netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 652 wyświetleniazałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 781 do 845 z 3 039 ]

781

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Kroteczko,
ludzie czasami ponownie się zakochują. Zakładają na nowo rodziny tak czasami bywa.
Miałam podobną sytuację co Ty. Wieloletnia przyjaźń, ludzie na stanowiskach, dojrzali...
kryzys w małżeństwie i namiętny pocałunek . Na nim się skończyło, ja skończyłam.
Kiedy ja się zdystansowałam mój przyjaciel wpadł w panikę. Za wszelką cenę chciał porozmawiać, ratować , co się da ( tak powiedział ).
Nie odpuszczał, walczył o rozmowę. O rozmowę o nas! Był delikatny, czuły, ale i stanowczy. Naprawdę walczył.
Codziennie mówił, że musimy porozmawiać.
A jest poważnym, trzeźwo myślącym człowiekiem.
Nie wiem, czy Twój kochanek Ciebie kocha?
Czy Twój kochanek też walczy?
Co byś zrobiła, gdyby to on chciał się odsunąć?
Pokornie czekałabyś 4 tygodnie?

I jeszcze jedno. Może Twój mąż nie jest taki zły? Wiele podróżujesz. Mało która kobieta
mogłaby brać tyle delegacji co Ty. W domu zaczęły by się awantury.
Żaden mężczyzna nie pokocha Twoich dzieci tak jak Twój mąż. Żaden nie będzie się nimi opiekować
przez tydzień, kiedy mama będzie w delegacji. Mąż daje Ci możliwość rozwoju. To naprawdę rzadkie.
Może warto to docenić?

Jak się skończyła twoja historia z przyjacielem? Kochanek mnie kocha powiedział mi to w tym tygodniu a wiem że były to słowa bardzo przemyślane i z jego strony bardzo zobowiązujące. Teraz walczy ale nie wiem o co, chyba o to żeby nadal byl w mojej głowie,  nie daje o sobie zapomnieć.

Mąż nie jest zły ale mamy opiekunkę i babcię do pomocy więc spokojnie mogłabym nawet jechać w delegację jakby mąż też musiał akurat jechać.  Moja kariera była przez jakiś czas zawieszona trochę ale gdzieś od dwóch lat wróciłam pełną parą do robienia kariery i szybko nadrabiam i narzekania męża że dużo pracuję nie robią na mnie wrażenia. On pracuje jeszcze więcej więc bez przesady. Mam bardzo dobry zawód i uprawnienia których zdobycie wymaga trudnych studiów i wielu lat stażu więc ostatnia rzecz jaką bym chciała to odpuścić karierę, mąż wiedział o tym ale i tak latami "utrudnial" mi karierę . Na szczęście się nie dałam i teraz na tym bardzo korzystam.

Wiem że żaden mężczyzna nie pokocha moich dzieci jak ich ojciec , ale ja nie chcę żeby jakikolwiek mężczyzna wchodził w rolę taty.

782

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

...Mąż nie jest zły ale mamy opiekunkę i babcię do pomocy więc spokojnie mogłabym nawet jechać w delegację jakby mąż też musiał akurat jechać.  Moja kariera była przez jakiś czas zawieszona trochę ale gdzieś od dwóch lat wróciłam pełną parą do robienia kariery i szybko nadrabiam i narzekania męża że dużo pracuję nie robią na mnie wrażenia. On pracuje jeszcze więcej więc bez przesady. Mam bardzo dobry zawód i uprawnienia których zdobycie wymaga trudnych studiów i wielu lat stażu więc ostatnia rzecz jaką bym chciała to odpuścić karierę, mąż wiedział o tym ale i tak latami "utrudnial" mi karierę . Na szczęście się nie dałam i teraz na tym bardzo korzystam.
Wiem że żaden mężczyzna nie pokocha moich dzieci jak ich ojciec , ale ja nie chcę żeby jakikolwiek mężczyzna wchodził w rolę taty.

Wzbudzasz tylko politowanie... Twój mąż - człowiek, którego nawet szacunkiem nie darzysz - utrudnił Ci karierę i ogólnie życie chyba najbardziej ...spłodzeniem dzieci.
Wyznania "kochanka", no jezu...
Ty masz lat 14? A jeśli nie - masz taką mentalność...

783 Ostatnio edytowany przez kroteczka (2014-12-14 14:54:17)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kosmiczny nick napisał/a:
kroteczka napisał/a:

...Mąż nie jest zły ale mamy opiekunkę i babcię do pomocy więc spokojnie mogłabym nawet jechać w delegację jakby mąż też musiał akurat jechać.  Moja kariera była przez jakiś czas zawieszona trochę ale gdzieś od dwóch lat wróciłam pełną parą do robienia kariery i szybko nadrabiam i narzekania męża że dużo pracuję nie robią na mnie wrażenia. On pracuje jeszcze więcej więc bez przesady. Mam bardzo dobry zawód i uprawnienia których zdobycie wymaga trudnych studiów i wielu lat stażu więc ostatnia rzecz jaką bym chciała to odpuścić karierę, mąż wiedział o tym ale i tak latami "utrudnial" mi karierę . Na szczęście się nie dałam i teraz na tym bardzo korzystam.
Wiem że żaden mężczyzna nie pokocha moich dzieci jak ich ojciec , ale ja nie chcę żeby jakikolwiek mężczyzna wchodził w rolę taty.

Wzbudzasz tylko politowanie... Twój mąż - człowiek, którego nawet szacunkiem nie darzysz - utrudnił Ci karierę i ogólnie życie chyba najbardziej ...spłodzeniem dzieci.
Wyznania "kochanka", no jezu...
Ty masz lat 14? A jeśli nie - masz taką mentalność...

Kosmiczny interpretujesz jak ci pasuje.  Nie, dzieci chciałam tak jak i on z rozsądku.  A karierę mi utrudnial jeszcze przed dziećmi. Szacunek do niego nie ma tu nic do rzeczy. Uważam ze kobieta nigdy nie powinna olewac kariery bo mąż tak każe.  A już mąż wymagający siedzenia w domu jest dla mnie nie do przyjęcia.  Nie wiem jak kobiety się na to godzą.  Moja mama zawsze pracowała tez ma wymagający zawód i dała radę wychować w tym czasie trójkę dzieci. Tylko że mój ojciec to wspierał a nie sabotowal.

784

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nieźle ludziom odwala. Może to jest recepta na szczęście. Mąż tak blado wypada.
Jakich słów można się spodziewać po kochanku, kiedy kwitnący romans przeradza się w " przetrzymanie". Co ma powiedzieć, żeby wróciło do poprzedniego stanu.
Czemu ludzie nie są wobec siebie uczciwi. W tym wszystkim są dzieci. Po cholerę ludziom dzieci. Bo tak wypada, trzeba. Ślub i mąż w odpowiednim wieku. Wykształcenie, praca. Dwójka dzieci. Mamy jakieś swoje obrazki dotyczące życia. A to chyba nie jest dla każdego. Nie każdy potrafi bawić się przez dłuższy czas w dom. Rodzina to odpowiedzialność. Po co bierze się ślub?
Małżeństwo nie istnieje kiedy jest oparte na zdradzie. Kochać innego, ale udawać dom z mężem. Nie będzie prawdziwej bliskości.
To co robi Kroteczka to tak jakby sprawdzenie siebie ile wytrzyma bez dania d temu facetowi. Co się oprócz tego zmieniło. Może wytrzyma nawet rok. Może i 3 lata. Tym jednak nie naprawi swojego małżeństwa. Ono nadal nie istnieje. To po co ta wstrzemięźliwość. Trzeba się zabrać za siebie. Dotrzeć do siebie. Co możemy zmienić, co chcemy zmienić. Jak chcielibyśmy, aby wyglądało nasze życie. Jak nasze wybory wpłyną na naszą rodzinę : czyli nas, męża i dzieci. Jak oszczędzić im ewentualnego bólu, kłopotów. Kroteczka bądź przede wszystkim uczciwa wobec siebie.

785

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko,
nie kochasz męża, napisałaś, że i tak się rozwiedziesz.
W porządku tak oszukiwać człowieka? za kogo on robi? Za dodatkową opiekę nad dziećmi?
Piszesz o adoratorach, o karierze, o lunczach, delegacjach...
Super , że dzieci mają zapewnioną opiekę. Opieka społeczna Ci ich nie odbierze wink
Nie wiem , czego chcesz ?
Jeśli chcesz szczęśliwej rodziny to albo buduj ją z kochankiem, albo walcz o małżeństwo.
Teraz jesteś na topie, a jak spadniesz to do kogo się przytulisz?
Do adoratorów z pracy?


Co z moim przyjacielem? Skoro przyjaźń doprowadziła do miłości, na którą nie było nas stać...
To trzeba było zakończyć przyjaźń. Bolało!

786

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bet napisał/a:

Nieźle ludziom odwala. Może to jest recepta na szczęście. Mąż tak blado wypada.
Jakich słów można się spodziewać po kochanku, kiedy kwitnący romans przeradza się w " przetrzymanie". Co ma powiedzieć, żeby wróciło do poprzedniego stanu.
Czemu ludzie nie są wobec siebie uczciwi. W tym wszystkim są dzieci. Po cholerę ludziom dzieci. Bo tak wypada, trzeba. Ślub i mąż w odpowiednim wieku. Wykształcenie, praca. Dwójka dzieci. Mamy jakieś swoje obrazki dotyczące życia. A to chyba nie jest dla każdego. Nie każdy potrafi bawić się przez dłuższy czas w dom. Rodzina to odpowiedzialność. Po co bierze się ślub?
Małżeństwo nie istnieje kiedy jest oparte na zdradzie. Kochać innego, ale udawać dom z mężem. Nie będzie prawdziwej bliskości.
To co robi Kroteczka to tak jakby sprawdzenie siebie ile wytrzyma bez dania d temu facetowi. Co się oprócz tego zmieniło. Może wytrzyma nawet rok. Może i 3 lata. Tym jednak nie naprawi swojego małżeństwa. Ono nadal nie istnieje. To po co ta wstrzemięźliwość. Trzeba się zabrać za siebie. Dotrzeć do siebie. Co możemy zmienić, co chcemy zmienić. Jak chcielibyśmy, aby wyglądało nasze życie. Jak nasze wybory wpłyną na naszą rodzinę : czyli nas, męża i dzieci. Jak oszczędzić im ewentualnego bólu, kłopotów. Kroteczka bądź przede wszystkim uczciwa wobec siebie.

A jak mam zmusić serce żeby nie kochalo? Powiedz a zrobię to już dziś.  Mogę nie zdradzać fizycznie choć tęsknotę za jego dotykiem czuję ogromną.  Mam jednak rozum i potrafię sie poki co powstrzymać.  Ale nie potrafię przestać go kochać.
Wyznał mi miłość nie pod presją że go zostawię ale sądzę że żałował ze nigdy wcześniej tego nie powiedział dosłownie.
Obawiam się że już zawsze moje życie będzie tak wyglądać. Mąż z którym załatwiam sprawy dzieciowe domowe.  A w głowie wracająca od czasu do czasu tesknota do niego.
Jeśli to wszystko przetrwa 8-10 lat to może będziemy jeszcze razem, zobaczymy.

787

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Kroteczko,
nie kochasz męża, napisałaś, że i tak się rozwiedziesz.
W porządku tak oszukiwać człowieka? za kogo on robi? Za dodatkową opiekę nad dziećmi?
Piszesz o adoratorach, o karierze, o lunczach, delegacjach...
Super , że dzieci mają zapewnioną opiekę. Opieka społeczna Ci ich nie odbierze wink
Nie wiem , czego chcesz ?
Jeśli chcesz szczęśliwej rodziny to albo buduj ją z kochankiem, albo walcz o małżeństwo.
Teraz jesteś na topie, a jak spadniesz to do kogo się przytulisz?
Do adoratorów z pracy?


Co z moim przyjacielem? Skoro przyjaźń doprowadziła do miłości, na którą nie było nas stać...
To trzeba było zakończyć przyjaźń. Bolało!

Milka jaka dodatkową opiekę? To jego dzieci tak jak i moje wiec on ma obowiązek tak samo się opiekować jak i ja. Dodatkowo to jest babcia i opiekunka.  A ja i on to główni opiekunowie - nie uznaję że matka jest głównym opiekunem.
Jak to za kogo on robi? Ja go traktuje głównie jako ojca moich dzieci z ktorym mieszkam. Wie że go nie kocham - nie wie że kocham kogoś innego. Czasem jednak myślę po tym co mówi że podejrzewa co mi w duszy (sercu) gra - to inteligentny człowiek.

788

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

...Czasem jednak myślę po tym co mówi że podejrzewa co mi w duszy (sercu) gra - to inteligentny człowiek.

Gdyby był "inteligentny" już dawno zrobiłby z tym wszystkim porządek...

789

Odp: Zniszczylam swoje zycie

No to buduj szczęście z kochankiem. Porozmawiaj z nim!
Porozmawiaj z nim o Was.
Chcesz żyć w kłamstwie?
A jesli chcesz żyć z mężem? Zerwij z kochankiem, szukaj innej pracy,
wysyłaj do męża pikantne i romantyczne smsy. Staraj się być blisko,
walcz!!!
Ty nic nie rozumiesz z tymi dziećmi. Ciągle tylko mają opiekę, to też jego dzieci...
A mają uczciwy, stabilny dom?

790

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka nikt ci nie nakazuje przestać kochać czy zrywać z kochankiem jeśli ty tego nie chcesz. To nieuczciwe żyć koło mężczyzny, nazywać go mężem a tęsknić za innym. Twój mąż może ułożyć sobie szczęśliwe życie z kobietą, która będzie do niego wzdychać, za nim tęsknić. To nie są takie czasy, że zostaniesz zlinczowana czy bez środków do życia. Nie wiem pójdź do jakiegoś dobrego psychologa, dowiedz się czego chcesz, jak masz żyć szczęśliwie.
Uważam, że twój kochanek nie jest dobrze rokujący, ale to są twoje wybory. Nie jest szarmancki wobec innych kobiet. Za 30 lat kiedy nie będziesz już taka atrakcyjna fizycznie będzie taki pewnie wobec ciebie.

Tak sobie myślę, że chcesz zmarnować swojemu mężowi z 10 lat życia. Z jakich powodów? Może on zasługuje na wybór. Dzieci na zdrowy dom.

791

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko,
zdradziłaś męża, zerwałaś więź,
być może ( to sie dopiero okaże ) rozkochałaś w sobie innego.
Weź odpowiedzialność.
Wiem, że to jest trudne, że tego się nie planuje. Stało się !
Niestety z czegoś musisz zrezygnować.

792

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bet napisał/a:

Kroteczka nikt ci nie nakazuje przestać kochać czy zrywać z kochankiem jeśli ty tego nie chcesz. To nieuczciwe żyć koło mężczyzny, nazywać go mężem a tęsknić za innym. Twój mąż może ułożyć sobie szczęśliwe życie z kobietą, która będzie do niego wzdychać, za nim tęsknić. To nie są takie czasy, że zostaniesz zlinczowana czy bez środków do życia. Nie wiem pójdź do jakiegoś dobrego psychologa, dowiedz się czego chcesz, jak masz żyć szczęśliwie.
Uważam, że twój kochanek nie jest dobrze rokujący, ale to są twoje wybory. Nie jest szarmancki wobec innych kobiet. Za 30 lat kiedy nie będziesz już taka atrakcyjna fizycznie będzie taki pewnie wobec ciebie.

Tak sobie myślę, że chcesz zmarnować swojemu mężowi z 10 lat życia. Z jakich powodów? Może on zasługuje na wybór. Dzieci na zdrowy dom.

Też tak myślę.

793

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bet napisał/a:

Kroteczka nikt ci nie nakazuje przestać kochać czy zrywać z kochankiem jeśli ty tego nie chcesz. To nieuczciwe żyć koło mężczyzny, nazywać go mężem a tęsknić za innym. Twój mąż może ułożyć sobie szczęśliwe życie z kobietą, która będzie do niego wzdychać, za nim tęsknić. To nie są takie czasy, że zostaniesz zlinczowana czy bez środków do życia. Nie wiem pójdź do jakiegoś dobrego psychologa, dowiedz się czego chcesz, jak masz żyć szczęśliwie.
Uważam, że twój kochanek nie jest dobrze rokujący, ale to są twoje wybory. Nie jest szarmancki wobec innych kobiet. Za 30 lat kiedy nie będziesz już taka atrakcyjna fizycznie będzie taki pewnie wobec ciebie.

Tak sobie myślę, że chcesz zmarnować swojemu mężowi z 10 lat życia. Z jakich powodów? Może on zasługuje na wybór. Dzieci na zdrowy dom.

Masz rację jedyna rzecz w tym układzie zła to taka że mąż nie może ułożyć szczęśliwego życia z inną kobietą. Ale ja mam wrażenie że on tego nie chce.  On jakby specjalnie pewnych rzeczy nie widzi. Nie wiem może mu tak wygodnie a może "szuka" kogoś ale na razie nie znalazł nikogo sensownego. I nie chce stawiać sprawy na ostrzu noża.
Co do kochanka tez możesz mieć rację ze za wiele lat życie z nim może być nie do zniesienia. On jest bardzo dominujący a ja jestem niezależna i taki zestaw może stać się toksyczny.

794

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bet napisał/a:

...To nieuczciwe żyć koło mężczyzny, nazywać go mężem a tęsknić za innym...

I chyba te krótkie i bardzo sensowne słowa mogłyby całkowicie zobrazować przedmiot tej całej dyskusji...

795 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-12-14 16:55:31)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"I ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę..."

To były kiedyś słowa Twojej przysięgi, prawda? Składałaś ją w wolności, mężczyźnie, którego pokochałaś zanim nie trafił Ci się romans. Do dnia dzisiejszego złamałaś tę przysięgę w trzech punktach i z niewiadomych powodów chcesz obstawać przy ostatnim, to znaczy trwać do śmierci w takim układzie, zdradzać Twojego męża i krzywdzić swoje dzieci, usprawiedliwiając to realizacją własnych potrzeb, które przez całe lata - jak piszesz- przez bycie żoną i mamą bardzo zaniedbałaś.

Czy chciałabyś, aby którekolwiek z Twoich dzieci znalazło się kiedyś w sytuacji, w jakiej żyje obecnie Twój mąż z perspektywą kolejnych dziesięciu lat tkwienia w takiej beznadziei? Czy w ogóle komukolwiek na świecie życzysz takiego piekła?

Powinnaś zrobić sobie badania ciała migdałowatego, bo wygląda na to, że o ile pozamałżeński seks wpływa co prawda pozytywnie na ukrwienie dolnych partii Twojego ciała, o tyle poważnie uszkadza ważne ośrodki czucia w Twoim mózgu.

796

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko,
jeszcze jedno. Wiem, jak się czujesz. Byłam w podobnej sytuacji.
To jest prawdziwy ból, wręcz fizyczny. Watpliwości, sprzeczne myśli,
raz uważa się tak, raz inaczej. Raz myslisz, że się kochacie, za chwilę,
że chciał tylko seksu. Koszmar psychiczny
To wyniszcza na dłuższą metę. Dlatego nie uciekaj od kochanka. Rozmawiaj.
Podejmijcie słuszną decyzję.
Męża też nie oszukuj. Tak nie można

797

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
bet napisał/a:

Masz rację jedyna rzecz w tym układzie zła to taka że mąż nie może ułożyć szczęśliwego życia z inną kobietą. Ale ja mam wrażenie że on tego nie chce.  On jakby specjalnie pewnych rzeczy nie widzi. Nie wiem może mu tak wygodnie a może "szuka" kogoś ale na razie nie znalazł nikogo sensownego. I nie chce stawiać sprawy na ostrzu noża.

Moje przypuszczenie z początku wątku, że mąż ślepy nie jest, nie była chybiona.
Obecnie jednak, skoryguję moje przypuszczenia, co do przyczyn tej "ślepoty".
Ostatnie Twoje posty dały mi do myślenia.
Nie wiem, czy mam rację, ale odnoszę wrażenie, że jedynym powodem, dla którego wciąż jesteście "razem", to (oprócz dzieci, rzecz jasna) obawa przed skandalem, który negatywnie wpłynąłby na Wasze kariery i wizerunek na użytek zewnętrzny.

Pozdrawiam

798

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Kroteczko,
jeszcze jedno. Wiem, jak się czujesz. Byłam w podobnej sytuacji.
To jest prawdziwy ból, wręcz fizyczny. Watpliwości, sprzeczne myśli,
raz uważa się tak, raz inaczej. Raz myslisz, że się kochacie, za chwilę,
że chciał tylko seksu. Koszmar psychiczny
To wyniszcza na dłuższą metę. Dlatego nie uciekaj od kochanka. Rozmawiaj.
Podejmijcie słuszną decyzję.
Męża też nie oszukuj. Tak nie można

Milka dokładnie tak jak mówisz.  To jest karuzela raz wiem że mnie kocha nad wszystko a potem myślę ze sie bawi.  I tak w kółko. Koszmar jestem wykończona.
"Męża nie oszukuj" - jesli mój kochanek by ze mną nie pracował to mąż już dawno by się dowiedział. A tak boję się że narobi mu problemów w pracy i mi przy okazji.  Poza tym znienawidzilby moją pracę do reszty , a ja ja kocham i nie chcę zmieniać.

799

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
milka9 napisał/a:

Kroteczko,
jeszcze jedno. Wiem, jak się czujesz. Byłam w podobnej sytuacji.
To jest prawdziwy ból, wręcz fizyczny. Watpliwości, sprzeczne myśli,
raz uważa się tak, raz inaczej. Raz myslisz, że się kochacie, za chwilę,
że chciał tylko seksu. Koszmar psychiczny
To wyniszcza na dłuższą metę. Dlatego nie uciekaj od kochanka. Rozmawiaj.
Podejmijcie słuszną decyzję.
Męża też nie oszukuj. Tak nie można

Milka dokładnie tak jak mówisz.  To jest karuzela raz wiem że mnie kocha nad wszystko a potem myślę ze sie bawi.  I tak w kółko. Koszmar jestem wykończona.
"Męża nie oszukuj" - jesli mój kochanek by ze mną nie pracował to mąż już dawno by się dowiedział. A tak boję się że narobi mu problemów w pracy i mi przy okazji.  Poza tym znienawidzilby moją pracę do reszty , a ja ja kocham i nie chcę zmieniać.

Nie oszukuj w znaczeniu... nie łam mu życia, nie bądź z nim tylko dla dzieci. On też ma prawo być szczęśliwym.
Może zapytaj męża, czy Ciebie kocha? Z nim też rozmawiaj!!!!!

Rozumiem z pracą, naprawdę w dzisiejszych czasach trudno być super mamą.

Powodzenia, bardzo Ci wspólczuję

800

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:
bet napisał/a:

Masz rację jedyna rzecz w tym układzie zła to taka że mąż nie może ułożyć szczęśliwego życia z inną kobietą. Ale ja mam wrażenie że on tego nie chce.  On jakby specjalnie pewnych rzeczy nie widzi. Nie wiem może mu tak wygodnie a może "szuka" kogoś ale na razie nie znalazł nikogo sensownego. I nie chce stawiać sprawy na ostrzu noża.

Moje przypuszczenie z początku wątku, że mąż ślepy nie jest, nie była chybiona.
Obecnie jednak, skoryguję moje przypuszczenia, co do przyczyn tej "ślepoty".
Ostatnie Twoje posty dały mi do myślenia.
Nie wiem, czy mam rację, ale odnoszę wrażenie, że jedynym powodem, dla którego wciąż jesteście "razem", to (oprócz dzieci, rzecz jasna) obawa przed skandalem, który negatywnie wpłynąłby na Wasze kariery i wizerunek na użytek zewnętrzny.

Pozdrawiam

Tak Excop pamiętam że o tym pisałeś. Co do karier to trochę masz rację. Wyjście na jaw romansu odbiło by się na mnie , mężu i kochanku. Ale ja stracilabym najwięcej bo przecież w naszym kręgu kulturowym kobieta takich rzeczy robic nie może co innego facet. Widać to po postach gdzie wyzywa się mnie od najgorszych , a kochanka nie, on jest usprawiedliwiony to normalne ze kazdy facet chce pobzykac chętna laske. A to ja mam obowiązek się opierać , on ma prawo mnie urabiac bo to jego natura.

801 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-14 18:36:15)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

/.../Widać to po postach gdzie wyzywa się mnie od najgorszych , a kochanka nie, on jest usprawiedliwiony to normalne ze kazdy facet chce pobzykac chętna laske. A to ja mam obowiązek się opierać , on ma prawo mnie urabiac bo to jego natura.

Powinni wprowadzić związki małżeńskie, w których zasada wierności obowiązuje do momentu, do którego nie trafi się na kogoś kto potrafi lepiej nas urobić niż my opierać. Przecież ludzie nie mogą odpowiadać za to CO Z NIMI ROBIĄ.

802

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Masz rację jedyna rzecz w tym układzie zła to taka że mąż nie może ułożyć szczęśliwego życia z inną kobietą. Ale ja mam wrażenie że on tego nie chce.  On jakby specjalnie pewnych rzeczy nie widzi. Nie wiem może mu tak wygodnie a może "szuka" kogoś ale na razie nie znalazł nikogo sensownego. I nie chce stawiać sprawy na ostrzu noża.

Moje przypuszczenie z początku wątku, że mąż ślepy nie jest, nie była chybiona.
Obecnie jednak, skoryguję moje przypuszczenia, co do przyczyn tej "ślepoty".
Ostatnie Twoje posty dały mi do myślenia.
Nie wiem, czy mam rację, ale odnoszę wrażenie, że jedynym powodem, dla którego wciąż jesteście "razem", to (oprócz dzieci, rzecz jasna) obawa przed skandalem, który negatywnie wpłynąłby na Wasze kariery i wizerunek na użytek zewnętrzny.

Pozdrawiam

Tak Excop pamiętam że o tym pisałeś. Co do karier to trochę masz rację. Wyjście na jaw romansu odbiło by się na mnie , mężu i kochanku. Ale ja stracilabym najwięcej bo przecież w naszym kręgu kulturowym kobieta takich rzeczy robic nie może co innego facet. Widać to po postach gdzie wyzywa się mnie od najgorszych , a kochanka nie, on jest usprawiedliwiony to normalne ze kazdy facet chce pobzykac chętna laske. A to ja mam obowiązek się opierać , on ma prawo mnie urabiac bo to jego natura.

To naturalne, że takie posty, o których piszesz, pojawiają się.
Od tego się nie ucieknie.
Co do kochanka.
On, zdaje się, nie pisze na forum.
Chyba, że gdzie indziej.
Trudno oczekiwać, że forumowicze powściągną emocje czytając o permamentnym romansie niemal "na oczach".
W tej sytuacji osoba kochanka schodzi na drugi plan, bo nie odpowie przecież na potępiające zarzuty.

A co do słuszności moich przypuszczeń.
Nie oceniam w kategoriach poczucia przyzwoitości, bo pozostaje to w gestii Viceversów Zwyczajnych z Waszych luster (czy ktoś jeszcze pamięta, kim oni są?) każdego ranka.
I potrafię zrozumieć, niezależnie od mojego stosunku do tego.

Pozdrawiam.

803 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-14 19:31:27)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Excop Przyznam, że zdumiewa mnie Twoja wyrozumiałość (?)..nawet nie wiem jak to określić.

Z jednej strony jest czymś oczywistym, że będąc z boku możemy pozwolić sobie na mniej rozemocjonowane spojrzenie na sprawę. Dlatego potrafimy zobaczyć motywy każdej ze stron i mieć szerszy obraz -czego kochankom bardzo brakuje z uwagi na to, że rządzą nimi emocje.

Tylko z drugiej strony.. No właśnie, ja nie uważam, że rozwój (większa świadomość) sprawia, że przestajemy nazywać sprawy po imieniu..
Bo czymś innym jest nakreślenie komuś jego sytuacji i próba pokazania dobrych i złych stron, a zupełnie czym innym "wyrazy uznania" dla tego co robi (wsparcie), niezależnie od tego ile osób po drodze krzywdzi lub skrzywdzi.

Ja, pomimo pełnej świadomości tego, że każdy dokonuje swoich wyborów SAM, jestem daleka od tego by nie wyrażać jasnego stanowiska w sytuacjach, które zahaczają o kwestie moralności, etyki, etc. Uważam, że zbytnia "wyrozumiałość" i bezwarunkowe wsparcie dla osób, które często nie mają bladego pojęcia co robią, jest niejako dorzucaniem 'cegiełki' do zła, które się dzieje, a nie dzieje się samo.

Tak jak w tym przypadku..autorka od -dziestu stron poniża i upokarza swojego męża na wiele sposobów, bo nie chce jej się podejmować żadnej wiążącej decyzji i próbuje na wszelkie sposoby znajdować powody ku temu, a ostatnio już przeszła sama siebie, bo doszła do wniosku, że on tak naprawdę to CHCE być zdradzany, bo na pewno doskonale wie, że co jest grane itd. ..RLY? hmm

Nawet jeśli facet zauważył zmianę w jej zachowaniu, a mimo to trwa przy niej, to zapewne nie dlatego, że machnął ręką na to czy rogami sufit rysuje, tylko najpewnie nie bierze takiego wariantu pod uwagę, tłumaczy to sobie na różne sposoby, ale nie ten.


Ty, Excop, swoim stanowiskiem pokazujesz jej, że co nie postanowi - w jej przypadku niestety oznacza to NIC -trwanie w status quo, to Ty ja rozumiesz i wszystko jest ok, oprócz tego..że wcale nie jest.


Rozumiem, że częściowo Twoja wyrozumiałość bierze się z własnych doświadczeń i w związku z tym nie chcesz nikogo "potępiać"?
I przede wszystkim, czy dla Ciebie "potępienie" jest równoznaczne z powiedzeniem komuś kilku słów prawdy na temat jego postępowania?
Przyznam, że podczytuję to co piszesz i nie pojmuję tego rodzaju "elastyczności"..

804

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Excop Przyznam, że zdumiewa mnie Twoja wyrozumiałość (?)..nawet nie wiem jak to określić.

Z jednej strony jest czymś oczywistym, że będąc z boku możemy pozwolić sobie na mniej rozemocjonowane spojrzenie na sprawę. Dlatego potrafimy zobaczyć motywy każdej ze stron i mieć szerszy obraz -czego kochankom bardzo brakuje z uwagi na to, że rządzą nimi emocje.

Tylko z drugiej strony.. No właśnie, ja nie uważam, że rozwój (większa świadomość) sprawia, że przestajemy nazywać sprawy po imieniu..
Bo czymś innym jest nakreślenie komuś jego sytuacji i próba pokazania dobrych i złych stron, a zupełnie czym innym "wyrazy uznania" dla tego co robi (wsparcie), niezależnie od tego ile osób po drodze krzywdzi lub skrzywdzi.

Ja, pomimo pełnej świadomości tego, że każdy dokonuje swoich wyborów SAM, jestem daleka od tego by nie wyrażać jasnego stanowiska w sytuacjach, które zahaczają o kwestie moralności, etyki, etc. Uważam, że zbytnia "wyrozumiałość" i bezwarunkowe wsparcie dla osób, które często nie mają bladego pojęcia co robią, jest niejako dorzucaniem 'cegiełki' do zła, które się dzieje, a nie dzieje się samo.

Tak jak w tym przypadku..autorka od -dziestu stron poniża i upokarza swojego męża na wiele sposobów, bo nie chce jej się podejmować żadnej wiążącej decyzji i próbuje na wszelkie sposoby znajdować powody ku temu, a ostatnio już przeszła sama siebie, bo doszła do wniosku, że on tak naprawdę to CHCE być zdradzany, bo na pewno doskonale wie, że co jest grane itd. ..RLY? hmm

Nawet jeśli facet zauważył zmianę w jej zachowaniu, a mimo to trwa przy niej, to zapewne nie dlatego, że machnął ręką na to czy rogami sufit rysuje, tylko najpewnie nie bierze takiego wariantu pod uwagę, tłumaczy to sobie na różne sposoby, ale nie ten.


Ty, Excop, swoim stanowiskiem pokazujesz jej, że co nie postanowi - w jej przypadku niestety oznacza to NIC -trwanie w status quo, to Ty ja rozumiesz i wszystko jest ok, oprócz tego..że wcale nie jest.


Rozumiem, że częściowo Twoja wyrozumiałość bierze się z własnych doświadczeń i w związku z tym nie chcesz nikogo "potępiać"?
I przede wszystkim, czy dla Ciebie "potępienie" jest równoznaczne z powiedzeniem komuś kilku słów prawdy na temat jego postępowania?
Przyznam, że podczytuję to co piszesz i nie pojmuję tego rodzaju "elastyczności"..

Elle, dlaczego uważasz (na podstawie jednego, ostatniego zresztą, zdania, że ułatwiam Autorce nicnierobienie w kwestii romansu?
Wszystko, co uważałem za stosowne i właściwe z szeragu "prawd" zawrzeć w swoich postach na rzecz decyzji Kroteczki o powrocie "na łono rodziny", zawarłem wcześniej, a nie mam w zwyczaju się powtarzać.
Obecnie odniosłem się do dwóch postów Autorki.
Czy fakt, że jestem w stanie zrozumieć powody trwania w fikcji (obustronnej, zdecydowanie) małżeńskiej oznacza, że mam gdzieś zasady, którymi staram się kierować?
Nie!
Nie muszę jednak obnosić się ze swoim świętym oburzeniem.
Zresztą wymowa zapisu, "niezalenie od mojego stosunku do tego", dla wszystkich, również dla Kroteczki powinna być jasne, że nie podoba mi się to.
Nie muszę używać słów dosadnych, czy obraźliwych.
Czy moje posty odbiegają merytorycznie od poprzednich?
Również nie!
Jeśli moje wypowiedzi wydają się beznamiętne w porównaniu z Twoimi, na przykład, wynika to z tego, że moim zdaniem (na podstawie wieloletniego doświadczenia), emocjonalne stawianie sprawy przynosi często odwrotny skutek niż oczekiwany.

Natomiast moje osobiste doświadczenia w omawianej materii, choć podobne, są jednak innego rodzaju.
A użyłem ich właśnie po to, by pokazać Autorce, jak często kończą się romanse zamężnych kobiet.
Sugerowanie mi dwubiegunowości w ocenie postępowania Kroteczki w ich kontekście jest, niepodobnym do Ciebie, nadużyciem.

Pozdrawiam.

805

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Excop, ależ ja się domyślam, że tego nie pochwalasz, bardziej chodziło mi o to, że dyskutujesz z kimś, kto nie ma zamiaru w ogóle wziąć pod rozwagę Twoich rad, a tylko stwarza takie pozory.
Ty dajesz swoją energię, czas i -nie ma się co oszukiwać- trochę pozytywnych emocji, a autorka i tak palcem nie kiwnie, bo jej JEST DOBRZE JAK JEST. Naprawdę masz co do tego, po tylu stronach, jeszcze wątpliwości?

Nie twierdzę też, że jesteś "dwubiegunowy" , co najwyżej odrobinę może zbyt- jak na mnie- pobłażliwy w wymowie dla zachowania blisko 40letniej kobiety, matki dzieciom, która zachowuje się i myśli jak 14-latka.

Czy moje (momentami ironiczne) komentarze coś zmieniły? Nie. Nie miałam co do tego wątpliwości.
Ale czy komentarze pełne zrozumienia i dystansu coś zmienia w jej postrzeganiu i poszerzą je choć o milimetr ze swoich 4 liter, na rodzinę, etc.? Mowy nie ma smile

Ona sobie z Tobą pisze jak na czacie, zrobi kolacje dzieciom, coś tam odfuknie mężowi przed spaniem i zasypia umęczona fantazjami o kochanku..kolejny straszny dzień bez niego sad I tak dzień za dniem..

Moim zdaniem tacy ludzie powinni być ignorowani, dopóki sami nie przestaną ignorować ludzi wokół.
Jak już ktoś napisał, nie nauczysz świni grać na fortepianie nawet jak będziesz do niej mówił wierszem a w tle puścisz Mozarta, TYLKO kwik zrozumie wink

806

Odp: Zniszczylam swoje zycie

przeniosłam z wątku Anastacjii do właściwego wątku :

kroteczka napisał/a:

Czułam ze mnie kocha od dawna. On mi to kiedyś nawet powiedział lata temu jak jeszcze bylismy w przyjacielskim układzie.  Ja nic mu nie odpowiedziałam bo nie chciałam go nakręcac ale też już wtedy czułam że go kocham.  Nigdy więcej tego nie powtórzyl az do tego tygodnia.
Mówiąc mi to znów zaryzykowal że go odrzuce. Ja znów nic nie odpowiedziałam ale tym razem to był taki monolog z jego strony w którym padły te słowa.  Więc nie czuł się odrzucony.  Ale myślę że widzi w moich oczach że go kocham.
Na twoim miejscu nie wahałabym się ani chwili ale ja mam dzieci.  To mnie powstrzymuje.
Może faktycznie kiedyś się skończy jak u ciebie.

Kroteczka, Canon50 podzieliła się  z Tobą swoimi, smutnymi doświadczeniami.
Tym, że konieczne było dla niej własne przepracowanie tematu jej zdrady, dojścia do prawdy, odpowiedzi na pytanie "Co ze mną jest nie tak ?. dlaczego potrafiłam zdradzić". Pytanie skierowane do siebie nie szukanie taniego usprawiedliwienia w postępowaniu innych.
W przypadku gdybyś została z kochankiem, z tego zauroczenia nie powstanie miłość, bo nie będzie już wyzwania, adrenaliny, skrywanego, "zakazanego" związku.

Jeżeli zostaniesz z mężem na następne 8-10 lat, po to żeby odchować dzieci a następnie odejść do kochanka...
Dasz mężowi tak popalić przez ten czas, że sama możesz stanąć w obliczu jego zdrady bądź porzucenia.
Za te lata "poświęceń" możesz dostać coś co potraktujesz jak policzek w twarz.
Jesteś gotowa przeżyć zdradę męża ?
- ale nie teraz, kiedy byłaby dla Ciebie wybawieniem, ale za te kilka lat, kiedy z pewnością kochanek straci animusz odstawiony na od łoża, a w Tobie zaniknie to zauroczenie którym darzysz go teraz.
Nie pielęgnowane, zaniknie.
Chcesz tego ?

Albo - albo.
Albo zaryzykujesz życie z kochankiem oficjalnie, świadoma zagrożeń, potępienia otoczenia, rodziny, świadoma związku z człowiekiem który potrafi zdradzić, związku w którym "wierność" jest słowem politycznie niepoprawnym bo przecież ten związek powstał z przyzwolenia na zdradę, odrzucenia wartości jaką jest wierność.
Albo skończ z kochankiem i zacznij walczyć o małżeństwo, zaczynając od siebie, zrozumienia swoich błędów i słabości, pracy nad sobą.

Połowiczne rozwiązania nic Ci nie dadzą.

807

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie trzeba szukać viceversów i śledzić ich odbić w lustrach rzeczywistości, Excop. Najczęściej wystarczy popatrzeć głęboko w oczy drugiego człowieka, by ujrzeć własne odbicie i odbicie relacji, jaką się z nim utrzymuje...

Kroteczko, zatrzymujesz się jedynie na zewnętrznej warstwie postów. Klasyfikując je na te "za" i "kontra", a przecież krytyka zakłada chęć zmiany, ulepszenia, eliminowania dostrzeżonych błędów i zakładając ten wątek miałaś świadomość, że spotkasz się z różnymi opiniami.

Szkoda, że utyskujesz tylko nad tym, że nie pochwala się Twoich postaw, nie znajduje usprawiedliwienia dla podwójnej gry, którą prowadzisz. Upominasz piszących tutaj, że nie zajmują się oceną Twego kochanka... 

Gdybyś zechciała zdobyć się na odwagę racjonalnego spojrzenia na krytyczne posty, miałabyś materiał do wielu przemyśleń nad tym, co właśnie wydarza się w Twoim życiu.

Zdrada, rozdarcie, wątpliwości, nerwowość, głód uczucia, wyrzuty, okolicznościowy, z konieczności ukrywany przed światem związek, wieczne oszustwo, w którym żyjesz, a po chwilowej bliskości z kochankiem dojmujące uczucie niespełnienia, rujnują Cię jako osobę, odbierają radość bycia wyjątkową kobietą i odzierają Cię z całej Twojej cudowności i atrakcyjności nie tyle fizycznej, ale rozumianej dużo szerzej. Dlaczego nie chcesz tego dostrzec w postach krytycznych?

808

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Excop, ależ ja się domyślam, że tego nie pochwalasz, bardziej chodziło mi o to, że dyskutujesz z kimś, kto nie ma zamiaru w ogóle wziąć pod rozwagę Twoich rad, a tylko stwarza takie pozory.
Ty dajesz swoją energię, czas i -nie ma się co oszukiwać- trochę pozytywnych emocji, a autorka i tak palcem nie kiwnie, bo jej JEST DOBRZE JAK JEST. Naprawdę masz co do tego, po tylu stronach, jeszcze wątpliwości?

Nie twierdzę też, że jesteś "dwubiegunowy" , co najwyżej odrobinę może zbyt- jak na mnie- pobłażliwy w wymowie dla zachowania blisko 40letniej kobiety, matki dzieciom, która zachowuje się i myśli jak 14-latka.

Czy moje (momentami ironiczne) komentarze coś zmieniły? Nie. Nie miałam co do tego wątpliwości.
Ale czy komentarze pełne zrozumienia i dystansu coś zmienia w jej postrzeganiu i poszerzą je choć o milimetr ze swoich 4 liter, na rodzinę, etc.? Mowy nie ma smile

Ona sobie z Tobą pisze jak na czacie, zrobi kolacje dzieciom, coś tam odfuknie mężowi przed spaniem i zasypia umęczona fantazjami o kochanku..kolejny straszny dzień bez niego sad I tak dzień za dniem..

Moim zdaniem tacy ludzie powinni być ignorowani, dopóki sami nie przestaną ignorować ludzi wokół.
Jak już ktoś napisał, nie nauczysz świni grać na fortepianie nawet jak będziesz do niej mówił wierszem a w tle puścisz Mozarta, TYLKO kwik zrozumie wink

Zdaję sobie sprawę, Elle, że nasze posty, to prawdopodobnie wyłącznie lektura .
Uważam jedynie, że Autorka doskonale zdaje sobie sprawę, że wszystko, co do tej pory zrobiła i robi, jest od d... strony.
Ocenie poddana została postawa wobec męża

809

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dokładnie - od początku chodzi tylko o to- Postawa wobec męża, ale to dla autorki ma marginalne znaczenie, bo on "zawalił" tym, że ona go przestała kochać i teraz będzie za to pokutował.
Kawał sk... z niego, musi za to wycierpieć wink

810 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-12-14 22:13:07)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Dokładnie - od początku chodzi tylko o to- Postawa wobec męża, ale to dla autorki ma marginalne znaczenie, bo on "zawalił" tym, że ona go przestała kochać i teraz będzie za to pokutował.
Kawał sk... z niego, musi za to wycierpieć wink

Nie dokończyłem postu, Elle, bo miałem go przekomponować i niechcący przesłałem niekompletny. Ostatnie zdanie jest w tej sytuacji  początkiem nowej myśli.

Chciałem napisać, że poddana została ocenie postawa wobec męża, co sprowokowało Kroteczkę do przekazania nam szerszego jej spojrzenia na jego osobę.
Moje zdanie, że gdyby mąż odszedł od niej, byłaby zadowolona, według mnie jest aktualna, choć wyraziłem je już ze trzy, cztery strony wcześniej.
Nie ma co ukrywać, że nie mój, ani Twój wpływ sprawiły, że Kroteczka "nabrała wiatru w żagle" w kierunku kochanka.
Sprawiła to sytuacja Anastacji (na zasadzie: można? Można!) oraz jego długo oczekiwane wyznanie.
Takie więc rozwiązanie, tj. odejście pozornie nieświadomego rogów męża, to moim zdaniem, wymarzony cel dla Autorki.
Reszta spraw, zapewne zgodnie z jej marzeniem (tylko ona to wie) mogłaby się, jak myśli, potoczyć, jak u Anastacji.
I tu jest mąż pogrzebany.

811 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-14 22:08:13)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Tak, najlepsze są takie pełne litości (skrywanej pogardy) i źle pojmowanego szacunku sprowokowane odejścia, gdzie przyczyna pozostaje niedopowiedziana lub wciśnięta gdzieś w ogólnikowe "wypaliło się".
Taki maż będzie latami zastanawiał się gdzie i kiedy popełnił błąd, bez szans na ukojenie domysłów i poczucia winy.
A tylko autorka wie, że od początku jak spojrzała na kochasia, mąż był bez szans.. 8 lat? Brak słów na ten wymiar wyrachowanej podłości.

Cóż, wierze w karmę..

812

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Elle, Escop,
zgadzam się, ona robi źle.
Tylko, czy nie widzicie, że się zakochała, wiele lat się opierała, ale i tak się stało.
Pierw zbudowali z przyjacielem więź, a później był seks.
To jest bardzo trudna i skomplikowana sytuacja.

Mnie też szokuje, że nie walczy o małzeństwo, ale może potrzebuje jeszcze czasu.
Najpierw musi wybrac, czego chce. To jest najważniejsze.
Chcę uratować małżeństwo- zrywam absolutnie wszystkie kontakty z kochankiem.
Chcę  założyć rodzinę z kochankiem- uczciwie zachowuję się wobec męża, on wobec żony,
co w tym przypadku oznacza powiedzenie im , że się zawaliło, zdradziło i musi się odejść.

Myślę, że Kroteczka jeszcze nie wie, czego chce. Może to wyrzuty sumienia, może strach, że kochanek
nie odejdzie od żony...

Nie rozumiem, co ma opinia otoczenia do tego wszystkiego, kręgi kulturowe itd. Teraz jest tyle rozwodów,
że to już się robi normą. Niestety

813

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie rozumiem, co ma opinia otoczenia do tego wszystkiego, kręgi kulturowe itd.

Opinia otoczenia NIC.
I zbyt spłaszczasz sytuację. To nie jest tak, że ona się "nagle" zakochała..Ona to uczucie BUDOWAŁA i UGRUNTOWYWAŁA latami.
Tu nic się samo nie stało.
Można się "przypadkiem" i "samo" zauroczyć, ale co z tym dalej zrobić i czy robić w ogóle to już jest decyzja.

Myślenie o tym w kategoriach "tak wyszło", "nie ona to dla siebie wybierała", etc. - to myślenie infantylne i świadczące o braku pojęcia jak działają intencje i podświadome motywacje u człowieka.

Reasumując: otoczenie nie ma tu nic do rzeczy -chodzi o bycie fair.

814

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

Nie ma co ukrywać, że nie mój, ani Twój wpływ sprawiły, że Kroteczka "nabrała wiatru w żagle" w kierunku kochanka.
Sprawiła to sytuacja Anastacji (na zasadzie: można? Można!) oraz jego długo oczekiwane wyznanie.
Takie więc rozwiązanie, tj. odejście pozornie nieświadomego rogów męża, to moim zdaniem, wymarzony cel dla Autorki.
Reszta spraw, zapewne zgodnie z jej marzeniem (tylko ona to wie) mogłaby się, jak myśli, potoczyć, jak u Anastacji.
I tu jest mąż pogrzebany.

Myślę, że przeceniasz mój wpływ. Ale fakt jeśli ktoś chce to może, niemniej jednak moja syt i autorki jest bardzo różna poza kilkoma wspólnymi faktami. Ja jestem wolna, nie znam jego rodziny, dzieli nas kilkaset km wprawdzie współpracujemy ale nie pracujemy razem. Owszem on podjął decyzję, ale mnie nic to nie kosztowało, nie mam męża, dzieci - pozostaje kwestia czy chcę być z nim czy nie. U autorki jest dużo bardziej skomplikowana sytuacja.

815

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Co dodać? ja po 10 latach z nią i 2 latach rozkiminek nadal nie wiem ,czy mam jeszcze walczyć o żonę tylko już kościelną, czy wreszcie zacząć nowe życie? Bo nie uzyskałem tej prawdy od niej. A ona wysyła tak sprzeczne sygnały. ja powinienem już żyć gdzieś indziej, a ciągle myślę co mógłbym zrobić by być z nią . To chyba najbardziej ci Kro grozi. Ty się o jego ból nie przejmuj, zdaałaś mu go po pierwszej myśli o kochanku. To jego sprawa jak sobie poradzi. Ty myśl o sobie i o kochanku. On to przeboleje i ułoży sobie życie na nowo-tylko błagam nie oszukuj go. Ja już bym był daleko gdyby nie ciągłe gry , że może jednak ... Wiem że powinienem postępować inaczej, ale uczę się i tego Kro też życzę.
Maniek-tak wierzę w święta, wiele tu można opowiedzieć. Czuję ten magiczny świat świąt, że nie mogę nikogo oszukać w tym czasie.Gdybym skłamał patrząc w oczy i dzieląc się opłatkiem(choć nie wiem czasem co mam życzyć)  nie czuł bym się już człowiekiem. To nic nie rozwiązuje, ale daje nadzieje.choć to matka głupców, to warto ją mieć.

816

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Zgadzam się, to nie Anastacja chciała być inspiracją dla krotki, tylko krotka na siłę szukała w ich historiach podobieństw, bo tonący brzytwy się chwyta, a ona chwyci się wszystkiego by nie wytrącić się ze swojego schematu myślenia, że "to było przeznaczenie" i ona nic nie mogła (ok, bo to przeszłość) i W DALSZYM CIĄGU NIE MOŻE na to biedna poradzić..

817

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Nie rozumiem, co ma opinia otoczenia do tego wszystkiego, kręgi kulturowe itd.

Opinia otoczenia NIC.
I zbyt spłaszczasz sytuację. To nie jest tak, że ona się "nagle" zakochała..Ona to uczucie BUDOWAŁA i UGRUNTOWYWAŁA latami.
Tu nic się samo nie stało.
Można się "przypadkiem" i "samo" zauroczyć, ale co z tym dalej zrobić i czy robić w ogóle to już jest decyzja.

Myślenie o tym w kategoriach "tak wyszło", "nie ona to dla siebie wybierała", etc. - to myślenie infantylne i świadczące o braku pojęcia jak działają intencje i podświadome motywacje u człowieka.

Reasumując: otoczenie nie ma tu nic do rzeczy -chodzi o bycie fair.

Elle,
ludzie popełniają błędy. Czasami tragiczne.
Nadal uwazam, że mogła tego nie planować. Mogła nie planować zakochania się.
Też byłam w podobnej sytuacji. Tylko, że nie zdradziłam. Spojrzałam na męża, człowieka,
który bardzo mnie skrzywdził, a jednak chciał to naprawić. Spojrzałam na dzieci, które cieszyły się
z powrotu taty. spojrzałam na przyjaciela, który był dla mnie wsparciem i wybrałam, że jeszcze raz zawalczę o rodzinę.
I rodzina wygrała!
Ale aby do tego dojść Kroteczka musi byc pewna, czego chce.

818

Odp: Zniszczylam swoje zycie
spanowany napisał/a:

Co dodać? ja po 10 latach z nią i 2 latach rozkiminek nadal nie wiem ,czy mam jeszcze walczyć o żonę tylko już kościelną, czy wreszcie zacząć nowe życie? Bo nie uzyskałem tej prawdy od niej. A ona wysyła tak sprzeczne sygnały. ja powinienem już żyć gdzieś indziej, a ciągle myślę co mógłbym zrobić by być z nią . To chyba najbardziej ci Kro grozi. Ty się o jego ból nie przejmuj, zdaałaś mu go po pierwszej myśli o kochanku. To jego sprawa jak sobie poradzi. Ty myśl o sobie i o kochanku. On to przeboleje i ułoży sobie życie na nowo-tylko błagam nie oszukuj go.

Kroteczko, to jest chyba sedno sprawy. Ja przyznam szczerze, że nie wiem co bym na Twoim miejscu zrobiła, ale szczerze Ci współczuje i trzymam kciuki za dobre decyzje. To że zostaniesz z mężem dla dzieci nikomu na dobre nie wyjdzie NIKOMU. No chyba że potrafisz wyrzucić pana Z. z głowy i zechcesz szczerze odbudować małżeństwo, ale nie na zasadzie 'dla dzieci' tylko dla Ciebie, męża i dzieci inaczej to chyba nie ma sensu.. choć nie wiem nie mam dzieci. Więc może nie powinnam się wypowiadać. Ale tak jak inni piszą marnujesz mu szansę na nowe życie... Założenie, że on Cię kocha i dlatego powinien być wdzięczny że z nim jesteś nadal.. dla dzieci.. hmm... może...

819 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-14 22:46:54)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Elle,
ludzie popełniają błędy. Czasami tragiczne.
Nadal uwazam, że mogła tego nie planować. Mogła nie planować zakochania się.
Też byłam w podobnej sytuacji. Tylko, że nie zdradziłam. Spojrzałam na męża, człowieka,
który bardzo mnie skrzywdził, a jednak chciał to naprawić. Spojrzałam na dzieci, które cieszyły się
z powrotu taty. spojrzałam na przyjaciela, który był dla mnie wsparciem i wybrałam, że jeszcze raz zawalczę o rodzinę.
I rodzina wygrała!
Ale aby do tego dojść Kroteczka musi byc pewna, czego chce.

A cóż tak bronisz wyrachowanej postawy autorki całego wątku?
Popełnić błąd i nawet tragiczny TO MOZNA RAZ (wszak kazdy jest tylko człowiekiem), a nie przez lata go popełniać z premedytacją (z wygodnictwa, w strachu o własna dupę, o karierę), bo to swiadczy albo o skrajnej głupocie albo o perfidii i wyrachowaniu. Nie pojmuję, że potrafisz sie z autorka wątku nawet utożsamiać... Do cholery! Jakoś nie potrafiłaś przeciągać tego w nieskończoność dorabiając sobie obłudna ideologię... Tego tu nie ma! Tu jest podłe postepowanie latami pomimo męża, pomimo dzieci... Moze poczytaj całość od początku - wnet pewnie zechcesz swe słowa tutaj poddać ostrej korekcie...

820

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ona chce powrócić do czasów, kiedy jako mala dziewczynka o niczym nie musiała decydować - to ten typ osobowości.

To dlatego zakręcił ją facet, który jak sama napisała: "chce to bierze, jak swoje" - i ją tak sobie wziął. Ją to PODNIECA, nie rozumiesz tego mechanizmu smile

Mąż taki nie jest. Mężowi się wydaje, że mają/mieli związek partnerski, gdzie kobieta też lubi decydować i decyzje sama chętnie podejmuje.
Nie znał jej.

Uwierz mi, że można mieć ponad 30-lat , a pragnąć być przez kogoś "zawłaszczonym" i nie mieć nic do gadania - z wyboru oczywiście.
Długo mogłabym n/t pisać i to niekoniecznie dotyczy tylko kobiet, jest mnóstwo mężczyzn o tym typie osobowości.

autorka nie rozumie, że ma tylko 2 wyjścia:

1. Przepracować swoje problemy emocjonalne i nie uciekać przed konfrontacja z nimi pod biurko swojego Pana, gdzie znajduje chwilowe ukojenie i odwrócenie uwagi poprzez seks.

2. Znaleźć sobie na stałe partnera w typie Pana i Władcy, który "będzie ją brał" tak jak lubi, a ona będzie udawała, że walczy i się mu opiera. Ale mąż taki NIE JEST, a ona o tym wie, dlatego podjęła dawno temu decyzję, że nie walczy o nich.

821

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kosmiczny nick napisał/a:
milka9 napisał/a:

Elle,
ludzie popełniają błędy. Czasami tragiczne.
Nadal uwazam, że mogła tego nie planować. Mogła nie planować zakochania się.
Też byłam w podobnej sytuacji. Tylko, że nie zdradziłam. Spojrzałam na męża, człowieka,
który bardzo mnie skrzywdził, a jednak chciał to naprawić. Spojrzałam na dzieci, które cieszyły się
z powrotu taty. spojrzałam na przyjaciela, który był dla mnie wsparciem i wybrałam, że jeszcze raz zawalczę o rodzinę.
I rodzina wygrała!
Ale aby do tego dojść Kroteczka musi byc pewna, czego chce.

A cóż tak bronisz wyrachowanej postawy autorki całego wątku?
Popełnić błąd i nawet tragiczny TO MOZNA RAZ (wszak kazdy jest tylko człowiekiem), a nie przez lata go popełniać z premedytacją (z wygodnictwa, w strachu o własna dupę, o karierę), bo to swiadczy albo o skrajnej głupocie albo o perfidii i wyrachowaniu. Nie pojmuję, że potrafisz sie z autorka wątku nawet utożsamiać... Do cholery! Jakoś nie potrafiłaś przeciągać tego w nieskończoność dorabiając sobie obłudna ideologię... Tego tu nie ma! Tu jest podłe postepowanie latami pomimo męża, pomimo dzieci... Moze poczytaj całość od początku - wnet pewnie zechcesz swe słowa tutaj poddać ostrej korekcie...

Nie bronię! Ale rozumiem, że mozna się pogubić. Rozumiem to!
I wierzę Jej, żę czuje się strasznie, boi  się, męczy, ma mase watpliwości.
I jesli poczytasz to co napisałam wczesniej... uważam, cały czas, że powinna wziąć odpowiedzialność
za swoje czyny i wybrać. Problemem u Kroteczki jest to, że musi z kogoś zrezygnować.
Moim zdaniem to jest sedno sprawy.
Jesli mąż to koniec z kochankiem, żadne tak " dama serca ", czy cos w tym stylu. Bo to pogrywanie na uczuciach kochanka,
mieszanie mu w głowie itp
Jeśli kochanek to rozwód i cały ten bajzel z nim związany.

822 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-14 23:11:25)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

...rozumiem, że mozna się pogubić. Rozumiem to!
I wierzę Jej, żę czuje się strasznie, boi  się, męczy, ma mase watpliwości...

I tak - szargana "wątpliwosciami" - trwac będzie latami big_smile , z innym fallusem za kotarą...
Daj spokój... Wiesz, to, co tu ukazała autorka to zadne wątpliwości, zadne pogubienie. To zwykłe wyrachowanie - nic wiecej. Wyrachowanie i szukanie za wszelka cene usprawiedliwienia. A jak widać, jak juz nie ma wytłumaczenia - znajduje: cień na karierze. Noż kur...! I Ty to "rozumiesz"?
Wiesz, ja tez kiedys "się pogubiłem", ale to trwało baaaardzo krótko i szybko zrobiłem z tym porządek i wiedziałem, co dla mnie wazniejsze, bardzo szybko wiedziałem. Tu coś dłuuuugo to trwa. I zakładam, że trwać będzie aż do zgonu: autorki, kochanka lub męża. I tak "miotana" wątpliwościami będzie sie autorka w rozpaczy "szarpać" między rodziną a kochankiem smile
Noż ja pier...! Jak mozna to rozumieć? Czy gdyby w miejscu autorki pisał o analogicznych "dylematach" zdradzający mąż, ojciec i robiacy to latami - byłabyś równie "rozumiejaca"? Szczerze!
P.S.
Zaczyna mnie tu ponosić i chyba - masz rację Elle - szkoda naszego tu czasu... Spadam stąd.

823

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kosmiczny nick napisał/a:
milka9 napisał/a:

...rozumiem, że mozna się pogubić. Rozumiem to!
I wierzę Jej, żę czuje się strasznie, boi  się, męczy, ma mase watpliwości...

I tak - szargana "wątpliwosciami" - trwac będzie latami big_smile , z innym fallusem za kotarą...
Daj spokój... Wiesz, to, co tu ukazała autorka to zadne wątpliwości, zadne pogubienie. To zwykłe wyrachowanie - nic wiecej. Wyrachowanie i szukanie za wszelka cene usprawiedliwienia. A jak widać, jak juz nie ma wytłumaczenia - znajduje: cień na karierze. Noż kur...! I Ty to "rozumiesz"?
Wiesz, ja tez kiedys "się pogubiłem", ale to trwało baaaardzo krótko i szybko zrobiłem z tym porządek i wiedziałem, co dla mnie wazniejsze, bardzo szybko wiedziałem. Tu coś dłuuuugo to trwa. I zakładam, że trwać będzie aż do zgonu: autorki, kochanka lub męża. I tak "miotana" wątpliwościami będzie sie autorka w rozpaczy "szarpać" między rodziną a kochankiem smile
Noż ja pier...! Jak mozna to rozumieć? Czy gdyby w miejscu autorki pisał o analogicznych "dylematach" zdradzający mąż, ojciec i robiacy to latami - byłabyś równie "rozumiejaca"? Szczerze!
P.S.
Zaczyna mnie tu ponosić i chyba - masz rację Elle - szkoda naszego tu czasu... Spadam stąd.

Może masz rację, nie wiem. Patrzę na to przez swój pryzmat, przez swoje wspomnienia.
Pozdrawiam

824

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dokładnie.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

825

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Excop napisał/a:

Nie ma co ukrywać, że nie mój, ani Twój wpływ sprawiły, że Kroteczka "nabrała wiatru w żagle" w kierunku kochanka.
Sprawiła to sytuacja Anastacji (na zasadzie: można? Można!) oraz jego długo oczekiwane wyznanie.
Takie więc rozwiązanie, tj. odejście pozornie nieświadomego rogów męża, to moim zdaniem, wymarzony cel dla Autorki.
Reszta spraw, zapewne zgodnie z jej marzeniem (tylko ona to wie) mogłaby się, jak myśli, potoczyć, jak u Anastacji.
I tu jest mąż pogrzebany.

Myślę, że przeceniasz mój wpływ. Ale fakt jeśli ktoś chce to może, niemniej jednak moja syt i autorki jest bardzo różna poza kilkoma wspólnymi faktami. Ja jestem wolna, nie znam jego rodziny, dzieli nas kilkaset km wprawdzie współpracujemy ale nie pracujemy razem. Owszem on podjął decyzję, ale mnie nic to nie kosztowało, nie mam męża, dzieci - pozostaje kwestia czy chcę być z nim czy nie. U autorki jest dużo bardziej skomplikowana sytuacja.

Toteż nie mówię o Twoim wpływie, tylko wpływie pozytywnego dla Ciebie rozwiązania sytuacji.
Podobieństwa się znajdą, gdy mąż, jakimś cudem odejdzie od Kroteczki.

Pozdrawiam.

826

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Li tam drodzy Państwo.
Psinco to wszystko.
Cale te eseje pięknych, mądrych rad.
Kroteczka chce tego, co ma od dawna.
Mieć rodzinę i męża, bo to dla niej wygodne.
Jednocześnie chce też mieć i kochanka.
Ona nie ma zamiaru z niczego rezygnować.
Ona nigdy nie podejmie żadnej decyzji.
Chyba, że "sprawa się rypnie" a mąż dowie się z innego źródła ... Wtedy Kroteczka zawita ty znowu, tylko już w innej roli - pokrzywdzonej i głęboko dotkniętej przez niesprawiedliwy los kobiety.
Tymczasem - wsztsko pozostanie tak jak jest.
Głupi mąż sam sobie winien, chociaż jak pisała Kroteczka NA PEWNO domyśla się że ona go zdradza, tylko kocha ją tak przeogromnie że nie pozwoli jej odejść ...
A pozaziemskie porozumienie z kochasiem nadal pozostanie :-)

827

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Jesli mąż to koniec z kochankiem, żadne tak " dama serca ", czy cos w tym stylu. Bo to pogrywanie na uczuciach kochanka,
mieszanie mu w głowie itp
.

Wybacz, kochankowi nic nie przysięgała, nie jest wobec niego zobowiązana.
Zabrał się za mężatkę i musi być świadom konsekwencji.
Niczego nie może żądać, niczego wymagać, spodziewać się zignorowania, cieszyć jeżeli cokolwiek łaskawie dostanie.

Jest osobą która z butami wchodzi w jej rodzinę, żadne tak ACH, OCHY nie usprawiedliwiają rozwalania życia innym.
Jeżeli dostanie po łapach - to sam się o to prosił.

828

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

Toteż nie mówię o Twoim wpływie, tylko wpływie pozytywnego dla Ciebie rozwiązania sytuacji.
Podobieństwa się znajdą, gdy mąż, jakimś cudem odejdzie od Kroteczki.

Pozdrawiam.

Czy pozytywnego to czas pokaże.. póki co zostałam postawiona przed faktem dokonanym i przyciśnięta do drzwi - mogłam się wycofać albo dać szansę,zdecydowałam na to drugie, ale żebym tryskała szczęściem to zdecydowanie zbyt wcześnie...

829

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:
milka9 napisał/a:

Jesli mąż to koniec z kochankiem, żadne tak " dama serca ", czy cos w tym stylu. Bo to pogrywanie na uczuciach kochanka,
mieszanie mu w głowie itp
.

Wybacz, kochankowi nic nie przysięgała, nie jest wobec niego zobowiązana.
Zabrał się za mężatkę i musi być świadom konsekwencji.
Niczego nie może żądać, niczego wymagać, spodziewać się zignorowania, cieszyć jeżeli cokolwiek łaskawie dostanie.

Jest osobą która z butami wchodzi w jej rodzinę, żadne tak ACH, OCHY nie usprawiedliwiają rozwalania życia innym.
Jeżeli dostanie po łapach - to sam się o to prosił.

Oczywiscie, ale skoro pisała o przyjaźni to niech zachowa się jak przyjaciólka. Taka prawdziwa.
Uczciwie tez wobec niego.
Chyba, że to tylko taka niby przyjaźń wink była.

830

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Wiele osób na tym forum jest bardzo agresywnych.
Nie rozumiem takiego podejścia.
Nigdzie nie napisałam, że popieram zdradę. Wręcz przeciwnie.
Popieram uczciwość, branie odpowiedzialności za swoje czyny.

Rozumiem, jak źle może czuć się Kroteczka. Tylko tyle.
Wierzę Jej, że jest Jej źle, choć może jestem naiwna.

Życie bywa bardzo skomplikowane.

Dobranoc

831

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

Oczywiscie, ale skoro pisała o przyjaźni to niech zachowa się jak przyjaciólka. Taka prawdziwa.
Uczciwie tez wobec niego.
Chyba, że to tylko taka niby przyjaźń wink była.

niezależnie od tego co jemu mówiła, powinien wiedzieć,
że jest tym DRUGIM, który z pokorą musi przyjąć jej decyzję.

To, że  być może zaangażował się, że być może cierpi.. .to wynik jego błędu,
wiedział że bierze się z czyjąś żonę, która ma zobowiązania wobec kogoś innego.
Nie ma zobowiązań wobec kochanka.

Uczciwość w zdradzie ???
Brzmi śmiesznie, nie uważasz ?
Przecież to gra w nieuczciwość...

832

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:
milka9 napisał/a:

Oczywiscie, ale skoro pisała o przyjaźni to niech zachowa się jak przyjaciólka. Taka prawdziwa.
Uczciwie tez wobec niego.
Chyba, że to tylko taka niby przyjaźń wink była.

niezależnie od tego co jemu mówiła, powinien wiedzieć,
że jest tym DRUGIM, który z pokorą musi przyjąć jej decyzję.

To, że  być może zaangażował się, że być może cierpi.. .to wynik jego błędu,
wiedział że bierze się z czyjąś żonę, która ma zobowiązania wobec kogoś innego.
Nie ma zobowiązań wobec kochanka.

Uczciwość w zdradzie ???
Brzmi śmiesznie, nie uważasz ?
Przecież to gra w nieuczciwość...

Chyba każde z nas ma po trochę racji.
Różnimy się podejściem.
Moje jest trochę bardziej wyrozumiałe,
po prostu wierzę, że można się " głupio " zakochać.
Ale ja także uważam, że zdrada jest podła.


Dobranoc

833

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Excop napisał/a:

Toteż nie mówię o Twoim wpływie, tylko wpływie pozytywnego dla Ciebie rozwiązania sytuacji.
Podobieństwa się znajdą, gdy mąż, jakimś cudem odejdzie od Kroteczki.

Pozdrawiam.

Czy pozytywnego to czas pokaże.. póki co zostałam postawiona przed faktem dokonanym i przyciśnięta do drzwi - mogłam się wycofać albo dać szansę,zdecydowałam na to drugie, ale żebym tryskała szczęściem to zdecydowanie zbyt wcześnie...

Dlatego w Twoim wątku zalecałem Ci rozwagę w tej sytuacji, bo obecnie jesteś jeszcze w fazie szczypania się w rękę. smile

834 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-12-15 03:05:38)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Tak, najlepsze są takie pełne litości (skrywanej pogardy) i źle pojmowanego szacunku sprowokowane odejścia, gdzie przyczyna pozostaje niedopowiedziana lub wciśnięta gdzieś w ogólnikowe "wypaliło się".
Taki maż będzie latami zastanawiał się gdzie i kiedy popełnił błąd, bez szans na ukojenie domysłów i poczucia winy.

Norwegio,

Dziekuję Ci szczególnie za ten post. Przybił mnie kompletnie i przywołał wszystkie wspomnienia związane z rozstaniem, doprowadził do łez, ale pomógł pojąć to, co mnie się zdarzyło i co przychodzi jeszcze w gorszych chwilach. Słono za to płacę, odchorowuję, i co, jako domniemanie i jako tajemnicę zabiorę pewnie do grobu.

Zobaczyłam przez chwilę siebie w mężu Kroteczki i odsłoniły się przede mną konsekwencje takiego podejścia do życia, jakie ona prezentuje...

Masz prawo Kroteczko zrobić z Twoim losem cokolwiek chcesz, ale to, co uszykowałaś swemu mężowi jest serią tortur, które zamierzasz realizować w najbliższej dekadzie, nie mając do tego prawa.

Elle, nazwałaś po imieniu podłość, jaką jeden człowiek wyrządza innemu kamuflując prawdę i skazując go na ogromne cierpienie.

835

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Aurora , Kochana.. Miałam tu już nic nie pisać, ale bardzo mi przykro, że akurat w Tobie poruszyłam tym czułą strunę <przytula>

Na 'pocieszenie' mogę Ci tylko powiedzieć, że mnie spotkało coś podobnego, tylko miałam to szczęście (choć ktoś z boku nie rozumiejąc sedna może uznać, że jestem wariatką uznając to za przejaw szczęścia wink), że po czasie dowiedziałam się prawdziwej przyczyny i była ona identyczna jak u kroteczki.
Dlatego tyle osób w tym wątku tak walczy o prawo tego człowieka do poznania prawdy -o kroteczce i o przyczynach tego rozstania, które jest nieuniknione, a tylko odwlekane w czasie.

To co ona chce zrobić porównałabym do takiego obrazka, gdzie właściciel psa tuż przed wyrzuceniem go gdzieś przy szosie, uprzednio "litościwie" zawiązuje pieskowi oczy, by ten za bardzo się nie wystraszył i nie wpadł w panikę gdy zobaczy obce dla siebie miejsce i kierunek, w którym Pani z piskiem opon odjeżdża. Po co ma się dodatkowo stresować?
A tak, Pani odjeżdża ze spokojem ducha, że piesio nie będzie próbował jej gonić i "brać na litość" (ciekawy czym zawinił) i piesek zadowolony, bo jak tak sam stoi wśród przejeżdżających aut jak taka sierota, to w sumie prawie tak jakby od zawsze tak stał, a Pani nigdy w jego życiu nie było.
No po prostu sielanka smile

836 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-12-15 10:16:38)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dobrze, że poruszyłaś, Elle, bo to, że coś jest w ruchu, oznacza, że to coś żyje :-)
A tylko w ruchu możliwa jest przemiana...

Okazuje się, że nawet w takim bagienku wymuszonej tolerancji, jakim stara się ten wątek uczynić Kroteczka można z Twoją pomocą znaleźć ważne dla siebie treści i w tożsamości słów i znaczeń natknąć się na cenną wskazówkę.
Raz jeszcze dziękuję!

Dodatkowym walorem jest to, że dowiedziałam się przy okazji jak działają pewne mechanizmy myślenia i jak zdrada stępia wrażliwość...

837

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
Excop napisał/a:

Nie ma co ukrywać, że nie mój, ani Twój wpływ sprawiły, że Kroteczka "nabrała wiatru w żagle" w kierunku kochanka.
Sprawiła to sytuacja Anastacji (na zasadzie: można? Można!) oraz jego długo oczekiwane wyznanie.
Takie więc rozwiązanie, tj. odejście pozornie nieświadomego rogów męża, to moim zdaniem, wymarzony cel dla Autorki.
Reszta spraw, zapewne zgodnie z jej marzeniem (tylko ona to wie) mogłaby się, jak myśli, potoczyć, jak u Anastacji.
I tu jest mąż pogrzebany.

Myślę, że przeceniasz mój wpływ. Ale fakt jeśli ktoś chce to może, niemniej jednak moja syt i autorki jest bardzo różna poza kilkoma wspólnymi faktami. Ja jestem wolna, nie znam jego rodziny, dzieli nas kilkaset km wprawdzie współpracujemy ale nie pracujemy razem. Owszem on podjął decyzję, ale mnie nic to nie kosztowało, nie mam męża, dzieci - pozostaje kwestia czy chcę być z nim czy nie. U autorki jest dużo bardziej skomplikowana sytuacja.

Toteż nie mówię o Twoim wpływie, tylko wpływie pozytywnego dla Ciebie rozwiązania sytuacji.
Podobieństwa się znajdą, gdy mąż, jakimś cudem odejdzie od Kroteczki.

Pozdrawiam.

Excop, Anastacja coraz częściej myślę jednak o szybszym rozstaniu z mężem.
Kochanek walczy jak zraniony lew. Jestem w delegacji a on ciągle pisze, nie poznaję go normalnie. Pisze monologi opowiada co czuje co by chciał w życiu.  Nie oczekuje nawet odpowiedzi tylko pisze następnego smsa. O tym jaka jestem wg niego, i o tym że jeśli go nie zechce to on się zapjje. A pije już codziennie. Nie wiem co jego żona myśli musi to widzieć przecież.  Tak się zastanawiam czy ona nie przeczytała tych smsow skoro on je pisze kompletnie wstawiony. Nie zdziwiłabym się gdyby jej powiedział.
No i teraz to się czuję juz kompletnie zdolowana bo myślałam że on pogodzi się z tym że nie zgadzam się na fizycznosc.

838

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Myślę, że przeceniasz mój wpływ. Ale fakt jeśli ktoś chce to może, niemniej jednak moja syt i autorki jest bardzo różna poza kilkoma wspólnymi faktami. Ja jestem wolna, nie znam jego rodziny, dzieli nas kilkaset km wprawdzie współpracujemy ale nie pracujemy razem. Owszem on podjął decyzję, ale mnie nic to nie kosztowało, nie mam męża, dzieci - pozostaje kwestia czy chcę być z nim czy nie. U autorki jest dużo bardziej skomplikowana sytuacja.

Toteż nie mówię o Twoim wpływie, tylko wpływie pozytywnego dla Ciebie rozwiązania sytuacji.
Podobieństwa się znajdą, gdy mąż, jakimś cudem odejdzie od Kroteczki.

Pozdrawiam.

Excop, Anastacja coraz częściej myślę jednak o szybszym rozstaniu z mężem.
Kochanek walczy jak zraniony lew. Jestem w delegacji a on ciągle pisze, nie poznaję go normalnie. Pisze monologi opowiada co czuje co by chciał w życiu.  Nie oczekuje nawet odpowiedzi tylko pisze następnego smsa. O tym jaka jestem wg niego, i o tym że jeśli go nie zechce to on się zapjje. A pije już codziennie. Nie wiem co jego żona myśli musi to widzieć przecież.  Tak się zastanawiam czy ona nie przeczytała tych smsow skoro on je pisze kompletnie wstawiony. Nie zdziwiłabym się gdyby jej powiedział.
No i teraz to się czuję juz kompletnie zdolowana bo myślałam że on pogodzi się z tym że nie zgadzam się na fizycznosc.

To będzie dobrze Kro jak on powie żonie. Żona pewnie powie twojemu mężowi i wreszcie będzie je razem, czego tobie życzę

839

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:

To będzie dobrze Kro jak on powie żonie. Żona pewnie powie twojemu mężowi i wreszcie będzie je razem, czego tobie życzę

dzieciom raczej tego, nie życzę ...

840

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:

Toteż nie mówię o Twoim wpływie, tylko wpływie pozytywnego dla Ciebie rozwiązania sytuacji.
Podobieństwa się znajdą, gdy mąż, jakimś cudem odejdzie od Kroteczki.

Pozdrawiam.

Excop, Anastacja coraz częściej myślę jednak o szybszym rozstaniu z mężem.
Kochanek walczy jak zraniony lew. Jestem w delegacji a on ciągle pisze, nie poznaję go normalnie. Pisze monologi opowiada co czuje co by chciał w życiu.  Nie oczekuje nawet odpowiedzi tylko pisze następnego smsa. O tym jaka jestem wg niego, i o tym że jeśli go nie zechce to on się zapjje. A pije już codziennie. Nie wiem co jego żona myśli musi to widzieć przecież.  Tak się zastanawiam czy ona nie przeczytała tych smsow skoro on je pisze kompletnie wstawiony. Nie zdziwiłabym się gdyby jej powiedział.
No i teraz to się czuję juz kompletnie zdolowana bo myślałam że on pogodzi się z tym że nie zgadzam się na fizycznosc.

To będzie dobrze Kro jak on powie żonie. Żona pewnie powie twojemu mężowi i wreszcie będzie je razem, czego tobie życzę

Nie to nie będzie dobrze Aleksandra. Jeżeli od kogoś ma się mój mąż dowiedzieć to ode mnie.

841

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

...Kochanek walczy jak zraniony lew...on ciągle pisze...opowiada co czuje co by chciał w życiu....O tym jaka jestem wg niego...że jeśli go nie zechce to on się zapjje...

Wychodzi na to, Kroteczko, że na kochanka wybrałaś sobie facecika o mentalnosci zwykłego gówniarza smile Posuwajacego (sic!) sie nawet do infantylnego szantazu... To nawet dodatkowy policzek wobec własnego męża.
Kochaś pisze, jaką jesteś według niego? Czyzby tego nie wiedział? No fakt, chyba mało czasu mieliscie na rozmowy... big_smile
Żenada... Tak, zyczę Wam obojgu, zebyście zaczęli być naprawdę - zgodnie z infantylnymi wyobrażeniami - "razem", a swoim małżonkom zwrócili wolność... Byście zaczęli życ razem i byście wreszcie NAPRAWDĘ sie poznali, zobaczyli jacy jesteście big_smile
Tylko nie pisz tu po paru miesiacach "sielanki" pytania: "co zrobić, chcę wrócić do kochanego męża?" smile
Pozdrawiam

842

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kosmiczny nick napisał/a:

Kochaś pisze, jaką jesteś według niego? Czyzby tego nie wiedział? No fakt, chyba mało czasu mieliscie na rozmowy... big_smile

Kosmiczny chodzi o to że pisze jak mnie widzi, wspomina wspolny czas i różne smieszne sytuacje. Taki pamiętnik.  On nie jest sentymentalnym facetem przynajmniej do tej pory tak mi się wydawało.

843

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Nie wiem co jego żona myśli musi to widzieć przecież.  Tak się zastanawiam czy ona nie przeczytała tych smsow skoro on je pisze kompletnie wstawiony. Nie zdziwiłabym się gdyby jej powiedział.

może warto pomyśleć - co, wtedy zrobię?

844

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Myślę, że przeceniasz mój wpływ. Ale fakt jeśli ktoś chce to może, niemniej jednak moja syt i autorki jest bardzo różna poza kilkoma wspólnymi faktami. Ja jestem wolna, nie znam jego rodziny, dzieli nas kilkaset km wprawdzie współpracujemy ale nie pracujemy razem. Owszem on podjął decyzję, ale mnie nic to nie kosztowało, nie mam męża, dzieci - pozostaje kwestia czy chcę być z nim czy nie. U autorki jest dużo bardziej skomplikowana sytuacja.

Toteż nie mówię o Twoim wpływie, tylko wpływie pozytywnego dla Ciebie rozwiązania sytuacji.
Podobieństwa się znajdą, gdy mąż, jakimś cudem odejdzie od Kroteczki.

Pozdrawiam.

Excop, Anastacja coraz częściej myślę jednak o szybszym rozstaniu z mężem.
Kochanek walczy jak zraniony lew. Jestem w delegacji a on ciągle pisze, nie poznaję go normalnie. Pisze monologi opowiada co czuje co by chciał w życiu.  Nie oczekuje nawet odpowiedzi tylko pisze następnego smsa. O tym jaka jestem wg niego, i o tym że jeśli go nie zechce to on się zapjje. A pije już codziennie. Nie wiem co jego żona myśli musi to widzieć przecież.  Tak się zastanawiam czy ona nie przeczytała tych smsow skoro on je pisze kompletnie wstawiony. Nie zdziwiłabym się gdyby jej powiedział.
No i teraz to się czuję juz kompletnie zdolowana bo myślałam że on pogodzi się z tym że nie zgadzam się na fizycznosc.

Przewidywałem taki rozwój sytuacji.
To tyllo moje zdanie, ale uważam jednak, że on Tobą manipuluje.
Czy w tych sms-ach deklaruje odejście od żony?
Czy prosi, byś zostawiła męża?
Zapewne.

Piszesz, że zamierzasz odejść od męża  "wcześniej".
Określisz to bliżej?
Jeśli jednak chcesz to zrobić z powodu, o którym wyżej, nie rób tego.
Zrób to, ale dla siebie i właśnie dla męża, o ile jeszcze jakąś część szacunku dla niego zachowałaś.
Czy wyznasz mu prawdę, czy nie pozostanie kwestią Twojego sumienia, odwagi i świadomości możliwych konsekwencji.

Kochankowi w takiej sytuacji pozostanie odejście od żony.
Czy się na to zdecyduje?
Możliwe.
Osobiście wątpię.
Chyba, że żona dowiedziawszy się o zdradzie, sama go wykopie.
Do tego czasu jednak, radziłbym trwać w tym, nałożonym na niego i siebie "celibacie".


Pozdrawiam.

845 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-16 00:19:23)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:

... dla siebie i właśnie dla męża, o ile jeszcze jakąś część szacunku dla niego zachowałaś...

Excop, z całym szacunkiem, ale Ty dostrzegasz w postępowaniu Autorki jakiekolwiek ślady ... szacunku do męża?
Żartujesz chyba...

Posty [ 781 do 845 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026