrozumiałe ( może naiwne ), inne bardziej ostre w osądach.
Ale to, że chyba wszyscy uważamy, że zdrada to jest czyste zło, podłość i destrukcja,
a uczciwość, wierność i miłość to są skarby naszego życia
jest całkiem dobrym przesłaniem na Święta.
Wesołych Świąt dla Każdego !
1 037 2014-12-19 09:51:04
kroteczka, no to może na koniec jeszcze parę słów.
Z tego pisałaś o sobie, widzę obraz osoby zagubionej w swoich oczekiwaniach wobec świata, wobec innych ludzi, wobec siebie.
Gdzieś zagubił się Twój sens zycia.
Targają Tobą sprzeczności :
- chiałabyś wychowywać dzieci, wychowywać wnuki, opiekować się rodzicami na starość,
- chciałabyś realizować plany zawodowe, dużo podróżujesz masz długie delegacje, chciałabyś realizować swoje hobby,
- mąż jest w Tobie zakochany, ale Ty w nim nie,
- mąż nie pociąga Cię seksualnie, kochasz go jak brata, bardziej traktujesz jak przyjaciela,
- męża postrzegasz jako człowieka który go posiada wiele wad, ale prawie się ze sobą nie kłócicie, jest dobrym ojcem, dba o rodzinę,
- mąż jest introwertykiem, spokojny, nie lubiący szaleństw,- lubisz wrażenia, adrenalinę, przygodę, szybką jazdę samochodem
- seks jest dla Ciebie ogromnie ważny, sekss z mężem jest obowiązkiem, mechaniczny, seks z kochankiem spontaniczny, zmysłowy,
- kochanek jest niesamowicie męski, mógłby mieć wiele kobiet ale chce Ciebie,
- kochanek jest dla innnych kobiet arogancki, bynajmnije szarmancki ale Ciebie adoruje, chociaż pozwala sobie na prymitywne zaczepki,
- rozpoczęłaś romans kilka miesięcy temu, ale tak naprawdę wszystko zaczęło się kiedy w biurze pojawił się ON, niesamowice przystojny,Z jednej strony chcesz mieć stabilność, z drugiej strony serce rwie się do wrażeń.
Chcesz się realizować zawodowo, mieć swoje hobby, przygody, adrenalina ale jednocześnie wychowywać dzieci, wnuki, opiekować się rodzicami, masz dość mężczyzn ale seks jest dla Ciebie ogromnie ważny, wybrałaś na ojca swych dzieci faceta spokojnego, introwertyka, przewidywalnego ale imponuje Ci macho, męski, dominujący, arogancki wobec innych kobiet.
Jesteś silną kobietą ale imponuje Ci facet dominujący, przy którym czujesz się myszką.Aż ciśnie się na usta pytanie - czego Ty oczekujesz od życia, co jest dla Ciebie najważniejsze ?
Co ważniejsze a co mniej ?
Co jest celem a co środkiem do osiągnięcia celu ?Jeżeli miałabyś poświęcać, z czego zrezygnowałabyś ?
Z realizacji planów zawodowych czy z wychowywania dzieci, wnuków, opieki nad rodzicami ?
Z kochanka czy z pracy ?
Z dzieci czy z męża ?
Z życia stabilnego, dostatniego czy z adrenaliny, wrażeń ?
itd.Nie można mieć wszystkiego bo wtedy nie ma się niczego tak naprawdę.
Jedynie coś tam, tak po trochu, byle jak, byle by było.
To powoduje frustrację, poczucie niespełnienia, niezadowolenie, zagubienie.Trzeba posiąść sztukę rezygnacji z czegoś żeby osiągnąć coś innego.
Zrezygnować i nie wracać do tematu, nie "cierpieć" z tego powodu.
Trzeba nauczyć się wybierać, określić co ważniejsze.
I cieszyć się z tego.czy przypadkiem, nie jest tak, że środki które mają służyć do osiągnięcia celu, przesłoniły Ci ten cel ?
Tak, że zamiast podporządkować je sobie, wybrać sobie te środki , zaczęłaś za nimi gonić.Praca jest celem czy środkiem by móc prowadzić życie - Twoje, Twojej rodziny
Seks, pożądanie - dopełnieniem, czy celem w miłości,
Adrenalina, zabawa, wrażenia - ??
dzieci - sensem życia czy sensem pracy ?
Mąż - celem czy środkiem do osiągnięcia celu ?
....?
Hej Secondo, a ja Ci odpowiem na to pytanie, bo znam/ znałam podobną Kroteczce osobę.
Autorka Ci nie odpowie, bo nie zna odpowiedzi.
Ona nie ma (jeszcze) wiedzy co robi ze swoim życiem. Narazie idealizuje kochanka, bo prawdopodobnie mają ze sobą wiele wspólnego, bądź tak się jej przynajmniej wydaje.
Mąż jest zbędnym balastem, BO JEST. Bo trwa przy niej i ona myśli, że będzie tak długo, jak długo ona chce, bez względu na to, co ona robi ze swoim i Jego życiem.
Kroteczka przekonana jest też pewnie o swojej wtjątkowosci, wyalienowaniu, większym bądź mniejszym odcięciu od spraw codziennych. Przekonana że zasady jej nie obowiązują, bo ci którzy wokół niej są, zawsze będą. Ba, ona nawet nie wie że tak myśli, bo się nad tym nie zastanawia. Ona do tych wniosków dojdzie jak wszystko szlag trafi ( mam nadzieję że do nich dojdzie; nie wszyscy tak potrafią; większość pozostaje betonami do końca, skrzywdzonymi, obnoszącymi się ze swoim nieszczęściem, łkającymi nad losem,nie mającymi pojęcia, że MOŻNA go wziąć w swoje ręce. Takie biedne misie, smutne księżniczki idące przez życie niczym cienie).
Kroteczka ma szansę na ' normalne, szare, szczęśliwe' życie ( szare w jej i podobnym mniemaniu), ale dopóki sama nie dotrze do pewnym wniosków, dopóty nie ma na to szans. Jeśli nie zacznie nad sobą pracować, nie xazna szczęścia i przy kochanku, tego jestem pewna.
Co ją może skłonić do spojrzenia poza swoje ramy?
Tego nie wiem, w przypadku osoby która znam swoje zrobiły traumatyczne przeżycia.... Strata...ból ..
Co z Kroteczką? Oby było tak samo.
1 038 2014-12-19 09:52:11
Masz rację Milko, nikt nie może popierać zdrady i nieszczerości, bo to jest zło i takim pozostanie. Natomiast człowiek nieraz może się nieraz pogubić i nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji, myśli chwilą. Czy takiemu człowiekowi nie należy już dać drugiej szansy na naprawę zła, które uczyniła? A może to małżeństwo uratowane po przejściach byłoby trwalsze od niejednego tak zwanego Bogobojnego?
1 039 2014-12-19 09:58:52
...
Ona nie ma (jeszcze) wiedzy co robi ze swoim życiem. Narazie idealizuje kochanka, bo prawdopodobnie mają ze sobą wiele wspólnego, bądź tak się jej przynajmniej wydaje.
Mąż jest zbędnym balastem, BO JEST. Bo trwa przy niej i ona myśli, że będzie tak długo, jak długo ona chce, bez względu na to, co ona robi ze swoim i Jego życiem.
Kroteczka przekonana jest też pewnie o swojej wtjątkowosci, wyalienowaniu, większym bądź mniejszym odcięciu od spraw codziennych. Przekonana że zasady jej nie obowiązują, bo ci którzy wokół niej są, zawsze będą. Ba, ona nawet nie wie że tak myśli, bo się nad tym nie zastanawia. Ona do tych wniosków dojdzie jak wszystko szlag trafi ( mam nadzieję że do nich dojdzie; nie wszyscy tak potrafią; większość pozostaje betonami do końca, skrzywdzonymi, obnoszącymi się ze swoim nieszczęściem, łkającymi nad losem,nie mającymi pojęcia, że MOŻNA go wziąć w swoje ręce. Takie biedne misie, smutne księżniczki idące przez życie niczym cienie).
Kroteczka ma szansę na ' normalne, szare, szczęśliwe' życie ( szare w jej i podobnym mniemaniu), ale dopóki sama nie dotrze do pewnym wniosków, dopóty nie ma na to szans. Jeśli nie zacznie nad sobą pracować, nie xazna szczęścia i przy kochanku, tego jestem pewna.
Co ją może skłonić do spojrzenia poza swoje ramy?
Tego nie wiem, w przypadku osoby która znam swoje zrobiły traumatyczne przeżycia.... Strata...ból ..
Co z Kroteczką? Oby było tak samo.
Bardzo dobrze napisane ![]()
Dobra czy Twój mąż już to przerobił ?
1 040 2014-12-19 10:08:23
Ona jest jeszcze w tej chwili zaślepiona i zagubiona. Sama nie wie czego chce w życiu.