Już coraz mniej nam zostało, ale ten twój ginekolog to ma tupet. Jakoś nie mogę przestać o tym myśleć.
Nie mogę się doczekać wtorku i ważenia mojego smerfa.
Zamówiłam dziś łóżeczko, w weekend zaczynamy malowanie, chcemy od razu pomalować oba pokoje.
To dziwne, ale ostatnio minęła mi faza myślenia o porodzie. Może przez tego cholernego zęba.
Najważniejsze, że mój synek się rozpycha, wiem, że z nim wszystko ok. A właśnie wasze brzdace już obrocone główką w dół?