netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 652 wyświetleniazałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 716 do 780 z 3 039 ]

716

Odp: Zniszczylam swoje zycie

baben69, mnie  chlast elle uratował, ale dała mi znać ,że nie można się zamykać tylko na swoją percepcję , nawet gdyby to była jedyna rzeczywistość-bo taka nigdy nie jest. Daj sobie szansę. Dziewczyny ,Elle wam radzi jak być ponad manipulacją , jak mimo własnych słabości być nadal wartościowym człowiekiem. Nie musicie tego doceniać, ale kuwa niech nastąpi zmiana: z jego dobro najważniejsze , na moje , później wspólne, chyba tak to powinno iść.
Kro, ty już 2 krok poczyniłaś, jestem pod wrażeniem. Mimo że nadal emocje z nim związane,ty  już coś widzisz.  Testuj to dalej, znajdziesz odpowiedź, szukasz wypełnienia swoich braków w nim, ale nie tędy droga ciągle w tym życiu ty jesteś najważniejsza , nie jego chuć. Dla niego to taka fajna zabawa, a że jeszcze może się spełnić, pewnie czuje się jak aktor internetowych filmów porno. Twoje uczucia ma w dupie-przykro mi . Ogarnij się KOBIETO. Nie jesteś pojemnikiem tylko człowiekiem.

717

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Pan Zet na pewno czuje się urażony, że taki przystojniak, zaprawiony w bojach.. a tu nic....

Ależ ja ten syndrom urażonego ego u samca doskonale znam i rozumiem smile

Niezrozumienie w odbiorze tej sytuacji między nami polega na tym, że ja z faktu, że jakiś facet chce sobie podnieść poprzez 'zaliczenie' mnie ego nie czynię misji i centrum swojego życia, wokół czego kręcą się moje wszystkie myśli, działania, emocje itd.
A dla was to jest MEGA wydarzenie, pod które podpasowałyście praktycznie całe swoje życie - w przyp. kroteczki i zagrały va banque, ryzykując dosłownie wszystko, nie mając z tego dosłownie NIC, oprócz tego, że możecie przejrzeć się w oczach takiego ruchacza i zobaczyć w nich rodzaj obleśnego samozadowolenia, jak u takiego amerykańskiego otyłego nastolatka posadzonego przed kilkoma zestawami w McDonaldsie - już ledwo może wcisnąć kolejnego hambuksa, ale ciągle mu mało.

Elle, kocham Cię big_smile

718

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jelis jeszcze jeden mój post zniknie to zglosze ..ja wiem i Wy wiecie gdziee

719 Ostatnio edytowany przez spanowany (2014-12-11 23:04:56)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

I apologise " future"
but it is only my witch.
sorry
beben gdzie zgłosisz?
Kolska już w Warszawie nie funkcjonuje

720

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ach.. ten nic nie znaczący nie zniknal... beznadziejnee forum...

Poza poznaniem wspsanialej Elle 88 i innych "Swietch
no oczywiście zaguionych owieczek"
nic mi nie dal

721

Odp: Zniszczylam swoje zycie
spanowany napisał/a:

I apologise " future"
but it is only my witch.
sorry

OK smile

722

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Może ten watek tez zamkniece jak inne ... "niewygodne".... smile

723

Odp: Zniszczylam swoje zycie

wow.... wątek nadal aktywny...
smile jestem pod wrażeniem


Czyzby potrzebny był do reklam...... wink

724

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ach.. jak szybko...
no, no.... ;0

725

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ale chyba jednak była dłuższa chwila.... zastanowienia..., prawda  wink

726

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Beben69 napisał/a:

Kroteczko, uwierz mi, ja go olewam na kązdym kroku,
ale to taka pioruńska bestia, mająca poparcie u naszgo szefa , ze trudno mi wygrac w tym "męskim" swiecie

Ja nie mam uleglej natury....
ale nietsty był silniejszy
ale boli go, mj lekceważcy stosunek, a już inni facei wokół dorpwadzli go do szalu

No i dobrze dalej go olewaj, niech widzi że jesteś silna.

727

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Pan Zet na pewno czuje się urażony, że taki przystojniak, zaprawiony w bojach.. a tu nic....

Ależ ja ten syndrom urażonego ego u samca doskonale znam i rozumiem smile

Niezrozumienie w odbiorze tej sytuacji między nami polega na tym, że ja z faktu, że jakiś facet chce sobie podnieść poprzez 'zaliczenie' mnie ego nie czynię misji i centrum swojego życia, wokół czego kręcą się moje wszystkie myśli, działania, emocje itd.
A dla was to jest MEGA wydarzenie, pod które podpasowałyście praktycznie całe swoje życie - w przyp. kroteczki i zagrały va banque, ryzykując dosłownie wszystko, nie mając z tego dosłownie NIC, oprócz tego, że możecie przejrzeć się w oczach takiego ruchacza i zobaczyć w nich rodzaj obleśnego samozadowolenia, jak u takiego amerykańskiego otyłego nastolatka posadzonego przed kilkoma zestawami w McDonaldsie - już ledwo może wcisnąć kolejnego hambuksa, ale ciągle mu mało.

Elle co ty gadasz? Czy ty w ogóle wiesz o czym piszesz? Jakie mega wydarzenie mowimy o dlugich relacjach a jednorazowym skoku w bok. Nie rozumiesz co to znaczy zakochać się?

728

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Beben69 napisał/a:

Kroteczko, uwierz mi, ja go olewam na kązdym kroku,
ale to taka pioruńska bestia, mająca poparcie u naszgo szefa , ze trudno mi wygrac w tym "męskim" swiecie

Ja nie mam uleglej natury....
ale nietsty był silniejszy
ale boli go, mj lekceważcy stosunek, a już inni facei wokół dorpwadzli go do szalu

No i dobrze dalej go olewaj, niech widzi że jesteś silna.

Kroti smile


Ide po Swietach na zwolnienie, mam gdzies Pana Zet i naszego Szefa...
Nie wygram w męskim swiecie ,nie wierzyłam ze jest cos takiego jak szowinizm, ale uwierz mi jest
jestem bez szans...Dziś wylałam morze łez.... nasz Szef... uznał, że swietnie zakończyłam samodzielnie projekt, wiec mogę być...
asystentka, akiegis dupka, bo on musi mieć prace,  a ja swietnie mu pomoge...



KOSZMAR

729

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Beben69 napisał/a:
kroteczka napisał/a:
Beben69 napisał/a:

Kroteczko, uwierz mi, ja go olewam na kązdym kroku,
ale to taka pioruńska bestia, mająca poparcie u naszgo szefa , ze trudno mi wygrac w tym "męskim" swiecie

Ja nie mam uleglej natury....
ale nietsty był silniejszy
ale boli go, mj lekceważcy stosunek, a już inni facei wokół dorpwadzli go do szalu

No i dobrze dalej go olewaj, niech widzi że jesteś silna.

Kroti smile


Ide po Swietach na zwolnienie, mam gdzies Pana Zet i naszego Szefa...
Nie wygram w męskim swiecie ,nie wierzyłam ze jest cos takiego jak szowinizm, ale uwierz mi jest
jestem bez szans...Dziś wylałam morze łez.... nasz Szef... uznał, że swietnie zakończyłam samodzielnie projekt, wiec mogę być...
asystentka, akiegis dupka, bo on musi mieć prace,  a ja swietnie mu pomoge...



KOSZMAR

Uuu to chamstwo. U nas równouprawnienie na szczęście.  Nie dziwię ci się tez bym tak zrobiła.

730

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Beben69 napisał/a:
kroteczka napisał/a:
Beben69 napisał/a:

Kroteczko, uwierz mi, ja go olewam na kązdym kroku,
ale to taka pioruńska bestia, mająca poparcie u naszgo szefa , ze trudno mi wygrac w tym "męskim" swiecie

Ja nie mam uleglej natury....
ale nietsty był silniejszy
ale boli go, mj lekceważcy stosunek, a już inni facei wokół dorpwadzli go do szalu

No i dobrze dalej go olewaj, niech widzi że jesteś silna.

Kroti smile


Ide po Swietach na zwolnienie, mam gdzies Pana Zet i naszego Szefa...
Nie wygram w męskim swiecie ,nie wierzyłam ze jest cos takiego jak szowinizm, ale uwierz mi jest
jestem bez szans...Dziś wylałam morze łez.... nasz Szef... uznał, że swietnie zakończyłam samodzielnie projekt, wiec mogę być...
asystentka, akiegis dupka, bo on musi mieć prace,  a ja swietnie mu pomoge...



KOSZMAR

Dobrze, ze (nasz Szef) nie powiedział, ze ... w ramch dobrej wspolpracy powinnam np. zzatanczyc na rurze ... wink

731 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-11 23:26:00)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie rozumiesz co to znaczy zakochać się?

Będąc już czyjąś żoną? To nie, nie rozumiem.
Zauroczyć - TAK, ale żeby się "zakochać" to trzeba sobie już na to popuścić cugli i podsycać emocje, dać sobie 'przyzwolenie'. No, nie mówiąc już o tym, jak się dodatkowo zdecyduje popuścić co innego ..;)

A skoro już taka łaska cię spotkała, to kochaj i bądź zakochana, ale uwolnij męża od "łaski" życia z tobą.
That`s all.

732

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroti,



ale gdyby mi wystarczyło odwagi.... to: 180 km/h ściana... i... TM (teczowy most)
(mama, brat... trochę maz)

i to nie z powodu Pana Zet...
Wg mnie zycie nie ma sensu...
Zyje bo musze, nie mam innego wyjście...
smile

733

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Nie rozumiesz co to znaczy zakochać się?

Będąc już czyjąś żoną? To nie, nie rozumiem.
Zauroczyć - TAK, ale żeby się "zakochać" to trzeba sobie już na to popuścić cugli i podsycać emocje, dać sobie 'przyzwolenie'. No, nie mówiąc już o tym, jak się dodatkowo zdecyduje popuścić co innego ..;)

A skoro już taka łaska cię spotkała, to kochaj i bądź zakochana, ale uwolnij męża od "łaski" życia z tobą.
That`s all.

No, no.... to jaw właśnie popuścialam cugli
\a potem, tak je ściagnełam. ze .... rany do dzis


Och Elle, jaka Ty jetes doskonała (napisałam z dużej litery)... wink

734

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Nie rozumiesz co to znaczy zakochać się?

Będąc już czyjąś żoną? To nie, nie rozumiem.
Zauroczyć - TAK, ale żeby się "zakochać" to trzeba sobie już na to popuścić cugli i podsycać emocje, dać sobie 'przyzwolenie'. No, nie mówiąc już o tym, jak się dodatkowo zdecyduje popuścić co innego ..;)

A skoro już taka łaska cię spotkała, to kochaj i bądź zakochana, ale uwolnij męża od "łaski" życia z tobą.
That`s all.

A jak mój maz nie chce być uwolnony, to co mam się przesac na jego oczach...

Nie chesz zrozumieć, zel udzie to nie marionetki, ze pociągniesz - Oczywiście Ty za sznurek i kolysza się jak nimi dyrygujesz...
Co Ciebie TU sprowadza...
Wszystko wiedz ąca..
Prawopodbie taka była zona Pana ZET..........

735

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Beben69, nie wiem czemu sama sobie umniejszasz, ale ok.
Tu nie chodzi o moja wspaniałość tylko o to, co sama przed chwila przyznałaś - prowadzisz na tyle jałowe życie, z którego nie czerpiesz żadnej satysfakcji, że nie zdajesz sobie sprawy, że na miejscu tego lovelasa mógłby być ktokolwiek inny, kto wzbudził by Twoje emocje- na zasadzie oderwania cię od bieżących spraw, których nie umiesz (nie chcesz) sobie zorganizować.

Samobójstwo jako rozwiązanie na brak pasji i zainteresowań? Tez jakaś alternatywa..

Pomyśl przez chwilę trzeźwo, co Ty jako osoba, a potem dopiero kobieta (wiadomo- aspekt seksualny) masz do zaoferowania przyszłemu facetowi? Ale tak poza ciałem.
Kochankowi to wystarczy, jasne. Ale jak Ty się z tym czujesz?
Jaki masz pomysł na poniesienie poprzeczki dla przyszłych ewentualnych absztyfikantów? Czy zawsze będziesz stawiać na ciało i seksualność, a oni będą dostarczali ci rozrywek w życiu i będą Twoim "całym światem" i głównym punktem zainteresowań i odniesienia w życiu?

736 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-12-11 23:42:48)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Beben69 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Nie rozumiesz co to znaczy zakochać się?

Będąc już czyjąś żoną? To nie, nie rozumiem.
Zauroczyć - TAK, ale żeby się "zakochać" to trzeba sobie już na to popuścić cugli i podsycać emocje, dać sobie 'przyzwolenie'. No, nie mówiąc już o tym, jak się dodatkowo zdecyduje popuścić co innego ..;)

A skoro już taka łaska cię spotkała, to kochaj i bądź zakochana, ale uwolnij męża od "łaski" życia z tobą.
That`s all.

A jak mój maz nie chce być uwolnony, to co mam się przesac na jego oczach...

Nie chesz zrozumieć, zel udzie to nie marionetki, ze pociągniesz - Oczywiście Ty za sznurek i kolysza się jak nimi dyrygujesz...
Co Ciebie TU sprowadza...
Wszystko wiedz ąca..
Prawopodbie taka była zona Pana ZET..........

Beben,
Zdaje się, ze to jednak Ty nie rozumiesz.
Człowiek został wyposażony w wolną wolę z- oręż w walce z ...
Każdy człowiek wybiera z rożnych alternatyw i podejmuje decyzje.
Ale to bardzo wygodne zrzucać winę na zrządzenie losu, przypadek, czy cokolwiek innego.

737

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:
Beben69 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Będąc już czyjąś żoną? To nie, nie rozumiem.
Zauroczyć - TAK, ale żeby się "zakochać" to trzeba sobie już na to popuścić cugli i podsycać emocje, dać sobie 'przyzwolenie'. No, nie mówiąc już o tym, jak się dodatkowo zdecyduje popuścić co innego ..;)

A skoro już taka łaska cię spotkała, to kochaj i bądź zakochana, ale uwolnij męża od "łaski" życia z tobą.
That`s all.

A jak mój maz nie chce być uwolnony, to co mam się przesac na jego oczach...

Nie chesz zrozumieć, zel udzie to nie marionetki, ze pociągniesz - Oczywiście Ty za sznurek i kolysza się jak nimi dyrygujesz...
Co Ciebie TU sprowadza...
Wszystko wiedz ąca..
Prawopodbie taka była zona Pana ZET..........

Beben,
Zdaje się, ze to jednak Ty nie rozumiesz.
Człowiek został wyposażony w wolną wolę z- oręż w walce z ...
Każdy człowiek wybiera z rożnych alternatyw i podejmuje decyzje.
Ale to bardzo wygodne zrzucać winę na zrządzenie losu, przypadek, czy cokolwiek innego.

ak jesteście Cudowniel rozumne...:)

Az mi lepiej ... wink
A Wam.. już lepiej...?
Czy jeszcze nie...?

738

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Beben69, nie wiem czemu sama sobie umniejszasz, ale ok.
Tu nie chodzi o moja wspaniałość tylko o to, co sama przed chwila przyznałaś - prowadzisz na tyle jałowe życie, z którego nie czerpiesz żadnej satysfakcji, że nie zdajesz sobie sprawy, że na miejscu tego lovelasa mógłby być ktokolwiek inny, kto wzbudził by Twoje emocje- na zasadzie oderwania cię od bieżących spraw, których nie umiesz (nie chcesz) sobie zorganizować.

Samobójstwo jako rozwiązanie na brak pasji i zainteresowań? Tez jakaś alternatywa..

Pomyśl przez chwilę trzeźwo, co Ty jako osoba, a potem dopiero kobieta (wiadomo- aspekt seksualny) masz do zaoferowania przyszłemu facetowi? Ale tak poza ciałem.
Kochankowi to wystarczy, jasne. Ale jak Ty się z tym czujesz?
Jaki masz pomysł na poniesienie poprzeczki dla przyszłych ewentualnych absztyfikantów? Czy zawsze będziesz stawiać na ciało i seksualność, a oni będą dostarczali ci rozrywek w życiu i będą Twoim "całym światem" i głównym punktem zainteresowań i odniesienia w życiu?

Zdaje sie Elle ze wg ciebie kobieta nie nic do zaoferowania poza cialem. Tak piszesz w kazdym poscie. Ze my to takie pojemniki na ...
Oczywiście ty nie bylas pojemnikiem ty jesteś kims znacznie więcej.

739 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-11 23:48:00)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A Ty jesteś taka uciemiężona przez "pułapkę pożądania", biedna i bezwolna, no chodzący pech.
Lepiej? smile


Kroteczka: ktoś chciał ze mnie kiedyś zrobić taki pojemnik, ale nie pozwoliłam.

740

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Czytając posty Beben69 aż zdecydowałam sie napisac. Elle88 pisze niesamowicie mądre rzeczy i nic tylko z nich czerpać, ale do tego trzeba CHCIEĆ cos zmienic w sobie, chcieć zmienic spojrzenie na siebie i jeszcze pare spraw i ludzi wokół siebie. Trzeba sie otworzyć na to, ze byc moze jednak warto spojrzeć na to w czym sie tkwi z innej perspektywy. Trzeba otworzyć oczy. Ja rozumiem, ze to jest trudne i obawiam sie, ze nie każdemu w ogole sie kiedykolwiek to uda, bo są tu bardzo oporne jednostki, ale jednak jest to możliwe. Beben69 i Kroteczko- w Was tez moze zajść ogromna zmiana ktora pozwoli Wam uwolnić sie od Waszych Panów Zet czy jak im tam. Musicie tylko naprawde zachcieć tego. I pracować nad sobą. Zadbać o siebie. I czerpać, uczyć sie od silny h osób ktore potrafią podejmować decyzje, ktore są silne i ktore mają tej siły i poczucia swojej wartości tak dużo ze nigdy w żaden romans z żonatym lub w romans bedąc w związku by sie nie wpakowały. Nie odbierajcie tych rad jako ataku na siebie bo wy tez możecie stać sie takimi silnymi świadomymi kobietami. Szczęśliwymi.

741

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Millaa napisał/a:

Czytając posty Beben69 aż zdecydowałam sie napisac. Elle88 pisze niesamowicie mądre rzeczy i nic tylko z nich czerpać, ale do tego trzeba CHCIEĆ cos zmienic w sobie, chcieć zmienic spojrzenie na siebie i jeszcze pare spraw i ludzi wokół siebie. Trzeba sie otworzyć na to, ze byc moze jednak warto spojrzeć na to w czym sie tkwi z innej perspektywy. Trzeba otworzyć oczy. Ja rozumiem, ze to jest trudne i obawiam sie, ze nie każdemu w ogole sie kiedykolwiek to uda, bo są tu bardzo oporne jednostki, ale jednak jest to możliwe. Beben69 i Kroteczko- w Was tez moze zajść ogromna zmiana ktora pozwoli Wam uwolnić sie od Waszych Panów Zet czy jak im tam. Musicie tylko naprawde zachcieć tego. I pracować nad sobą. Zadbać o siebie. I czerpać, uczyć sie od silny h osób ktore potrafią podejmować decyzje, ktore są silne i ktore mają tej siły i poczucia swojej wartości tak dużo ze nigdy w żaden romans z żonatym lub w romans bedąc w związku by sie nie wpakowały. Nie odbierajcie tych rad jako ataku na siebie bo wy tez możecie stać sie takimi silnymi świadomymi kobietami. Szczęśliwymi.

nie znasz mojej historii, ale bardzo łatwo wydajesz osad... smile
Mądrości Elle, jest wiele, ale czy ona kiedykolwiek mnie labo Kroteczki zapytała, czy jej potrzebuje.....?
NIe pytałam jak miała godzinę zero i teraz również nie potrzeuję jej rad...
Natomiast Elle88 nie może żyć bez umorlniania, nie wiem il;e razy napisała, że nie dała się przelecie, mieć romansu, być pojemniekiem itp......?
Ile razy komuś można napisać .... żeby dał sobie siana,....

Jej nie da rady... bo zawsze ma swoje rady....
I to ze nie dala się przelecieć smile
Pisałam już popzednio, ze chyba tego strasznie zaluje, skoro nam wszystkim po raz kolejny przypomina... wink

Ja nie chce rad Elle88 i Twoich tez.... i wszystkich świętoszek, zdradzonych zon, 
Powiem, Wam, po raz kolejny nie znacie życia i więcej pokory i szacunku do innych!

Krotl caluski

742

Odp: Zniszczylam swoje zycie

To jak nie chcecie rad to jaki jest cel zakładania wątków na Forum, szukacie publiczności dla internetowego pamiętniczka, bo taki zwykły 'domowy' to za mało?

Czemu te udawane gorzkie maryjne żale mają służyć skoro obie odnajdujecie perwersyjna przyjemność w cierpiętnictwie?

To nie rada tylko stwierdzenie faktu: Jest taki rodzaj preferencji seksualnej (wiadomo- seks jest w mózgu wink), gdzie osoba by uzyskać spełnienie musi czuć wyższość i władzę partnera - Pana nad sobą. To się nazywa masochizm psychiczny i jest to wasz przypadek.

Ale mówię wam, że to nie to forum. Są od tego fora tematyczne, gdzie znajdziecie zrozumienie i wsparcie dla swoich ciągot.
Tu marnujecie tylko czas.

743 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-12-12 01:49:03)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Widzę że fanklub zdradzających się nawiązał.  Fora publiczne mają to do siebie że każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Widzę ze dla 'nieświętoszek', szacunek i zaufanie to słaby fundament na głębszą relację. Poczytam sobie wątek, wniesie trochę światła do mojego szarego życia.

744 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-12 02:10:49)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
redapples napisał/a:

...Poczytam sobie wątek, wniesie trochę światła do mojego szarego życia.

W sam raz na długie, zimowe wieczory smile
Swoją drogą lektura wydaje się wyjatkowo interesująca zważywszy na tą potworną przepaść jaka nas dzieli i nasz sposób pojmowania świata i relacji z innymi ludźmi.
Najśmieszniejsze i najpotworniejsze jest w tym wszystkim to, że używamy tych samych słów i nazywamy tym samym słowem coś, co zupełnie inaczej rozumiemy... Jak tu choćby:

Beben69 napisał/a:

...więcej pokory i szacunku do innych!

A wydawać by się mogło, że takie słowa jak "pokora", "szacunek" są tak jednoznaczne i niepozostawiające możliwości dowolnej interpretacji, że...
Fajnie, że już jest zima big_smile

745

Odp: Zniszczylam swoje zycie

KROTECZKA
Ja tylko,powtornie,z niesmilalym zapytaniem:GDZIE W TYM WSZYSTKIM JEST MILOSC?
Napisze cos,co moze byc bardzo pochopnym(nie wiem,czy napisalam prawidlowo),tylko moim,bardzo subiektywnym,odczuciem.
CZY TY WIESZ,CZEGO CHCESZ?
DOBREJ NOCY WSZYSTKIM

746

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Zrobiło nam się kółeczko wzajemnej adoracji smile

Ciekawie czy kochankowie w/wypowiadających się pań też buszują razem gdzieś po necie próbując radzić się na wzajem, jak to znowu zagonić te kobitki do łóżka tongue

A tak na marginesie widać po temacie, że niektórzy mylą miłość z parciem na tarcie tongue

747 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-12-12 08:55:22)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
lustro napisał/a:

KROTECZKA
Ja tylko,powtornie,z niesmilalym zapytaniem:GDZIE W TYM WSZYSTKIM JEST MILOSC?

Jak mawia stare przysłowie pszczół, a w tym przypadku jak ulał pasuje:

Miłość to uczucie głupie,
zaczyna się na ustach,
a kończy na d...

748

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

To jak nie chcecie rad to jaki jest cel zakładania wątków na Forum, szukacie publiczności dla internetowego pamiętniczka, bo taki zwykły 'domowy' to za mało?

Czemu te udawane gorzkie maryjne żale mają służyć skoro obie odnajdujecie perwersyjna przyjemność w cierpiętnictwie?

To nie rada tylko stwierdzenie faktu: Jest taki rodzaj preferencji seksualnej (wiadomo- seks jest w mózgu wink), gdzie osoba by uzyskać spełnienie musi czuć wyższość i władzę partnera - Pana nad sobą. To się nazywa masochizm psychiczny i jest to wasz przypadek.

Ale mówię wam, że to nie to forum. Są od tego fora tematyczne, gdzie znajdziecie zrozumienie i wsparcie dla swoich ciągot.
Tu marnujecie tylko czas.

Elle powiedziałabym raczej ze te zdradzane żony trzymające się mężów za wszelką cenę  uprawiają masochizm psychiczny. Ale to ci oczywiście nie pasuje do wywodu więc tego nigdy bys nie napisała.

Zrozum że chcę w spokoju porozmawiać z Beben, Anastacja i wysłuchać rad innych sensownych ludzi. To że chcę się wygadac pomaga mi.
Twoje sprowadzanie mnie do pojemnika mnie nie interesuje.
Ja nie widzę świata przez pryzmat seksu. Jeśli ty tylko takich facetów poznałaś to współczuję.
A twoje chamskie odzywki do Beben gdzie widać że dopadł ja dół totalny sa poniżej krytyki. Ty jesteś jak ten tłusty biskup chelpiacy się swoją wyższościa nad motlochem. Unies głowę jeszcze wyżej to uda co się jeszcze dalej splunac.

749

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Beben69 napisał/a:

nie znasz mojej historii, ale bardzo łatwo wydajesz osad... :)
Mądrości Elle, jest wiele, ale czy ona kiedykolwiek mnie labo Kroteczki zapytała, czy jej potrzebuje.....?
NIe pytałam jak miała godzinę zero i teraz również nie potrzeuję jej rad...
Natomiast Elle88 nie może żyć bez umorlniania, nie wiem il;e razy napisała, że nie dała się przelecie, mieć romansu, być pojemniekiem itp......?
Ile razy komuś można napisać .... żeby dał sobie siana,....

Jej nie da rady... bo zawsze ma swoje rady....
I to ze nie dala się przelecieć :)
Pisałam już popzednio, ze chyba tego strasznie zaluje, skoro nam wszystkim po raz kolejny przypomina... ;)

Ja nie chce rad Elle88 i Twoich tez.... i wszystkich świętoszek, zdradzonych zon, 
Powiem, Wam, po raz kolejny nie znacie życia i więcej pokory i szacunku do innych!

Krotl caluski

Hm, zastanawiam sie czy w ogole jest sens odpowiadać, bo nie czytasz ze zrozumieniem. Ja nigdzie osądu nie wydałam. Wszystko odbierasz jako atak. Ciekawe. A jeśli nie potrzebujesz rad i pomocy to po co jestes na tym forum? Wyglada to tak, ze właśnie użalasz sie nad sobą i pławisz w swoim cierpieniu. A moglabys cos z tym zrobic i przestać cierpieć. Tylko wtedy pewnie byłoby nudno... A powiem Ci, ze są inne atrakcje w życiu tylko trzeba chcieć je znaleźć.
Dziwne, ze z pogardą wyrażasz sie o zdradzonych żonach. To świadczy o tobie. Świętoszki? Nie znające życia? Ja jestem zdradzoną żoną i co z tego? Znam juz troche zycie. I jestem bardzo atrakcyjną, świadomą siebie kobietą. Kochanków mogłabym mieć na pęczki. Ale nie mam bo nie chce. Szanuje siebie i innych ludzi, także kochanki. Nawet te mojego męża. Żal mi ich. Bo nie szanują siebie i innych. A to, ze ktoś jest pewny, ze nie wpierniczylby sie w romans nie znaczy, ze nie zna życia i jest świętoszkiem- to znaczy, ze zna swoją wartość, ma jakies zasady moralne. No ale ty nie chcesz tego zrozumieć. Szkoda.

750

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

To jak nie chcecie rad .

Elu, ale tu nie ma żadnych rad, tylko takie jak Twoje gimnazjalne mądrości że zdrada jest be przetykane suto megalomanią z gatunku co to ja nie przeżyłam i czego o życiu nie wiem.I jak to faceci gromadą się za mną uganiają nieustannie, że aż muszę każdy wieczór przed kompem spędzać, takie zajebiste życie towarzyskie wiodę.

751

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Pit, może wobec tego zmiana tytułu tego wątku pomogłaby nieco ?
Na jakiś na przykład: oczekuję wyłącznie poparcia, przytakiwania i pochwał ?

Bo jakby nie było - jesteśmy w miejscu publicznym i ogólnodostępnym - po uprzednim zarejestrowaniu się - i każdy ma tu sposobność i prawo do wypowiadania swoich osądów. Owszem, najczęściej się zdarza, że te opinie nie są w smak kochankom, czy to zdradzanym żonom / mężom, rozwodnikom, starym pannom itede itepe - ale taki właśnie jest urok tego miejsca.
To nie jest kółko wzajemnej adoracji, gdzie do poszczególnych tematów wstęp dozwolony jest tylko dla osób zgadzających się i potakujących.
To jest publiczne forum, gdzie każda z przebywających tu osobowości ma swoje jakże odmienne od reszty zdanie.
Jeśli się oczekuje tylko uznania, poklasku i poparcia, to trzeba założyć wątek dyskusyjny gdzieś na prywatnym zamkniętym forum i zaprosić do rozmowy tylko tych dyskutantów, z którymi chce się rozmawiać.

Fakt, że ktoś nie zgadza się z moim zdaniem nie jest jednoznaczny z tym, że muszę przestać się wypowiadać.

To tak gwoli tej pokory i tego jak mu tam ... szacunku ...

752

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko, może będzie ci dane kiedyś poczuć co to jest miłość, doświadczyć jej.
Jestem przekonana, że to uczucie niesie ze sobą dobro. Nie chcemy wtedy krzywdzić, chcemy żeby z nami cieszył się świat.
Możesz być dla męża dobra. Jeśli uważasz, że kochasz kochanka, rozwieźć się z mężem. On ci kiedyś może wybaczy, doceni szczerość. Zrozumie, że kochasz innego. Ale teraz ty oszukując i zdradzając jego nie szanujesz siebie i jego również. To są proste decyzje. Nie kierujesz się dobrem męża. Myślę, że głównie swoją wygodą. Zdradzasz, ale trzymasz się go. Nie jesteś z nim z miłości, a chyba na tym polega małżeństwo. Ludzie, którzy się kochają nie patrzą sobie wzajemnie w oczy - patrzą w jednym kierunku. To jest miłość Kroteczko. Nie musisz się litować nad mężem. Jestem pewna, że zazna jeszcze prawdziwej miłości.

753 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2014-12-12 11:59:00)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"Nie rozumiesz co to znaczy zakochać się?"

Swietne! Powstal nawet gdzie watek "czym jest milosc". Ale o jaka milosc chodzi (uwazam ze milosc jest jedna)? Czyli jesli np. "kocham" ciasteczko to ide okrasc bank zeby zdobyc fundusze na to, albo skoro "kocham" szybka jazde to nie mam oporow w jezdzie 200 km/h po miescie?

Otoz mylicie tutaj dwie sprawy. Prawo do "wlasnego szczescia" z prawem "innych do wlasnegi szczescia". Budujecie "swoje szczescie" kosztem "szczescia innych". Statystycznie wiec w ujeciu spolecznym - calosciowym, tyle ile uzyskacie swojego "szczescia" tyle ktos inny uzyska "nieszczescia". Suma wychodzi na zero jakby sie nic nie zmienilo. A przeciez ludzie w sumie to taka "grupa ludzi".

Ten sam model przedstawia malzentwo gdzie dwoje ludzi dodaje swoje szczescie do drugiego i bilans jak najbardziej wychodzi na plus.

Moje pytanie brzmi, czy widzicie te "drobna" i "subtelna" roznice w sposobie i wyniku uzyskiwanego "szczescia".

Swoja droga szczesciem to nie jest ale to chyba jest oczywiste. Bo co to jest szczescie? Czy to nie jest satysfakcja z dobrze wykonanego czegos? Satysfakcja i szczescie z hedonizmu? To nie jest moja filozofia.

Oczywista, oczywistoscia jest to ze ludzie daza do spelnienia roznych potrzeb, w tym bliskosci, milosci. Ale "idac" spelniac potrzebe bliskosci milosci, poznaje dziewczyne, spotykam sie z nia i zawieram malzenstwi a nie ... ide do burdelu. To jest wlasnie ta "drobna" i "subtelna" roznica.

Kiedys napisalem cos takiego. Skoro spotykanie sie z kochankiem, ktory daje tyle "szczescia" i "milosci" to czemu ludzie nie robia tego przed slubem spotykajac sie z przyszlym mezem/zona i jednoczesnie z kochankiem/kochanka? Sa jacys inni? Mysla jakos inaczej? Czemu sa tylko z jedna osoba, problem robi im spotykanie sie jednoczesne z inna? Powiem szczerze, ze dlugo sie nad tym zastanawialem ale nie potrafie tego zrozumiec. Co takiego sie zmienilo skoro kiedys postepowalismy inaczej a teraz postepujemy inaczej? Moze to wina meza/zony? A przeciez kiedys gdyby byla to wina partnera i tak samo obarczajac go/ja wina jak robimy to dzisiaj, to czy spotykalibysmy sie jednoczesnie z kochankiem a moze zrobilibysmy cos innego? A wiec co? Gore wzial materializm i egzystencjalizm? Nie bojmy sie tego powiedziec. Zeby miec gdzie spac i co jesc. Zeby odpowiednio wygladac przez innymi. Bo jesli nie to to czemu nie "zaczniemy" zycia od nowa zgodnie ze swoimi dawnymi zasadami? A moze to oznacza ze kiedys, kiedy mielismy te zasady bylismy glupi skoro dzis jestesmy tacy madrzy?

To jacy jestesmy glupi czy madrzy? Dzisiaj czy kiedys?

Druga rzecz, ktora mi sie nasuwa to kwestia decyzyjnosci. Decydujac sie na uleganie wlasciwie to kto decyduje? Jakies niesprecyzowane "okolicznosci"? Sytuacja? A konkretnie co? Nasza potrzeba ruchania? Czy bez tej potrzeby budujemy cos pieknego z kochankiem? Tworzymy jakies wartosci w stylu wspolny dom dla dzieci, dobry przyklad dla dzieci, dla innych, przyjmowanie postaw wobec innych ludzi.

I teraz zauwazmy co jest nasza "wartoscia" Co chcielismy osiagnac i co osiagnelismy w kwestii wartosci tego co robimy? Ocenmi to sami, wg. swoich kryteriuw wartosci, rowniez takich, ktorych "wymagamy" od innych ludzi, chcielibysmy dla swoich dzieci, itd.

754

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
Elle88 napisał/a:

To jak nie chcecie rad .

Elu, ale tu nie ma żadnych rad, tylko takie jak Twoje gimnazjalne mądrości że zdrada jest be przetykane suto megalomanią z gatunku co to ja nie przeżyłam i czego o życiu nie wiem.I jak to faceci gromadą się za mną uganiają nieustannie, że aż muszę każdy wieczór przed kompem spędzać, takie zajebiste życie towarzyskie wiodę.

Ale ja nie jestem tobą zainteresowana, nie zaczepiaj mnie smile


Moje pytanie brzmi, czy widzicie te "drobna" i "subtelna" roznice w sposobie i wyniku uzyskiwanego "szczescia".

Swoja droga szczesciem to nie jest ale to chyba jest oczywiste. Bo co to jest szczescie? Czy to nie jest satysfakcja z dobrze wykonanego czegos? Satysfakcja i szczescie z hedonizmu? To nie jest moja filozofia.

Oczywista, oczywistoscia jest to ze ludzie daza do spelnienia roznych potrzeb, w tym bliskosci, milosci. Ale "idac" spelniac potrzebe bliskosci milosci, poznaje dziewczyne, spotykam sie z nia i zawieram malzenstwi a nie ... ide do burdelu. To jest wlasnie ta "drobna" i "subtelna" roznica.

Niektórzy nie operują na subtelnościach, maniek.
Mamy tu takiego śmiesznego forumowego "miszcza karate" i on ci powie, że zasady są proste: jak kij stoi i jest 'zgoda na wjazd z drugiej strony' to trzeba brać, inaczej to życie się na ciebie obrazi.

Najbardziej bawi mnie to, że nasz miszczu 3 razy popełniał ten sam błąd, jakim zakutym łbem trzeba być big_smile

755 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2014-12-12 14:12:50)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"Niektórzy nie operują na subtelnościach, maniek."

Rozumiem. Ale mnie glownie chodzi zeby nazywac rzeczy po imieniu. I zeby zycie bylo swiadomym wyborem. Np. chce miec kochanka/kochanek to miej ale rowniez wez pod uwage skutki teg (np. dla dzieci) i nie mow ze wychowanie to nie wzorce, ktorymi dzieci nasiakaja jak gabka woda. Bo dla mnie najwieksza konsewkencja zlych wzorcow jest kolejne pokolenie "glupich" ludzi (tak,  tak rowniez sie do nich zaliczam - na pewnym etapie), ktorzy uwazaja ze w ich zwiazku jest ok. (to nic ze sie codziennie kloca albo wogole do siebie nie pasuja) bo takie mieli wzorce u swoich rodzicow. I mimo ze rodzic, o dziecko dba, szanuje, kocha to potem jak dziecko dorasta kieruje sie glownie zasadami/wzorcami a nie miloscia rodzica. Ta milosc powoduje ze jest wiez z rodzicem (co samo w sobie jest cenne) natomiast wzorzec to jak sami bedziemy postepowac w swoich zwiazkach jest taki ze wchodzimy w cos (to samo co rodzice) co nie jest ani przykladem zwiazku ani milosci. Przyklady tego leza wszedzie, wokol nas bo tym sie wlasnie kierujemy. Jestesmy bowiem istotami kultury i oznacza to ze wzorce zachowan przechodza z pokolenia na pokolenie. Takze to co my robimy zrobia tak, czy inaczej nasze dzieci. Myle sie?

Jesli nie myle sie to oznacza ze wychowanie dzieci ma trzy filary w postaci stroski i milosci, wpajania zasad - wymagania oraz przede wszystkim bycia wzorcem dla tych zasad. Z tego co widze to obecne wszechobecne trendy atakuja drugi i trzeci filar wychowania. Dlaczego tak uwazam. To chyba proste do wytlumaczenia.

1. Milosc i troska daje poczucie bezpieczenstwa, tworzy wiez, spelnia najwazniejsze potrzeby egzystencjane, emocjonalne - to troska

2. Wpajanie zasad i wymagania maja na celu wychowanie czlowieka, ktory dla siebie (nie dla nas) ma byc czlowiekiem niechwiejnym zdecydowanym, o okreslonym celu (to niby jak maja
mu te cechy przyniesc nowoczesne metody wychowania do nieodpowiedzialnosci?)

3. Przyklad lub nie rodzicow to test wiarygodnosci podawanych zasad. Np. w tym przypadku podowana jest - wiernosc bo oboje rodzice zyja w jednym domu, razem, co w domysle wynika z milosci, a jednoczesnie psotepuja inaczej, nastepuje tzw. dysonans, niezgodnosc i zasada wiernosci nie jest przez takiego mlodego czlowieka przyjeta

Ja nad tym ogromnie ubolewam, bo np. w przypadku mojej rodziny mleko zostalo rozlane i ja swoje "dzialanie" zakonczylem jak dzieci byly male. rowniez biorac pod uwage punkt 3 i po co wogole jest rodzina (majac na mysli wychowanie dzieci przez przyklad), natomiast niestety zona dala "antyprzyklad" i tego sie nie da juz naprawic. Mozna dac inny przyklad, przyklad moze naprawy ale u siebie. Dzieci nie maja juz wyniesionej zasady wiernosci z domu, i to jest fakt, nad ktorym ubolewam, ale i zdaje sobie z niego sprawe.

W kazdym razie tak podchodze do sprawy jesli chodzi o rodzine. Natomiast pokusy ciagle sa. Pytam sie tylko do czego one prowadza. Zalozmy ze zaspokoje swoja przyjemnosc tylko ze dzis lapie sie na myslach (ktore wlasciwie mialem wlasnie kiedys, jak bylem mlody), jakie to konsekwnecje bedzie mialo dla tej drugiej "uwiedzionej" osoby (raczej mlodej) oraz jaki wplyw bedzie to mialo na jakosc i glebie relacji z moja zona. I zawsze jest to kwestia mojego wyboru a nie okazji, osoby a nie checi kogolowiek.

Podczas pisania tego nasunela mi sie jedna wazna refleksja. Otoz postawie taka teze ze w czesci ukladow kochanek-kochanka nie ma znaczenia osoba. Po prostu wykorzystuje sie fakt checi, podatnosci danej osoby, ktory wysyla sygnaly, bo akurat jej sytuacja czy samopoczucie upada, i ktos to odbiera, zaczyna podchody, wykorzystuje (swiadomie lub nie) sytuacje. Dowodem tego jest to, ze tacy ludzie wczesniej sie znali, spotykali, wrecz razem pracowali, moze byli przyjaciolmi ale nic do siebie nie czuli do momentu, kiedy przyszla okazja w postaci sytuacji w ich lub tamtej/tamtego domu. Potem nazywaja to miloscia. To dlaczego wczesniej sie nie kochali? Bo to jest pragnenie, porzadanie, oddanie ale nie milosc dojrzala polegajaca na szacunku do siebie i innych.

756 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-12 14:05:25)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Maniuś, ale ja się z Tobą przecież zgadzam. Gramy w jednej drużynie smile
Pisząc "niektórzy" miałam na myśli grubociosane łby, pozbawione głębszej refleksji poza: "Ja i MNIE się należy." Koszty i konsekwencje są bez znaczenia, bo ja mam się dobrze bawić.
I wiesz, jak ktoś RAZ popełni taki błąd..ale 2 lub 3 i więcej i tekst , że życie jest takie skomplikowane...A kto je sobie komplikuje?

Z takimi ludźmi nie ma co wchodzić w dyskusje.
Jest na Forum 1 kobieta, która była po drugiej  stronie -NieznamSiebie, a której opinie szanuję, pomimo tego że kiedyś popełniła błąd.
Ale zrobiła to RAZ, wyciągnęła wnioski i stać ja było na to żeby spojrzeć na siebie w prawdzie.

Po drugiej stronie są takie wymoczki emocjonalne jak picia-karateka, kroteczka, beben, którzy nie pojmą tego, że można czasem sobie bieżących przyjemności odmówić w imię wyższego dobra. Lub -odwlec te przyjemności w czasie tak, by nie krzywdzić innych po drodze.

picia jest na tyle nieświadomy tego co się z nim dzieje, że jeszcze nie raz wpadnie w "sidła" znudzonej żonki i znów bezradnie rozłoży rączki "przypadki chodzą po dobrych ludziach" wink

Tu nie chodzi o to, że ktoś wlazł z buciorami komuś w życie i tego nie żałuje -to już inna kwestia, tylko o to, że działa klasyczny mechanizm wyparcia, gdzie jeden zdradzający widzi okoliczności łagodzące dla drugiego, bo to jeden ze sposobów , w jaki sam siebie może przekonać, że nie robi nic złego.
A że jest coś takiego jak świadomość zbiorowa potem taki mesydż idzie w eter i im więcej ludzi, którzy myślą podobnie, tym większą mają siłę przebicia wśród jednostek nieświadomych, które podłapują tylko wartości i zasady od większości.
Dlatego ważne jest żeby świadomość zbiorowa była lepszej jakości, dla dobra ogółu.

757 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2014-12-12 14:24:29)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"zdradzający widzi okoliczności łagodzące dla drugiego, bo to jeden ze sposobów , w jaki sam siebie może przekonać, że nie robi nic złego"

Mysle, uwazam ze to jest nawet gorsze od samego uczynku. Bo potwierdza to wstyd np. przed dziecmi, gdy cos ukrywamy, przed innymi ludzmi. Skoro to takie ok. to czemu sie z tym nie obnosimy w swoim srodowisku? Moze ludzie reaguja inaczej niz tutaj na formum. Ale tutaj rowniez sa ludzie, ktorzy "chlona jak gabki" to co przeczytaja, i patrzac na liczbe postow pod nickiem, mysla sobie, o na pewno warto sie nad tym zastanowic, a tam nie ma nad czym. Gdzie wiec odpowiedzialnosc za wplyw na innych ludzi? Jesli wiec ktos cos pisze to czy uwaza ze bylo by "dobrze" gdyby wszyscy tak samo postepowali, jego dzieci by postepowaly. Jesli tak, to moge ew. to "uszanowac" bo jest "po drugiej stronie". Jesli natomiast robi to tylko dla siebie, to jest to zwykly egoizm. Moze rzeczywiscie nie warty uwagi.

Takze, Elle zgadzam sie z Toba w 100%

758

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Tak patrze na te wszystkie odpowiedzi i przykro się robi. Oczerniacie dziewczyne (kobiete) za to że sie pogubiła? przeciez nie opisała dokłądnie całej sytuacji. oceniacie ją jaką tą najgorszą.... są sytuacje w których kochający mąż to nie wszystko... może jest zbyt zajęty pracą? moze prawie go nie ma... może to nie było to??? Kochana powiem ci tak doskonale rozumiem jak musisz cierpieć i przez co przechodzisz. Napisałaś żeby po porade a tu nagle każdy wali do ciebie mięsem. A złoże się że 3/4 tych osób samo nie bylo wiernymi smile
są takie momenty w życiu kiedy człowiek totalnie się gubi, potrzebuje czegoś nowego, jakiejś odskoczni, czuje że to życie to nie jest to czego pragnie. Posłuchaj siebie , posłuchaj swojego głosu w środku a poznasz odpowiedź co powinnaś zrobić? I bardzo dobrze że piszesz "ja, ja ja" !! Wybaczcie ale żeby być szcześliwym trzeba patrzeć na siebie a nie na siłe wciąż próbować ratować i uszczęśliwiać innych!
Wiele tu osób napisało że zniszczyłaś życie dzieciom... to ja sie pytam w jaki sposób???!!! na pewno jesteś kochającą mamą! wierze w to a to że starasz się być też szczęśliwa to super!!
Absolutnie nie niszczysz życia dzieciom! przecież jesteś! tata też jest! to o co chodzi???!!
zniszczyłaś życie mężowi?? a czy przepraszam wywaliłaś go z domu, bez kasy, nie ma gdzie pójść , rozwaliłaś mu prace? zrobiłaś z niego kaleke?? zabrałaś mu wszystko??!! Nie!!
Posłuchaj siebie co czujesz i czego pragniesz i zrób to co ciebie uszczęśliwi a nie innych smile
Pozdrawiam i trzymam kciuki!

759

Odp: Zniszczylam swoje zycie

...[Tak patrze na te wszystkie odpowiedzi i przykro się robi. Oczerniacie dziewczyne (kobiete) za to że sie pogubiła? przeciez nie opisała dokłądnie całej sytuacji. oceniacie ją jaką tą najgorszą.... są sytuacje w których kochający mąż to nie wszystko... może jest zbyt zajęty pracą? moze prawie go nie ma... może to nie było to??? Kochana powiem ci tak doskonale rozumiem jak musisz cierpieć i przez co przechodzisz. Napisałaś żeby po porade a tu nagle każdy wali do ciebie mięsem. A złoże się że 3/4 tych osób samo nie bylo wiernymi smile
są takie momenty w życiu kiedy człowiek totalnie się gubi, potrzebuje czegoś nowego, jakiejś odskoczni, czuje że to życie to nie jest to czego pragnie. Posłuchaj siebie , posłuchaj swojego głosu w środku a poznasz odpowiedź co powinnaś zrobić? I bardzo dobrze że piszesz "ja, ja ja" !! Wybaczcie ale żeby być szcześliwym trzeba patrzeć na siebie a nie na siłe wciąż próbować ratować i uszczęśliwiać innych!
Wiele tu osób napisało że zniszczyłaś życie dzieciom... to ja sie pytam w jaki sposób???!!! na pewno jesteś kochającą mamą! wierze w to a to że starasz się być też szczęśliwa to super!!
Absolutnie nie niszczysz życia dzieciom! przecież jesteś! tata też jest! to o co chodzi???!!
zniszczyłaś życie mężowi?? a czy przepraszam wywaliłaś go z domu, bez kasy, nie ma gdzie pójść , rozwaliłaś mu prace? zrobiłaś z niego kaleke?? zabrałaś mu wszystko??!! Nie!!
Posłuchaj siebie co czujesz i czego pragniesz i zrób to co ciebie uszczęśliwi a nie innych smile
Pozdrawiam i trzymam kciuki!

no ok...skoro ma słuchać samej siebie, skoro jest taka nieszcześliwa z mężem...TO DLACZEGO NIE ODEJDZIE DO KOCHANKA...bo jest egoistką...tak zniszczyła życie mężowi BO GO NIE KOCHA...ale dalej z nim jest...zniszczyła dzieciom życie...BO ZAMIAST ZAJMOWAC SIE DZIECMI ma rozkiny o kochanku...

760

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Karolina, twój bardzo płytki i pozbawiony jakichkolwiek retrospekcji post tłumaczę sobie tym, że pewnie nie przeczytałaś całego wątku i jesteś też bardzo młoda ... kompletny brak refleksji pewnie z tego wynika ...

761

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maga81 napisał/a:

....BO ZAMIAST ZAJMOWAC SIE DZIECMI ma rozkiny o kochanku...

W myśl tej zasady to każda udzielająca się tu matka niszczy życie dzieciom, bo zamiast zajmować się nimi siedzi na necie.

762

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Pitek obrońca pokrzywdzonych kochanek w akcji

763

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Robimy zakłady po jakim czasie Kroteczka ugnie się i znów wpadnie w ramiona kochanka?:P

764

Odp: Zniszczylam swoje zycie

na święta zrobi mu niespodziankę:)

765

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja w nią wierzę. Święta to rodzinne święta i spędzi je w rodzinie. Kochankowi też tego życzę.

Prosiłaś o radę.
Myślę że dostałaś wszystkie możliwe alternatywy rozwiązania z jednej i drugiej strony forumowego gremium.
Jedno co zostało do zrobienia to dokonać wyboru i go zaakceptować.
Nawet trwanie w tej sytuacji jest jakimś wyborem, musisz go tylko koncesjonować-jeśli po to założyłaś wątek to zaczynam rozumieć ,chyba.
Nie poddawaj się, sama widzisz, że nie jest tak jak powinno być, tylko ty możesz skończyć ten dyskomfort.
Nie licz na to, że świat zewnętrzny za ciebie to załatwi
Możesz tak trwać w tym czym jesteś czemu nie-tylko tobie to nie odpowiada prawda?
Więc: Jedno co zostało do zrobienia to dokonać wyboru i go zaakceptować.

766

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Dlatego ważne jest żeby świadomość zbiorowa była lepszej jakości, dla dobra ogółu.

Elle szkoda ciebie w tym wątku i kilku innych...
do not throw pearls before swine

767

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Masz racje Inka, spadamy stąd.

I oby reszta osób, myśląca czymś powyżej rozporka, poszła razem z nami.
https://www.youtube.com/watch?v=rSpRxniHfaA  <3 wink

768

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Dlatego ważne jest żeby świadomość zbiorowa była lepszej jakości, dla dobra ogółu.

Elle szkoda ciebie w tym wątku i kilku innych...
do not throw pearls before swine

Sry, ale nie każdy robi swoje. Poza tym wiele osob czyta te "wypociny". A co człowiek to "wszystko zaczyna się od nowa".

spanowany - chyba nie wiesz o czym mówisz, nie wiesz czym jest kłamstwo i skutki jego działania, to może przypomnę Ci ze Wigilia jest również momentem wybaczenia, czasem rodzinnym, ale w momencie kłamstwa tylko powierzchownoscia, o te powierzchowność Ci chodzi, czy może dostrzegasz jakas glebie w tych swietach? A może atmosfera swiat ma wszystko zalatwic niejako z automatu? Naiwnosc ludzka jednak nie ma granic.

Sytuacja autorki nikt już na poważnie się nie emocjonuje. Jednak ponieważ sama rozebrala to czynniki pierwsze, to i rozne uwagi, których by może inaczej nie było, maja charakter dość szczegółowy. To się przyda na "przyszlosc".

Nikt nie twierdzi ze autorka się nie pogubila, ze wie wszystko. Ale krytyka tego ze wie, a nic z tym nie robi (zwłaszcza ze sama przyznawala racje rozmówcom) jest już jak najbardziej sluszna. W sumie można to odbierać jako "olewanie" rozmowcy. Szczerze? Wstyd by mi było pisać i się "usprawiedliwiać" ze sobie nie radze. Czy pisze to dla autorki? Już dawno nie. Może szacunku do innych nie można się nauczyć jeśli nie dostanie się po dupie. Doswiadczy się tego samego co się zrobilo innym.

Pamietajmy ze autorka wolala o pomoc, zle się czula w swojej sytuacji. W tym kontekście każdy post popierający jej postepowanie był "nie na miejscu". Rob tak dalej czyli dalej tkwij w tej sytuacji, która sklonila Cie do napisania tutaj.

Możemy być glupi, zapatrzeni w siebie ale dlaczego jesteśmy tacy nielogiczni?

769

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kogo Ty chcesz oszukać?

Nie kochasz pana X. Gdyby tak było to już dawno byś rozwiodła się z mężem i była z panem X. Zwłaszcza, że jak sama wspomniałaś X brał taką opcję pod uwagę, a Ty nie. Dlaczego? Bo szkoda Ci męża? To zwykła wymówka - nie było Ci go szkoda jak wskakiwałaś panu X do łóżka, nie było Ci go szkoda jak mówiłaś mu, że nie wiesz czy go kochasz i jak nie zaprzeczałaś kiedy mąż mówił Ci, że czuje się niekochany. A kiedy przychodzi do rozwodu to nagle Ci go szkoda?

Jak dla mnie to Tobie jest w tej sytuacji dobrze. Z jednej strony kochający mąż, stabilność i dobry ojciec Twoich dzieci, a z drugiej niezależność, szaleństwo, namiętny kochanek, mógłby mieć każdą, a wybrał AKURAT Ciebie! To musi mile łechtać Twoje ego, nie? wink Sama zresztą, mniej lub bardziej świadomie to przyznałaś, cytuję:

"Pewnie że on mi do niczego nie potrzebny. Mam ogólnie bardzo wygodne życie. Można powiedzieć idealne. Dopóki nie pojawił sie on nie miałam większych problemów. Potem przyjaźń z nim tylko dopełniła moje życie.  Ale jemu było za mało on cisnal chciał innej relacji i ja głupia na to poszłam.  Mam za swoje.
Oczywiście niezależnie moje życie z mężem było jakies takie jałowe,  małżeństwo powinno wyglądać inaczej. Jednak w sumie adoracja z jego strony mi wystarczała. Czasami byłam na takim haju , że on dostrzega tylko mnie choć wokół tyle kobiet.  One to widziały i mi zazdroscily.
Wszystko sie zepsuło.

Chyba sytuacja jest jasna?

Wiadomo, że kochanek jest świetny jak jest kochankiem, kiedy jest dreszczyk emocji, kiedy robisz "niedozwolone", kiedy spotykacie się na kilka godzin. Bo kiedy kochanek stanie się legalny, czytaj: jak weźmiesz z nim ślub, to niestety przemienia się w nudnego męża, którego widzisz na co dzień, emocje i euforia odpływają i ... wracamy do punktu wyjścia.

Moja rada:

1 - ciągnij dalej tą sytuację, to Cię nakręca i daje Ci szczęście.
2 - przemyśl to co napisałam, udaj się do psychologa, zmień coś w swoim życiu.

770

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Krwawe Kopytko - zamienmy te forum w pobojowisko wink

771

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maniek_z_maniek napisał/a:

Krwawe Kopytko - zamienmy te forum w pobojowisko wink

uuuuwaga redakcja czuwa, za dużo poskoczysz, to...zobaczysz wink

772

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
maga81 napisał/a:

....BO ZAMIAST ZAJMOWAC SIE DZIECMI ma rozkiny o kochanku...

W myśl tej zasady to każda udzielająca się tu matka niszczy życie dzieciom, bo zamiast zajmować się nimi siedzi na necie.

Dokładnie to by było na tyle w zakresie zajmowania się dziećmi.

773

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Krwawe Kopytko napisał/a:

Kogo Ty chcesz oszukać?

Nie kochasz pana X. Gdyby tak było to już dawno byś rozwiodła się z mężem i była z panem X. Zwłaszcza, że jak sama wspomniałaś X brał taką opcję pod uwagę, a Ty nie. Dlaczego? Bo szkoda Ci męża? To zwykła wymówka - nie było Ci go szkoda jak wskakiwałaś panu X do łóżka, nie było Ci go szkoda jak mówiłaś mu, że nie wiesz czy go kochasz i jak nie zaprzeczałaś kiedy mąż mówił Ci, że czuje się niekochany. A kiedy przychodzi do rozwodu to nagle Ci go szkoda?

Jak dla mnie to Tobie jest w tej sytuacji dobrze. Z jednej strony kochający mąż, stabilność i dobry ojciec Twoich dzieci, a z drugiej niezależność, szaleństwo, namiętny kochanek, mógłby mieć każdą, a wybrał AKURAT Ciebie! To musi mile łechtać Twoje ego, nie? wink Sama zresztą, mniej lub bardziej świadomie to przyznałaś, cytuję:

"Pewnie że on mi do niczego nie potrzebny. Mam ogólnie bardzo wygodne życie. Można powiedzieć idealne. Dopóki nie pojawił sie on nie miałam większych problemów. Potem przyjaźń z nim tylko dopełniła moje życie.  Ale jemu było za mało on cisnal chciał innej relacji i ja głupia na to poszłam.  Mam za swoje.
Oczywiście niezależnie moje życie z mężem było jakies takie jałowe,  małżeństwo powinno wyglądać inaczej. Jednak w sumie adoracja z jego strony mi wystarczała. Czasami byłam na takim haju , że on dostrzega tylko mnie choć wokół tyle kobiet.  One to widziały i mi zazdroscily.
Wszystko sie zepsuło.

Chyba sytuacja jest jasna?

Wiadomo, że kochanek jest świetny jak jest kochankiem, kiedy jest dreszczyk emocji, kiedy robisz "niedozwolone", kiedy spotykacie się na kilka godzin. Bo kiedy kochanek stanie się legalny, czytaj: jak weźmiesz z nim ślub, to niestety przemienia się w nudnego męża, którego widzisz na co dzień, emocje i euforia odpływają i ... wracamy do punktu wyjścia.

Moja rada:

1 - ciągnij dalej tą sytuację, to Cię nakręca i daje Ci szczęście.
2 - przemyśl to co napisałam, udaj się do psychologa, zmień coś w swoim życiu.

Mogę powiedzieć że do czasu przekroczenia granicy byłam szczęśliwa choć moje małżeństwo nie było idealne.
Teraz nie jestem wiec utrzymanie status quo nie wchodzi w grę.
Cóż w poniedziałek zaczynam delegację wracam dopiero w piątek.  Na dodatek jadą fajni ludzie więc będzie fajnie towarzysko. On oczywiście zazdrosny że w takim gronie jadę.
Jest dobrze bedzie lepiej.
Aha dla tych co oczekują że na święta zrobie mu "prezent" - nie liczcie na to.

774

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Mogę powiedzieć że do czasu przekroczenia granicy byłam szczęśliwa choć moje małżeństwo nie było idealne.
Teraz nie jestem wiec utrzymanie status quo nie wchodzi w grę.
.

A co wchodzi?

775 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-12 22:55:02)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Mogę powiedzieć że do czasu przekroczenia granicy byłam szczęśliwa choć moje małżeństwo nie było idealne.
Teraz nie jestem wiec utrzymanie status quo nie wchodzi w grę.
Cóż w poniedziałek zaczynam delegację wracam dopiero w piątek.  Na dodatek jadą fajni ludzie więc będzie fajnie towarzysko. On oczywiście zazdrosny że w takim gronie jadę.
Jest dobrze bedzie lepiej.
Aha dla tych co oczekują że na święta zrobie mu "prezent" - nie liczcie na to.

Zobacz - jakby podsumować te 30 stron wątku to przypomina mi: 

"trzymajcie mnie za d............ bo znowu się puszczę"

Nikt nie musiałby w tym pomagać, gdyby Ci kiedyś poustawiali priorytety po kolei.


W efekcie dowiadujesz się o nich "post-factum"....

/"Mogę powiedzieć że do czasu przekroczenia granicy byłam szczęśliwa choć moje małżeństwo nie było idealne."/

.... zamiast "a piori".


Czyli Priorytet nr 2:
"Jeśli jestem z partnerem to jestem z jednym."
Już Ci się wyłania. Bo już czujesz po co jest. Bo zaczynasz cierpieć z powodu
jego przekroczenia.

Priorytet numer 1:
"Nie ma sensu być z osobą, którą okłamuję"
Jest jeszcze dla Ciebie niezrozumiały do końca. Ale to dlatego, że nie masz "czym" go ogarnąć.
Więc nie wiesz po co jest. Za wcześnie.

Niestety - tu kolejność jest najpierw 1 potem 2 :-)
Nie będziesz szczęśliwa z osobą którą okłamamujesz, więc stale bedziesz przekraczać
priorytet numer 2, bo nie da się żyć szczęsliwie bez osoby, z którą dzieli się wszystko, której można wszystko powiedzieć i zawierzyć. Więc znów bedziesz chciała aby Cię "trzymali"...
I tak w kółko.

776

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A wniosek z wątku jest krótki i niektórym znany,
jak mamy partnera, to się nie pusz... tongue

Ciekawe po ilu stronach Kroteczka też do tego dojdzie, ja obstawiam, że nigdy, od taki .... charakter tongue

777

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Mogę powiedzieć że do czasu przekroczenia granicy byłam szczęśliwa choć moje małżeństwo nie było idealne.
Teraz nie jestem wiec utrzymanie status quo nie wchodzi w grę.
.

A co wchodzi?

Pitek, nie bądź wulgarny.

778

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko,
ludzie czasami ponownie się zakochują. Zakładają na nowo rodziny tak czasami bywa.
Miałam podobną sytuację co Ty. Wieloletnia przyjaźń, ludzie na stanowiskach, dojrzali...
kryzys w małżeństwie i namiętny pocałunek . Na nim się skończyło, ja skończyłam.
Kiedy ja się zdystansowałam mój przyjaciel wpadł w panikę. Za wszelką cenę chciał porozmawiać, ratować , co się da ( tak powiedział ).
Nie odpuszczał, walczył o rozmowę. O rozmowę o nas! Był delikatny, czuły, ale i stanowczy. Naprawdę walczył.
Codziennie mówił, że musimy porozmawiać.
A jest poważnym, trzeźwo myślącym człowiekiem.
Nie wiem, czy Twój kochanek Ciebie kocha?
Czy Twój kochanek też walczy?
Co byś zrobiła, gdyby to on chciał się odsunąć?
Pokornie czekałabyś 4 tygodnie?

I jeszcze jedno. Może Twój mąż nie jest taki zły? Wiele podróżujesz. Mało która kobieta
mogłaby brać tyle delegacji co Ty. W domu zaczęły by się awantury.
Żaden mężczyzna nie pokocha Twoich dzieci tak jak Twój mąż. Żaden nie będzie się nimi opiekować
przez tydzień, kiedy mama będzie w delegacji. Mąż daje Ci możliwość rozwoju. To naprawdę rzadkie.
Może warto to docenić?

779

Odp: Zniszczylam swoje zycie
milka9 napisał/a:

...Może Twój mąż nie jest taki zły? Wiele podróżujesz. Mało która kobieta
mogłaby brać tyle delegacji co Ty. W domu zaczęły by się awantury.
Żaden mężczyzna nie pokocha Twoich dzieci tak jak Twój mąż. Żaden nie będzie się nimi opiekować
przez tydzień, kiedy mama będzie w delegacji. Mąż daje Ci możliwość rozwoju. To naprawdę rzadkie.
Może warto to docenić?

Milko...
Żeby cokolwiek docenić, to trzeba to ZAUWAŻAĆ. Aby zauważać - wypada dojrzeć i "dojrzeć" do uczciwego związku...

780

Odp: Zniszczylam swoje zycie

kosmiczny nick,
bardzo mądre słowa, masz rację.
Niestety czasami jesteśmy ślepi.

Posty [ 716 do 780 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026