netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zniszczylam swoje zycie

3 038 odpowiedzi418 650 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 12.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 3 039 ]

586

Odp: Zniszczylam swoje zycie

kiedy wpadła tu na chwilę kobieta z problemem opisanym w stylu :
- " kiedyś pojawił się ON, młody,piękny, wspaniały, dla niego zostawiłam męża i dzieci, a teraz on znalazł sobie inną, młodą, piękna, wspaniałą. Co mam zrobić wobec krzywdy która mnie spotkała ?"
Jedyna odpowiedź która się pojawiała na ustach - pozwolić mu odejść do pięknej, wspaniałej. Tak jak Ty odeszłaś od męża dla pięknego wspaniałego sad

Niestety, w związkach ze zdrady, wymaganie wierności od partnera jest nieetyczne a przynajmniej nieuzasadnione.

587 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-12-08 14:46:21)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

jaka kroteczka nazwijmy sprawy po imieniu - puszczalska, może być jeszcze ździra wink

kroteczka napisał/a:

Tak cierpię bez seksu z nim nic na to nie poradzę.

ach aż mi żal, takie cierpienia puszczalskiej, to ciężko jest ... biedna, tak się męczyć

588

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

zdobyć wartościową

''wartość...''- jakże wygodne i ratujące określenie.
Dla samozwańczych rzeczoznawców ją oceniających - w domyśle 'wartość niższa od mojej'...
Można się ukoić, że samotny wieczór przed kompem jest efektem nadmiaru tejże 'wartości', której nikt nie potrafi trafnie ocenić.
   Oglądałyście ''Arizona Dream''?Tam jest taka scena, z wirującym stołem.Gówniany film, ale dla tej jednej sceny warto go zobaczyć.

Pitagoras,

Specjalnie dla Ciebie jedna z moich ulubionych sentencji:
Nowadays people know the price of everything and the value of nothing - Oscar Wilde

589

Odp: Zniszczylam swoje zycie

A jakieś sensowne sentencje też znasz?
Czy po prostu się chcesz pochwalić, że chodziłaś na angielski?

590

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:

A jakieś sensowne sentencje też znasz?
Czy po prostu się chcesz pochwalić, że chodziłaś na angielski?

To drugie

591

Odp: Zniszczylam swoje zycie
rossanka napisał/a:

Przyszło mi do głowy,że ten temat to może podpucha.
No bo w zasadzie nic prawie nie ma o dzieciach jak one to przeżyją,o mężu tez niewiele,jako o zawadzaczu na drodze do szczęścia tylko..Jakby pisała bardzo młoda,wolna osoba "zakochałam się bo tak i nic na to nie poradze, to silniejsze ode mnie'.Takie to jednopłaszczyznowe. Ona-ten wspaniały On i gdzieś daleko tło,czyli jej j jego rodzina.Jak w książce.

Ten wątek założyłam z jego powodu dlatego piszę głównie o nim. A mąż i dzieci to oczywiście gros mojego życia.
Rozumiem że problem może wydawać się nierealny ale ja jednak istnieje.

592

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Post poniżej poziomu forum. Słownictwo również. Mod. Vinnga

593

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ja to się tylko zastanawiam - i próbuje wyobrazić sobie, a nie umiem.. Jak to nasza kroteczka zasiada wieczorem do kolacji z rodziną np., albo nie wiem..bawi się z dziećmi, rozmawia z mężem, cokolwiek związanego z kontaktem f2f z rodziną.
W pale mi się nie mieści, choć wyobraźni mi nie brakuje zdecydowanie, jak można patrzeć komuś w oczy, uśmiechać się, zapewne przyjmować jeszcze drobne gesty świadczące o oddaniu męża lub uczuciu, a w głowie mieć kochanka cały czas..
To się jakoś da wyłączyć? big_smile Serio, jak to się robi?
Jak dla mnie to są objawy schizofrenii, ale pewnie kija połknęłam i nie potrafię się aż tak wyluzować.

594

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Otóż to, otóż to Elle.
Masz zapewne za bardzo ściśnięta d*pe ;-)

595 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-12-08 18:59:24)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
IsaBella77 napisał/a:

Otóż to, otóż to Elle.
Masz zapewne za bardzo ściśnięta d*pe ;-)

hahaha
przecież, tak bardzo cierpi z powodu braku sexu z nim...
musi ją mocno ściskać

596

Odp: Zniszczylam swoje zycie

W koncu zrozumialem jedna rzecz. Otoz kiedys mialem kochanke ale stanu wolnego. A gdybym mial zajeta? Otoz sa tutaj dwa rozwiazania. Gdybym kochal kobiete i jednoczesnie pozwalal jej na seks z mezem to bylbym gownem i czulbym sie jak gowno albo nic by mnie to nie obchodzilo bo wartoscia sama w sobie bylby dla mnie seks z nia, a o innych wartosciach bym nie myslal. Tak to wyglada z punktu widzenia faceta, albo wiec mu zalezy albo ma wszystko w glebokim powazaniu (ew. jest tylko strach przed ujawnieniem).

TUTAJ JEST TYLKO EGOIZM OBOJGA.

597

Odp: Zniszczylam swoje zycie
maniek_z_maniek napisał/a:

W koncu zrozumialem jedna rzecz. Otoz kiedys mialem kochanke ale stanu wolnego. A gdybym mial zajeta? Otoz sa tutaj dwa rozwiazania. Gdybym kochal kobiete i jednoczesnie pozwalal jej na seks z mezem to bylbym gownem i czulbym sie jak gowno albo nic by mnie to nie obchodzilo bo wartoscia sama w sobie bylby dla mnie seks z nia, a o innych wartosciach bym nie myslal. Tak to wyglada z punktu widzenia faceta, albo wiec mu zalezy albo ma wszystko w glebokim powazaniu (ew. jest tylko strach przed ujawnieniem).

TUTAJ JEST TYLKO EGOIZM OBOJGA.

On przecież wiedział że jestem mężatką. Nie przeszkadzało mu to mnie urabiac latami. Mógł sobie wybrać inną wolną ofiarę. Ja nie pytam co on z żoną robi a raczej z pewnych informacji mogę się domyślać że czasem "musi" z nią współżyć.  Na pewno wolałby żebym z mężem nie współżyla ale jest jak jest.
Kiedyś była sytuacja że obawiałam się że jestem w ciąży.  Co z pewnych względów byłoby możliwe tylko z nim.  Miałam 100 proc pewności że nie z mężem z którym zresztą współżyje bardzo rzadko. I co on nawet nie sugerował że to nie on. Zresztą zachował się wtedy tak jakby chciał żebym była w ciąży. 
Nie ekscytujcie się juz tym seksem bo to dziwne się robi.
Nie mam zamiaru juz zdradzać fizycznie.

598

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Nie mam zamiaru juz zdradzać fizycznie.

kroteczka napisał/a:
pitagoras napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

jeżeli spokojne tłumaczenia, wskazywanie błędów, próby wskazywania dróg wyjścia z sytuacji spełzają na niczym,
.

a kto tu chce wychodzić z sytuacji?

Właśnie smile smile

599 Ostatnio edytowany przez spanowany (2014-12-08 20:21:39)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

mały krok do przodu-brawo,
czyli że nie, biorąc pod uwagę post powyżej ?
nie nadążam za ty wątkiem

600

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Nie mam zamiaru juz zdradzać fizycznie.

kroteczka napisał/a:
pitagoras napisał/a:

a kto tu chce wychodzić z sytuacji?

Właśnie smile smile

Oj Inka to byl żart bo już nie dałam rady czytać tych waszych mądrości.
Po to wątek założyłam żeby jakoś sobie pomóc wyjść z tego.  Liczyłam że ktoś byl/jest w takiej sytuacji cóż spotkałam się głównie z inwektywami.

601

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Zresztą zachował się wtedy tak jakby chciał żebym była w ciąży. 
Nie ekscytujcie się juz tym seksem bo to dziwne się robi.
Nie mam zamiaru juz zdradzać fizycznie.

wiesz u mnie była podobna sytuacja.. też miałam 'objawy' ciąży (tyle że nie mam męża) a pan Z. na samą wiadomość że mam mdłości jechał po nocy kilkaset km.. "zachował się wtedy tak jakby chciał żebym była w ciąży" .. ale wtedy pomimo jego troski uświadomiłam sobie - ale on jest żonaty!!!! tak w pewnym momencie chyba przestałam o tym myśleć (może nie chciałam), w końcu spędzaliśmy ze sobą 4-5 czasem nawet 6 dni w tygodniu... ale potem nie miałam "zamiaru juz zdradzać fizycznie".. jakbym się ocknęła.. wtedy załozyłam mój watek..

602

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
in_ka napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Nie mam zamiaru juz zdradzać fizycznie.

kroteczka napisał/a:

Właśnie smile smile

Oj Inka to byl żart bo już nie dałam rady czytać tych waszych mądrości.
Po to wątek założyłam żeby jakoś sobie pomóc wyjść z tego.  Liczyłam że ktoś byl/jest w takiej sytuacji cóż spotkałam się głównie z inwektywami.

Ignoruj - dobra rada wink

603

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Anastacjaa, Kroteczka, loving heart, Pitagoras
Może załóżmy grupę wsparcia dla kochających żonatych/mężatki?

604

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:

Anastacjaa, Kroteczka, loving heart, Pitagoras
Może załóżmy grupę wsparcia dla kochających żonatych/mężatki?

Wiesz w moim wątku też się wyodrębniła grupa kilku osób plujących jadem żon, porzuconych, niespełnionych..
nie ma opcji by się zrozumiały dwie strony a może i trzy bo nie tylko "zona-kochanka" ale i ten zdradzający. 
każdy ma swoje przekonania i historie - i dobrze. To co jednak mnie najbardziej razi to poziom wypowiedzi co poniektórych.
A najbardziej razi jad tych podobno szczęśliwych które zamiast to szczęście celebrować siedzą na forum i się wyżywają...na poziomie czasem nawet zbędnym komentarza... 
I wcale nie mówię o wszystkich negatywnych komentarzach.. Wiele z nich dużo wnosi.

605

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Anastacjaa, Kroteczka, loving heart, Pitagoras
Może załóżmy grupę wsparcia dla kochających żonatych/mężatki?

Wiesz w moim wątku też się wyodrębniła grupa kilku osób plujących jadem żon, porzuconych, niespełnionych..
nie ma opcji by się zrozumiały dwie strony a może i trzy bo nie tylko "zona-kochanka" ale i ten zdradzający. 
każdy ma swoje przekonania i historie - i dobrze. To co jednak mnie najbardziej razi to poziom wypowiedzi co poniektórych.
A najbardziej razi jad tych podobno szczęśliwych które zamiast to szczęście celebrować siedzą na forum i się wyżywają...na poziomie czasem nawet zbędnym komentarza... 
I wcale nie mówię o wszystkich negatywnych komentarzach.. Wiele z nich dużo wnosi.

Anactacjaa
Ja w swoim wątku miałam tak samo. Co bym nie napisała to było źle
Przekręcano moje wypowiedzi, wyzywano, obrażano. Wreszcie przestałam odpowiadać na zaczepki i ignorować wybiórcze cytowanie fragmentów moich wypowiedzi.
U mnie prym wiodła Mariolka (mariola856) - wyjątkowo upierdliwe ziółko

606

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Anastacjaa, Kroteczka, loving heart, Pitagoras
Może załóżmy grupę wsparcia dla kochających żonatych/mężatki?

Wiesz w moim wątku też się wyodrębniła grupa kilku osób plujących jadem żon, porzuconych, niespełnionych..
nie ma opcji by się zrozumiały dwie strony a może i trzy bo nie tylko "zona-kochanka" ale i ten zdradzający. 
każdy ma swoje przekonania i historie - i dobrze. To co jednak mnie najbardziej razi to poziom wypowiedzi co poniektórych.
A najbardziej razi jad tych podobno szczęśliwych które zamiast to szczęście celebrować siedzą na forum i się wyżywają...na poziomie czasem nawet zbędnym komentarza... 
I wcale nie mówię o wszystkich negatywnych komentarzach.. Wiele z nich dużo wnosi.

Anactacjaa
Ja w swoim wątku miałam tak samo. Co bym nie napisała to było źle
Przekręcano moje wypowiedzi, wyzywano, obrażano. Wreszcie przestałam odpowiadać na zaczepki i ignorować wybiórcze cytowanie fragmentów moich wypowiedzi.
U mnie prym wiodła Mariolka (mariola856) - wyjątkowo upierdliwe ziółko

teraz do pary in-ka dołączyła nie dość że upierdliwa, powtarzająca non stop to samo to jeszcze  błyskotliwa inaczej...
próbowałam normalnie rozmawiać - nie da się...
jad aż na odległość razi (a podobno taka szczęśliwa)

607

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

teraz do pary in-ka dołączyła nie dość że upierdliwa, powtarzająca non stop to samo to jeszcze  błyskotliwa inaczej...
próbowałam normalnie rozmawiać - nie da się...
jad aż na odległość razi (a podobno taka szczęśliwa)

Widziałam wyczyny inki
To do niej niepodobne.
Albo ją ciś trapi i sobie ulżyla na tobie albo wypiła zbyt dużo.

608

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczko ,ja Ciebie dokładnie rozumiem miałam podobną sytuację.Nie obwiniaj się za nią.Takie jest życie .,ale co zrobić jak inni tzn ci którzy tego nie doświadczyli ,nie wiedzą i nie czują o czym Ty piszesz.Kto to przeżył ,to może o tym pisać otwarcie i nikogo nazywać sz......! Bo my ,mamy uczucia ....

609

Odp: Zniszczylam swoje zycie
perełka 12 napisał/a:

Kroteczko ,ja Ciebie dokładnie rozumiem miałam podobną sytuację.Nie obwiniaj się za nią.Takie jest życie .,ale co zrobić jak inni tzn ci którzy tego nie doświadczyli ,nie wiedzą i nie czują o czym Ty piszesz.Kto to przeżył ,to może o tym pisać otwarcie i nikogo nazywać sz......! Bo my ,mamy uczucia ....

Perelka napisz proszę jak u ciebie było i jak się skończyło.

610

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Wiesz w moim wątku też się wyodrębniła grupa kilku osób plujących jadem żon, porzuconych, niespełnionych..
nie ma opcji by się zrozumiały dwie strony a może i trzy bo nie tylko "zona-kochanka" ale i ten zdradzający. 
każdy ma swoje przekonania i historie - i dobrze. To co jednak mnie najbardziej razi to poziom wypowiedzi co poniektórych.
A najbardziej razi jad tych podobno szczęśliwych które zamiast to szczęście celebrować siedzą na forum i się wyżywają...na poziomie czasem nawet zbędnym komentarza... 
I wcale nie mówię o wszystkich negatywnych komentarzach.. Wiele z nich dużo wnosi.

Anactacjaa
Ja w swoim wątku miałam tak samo. Co bym nie napisała to było źle
Przekręcano moje wypowiedzi, wyzywano, obrażano. Wreszcie przestałam odpowiadać na zaczepki i ignorować wybiórcze cytowanie fragmentów moich wypowiedzi.
U mnie prym wiodła Mariolka (mariola856) - wyjątkowo upierdliwe ziółko

teraz do pary in-ka dołączyła nie dość że upierdliwa, powtarzająca non stop to samo to jeszcze  błyskotliwa inaczej...
próbowałam normalnie rozmawiać - nie da się...
jad aż na odległość razi (a podobno taka szczęśliwa)

Powiem wam że nie mam już siły czytać co one piszą.  Jedyne co potrafią to zwyzywac człowieka.  Wyobrażam sobie jak u nich w domu to wyglądało.

611

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Ten wątek jest niepoważny.
Wam (tzn kochankom)jest nie wstyd samym przed sobą?
Czego oczekujecie od innych forumowiczow:
pochwały,zachęty,usprawiedliwienia?
Nie brzydzicie się spotykać z facetami,którzy są zdolni do tego by miesiącami/latami oklamywac żonę i żyć podwójnym życiem?A poza tym macie mężów,wiec po co wam równoczesnie jeszcze inny mężczyzna?

612 Ostatnio edytowany przez Aleksandra81 (2014-12-08 22:08:44)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
rossanka napisał/a:

Ten wątek jest niepoważny.
Wam (tzn kochankom)jest nie wstyd samym przed sobą?
Czego oczekujecie od innych forumowiczow:
pochwały,zachęty,usprawiedliwienia?
Nie brzydzicie się spotykać z facetami,którzy są zdolni do tego by miesiącami/latami oklamywac żonę i żyć podwójnym życiem?A poza tym macie mężów,wiec po co wam równoczesnie jeszcze inny mężczyzna?

Rossanko bądź tak uprzejma i nie udzielaj się skoro nie masz nic ciekawego do powiedzenia, bo powtarzasz się jak zdarta płyta: wstyd wstyd wstyd....
Po wtóre przyjmij do wiadomości, że część z nas jest wolna więc personalizuj swoje teksty.
Proste?

613

Odp: Zniszczylam swoje zycie

SAleksandra- właściwie to dlaczego się zdenerwowalas?

614

Odp: Zniszczylam swoje zycie
rossanka napisał/a:

SAleksandra- właściwie to dlaczego się zdenerwowalas?

Eeee znowu coś namieszałaś.
Idź spać. Dobranoc

615

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:
rossanka napisał/a:

SAleksandra- właściwie to dlaczego się zdenerwowalas?

Eeee znowu coś namieszałaś.
Idź spać. Dobranoc

Troll na forum?

616

Odp: Zniszczylam swoje zycie
rossanka napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:
rossanka napisał/a:

SAleksandra- właściwie to dlaczego się zdenerwowalas?

Eeee znowu coś namieszałaś.
Idź spać. Dobranoc

Troll na forum?

Ależ oczywiście big_smile

617

Odp: Zniszczylam swoje zycie
perełka 12 napisał/a:

Kroteczko ,ja Ciebie dokładnie rozumiem miałam podobną sytuację.Nie obwiniaj się za nią.Takie jest życie .,ale co zrobić jak inni tzn ci którzy tego nie doświadczyli ,nie wiedzą i nie czują o czym Ty piszesz.Kto to przeżył ,to może o tym pisać otwarcie i nikogo nazywać sz......! Bo my ,mamy uczucia ....

perełka 12nikt nie zaprzecza, że Wy, kochanki macie uczucia.
Zarzuca Wam się to, że w tych swoich uczuciach, nie uwzględniacie uczuć innych.
Jesteście lodowymi królewnami empatii.
Empatii do osób które są krzywdzone przez to ,że lokujecie te uczucia w innych osobach, niż te które Wam uwierzyły, zaufały kiedy przysięgałyście im wierność, uczciwość, wobec których zobowiązywałyście się wspólnie dbać o rodzinę.
Wasze  postępowanie,  prowadzi do stwierdzeń jak dzisiaj tu na forum, że miłość to ?gównowartość?, skoro tak łatwo można ją zdeptać, zdradzić, poniżyć.
Ile warte są takie uczucia, które sieją wokoło tyle spustoszenia ?

I nie mów mi, że nad uczuciami nie da się zapanować i ... nie da się zewrzeć pośladków.

618

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dziewczyny, jak będziecie uciekać w teorie poznawcze , że wam jest dobrze , a wiecie iż tak nie jest,  to skończycie marnie-psycha siądzie gwarantuje.
Tu wcale nie chodzi o to,że się kochacie w kimś innym, ale o życie w kłamstwie. Jak można ranić tyle osób? To jest nie do pojęcia. Żeby szanować siebie,trzeba szanować innych-taki deal życiowy. Najpierw czyścisz swoje życie, a później tworzysz nowe-to jest banalne. Nikogo nie piętnuje, podziwiam ludzi którzy już widzą- coś jest nie tak, ale tego nie zostawią i będą drążyć mimo błędów, aż do prawdy, która często opiera się nie na relacji w związku , ale qłasnych fobiach- moich nie doskonałościach.
Nikt Kro nie osądza ciebie na tym forum, ale sposób postępowania- które nie tylko niszczy twoją rodzinę, ale też przede wszystkim Ciebie. Czy rozmowa z mężem że potrzebujesz takich relacji jak z kochankiem  nie jest możliwa? Już nawet nie mów o romansie, ale że się wypaliłaś. I nie szukaj głaskania bo to jest dobre na krótką metę, a ty potrzebujesz wartości którą możesz sobie dać tylko TY!
Przypominam:
Miałaś nie myśleć o nim, tylko o sobie-ciągle próbuj i nie poddawaj się.:D
Patrz na dzieci - to jest połowa Ciebie

619

Odp: Zniszczylam swoje zycie
spanowany napisał/a:

Dziewczyny, jak będziecie uciekać w teorie poznawcze , że wam jest dobrze , a wiecie iż tak nie jest,  to skończycie marnie-psycha siądzie gwarantuje.
Tu wcale nie chodzi o to,że się kochacie w kimś innym, ale o życie w kłamstwie. Jak można ranić tyle osób? To jest nie do pojęcia. Żeby szanować siebie,trzeba szanować innych-taki deal życiowy. Najpierw czyścisz swoje życie, a później tworzysz nowe-to jest banalne. Nikogo nie piętnuje, podziwiam ludzi którzy już widzą- coś jest nie tak, ale tego nie zostawią i będą drążyć mimo błędów, aż do prawdy, która często opiera się nie na relacji w związku , ale qłasnych fobiach- moich nie doskonałościach.
Nikt Kro nie osądza ciebie na tym forum, ale sposób postępowania- które nie tylko niszczy twoją rodzinę, ale też przede wszystkim Ciebie. Czy rozmowa z mężem że potrzebujesz takich relacji jak z kochankiem  nie jest możliwa? Już nawet nie mów o romansie, ale że się wypaliłaś. I nie szukaj głaskania bo to jest dobre na krótką metę, a ty potrzebujesz wartości którą możesz sobie dać tylko TY!
Przypominam:
Miałaś nie myśleć o nim, tylko o sobie-ciągle próbuj i nie poddawaj się.:D
Patrz na dzieci - to jest połowa Ciebie

Spanowany w moim małżeństwie nie ma bliskości. Kryzys jest od dawna. Mój mąż wie że go nie kocham bo mu to już dawno temu powiedzialam. Ale on trwa nie wiem czego chce ale najwyraźniej nie chce się rozstawać.

620

Odp: Zniszczylam swoje zycie
spanowany napisał/a:

Najpierw czyścisz swoje życie, a później tworzysz nowe-to jest banalne.

Pytam z czystej ciekawości, rozumiem że faceta - czy w sytuacji kiedy w związku (małżeństwie) coś się wypala, nie potraficie się dogadać, brak jest ciepła, czasem i seksu ale masz dziecko, 'ułożone' życie od lat - ot tak się rozwiedziesz, czy 'poczekasz' na bodziec w postaci innej kobiety, kiedy zobaczysz jak może wyglądać inne życie? I pytam tu tylko Ciebie (nie kobiety, żony, kochanki), tak z czystej ciekawości.

621

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
spanowany napisał/a:

Dziewczyny, jak będziecie uciekać w teorie poznawcze , że wam jest dobrze , a wiecie iż tak nie jest,  to skończycie marnie-psycha siądzie gwarantuje.
Tu wcale nie chodzi o to,że się kochacie w kimś innym, ale o życie w kłamstwie. Jak można ranić tyle osób? To jest nie do pojęcia. Żeby szanować siebie,trzeba szanować innych-taki deal życiowy. Najpierw czyścisz swoje życie, a później tworzysz nowe-to jest banalne. Nikogo nie piętnuje, podziwiam ludzi którzy już widzą- coś jest nie tak, ale tego nie zostawią i będą drążyć mimo błędów, aż do prawdy, która często opiera się nie na relacji w związku , ale qłasnych fobiach- moich nie doskonałościach.
Nikt Kro nie osądza ciebie na tym forum, ale sposób postępowania- które nie tylko niszczy twoją rodzinę, ale też przede wszystkim Ciebie. Czy rozmowa z mężem że potrzebujesz takich relacji jak z kochankiem  nie jest możliwa? Już nawet nie mów o romansie, ale że się wypaliłaś. I nie szukaj głaskania bo to jest dobre na krótką metę, a ty potrzebujesz wartości którą możesz sobie dać tylko TY!
Przypominam:
Miałaś nie myśleć o nim, tylko o sobie-ciągle próbuj i nie poddawaj się.:D
Patrz na dzieci - to jest połowa Ciebie

Spanowany w moim małżeństwie nie ma bliskości. Kryzys jest od dawna. Mój mąż wie że go nie kocham bo mu to już dawno temu powiedzialam. Ale on trwa nie wiem czego chce ale najwyraźniej nie chce się rozstawać.

Powiedziałaś mężowi że go nie kochasz???? A on trwa i jest zazdrosny? W dodatku tego co napisałaś wcześniej - zaradny itd.
Musi Cię naprawdę kochać, albo ma tez inną na boku o której nie wiesz.. i tez z tego samego powodu co Ty ją ukrywa.. to poniżające dla każdej ze stron usłyszeć coś takiego... i żeby się dalej starać? No chyba że to ciapciusz wpatrzony w Ciebie jak w obrazek...
Ja Ci życzę jak najlepiej, ale zaskoczyłaś mnie mówiąc, że uświadomiłaś już dawno męża że go nie kochasz..teraz to jego nie rozumiem..

622

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Spanowany w moim małżeństwie nie ma bliskości. Kryzys jest od dawna. Mój mąż wie że go nie kocham bo mu to już dawno temu powiedzialam. Ale on trwa nie wiem czego chce ale najwyraźniej nie chce się rozstawać.

hm, wiesz ile żon mówiło to swoim mężom, chyba co druga.
Na facecie to nie zrobi za wiele wrażenia, wszak "kobieta zmienną jest".
Co innego mówić, "dawać sygnały", a co innego wziąć sprawy w swoje ręce.
W swoje, nie kochanka smile

Skoro, jest kryzys, to  co zrobiliście, żeby naprawić małżeństwo ?

623

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Na mnie by robiło mów za siebie. Co niektórym kobietom wydaje się że znają ans lepiej niż my sami big_smile

624

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

[
Powiedziałaś mężowi że go nie kochasz???? A on trwa i jest zazdrosny? W dodatku tego co napisałaś wcześniej - zaradny itd.
Musi Cię naprawdę kochać, albo ma tez inną na boku o której nie wiesz.. i tez z tego samego powodu co Ty ją ukrywa.. to poniżające dla każdej ze stron usłyszeć coś takiego... i żeby się dalej starać? No chyba że to ciapciusz wpatrzony w Ciebie jak w obrazek...
Ja Ci życzę jak najlepiej, ale zaskoczyłaś mnie mówiąc, że uświadomiłaś już dawno męża że go nie kochasz..teraz to jego nie rozumiem..

A zrozumiesz, że kobieta powiedziała facetowi, że go zdradza, a on ją zaczął przepraszać i prosić o szansę...?
Znam taką sytuację.Ludzie są bardziej posrani niż seriale na Polsacie.

625

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

teraz do pary in-ka dołączyła nie dość że upierdliwa, powtarzająca non stop to samo to jeszcze  błyskotliwa inaczej...
próbowałam normalnie rozmawiać - nie da się...
jad aż na odległość razi (a podobno taka szczęśliwa)

Widziałam wyczyny inki
To do niej niepodobne.
Albo ją ciś trapi i sobie ulżyla na tobie albo wypiła zbyt dużo.

wypiła zdecydowanie wink
ale chyba ... nie za dożo

626 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-12-09 00:05:48)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
spanowany napisał/a:

Spanowany w moim małżeństwie nie ma bliskości. Kryzys jest od dawna. Mój mąż wie że go nie kocham bo mu to już dawno temu powiedzialam. Ale on trwa nie wiem czego chce ale najwyraźniej nie chce się rozstawać.

Przyznam, Kroteczko, że teraz udało Ci się mnie zdezorientować.
Skoro poinformowałaś męża, że go nie kochasz, to czemu uzależniasz Wasze rozstanie od jego woli, choć przebierasz nogami, by tak się stało?

Wynika z tego przecież, że gdyby odszedł od Ciebie, to dobro Waszych dzieci nie byłoby zagrożone.
To dlaczego ich dobro miałoby zostać zagrożone, gdybyś to jednak ty zażądała rozwodu?
A przypomnę, że na początku wątku stwierdziłaś, że to rzekomo dzieci są przyczyną przedłużania tej Waszej małżeńskiej fikcji.

Pozdrawiam.

627

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

[
Powiedziałaś mężowi że go nie kochasz???? A on trwa i jest zazdrosny? W dodatku tego co napisałaś wcześniej - zaradny itd.
Musi Cię naprawdę kochać, albo ma tez inną na boku o której nie wiesz.. i tez z tego samego powodu co Ty ją ukrywa.. to poniżające dla każdej ze stron usłyszeć coś takiego... i żeby się dalej starać? No chyba że to ciapciusz wpatrzony w Ciebie jak w obrazek...
Ja Ci życzę jak najlepiej, ale zaskoczyłaś mnie mówiąc, że uświadomiłaś już dawno męża że go nie kochasz..teraz to jego nie rozumiem..

A zrozumiesz, że kobieta powiedziała facetowi, że go zdradza, a on ją zaczął przepraszać i prosić o szansę...?
Znam taką sytuację.Ludzie są bardziej posrani niż seriale na Polsacie.

a wiesz pitek , doceniam CIEBIE ZA INTELIGENCJĘ ale nijak nie zrozumiem ... no właśnie, przecież nie muszę 
wink

628

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Aleksandra81 napisał/a:

Anastacjaa, Kroteczka, loving heart, Pitagoras
Może załóżmy grupę wsparcia dla kochających żonatych/mężatki?

Wow!
Doskonały pomysł.
Ja chętnie zasubskrybuuję wątek

629

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Anastacjaa, Kroteczka, loving heart, Pitagoras
Może załóżmy grupę wsparcia dla kochających żonatych/mężatki?

Wow!
Doskonały pomysł.
Ja chętnie zasubskrybuuję wątek

Jak dla mnie to by musiał być wątek dla kochających siebie bez wzajemności.

630

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
Przyszłość napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Anastacjaa, Kroteczka, loving heart, Pitagoras
Może załóżmy grupę wsparcia dla kochających żonatych/mężatki?

Wow!
Doskonały pomysł.
Ja chętnie zasubskrybuuję wątek

Jak dla mnie to by musiał być wątek dla kochających siebie bez wzajemności.

Pitek do tego składu nie pasuje.
To jest uczciwy drań.

631

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kro-mąż chce powalczyć czy tylko trwać? Może pójdziecie na terapię, przecież kiedyś go kochałaś, a jeśli nie to bądź silna i się rozwiedź. Nie ma innych rozwiązań-po prostu odejdź
Anastazja -taki bodziec byłby na pewno zbawczy ku drodze do rozwodu, ale tu chodzi o próbę naprawienia siebie, odejście do drugiego nie zmieni ciebie. Po dragach też jest inne życie wink
Ja moment wypalenia przetrawiłem w sobie (to mój błąd ,że zrobiłem to sam i nie zaangażowałem się w zmianę siebie i nie zaangażowałem drugiej strony w to przedsięwzięcie) do głowy przychodziła mi myśl o zdradzie i o potrzebie różnych uczuć i seksu też, ale im bardziej byłem bliski w zrealizowaniu tym bardziej hamowała mnie jakaś wewnętrzna siła, która wymusiła zupełnie inną perspektywę - zobaczyłem zwykłego człowieka w mojej żonie - paradoksalnie pokochałem ją zupełnie inną miłością niż dotychczas, czułem (o iluzjo marzeń)  że jesteśmy razem. Błąd. Byłem ślepy na inne oznaki wypalenia ze strony mojej żony. Dlatego z całą stanowczością mogę powiedzieć i tak was nie zrozumiem kobiety, ale ciągle podziwiam.
Decydując się na dzieci, zdecydowałem się na życie z nią do końca, nie wyobrażam sobie innego rozwiązania, ale być może to dlatego iż jestem ograniczony.To decyzja mojej ex, ma do niej prawo, tak jak i wy dziewczyny. Chodzi o to żeby nie krzywdzić innych kłamstwem-tylko tyle. 
Jeśli strzyka mi w kolanie- pójdę do lekarza, czy poczekam aż się przewrócę?(To pytanie tylko do facetek, bo mężczyźni z reguły idą do lekarza po akt zgonu big_smile)

632

Odp: Zniszczylam swoje zycie
pitagoras napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

[
Powiedziałaś mężowi że go nie kochasz???? A on trwa i jest zazdrosny? W dodatku tego co napisałaś wcześniej - zaradny itd.
Musi Cię naprawdę kochać, albo ma tez inną na boku o której nie wiesz.. i tez z tego samego powodu co Ty ją ukrywa.. to poniżające dla każdej ze stron usłyszeć coś takiego... i żeby się dalej starać? No chyba że to ciapciusz wpatrzony w Ciebie jak w obrazek...
Ja Ci życzę jak najlepiej, ale zaskoczyłaś mnie mówiąc, że uświadomiłaś już dawno męża że go nie kochasz..teraz to jego nie rozumiem..

A zrozumiesz, że kobieta powiedziała facetowi, że go zdradza, a on ją zaczął przepraszać i prosić o szansę...?
Znam taką sytuację.Ludzie są bardziej posrani niż seriale na Polsacie.

Albo miłość albo głupota... czasem jedno z drugim niewiele się różni...

633

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:
pitagoras napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Wow!
Doskonały pomysł.
Ja chętnie zasubskrybuuję wątek

Jak dla mnie to by musiał być wątek dla kochających siebie bez wzajemności.

Pitek do tego składu nie pasuje.
To jest uczciwy drań.

Faktycznie Pitek nie pasuje - za mało w nim wyrachowania, za dużo dystansu do siebie.

634

Odp: Zniszczylam swoje zycie
spanowany napisał/a:

Anastazja -taki bodziec byłby na pewno zbawczy ku drodze do rozwodu, ale tu chodzi o próbę naprawienia siebie, odejście do drugiego nie zmieni ciebie. Po dragach też jest inne życie wink

to żeś mi powiedział.. wink

635

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Przyszłość napisał/a:
Secondo1 napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Jak dla mnie to by musiał być wątek dla kochających siebie bez wzajemności.

Pitek do tego składu nie pasuje.
To jest uczciwy drań.

Faktycznie Pitek nie pasuje - za mało w nim wyrachowania, za dużo dystansu do siebie.

chociaż dziewczynki, kto to wie ... wink

636 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2014-12-09 00:40:09)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
in_ka napisał/a:
Przyszłość napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

Pitek do tego składu nie pasuje.
To jest uczciwy drań.

Faktycznie Pitek nie pasuje - za mało w nim wyrachowania, za dużo dystansu do siebie.

chociaż dziewczynki, kto to wie ... wink

Oj jak się dziewczynki ekscytują zadeklarowanym 'zdradzaczem' .. tez same co tak bezwzględnie jadą po kochankach wink
jaka 'miła' hipokryzja big_smile

637

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:

Oj jak się dziewczynki ekscytują zadeklarowanym 'zdradzaczem' .. tez same co tak bezwzględnie jadą po kochankach wink
jaka 'miła' hipokryzja big_smile

Wiesz, to nie ekscytacja, nie trawię u Pitka jego cynizmu, ale uznaję jego brak hipokryzji.
Jest po prostu uczciwy w swoim skoor..stwie.
Nie dorabia do tego jakiejś filozofii, samousprawiedliwienia, nie szuka krzaczków za którymi może się schować, dywagować, cierpieć, użalać się.
Po prostu, taki jest, wie o tym i już.

638

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Secondo1 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Oj jak się dziewczynki ekscytują zadeklarowanym 'zdradzaczem' .. tez same co tak bezwzględnie jadą po kochankach wink
jaka 'miła' hipokryzja big_smile

Wiesz, to nie ekscytacja, nie trawię u Pitka jego cynizmu, ale uznaję jego brak hipokryzji.
Jest po prostu uczciwy w swoim skoor..stwie.
Nie dorabia do tego jakiejś filozofii, samousprawiedliwienia, nie szuka krzaczków za którymi może się schować, dywagować, cierpieć, użalać się.
Po prostu, taki jest, wie o tym i już.

Ale i tak z założenia 'zdradzacz" jak i ja 'kochaka'... pomijając otoczkę... sam fakt że te same kobietki co plują jadem na 'kochanki' wobec tej osoby są przymilne świadczy o hipokryzji.. to jest moje zdanie i tyle.. mniemam że jakby w ich życiu zdarzył się taki Alvaro to nie zastanowiłyby się przez sekundę... ale nie zdarzył dlatego jączą... ale zawsze się można porzeć niebywałą przyzwoitością i wartością.. której ja i inne nie dosięgną - oj jaka szkoda smile

639

Odp: Zniszczylam swoje zycie

nie no prosę cię - gdzie tobie do poziomu pitka, daj spokój ... panno Nikt wink

640 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-12-09 01:21:55)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
Secondo1 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Oj jak się dziewczynki ekscytują zadeklarowanym 'zdradzaczem' .. tez same co tak bezwzględnie jadą po kochankach wink
jaka 'miła' hipokryzja big_smile

Wiesz, to nie ekscytacja, nie trawię u Pitka jego cynizmu, ale uznaję jego brak hipokryzji.
Jest po prostu uczciwy w swoim skoor..stwie.
Nie dorabia do tego jakiejś filozofii, samousprawiedliwienia, nie szuka krzaczków za którymi może się schować, dywagować, cierpieć, użalać się.
Po prostu, taki jest, wie o tym i już.

Ale i tak z założenia 'zdradzacz" jak i ja 'kochaka'... pomijając otoczkę... sam fakt że te same kobietki co plują jadem na 'kochanki' wobec tej osoby są przymilne świadczy o hipokryzji.. to jest moje zdanie i tyle.. mniemam że jakby w ich życiu zdarzył się taki Alvaro to nie zastanowiłyby się przez sekundę... ale nie zdarzył dlatego jączą... ale zawsze się można porzeć niebywałą przyzwoitością i wartością.. której ja i inne nie dosięgną - oj jaka szkoda smile

Alvarowie ?
bywali, ale nic nie wskórali.
Nawet taki, który kiedyś mógł mieć  wszystko.
Ale, nie ten czas, nie te miejsce.
Panta rhei smile

nie widzę zbytniej przymilności w stosunku do Pitka.
Jego poglądy spotykają się z taką samą krytyką jak kochanki.
Uniknął epitetów, bo jest szczery w tym swoim chorym poglądzie na związki.

Nie ma w nim hipokryzji, czego niestety nie można powiedzieć o kochankach.
Dlatego, nie uniknęły epitetów.

Ileż można ścierpieć odwracania kota do góry ogonem ? sad
Każdy ma swoją wytrzymałość.

641

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Secondo,

Chylę czoła przed Twoją postawą w tym wątku, wytrwałością, pasją i formą tłumaczenia "oczadziałym" na czym polega pułapka ich myślenia.Dla Twoich słów, było warto przejść przez gąszcz wszystkich pokrętnych i fałszywych twierdzeń, które się tu w wielu momentach pojawiły.

Przywracasz wiarę w godność człowieka, Secondo. Dziękuję!

642

Odp: Zniszczylam swoje zycie
aurora borealis napisał/a:

pułapka ich myślenia

Gówno prawda.
Wszystkie tu dorabiacie ideologie do swoich zachowań i poglądów.
Kochanki w dość normalny sposób.
Uważające się za LEPSZE nie-kochanki trochę pokrętniej.
Nie o żadną moralność i dobro innych tu chodzi
Już pisałem wcześniej- wszyscy tu, hurtem, mamy głęboko w dupie zdychających z głodu murzynów, zamarzających polskich bezdomnych epidemię eboli itp.
Więc wielowątkowe rozczulanie się akurat nad czyjąś żoną czy mężem jest sztuczne i śmieszne wręcz.Bo nie o żonę czy męża chodzi.
Chodzi w własną dupę.
Kobiety mają wgrane na twardy dysk parcie ku stabilizacji i bezpieczeńśtwu.
Instytucja małżeństwa jest realizacją tego parcia.Po ślubie kobieta robi wielkie ''UFFFF'' i cieszy się, że ma tę kwestię dożywotnio załatwioną.
To oczywiście skrót myślowy, ale doskonale oddaje rzeczywistość.
Wątki takie jak ten czynią rysę na tej siermiężnej wizji rzeczywistości.Wnoszą bowiem niepokój, że nic nie jest dane na zawsze, że ludzie i ich uczucia się zmieniają.I stąd tyle nienawiści do kochanek i każdego, kto odważa się negować sielankową wizję miłości i małżeństwa po grób choćby nie wiem co.
Poza tym świadomość, że zawsze może trafić się ktoś lepszy- bo może; też jest uwierająca.Jeszcze trzeba by się postarać....
A przecież lepiej siedzieć na dupie wklepując wyzwiska w kompa i wychodzić z założenia że mąż ma kochać bo to jego zasrany obowiązek.
W końcu kawałek drutu na palcu automatycznie czyni człowieka zajebistym.

643

Odp: Zniszczylam swoje zycie

aurora, dziękuje za miłe słowa.

644

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Anastacjaa napisał/a:
kroteczka napisał/a:
spanowany napisał/a:

Dziewczyny, jak będziecie uciekać w teorie poznawcze , że wam jest dobrze , a wiecie iż tak nie jest,  to skończycie marnie-psycha siądzie gwarantuje.
Tu wcale nie chodzi o to,że się kochacie w kimś innym, ale o życie w kłamstwie. Jak można ranić tyle osób? To jest nie do pojęcia. Żeby szanować siebie,trzeba szanować innych-taki deal życiowy. Najpierw czyścisz swoje życie, a później tworzysz nowe-to jest banalne. Nikogo nie piętnuje, podziwiam ludzi którzy już widzą- coś jest nie tak, ale tego nie zostawią i będą drążyć mimo błędów, aż do prawdy, która często opiera się nie na relacji w związku , ale qłasnych fobiach- moich nie doskonałościach.
Nikt Kro nie osądza ciebie na tym forum, ale sposób postępowania- które nie tylko niszczy twoją rodzinę, ale też przede wszystkim Ciebie. Czy rozmowa z mężem że potrzebujesz takich relacji jak z kochankiem  nie jest możliwa? Już nawet nie mów o romansie, ale że się wypaliłaś. I nie szukaj głaskania bo to jest dobre na krótką metę, a ty potrzebujesz wartości którą możesz sobie dać tylko TY!
Przypominam:
Miałaś nie myśleć o nim, tylko o sobie-ciągle próbuj i nie poddawaj się.:D
Patrz na dzieci - to jest połowa Ciebie

Spanowany w moim małżeństwie nie ma bliskości. Kryzys jest od dawna. Mój mąż wie że go nie kocham bo mu to już dawno temu powiedzialam. Ale on trwa nie wiem czego chce ale najwyraźniej nie chce się rozstawać.

Powiedziałaś mężowi że go nie kochasz???? A on trwa i jest zazdrosny? W dodatku tego co napisałaś wcześniej - zaradny itd.
Musi Cię naprawdę kochać, albo ma tez inną na boku o której nie wiesz.. i tez z tego samego powodu co Ty ją ukrywa.. to poniżające dla każdej ze stron usłyszeć coś takiego... i żeby się dalej starać? No chyba że to ciapciusz wpatrzony w Ciebie jak w obrazek...
Ja Ci życzę jak najlepiej, ale zaskoczyłaś mnie mówiąc, że uświadomiłaś już dawno męża że go nie kochasz..teraz to jego nie rozumiem..

Moze nie tyle powiedziałem ze go nie kocham co powiedziałam ze nie wiem czy go kocham. Trwa i jest zazdrosny i mam nawet wrażenie że kocha mnie bardziej niż wcześniej.

645

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:
spanowany napisał/a:

Spanowany w moim małżeństwie nie ma bliskości. Kryzys jest od dawna. Mój mąż wie że go nie kocham bo mu to już dawno temu powiedzialam. Ale on trwa nie wiem czego chce ale najwyraźniej nie chce się rozstawać.

Przyznam, Kroteczko, że teraz udało Ci się mnie zdezorientować.
Skoro poinformowałaś męża, że go nie kochasz, to czemu uzależniasz Wasze rozstanie od jego woli, choć przebierasz nogami, by tak się stało?

Wynika z tego przecież, że gdyby odszedł od Ciebie, to dobro Waszych dzieci nie byłoby zagrożone.
To dlaczego ich dobro miałoby zostać zagrożone, gdybyś to jednak ty zażądała rozwodu?
A przypomnę, że na początku wątku stwierdziłaś, że to rzekomo dzieci są przyczyną przedłużania tej Waszej małżeńskiej fikcji.

Pozdrawiam.

Excop nie do końca rozumiem co masz na myśli.
Mi chodzi o to że gdyby on odszedl to rozstalibysmy się spokojnie i pozostali przyjaciółmi. Dzieci by nie ucierpiały.  A tak obawiam się że popadnie bardzo zly stan i długo by z tego wychodzil.
Maz czuje że go nie kocham czasem mi to mówi a ja nie zaprzeczam. Więc to nie jest tak że ja udaję że jest różowo a potem lecę do kochanka.

646 Ostatnio edytowany przez slońce1 (2014-12-09 09:07:48)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

.......

647 Ostatnio edytowany przez slońce1 (2014-12-09 09:10:43)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

KROTECZKKO, ja doskonale rozumiem twoją sytuację z kochankiem, twoje uczucia wobec niego ale uważam że zakończenie tej znajomości jest prawie niemożliwe - bo obydwoje nie chcecie tego, i ty i on. Trafiliście na siebie- po prostu. Takie życie. Tylko powiedz mi po co jesteś z mężem skoro bliskości żadnej między wami nie ma. Tylko dlatego z nim jesteś bo on może się załamać?
Nie martw się- wytrzyma to. A im szybciej tym lepiej dla was. To na prawdę bez sensu, obudzisz się za parę lat i napiszesz wątek "rozwód po 20 latach małżeństwa". Może warto wziąć sprawy w swoje ręce i powiedzieć sobie do widzenia i zacząć układać sobie życie na nowo?
Bo jeśli nie ma między wami bliskości to to na prawdę nie ma żadnego SENSU!

648

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Moze nie tyle powiedziałem ze go nie kocham co powiedziałam ze nie wiem czy go kocham. Trwa i jest zazdrosny i mam nawet wrażenie że kocha mnie bardziej niż wcześniej.

kroteczka napisał/a:

Excop nie do końca rozumiem co masz na myśli.
Mi chodzi o to że gdyby on odszedl to rozstalibysmy się spokojnie i pozostali przyjaciółmi. Dzieci by nie ucierpiały.  A tak obawiam się że popadnie bardzo zly stan i długo by z tego wychodzil.
Maz czuje że go nie kocham czasem mi to mówi a ja nie zaprzeczam. Więc to nie jest tak że ja udaję że jest różowo a potem lecę do kochanka.

brrrrrr. kroteczko jesteś biegunem zimna empatii.... brrrrrr aż tu wiej chłodem

649

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Spanowany w moim małżeństwie nie ma bliskości. Kryzys jest od dawna. Mój mąż wie że go nie kocham bo mu to już dawno temu powiedzialam. Ale on trwa nie wiem czego chce ale najwyraźniej nie chce się rozstawać.

Przyznam, Kroteczko, że teraz udało Ci się mnie zdezorientować.
Skoro poinformowałaś męża, że go nie kochasz, to czemu uzależniasz Wasze rozstanie od jego woli, choć przebierasz nogami, by tak się stało?

Wynika z tego przecież, że gdyby odszedł od Ciebie, to dobro Waszych dzieci nie byłoby zagrożone.
To dlaczego ich dobro miałoby zostać zagrożone, gdybyś to jednak ty zażądała rozwodu?
A przypomnę, że na początku wątku stwierdziłaś, że to rzekomo dzieci są przyczyną przedłużania tej Waszej małżeńskiej fikcji.

Pozdrawiam.

Excop nie do końca rozumiem co masz na myśli.
Mi chodzi o to że gdyby on odszedl to rozstalibysmy się spokojnie i pozostali przyjaciółmi. Dzieci by nie ucierpiały.  A tak obawiam się że popadnie bardzo zly stan i długo by z tego wychodzil.
Maz czuje że go nie kocham czasem mi to mówi a ja nie zaprzeczam. Więc to nie jest tak że ja udaję że jest różowo a potem lecę do kochanka.

Rozumiesz, rozumiesz.
Zakładasz z góry, że mąż się posypie, gdy od niego odejdziesz.
Uważasz więc, że wyświadczasz mu przysługę, pokazując mu, że jesteś z nim wyłącznie z litości albo wygody?
Czy nie jest jednak tak, że to zazdrość męża o innych mężczyzn, w tym o tamtego powstrzymuje Cię przed wyłożeniem kawy na ławę?
Po prostu okazałoby się, że ta zazdrość od dawna nie jest bezpodstawna, a może nigdy taką nie była, a Ty nie jesteś taka kryształowa, na jaką się kreujesz?
Nie wiem, na ile mam rację, ale uważam, że kryzys w Waszym małżeństwie zaczął się z chwilą, gdy poznałaś współpracownika, który z miejsca Cię zafascynował, a dopiero dużo później stał się Twoim kochankiem. A od tego czasu minęły przecież lata.
No i dzieci. Według mnie obawiasz się, że wiele straciłabyś w ich oczach jako matka, gdybyś zostawiła ich ojca.
Gdyby mąż odszedł, to  problem stosunku Waszych dzieci do niego po tym, mniej by Cię interesował.
I nie byłabyś w końcu pewna, komu sąd przyznałby opiekę nad nimi w  wypadku Twojego odejścia.

Pozdrawiam.

650

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Excop napisał/a:
kroteczka napisał/a:
Excop napisał/a:

Przyznam, Kroteczko, że teraz udało Ci się mnie zdezorientować.
Skoro poinformowałaś męża, że go nie kochasz, to czemu uzależniasz Wasze rozstanie od jego woli, choć przebierasz nogami, by tak się stało?

Wynika z tego przecież, że gdyby odszedł od Ciebie, to dobro Waszych dzieci nie byłoby zagrożone.
To dlaczego ich dobro miałoby zostać zagrożone, gdybyś to jednak ty zażądała rozwodu?
A przypomnę, że na początku wątku stwierdziłaś, że to rzekomo dzieci są przyczyną przedłużania tej Waszej małżeńskiej fikcji.

Pozdrawiam.

Excop nie do końca rozumiem co masz na myśli.
Mi chodzi o to że gdyby on odszedl to rozstalibysmy się spokojnie i pozostali przyjaciółmi. Dzieci by nie ucierpiały.  A tak obawiam się że popadnie bardzo zly stan i długo by z tego wychodzil.
Maz czuje że go nie kocham czasem mi to mówi a ja nie zaprzeczam. Więc to nie jest tak że ja udaję że jest różowo a potem lecę do kochanka.

Rozumiesz, rozumiesz.
Zakładasz z góry, że mąż się posypie, gdy od niego odejdziesz.
Uważasz więc, że wyświadczasz mu przysługę, pokazując mu, że jesteś z nim wyłącznie z litości albo wygody?
Czy nie jest jednak tak, że to zazdrość męża o innych mężczyzn, w tym o tamtego powstrzymuje Cię przed wyłożeniem kawy na ławę?
Po prostu okazałoby się, że ta zazdrość od dawna nie jest bezpodstawna, a może nigdy taką nie była, a Ty nie jesteś taka kryształowa, na jaką się kreujesz?
Nie wiem, na ile mam rację, ale uważam, że kryzys w Waszym małżeństwie zaczął się z chwilą, gdy poznałaś współpracownika, który z miejsca Cię zafascynował, a dopiero dużo później stał się Twoim kochankiem. A od tego czasu minęły przecież lata.
No i dzieci. Według mnie obawiasz się, że wiele straciłabyś w ich oczach jako matka, gdybyś zostawiła ich ojca.
Gdyby mąż odszedł, to  problem stosunku Waszych dzieci do niego po tym, mniej by Cię interesował.
I nie byłabyś w końcu pewna, komu sąd przyznałby opiekę nad nimi w  wypadku Twojego odejścia.

Pozdrawiam.

Kryzysów Excop to my już wiele mieliśmy.  Czy poznanie jego spowodowalo kolejny? Chyba nie , ale to że on się pojawil w moim zyciu na pewno sprawy nie ułatwia.
Pewnie mąż by sobie poradził jest bardzo ogarniety życiowo i niejedna byłaby chętna się nim zaopiekować.
Tylko te dzieci ... to mnie powstrzymuje.
Pewnie jak będą większe i tak to się rozpadnie. Jeszcze kilka lat muszę odczekać.

Posty [ 586 do 650 z 3 039 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026