netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 656 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 911 do 975 z 3 039 ]

911 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-12-17 23:08:17)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:

Już widzę jak się schodzicie ponownie ale już oboje wolni smile

Aleksandra, możesz doprecyzować :
- oboje wolni - ale od czego ?
od zobowiązań wobec swoich rodzin ?
od swoich dzieci ?
od zobowiązania lojalności wobec współmałżonków ?

Wiesz, wolność to może mieć dzierlatka nasto, lub 20-paro letnia, która nie ma stałego związku, nie ma dzieci.

Kroteczka, to romans uświadomił Ci, że nie kochasz męża, nie masz do niego zastrzeżen jako człowieka, mężczyzny, ojca, męża ale marzy Ci się ktoś na miarę " lekkiego szaleństwa".
Poprzednio opisywałaś małzeństwo jako rutynę, natomiast kochanek wzbudzil w Tobie zauroczenie, a w takim stanie jakiekolwiek uczucie do męża musiało wyparować.
Zostało wyparte, w jego miejsce wprowadziłaś uczucie do kochanka.

Za bardzo uporządkowane życie, za bardzo spokojne, za bardzo przewidywalne, za bardzo stabilne te Twoje stadło małżeńskie.
Chcesz coś dostać  od życia, chcesz coś przeżyć, chcesz wrażeń.
Czy sądzisz, że dzieciom jest to potrzebne tak jak i Tobie ?

Jak  chcesz uzasadnić mężowi decyzję o "separacji" ?
wykażesz mu jego winy, brak dbałości o Ciebie, brak adoracji, lub inne jego winy jako powód Twojej decyzji ?

Po co Ci separacja ?
Co chcesz osiągnąć,w jakim celu ?

Wiesz, że będąc w separacji formalnej, bądź nieformalnej będziesz tym bardziej atakowana przez tego kochanka, lub innych którzy chcieliby być na jego miejscu.
Spokoju nie będziesz miało, natomiast... droga do wrażeń stanie się łatwiejsza do zaakceptowania, w separacji - czyli prawie wolna.
Ale.. prawie czyni podobno różnicę smile

912

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:
in_ka napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Już widzę jak się schodzicie ponownie ale już oboje wolni smile

jacy wolni?
z bagażem rozbitych rodzin
z dziećmi
pewno, że się da
ale to jest innego rodzaju pojęcie "wolni"  i do tych wolnych, droga daleka i trudna zapewniam

Cóż począć skoro za późno się spotkali.
Proste?

niestety nie jest proste
jest bardzo zawiłe i skomplikowane ...

913

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Już widzę jak się schodzicie ponownie ale już oboje wolni smile

Aleksandra, możesz doprecyzować :
- oboje wolni - ale od czego ?
od zobowiązań wobec swoich rodzin ?
od swoich dzieci ?
od zobowiązania lojalności wobec współmałżonków ?

Wiesz, wolność to może mieć dzierlatka nasto, lub 20-paro letnia, która nie ma stałego związku, nie ma dzieci.

Wolni czyli nie będący w związku.
Przecież to proste.

914

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:

Cóż począć skoro za późno się spotkali.
Proste?

No właśnie nie jest to proste. Aczkolwiek nie jest niemożliwe. Przed "żyli długo i szczęśliwie" daleeeeeeeka droga.
Oby też wszyscy zainteresowani (tą sprawą) żyli szczęśliwie, kiedyś, z kimś...

915 Ostatnio edytowany przez spanowany (2014-12-17 23:16:55)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ja to dużo pierdykam o tym co było i co będzie, ale tak tu i teraz powiem:
gdyby kochał , uszanował by każdą twoją decyzję,
Choćby jego to bolało, priorytetem była byś Ty , inaczej myśli tylko o....

offtopic
elle myślę , że ludzie choćby się różnili totalnie, ale byli otwarci na drugą osobę to się odnajdą w sobie, bo każda droga choćby w przeciwnych kierunkach i tak doprowadzi nas do siebie.
Jeśli problem jest w nas, nie otworzymy się , to ciągle będzie maska, upupienie Gombrowicza.
Problemem jest zerowa defensywa przy takim otwarciu, zbyt łatwo nas zranić. Ale tak jak mówisz, trzeba się nauczyć rozpoznawać szumowiny i je eliminować ze swojej linii życia.
Wtedy człowiek może przestanie się bać być człowiekiem.
Fiodor Dostoje­wski : Anioł nigdy nie upada. Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie. Człowiek upada i powstaje.
Władysław Grzeszczyk:Czasem dopiero na skrzyżowaniu człowiek zaczyna zastanawiać się - dokąd idzie
Pies na łańcuchu nie błądzi, ale i nigdzie nie trafia.
I jeszcze od siebie dodam, że widzę jak ludzie dzięki temu wątkowi zaczynają rozumieć samych siebie. To mi przywraca optymizm i sens istnienia.

916 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-17 23:15:26)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
spanowany napisał/a:

offtopic
elle myślę , że ludzie choćby się różnili totalnie, ale byli otwarci na drugą osobę to się odnajdą w sobie, bo każda droga choćby w przeciwnych kierunkach i tak doprowadzi nas do siebie.
Jeśli problem jest w nas, nie otworzymy się , to ciągle będzie maska, upupienie Gombrowicza.
Problemem jest zerowa defensywa przy takim otwarciu, zbyt łatwo nas zranić. Ale tak jak mówisz, trzeba się nauczyć rozpoznawać szumowiny i je eliminować ze swojej linii życia.
Wtedy człowiek może przestanie się bać być człowiekiem.
Fiodor Dostoje­wski : Anioł nigdy nie upada. Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie. Człowiek upada i powstaje.
Władysław Grzeszczyk:Czasem dopiero na skrzyżowaniu człowiek zaczyna zastanawiać się - dokąd idzie
Pies na łańcuchu nie błądzi, ale i nigdzie nie trafia.

Mnie chodziło o bycie razem w relacji romantycznej typowo, bo abstrahując od tego to jasne - z każdym jesteśmy w stanie wejść w kontakt, tylko 1 warunek: Trzeba WYLECZYĆ swoje "cienie", inaczej to co najbardziej nas wkurza w drugiej osobie nie pozwoli na zbliżenie do niej, bo to jest coś czego nie akceptujemy tak naprawdę w sobie ('cień').
Tak naprawdę 'cienie' to jedyny powód dlaczego ludzie nie potrafią ze sobą otwarcie rozmawiać i dogadać się.

Im bardziej nieempatyczna i usztywniona w poglądach osoba, tym więcej ma cieni.
I tak np. kroteczka nie lubi w swoim mężu cech, które posiada w sobie, ale wyparła, bo uważa je za "nudne i bylejakie", a cechy które w sobie lubi podziwia też w kochanku (lub każdej innej osobie, która by je przejawiała) - bo tak to działa.
Każdy jest dla nas LUSTREM, ale lubimy i podziwiamy tych, którzy odbijają nasze ulubione cechy, a ganimy i patrzymy z pogardą na tych, którzy odbijają nam te znienawidzone.
Paradoks polega na tym, że jedne i drugie zawsze mamy w sobie wink

Dopiero w momencie, kiedy te znielubione cechy wyciągniemy na światło dzienne i 'prześwietlimy' świadomością - zaakceptujemy ich istnienie w sobie, dopiero wtedy ludzie, którzy też je posiadają nie będą działać nam na nerwy i będziemy mogli również się w nich zakochać. Poszerzy się nam pole wyboru partnera smile

Też taki offtopic wink

917

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Każdy jest dla nas LUSTREM, ale lubimy i podziwiamy tych, którzy odbijają nasze ulubione cechy, a ganimy i patrzymy z pogardą na tych, którzy odbijają nam te znienawidzone.
Paradoks polega na tym, że jedne i drugie zawsze mamy w sobie wink

powalasz mnie ilekroć czytam twoje posty, jesteś świetna smile

918 Ostatnio edytowany przez spanowany (2014-12-17 23:32:35)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

uwielbiam słowo paradoks:
Buttered cat paradox)

919

Odp: Zniszczylam swoje zycie

inka: tzn., że sama mogłabyś to napisać, skoro rezonuje smile

920

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Im bardziej nieempatyczna i usztywniona w poglądach osoba, tym więcej ma cieni.
I tak np. kroteczka nie lubi w swoim mężu cech, które posiada w sobie, ale wyparła, bo uważa je za "nudne i bylejakie", a cechy które w sobie lubi podziwia też w kochanku (lub każdej innej osobie, która by je przejawiała) - bo tak to działa.
Każdy jest dla nas LUSTREM, ale lubimy i podziwiamy tych, którzy odbijają nasze ulubione cechy, a ganimy i patrzymy z pogardą na tych, którzy odbijają nam te znienawidzone.
Paradoks polega na tym, że jedne i drugie zawsze mamy w sobie wink

Interesujące.
Ale nasunęła mi się taka wątpliwość, iż skoro wszystko mamy w dobie go jaka jest nasza prawdziwa natura?

921

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Niestety nasza natura jest względna. Każdy  próbuje coś w sobie bądź kimś znaleźć nawet coś czego nie ma.
Religijni niech tego nie oglądają. http://www.pl.image-share.com/upload/362/165.jpg

922 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-18 00:26:28)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ale nasunęła mi się taka wątpliwość, iż skoro wszystko mamy w dobie go jaka jest nasza prawdziwa natura?

Mądre pytanie smile

Prawdziwa naturą człowieka jest dążenie do pełni. 'Pełnia' jest przeciwieństwem kontrastów, z których składa się praktycznie każda interakcja międzyludzka i sposób w jaki funkcjonuje ten świat TUTAJ (czyli poziom 2.0, dwa wymiary).
Ale paradoksem jest to, że właśnie doświadczanie kontrastów (przeciwległych cech, emocji, sytuacji) umożliwia poszerzenie percepcji, a w dalszej kolejności - integracje wypartych elementów osobowości, czyli proces dochodzenia do Pełni.

Warunkiem integracji jest uprzednia..dezintegracja (całkowite rozsadzenie poprzedniego -wadliwego najczęściej- schematu myślenia i działania na kawałki) by powstała Nowa Jakość, pełniejsza, bo zawierająca nasz prawdziwszy obraz - uzupełniony o wcześniej wyparte emocje i cechy, czyli autentyczny.

923

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:
Secondo1 napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Już widzę jak się schodzicie ponownie ale już oboje wolni smile

Aleksandra, możesz doprecyzować :
- oboje wolni - ale od czego ?
od zobowiązań wobec swoich rodzin ?
od swoich dzieci ?
od zobowiązania lojalności wobec współmałżonków ?

Wiesz, wolność to może mieć dzierlatka nasto, lub 20-paro letnia, która nie ma stałego związku, nie ma dzieci.

Wolni czyli nie będący w związku.
Przecież to proste.

no to napisz,
kiedy nie będą w związkach.
Wolni to oni już nie będą, dopóki nie znajdą swoje miejsce po drugiej stronie lustra smile

Pomyślisz ze się czepiam ,
nie to jest zasadnicza różnica, błąd którzy popełniają ludzie którzy wychodzą z małżeństwa,
na pewno nie mają żadnych zobowiązań wobec osób, które poświęciły im kilkanaście lat swojego życia, a odeszły bo "wypaliło się", "bo znalazł się ktoś lepszy".
Nie piszę o patologii.
Tym bardzij nie są wolni kiedy z tych małzeństw są dzieci.

A niestety, często to niby "wolność" uderza do głowy, jak woda sodowa.
To że nie będą w związkach, nie znaczy że będą wolni.

924

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Ale nasunęła mi się taka wątpliwość, iż skoro wszystko mamy w dobie go jaka jest nasza prawdziwa natura?

Mądre pytanie smile

Prawdziwa naturą człowieka jest dążenie do pełni. 'Pełnia' jest przeciwieństwem kontrastów, z których składa się praktycznie każda interakcja międzyludzka i sposób w jaki funkcjonuje ten świat TUTAJ (czyli poziom 2.0, dwa wymiary).
Doświadczanie kontrastu (przeciwległych cech, emocji, sytuacji) umożliwia poszerzenie percepcji, a w dalszej kolejności - integracje wypartych elementów osobowości.

ALE: warunkiem dla integracji jest uprzednia..dezintegracja (całkowite rozsadzenie poprzedniego -wadliwego najczęściej- schematu myślenia i działania na kawałki) by powstała Nowa Jakość, pełniejsza i bardziej autentyczna, bo zawierająca prawdziwszy nasz obraz uzupełniony o wcześniej wyparte emocje i cechy wink

Czy to oznacza, że kryzys w związku, silny konflikt może wbrew pozorom lub paradoksalnie mieć pozytywny skutek?
Bo zmusza do przyjrzenia się sobie i pozbycia fałszywych przekonań o sobie i innych?

925

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:

Jak  chcesz uzasadnić mężowi decyzję o "separacji" ?
wykażesz mu jego winy, brak dbałości o Ciebie, brak adoracji, lub inne jego winy jako powód Twojej decyzji ?

Po co Ci separacja ?
Co chcesz osiągnąć,w jakim celu ?

Wiesz, że będąc w separacji formalnej, bądź nieformalnej będziesz tym bardziej atakowana przez tego kochanka, lub innych którzy chcieliby być na jego miejscu.
Spokoju nie będziesz miało, natomiast... droga do wrażeń stanie się łatwiejsza do zaakceptowania, w separacji - czyli prawie wolna.
Ale.. prawie czyni podobno różnicę smile

Powiem mu że go nie kocham że nie chcę już z nim współżyć że źle mi z nim że zasługuje na miłość innej kobiety.  On częściowo już to słyszał ode mnie.
Nie będę atakowana przez kochanka bo nie będzie o tym wiedział albo dowie się na tyle późno że będzie juz pozamiatane. Z innymi sobie poradzę przecież nie będę rozglaszac że jestem w separacji. A droga do wrażeń - na razie muszę odpocząć od wrażeń bo od kilku miesięcy żyję jak na karuzeli. Pewnie mi kiedyś tego zabraknie ale będę szukać bardzo ostrożnie.  I nie dam sobie zamydlic oczu. Żadnych mężczyzn w związkach.

926 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-18 00:42:07)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Czy to oznacza, że kryzys w związku, silny konflikt może wbrew pozorom lub paradoksalnie mieć pozytywny skutek?
Bo zmusza do przyjrzenia się sobie i pozbycia fałszywych przekonań o sobie i innych?

Dokładnie.
Osoba świadoma, tj. taka, która rozumie, że 'tak jak wewnątrz tak na zewnątrz' -nie odwrotnie, kryzys potraktuje jako okazję do przyjrzenia się procesom jakie zachodzą w NIEJ, osoba nieświadoma uzna, że kryzys jest wynikiem zewnętrznych okoliczności i tam należy szukać rozwiązań.

Podobnie jest z konfliktami na różnym tle. Zauważ, że konflikt w naturalny sposób ustaje, jeśli zmienisz perspektywę patrzenia z zewnętrznych objawów i skupiania się tylko na tym, na przyczynę (wnętrze )- wyparty element, który nie pozwala widzieć szerszej całości.

927

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Powiem mu że go nie kocham że nie chcę już z nim współżyć że źle mi z nim że zasługuje na miłość innej kobiety. 
.

do tego możesz dodać, że go zdradziłaś i kochasz tamtego ...

928

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Powiem mu że go nie kocham że nie chcę już z nim współżyć że źle mi z nim że zasługuje na miłość innej kobiety. 
.

do tego możesz dodać, że go zdradziłaś i kochasz tamtego ...

Nie tego mu na razie nie powiem ale kiedyś na pewno.  A miłość do innego mam nadzieję wypali się szybko choć rodziła się bardzo powoli. 
Poza tym jest i miłość i nienawiść.  Pielęgnuje tę drugą na razie.  Po to żeby skończyło się na obojętności.

929

Odp: Zniszczylam swoje zycie

czyli powiesz ale ... tyle ile chcesz, żeby było w miarę - bezpiecznie dla ciebie

930

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jeśli jest nienawiść to nie było miłości wink ILUZJA.

931

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Powiem mu że go nie kocham że nie chcę już z nim współżyć że źle mi z nim że zasługuje na miłość innej kobiety.  On częściowo już to słyszał ode mnie.
Nie będę atakowana przez kochanka bo nie będzie o tym wiedział albo dowie się na tyle późno że będzie juz pozamiatane. Z innymi sobie poradzę przecież nie będę rozglaszac że jestem w separacji. A droga do wrażeń - na razie muszę odpocząć od wrażeń bo od kilku miesięcy żyję jak na karuzeli. Pewnie mi kiedyś tego zabraknie ale będę szukać bardzo ostrożnie.  I nie dam sobie zamydlic oczu. Żadnych mężczyzn w związkach.

a jaki wyznaczasz sobie cel podczas separacji ?

czym dla Ciebie będzie się różniła od rozwodu ?

Separacja, jest czymś pośrednim pomiędzy małżeństwem a rozwodem.
Jest zazwyczaj traktowane jako "czas na dogadanie się" małżonków.

Czego oczekujesz Ty od separacji  ? (dla siebie)
Jak chcesz wykorzystać ten czas, co Ty chcesz wtedy osiągnąć ?

932

Odp: Zniszczylam swoje zycie

BTW.
kroteczka zauważ, że Elle wlaśnie pisze coś bardzo ciekawego, może dla Twoich przemyśleń :

Elle88 napisał/a:

Czy to oznacza, że kryzys w związku, silny konflikt może wbrew pozorom lub paradoksalnie mieć pozytywny skutek?
Bo zmusza do przyjrzenia się sobie i pozbycia fałszywych przekonań o sobie i innych?

Dokładnie.
Osoba świadoma, tj. taka, która rozumie, że 'tak jak wewnątrz tak na zewnątrz' -nie odwrotnie, kryzys potraktuje jako okazję do przyjrzenia się procesom jakie zachodzą w NIEJ, osoba nieświadoma uzna, że kryzys jest wynikiem zewnętrznych okoliczności i tam należy szukać rozwiązań.

Podobnie jest z konfliktami na różnym tle. Zauważ, że konflikt w naturalny sposób ustaje, jeśli zmienisz perspektywę patrzenia z zewnętrznych objawów i skupiania się tylko na tym, na przyczynę (wnętrze )- wyparty element, który nie pozwala widzieć szerszej całości.

933

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Margolinka napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Cóż począć skoro za późno się spotkali.
Proste?

No właśnie nie jest to proste. Aczkolwiek nie jest niemożliwe. Przed "żyli długo i szczęśliwie" daleeeeeeeka droga.
Oby też wszyscy zainteresowani (tą sprawą) żyli szczęśliwie, kiedyś, z kimś...

Niestety, jak latwo zauwazyc w dzisiejszych czasach jestesmy konsumpcyjnym spoleczenstwem i ludzi,zwiazkow , rzeczy sie nie naprawia, tylko sie po prostu wymienia na nowsze "lepsze" modele. Wartosci takie jak rodzina, malzenstwo istnieja raczej tylko na papierze....

934

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Margolinka napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Cóż począć skoro za późno się spotkali.
Proste?

No właśnie nie jest to proste. Aczkolwiek nie jest niemożliwe. Przed "żyli długo i szczęśliwie" daleeeeeeeka droga.
Oby też wszyscy zainteresowani (tą sprawą) żyli szczęśliwie, kiedyś, z kimś...

Niestety, jak latwo zauwazyc w dzisiejszych czasach jestesmy konsumpcyjnym spoleczenstwem i ludzi,zwiazkow , rzeczy sie nie naprawia, tylko sie po prostu wymienia na nowsze "lepsze" modele. Wartosci takie jak rodzina, malzenstwo istnieja raczej tylko na papierze....

935 Ostatnio edytowany przez krych23 (2014-12-18 02:31:35)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Uuuu, dobre mądrości padły na tej stronie. Koduję do przyszłej analizy.
Elle , wydaje mi się z grubsza, że Twój post nr 926 mówi o : "zamiast skierować wskazujący palec na partnera, świat, skierujmy go na siebie". Uważam te słowa za znamienne , w czasie kryzysu w życiu człowieka.
To mądrość Bagsa. Czasem pisał jak potłuczony smile, jednak dał duuużo dobrego temu forum. Te zdanie zapamietałem, podrasowałem pod siebie ( dodałem słowo "świat" ) i realizuję od wielu miesięcy.

936

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Powiem mu że go nie kocham że nie chcę już z nim współżyć że źle mi z nim że zasługuje na miłość innej kobiety. 
.

do tego możesz dodać, że go zdradziłaś i kochasz tamtego ...

Nie tego mu na razie nie powiem ale kiedyś na pewno.  A miłość do innego mam nadzieję wypali się szybko choć rodziła się bardzo powoli. 
Poza tym jest i miłość i nienawiść.  Pielęgnuje tę drugą na razie.  Po to żeby skończyło się na obojętności.

No pewnie po co narażać się na rozwód z własnej winy tongue

937 Ostatnio edytowany przez Aleksandra81 (2014-12-18 08:56:21)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Czy to oznacza, że kryzys w związku, silny konflikt może wbrew pozorom lub paradoksalnie mieć pozytywny skutek?
Bo zmusza do przyjrzenia się sobie i pozbycia fałszywych przekonań o sobie i innych?

Dokładnie.
Osoba świadoma, tj. taka, która rozumie, że 'tak jak wewnątrz tak na zewnątrz' -nie odwrotnie, kryzys potraktuje jako okazję do przyjrzenia się procesom jakie zachodzą w NIEJ, osoba nieświadoma uzna, że kryzys jest wynikiem zewnętrznych okoliczności i tam należy szukać rozwiązań.

Podobnie jest z konfliktami na różnym tle. Zauważ, że konflikt w naturalny sposób ustaje, jeśli zmienisz perspektywę patrzenia z zewnętrznych objawów i skupiania się tylko na tym, na przyczynę (wnętrze )- wyparty element, który nie pozwala widzieć szerszej całości.

Dziękuję
Prawie dokładnie to samo pisała mi inna osoba z tego forum.
Dwie tak mądre kobiety nie mogą się mylić smile
Ciężko przyjąć do wiadomości, iż w kryzysie i konflikcie jest dążenie do rozwoju.
Właśnie upadło moje kolejne przekonanie, iż szczęśliwy związek to związek w którym nie ma konfliktów.
No dobrze, jeśli dzięki kryzysom  konfliktom mamy się rozwijać to lepiej nie zamiatać ich pod dywan, nie bać się. iż doprowadzą do rozpadu związku.
Uffff to trudne.

938

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:

a jaki wyznaczasz sobie cel podczas separacji ?

czym dla Ciebie będzie się różniła od rozwodu ?

Separacja, jest czymś pośrednim pomiędzy małżeństwem a rozwodem.
Jest zazwyczaj traktowane jako "czas na dogadanie się" małżonków.

Czego oczekujesz Ty od separacji  ? (dla siebie)
Jak chcesz wykorzystać ten czas, co Ty chcesz wtedy osiągnąć ?

Nie wiem, zobaczymy.  Chcę pomyśleć przez ten czas nad sobą.  Chcę żeby mąż też zobaczył jak może mu być beze mnie. Na pewno nie chcę w tym czasie rzucić się w towarzyski wir.

939

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko, nigdy nie możesz wiedzieć, czy Twój nowo poznany kochanek jest szczęśliwy w swoim związku małżeńskim, czy też nie. Jak chce Ciebie zdobyć to będzie wiele mówił o swoim nieszczęśliwym małżeństwie. Ja miałbym wiele na ten temat do powiedzenia, ale może kiedyś zbiorę w sobie odwagę na uzewnętrznienie moich przeżyć.

940 Ostatnio edytowany przez Olo99 (2014-12-18 09:23:24)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja tylko zacytuje pierwszy post z tego wątku bo widzę, że niektórzy stracili obiektywizm i dorabiana jest ideologia do zwykłej zdrady.

kroteczka napisał/a:

Wszystko zaczęło się kilka lat temu kiedy poznalam jego. Miałam już męża, dzieci, niby bylam szczęśliwa chociaż tak naprawdę zawsze mi czegos brakowalo. Pojawił sie on inteligentny, wesoły, przystojny i niesamowicie męski.  Zapatrzony we mnie choc mógł miec każdą. Przez wiele lat nie dopuszczalam do siebie mysli ze mogloby byc cos miedzy nami, on wielokrotnie sugerowal, ja udawalam ze to żarty. Wielu mezczyzn probowalo ze mna flirtowac a ja zawsze umialam zachowac dystans. Niestety on byl wyjatkowy, moze schlebialo mi to, ze on chcial tylko mnie. Gadalismy godzinami, lubilismy te same rzeczy, smialismy sie z tych samych żartów. W końcu na fali kryzysu przekroczylismy granicę. On ma żonę,  dziecko wiem że nie jest z nią szczesliwy. A ja - ja jestem wrakiem człowieka nie potrafię poradzić sobie ze swoim życiem,  które zniszczyłam na własne życzenie. Ludzie mysla, ze mam takie idealne zycie, dobra praca, fajne dzieci, meza. A ja umieram codziennie. Jak to skonczyc? Jak dalej zyc bez niego? Nie wiem czy dam radę?

Dla mnie to zwykła zdrada powodowana chcicą. Na fali kryzysu zamiast próbować naprawić związek poszła do łóżka z innym i tyle w temacie. Nie wiem po co te 25 stron w tym wątku. Powinna być maksymalnie jedna strona i koniec tematu.
Dodam, że w innym wątku podobnie pisał facet i został zmieszany z błotem (słusznie zresztą).
Pozdrawiam.

941

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka nie piszę, że masz tak zrobić. To co planujesz to jest w dalszym ciągu jakaś nieszczerość, nieuczciwość.
Moim zdaniem uczciwe to byłoby wyznanie mężowi jakie są fakty. Poznałam mężczyznę, zaprzyjaźniliśmy się, zdardzam cię.
Nie trzeba mówić, że się nie kocha. Tego możesz w tej chwili sama nie wiedzieć. Po co ckliwe słowa: zasługujesz na inną kobietę.
Myślę, że on sam potarfi podjąć decyzję i wie na jaką kobietę zasługuje czy z jaką chce być. Jeśli zna prawdę.

942

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bet napisał/a:

Kroteczka nie piszę, że masz tak zrobić. To co planujesz to jest w dalszym ciągu jakaś nieszczerość, nieuczciwość.
Moim zdaniem uczciwe to byłoby wyznanie mężowi jakie są fakty. Poznałam mężczyznę, zaprzyjaźniliśmy się, zdardzam cię.
Nie trzeba mówić, że się nie kocha. Tego możesz w tej chwili sama nie wiedzieć. Po co ckliwe słowa: zasługujesz na inną kobietę.
Myślę, że on sam potarfi podjąć decyzję i wie na jaką kobietę zasługuje czy z jaką chce być. Jeśli zna prawdę.

Tylko że ja już nie potrafię z nim być.  Gdybym go kochala to bym walczyła.  Przed zdradą nawet bez uczucia jakoś mijał dzień za dniem.  A teraz jak wiem czego chcę od  mężczyzny nie umiem tak żyć jałowo, wolę być sama. Nie boję się tego , jestem  silną kobietą.

943

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Zajebiście, a mąż wchodząc do domu mieści się w drzwiach? Rogi mu nie zawadzają? Miej honor kobieto, powiedz mu prawdę i pozwól mu zadecydować, ma do tego prawo. A ty wypłakujesz się na forum jaka to ty nieszczęśliwa. Masakra.

944

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Coś mi się wydaje że sama się nakręcasz. Takie odczucia można mieć zaraz po zdradzie, ale po tylu latach od pierwszej zdrady już dawno powinnaś podjąć decyzję i rozwiązać problem. To co robisz i odwlekasz to jest albo niepoważne, nie szanujesz ani siebie ani męza, albo bawisz się na tym forum kosztem innych forumowiczów. Decyzja powinna być już dawno. Sama nie wiesz czego chcesz.

945

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Masz rację Olo, ona z kobiety zdradzającej i niepoważnej zaczyna robić z siebie ofiarę.

946 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-12-18 10:52:13)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

Jak  chcesz uzasadnić mężowi decyzję o "separacji" ?
wykażesz mu jego winy, brak dbałości o Ciebie, brak adoracji, lub inne jego winy jako powód Twojej decyzji ?

Po co Ci separacja ?
Co chcesz osiągnąć,w jakim celu ?

Wiesz, że będąc w separacji formalnej, bądź nieformalnej będziesz tym bardziej atakowana przez tego kochanka, lub innych którzy chcieliby być na jego miejscu.
Spokoju nie będziesz miało, natomiast... droga do wrażeń stanie się łatwiejsza do zaakceptowania, w separacji - czyli prawie wolna.
Ale.. prawie czyni podobno różnicę smile

Powiem mu że go nie kocham że nie chcę już z nim współżyć że źle mi z nim że zasługuje na miłość innej kobiety.  On częściowo już to słyszał ode mnie.
Nie będę atakowana przez kochanka bo nie będzie o tym wiedział albo dowie się na tyle późno że będzie juz pozamiatane. Z innymi sobie poradzę przecież nie będę rozglaszac że jestem w separacji. A droga do wrażeń - na razie muszę odpocząć od wrażeń bo od kilku miesięcy żyję jak na karuzeli. Pewnie mi kiedyś tego zabraknie ale będę szukać bardzo ostrożnie.  I nie dam sobie zamydlic oczu. Żadnych mężczyzn w związkach.

Nie wypowiem się obszernie na Twoim wątku.
Ale nie chciałbym mieć takiej żony jak Ty.
Jak mąż Ci nie pasuje to się z nim rozstań a nie oszukuj.

947

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
bet napisał/a:

Kroteczka nie piszę, że masz tak zrobić. To co planujesz to jest w dalszym ciągu jakaś nieszczerość, nieuczciwość.
Moim zdaniem uczciwe to byłoby wyznanie mężowi jakie są fakty. Poznałam mężczyznę, zaprzyjaźniliśmy się, zdardzam cię.
Nie trzeba mówić, że się nie kocha. Tego możesz w tej chwili sama nie wiedzieć. Po co ckliwe słowa: zasługujesz na inną kobietę.
Myślę, że on sam potarfi podjąć decyzję i wie na jaką kobietę zasługuje czy z jaką chce być. Jeśli zna prawdę.

Tylko że ja już nie potrafię z nim być.  Gdybym go kochala to bym walczyła.  Przed zdradą nawet bez uczucia jakoś mijał dzień za dniem.  A teraz jak wiem czego chcę od  mężczyzny nie umiem tak żyć jałowo, wolę być sama. Nie boję się tego , jestem  silną kobietą.

Uważam dalszym ciągu, Kroteczko, że Twój mąż, tak jak już sugerowałem na początku, domyśla się, że masz kogoś.
Tak, czy siak, podobnie, jak to było w przypadku LonelyM, z pewnością zada Ci pytanie o kochanka, gdy zbierzesz się w sobie, by porozmawiać z nim o separacji.
Przygotuj się na to.
Jak jemu odpowiesz w takiej sytuacji?

948

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Tylko że ja już nie potrafię z nim być.  Gdybym go kochala to bym walczyła.  Przed zdradą nawet bez uczucia jakoś mijał dzień za dniem.  A teraz jak wiem czego chcę od  mężczyzny nie umiem tak żyć jałowo, wolę być sama. Nie boję się tego , jestem  silną kobietą.

wiesz Kroteczko myślę, że ty jeszcze nie wiesz czego chcesz, wiesz co powinnaś ale jeszcze tego nie czujesz prawdziwie. Dlatego nie chcesz powiedzieć mężowi o zdradzie bo chcesz mieć opcję powrotu.
Nie chcesz żeby się dowiedział. Wolisz powiedzieć- zasługujesz na kogoś lepszego niż ja.
Dlatego wykombinowałaś sobie, w sumie całkiem słusznie, że najlepiej będzie odsunąć się na jakiś czas, pobyć sama ze sobą.
Bo to czy ty kochasz męża jeszcze czy też nie ... to się okaże gdy faktycznie go zostawisz, gdy może zatęsknisz, gdy może docenisz właśnie te cechy, które cię w nim denerwują, gdy dogoni cię prawdziwe życie
może wtedy warto będzie pójść z mężem na terapię?
I gdy motyle wyzdychają lub jak kto woli z większym dystansem będziesz w stanie spojrzeć na kochanka.
Łatwo jest pisać "nie boję się tego, jestem silną kobietą"...wiem coś o tym smile

949

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Czytam te Twoje wszystkie posty Kroteczko i dochodzę do wniosku że jesteś bardzo złą kobietą, która pragnie nie tylko spieprzyć swoje życie ale jak by tego było mało jeszcze wielu innym niewinnym ludziom. Brak słów na określenie takiej kobiety. I ona mówi że wie co to jest miłość? Wydaje mi się że to kobieta wyzuta z wszelkich luidzkich odruchów, a serce już istnieje jako mięsień.

950

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
bet napisał/a:

Kroteczka nie piszę, że masz tak zrobić. To co planujesz to jest w dalszym ciągu jakaś nieszczerość, nieuczciwość.
Moim zdaniem uczciwe to byłoby wyznanie mężowi jakie są fakty. Poznałam mężczyznę, zaprzyjaźniliśmy się, zdardzam cię.
Nie trzeba mówić, że się nie kocha. Tego możesz w tej chwili sama nie wiedzieć. Po co ckliwe słowa: zasługujesz na inną kobietę.
Myślę, że on sam potarfi podjąć decyzję i wie na jaką kobietę zasługuje czy z jaką chce być. Jeśli zna prawdę.

Tylko że ja już nie potrafię z nim być.  Gdybym go kochala to bym walczyła.  Przed zdradą nawet bez uczucia jakoś mijał dzień za dniem.  A teraz jak wiem czego chcę od  mężczyzny nie umiem tak żyć jałowo, wolę być sama. Nie boję się tego , jestem  silną kobietą.

Kroteczko,
nikt nie nakazuje Tobie, że masz walczyć o męża.
Jestem analitykiem i analitycznie to myślę, że jesteś jeszcze na początku drogi do  " rozwodu z kochankiem ".
Najprawdopodobniej jeszcze nie raz bedziesz  miała sprzeczne myśli, byc może nawet jeszcze się złamiesz.
Przede wszystkim to jeszcze nie myślisz trzeźwo. Pisałaś, że kochanek Ciebie szanował, bo się Ciebie radził.
Alez to bzdura. Mój mąż i ja też radzimy się znajomych w pracy, gdzie jechać na wakacje itd.
Ponadto to częsta taktyka mężczyzn...niech nie myśli, że jest tylko do seksu. I wtedy są pytania o samochód,
o pediatrę dla dzieci, o ogród.
Nie będę demonizowała Twojego kochanka, bo nie wiem , jaki jest, ale może właśnie taką taktykę zachował.
Po drugie miałaś problem w małżeństwie i miałaś dwie opcje.
Jedna to starac się coś zmienić, druga to romans.
Wybrałaś drugą.I wciąż w tej opcji tkwisz, bo ciągle o nim myślisz. Piszesz, że kochasz.
Więc może po jakimś czasie, kiedy rzeczywiście porzucisz opcję pierwszą.... zauważysz  też opcję pierwszą.
Załatw to wszystko na spokojnie, spokojnie przejdź wszystkie etapy rozwodu z kochankiem i później decyduj.
Panowie maja rację. Zaczynasz robić z siebie ofiarę. To nie jest w porządku.
Zawaliłaś, zawaliliscie. Jesteś kobietą w problemie, którą poniekąd rozumiem, ale nie ofiarą.

951

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ponadto podchodzisz trochę bezdusznie do tego wszystkiego.
Jednak przez wasz romans cierpią ludzie.
Co zawiniła tam ta druga kobieta, czy tak bardzo zawinił mąż?
Co zawiniły te wszystkie dzieci?
Przekieruj trochę myśli w tą stronę.
Naprawdę nie rób z siebie ofiary.

952

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Brawo Milka, ona powinna się już obudzić z tego pięknego snu i popatrzeć trzeźwo na świat i na siebie. Skoro sama siebie nie szanuje, to niech chociaż uszanuje innych.

953

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Po przejściach 48 napisał/a:

Brawo Milka, ona powinna się już obudzić z tego pięknego snu i popatrzeć trzeźwo na świat i na siebie. Skoro sama siebie nie szanuje, to niech chociaż uszanuje innych.

Wiesz jak to się kończy...
Mąż na separację może odpowiedzieć ... a, czemu nie rozwód, myslałaś, że nie wiem, tutaj masz dowody...
Kochanek może zapałać wielką miłością do żony...
A dzieci....płacz, może będą wolały zostać z tatą...
I wtedy kroteczka zateskni do stabilnego, spokojnego życia, które tak bardzo Jej przeszkadzało.
Nie zyczę Jej tego, bo myślę, że się pogubiła, zakochała.
Tylko, że ja naiwnie wciąż wierzę w miłość smile

954

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja przypuszczam, że kroteczka się boi że jak podejmie kroki do rozstania się z mężem, to "kochający" kochanek zrezygnuje z jej usług seksualnych, nie chcąc niszczyć swojej rodziny. Przypuszczam że ona jest tylko dla niego odskocznią od codzienności. Bo gdy dwoje ludzi się naprawdę kocha, to robią wszystko, żeby być razem.

955

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka jakieś dwa dni temu kiedy przeczytałam Twoje posty i pomyslalam sobie, że ty boisz się zostać sama. Boisz się, że jak odejdziesz do męża to kochanek wcale nie rozwiedzie się z żoną i nie bedziesz z nim miała wspaniałęgo życia.
A mąż to w sumie jest fajny facet. Tylko nie masz ochoty z nim być jak kobieta z mężczyzną. Być może podświadomie obawiasz się, że odnajdzie się w sytuacji no i nie będzie w ciebie już taki zapatrzony. Udajesz przykładną żonę i matkę.
Zachować sobie w razie czego dwóch wzdychajacych. Nie chodzi o to, aby oni byli z Tobą cieleśnie, ale mieli o tobie dobre zdanie, kochali się w Tobie.
" Nie boję się tego, jestem silną kobietą"
Na jakiej podstwie tak uważasz.
" Siłą" jest według ciebie branie na wzruszenia i manipulacja, oszustwo? Nikt nie zabroni ci zakochać się w innym, nie kochać męża, ale uważam, że "siłą" jest zdobycie się na prawdę, uczciwość.
Tak fajnie jest wypłakać się, jak mi źle. Jaki romans jest nieodbty, jak ja strasznie cierpię.
No i dzielna decyzja. I tak się zaraz może rypnąć to sama odejdę. Będę taka wspaniałomyślna dla męża: zasługujesz na inną.
Nie no po takim wyznaniu to człowiek pomyśli sobie, ale ja mam dobrą żonę. Jaka cudowna kobieta.
Jakby stwierdziła fakty: oszukuję cię, sypiam z innym.
To wie jakie byłyby konsekwencje. Prysnąłby obraz " wpaniałej żony". A tak dalej go zachowuje. Kto wie, może się mąż dalej będzie starał, może chłpina jeszcze bardziej. Bo to robi zasadniczą różnicę. Rżnę się z innym, fascynuje mnie, przyjaźnię się z nim. Ale  wiem, że on może mnie kiedyś kantować i w ogóle to nie wiem czy opuści żonę. No i jak ludzie będą na mnie patrzeć... Jak mają patrzeć Kroteczko? Zwyczajnie, wyszłoby jaka jesteś. Tego się boisz?
Prysnąłby czar.

956

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"Bo gdy dwoje ludzi się naprawdę kocha, to robią wszystko, żeby być razem."

Tak na marginesie. Ciekawy jestem Twojego zdania w kontekscie roznych zyciowych sytuacji, kontekscie 3 osob, ktore sie kochaja, w roznych wariantach. Bo uwazam ze myslenie o koniecznosci bycia razem jest bledne.

957

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja nie uważam życia w trójkącie tam, gdzie w grę wchodzi prawdziwa miłość, chyba że jakieś dewiacje.

958

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kochanek jak już to zapała jak zwykle miłością do dzieci. " Nie zostawię dzieci" - czytaj mnie jest tak dobrze.
Nie nadajesz się na żonę, nie chciałbym takiej żony.
Ilu mężczyzn chce się wiązać z kobietą, która rozwaliła sobie rodzinę dla kochanka. Dodatkowo ten kochanek nie rozwódł się dla niej z żoną. Można powiedzieć, że została na lodzie.
Inaczej to wyglada jak powie, odeszłam od męża. Zakochałam się z innym, nie hciałam męża krzywdzić, zasługuję na inną.

959

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Po przejściach 48 napisał/a:

Ja nie uważam życia w trójkącie tam, gdzie w grę wchodzi prawdziwa miłość, chyba że jakieś dewiacje.

Jak super, że jeszcze ktoś wierzy, może naiwnie, w szczerą miłość smile

960

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bet napisał/a:

Kochanek jak już to zapała jak zwykle miłością do dzieci. " Nie zostawię dzieci" - czytaj mnie jest tak dobrze.
Nie nadajesz się na żonę, nie chciałbym takiej żony.
Ilu mężczyzn chce się wiązać z kobietą, która rozwaliła sobie rodzinę dla kochanka. Dodatkowo ten kochanek nie rozwódł się dla niej z żoną. Można powiedzieć, że została na lodzie.
Inaczej to wyglada jak powie, odeszłam od męża. Zakochałam się z innym, nie hciałam męża krzywdzić, zasługuję na inną.

Po tym wszystkim co się stało, po tym, że mąż nic niby nie widzi...zaczęłabym się już trochę bać.
Bo za chwilę ktoś tu może zostać na lodzie z prawdziwym poczuciem winy, że rozwaliło się chociażby swoim dzieciakom fajny dom.

961

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja przeczuwam, że mąż nie jest już taki zaślepiony i na pewno zbiera już dowody przeciwko żonie. Obym nie był złym prorokiem ale myślę że ona się kiedyś obudzi z ręką w nocniku, pozbawiona wszystkiego. Ale pretensje wtedy może mieć tylko do siebie.

962

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kochanek byłby głupi wiążąc się na stałe z tego typu kobietą, która rozbija własną rodzinę i ma w nosie męża i dzieci, aby tylko zaspokoić swoją chuć.

963

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

Uważam dalszym ciągu, Kroteczko, że Twój mąż, tak jak już sugerowałem na początku, domyśla się, że masz kogoś.
Tak, czy siak, podobnie, jak to było w przypadku LonelyM, z pewnością zada Ci pytanie o kochanka, gdy zbierzesz się w sobie, by porozmawiać z nim o separacji.
Przygotuj się na to.
Jak jemu odpowiesz w takiej sytuacji?

Może i się domyśla. Myślę że nie przyznam się.  Już nie mam kochanka i mieć nie będę.

964

Odp: Zniszczylam swoje zycie

I tu jest jej odwaga, "Nie przyznam się". A gdzież to zniknął w tej chwili kochanek? A może na oku już jest drugi?

965

Odp: Zniszczylam swoje zycie

No tak... Po co?
Chcesz przecwaniaczyć.

966

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Boże uchroń mnie przed spotkaniem kiedykolwiek takiej kobiety. Ona chyba nie jest z tego świata.

967

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Po przejściach 48 napisał/a:

Ja przypuszczam, że kroteczka się boi że jak podejmie kroki do rozstania się z mężem, to "kochający" kochanek zrezygnuje z jej usług seksualnych, nie chcąc niszczyć swojej rodziny. Przypuszczam że ona jest tylko dla niego odskocznią od codzienności. Bo gdy dwoje ludzi się naprawdę kocha, to robią wszystko, żeby być razem.

Ale ja już zrezygnowałam z jego usług on nie musi już nic robić.   Nie chcę od niego nic.
A mąż - widzę że boli was że mąż mnie jeszcze nie kopnął w d.. A ja bym chciała żeby mnie zostawił.  Miałabym spokój.  I nie musisz się martwić "kto by chciał taką złą kobietę" poradzę sobie.

968

Odp: Zniszczylam swoje zycie

hehe Kroteczce do szcześcia potrzebne jest grono adoratorów...co bedzie się biedna męczyła przy jednym mężu czy kochanku jak mozna mieć wielu...no wkońcu cieszyła sie na delegację i wesołe towarzystwo...:)
a jej odwaga polega na tym że jak sie wali to ucieka...ale nie wyjawi z jakiego powodu...tylko pozazdrościc takiej odwagi i siły

969

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:

Uważam dalszym ciągu, Kroteczko, że Twój mąż, tak jak już sugerowałem na początku, domyśla się, że masz kogoś.
Tak, czy siak, podobnie, jak to było w przypadku LonelyM, z pewnością zada Ci pytanie o kochanka, gdy zbierzesz się w sobie, by porozmawiać z nim o separacji.
Przygotuj się na to.
Jak jemu odpowiesz w takiej sytuacji?

Może i się domyśla. Myślę że nie przyznam się.  Już nie mam kochanka i mieć nie będę.

A jesli wie? Trochę naiwnie na to patrzysz. Myślisz, że w pracy nikt nie wie? Nie macie wspólnych znajomych.
Jesli on powie, że zona chce separacji....rozplączą się języki i nawet, jeśli teraz nie wie, to się dowie.
Wierzę, że jest Ci ciężko, że jestes w problemie, ale musisz przestać śnić i zacząć myśleć, jak madrze z niego wyjść
i jak żyć, aby nie ranić już więcej ludzi. I nie bądź naiwna.
Pozdrawiam

970

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jeżeli chcesz żeby Cię mąż zostawił, to dlaczego nie wyznasz mu wszystkiego i nie zakończysz tego sama? Chcesz żyć z tą świadomością do czego się dopuściłaś, i patrzeć mu prosto w oczy? Ja Ciebie nie potępiam gdyż nie znam waszego pożycia, ale wam obojgu chyba należy się spokojne życie, więc miej w sobie tyle odwagi żeby się z nim rozwieźć, a nie czekaj aż mu usłużni doniosą co robiłaś i wtedy nie będzie się liczyło że już nie masz kochanka, w co nie wierzę, tylko będzie rozwód wyłącznie z Twojej winy i stracisz wszystko łącznie z resztką godności.

971

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"...A mąż - widzę że boli was że mąż mnie jeszcze nie kopnął w d.. A ja bym chciała żeby mnie zostawił..."

jak mu wyjawisz powód separacji, ale ten prawdziwy, że dupczyłaś sie jakiś czas z kochasiem to Ci gwaratnuje, że mąż wkońcu przejży na oczy kim jesteś i że cie zostawi bez niczego...tego oczekujesz - to mu powiedz całą prawde

972

Odp: Zniszczylam swoje zycie

No widzę że nie podoba się wam moje rozwiązanie sprawy. Idealnie dla was byloby jakby i jeden i drugi mnie porzucił a całe otoczenie by mnie potępiło. A ja stara i brzydka zostalabym sama do końca swoich dni.
Nie możecie uwierzyć że chcialabym byc sama, dobrowolnie. Ze się tego nie boję bo przecież kobieta bez mężczyzny nic nie znaczy.  No a jeśli jeszcze pojawiliby sie chętni żeby mojego męża zastąpić to juz by było niedopuszczalne.  Spalcie mnie na stosie inkwizytorki.
Wasz problem jest taki że nie mam prawa do szczęścia już bo mój grzech skazał mnie na potępienie do końca życia.
No i żaden mężczyzna już na mnie nie spojrzy powinnam miec wypalone na czole "zdradza". Nawet morderca wychodzi kiedyś z wiezienia ale nie zdradzacz.

973

Odp: Zniszczylam swoje zycie

bo twoje "rozwiązanie sprawy" jest wygodne ale tylko dla ciebie...w d*** masz wszystkich innych...

974

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nikt Ciebie nie potępia, tylko sama uczciwość wskazuje że ty skoro wymagasz uczciwości sama też musisz być uczciwa. jaskie rozwiązania byłyby po twoim szczerym wyznaniu, to zależałoby od Twojego męża. Masz również prawo do szczęścia, ale pamiętaj że własnego szczęścia nigdy nie wolno budować na czyimś nieszczęściu. Ja nie widzę potrzeby spalać Cię na stosie, tylko usilnie namawiam Cię na szczerość i prawdomówność, to podstawa życia i każdego związku, obojętnie czy ze ślubem, czy bez. Człowiek powinien się móc przyznać do tego co zrobił i z pokorą przyjąć efekty swego postępowania. Ja nie sugeruję, że akurat mąż chciałby Cię wyrzucić, ale daj mu tą satysfakcję niech on sam skoro został przez Ciebie sktzywdzony zadecyduje o tym jak postąpić. Być może on kocha Cię tak mocno że Ci wybaczy, nie wiem. To tylko moja rada.

975

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maga81 napisał/a:

bo twoje "rozwiązanie sprawy" jest wygodne ale tylko dla ciebie...w d*** masz wszystkich innych...

Jak to?  Przecież wszystkie straszycie mnie że zostanę na lodzie.  I że to najgorsze co może spotkać kobietę. 
Nie mam w dupie innych - chcę żeby dzieci mialy szczęśliwą matkę i szczęśliwego ojca. Razem ani ja ani on nie jesteśmy szczęśliwi.  Wszyscy o tym pisali na początku.  Nie chcę rozbija rodziny byłego kochanka niech żyją jak chcą.
To jest najlepsze rozwiązanie.

Posty [ 911 do 975 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026