przeczytałam od początku ten wątek,może więc i ja dorzucę swoje "trzy grosze"
"Po to wątek założyłam żeby jakoś sobie pomóc wyjść z tego. Liczyłam że ktoś byl/jest w takiej sytuacji cóż spotkałam się głównie z inwektywami." napisałaś Kroteczko...
Ja byłam w takiej sytuacji. I jestem przykładem na to, że można wyjść z tego g...wna. Pod jednym warunkiem, że się chce. To jest jak nałóg. Chcesz to palisz/pijesz i żadne słowa do Ciebie nie dotrą, oprócz tego co Ty sobie powiesz. Usiądź któregoś razu w ciszy i zapytaj : czego ja chcę sama dla siebie. Mój romans trwał dwa lata, dwa lata biegałam do kochanka i wracałam do domu zadowolona jak zakochana małolata. Mąż się domyślał po jakimś czasie. Niestety w momencie kiedy jesteśmy z tym drugim nie myślimy ani o mężu ani o dzieciach swoich, jego. Bo przecież to takie "szczęście" , że jesteśmy z nim.Jakie to szczęście ja się pytam ?? . Wiedziałam, że muszę w końcu podjąć jakąś decyzję, długo się tak nie pociągnie. Kochanek nie chciał porzucić swojej rodziny ( na szczęście !!), nie potrafił też powiedzieć, że nie chce się spotykać ze mną. Więc to ja z nim zerwałam.(Co ja w nim w ogóle widziałam???) To było mega trudne doświadczenie.Cierpiałam, a musiałam to ukrywać, w domu po kątach płacz jak nikt nie widział. Mąż się dowiedział ( po fakcie,ale jednak), powiedział dzieciom, rodzinie. Zostałam wyklęta. Odeszłam od męża. Zdradziłam bo go nie kochałam.Inaczej bym tego nie zrobiła.To mnie absolutnie nie usprawiedliwia, wiem. Ale uważałam, że dalszy związek w tym stanie po tym wszystkim nie ma sensu, nie udźwignęłabym tego. Pod koniec małżeństwa mój j.m. zrobił mi wielką przykrość (miał prawo ??...być może), w każdym razie uważam, że rachunki zostały wyrównane.Jemu wybaczyłam, sobie jeszcze nie. Teraz jestem sama.I to jest najpiękniejszy czas w moim życiu,ale tylko dlatego,że pracowałam nad sobą. Zaczęło się od pytań..dlaczego ja w takie g...wno weszłam, dlaczego to zrobiłam, co jest ZE MNĄ nie tak ?? I wiem już. Nie szukam usprawiedliwień,ale szukam drogi,sposobu .Bardzo pomogło mi to forum.Nie udzielałam się,ale czytałam,czytałam.Dużo tu mądrych ludzi,tylko trzeba otworzyć serca na ich rady. Forum i książki.Z dziećmi stosunki są bardzo dobre.Zawsze zresztą miałam z nimi dobry kontakt. Byłam i jestem dobrą matką. Musisz się zdecydować w którą iść stronę,inaczej nigdy nie będziesz szczęśliwa.Ja jestem i tego Ci z całego serca życzę. Da się !