Kobiety ulegają innym facetom bo mężowie ich nie doceniaja po ślubie wdziera się rutyna codzienność a potem takie dramaty
To wasza wina mężowie, bez obrazy.
Kobiety lubią być kokietowane
Podobne tematy
Kobiety ulegają innym facetom bo mężowie ich nie doceniaja po ślubie wdziera się rutyna codzienność a potem takie dramaty
To wasza wina mężowie, bez obrazy.
Kobiety lubią być kokietowane
że zdradzają, też winę ponoszą mężowie?
Kobiety ulegają innym facetom bo mężowie ich nie doceniaja po ślubie wdziera się rutyna codzienność a potem takie dramaty
To wasza wina mężowie, bez obrazy.
Kobiety lubią być kokietowane
Tylko ktos z niskim poczuciem wartosci może mieć taka opinie,by obciążyć wine za swoją zdradą współmałżonka-czyt."obarczyc winą, mieć pretekst do zdrady. Ech, mentalność gimnzajum ![]()
Kobiety ulegają innym facetom bo mężowie ich nie doceniaja po ślubie wdziera się rutyna codzienność a potem takie dramaty
To wasza wina mężowie, bez obrazy.
Kobiety lubią być kokietowane
Lubią i owszem, ale to tylko oznaka pustoty...
A puszczanie sie na boku - jak tu w wątku - jest oznaką nie "niedoceniania przez mężów" a zwykłej prymitywnej chcicy, do której - jak w tym watku - dorabia sie naciąganą filozofię. Na takiej zasadzie mężowie pukajacy kochanki "na boku" też - wedle tego twierdzenia - są "niedoceniani" przez zony? Ha ha ha ![]()
850 2014-12-16 08:14:48 Ostatnio edytowany przez slońce1 (2014-12-16 08:15:33)
Excop napisał/a:Anastacjaa napisał/a:Myślę, że przeceniasz mój wpływ. Ale fakt jeśli ktoś chce to może, niemniej jednak moja syt i autorki jest bardzo różna poza kilkoma wspólnymi faktami. Ja jestem wolna, nie znam jego rodziny, dzieli nas kilkaset km wprawdzie współpracujemy ale nie pracujemy razem. Owszem on podjął decyzję, ale mnie nic to nie kosztowało, nie mam męża, dzieci - pozostaje kwestia czy chcę być z nim czy nie. U autorki jest dużo bardziej skomplikowana sytuacja.
Toteż nie mówię o Twoim wpływie, tylko wpływie pozytywnego dla Ciebie rozwiązania sytuacji.
Podobieństwa się znajdą, gdy mąż, jakimś cudem odejdzie od Kroteczki.Pozdrawiam.
Excop, Anastacja coraz częściej myślę jednak o szybszym rozstaniu z mężem.
Kochanek walczy jak zraniony lew. Jestem w delegacji a on ciągle pisze, nie poznaję go normalnie. Pisze monologi opowiada co czuje co by chciał w życiu. Nie oczekuje nawet odpowiedzi tylko pisze następnego smsa. O tym jaka jestem wg niego, i o tym że jeśli go nie zechce to on się zapjje. A pije już codziennie. Nie wiem co jego żona myśli musi to widzieć przecież. Tak się zastanawiam czy ona nie przeczytała tych smsow skoro on je pisze kompletnie wstawiony. Nie zdziwiłabym się gdyby jej powiedział.
No i teraz to się czuję juz kompletnie zdolowana bo myślałam że on pogodzi się z tym że nie zgadzam się na fizycznosc.
kroteczko ty rób tak jak ty chcesz i co podpowiada ci twoja intuicja. Nie chcesz fizyczności- nie musisz. Wydaje mi się że ten twój kochanek coś do ciebie czuje, ale tą fizyczną rozłąkę z tobą przetrwa...
A z mężem to nie ma co być skoro go nie kochasz, serio.
851 2014-12-16 08:18:49 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-12-16 08:21:30)
Kobiety ulegają innym facetom bo mężowie ich nie doceniaja po ślubie wdziera się rutyna codzienność a potem takie dramaty
To wasza wina mężowie, bez obrazy.
Kobiety lubią być kokietowane
nieprawda, czy kobieta czy mężczyzna zdradza bo chce, to jego wybór
a tak po ludzku to szkoda mi ciebie kroteczko, nie mowie tego zlosliwie,
pogubiłaś się, dlaczego nie rozwiedziesz się z mężem skoro go nie kochasz?
już nie ważne czy będziesz z kochankiem, ale odzyłabys
nie zazdroszczę sytuacji, choć to na własne życzenie tak żyjesz
Kobiety ulegają innym facetom bo mężowie ich nie doceniaja po ślubie wdziera się rutyna codzienność a potem takie dramaty
To wasza wina mężowie, bez obrazy.
Kobiety lubią być kokietowane
No pewnie, my mężczyźni "nie odpowiadamy tylko za gradobicie, trzęsienie ziemi i koklusz" ![]()
Znawcy tematu, będą wiedzieć z jakiego to filmu ![]()
"Obawiam się że już zawsze moje życie będzie tak wyglądać. Mąż z którym załatwiam sprawy dzieciowe domowe. A w głowie wracająca od czasu do czasu tesknota do niego.
Jeśli to wszystko przetrwa 8-10 lat to może będziemy jeszcze razem, zobaczymy."
To juz nie chodzi o zdrade ale o stale, ciagle, podle oszukiwanie meza (dzieci rowniez) zycie na koszt drugiego czlowieka, jego nieswiadomosci. Moim zdaniem to o wiele gorsze niz zdrada bo bezposrednio wplywa na takiego czlowieka, obniza jego poczucie wartosci, zeruje na jego naiwnosci. Takie zapatrzenie w siebie ^ntej. Czemu to ma sluzyc? Wlasnemu wygodnictwu? Sprzyjajacemu klamstwu? Tego zupelnie nie rozumiem. Dlaczego odbiera sie drugiemu czlowiekowi szanse na normalne zycie w prawdzie, bez mataczenia za jego plecami?!!!!!!!!!!
TEGO NIE ROZUMIEM!!!!
Dlaczego chcesz oszukiwac meza przez dalsze 8-10 lat? Masz Ty CZLOWIEKU jakiekolwiek SUMIENIE w sobie?
czytam ciebie Kroteczko...oj, boli, bo patrzę przez pryzmat własnych doświadczeń i myślę o twoim mężu.
Zgadzam się z maniek_z_maniek i Elle
i nie chcę żebyś to postrzegała że jestem tą nastepną "przeciw", jestem tą "za" ale za prawem twojego męża do prawdy, do własnej decyzji, do tego by nie być oszukiwanym i wykorzystywanym.
Nie jestem przeciwko twojej "miłości" z kochankiem, nie, jeśli to tak wielkie uczucie to dacie radę
... i biegnijcie razem w stronę tęczy (przepraszam za sarkazm, nie mogłam się powstrzymać)
Piszesz, że kochanek walczy jak lew.. no dla mnie to trochę nadużycie, bo o co walczy?
o ciebie? o waszą miłość? waszą przyszłość? czy po prostu o dalszą kontynuację fajnego romansu? Hmm...
Prosi cię byś zostawiła wszystko? że on zostawi żonę? że dacie radę przeciwko wszyskim i wszystkiemu...?
No dla mnie to by była walka...
Kroteczko o co on walczy...? Bo ja nijak żadnej walki walki nie widzę.
Zero empatii dla męża, dla żony kochanka, chyba nawet dla siebie nawzajem
tylko bierzecie, oboje, każdy dostaje to czego akurat egoistycznie pragnie dla siebie samego,
czy to miłość?
"Chcę założyć rodzinę z kochankiem- uczciwie zachowuję się wobec męża, on wobec żony,
co w tym przypadku oznacza powiedzenie im , że się zawaliło, zdradziło i musi się odejść."
Nie trzeba zakladac rodziny z kochankiem zeby byc uczciwym wobec meza. Powiedzenie prawdy zaklada powiedzenie prawdy a skutki nie zawsze sa do przewidzenia. Tutaj wazniejsze sa jednak uklady, troska o wlasna dupe, opinie czego konsekwencja jest zycie w permamentnym klamstwie i upadlanie przez to drugiego czlowieka czyli meza, oraz siebie.
Czesc Dobra ![]()
Maniek, Dobra to o czym piszecie to prawda.
Ale czy jest sens dalej tutaj pisac i sie produkowac?
Kroteczka i tak nie zrozumie. Od dawna ma serce i dusze przestrzelona.
Najcenniejsze co w tym zyciu mamy to czas, zabierasz go wlasnemu mezowi.
Osobiscie mnie przerazasz.
Czesc Dobra
Maniek, Dobra to o czym piszecie to prawda.
Ale czy jest sens dalej tutaj pisac i sie produkowac?
Kroteczka i tak nie zrozumie. Od dawna ma serce i dusze przestrzelona.
Najcenniejsze co w tym zyciu mamy to czas, zabierasz go wlasnemu mezowi.
Osobiscie mnie przerazasz.
cześć krych ![]()
dziękuję ci...wiesz za co..zbieram się ![]()
i masz rację
Widzę Kroteczko, że jednak zrezygnowałaś z walki o małżeństwo.
Nie mnie to oceniać, czasami ludzie się źle dobierają, a męczyć się tez nie ma co.
Jednak trudno mi to zaakceptować, ten brak woli walki.
Zrobisz jak uważasz, ale pamiętaj, że nie tylko Ty poniesiesz konsekwencje tej decyzji.
Wasi małżonkowie, Wasze dzieci....
Życzę Ci abyś nigdy nie żałowała, że nie walczyłaś i aby Twój kochanek okazał się
prawdziwym mężczyzną, a nie tylko facetem, który potrzebuje permanentnej
adrenalinki, ciągłych motyli w brzuchu. Bo w innym przypadku, kiedy ustabilizuje się
Wasz związek on zacznie szukać dalej i dalej, i tak skończy z kilkoma rozwodami,
może z kilkoma dziećmi od rożnych kobiet.
Pozdrawiam
859 2014-12-16 13:44:22 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-12-16 13:50:06)
Widzę Kroteczko, że jednak zrezygnowałaś z walki o małżeństwo.
Nie mnie to oceniać, czasami ludzie się źle dobierają, a męczyć się tez nie ma co.
Jednak trudno mi to zaakceptować, ten brak woli walki.
Zrobisz jak uważasz, ale pamiętaj, że nie tylko Ty poniesiesz konsekwencje tej decyzji.
Wasi małżonkowie, Wasze dzieci....
Życzę Ci abyś nigdy nie żałowała, że nie walczyłaś i aby Twój kochanek okazał się
prawdziwym mężczyzną, a nie tylko facetem, który potrzebuje permanentnej
adrenalinki, ciągłych motyli w brzuchu. Bo w innym przypadku, kiedy ustabilizuje się
Wasz związek on zacznie szukać dalej i dalej, i tak skończy z kilkoma rozwodami,
może z kilkoma dziećmi od rożnych kobiet.Pozdrawiam
Nie wiem, czy zauważyłaś, ale Kroteczce, odkąd poznała tego gościa, mąż jest już doskonale obojętny, jako mężczyzna?
Nieco wcześniejsze wynurzenia Autorki o tym, by trwać przy mężu jeszcze kilka lat (aż dzieci podrosną) oznaczało zaciśnięcie zębów, by przetrwać ten czas, a nie zapowiedź próby podjęcia walki o naprawienie relacji ze ślubnym.
Teraz i to się zmieniło. I bardzo dobrze.
milka9 napisał/a:Widzę Kroteczko, że jednak zrezygnowałaś z walki o małżeństwo.
Nie mnie to oceniać, czasami ludzie się źle dobierają, a męczyć się tez nie ma co.
Jednak trudno mi to zaakceptować, ten brak woli walki.
Zrobisz jak uważasz, ale pamiętaj, że nie tylko Ty poniesiesz konsekwencje tej decyzji.
Wasi małżonkowie, Wasze dzieci....
Życzę Ci abyś nigdy nie żałowała, że nie walczyłaś i aby Twój kochanek okazał się
prawdziwym mężczyzną, a nie tylko facetem, który potrzebuje permanentnej
adrenalinki, ciągłych motyli w brzuchu. Bo w innym przypadku, kiedy ustabilizuje się
Wasz związek on zacznie szukać dalej i dalej, i tak skończy z kilkoma rozwodami,
może z kilkoma dziećmi od rożnych kobiet.Pozdrawiam
Nie wiem, czy zauważyłaś, ale Kroteczce, odkąd poznała tego gościa, mąż jest już obojętny?
Nieco wcześniejsze wynurzenia Autorki o tym, by trwać przy mężu jeszcze kilka lat (aż dzieci podrosną) oznaczało zaciśnięcie zębów, by przetrwać ten czas, a nie zapowiedź próby podjęcia walki o naprawienie relacji ze ślubnym.
Teraz i to się zmieniło. I bardzo dobrze.
Jej sprawa, ale ta odrobina uczciwości ( wobec siebie, że marzy Jej się sytuacja Anastazji i wobec męża, że w końcu trzeba powiedzieć )
w nieuczciwej sytuacji ( zdrad, kłamstw ) to jednak już coś ![]()
Kochanek walczy jak zraniony lew. Jestem w delegacji a on ciągle pisze, nie poznaję go normalnie. Pisze monologi opowiada co czuje co by chciał w życiu. Nie oczekuje nawet odpowiedzi tylko pisze następnego smsa.
Tak jak mówiłem urobi Cię. Kwestia powrotu do kochanka jest tylko kwestią czasu.
Zrób mężowi choć jedną w życiu przysługę i zwróć mu wreszcie wolność.
Jest inteligentny jest bardzo dobrym ojcem jest bardzo pracowity. Jest mega męski a jednocześnie czuły i troskliwy. Znam go świetnie od lat.
bardzo dobry ojcie który w domu daje im wspaniały przykład :
O tym jaka jestem wg niego, i o tym że jeśli go nie zechce to on się zapjje. A pije już codziennie. Nie wiem co jego żona myśli musi to widzieć przecież. Tak się zastanawiam czy ona nie przeczytała tych smsow skoro on je pisze kompletnie wstawiony. Nie zdziwiłabym się gdyby jej powiedział.
No i teraz to się czuję juz kompletnie zdolowana bo myślałam że on pogodzi się z tym że nie zgadzam się na fizycznosc.
coziennie pijany jest jeszcze bardziej dobrym ojcem, a ponieważ zostawia zupełnie opiekę nad dziecmi ich matce samamu zapijając się każdego dnia.
Współczuje tej kobiecie, jaką musi teraz przechodzić gehenne.
Wiem że żaden mężczyzna nie pokocha moich dzieci jak ich ojciec , ale ja nie chcę żeby jakikolwiek mężczyzna wchodził w rolę taty.
Racja. Najlepiej zostawić je ich ojcu i nie narażać na kontakt ze "wspaniałym ojcem-kochankiem"
Cóż w poniedziałek zaczynam delegację wracam dopiero w piątek. Na dodatek jadą fajni ludzie więc będzie fajnie towarzysko. On oczywiście zazdrosny że w takim gronie jadę.
Jest dobrze bedzie lepiej.
Aha dla tych co oczekują że na święta zrobie mu "prezent" - nie liczcie na to.
Kochanek walczy jak zraniony lew. .....
No i teraz to się czuję juz kompletnie zdolowana bo myślałam że on pogodzi się z tym że nie zgadzam się na fizycznosc.
no czyli jednak ...prezenta pod chonkę się szykuje. Przecież nie możesz dopuścić żeby przy wigilijnym stole siedział "zdołowany".
Jeszcze oś mu stanie w gardle...
Fajni ludzie widać mu przeszkadzają. Zazdrosny zdradzacz...
Wczoraj podjęłam dwie ważne decyzje w moim życiu. Czytając wasze posty, doszłam do wniosku, że muszę uwolnić od siebie męża. Ze nie mogę mu zafundować takiego życia przez następne kilka lat.
Druga decyzja to definitywne przerwanie prywatnych relacji z X. Wiem że nie będę z nim szczęśliwa nie w takiej sytuacji. Choć od dwóch dni wypisuje rzeczy których nigdy po nim bym się nie spodziewała to nie wyobrażam sobie życia z nim.
Rozmowę z mężem szykuję na po świętach, będę chciała separacji.
Z X-em pogadam dopiero po nowym roku, ale już mu sugeruje w smsach że na pewno się nie ugne. Zresztą już mu parę przykrych rzeczy napisałam na jego głupie smsy. Napisał mi m.in. że swoim odrzuceniem go niszcze. Ale mi ciśnienie podniósł - napisałam że to on mi zniszczył życie i że nigdy mu nie wybacze.
Wczoraj siedziałam w pokoju i ryczałam. Dziś jest lepiej oczyściłam się.
no proszę, forum - cudotwórca ...
czas pokaże, co zrobisz i tylko ty będziesz o tym wiedziała czy, to zrobisz
łatwo się pisze, trudniej żyć w realu
rozbita rodzina, rozstanie z kochankiem - to nie bajka
Wczoraj podjęłam dwie ważne decyzje w moim życiu. Czytając wasze posty, doszłam do wniosku, że muszę uwolnić od siebie męża. Ze nie mogę mu zafundować takiego życia przez następne kilka lat.
Druga decyzja to definitywne przerwanie prywatnych relacji z X. Wiem że nie będę z nim szczęśliwa nie w takiej sytuacji. Choć od dwóch dni wypisuje rzeczy których nigdy po nim bym się nie spodziewała to nie wyobrażam sobie życia z nim.
Rozmowę z mężem szykuję na po świętach, będę chciała separacji.
Z X-em pogadam dopiero po nowym roku, ale już mu sugeruje w smsach że na pewno się nie ugne. Zresztą już mu parę przykrych rzeczy napisałam na jego głupie smsy. Napisał mi m.in. że swoim odrzuceniem go niszcze. Ale mi ciśnienie podniósł - napisałam że to on mi zniszczył życie i że nigdy mu nie wybacze.Wczoraj siedziałam w pokoju i ryczałam. Dziś jest lepiej oczyściłam się.
Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze, o ile można tu mówić o czymś "dobrym" w tym wypadku.
Ale trzymam kciuki, Kroteczko.
Bo lepiej jest podjąć decyzję, nawet tę, która teraz może się wydawać spóźniona, niż dalej trwać w tak toksycznej sytuacji (mówię o całkokształcie) i rujnować psychikę sobie i innym.
Pozdrawiam.
Z X-em pogadam dopiero po nowym roku, ale już mu sugeruje w smsach że na pewno się nie ugne. Zresztą już mu parę przykrych rzeczy napisałam na jego głupie smsy. Napisał mi m.in. że swoim odrzuceniem go niszcze. Ale mi ciśnienie podniósł - napisałam że to on mi zniszczył życie i że nigdy mu nie wybacze.
Hm, a ja Ci proponuję urwać kontakt ot tak, tu i teraz. Nie odpisywać na sms-y, nie dać się prowokować. Każdy odzew to wciąż , jakby nie patrzył trwanie w tym wszystkim.
kroteczka napisał/a:Wczoraj podjęłam dwie ważne decyzje w moim życiu. Czytając wasze posty, doszłam do wniosku, że muszę uwolnić od siebie męża. Ze nie mogę mu zafundować takiego życia przez następne kilka lat.
Druga decyzja to definitywne przerwanie prywatnych relacji z X. Wiem że nie będę z nim szczęśliwa nie w takiej sytuacji. Choć od dwóch dni wypisuje rzeczy których nigdy po nim bym się nie spodziewała to nie wyobrażam sobie życia z nim.
Rozmowę z mężem szykuję na po świętach, będę chciała separacji.
Z X-em pogadam dopiero po nowym roku, ale już mu sugeruje w smsach że na pewno się nie ugne. Zresztą już mu parę przykrych rzeczy napisałam na jego głupie smsy. Napisał mi m.in. że swoim odrzuceniem go niszcze. Ale mi ciśnienie podniósł - napisałam że to on mi zniszczył życie i że nigdy mu nie wybacze.Wczoraj siedziałam w pokoju i ryczałam. Dziś jest lepiej oczyściłam się.
Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze, o ile można tu mówić o czymś "dobrym" w tym wypadku.
Ale trzymam kciuki, Kroteczko.
Bo lepiej jest podjąć decyzję, nawet tę, która teraz może się wydawać spóźniona, niż dalej trwać w tak toksycznej sytuacji (mówię o całkokształcie) i rujnować psychikę sobie i innym.Pozdrawiam.
Excop o swoją psychikę martwię się najbardziej i to mnie zmotywowalo do takich działań. Jestem wrakiem człowieka mam myśli samobójcze.
Jestem wrakiem człowieka mam myśli samobójcze.
to jest niebezpieczne - może jakaś pomoc specjalisty
masz dzieci dziewczyno - pamiętaj o tym
kroteczka napisał/a:Z X-em pogadam dopiero po nowym roku, ale już mu sugeruje w smsach że na pewno się nie ugne. Zresztą już mu parę przykrych rzeczy napisałam na jego głupie smsy. Napisał mi m.in. że swoim odrzuceniem go niszcze. Ale mi ciśnienie podniósł - napisałam że to on mi zniszczył życie i że nigdy mu nie wybacze.
Hm, a ja Ci proponuję urwać kontakt ot tak, tu i teraz. Nie odpisywać na sms-y, nie dać się prowokować. Każdy odzew to wciąż , jakby nie patrzył trwanie w tym wszystkim.
To nie jest takie proste bo z nim pracuje. Teraz mogę nie odpisywać na sms. Ale boję się żeby on nie zrobił czegoś głupiego np zacznie mnie nachodzic.
W pracy juz postanowiłam że kontakty do minimum. Żadnych lunchy czy kawek. Trudno najwyżej ludzie pomyślą że się poklocilismy, bedzie wielkie zdziwienie ale za miesiąc zapomną. Zadnych zemst gadania z innymi kolegami etc.
Jak wrócę do domu chce isc do lekarza po leki antydepresyjne. Juz kiedys bralam lata temu , bardzo mi pomogły.
kroteczka napisał/a:Jestem wrakiem człowieka mam myśli samobójcze.
to jest niebezpieczne - może jakaś pomoc specjalisty
masz dzieci dziewczyno - pamiętaj o tym
Właśnie, więc pamiętaj, że Ty i Twoje cierpienia, to nie cały świat, Kroteczko.
Są jeszcze dzieci.
Miałem podobne myśli po śmierci żony, ale dzięki moim dzieciom, odgoniłem je od siebie.
Pozdrawiam.
in_ka napisał/a:kroteczka napisał/a:Jestem wrakiem człowieka mam myśli samobójcze.
to jest niebezpieczne - może jakaś pomoc specjalisty
masz dzieci dziewczyno - pamiętaj o tymWłaśnie, więc pamiętaj, że Ty i Twoje cierpienia, to nie cały świat, Kroteczko.
Są jeszcze dzieci.
Miałem podobne myśli po śmierci żony, ale dzięki moim dzieciom, odgoniłem je od siebie.Pozdrawiam.
To mnie trzyma Excop tylko to.
Kroteczko, nawet nie myśl o tym...
Układaj swoje życie na Nowo z dziećmi ,tak jak postanowiłaś i wytrwaj w tym. I nie bierz na siebie odpowiedzialności za to co robi kochanek. Nie myśl o nim tylko o sobie, to twoje życie. Życzę ci dużo siły.
czyżbyś sobie wreszcie uświadomiła, ze on nie liczy się z tobą, z tym co myślisz ?
Na początek dobre i to.
Musisz chcieć, a wydaje mi się, ze bez pomocy specjalisty będą to puste słowa.
Dla niego ważne jest co ON CHCE. Oczywiście, że będzie nachodził, męczył, molestował.
Twoje sygnały są za mało precyzyjne więc nie bierze ich na poważnie. On ma zabawę. Bawi się sytuacją, mówi górnolotne zdania bo widzi, ze wymiękasz.
Będzie tak długo to robił aż wreszcie skutecznie mu wykrzyczysz w twarz by się odp...lił i on tak zrobi ale ... na jakiś czas. Po kilku dniach/tygodniach/miesiącach zacznie ... od nowa.
Ta sytuacja jest analogiczna jak moja, u mnie to trwało kilka lat. Moja bz wielokrotnie zrywała kontakty, kłóciła się z kochankiem, prawie rękoczyny, a on po jakimś czasie robił oczy smutnego kota, napisał list, że płacze po nocach, jak tęskni niesamowicie, cierpi, zaśpiewał piosenkę i koszmar wracał. Jak można się łapać na takie puste słowa ?
Moje małżeństwo się rozpadło, bo bż na to pozwalała tak samo jak ty to robisz.
Jeśli jesteś przekonana, ze chcesz to skończyć, bez pomocy specjalisty nie dasz rady. Idź do psychologa.
Powtarzam: kochanek tobą manipuluje, robi to świadomie lub nie ale zdaje się, że nastawiony jest wyłącznie na to co on chce.
czyżbyś sobie wreszcie uświadomiła, ze on nie liczy się z tobą, z tym co myślisz ?
Na początek dobre i to.
Musisz chcieć, a wydaje mi się, ze bez pomocy specjalisty będą to puste słowa.Dla niego ważne jest co ON CHCE. Oczywiście, że będzie nachodził, męczył, molestował.
Twoje sygnały są za mało precyzyjne więc nie bierze ich na poważnie. On ma zabawę. Bawi się sytuacją, mówi górnolotne zdania bo widzi, ze wymiękasz.
Będzie tak długo to robił aż wreszcie skutecznie mu wykrzyczysz w twarz by się odp...lił i on tak zrobi ale ... na jakiś czas. Po kilku dniach/tygodniach/miesiącach zacznie ... od nowa.
Ta sytuacja jest analogiczna jak moja, u mnie to trwało kilka lat. Moja bz wielokrotnie zrywała kontakty, kłóciła się z kochankiem, prawie rękoczyny, a on po jakimś czasie robił oczy smutnego kota, napisał list, że płacze po nocach, jak tęskni niesamowicie, cierpi, zaśpiewał piosenkę i koszmar wracał. Jak można się łapać na takie puste słowa ?
Moje małżeństwo się rozpadło, bo bż na to pozwalała tak samo jak ty to robisz.
Jeśli jesteś przekonana, ze chcesz to skończyć, bez pomocy specjalisty nie dasz rady. Idź do psychologa.
Powtarzam: kochanek tobą manipuluje, robi to świadomie lub nie ale zdaje się, że nastawiony jest wyłącznie na to co on chce.
Jestem, niestety, tego samego zdania, co Bullet.
Brawo za decyzję, ![]()
Tylko może najpierw ogarnij sprawę z kochankiem, później z mężem(zawsze jeszcze zdążysz odejść, a może coś się wydarzy jak sytuacja z kochankiem się wyprostuje).
Czujesz się źle(nawet b.źle), ale to przejdzie, obiecuje ci to. Później będzie lepiej lub gorzej, inaczej. ale w bagnie już siedzieć nie będziesz. Bądź odważna w decyzjach zawsze. Tego ci życzę
Kroteczko, bardzo dobrze, że podjęłaś decyzję!
Wiem, że masz poczucie winy, ale zdrada ma różne oblicza.
Kobieta, której nie układa się w życiu jest bardzo łatwym łupem.
Być może, będziesz słyszała od kochanka, że zniszczysz go jesli odejdziesz.
To częsty szantaż emocjonalny.
Odpowiedz mu wtedy, że zniszczysz siebie, jeśli zostaniesz.
Na coś takiego trudno znaleźć kontrargument.
I może powalcz jeszcze o to małżeństwo. Tak trochę. Co Ci szkodzi.
Dziękuję wszystkim za wsparcie. Bardzo to dużo dla mnie znaczy. Bo nie mam komu wygadac się w realu.
Wiem że kochanek walczy głównie o swoje potrzeby a nie o moje szczęście. Ale dobrze że mi o tym przypominacie bo on ciągle mydli mi oczy.
Małżeństwa chyba nie ma sensu ratować. Nie potrafię już z mężem być po tym co zrobiłam.
Dziękuję wszystkim za wsparcie. Bardzo to dużo dla mnie znaczy. Bo nie mam komu wygadac się w realu.
Wiem że kochanek walczy głównie o swoje potrzeby a nie o moje szczęście. Ale dobrze że mi o tym przypominacie bo on ciągle mydli mi oczy.
Małżeństwa chyba nie ma sensu ratować. Nie potrafię już z mężem być po tym co zrobiłam.
Nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia byłaś urabiana latami.
Jak kochanek zareaguje, jeśli wyznasz mu, że chcesz powiedzieć wszystko mężowi, że chcesz odejść od męża?
Tego nie wiesz .
kroteczka napisał/a:Dziękuję wszystkim za wsparcie. Bardzo to dużo dla mnie znaczy. Bo nie mam komu wygadac się w realu.
Wiem że kochanek walczy głównie o swoje potrzeby a nie o moje szczęście. Ale dobrze że mi o tym przypominacie bo on ciągle mydli mi oczy.
Małżeństwa chyba nie ma sensu ratować. Nie potrafię już z mężem być po tym co zrobiłam.Nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia byłaś urabiana latami.
Jak kochanek zareaguje, jeśli wyznasz mu, że chcesz powiedzieć wszystko mężowi, że chcesz odejść od męża?
Tego nie wiesz .
Nie będę mówić kochankowi że odchodzę od męża. To nie jego sprawa już.
880 2014-12-17 19:47:56 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-12-17 19:49:21)
Małżeństwa chyba nie ma sensu ratować. Nie potrafię już z mężem być po tym co zrobiłam.
Nie ma sensu, bo go nie kochasz. Dobrze zrobisz, jak od niego odejdziesz i nie będziesz ciągnęła tej farsy.
Tylko trzymaj się tego postanowienia.
Jeszcze pytanie: Czy wdałabyś się w romans ponownie, gdybyś była z kimś w związku? Teraz, kiedy już wiesz, jak smakuje zdrada? Myślisz, że byłabyś do tego znowu zdolna?
kroteczka napisał/a:Małżeństwa chyba nie ma sensu ratować. Nie potrafię już z mężem być po tym co zrobiłam.
Nie ma sensu, bo go nie kochasz. Dobrze zrobisz, jak od niego odejdziesz i nie będziesz ciągnęła tej farsy.
Tylko trzymaj się tego postanowienia.Jeszcze pytanie: Czy wdałabyś się w romans ponownie, gdybyś była z kimś w związku? Teraz, kiedy już wiesz, jak smakuje zdrada? Myślisz, że byłabyś do tego znowu zdolna?
Na pewno nie to jest totalnie destrukcyjne.
Na pewno nie to jest totalnie destrukcyjne.
tak kroteczko, tak to działa i wcale nie tak rzadko jak, co niektórzy tutaj na forum próbują promować
dlatego właśnie - może nie warto zdradzać,
bo sobie człowiek niszczy życie, niszczy sam siebie
Nie będę mówić kochankowi że odchodzę od męża. .
A mężowi powiesz?
kroteczka napisał/a:Na pewno nie to jest totalnie destrukcyjne.
tak kroteczko, tak to działa i wcale nie tak rzadko jak, co niektórzy tutaj na forum próbują promować
dlatego właśnie - może nie warto zdradzać,
bo sobie człowiek niszczy życie, niszczy sam siebie
Masz rację uważam że zdrada najbardziej niszczy zdradzającego a nie zdradzanego.
Najgorsze że kocham tego idiotę który do tego mnie doprowadził.
Ty nie jego kochasz, tylko to jak przy nim się czułaś.
Jak gwiazda ![]()
in_ka napisał/a:kroteczka napisał/a:Na pewno nie to jest totalnie destrukcyjne.
tak kroteczko, tak to działa i wcale nie tak rzadko jak, co niektórzy tutaj na forum próbują promować
dlatego właśnie - może nie warto zdradzać,
bo sobie człowiek niszczy życie, niszczy sam siebieMasz rację uważam że zdrada najbardziej niszczy zdradzającego a nie zdradzanego.
Najgorsze że kocham tego idiotę który do tego mnie doprowadził.
wpakowałaś się w niezłą kabałę ale zawsze jest wybór
i możemy sobie poradzić
rozplątuj supełki swojego życia, jeden po drugim - da się
kroteczko, to nie on ciebie do tego doprowadził - to ty, dokonałaś takiego wyboru, taka prawda jest
a uczucie, no nieraz rozum odbiera
kroteczka napisał/a:Nie będę mówić kochankowi że odchodzę od męża. .
A mężowi powiesz?
Ale co powiem Pit? Ze chcę odejść? Tak powiem że chcę separacji. Chyba że on będzie wolał iść w rozwód. Nie chcę z nim żyć bo go nie kocham i nie chcę go oszukiwać a on na prawdę zasługuje na miłość kobiety.
A ja może za parę lat ułoże sobie jakoś życie. Na razie mam mężczyzn bo uszy. Myślę że kiedyś znajdę kogoś kogo pokocham i kto mnie pokocha. Ale dopiero jak będę czuła sie czysta co pewnie trochę potrwa.
Ty nie jego kochasz, tylko to jak przy nim się czułaś.
Jak gwiazda
Czy ja wiem? Wcześniej jak mnie adorowal czułam się bardziej jak gwiazda. Teraz się tak nie czuję. Kiedyś on traktował mnie jak niedostępna księżniczkę a jak przekroczylismy granicę zaczął mówić i pisać do mnie bardzo "brudne" teksty. Pozwalał sobie na wiele. Oczywiście nadal czułam że mnie szanuje nigdy mnie nie ponizal.
Oczywiście nadal czułam że mnie szanuje nigdy mnie nie ponizal.
Kroteczko, żaden facet który szanuje kobietę, nie sprowadzi jej do roli kochanki.
On poniżył i siebie i Ciebie. Nie mówiąc już o waszych małżonkach.
No ale takie jest życie, dopóki się człowiek nie przekona, to nie uwierzy.
Teraz pozostało Ci poukładać swoje życie tak, abyś sama ze sobą czuła się dobrze.
A potrafisz powiedzieć czego Twojemu mężowi brakowało w stosunku do kochanka?
Bo z tego jak i co piszesz wychodzi na to, że brakowało ci:
a) poczucia, że facet ma wiele opcji i jest adorowany przez inne kobiety (rywalizacja)
b) dreszczyk emocji wynikający z faktu, że spotykając się w pracy Ty ZAWSZE jesteś jednak 'zrobiona' i on wyszykowany, nie to co w domu..gdzie w chapciach czy bez makijażu i szpilek już takim seksownym i pożądanym się nie jest. To samo mąż w dresie, albo w chorobie.
Ja wciąż współczuje ci, że pieprznęłaś spokojne, może odrobinę monotonne życie (do którego być może trzeba było dodać trochę pieprzu czy pomysłu) i uległaś iluzji niezobowiązujących spotkań, gdzie uwierz mi - nie znasz tego człowieka do końca, bo hormony swoje zrobiły, motyle ciągle nie wyzdychały, więc jego obraz jest dalece wyidealizowany.
Te "brudne smsy" - z przyjaźnią bym tego nie kojarzyła, w ogóle koleś który nie rozumie słowa 'nie', kiedy go swędzi w kroku.
Wymieszały ci się definicje.
kroteczka napisał/a:Oczywiście nadal czułam że mnie szanuje nigdy mnie nie ponizal.
Kroteczko, żaden facet który szanuje kobietę, nie sprowadzi jej do roli kochanki.
On poniżył i siebie i Ciebie. Nie mówiąc już o waszych małżonkach.
No ale takie jest życie, dopóki się człowiek nie przekona, to nie uwierzy.
Teraz pozostało Ci poukładać swoje życie tak, abyś sama ze sobą czuła się dobrze.
Ja czuję że on mnie szanuje. Zawsze liczy się z moim zdaniem. W zasadzie nawet często robi co mu powiem. Mówię fajne są wakacje na Kanarach i jadą na Kanary. Pyta jaki kupilabym samochod i kupuje taki jak mówię, ogród urządził tak jakby mi się podobal I tak dalej - rzeczy blache i ważne. Czasem było mi głupio. Czułam się jakbym pełniła rolę jego żony. Ja nie wiem czy ona ma coś do powiedzenia. Tak było jeszcze zanim się zaczął romans między nami. Jak w jakimś haremie normalnie.
A potrafisz powiedzieć czego Twojemu mężowi brakowało w stosunku do kochanka?
Bo z tego jak i co piszesz wychodzi na to, że brakowało ci:a) poczucia, że facet ma wiele opcji i jest adorowany przez inne kobiety (rywalizacja)
b) dreszczyk emocji wynikający z faktu, że spotykając się w pracy Ty ZAWSZE jesteś jednak 'zrobiona' i on wyszykowany, nie to co w domu..gdzie w chapciach czy bez makijażu i szpilek już takim seksownym i pożądanym się nie jest. To samo mąż w dresie, albo w chorobie.Ja wciąż współczuje ci, że pieprznęłaś spokojne, może odrobinę monotonne życie (do którego być może trzeba było dodać trochę pieprzu czy pomysłu) i uległaś iluzji niezobowiązujących spotkań, gdzie uwierz mi - nie znasz tego człowieka do końca, bo hormony swoje zrobiły, motyle ciągle nie wyzdychały, więc jego obraz jest dalece wyidealizowany.
Te "brudne smsy" - z przyjaźnią bym tego nie kojarzyła, w ogóle koleś który nie rozumie słowa 'nie', kiedy go swędzi w kroku.
Wymieszały ci się definicje.
Moj mąż jest inny niż ja. Spokojny, ułożony, średnio towarzyski. Tamten jest jak ja - szalony, towarzyski z takim poczuciem humoru jak ja. Z tą rywalizacja to bym nie przesadzala mój mąż też ma "wziecie". Co do "zrobienia" to oczywiście mam taką pracę że codziennie jestem "zrobiona" ale bylam z X na delegacjach i widział mnie w bluzach dresowych i trampkach . Widzial mnie bez makijażu i w pizamce z misiem (a nie w koronkach) więc to nie o to chodzi.
893 2014-12-17 21:40:19 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-12-17 21:41:43)
Kroteczko, tylko że Ty jedynie mogłaś się tak "czuć", bo żonę on już ma. Co on Ci tak na prawdę dał oprócz tych "Kanarów"? Jedynie iluzję szczęścia, iluzję związku, bo szczęścia to na pewno Ci nie dał, skoro dzisiaj czujesz się jak się czujesz. Co tak na prawdę dostaje kochanka? Kawałek mężyczyzny, kawałek wspólnego czasu, kawałek uczucia, wszystkiego jedynie po kawałku. Ja na prawdę rozumiem, że po latach małżeństwa może coś się wypalić, że może coś się skończyć. Tylko pakowanie się w romans, to najgorsze co można samemu sobie zrobić. Zobacz...pare chwil przyjemności, czucia się "gwiazdą" i co teraz? Wyrzuty sumienia, zszarpane nerwy, milion myśli na sekundę od których głowa pęka. Na pewno łatwiej by było najpierw zakończyć jedno a potem zaczynać drugie. Nie na odwrót.
Ale co powiem Pit? Ze chcę odejść? Tak powiem że chcę separacji.
Średnio to widzę, ale może akurat....
Kroteczko, tylko że Ty jedynie mogłaś się tak "czuć", bo żonę on już ma. Co on Ci tak na prawdę dał oprócz tych "Kanarów"? Jedynie iluzję szczęścia, iluzję związku, bo szczęścia to na pewno Ci nie dał, skoro dzisiaj czujesz się jak się czujesz. Co tak na prawdę dostaje kochanka? Kawałek mężyczyzny, kawałek wspólnego czasu, kawałek uczucia, wszystkiego jedynie po kawałku. Ja na prawdę rozumiem, że po latach małżeństwa może coś się wypalić, że może coś się skończyć. Tylko pakowanie się w romans, to najgorsze co można samemu sobie zrobić. Zobacz...pare chwil przyjemności, czucia się "gwiazdą" i co teraz? Wyrzuty sumienia, zszarpane nerwy, milion myśli na sekundę od których głowa pęka. Na pewno łatwiej by było najpierw zakończyć jedno a potem zaczynać drugie. Nie na odwrót.
Oczywiście że żonę już ma ale ona nie jest dla niego równorzędnym partnerem skoro pyta mnie jak urządzić ogród inrobi dokładnie to co mi się podoba.
A Kanarow mi nie "dal" bo byl tam z żoną i dzieckiem.
Na pewno nie dał mi szczęścia i nie gwiazdą się czuję a lalka do zabawy . Miewam takie stany depresyjne że tylko leki mi pomogą.
kroteczka napisał/a:Ale co powiem Pit? Ze chcę odejść? Tak powiem że chcę separacji.
Średnio to widzę, ale może akurat....
Dlaczego?
Kroteczko, żaden facet który szanuje kobietę, nie sprowadzi jej do roli kochanki.
On poniżył i siebie i Ciebie. Nie mówiąc już o waszych małżonkach.
Margo dygresja :
słowo facet kojarzy mi się ze słowem babka;) .
to primus,secundus co to znaczy rola kochanki? że tylko sex? ale najwyraźniej Kro tego brakowało.
tertius: On jest już na dnie , nie musi siebie poniżać, dla niego moralność to śmiechu chihchu, wg jego perspektywy on tylko - nawet nie zdobywa, bo to by była jakaś wartość, on zbiera,on wypełnia jakieś braki swej chorej percepcji.
quartus: Kro nie da się poniżyć, bo to wartościowa kobieta która się zagubiła w emocjach-tak one bywają zdradliwe. Oddała całą swą świątynie na zbezczeszczenie , ale to jej ciało.
Popełniła błąd i płynęła w nim , ale wydostaje się na brzeg, tylko pamiętaj co mówi Elle, problem jest twój, nie kochanka nie męża, twój. jak sobie z tym poradzisz?!
Czytając siebie tak naprawdę bez udawania, nie innych-co myślą ,czego oczekują. Jak ci się uda to później wszystko będzie inne, nie łatwiejsze czy gorsze, ale twoje.
Póki co wydostajesz się z bagna, a to musi cholernie boleć. Popatrz na tym forum na innych. co oni mogą czuć?
Ty pomyśl o sobie, później dzieci, później mąż, później kochanek.\
quartus: Jesteś Kro wartościowym człowiekiem, nie potrzebujesz pseudo miłości od kolesia który chce tylko sobie umoczyć.
sextus: Powodzenia i wszystkiego dobrego , niech twoja droga będzie bardziej wyrównana w nowym roku.
Czego mężowi brakuje byś mogła go pokochać? Jak byś chciała ,czego oczekujesz od partnera-tak abstrakcyjnie? nie myśląc o kochanku, nie myśląc o mężu, tak tylko ty i ten twój wymarzony partner, co tak naprawdę chciała by od życia Kroteczka?
pitagoras napisał/a:kroteczka napisał/a:Ale co powiem Pit? Ze chcę odejść? Tak powiem że chcę separacji.
Średnio to widzę, ale może akurat....
Dlaczego?
Bo nie wiesz o co Ci chodzi.Masz biegunkę pomysłów z których nic nie wynika.
Chcesz coś zmienić, tylko nie masz pomysłu co i jak.Szukasz na oślep.
Nie wiem na ile autentyczne są Twoje postanowienia i pomysły.
Ale cokolwiek byś nie wymyśliła, proponuję odczekać miesiąc- jeśli koncepcja będzie wciąż aktualna, to wtedy realizuj.
899 2014-12-17 21:54:03 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-12-17 21:56:43)
No widzisz Kroteczko. Na kanarach był z żoną, z ogrodu korzysta żona, w domu mieszka żona... Niby wszystko tak "jak Ty chcesz" a tak na prawdę nie masz nic. Tyle dała ta jego cudowna "przyjaźń" i jego wielki "szacunek". Ja tak na prawdę, to poczułabym że on robi mi na złość, żeby pokazać że nigdy nie będe miała tego czego pragnę. Czy nie tak jest? Co on Ci udowodnił swoim zachowaniem, co ci dał, co zyskałaś dzięki tej znajomości? Warto było?
Zasługujesz na więcej. Daj sobie więcej. Daj sobie szansę na więcej.
900 2014-12-17 22:02:56 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-17 22:04:04)
Tamten jest jak ja - szalony, towarzyski z takim poczuciem humoru jak ja.
I właśnie dokładnie z tego powodu on jest z żoną, a Ty- do niedawna - jeszcze byłaś z mężem.
Znasz powiedzenie o tym, że żeby być razem ludzie muszą być tylko trochę podobni - w kwestii wyznawanych wartości i oczekiwań i dużo się różnić poza tym ? ![]()
a kochanek jest takim "lustrem", z którym fajnie się razem pobawić, odczuwa się wiele rzeczy podobnie, ale w kwestiach zasadniczych często są największe zgrzyty, bo nie będzie komu ustąpić.
Poza tym - nie ma w takiej relacji rozwoju -nie licząc ekspansji seksualnej, ale to jeszcze nie rozwój.
Żeby móc się razem rozwijać potrzebne są jakieś różnice paradoksalnie, żeby było z czym się "docierać" (i nie mam na myśli wielkich kłótni) i znaleźć tą 'pełnię' w drugiej osobie, która ma przeciwległe cechy.
Margolinka napisał/a:Kroteczko, żaden facet który szanuje kobietę, nie sprowadzi jej do roli kochanki.
On poniżył i siebie i Ciebie. Nie mówiąc już o waszych małżonkach.Margo dygresja :
słowo facet kojarzy mi się ze słowem babka;) .
to primus,secundus co to znaczy rola kochanki? że tylko sex? ale najwyraźniej Kro tego brakowało.
tertius: On jest już na dnie , nie musi siebie poniżać, dla niego moralność to śmiechu chihchu, wg jego perspektywy on tylko - nawet nie zdobywa, bo to by była jakaś wartość, on zbiera,on wypełnia jakieś braki swej chorej percepcji.
quartus: Kro nie da się poniżyć, bo to wartościowa kobieta która się zagubiła w emocjach-tak one bywają zdradliwe. Oddała całą swą świątynie na zbezczeszczenie , ale to jej ciało.
Popełniła błąd i płynęła w nim , ale wydostaje się na brzeg, tylko pamiętaj co mówi Elle, problem jest twój, nie kochanka nie męża, twój. jak sobie z tym poradzisz?!
Czytając siebie tak naprawdę bez udawania, nie innych-co myślą ,czego oczekują. Jak ci się uda to później wszystko będzie inne, nie łatwiejsze czy gorsze, ale twoje.
Póki co wydostajesz się z bagna, a to musi cholernie boleć. Popatrz na tym forum na innych. co oni mogą czuć?
Ty pomyśl o sobie, później dzieci, później mąż, później kochanek.\
quartus: Jesteś Kro wartościowym człowiekiem, nie potrzebujesz pseudo miłości od kolesia który chce tylko sobie umoczyć.
sextus: Powodzenia i wszystkiego dobrego , niech twoja droga będzie bardziej wyrównana w nowym roku.
Czego mężowi brakuje byś mogła go pokochać? Jak byś chciała ,czego oczekujesz od partnera-tak abstrakcyjnie? nie myśląc o kochanku, nie myśląc o mężu, tak tylko ty i ten twój wymarzony partner, co tak naprawdę chciała by od życia Kroteczka?
Tak problem jest mój ja muszę byc odważna w decyzjach. Jak czytam moje pierwsze posty sprzed miesiąca to przypominam sobie jak ciężko mi bylo zrobić krok w którąkolwiek stronę - teraz wiem gdzie mam iść.
Czego brakuje mężowi? On nie jest dla mnie po prostu.
Idealny partner - extrawertyczny, szalony, wesoly, odwazny, ale szarmancki , czuly i troskliwy, wielkoduszny. Wygląd to sprawa drugorzędna, zadbalabym o niego żeby fajnie wygladal
. Ech nie ma ideałów. Ani jeden ani drugi taki nie jest.
Bo nie wiesz o co Ci chodzi.Masz biegunkę pomysłów z których nic nie wynika.
Chcesz coś zmienić, tylko nie masz pomysłu co i jak.Szukasz na oślep.
Nie wiem na ile autentyczne są Twoje postanowienia i pomysły.
Ale cokolwiek byś nie wymyśliła, proponuję odczekać miesiąc- jeśli koncepcja będzie wciąż aktualna, to wtedy realizuj.
Pit z kochankiem zrywam definitywnie. Z mężem separacja nie rozwód - wtedy zawsze teoretycznie jest opcja powrotu.
No widzisz Kroteczko. Na kanarach był z żoną, z ogrodu korzysta żona, w domu mieszka żona... Niby wszystko tak "jak Ty chcesz" a tak na prawdę nie masz nic. Tyle dała ta jego cudowna "przyjaźń" i jego wielki "szacunek". Ja tak na prawdę, to poczułabym że on robi mi na złość, żeby pokazać że nigdy nie będe miała tego czego pragnę. Czy nie tak jest? Co on Ci udowodnił swoim zachowaniem, co ci dał, co zyskałaś dzięki tej znajomości? Warto było?
Zasługujesz na więcej. Daj sobie więcej. Daj sobie szansę na więcej.
Nie warto bylo to wiem na pewno.
Na zlosc to mi nie robił to nie taki człowiek on jakby chciał mi imponować tym że ma to co ja lubię.
Na zlosc to mi nie robił to nie taki człowiek on jakby chciał mi imponować tym że ma to co ja lubię.
Oj Kroteczko, Kroteczko. Sama piszesz, że ideałów nie ma ale jego wciąż idealizujesz.
A jak inaczej można nazwać "imponowanie tym że ma to co ja lubię" nie "robieniem na złość"? Ja nie mówię, że tak właśnie było. Jednak on nie jest tak nieskazitelnym człowiekiem jakim go prezentujesz. Piszesz, że "on taki nie jest". A jaki jest? Zobacz co za jego pomocą zrobiłaś ze swoim życiem. Jeden wielki bajzel. Obyś z niego wyszła obronną ręką, Ty i twoja rodzina.
Nie warto bylo to wiem na pewno.
Na zlosc to mi nie robił to nie taki człowiek on jakby chciał mi imponować tym że ma to co ja lubię.
Nic się nie dzieje przypadkiem.
Jak macie być razem to będziecie. Macie jedynie wpływ na sposób, formę realizacji przeznaczenia. Może źle zaczęliście, ale niekoniecznie musi się źle skończyć.
Już widzę jak się schodzicie ponownie ale już oboje wolni ![]()
Już widzę jak się schodzicie ponownie ale już oboje wolni
jacy wolni?
z bagażem rozbitych rodzin
z dziećmi
pewno, że się da
ale to jest innego rodzaju pojęcie "wolni" i do tych wolnych, droga daleka i trudna zapewniam
907 2014-12-17 22:42:12 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-12-17 22:42:35)
Kroteczka, przyznam że nie czytałam Twojej historii. Gdzieś tam na samym początku, później spasowałam.
Z tego co widzę teraz, wciąż motasz się w matni tysiąca pomysłów na swoje życie. Dziś taki, jutro inny.
Ja myślę sobie, że Tobie musi być bardzo źle z samą sobą. Że Ty jako Ty, nie jako matka, żona czy kochanka, nie potrafisz powiedzieć, czego tak naprawdę chcesz od życia. Że czujesz się w nim mało komfortowo, że nie lubisz siebie i chyba nigdy nie lubiłaś.
Od tego powinnaś zacząć. Nie od rozstań i wielkkich decyzji. Od siebie zacznij. Jeśli masz szansę pobyć sama, zrób to. Naucz się lubić siebie i swój czas. Naucz się byś dla siebie dobra i robić sobie dobre rzeczy. A jeśli już tego się nauczysz, ludziom wokół też będzie lepiej. I Twoje decyzje będą łatwiejsze. I będziesz siebie szanować....wtedy też tych, co na szacunek zasługują.
Bo Ty Krotka jesteś zakochana w sobie, tylko bez wzajemności...
/.../Z mężem separacja nie rozwód - wtedy zawsze teoretycznie jest opcja powrotu.
Mam wrażenie, jakbyś już wiedziała, że na samym dnie człowieka ma być własna godność i szacunek do siebie. Taki "priorytet 0". Pytasz, czy wart jest tego cierpienia które przechodzisz? Bo przecież wystarczyłoby dalej kłamać i robić sobie dobrze. Czemu z tego rezygnować, przecież chyba nawet nie ma Boga osądzającego nasze uczynki...
Nawet jeśli nie ma, a zwłaszcza wtedy, musimy nauczyć się być sędziami sami dla siebie. De Mello napisał kiedyś - Jeśli przychodzi do mnie ksiądz, stale mówi mi o seksie, jeśli przychodzi do mnie prostytutka stale mówi mi o Bogu. Jeśli stale jesteś po jednej tylko "stronie mocy" staje się to dla człowieka niszczące. Zaczyna tęsknić za drugą stroną.
Bardzo życzę ci, abyś wreszcie odzyskała godność i szacunek do siebie.
Aleksandra81 napisał/a:Już widzę jak się schodzicie ponownie ale już oboje wolni
jacy wolni?
z bagażem rozbitych rodzin
z dziećmi
pewno, że się da
ale to jest innego rodzaju pojęcie "wolni" i do tych wolnych, droga daleka i trudna zapewniam
Cóż począć skoro za późno się spotkali.
Proste?