Ona "Wiesz ja nie bardzo jestem na wychodzenie. Wolę siedzieć". .
Drugie zaproszenie do niej....
Trzeciego już nie będzie.
A wzmianka o byłym chłopaku to też potężne ostrzeżenie...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Starsza dziewczyna
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Ona "Wiesz ja nie bardzo jestem na wychodzenie. Wolę siedzieć". .
Drugie zaproszenie do niej....
Trzeciego już nie będzie.
A wzmianka o byłym chłopaku to też potężne ostrzeżenie...
Podobne tematy
Haha, dla mnie to tekst- na odwal się, a pitagoras znów okazję na łubudubu wywęszył.
Ale on jest znawca kobiet, lepiej niż my same ![]()
no, zobaczymy..
Haha, dla mnie to tekst- na odwal się, a pitagoras znów okazję na łubudubu wywęszył.
Ale on jest znawca kobiet, lepiej niż my sameno, zobaczymy..
Dla Ciebie, owszem...Bo zapewne niezbyt wiele randek z kobietami masz na koncie.
Ten tekst to typowy haczyk.W kontekście opisanych wcześniej sytuacji raczej o ''odwal się'' jeszcze nie można mówić.
Ale tendencja spadkowa i ochłodzenie entuzjazmu niewiasty jest oczywiste.
Pitagoras - To w takim razie, jeżeli jest tak jak mówisz - to Ona powinna mnie zaprosić do siebie w weekend. Tak? W końcu powiedziałem Jej, że ma się odezwać jak coś.
PROBLEM jest taki, że Jej wtedy chodzi tylko o seks, a nie o związek. Także ja i tak Jej podziękuję. Wtedy rzeczywiście Ona jest znudzona jak słyszy, ode mnie zaproszenia na spacery, kawki i kina. Oczywiście jest szansa, że po seksie byłby potem związek (nieraz tak jest), ale nie będę dla jednej dziewczyny zmieniał swojej moralności. Nie jest ideałem.
Ten tekst "Lubię siedzieć" - rzeczywiście jakiś tak ni z gruszki ni z pietruszki.
Wiecie, ja też mogę się wprosić na siłę do Niej (napisać dzisiaj jeszcze - "Ugotuj coś i mnie zaproś na weekend" - Cały czas się chwali jak to dobrze gotuje. Kiedyś Jej powiedziałem "To mnie zaproś na coś, sprawdzę". Ona "Trzeba sobie zasłużyć". Wczoraj gadała właśnie, że "Muszę kurę kupić i rosół ugotuję w weekend". Także mogę napisać. Ale to będzie wpychanie się na chama trochę i to jest słabe chyba.
Mogę też tam iść do Niej od tak w sobotę wieczorem, albo w niedzielę (ale to też jest nie bardzo, bo może Jej nie być w domu, albo będzie u Niej kuzynka - która mieszka dwie ulice dalej i często u siebie nawzajem przesiadują).
PS O byłych chłopakach to Ona mi już gadała kilkukrotnie. Za każdym razem kładąc akcent na były. "Jak jeszcze mieszkał u mnie mój były.... bla bla bla".
Pitagoras - To w takim razie, jeżeli jest tak jak mówisz - to Ona powinna mnie zaprosić do siebie w weekend. Tak? W końcu powiedziałem Jej, że ma się odezwać jak coś.
Ten tekst "Lubię siedzieć" - rzeczywiście jakiś tak ni z gruszki ni z pietruszki.
".
Ja na ten tekst z automatu, bez myślenia nawet (serio) odpowiedziałbym propozycją wspólnego obejrzenia filmu.
Nie sądzę by kobieta zaprosiła Cię wprost do siebie.Będzie sugerować, podpuszczać, droczyć się, ale wprost- nie.
No chyba że byłbyś jej ''przyjacielem''.
Na razie (JESZCZE!!) nie jesteś.
Tekst że laska ma się odezwać, też słaby.Schemat jest taki, że choćby ona nie wiem jak chciała, to do upadłego będzie odgrywać, że jednak nie i to Ty masz być stroną aktywną, ''atakującą''.
Tylko problem w tym, że ona Ci się wystawia na atak, a Ty nie ciągniesz wątku, tylko kończysz temat.To frustruje.
Dziwne to, że gada o byłym tak często..widać nie do końca wywietrzał jej z głowy, a Ty jesteś na seks na pocieszenie
Tak to wygląda w najlepszym razie.
Moim zdaniem macie rażąco inne oczekiwania: Ty chciałbyś zacząć od zbudowania relacji,jakiejś więzi (niekoniecznie na seksie), jej chodzi głównie o seks i chyba nie myśli w innych kategoriach narazie.
Z tego rzadko wychodzi coś dobrego jeśli jedna strona jest bardziej wrażliwa.
A ja mam pytanie. Wolisz byc moralny, czy mieć rezultaty (zwiazek)? Bo często to jest dosc sprzeczne.
Ba, co ja gadam. Przesun się lata wstecz, jak miałes tak ze 12 lat, moze ciut wiecej. Moze miales takie przekonania, ze kobiety to trzeba szanowac za to że w ogóle istnieją, że wszystko dla nich, ze byc miłym (i podlizywac się co chyba tu robisz jeszcze), ze one są tą dobrą płcią i że zawsze nasza wina. Że one w ogole seksu nie lubią, a jak lubią to tylko taki romantyczny. Mnostwo takich idealizmów wziętych z kosmosu. Kobiety mają uwierz mi - podobnie. Wiele muszą zmienic, by stworzyc zwiazek. Wiele mitow musi pasc i wiele rzeczy ukrywają.
Cel jest jasny. Dąż do niego. Wtedy powiesz - to ja sie zmienilem na lepsze, to ja to zrobiłem. Inaczej w iluzji bedziesz tkwic np jak taki przykladny mąż, który wychowuje nie swoje dziecko, albo z kobietą która go nie kocha, nie wykazuje nim zainteresowania i są bo są.
Serio sądzisz, że kobiecie zapali się lampka "związek" bez napięcia seksualnego? To musi byc najpierw. Wieloma rzeczami sie to wywołuje, wieloma psuje. Nie trybi wam to przez rozne oczekiwania, to praktycznie pewne.
Jaca, w tych całych Twoich podchodach jest więcej planowania i analizy niż faktycznego działania. Nie reagujesz odpowiednio zdecydowanie. Właśnie tak - kiedy ona informuje, że "lubi siedzieć" to się NATYCHMIAST proponuje jakąś atrakcję siedzącą
A Ty co odpowiadasz? Toż to typowo koleżeńska propozycja: "odezwij się jak będziesz miała ochotę"
Nic dziwnego, że zainteresowanie z jej strony spada, skoro z Twojej strony nie widać zagęszczania atmosfery...
MOŻESZ się wprosić do niej "na siłę". Oczywiście, nie poprzez wyrywanie jej kluczy z ręki. Wystarczyłoby konkretniej pociągnąć flirt. Ma bałagan? "To super, jestem mistrzem szmaty i pomogę Ci posprzątać". Chwali się, że umie gotować? "Poczekaj chwilę, idę po kurę i w końcu ktoś mnie nauczy gotować jadalny rosół". Od takich propozycji trudniej się wykręcić. Od propozycji (propozycji?) "odezwij się jak będziesz miała ochotę" - banalnie prosto. Zresztą takie pytanie sprawia, że ochota, nawet jeśli była, szybko znika.
Thepass - z tym wspólnym filmem tak od razu z ręki, żeby iść teraz obejrzeć nie wpadłbym nigdy.
Jeny, przecież jaki film - Ona już śpi. O 5 rano wstaje w weekendy.
Ale wiesz co? To dobrze, bo i tak to do mnie nie pasuje. (Zresztą pięc minut wcześniej słyszała jak gadałem przez telefon i umówiłem się za 30 minut do klubu) Ona się zapytała "Gdzie idziesz?" Ja "AAaaa koleżanki mnie ciągną do klubu". Właśnie idę się spotkać z nimi.
Ona nie gada o jednym byłym, o różnych.
Aaaa tak apropo z ostatnim byłym ma kontakt. Mieszka u Nas w mieście. Raz jak spotkał nas jak wracaliśmy z pracy, to Ona do mnie tekst walnęłą wtedy (to było kilka dnia zaraz po tym jak zaczęliśmy razem wracać z pracy) - "To nie jest mój chłopak jakbyś myślał" Ja wtedy nawet nie wiedziałem, że kiedyś był.
Więc wiecie, jeszcze może tak być, że Ona z nim sypia na boku. Wszystko jest możliwe.
Także ogólnie mówiąc, ja jestem już spokojniejszy. Widzę, że to jednak dziewczyna nie dla mnie. Wrzucam na luz/olewkę. Im dalej to trwa, tym bardziej mi mniej zależy. Szczególnie po dzisiejszej akcji. Jak się nie odezwie w weekend - to już w ogóle.
Dzisiaj też palnęła - "Jeny mam zaraz 30 lat, a nie mam dzieci. Moja Mama już 4 miała" - też taki tekst z dupy. Ja tam byłem cicho. Mi się do dzieci nie śpieszy ;p.
PS Wy cały czas mi radzicie jak Ją przelecieć. Nie jak wejść w związek. Dajecie mi przepis na inne ciasto ;p. Mam inne składniki.
PS Wy cały czas mi radzicie jak Ją przelecieć. Nie jak wejść w związek. Dajecie mi przepis na inne ciasto ;p. Mam inne składniki.
Gościu, ona nie jest zainteresowana związkiem z Tobą, więc radami w tej kwestii mógłbyś sobie podetrzeć dupę.
Nie da się sterować cudzymi intencjami.Masz właśnie podane składniki i związku z nich nie upieczesz.
Jeśli Twoje zasady Ci bronią seksu w takim układzie- to nie ''przelatuj'' jej.
Traktuj to jako trening interakcji z kobietą w ogóle, to się przyda i w związku kiedyś.
Zawsze możesz wyjść z łóżka jak ona już będzie w samych majtkach.
Ogólnie sęk w tym, że dziewczyna przytupuje nogami, żeby iść dalej, a Ty robisz zwrot przez lewe ramię.
Wspólne bieganie, po tej randce którą opisałeś, byłoby krokiem w tył.Nie możesz zwiększać dystansu, musisz skracać i tyle.
PS Wy cały czas mi radzicie jak Ją przelecieć. Nie jak wejść w związek. Dajecie mi przepis na inne ciasto ;p. Mam inne składniki.
No dokładnie. Zakalec wyjdzie z tego ![]()
Czasem jest się na różnych etapach i nie ma się ochoty na kompromisy.
Zresztą, wcale nie musisz na takie iść, zwłaszcza że jak sam zauważyłeś - narazie niespecjalnie jest dla kogo, za słabo się znacie byś na początku aż taki dyskomfort odczuwał robiąc coś wbrew sobie.
I tak by się to w późniejszym czasie na Tobie odbiło.
Możesz jak radzą Ci chłopaki "zaciągnąć" ja sposobem do łóżka i zaliczyć..ale skoro wiesz, że nie będziesz przy tym w ogóle sobą to średnia satysfakcja z takiego "zwycięstwa" będzie.
Z doswiadczenia własnego, znajomych (bo z kosmosu mozna duzo mowic) itd - albo kobieta wybiera Ciebie i wtedy sama się stara. Nie musisz praktycznie nic robić, byle nie zepsuć totalnie, ona bedzie nawet Tobą sterować tak by wyszło na jej. Najlepiej w tym momencie działa niedostępność, droczenie, niepewność (dzizyz, kobiety są mistrzyniami analizowania - mozna zrobic z tego narzędzie). Rzadko sie zdarza, ale jednak to jej sie włącza zdobywanie. Musi mieć jednak pretekst do tego. Musi sie jej przycisk jakos włączyć. Ten ktory mowi TAK, to on, przyda mi się do czegoś ![]()
Albo sam wywołujesz napięcie, idziecie w kierunku seksualnym. Pozniej decyzja. Jak bedzie seks to masz 50,01% szans na związek. Jak nie, to 1% ktory każe Ci dalej włączać jej przyciski zainteresowania.
Albo zostajesz przyjacielem, który tworzy więź, oczywiscie. Koleżeńską. Nie odczytuje sygnałów, nie spełnia potrzeb i koniec koncow nie wie o co chodzi, a ona przeciez mowiła, prosiła, błagała, czekała... ![]()
Możesz jak radzą Ci chłopaki "zaciągnąć" ja sposobem do łóżka i zaliczyć.
Ej ej, to ona chce jego zaciągnąć...
Nawet jeśli ona chce jego to i tak nic nie zmienia w kwestii jego oczekiwań i braku satysfakcji po.
Ona po wszystkim zapali papieroska przysłowiowego
a on będzie miał siekę z mózgu i zamęczał się zastanawiając jak to teraz zamienić w związek, a dla niej może się nic w tej kwestii nie zmienić.
I autor może poczuć się "przeleciany" a tego panowie nie lubią
Przynajmniej nie w tym sensie o który się tu rozchodzi.
albo kobieta wybiera Ciebie i wtedy sama się stara. Nie musisz praktycznie nic robić, byle nie zepsuć totalnie, ona bedzie nawet Tobą sterować tak by wyszło na jej.
To prawda. Ja takie sytuacje tez lubię najbardziej. Kiedy wyraźnie czuje, że mi się po prostu tego faceta chce
Sprawniej i naturalniej to wszystko wtedy idzie.
Rozumiem, że dla Ciebie seks tylko w związku. Ja mam tak samo, jestem akurat kobietą, ale dla mnie to nic dziwnego w przypadku żadnej z płci. Nie ciagnelo mnie do seksu jako samego seksu i nara, tak nie chcę. No i uważam, że to nic dziwnego. Normalna sprawa, każdy ma tu inaczej i sam wybiera z kim śpi i kiedy, w jakich okolicznościach. Fakt jednak, że po 2 miesiącach jednak jakąś bliskość powinna być choćby pocałunek u Was chyba nie ma, potem doczytam czemu bo pewnie pisałeś. A i wiem oczywiście że można też uprawiać sek i zobaczyć co z tego będzie, ale tak też nie mialam ochoty, wolę najpierw związek i potem seks, po prostu nie czułam potrzeby uprawiania seksu bez związku. A przecież nic na siłę, bo po co. W związku uprawialam seks z moim facetem po 2 tygodniach, wyedy wiem, że to same początki więc tutaj też dużej pewności jak się ułoży to nie ma, ale jednak tak chciałam, a przed tym jak się z kims zwiazuje to jeszcze czułam, że nie. Każdy musi czuć ten moment.
Jednak, nie czytalam całego wątku, ale choćby z tego co piszesz teraz, to uważam, że ona chyba Cię zbywa. No ale oczywiście możesz spróbować ja zaprosić do siebie. Jednak mi to wygląda na wymówki. Potem doczytam resztę wątku.
I autor może poczuć się "przeleciany" a tego panowie nie lubią
.
za to panie uwielbiają:p
Przecież mowie, że nie w TYM sensie. Przelot ma dwa oblicza: płytszy & głębszy ![]()
Przecież mowie, że nie w TYM sensie. Przelot ma dwa oblicza: płytszy & głębszy
w zależności od długości samolotu....
To się nie rozumimy.
Nie pierwszy zresztą raz. Ale..komu by się chciało to zliczać? ![]()
Na tym wlasnie polega milosc. Nie rozumieją się, a kochają. Toczą wojny, ale jednak nie mogą bez siebie zyc. Zawsze musza tez na siebie trafic. Przeznaczenie?
Ale my z pitagorasem już jesteśmy po rozwodzie.. Także spóźniłeś się trochę.
Stara miłość nie rdzewieje.
Nie odezwała się dzisiaj, jutro pewnie też się nie odezwie. Więc pod wieczór dzwonię i badam teren co robi/czy jest w domu sama. O ile odbierze. Jak mówi, że jest bla bla bla.... to ja mówię otwórz drzwi ;D. Oczywiście z alkoholem będę (Ona bardzo lubi chlać). Myślę, że mnie wpuści do środka, jak nie - to już sobie daję spokój (jeżeli będzie sama w domu i nic nie będzie robić, to nie ma dobrej wymówki, żeby mnie nie wpuścić, tym bardziej, że według Was Ona tylko na to czeka). Popijemy i wyjdziemy gdzieś na miasto jeszcze się dopić (jak będzie chciała). Jakiś pub/może dyskoteka i podczas pobytu na mieście pocałuję ją (jakaś okazja będzie na pewno, jak nie wyjdziemy na miasto to w domu).
Potem (jak wyjdziemy gdzieś na miasto) to zaproponuję pójście do mnie/ albo do Niej - powiem, że na herbatkę/piwko.
Jak się da na mieście pocałować i potem wpuści mnie do domu - to 100% będziemy w łóżku. Koniec zabawy w grzecznego chłopca - skoro to nie działa.
Myślicie, że lepiej będzie spróbować Ją pocałować w domu, czy dopiero jak gdzieś wyjdziemy?
Jak nie odbierze telefonu / albo odbierze i wyniknie z rozmowy, że nie jest w domu sama - to pogadam o ble ble ble.
Za tydzień powtórzę jeszcze raz.
Jesteś spontaniczny jak mój dziadek.
EDIT: Dodam, że nie żyje..
Elle88 - no jestem. Na drugą randkę rzadko kto przychodzi pod dom i mówi otwórz drzwi, bez zapowiedzi.
Poza tym uważam, że nie postarałeś się z tym planem na 2 tyg., powinien być co najmniej na rok w przód.
I zapomniałeś uwzględnić jej kwestii z kilkoma wariantami każda.
szaleństwo..![]()
Na drugą randkę rzadko kto przychodzi pod dom i mówi otwórz drzwi, bez zapowiedzi.
Ciekawe dlaczego...
Wystarczy, żeby kobieta akurat miała nioogolone nogi (albo co innego..) i cały Twój misterny plan ch%% strzeli - ona Cie pogoni i jeszcze będzie rozwścieczona i rozgoryczona.
Pomysł z pójściem do niej z winem i późniejsze wyjście w miasto...WTF?? podziwiam kolejność.
Chcesz wpaść do niej z winem i potem wyciągnąć ją na miasto??
Coś z kolejnością Ci się pomieszało, a przynajmniej ja tego nie ogarniam. ![]()
Bron boze nie pojawiaj sie u niej bez zapowiedzi! Mozesz jej ewentualnie najpierw zaproponowac, ze wpadniesz do niej z winem a pozniej gdzies wyjdziecie.
Chyba nie ma nic gorszego jak taka niespodzianka, kiedys mnie jeden amant tak zaskoczyl i siedzialam z nim, nie wiedzac gdzie patrzec, z zieloną maseczka na facjacie. Caly czas sie zastanawialam czy lepiej wygladam z tym zielonym klajstrem na pysku czy bez makijazu, jak mnie bog stworzyl.
Zblizal sie czas usuniecia maski a amant ni cholery sie z miejsca nie ruszal.
Nie zaskakuje sie kobiet w pieleszach jak istnieje prawdopodobieństwo ze moze jest toba zainteresowana.
Matko jedyna! Te podchody i analizy komiczne się już robią.
Przecież ewidentnie widać, że panna nie jest zainteresowana.
Może na początku coś tam miało jeszcze szansę się rozwinąć, ale na chwilę obecną klapnęło.
Chyba powinieneś znaleźć sobie inny obiekt zainteresowań.
A poza tym Twoje uwagi odnośnie jej "dojrzałości emocjonalnej" nie są na miejscu.
Praktycznie jej nie znasz a już oceniasz.
Nie jest taka jak Twoim zdaniem powinna być? To ciao.
Najwyraźniej jej Twoje podejście tez nie pasuje, tyle, że Ona nie napiera śmiesznie.
Czasami pośmieje się, urozmaici sobie czas rozmową i tyle. Więcej niczego od Ciebie nie oczekuje.
Ciekawa jestem jak sie sytuacja rozwija!?
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Starsza dziewczyna
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026